jutka1 20.07.11, 09:32 Otwieram :-) Dzisiejsze wpisy: pada sobie, ewa553 20.07.11, 09:08 pada rowno. I tylko 16 stopni. A do ogrodu i tak musze isc: trzeba zebrac fasolke..... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 15:12 Wczoraj wieczorem zaczęło kropić akurat jak się wybierałam przespacerować psa - a gdy wracałam to pioruny zaczęły walić. W tym jeden tak blisko mnie, że rzuciłam się biegiem do domu. No i tak się burzowało całą praktycznie noc i trochę rano, a potem się zaczęło przecierać. I teraz jest już całkiem miło, słonecznie i ciepło. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 16:41 egoistka jestes. Piszesz o tym jak zapychalas przy grzmotach do domu, a nie piszesz jak biedny Tofik to przezyl? Czy tak jak koty ma wyostrzony sluch? Koty przy burzy szaleja i chowaja sie w najglebsze zakontki (zam) szafy.... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 16:48 pierdoklecja_prutka napisała: > Wczoraj wieczorem zaczęło kropić akurat jak się wybierałam przespacerować psa - > a gdy wracałam to pioruny zaczęły walić. W tym jeden tak blisko mnie, że rzuci > łam się biegiem do domu. No i tak się burzowało całą praktycznie noc i trochę r > ano, a potem się zaczęło przecierać. I teraz jest już całkiem miło, słonecznie > i ciepło. > > > W zasadzie moglabym napisać to samo gdyby nie to że waliło przez noc całą i Krowisia chisteryzowała jak szczenie odjęte od matczynej piersi, a jak o poranku postanowiłam to odespać to sie włączyły maszyny. Równo z zegarkiem w ręku o 07 piła na remontowanym obocznym dachu i jakaś ciężka maszyneria na 2 piętrze. Chyba zwalali ściany. Łomot , warkot i wycie były takie, że nawet ja kochajaca sen i zasypiająca błogo we wsytkich warunkach, nie byłam w stanie odespać:-( Potem pożarłam sie z Rodzicielką i w ten sposób mam dzień w plecy. Powinnam skupić sie na robocie, ale na zmianę przysypiam, albo mną furia telepie. Tyle mojego, że Dziecinka pozdawała wszystkie egzaminy na 5/5 i to jest w jej naukowej karierze pierwsza zaliczona sesja. Bo z poprzednich dwóch kierunków poszła sobie z dumnie odrzuconą głową. Nie wiem czy ten kierunek jest tak łatwy, czy nareszcie znalazła swoje powołanie. Mam nadzieję, że to drugie. Generalnie mam dzisiaj dościa wszelakiego. I zeżarłam całkiem kazionne krewetki królewskie od MC Donalda, które na 100% w połaczeniu z poczuciem winy i frustracja utuczą mnie conajmniej ze 6 kilo:-( Ale były pyszne :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 17:11 A ja siedzę na balkonie i pracuję. Hahaha. W tle gra składanka wydana przez lubianą firmę muzyczną Putumayo pt. "Cafe Cubano". Cudo. I nie ma znaczenia, że jest pochmurno i popaduje - muzyka sprawia, że jestem na Bergamutach. :-))) Okazuje się, że chyba zostanę w Polsce 6 tygodni, hahaha :-) - w połowie września jedno takie ministerstwo organizuje fetę z konferencją na cześć mojego (jeszcze) miejsca pracy i doniesiono mi, że jestem na liście zaproszonych gości. Będzie tam mój ulubiony szef (do niedawna), i mnóstwo znajomych ludzi, nie mówiąc o ulubionym szefie owego resortu. :-) Fedo i 100K, strzeżcie się, attention i achtung, bo będzie najazd pytona. :-) A teraz B&O daje mi to: www.youtube.com/watch?v=dY9_Ds38ET8 :-)))) Mattcobosco, jak mi dobrze. :-) Tak sobie pomyślałam dzisiaj, że sama myśl o nadchodzącej separacji od życia korporacyjnego dodaje mi skrzydeł. Ludzie w pracy ciągle komentują mój uśmiech od ucha do ucha, a ja cóż... co mam powiedzieć, coby ich nie urazić? :-) Ech. La vie est belle. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 17:33 czy te 6 tyg. w Polsce to bedzie urlop? Czy potem wracasz do Paryza czy tez likwidujesz mieszkanie? Czy "kazionne" nie oznacza "kradzione"? Tak cos zapamietalam, ale chyba zle, bo nie wieze zeby Fedora kradla krewetki:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 17:37 Urlop jest wtedy, kiedy się pracuje i ma się wydzielony czas na odpoczynek. :-) Ja przestaję pracować, więc to nie urlop a laba i czas dla siebie. :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS. 20.07.11, 17:39 A potem wracam do Paryża, mieszkanie trzymam do przyszłego lata/jesieni, i żyję pełnią życia (jeżdżąc do PL raz w miesiącu). :-) I przeczytaj to Basiu 2 razy coby zapamiętać i już mnie nie pytać. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: PS. 20.07.11, 17:48 Ty mnie nie wkurzaj, bo zmieniasz rozne plany a potem mi slabom pamiec wypominasz. Ale notuje: Jutka w Paryzu jeszcze przez rok!!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: PS. 20.07.11, 18:11 Nie chce mi się sprawdzać "encyklopedycznego" znaczenia. Wryło w pamięć. Z Chmielewskiej u której klaczka żarła kazionną koniczynkę. Użyłam w znaczeniu "naganne", "nielagalne", a nie, że kradzine. Choć krewetki mogla bym i kraść:-) Jutka czekam Cię bez drżenia ale z radścią:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: PS. 20.07.11, 19:48 w slowniku znalazlam tylko ze rosyjskiego pochodzenia, ze zartobliwie oznacza: panstwowy... Nic nie rozumiem. Jutka, a Ty cos wiesz??? Odpowiedz Link
chris-joe Re: PS. 20.07.11, 20:11 Jesli 'kazionne' ma oznaczac 'panstwowe', to chyba tak, jak tu i owdzie 'gminne'. Na lubelszczyznie tak mowia: "Eee, ta jablon gminna, idz se". Badz gospodarz psem poszczuje, bo to "nie gminne". Odpowiedz Link
ewa553 Re: PS. 20.07.11, 21:15 ale samo slowo kazionnyi tez chyba egzystuje? Nie moge sobie dokladnie przypomniec jak tego slowa uzywalismy, mimo wszystko "uslyszalam" je dzis po raz pierwszy od...40 lat:))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: PS. 20.07.11, 21:38 Znalazlem: казённый- publiczny, panstwowy. Czyli jak w morde- 'gminny' :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: PS. 20.07.11, 18:12 no i jeszcze moze Ci cos na Bergamutach albo w Stanach wyskoczy! Przy tej roznorodnosci trudno sie dziwic ze co jakis czas o to samo pytam:)))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 19:36 Nieeee, no w morde, ile mozna!? Narzekalem na kilku juz tygodniowe upaly, a tu dzis dowalilo 'feels like' 40, jutro 44... dopiero w weekend ma zelzec nieco. Co nie znaczy chlodow bynajmniej, podobniez zdaje sie w przyszlym tygodniu. Rozumiem, lato i itede, ale jakies limity mozna by jednak wyznaczyc, nie? Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 19:43 Ty jakos nie potrafisz umiarkowanie, c-j! Jak masz zime to od razu 40 minus, a jak lato, to tylez minus. Moze Ty piszesz w farenhajtach?:)))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 20:01 Jak zwykle blad w dystrybucji. Do Kanady dostraczyli za duzo ciepla, do nas za malo. Trzeba reklamacje zlozyc. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 20.07.11, 20:13 -40 C = -40 F. Jedyny taki przypadek, gdy obie skale sie zbiegaja :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Kazionny 20.07.11, 22:51 ... ja myślałam że to koszerny i się dziwiłam nad takimi krewetkami w McDonaldzie. Qrv, Fed, twierdzisz, że to zjadliwe? Bo od czasu do czasu mam potrzebę się upodlić w McD's i to robię lecz na te krewetki się nie odważyłam. Achtungi sobie możesz Pyt schować, ja Cię mimo wszytko przywabiam do siebie, bo wizytujący ostanio "energetyczni" mi dali "seal of approval" na moje lokum :))) Ludzie, dopadłam znowu parę boskich Tiggers - za głupie 200 złotych! No jak ja ich mogłam nie kupić, zwłaszcza że koloru granatowego w środku są w niebiańskiej oberżynie, czego zdjęcie nie oddaje, musicie mi dać wiarę: www.mirapodo.de/tiggers-zoe-pumps.html#color=blau Co ciekawe, owa boska firma, produkująca niebiańskie buty jest niemiecka. Zresztą musiałam odreagować jak jakaś podła świnia na allegro mi śmignęła sprzed nosa parę butów Fly w głębokim szmaragdzie... Dzisiaj znowu ozonują powietrze, burza była niemożebna i zmoczyło mnie do nitki. Na szczęście szłam na zajęcia ruchowe i miałam rzeczy na zmianę. Teraz się rozkoszuję zieloną herbatą z opuncją, podziwiam moje zakupy, i dywaguję czy zrobić sobie jeszcze kąpiel czyteż zalec w łożu z baldachimem (hint, hint Pytonie) i książką Terzano w szalafroku gołębi błękit tyż nowo nabytym. Bo stary, niegdyś kremowy, potem wyprany do białego spaliłam rytualnie i symbolicznie na Podhalu z racji tego iż nosząc ten szlafrok otrzymałam dwie bardzo złe wiadomości i doszłam do wniosku iż jedyny sposób by te energie uwolnić będzie spalenie w jakimś miejscu magicznym i dzikim. W towarzystwie zacnym, wraz z liśćmi szałwii białej. Czasami naprawdę siebie zadziwiam. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Kazionny 21.07.11, 08:06 Udalo Ci sie cenowo z tymi niebieskimi tygryskami: obejrzalam na podanym linku i tam cena u nas: przecenione z 189 na 151 Euro. Czyli juz po przecenie 600 zlotych!!! Jak przyjade do Warszawy to musze do Twojego sklepu zajrzec. A teraz - trzesac sie ze zdenerwowania, jade do dentysty. Profesjonalne czyszczenie zebow z wieloma zastrzykami, bo jestem wrazliwa na bol. Trwa to cala godzine. Cala godzina meczarni! A potem pedem do domu, bo o 12-tej przywoza kanape.... Odpowiedz Link
maria421 Re: Kazionny 21.07.11, 08:43 Pogoda ponura, po poludniu jade do mojej corki, jutro jedziemy razem do Frankfurtu. Planujemy fajny dzien jezeli tylko pogoda sie przyzwoicie zachowa. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, ciągle zimno 21.07.11, 09:07 Za oknem ciemno i szaro, w nocy padało, teraz nie ale ma znowu padać w czasie dnia. Oh well. Zaraz zabieram się do pracy. Mam dziś sporo do przeczytania i pomyślenia, a jutro i w poniedziałek będę to wplatać w ostatni raport, który mam na tapecie. "Po pracy" spotykam się z wizytującą koleżanką, a wcześniej przyjmuję technika od łączności ze światem: ma mi naprawić tv etc. Zaczynam już myśleć o wyjeździe, a właściwie o przedwyjazdowych przygotowaniach biurokratyczno-zakupowo-logistycznych. Na szczęście zostało mi trochę czasu i paniki nie ma (jeszcze). No i tyle pierduł. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek, ciągle zimno 21.07.11, 09:47 No tak, znaczy że zeżarłam "gminne" krewetki. Nie wiem jak ja je strawię;-) Jutka, jak widzisz jesteś oczekiwana, wręcz wyczekiwana. Pierdo przywabia energią, ja wabię własnym pokojem i łazienką:-) A w pokoju gigantyczne łoże. Buty boskie! Warszawa przeżyła wczoraj coś na kształt biblijnego potopu. U mnie zerwało dzikie wino. Od dzisiaj zaczynam odbieranie odtwarzanych po kradzierzy dokumentów. I też donrze, bo brak prawka, i dowodu zaczynał mi doskwierać. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, ciągle zimno 21.07.11, 11:45 Widziałam zdjęcia z warszawskiego potopu, coś strasznego. :-( Na Dolnym Śląsku też koszmar. Ten mój biedny ogród się nieźle nacierpi w tym roku. :-/ Kiedy to ma się skończyć? Jak sierpień ma być taki to ja pierdzielę! Odpowiedz Link
xurek Wszystko nowe 21.07.11, 14:49 Nowe auto przyszlo, nowego psa odbieramy po drodze do Polski, gdzie na nowo ogrodzonym polu stoi nasz nowy szalas, ktoremu panowie budowlancy wlasnie dorabiaja nowa komorke i nowy taras. Maz co prawda nie jest nowy, ale ma nowe okulary i wyglada bardzo cool. Tylko Xur jest stary, gruby, brzydki i zmeczony nadmiarem zajec. Ale za to Xur ma nowy kapielowy stroj. Jako ze cyc nespecjalnie sie miesci w standardowych strojach kapielowych, wiec Xur postanowil zakupic sobie w internecine, w firmie o radosnej nazwie “happy size” stroj wielkosci odpowiedniej. Na stronce podane byly wymiary w centymetrach plus odpowiadajace owym hepisajazy. Xur zrobil jak nakazano i nie pomylil sie z cala pewnoscia. Wczoraj przyszlo. Jak Xur rozpakowal to omal nie umarl ze smiechu. Xur i owszem gruby bardzo jest, ale te gacie to nawet gdyby Xur zaszedl w ciaze i przytyl tyle samo co w tej pierwszej wciaz jeszcze bylyby w stanie pomiescic Xury nwociezarne Xury dwa. Czegos takiego Xur nawet w wydaniu bialo-bawelnianym wsrod “przez grube baby z bloku” wywieszonej bielizny nie widzial. Gora zas to monstrum takie, ze je nie wiem jak ktos na cos takiego mogl wpasc. Otoz i tak juz monstrualnych rozmiarow biustonosz wielkosci E wypchany zostal co najmniej polcentymetrowa gabka stwarzajac optyczna calosc wielkosci….. zmutowanego arbuza. Kolor mial byc stonowano lila a jest wsciekly roz. I tutaj wielka szkoda dla foruma, ze Xur jednak nie ma az takiego poczucia autohumoru by sie w tym sexy stroju sfotografowac i wkleic. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wszystko nowe 21.07.11, 14:58 szkoda, doprawdy szkoda:)))) Moze chociaz kostium na wieszaku sfotografujesz? Xurku, ja przed operacja mialam te same rozmiary biustu, nosilam F:((((( I w tamtych czasach kupowalam moje stroje we Wloszech i Grecji, bo tam sa takie wlasnie cycate niewiasty. Tak wiec radze Ci skoczyc do Wloch: masz przeciez niedaleko!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wszystko nowe 21.07.11, 16:08 Heheheheheeee...... no tom się obśmiała! :-))) Odpowiedz Link
kan_z_oz Wrazenia z Polski - dlugie 21.07.11, 17:48 Opisze takowe, bo zjawiajac sie w macierzy z czestotliwoscia komety, czyli rzadko - mam spojrzenie na Polske poprzez czasowe kilkuletnie przeskoki, czyli inne niz reszta szanownego Forum. Widze poprawe, co mnie cieszy niezmiernie. Objawia sie to glownie widzeniem Polski juz w wyraznie pastelowych kolorach w odroznieniu od 2006-2007 czarno-bialych glownie obrazkow. Kolory pasteli wychodza zreszta z nastawienia ludzkiego ogolu do siebie i bezposredniego otoczenia. Wyraznego otwierania sie na innosc i checi inter-akcji z innymi ludzmi. To nalezy pielegnowac jako ta trawe po ktorej nie mozna deptac...haha Mialam wiec przyjemnosc doswiadczania drobnych i niesmialych przeblyskow zyczliwosci oraz juz wyraznych jej objawow. Generalnie ludzie bardzo ladnie zaczynaja wychodzic z swoich skorupek w ktorych tkwili przez lata niczym w kokonach gasienniczych niczym motyle, ktore odmowily aby sie przeistoczyc z gasiennic w motyle. Duzo jest wiec zyczliwosci i checi do wykazywania takowej, wciaz jeszcze skutecznie blokowanej strachem przed jej okazywaniem. No coz, religia/wychowanie swoje zrobila w polskim narodzie. Zakorzenienie poczucia winy, powiazanej z odczuwaniem wstydu jest widoczna jako nadmiernie w ludziach zakodowane istnienie braku poczucia wartosci wlasnej. Uczucie wstydu i winy to najwredniejsza kombinacja, jaka tylko moze byc. Kombinacja odbierajaca chec do dzialania. Ludziom nie chce sie chciec. Moj krotki kontakt z kosciolem w czasie slubu w ktorym mialam przyjemnosc uczestniczyc. Kosciol obejrzalam od srodka - z ciekawosci glownie, bo struktura zakopianskiej drewnianej budowli w maloposce mnie interesowala. Wyjsc musialam po zawolaniu, gdzie tlum walnal na kolana...haha i ja z chlopem jako dwie swiece stojace prosto i dumnie. Ludzie - dlaczego froterujecie podlogi i w czyim imieniu? Bog tego od nikogo nie oczekuje. Nie pamietam i nie widze zadnych rekomendacji z zadnej innej strony oprocz jakiegos barbarzynskiego zwyczaju upakarzania maluczkich. Skad sie to wzielo? bo nie z biblii...hahaha Ksiadz zreszta byl bardzo otwarty, jak na strukture w ktorej zawodowo musi funkcjonowac. Poza tym; Radom malo sie zmienil. Nowy Sacz wiecej. Najprzyjemniej bylo w Warszawie, najwiecej zmian. Burzowe jonizowanie odbywalo sie rownomiernie do pobytu naszego, czyli walilo piorunami solidnie i odnosnie do lokalizacji. Spektakularnie i glosno zreszta. Bardzo sie mi to podobalo... Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Piekło i diabli... 21.07.11, 20:23 Dwa tygodnie temu namówiona przez przyjaciółkę Anię zapisałam się na ćwiczenia Lowena, tu niech przeczyta kto zainteresowany co zacz za metoda, a kto nie - niech nie czyta: www.psychoterapiaprzezcialo.pl/warsztaty.html Tam zaś między innymi są ćwiczenia typu walenie rakietą tenisową w materac, ciąganie się na ręcznikach krzycząć kurwa, ale także inne na rozciąganie i odstresowanie. Mnie te walenia i krzyczenia jakoś mało podniecają, znaczy mogę powalić i pokrzyczeć ale nie jestem "into it". Bo niektórzy to naprawdę dają czadu i są bardzo serio. Potem zaś Kanostwo w swojej życzliwości mnie nauczyło (ok, no powiedzmy trochę nauczyło) odpowiedniego sposobu oddychania, i nie wiem czy to obie rzeczy naraz, czy może żadna ale nawrzeszczałam dzisiaj na moją szefową dziko łącznie z propozycją pocałowania mię w dupę. Co może i nie jest dziwne w kontekście propozycjonowania, gdyż onegdaj się oświadczyłam Pytonowi żądając aby wyszedł za mnie, lecz jest dziwne w kategoriach wkurwu natychmiastowego wyrażonego w sposób dosadny. Szefowa mi nie pozostała dłużna waląc pięścią w stół, ja się też rozkręciłam, w międzyczasie wpadali do biura uczestnicy by odebrać swoje certyfikaty, a nasza koleżanka usiłowała wyjść taktownie do kibla, lecz miała takiego pecha, że co ona w klopie to się awantura zawieszała z powodu na przykład telefonu i się wznawiała gdy tylko koleżanka wróciła do biura. Pokrzyczałyśmy tak więc przez chwilę niejaką, po czym ogarnęło nas wielkie zadowolenie i błogość, no i nie, nie doszło do miłosnych ekscesów lecz obiecałyśmy sobie robić to częściej. Na to koleżanka się zrobiła czerwona na twarzy i pedziała, że w takim razie to ona się zwalnia. W temacie gaci Xura - ditto jak wszyscy, leję:))) -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe Re: Piekło i diabli... 21.07.11, 20:42 W temacie piekla i diablow: 44 trzyma. W kroczu sie rozlaze i posypuje talkiem, prysznic co 20 minut. A/C tylko w sypialni, ale nie chce mi sie zalegac. Wiec przed cialem spoconem przy pc ustawilem wiatrak, co kotluje powietrze, jak warzachiew ledwo co ugotowana grochowke. Wychylilem a cold one Bitburgera i schlany jestem w drabiazgi. A jak wtajemniczeni wiedza, popic potrafie. W Ontario, slysze, jeszcze gorzej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piekło i diabli... 22.07.11, 08:35 Przemknęło mi przez monitor, że w podwaszyngtońskim Marylandzie z gorąca siadła sieć elektryczna. br\ Przypomina mi się mój dwutygodniowy pobyt na Kaukazie rok temu, 43 C i stopiona w driebiezgi klimatyzacja. br\ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piekło i diabli... 22.07.11, 08:37 100K, i tak trzymaj! :-) Stresy trza wyładowywać (powiedziała ta, która nie zawsze wyładowuję :-) ) Odpowiedz Link
jutka1 Niechciej piątkowy 22.07.11, 09:08 Niechciej mnie dopadł i odpuścić nie chce. Za oknem szaro i zimno, lipcopad w pełni, br\ Będę się zmuszać do pracy siłom i godnościom osobistom, bo czas ucieka i nie ma to tamto. Za to z przyjemnych wiadomości, wczoraj dwóch panów techników usunęło awarię sieci komunikacyjno-rozrywkowej i wszystko już mi śmiga, gra i buczy. Jipppiiiii. Podczas weekendowego porządkowania papierów natknęłam się na 6 kartek z zapiskami jorstruli z 1994 roku. Eony temu nie tylko czasowo, ale i epokowo. Przed poznaniem ŻL, przed małżeństwem, przed Paryżem. Zapiski z wrocławskiego lotniska, z Jurmały na Łotwie, z pociągu ekspresowego z Warszawy do Wrocławia, z samej Warszawy. Bardzo ciekawa lektura. Niektóre obserwacje, impresje, odczucia są ważne dla mnie akurat tu i teraz. Ciekawe, tak jakby te kartki czekały na mnie w czeluściach pudeł i teczek, żeby teraz wyskoczyć. Żebym teraz to poczytała. Idę pracować. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niechciej piątkowy 22.07.11, 18:04 Jestem przestawiona czasowo. Moze nawet nie az tak przestawiona, co ladujac wczoraj o 6-tej rano po 26 godzinnym locie z przesiadkami, jestem ogolnie pozbawiona snu. Dzisiaj wiec padlam o 3-ciej popoludniu. Rano zwleklismy sie do dentysty z ktorym umowieni bylismy od tygodni. Chlopu uciekl gdzies dzien. Bylam swiecie przekonana, ze ladujemy 20-go. Okazalo sie, ze wyladowalismy 21-go. Nie zdazyl wiec na jakies sniadanie biznesowe...hlehle. Wstalam jakos niedawno...by zaplacic rachunki; karte, ktorej termin minal trzy dni temu, telefon - wczoraj. Lodowka pusta. Dziecko wyciscilo wszystko, wlaczajac cebule, ziemniaki, maslo, mleko i chleb. Pogoda w Sydney do spania bo leje bez przerwy. Jakis kurek z woda sie rozkrecil juz w Bangkoku, gdzie zaczynala sie dopiero burza tropikalna. Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: Niechciej piątkowy 22.07.11, 20:26 Wypad z corcia do Frankfurtu udany, pogoda taka sobie, ale na szczescie nie padalo, w drodze powrotnej korki tasiemcowe, jak to zwykle w piatek po poludniu na tej trasie, jestem troche zmeczona ale zadowolona z tego ze w niecale dwa miesiace po wypadku jestem juz w tak dobrej formie. Odpowiedz Link
xurek Re: Niechciej piątkowy 22.07.11, 21:42 nie pamietam kiedy robilismy cos do tego stopnia na ostatni gwizdek. Mamy wyruszac o piatej rano a jeszcze nie do konca spakowani, nie najedzeni, brudni i spoceni a kuchnia nie uprzatnieta. Jutro 800 km do odebrania psa, potem nasiadowa, by sie wszystkiego na temat pielegnacji i traktowania dowiedziec, potem nastepne 500 do Magdeburga i tam bedziemy nocowac. A w niedziele wczesnym rankiem nastepne chyba 500 do Darlowa i mam nadzieje nie ze bedzie tam lalo, szalas bedzie podlaczony do wody pradu i kanalizacji i ktorys z moich kuzynow badz znajomych bedzie na mijescu, by klapnac i dostac jakoms kawe, zanim zaczniemy sie rozpakowywac. Oh i nie macie pojecia ile wlazi do naszej nowej limuzyny :) wlazl stol, cztery krzesla, cztery koldry, posiciel na zmiane do pieciu lozek, osiem poduszek, piec wielgachnych recznikow, garki, talerze, sztucce, szklanki, lapmki solarowe sztuk osiem, deska do prasowania, zelazko, ekspres do kawy, telewizor (plaski), dwa laptopy, szafa ciuchow, osiem par butow z czego cztery rozmiaru 46 w tym jedne gumowce, box dla psa i dwa rzedy siedzen sa puste! Niech zyje VW Caddy Maxi, trumna na dach i prozniowe worki :). A teraz Odpowiedz Link
xurek Re: Niechciej piątkowy 22.07.11, 21:43 zmykam sie dalej pakowac. Zostaly papiury, kosmetyki i to wszystko, czego zapomnielismy :) Odpowiedz Link
maria421 Szczesliwej podrozy, Xurku 22.07.11, 21:57 i oby Wam pogoda nad Baltykiem dopisala. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Szczesliwej podrozy, Xurku 23.07.11, 09:16 widze ze auto kupione pod katem wozenia majatku nad morze:))) Moja znajoma, ta z domem pod Darlowem, wozila w BMW-limuzynie tez duzy stol z krzeslami:))) Jaka bedziesz miala pogode? W Rewalu pada, w Jastrzebiej nie. A Ty w polowie drogi.... U nas swieci obledne slonce, ale tylko...15 stopni! Nic to, grilujemy w ogrodzie, bedziemy sie przy grilu podgrzewac:)))) Odpowiedz Link
xurek @ JUTKA 22.07.11, 22:03 wysylm na poczte gazetowa szwajcarska komorke, bo numeru polskiej nie moge sie doszukac. bede ja miala wlaczona Odpowiedz Link
jutka1 Re: @ JUTKA 23.07.11, 13:55 Odpisałam, zresztą z pytaniem i ew. prośbą o pomoc. :-)))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niechciej piątkowy 23.07.11, 10:13 Witaj powrotnie, Kanie. :-) Cieszę się, że wróciłaś z wrażeniami lepszymi niż ostatnim razem. Jak łazienka? :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niechciej piątkowy 23.07.11, 16:47 jutka1 napisała: > Witaj powrotnie, Kanie. > Jak łazienka? :-) Dziekuje, tez sie ciesze, bo przezylam i wrocilam szczesliwie. Do Radomia przyjechalam w srode i tam juz byla impreza. Ta tez sie toczyla bez przerw wiekszych az do poniedzialku - czyli gdy wyjechalismy. Zalapalam jakis 'koklusz', efekt spiewanej dzieweczki do laseczka, oparow papierosowych oraz kij wiec czego - bo nie pilam, ni palilam ani krztyny. Lazienka wypasiona. Prysznic z obnizonym progiem tak by nozek podnosic nie trzeba bylo. Na scianie przymocowane jest plastikowe siedzenie, mata antyposlizgowa. Sraczyk z deska specjalnie podwyzszony o jakies 15 cm i szeroki. Nowy malenki junkers. Plytki w kolorze kawy, duze, ten sam rodzaj w calej lazience. Poleczki w roznych zakatkach tez z plytek. Oswietlenie w roznych punktach z bajerami. Wszystkie rury zabudowane, wykonczenie na cacy. Z lazienki jestem dumna a o mac spokojna, bo sama moze sie kapac i zalatwiac. Nie musze chyba podkreslac, ze moj entuzjazm nie jest przez nia podzielany...hahaha Ale to juz jej problem. Obejrzalam tez lazienka sasiadki, bo mnie przekonywala, ze ta ma lepsza. Sasiadka zerznela zywcem z naszego wzoru, tylko rur nie zdolala zakryc bo jej kasy nie starczylo. Smialismy sie z siostrzencem, ze mamy patent na lazienke dla niepelnosprawnych o wielkosci chyba 4.5m2 Siostrzeniec No 1 zostal oficjalnie pochwalony za nadzor i obdarowany irlandzka whisky. Kumpel, ktory udostepnil materialy bez VAT przez wlasna firme budowlana zostal wysciskany. Jestem mu wdzieczna jak cholera, bo zmobilizowal jednego ze swoich kontraktowcow aby fuszerki nie bylo. Do tej pory nie mozemy ochlonac, ze sie owazylismy ruszyc lazienke mamusi. Ta dzwoni do tego kumpla scigajac go miedzy 10-cioma budowami, ktore obecnie prowadzi i laje go. Ten slucha i przeprasza...hahaha Mac wyglada dobrze. Nie ma nawet wielu zmarszczek ani wszystkich siwych wlosow. Biorac pod uwage, ze przekroczyla 80, to wyglada na 60. Dociagnie do 100-tu o ile nie wymysli z nudow czegos jeszcze glupszego. U siostry troche inaczej. Pali i pije jak stary furman, biorac pod uwage, ze ma aniuryzm, ktorego sie nawet nie da operowac ze wzgledu na rozleglosc jego wystepowania...od czegos trzeba umrzec - jak rzekla - ja to szanuje, no i wiadomo przynajmniej co ja moze trafic... Nic chyba nie da sie zrobic, gdy wiadomo, ze ktos wie ale i tak nie chce mu sie chciec. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niechciej piątkowy 24.07.11, 09:45 Jednym słowem wyjazd był udany, co mnie bardzo cieszy. Szkoda tylko, że nam się czasowo nie udało skoordynować. Another time, another time... :-) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota pół-pracująca... 23.07.11, 09:30 Już ostatnia taka, przynajmniej z tym pracodawcą. :-) Dzisiaj przed południem zajmuję się kasowaniem, kopiowaniem, archiwizowaniem maili w pracowej skrzynce. Robota żmudna i nieco mechaniczna, ale zrobić to trzeba. Od jutra przez kilka dni kończę ostatni raport, w piątek zdaję laptoka i blackberry'ego, i odpełznę kroczonc, z uśmiechem i nie oglądając się za siebie. :-D Za oknem bezet. Meteoparis zapowiada 19-20 C maks dzisiaj, i deszcz. Na razie jeszcze nie pada, ale będzie, akurat o to jestem dziwnie spokojna. Po południu albo wycieczka na miasto, albo nasiadówka na balkonie - zależy od naszego nastroju i predyspozycji. :-) Wieczór z Jackiem Bauerem. :-) Błogość. Więcej pierduł nie pamiętam. Miłej soboty. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota pół-pracująca... 23.07.11, 10:48 Jest chlodno i szaro, na wieczor jestem zaproszona na urodzinowego grilla do ogrodu, chyba zaloze pikowana kurtke. Odpowiedz Link
maria421 Deszcz zaczal padac 23.07.11, 16:38 znajomi nie odwolali grilla na dzialce, ciekawe czy sie wszyscy zmiescimy pod dachem i jak bedzie wygladalo grillowanie pod parasolem. Moze byc dzisiaj bardzo wesolo , na przekor pogodzie. Odpowiedz Link
jutka1 Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 09:55 Obudziłam się po szóstej. Jasny gwint, w niedzielę! No i dopadł mnie motorek w zadnicy: posegregowałam tematycznie pudło papierów potrzebnych do pisania, zaraz je jeszcze posegreguje pod kątem "czy naprawdę do tego raportu to jest przydatne?"; załadowałam zmywarkę i pralkę, obie czynią swą powinność; a główny plan na dziś to wpisać te "przydatne" pozycje do bibliografii i zaznaczyć w nich fragmenty do nadmienienia w raporcie. Jutro i wtorek przeznaczam na pisanie. W środę będę się motać z francuską biurokracją. W czwartek i piątek skończę czyścić twardy dysk komputera, i już. :-) A za tydzień będę już siedzieć na walizce... :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 10:27 A ja juz ponad tydzien jak wkraju urzeduje ;) Najpierw feta w gronie rodzinnym w Gdansku a pozniej moje miejsce nad morzem. Jezdze konno codziennie 2-3 godziny zarowno na padoku jak i w terenie. Wyjazd nad morze i galop po plazy jest boski. Za kilka dni przyjedzie stokroc i juz sie ciesze ;) Wczoraj pojechalam do Leborka bo tam odbyl sie zjazd Kaszubow. Nie zabraklo najwazniejszego Kaszuba...kroczyl po deptaku, gadal z ludzmi i siem fotografowal. Fajnie bylo poogladac zespoly kaszubskie, wyroby rzemieslnicze i sprobowac ciszke kaszubska. Kupilam se konia (namalowanego), fartuszek wyszywany (kaszubski wzor), mise z boleslawca i kilka klaczy roznych lili... A dzis odwiedziny mojej rodziny z Holandii urlopujacej w Gdansku. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 12:57 Dzis rano bylo tylko 12 stopni, terez jest niewiele wiecej. Wczorajszy grill jednak sie udal, nie padalo, po upieczeniu stekow i kielbasek gospodarze rozpalili ogien w kominku wiec bylo cieplo i przytulnie. Podobno od wtorku ma sie ocieplic. Oby! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 19:19 Wczoraj mię dopadły rodzinne okowy i musiałam wszystkie cudowne sobotnie plany i zaproszenia (przez się wydane) odwolać. Przykro i stydno mi było okropicznie:-( Dzisiaj podjełam już planowo wszystkie dzieci z przyległościami (jednej zabrakło) i było bardzo miło. Niemniej norweski horror nad nami zawisł, bo i wiele znajomych osób tam mieszka i sam horror wydaje nam sie łatwy do odtworzenia Polsce. I tak jak generalnie najbardziej lubię byc sama, tak dzisiaj najbardziej lubiłam mieć tę moją progeniturę dookoła mnie. I nawet le Mąż który " na wyjździe" zazwyczaj milczy to tym razem od wybycia w zeszłą niedzielę, zadzwonił ze cztery razy wyłącznie żeby dowiedzić sie co u nas słychać. Po prostu szok! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 19:21 Zeżarło mi pół posta w połowie, ale niechce mi sie go odtwarzać. "Zuma zumarum" jak mawiał tapicer mojej Maci, chodziło o to że ta mowa nienawiści czasem w faktach i dziełach sie iści. Odpowiedz Link
ewa553 a propos tapicera, 24.07.11, 19:38 to mi sie przypomina pewien krawiec z miasta R. nad rzeka W. Otoz ozenil sie z pania dr i zamieszkal z nia i jej matka, osoba bardzo wytworna. I tenze krawiec tez poczul sie bardzo wytworny i czesto podczas przymiarki cytowal swoje rozmowy z ta pania, tytulujac ja zawsze..."mamen" oczywiscie "e" z haczykiem na koncu. Do dzis sie to mame zachowalo w naszym rodzinnym jezyku... A na powaznie: niesamowita ta norweska tragedia. Dla mnie najstraszniejsze bylo to, ze ofiarami sa dzieci i to ze zabojca oznajmil iz byl to czyn sluszny.... No i oczywiscie pogoda: pogoda u mnnie w kraju strasznie mokra, wiec zamienilysmy dzis wedrowke po gorkach na trzygodzinny, szybki spacer po lesie. Tysz piknie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 19:42 "Mowa nienawisci" to jest zawsze to co mowi przeciwnik ideologiczny, nigdy to, co my mowimy. Do zabojstwa Rosiaka w Lodzi tez doprowadzila "mowa nienawisci" PO wobec PiSu, co Kaczynski stwierdzil natychmiast po zamachu. Do ataku (statuetka latedry mediolanskiej) na Berlusconiego tez doprowadzila "mowa nienawisci" opozycji wobec Berlusconiego, co natychmiast po ataku stwierdzili ludzie Berlusconiego. Wyobrazam sobie ze ktos, kto z zimna krwia morduje dziesiatki przypadkowych ludzi musi byc przepelniony nienawiscia od stop do czubka glowy. Skad u niego tyle nienawisci- nie wiem. Jestem jednak pewna, ze zadna "mowa nienawisci" nie zrobi mordercy z nikogo kto w sobie potencjalu mordercy nie ma. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 20:12 maria421 napisała: > "Mowa nienawisci" to jest zawsze to co mowi przeciwnik ideologiczny, nigdy to, > co my mowimy. > Do zabojstwa Rosiaka w Lodzi tez doprowadzila "mowa nienawisci" PO wobec PiSu, > co Kaczynski stwierdzil natychmiast po zamachu. > Do ataku (statuetka latedry mediolanskiej) na Berlusconiego tez doprowadzila " > mowa nienawisci" opozycji wobec Berlusconiego, co natychmiast po ataku stwierdz > ili ludzie Berlusconiego. > > Wyobrazam sobie ze ktos, kto z zimna krwia morduje dziesiatki przypadkowych lud > zi musi byc przepelniony nienawiscia od stop do czubka glowy. Skad u niego tyl > e nienawisci- nie wiem. > Jestem jednak pewna, ze zadna "mowa nienawisci" nie zrobi mordercy z nikogo kto > w sobie potencjalu mordercy nie ma. > Marysiu, zazwyczaj nie wchodzę w polemiki ideologiczne, ale "tą" razą niechcem, ale muszem. Nie jestem fanatyczką PO. Powiem więcej glosuję na PO z braku laku. Niemniej jak czytam, że pan X (nie pomne nazwiska) zabił pana Rosiaka w wyniku mowy nienawiści PO, to mi się futro na grzbiecie jeży. Pan X pomimo, że został przez psychiatrów uznany z jednostkę odpowiedzialną za swoje czyny, był solidnie sfrustrowany i to że akurat na tym a nie innym przedstawicielu władzy dał temu wyraz jest w dużym stopniu dziełem przypadku. Sam nie jest w stanie wyjaśnić tego i odmawia zeznań. Jako zwierze medialne śledzę wszystko co się mówi i dzieje. Raz jeszcze pokreślam, że nie jestem fanką PO. Niemniej jeśli chodzi o "mowę nienawiści" to wszyskie partie są daaaaleko za PiSem który wprowadził do polityki nową jakość. Pomówienia, opluwania, rydzykosłowia i tym podobne. Nie chcę dłużej podniecać się tematem, bo mi to szkodzi na cerę. Napiszę krótko: kto sieje wiatr ten zbiera burzę! Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedzielny motorek w de ;-) 24.07.11, 21:45 Fedoro zgadzam sie w 100% ! I myslalam ze z mojego poprzedniego postu jasno to wynika. Ale tym bardziej nie rozumiem Twojego zdania: "chodziło o to że ta mowa nienawiści czasem w faktach i dziełach sie iści" w odniesieniu do norweskiej tragedii. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 25.07.11, 14:07 nareszcie przestalo byc piekielnie goraco cj - sprawdz poczte Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 25.07.11, 15:59 Pierdu pierdu... Weekend był dziwny i zmienny. Z jednej strony nadzwyczajnie bo przyjaciółka spłynęła w odpwiedziny, a z drugiej strony, byłyby urodziny Mamy więc jakoś tak smętnawo czycoś? A dzisiaj sobie już nabyłam bilet PKS do Łeby, skąd mnie odbierze Szfedka i spędzimy razem kilka dni nad morzem i w okolicach. Poza tym na "fusze" uczę kilka pań z programu europejskiego - przemiłych, zabawnych i nadzwyczaj interesujących. Co mnie rano ze smętków skutecznie wybiło, i dzisiaj po południu postaramy się zasadzić na statek Syrenka, bo tramwaju wodnego się nie udało złapać w weekend. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe jutka 25.07.11, 19:24 zapodzialem twoj email domowy, wiec pchnalem ci mejla na gazete. Odpowiedz Link
jutka1 Po-niedziel-nik 25.07.11, 23:49 Dzień był dość zajęty. Rano pognałam do biura, zanim się ogarnęłam i załatwiłam co trzeba, była dwunasta. Pognałam do domu i zagłębiłam się w papiery. Stwierdziłam, że raport konsultantów jest do doopy. Wpadłam w lekką deprechę, bo na prawdziwe poprawienie tego szytu musiałabym fulltime przez jeszcze miesiąc pracować. Nie mam miesiąca. No to postanowiłam, że zrobię co mogę w te parę dni, a to co zawieszę na stronie internetowej będzie podpisane nazwiskami konsultantów, bez mojego. Niech się kurnia wstydzą za swoje wypociny, w świat pójdzie i będzie dla nich dobrą nauczką. :-/// Ale za to skopiowałam pliki na pendrive'a, "wyczyściłam" komputer, no i całe biurokratyczne dossier mam gotowe. Jutro od rana w papierach i redagowaniu, po południu przerwa "na życie". Lajfyzgud. :-) Odpowiedz Link
ewa553 raport pogodowy 26.07.11, 08:27 pogoda w kraju marna. Cieplo, ale co jakis czas pokrapia. A potrzebuje i dzis (plewienie) i jutro (zbieranie ostatnich sliwej) suchej pogody. Po ostatnich sliwkach mialam wlosy jakbym wpadla do studni: ocieralam sie caly czas o mokre liscie, galezie. Brrr! Za chwile nowa praktyka: ide odwiedzic pana ktory konczy dzis 80 lat i bede mu gratulowac w imieniu parafii. Mam nadzieje, ze nie wyrzuci mnie za drzwi:)))) No a potem plewienie:(((( Odpowiedz Link
maria421 Re: raport pogodowy 26.07.11, 09:06 Melduje ze u nas pogoda sie troche poprawila, bo dzis bylo juz 15 a nie 12 stopni. Odpowiedz Link
jutka1 Re: raport pogodowy 26.07.11, 09:33 U nas ma być maksymalnie 22-23 C, a po południu ma padać. :-( Ma się stopniowo poprawiać, tak że w niedzielę będę jechać w upale 26 C. Hahaha. Letem do papierów. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: raport pogodowy 26.07.11, 13:06 Temperaturza doszla do 20C w poludnie...huurra. Cieplo bylo i slonecznie. W ogrodku kwitna biale kalie i strelicje. Niebieskie kwiatuszki wyskoczyly tez na rozmarynie. Wokol cale roje pszczol. Dojrzaly mandarynki, oraz pamarancza i limetka. Kocham taka zime. Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: raport pogodowy 26.07.11, 14:00 Ty chyba kpisz, Kanie! Jestes pewna ze piszesz o zimie a nie o poznym lecie?:)))) Jutka, zalatwilas sobie ten nowy srodek transportu? Pisalas o jakims malym busiku. Noza bene: Szkoci przejeli transport w Polsce. No, moze tylko czesciowo:))) Otoz rodzina przestala jezdzic z Warszawy nad morze wlokacym sie (jakies remonty szyn) pociagiem, za to o wiele taniej i wygodniej jezdza autobusami. Linia autobusowa wlasnie otwarta zostala przez Szkotow. Ktos cos slyszal? Polecam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: raport pogodowy 27.07.11, 07:54 Załatwiłam. Bus przyjedzie po mnie do domu (paryskiego) i odwiezie do domu (dolnośląskiego). Mam nadzieję, że się sprawdzi. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Roma da capo... 26.07.11, 19:14 Jestem cala szczesliwa: wlasnie zabuchowalam lot i hotel na tydzien we wrzesniu. Po lutowym nieszczesnym pobycie z siostra, co to darlysmy koty caly czas, odczuwam potrzebe zamazania tego incydentu milym pobytem. No to lece! Mozecie zaczac mi zazdraszczac:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Roma da capo... 27.07.11, 08:19 Zazdroszczę... też planuję Rzym, ale może wiosną albo jesienią przyszłego roku. Odpowiedz Link
maria421 Re: Roma da capo... 27.07.11, 08:50 Tez bym chciala do Rzymu i z pewnoscia jeszcze nie raz tam bede, narazie jednak nie planuje nic konkretnego. Na termometrze tylko 15 stopni. To mialo byc to ocieplenie w polowie tygodnia? Z 12 do 15 stopni? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Roma da capo... 27.07.11, 14:23 Z 12 do 15 to jest po prostu nieprzyzwoicie zimno jak na lato. A tu - leje. Całą noc - lało. Rano - lało. Teraz też leje. Qrva mać. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Roma da capo... 27.07.11, 15:46 Wlasnie wrocilam z miasta i donosze ze jest juz 20 stopni i ze nie pada. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Roma da capo... 27.07.11, 15:55 w kraju tez dzisiaj nie pada i mamy 22 stopnie:))) Zebralam taka mase ogorkow, ze musialam je rozdarowac... Odpowiedz Link
maria421 Piekny sloneczny poranek 28.07.11, 08:36 wreszcie! I oby sie taka pogoda utrzymala. Odpowiedz Link
jutka1 Szary poranek 28.07.11, 09:00 U nas szaro. Zaczynam mieć dość tej szarości. :-( Wczoraj skończyłam i wysłałam jeden rozdział, dzisiaj kończę i wysyłam drugi. I na tym zakończę swoją działalność pisarsko-zawodową. :-) Jutro zaś idę do biura, kumpel pomaga mi przewieźć kartony z resztą książek, wysyłam ostatnie maile i zdaję osprzęt. Wolność... :-))) Którą to wolność od 16:00 będę świętować w miłym towarzystwie. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Odpowiedz Link
ewa553 A! Teraz wiem: 28.07.11, 09:07 to Ty nam deszcz przyslalas, Maryska! Niech Cie licho... W tej sytuacji nie moge rwac sliwek, zmarnuja sie na drzewie:((((( Odpowiedz Link
maria421 Re: A! Teraz wiem: 28.07.11, 13:43 ewa553 napisała: > > to Ty nam deszcz przyslalas, Maryska! Niech Cie licho... W tej sytuacji nie mog > e rwac sliwek, zmarnuja sie na drzewie:((((( Ty mnie o jakies magiczne moce podejrzewasz a mnie tu Alzheimer nawiedza. Dzisiaj wzielam sobie jogurt na deser i mialam do niego wsypac mielone ziarnka lnu, ale zamiast zarenek lnu wsypalam lyzeczke kawy rozpuszczalnej:) Kawa sie w jogurcie rozpuscila, wiec mialam deser i kawe naraz. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 28.07.11, 14:13 sir Paul M. zagral w Centre Bell, ale jak zagral! Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 151, symetryczny :-) 28.07.11, 18:57 Bylas na serze?! Jak tak, to zazdroszcze i glupio, ze olelam. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-))))))))))))))))))) 29.07.11, 08:20 D-Day, D-Day, D-Day! :-D Za godzinę wychodzę, a wrócę już jako wolny człowiek. Jippiiiii.... :-) Jutro ostatnie zakupy, pakowanie i w niedzielę w drogę. Fajnie. :-) Ale żeby nie było, że wszystko jest boskie, za oknem jest szaro i chłodno. W Polsce podobno od środy ma być słonecznie i upalnie. Oby. Miłego piątku! :-) Odpowiedz Link
ewa553 pracowity piatek 29.07.11, 09:28 przywiozlam pare kilo sliwek z Tajemniczego Ogrodu. Musze wyjsc celem nabycia odpowiedniego cukru i brzoskwin, koniecznie miekkich. Czeka mnie pracowite popoludnie przy robieniu dzemiku. (drzemiku). Komus podeslac? Pysznie smakuje. I nie szkodzi, bo mi dzis na sniadanie zaserwowal kolega bulki z dzemem jagodowym i domyc zebow nie moge:(((( a jestem akurat po profesjonalnym czyszczeniu tychze.... Odpowiedz Link
maria421 Re: pracowity piatek 29.07.11, 19:17 Szlag mnie trafia. Poniewaz nasz byly lokator nie reaguje na wezwania do zwrotu kosztow za to ze zasyfil caly parkiet w Ani mieszkaniu, Ania poszla dzisiaj do adwokata ktory ja poinformowal ze jezeli poda faceta do sadu, to ona bedzie musiala udowodnic ze to byly lokator doprowadzil do zniszczenia parkietu, tzn. ze proces niszczenia rozpoczal sie w czasie kiedy on wynajmowal mieszkanie, co jest wlasciwie nie do udowodnienia. I jeszcze jedno- sad moglby wziac pod uwage cene parkietu w momencie jego zniszczenia, a nie cene nowego parkietu. Przyszlo mi do glowy zeby skontaktowac sie z ludzmi od ktorych kupilismy to mieszkanie w 2006 roku, wydaje mi sie ze to oni zakladali ten parkiet, moze zgodziliby sie swiadczyc w sadzie, ale nie wiem co zrobie, chyba bede musiala przelknac te strate i cieszyc sie ze mam chociaz kaucje. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pracowity piatek 29.07.11, 19:22 no i popatrz jak sie kutas wywinal! Zycze Ci, zeby z nowymi lokatorami lepiej poszlo.... Odpowiedz Link
maria421 Re: pracowity piatek 29.07.11, 19:37 Ewa, nowi tez juz do nas pisali przez adwokata, ale Ania im odpisala tak ze im w piety poszlo i teraz jest cisza , spokoj i narazie placa. Nie przypuszczam zeby ci spowodowali nowe szkody, ale przypuszczam ze beda sie czepiac kazdej pierdoly zeby wymusic znizke. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pracowity piatek 29.07.11, 19:48 no, faktycznie macie pecha. Bo ci nowi sa przeciez przez znajomego poleceni? Z ciekawosci zapytam: czy przy wynajmowaniu tego miestkania pisaliscie protokol ze stanu mieszkania? Bo przy tym co sie wyniosl, najwyrazniej tego nie bylo... Odpowiedz Link
maria421 Re: pracowity piatek 29.07.11, 19:53 Tak, spisalismy protokol przekazanie mieszkania tak z bylym jak i z nowym lokatorem. Byly podpisal ze parkiet jest uszkodzony przez wilgoc, ale to ponoc nie jest jeszcze dowod. Fryzjera zmienilam glownie z tego powodu ze ostatnio przeciez przez dluzszy czas nie moglam prowadzic samochodu. Nowa fryzjerka jest tez OK, a do tego blisko i taniej. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pracowity piatek 29.07.11, 19:59 Tak, ale czy byly podpisal wprowadzajac sie, ze nie ma zadnych zastrzezen? Odpowiedz Link
maria421 Re: pracowity piatek 29.07.11, 20:07 ewa553 napisała: > Tak, ale czy byly podpisal wprowadzajac sie, ze nie ma zadnych zastrzezen? Tak. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pracowity piatek 29.07.11, 20:14 no to kurde, masz przeciez dowod, ze to on schrzanil parkiet! Wprowadzil sie do suchego, opuscil mokry. Czy to nie jest jednoznaczne?? Odpowiedz Link
maria421 Re: pracowity piatek 29.07.11, 21:11 ewa553 napisała: > no to kurde, masz przeciez dowod, ze to on schrzanil parkiet! Wprowadzil sie do > suchego, opuscil mokry. Czy to nie jest jednoznaczne?? Dla mnie to jest jednoznaczne do kwadratu. Ale trzeba by jeszcze udowodnic ze to sie stalo z jego winy. Niby w kontrakcie jest paragraf ktory mowi ze lokator odpowiada za szkody powstale w czasie uzytkowania i ze to on ma udowodnic ze nie zawinil, ale na tym podobno nie mozna polegac. No i chodzi o to, ze on , w razie czego , nie musialby placic za remont i nowy parkiet tylko za wartosc starego. Wierzyc sie nie chce, ale taka jest wlasnie tutejsza sprawiedliwosc chroniaca zlodziei , oszustow i wszystkich pozbawionych skrupulow bydlakow. Jezeli masz tupet, natomiast nie masz skrupulow i za grosz poczucia honoru, to wygrywasz. Glupi, uczciwy jest od razu na straconej pozycji. Odpowiedz Link
ertes Re: pracowity piatek 29.07.11, 23:17 Bede za dwa tygodnie w okolicy (FRA) wiec mozesz podeslac :) U mnie za to drzewo figowe dostalo szalu i sie ugina pod ciezarem. Niestety wiekszosc sie zmarnuje :( Tesciowa w zeszlym roku robila dzem i wyszedl pyszny. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pracowity piatek 30.07.11, 09:34 nie ma sprawy ertes! przywiez z soba figi, a prawie na poczekaniu zrobie Wam dzemik:)))) Myslisz, ze znajdziesz godzinke, zeby razem wypic kawe? Odpowiedz Link
jutka1 Sobota przedwyjazdowa 30.07.11, 09:34 Pospałam jakcza, za oknem błękitne niebo i słońce (TERAZ się pogoda poprawia, jak mam wyjeżdżać!), ma być dzisiaj 22 C. W planach na dziś: małe zakupy, powolne pakowanie, kilka telefonów, potwierdzenie u kierowcy busika, że pod dom ma podjechać jutro. Cały dzień przede mną, NIE MUSZĘ PRACOWAĆ, :-D spokojnie dam radę. Nawet mam zamiar wyrwać ze dwie godziny na balkonie z książką... :-) No i tyle pierduł. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link