maria421
18.06.11, 13:25
Co prawda nie osiagnelam jeszcze wieku emerytalnego, ale poniewaz pracowac juz nie musze, to w jakis tam sposob do emerytow mozna mnie zaliczyc.
Bycie emerytem oznacza bycie wolnym. Emeryt juz nic nie musi- nie musi robic kariery, nie musi bac sie ze go zwolnia, ze przeniosa, ze go wygryza, nie ma szefa idioty ktoremu najchetniej trzasnalby w twarz wymowieniem, nie ma rat do splacania i dzieci do wychowania.
Emeryt , jaki by nie byl towarzysko i spolecznie aktywny, ma czas na to zeby wlasnie usiasc i powygladac przez okno na swiat, na zycie. W mlodych latach emeryt chcial zmieniac swiat i sam nie zawsze wiedzial czy to on swiat zmienial czy swiat zmienial jego. W mlodych latach emeryt walczyl ze swiatem i bil sie sam z soba , gonil za coraz to nowym celem, teraz tylko sobie spokojnie siedzi i oglada. Patrzy na swiat i spoglada wewnatrz siebie. Patrzy wewnatrz siebie i zastanawaia sie ile jeszcze zdola swiata wchlonac, na ile pytan ktore ciagle ma do swiata, do zycia znajdzie jeszcze odpowiedzi. Wygladajac przez okno emeryt zaczyna widziec to, czego dawniej nie zauwazal, nagle pewne sprawy staja sie jasne, proste , inne ciagle pozostana nieznane, nie dadza sie poznac ale w koncu emerytowi nie chodzi przeciez o znalezienie formuly Zycia tylko o jej poszukiwanie.
Tak wiec, Ewa, kladz poduszke na parapet zeby Ci sie lokcie nie odcisnely i smialo i dumnie wygladaj przez okno na zycie bo to jest wspaniale duchowe przezycie :)