chris-joe
24.06.11, 16:51
Drodzy panstwo, czas juz jakis temu sprawilem sobie czytnik kindle i nadal nie moge sie nacieszyc. Powoli zegnam sie z tradycyjna ksiazka, mimo zalu za pachnaca farba drukarska nowego egzemplarza, za dobrze i kilkakrotnie wyczytanym obiektem z antykwariatu... Mile to bylo, ale sie zmylo.
W kindlu wielkosci przecietnego notatnika rosnie mi biblioteczka, ktora zawsze mam w torbie. Przed podroza nie musze podejmowac dramatycznych decyzji i przebierac ksiazek ze wzgledu na zawartosc, jak i na ich wage i rozmiar.
I cena: o ile tradycyjnej ksiazki nie da sie niemal zdobyc za mniej niz $30, to e-booki ida za ok. $10, zas klasyke cala mozna sciagnac za zupelne grosze, badz calkiem za friko. Wiec inwestycja circa $160 szybko sie zwraca.
Nadto sam moge sobie e-book wyprodukowac w ciagu minuty: zdarza sie, ze znajduje na necie dlugi artykul, na ktorego lekture na kompie nie mam cierpliwosci, wiec wybieram jego format 'do druku', copy and paste w wordzie, po czym za pomoca gadzetu z netu przemieniam w e-book i wrzucam na czytnik. Niezaleznie od jezyka tekstu.
Mowie wam: boskosci!
(Zaznaczam: za powyzszy wpis nie pobralem ni centa wynagrodzenia.)
Wiem, ze moja montrealska frakcja tez sie zebooczyla, a wlasciwie droge do czytnika mi przetarla, a reszta gremium?