O pierdułach -- Odcinek 145 :-)))

03.05.11, 08:59
Okurdebalans, zagapiłam się i się przelało.

Otwieram nowe, tadam!, a dzisiejsze wpisy poniżej:

Re: Szary poniedziałek
kan_z_oz 03.05.11, 02:35 Odpowiedz

jutka1 napisała:

> Miałam dziś serię 7-8 głuchych telefonów na biurkowy telefon, jeden po drugim,
> z nieznanego numeru. Qrv, od razu mi mój stalker stanął przed oczami/oczyma nie
> potrzebne skreślić.

Sorry - to bylam ja i slyszalam cie dokonale oraz nie bylam w stanie rozsortowac dlaczego ty mnie nie slyszysz??? i tylko 4...wiec reszte chyba wykonal inny stalker...

Kan


Re: Szary poniedziałek
jutka1 03.05.11, 07:45 Odpowiedz
Kanidło jedne. :-))) A mój stalker to takie cuś z młodości.
Łap mnie dzisiaj na komórkę please. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Matrix od poczatku tygodnia 03.05.11, 12:47
      I wczoraj, i dzisiaj wszystko szlo zupelnie inaczej niz sobie wyobrazalam. Wczoraj myslalam ze bede miala spokojny dzien, ale rano przyszla przyjaciolka z urzedowym listem do napisania i przy okazji posiedzialysmy w ogrodzie. Gdy poszla, chcialam popracowac w ogrodzie, tyle ze kiedy sie za to zabralam, do corki przyblakal sie pies. Po zamknieciu go w bezpiecznym zakatku oraz nakarmieniu zamknelam psine w lotniczej klatce do przewozu zwierzat (uzywam ja do zabierania pary najwiekszych krolikow do weterynarza) i pojechalysmy do weta sprawdzic czy pies ma czipa. Okazalo sie ze ma, dostalysmy adres wlascicieli i pojechalysmy z klatka. Wlascicieli nie bylo w domu, na szczescie ich sasiad zabral klatke. Wlasciciele zadzwonili godzine pozniej a ja poprosilam ich o kilka galazek pieknej niemal czarnej szalwii, jaka widzialam u nich w ogrodzie. Pocielam galazke na kawalki, wsadzilam do malych doniczek i teraz chucham na nia i dmucham, zeby sie zakorzenila. Strasznie mi sie podoba:
      https://lh3.ggpht.com/_4VYOF4TPyo0/S58-W9Qc-_I/AAAAAAAABUk/5JgFqumR4rc/_DSC2203.JPG

      Dzisiaj dzien byl mokry, szary i marudny, poza obwozeniem corki i zrobieniem malych zakupow nie robilam nic. Rozpalilam w piecyku i wylegiwalam sie na sofie z ksiazka, az mnie zmorzylo. A mialam jechac do przyjaciolki przycinac jej zywoplot. Ciekawe, co sie wydarzy jutro.

      Zycze Wam milego wtorku i spadam do lozka z ksiazka!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ewa553 Re: Matrix od poczatku tygodnia 03.05.11, 15:28
        piszesz o czarnej szalwii, a zdjecie pokazuje jakies biale kwiaty? Nie rozumiem.
        Ale popatrz jak przypadki chodza po ludziach: tu pies przyblakany, a tu szalwia, jakiej
        jeszcze nie mialas. Fajny lancuszek wydarzen.
        • jutka1 Re: Matrix od poczatku tygodnia 03.05.11, 20:15
          No, różne matrixy były wczoraj, fakt. Dzisiaj lepiej. Słońce się utrzymuje, ma się ocieplić, nie jest źle. I nawet dentystę przeżyłam. Błe. Ale zostały mi już tylko dwie wizyty, obie już o wiele prostsze, a potem bajbaj. Na 6 miesięcy to bajbaj, bo do czyszczenia Pytona zawiozę. :-)

          Ja tam nie wiem, gdzie Baśka widzi białe kwiaty na tym zdjęciu. Hę?

          Jutro pracuję z domu, na wszelki wypadek gdybym jakiś dyskomfort po dentystyczny odczuwała. POS po urlopie jutro przychodzi, ale poproszę żeby na krócej, bo siedzę w domu i przeszkadzał by mi w pracy.

          Więcej pierduł nie pamiętam. Ejment.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 03.05.11, 15:26
      oj wykrakalas, Fedoro, wykrakalas! Zaczely sie u nas przymrozki nocne. Rano bylam juz w akcji i chociaz to byla juz dziewiata i juz 8 stopni, to wial lodowaty wiatr:(((( Biedne roslinki....
      Musze uwazac z podlewaniem kwiatow....
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 03.05.11, 20:03
        Ze zgrozą czytałam dziś o śnieżycach na Dolnym Śląsku. Nawet zdjęcia mojego miasta pokazywali... Pal sześć, że znów owoców nie będzie, ale moje biedne bociany... :-(
        • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 03.05.11, 22:39
          Śnieg i szczyt wszystkiego! To znaczy do mnie nie dotarł, leją się jedynie strugi deszczu i jest zimno. To znaczy - na dworze. Bo w domu mam cieplutko, czujna administracja nie wyłączyła ogrzewania na wiosnę jeszcze.
          Bardzo się ubawiłam, że się w końcu sprawa rymsła, szydło wytrysło z gadupy i się okazało, że to Kan stalkuje Pytona!!!! Hahaha, to jaja som, nie widzę inaczej.
          U mnie jakiś dziwny matrix się rano rozpętał, łącznie z moim telefonem który cofnął się w czasie o jeden dzień. Jak sprawdziłam, to już kilka dni temu się cofnął, bardzo to dziwne, bo komórki przecież synchronizują czas z systemem operatora. Telefon przestawiłam, mam już właściwy dzień, i chyba też matrix wraca do normy.
          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 04.05.11, 08:07
            Kan the shape-shifter, hahahaha :-)
            Z socjopatycznego breneta (zam.) przerodził(o) się w zwiewną bluńdine! :-)
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 04.05.11, 08:23
              to fakt, nie dosc ze glucha, to i slepa jestem:)))) Rzucilam tylko okiem na zdjecie szalwii i te liscie jakos mi na kwiaty-dzwonki wygladaly:))) Po mundrej uwadze Jutki przyjrzalam sie jeszcze raz i stwierdzilam, ze tak dziwnie sie te liscie ulozyly. Do tego to cos czarnego wyglada jak szypulki/wnetrze kwiatu. Spojrzcie od tej strony i zobaczycie to, co ja w pierwszej chwili zauwazylam!
              Nawiazalam kontakt korespondencyjny z moim kolega szkolnym, troche szalonym artysta muzykiem. Mieszka w Adelajdzie, o ktorym to miescie nic kompletnie nie wiem! Musze pogrzebac w guglach (zam).
              Poza tym pelne slonce i zimno jak cholera i zbieram sie zaraz na walking. Nie wiem czy nie wlozyc nauszniki i rekawiczki!
    • pierdoklecja_prutka O Szczecinie - dla Xurka 03.05.11, 22:57
      Xurku, będzie to zdecydowanie subiektywne, bowiem zakochana jestem w tym mieście z wzajemnością, lecz miasto to jest dziwne i jest to mało powiedziane.
      Z geograficzno estetycznego punktu widzenia, jest bardzo przyjemne, chociaż nie posiada tzw. starówki. Ma za to cudne Wały Chrobrego, z widokiem na dokujące żaglowce, gdzie w Dni Morza odbywają się koncerty, zloty żaglowców z całego świata i gdzie jest po prostu pięknie. Zaraz obok Zamek Książąt Pomorskich funkcjonujący jako coś w rodzaju centrum kulturalnego - tak działa teatr, kabarety, koncerty na dziedzińcu i wydawane są bale na 500 par. Jest bardzo dużo zieleni, Niemcy sprowadzili do miasta platany, rododentrony, mnóstwo drzew magnoliowych, jadalne kasztanowce. W obrębie miasta są jeziora ze zdatnymi kąpieliskami, piękne parki, do miasta przylega także wspaniała Puszcza Bukowa z trasami rowerowymi. Nieopodal Zalew Szczeciński, a godzinę drogi jest nad morze np. do Międzyzdrojów lub wodolotem do Świnoujścia. Nie ma już granic więc można się także wybrać do uroczego Heringsdorf -Aalbeck, lub w ogóle na niemiecką stronę na przykład na grzyby bo tam ich z niejasnych powodów w ogóle nie zbierają.
      Natomiast z ludzkiej perspektywy miasto jest stagnacyjne i malkontenckie. Ludziom się żyje dobrze, ale zadowoleni nie są. Żyją w oczekiwaniu że stanie się cud, przyjdzie Unia, Niemcy, czy NATO i za wielkie pieniądze będzie wynajmować od nich mieszkania, kupować usługi, dawać mało absorbujące lecz niezmiernie intratne prace. I tak, czekają. Ceny nieruchomości są idiotycznie wysokie, fachowcy się drożą lecz i tak się im nic nie opłaca, w zasadzie wszyscy żyją odcinając kupony i czekając na Godota.
      Na szczęście nieopodal jest kosmopolityczny i ruchliwy Berlin, a dom lub mieszkanie można kupić bardzo tanio po niemieckiej stronie co znaczy czasem ok. 20 minut od centrum Szczecina. Kredyt można wziąć w niemieckim banku, gdzie są niższe prowizje, firmę założyć tamże bo chętni są bardzo z powodu odludnienia terenów Ossie, dziecko posłać do niemieckiej szkoły gdzie uczą polskiego, lub też je urodzić w niemieckim szpitalu gdzie dają ci prywatną salę i znieczulenie jeśli sobie zażyczysz.
      Jakbyś jeszcze chciała wiedzieć co - to z przyjemnością ujawnię wszystko co wiem, a wiem - hoho! niemało. Lecz nie tyle ile na przykład wiedziała moja Babcia, bowiem ona wiedziała dokumentnie wszystko włącznie z faktem iż uznany adwokat szczeciński ukradł mojemu ojcu pióro wieczne jak byli w szkole.

      --
      wasza pierdo
    • jutka1 Środa, praca z domu 04.05.11, 08:49
      Za oknem słońce, zapowiadają 17-19 stopni. Tyszpiknie.
      Miałam dziwne sny, których nie pamiętam, spałam średnio dobrze nie wiedzieć czemu. Może mnie w nocy coś podentystycznie międliło.

      Oficjalnie ogłaszam, że w domu też wiosna. Benek przestał łysieć i wypuszcza nowe na gwałt, pardon. :-)

      Zaraz odpalam pracowego laptoka i zaczynam dzień pracy. Tylko trochę uporządkuję przed przyjściem POSa, hahahahaaa. :-)

      Miłego dnia życzę :-)
      • luiza-w-ogrodzie Środa, matrix sie wyprostowal 04.05.11, 12:28
        Po zawirowaniach ostatnich dwoch dni mam niespodzianie przyjemna i cicha srode. No i dobrze, bo troche czuje sie jakby lapala mnie jakas infekcja. Corka przyszla ze szkoly i zasnela, Buszmen jest jak co srode wieczorem na probie choru. Rozpalilam kominek, obrzadzilam zwierzaki a przed chwila skonczylam pichcic ziolka - ponizej zdjecie z przygotowan do pichcenia. Gotowego rezultatu nie pokaze, bo jest gesty, brudnozielony, gorzko smierdzacy, z piana i z grudkami :o) I smakuje tak, jak wyglada...

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/NWOBp0oYtjj8hp6xDB.jpg

        Cieszy mnie prognoza pogody na kilka nastepnych dni - ma byc sucho, slonecznie, troche chmur. Bede szalec w ogrodzie, zmotywowana tym co widzialam w niedziele w ogrodach permakulturowych. A teraz zmierzam do lozka z trzecia z kolei ksiazka autorstwa Camilli Läckberg - "The Stonecutter" (czy po polsku przetlumaczono to na "Kamieniarz"?). Zamowilam tez nastepna - "The Gallows Bird" i to chyba jest ostatnia, ktora przetlumaczono na angielski.

        OK, zaczynam pelzac w strone kominka i lozka. Mam nadzieje ze w Europie "zimni ogrodnicy" pojda sobie szybko gdzies na polnoc razem z zmna Zoska i bedziecie cieszyc sie cieplem.

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • kan_z_oz Re: Środa, matrix sie wyprostowal 04.05.11, 15:08
          Co za roznica. Poniedzialek i wczoraj panowala tutaj juz zima. Szaro-buro, mokro i generalnie nieprzyjemnie. Szarpanie jakies, tym razem z ksiegowoscia Pfizera o naduzycie terminu platosci.
          Dzisiaj wyszlo slonce - chooj z terminami. Dwa tygodnie w lewo lub w prawo...co za roznica?
          Ze sloncem zmienil sie nastroj i energia. Nalezy dbac o siebie, bardziej niz kieddykolwiek indziej. Nie dawac wciagac sie w te male lub wieksze gierki.
          Czego zycze wszystkim innym, tez.

          Kan
          • xurek Re: Środa, matrix sie wyprostowal 04.05.11, 16:40


            a u mnie urwanie glowy, bo dopiero co wrocilam a juz musze jutro na dwa dni sluzbowo do Londynu, wiec kazdy cos chce i to jego jest najpilniejsze a ja zas chce do domu, sie wykapac, wymasowac i upienkic i zjesc grila na slonecznym tarasie i pospac chocby troszke, bo jutro musze wstac o piatej rano.

            Pierdoklecjo, dziekuje za szczecinski reporarz: tak mi chodzi po glowie, by tam zamieszkac wlasnie z racji bliskosci i Berlina i naszej letniej wiochy i obecnosci szkoly sredniej w j. niemieckim i angielskim dla Piranhii. Jak bede miec pytanie,^to sie zamelduje.
            • pierdoklecja_prutka Re: Środa, matrix sie ... 04.05.11, 17:52
              U mnie się matrix jeszcze nie wprostował, nadal zostaje w jakimś dziwnym, pokracznym zakrzywieniu. Niemniej się zaczyna pruć jak stare gacie, już widać ewidentne przetarcia i wiszące grube nici którymi został zeszyty, pośpiesznie oraz niechlujnie.

              Niestety nadal jest zimno, a ja miałam plany kultywować ogródek. Ponadto dzięki bogu za krótki tydzień pracowy, bo w weekend nie wypoczęłam godziwie.

              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: Środa, matrix sie ... 04.05.11, 19:47
                co mnie Xurku interesuje: a jak by w Szczecinie Wasza z mezem przyszlosc zawodowa wygladala? Czy nie byloby lepiej zamieszkac w Berlinie i miec blisko nad morze? Przepraszam, ze sie wymadrzam.(wymondrzam)

                A poza tym u mnie susza, ziemia w ogrodzie mimo stalego podlewania popekana, trawnik rowniez podlewany, zolknie:(((( I nie ma cienia nadziei na deszcz. Jedyna pociecha, ze moje Garden Party w sobote bedzie suche.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 05.05.11, 06:47
      czwartek, urodziny mojego Taty: mialby 104 lata. Mama "skonczyla" w ubieglym tygodniu 100 lat. Przepraszam, ze o tym pisze. Tak mi sie zebralo.
      Slonce swieci od bladego switu. Na najblizsze dni zapowiedziano temperatury pod trzydziestke... Biedna natura.
      Kolega przyniosl wczoraj o osmej wieczorem (!) dwa kilo wspanialych szparagow, ktore mimo poznej pory ugotowalam i skonsumowalismy. Rany, ale byly pyszne! On ma takie dobre zrodlo z ktorego czasami wlasnie przynosi toto.
      A dzis jade na wycieczke z naszego niemiecko-amerykanskiego klubu kobiet (smiesznie to brzmi). Jestesmy zaproszone przez Amerykanow, ktorym zasponsorowalysmy pewne urzadzenie. Strasznie nas do tego przygotowywano, spisywano wszelkie dane, wszystkie potrzebne i niepotrzebne numery z dowodow tozsamosci. Pewnie nas beda tez detektorem kontrolowac, wiec nawet drobne zostawie w domu. Przykre, ze musza zyc w stalej obawie o zamach.
      Poza tym: z "fejsbuka" dostalam wiadomosc od dwu kolezanek, jakies linki, ktorych nie da sie otworzyc:(((( mam nadzieje, ze to nie bylo nic waznego???
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 05.05.11, 08:17
        Oj Ewa, to pewnie od Xurka i ode mnie. Bo ja kliknęłam na link po tym jak domniemany Xurek mi zamieścił na tablicy zachęcającego do tej aplikacji posta. Ja kliknęłam i się rozpostowało po wszystkich znajomych! Potem mi uświadomili, że to spyware i spam. Zaraz powyrzucaj.

        --
        wasza pierdo
      • jutka1 Czwartek, słonecznie, ciepło 05.05.11, 08:29
        U nas też stopniowo podkradają się upały. Dzisiaj ma być 23C w cieniu, jutro 26, a w sobotę 27! Dla mnie bomba.
        Dzisiaj po pracy idę na spęd polski, bez okazji, tylko się spotkać. Organizowane jest toto raz na 3-4 miesiące, ale ja dziś dotrę pierwszy raz od ponad roku. Zawsze byłam albo wyjechana, albo zmęczona, albo mi terminy nie pasowały z innych powodów.

        Wczoraj byłam tak strasznie zmęczona, że poszłam spać po 20:00! Spałam 12 godzin, co mi się już daaaaaaawno nie zdarzyło. Musi te zmiany matriksów wyssały mi energię. Czycuś.
        Spóźnię się dziś do pracy, bo trzeba roślinność podlać, w wczoraj wieczorem z wiadomych powodów zaniedbałam. Trudno, przecież mnie nikt nie zabije, najwyżej nie pójdę na lunch tylko zjem coś przy biurku.

        Tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-)
        • maria421 Re: Czwartek, słonecznie, ciepło 05.05.11, 12:40
          Tutaj podobnie- slonecznie i cieplo.

          Ewa, niepotrzebnie przepraszasz za to ze tu o urodzinach Twego Taty piszesz. Ja tez o kazdych udodzinach i imieninach moich Rodzicow pamietam, zapalam wtedy swieczke przed ich zdjeciem.

          Jutro jedziemy do Poznania na I Komunie Ani chrzesniaczki. Mam nadzieje ze i w Polsce pogoda sie poprawia. Wracamy w poniedzialek.
          • chris-joe Re: Czwartek, słonecznie, ciepło 05.05.11, 17:27
            Ja zaś siedzę na balkonie mieszkania szwagrów na 10 piętrze i gapię się na
            Sao Paulo jak się krząta za swymi sprawami.
            Przyjemnie jest- coś ponad 20 stopni, co miłe po podrównikowych gorączkach.

            I kuruję szalone zmęczenie po tych szalonych wakacjach.
            Dziś w planie ostatnie zakupy, drobne pożegnalne przechadzki, obiad
            w churrascarii, jakieś pyfko.
            A jutro wieczorem odlot.

            Mam długi postój w Dallas, który zaplanowałem w celach zwiedzalnych, ale jeśli się da, to odwołam, bo nogi mam już pod potylicą.
    • jutka1 TGIF!!! :-))) 06.05.11, 09:07
      No. Wreszcie. TGIF. :-D
      Jest słonecznie, ma być 26 stopni, lato w pełni.
      W temacie lata, dedykuję staroć:
      www.youtube.com/watch?v=eaHbjnXItXc
      I jeszcze większą staroć, ale mnie aż rwie po sercu (z uśmiechem):
      www.youtube.com/watch?v=iX3pTCj2OOs
      Ta druga przywołuje obrazek głównej ulicy mojego miasta, właśnie w maju, zielonej starymi lipami i kasztanowcami, słońce przepychające się przez liście coby położyć się wreszcie na chodniku, i ta piosenka na cały głos z jakiegoś radia. Byłam wtedy bardzo młoda, i słuchając dopiero zaczynałam się domyślać, o co w tym wszystkim chodzi. Ale, pamiętam, stanęłam na chodniku i dosłuchałam do końca. :-)

      I tym optymistycznym akcentem, miłego dnia :-)))
      • fedorczyk4 Ewa!!! 06.05.11, 12:44
        Nie wiem czemu, ale Twoja skrzynka nie chce za nic moich maili i wszystkie mi odsyła:-(((
        • ewa553 Re: Ewa!!! 06.05.11, 14:13
          ciekawe co za swinstwa mi wysylasz:))) ale powaznie: wysylam Ci na priva jeszcze raz moj adres. moze pomylilas ewe z basia?
    • ewa553 c-j:mozna gratulowac? 06.05.11, 19:07

      wzieliscie slub? Wlasnie przeczytalam, ze sad najwyzszy w najwiekszym katolickim kraju swiata (Brazylii) ustanowil ze pary homoseksualne maja takie same prawa jak malzenstwa kobiet i mezczyzn.
    • ewa553 to dla mnie nie pierdula. 06.05.11, 19:18

      Tak jakbym sie wczoraj otarla o wojne. Jestem pod ogromnym wrazeniem. Zyje sobie spokojnie. Wiem ze jest wojna, ale Afganistan jest tak daleko! A wczoraj bylam przy amerykanskim szpitalu wojskowym w ktorym leza rowniez zolnierze NATO, a wiec i Polacy.
      Nie na jakas grype czy zapalenie pecherza. Leza ciezko ranni, czesto bez rak i nog: zolnierze maja "stroje" ratujace przed wybuchem miny, ale tylko na korpusie i helm na glowie. Wiec jak taki wejdzie na mine.... A zdarza sie to niestety czesto. I - o ironio losu, podobno zdarza sie to czesto na krotko przed urlopem lub powrotem do domu. Leza tam rowniez zolnierze z urazami psychicznymi takimi, ze trudno je opisac. W samym szpitalu nie bylismy, bylismy w Fisher House. Znacie? Slyszeliscie? Radze zajrzec do google, bo to szalenie ciekawe. Powiem tylko krotko: to fundacja, ktora buduje domy-hoteliki przy szpitalach wojskowych. W tych domach sa pokoje goscinne, ale i wspolny salon i wspolna kuchnia i wszystko to jest dla rodzin rannych zolnierzy, zeby mogli byc blisko swoich, wspierac ich na duchu. Mieszkanie i utrzymanie w tych domach jest za darmo, tak jak i lot ze Stanow tutaj. Takich domow jest wiele na swiecie, w Niemczech ten jedyny. A raczej dwa domy jeden ma 11 drugi 12 pokoi. Widzialam kilku rannych, ktorzy moga sie poruszac. Widzialam rodziny, np. stosunkowo mlodego zolnierza z mloda zona i trojka dzieci. Wspieraja go, lecza, a potem...spowrotem na front. Ja juz nawet zapomnialam, ze ta wojna trwa juz 10 lat. Ta moja opowiesc jest dosc zwyczajna, nie potrafie oddac tego co widzialam, tej atmosfery, tych opowiesci o rannych, psychicznie rannych itd.
      Tego sie nie da tak latwo przerobic. Dlugo sie bede z tym nosic. I ciesze sie, ze moglam o tym opowiedziec. Przekleta wojna!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 145 :-))) 07.05.11, 06:44
      Dziendobry w ten piekny sloneczny dzien! Wstawac! Szkoda czasu na leniuchowanie w lozku. Zycie czeka i kusi tyloma pieknymi okazjami. A ja pedze zaraz (jak sie przy kawie dobudze) do ogrodu ratowac pozolkla (porzulklom) trawe. tego jeszcze nie przezylam.....
      carpe diem!!!! (w zastepstwie morsy)
      • jutka1 Sobota, słońce, ma być 27/28 stopni :-) 07.05.11, 07:46
        Co krzyczy, co krzyczy? Obudziła mnie! :-)

        Pogoda jak w tytule - czyt.: jak drut. Boskość, Inc.
        Plany na dziś: małe zakupy, śniadanie u sąsiadów, balkon, książki, sjesta, balkon, książki. Odpoczywaj, aż się zmęczysz - tak mi życzono, i ja się dostosuję. :-)

        Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D
    • jutka1 Niedziela, i cycat dnia :-) 08.05.11, 10:36
      Właśnie usłyszałam w piosence (skądinąd nieznanej mi osoby pt. Laurent de Wilde) na FIPie:
      "Yesterday is history
      Today is a gift
      That's why it's called 'the present' "
      Hahaha.

      Dzisiaj jest trochę pochmurno, takie ni to, ni sio. Ale w sumie mi nie robi, bo porę obiadową spędzam w roli doradcy rozwodowego brata przyjaciółki. Nieborak. :-/

      Po obiedzie zafunduję sobie sjestę, a po sjeście pójdę na spacer. O.

      Miłej niedzieli :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, i cycat dnia :-) 08.05.11, 11:51
        Tutaj pogoda analogiczna do ubiegłych dni, czyli zaczyna się słonecznie. Z tym - że jest chłodno. Ciepło, jak na złość, ma być od jutra.
        Dzisiaj w planie mam jechać obejrzeć łóżko, które chcę kupić - bo fajnie wygląda w internecie, ale na zdjęciu to wszystko i każdy może wyglądać fajnie. Zresztą to już drugie podejście, bo w pierwszym salonie do którego się naiwnie wybrałam tego łóżka w ekspozycji nie mają. Tak samo poniosłam wczoraj sromotną klęskę usiłując kupić drewnianą deskę kiblową bo stara się wylogowała. Otóż w Leroy do którego mam blisko były tylko oblechowe deski z laminatu lub równie oblechowa - sosnowa. A obecną deskę, przypomniałam sobie, kupiłam w Praktikerze, co jest w chuj daleko. Ponadto w nocy mnie nękał sen dziwny i, pierwszy raz od bardzo dawna, buczałam głośno i grobowo. Zaraz zresztą go opiszę na snulum, może mi ulży?

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Niedziela, i cycat dnia :-) 08.05.11, 13:54
          Już po doradztwie rozwodowym. I dobrym lunchu na fajnym pobliskim tarasie.
          W nagrodę dostałam pudełko 5 perfum znanej marki, i propozycję robienia biznesów w Polsce. Kto wie, kto wie.

          No, to definitywnie spadam na balkon. Buziaki, Pytun
    • jutka1 Poniedziałek :-/ 09.05.11, 07:45
      Co tu dużo gadać. Błe.
      Ale też nie do końca błe, tylko poniedziałkowej tradycji musi się stać zadość. :-)

      Za oknem słońce zza chmur, ma być ciągle ciepło - dopiero pod koniec tygodnia ma przyjść ochłodzenie. Trzeba się cieszyć na zapas.
      W robocie Sajgonik, mam nadzieję, że dam radę.
      Po pracy spokojnie w domu.
      Coś sporządniałam ostatnio. :-)))

      Miłego dnia życzę. :-)
      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek :-/ 09.05.11, 08:15
        Dzień dobry:-) Poniedziałek jednak zawsze jest błueee..... Choć w Warszawie pogoda piękna. Chłodnawo, ale pięknie. Wczoraj byłam na gościnnych występach baletu Bejart`a. Mrauuuu.... trzymaja najwyższy poziom. Aktualny dyrektor, Gil Roman, zastępuje ś.p. Maurycego, godnie i skutecznie. Wykonana w pierwszej częsi "Aria" pierwszy balet zrealizowany "po" zankomity i ze smaczkami lat szśdziesiątych i wczesnych siedemdziesuiątych, a przy "Pieśni Wędrownego czeladnika" do muzyki Mahlera, dreszcze w sposób widoczny szły po publiczności:-)
        • jutka1 Re: Poniedziałek :-/ 09.05.11, 08:37
          Aaaaaale masz fajnie! :-)

          Nigdy ich nie widziałam na żywo...
    • ewa553 ach, co to byl za weekend! 09.05.11, 10:38

      Pieknie, pieknie. Goraco i slonecznie, grill w pachnacym ogrodzie pelnym kwiatow, przemile towarzystwo, ciekawe rozmowy (nie zawsze!), lekkie pijanstwo. Pozna noca do domu, gdzie nagle Przyjaciel Domu dostal napadu ochoty na slodkosci i musialam serwowac jedne lody za drugimi. Pewnie jest w ciazy, nie uwazalismy:)))) A wczoraj tak piekna wedrowka, ze hej!
      Kolega Przewodnik za kare za sobotnie obzarstwo (byl przy tym, nie dalo sie oszukac)
      zaserwowal nam 22 km z takimi podejsciami, ze myslalam iz ducha wyzione. Ale tez cudowne odcinki dolinami wsrod swiezej zieleni i przeswitujacego przez liscie slonca, strumyki i zrodelka, miejsca z laweczka, z ktorych rozciagal sie widok het, het daleko. No po prostu bajka.
      Dzis juz o bladym swicie bylam podlac ogrod, a teraz zajme sie zaniedbanym nieco domostwem. No bo jeszcze sie koty obraza i wyprowadza!

      Fedoro, tego zycia kulturalnego w Warszawie szczerze zazdraszczam! To wspaniale ile masz ciekawych mozliwosci teatralnoi-wystawowo-imprezowych. Moja siostra jest zawsze rozdarta miedzy zachwytem swego letniego jestestwa nad morzem, a zalem nad straconymi okazjami kulturalnymi. Jest namietnym widzem teatralnym.
      A propos siostra: zwariowala! Juz rok temu oddala swoj domek w rece maklera, a teraz
      mowi, ze jeszcze chce ze sprzedaza poczekac. Zapytana dlaczego w Warszawie jeszcze
      byla pewna, ze chce domek teraz sprzedac, powiedziala mi: a bo to bylo w Warszawie, a teraz jestem tu.... Znowu ulegla urokowi miejsca....Smiac mi sie chce, ale jednak dobrze ja rozumiem. Mam nadzieje ze uda mi sie tam w tym roku na pare dni skoczyc.
      • xurek Re: ach, co to byl za weekend! 09.05.11, 11:01
        wczoraj byl u nas dzien matki, w ramach prezentow panowie min. obwiezli mnie po jeziorze. Oni pedalowali a ja sie wylegiwalam i robilam zdjecia. Po ogladnieciu doszlam do wniosku, ze moje miasteczko jest az kiczowacie piekne. Jak zmiejsze to zapodam. A teraz znow kierat, po dwoch dniach non-stop meetingow w Londynie od popoludnia zaczyna mi sie sesja meetingow w Zurychu. Juz marze o drugiej polowie maja, kiedy to meetingi stana sie rzadsze i bede mogla spedzac wieczory lokalnie :).
        • ewa553 Re: ach, co to byl za weekend! 09.05.11, 11:15
          czekam niecierpliwie na obiecane zdjecia. Szwajcarskie miasta i miasteczka nad jeziorami sa urocze! I jeszcze te gory jako tlo.....
        • kan_z_oz Re: ach, co to byl za weekend! 09.05.11, 14:23
          to tak jak u nas - tez byl wczoraj. Obchodze swoj dzien matki prawie na spolke z dzieckiem - dzisiaj ma urodziny - 23!!!
          Wiec sie az tak bardzo do swietowania tego matkowania juz nie spiesze...hihi
          Wczoraj wybylismy wiec z mezem na obiad do znajomych, ktorej maz gotuje bosko w stylu taj.
          Jutro z dzieckiem mamy sobie kupic nasz wspolny prezent - urzedzenie do parzenia herbat roznorakich.

          Kan
          • jutka1 Re: ach, co to byl za weekend! 09.05.11, 18:43
            Powietrze jest ciężkie, chyba zanosi się na burzę. Czycuś.
            W pracy oddalam się coraz bardziej, i trudno mi znaleźć motywację. A robić trzeba... :-/
            Wieczór miałam spędzić w domu, ale sąsiadka zawołała na babskie ploty pod - chwilową - nieobecność małżonka. Tyle że nie chcę za długo siedzieć, bo mam tutaj jeszcze parę rzeczy do zrobienia przed snem.
            No tyle pierduł poniedziałkowych. :-)
            Miłego wieczoru. :-)
            • xurek foty z przejazdzki lodka 09.05.11, 22:34
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/mamjbZmgmYafdXUFmX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/42ECV6SaqYsQ6fnAeX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/rBBvVTYGsTauYPVGmX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/JOgPedKolhpc0zDg2X.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/Vew3bD4tJL5BGbXWEX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/fYg3aoHl1H2lEWdzxX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/TRdx0jI5cjAbEtYlAX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/0cs0obTdFnK9lUMY5X.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/I3aO2RXAQJRc4LnQTX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/yXsb9rSctCO1voEoUX.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/o8gIacCMryKvMwHKrX.jpg
              • jutka1 Re: foty z przejazdzki lodka 10.05.11, 08:01
                Fajne! :-)
                A Pirania już taki duży...
              • ewa553 Re: foty z przejazdzki lodka 10.05.11, 08:02
                nie zawiodlam sie, wiedzialam ze zdjecia beda piekne! Zazdraszczam sielanki.... Twoje miasteczko fajne. I Ty myslisz o przeniesieniu do Polski?!?!?!?!
                • kielbie_we_lbie_30 bo w Polsce... 10.05.11, 09:57
                  sa inne wartosci tez ktore sie licza ;)
                  Chetnie bym sie przeniosla gdybym miala mozliwosci.

                  Bylam kilka dni nad morzem i ujezdzalam konie. Pogoda znakomita. Jedzenie, ludzie, konie...sielanka po prostu

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/kd/kc/xizg/mao10RVYkfLUgzhBIB.jpg

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/kd/kc/xizg/hKC3cqM2p3gtLBxBlB.jpg
    • jutka1 Wtorek, chłodniej 10.05.11, 08:33
      Ochładza się. Co najgorsze, weekend ma być deszczowy. :-(
      Nic to. Nie można mieć wszystkiego na raz, nespa?

      Dzień się szykuje bez rewolucji, odpukać, mam do skończenia ze dwie-trzy bzdety, ale spokojnie. Jedyna niezbyt miła rzecz to dentysta pod koniec dnia. To też przeżyję. :-)

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Wtorek, dalej upal... 10.05.11, 08:40

        Pedze do ogrodu zanim wszystko od slonca padnie.
        Deszczowy weekend to mi rybka, bo znowu ide na dwa dni do kliniki:((((
        Jakos mimo aparatu nie potrafia mojego bezdechu opanowac.
        No, ale za to zaraz w poniedzialek fru-fru do Madrytu i juz sie doczekac nie moge.
        Pa, do pozniej!
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek, chłodniej 10.05.11, 09:59
        Kurde dentysta...bylam wczoraj bo mi jeden zab pekl...i tak konkretnie i gleboko ze nie da sie go uratowac :(
        Tragedia cholera...implantat mnie czeka....
        • maria421 Podroz do Polski 10.05.11, 11:44
          tak sie jeszcze jedzie:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/Z5S3d2mu0bDZmxc3UB.jpg

          i tak:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/Hld8AttPIbeTtNTpCB.jpg

          ale niedlugo juz tylko tak:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/apCOcOUTBLWbAuqWUB.jpg

          mozna sie w korku zrelaksowac:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/iWgoEThoYZUfsV0uZB.jpg

          tu osoba do ktorej naleza powyzsze nogi:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/ibI8Hhmn4MappbBMaB.jpg
          • maria421 Poznan 10.05.11, 11:58
            czyli cudze chwalicie, swego nie znacie:

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/9yfioNupjmoZUFbNEB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/cRqZz8IigimjaQMBbB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/bfvH5vNmKZrBLNf9fB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/3vZupex3ciZfVU78yB.jpg
            • maria421 Re: Poznan 10.05.11, 13:33
              no i na dodatek moja najnowsza podobizna:

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/or0HKEInR7nJ7qia1X.jpg
              • xurek no widzisz Basiu? 10.05.11, 13:55
                Poznan tez jest piekny, jak bede miala czas, to dolacze ostatnio zrobione zdjecia w Ustce. I jeszcze taka dorge jak Marii ale w "tunelu drzew" - tego tez juz w zachodniej Europie nie ma. Przeniesienie sie do Polski moze byc rownie urokliwe jak pozostanie w (pieknej) Szwajcarii.
                • ewa553 Re: no widzisz Basiu? 10.05.11, 14:09
                  moje Drogie Panie, co powiedzialam to moje osobiste odczucia: urlop, odwiedziny u fajnych ludzi, odchamianie sie w teatrach, zwiedzanie ladnych miast i miasteczek - tak. Jak najbardziej. Ale (znowu ja) po 36 latach w Niemczech nie moge sobie wyobrazic zycia na codzien w Polsce, z brakiem udogodnien do ktorych sie przyzwyczailam, z polska sluzba zdrowia i innymi uciechami. A juz w Twoim wypadku Xurze to nie tylko Ty, ale i Twoje Chlopstwo, dla ktorych Polska to zupelna egzotyka. I jeszcze raz ja: egzotyka na urlopie - jak najbardziej. Ale prosze nie na codzien!
                  • maria421 Re: no widzisz Basiu? 10.05.11, 14:26
                    Ja spedzilam cudowne dwa i pol dnia w Poznaniu, ktory ladnieje z roku na rok. Po ostatnich stressach bardzo dobrze mi zrobil spacer po rynku, pierogi na obiad w "Polskim Jadle", spotkania z moimi bliskimi i dalszymi krewnymi, duzo smiechu, pare wzruszen.
                    Obie corki mojego bratanka mialy w niedziele I komunie, Ania jest chrzestna jednej z nich, tej mlodszej. Na te okazje wlasnie pojechalysmy do Poznania.
                    Wrocilysmy wczoraj, Poznan -Kassel niecale 7 godzin, po przyjezdzie zrobilysmy sobie kawe, zjadlysmy sernik przywieziony z Polski, Ania weszla pod prysznic, po czym wsiadla w swoj samochod i pojechala "do siebie" zabierajac cala torbe roznych polskich smakolykow ze soba.
                    Niech Niemcy sprobuja jak Polska smakuje:)
                  • xurek Re: no widzisz Basiu? 10.05.11, 16:38
                    Basiu, to rzeczywiscie tak jest, ze wybor kraju zamieszkania i sposobu zycia to bardzo indywidualna sprawa.
                    Ja przemieszkalam 25 lat w Polsce, z czego ostatnie piec przesiedzialam na “mentalnych walizkach” usilujac gdzies sie przemiescic, potem 10 w Niemczech i zaczelo mnie nosic, wiec zaczelam sie rozgladac za zmiana. Po wielu przymiarkach i planach wybor padl na Szwajcarie, do ktorej wyemigrowalam. Po 10 latach w Szwajcarii znow zaczelo mnie nosic, wiec znow przymiarki / przemysliwania i w pewnym momencie z duzym prawdopodobienstwem zmiana.
                    Dla mnie przezycie calego zycia w jednym miejscu jest niewyobrazalnie wrecz nuzace, brak “egzotyki na codzien” to wizja z piekla rodem .
                    Ale przy tej nieodpartej checi do zmian jestem osoba praktyczna, wygodna i ugodowa, wiec biore pod uwage zarowno wykonalnosc jak i wygode nowego pomyslu na zycie i dyskutuje go z moimi panami, az znajdziemy kompromis zadowalajacy wszystkich.
                    Moj maz ma podobnie a Polska podoba mu sie bardziej niz Szwajcaria, gdyz polski chaos i sposob “zalatwiania” spraw znacznie blizsze sa jego nigeryjskiej duszy niz Szwajcarskie przeorganizowanie. Hamuje go jezyk i poczucie mniejszego bezpieczenstwa niz w Szwajcarii.
                    Piranha to niestety pod tym wzgledem prawdziwa “Spassbremse”, bo to lokalny patriota, chlop przywiazany do ziemi itp itd. Dla niego wszstko w Szwajcarii jest naljepsze, wyprowadzka nawet do sasiedniej wsi absolutnie nie wchodzi w gre. Ale obserwuje poczatki zmian, budzace sie zaniteresowanie swiatem i wnerwienie Szwajcarskim porzadkiem w szkole jak rowniez konsekwencjami jego nieprzestrzegania, wiec jest nadzieja, ze sie dziecko do zakonczenia podstawowki (czyli w ciagu 2.5 roku) da przekabacic na jakowas zmiane. A jezeli sie nie da, to przekiblujemy tutaj dla jego dobra jeszcze 10 llat, az stanie sie w miare samodzielny i bedzie mogl obejsc sie bez mamy i taty na codzien.
                    • ewa553 Re: no widzisz Basiu? 10.05.11, 16:49
                      tak, teraz jak szerzej sprawe opisalas, to sobie to wszystko moge lepiej wyobrazic.
                      Podsunelas mi mysl o bezpieczenstwie Twojego Meza. Faktycznie, Polska jest dla "innych" bardzo nieprzyjazna. Od razu dodaje: nie caly kraj, ludzie kulturalni sa w Polsce jak i wszedzie indziej normalni. Ale ci inni? Moj krewny ze swoim typowo semickim wygladem opowiadal niejedno, jego syn, ktory noszac jeszcze dredy musial uwazac gdzie sie wieczorami porusza... Przykladow jest wiele. Dobrze o tym wiedziec robiac plany.
                      A juz mniej powaznie: podam Ci przyklad mojej Mamy, ktora miala takie samo piorko w de jak Ty. Otoz przeprowadzalismy sie wielokrotnie, byla wtedy w swoim zywiole. A jak juz pare lat mieszkalismy w jednym miejscu, to przynajmniej zmieniala uklad mieszkania: nigdy nie wiedzialam wracajac do domu czy pokoj tzw. dziecinny jeszcze jest z prawej strony mieszkania, czy tez juz zamieniony z gabinetem:)))) Jak sie olbrzymia kuchnia znudzila (i tak sie rzadko u nas gotowalo), to bum! juz stala scianka w polowie kuchni i nagle byl uroczy maly pokoik dzienny, w ktorym zima zawsze mieszkala babcia (zime spedzala u nas, bo mielismy z calej rodziny najcieplejsze mieszkanie). Tak wiec moze postawisz mieszkanie na glowie? Moze Ci to pomoze?:)))) Przejsciowo, naturalnie!
                      • xurek :))) 10.05.11, 17:36
                        piorko w d to bardzo fajne okreslenie :). Jezeli zas chodzi o przemeblowanie miast emigracji to ehem, w moim mieszkaniu, w ktorym mieszamy od 8 lat zostaly juz wymienione wszystkie meble (oprocz antycznych i kuchni, co przysrubowana jest na fest :)), sciany przemalowane na inny kolor a w ogrodku juz powoli brak miejsca na jakakolwiek dodatkowa rosline :). W obszarze biura przeporwadzilam sie juz trzy razy a obecne lokum przemeblowalam dwa :).

                        A Twojego taty to nie denerwowalo ? Bo moja mama te manie przemeblowywania tez miala i doprowadzala tate to szalu, moj maz zas jest swiety i przesuwa jak mi sie podoba. Nie lubi jednak wyrzucac, wiec zmiany umeblowania sa bardziej bolesne :)
                        • ewa553 Re: :))) 10.05.11, 17:48
                          Moj Tato byl pracocholikiem, w domu bywal wiec rzadko:))) Internetu wtedy jeszcze nie bylo, a wiec nie mailem ale jakos tam informowala go Mama gdzie tej nocy jest sypialnia:)))
                          • fedorczyk4 Re: :))) 10.05.11, 20:53
                            U nas było tak samo. Mama z piórkiem w d... Niestety w sytuacji w jakiej byli w PRLu nie mogli sie przerowadzać, więc Maćma przestawiała meble codziennie! Ja dostawałam na tym tle absolutnej histerii. Wracałam do domu ze szkoły i niczego nie poznawałam z moim pokojem włącznie.
                            Meble, ściany i podłogi zmieniały miejsca i kolory nieustająco. A jak mi juz przyszło żyć na własnym i poprzeprowadzałam się 18 (liczę tylko duże przeprowadzki) razy po mieszkaniach i krajach to przyznam się, że na samą myśł o kolejnej dzieje mi się coś dziwnego z zębami. Chyba mi zgrzytają. Kategorycznie nie życzę sobie więcej przeprowadzek, a przed czekającym mnie generalnym remontem i przemeblowaniem (związanym z wylotem piskląt), pójdę na psychoterapię!!!
                            • ewa553 Fedoro, 11.05.11, 05:53

                              a co z moim mailem? Czekasz az umre z ciekawosci???
                              • fedorczyk4 Re: Fedoro, 11.05.11, 08:30
                                Nie miałam czasu żeby dosiąść się do kompa. Nadrobię to "wciągudnia":-)
              • ewa553 Re: Poznan 10.05.11, 14:11
                Maryska!!! To chyba Twoje pierwsze zdjecie tu na forum? Pamietam z Galerii czy Albumu (jak sie to nazywalo??), bylo jedno zdjecie od tylu! Plecaczek bylo przede wszystkim widac:)))
                • maria421 Re: Poznan 10.05.11, 14:18
                  Ewa, plecaczek to nie ja, musialas z kims innym pomylic:)

                  A tak se pomyslalam ze co mi tam, jak juz zdjecia wklejac, to wklejac.

                  Jak sie rozpedze to jeszcze pare powklejam, bo mam zamiar Wam wreszcie moj ogrod pokazac, ale dopiero jak bedzie nadawal sie do pokazania. Narazie trawa jest po kolana i klomb jeszcze goly i suchy.
                  • ewa553 Re: Poznan 10.05.11, 16:51
                    Marysiu, tamte zdjecia wklejalysmy jakies 8-9 lat temu! Czas leci... A wtedy nosilo sie takie torebki plecaczki. Nie mialas czegos takiego? Moze trzymalas Ani plecaczek? Bo to bylo z jakiejs zimowej wycieczki.
                    A swoja droga: czy ktos jeszcze ma dojscie do tamtych zdjec?
                    • maria421 Re: Poznan 10.05.11, 17:26
                      Ewa, zimowe zdjecie z wycieczki z torebka-plecaczkiem to nie ja:)
    • jutka1 Środa :-) 11.05.11, 08:50
      Od lunchu będzie już z górki do weekendu, jiippppiiiii! :-)
      A lunch jem z ulubioną szkocką kumpelką, w pobliskim parku.
      Za oknem słońce zza mgły. FNS gra "Lato wszędzie". Poczytałam komentarze na jutubie, i zdałam sobie sprawę, że to było lato 1995. Zakochiwałam się wtedy w żółtej linie. O matko! :-)

      Poza tym jest mi dobrze i błogo, czego i Wam życzę (c) m.k. :-D
      • ewa553 Re: Środa :-) 11.05.11, 10:40
        wygladalo na to, ze bedzie dzis wreszcie chlodniej. Jakby nie bylo, na jutro zapowiedziano deszczyk. Niestety, wyszlam zeby popracowac w ogrodzie i zalatwic kilka drobnych zakupow, ale zawrocilam bo mi sie w glowie okrutnie kreci. 27 stopni w cieniu i to o 10-tej rano.
        Poleze troche z ksiazka, (Gottland - czytal kto?), moze mi do wieczora przejdzie i bede mogla podlewac? MUSZE podlewac!
        • maria421 Burza i deszcz pada 11.05.11, 12:30
          wreszcie!
          • ewa553 Re: Burza i deszcz pada 11.05.11, 12:45
            z calego serca zazdroszcze!!!
      • kan_z_oz Re: Środa :-) 11.05.11, 16:03
        Moj dzien byl bardzo dobry dopoki nie zadzwonilam do mamusi...haha Wisiala nademna ta rozmowa jak smrod w gaciach, bo ostatnia byla fatalna.

        Ciag dalszy pt: awantura o zle wyremontowana lazienke. Sasiadka na dole ma podobno lepsza.
        Nie wytrzymalam tym razem i dowalilam spokojnie zreszta - nie rozumiem dlaczego przez roku piala z zachwytu po czym sie odmienilo...i lazienka stala sie najgorsza...no nie najgorsza ale nie ustawna z powodu niemoznosci wstawienia starej pralki.
        Pieniadze przeciez na nowa dostala w pazdzierniku 2010 roku. Nowej postanowila nie kupowac bo stara jeszcze pracuje. Jest to zdecydowanie powod aby wiercic mi dziure w brzuchu - w jej percepcji.
        Tak wiec szaflowanie goowna z lewa na prawo - nie wygrasz, mac zawzieta. Kazala mi sobie zrobic rachunek sumienia - co sobie wlasnie robie - czuje sie koorwa tak dobrze jak nigdy...czego osobiscie to wlasnie jej w pierwszym rzedzie bym zyczyla.

        Zadzwonie jeszcze za moment aby jej powiedziec, ze ja kocham...jak ochlonie po laniu...

        Kan
    • jutka1 Prawie TGIF, czyli czwartek 12.05.11, 08:15
      Słońce wróciło, ale zapowiadają chmury. 20 C.
      Mam dziś pół dnia pracy i pół dnia szkolenia, więc włąściwie to laba. Po szkoleniu nawiedzamy taras w moim starym nejborhudzie, powspominamy nad szklanką czerwońca, gapiąc się na przepływające barki i przechodzących ludzi.

      Tyle pierduł czwartkowych. Miłego dnia. :-)
      • xurek Re: Prawie TGIF, czyli czwartek 12.05.11, 11:02
        a ja wystrojona w sandalki i przewiewna szate z jedwabnej satyny musze sie za chwile udac w strugi deszczu i 10 stopni, by zalatwic sprawy w miescie. Rano bylo tak pieknie i to od tylu dni, ze stracilam czujnosc i nie sprawdzilam w necie pogody. I teraz bede marznac i moknac a jako ze mam jeszcze w planie wyjazd do Zurychu na zebranie i na koncert, to cierpiec bede do pozniej nocy :)
    • jutka1 Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 08:16
      Bardzo lubię piątki trzynastego. :-)
      A dzisiejszy jest tym fajniejszy, że: do wyjazdu do PL coraz bliżej; wczoraj zasnęłam z uśmiechem; za oknem świeci słońce, no i TGIF. :-)))

      Pytonowe życie w kapsułce. Weekend ma być pochmurny i deszczowy. Jutro karmię pożegnalnie hamerykańskiego kuzyna i wysyłam na lotnisko, poza tym dolce far niente. I tak trzymać. :-D

      Miłego piątku! :-)
      • xurek Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 10:29
        jedziesz do PL urlopowo czy tez juz po zakonczeniu pracy? Na jak dlugo?
        • jutka1 Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 10:58
          Jadę za 3 tygodnie na spotkanie na rocznicę matury, urlopowo jadę po skończeniu kontraktu, jakoś w połowie lipca.
          • xurek Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 11:01
            fajnie, ja tez bym chciala, ale klasa tym razem jakos sie nie zorganizowala a samemu organizowac to mnie sie nie chce :)
            • jutka1 Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 11:20
              U mnie właśnie bosko się stało, bo ani palcem nie musiałam kiwnąć, przyjeżdżam na gotowe. :-) I to będzie tzw. dupna ciulaka ;-), bo będą wszystkie klasy liceum z naszego rocznika plus rocznik wyżej, bośmy się kolegowali. :-)))
              • xurek Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 13:31
                zazdraszczam zapowiadajacej sie superimprezy. Jaka kreacja :)?
                • pierdoklecja_prutka Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 15:13
                  ...piórko w d...? Reszta goła, lekko spryskana oliwą, coby się świciła? I się mogła łatwo wymsknąć gdyby chcieli łapać? Apropos. Czytałam w jakimś artykule, o Margaret Mead chyba, że na jakiejś tam wyspie polinezyjskiej było przyjęte że chłopak mógł przychodzić do dziewczyny w nocy żeby się kochać, ale nie wolno mu było się dać złapać gdyby go nakryła rodzina dziewczyny. Więc młodzieńcy się smarowali masłem kokosowym właśnie w tym celu, że jakby ich nakryli i chcieli złapać to żeby się mogli wymsknąć tacy tłuści i uciec. Ja się tylko zastanawiałam, że kochać się z takim wytłuszczonym to też sztuka, bo tu ci się zepsnie, ówdzie wyślizgnie, coś trochę jakby dupczyć węgorza, czyco?


                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 16:19
                    Omatko, co za wizja, 100K! :-)))
                • jutka1 Re: Trzynastego... TGIF :-))) 13.05.11, 16:15
                  Jeszcze nie wiem, jaka kreacja. Zastanowię się w trakcie pakowania. :-)
    • jutka1 Sobota, chłodno 14.05.11, 08:45
      Słoneczna pogoda poszła się paść, szkoda, bo weekend w końcu.
      Oprócz karmienia kuzyna nie mam dziś specjalnych planów. Kontynuuję czytanie "Domu dziennego, domu nocnego". Specjalnie czytam drugi raz. Pierwszy raz był ponad 10 lat temu, w dawno przebrzmiałej epoce, w minionym życiu. Teraz obserwuję inne reakcje, inne zdania czy akapity mnie frapują czy zachwycają, bardzo ciekawe.

      No i tyle pierduł sobotnich. Miłego dnia :-)
    • jutka1 Śmieszna pierduła, zapomniałam wczoraj zapodać 14.05.11, 10:09
      Wczoraj dostałam maila od mojego waszyngtońskiego konsultanta, którego zatrudniałam na Bergamutach. Konsultant jest właścicielem małej, ale prężnej firemki konsultanckiej, specjalizującej się w "moich tematach".
      Gadu gadu, co słychać, tenteges, czy to prawda, że wasz program się kończy.
      I przebój sezonu: "Słuchaj, to jak ten twój program się kończy, to może wymyślmy jakiś ciekawy projekt i będziemy znowu razem pracować?".
      Hahahahahahaaaaa......... :-)))
      No to mówię mu, czemu nie, ale pogadajmy w Waszyngtonie, będę za miesiąc. A on na to, że świetnie się składa, akurat wróci z Rosji, bo żonę ukochaną bierze na rejs po Wołdze.
      Z nacji jest latynosem, więc gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Wołga, hahaha. :-)

      Tak na poważnie, to czemu nie, od czasu do czasu coś ciekawego z doskoku zrobić. Bez stresu "bycia na etacie i mania (zam.) 'godzin pracy'". I to z kimś, kogo się zna, z kim się już pracowało i podróżowało, kto mnie lubi i chyba ceni, i kto ma wspaniałe kontakty w tzw. kręgach płacących. Hę?
      • maria421 Re: Śmieszna pierduła, zapomniałam wczoraj zapoda 14.05.11, 10:43
        Jutka, to jest propozycja nie do odrzucenia :)

        Ale, wybacz pytanie bo pewno znowu jako glab forumowy cos przeoczylam, co to znaczy ze "program sie konczy"? To znaczy ze konczy Ci sie paryska praca?
        Jezeli tak to co z Twoim pieknym balkonem ?

        U nast tez chlodno, musze isc na zakupy bo w lodowce mam tylko swiatlo.
        • jutka1 Re: Śmieszna pierduła, zapomniałam wczoraj zapoda 14.05.11, 10:52
          Przeoczyłaś Marysiu. :-)
          Program się kończy, ale ja tu jeszcze trochę posiedzę. No, pół na pół Paryż-ŻD. A w przyszłym roku zjadę na wieś, rośliny z balkonu wezmę ze sobą, razem z resztą majdanu. :-)
          • maria421 Re: Śmieszna pierduła, zapomniałam wczoraj zapoda 14.05.11, 12:52
            Przeoczylam ale juz taki jestem forumowy glab :)
            W realu tez sie malo interesuje zyciem innych, wszystkie sasiadki wiedza kto co gdzie i z kim a ja nie wiem nic.
            Propozycje waszyngtonska bierz koniecznie.

            Napelnilam lodowke i ugotowalam sobie zielone szparagi na obiad, zjadlam z sosem wlasnego pomyslu- jogurt, troche musztardy dijonskiej, troche estragonu, koperku, troche octu winnego.
            Jest to lzejsze niz sos hollandaise.
      • kan_z_oz Re: Śmieszna pierduła, zapomniałam wczoraj zapoda 14.05.11, 17:16
        Hahaha - Jutka, ciesze sie bardzo. Gdzie sie zamykaja jedne drzwi otwieraja sie nastepne. No, ale nalezy je zamknac.
        U nas miesiac spokoju, przerywany koltowanina z rodzina w Pl: to znaczy rozumiem slowa - nie rozumiem tresci.
        Poza tym; wycieczki rowerowe oraz spacery po gorach oraz ogolne zbieranie sil po w sumie chyba dosyc intensywnych 4 miesiacach. Prawie dwukrotne oblecenie Australii wokol z robota plus inne. 2 tygodnie w Japonii, 2 w NZ - wszystko przed cyklonami, potopami i wichurami, przeplatane przygotowywaniem materialow treningowych od pomyslu po druk i szate graficzna (uboga)hihihi

        Generalnie to nie ustalilam jeszcze czy pracujemy mniej czy wiecej, niz w zatrudnieniu - bo wcale nie czuje zebysmy pracowali. Lubie takie pracowanie nad projektem, gdzie nie ma biura, dojazdow ani zadnego rodzaju regularnosci.
        Zreszta ja osobiscie to tak funkcjonuje od 10 juz lat, po tym jak pizdlam robote w szkole, pozniej rozstalam sie z cichym partnerem w biznesie, nastepnie rozstalam sie polubownie z nastepnym pracodawcom i wyszlam od ostatniego psycho-bitch 6 lat temu...hahaha
        Sie nie nadaje, aby funkcjonowac w tradycyjnych trybach. Za to doskonale funkcjonuje poza. Bardzo sie zreszta zawsze staralam aby sie wpasowac i nijak mi to nie wychodzilo.

        Tak wiec pomiedzy zatrudnionymi jest tez miejsce dla tych, ktorzy sa w tym beznadziejni, lub stracili nadzieje, ze jest to dla nich dobre rozwiazanie.

        Jedynym minusem takiego ukladu jest tylko, ze sie ta wiadomoscia podzielilam z rodzina, ktora od momentu jej zdobycia, oczekuje mojego przybycia w kazdej chwili.

        Kan

        • jutka1 Re: Śmieszna pierduła, zapomniałam wczoraj zapoda 15.05.11, 09:35
          Krzyż pański masz z tą Twoją rodzinką. :-/

          I śfintoprawdo: najpierw trza jedne drzwi zamknąć. Co też niniejszym (mentalnie) czynię. :-)
    • jutka1 Słoneczny niedzielny poranek 15.05.11, 08:59
      Nic nie rozumiem. Weekend miał być pochmurny i deszczowy, a tu drugi dzień z rzędu słonecznie. Hmmm.
      Nie narzekam. :-)
      Zaraz idę na małe zakupy, po czym oddam się nicnierobieniu.
      Boskość, Inc.
      Miłej niedzieli życzę :-)
      • jutka1 Re: Słoneczny niedzielny poranek 15.05.11, 09:32
        Miałam niereprezentatywny widok z okna. :-)
        W drodze na zakupy zobaczyłam resztę nieba i rację mieli. Chmurzyska ciemnoszare. Oh well.
        • maria421 Re: Słoneczny niedzielny poranek 15.05.11, 10:30
          Szaro, ponuro i tylko 12 stopni.
    • ewa553 BLUESIE!!! 15.05.11, 13:35
      Pozwalam sobie krzyczec, zebys mnie na pewno uslyszala:))))
      Jutro juz lece do M., a Ciebie tu ani widu ani slychu. Mam nadzieje, ze to tylko brak czasu?
      Gdybys miala czas, ochote i sily zeby wypic razem kawe, to zadzwon do mnie. Mojej komorki pewnie juz nie masz (ja Twoja mam!), ale hotel ten sam, Mexico. Bardzo bys mnie ucieszyla.
      • blues28 Jestem :) 15.05.11, 15:25
        ... moze Cie jeszcze zlapie w domu.
        Ewciu, tym razem obawiam sie, ze bedzie trudno, bo zdrowie mi kuleje. Poprzednia terapia nie dala efektów, mam nowa, agresywniejsza i generalnie czuje sie bleee :(

        Ale mialam Ci wczesniej zapodac i mi umknelo... Zdaje sie, ze Ty lubisz pchle targi.
        Otóz w soboty, wylacznie w soboty od poludnia (tak ok. 12:00) do samiuskiego wieczora na Plaza Dos de Mayo jest targowisko staroci oraz buty i ciuchy indie czyli projektantów niezaleznych (independient). Plac jest urokliwy, warto sie wybrac.
        Tu masz lokalizacje Plaza Dos de Mayo:
        maps.google.es/maps?hl=es&tab=wl
        Mozna isc pieszo deptakiem Fuencarral (odbija od Gran Vía) do ulicy de la Palma, albo metro Tribunal i wyjscie na ulice de la Palma.

        A w niedziele ma miejsce jeden z najwiekszych w Europi pchlich targów: El Rastro. Stanowczo najwiekszy i najstarszy w Hiszpanii. Ma miejsce w dzielnicy La Latina i jego glówny nurt plynie na calle de la Ribera de Curtidores. Jest to gigantyczne targowisko i jest tam doslownie wszystko! Antyki, ciuchy, (w tym vintage tez!) buty, warzywa, owoce, kwiaty, mydlo, powidlo. Ale trzeba sie liczyc. ze beda tlumy,tlumy,tlumy! Do tego stopnia, ze ja bylam na Rastro tylko raz, bo nie lubie takich aglomeracji. To gorzej nisz suk w Bagdadzie. Ale urokliwy, bogaty, halasliwy i jak ktos lubi tego typu targi to nie powinien Rastro ominac.
        Tu masz lokalizacje:
        maps.google.es/maps?hl=es&tab=wl
        Najlepiej dojechac metrem do La Latina i stamtad w dól ulica Ribera de Curtidores.
        Zapowiadana jest ladna pogoda, wiec milego pobytu!!

        Pozdrówka!!
        P.S. Na Rastro pilnowac portmonetki. Nie brac torebek. To ogromny tlum i pelno tez kieszonkowców.
        • blues28 No masz! 15.05.11, 15:28
          Lokalizacje obu pchlich targów sie nie udaly.
          Trzeba w gogle maps wstukac: Madrid, Plaza Dos de Mayo i potem Madrid, El Rastro

          • ewa553 Re: No masz! 15.05.11, 15:36
            podwojny smutek: ze Ci zdrowie nie dopisuje i nic nie bedzie ze wspolnej kawy:((((
            no i: lecimy od poniedzialku do piatku wieczora, nici z pchlego:((( Gdybym to wiedziala wczesniej, inaczej bym wyjazd zaplanowala. No, ale nie lece po raz ostatni, Madryt mnie pociaga prawie tak jak Rzym, do ktorego latam dosc czesto. Wiec i do Ciebie zawitam - tym razem planujac inaczej. Zapisuje wiec adresy obu targow.
            Nie wiem czy pisalam: ostatnio moja gazeta codzienna miala duuuzy artykul na temat Twojej madryckiej rzeczki (pardon, rzeki:)))) Ze zdjeciami i planami jak to bedzie przebiegac z autostrada w tunelu itd. Na pewno bedzie pieknie.
            Trzymaj sie Bluesie Kochany, sciskam i pozdrawiam.
            • maria421 Re: No masz! 15.05.11, 18:37
              Ewa, zycze Ci szczesliwej podrozy.

              Blusie, Tobie zycze sil i wytrwalosci i serdecznie pozdrawiam.
              • jutka1 Re: No masz! 16.05.11, 07:33
                Trzymaj się Bluesie!
    • jutka1 Błe. Poniedziałek :-/ 16.05.11, 07:52
      OK, OK, za oknem słońce (przynajmniej na razie), no ale jednak poniedziałek. Błe.
      Mam dziś furę rzeczy do zrobienia, bo w weekend stanowczo odmówiłam czytania pracowych maili i ich załączników. Nienienienienie. I nie.
      No to dzisiaj mam taktaktaktak. Nie szkodzi. Ważniejsze było odpocząć w te dwa dni od pracy.

      Tydzień będzie dość napięty, a apogeum i pandemonium nastąpi w przyszłym tygodniu. Tyle tylko, że uda mi się wyrwać do fryzjerki, a to już jest mus, bo od grudnia nie byłam i wyglądam jak pierun w rabarbar. :-)

      Tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia życzę, baj. :-D
      • maria421 Re: Błe. Poniedziałek :-/ 16.05.11, 08:53
        Nadal chlodno. Wczoraj padal dlugo oczekiwany deszcz, dzis tez ma padac. Niech pada bo w koncu zmieknie wysuszona ziemia i bede mogla przekopac klomb i zasadzic begonie.
        Ania ma dzis przyjechac na obiad, jeszcze nie wiem co ugotuje.
    • jutka1 Chłodnawy wtorek 17.05.11, 08:14
      Ciągle chłodno, dopiero od jutra ma się zacząć znów ocieplać. Światło za oknem jest perliście szare: bardziej wrześniowe niż majowe tak naprawdę.

      Do końca dnia jutro muszę "obrobić" resztę tygodnia pracy, bo w czwartek i piątek jestem na szkoleniu. Grrr. Pocomito.
      Dzisiaj natomiast mamy z zespołem szampana na cześć jednej ze współpracownic. Buzia, rąsia, goździk, prezent, wicierozumicie.

      No i tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-)
      • jutka1 Re: Chłodnawy wtorek 17.05.11, 08:35
        O, niedługo się przeleje, to idę na zaś otworzyć nowe pierduły.
Pełna wersja