Koniec swiata

21.05.11, 17:17
Pomyslalam, ze zaloze watek, bo mnie nie martwi w szczegolnosci ale widze innych sie martwiacych. Mielismy w ciagu ostatnich dni pare telefonow od ludzi podrozujacych i mocno zdenerwowanych.
Moze sie wiec przyda komus.

Pisalam na ten temat jakies 6 lat temu...haha

Temat bedzie wracal poza tym w ciagu nastepnych miesiecy.

No wiec do rzeczy.
W 2005 roku pisalam na tym Forum, ze to co religie okreslily jako 'koniec swiata' bedzie ciagiem wydarzen zapoczatkowanym wydarzeniami geo-ekonomicznymi w US.
Jakies sie tam wiec juz odbyly.
W nastepnych latach byly wiadomosci o mozliwosci znikniecia Japonii oraz NZ z mapy swiata z powodu aktywnosci wulkanicznej. Tfu, tfu, te ww sa odbyly sie male modyfikacje. Nie zniknely.

Obecnie jest wiec tylko aby; US sie za lby nie wzielo miedzy soba i EU jakos ekonomicznie brnelo.
Wszystko poza tym jest ok, wlaczajac przyjscie Jezusa na ziemie - przypominam - kazdy z nas ma w sobie swiadomosc boska czyli ten element swiadomsci jezusa.

Tak wiec nastepne 2-3 miesiace przejada kazdego osobiscie dotkliwie w punkcie osobistych doswiadczen...i to bedzie najbardziej wymierny indywidualny wskaznik 'konca swiata'.

Proponuje wiec podejsc z humorem.

Kan
    • maria421 Re: Koniec swiata 21.05.11, 17:45
      Nie zauwazylam zeby tu ktos martwil sie zapowiedzianym na dzisiaj koncem swiata.

      • chris-joe Re: Koniec swiata 21.05.11, 21:01
        Nadto nie mam w sobie ni krzty boskiej swiadomosci Jezusa :)
        • ewa553 Re: Koniec swiata 22.05.11, 12:03
          we mnie brak gotowosci na czytanie kanowych wywodow na wiadome tematy, wiec podejrzane Jej wpisy omijam wielkim lukiem.
          • maria421 Re: Koniec swiata 22.05.11, 15:44
            Kolejny koniec swiata za nami, nastepny 21.12.2121. :)
            • ewa553 Re: Koniec swiata 22.05.11, 17:40
              na moj rachunek Marysiu, to raczej 21.12.2112. Przyjrzyj sie liczbom. Moj zestaw jest zdecydowanie ciekawszy:))))
              • maria421 Re: Koniec swiata 22.05.11, 17:50
                To nie bedzie konca swiata w przyszlym roku? Tez dobrze :)
                • ewa553 Re: Koniec swiata 22.05.11, 17:54
                  Maryska! Ja Ci obiecalam za rok, a Ty planowalas jeszcze 10 lat czekac!!! Czytasz jeszcze nieuwazniej jak ja:)))
                  • maria421 Re: Koniec swiata 22.05.11, 18:29
                    Pomylilam sie, Ewa, chcialam napisac 2012.

                    Zreszta, wszystko jedno, jedne koniec swiata fte czy wefte:)
                    • ewa553 Re: Koniec swiata 22.05.11, 18:33
                      wiedzialam, ze sie vertipnelas:))) chcialam sie podroczyc. jakos mi tak dzisiaj danach...
        • kan_z_oz Re: Koniec swiata 23.05.11, 06:35
          chris-joe napisał:

          > Nadto nie mam w sobie ni krzty boskiej swiadomosci Jezusa :)
          Jak uwazasz tak masz - nie mam zamiaru cie przekonywac, ze jest inaczej.

          Kan
    • pierdoklecja_prutka Re: Koniec swiata 22.05.11, 20:55
      Hm, Marysiu, Ewo i Kris, skoro nie niepokoi Was koniec świata, omijacie Kana wpisy szerokim łukiem oraz Jezus Wam zwisa łopocząc, to po kutafona pieniście się wypowiadacie na tym wątku? Jakiś brak logiki dostrzegam, hahaha!


      Ja odczuwam osobiste dotkliwości w wysokim stopniu, co ciekawe, wśród bliskich osób też się to dzieje i intensywnie. Dlatego Kanowi dziękuję za wpis, bo nie wiedziałam o co kaman.

      --
      wasza pierdo
      • ewa553 Re: Koniec swiata 22.05.11, 21:14
        nie rozsmieszaj mnie Stokrotko! Kana wpisy mnie smiertelnie nudza wiec je omijam, nie czytam. Ale czytam komentarze, bo te sa fajne. Prosze, ba! domagam sie, abys mi pokazala gdzie sie ktokolwiek z nas pieni???? Chyba pod prysznicem....
        PS wspolczuwam zlego samopoczucia spowodowanego...wlasnie, czym konkretnie?
        • pierdoklecja_prutka Re: Koniec swiata 22.05.11, 22:39
          Końcem świata!
          Oczywiście.
          Hahaha.

          Dzięki za troskę Ewcia, ale jak chcę się czymś na forum szczegółowo dzielić, to to robię.

          --
          wasza pierdo
          • kan_z_oz Re: Koniec swiata 23.05.11, 06:31
            Pierdo - rozciaganie materialu - tak to osobiscie nazywam. Czyli to co mniej wiecej nam sie przydzarzylo zaraz jak sie chlop obudzil. Wszystko sie zawalilo na leb i nie po koleji ale w tym samym czasie. Na zewatrz niby wszystko bylo ok ale w srodku - lo,matko boska.
            Zauwazam - tez patrzeac na szerg znajomysch ktorzy w ciagu ostatnich lat przechodzili przez podobne w tym pewna prawidlowosc. Jakkolwiek wszystko to jest bardzo indywidualne i zroznicowane, to jednak charakteryzuje sie jednym - nieprzyjmnym uczuciem sciskania w dolku i wrazeniem, ze wszystko na raz na glowe sie czlowiekowi wali.

            Zauwazylam tez, ze roznica miedzy poprzednimi takimi i tym glownym, byla taka, ze nie mozna bylo za zadne skarby zawiesic na kolku, odlozyc na pozniej czy przeczekac az samo minie. Musialam ogolnie sama cos z tym zrobic, maz tez...zaczal sie wiec szereg zmian, odnosnie prawie wszystkich dziedzin naszego zycia. Zmiana sposobu myslenia oraz wlasnych przyzwyczajen. Taka wewnetrzna praca nad soba jest nieslychanie trudna, bo czlowiek ma zwyczaj wracac do starych nawykow - te mysleniowe sa w szczegolnosci trudne do przelamania. Nie moglam tez pozostac przy starych bo uwieraly jak przyslowiowy gwozdz.

            Przypomnialo mi sie opowiadanie znajomego, ktory gdzies je wyczytal.
            "Na podlozdze lezy stary pies, ktory co chwila podnosil pysk do gory i wyje przerazliwie. Z boku siedzacy czlowiek przygladajacy sie od dluzej chwili nie wytrzymuje i pyta wlasciela - co temu psu dolega?
            nic - pada odpowiedz - pies lezy na gwozdziu, ktory go uwiera i dlatego wyje.
            Czy nie moze z niego zejsc?
            Moglby - odpowiada wlasciciel - ale ten gwozdz nie jest wystaczajaco dlugi, wiec az tak bardzo mu jeszcze nie przeszkadza".

            Moral dla mnie tej historyjki byl taki, ze w ktoryms momencie ten gwozdz zaczal mnie tak kuc, ze musialam z niego zejsc. Bol byl glownie spowodowany mentalnymi dylematami pt; dlaczego akurat mnie sie to przytrafilo. Co jakis czas wiec od nowa mi sie przytarfia, ze cos zaczyna mnie kluc. Obecnie zbiegam wiec juz po pierwszych odczuciach uwierania, co redukuje bol w sposob znaczacy i znacznie poprawia jakosc zycia.
            Nie widze tez mozliwosc aby uczucie tego uwierania zupelnie z zycia wyeliminowac. Mysle, ze mozna je jedynie zminimalizowac, poprzez przyzwyczajenie sie do mysli, ze poprostu od czasu wystepuje i tyle.

            Pozdrawiam
            Kan

      • chris-joe Re: Koniec swiata 23.05.11, 07:58
        Oj pierdo, sie odpierdo :))))
        Maryska mowi, ze ja Rapture nie martwi, ja ze Jezusa nie spotkalem (cieszmy sie niecze/y/sta acz pozorna zgoda miedzy ta dwojca w sprawach ostatecznych!)
        Kana osobiscie lubie, sekunduje jej duchowym peregrynacjom, choc sa mi obce, ale zeby zaraz od nich wara i won- co to, to nie.
        Pozdrawiam w duchu ekumenii.
        • kan_z_oz Re: Koniec swiata 23.05.11, 08:49
          chris-joe napisał:


          > Kana osobiscie lubie, sekunduje jej duchowym peregrynacjom, choc sa mi obce...
          Pozdrawiam w duchu ekumenii.

          Haha - chcialam tylko skromnie przypomniec, ze moje peregrynacje zaczely sie nie od chcenia spotkania Jezuska czy innych w tym temacie. Mialam tylko mysli o dluugich i niekonczoncych sie wakacjach. Najlepiej tez na jakiejs wyspie bezludnej, ze spacerami po plazy, gdzie sprawy finansowych przerzucanek z konta na karte kredytowa nie istnieja, a ja beztroska i wolna od bolu glowy - tego doslownego i w przenosni...no i wtedy sie zaczelo, bo podobno to byla wizja nie wakacji tylko nieba na ziemi.

          Probowalam tez przez wiele miesiecy wytlumaczyc to absolutne nieporozumienie...hahaha

          Kan
        • maria421 Re: Koniec swiata 23.05.11, 09:15
          chris-joe napisał:


          > Pozdrawiam w duchu ekumenii.

          :-))))
      • maria421 Re: Koniec swiata 23.05.11, 09:14
        Nie czepiaj sie , Dorota, watek jest pt. "Koniec swiata" , wiec ja sie tutaj na temat konca swiata (koncow swiata) wypowiadam.
        • pierdoklecja_prutka Re: Koniec swiata 23.05.11, 12:41
          Ależ ja Was też w duchu ekumenii oraz miełości ogólnoforumowej poszturchuję. Gwoli podtrzymania dyskusji. Gdyby się wszyscy zgadzali ze sobą to by przecież rozmowa się szybko stoczyła do poziomu potakującej nudy.

          Apropos Jezusa, to mnie dla mnie osobiście też stanowi on turn-off, natomiast w kontekście tego co Kan pisze jakoś jest to stawne. Pod resztą się podpisuję oboma rękoma oraz nogami, moje dotkliwości się rozpoczęły tym że zupełnie podświadomie namolniakowałam Górę o COŚ. No i hobzdło, pozornie w kierunku kompletnie odwyrtnym. Powodując kompletne jak na razie przememłanie wewnętrzne.

          Więc uważajta ludzie, może Wam Jezus łopocze, ale Wy nie łopoczecie jemu! Hahaha! Jedno pochopne życzonko, i chrust - już człek zostaje obudzony, w kąt idą ulubione tendencje, przyzwyczajenia, orientacje także (wink wink nudge nudge) mogą się zmienić. HA! Za babami można zacząć latać, lub co gorsza, w kościele krzyżem leżeć. Za muzułmana wyjść jako jego czwarta żona.

          --
          wasza pierdo
          • xurek Re: Koniec swiata 23.05.11, 14:41
            Sama nie wiem, czemu mi tutaj bardziej pasuje niz na snach opisac to, co przydarzylo mi sie w nocy z 21 na 22 maja.
            No wiec bylo ogolnie bardzo goraco. Pod koldra nie dalo sie wytrzymac, wiec zaproponowalam malzonkowi, zeby przykryc sie przescieradlem, co tez zrobilismy po czym zasnelismy.
            Ja obudzilam sie w srodku nocy drzac z zimna i szczekajac zebami. Bylo mi naprawde bardzo zimno. W trzech srodkowych palcach prawej reki mialam takie odczucie, jak ma sie wkadajac przemarznieta reke do goracej wody. Takie jakby igielki. Uczucie to przypomnialo mi moj sen, z ktorego obudzilo mnie to piekielne zimno:
            Cos bialo-polprzezroczystego bedacego skrzyzowaniem osmiornicy, plynacego czlowieka i trojkata z wyciagnieta do przodu dlonia z bardzo dlugimi palcami dotknelo mojej dloni, a scisle biorac tych srodkowych palcow mowiac jedno zdanie “with this touch.......”. Reszte zdania pamietalam, dopoki nie usilowalam go sobie przypomniec, wtedy ulecialo mi zupelnie z glowy. Wiem tylko, ze bylo bardzo wazne. Nie wiem rowniez, czy naprawde bylo w jakims konkretnym jezyku, ale po angielsku najbardziej do mojego wspomnienia pasuje.
            Oslupiala dotknelam jedna dlonia drugiej i stwierdzilam, iz ich temperatura rozni sie diametralnie. Potem dotknelam mojego ciala i ciala meza, moje bylo zdecydowanie chlodniejsze od jego, chociaz zawsze jest na odwrot. Obudzilam meza proszac o wykonanie tego samego i komentarz: doktnawszy moich palcow zapytal, czy trzymalam lape w lodowce jak rowniez jak udalo mi sie tak wyziebic w takim goracu....
            Po krotkim czasie cale moje cialo wrocilo do normalnej temperatury, cale zajscie zaniepokoilo mnie powaznie a przypomnienie sobie owego cosia ze snu bylo jedynym uspakajajacym uczuciem. To cos bylo przyjazne.
            No i ptyanie: czy mozna sie tak zasugerowac snem, zeby powaznie i nieregularnie obnizyc temperature ciala? A jezeli nie, to mata jakis inny pomysl na wyjasnienie (oprocz oczywiscie, ze mi sie to wzystko snilo :))?
            • maria421 Re: Koniec swiata 23.05.11, 15:32
              Xurek, toz Ty mialas apokaliptyczny sen!

              I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza,
              mającą dziesięć rogów i siedem głów,
              a na rogach jej dziesięć diademów,
              a na jej głowach imiona bluźniercze*.
              2 Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery,
              łapy jej - jakby niedźwiedzia,
              paszcza jej - jakby paszcza lwa.
              A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę.
              3 I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną,
              a rana jej śmiertelna została uleczona*.
              A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią,

              ------
              cos musialo byc na rzeczy z tym koncem swiata :)
              • xurek Re: Koniec swiata 23.05.11, 18:45
                hm, Mario, moja zjawa byla znacznie mniej spektakularna i chyba duzo milsza :)
            • kan_z_oz Re: Koniec swiata 23.05.11, 16:09
              Xurku - wypowiem sie i poprosze abys traktowala ta wypowiedz jako dosyc subiektywna. Moj chlop mial swoje przebudzenie - juz 7 lat minie niedlugo (jak ten czas leci?) w sposob spektakularny. Moje? osobiscie to do konca nie wiem. Mam wyrazne predyspozycje i mialam rozne okazje aby sie przekonac ale generalnie pozostaje sobie gdzies tam w tle i tak wole.
              W sumie to chodzi tylko o to aby byc swiadomym...swiadomym jak inni na nas wplywaja i my na nich. Swiadomym, ze kazde slowo wypowiedziane wplywa na cos lub kogos i vice versa.

              Na tym forum zreszta nie wiedze braku swiadomosci.

              Odnosnie slow, ktore zapamietalas, i ktore mnie tez tkwia w pamieci tylko po angielsku z jakiegos powodu...ida one tak:
              There I am, standing in front of your heart and waiting, knocking on the door, I enter where it's open, with this touch I heal you and feel you with my love, my daughter...

              Subiektywne, bo ja nie mam watpliwosci skad i kto. Ale kazdy potrzebuje szukac, zadawac pytania i testowac, bo inaczej jest to tylko slepa wiara i podazanie za dogmatami, co nie jest zdrowe.
              Moje pytanie nie byloby czy jest to mozliwe, tylko jak to wplywalo ogolnie na ciebie.
              Mezowi dretwiala prawa reka zaczynajac od najmniejszego palca, pozniej serdeczny promieniujac na przedramie i ramie az do serca. Robil sobie badania, bo podejrzewalismy, ze moze miec zawal.
              Ja ogolnie malo spalam pomiedzy 3-5 rano. I nie chcialabym wrocic do tego okresu, bo sny ktore mialam byly malo przyjemne.

              Dlatego zalozylam watek; z tego co nam wytlumaczono, ten biblijny 'koniec swiata' moze i nie musi sie zdarzyc. Co sie zdarzy to kazdego osobiscie wypychnie tak dalego w strone swiatla lub przeciwna, ze nie bedzie nic pomiedzy.
              Nie mam osobiscie zdania, bo sie nie czuje upowazniona, ale poniewaz byl to rodzial, ktory przerobilismy - poprostu sie dziele.
              Przepchnieto nas przez ucho w igle na sile wg mnie i kazdy kto wykarze min zainteresowania tez bedzie przepchniety, bo z cala pewnoscia nie widze abysmy my byli w jakis sposob specjalni...haha
              Kan




              • xurek Re: Koniec swiata 23.05.11, 18:47
                "with this touch I ???? (will, shell albo cos innego jednosylabowego) heal you. Tak lecialo zdanie we snie. Przed i po nie bylo nic. A Ty skad masz to (prawie identyczne) zdanie? Sen coraz bardziej mnie niepokoi :)
                • ewa553 O! Ertes! 23.05.11, 18:50
                  Milo Cie zobaczyc. odkad Cie widzialam na tej Piekielnej Maszynie to nie bylam pewna czy jestes jeszcze wsrod zywych:)))
                  • ertes Re: O! Ertes! 23.05.11, 19:08
                    Jaka piekielna maszyna?
                    • ewa553 Re: O! Ertes! 23.05.11, 19:17
                      a to nie byles Ty, na tym motocyklu??? To byla beemka, conajm,niej 250 koni mechanicznych!!!
                      • ertes Re: O! Ertes! 23.05.11, 19:54
                        aaaa, prosze, tutaj jest:
                        https://lh5.googleusercontent.com/_oh9-ldK-1fU/TdqeAXLpP9I/AAAAAAAAAow/CQ9_EorodDk/leeparks15.jpg

                        Niestety ja lubie nagminnie psujace sie produkty tej firmy ale troche przesadzilas z tymi mechanicznymi, az tyle nie ma, troszke mniej ;) hahaha
                        ile to bylo? Cos chyba 127 mph? hahahaha
                        • ewa553 Re: O! Ertes! 23.05.11, 20:44
                          mowilam: piekielna maszyna:))))
                          a na powaznie: przeciez ta pozycja musi byc cholernie niewygodna! co to za przyjemnosc???
                • ewa553 Re: Koniec swiata 23.05.11, 18:58
                  100 metrow przeciwko wiatrowi (pardon za germanizm) czuje spisek: Kan nasyla na Was Marsjan!!!! Allert! Allert!
                • kan_z_oz Re: Koniec swiata 25.05.11, 08:40
                  Haha - mam to zdanie w glowie i nie pamietam dokladnie czy w czasie snu czy bylo szeptanie do ucha czy tylko uczucie wlasnie. Niedlugo byc moze bedziesz zaczynac zdanie a ktos inny bedzie konczyl.
                  Dzielenie zbiorowej swiadomosci - tak podobno ma to dzialac.


            • ertes Re: Koniec swiata 23.05.11, 17:32
              Xurek ty nie czytaj zbyt duzo tych kanowych wywodow bo sie zarazisz .... ;)
              • pierdoklecja_prutka Re: Koniec swiata 23.05.11, 18:25
                O Ertezeusz się okazał kolejnym skrzętnym czytelnikiem Kana :) Wyluzuj, jeśli Ty się nie zaraziłeś, to Xur też da radę.


                --
                wasza pierdo
                • ertes Re: Koniec swiata 23.05.11, 19:15
                  Wlasnie, "Koniec Swiata"!
                  Niesamowite Doroto, coz za zmiana, ktora i Ciebie najwyrazniej naszla. Chyba ze to tylko jednorazowo tak bronisz biednych i pokrzywdzonych. Chociaz tak naprawde to na starosc kazdemu przechodzi bunczucznosc...
                  • ewa553 Re: Koniec swiata 23.05.11, 19:18
                    musisz wiedziec z wlasnego doswiadczenia, Ertesie:))))
                  • pierdoklecja_prutka Re: Koniec swiata 23.05.11, 19:27
                    Nawróciłam się. Chodź opowiem Ci o Jezusie. Albo nie, jak się nazywał ten co odzieciał w późnej bezzębnej starości? Abraham czy Hiob?


                    --
                    wasza pierdo
                    • ertes Re: Koniec swiata 23.05.11, 19:43
                      ufff no to sie uspokoilem... hormony nadal kipia...
                      Zostalas jedyna na polu walki wiec walcz, walcz. Powodzenia zycze.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Koniec swiata 23.05.11, 21:56
                        He he he, just for you :) Love ya.

                        --
                        wasza pierdo
                        • blues28 Re: Koniec swiata 24.05.11, 10:09
                          Lacze sie w ekumenicznym pozdrowieniu:)
                          Ja, realistka do bólu :)

                          Mój osobisty koniec swiata jest tez realistyczny do bólu.
                          Bo zdrowotnie sypie sie jak lalka wypchana trocinami. Ale postanowilam, ze bedzie dobrze i juz!
                          Mój radca od siedmiu bolesci zle mi naliczyl podatki i teraz, po zrobieniu deklaracji wychodzi ze musze zaplacic fiskusowi pond 1.900 Euro! Nosz, koniec swiata!
                          Ktos mi robi vodoo w moim kontakcie przy biurku, bo w krótkim okresie padly trzy laptopy. Ze padla Toshiba to bylo do zaakceptowania, bo sluzyla dlugo i dobrze. Ale ze rezerwowy i w miare nowy Compaq rypnal po póltora miesiaca to juz nie jest takie oczywiste. Pozyczony Dell dzialal trzy tygodnie!!! No, kto mi robi vodoo?????
                          Teraz podlaczylam stary komputer, taki +/- z wojny wietnamskiej o niklej pamieci RAM i smiesznym twardym dysku. Ma zadyszke, ale dziala, jest kontakt ze swiatem...
                          • xurek Blusie, 24.05.11, 19:11
                            trzymam kciuki, przesylam energie, mysle o Tobie i lacze sie w postanowieniu, ze wszstko bedzie dobrze.

                            Na pocieche dolaczam zdjecia mojego (przyszlego) pieska i jej rodzenstwa :) Nazywa sie Fame :)

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/YOH4ckcYa1dZ2Vf09X.jpg

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/knHXhisgv5geLQH6oX.jpg

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/z2buhvK2M4OKsu1KFX.jpg

                            jej siwat dopiero sie zaczyna, wiec jakze moglby ogolnie sie konczyc?
                            • maria421 Re: Blusie, 24.05.11, 19:42
                              slicznw szczenie
                              • blues28 Re: Blusie, 25.05.11, 15:25
                                Dziekuje serdecznie Wam wszystkim za dobre slowo i Xurowi za zdjecie zywiny.
                                Ja mam takiego hopla na punkcie zwierzat, ze nawet fotografie powoduja, ze robi mi sie cieplo kolo serducha. I tak jakos pozytywnie.
                                A Fama (Fame?) to cud-miód-ultramaryna :)

                                Jeszcze raz dzieki :)
                          • maria421 Re: Koniec swiata 24.05.11, 19:43
                            Bluesie, trzymaj sie!
                            • ewa553 Re: Koniec swiata 24.05.11, 19:51
                              oczywiscie, ze bedzie dobrze, Bluesie!!!! Musi byc dobrze!!!! Czym mozna by Ci sprawic choc mala radosc??
              • kan_z_oz Re: Koniec swiata 25.05.11, 08:55
                Czesc Ertesie - widze, ze unikasz wciaz jak przyslowiowej 'clamydii'? haha
                • kan_z_oz zakoncze moze wiec ten Koniec swiata 25.05.11, 14:26
                  Zycze wszystkim zdrowia, cierpliwosci do innych oraz wyrozumialosci, najwiecej rowniez w stosunku do siebie samego. Mnie sie obecnie wydaje, ze moj koniec swiata sie mi juz przytrafil. Podziele sie wiec, jak przebrnelam przez moje najtrudniejsze zyciowe doswiadczenia. Takiego 'konca swiata' nie zycze nikomu i nie sadze aby wiele osob przechodzic musialo. Bylo to najbardziej samotne, najbardziej niezrozumiale i odpychajace innych oraz powodujac osad mojej osoby doswiadczenie z komentarzami jakich pewnie nigdy nikomu nie przyjdzie przezyc - bez wzgledu na to czy jest homo, po rozwodzie, smierci partnera czy nawet na etapie powaznej choroby. Nadal, po 7 miu latach nie spotkalalam nikogo kto przechodzilby podobnie. Najwiecej, i w sumie wszystko wypowiedzialam tutaj - dlaczego? nie mam pojecia bladego...haha, mam nadzieje, ze komus sie przydalo.

                  Z tego wszystkiego co tutaj kiedys opisalam i po pracy nad fenomenem we dwojke wycisnelismy tylko pare punktow. Te oczywiscie podano nam w formie rozwinietej w kilkuletnich odcinkach - jakies 15 tys stron.. haha. Nastepnie do przecwiczenia na sobie oraz innych (grupa ludzi z nami ktora medytowala przez okolo 5lat oraz jakies 6 lat pracy meza w treningu, z takowym i nie tylko). Te wszystkie poligony doswiadczalne pozwolily przepracowac podana nam teorie w sposob praktyczny.
                  No wiec do rzeczy.

                  Teorie mozna w ampulce podac;
                  Nasze doswiadczenia zyciowe powoduja, ze nadmiar emocji przezywanych jest magazynowany w sercu. Glownym powodem tego zbierania jest, ze nie mamy wypracowanego zadnego lub prawie zadnego mechanizmu aby takowe byly wydalane. Zatrzymujemy wiec, az nie ma juz wiecej miejsca; nie wypada plakac, nie wypada sie zloscic, nalezy byc dobra dzieczynka, dobrym mezem...wpychamy sie w szufladki do ktorych czesto nie nalezymi przez cale zycie.
                  Po pewnym czasie jest w sercu taki nadmiar emocji, ze ludzie zaczynaja odczuwac ciezar. Ich decyzje sa nieskladne, wybuchaja i na koniec nie sa w stanie kontrolowac tych wybuchow - jesli sa ekstrawertykami. Jesli intra - zaczyna wysiadac im zdrowie fizyczne.
                  Nagromadzone emocje w sercu czy ich nadmiar wplywaja na sposob myslenia. Do neutralnych sytuacji zaczynamy dolaczac takowe w celu podswiadomego sie ich pozbycia. Probojemy wypowiadac rzeczy, ktore nas glebia aby sie pozbyc. Probujemy znalesc winnego lub przyczyne samopoczucia. Przyczyna jest zawsze jedna - namiar emocji w sercu.

                  Praktyka;
                  Balansowanie, czyli uwalnianie emocji.
                  Oddychanie regularne duzo glebsze i spokojniejsze niz to, ktore wykonujemy normalnie. Oddychanie w czasie tez, ktory jest przeznaczony tylko na takowe. Po paru glebszych oddechach zaczynaja wyplywac emocje w postaci placzu, zalu, smutku, strachu, frustracji, zlosci etc. Koncentrowac sie nalezy tylko na emocjach nie na myslach, ktore je buduja, bo wtedy kreci sie film w odcinkach i dodaje nowe emocje do magazynu.
                  Nalezy wchodzic w te zmagazynowane emocje, aby je odczuwac - podobne do techniki, ktora jest stosowana przez psychologow w PTSD, gdzie ofiary maja w sposob jak najbardziej barwny opisywac slowami wlasne dramatyczne przezycia.
                  Tutaj jest podobnie - tylko nie jest to opis sytuacji a odczuwanie emocjii w sposob swiadomy, az do bolu i az wyjda. Cwiczenie rano i wieczorem, chociazby nawet kilkanascie minut jest rekomendowane.
                  Glebszy i spokojny oddech jest pomostem bezposrednim miedzy nami i Bogiem/absolutem/swiatlem/czyms tam/divine intelligence - nazwa do wyboru i nie ma znaczenia, zadnego religijnego czy spirytualnego.

                  I to, zostalo nam przekazane jako praca Jezusa vel Jasia. Nie ma dla mnie znaczenia wiekszego kim byl, jak umarl, ile mial zon/dzieci lub nie. Co opracowal jest absolutnie genialne.
                  Nie ma szansy zadnej abym sama cos takie wymyslec mogla - zbyt ograniczona swiadomosc.

                  Genialnosc polega wiec na tym, ze opisalam tylko pierwsza strone ksiegi, ktora na pierwszy rzut oka ma ich nieskonczona ilosc...haah
                  Im glebiej wchodzimy, tym bardziej czapka z glowy dla Jasia, ktory nie chodzil po wodzie...

                  Te Jego techniki opisane pozwalaj nam np ten przyklad uczyc innych, jak podlaczac sie do uniweraslnego umyslu w celu czerpania informacji, ktora nie zostala nabyta zadna droga szkolna/uniwersytecka...hahah, tutaj zaczynaja sie jaja.

                  Kan



                • ertes Re: Koniec swiata 25.05.11, 17:28
                  Poprosze o wyjasnienie bo nie rozumiem.
                  • kan_z_oz Re: Koniec swiata 27.05.11, 15:31
                    Ertesie - to byl zart. Zawsze wydawalo mi sie, ze masz min zainteresowanie watkami tego rodzaju. Pozwolilam sobie wiec na porownanie ze unikasz jak zarazy - 'clamydia' czyli chlamydia - choroba weneryczna - bez podtekstu zadnego.

                    Pa
                    Kan
                    • kan_z_oz Re: Koniec swiata cz2 29.07.11, 17:50
                      Znowu - ludze sie martwia...powod niby odrebny i nie zwiazany z tym akurat watkiem, bo chodzi o decyzje Kongresu US - czyli kwestie ekonomiczne.
                      Nie wiem co ten ww zdecyduje. Nie mam pojecia bladego, chociaz wszystko wskazuje, ze techniczne bankructwo moze zaistniec.
                      Moje poszukiwania polegaja glownie na tym co ja mam robic, oraz wszyscy tzw zwyczajni ludzie.

                      No wiec nic. A zarazem wszystko inne co jest potrzebne i niezbedne do normalnego zycia. Wszystkie potrzebne i niezbedne rzeczy oraz odrebne dla kazdego.

                      W sercu jednego jest tylko wystarczajaco miejsca na jeden rodzaj emocji. Kazdy wiec bedzie potrzebowal zdecydowac sam co wybierze. Spokoj wewnetrzny i milosc czy takowego przeciwienstwo? Sugeruje to pierwsze, bo za to drugie jest zbyt wysoka cena do zaplacenia - wybor jednak jest indywidulany, gdzyz nie ma zle/dobrze...haha

                      Nawet jesli sie to techniczne bankructwo odbedzie, to dalszy ciag tego co moze sie dziac jest tylko w tym jak na takowe zareagujemy. Bez wzgledu zreszta na to gdzie mieszkamy.
                      Osobiscie to nie widze zadnej mozliwosci aby w funkconujacych w miare spawnie ekonomiach dzialy sie jakies sceny dantajskie. Nie ma takiej mozliwosci, o ile my sami ich nie wymyslimy, uwierzymy w nie i nie wprowadzimy ich w zycie.

                      Sceny dantejskie dzieja sie natomiast juz od lat w wielu krajach ubogich. Ubogosc ta jest nie tylko kwestia materialna, chociaz zdecydowanie srodkow i pieniedzy tam brak. Ubogosc jest tez w postrzeganiu siebie samego. Tego co jednostka moze osiagac, jak zyc i zmieniac. Nie jest latwe wyrwanie sie z kregu biedy, gdzyz latwo powiedziec ale trudnosc polega na przelamaniu tego kregu.
                      Jest to zreszta kreg energii, przekazywanej z generacji na generacje. Energii utkwionej w terazniejszosci i bioracej sie glownie z przeszlosci i przeszlych zyc (trudno wyjasnic tym nie odbierajcym re-inkarnacji), rzutujacej przerazliwie na przyszlosc. Pewne religie nazywaja to zjawisko 'karma'. Karma to nic innego, jak zablokowane emocje w jednostce. Te zreszta moga zostac rozpuszczone, czyli wyrzucone z czasem.
                      Metoda jest prosta - pisze o tym tutaj od lat - oddychaj. Glebiej i spokojniej, w czasie na takie tylko oddychanie przeznaczonym. W czasie, ktory jest tylko i wylacznie przeznaczonym na polaczenie pofragmentowanych czesci , czyli ustanowienie jednostki w 'whole and ness'. Stad sie wzielo okreslenie 'holliness' czyli w calosci, bez utkwionych fragmentow emocji, rozdzierajacych nas wewnetrzenie. 'Whole and complete' czyli 'holly'.

                      Rozpuszczanie sie wszystkich systemow nam znanych jest ostatnim etapem 'konca swiata'. Krok US, nie stanowi o niczym zlym czy samolubnym, chociaz intencje sa wyraznie obronne i olewajace reszta swiata.
                      Faktem jest, ze to samo moglo wyjsc lub cos podobnego z EU.

                      Obecny problem US to od lat szereg problemow z rozdzialem pieniedzy na swiecie oraz funkcja malego zlodzieja wyplywajaca z roznych stron; bankow, korporacji, indywidulanej na masowa skale, rzadow - razem sie zebralo i w ogolnym swiatowym stanie $$ nie rowna sie wartosci.

                      Oznacza to, ze bedziemy rozciagnieci; indywidulanie i zbiorowo. Wciaz w tym rozciganiu; wszystko sprowadza sie do prostych rzeczy; zycie ma byc wesole i radosne. W tym wszystkim kazdemu ma starczac na ile potrzebuje...hahah. wg serca, nie bankowego wyciagu.

                      Dla mnie jest to znaczek stemplujacy moje dosyc wysublimowane poczucie komfortu, spokoju, wycieczek, radosci, podrozy...bez uszczerbku zadnego na potrzebach prawdziwych czyli wysokich.
                      Czego zycze szczerze i z calego serca wszystkim, bo co moze byc wspanialszego, niz radosne i spelnione zycie zyte przez innych?

                      Kan


                      • kan_z_oz Re: Koniec swiata cz2 29.07.11, 18:00
                        Dodam tylko, ze teksty wpisywane na P2, sa bez moich zadnych w takowych korzysci. Mamy oczywiscie swoje wlsna stone internetowa, ktora jest moja/nasza strona dla ogolu.

                        Ogol na dzien dzisiejszy to rozne korporacje. Stawka godzinna jest nieosiagalna dla wiekszosci, wiec sie nawet nie trudzimy; (jakby ktos chcial 550AUD/godzine). Tak sie ta informacja tutaj za darmo sprzedawana kosztuje...hhahhaha

                        Kan
                      • ertes Re: Koniec swiata cz2 29.07.11, 18:48
                        Nawet jak bym 5 razy przeczytal to nie kapuje...

                        A nami sie nie przejmuj. Debt Ceiling byl podnoszony ponad 100 razy w ostatnich 25 latach.
                        Teraz to tylko polityka
                        • maria421 Re: Koniec swiata cz2 29.07.11, 19:08
                          ertes napisał:

                          > Nawet jak bym 5 razy przeczytal to nie kapuje...

                          Zaplac 550 AUD za godzine to moze pokapujesz :)
                        • kan_z_oz Re: Koniec swiata cz2 31.07.11, 08:25
                          Nie ma juz obecnie czegos takiego w glowach wiekszosci spoleczenstwa jak; tylko polityka. Zmiany, ktore obserwuje w swiadomosci jednostek w ciagu ostatnich miesiecy sa bardzo szybkie i wyrazne. Podzial zycia na wyodrebnione sfery i od siebie oderwane sie zaciera.
                          Pytanie jest wiec na ustach wielu milionow, ktore zastanawiaja sie wlasnie obecnie jak taka polityka wplynie na nich osobiscie i ich przyszlosc. Nie tylko w US. Polityka staje sie wiec czescia skladowa reszty zycia, pracy, emerytury, dochodow i bez wzgledu na to gdzie ktos funkcjonuje.

                          Nie musisz sie z tym akurat zgadzac. Jesli jestes w tym temacie 'cool' to dobrze - o to chodzi.

                          'Tea party'udowodnilo zreszta juz swoj punkt. O to mam nadzieje glownie chodzilo?

                          Kan
                          • akawill Re: Koniec swiata cz2 31.07.11, 14:55
                            Kan,

                            a Ty jesteś terapeutą czy prorokiem?

                            • kan_z_oz Re: Koniec swiata cz2 31.07.11, 15:38
                              akawill napisał:

                              > a Ty jesteś terapeutą czy prorokiem?
                              Ani jedny, ani drugim. Stereotypowo okreslenie 'prorok' kojarzy mi sie z kims, kto ma do przekazania jakies szczegolne prawdy w imieniu Boga i takowego polecenia. Ja dzialam w swoim...haha

                              A poza tym - podobno prorokow to juz nie bedzie zadnych na tym swiecie - nie wiem skad to wiem.

                              Kan
                              • kan_z_oz Kim jest Kan 31.07.11, 17:03
                                Z dedykacja dla Akawill; hiihi

                                Nikt w sumie nie musi nic pamietac. W szczegolnosci gdy dotyczy to juz archaicznej przeszlosci.
                                Wiem, ze istnieje gdzies w archiwum GW, ale sama nie wiedzac jak sie do niego dobrac...do wpisow sprzed lat? Nie oczekuje wiec od innych - powtorze w skrocie, aby ludzie nie posneli z nudow.

                                29-go sierpnia 2004 roku moj maz sie obudzil spirytualnie. Doswiadczenie to mi relacjonowal jako wejscie w jego cialo fizyczne czegos rownego jego wielkosci. To cos bylo tak niesamamowiecie dobre i przepelnione miloscia, jakiej jeszcze nigdy w zyciu nie odczul.
                                Bylam przy tym, bo akurat byl to niedzielny ranek...w naszym domu. Tego dnia dzialy sie tez rzeczy zupelnie niesamowite, ktore tutaj opisywalam progresywnie i latami.

                                Ten ranek nie byl dla mnie osobiscie ani mojego meza wymarzonym momentem, gdzie w wygodzie i luksusie czlowiekowi sie roja mzonki rozne. Bylismy przycisnieci do muru i zadnych poszukiwan spirytualnych nie uskutecznialismy - w moim rozumieniu, calkiem zreszta logicznym.
                                Ja bylam swiezo po wzieciu przymusowej odprawki z pracy stalej i szukajaca nowej. Mialam tez na glowie do dokonczenia budowy dwoch domow na inwestycje, sprzedaz innego juz istniejacego. Maz byl w firmie, ktora przechodzila wrogie przejecie z wlasnymi klopotami zdrowotnymi, ktore uniemozliwialy mu normalne funkcjonowanie.
                                Mnie sie marzyly wakacje - dlugie i na bezludnej wyspie. Mezowi dokuczal chroniczny brak snu i bol z dolegliwosciami kregoslupa zwiazany...
                                To byl wlasnie moment, gdy dodano nam dodatkowy pakunek do noszenia - obudzenie spirytualne.
                                Bardzo sie burzylam, ale w sercu i jego glebi sama wiedzialam, ze jakkolwiek to wszystko jest nie na miejscu i moze z logicznej strony wyrzadzic nam krzywde bankowo-bankrutacyjna, to nie moglam sama zaprzeczyc jednemu; w glebi swojej wiedzialam, ze to co zaczyna sie dziac jest dla naszego dobra i wszystko bedzie ok.

                                Sluchnie glebi wlasnej to jedna rzecza - trwa na ogol 2-3 sekundy. Pozniej wlacza sie strona intelektulana, ktora laja czlowieka przez pare godzin. Ta strona mnie lajala, ale tez wiedzialam, ze to co przetatuje przez chlopa to prawdziwe.

                                Jakos nam sie udalo ten okres przetrwac i musze stwierdzic, ze walka i zagrozenia byly tylko w glowie.

                                Tak wiec, maz zaczal rozwijac talent; ten polega na jednym - mozliwosc odbioru i przekazu na wzor najczulszego odbiornika radiowego wszelkich fal. Odbiera i przekazuje wszystko, co jest darem podobno niesamowiecie unikalnym; wszystkie poziomy wibracji czy energii. Moze przekazywac wiec i przekazuje rzeczy na temat ktorych moze nie miec zadnej fachowej wiedzy. To jest fascynujace dla mnie zjawisko.

                                Z czasem wylonila sie z tych przekazow i radiowych mozliwosci nasza czesc do przekazywania; nauczania Jezusa - uncut - hahaha
                                Czyli nie musze mowic zupelnie inne niz te podawane.
                                Teoria, nastepnie praktyka - przetestowana w formie grupy medytacyjnej przez 5 lat.
                                Nastepnie testowana przez ostatnie lat 5 w korporacjach - w formie normalnych programow szkoleniawych z tymi naukami Jozia.
                                Nie jestesmy wielcy, nie jestesmy prorokami ani niczym w sumie wyjatkowym - to co nam dano do odswiezenia, bo nie jest to nic nowego tylko grubo zakurzego w sercu kazdego, to nauki Jezusa.
                                Ten byl prorokiem. Ten zlozyl wszystkiem religie i koncepty w jedna calosc. Za to zostal zreszta ukrzyzowany wraz ze wszystkimi Jego wyznawcami.

                                Zrzucono nam wiec na kolana 'holly grail', nie jakis tam holly, ale THE HOLLY GRAIL.
                                W sumie to sie przez 5 lat dziwilam dlaczego akurat nam , a nie innym bardziej autoratywnie upowaznionym.

                                Mowiec serio - chlop zaczal mowic w starozytnym arameik nie bez powodu. W tym jezyku modlitwa pt; Ojcze Nasz to wibracyjnie piekna mantra, ktora praktykowana przez najgorszego neptka, smiewce czy korporacyjnego faceta, mozna wydobyc - i zaczyna w nim grac i zmieniac jego zycia, co w zadnym punkcie nie jest nasza zasluga.

                                To bierze mnie do tego co obecnie robimy; zmianiamy cale firmy. Ich korporacyjny obraz w Australii i mam nadzieje wkrotce na innych kontynetach. Wprowadzamy ludzki element do korporacyjnego 'mission statement'. Pokazujemy firmow, gdzie jest ich serce, jak dbac o ludzi...i nawet nie mowimy...uczymy ich technik Jezusa polegajacych na oddychaniu.

                                Kan
                                • akawill Re: Kim jest Kan 01.08.11, 04:02
                                  Dzięki.
                                  Jednak zupełnie to do mnie nie dociera.
                                  • kan_z_oz Re: Kim jest Kan 01.08.11, 09:53
                                    Zalezy tylko ile kontaktu z ww tematami mialas (Akawill to kobieta?). Jesli malo, to czytasz i anlizujesz logicznie przepuszczajac przez filtry wychodzace z lewej polkuli mozgu. Strona analityczna dziala tak, jak wyszukiwarka w komputerze. Jesli wyrzucane sa tematy identyczne - wtedy w calosci czlowiek sie identyfikuje i wie w jaka przegrodke wlozyc. Jesli czesciowe,to meczy sie bo wtedy to co opisuje nie pasuje do niczego nam znanego.
                                    Z tego zjawiska nalezy sobie tylko sprawe zdawac, bo zrobic z takowym nie wiele sie daje. Cala nasza cywilizacje zachodnia operruje w glownej mierze tylko w intelekcie ,czyli lewej polkuli mierzacej, wazocej, porownujacej i eleminujacej, czy odrzucajacej wszytko co nie daje sie zaszufladwowac. Mechanizm samo-obronny, jaki mamy wbudowany aby nam sie maly komputerek nie przegrzal.

                                    Krotko mowiac dla wielu osob teksty na tematy ww beda w kategorii bzdury jakiejs niesamowitej. Zreszta jest mi nieslychanie trudno przekladac je na jakies logiczne odpowiedniki - i nie z braku, posiadanej logiki, tylko jest to troche jak opisywanie muzyki cyframi - nie za bardzo poprostu umiem - chyba?

                                    Kan
                                    • kan_z_oz Swiadomosc 01.08.11, 11:48
                                      Zaczne od tematu, ktory jakos moge umiejscowic w obudowie w miare logicznej.

                                      Definicja swiadomosci jest w sumie dosyc wieloznaczna. Ogolnie chyba jesli przyjmiemy na potrzebe tego watku, ze jest to pewien rodzaj relacji miedzy umyslem a otoczeniem, czy jeszcze ogolniej miedzy naszymi interakcjami i swiatem, to byloby to.

                                      Generalnie to proces rozwijania swiadomosci, czyli aktywne pracowanie nad rozwojem umyslu odbywa sie w glownej mierze w sferze intelektulnej, czyli dokladania informacji, ich analizowania itp i wprowadzania w zycie na zasadzie mierzenia i porownywania. Weryfikacja rozwijanej swiadomosci odbywa sie glownie tez metodami wyplywajacymi z intelektu, czyli lewej strony mozgu; pomiary IQ, pomiary EQ czy inne bardziej specyficzne testy osobowosci itp.

                                      W zachodnich orientacjach jest zatem ogolnie bardzo malo uwagi zwracane na strone kreatywna, czyli prawa strone mozgu. Rozwijana jest ona glownie przez tzw. zajecia kreatywne; muzyka, spiew, malowanie itp. Testy na inteligencje emocjonalna, wynalezione dopiero w latach 90-tych to male zahaczanie o ta strone. Ta mierzona dopiero uzmyslowila, jak wazne jest rozwijanie prawej strony rownolegle z lewa.

                                      W obecnej chwili wiadomo juz dosyc dokladnie, ze osobnik posiadajacy niezwykle wysoko rozwinieta inteligencje intelektualna (IQ) wcale nie musi miec praktycznych umijetnosci wprowadzenia ich w zycie a juz zupelnie moze miec problemy z wprowadzaniem ich w zycie w kontekscie miedzy-ludzkim.

                                      Tutaj dochodzimy to nastepnego rozdzaju inteligencji, czyli inteligencji spirytualnej - juz dosyc powszechnie dyskutowanej w pewnych kregach. Inteligencji, ktora ma pod soba te dwie pierwsze wczesniej wymienione.
                                      Definicja tej ostatniej jest chyba tez zupelnie niemozliwa do ustalenia - jest to rodzaj inteligencji w sklad ktorej w zasadzie wchodzi wszystko. Z tego tez powodu testy, czy jej mierzenie wychodzac z lewej strony polkuli jest zupelnie niemozliwe, chociaz widzialam juz firmy, ktore w poszukiwaniu pracownika zaczynaja zadawac pytania wychodzace poza typowe testy psychometryczne mierzace EQ.

                                      Tak wiec, wychodzac ze szkoly juz chyba podstawowej jednostki zaczynaja funkcjonowac niemalze wylacznie wychodzac z lewego umyslu, o ile swiadomie nie wybiora uczestniczenia w zajecia kreatywnych - czesto poza programami szkoly, nastepnie studiow (wyjatek studia kreatywne) i pozniej praca (znowu - wyjatek kreatywne zajecia).

                                      Czesc ludzi ma wiec kontakt tylko bardzo krotki w zyciu z rozwojem prawego umyslu, o ile sama nie wybierze jakimis metodami go rozwijac. A malo jest skutacznych kursow na rozwoj takowego...oj malo.
                                      Balans pomiedzy tymi dwoma jest absolutnie niezbedny do zdrowego i normalnego funkcjonowania - o czym psychologia wiem doskonale. Wiedzy tez pracodawcy, wiedza czesto sami ludzi i wciaz malo jest robione aby takowe naprawde trzymac w rownowadze. Najczesciej ludziem maja powiedziane, ze takowe nalezy trzymac w rownowadze z referencja do literatury...haha

                                      Ten brak balansu prowadzi do tego w linii prostej, ze gromadzimy w sobie nadmierne ilosci emocji, tzw negatywnych - czyli o podlozu strachu i jego pochodnych; jak poczucie winy, wstyd (shame- chodzi o rodzaj wstydu, gdzie osobnik czuje sie bez wartosci), frustracje, zlosc, nienawisc, zazdrosc itp. Zwyczajowo jestesmy do tego uczeni aby emocji nie okazywac. Od malego dziecka zaczynajac mamy wyrobiony nastepny mechanizm - blokada. Blokujemy, czyli probojemy nie czuc pewnych emocji, bo nie wypada, bo moze znaczyc, ze jestesmy zli czy moglibysmy komus sprawic przykrosc.

                                      Biorac pod uwage fakt, ze operujemy w zyciu bedac najczesciej poza balansem miedzy umyslem prawym i lewnym oraz nie mamy zadnych skutecznych mechanizmow aby nadmiaru emocji sie pozbywac, zamiast je magazynowac lub wyladowywac na innych osobach/rzeczach - w ten sposob sami siebie odcinamy od zdrowego i spelnionego zycia.

                                      Nadmiar emocji zmagazynowanych powoduje glownie, ze po pewnym czasie zaczynamy widziec swiat poprzez pryzmat krzywego zwierciadla; nieuzasadnione strachy - np nadmierne martwienie sie o pieniadze - najczesciej dotykajace zreszta w zachodniej orientacj kobiety; pienidze jako symbol poszukiwania bezpieczenstwa...poszukiwanie nieograniczonej wladzy - to akurat uderza mocno w czesc meska, wladza jako symbol tez poszukiwanego bezpieczenstwa wynikajace z nadmiernie nagromadzonej emocji strachu.

                                      Do tej pory spotkalam sie tylko z jednym sposobem balansowania lewej i prawej strony umyslu, ktory w tym samym czasie pozwala tez na uwalnianie emocji negatywnych, nadmiernie nagromadzonych. Nagromadzonych zreszta nie tylko w swiadomosci ale tez tej jej czesci, ktora dotyczy pod-swiadomosci czy nad-swiadomosci - czyli tej czesci, gdzie sami nie wiemy, ze cos mamy. Zadne tez techniki stosowane obecnie przez psychologie nie sa w stanie wejsc az tak gleboko w sfere poswiadomosci, jak ta, ktora mam na mysli. Nawet tez stosujace hipnoze, regresje itp. Zwiazane jest to z tym, ze nawet jesli tam wejda, to nie maja mechanizmu aby poswiadome doswiadczenia tam zakodowane wyjac czy usunac z tej sfery.

                                      Tutaj wchodzi to co opisalam jako nauki Jezusa - czyli to co nazwalam Holly Grail. Do tego to sluzy i tak...2000 lat temu to powstalo. Nie bede tutaj opisywac jak oddychac - to jest cwiczenie scisle praktyczne i tlumaczenie pisemne, jest malo praktyczne.

                                      Te cwiczenia oddechowo-medytacyjne, ktore sluza nam w chwili obecniej do balansowania lewego/prawego umyslu oraz uczenia jak pozbywac sie nadmiaru emocji - to powrot jednostki do tego stanu, ktory psychologia okresila jako odkrywanie dziecka we wnetrzu kazdego z nas. Nie chodzi o infantylnosc, tylko stan okreslony uczuciami jako beztroski. Mam nadzieje, ze kazdy pamieta siebie jako 5-cio czy 6-cio latak biegajacego bez zadnych problemow po tym swiecie?
                                      Chodzi wiec o powrot do stanu pierwotnego, czyli stanu zanim poprzez wychowanie, otoczenie, systemy szkolne etc. etc,. stalismy sie ociezali, czesto malo zdrowi, malo zadowoleni itp.

                                      To jest najwiekszy przelam w dziedzinie rozwijania swiadomosci jaki obserwuje. Przelom, ktory pozwala normalnie dosyc wolne zmany ciagnace sie latami o ile nie dziesiecioleciami zmienic w ciagu kilku tygodni, paru miesiecy. W zaleznosci oczywiscie jak duzo i jak dlugo jednostka upychala w siebie te emocje oraz jak bardzo i dlugo funkcjonuje tylko w jednej stronie umyslu. Porownanie roweru do rakiety.
                                      Dlatego ta praca jest taka wazna i sprowadza sie do bardzo zaawansowanego systemu filozoficznego, ktory w czasie gdy powstal byl tak abstrakcyjny, ze Jezus glownie zajmowal sie nauczaniem praktycznym dziesiatek mezczyzn i kobiet. Jego parabole slowne byly kompletnie niezrozumiale - sama wciaz mam problem aby wyjasnic. 2000 lat temu bylo to chyba zupelnie niemozliwe slownie.

                                      Ten sposob rozwijania swiadomosci zreszta wplywa bardzo wyraznie na rozwijanie inteligencji spirytualnej, czyli przeniesienia jednostki w stan bycia w swiecie raczej niz tylko funkcjonowania. Jest to zreszta sposob dostosowany do tempa radzenia sobie ze zmianami technologicznymi, za tempem rozwoju czesc ludzi juz poprostu obecnie nienadaza. I nie mam na mysli tylko, ze nie radzi sobie z obslugiwaniem coraz to nowo ojawiajacych sie technologii ale nie radzenia sobie mentalnie ze zmianami jakie te ww powoduja. Swiadomosc musi rosnac i rozwijac sie proprocjonalnie do technologii - czyli to wszystko co opisalam. Inaczej sami jestesmy w stanie sie wyeliminowac, zreszta najprawdopodobniej calkiem przypadkowo...

                                      Skocze na dzisiaj - dlugo wyszlo...haha

                                      Kan




                                      • kan_z_oz Re: Swiadomosc cz2 01.08.11, 17:34
                                        Nie chce wygladac maniakalnie, ale mam zwyczaj pracy zrywami. Pisania niestety tez. Boje sie poza tym, ze mi mysl obecnie w miare spojna i logiczna ucieknie i znowu bedzie 'dzibrisz' niezrozumialy dla wiekszosci. Kto chce - niech czyta - sugereje kawalkami, bo zdaje sobie sprawe, ze wrzucam duzo nowych konceptow do tego w jednym watku...

                                        No wiec...skonczylismy na obecnie bardzo dynamicznie rozwijajacej sie technologii...ta jest oczywiscie czescia naszej swiadomosci, bo relacja ludziego umyslu i jego inter-akcji z otoczeniem jak rowniez stosunku ludzi do siebie samych i wszystkiego wokol - powoduje, ze technologia musi byc tez poprostu wpisana w definicje swiadomosci. Mamy wiec obecnie sytuacje gdzie niesamowiecie szybko postepujace zmiany technologiczne nie sa popierane rownie szybkim rozwojem swiadomosci...to ma swoje katastrofalne konsekwencje - wytlumacze pozniej.

                                        Teraz troche historii w temacie rozwoju swiadomosci;

                                        Praca Jezusa jest kluczowa, biorac pod uwage wszystkie intelektualne mierniki. Jego kompilacjom zebranej madrosci zdobytej w czasie podrozy do Indii i studiowania mistrzow hinduizmu jak rowniez podrozy w tereny objete buddyzmem (patrz zyciorys Jezusa, i luke jakos okolo lat 10-ciu, gdzie nikt nie wie co sie z nim dzialo). Bardzo duzo w Jego pracy znalazlo sie wiec z buddyzmu, ktory powstajac kilkaset lat przed Jego przyjsciem, byl najbardziej zaawansowana technika podnoszenia swiadomosci znana. Buddyzm zreszta do tej pory zachowal tradycje medytacji, wplywajacej glownie na stres i dzialajacej jako sposob na relaksacje. Budda przekazal w swoim czasie swoje proroctwa, ktore byly bardzo adekwatne, czyli odpowiednie do okresu, czasu, historii, czyli potrzeb danej spolecznosci.

                                        Buddyzm tez do tej pory zachowal pewne techniki medytacji z oddychaniem. Nie znalazlo sie w nim natomiast nic na temat uwalaniania nagromadzonych emocji. Te zreszta w bardzo spokojnym srodowisku, w czasach gdy zmiany odbywaly sie sporadycznie a ludzie mogli naturalnie dopasowac swiadomosc do zycia, nie byly wymagane. Nie bylo wiec potrzeby na metody podnoszace swiadomosci w sposob szybszy niz naturalne doswiadczenia zyciowe poprzez ktore ludzie sami byli rozciagani i dopasywywali sie przez dziesieciolecia czy stulecia do otoczenia.

                                        Kilkaset lat pozniej, gdy rozwoj cywilizacyjny nabral ostrzejszego tempa - Grecy, skomplikowali nieco i wysublimowali swoje podniebienia...pojawil sie prorok, ktorego naturalnym celem bylo powiazanie roznicy miedzy swiadoscia a stylem zycia. Przybyl wiec Jezus. Ten opierajac sie na pracach ww mistykow dodal do nich w procesie oddychania usuwanie nadmiernie nagromadzonych emocji oraz koncept serca, jako miejsca, gdzie w okolicach tego fizjologicznie wystepujacego jest tez serce metafizyczne. W czasie medytacji z oddychaniem sluzy ono glownie do polaczenie sie z absolutem, czyli pierwistkiem boskim.

                                        Jezus zlozyl wiec wszystkie filozofie w jedna calosc, wszystkie religie, wierzenia, przekonania idace daleko wstecz poza czasy Buddy, siegajace czasow pra-pra-historycznych mistrzow. Zlozyl to oczywiscie pracujac, podrozujac oraz poprzez posiadanie radiowego polaczenia z kazda istniejaca w danych czasach czestoliwoscia czy energia. Wciaz praca unikalna i absolutnie wyjatkowa. Testujac mala czastke jego pracy - moje uznanie najwyzsze - geniusz.

                                        Zdajac sobie sprawe, ze dzielo Jego bedzie zapodziane na chwile...jakies 2000 lat, przekazywal swoja wiedze glownie w postaci praktycznych nauk i do tego bardzo skutecznych dla dziesiatek osob. Efekty tychze nauczan mialy tak ogromny impakt na istniejacy wowczas system zarzadzajacy, ze przerazilo to absolutnie wszystkich.
                                        Chlopi, kobiety, biedni, krzywi chodzacy i praktykujacy jego nauczania zaczynali sami glosic rownosc z bogatymi, nie tylko ja glosic ale zachowywac sie i czuc. Chlopi pozbawieni strachu, nie chcacy przynalezec do zadnych ugrupowan, szczesliwi, gloszacy polaczenie z elementem boskim i uwazajacy sie za dzieci boze...system zareagowal. Wyrznal w pien. A wlasciwie ukrzyzowal, bo to byl w owych czasach sposob 'kary smierci'.

                                        Jezus dokonal jednakze tego co nazywa sie 'pokonaniem iluzji'. W skrocie to poprostu rozgryzl lamiglowke istnienia ludzi na planecie ziemi. Sprowadzilo sie to bardzo prostej formuly; jestesmy istotami spirytualnymi na drodze ludzkiej - wszyscy i bez wyjatku. Jestesmy tutaj aby nauczyc sie czy przypomniec sobie zakodowana w nas zdolnosc rownowazenia obydwu polkul mozgu - prawej i lewej i wyrzucania nadmiaru emocji negatywnych...w celu polaczenia znowu z absolutem. Ci, ktorzy to osiagneli praktycznie sa chodzacymi bogam, czyli osiagneli poziom rezurakcji wlasnej.

                                        Kan
                                        • akawill Re: Swiadomosc cz2 02.08.11, 01:41
                                          Wiesz Kan, to czy ja to zrozumiem czy nie to pikuś; zawsze można powiedzieć, że nie dojrzałem z takich czy innych powodów. Ale ciekawi mnie czy uważasz że to Ty bardziej poprawnie odczytujesz tą ...energię ...wokół osoby Jezusa niż 2,2 miliarda ludzi?
                                          • ewa553 no Akawill, przestan, 02.08.11, 07:24

                                            przeciez oni (kanowie) maja bezposredni kontakt, wiec rozumiesz... I mozemy sie uwazac za szczesliwcow, ze nie zatrzymuja tej uzyskanej wiedzy dla siebie. Pomysl sam, zylibysmy jeszcze dalsze tysiace lat w niewiedzy! Strach pomyslec...
                                            PS Nie powinnam sie wypowiadac, bo mecze sie tak po dwu zdaniach, ze przestaje czytac.
                                            Nie dojrzalam do tego stopnia wiedzy.
                                          • kan_z_oz Re: Swiadomosc cz2 02.08.11, 09:24
                                            akawill napisał:

                                            > Wiesz Kan, to czy ja to zrozumiem czy nie to pikuś; zawsze można powiedzieć, że
                                            > nie dojrzałem z takich czy innych powodów. Ale ciekawi mnie czy uważasz że to
                                            > Ty bardziej poprawnie odczytujesz tą ...energię ...wokół osoby Jezusa niż 2,2
                                            > miliarda ludzi?
                                            Jakie czucie wokol Jezusa ? Przeciez Jesus nie zyje od 2000 lat?

                                            Kan

                                            • akawill Re: Swiadomosc cz2 02.08.11, 12:03
                                              > Jakie czucie wokol Jezusa ? Przeciez Jesus nie zyje od 2000 lat?

                                              To tak samo jak z tym rozumieniem przez innych tego co piszesz.
                                              Chrześcijanie wypowiadają "creed" w którym jest w czasie teraźniejszym że Jezus "siedzi po prawicy Ojca". No i mają z nim osobisty kontakt.
                                              • kan_z_oz Re: Swiadomosc cz2 02.08.11, 15:09
                                                akawill napisał:

                                                > To tak samo jak z tym rozumieniem przez innych tego co piszesz.
                                                > Chrześcijanie wypowiadają "creed" w którym jest w czasie teraźniejszym że Jezus
                                                > "siedzi po prawicy Ojca". No i mają z nim osobisty kontakt.
                                                Mnie bardzo cieszy, ze tak uwazaja bo postac Jezusa dla mnie jest pozytywna a praca Jego wessala nas i jest niesamowita. W czym wiec problem?...bo wrogosc zaczynam odbierac?

                                                Kan
                                                • akawill Re: Swiadomosc cz2 03.08.11, 00:28
                                                  Nie ma problemu. Chodziło mi tylko o to że 2,2 miliarda ludzi uważa Jezusa za Boga. A Ty dużo piszesz o Nim, ale nie o tym, więc chciałem to uwypuklić i może skłonić Ciebie do ustosunkowania się do tego faktu.
                                                  Wrogość? Nie - dyskusja.
                                                  • maria421 Re: Swiadomosc cz2 03.08.11, 15:08
                                                    akawill napisał:

                                                    > Nie ma problemu. Chodziło mi tylko o to że 2,2 miliarda ludzi uważa Jezusa za
                                                    > Boga. A Ty dużo piszesz o Nim, ale nie o tym, więc chciałem to uwypuklić i moż
                                                    > e skłonić Ciebie do ustosunkowania się do tego faktu.
                                                    > Wrogość? Nie - dyskusja.

                                                    Kazdemu wolno wierzyc w co chce. Ostatnio jakis facet przeforsowal w imie wolnosci religijnej zdjecie paszportowe w durszlaku na glowie mowiac ze wyznaje religie Spaghetti Monster i ze ta religia mu tak nakazuje. Moga muzulmanki w chustach, moga shikhowie w turbanach to czemu nie moze on w durszlaku na glowie?

                                                    Ja bym sobie tylko zyczyla zeby zostawic Jezusa w spokoju. Zeby mi nie wmawiac ze nie umarl na krzyzu (tak jak robia to muzulmanie) , zeby nie zbijac kapitalu na bajce ze Merowingowie byli potomkami Jezusa (jak Dan Brown) , zeby mi nie wmawiac ze " byl w Indiach, zlozyl wszystkie religie i koncepty w jedna calosc za co zostal ukrzyzowany wraz ze wszystkimi jego wyznawcami" i ze uczyl oddychac, jak to tutaj glosi Kan. To nawet nie tyle godzi w uczucia religijne co w szacunek dla historii.

                                                  • akawill Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 01:02
                                                    Oczywiście że wolno wierzyć w co się chce. Tylko dobrze byłoby zaznaczyć że to jest wiara (subiektywne) a nie że tak jest (obiektywne).

                                                    Ja tam chę żeby mi wmawiali co tam tylko chcą. Zawsze mogę nie słuchać. Zawsze mogę coś też sam próbować wmówić.
                                                  • maria421 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 08:21
                                                    Akawillu, kto mowi ze wierzy, ten nie wmawia :)
                                                  • ewa553 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 08:44
                                                    sa niestety sekty, ktore mnie co jakis czas nawiedzaja probujac mi wciskac ich prawdy.....
                                                    Jak to dobrze, ze mozna im zamknac drzwi pod nosem. A comp wylaczyc nie czytajac:)))
                                                  • jutka1 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 08:53
                                                    Basiu, jeśli ten wątek tak Cię drażni, to nie wchodź tu, nie czytaj i się nie dopisuj. Bo mnie na przykład drażnią Twoje złośliwości nie wiedzieć po co, włącznie z uwagami (np. niezbyt żartobliwym przytaczaniem dowcipu z brodą) zamieszczonymi przez pomyłkę na wątku Xurka.

                                                    Co innego rozmowa, dyskusja czy polemika, a co innego wyzłośliwianie się.
                                                    Ejment.
                                                  • asia.sthm Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 10:04
                                                    Kusi mnie, kusi, kusi, .... az skusilo:

                                                    Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
                                                    - Ktoś ty?
                                                    - Ja? biskup Rzymu.
                                                    - Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
                                                    - No, namiestnik Pański na Ziemi.
                                                    ...To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
                                                    - Jestem głową kościoła katolickiego!
                                                    - A co to takiego?
                                                    - ....
                                                    - Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
                                                    (tup, tup, tup)
                                                    - Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem,
                                                    Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
                                                    - Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
                                                    - Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
                                                    Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
                                                    - Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
                                                    - No, i?
                                                    - Oni do tej pory działają!


                                                    Jutko, ten tez z brodą ?
                                                  • jutka1 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 10:35
                                                    Jezus czy dowcip? ;-)
                                                    Nie wiem, czy z brodą - pierwszy raz go słyszę, ale może i z brodą. :-)
                                                  • maria421 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 11:11
                                                    Eeee tam, taki dowcip. Przeciez juz wiadomo co jest kluczem do raju:

                                                    www.youtube.com/watch?v=sVoA4sT5W3M
                                                    ;)
                                                  • asia.sthm Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 11:32
                                                    znakomite!

                                                    A zeby jeszcze wieksze zamieszanie w tym watku zrobic: jestem skoligacona z George Clooney.

                                                    no nie moglam sie nie pochwalic jesli ni sie okazja trafila ;)
                                                  • maria421 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 11:45
                                                    asia.sthm napisała:

                                                    > znakomite!
                                                    >
                                                    > A zeby jeszcze wieksze zamieszanie w tym watku zrobic: jestem skoligacona z G
                                                    > eorge Clooney.
                                                    >
                                                    > no nie moglam sie nie pochwalic jesli ni sie okazja trafila ;)

                                                    A on o tym wie?
                                                  • asia.sthm Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 11:53
                                                    nie wie biedaczek, ale raz o malo, o taki tyci tyci kawaleczek nie bylismy na tym samym weselu.
                                                    taka szansa moze mi sie powtorzyc.... slub lub tfu tfu pogrzeb
                                                  • maria421 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 12:37
                                                    asia.sthm napisała:

                                                    > nie wie biedaczek, ale raz o malo, o taki tyci tyci kawaleczek nie bylismy na t
                                                    > ym samym weselu.
                                                    > taka szansa moze mi sie powtorzyc.... slub lub tfu tfu pogrzeb

                                                    Jakby sie taka okazja przydarzyla, to samozwanczo w imieniu Forum prosze o zdjecia :)
                                                  • maria421 Re: Swiadomosc cz2 04.08.11, 08:57
                                                    Zeby tylko sekty ograniczyly sie do wciskania ich prawd, to nie byloby zle, ale one chca zeby do nich przystapic i dzialac , zeby werbowac nowych czlonkow ktorzy tez beda dzialac.
                                • ertes Re: Kim jest Kan 01.08.11, 19:48
                                  Ale jaja!
                                  Ta Australia to ma jednak wplyw na ludzi :)
                                  • kan_z_oz Re: Kim jest Kan 02.08.11, 09:28
                                    ertes napisał:

                                    > Ale jaja!
                                    > Ta Australia to ma jednak wplyw na ludzi :)
                                    Po co wchodzisz na watek, ktory wiesz o czym bedzie? Jesli NIC nie rozumiesz to daj sobie facet siana i pozwol inny czytac, ktorzy lubia i chca...no chyba, ze musisz koniecznie wyrazic opinie w temacie, ktory Cie komplenie nie interesuje...niczym dewota jakas..hlehle

                                    Kan
                                    • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 11:33
                                      W roku 610 Mohammed siedzac sobie w grocie uslyszal anielski glos ktory mu nakazal "qu´ran", "recytuj". Z tych recytacji dowiadujemy sie na przyklad ze Jesus nie byl ukrzyzowany, ze ukrzyzowano kogos innego (nie dowiadujemy sie kogo) na jego miejsce.

                                      Niewazne ze ukrzyzowanie Jezusa jest faktem historycznym, muzulmanie wiedza lepiej, a wiedza to z przekazu Mahometa ktorego kwestionowanie jest bluznierstwem i obraza islamu.

                                      W roku 2004, pewnego sierpniowego ranka w dalekiej Australii maz Kana mial objawienie, zrzucono mu "Holly Grail" (na szczescie nie byl to HOLY Grail), z ktorego dowiadujemy sie ze Jezus byl w Indiach, i ze "zlozyl wszystkie religie w jedna calosc za co zostal ukrzyzowany wraz ze wszystkimi jego wyznawcami"

                                      Niewazne ze zadnych dowodow na podroz Jezusa do Indii nie ma, niewazne ze sa dowody ze jego wyznawcy nie byli razem z nim ukrzyzowani, niewazne tez ze nie nauczal oddychac, prorok zawsze wie lepiej bo ma bezposredni kontakt :)

                                      Kanie, tak dlugo jak Ty innych pogladow nie uznajesz za bluznierstwo przeciw Jedynej Prawdzie Wam objawionej , to pisz sobie pisz :)
                                      • asia.sthm Re: Kim jest Kan 02.08.11, 12:04
                                        Mario, a jakich ty pragniesz dowodow na pobyt Jezusa w Indiach? Fotografii z Juggernaut, Radżagriha i Benares ? fotomontaz. ;)

                                        Ja rozumiem co Kan pisze, a ze niektorzy dostaja szalu, - tez to rozumiem.
                                        Oddychac, prosze ladnie oddychac .
                                        • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 12:48
                                          asia.sthm napisała:

                                          > Mario, a jakich ty pragniesz dowodow na pobyt Jezusa w Indiach? Fotografii z J
                                          > uggernaut, Radżagriha i Benares ? fotomontaz. ;)

                                          Jakichkolwiek zapiskow z tamtych czasow.

                                          > Ja rozumiem co Kan pisze, a ze niektorzy dostaja szalu, - tez to rozumiem.
                                          > Oddychac, prosze ladnie oddychac .

                                          Szalu? Nikt tu nie dostaje szalu :)
                                          • asia.sthm Re: Kim jest Kan 02.08.11, 13:10
                                            Mario zapisow jest od groma, bardziej lub mniej wiarygodnych, ale jest.
                                            Pogoogluj.
                                            W Bibli jest podejrzana wyrwa w zyciorysie Jezusa, juz niejedna tega glowa dociekala dlaczego. Oficjalna wersja brzmi: zajmowal sie ciesiolka, nie warte wzmianki. Spisek jakis i sztuczna mgla. ;)
                                            • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 13:49
                                              asia.sthm napisała:

                                              > Mario zapisow jest od groma, bardziej lub mniej wiarygodnych, ale jest.
                                              > Pogoogluj.

                                              W internecie mozna rozne teorie znalezsc, rowniez te ze Jezus mial dziecko z Maria Magdalena i od niego pochodzi dynastia Merowingow.

                                              Na temat domniemanego pobytu Jezusa w Indiach tez sa rozne teorie.
                                              Poniewaz Koran mowi ze Jezus nie zostal ukrzyzowany , muzulmanie z sekty Ahmadija twierdza ze Jezus, uszedlszy egzekucji na krzyzu, powedrowal do Indii i tam nauczal jako prorok Issa (Issa to po arabsku Jezus), gdzie zmarl i zostal pochowany. Inni znow twierdza ze Jezus byl w Indiach w czasie miedzy 12 a 30 rokiem zycia , ale dowodow na to nie ma zadnych.
                                              Sa natomiast dowody na to ze buddysci dowiedzieli sie o Jezusie dopiero od chrzescijanskich misjonarzy.

                                              > W Bibli jest podejrzana wyrwa w zyciorysie Jezusa, juz niejedna tega glowa doci
                                              > ekala dlaczego. Oficjalna wersja brzmi: zajmowal sie ciesiolka, nie warte wzmia
                                              > nki. Spisek jakis i sztuczna mgla. ;)

                                              Moze dlatego ze nikt go wtedy nie znal? Ze nie bylo nic ciekawego do napisania na jego temat?
                                              U wielu innych postaci biblijnych tez sa luki w zyciorysie.
                                              • asia.sthm Re: Kim jest Kan 02.08.11, 14:10
                                                Jak to nie znal? Kiedy pacholeciem bedac juz ciekawie w swiatyni prawil, to byl znany a potem co , zbiorowej amnezji wszyscy dostali?
                                                Luki w zyciorysach innych postaci nie sa az tak interesujace jak owa luka u najwazniejszej postaci.

                                                Mario, mozna chciec wszystko zmierzyc medrca szkielkiem i okiem, mozna chciec dowodow, mozna szukac dowodow przez cale zycie. Ot wolna wola.
                                                • kan_z_oz Re: Kim jest Kan 02.08.11, 15:18
                                                  Asiu, spoko - jak napisalam cala praca zostala odworzona, nie tylko zapiski, tresc czyli znaczenie intelektualne ale cala praktyka. Do tego zostalo przetestowane czy dziala na samym sobie oraz innych. Dzial pracuje i sie ladnie rozwija.
                                                  Jesli uwglednisz, ze takich owieczek na Kanow podobienstwo gdzies tam sobie cos w tym temacie tez dlubiacych sa tysiace po calym swiecie rozsianych...juz nie tylko wiadomo, ze sie nozyczkami bawiono, ale co wycieto i kiedy. No, coz wiekszosc nieboszczyki juz wiec sie nie ma o co martwic...to akurat mnie najmniej w tym momencie interesuje.
                                                  Chociaz pamietam, ze sama sie mocno wkurzalam kilka lat temu, ze ktos w ogole smial wandalizowac ksiege swieta oraz postac proroka.

                                                  Kan
                                                • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 15:50
                                                  asia.sthm napisała:

                                                  > Jak to nie znal? Kiedy pacholeciem bedac juz ciekawie w swiatyni prawil, to byl
                                                  > znany a potem co , zbiorowej amnezji wszyscy dostali?
                                                  > Luki w zyciorysach innych postaci nie sa az tak interesujace jak owa luka u na
                                                  > jwazniejszej postaci.

                                                  Asiu, jezeli jest luka w zyciorysie to mozna te luke roznymi historiami wypelniac. Mozna np. z tej luki wywnioskowac ze Jezus byl kosmita. Gwiazda Betlejemska to bylo wlasciwie swiatlo rakiety ktora go przywiozla do betlejemskiej stajenki, no i przeciez nie zapominajmy o Wniebowstapieniu, ktore bylo niczym innym jak powrotem Jezusa w kosmos.
                                                  Pasuje?

                                                  Jezeli jednak Kan pisze ze Jezus BYL w Indiach, to ja pytam o konkretne, historyczne dowody. A takich nie ma.

                                                  > Mario, mozna chciec wszystko zmierzyc medrca szkielkiem i okiem, mozna chciec d
                                                  > owodow, mozna szukac dowodow przez cale zycie. Ot wolna wola.

                                                  Zauwaz Asiu, ze ja nie komentuje tego, czego nie mozna zmierzyc szkielkiem i okiem tylko podawanych przez Kana "faktow" dotyczacych zyciorysu Jezusa. Prosze o dowody.
                                                  • asia.sthm Re: Kim jest Kan 02.08.11, 16:53
                                                    > (...) tylko podawanych przez Kana "faktow" dotyczacych zyciorysu Jezusa. Prosze o
                                                    > dowody.

                                                    Mario, mozesz rozwazyc "fakty" podawane przez Kana jak "fakty" podawane przez Biblie czy Katechizm? jesli nie to odrzuc natychmiast , szkoda twojego czasu. Wymaganie dowodow rzeczowych czy naukowych nie ma tu sensu.

                                                    A serio, nie interesuje cie zupelnie co dzialo sie z Jezusem przez 18 lat ??
                                                  • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 17:35
                                                    asia.sthm napisała:


                                                    > Mario, mozesz rozwazyc "fakty" podawane przez Kana jak "fakty" podawane przez B
                                                    > iblie czy Katechizm? jesli nie to odrzuc natychmiast , szkoda twojego czasu
                                                    > . Wymaganie dowodow rzeczowych czy naukowych nie ma tu sensu.

                                                    Asiu, alez ja sie nie domagam dowodow rzeczowych na to czy Jezus byl prorokiem czy Bogiem, bo to jest kwestia wiary, nie nauki.

                                                    Jezeli mi jednak ktos mowi, ze Jezus BYL w Indiach , to nie jest to kwestia wiary, tylko kwestia jego zyciorysu, a ten musi sie opierac na konkretnych przeslankach.


                                                    > A serio, nie interesuje cie zupelnie co dzialo sie z Jezusem przez 18 lat ??

                                                    Mnie interesuje glownie jego przeslanie.
                                                  • asia.sthm Re: Kim jest Kan 02.08.11, 17:47
                                                    > Mnie interesuje glownie jego przeslanie.

                                                    Mario, glownie nie znaczy jedynie.
                                                    Migasz sie od odpowiedzi, wiec sie nie bede upierac... choc za jedno slowko zlapalam ;)
                                                  • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 18:00
                                                    asia.sthm napisała:


                                                    > Mario, glownie nie znaczy jedynie.
                                                    > Migasz sie od odpowiedzi, wiec sie nie bede upierac... choc za jedno slowko zla
                                                    > palam ;)

                                                    Nie, nie intersuje mnie co robil przez 18 lat.
                                                    Uwazam ze luka w zyciorysie jest bardziej wiarygodna niz zapelnianie jej fantazjami.

                                                    Zreszta, Asiu, niech sobie Kan pisze co chce. Tak dlugo jak nie nazywa mnie "niewierna" bo nie przyjmuje jej wersji, tak dlugo jest OK :)
                                                  • asia.sthm Re: Kim jest Kan 02.08.11, 19:10
                                                    OK, zrozumiano.

                                                    My wszyscy wierni i wcale nie musimy sie z soba zgadzac. Kazdy ma swoja droge do pokonania.
                                                    Ja tam jestem okropnie wszystkiego ciekawa. Jest jeszcze do rozpoznania, ze oddychac trzeba.
                                                  • maria421 Re: Kim jest Kan 02.08.11, 19:27
                                                    asia.sthm napisała:


                                                    > My wszyscy wierni i wcale nie musimy sie z soba zgadzac. Kazdy ma swoja droge d
                                                    > o pokonania.
                                                    > Ja tam jestem okropnie wszystkiego ciekawa. Jest jeszcze do rozpoznania, ze od
                                                    > dychac trzeba.

                                                    Ze oddychac trzeba to jest oczywista oczywistosc , do tego nie potrzeba objawienia:)
                                                    Cwiczenia prawidlowego oddychania sa na wielu kursach rehabilitacyjnych po roznych chorobach, oddech cwicza tak spiewacy jak i sportowcy , oddech dotlenia wewnetrzne organy, jego brak moze powodowac rozne "odloty". W sumie nic nowego, ale te oczywista oczywistosc mozna opakowac w ezoteryczna oprawke i bardzo drogo sprzedawac:)
                                    • ertes Re: Kim jest Kan 02.08.11, 15:22
                                      Po co czytam? DObre pytanie. Chyba z nudow.
                                      Zona z dziecmi w Polsce wiec pusto w domu. W pracy wakacje wiec spowolnilo, a ja sam jade do Polski w przyszly czwartek i tak staram sobie zabic czas na rozne sposoby.
                                      A ze momentami juz mam dosyc tutejszej polityki lub tez czytania o szalenstwach w krajach Skandynawskich to wejde sobie na forum. Z reguly jakas rozrywka sie znajdzie, tudziez powazniejszy temat. Twoje tematy zaliczam do kategorii odjazdowych i czasami po prostu opada mi szczeka jak czytam i czuje potrzebe napisania zdania lub dwoch. Rzadko sie zdarza zeby ktos wypisywal tak piramidalne bzdury. Czasami podejrzewam ze robisz to po prostu dla zabawy i widzac proby powaznej dyskusji tarzasz sie po podlodze ze smiechu ale z drugiej strony widzac jaka ilosc potrafisz napisac wydaje sie ze piszesz powaznie. A to jest niepokojace. Chociaz wyglada na niegrozne wiec problem jest tylko Twoj/Wasz.
                                      Acha, no i oczywiscie piszesz w tzw demenie publicznej wiec musisz sie spodziewac ze beda rozne oceny, nie zawsze po Twojej mysli i nie zawsze udawane proby powaznej dyskusji czy nawet chybione proby powaznej dyskusji (Mario).
                                      Takze wybacz mi jesli czasami a moze nawet czesto nie moge sie powstrzymac i skomentuje to co piszesz.
                                      • kan_z_oz Re: Kim jest Kan/Ertes 04.08.11, 11:19
                                        Masz wybaczone jesli prosisz...haha
                                        Dla jednego bzdury dla innych nie. Nie mam zamiaru Ciebie ani nikogo innego przekonywac. Mozna czytac i korzystac. Mozna czytac i decydowac, ze to bzdury...tylko, czy naprawde musisz powtarzac az tyle razy???
                                        Powiedziales raz wiele lat temu, powtarzasz co jakis czas gdy temat odswieze...w tym watku ze 3-razy...rozumielam, zanotowalam. Znam Twoje zdanie i prosze nie powtarzaja Go jak katarynka.
                                        A jak Cie wkurza i chce czytac z nudow - oddychaj...hihihi

                                        Pozdrowienia
                                        Kan
    • ewa553 Maryska, 02.08.11, 18:44


      Ty to masz zdrowie!!!
      Zupelnie nie na temat...przypomnial mi sie dowcip: szpital psychiatryczny, pacjent co to caly czas ciagnie za soba na sznurku szczoteczke do zebow twierdzac, ze to jego pies. Jakos mu sie polepszylo i dostal zwolnienie. Idzie do wyjscia....ciagnac za soba szczoteczke jakby nigdy nic. Spotyka go lekarz i pyta: panie Iksinski, psa pan wyprowadza na spacer? Na to Iksinski oburzony do lekarza: nie widzi pan doktor, ze to szczoteczka do zebow?!? A po chwili jak lekarz zniknal za drzwiami, odwraca sie i mowi w strone szczoteczki: choc Burek, zrobilismy go w konia.
      • maria421 Re: Maryska, 02.08.11, 19:13
        Ewa, jak widzisz, Kan ze mna nie rozmawia, a z Asia mozna sobie calkiem normalnie porozmawiac.
        • ewa553 Re: Maryska, 02.08.11, 19:29
          ja tez Wasz dialog czytam:)))) aha, jeszcze glosy Chlopakow:)))
          No i czasami wydaje mi sie, ze padnie pytanie: tow.Jezus, gdzie byliscie miedzy 12-tym a 18-tym rokiem zycia 2 tys, lat temu? He?
          Moja tutejsza dobra znajoma, swojego czasu nawet nazwalabym ja przyjaciolka, miala wielkie problemy najpierw rodzinne, potem w pracy, w koncu zaczela intensywnie pic, chciala popelnic samobojstwo i w koncu to mnie przypadl watpliwy zaszczyt rozmowy z jej psychiatra
          i przekazanie jej do odpowiedniego szpitala. Ku jej uldze zreszta, bo nie wiedziala jak dalej zyc. To byl wstep (wiem, przydlugi, ale nie umiem sie streszczac). No wiec jezdzilam do niej w odwiedziny do dosc odleglego miejsca i widzialam z tygodnia na tydzien zmiany: poniewaz przebywala z osobami roznymi, rowniez prorokami i mesjaszami, zaczynala z najpowazniejsza mina mowic takie rzeczy, ze balam sie iz wroci bardziej chora jak przed szpitalem. To bylo okropne. Dlugo to trwalo, wreszcie wrocila do rownowagi, ale taka calkiem OK nie jest do dzis.
          Widujemy sie od czasu do czasu i uspokaja mnie to, ze stan nie poglebia sie u niej, ma lekkiego swira, ktory jednak pozwala jej nie tylko normalnie funkcjonowac ale i nawet troche
          pracowac (jest na emeryturze). Ale popatrz, trzeba uwazac z kim sie rozmawia i o czym, bo mozna czasami zatracic poczucie rzeczywistosci. O Ciebie sie nie martwie, jestes silna osobowoscia (tak mysle).
          • maria421 Re: Maryska, 02.08.11, 19:51
            Ewa, ja sie okreslam jako katoliczka ale mnie sie latwo na Matke Boska na szybie czy na rozne ezoteryczne hokus-pokus nie nabierze, tak wiec guru i prorocy nie maja u mnie duzych szans:)

            Niedawno w niemieckiej TV byl reportaz o Braco. Jest to facet, ktory podobo leczy sama swa obecnoscia i wzrokiem. Wchodzi na scene, stoi na niej przez kilkanascie minut, nie mowi ani slowa a tlum ludzi w sali (ludzi ktorzy zaplacili za wejscie) ponoc odbiera jego energie i czuje sie po takim seansie odnowiony. Acha, ten wzok podobno dziala rowniez przez internet, wiec uwazaj jak otworzysz link :)

            www.braco-info.com/dcms/
            • asia.sthm Re: Maryska, 02.08.11, 20:32
              Wiecie co, spojrzalam ponownie i widze ze z jednym slowem zupelnie sie sens zgubil:

              < Jest jeszcze do rozpoznania, ze oddychac trzeba.

              planowalam napisac:
              Jest jeszcze TYLE do rozpoznania, ze oddychac trzeba.

              czyli aby cokolwiek w sferze wiary uznac za swoja prawde, nalezy to rozpoznac. Bo prawda juz w nas jest, w kazdym z nas. I jesli te prawde napotykamy, chociazby w najdziwniejszych okolicznosciach, to nie dzieje sie nic specjalnego oprocz: - acha, przeciez ja to znam.

              Niektorym dane jest duuuuzo na raz. Wtedy ciezkie brzemie sie dzwiga - jak ciaze trzeba donosic.

              Kanie ty pisz dalej, ja juz cicho siedze. :D
              • maria421 Re: Maryska, 02.08.11, 22:00
                asia.sthm napisała:


                > planowalam napisac:
                > Jest jeszcze TYLE do rozpoznania, ze oddychac trzeba.

                No tak, teraz to inaczej wyglada.

                > czyli aby cokolwiek w sferze wiary uznac za swoja prawde, nalezy to rozpoznac.

                Wiara nalezy do swery duchowej czlowieka, jest domena serca. Natomiast domena umyslu jest analizowanie czy to, w co wierzymy sercem jest sluszne i dobre.
                Umysl musi sie zgadzac z tym co czuje serce.

              • kan_z_oz Kim jest Kan cz 2 04.08.11, 13:25
                Ertes zastanawia sie czy piszac tutaj tarzam sie ze smiechu...ogolnie to tarzam sie ze smiechu bardzo czesto. Bardzo czesto tez pisujac tutaj. W zyciu codziennym spotykajac ludzi nie zaskakuje nikogo opowiesciami o holly grail, Jezusie itp. Rozmowe przewaznie dopasowywuje do mozliwosci i pojemnosci odbiorcy.
                Na P2 - co innego - tutaj wale z grubej rury. Ale, od czego jest Forum publiczne? Opisuje dokladnie i tak jak Nam sie to wszystko uklada.

                Temat ten spadajac na Nas wiele lat temu, w krotkim streszczeniu zostal Nam podany od razu w calosci. Nastepnie musielismy sami zaczac Go skladac, bo zarys zarysem, ale koncepty byly Nam obce. Nie siedzace dobrze z Nami. Siedzace czesciowo lub wcale. Minelo wiec wiele lat na to aby sprawdzic czy te koncepty nie tylko moga miec jakies praktyczne zastosowanie w naszym zyciu, ale czy tez moga dzialac dla innych. Byly wiec to lata rozciagania siebie samych i naprawde w wielu punktach 'slonia przez ucho od igly'.
                Zreszta od poczatku wiedzielismy - wiara moze byc tez slepa i z taka nic wspolnego nie chcielismy miec.
                Wiara wyplywajaca z tego, ze pracuje sie nad jakims pomyslem latami, sklada w calosc, testuje sie go w roznych sytuacja, podwaza, odklada i proboje inne...rozmawia z innymi, testuje z innymi...to juz cos innego. To jest wiara poparta doswiadczeniem. Na koniec takowej powstaje jednolity pomysl. I wiekszosc takowych tak wlasnie ludzie wymyslili.

                Na poczatku, prowadzilismy zreszta bardzo oficjalne rozmowy z najwiekszym i najprezniejszym kosciolem chrzescijanskim w Australii. Na te wlasnie tematy. Odpowiedzi dane Nam zreszta zachecily tylko do dalszej pracy. Wyznaczono do rozmow jednego z pastorow. Od Niego zreszta dostalismy informacje, ze zjawisko 'chanelling' czyli kontaktu z absolutem, Bogiem czy jak ktos to rozumie jest w takowym znane, jak rowniez ogolnie w chrzescijanstwie. Sam zreszta potwierdzil, ze wiekszosc pastorow tejze kongregacji 'mowi jezykami', czyli ma kontakt.
                Pytanie pastora nie dotyczylo wiec czy ktos moze miec takie umiejetnosci w ww temacie, tylko w czyim imieniu sie komunikuje z absolutem.
                Sam stwierdzil, iz Jego komunikacja odbywa sie w imieniu Jezusa, gdyz On akurat w ramach wlasnej wiary i swiadomego wyboru takie mial wierzenia.

                Dla mnie osobiscie to byl szok. Nie mialam pojecia bladego, ze taka wiedza i informacja moze byc w instytucji religijnej. Wzielismy bardzo skrupulatnie pod uwage i bedac na samym poczatku doswiadczenia z czyms o czym nie mielismy pojecia zadnego, poprosilismy o dalsze wskazowki. Dal je. Spytal w co wierzymy.

                Na takie pytanie nie bylismy w sumie przygotowani - jak mozna byc na nie przygotowanym, gdy jest sie czlowiekiem, ktory do zadnego kosciola nie chodzi, na religii sie nie uczyl lub chodzil, o temacie nie czytal, czy myslal...
                Odpowiedz Nasza byla mglista, bo czulismy sie zaskoczeni. Pastor zaproponowal 'egzorcyzm' na co ja w szczegolnosci i ochoczo wskoczylam. Bylismy zdeterminowani aby sobie krzywdy nie zrobic a juz w szczegolnosci nikomu innemu, poprzez przekazywaniu banialukow pochodzacych z 'ego'.
                Egzorcyzmy sie odbyly. Maz siedzial w czasie takowych z usmiechem tak radosnym, boskim i spokojnym, ze pastor pekl...podzielil sie Nami swoim bolem osobistym wynikajacym z faktu, ze sam bedac wierzacym gleboko w Jezusa, ubolewal, ze Jego wlasny ojciec nie posiadajcy takiej wiary bedzie potepiony na zawsze.
                We mnie krew zawrzala na wpol goralska, w chlopie pelna i to byl moment, gdy postanowilismy, ze nawet gdyby nie wiem co, to musimy sprawdzic to co Nam przekazano.

                Dla tego pastora zreszta, i w imieniu wszystkich innych takowy cierpiacych.

                Przez te lata roznych spotkan mielismy wiec wiele. Wiele takich aby potwierdzic to co przechodzilo i chyba jeszcze wiecej takich aby obalic/skonfrontowac. Z roznymi ludzmi zreszta; psycholagami, psychoterapeutami, bio-energoterapeutami, mediami, innymi uzdrowicielami...i na koniec testujac i sprawdzac wszystko w rzeczywistym swiecie, czyli w korporacjach.

                Maz od lat prowadzac szkolenia korporacyjne, sadzal do cwiczen medytacyjno-oddechowych kierownikow stanowych i krajowych. O dziwo, smiejac sie nad takowymi i rzucajac kawalami na lewo i prawo, po czasie pewnym... sie wyciszali i wchodzili w kraine zakleta...hahah

                Pracujemy obecnie z jednym brytyjczykiem w wieku poznego 50, ktory jest tez w chwilach od bycia GM pastorem w kosciele babtystow. Nawet nie wiedzielismy na poczatku. Oddycha i dzieki Niemu moze korzystac z takowego cala duzyna narodowa.
                Oddychanie pare lat temu uratowalo mu zycie. Doslownie. Byl w takim dole gdy wywalono Go z pracy, ze zniknal Nam na pol roku. Objechal Australie na motocyklu. Ma wyglad zreszta bajka i w sercu jest bajkiem (harlejowiec).

                To jest niesamowita frajda, gdy siadajac z NZ w kafejce z prywatnym wlascicielem calego biznesu - (tego samego ktorym bajkowiec kieruje w Australii), bardzo zreszta konserwatywnego i powsciagliwego, mozna przelamac wszelkie bariery i zaczac marzyc. On opowiada Nam o tym jakie wynajduje nowe produkty (doktorat w farmakologii i chemii), a my aby bylo to wprowadzone bylo i jak z poszanowaniem ludzi i ich mozliwosci.
                Jest to w ogolnym duchu nauczan Jezusa, chociaz akurat w tych przypadkach nie ma potrzeby mowienia o takowym. Ludzie wiedza. Ci co wiedza i Ci co chca, nie potrzebuja aby byc zarzynanym informacja, ktora ma tylko im potwierdzac to co juz i tak wiedza...

                Zastanawialam sie nad cwiczeniami oddechowymi nauczanymi przez Jezusa; Jest pierwsza faza, gdy ludzie siadajac do takowych, sa proszeni o odlozenia na bok wszelakich roznic. Sa proszeni o potwierdzenia checi uczestniczenia w takowych, nastepnie w czasie juz pierwszej fazy medytacji - sa proszeni o rozpoznanie swoich korzeni czyli punktu pochodzenia; w imie swiadomosci chrystusa? w imie milosci? w imie swiatla? (divine love, love-light,) cokolwiek jest odpowiednie. Nauczania Jezusa i On sam byl ponad religia. Wiedzial doskonale, ze umrze oraz jak. Poprostu byl, korzystal z zycia, pracowal i zdecydowal, ze jesli cena za tak dobre zycie jest w miare szybkie odejscie, to jest to ok. Nie byl menczennikiem, nie cierpial i od lat prasu prosi aby odpiac go od kryza...hhahha

                Kan
                • starypierdola No to teraz rozumie ... 04.08.11, 16:08
                  ...czemu olewasz Kalgoorlie i czemu kazalas mi 'fuck off', co niniejszym czynie.

                  Wyglada ze za wysokie progi na Twoje nogi:(

                  Sweet dreams
                  SP
                  • kan_z_oz Re: No to teraz rozumie ... 05.08.11, 16:15
                    E tam, ucieszylam sie jak zaczales zapraszac na kentucky whiskey...no ale w wirtualnym miejscu Twojego niepobytu, okazalo sie, ze tylko na wirtualna whiskey. A takiej nie lubie...

                    No wlasnie? Twoje progi za wysokie, zeby zaprosic na prawdziwa???Ja zapraszalabym na wirtualnego 'drinka' kogos z kim nie chcialabym sie spotkac...

                    Kan
                    • kan_z_oz Swiadomosc cz 3 05.08.11, 17:43
                      Ostatni kawalek na jakis czas...

                      Jak napisalam wczesniej rozdzwiek miedzy postepem technologicznym a rozwojej swiadomosci ma swoje katastrofalne skutki. Dla kazdego indywidualnie, dla Nas zbiorow jako spolecznosci oraz zbiorowo jako cala planeta.

                      Juz tak jest w naturze, ze jesli cos nie dziala jak powinno, to zycie znajduje sobie droge wokol. Zjawisko znane dosyc powszechnie. Krzywy kregoslup bedacy wynikiem nawyku garbienie, jest kompensowany dodawaniem lordoz czy skolioz w celu rownowago systemu. Osobnik moze byc wiec pokrzywiony jak nie wiem co ale w ramach zjawiska bedzie jeszcze funkcjonowal, az na koniec zuplenie przestanie.

                      Tak samo to zjawsko dotyczy rozdzwieku miedzy swiadomoscia a otaczajacym nas otoczeniem. Chociaz technologia poczatkowo byla odpowiedzialana glownie za niezwykle kompensacje systemow zwiazane z brakiem mechanizmow do rozwoju swiadomosci - to obecnie jestesmy w punkcie, gdzie juz tylko 'operacja' szybka moze skutecznie uratowac pacjenta.
                      Do technologii dolaczyla cala reszta. Dolaczyly wiec zmiany ekonomiczne, klimatyczne itp. , czyli wszystko co ma wpyw na nasze zycie, czy istnienie.

                      Sa wiec dwie drogi, ktore zreszta zawsze istnialy;
                      Pierwsza - pozwalajaca na rozwoj swidomosci w procesie doswiadczen zyciowych odbieranych przez jednostke i spoleczenstwa, czyli w skrocie to co do tej pory robilismy.

                      Druga - rozwijania siwdomosci poprzez swidome stosowanie technik wplywajacych na jej podnoszenie.

                      Nie ma drogi zlej ani dobrej. Kazda ma plusy, kazda ma minusy.

                      Wybor jest osobisty, zawsez i nie moze byc nikomu narzucony. Pierwsza droga, jest znana wszystkim. Dalej robic rzeczy jak robimy, walczyc, zmieniac i rozciagac sie w procesie co raz to czestszych i coraz nieprzyjemnych doswidczen zyciowych.

                      Druga, jest nieznana droga. Zlozona przez Jezusa i nazwana 'droga serca'. Ta polega glownie na codziennym praktykowaniu cwieczen, oddechowo-medytacyjnych. Do tej drogi jest dolaczona swiadoma praca jednostki nad wyborami polegajacymi na milosci. W praktyce oznacza to, ze jesli ktos idac droga serca wybiera w sercu utrzymawac konflikt, czyli niechec do kogos to automatycznie zostaje wyrzucany na pierwsza...

                      I znowu. Nie ma nic zlego w stopaniau po obydwu. Kazdy zrestza w swoim zyciu byl, chociaz moze tylko krotko i nieswiadomie na 'drodze serca'.

                      Z cala pewnoscia nie chodzi o osiaganie perfekcji. Jest nieslychanie latwiej, gdy dgoge przez Jezusa ustalona sie wchodzi, nawet jesli jest to na chwile.

                      Ale - kazdy majac wolny wybor - wybierze co wybierze.
                      Moge tylko zyczyc powodzenia.

                      Na dzien dzisiejszy, chyba to wyglada tak, ze czesc ludzi wybierajac oddychanie bedzie w stanie zneutralizowac wbudowane skutki ekonomiczo-polityczno-klimatyczno-inne.
                      Do pewnego stopnia tylko oczywiscie.

                      Jest mozliwe, ze czesc ludzi w czasie tylko pewnych i z ich logicznego punktu malo efektywnych prob przewazy szale...i transformacja siwdomosci na planecie ziemi przejdzie gladko i bez problemow.

                      Nasz w sumie wybor. Tylko Nas, bo o ile mnie wiadomo; nikt i nic sie nagle nie wylodni i naszego balaganu osobistego, ani ziorowego za Nas nie rozwiaze.
                      Mamy tez limit czasowy. Chociaz czas nie istnieje...hahah nie sugerowalabym sie zadnymi datami. Czas jest teraz.

                      Kan
                    • starypierdola Nie martw sie .... 05.08.11, 18:20
                      ... moze zdarzy sie okazja. Butlke zawsze ze soba nosze, na wszelki wypadek:)

                      Ale do Sydney boje sie jechac bo tam i maz i syn w odwodzie, nie wspominajac juz innych sydneysiders .... Jednak Kal lepsze:)

                      Przygotowany SP
                      • kan_z_oz Swiadomosc cz 4 17.08.11, 15:21
                        Tempo w jakiej takowa pedzi czyli rozwija sie jest doprawdy zastraszajace. Minelo tylko pare tygodni i juz jestesmy na nowym etapie - z tego co obserwuje wokol oraz oczywiscie sama odczuwam.
                        Ten tydzien to ogolnie odbierane uczucia bycia sadzonym. Sadzonym niesprawiedliwie i bez zadnych podstaw. Tydzien tez sadzenia i osadzania innych - tez bez wiekszych problemow.

                        Indywidulanie moze to byc odbierane jako poprostu czepianie sie kogos bez naprawde zadnych ku temu powodow, dostawanie jakis listow, upomnien, korespondencji czy telefonow, gdzie nagle ktos zada czegos i nie wiadomo dlaczego...
                        Z drugiej strony - moga byc to nasze wlasne mniej lub bardziej kontrolowane wybuchy o rzeczy, ktore toczyly sie juz jakis czas temu i teraz nagle przyszlo nam do glowy, ze jest juz czas aby sie z osobami takowych rozprawic...

                        Iluzja...prosze nie dac sie zlapac w takowa. Jesli ktos sie juz zlapal, mozna sie momentalnie wyplatac poprzez przeproszenie osoby. Fakt,ze sie czlek czepial znajomego przez ostatnie pare dni niczym rzep psiego ogona nie oznacza jeszcze konca swiata, o ile sie to wyjasni.
                        Jest tez wazne zrozumiemie, ze Ci ktorzy sie nas czepiaja obecnie - tez mogliby przeprosic, ale ogolnie to raczej nie nalezy liczyc...

                        Jest to nieslychanie wazny moment w rozwoju swiadomosci kazdej cywilizacji, bo po tym jest juz tylko jeden krok przed jej przelamianiem.

                        Kan
    • ewa553 Re: Koniec swiata 04.08.11, 13:26
      Jutka, obiecuje poprawe.
      Asia, Twoj dowcip tez z broda i co ciekawe, znam go stad. Widocznie to dwocip-wedrowniczek, od kraju do kraju...
      A propos clooneja: moja znajoma byla w Berlinie w Gabinecie Figur woskowych, gdzie wlasnie jego fugura siedzi. Zrobila sobie z nim zdjecie ktore wyglada tak autentycznie, ze juz bylam sklonna jej gratulowac podboju:))))
Pełna wersja