O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-)))

04.07.11, 19:52
Otwieram. Dzisiejsze wpisy:

Poniedziałek
jutka1 04.07.11, 08:32
Dziś ma być 25 C, w miarę słonecznie.
Pierwszy tydzień ostatniego miesiąca. Siądę dziś i zrobię gryplan, bo inaczej znów będę z wywieszonym ozorem i na ostatnią chwilę.
Poza tym nic takiego się nie dzieje.
Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 04.07.11, 21:32
      Mario, gratuluje sukcesu! I podziwiam jak dlugo bez jeczenia znosilas odwyk od auta:)))

      Xurku, gratuluje logicznie myslacego syna! Bardzo mundrze to wyjasnil. Pewnie jest dobrym
      matematykiem?

      Fedoro i Doroto, najmocniej Was przepraszam za brak pogody. Nie wiem kto zawinil, do tej pory zawsze funkcjonowalo to przejscie z Mannheim do Warszawy. Za komuny to przynajmniej bylo wiadomo kto zawinil: amerykanscy imperialisci! Ale teraz? Nawet nie ma jakiegos konkretnego wroga, ktoremu moznaby wygrazac.....
    • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 04.07.11, 22:44
      Jak już wspominałam, miałam kończyć - za przeproszeniem stosunek - pracy 30 czerwca. Potem się okazało, że przedłużyli mi o miesiąc. OK. W zeszłym tygodniu kończyliśmy program, wysyłaliśmy raporty końcowe, żegnaliśmy się. Szef pojechał w czwartek po południu; z zespołu ostałam się jeno ja i szefa (już teraz byłego szefa) asystentka. Po korytarzu lata halny, nagle ja jestem szefową asystentki, a asystentka moją kadrówką i administracyjną. Hahahaha,

      Dzisiaj nowinka. Przychodzi facet z departamentu logistyki i administracji. Rozgląda się po korytarzu z jakimiś planami w ręku. Coje? - pytam. Nic, 18-19 przeprowadzamy do waszych biur inny departament.
      - Oooo? - reaguję. Ale ja jestem do 31 lipca, a Margaret do 31 sierpnia.
      - Ooooo???? - wytrzeszcza oczy planifikator przestrzeni biurowej. Jej biura nie potrzebuję, ale Twoje już jest przydzielone. Nikt mi nie powiedział że zostajesz...
      - Oooooooooo??????..... To co będzie?
      - Hmmm... albo cię na dwa ostatnie tygodnie przeniesiemy do biura byłego szefa, :-( albo...
      - Hmmm???
      ... albo ostatnie dwa tygodnie będziesz pracować z domu.
      :-)
      - A mój telefon służbowy?
      - Przekierujemy ci, żeby dzwonił na twoim BlackBerrym.

      - Hmmm, no nie wiem, muszę pomyśleć...

      HAHAHAhahahahaha.......

      - No dobra. To będę pracować z domu, oszczędzę wam pieniędzy, przeprowadzanie biura kosztuje i na dwa tygodnie się nie opłaca.

      - Oh, merci merci merci !!

      Kurtyna :-)))

      Dwa ostatnie tygodnie mogę pisać na balkonie. Albo na sofie. I nie muszę wyłazić z piżamy.

      Hahahahahahahahaha.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 04.07.11, 23:19
        Wiem juz co mi zzarlo moja pietruszke w ogrodzie!
        Szop pracz ! Widzialam lobuza jak dzisiaj o zmierzchu przebiegal przez moj trawnik.
        Strach mnie blady oblecial bo te bestie potrafia czlowiekowi strasznych szkod narobic jak sie tylko na dach dostana i jakas luzna dachowke znajda i pod dachem zagniezdza. Jeszcze tylko tego by mi brakowalo. Wytruc tej plagi nie mozna bo to ponoc gatunek pod ochrona.
        Jezeli maja sie gdzies u mnie zagniezdzic, to prosze bardzo, pod altanka w ogrodzie jest miejsce, niech mi sie tylko zaden nie wazy na dach wlazic.
        One sie wdrapuja po rynnach na dach, albo po blisko stojacych drzewach. Orzech w ogrodzie kazalam jesienia mocno przyciac, zadna galaz nie siega domu. Od strony wejscia mam tuje doslownie przytulona do sciany, ale mam tez nad drzwiami lampe z czujnikiem ruchu, sama sie zapala jak ktos sie zbliza, a to jest podobno dobra obrona przed szopami.
        Jutro po poludniu ma wpasc do mnie Henio, musze sie poradzic czy daloby sie taka lampe zainstalowac tez na tarasie.

        Ewa, nie, nie mialam zadnych objawow odwykowych od samochodu, ale dzisiaj naprawde z wielka przyjemnoscia usiadlam za kierownice :)

        Jutka, zawsze mowilam, ze Ci medal powinni dac, ale skoro tam u Was medali nie daja, to dobre chociaz ze daja tak luksusowe warunki jak praca na wlasnym balkonie.
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 05.07.11, 08:29
          Zabawne jest jedno: jestem w 150% pewna, że gdybym poprosiła o taką możliwość, to by mi powiedzieli, że niestety regulamin pracy takiej możliwości nie przewiduje. :-)
          Ale ponieważ to oni zawalili, to i regulamin się nie liczy. :-)
    • chris-joe Wycieczka 04.07.11, 23:07
      do VT sie powiodla tym razem (w zeszly tez dlugi weekend lalo). W piatek przyjemnie, choc noca w namiocie chlodnawo; w sobote slicznie i goraco, niby spacerki po boskiej okolicy, lecz z tytulu goraczki final z Heinekenem przy namiocie w cieniu lasu i chlodzie strumyczka; noca ulewa. W niedziele podeszczowa jakies objazdy i powrot do domu, a im blizej Montrealu, tym gorecej. Gdy dotarlismy do domu dochodzilo do 40C... I tak nadal trzyma i trzymac ma przez reszte tygodnia, uff...

      W VT wypatrzylem dwa napisy, co mnie szalenie ubawily, wiec sie dziele:
      -restauracja z chinszczyzna pod nazwa: Wok and Roll.
      -naklejka na samochodzie z lokalnego klubu skydiving: Fall in Vermont.
    • jutka1 Wtorek, ciągle słonecznie 05.07.11, 08:47
      Ciągle jest letnio i słonecznie. Warszawskiej frakcji życzę rychłej poprawy pogody, bo deszcze i zimno w lipcu to nic zabawnego. <tulituli>

      Przez to zawirowanie ws. przestrzeni biurowej musiałam sobie w głowie poprzekładać klocki, a właściwie kolejność rzeczy do zrobienia w tym miesiącu. Tak więc w tym tygodniu wyrzucam niepotrzebne papiery i zaczynam pakować książki do pudeł, w przyszłym tygodniu kończę jeden raport, a potem - już z balkonu ;-) - piszę ostatni rozdział publikacji. I już. :-)

      Dzisiaj też zamówię transport swej osoby do Polski i umówię się na wizytę u lekarza.

      Takie tam pierduły. :-)
      Miłego dnia życzę :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, ciągle słonecznie 05.07.11, 10:34
        Odpuściło sobie lanie, ale nadal zimno! Mleka nie mam do kawy! Ble.

        A wczoraj w ataku wkurwieliny machałam wałkiem do 2 w nocy, a potem żeby się uspokoić spacerowałam psa i czytałam Sługę Kości. Ann Rice potrafi pisać, nie ma to tamto. Mam pretensję do boga, że musiał tę kobietę nawiedzić i teraz pisze książki religijne. Nie mógł sobie obciumkać gorszego pisarza??? Eeeee, nie wyspałam się, bo w sumie poszłam spać o 3.30.


        --
        wasza pierdo
    • ewa553 i jakze tu kurwa, nie byc rasista???? 05.07.11, 19:51

      nie twierdze ze wszyscy z narodu T. sa tacy, ale dlaczego ja ciagle trafiam na oszustow, kretaczy i inne skurwysyny???? Dostalam list od adwokata: panie ktore wjechaly we mnie i mile ,mnie przepraszaly za to itd. i nie chcialy policji, bo wszystko jasne, teraz twierdza ze jednak jestem winna...... Dobrze, ze wezwalam policje. Adwokat poprosil dzis policje o akta.
      Policja wtedy jednoznacznie stwierdzila wine tych pan. Mam nadzieje, ze sytuacja jest w dalszym ciagu jasna. Ale jezdze juz od ponad miesiaca z wgniecionymi drzwiami i to w nowym aucie. I szlag mnie trafia. Bo ciagle jeszcze nie moge dac do naprawy, bo adwokat przewidzial, ze panie sie moga rozmyslec. Widocznie tez ma juz doswiadczenie z takimi.
      Ja juz jestem tak doswiadczona, ze chyba wyemigruje do Anglii: tam chyba tych na T. nie ma....
      • jutka1 Re: i jakze tu kurwa, nie byc rasista???? 05.07.11, 21:36
        A na Niemców skurwysynów, czy Polaków skurwysynów, nie trafiasz?
        Może po prostu zacznij w głowie takie panie/panów określać jako picze czy pizdy, bez przypisywania narodowości?
        Po Twoich opisach na przykład niektórych członków rodziny, albo złodziei w Hiszpanii, nie widziałam żeby narodowość się objawiała jako punkt główny przekazu.
        No sorry ale.
        :-/
        • maria421 Re: i jakze tu kurwa, nie byc rasista???? 05.07.11, 22:13
          Jutka, no juz nie badz taka Torquemada politycznej poprawnosci, bo to w koncu Ewa jest poszkodowana a nie te kobiety czy tez cala nacja turecka.
          • jutka1 Re: i jakze tu kurwa, nie byc rasista???? 05.07.11, 22:30
            Marysia, jako feministka i nie tylko jestem za równym traktowaniem. Mężczyzn jak i kobiet (brawo amerykańscy prokuratorzy za DSK), płci, narodowości, etc. Dla mnie nie ma to tamto. Gadasz ogólniki o narodowości na literę X? To bardzo proszę o ogólniki również na narodowość Y, najchętniej swoją własną. Fajnie słyszeć/czytać o "polaczkach-pijaczkach"? O "żydach-wyzyskiwaczach i dusigroszach"? O "szkotach-skąpcach"? O innych?...
            MAŁE LITERY ZAMIERZONE
            • maria421 Re: i jakze tu kurwa, nie byc rasista???? 05.07.11, 23:19
              Jutka, co innego rowne traktowanie, a co innego rowne sympatie do wszystkich.
              Nie da sie wszystkich jednakowo lubic, ale to wcale nie przeszkadza wszystkich jednakowo traktowac.
              • jutka1 Re: i jakze tu kurwa, nie byc rasista???? 06.07.11, 07:52
                maria421 napisała:

                > Jutka, co innego rowne traktowanie, a co innego rowne sympatie do wszystkich.
                > Nie da sie wszystkich jednakowo lubic, ale to wcale nie przeszkadza wszystkich
                > jednakowo traktowac.

                ***********
                Oczywiście. Tylko to "lubienie" lub nie - u mnie przynajmniej - jest na podstawie indywidualnej, a nie narodowościowej. Nie wrzucam mentalnie człowieka do szufladki narodowej, tylko w głowie mam "nie lubię pana X, bo cośtam". Bez konotacji.

                Wszystko ma początek w głowie.
                Dobry seks również.
    • jutka1 Już środa??? 06.07.11, 08:16
      Strach się bać, dopiero był weekend, a już jest środek tygodnia.
      Dzisiaj przywożę z biura, z pomocą asystentki, pierwsze dwa-trzy pudła książek. W weekend przytargam z piwnicy półkę i zacznę doprowadzać gabinet do porządku.
      Jutro zaś pracuję z domu, bo pan z B&O ma przyjść naprawiać telewizor. No a potem piątek, mattkobosko.
      W przyszłym tygodniu mam gości w postaci 2 czarownic od naszych dolnośląskich comiesięcznych sabatów. :-)
      Kurdebalans, muszę dziś załatwić transport urlopowy.
      Wychodzi, że niby nic, ale mam sporo do zrobienia.
      Same pierduły w sumie... :-)

      Miłego dnia życzę :-)
      • fedorczyk4 Re: Już środa??? 06.07.11, 08:58
        To pierduły zajmuja nam 90% czasu.
        Deszcz leje, a na cały dzień mam zaplanowane włąśnie pierduły.

        A ja nie lubię Cyganów. Przyznaję się. Nie lubię tego w sobie, nie popieram, zwalczam, ale jak dotąd bezskutecznie. W życiu bym krzywdy nie zrobiła, staram się nie oceniać globalnie i li tylko pod tym względem, ale jako niereformowalny przypadek pasożytnictwa, odporności całkowitej na wszelkie nawet najlżejsze formy integracji w systemach, do tego żyjący w najbardziej zatrwardziałaym europejskim systemie maczo, budzą we mnie jako grupa społeczna na łonie, sprzeciw.
        Że nie wspomnę o tym że te kilka razy, włącznie z ostatnim, zostałam okradziona właśnie przez, że miałam do czynienia wielokrotnie w jak najbardziej negatywnym kontekście, tak we Francji jak i w Polsce.
        Celem odtrucia organizmu staram sie czytać jak najwięcej o, ale guzik z tego mam, bo jako folklor i byt teoretyczno/historyczny to proszę bardzo, ale jako byt empiryczny wywołują we mnie natychmiastowe sterotypowe odruch. Np. przyciskam do siebie starannie torbę i sprawdzam czy niczego nie mam w kieszeniach do czego byłabym przywiązana.
        I teraz możecie mnie zabić:-(
        • ewa553 Re: Już środa??? 06.07.11, 09:18
          nie ma sposobu, Fedoro, zeby Cie nawrocic:))) Sa niestety nacje, ktore z takich czy innych - niech bedzie subiektywnych - powodow, budza nasza niechec. Wazne jest, ze zadna z nas nie glosi tego wszem i wobec domagajac sie aby i inni tak mysleli. Ale w gronie przyjaciol, np. forumowych, niechze nam bedzie wolno sie wyzalic!!!!
          Moi wedrowkowi przyjaciele wywiezli z zeszlorocznego urlopiku nad polskim morzem przekonanie, ze Polacy sa smetni (smentni), nie pozdrawiaja sie wzajemnie a juz usmiech uwazaja za grzech smiertelny. Bardzo sie ucieszylam jak dwojka z nich wrociwszy wlasnie z wypadu rowerowego w Niemczech zreszta, opowiadala z entuzjazmem ze mieszkali w pensjonacie nalezacym do Polki, ktora byla usmiechnieta, serdeczna, pomocna i och! i ach!
          Skolei moj warszawski siostrzeniec wrocil niedawno z Moskwy, ktora byl zachwycony i stwierdzil....ze moskwiczanie sa smetni i nie usmiechaja sie.....
          • maria421 Re: Już środa??? 06.07.11, 09:56
            Juz sroda. Wczesnym rankiem zadzwonila Ania i powiedziala "Mama , stalo sie". Zmarl ojciec jej chlopaka. No to teraz oboje sa polsierotami.

            Od samago rabna slonce swieci, mnie az kusi zeby zabrac sie za ogrod, ale musze sobie jeszcze dac na wstrzymanie. Moze za to pojde do fryzjera?
            • ewa553 samo zycie.... 06.07.11, 10:13

              wokol mnie umieraja ludzie w takich ilosciach, ze strach. Czesto zupelnie absurdalnie, bez choroby, nagle, mlodo, na plazy lub na wycieczce. Oszczedze Wam szczegolow. zamiast tego opowiem zarcik:
              Pewna 40-letnie kobieta spotyka na drodze Pana Boga i pyta, jak dlugo jeszcze pozyje. Pan Bog mowi, ze jeszcze 40 lat, dwa miesiace i 7 dni. Uradowana pedzi do fryzjera i kosmetyczki.
              Po upiekszajacych zabiegach wybiega na ulice i wpada pod auto...W niebie pyta Pana Boga: no przeciez mowiles.... Na to Pan Bog: no, nie poznalem Cie po tych zabiegach:)))))
              • fedorczyk4 Re: samo zycie.... 06.07.11, 10:23
                :-))))
                Dookoła mnie niestety też biorą. Dzisiaj mam pogrzeb przyszywanej ciotki. Przyszywanej bo to rodzina drugiego męża mojej babci. Niemniej bardziej jesteśmy związani z nimi niż z rodziną "naturalną". I Maćma i później ja wychowałyśmy się wśród nich. Jutkę szybko informuję że to nie mama Dado, chociaż to jej rodzinie piszę.
                • jutka1 Re: samo zycie.... 06.07.11, 12:27
                  Wiem kto to, bo Dado mi zrobiła debriefing. :-)))
        • maria421 Re: Już środa??? 06.07.11, 10:18
          Ja sie przyznaje bez bicia ze sie zmienilam. Pamietam moj pierwszy wyjazd do Londynu w roku 1976 i moj zachwyt multi-kulti , a po powrocie do Polski przygnebienie ze tu wszyscy sa tacy jednakowi i wszystko jest takie jednakowe.
          Teraz cenie sobie w Polsce to, ze tam nie spotyka sie kobiet w chustach na kazdym kroku.

          Co do Cyganow, to pamietam ze moi rodzice opowiadali ze oni najlepsze garnki i patelnie robia, ale pamietam tez jak mama sciskala torbe ile razy szlysmy na Gorny Rynek w Lodzi i ile razy pojawialy sie Cyganki na horyzoncie.
          Oczywiscie uwazalam to za uprzedzenie i kiedys sama postanowilam sama sobie udowodnic moja teze ze Cyganie sa nieslusznie podejrzewani o to ze cygania. Skonczylo sie to tym, ze mi Cyganka stowe z portfela wyciagnela. Niby chciala tylko pare groszy, ale jak tylko otworzylam portfel zeby jakies monety wyciagnac, capnela za wystajaca stowe.
          Dostalam nauczke i od tamtej pory tez torbe sciskam :)

          Teraz mysle sobie, ze ja juz nie musze ani sama eksperymentowac, ani tez sobie czy nikomu czegokolwiek udowadniac. Nie musze tez wszystkich jednakowo lubic, moge jednych bardziej a drugich mniej, uwazam ze to ja sama mam prawo do wyboru z kim sie chce zadawac a z kim mi nie po drodze.

          I tak dlugo jak nikogo przez to nie krzywdze, nikogo przez to nie dyskryminuje, nic nikomu do mojej postawy.


    • ewa553 Jutka, 06.07.11, 09:00

      specjalnie (i zgodnie z odczuciem) napisalam, ze przeciez nie wszyscy tacy sa, ale ze ja od ponad 30 lat mam starcia wlasnie z takimi. Zawsze samochodowe. Nie omieszkam tu napisac jak mnie skrzywdzi jakis Zyd czy Niemiec. Narazie sie to nie zdarzylo, choc mam na codzien i z jednymi i z drugimi stale do czynienia:)))) Choc jak sie dobrze w Mannheim rozejrzec, to Turkow jest tu w miedzyczasie wiecej jak Niemcow, wiec moze dlatego stale na nich natrafiam?
      A propos: bylam w poniedzialek na zebraniu w Diakonii i pewna pani twierdzila, ze powinno sie zakazac przerywania ciazy, bo to jest powodem ze coraz mniej jest Niemcow. Na szczescie reszta zebranych ja niemalze zakrzyczala - ale nie wiem czy przekonala. Na szczescie sa to pojedyncze glosy....
    • jutka1 Początek końca :-))) 06.07.11, 22:59
      Przywiozłam z biura pierwsze 4 pudła książek. Następne 10 kartonów i po ptokach - a wszystkie papiery już posegregowane, wyrzucałam niepotrzebności z uśmiechem, katharsis. :-)

      Jutro rano pracuję z domu bo naprawiacz B&O przychodzi do TV, po południu pójdę do biura. Po pracy pożegnalny drink z niemieckim kolegą z innego departamentu (pomagał mi przy Kaukazie), w piątek normalny dzień pracy, a weekend porządkujący i szop-pracz, bo w poniedziałek przyjeżdżają moje wiedźmy. :-)
      Wtorek z wiedźmami, środa ostatni dzień w biurze. Potem - jak wspominałam - do końca lipca pracuję z domu.
      Jiiippppiiiii....

      Muszę przyznać, że brakuje mi szefa. Bardzo go polubiłam, i mimo naszej formalnej formuły "pan-pani" (zresztą chyba oboje tak woleliśmy) stał mi się jakoś bliski. Wchodzę do biura jego asystentki (teraz mojej), patrzę dalej przez przeszklone drzwi do jego biura, i pustka mnie bierze za trzewia. Co się będę oszukiwać, przywiązałam się do człowieka. :-/

      No a poza tym motam się z francuską biurokracją, ale jak dotąd bez zgrzytów. Odpukać.
      I tyle...

      Dobranoc :-)
    • jutka1 Czwartek, trochę chłodniej 07.07.11, 09:16
      Meteoparis zapowiada na dziś 22-24 C, trochę chmur, pod wieczór jakiś deszcz. I tak do wtorku, czyli weekend ze spokojnym sumieniem mogę spędzić na porządkach.

      Wczoraj zdarzyła się dziwna rzecz. Wieczorem, szykując się do dzisiejszej wizyty technika B&O (coby móc mu wytłumaczyć, co TV robi jak chcę go włączyć) nacisnęłam guziczek i skubaniec się włączył! Ja pierdziakam, coje??? Przed chwilą też sprawdziłam, ciągle działa. A to dopiero. Odpocząć chciał, czy co? Tak czy siak, było coś nie tak, więc niech pan technik zerknie mu w trzewia bez względu na wzgląd. Musi coś się poluzowało.

      Dzisiaj w ramach pracy w domu zajmę się czyszczeniem i porządkowaniem biurowej skrzynki mailowej w pracowym laptoku. :-)

      I tyle pierduł porannych. Miłego dnia :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, trochę chłodniej 07.07.11, 10:08
        No tak Pyt, człek się sentymentalny zrobił, a może zawsze beł, tylko bardziej świadom siebie się robi. Ja się też przywiązałam do dziewczyn w mojej pracy, a też do widoku z 29 piętra, i tak dywaguję - niektórzy w pracują w jednym miejscu 20 - 30 lat! Z drugiej strony człeka wołają inne sprawy i wabią, a też inni ludzie, zmian uniknąć się nie da.

        Dzisiaj jestem nieobyczajnie wręcz zmęczona, wczoraj padła mi nieoczekiwanie komóra, uwięziając w sobie wszystkie telefony. W efekcie zamiast do przyjaciółki z którą się wstępnie umówiłam - przyjechałam do domu i usiadłam na chwilę w fotelu. Po czym się w tym fotelu, w opakowaniu i w butach obudziłam o wpół do pierwszej w nocy. Pokręciłam się chwilę po mieszkaniu, po czym poszłam spać. W nocy przetoczyła się jakaś kaskada snów nieokiełznana, rano wstałam i skonstatowałam że zapowiadane upały nie nadciągnęły. Jest znowu mokro i siąpiąco. Kupiłam co prawda już czwarty (czwarty!) w tym sezonie parasol, no ale od mokrości padają mi krzaki poziomek w ogródku! I coś z włosami mi się stało - poruszam się w chmurze czegoś falująco skręconego zupełnie nie do opanowania, z pojedynczymi pasmami fruwającymi na wszystkie strony.



        --
        wasza pierdo
        • pierdoklecja_prutka Sentymenalnie... 07.07.11, 10:24
          Et si tu n'existais pas.... YEAH :)

          www.youtube.com/watch?v=AVjCxYTxATU



          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Sentymenalnie... 07.07.11, 10:44
            YEAH! :-)
          • maria421 Re: Sentymenalnie... 07.07.11, 13:20
            O rany, a coz to za typ katuje Joe Dassina?
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek, trochę chłodniej 07.07.11, 10:37
          Poczkaj jeszcze tydzien...od nastepnej soboty bedzie cieplo ;)
        • jutka1 Re: Czwartek, trochę chłodniej 07.07.11, 10:48
          Raczej człek sobie uświadomił, do jakiego stopnia polubił szefa. Bynajmniej aseksualnie, ofkors! :-D
          • xurek Re: Czwartek, trochę chłodniej 07.07.11, 12:31
            moja firma zamienia sie w malpi cyrk. Wszedzie zaczyna panowac bajzel nie do opanowania: w mediach, u naczalstwa w centrali a my powoli tez zaczynamy robic bokami, bo rozrastamy sie za szybko, nie nadazamy szkolic ludzic, wiec poziom zagrozony plus jest nas wicaz jeszcze za malo. Po raz perwszy zaczynam sie obawiac, ze jak pojade na urlop, to stanie sie cos strasznego :).

            Przy okazji uderzyl mnie "narodowosciowy sklad" naszej filli i sie wlasnie zastanawiam, na ile odzwierciedla on szwajcarka rzeczywistosc a na ile moja otwartosc na "multikulti" :). Niezaleznie od zrodla musze powieciec, ze jest to wyjatkowo udane i effektywne multi-kulti:

            Biuro 1
            Pol-Francuz
            Austriaczka
            Szwajcar
            Pol-Niemka
            Bosniak

            Biuro 2
            Szwajcar
            Wegier
            Ghanijka
            Wegierka
            Pol-Anglik
            Brazyliczyk

            Biuro 3
            Polka (czyli ja :))

            Mam pozwolenie na zatrudnienie jeszcze dwoch ludzi: macie jakis pomysl na nacje :)?
            • maria421 Re: Czwartek, trochę chłodniej 07.07.11, 13:16
              Xurek, takie multi-kulti to nie multi-kulti tylko europejska normalka.
              Wlasciwie to powinno sie rozroznic miedzy "multi-kulti" i "multi-cywi".
              Multi-kulti jest fajne. Poznawanie nowych kultur jest fajne, poszerza horyzonty, wzbogaca, zespala ludzi.
              Multi kulti musi jednak dzialac w ramach jednej cywilizacji, nie moze prowadzic do "multi-cywilizacji". To nie dziala.
        • jutka1 Czwartek wieczór, przyjemnie 07.07.11, 22:05
          Dzień był bardzo przyjemny, choć miał jedną jedyną skazę pt. wizyta technika od B&O. Technik przyjechał spóźniony ofkors, ale to jest - jak by nie było - wpisane w zakres obowiązków. Obejrzał i osłuchał pacjenta, spokojnie stwierdził że to normalne dla tego modelu zużycie jakiejś karty pt. "carte de tension" (??? nie wiem cotocuś: bardzo duże i płaskie, a z tego wystają gozyliony drutów różnokolorowych i jakieś jeszcze dziwne rzeczy). Że tak myślał po moim telefonicznym opisie awarii (nie powiem, byłam dumna z siebie :-D) i przywiózł ową kartęcośtam. Wymienił. Powiedział na pocieszenie, że ten TV B&O jest najbardziej długowiecznym modelem firmy, i że jeszcze z 10 lat spokojnie mi posłuży. Po czym mnie skasował za tęjebanąkartę jak za nowy telewizor w normalnym sklepie. Ja pierdolę. Przepraszam, ale ciśnienie mi skoczyło na samą myśl. :-/ Ja tutaj się udaję na bezrobocie ;-), a tu taki sznyps (nie wiem, co to sznyps, tak mi się do głowy przekazało).

          Poza tym dzień był fajny. Czekając na technika pracowałam w domu, pozbyłam się (albo kasując, albo przenosząc do plików ogólnodostępnych) 2 tysięcy maili, trzecie tyle czeka na moją uwagę i atencję. Damy radę, damy radę.

          Na lunch poszłam do knajpy na rogu, stychnerf po wizycie technika i wypisaniu czeku, pod koniec lunchu dołączyła Lulu i sobie pogadałyśmy przy kawie i winie. Potem znowu do domu i do pracy, po czym na pożegnalny kieliszek wina z wyżej/niżej wzmiankowanym teutońskim kolegą. Po jednej lampce poszłam do domu; sprawdzam program TV, coby CUŚ pooglądać, a tu nic dziś nie ma co by mnie ewentualnie interesowało. KJAP. And I shaved my legs FOR THIS? (przypomnienie mojej historii, jak kiedyś jeszcze w Polsce ze mną zrywał - kulturalnie i honorowo, żeby nie było - burmistrz okolicznego miasta. Pisałam tutaj, ale dawno :-)))) ).

          No ale tak. Czytam sobie o pięciu językach miłości (dzięki, 100K!), wcześniej podlałam roślinność, pieprzone parazyty gołębie już się definitywnie wyniosły, gra radio FIP, i jest mi błogo i dobrze. Jednym słowem jeden wielki pozytyw, tak czy nie? (cycat)

          Aha, a picz chrancuska mnie dzisiaj wrobiła w jutrzejsze spotkanie z jakimś kangurskim komisarzem, "bo jest zbyt zajęta, a w ogóle ona już tu nie pracuje". Dobrze nie ma sprawy, taka jestem miła i współpracująca, hahaha.

          Słuchając krzyków z kamienicy naprzeciwko chyba założę nowy wątek. Fedo i 100K na pewno się ucieszą. :-)))))))))))

          Tyle apdejtu czwartkowego.

          Letempendzem (cycat). :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek wieczór, przyjemnie 08.07.11, 08:04
            Koniecznie załóż wątek, Pyt i się koniecznie zaczaj z aparatem i wykonaj zdjęcie tego przystojnego Mudzina (najchętniej, tak jak opowiadałaś, w gaciach, lecz może też być - bez) i tam mi zamieść. Bo nie mogę odżałować, że go nie widziałam.
            Wrzaski wrzeszczącego pana też byś mogła nagrać i gdzieś zawiesić, słuchając miałabym napady nostalgii za Twym balkonem.


            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Czwartek wieczór, przyjemnie 08.07.11, 09:13
              Założę, jak dotrę do roboty. Teraz muszę lecieć. :-)
    • xurek marcu jak w garncu.... 07.07.11, 19:05
      a garniec w lipcu. Przynajmniej u nas dzisiaj. Rano 18 stopni, lekkie zachmurzenie. W poludnie jakies 24 stpnie, slonce. Ok 15-tej kompletne zalamanie pogody, chmury takie ze wrecz czarno, gradobicie z kulami ok 1 cm srednicy, odczuwalne ochlodzenie na jakies pol godziny. Potem slonce jak oszalale, goraco, wsztko paruje, wilgotnosc nie do wytrzymania. A teraz znowu czarne chmury i leje, ale tym razem bez gradu.

      Kuniec swiata czy najazd ufoludow czy co?

      No i jeszcze sie (a raczej Piranhe) pochwale, skoro normalnie na niego narzekam.

      Wczoraj byla impreza szkolnozakonczeniowa z wystepami uczniow i Piranha odwalil taki breakdance, ze zamurowalo dzieci, nauczycieli, rodzicow, nas i chba nawet mury szkolne :). Lacznie z takim "przewrotem z lazeniem po sicanie". Piranhe od reszty "performerow" dziela eony, dzieci wyly, klaskaly, wrzeszczaly o bis (ktory oczywiscie byl), lazily za nim po wystepie i prawily komplementy bez konca, wielu rodzicow albo wyrazalo swoj zaczwyt albo oslupienie, ze dziecko w naszej wsi i tym wieku moze umiec tak tanczyc.

      S. sam wymyslil choreografie, wybral muzyke (pump it Black Eyed P. i Monster Culcha Candela na bis) i outfit, ktory skladal sie z eleganckich spodni, luzackiej koszuli, kapelusza, krawata i dzinsowej marynarki.

      Bylismy dumni jakniewiadomoco :)
      • maria421 Re: marcu jak w garncu.... 07.07.11, 19:27
        Xurek, a Ty na taki popis dziecka idziesz bez aparatu fotograficznego?
        • chris-joe Re: marcu jak w garncu.... 07.07.11, 22:25
          Sobie wyjutubowalem oba utwory, by realia przyblizyc mej wyobrazni. Kurcze, chcialoby sie obejrzec Piranhe w tym wykonaniu.
          Greets for ganze rodzina :)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 08.07.11, 10:04
      Nie chce scurviac Chrisowego watku o kotach, wiec tu napisze a propos Chrisowego nazywania ojca "tatusiem". Nie , wlasciwie nie o nazywaniu ojca "tatusiem" tylko o tym ze postronnym wara od tego jak ktos wlasnego najblizszego nazywa.

      Moja corcia (prosze mnie nie poprawiac ze powinnam pisac "corka") nigdy nie powiedziala po polsku inaczej o swym ojcu jak "tatus", choc do niego mowila "papa´", terez tez kiedy idziemy razem na cmentarz ona mowi ze "idziemy do tatusia".

      Kiedy do mnie dzwoni zawsze mowi "czesc , mamciu", jej chlopak to podchwycil i teraz podobno mowi o mnie "Mamtschu", oczywiscie do mnie tak sie nie zwraca.

      No i dobrze. I nikomu nic do tego.

      A poza tym sloneczny dzien sie zapowiada.
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 08.07.11, 15:00
        Ale co Cię Marysiu z tymi tatusiami, mamciami i córciami dopadło? Czytam i czytam i nie wiem do czego pijesz?

        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 150, okrągły :-))) 08.07.11, 16:53
          No przeciez zaznaczylam nie chce scurviac Chrisowego watku o kotach, gdzie napisal to :

          (Polska przyjaciolka zwrocila mi uwage na moje infantlne okreslanie ojca tatusiem- podczas gdy ni ja, ni moj brat, nigdy inaczej tatusia nie nazywalismy...)
    • jutka1 Sobota 09.07.11, 09:48
      Chłodno jakoś, raz słońce, raz chmury. W sumie pogoda odpowiednia na moje plany: z sąsiadem przytargamy z piwnicy jakieś półki, będę rozpakowywać książki i porządkować papiery, doprowadzać gabinet do porządku. Najwyższy czas, rok po przeprowadzce, hahahaha. :-)

      Coś tam upichcę, nie wiem jeszcze co, pranie jakieś zrobię. Wsobna dzisiaj jestem.

      Tyle pierduł znad porannej kawy. Miłej soboty :-)
      • jutka1 Re: Sobota -- PS 09.07.11, 09:58
        Krótki wpis, a trzy razy wyszło słowo "jakoś/jakieś". Ciekawe. :-)
        • maria421 Re: Sobota -- PS 09.07.11, 10:44
          jutka1 napisała:

          > Krótki wpis, a trzy razy wyszło słowo "jakoś/jakieś". Ciekawe. :-)
          >

          W jezyku polskim "jakis" robi za article.

          Wczoraj wyprobowalam nowego fryzjera (fryzjerke). Lata temu Ania zaciagnela mnie do salonu majacego najlepsze notowania w miescie (i chyba najwyzsze ceny) , bylam zadowolona, choc tracilam pol godziny na dojazd. To ten Figaro wlasnie polecil mi nowych lokatorow z ktorymi mialam od poczatku problemy. Przez ponad miesiac nie prowadzilam samochodu, wiec i do Figara jechac nie moglam, a wlosy rosly i rosly i rosly.
          W koncu sie za te urosniete wlosy wzielam i wyciagnelam z domu zeby obejrzyc salonik ktory niedawno otwarto niedaleko mnie. Poszlam, umowilam sie na wczoraj i wczoraj z drzacym sercem poddalam sie strzyzeniu. W pol godziny bylam gotowa, zadnych dojazdow, cena prawie o polowe nizsza. Oczywiscie po przyjsciu do domu musialam uczesac sie po swojemu, ale w sumie jestem zadowolona.

          Pogoda dzis ladna, planow specjalnych zadnych nie mam.
    • jutka1 Słoneczny poniedziałek 11.07.11, 08:58
      Ma być dziś w miarę słonecznie i ciepło, 25-27 C.
      W robocie c.d. pakowania książek i porządkowania/kasowania maili. Po pracy jadę odebrać wiedźmy z Polski, wieczór spędzamy na konsumpcji i pogaduchach. Jutro ganiam z nimi po mieście; są w Paryżu pierwszy raz, więc ten pierwszy dzień zwiedzania porobię za przewodnika. :-)

      Tyle pierduł. Miłego dnia. :-)
      • fedorczyk4 Re: Słoneczny poniedziałek 11.07.11, 09:43
        Fajnie masz:-) Bardzo lubię przewodzić w Paryżu.
        W Warszawie war sie z nieba leje. Jak nic skończy się to kolejna burzą.
        W sobotę odbyłyśmy rejs statkiem po Wiśle i to był strzal w dziesiatkę ze strony pomysłodawczyni:-) Statek jak z filmu Piwowskiego. Było ciepłe piwo, starszawy pan grajacy i śpiewajacy, buczenie na wszystko co sie po rzece przewijało, zapobiegliwa babcia ze strasznie tłustym wnuczkiem, zakonnica zaglądajaca kobitkom w dekolty, która o mało nie usiadła na kolanach całujacej sie parze (z tego wpatrzenia w nich). To poprostu było to co należy robić w soboni wieczór w Warszawie!
    • jutka1 Wtorek nieobecny 13.07.11, 00:47
      Wczoraj przyjechały wiedźmy, siedziałyśmy do 2 nad ranem, potem leniwa pobudka i w drogę. Pojechałyśmy moim ukochanym autobusem linii 72 pod wieżę Alfalfa, dziewczyny obejrzały i zachwyciły się jak ja lata temu, kiedy pod nią stanęłam po raz pierwszy. Po czym - pewnie zazdraszczając 100K wycieczki rzecznym tramwajem - miałam pomysł, coby wybrać się rzecznym autobusem. Cudo. Od Alfalfy do rzecznego przystanku St. Germain des Pres, obiad w la Palette, potem kościół jw, potem po blvd St. Germain i bocznymi uliczkami do nabrzeża,Nortre Dame z zewnątrz (kolejka była na godzinę co najmniej). Znowu do rzecznego autobusu i do Jardin des Plantes. Potem rzecznybus do Louvre'u, potem do domu.

      Nogi schodziłyśmy do szyj. A wieczór na balkonie, pogaduchy leniwe, fajnie.
      Jutro ja do roboty a wiedźmy na miasto.

      Jestem wykończona :-)

      Baj :-)
    • ewa553 Boska pogoda... 13.07.11, 09:35

      obudzil mnie dzwiek deszczu padajacego na balkon i swieze, deszczowe powietrze. Bajka! Do tego 20 stopni, wiec fajnie. Z czuloscia mysle o ogrodzie i o tym, jak tam wszystko w tej temp.i deszczu rosnie. Narazie wyglada tak, ze idac kolo poludnia do ogrodu zaczynam od niemalze furtki zjadajac maliny, nastepnie sprawdzam ile malych pomidorkow dojrzalo i tez je zjadam, na koncu ide do renklody i dokanczam mojego menu. Wracam do domu i stwierdzam ze obiadu juz nie potrzebuje:))) Na dodatek zaczynaja spadac miekkie gruszki (soczyste).
      Lada dzien dojda jablka... A w domu masa sliwek roznego rodzaju, przywiezionych od kolegi z jego zaczarowanego ogrodu....
      • jutka1 Nie-boska pogoda... 13.07.11, 09:56
        U nas dziś popaduje i siąpi, maksymalnie ma być 17-19 C. Błe.
        Dziewczyny wypuściłam (z dokładnymi instrukcjami) na miasto, a sama czekam na asystentkę, bo mnie z furą opróżnionych kartonów wiezie do pracy. Dziś c.d. pakowania, włącznie z resztą orchidei z parapetu. :-) Potem lunch urodzinowy dla asystentki w składzie wielce okrojonym (jubilatka, Młody i ja), a po lunchu pełne pudła odwozimy do mnie i koniec pracy na dzisiaj. :-)

        Wieczorem kolacja w domu, a potem jedziemy oglądać Paris by night.

        Jutro w planie Dzielnica Łacińska i Montmartre. :-)

        No i tyle... :-)

        Miłego dnia :-)
        • pierdoklecja_prutka Niebiańska pogoda... 13.07.11, 13:48
          Dzisiaj w Warszawie pogoda niebiańska - słońce, nie za gorąco, wieje lekki wietrzyk.

          Kilka dni temu zakończyłam trwający eony remont sypialni, przestawiłam meble, przewiesiłam obrazy, zawiesiłam szyfonowe trukusowo-tęczowe świeżo wyprane firanki i ... stwierdziłam że przez kontrast drugi pokój jest po prostu nie do wytrzymania! Chciałam sobie trochę przerwy zrobić przed zabraniem się zań, ale chyba to się nie da. Bof...

          Ale sypialnia jest doprawdy rozkoszna, stwierdzam, że kolory wybrane przy pomocy Fed są idealne, nowe wyro z baldachimem jest w pytę, a przestawienie mebli - w dziesiątkę. Tylko wymyśliłam, że zamiast starego klocowatego fotela z Ikei kupię sobie na Allegro antyczy fotelik.


          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Niebiańska pogoda... 13.07.11, 22:15
            U nas zapowiada się niebiańska pogoda jutro. No, może temperatury trochę za niskie, ale na łażenie kilometrami po mieście akurat. W planie, jak już wspominałam, Dzielnica Łacińska i Montmartre. Metrem, bo autobus się nie przebije przez zasieki z okazji 14 lipca.

            Dziewczyny poszły na miasto oglądać Paris by night, a ja się ostałam, coby odpocząć. Jednak jestem zmęczona. Tak dużo się dzieje w tak krótkim czasie...

            Ale zanim pójdę spać, podpełznę na chwilę na sąsiadulum.
            • fedorczyk4 Re: Niebiańska pogoda... 14.07.11, 08:13
              Pierdo, brawo ta pani!!!
              Jutka, zazdraszczam wizyty, zwiedzania i innych. Zmęczenia współczuwam.
              Dzisiaj niestety ranek jest burzą. A miałam iść do ZOO "zapoznać" nową towarzyszkę życia młodego hipcia. Może się przetrze, nie chciałabym zawieść Wnuczęcia.
              • maria421 Re: Niebiańska pogoda... 14.07.11, 09:15
                Lato juz sie zmeczylo i poszlo sobie odpoczywac. Slyszalam gdzies ze mamy "lipcopad" i bardzo mi sie ta nazwa spodobala.
                • jutka1 Quatorze juillet :-) 14.07.11, 09:35
                  Przypomniało mi się, jak w starym mieszkaniu blisko Pól Elizejskich zawsze spędzałam 14 lipca w domu. Paradę oglądałam jednym okiem w tv, po to właściwie, żeby się wstrzelić czasowo w przelot samolotów wojskowych, które to samoloty z zachwytem oglądałam z balkonu bo leciały mi nad sama głową. Nie byłam w tym odosobniona, bo większość sąsiadów też wisiała u okien albo stała na balkonach.

                  Teoretycznie powinnam tutaj też je zobaczyć, bo aktualnie mieszkanie jest na trasie przelotu. Tyle że nie jestem pewna, czy będę jeszcze w domu, czy już z dziewczynami na mieście. Owe jeszcze śpią - wróciły wczoraj z Paris by night po północy. Niech odpoczywają. :-)

                  Tyle pierduł na dziś. Miłego dnia, a Fedowemu le Mężowi życzę wszystkiego naj z okazji święta. :-)
    • ewa553 mojej tureckiej przygody c.d. 15.07.11, 09:20

      Pamietacie moj wypadek sprzed paru tygodni? Auto ciagle nie naprawione, bo teraz mam problemy nie tylko z wlascicielem auta (jego matka we mnie wjechala) ale i z jego ubezpieczeniem. Najpierw trwalo pare tygodni zanim odpowiedzieli (negatywnie) mojemu adwokatowi twierdzac, ze ponosze conajmniej polowe winy. Adwokat sciagnal akta sprawy z policji, ktora wtedy wezwalam. W aktach "stoi napisane" ze panie przyznaly swoja wine
      i dostaly kare pieniezna za wypadek. Wyslal to do ubezpieczenia, a oni, ze i tak musze placic, bo policja nie opisala dokladnie wypadku.... Wiec juz nie wystarczy ze ktos sie przyzna do winy, teraz jeszcze policja musi udowodnic, ze tak bylo naprawde!! Horror, nic tylko horror.
      Na koncu jeszcze bede musiala placic?? Szlag mnie trafia.
      • pierdoklecja_prutka Re: mojej tureckiej przygody c.d. 15.07.11, 10:58
        Najlepiej się Ewcia zapisz na kurs defensywnej jazdy, gdzie Cię uczą przewidywać debilne reakcje innych kierowców i unikać wypadków.

        Wczoraj przez Warszawę się przetoczyła burza tropikalna, grzmociło od rana i lało naprzemian z prażącym słońcem. Wieczór był naprawdę cudowny, gorący, parny i burzliwy. Czułam się jak pirat na Barbados.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Burza na Barbados @100K 15.07.11, 19:50
          A to nie zazdroszczę! :-)
      • maria421 Re: mojej tureckiej przygody c.d. 15.07.11, 13:29
        Ewa, a co Twoj adwokat na to? Ja bym zazadala od ubezpieczalni tych pan dowodow ze policja zle opisala wypadek i zagrozila sadem.

        Pamietam jeszcze moje przeboje z ubezpieczeniem kiedy w 2009 roku Ania zarysowala oba prawe drzwi u mojego Volva na parkingu we Wloszech. Po powrocie do domu pojechalam do Volva, oszacowali szkode na ok 1300 Euro, zglosilam to ubezpieczalni i zapytalam czy chca przyslac swego rzeczoznawce. Pani powiedziala ze to nie jest potrzebne, z pewnoscia dletgo ze szkoda byly niewielka. Volvo mi drzwi naprawilo, ja zaplacilam € 500 wlasnego udzialu, reszte czyli 600 czy 700 Euro miala zaplacic ubezpieczalnia bezposrednio warsztatowi Volva.
        Najpierw ubezpieczalnia zazadala szczegolowego reachunku i zdjec, po czym stwierdzila ze ta szkoda powstala na skutek "dwoch roznych wypadkow". Linia zatarcia przebiegala rowno po obu drzwiach jakby ja ktos linijka nakreslil, a oni twierdzili ze to byly dwie rozne stluczki!
        Gdyby to byly dwie rozne stluczki, to ja za kazda musialabym placic po 500 Euro, a oni by doplacili tylko te drobna reszte.

        Wscieklam sie wtedy jak nie wiem co i napisalam im list ze to oni zrezygnowali z przyslania mi wlasnego rzeczoznawcy i orzeczenie wydali tylko na podstawie zdjec , ze ja mam swiadkow tego zajscia i ze oni nie maja prawa mi insynuuowac proby oszustwa i ze jezeli natychmiast nie zaplaca to ich podam do sadu.

        Po kliku dniach dostalam list z zawiadomieniem ze zaplacili cala sume.
        • ewa553 Re: mojej tureckiej przygody c.d. 15.07.11, 13:47
          moj adwokaz napisal, ze skontaktuje sie z policjantem. Dzis piatek, wiec pewnie wczesniej zwinal manatki. Rozmawialam w tzw. miedzyczasie z moja siostra-prawniczka. Powiedziala ze nie zna niemieckich przepisow, ale policja zanotowala, ze one byly winne i to sie liczy. Powiedziala jeszcze mnostwo innych mundrych rzeczy, ktore mi jeszcze jutro podyktuje, a ja przetlumacze na list do adwokata. Bogu dziekuje ze jestem taka madra i zadzwonilam po polcje, choc panie tego nie chcialy!
          • ewa553 chwasciana pogoda 15.07.11, 13:50

            Wrocilam wlasnie z ogrodu, gdzie przez trzy godziny wyrywalam chwasty!!! Tylko male przerwy robilam na jedzenie malin i renklod. Jest mokro po sporych opadach, a to pogoda kiedy chwasty rosna jak oszalale. No, ale przynajmniej dobrze sie wyrywalo z wilgotnej ziemi.
            Pousuwalam tez wieksza ilosc kwiatow (nasturcje?), ktore pozarastaly grzadke z pietruszka i fasolka (Buschbohnen). Okazalo sie, ze jutro-pojutrze bede miala wielkie zbiory fasolki.
            Fajnie. Za to slimaki zjadly mi w duzym stopniu mangold:(((( No, ale moze wiedzialy, ze skoro mam fasolke, to nie potrzebuje dalszych warzyw? Na wszelki wypadek postawie tam jutro
            pojemniczki z piwem, bo slimaki to piwosze....
            • maria421 Re: chwasciana pogoda 15.07.11, 15:31
              Dzis rozpoczelam druga serie fizjoterapii. Poza tymm upieklam sernik dla niedzielnych gosci, a sernik, wiadomo, musi "dojsc" po upieczeniu, wiec do niedzieli pewnie dojdzie.
              Jutro upieke jeszcze jablecznik.
            • pierdoklecja_prutka Re: chwasciana pogoda 15.07.11, 15:43
              Ewa poisz ślimaki browarem? Alkoholizujesz faunę niewinną? A fuj, jak tak można...

              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: chwasciana pogoda 15.07.11, 17:20
                co wiecej Dorota: pijane slimaki wynosze na laczke kolo stodoly sasiada:))))

                Mario: dwa ciasta na niedziele? To chyba nie tylko dziecinka Ci przyjezdza? Masz urodziny albo imieniny? Bo znowu zapodzialam liste z urodzinami forumowymi i nie wiem czy Ci skladac zyczenia?
                • maria421 Re: chwasciana pogoda 15.07.11, 21:38
                  Ewa, dziecinka nie przyjezdza bo do niedzieli jest zajeta na uniwersytecie goscmi z Ukrainy.
                  Zaprosilam dwie znajome pary na popoludniowa kawe, bez okazji, no ale jezeli koniecznie okazja musi byc to niech bedzie okazja mojego powrotu do sprawnosci.
                  • ewa553 Re: chwasciana pogoda 16.07.11, 08:59
                    widzisz, zawsze jest okazja do gratulowania: gratuluje powrotu do sprawnosci i wykorzystania tego w najlepszy ze znanych mi sposobow. do pieczenia slodkosci:))))

                    U nas dzis - na jeden dzien, powrot lata. Juz 23 stopni w cieniu i promienne slonce. Jutro ma lac.
                    • maria421 Re: chwasciana pogoda 16.07.11, 09:43
                      Ewa, jesz jeszcze jedna okazja, od czasu mojego wypadku ubylo mi 3 kg, wiec w koncu moge sobie pozwolic na troche slodkosci :)

                      U nas tez ladny sloneczny poranek.
                      • ewa553 Re: chwasciana pogoda 16.07.11, 09:59
                        czy schudlas bo bez auta poruszalas sie wiecej, czy tez nie potrafisz jesc jedna reka? :))))
                        • maria421 Re: chwasciana pogoda 16.07.11, 12:34
                          Ewa, po prostu jakos apetyt stracilam i mam nadzieje ze ten stan sie utrzyma :)
    • jutka1 Pogoda niewiadomojaka :-) 16.07.11, 11:50
      Wczoraj wyprawiłam wiedźmy na lotnisko, mam weekend solo. Sporo do zrobienia na froncie domowym, więc i tym się zajmę.
      Wczoraj zgłosiłam tę totalną awarię do kablówki, kazali mi przynieść modem do punktu obsługi klienta. No to idę. 3 km w jedną stronę. Tyszpiknie.

      Pogoda nijaka, a właściwie to "jaka" - wieje wiatr, jest pochmurno, popaduje. Nie chce mi się wychodzić, ale muszę z tymi modemami i routerami zrobić porządek. :-/

      A potem małe zakupy i do domu, do papierów i kartonów. W sumie dzień trochę upierdliwy, jak tak o tym pomyślę.

      Czego Wam nie życzę (parafraza ;-) )
    • ewa553 fajnie jest 16.07.11, 14:12

      tydzien temu znalazlam wreszcie odpowiednia kanape, pasujaca do moich obecnych. Otwarli nowy magazyn meblowy i tam nie dosc ze znalazlam, to jeszcze z okazji otwarcia za pol ceny:))) serce sie raduje. Okazalo sie, ze "wyszly" im w sklepie, wiec zamowili i mialam dostac za 5 tygodni. Tymczasem godzinke temu tel., dzwoni spedycja i chce mi przywiezc moja kanape! Ale fajnie. Umowilam sie na czwartek. Na dodatek pani od terminow mowila z lekkim akcentem, wiec ja zapytalam skad pochodzi: z Gdanska! Alesmy sobie pogadaly!
      Opowiedziala mi tysiac szczegolow z zycia rodzinnego, ponarzekalysmy na brak polaczenia RyanAirem z Gdanskiem. I ona mowi, ze tylko jej corka latala, ona musi jezdzic 14 godzin autobusem... Zdziwilam sie bardzo, a ona na to, ze wozi stale taka mase "lupow" (tak sie wyrazila), ze zaden samolot by jej nie zabral. Wesolo nam sie gadalo.
      • fedorczyk4 Re: fajnie jest 16.07.11, 20:30
        :-))) to w sprawie pani od spedycji.
        Ja pogadałam sobie w Western Union na rue de Rivoli. Panienka miała akcent jak nożem krojony. Wszystkiego mogłaby się wyprzeć, ale nie polskości.
        Mario utrata apetytu to sprawa godna pozazdroszczenia;-)
        W Warszawie faktycznie jakieś takieś dziwne rzeczy sie wyprawiaja jak chodzi o pogodę. Mój taras na zmianę zasycha jak mumia albo spływa woda jak tropikalna dżungla.
        Jak dostanę lipcową pensję to muszę trochę roślin dokupić. Część juz się skończyła, a część wygniła.
        Jutro odwożę le Męża na lotnisko, a odbiorę go pewnie za dwa i pół miesiąca. Co ja biedna zrobię z taka ilością wolności i wolnego czasu???
        Oczywiście żartuje bo gryplan mam juz opracowany od A do Z.
        • ewa553 Re: fajnie jest 17.07.11, 09:26
          a nie martwisz sie Fedoro o to, co le Maz bedzie "uprawial" z ta nagle odzyskana wolnoscia??

          U nas w nocy padalo (dzieki Jutka za podeslanie pogody), ciesze sie w imieniu roslin ogrodowych.

          Wieczorem bylismy na kolacji: w starym miasteczku z domami z 14-15 wieku, gdzie zreszta bylam z pewnymi forumowiczkami w Cafe Forum:)))) Jedlismy pysznie na tarasie pod parasolami, bo mimo wieczorowej pory slonce swiecilo. Pan jazzowal wokalnie i instrumentalnie i bylo jak w bajce.... Ludzie, jak ja cudownie mieszkam, mimo ze moje miasto wielce nieciekawe....
          • jutka1 Re: fajnie jest 17.07.11, 11:14
            Basiu, niech się Fedo najpierw nacieszy jego nieobecnością, a potem może się nad tym zastanowić (albo i nie, hahahaha). :-)
    • jutka1 Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 11:42
      Pogoda dzisiaj kwietniowa. Zimno. Wczoraj większą część dnia padało, teraz też zbiera się na deszcz. A nie! Już siąpi.
      Właśnie sprawdziłam: cały tydzień ma być taki. Błeeee.

      W papierach ciągle bałagan, a ja siedzę w szponach - na zmianę - Mankella drukiem i "24 hours" na DVD. Rozplunszana jakaś jestem dziś i przemiąchła, nie wiedzieć czemu bo spałam dobrze i nawet jakieś przyjemne sny miałam. Może to odpuszczanie stresu tak na mnie działa? No nic, papiery nie zając. Przewróciło się, niech leży, jak śpiewał pan doktor Kuba.

      Tyle pierduł z niedzielnego przedpołudnia. Miłej niedzieli. :-)
      • maria421 Re: Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 13:30
        Wczorajszy sloneczny dzien napelnil mnie optymistyczna wizja usadowienia dzisiejszych gosci na tarasie, a tu nic z tego, znow padalo, teraz niby przestalo, ale pogoda nie jest tarasowa.
      • chris-joe Re: Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 16:21
        W Montrealu zapowiada sie trzeci juz chyba tydzien koszmarnych upalow. Dzis rano bylo nawet przyjemnie, oddychac sie dalo itp. Lecz teraz, tuz po 10am, czuc juz jak sie sprawa zageszcza, powietrze tezeje, zgrzewa sie w zelatynowa bryle, przez ktora coraz trudniej sie przedrzec. Trzeba zaciac sie w swoim ciele, zaprzec przez kazdym krokiem, jak mucha w gestniejacej zywicy. Nie, nie jest milo.
        • maria421 Re: Niedziela, zimno, będzie padać 17.07.11, 18:38
          Goscie juz poszli, jablecznik okazal sie, jak na moj gust, zbyt slodki a sernik za malo slodki.
          Poza tym znow pada, czyli nic nowego na froncie pogodowym.
    • jutka1 Poniedziałek, zimno 18.07.11, 08:57
      Brzydkiej pogody c.d. :-/
      No nic to, i tak jestem dziś uziemiona pakowaniem kartonów w biurze, więc wszystko jedno. :-)
      Od jutra pracuję z domu. Jippiiii!... :-D

      A wczoraj jakoś tak mimochodem uporządkowałam jednak papiery, odgruzowując tym samym dalszy front robót w gabinecie. Przed wyjazdem pewnie nie skończę, ale postaram się popchnąć do przodu ile się da.

      Teraz mam upojną wizytę pana hydraulika - niezauważalny, bo za taką klapką w łazience, wyciek wody narobił sąsiadom szkody. Dobrze, że pan znalazł. Biedni sąsiedzi.

      No to letempendzem. Miłego poniedziałku :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 09:12
        masz takie ubezpieczenie, ktore sasiadom szkody zaplaci? Mam nadzieje.
        U nas w dalszym ciagu 17 stopni zaledwie, ale nie pada, a nawet niesmialo probuje sie sloneczko przebic. Nie jest zle. Po poludniu jade do kolegi, tego od tajemniczego ogrodu
        i wolno mi bedzie znowu cos wykopac i przesadzic do mnie. Sa to dziwne, nieznane mi roslinki,
        na paleczce mnostwo drobnych, czerwonych koralikow. Niewysokie to, bedzie ladnie w ogrodzie wygladac. Ciesze sie. Musze zaraz zapakowac do auta gumiaki, bo za kazdym razem jak wracam z tego ogrodu, mam podrapane do krwi nogi:))))
        • jutka1 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 09:38
          Ubezpieczenie mam, ale tutaj to moje ubezpieczenie płaci za szkody poniesione przeze mnie. Ich ubezpieczenie, albo właściciel kamienicy, pokrywa ich szkody. I nie ma takiej możliwości, żeby nie byli ubezpieczeni, bo jest to tutaj obowiązkowe.
        • maria421 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 09:42
          Jak w tytule.
          Nie pada, za to wieje zimny wiatr.

          Jutka, ja mam nadzieje ze sie Wam w Paryzu pogoda poprawi i ze naprawde bedziesz mogla popracowac na balkonie nie obawiajac sie wiatru i deszczu.

          Ewa, moja corka dzisiaj jest w Twoim Heildelbergu. Nie wiem, czy tym razem bedzie miala czas cokolwiek zobaczyc, mam nadzieje.

          • ewa553 Re: Poniedziałek, zimno 18.07.11, 09:56
            anotak, Jutencjo. To nie Ty zawinilas. Bo jak ja zawinilam i moja peknieta rura od maszyny do prania zalala sasiadom mieszkanie, to moje ubezpieczenie placilo. Co najsmieszniejsze: ja tez dostalam 40 Euro za to, ze sama swoje zalane mieszkanie posprzatalam:))) Bo moglam zawolac kogos do pomocy. Smieszne, prawda?

            Mario, zeby dobrze obejrzec Heidelberg i Ladenburg, musicie obie po prostu do mnie przyjechac. Nie widze inaczej (cyt.)
            • pierdoklecja_prutka Poniedziałek pogoda pośrednia 18.07.11, 11:12
              Marysia z Ewą, przestańcie, bo swoimi permanentnymi wojnami ubezpieczeniowymi mi psujecie wizerunek niemieckiego orgnungu. Jakieś hobby się to zrobiło - ubezpieczalnie usiłują oszwabić (hahaha!) ubezpieczonych a ci się z nimi szarpią? Lub ze sobą nawzajem, bo myśleli że są ubezpieczeni, ale ubezpieczalnia się wypięła? Czyteż to tak zamiast wywoływania III wojny światowej sobie Niemcy rekompensują deczko używając jedni na drugich? To by tłumaczyło czemu Ewa ma ciągle starcia właśnie z Turkami. Hm.

              Wczoraj czyli przy niedzieli byłam w Łazienkach - tradycyjnie ludzi mrowie, ale niezwykłość Łazienek na tym polega, że jakoś te kupy ludzkie przyjmuje i neutralizuje więc nie jest to upierdliwe. Wręcz przyjemność obserwowania można mieć. Sądzę, że gdyby się coś stało i Łazienki by zniknęły to także przestałaby istnieć Warszawa, być może w sposób naturalny bo ludzie by się po prostu rozproszyli, lub też gwałtowny zamieniając się przedtem coś w rodzaju war-zone i implodując do środka w imponującej bani ludzkiego wkurwienia.







              --
              wasza pierdo
              • maria421 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 18.07.11, 12:04
                Dorota, sorry za zepsucie Twojego wyobrazenia o niemieckim Ordungu, moje zaufanie do niego juz dawno padlo :)

                Zatesknilam do Lazienek....
              • jutka1 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 18.07.11, 17:33
                Niedziela w Łazienkach... kiedy to było...

                Melduję, że moje biuro jest gotowe do przeprowadzki (do biura szefa). Wszystko w pudłach, biurko puste i czyste, półki wytarte z kurzu, rośliny przeniesione, ściany gołe jak święty turecki (skąd się to powiedzenie wzięło, tak a propos)?

                Wyszłam więc trochę wcześniej, i zaraz sobie stychnerf ;-) naleję chłodnego piwa i pójdę na balkon. A co. :-)))

                A potem wrócę do Jacka Bauera. :-)
                • maria421 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 18.07.11, 17:43
                  Wikipedia informuje ze:

                  " Ponieważ derwisze, czyli asceci tureccy, zwykle siedzą nadzy na ulicach na rozesłanej skórze i prosząc o jałmużnę, biją się bizunem dla wzbudzenia litości przechodniów, stąd powstało nasze przysłowie: „goły jak święty turecki".
                  • fedorczyk4 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 18.07.11, 22:05
                    W Warszawie znowu było raczej błe... Bardzo mi się spodobało słowo "lipcopad"
                    Jak chodzi o ewentualne wybryki uwolnionego le Męża to ja mu życze jak najlepiej. Jeśli mu się trafi okazja to niech korzysta i dobrze bawi:-) W jakimś sensie jestem nienormalna, bo nigdy nie byłam zazdrosna. O żadnego z facetów którzy byli mi przynależni z wzajemnością. Nie istnieje dla mnie wogóle pojęcie zazdrości i zdrady fizycznej. Co nie znaczy, że sama byłam jakoś dziko "zdradliwa", po prostu wychodzę z założenia, że jeśli ktoś coś komuś przyrzekał to jest jego sprawa co dalej z tym przyrzeczeniem robi, a nie moja. Mnie interesuje dotrzymywanie mojego własnego słowa.
                    Obeszliśmy dzisiaj 74 urodziny mojego Taty. Miło było i rodzinnie. To znaczy tylko Rodzice, moje dzieci, Synusiowa i Wnucze. Orgia tart owocowych, lodów i sałatka bobowa:-)
                    • maria421 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 19.07.11, 09:25
                      Fedoro, jak Ty masz dobrze ze masz jeszcze mame i tate i wszystkie dzieci blisko...
                      Oby jak najdluzej!

                      Pogoda narazie ladna, ale znow zapowiadaja deszcze.
                      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 19.07.11, 09:53
                        maria421 napisała:

                        > Fedoro, jak Ty masz dobrze ze masz jeszcze mame i tate i wszystkie dzieci blisk
                        > o...
                        > Oby jak najdluzej!
                        >
                        > Pogoda narazie ladna, ale znow zapowiadaja deszcze.

                        Mario, poza finansami to ja jestem od bogów ulubiona:-) Mam niezwykłe w życiu szczęście i doceniam to pełną gębą!
                      • ewa553 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 19.07.11, 10:52
                        Mario, przeciez Fedora to mlodziak - nawet w porownaniu z Toba! Nic wiec dziwnego, ze jeszcze wszystkich ma....
                        • maria421 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 19.07.11, 12:59
                          Ja sie nie dziwie ze Fedora ma, ja sie ciesze ze ma i niech ma jak najdluzej.

                          Tak jak przepowiadali, pogoda zaczyna sie psuc, wiec polece na poczte zanim zacznie padac.


                          • ewa553 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 19.07.11, 13:23
                            wbrew zapowiedziom jest slonecznie i 25 stopni. Przyszlam zmeczona upalem i dziecmi z Ikei. W ktoryms landzie sa ferie i Ikea byla pelna dzieci i mlodziezy. Przez nastepne 2 miesiace nie bede tam chyba chodzic. Dzieci nawet byly grzeczne, bo to ranek i jeszcze sie nie zmeczyly, ale tyle ich bylo ze sila rzeczy bylo zbyt ruchliwie i niespokojnie.
                            Jako ciekawostke geograficzna podam, ze Mannheim ktore lezy w Badenii-Wirtembergii,
                            wcina sie terytorialnie miedzy Hesje i Palatynat Renski. Na wycieczki jezdzimy do Palatynatu, na basen do Hesji - zaledwie 10 km od domu. Musze sprawdzic kiedy oni maja ferie, bo wtedy basenu nalezy unikac....
                  • jutka1 Re: Poniedziałek pogoda pośrednia 19.07.11, 09:26
                    Aaaaaa, OK, dzięki Marysiu. :-)
    • jutka1 Wtorek, deszczowo i zimno 19.07.11, 09:35
      Kwietniowej pogody c.d. :-/
      br\

      Jeszcze zaraz muszę pójść do biura, oddać młodemu twardy dysk, a potem mam lunch z dużą grupą osób, które razem ze mną były zaangażowane w majowy cyrk na kółkach. Network się z tego zrobił. :-)

      Poza tym wszystko gra. I buczy. Pozdrawiam i miłego dnia życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Wtorek, słonecznie, ciepło i bosko 19.07.11, 11:02
        i o!
        Hahaha.



        --
        wasza pierdo
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek, słonecznie, ciepło i bosko 19.07.11, 13:33
          No ba... w sobote jak zjechalam z promu to sie zrobilo cieplo, slonecznie i bosko ;)
          Wieczorem mielismy familijne party na tarasie i w ogrodzie dzieki temu.
          Wczoraj przyjechalam nad morze i zaraz na kon i w krzaczki a dzis wieczorem przejazdzka nad morze bedzie i galop po plazy...

          Trzymajata sie robaczki, pa
    • ewa553 pada sobie, 20.07.11, 09:08

      pada rowno. I tylko 16 stopni. A do ogrodu i tak musze isc: trzeba zebrac fasolke.....
      • maria421 Re: pada sobie, 20.07.11, 09:14
        pada, pada sobie rowno, raz padnie na kwiatek drugi raz na bratek.

        U nas jeszcze nie pada, ale jest pochmurno.
        • jutka1 Re: pada sobie, 20.07.11, 09:29
          U nas już nie pada i jeszcze nie pada - na popołudnie zapowiadają znowu deszcze. Co za tydzień. Błe.

          Zaraz idę do biura drukować różne rzeczy, bo POS przychodzi i chcę mu zejść z frontu robót. Obiad już w domu i od popołudnia zaczynam oficjalnie "telepracę".

          No i tyle... Miłego dnia życzę :-)
Pełna wersja