jutka1 Sobota, chłodno ale słonecznie 28.05.11, 09:24 Wczoraj po pracy dymiłam z wściekłości. Młody nie zrobił swojej części roboty, więc mamy opóźnienie, plus dodali mi różne rzeczy i w ten sposób większość weekendu muszę pracować. Plus wypełnić formularz podatkowy, plus zrobić planowane przedwyjazdowe pranie, plus pojechać do jednego sklepu (godzina w jedną stronę) i kupić coś obiecanego, plus wieczorna umówiona kolacja z kumplem z Moskwy, no chyba na spanie nie będę miała czasu czycuś. BR/// Miłego i mniej stresującego weekendu życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, bardzo cieplo, bezslonecznie. 28.05.11, 09:35 Zadania domowe i ogrodowe spietrzone. Trza sie pospieszyc, zeby zapracowac na mile popoludnie i wieczor. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, bardzo cieplo, bezslonecznie. 28.05.11, 10:53 dzis rano jestem sama, dalam sobie ze wszyskim rade, choc przy czesaniu szlag mnie trafial bo nie potrafilam jedna reka i w koncu sie poplakalam, po raz pierwszy od wypadku pozwolilam sobie na szczery moment przyznania sie przed sama soba do wlasnej niemocy. po czym jednak otrzasnelam sie, wytralam oczy, wysmarkalm nos, dokonczylam jako tako fryzure, zrobilam sobie makijaz , i takiego wala, nie poddam sie. zalozylam do polowy moje chomonto, z reszta poszlam po pomoc do sasiadki . czuje ze musze wyjsc, wiec przejde sie do sklepu. pogoda bardzo ladna. Odpowiedz Link
ewa553 Bluesie, 28.05.11, 13:20 czujesz sie troche lepiej? Jak dlugo trwaja te "sensacje" po badaniu w rurze? Dzis mam botaniczne pytanie: na Huertas bylo pare wspanialych drzew z duzymi bialymi kwiatami. Bardzo nam sie podobaly, E. zrobila mase zdjec (skradzionych, cholera!). Bardzo nas interesowalo co to za drzewo i zapytalysmy dwoje mlodych ludzi, ktorzy przeliterowali nam taka nazwe: morrera. Czy to Ci sie z czyms kojarzy? Bo w googlach takiego drzewa nie znalazlam:((((( Sciskam Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Bigos, czyli przeglad tygodnia. Albo trzech. 28.05.11, 13:50 Zaczelo sie niewinnie: trzy tygodnie temu pojechalismy z Buszmenem w Gory Blekitne. Dla relaksu, na grzyby i ot tak sie poblakac. Bylo piorunsko zimno (najzimniejszy poczatek maja w Sydney i okolicach od 50 lat). Migiem zebralismy kosz grzybow, potem kupilismy chleb w piekarni w Blackheath i stwierdzilam, ze skoro juz tu jestesmy, mozemy pochodzic po agencjach handlu nieruchomosciami zeby zobaczyc jaki tu rynek. Wzielismy liste 7 domow, oraz jednego, ktory co prawda juz byl prawie sprzedany (wlascicielki zaakceptowaly oferte) ale na zdjeciu bardzo sie nam podobal. Spedzilismy popoludnie objezdzajac miasteczko i ogladajac owe domy, ale kazdemu cos brakowalo. Na koncu podjechalismy z glupia frant to tego "niemal sprzedanego" i nastapilo zakochanie od pierwszego wejrzenia. W skrocie: przekonalismy wlascicielki zeby nam sprzedaly domek, w ciagu tygodnia podpisalismy umowe, wlasnie dostalismy potwierdzenie przyznania pozyczki. Po drodze byly wizyty u prawnika, ksiegowego i przegladanie planow na Internecie. W domku beda lokatorzy, placac czynsz pomoga nam splacac pozyczke i bedziemy wynajmowac chatke dopoki sie nie zdecydujemy wprowadzic do niej na stale. W ten sposob zaparkowalam moja korporacyjna odprawe :o) Tydzien po tym zakupie corka znajomych rodzicow znajomej :o) przeprowadzajaca sie z innego stanu do Sydney i poszukujaca kogos kto przechowa jej ukochane kurki minaturki przyjechala z kurnikiem i kurkami. Mamy wiec dwa stadka - nasze, dostojne nioski i smieszne miniaturki, w tym kogucika, piejacego przerazliwym falsetem. Poza tym corka wyjechala na oboz Rotary Club majacy na celu przypatrzenie sie nastolatkom, ktore zglosily chec wyjazdu na rok do Europy w ramach programu sponsorowanego przez Rotary. Ciekawe czy sie zakwalifikuje. Jutro maja wywiady, ja tez bede przepytywana. W miedzyczasie zabralam sie za reczne wykopywanie stu metrow kwadratowych trawnika, zamowilam kilkadziesiat roslin (glownie owocowych) z Diggers Club i pewnie dostane je w czerwcu/lipcu. Mam nadzieje przygotowac i nawiezc grzadki jutro, a najpozniej we wtorek, niech leza i czekaja na maliny dwoch odmian, trzy odmiany jagod, drzewka awokado, granatu, fige i guawe chilijska. Gdzies pomiedzy powyzszymi zajeciami odbylam dwie wizyty w laserowni, trzy sesje jogi w tygodniu, przegladanie kursow ogrodniczych i cale mnostwo innych drobiazgow, ktorych nie pamietam. Tymczasem narastaja zaleglosci forumowe i zdjeciowe. Nawet nie jestem w stanie okreslic, kiedy bede na biezaco z czymkolwiek poza ogrodem :o) ale chcialam Wam powiedziec ze istnieje, tylko swiat wokol mnie jakos przyspieszyl (czego Wam nie zycze)! Pozdrawiam serdecznie, zyczac duzo zdrowia (Bluesie, mysle o Tobie, Mario, uwazaj na ten bark!) i spokoju (wyczyny Jutki, zeby Stokrotki i perypetie Ewy zmeczyly mnie od samego czytania o nich). Wroce niezadlugo! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
blues28 Re: Bigos, czyli przeglad tygodnia. 28.05.11, 15:14 Witam serdecznie Luize powrócona na lono i powolutku obrastajaca w nieruchomosci. Woman of property :) Ewciu, dziekuje za pamiec. Badanie jest calkowicie bezbolesne ale bardzo uciazliwe, bo trzeba dlugo czekac na rozejscie sie kontrastu po kazdym zakatku ciala (lezenie na lózku, przycmione swiatlo, jednym slowem Spa:), a potem przez pólgodziny w maszynie w niewygodnej pozie, ramiona do góry, bez mozliwosci ruchu, bo poruszenie sie psuje obraz. Czulam sie jak mityczny Atlas trzymajacy kule ziemska. Zemdlaly mi miesnie z wysilku utrzymania ich bez drgnienia. Odnosnie morera czyli morus alba to masz tu link w jezyku polskim: pl.wikipedia.org/wiki/Morwa_bia%C5%82a U mnie znów goraco i pewnie do polowy pazdziernika pozostane monotonna w tym temacie. Milego weekendu! Odpowiedz Link
ewa553 Morwa 28.05.11, 16:23 nie, nie, Bluesie, to zdecydowanie nie byla morwa. Morwe znam znakomicie, w dziecinstwie mielismy je kolo domu. To byly wieksze kwiaty. Mlodzi zle nam nazwe powiedzieli. Szlag mnie trafia (po raz kolejny) na zlodziei, ktorzy rabneli E. aparat fotograficzny. Nie mozna teraz skontrolowac. Pozostaje mi jedno: czekac rok az na Huertas znowu drzewo zakwitnie i poslac Cie tam na zwiady:))))) Wlasnie wrocilam z ogrodu: za goraco i do tego slonce swiecilo.... Jutro wycieczka w gorki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Bigos, czyli przeglad tygodnia. Albo trzech. 29.05.11, 08:17 Fajnie, Luizo, gratuluję zakupu! :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Bigos, czyli przeglad tygodnia. Albo trzech. 29.05.11, 15:45 jutka1 napisała: > Fajnie, Luizo, gratuluję zakupu! :-) Fajnie to bedzie jak splacimy pozyczke. I posadzimy dwa milorzeby japonskie i drzewa owocowe chlodnego klimatu: jablonki, wisnie, sliwy, grusze... I zalozymy porzadny ogrod; jest na czym, dzialka ma ponad 2000 m. kw, z czego jedna trzecia to trawnik. A dworek wyglada tak: Pozdrawiam w ostatnim kwadransie niedzieli - zaczelo padac i strasznie leje, slysze jak chodzi pompa do deszczowki. Jutro i pojutrze nici z prac ogrodowych. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Bigos, czyli przeglad tygodnia. Albo trzech. 29.05.11, 17:10 Gratuluje Luizo. Blackheath jest fajnym miejscem a dworek w nim chyba marzeniem wielu sydnejczykow. Niedziele byla spokojna i spiaca. Uzupelniam ciagle stan lodowki, bo dziecko zaczelo regularnie cwiczyc i zjada jakies niesamowite ilosci. Do tego nie wszystkiego, tylko wybrane rzeczy...ratunku. Na szczescie sam gotuje, pichci i przyrzadza - 5 razy dziennie. Blokuje tylko nam sie kuchnia co jakis czas, bo maly jest na wysokobialkowej miesnej diecie, moj chlop glownie owocow morza i pomiedzy tymi dwoma, przychlajac sie w strone rybna ja...oszalec mozna, bo w sumie wolalabym roznego rodzaju salatki. Wtedy tylko byloby - kazdy gotuje sobie sam... Kan Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, słonecznie 30.05.11, 08:41 Wyspałam się, obudziłam się sama z siebie o siódmej, za oknem słońce. Jest dobrze. Jedyna upierdliwość to wizyta u dentysty, ale to nic poważnego i damy radę, przeżyję. Popołudnie, po dentyście, mam dość zajęte, ale też dam radę. A pojutrze jadę do domu! :-) Miłego dnia! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek, słonecznie 30.05.11, 10:11 juz chcialam narzekac ze znowu upal, ale sobie przypomnialam: po tych upalach nastapi zimne, deszczowe lato, wiec cieszmy sie tym co jest i basta. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek, słonecznie 30.05.11, 11:21 Dziś mnie rano obudził telefon od kuriera z dostawą materaca - ufff z jednej strony bo nieobyczajnie długo już na to zamówienie czekam. Z drugiej strony, niech to szlag trafi, bo akurat jestem na przednówku i ta przesyłka była by mi bardziej na rękę po pierwszym. No ale jest, więc się cieszę, bo za kilka dni - bo materac musi przez kilka dni "naciągać" . Niezmiernie mi się podoba dworek Luizy, już widzę jak tam szaleje na tych 2 tysiącach metrów! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek, słonecznie 30.05.11, 11:46 ...bo za kilka dni będę się wysypiać w nowym łóżku z baldachimem na nowym materacu. Miałam napisać. Hahaha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek, słonecznie 31.05.11, 08:33 Gratuluję zakupu. A przednówek nie zając, nie ucieknie ( a raczej, przednówek się jakoś nie chce odczepić, więc najlepiej o nim nie myśleć). :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 147 :-))) 31.05.11, 08:13 Jestem!Operacja przeszla b.dobrze. Odpowiedz Link
ewa553 Witaj Mario! 31.05.11, 08:30 Ciesze sie, ze "najgorsze" za Toba. Powiedz co zrobili. I jak idzie dalej? Dalej rekaw? Jak dlugo bedziesz "jednorenkim bandytom"? U nas narazie nie ma slonca, pedze do ogrodu. Z wpisem dzieja sie dziwne rzeczy...... Odpowiedz Link
maria421 Re: Witaj Mario! 31.05.11, 17:40 ewa553 napisała: > > Ciesze sie, ze "najgorsze" za Toba. Powiedz co zrobili. I jak idzie dalej? Dale > j rekaw? Jak dlugo bedziesz "jednorenkim bandytom"? Ewa, wszystko pieknie poszlo. W niedziele wieczorem zadzwonila pani anastezjolog, zrobila ze mna wywiad , wczesniej juz obejrzala moje EKG i badanie krwi i powiedziale ze nie widzi zadnego ryzyka , zapewnila mnie tez ze mnie nie wypuszcza jezeli nie beda na 100% pewni ze moga to zrobic, ze w kazdym razie moge tam zostac na noc. Ania mnie zawiozla na 10.00, po paru krotkich przygotowaniach lezalam juz na stole, a obudzilam sie jakies 1,5 godz pozniej juz na sali pooperacyjnej, juz usztywniona, tzn. ubrana w moj rekaw ortopedyczny. Podano mi herbate i biszkopty, Ania mi te ciastka moczyla w herbacie i podawala do ust. Potem zawieziono mnie na Rtg, a ok.14.00 zapytano jak sie czuje i czy chce sprobowac wstac. Powoli udalo mi sie wstac, pielegniarka mnie ubrala, dala tabletki przeciwbolowe do domu, Ania doprowadzila mnie do samochodu i przywiozla do domu, gdzie zaraz poszlam do lozka i dalej spalam. Najwazniejsze- nie potrzebowalm zadnych tabletek przeciwbolowych! W nocy tez dobrze spalam. Dzis rano obejrzalam optraunek na ranie, jest suchy i czysty. Jutro ide do kontroli. Jak juz sie zrosnie i wygoi, mam isc na rehabilitacje. Bedzie dobrze! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Witaj Mario! 31.05.11, 17:44 swietnie. jak dlugo (voraussichtlich) trwa gojenie sie? Odpowiedz Link
maria421 Re: Witaj Mario! 31.05.11, 19:32 ewa553 napisała: > swietnie. jak dlugo (voraussichtlich) trwa gojenie sie? Nie wie, moze sie jutro dowiem Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, D-Day minus 1 31.05.11, 08:53 Wczorajszy "spokojny poniedziałek" za sprawą mojego dentysty przekształcił się w dzień z piekła rodem. Otóż miało być "tylko przygotowanie do głównego zabiegu", a wyszło tak jak zwykle. Nakłamał mi i zbławacił - wyrabiał ze mną straszne rzeczy, godzinę siedziałam z paszczą na oścież, dał mi 3 znieczulenia a potem gada "nie ruszaj językiem" - a jak miałam wiedzieć, czy ruszam, jeśli języka nie czułam? No i mi haratnął z tyłu język do krwi. :-((( A czemu mnie nie uprzedził, że to żadne tam "tylko przygotowanie do głównego zabiegu"? "Bo byś nie przyszła, gdybyś wiedziała". No jasne, że bym stchórzyła. :-) Cały dzień wczoraj nic nie jadłam, bolało mnie jak dwieście diabłów, błe. Teraz zaczyna trochę odpuszczać. No, a za oknem słońce, trochę chłodno. Dzień zawodowy wypełniony po kokardkę, po pracy biegiem do domu, pakować walizkę - jutro praktycznie prosto z pracy jadę na lotnisko. Tyle pierduł. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, D-Day minus 1 31.05.11, 12:40 Dzisiaj w Warszawce dzień upalny, słoneczne 27 C, pełna boskość w mojej zielonej enklawie. Po południu jednakże trzeba będzie wychyhnąć na miasto, no ale to potem. Wczoraj po pracy udało mi się machnąć podkładem jedną ścianę, melduję w związku z tym że jestem cała i nie poniosłam uszczerbku na fizyczności. A zupełnie serio, czytając o Marysi wypadku, już się zestrachałam że mnie się to samo może zdarzyć. Materac "naciąga" i już jutro śpię w nowym łóżku! Z wrażenia chyba nie zasnę! Hahahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, D-Day minus 1 31.05.11, 15:47 co to za dziwny materac, ktory naciaga??? Prosze o opis. Malowanie: czy Wy malujecie surowe sciany, tzn.bez tapety? No bo ten podklad... U mnie dzis wreszcie popadalo. Super Timing: rano skosilam trawe, a potem deszczyk. Tak ma byc! Ochlodzilo sie tez na...23 stopnie:))))) Lekkomyslnie zajrzalam do ogrodnictwa i nakupilam znowu roslinek:(((( No, ale miedzy ogrodnictwem i ogrodem wymyslilam nawet gdzie to wszystko posadzic! Do rozowych lubinow dokupilam blekitny. Rowniez kilka pieknie kwitnacych (oby!) lawend, bo stare wyrosly ponad miare i musialam powycinac. Poza tym surfinie-hybryde, wyglada pieknie, zawisnie nad weranda ogrodowa. Dodatkowa, czerwona bazylie i cos tam jeszcze. Fajnie. Wieczorem na koncert, wiec ide sie teraz polozyc. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, D-Day minus 1 31.05.11, 18:16 Ewcia, to jest wspaniały, antyroztoczowy, antyalergiczny, samoprzystosowujący się materac, który przywywa w formie płaskiego zwiniętego w rolkę naleśnika - no i musi "naciągnąć :) I jest to rzecz zaiste boska, niebiańska i niebywała w związku z tym warto poczekać jak święty Augustyn stara świnia na swoją 10-letnią narzeczoną. Hahaha. Poza tym wszystko super, tylko mi szewc nie naprawi kultowych, przysłowiowych szpilek czerwonych od Polliniego, którymi to straszyłam całą Polonię prima swoimi czasy aż trole dostawały drgawek i piany - bo kurwa - obcasa takiego nie ma! Szewc co w całej Warszawie jest z tego znany że wszystkie obcasy zawsze ma, a tego właśnie - nie ma! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, D-Day minus 1 31.05.11, 18:31 Wór się rozpruł! Wór! Jutro lub pojutrze przywiozą też dwa nowe leża dla Tofika, które zamówiłam i też nieobyczajnie długo już czekam! Hahaha! Bo Tofik, ten parszywiec, skorzystał i już mi się na mój dziewiczy materacyk womontował i dokonał tam troskliwego wylizania sobie tyłka - korzystając z faktu że wyskoczywszy na chwileczkę do sklepu zapomniałam zamknąć drzwi sypialni! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, D-Day minus 1 31.05.11, 18:51 Dorota, ja stwierdzilam ze malowanie scian to nie jest jednak zajecie dla kobiet, wiec Ty przerzuc to lepiej na barki (ha!) Twego "chlopa". Pollini to byla ulubiona marka obuwia mojego meza, kupowal zawsze w Veronie na Via Mazzini, dawniej byl to sklep ociejajacy zlota sztukateria i prowadzony przez dystyngowana starsza pare, kilka lat temu przerobiono ten sklep na super nowoczesny, minimalistyczny, miejsce starszej pary zajely jakies mlode siksy, chlodne jak i to nowoczesne wnetrze. Ech, na wspomnienia mi sie z nudow zebralo..... Odpowiedz Link
ewa553 podejrzenia materacowe..... 31.05.11, 23:20 bo tak sobie mysle, ze to taki materac co teraz nabiera powietrza w pluca, a jak szanowna pani siem polozy, to on sie dostosuje, ugnie i wyladujesz gnatami na podlodze czy gdzie... Nie dalas sie zrobic w bambuko???? Co do butow: tez bylam w boskich czerwonych butach-pantofelkach dzis na koncercie. Oczywiscie made in Madryt:)))) Az mi je bylo szkoda zdeptywac. Upajalam sie ich pieszczota na moich stopach..... Odpowiedz Link
jutka1 TGIW... :-))) 01.06.11, 07:54 Dożyłam i przeżyłam... :-) Dzisiaj idę do biura tylko na parę godzin, potem huzia do domu, pakowanie, i koło 15:00 jadę w drogę. Jeśli, tfu odpukać, wszystko pójdzie zgodnie z planem, to przed 22:00 powinnam być w domu. Jippiiii! :-))) Jutro rano leniwa kawa lub dwie, obchód ogrodu, a potem niech się dzieje wola nieba. :-) Lajfyz'gud. :-) Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 08:14 szczesliwego lotu, Jutencjo! Wyobrazam sobie ile radosci czeka Cie przy obchodzie ogrodu... Czekam na relacje - najlepiej udokumentowane zdjeciami:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 08:26 Niestety, ogród ucierpiał okrutnie na skutek tego majowego śniegobicia. :-( Nie biorę aparatu, nie będę mieć czasu na zdjęcia. :-) Na internet zresztą też na za bardzo. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 08:38 co to za "Heimaturlaub" (wakacje w ojczyznie), ze nie bedziesz miala czasu? Bedziesz sztrykowac swoja przyszlosc w Polsce? Pusc pare:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 08:46 Napisałam, że nie będę mieć czasu na zdjęcia i internet, nie że "nie będę mieć czasu". :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 12:14 Nic nie mów Pyt! Ani pary z gęby! Ewa znowu doznała napadu wścibstwa! I materac mój postponuje! To sprawdzony typ jest, niczego nie wypuszcza. Jak raz naciągnie - to mur beton, trzyma. Letko tylko się poddając uciskowi bioder, barków oraz ramion zapewniając optymalne ułożenie kręgosłupa! Popuścić to by mógł materac - dymany! A nie mój supermaterac! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 12:43 Ja już się na wścibstwo Ewci dawno uodporniłam. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIW... :-))) 01.06.11, 13:21 jestescie wredne malpy! Nie jestem wscibska, tylko ciekawska, a to zasadnicza roznica! Osoba wscibska DOPYTUJE sie, docieka, nie daje spokoju. A ja tylko PYTAM i jesli nie dostaje odpowiedzi to nie molestuje dalej. To musicie przyznac (jesli jestescie uczciwe:))) Gratuluje materaca Dorota, jesli to tak dziala jak piszesz. Ja trez mam taki dostosowujacy sie do ciala, system nazywa sie TEMPURA i jest w internecie. Ale dostarczony zostal w normalnym ksztalcie, dlatego mnie Twoj zdziwil. Czekaja Cie napr<awde boskie czasy, bo cudownie sie na takim ustrojstwie spi. Odpowiedz Link
ewa553 samochodowe przygody - c.d. 01.06.11, 13:26 Wlasciciel auta ktore we mnie wjechalo w piatek nie tylko nie zglosil wypadku u swojego ubezpieczyciela, ale ukrywa sie niemalze przed nim. Wiec znowu moje chlopstwo ma racje, bo juz w poniedzialek kazal mi isc do adwokata. Termin mam w nadchodzoacy poniedzialek, dzis wykonywalam zadania zadane przez tegoz. Bylam w warsztacie, okazuje sie ze trzeba zamowic nowe drzwi i polakierowac na moj kolor. Dostalam "urzedowy" kosztorys wstepny: ca.1600 Euro. Niezle. Bylam tez na policji, dostalam nr akt do wgladu dla adwokata. Obfotografowalam tez auto zgodnie z zyczeniem, ale nic na zdjeciach nie widac, bo nie ma odprysku lakieru, tylko silne wgniecenia. A lakier nowy jeszcze, lsni jak nie powiem co, wiec trudno, zdjecia nic nie dadza. Ciekawe jak to dalej pojdzie... Odpowiedz Link
maria421 Re: samochodowe przygody - c.d. 01.06.11, 14:38 Ewa, sama zadzwon do ich ubezpieczalni i zglos wypadek i zapytaj czy chca przyslac rzeczoznawce. Przeciez masz raport z policji i nr. akt. Adwokat narazie Ci nie potrzebny. Odpowiedz Link
ewa553 Re: samochodowe przygody - c.d. 01.06.11, 15:58 Maryska, adwokat kon ieczny. Zadzwonilam do ubezpieczenia przeciwnika w poniedzialek i dzis. Dzis mi powiedzieli, ze probuja sie z osobnikiem skontaktowac od poniedzialku i nie jest to mozliwe. Wczoraj wieczorem na koncercie spotkalam mojego ubezpieczyciela (z przemila, znana mi zona) i on mi tez radzil, ze jesli do dzis sie ten wlasciciel auta u siebie nie zamelduje, to mam isc do adwokata. 9´´´´´´´´´´´´ To co po slowie "adwokata", to napisala tu Kika, wchodzac mi na klawiature:)))) No wiec teraz wszystko jest jasne, pan bedzie sie o wszystko martwil, a zaprzyjazniony warsztat/lakiernik juz zamowil nowe drzwi, zeby to za dlugo nie trwalo. Jak HUK (tamto ubezp) bedzie chcialo rzeczoznawcy, to niech mi jakiegos przysle, ja sie dosc w tej sprawie nabiegalam. PS Maryska, ale Ty masz swietna figure!!!!! I jak Ci dobrze w tym bialym stroiku!! Zazdraszczam:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: samochodowe przygody - c.d. 01.06.11, 17:29 A kto zaplaci adwokata? Uwazaj, zebys sie nie wrobila w dodatkowe koszty. P.S. o takiej figurze juz dawno przestalam marzyc :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: samochodowe przygody - c.d. 01.06.11, 18:42 jedno z pierwszych ubezpieczen jakie w Niemczech zawearlam, to Rechtsschutz. Wielokrotnie z niego korzystalam. A propos ubezpieczen: moja E., ta okradziona z Madrytu, dostala juz pieniadze z jej ubezpieczenia. Nawet jej gotowke zwrocili, czego normalnie nie robia, bo tego przeciez nie mozna udowodnic. Super! Zaprosila mnie na wielka kolacje: to ja jej o ubezpieczeiu powiedzialam. Odpowiedz Link
maria421 Re: samochodowe przygody - c.d. 01.06.11, 19:27 Ewa, ja nigdy nie mialam prywatnego Rechtsschutz i na szczescie do tej pory nie bylo mi to potrzebne, a teraz juz jest wlasciwie zbedne. Interesuje mnie jednak jak to jest, czy masz jakis "selbstbeteiligung" jak w auto-casco, czy tez mozesz isc z kazda pierdola do adwokata za darmo. Slyszalam ze ubezpieczalnie przejmuja koszty procesu tylko jak widza szanse na wygranie procesu cywilnego. Odpowiedz Link
ewa553 Re: samochodowe przygody - c.d. 02.06.11, 07:50 biorac to ubezpieczenie Mario moglam wybrac rozne "kompleciki", kazdy zawiera inne porady. Ja mam rozne, nie powiem Ci teraz dokladnie co i jak. Ale bez Selbstbeteiligung. Ale tez nie wszystko placa. Jak pare lat temu przy tym krachu stracilam sporo pieniedzy, bo mi moj bank zle doradzil, to poszlam wlasnie do adwokata. Najpierw trzeba z ubezpieczenia (ja mam Alianza) dostac swistek dla adwokata, ze przejmuja jego koszty. W tym wypadku dostalam zaswiadczenie ze przejma wszystkie koszty oprocz procesowych. Poniewaz bank bronil sie jak lew i chcial do procesu doprowadzic, skonczylo sie babci granie po 2-3 miesiacach wymiany listow miedzy bankiem i adwokatem. Nic nie dostalam, bo procesu sama placic nie chcialam, a Alianci odmowili. Zaplacili mi adwokata w sprawach spadkowych, wszelkie moje perypetie samochodowe itd. Np. bylam kiedys w hanau w odwiedziny i jakis kierowca mojej ulubionej narodowosci wrombal (zam) mi w nowe auto (wtedy mialam Polo). Zmyl sie, tylko uprzejmy pan z sasiedniego miejsca spisal jego dane i byl moim swiadkiem. Ten kierowca tez postanowil nie placic i wtedy musial znowu adwokat wkroczyc i koszty naprawy wydebic z Turka. Takich spraw mialam przez 36 lat tutaj mnostwo. Odpowiedz Link
maria421 Re: samochodowe przygody - c.d. 02.06.11, 08:22 Dzieki. Ja pytam bo chce dochodzic odszkodowania za ten parkiet od mojego "talibana", a on kiedys mowil ze jest "rechtsversichert" Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: samochodowe przygody - c.d. 02.06.11, 08:37 Tez mam problem, tylko odwrotny. Moje Dziecko (moim autem) wjechało w faceta. Napisało i podpisało oświadczenie i nie wzieło ani dubla, ani danych kontaktowych faceta. Tylko, że na moje oko to facet jest w równycm stopniu winny co mój Synuś. Nynuś cofał sie na Jana Pawła, a fecet wyjeżdżał z miejsca parkingowego. I teraz jestem ciekawa co będzie dalej, bo we wtorek wyjeżdżam, a samochód i zarejestrowany i ubezpieczony jest na mnie, więc jeśli PZU będzie miało jakieś watpy, a powinno mieć na moje oko, to będzie pisało na Berdyczów. Nieznoszę takich historii. Niestety S.Ś,. nie wykazał się czujnością. Dziecinka ma właściwe odruchy, on nie. We wszelakich sytuacjach kryzysowych pierwszą rzeczą powinien być telefon "domamusi";-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: samochodowe przygody - c.d. 02.06.11, 09:39 nie wiem jak w Polsce fedoro, ale u nas najwazniejszy tel. na policje, a nie "domamusi":)))) Mario, jego Rechtsschutz nic Ci nie da. To jego bedzie adwokat bronil, a nie Twojej racji dociekal. Niestety. A z doswiadczenia wiem, ze adwokat skoro dostaje pieniadz to najwieksze glupstwa robi w imieniu klienta. Moje doswiadczenie: jak mialam sprawe spadkowa to adwokatka mojego przeciwnika wystepowala o takie rzeczy, ze moj adwokat tylko glowa krecil i powiedzial, ze jasne, ona kasuje przeciez za zakzdy napisany list, wiec pisze co klient kaze, a nie co rozum i prawo dyktuja. Tak ze albo wez tez adwokata (jak sie okaze ze masz racje, to jego koszty bedzie musial przeciwnik przejac), albo przygotuj sie na najgorsze. O rany, idiotka jestem: Ty masz przeciez Anie!!!! I to ona jest strona w tej sprawie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: samochodowe przygody - c.d. 02.06.11, 09:50 Tylko widzisz, Synuś o policji nie pomyśli sam z siebie spanikowany sytuacją, a mamusia TAK. Odpowiedz Link
maria421 Re: samochodowe przygody - c.d. 02.06.11, 10:39 Ewa, ja wiem ze jego Rechtsschutz mi nic nie da, chodzilo mi o to czy jak on ma Rechtsschutz to moze za darmo miec wszystkie uslugi adwokackie, tzn. nie liczyc sie z kosztami. Odpowiedz Link
ewa553 wscibstwo 01.06.11, 13:41 wg slownika: "natretna ciekawosc, wtracanie sie w cudze sprawy". Czy naprawde mozna to o mnie powiedziec? Pytam, ale ani nie jestem natretna, ani nie wtracam sie. Amen. Wkurzylyscie mnie troche. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: wscibstwo 01.06.11, 14:04 Oczywiście, że jesteśmy wredne maupy i sobie jaja robimy z Ciebie : ))) Nie obrażaj się Ewcia. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: wscibstwo 01.06.11, 14:17 nie bylam obrazona, tylko wkurzona:)))) chyba na moment mialam wylaczone (wylonczone) poczucie humoru, sorry. Przypomnialo mi sie, co jeszcze wczoraj chcialam Ci napisac w zwiazku z zamowieniem sypialni dla Tofika: w niedziele po wedrowce bylismy na kolacji na zamku a raczej jego resztkach, rewelacyjne miejsce: olbrzymi taras z widokiem na cala okolice (zamczysko jak zwykle na gorce), roslinnosc i reszta toskanska. Ten region nazywany jest zreszta niemiecka toskania. Ale nie o to chodzi. Na tych tarasach, wsrod murow jest oczywiscie klepisko, czyli cos miedzy kamykami, zwirkiem czytepe. Przy sasiednim stoliku usiadlo towarzystwo posiadajace dwa psy, w tym bialego pudla. Zanim cokolwiek zamowili, zaczal sie psi cyrk: a czy to dobre miejsce, czy nie za duzo/za malo slonca. Czy jest woda dla piesunieczka. Poczem z duzej torby wyjeto spory ni to kocyk, ni to futerko i zaczeto szukac odpowiedniego miejsca zeby sie piesunieczek mogl wygodnie polozyc. I jak juz te wszystkie przygotowania byly zakonczone, piesuniu spojrzal z pogarda na kocyk bielutenki na ktorym go usadowiono, odszedl pare kroku i wytarzawszy sie nieco polozyl sie na zwirku:)))))) Myslelismy, ze pekniemy ze smiechu! Nabralam sympatii dla pudli:))))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: wscibstwo 01.06.11, 14:28 Bo pudle mimo, że wyglądają supergłupio, są bardzo inteligentne. Niezapomniana jest scena z filmu "Jeszcze nie wieczór" gdzie wielki czarny pudel śledzi lekko podpitego Jana Nowickiego, który w pijanym widzie zaczyna uważać, że to szatan! Ja lałam po majtach, zresztą film cudowny, do płakania, śmiania się i wszelkich wzruszeń. Właśnie leża dla Tofika przywieźli i musiałam psa do nich po kolei wsadzić, bo zrobione są z lekko szeleszczącej kordury, i w ogóle szałowe. No i pies się krępował na nie wejść, głupio mu było po prostu, czyco. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: wscibstwo 01.06.11, 14:32 To ja bez pytania powiem ze bylam u doktora , rana jest nieduza, dobrze sie goi, w poniedzialek ide na zdjecie szwow. dostalam tez nowy temblak, wyglada tak: , daje mi to wiecej swobody i moze bede potrafila sama to zalozyc. moge juz opuszczac reka i troche nia ruszac, ale nie wolno mi jej podnosic do gory. Odpowiedz Link
ewa553 moj kulinarny amok, 01.06.11, 16:06 czyli zegnaj schudniecie madryckie:((((( Za bardzo lubie jesc, zeby utrzymac wage... Poniewaz Pan nie mogl przyjsc w poludnie na planowane wyjscie, wiec zabralam sie do pichcenia. Jarzyny itepe trzeba dusic, smazyc, czyco, byle nie surowo, wiec pokroilam w paski, kostke itd. 3 czerwone papryki, dwie zucchini wzrostu sredniego, 4 duze pomidory, cebulke. Podsmazylam na oliwce papryke, po jakims czasie dodalam z., po jakims znowu:pomidory i paste pomidorowa. Dusilam, dodajac soli, pieprzu i roznych ziol z balkonu. Osobno podsmazylam na oliwce cebule i mielone wolowe. Wymieszalam razem i az rozplakalam sie ze szczescia, takie to pyszne! Brak mi tylko czosnku, ale Pan ma jutro spotkanie z dziecmi (jutro jest u nas Dzien Ojca), wiec nie chcialam aby latorosle zrazal do siebie zapachem. Rownoczesnie (!) z tym pichceniem upieklam (jest jeszcze w piecu) moje ulubione ciasto czekoladowe/biszkoptowe. Lubie takie suche ciasta, kawaleczek do kawy, to dla mnie idealne popoludnie:)))) Dla Pana chyba zorganizuje bita smietane do tego ciasta...... Ma ktos ochote wpasc?? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: moj kulinarny amok, 01.06.11, 21:26 Rozumiem Ewcia Twoje uniesienia ale do tego, żeby siąpić sobie ze wzruszenia w talerz to jeszcze nie doszłam. Może po prostu nie udało mi się ugotować sobie coś aż tak dobrego. Marysia, ja mam takie pytanie, czy z tą tubą naręczną dostałaś także ten trykocik? I czy to komplet jest w którym się potem śmiga? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: moj kulinarny amok, 01.06.11, 21:51 Niestety, trykocika w komplecie nie bylo. Wlasnie sobie odczepilam poduszke i nosze reke tylko w torebce na szyi. W ten sposob odzyskalam (no, prawie odzyskalam) sprawnosc obu dloni. Pewno zaczne z nudow swetry na drutach robic. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek, od rana swieci slonce 02.06.11, 02:52 W ciagu weekendu lalo tak strasznie, ze w dwa dni spadlo co najmniej 200 mm deszczu (pisze "co najmniej" bo nasz wodomierz sie przelal). Do wczoraj jeszcze siapilo, dzisiaj jest od rana slonecznie i cieplo, ma byc 20 stopni, wiec zaraz nakladam kalosze i ide w ogrod. Przymusowy pobyt w domu wykorzystalam na czytanie ksiazki Kathy Reichs oraz ksiazek i magazynow ogrodniczych. Usilowalam tez dowiedziec sie jakie mam szalwie i ile, ale poddalam sie bardzo szybko. Zapisalam sie tez na kurs ogrodnictwa permakulturowego, ktory zacznie sie w lipcu. Przejrzalam troche zdjec - powinam czesc wydrukowac i poslac do Mamy i siostry. Jak widzicie, zycie plynie tu powoli, czytajac co Wy robicie, mozna sie zmeczyc. Zycze Wam pieknego lata i duzo zdrowia! Za oknem slonce swieci na nasiakniety wilgocia ogrod, zaraz zaloze kalosze i wybede w zielonosc. Pozdrawiam machajac urekawiczniona dlonia! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, od rana swieci slonce 02.06.11, 12:17 No i dobrze Ci tak, bo przedtem my tutaj czytając jak rano nasadzasz kury na jaja, potem obrabiasz ogród, potem lecisz do pracy, w przerwie na jogę, po pracy rozwozisz córkę i uczestniczysz w aukcji roślin strączkowych, potem już w domu rąbiesz drwa, dryrgujesz Buszmenem, renowujesz antyczą kozetkę i rehabilitujesz króliki sąsiadom, uffff, wszyscy dostawaliśmy ze zmęczenia drgawek i palpitacji. Więc teraz Ty czytaj co my wyrabiamy i się zmęczaj :))) Sprawiedliwość na świecie musi być jakaś. Hahaha! W Warszawie dzień po burzy wstał ciepły i parny, ogródek soczyście nawodniony, rośliny z tarasu czujnie wystawiłam, więc też się napiły deszczówki. Poza tym pierwsza noc w nowym łóżku, melduję, że materac nic a nic nie popuszcza, jest przewygodny, tyle że z powodu burzy i gorąca nie spało mi się najlepiej. Na dodatek Tofik urabiając nowe miejsce drapie pazurkami kordurę i ta szeleści. Może jaki kocyk mu kupię polarkowy? A może się materiał wyrobi i zmiękczy? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, od rana swieci slonce 02.06.11, 17:46 dokladnie to pomyslalam Doroto, co napisalas do Luizy. Zapomnialas jeszcze dodac, ze po tym calym dniu, ktory na drugiej polkuli ma oczywiscie duzo wiecej godzin, jedzie jeszcze na plaze poplywac:)))) Co do szelestu nocnego: przestan sie wyglupiac z jakims psim legowiskiem! Miejsce psa jest u boku pani i basta! Jak ktos znany z Warszawy powiedzial: wlasciciele psow dziela sie na tych ktorzy spia z psami i na tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja:))) Odpowiedz Link
jutka1 TGIT :-))) 02.06.11, 10:10 Fajnie. Ogród wprawdzie nieco podupawszy od śniegów, właśnie zrobiłam obchód, ale i tak jest pięknie. Kwitną jeszcze resztki irysów, wisteria oczywiście się uparła i znowu nic. Pindajedna (zam.) :-))) No, jadę do miasta pomalować paznokcie. HAHAHA. A potem zakupy spożywcze (bez ogórków z Hiszpanii ani Niemiec, hahaha), trochę gotowania, a potem mam gości i odcinam net. Aha, jest pochmurno i zimno. Brrr. Trza będzie rozpalić w kominku - w czerwcu? Kifjute? Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIT :-))) 02.06.11, 10:41 Jutka, podobno ogorki , hiszpanskie czy inne sa niewinne. Nie wiadomo skad sie ta zaraza wziela. Odpowiedz Link
ewa553 blondynka w ogrodzie 02.06.11, 18:21 blondynka zlapala w ogrodzie kreta, ktory wlasnie zrujnowal jej ogrod. Maz mowi jej, zeby go sama zabila. Po jakims czasie blondynka wraca z ogrodu zgrzana i z morderczym usmiechem na ustach. No i co, utopilas go? - pyta maz. O nie, wymyslilam cos okropniejszego! Zakopalam go zywcem w ziemi! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Sobota 04.06.11, 13:34 Słoneczna, letnia sobota.... Kawa na tarasie, wokół pienista zieloność, można siedzieć w nocnej halce i bez gaci, hahahaha! Luksus w dużym mieście mierzy się możliwością przebywania bez gaci na swoim terenie. Na przykład na nowych osiedlach w Warszawie, mieszkania są tak blisko siebie, że we bez gaci można jedynie przebywać siedząc na swoim klozecie w kiblu bez okien. Inaczej, okno w okno, sąsiad zagląda do talerza i/lub między nogi. Wiecie co, w empiku mi wcisnęli darmową książeczkę Moniki Szwai. To jest taka romanso-pisarka w rodzaju Grocholi. No więc sobie tę książeczką zaczęłam z braku laku ostatnio czytać, i się zaskoczyłam mile. Lekkie i wdzięczne letnie czytadło. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota 04.06.11, 20:03 Haha...tyz jestem bez gaci...rozgrzalam siem tak dzisiaj ze gacie uwieraja. Konna wycieczke mialam a goraco jak w Afryce. Siodlo parzylo po prostu. Bylam w nowym nieznanym miejscu i dostalam polska klacz. Mowili ze zlosliwa troche ale nie zalwazylam. W jej guscie chyba jestem bo wygladala na bardzo zadowolona co zaskoczylo wszystkich znajomych tej pani, z wlascicielami wlacznie. Moze moja polska mowa ja zaczarowala? Wole twierdzic ze moja ososba ;) Lojezu jak ja tesknie do yrlopu i mojego konnego miejsca nad morzem...Baltyckim oczywiscie.. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota 04.06.11, 22:56 A ja już w gaciach. Po całym dniu szwałędania się po ogródku, pielenia chwastów, naprawy ratanowej osłonki, wszywaniu suwaka do spódnicy, wzięłam się za malowanie. I już mam machnięte dwie ściany. Chciałam tutaj wygłosić kategoryczne dementi że jakoby kobiety się do malowania nie nadają. Marysia jako feministka powinna wiedzieć, że nie należy generalizować własnego brak uzdolnień w pewnej dziedzinie na całą płeć jakby to była jakaś trzeciorzędowa cecha płciowa. Ponadto odnośnie wcześniejszego pytania Ewy, czy ja maluję ścianę czy tapetę - no oczywiście, że ścianę? Na chuj w ogóle (za przepszeniem) malować tapetę? Tapetę się kładzie i się ma. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 05.06.11, 07:06 Dorota, tapety nie kladzie sie na huj tylko na sciane. A potem maluje. Tez mnie to 40 lat temu zaskoczylo, bo w Polsce bylo wtedy nieznane. Otoz sa tapety i tapety. Te kolorowe czy we wzorek sie zostawia naturalnie bez malowania. Natomiast te o ktorych ja mowie sa w stanie surowym i sie je maluje na dowolny kolor. Ma to kilka zalet. Jest cieplej, sciany rowniejsze i jak sie chce po ilus latach malowac inny kolor to nie ma upierdliwego zdrapywania z pozostajacymi resztkami czy dziurkami w murze, tylko zrywasz stara tapete i masz sciane gotowa do malowania. Kolejna zaleta jest rowniez to, ze sa te tapety rozne, od najgladszych, do roznych ze struktura i wtedy sciana niby w jednym kolorze, ale ciekawie wyglada. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 05.06.11, 08:46 O, wypraszam sobie ! Ja jak najbardziej potrafie malowac i gdyby nie wypadek to dzis moja sypialnia wygladalaby jakby ja prawdziwy malermajster malowal. Ja mam wszystko wytapetowane, lacznie z sufitami taka wlasnie tapeta : i wszystkie sciany maluje zawsze na bialo.. Odpowiedz Link
ewa553 mieszkanie w Warszawie? 05.06.11, 09:14 wiem Drogie Warszawianki, ze mieszkacie na swoim, ale moze wiecie: ile kosztuje wynajecie mieszkania 3-4 pokojowego moze niekoniecznie w centrum, ale tez nie za daleko od centrum? Rozmawialam wczoraj z siostrzencem, ktory caly czas planowal ze idac na studia zamieszka z kolegami w takiej wspolnocie, a wczoraj twierdzil ze to za drogie, bo za takie mieszkanie placi sie conajmniej 5 tys.zl. Czy gada, a nie wie, czy tak jest faktycznie? Odpowiedz Link
maria421 Re: mieszkanie w Warszawie? 05.06.11, 09:52 Ewa, to mozna latwo w internecie sprawdzic www.nieruchomosci-online.pl/szukaj.html?mieszkanie,mazowieckie,Warszawa,,wynajem,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,&q=mieszkania%20warszawa 1500- 1800 zl za wynajecie malego mieszkania Odpowiedz Link
maria421 Bede bogata! 05.06.11, 10:02 wlasnie dostalam na FB taka wiadomosc z Nigerii . Hello XXX With due respect, trust and humility, I write you this proposal believing that it will receive the most desired attention from you even as we have not had any previous correspondence, Although, I am constrained by insufficient information about you, but I will express in full the main objectives of this proposal. My name is MR Peter Nosa I work in the credit and accounts department of Inter-continental Bank of Nigeria Plc,Lagos, Nigeria. I write you in respect of a foreign customer with our bank, before his sudden death. His name is Mr Alam A.XXX He was among those who died in a plane crash here in Nigeria in the year 2002 May 4th. Sir, since the demise of this our customer, Mr Alam A.XXX who was an oil merchant/contractor, I have kept a close watch of the deposit records and accounts and since then no body has come to claim the money in this a/c as next of kin to the late Engineer He had only $15.5mllion in his a/c and the a/c is coded. It is only an insider that could produce the code or password of the Deposit particulars. As it stands now, there is nobody in that position to produce the needed information other than my very self considering my position in the bank as his account officer. Based on the reason that nobody has come forward to claim the deposit as next of kin, I hereby ask for your cooperation in using your name as the next of kin to the deceased to send these funds out to a foreign offshore bank a/c for mutual sharing between myself and you. At this point I am the only one with the information because I have removed the deposit file from the safe. By this doing, what is required of you is to send an application laying claims of the deposit as next of kin to the deceased officially to the director of our bank. I am asking for your assistant to release the money to you as his relation/next of kin for safekeeping and subsequent disbursement. I know that a transaction of this magnitude will make any one apprehensive but I am assuring you of the security of us all as modalities have been perfected for a swift and smooth operation. You are being contacted because you share the same name with the deceased. Since nobody showed up for his money and I don't want it to go back into Federal Government account as unclaimed bill when the next audit is conducted. The banking law and guideline here stipulates that such money if remain unclaimed, will be transferred into banking treasury as unclaimed effect. The request of a foreigner to act as next of kin in this business is occasioned by the fact that the customer was a foreigner and a Nigerian cannot stand as next of kin to a foreigner. You are most qualified in this transaction as you share the same name with the deceased. I am ready to negotiate the mode of sharing with you. I will visit your country for the disbursement/investing of my share according to the percentages we shall agree upon after the successful transfer of the money to your account. I will not fail to bring to your notice that this transaction is 100% hitch-free and that there is absolutely no risk in it, having concluded the modalities for a smooth operation and my position in the bank guarantees its successful execution. All I require is your honest co-operation, a guarantee of your sincerity and capability to enable us conclude this deal. Note however that the sensitive nature of this transaction demands that you have to keep it absolutely confidential. I will need your full name and address, telephone and fax number for the processing of the transfer in your name and favor. Finally i want you to understand that the request for a foreigners the next of kin is Occasioned by the fact that the customer was a foreigner and for that reason alone a Nigerian cannot represent as next of kin. When you contact me, then we shall discuss on how the money will be split between us. you can also call me on my cell phone for any question +234-7090943150 PLS do Reply back to my private email address peternosa@mail.kz PLS do Reply back to my private email address peternosa@mail.kz Trusting to hear from you, I remain Respectfully yours Mr Peter Nosa Odpowiedz Link
ewa553 Re: Bede bogata! 05.06.11, 10:10 gratuluje:)))) Tez takie maile dostaje, z roznych miejsc swiata... Odpowiedz Link
ewa553 Re: mieszkanie w Warszawie? 05.06.11, 10:09 malego, Mario, ale ich byloby 3-4 i kazdy musi miec swoj pokoj. Ja nie patrze na te ogloszenia, bo nie znam Warszawy na tyle zeby moc ocenic jak daleko od centrum (Uni) to jest, no i czy wogole dobre miejsce czy szemrane. ale dzieki! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: mieszkanie w Warszawie? 05.06.11, 16:22 Głupstwa jakieś młody człowiek opowiada, kolega właśnie wynajął wypasioną kawalerkę przy Puławskiej za 1600. A normalne 3-4 pokoje to jakieś pewnie 2500-3000. Chyba, że młody chce mieszkać przy samym Krakowskim, w metrażu powyżej 100 m kw. No to wtedy tak, pewie 5 a może nawet 10 mu się uda zapłacić skoro tak bardzo chce. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: mieszkanie w Warszawie? 05.06.11, 18:42 Tak tez myslalam Dorota. Spod podanego przez Maryske linka znalazlam jedno mieszkanie 4-pokojowe kolo Centrum Wilenska (to akurat adres ktory znam, w tym centrum sa fajne francuskie sklepy z ciuszkami:))) za 2.500 zl, 72 qm. Zadzwonilam do nich, a na to siostrzenica ze on sie rozmyslil, chce jeszcze rok pomieszkac z mamunia i ze przeciez majac 19 lat ma jeszcze czas, zeby sie usamodzielnic! Czyli trujac mi o za drogich mieszkaniach robil mnie w bambuko i ja Wam i sobie niepotrzebnie glowe zawracam. Sorki. Sto razy sobie powtarzalam, ze nie bede sie rodzinka przejmowac, no i ciagle sie przejmuje. To jakas choroba, kurdemol! Odpowiedz Link
jutka1 Znowu w drogę 06.06.11, 09:05 Napisałam długi post i mi zeżarło. :-( Szykuję się do drogi: sprzątam, pakuję. Mam jeszcze kilka godzin, zdążę wszystko bez problemu. Pogoda jak drut, miałam szczęście. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Znowu w drogę 06.06.11, 11:47 shit, a nie wpis, Jutencjo! W droge to ja tez zaraz: do miasta. A Ty dokad? Pakujesz sie na wyjazd do Wrocka czyco???? A moze na ksiezyc lecisz i nie chcesz nic zdradzic? Kurdemol! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Znowu w drogę 06.06.11, 12:11 Nie shit, tylko Wyborcza zeżarła mój długi wpis. :-( Dzisiaj jadę do DooPaRyża, na jeden dzień. Smutno mi zostawiać ŻD i ogród, i bociany, i wszystko. W środę rano lecę na Bergamuty, a stamtąd do Hameryki. Będę w drodze 15 dni zanim znowu wrócę do paryskiego domu. No nic, idę kończyć się pakować. Baj. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Znowu w drogę 06.06.11, 15:39 Bon voyage, Jutka, Informuje ze dzisiaj zdjeli mi szwy, do nastepnej kontroli ide w przyszly wtorek, a potem mam zaczac rehabilitacje. Widzialam moja srube na zdjeciu Rtg. nie myslalam ze jestaz taka duza, ale ponoc pieknie siedzi, wiec moze nie bedzie mi przeszkadzac. Znow idzie burza. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Znowu w drogę 06.06.11, 19:38 biedna Jutencjo, niewiele nacieszylas sie Hajmatem! A Ty Maryska jestes kobieta-blyskawica! Szybko sie polamalas, ale i szybko regenerujesz. Gratuluje! No i ta atrakcja: zawsze mozesz kogos poderwac na srube, jak faceci dawnie podrywali na znaczki:))) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, chłodno 07.06.11, 07:20 Mam lekki szok termiczny: po tygodniach temperatur powyżej 25 C nastała szarość i burość, i chłód (19 C dzisiaj, w porywach). No nic to, ogrzeję się na Bergamutach. Tyle, że prognozy z tamtego zakątka podkreślają zachmurzenia, deszcze i burze. Biednemu zawsze wiatr w oczy, kurdebalans. Roboty mam dziś po kokardkę, a prosto z pracy lecempendzem na drugi koniec miasta do dentysty, na ostatnią już wizytę. Potem biegiem do domu, spakować (przepakować) się, a jutro rano o tej porze biegiem na lotnisko. Matkobosko, skąd wziąć siły. No i tyle pierduł powrotno-przedwyjazdowych. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, chłodno 07.06.11, 09:19 Po wczorajszej burzy troche sie ochlodzilo, ale slonce swieci i jest calkiem przyjemnie. Znow jestem sama i musze jakos zagospodarowac czas. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, chłodno 07.06.11, 13:13 Pierdu, pierdu, tak pierduli Pytun, który tak naprawdę, jest niezwykle zadowolony, wyszczerzony zębiato oraz kwitnący jak prymulka na wiosnę. Hahaha! Pewnie jej babcia też kazała się z zadowoleniem nie obnosić, owe sławne "nie śmiej się bo jutro będziesz płakać". Fakt jest faktem, pogodowa przemiana nastała. W nocy przyducha, i bladym świtem (wiem bo mnie zbudził sąsiad jediota o 7 rano poszukujący parasola co mu z balkonu spadł, rzekomo do mojego ogródka, a w istocie - do sąsiadki) jeszcze jakieś słońce świeciło, to jednak teraz coś siompi. Ja się cieszę, bo ogródek wymaga nawilżenia. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, chłodno 07.06.11, 22:00 Przepiekny wieczor, kolezanka wyciagnela mnie do nowej knajpki niedaleko stad, wypilam pol litra piwa pszenicznego, nie myslalam ze podolam, ale w dwie godziny, lyk za lykiem jakos gladko szlo. Bardzo dobrze mi to wyjscie zrobilo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, chłodno 07.06.11, 22:12 Hehehe. :-) Ale że dzień był z piekła rodem, to fakt. W drodze do roboty wiatr mi połamał ostatni parasol i tak szłam jak ta gupia pod strzępami i wystającymi drutami. W pracy Sajgon i Kongo, a tu trzeba wszystko przedwyjazdowo skończyć i do dentysty zdążyć. Tam godzinę z - właśnie - wyszczerzoną paszczą i zakończył robotę. Następna wizyta w listopadzie, na kontrolę. Jiiipppiiii!!! :-) A teraz idę się popakować. Jutro o ósmej wyjeżdżam na lotnisko. Podróż: 17 godzin. Damy radę, ryjem do przodu. :-) Baaaajjjjjjj.... :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, chłodno 09.06.11, 11:01 W nocy w końcu przyszła burza, która od kliku dni krążyła nad Warszawą nie mogąc się "wyburzyć". I chyba jednak się do końca nie wyburzyła, bo dzień wstał parny i pochmurny. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Raport namber łan 09.06.11, 16:22 Melduję, że doleciałam bez przygód, bagaż też. Spałam 6 godzin, obudziłam się o szóstej rano i to była pora, kiedy można było jeszcze oddychać. Teraz jest dziesiąta, i już jest tak gorąco i parno, że nie da się oddychać. No ale widoczki piękne (robiłam o szóstej rano). Na to się natykam, jak wychodzę na taras mojego pokoju: No, wracam do pracy. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Raport namber łan 09.06.11, 16:31 przy takich widokach "pod nosem" Ty mozesz myslec o pracy???? Na to trzeba naprawde dyscypliny. Ja natychmiast poczulam zapach morza i poczulam mily piaseczek pod stopami.... Ech, marzenie, marzenie..... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport namber łan 09.06.11, 16:37 Nie ma to tamto, zmuszam się, bo w biurze czekają na tekst... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Raport namber łan 09.06.11, 21:20 Tak, tak, i tutaj hipokrytyczny, złośliwie podśmiechujący się Pyton, równocześnie będzie wklejać boskie rajskie zdjęcia od których wszyscy dostaną białej gorączki pożąliwie tęsknej, a zarazem fałszywie łkać, że parno, że nie dają palić, że moskity, że przepracowany, że jest do dupy ogólnie oraz wszczególnie, od czego forum trafiać będzie szlag jasny, oraz chęci mordercze się pojawią tu i ówdzie :))) -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe Re: Raport namber łan 10.06.11, 05:13 Widoczki, palmy, piaseczek, tralala. Cuda w istocie. ALE: jutka tam zapierdala, a nie sie plazuje. Zas w takich temperaturach sie do kibla ledwo da doczolgac. Mimo klimy etc. Wiem, bo to samo sie dzieje wlasnie w calym Northeascie mojego kontynentu. Niemal 40C z oblakana wilgotnoscia. Oceanu jutce zazdroszcze, upalow- NIE! Prosze wiec o empatyczne wsparcie i dla jutki, i dla mnie. Na Bergamuty trza ludzi wysylac w lutym, listopadzie. Ale NIE w czerwcu! W tym nastroju lacze sie z jutka w mece. Zalosci wspolczucia prosze slac na wybrane lona :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Raport namber łan 10.06.11, 11:38 No faktycznie, zostałam oświecona. Jutka zapierdala w strasznej męce i oparach, współczuć jej należy. Biedna Jutka. Co za pożałowania godna, chujowa sytuacja. Co za bezduszni, bezlitośni ciemiężcy ją tak nękają straszliwie . Jak w ogóle można ludzi traktować w ten sposób??? Na stosowne memłona ślę współczucia czułe wyrazy. Zwłaszcza, że za moim oknem poranek chłodny i pochmurny, wczoraj się cały dzieńczułam jakaś płaczliwa i wsobna , więc miałam plan aby przyjść i się zaszyć w domu . A zamiast, poszłam do Mikroklimatu i tam plotkowałam w damskim gronie do wieczora. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Raport namber łan 10.06.11, 12:48 Jutce posylam wachlarz: i troche chlodnej niemieckiej pogody Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport namber łan 10.06.11, 13:21 Pierdu, ja się naprawdę nie certolę. A pracuję tu ciężko, bo piszę raporty i inne takie na spotkanie rady nadzorczej za 2 tygodnie (na które pojadę prawie prosto z samolotu). No nic. Zamykam się, morda w beczkę po kapuście kiszonej. Thanks for nothin', mon. :-/ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport namber łan 10.06.11, 13:16 Dzięki, SiDżej. Ja już sama nie wiem jak tłumaczyć, że wizualia to jedna sprawa, a klimatyczne rzeczy - zupełnie inna. :-/ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Raport namber łan 10.06.11, 13:24 E tam Pytun, jaja tu sobie robią, a Ty się przejmujesz. Dziesięć lat w NY dobitnie mi się wbiło w pamięć latami parnymi, wilgotnymi i dusznymi. No need to explain :) Chłodź się i trwaj. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Raport namber łan 10.06.11, 13:37 Mnie sie klimatycznie cale pol roku odbija czkawka. Nie wiem, ale w Sydney wyglada sniegowo....pizdzi jak na dworcu w Kielcach...hahha Wpelzam pod koldre. Kan Odpowiedz Link