Emeryckie wygladanie przez okno

18.06.11, 13:25
Co prawda nie osiagnelam jeszcze wieku emerytalnego, ale poniewaz pracowac juz nie musze, to w jakis tam sposob do emerytow mozna mnie zaliczyc.

Bycie emerytem oznacza bycie wolnym. Emeryt juz nic nie musi- nie musi robic kariery, nie musi bac sie ze go zwolnia, ze przeniosa, ze go wygryza, nie ma szefa idioty ktoremu najchetniej trzasnalby w twarz wymowieniem, nie ma rat do splacania i dzieci do wychowania.

Emeryt , jaki by nie byl towarzysko i spolecznie aktywny, ma czas na to zeby wlasnie usiasc i powygladac przez okno na swiat, na zycie. W mlodych latach emeryt chcial zmieniac swiat i sam nie zawsze wiedzial czy to on swiat zmienial czy swiat zmienial jego. W mlodych latach emeryt walczyl ze swiatem i bil sie sam z soba , gonil za coraz to nowym celem, teraz tylko sobie spokojnie siedzi i oglada. Patrzy na swiat i spoglada wewnatrz siebie. Patrzy wewnatrz siebie i zastanawaia sie ile jeszcze zdola swiata wchlonac, na ile pytan ktore ciagle ma do swiata, do zycia znajdzie jeszcze odpowiedzi. Wygladajac przez okno emeryt zaczyna widziec to, czego dawniej nie zauwazal, nagle pewne sprawy staja sie jasne, proste , inne ciagle pozostana nieznane, nie dadza sie poznac ale w koncu emerytowi nie chodzi przeciez o znalezienie formuly Zycia tylko o jej poszukiwanie.

Tak wiec, Ewa, kladz poduszke na parapet zeby Ci sie lokcie nie odcisnely i smialo i dumnie wygladaj przez okno na zycie bo to jest wspaniale duchowe przezycie :)

    • pierdoklecja_prutka Re: Emeryckie wygladanie przez okno 18.06.11, 15:35
      Bardzo mi się to co napisałaś Marysiu, podoba. W tym sensie to ja też już bywam emerytką, bo kiedy mi się tylko uda, to siadam na tarasie, i to co widzę wchłaniam oraz się temu przyglądam oraz zaglądam wewnątrz siebie i snuję rozważania. Coraz mniej robię - dlatego że muszę. W zasadzie, im mniej muszę, tym bardziej chcę różne rzeczy robić.

      Niestety piętro wyżej mam trochę inny obraz emeryckości, owszem wyglądają przez okno. Aby komentować jadowicie i z rozgoryczeniem. Zaglądają owszem wewnątrz siebie - wyciągając stamtąd listy krzywd i pretensji. Siedzą na zawalonym obleśnymi gratami tarasie, w obwisłych gaciach i mają pretensję że drzewa rosną, bo rzekomo im zasłaniają widok, że wiatr wieje, że słońce świeci, lub deszcz pada. Robią wyłącznie to co muszą, bo nic im się już nie chce. Nic im się nie chce, nic nie podoba, i nikogo oraz niczego nie lubią. A już zwłaszcza siebie nawzajem czemu dają wyraz z upodobaniem.

      Ot, co. Emeryt jak wszystko, jest terminem pojemnym i można go w zasadzie wypełnić treścią dowolną.



      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Emeryckie wygladanie przez okno 18.06.11, 16:22
        Ditto Stokrotko.
        Nic jedno się podpisać. :-)
        • ewa553 Re: Emeryckie wygladanie przez okno 18.06.11, 16:53
          to jak ktos swoje zycie na emeryturze organizuje, to tez kwestia pewnej kultury. Czyli tak samo jak w zyciu. Niejeden pracujacy "wyglada przez okno" bo na wiecej go w wolnym czasie nie stac. Tak wiec emerytow jak i innych, pracujacych ludzi, nie mozna wrzucac do jednego worka. Ot co.
          • maria421 Re: Emeryckie wygladanie przez okno 18.06.11, 17:44
            Ewa, poniewaz emeryt juz nic nie musi, to nie musi sobie tez ukladac czasu tak, zeby sie to innym podobalo, zeby inni podziwiali "patrzcie, jaki aktywny emeryt".

            Z pewnoscia niska emerytura uziemia wielu emerytow fizycznie i zmusza do ogladania widoku przechodniow na ulicy zamiast ogladania egzotycznych pejzazy, ale nie o to w koncu chodzi, chodzi o zdolnosc czerpania z zycia niezaleznie od warunkow zewnetrznych.
            • ewa553 Re: Emeryckie wygladanie przez okno 18.06.11, 17:56
              niezupelnie zgadzam sie z tym Mario, ze niska emerytura musi uziemiac emerytow. Jest mnöstwo mozliwosci nie wymagajacych zasobow finansowych. No, chyba ze ktos zna tylko dwie mozliwosci: ogladanie egzotycznych pejzazy lub ogladanie pejzazu za oknem:))))
              Emeryci majacy jakiekolwiek zainteresowania potrafia sie soba zajac , zajac sie innymi, zyc pelna para (pelnom parom). Rozwijac dalsze zainteresowania. Wazne jest bycie ciekawym swiata i zycia. Ciekawym, a nie ciekawskim!!. Mozliwosci jest wiele.
              Ale faktycznie, dla mnie najpiekniejsze jest to, ze nawet jesli sie przemeczam, to dlatego ze chce tego, a nie, ze musze. Nie musze wstawac wczesnie rano, nie musze sie "stawiac" w pracy. Moge sobie dobrowolnie wziete na siebie obowiazki wykonywac wtedy, kiedy chce, a nie musze. Wielka wolnosc, to jest piekne w zyciu emerytki.
              • maria421 Re: Emeryckie wygladanie przez okno 18.06.11, 18:08
                Alez ja wlasnie o tym pisze, Ewa! O tym ze uziemienie fizyczne nie musi oznaczac uziemienia duchowego.
                • pierdoklecja_prutka Re: Emeryckie wygladanie przez okno 19.06.11, 13:29
                  Sądzę, że nie jest konieczne czekanie do emerytury, aby się uwolnić od przymusu pracy. Chyba o tym Kan pisze. O znalezieniu zajęcia, które jest taką przyjemnością, że człowiek nie chce przestać jej wykonywać. To niestety w naszych czasach rzadkość, ale ja coraz więcej spotykam osób które właśnie tak żyją.

                  --
                  wasza pierdo
                  • maria421 Re: Emeryckie wygladanie przez okno 19.06.11, 14:10
                    Znalezienie zajecia ktore czlowiek robi tak chetnie, ze nie chce sie z nim rozstac jest mozliwe rowniez w ciagu zycia zawodowego. Poczawszy od uprawiania ogrodka do czego ja, niestety , nigdy nie mialam zamilowania :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja