jutka1 30.07.11, 09:38 Kurdebalans, nie zauważyłam, że poprzednie pierdulum się kończy... Zaraz wkleję dzisiejsze wpisy. Otwieram nowe pierdulum. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Poranne wpisy z poprzedniego 30.07.11, 09:40 Re: pracowity piatek ewa553 30.07.11, 09:34 nie ma sprawy ertes! przywiez z soba figi, a prawie na poczekaniu zrobie Wam dzemik:)))) Myslisz, ze znajdziesz godzinke, zeby razem wypic kawe? Odpowiedz Link
xurek z szalasu 30.07.11, 11:19 internet na modem i antenke zwisajaca za oknem. Krzeselko odpowiednio miniaturowych rozmiarow by zmiescilo sie pod biurkiem w szalasie nie do kupienia, wiec siedze na obrzezanej drabinie. Leje non-stop, szalas nie dokonczony, dzialka przypomina wygladem krajobraza ksiezycowy, woda ciepla jest rzadko, bo cisnienie przewaznie nie wystarcza na wlaczenie junkersa, pies jest przezabawny, ale wszystko zjada, z najwieksza luboscia smieci budowlane, ktore to potem wysrywa w postaci plastiku, kawalkow olowka itd. Nagminnie nie mam na nic czasu, ale jak sie troche odechoze, zrobie jakies zdjecie tej prowizorki i wkleje. Poza tym cudowna plaza, bo z racji pogody brak na niej ludzi :) no to lece do obiego, jyska i budowlanej mrowki :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: z szalasu 30.07.11, 12:15 Mila niespodzianka, Xurku. Czekam na zdjecia psa. Na wszelki wypadek rozejrzyj sie gdzie jest najblizszy wet:)))) Od brata z Lukecina dostalam sms-a, ze maja urozmaicenie, bo raz pada, a raz leje i tak w kolko. Ale oni przynajmniej tam juz od paru lat zagospodarowani. O ile pamietam, to przy takich deszczach woda w Baltyku jest przynajmniej ciepla? Jak pies ma na imie? Odpowiedz Link
xurek Re: z szalasu 30.07.11, 23:55 jestem tak padnieta, ze zdjecia, odpowiedzi itd jutro. Teraz ide sprobowac umyc wlosy i do lozka. Pies zostal nazwany przez Piranhe "Fame", po tym jak mu zabronilam nazwac ja "Fuck". Musialo byc na "F", tak zazyczyl sobie hodowca. Odpowiedz Link
ewa553 Re: z szalasu 31.07.11, 10:23 Pirania jest niezawodny:)))) Stlamsilas jego osobowosc zmieniajac projekt imienia. No i odebralas mu mozliwosc bezkarnego przeklinania:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: z szalasu 30.07.11, 12:23 Xurku, współczuję pogody i opóźnień w pracach budowlanych. :-( Sprawdź pocztę gazetową please. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Melduję się powrotnie :-) 01.08.11, 06:24 Po 18 godzinach jazdy :-(... Na Dolnym Śląsku, a przynajmniej w mojej okolicy, pada deszcz. :-( Jest chłodno, a w domu wręcz bardzo chłodno. Rozpaliłam więc w kominku (1 sierpnia!) i grzeję się na kanapie zanim odpełznę krocząc na dół i zalegnę. Nie spałam właściwie całą noc. Siedzenie było niewygodne. Boli mnie dupa (tutaj już eufemizmy nie oddadzą stanu rzeczy) i kręgosłup. No to przetestowałam połączenie busem i podziękuję. Wieczorem sprawdzę loty Wizzairu w powrotna stronę, mimo że bilet na busa mam już wykupiony. Zarwane noce w niewygodnym siedzeniu? Nie, dziękuję. Poza tym w sobotę ma padać, a ja sprosiłam kupę gości na imprezę. ogrodową. :-/// A w niedzielę wydaję obiad rodzinny na 9 osób i właśnie się zorientowałam, że nie mam tyle krzeseł, bo przecież część krzeseł jest w Paryżu. :-/ No i co z tym fantem? Meble ogrodowe będę do jadalni targać? No chyba na to mi przyjdzie. Ach, po tej nieprzespanej nocy jakaś zgrzągliwa i miąchliwa się zrobiłam. Pogrzeję się trochę przy kominku i zalegnę. Miłego poniedziałku. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Melduję się powrotnie :-) 01.08.11, 08:39 podobno od dzis ma byc u Ciebie lepsza pogoda, wiec sie nie martw na zapas. A gosciom zaproponuj zeby przyniesli z soba skladane krzeselka. To mi kiedys podsunela znajoma, jak zaprosilam 15 osob, no i sie sprawdzilo! Odpowiedz Link
ewa553 Xurek-panisko! 01.08.11, 18:46 Mialas dzisiaj zamiescic jakies zdjecia, ale sie lenisz. Czy to dlatego, ze dzis Wasze swieto narodowe, czy tez dla uczczenia nieslychanie wysokiego kursu franka? Panisko jestes, wymieniaj, wymieniaj, a bedziesz mogla zamienic szalas na palacyk:)))) A w szalasie zamieszka piesek na F. Odpowiedz Link
jutka1 Preludium do sierpnia w domu :-) 02.08.11, 08:09 Jeszcze dochodzę do siebie, dziś jest lepiej niż wczoraj, jutro będzie jeszcze lepiej. Pogoda taka sobie, choć jest trochę cieplej. Tylko te chmury deszczowe... No patrz, już pada! :-( Wczoraj późne popołudnie spędziłam na tarasie, gapiąc się na ogród, czytając Bluszcz i sącząc schłodzone touraine. Spokój, motyle, cisza przerywana konwersacjami ptaków i klekotaniem moich bocianów. Takie preludium do sierpnia w domu. :-) Czy ja rok temu zamieściłam zdjęcia mojego ogrodu o świcie, bo nie pamiętam? Plany na dziś bardzo proste: trochę się pokręcę po obejściu, poodkurzam i zetrę kurze, przestawię dwa meble co mi przyjaciółka - Bóg wie czemu - poprzestawiała z ich normalnego miejsca, potem późny obiad u mamy z przyszywanym tatusiem, który właśnie dziś przylatuje z ciepłych krajów. Rodzinnie i domowo. Od jutra zaczynam powoli przygotowania na gości, w czwartek pierwszy, w piątek druga tura szt. 1-3, a w sobotę kulminacja: dodatkowych szt. 6. W porywach będzie nas w sobotę 12 osób, z czego 4 osoby zostaną na nocleg. Fajnie. :-) Za to niedzielny obiad mi się okroił, bo siostra z przyległościami nie dojedzie na czas z wakacji. I tyszpiknie, nie będzie problemu z liczbą krzeseł, stołów etc. :-) Siostra będzie dzień później. A potem może gdzieś pojadę nad jakieś jezioro czycuś. Zobaczymy, ustalenia będą za kilka dni. No, to letempendzem ;-) dopijać drugą kawę i słuchać Gordona Haskella. :-D Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Preludium do sierpnia w domu :-) 02.08.11, 13:54 Jutka, ale pysznosci sie w Tojej okolicy jada! :) palcelizac.gazeta.pl/palcelizac/56,110783,10044522,Kuchnia_Sudetow.html Odpowiedz Link
jutka1 Re: Preludium do sierpnia w domu :-) 02.08.11, 14:07 No paczpani. Takie frykasy to jakiś szef kuchni wymyślił, unosz siem jada prościej. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Środa, słonecznie :-) 03.08.11, 08:53 Słońce za oknem, nie do wiary! :-) A na necie pogodynka pisze, że dzisiaj u mnie jest "pochmurno, ale bez opadów". Hahaha. Jadę dziś "do powiatu" na manicure i zakupy. Przy okazji wypiję kawę ze znajomym. Popołudnie i wieczór w domu. Jeśli nie będzie padać (hahaha), to pewnie będę tarasować z prasą i książką. Jutro od rana sprzątanie i szykowanie się na przyjazd gości. Spokojne wiejskie życie. :-) Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Lato sie zmeczylo 04.08.11, 08:41 Pory roku sie poprzesuwaly. Lato bylo wiosna (wiosnom), a teraz mamy wczesna jesien. Nie pamietam tylko czy byly wogole wiosna? I ciekawe, jak dlugo bedzie trwala jesien. I wogole. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Lato sie zmeczylo 04.08.11, 08:48 U nas jeszcze zipie, ale podobno od jutra ma się zmęczyć i pójść sobie. :-/ Tutaj przygotowania do przyjazdu (-ów). Zaraz zabiorę się za odkurzanie i mycie podłóg (kurze już wytarłam, i było tego...). Potem zamiatanie tarasu i doprowadzanie do porządku mebli tarasowych. Potem padnę. A od popołudnia już będę zajęta. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Lato sie zmeczylo 04.08.11, 08:51 Jutka, Ty i mycie podlog?? Zdaje sie ze o POS-a w Polsce o wiele trudniej niz w Paryzu, co? ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Lato sie zmeczylo 04.08.11, 08:54 Jako osoba bezrobotna ;-) muszę sama o to zadbać. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 odwoluje koniec lata! 04.08.11, 13:22 przynajmniej u mnie w kraju: 26 stopni (w cieniu) i slonce. Forelle na jutrzejszy grill nabyte. Przyszlam do domu odpoczac po fryzjerze, dentyscie i jednym domu starcow. Jak odpoczne, to lece do ogrodu zbierac gruszki a nastepnie rozdawac je w okolicy. Pic mi sie chce, ale ryjek mam jeszcze zdretwialy od zastrzykow, a zapom nialam nabyc slomke do picia:((((( Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 04.08.11, 14:41 Poczulam sie piekna, seperelegancka i szczuplutenka :) deser.pl/deser/51,111857,10059887.html?i=13 Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 04.08.11, 14:48 Ewa, wczoraj przypomnialo mi sie jak tu niedawno pisalas jak Cie w windzie ogromnych wymiarow sasiadka przygniotla biustem bez stanika bo spotkalam wczoraj na ulicy dziewczyne, lat ok 30, wagi ok 120 kg, ubrana w czarne legginsy i do tego czarna tunike pod ktora swobodnie sobie bujaly opadajace na brzuch olbrzymie piersi . Za kazdym krokiem ding- dong na wszystkie strony. Brrr.... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 04.08.11, 16:53 Bylam u chirurga, przepisal mi dalej fizjoterapie do konca miesiaca. Potem mnie przeswietli i orzecze czy i kiedy nalezy usunac srube. Odpowiedz Link
xurek zdjecia 04.08.11, 23:49 sprzed dwoch dni: teraz szalas juz troche bardziej pomalowany i mamy wreszcie stol :). Zdjecia zrobie, jak bede miec troche czasu: to dzialka z szalasem "od konca do konca" to szalas z bliska a teraz jeszcze zdjecia Fame: Odpowiedz Link
ewa553 Re: zdjecia 05.08.11, 08:08 Fame wyglada na wesolego pieska. I jaka ma fryzure! Przypomnij mi prosze jaka to rasa. Blisko Waszego szalasu sa jeszcze dwa inne: czy to stali mieszkancy czy tylko urlopowo dojezdzajacy? Jacys znosni ludzie? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: zdjecia 05.08.11, 16:33 Mnie sie podoba grzywka piesi i oczywiscie piesia sama. Odpowiedz Link
xurek domek ciasny, ale wlasny :) 05.08.11, 17:32 jako ze sie zapowiedziana wizyta odpowiedziala to mialam czas na uwiecznienie szalasu od srodka: gabinet i sypialnia w jednem :) apartament Samuela: na pietrze sypialnia, na parterze bawialnia :) salon z aneksem kuchennym: korytarz i lazienka: taras: no i nowo zdobyty stol i pierwszy na nim posilek :) i na zakonczenie Fame dzisiejszym popoludniem :) fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/Baom8rcPNqzIeBMURX.jpg Odpowiedz Link
maria421 Re: domek ciasny, ale wlasny :) 05.08.11, 19:06 Super domek! Z zewnatrz niby nic,a w srodku full wypas! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: domek ciasny, ale wlasny :) 05.08.11, 23:16 Kurcze, chałupka imponująca. Pies rewelacyjny. Odpowiedz Link
xurek Re: domek ciasny, ale wlasny :) 05.08.11, 23:28 w szalasie jest jeszcze jeden pokoj, ktorego nie sfotografowalam, bo zajmuje go gosc i zrobil w nim potworny bajzel :) plus pomieszczenie gospodoracze, ktore chlopaki budowlancy w ramach samowoli powiekszyli tak, ze chyba jeszcze jeden maly pokoik sie wykroi, jak juz bedzie gotowe. Bedzie wiec szalas rodzinny, w ktorym rowniez moja mama i siostra z coreczka beda mialy swoje pokoje. Juz sie ciesze jak w przyszlym roku bedzie gotowe, obsadzone zywoplotem i pnacymi rozami tudziez otoczone pieknym trawnikeim mias ksiezycowych kraterow :) Odpowiedz Link
chris-joe Re: domek ciasny, ale wlasny :) 05.08.11, 23:35 Bardzo gitesowo. (Maria bardziej, widze, jest na czasie z zargonem, ja odstaje.) Porch mnie sie bardzo podoba w stylu latynoskiej hacjendy/fazendy. Coolisty. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: domek ciasny, ale wlasny :) 06.08.11, 16:29 Nie wiem dlaczego 'szalas' ale dla mnie to 'szalas' luksusowy wyjatkowo...hahaha Przegladajac nasze nieliczne zdjecia z Polski, zdalismy sobie sprawe, ze wiewiorka ma wiecej zdjec niz 'para mloda'. Wieworki na zywo nie widzialam chyba ze 20-cia pare lat. Jakie to egzotyczne dla mnie stworzonko... Kan Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: domek ciasny, ale wlasny :) 07.08.11, 00:16 Dla mnie w sumie też:) Jak przyjechaliśmy do Polski drugi raz, to ją nauczyło że na wiewiórki w Łazienkach woła się Basia, Basia, Basia... Przyjechaliśmy po roku, poszliśmy do Łazienek, bo co niby można robić innego z dziećmi w Warszawie. Syn Średni zajął się pawiami a Dziecinka strasznie się zamyśliła. Z orzeszkami w tłustej łapie. Pomyśłała po czym zawezwała:Barbaro, Barbaro, Barbaro... - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot Odpowiedz Link
ewa553 Re: domek ciasny, ale wlasny :) 07.08.11, 08:21 Dopiero dzis zdjecia obejrzalam, wiec wszystkie komplementy wyczerpali Szanowni Przedmowcy. Ja sie wiec tylko pod tym wszystkim podpisuje. Od siebie dodaje tylko zachwyt, ze w naprawde duzym tempie to wszystko powstalo i zadna tam prowizorka, czy kombinacje, wszystko dopiete na ostatni guzik. Niby szalas, a tu taka elegancja. Mam nadzieje ze polska pogoda pozwoli Wam mimo wszystko na czeste spozywanie na tarasie przy stole "Co Sie Zowie". Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 07.08.11, 09:46 Sierpniowa niedziela a ciemno jak w listopadowe popoludnie. Nie lubie! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 07.08.11, 18:10 A u nas zaczął padać deszcz. Będzie się w ciągu tygodnia ochładzać i ochładzać, brrr. Ale poza tym jest cudnie. Bociany uczą młodego latać, obserwujemy z ciekawością i rozbawieniem. :-) Jutro jedziemy do winnicy po drugiej stronie góry. W środę do Czech na jakieś 2-3 dni. Potem się zobaczy. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 08.08.11, 08:39 Zbudzil mnie szum deszczu, teraz juz nie pada, ale jest ponuro i na nastepnie dni zapowiadaja podobnie. Lata juz w tym roku chyba nie bedzie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 08.08.11, 08:52 przestan krakac, Maryska! I tak jestem zdeprymowana: zucchini padlo, ogorki skonczyly sie zanim zaczelam je jesc, pomidory ledwo zipia, nie chca byc czerwone:(((( Gdyby nie mangold i fasolka to nie mialabym co jesc.... Za to gruszek taki nawal, ze tylko chodze i rozdaje..... Ale mimo deszczu bylo pieknie w sobote w ogrodzie: jak zaczelo padac to wsunelismy nasze lezaczki pod dach werandy i sluchajac szumu deszczu i zajadajac jablka (wlasne, jasne) czytalismy sobie. Bylo mimo, cieplo. Marysiu, czy wiesz ze przez najblizsze dni bedziemy tu prowadzic dialog? Dorota zaginela, Jutka wedruje po znajomych, reszta chyba nie ma czasu.... Odpowiedz Link
ewa553 witaj Marysiu! 09.08.11, 08:34 czy u Was tez taki okrutny wiatr? Niby 19 stopni, ale wiem ze musze sie cieplo ubrac, bo ten wiatr sprawdzilam juz wczoraj: jest doprawdy przenikliwy. Ide do miasta, do ortopedy (na termin czekalam 6 tygodni!!) a potem jestem zaproszona na obiad. Papa, do popoludnia! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: witaj Marysiu! 09.08.11, 08:54 Bardzo mi przykro, ale się wetnę między "wódkę a zakąskę" Waszego gruchania forumowego. Nigdzie nie zaginęłam, miałam tydzień urlopu. Potem może skrobnę parę słów, na razie powiem, że było bosko. Wróciłam i otrzymałam informacje, że Lepper się powiesił, kogoś tam z kolei porwano, jednym słowem dzień jest kreatywny bardzo, słoń zrobił kupę w cyrku (cycat). Podziwiam hacjendę Xurka, psa oraz resztę malowniczych przyległości :) -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 witaj Dorota! 09.08.11, 15:48 ciesze sie, ze wyplynelas (z Baltyku, tusze). Wole tercet od duetu. I ja podziwiam meskie przyleglosci Xurka:)))) Chyba bedzie musiala zorganizowac jakies forumowe biwakowanie u siebie? Bardzo by mi sie podobalo biesiadowanie przy tym cudownym stole na werandzie.... Spilabym sie chetnie:))) Ale na zaproszenie czekac nie bede, spije sie chyba dzis z rozpaczy, bo mam beznadziejny dzien: najpierw okazalo sie ze garaz do ktorego rano sterowalam, byl zamkniety. Nastepnie czekalam u lekarza (termin mialam wyznaczony!!) cala godzine, w czasie ktorej dwa razy reklamowalam. Nastepnie poproszono mnie do gabinetu, gdzie siedzialam kolejne 10 minut patrzac w sufit, bo nie zabralam z poczekalni czytadla. Nastepnie dostalam kilka zastrzykow cortizonu i nejeden z Was tu wie, jakie to bolesne. Sfrustrowana poszlam do Wlocha i poprosilam na tece o szybkie espresso. Pani z usmiechem, ale bez slowa wskazala mi miejsce siedzace, nastepnie - znowu palcem - pokazala mi kelnera. Ten przeszedl kolo mnie dwa razy obojetnie, wiec wk...ona wstalam i wysyczalam, ze inaczej sobie wyobrazam szybkie espresso. Nastepnie weszlam do domu mody gdzie nabylam dwie identyczne bluzeczki, w roznych kolorach. W kasie sie okazalo, ze jedna z nich kosztuje dwa razy tyle ile druga. Zareklamowalam, zaczeli biegac, wyjasniac, a ja ciagle zdenerwowana po lekarzu i spragniona espressa.... Wyjasnili. Pieniadze oddali. U nastepnego Wlocha od razu usiadlam, zamowilam kawe i zaczekalam pare minut na psipsiolke. Poszlysmy razem na obiad. Nastepnie ona do garazu, a ja do dalszego garazu, a tu zaczyna lac jak z cebra. Poszlam do pierwszego sklepu, kopilam parasolke a na kasie stalam tak dlugo, ze deszcz przestal padac:)))) Po przyjsciu do domu zastalam wiadomosc, ze Kolega byl i mnie nie zastal (bylismy umowieni dopiero na wieczor) i ze wieczorem nie moze itd. To jak ja dzis nie mam randki, to po co sie dalam traktowac cortizonem???? Jest wczesne popoludnie i ciekawe co sie jeszcze zdarzy. A, juz wiem: musze zaraz wystawic przed dom stary fotel skorzany. Kolega mial mi pomoc, a teraz musze sama z chorym kregoslupem sie meczyc. Kurwa mac i juz! Odpowiedz Link
maria421 Re: witaj Dorota! 09.08.11, 16:01 Czekaj, czekaj, Ewa, niech sie polapie. "Sterowalas do garazu" znaczy chcialas wjechac na kryty parking? Poprosilas "na tece" o szybkie espresso znaczy chcialac to espresso wypic na stojaco przy barze? Stalas dlugo "na kasie" znaczy ze byla kolejka do kasy? I co ma cortizon do Twojej dzisiajszej randki????? :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: witaj Dorota! 09.08.11, 16:45 Mario, Tys geniuszem! Wszystko zrozumialas:)))) A cortizon? Nie moglam sie ruszac z bolu, wiec sobie pozwolilam wstrzyknac, zeby sie na randce nie ruszac jak jakas sierota obrzygana :))))) To ze jestem stara nie oznacza ze musze sie ruszac jak babcia jakas. Odpowiedz Link
maria421 Re: witaj Dorota! 09.08.11, 17:26 Ja "na tece" zrozumialam, ale kto nie zna niemieckiego mogl pomyslec o tacy albo o wielkiej teczce:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: witaj Dorota! 09.08.11, 17:46 fakt, jak jestem wkurzona, w pospiechu lubtepe, to bardzo brzydko mowie. Przypomina mi to stary witz opowiadany przez mojego tutejszego wujka: nie gebrauchuj tak tych ausdruckow bo tego nie lajduja:)))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: witaj Dorota! 10.08.11, 11:20 Ewa, przyznaj się, dałaś się naszprycować cortisonem, żeby móc uprawiać dziki nieokiełznany seks! A tu dupa w zaroślach! Stokrotnie współczuwam! Słuchajcie, zrobiłam sobie wczoraj ok. 9 kąpiel i położyłam do łóżka żeby obeschnąć i poczytać. Po czym obudziłam się dziś o 10 rano! Ponad 12 godzin. Chyba wakacyjne wrażenia odsypiałam, albo co. Snów się śniła wielka masa. No więc wstaję, robię kawę i mam ochotę snuć przemyślenia czytając foruma, a tu - nic! Zero nul, mordy w kaszance. Halo! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: witaj Dorota! 10.08.11, 12:08 Melduję się w pośpiechu, jestem zaabsorbowana gośćmi i w ogóle. Ale jest fajowo, mimo pogody pt. listopad. Jutro jedziemy na czeską stronę, spotkamy się z lubelskimi znajomymi, powrót w sobotę. Potem się zobaczy. I tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: witaj Dorota! 10.08.11, 15:11 Hlehle. Pierdu a czy to Forum czy czytelnia...gdzie te przemyslenia? A moze poczekamy az sie swistaki obudza i zaczna sie produkowac literacko? Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: witaj Dorota! 10.08.11, 15:54 tak czy siak, Dorota, cortizon byl na nic:((((( a jeszcze dla zabawy powiem, jak sie wczorajszy dzien pechowy skonczyl: lezalam juz w lozku gdy uslyszalam z kuchni brzek tluczonego szkla. Powiedzialam sobie w duchu a co mnie to obchodzi i nie wstalam. No a ranek musialam zaczac od umycia podlogi w kuchni: mam takie miejsce na "kredensie" gdzie stoja z tylu butelki z oliwa i olejem (rzepakowym zreszta), a przed nimi szklanka w ktorej stale trzymam moj napoj, czyli sok jablkowy na pol z woda. Pije tego duze ilosci w ciagu dnia, wiec stale tam stoi. No i nabywszy sliczne kolorowe sito wymyslilam, zeby je zawiesic za tymi butelkami. Sito samo z siebie spadlo, przewracajac oliwe (na szczescie zakrecona), a ta butelka stracila na podloge szklanke pelna lepkiego soku... Poranek mialam wiec zajety i doprawdy pouczajacy: kto to zostawia pelna szklanke na noc??? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: witaj Dorota! 10.08.11, 16:16 Za przpeproszeniem, przemyślenia się pojawiają gdy czytam wpisy na forum. A co ja jestem, jakiś ślimak czy inny obojniak co się sam sobą zapładnia? Potrzebuję intelektualnego pożywienia się forumowymi wpisami. Jak tu nic nie ma to się nie mogę uruchomić tak sama z siebie. Przemyślenia samoistne pourlopowe są dosyć mało odkrywcze. Że urlop jest rzeczą boską. Że deszczowe i kapryśne lato jest jednakowoż też rzeczą boską. Że miło jest odkryć miejsca obfitujące w atrakcyjne osobniki męskie. Że dobre tajskie jedzenie jest ... dobre. Że dobrze jest też wrócić do domu. Że niedobrze jest jak nikt nie odbiera podróżnego z pociągu czy innego środka transportu, a dobrze jest - jak ktoś odbiera. Że dziecko z ADHD jest rzeczą straszną, a dziecko z ADHD w podróży jest rzeczą straszniejszą. Że dziwne jest wrócić do domu i odkryć że się nic nie zmieniło skoro człowiek się po lub w tej podróży zmienił. Że dobrze jest odkrywać nowe miejsca ale też dobrze jest powracać w miejsca z którymi wiążą się wspomnienia. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: witaj Dorota! 10.08.11, 16:24 nono, chyba slimakiem jestes, skoro masz tyle przemyslen ot tak sama z siebie:))) Sprawdzilam w googlach (ze strachu przez Jutkom co mnie tam stale kieruje) coto ADHD. I serdecznie Ci wspolczuje. Kolezanka w pracy sprowadzila kiedys na godzinke swojego syna z tymze wlasnie defektem. I jak go po godzinie zabrala, bylysmy wszystkie na skraju zalamania nerwowego.... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: witaj Dorota! 10.08.11, 16:43 Przepraszam ale sama jako obojniak sie na Forum produkujacy, to nie widze nic zlego w takowym. Sama sobie watek zalozym i sie w takowym produkuje. Dla mnie tez urlop zaczal byc praca jakis czas temu, bo praca w normalnym tego sensie juz jakis czas temu stala sie przyjemnoscia. Wyjezdzamy wiec na wakacje, aby pracowac, i wracamy, aby odpoczywac. Zeby sie nie leniwic, zaklepalam wyjazd na narty...cwicze wiec, rozciagajac sie niemozliwie. Zestawy wytrzymalosciowe, rozciaganie oraz jazde na rowerze i lazenia po gorach. Poza tym - po kilku ostatnich dniach, nastawienie klientow jest w takim dole, ze nie wiem kto bedzie ich wyciagal - ja umywam rence. Niech tona - jesli tak wybrali - trudno... Kan Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 morda w kaszanie... 10.08.11, 16:52 Skad wiesz? Wrocilam wlasnie z Londynu, przyjechalam glodna do chalupy i na ruszt wrzucilam kaszane ;) Teraz napawam sie moim gniazdkiem Londyn byla fajny. Z dziecmi uzywalismy luksusow. Zarlismy dobrze, pilismy jeszcze lepiej. Jednak tubylcy zawsze wiedza jakies fajne miejsca. Bylismy w knajpie przy Covent Garden gdzie za 20 funtow dostanie sie obiad 3 dan i pol butelki wina jesli sie zamawia zestaw i stol przed czasem. Normalnie a la carte swinsko drogo. Zarcie, miejsce, obsluga wspaniale... Media jak zawsze przesadzaja. W pewnych miejscach byly rosroby ale nie w calym Londynie. Osobiscie slyszalam jedynie wiecej syren niz normalnie. Ale Londynczycy poradza sobie z tym, chyba nigdy tak jednolicie nie wystapili przeciwko bandytom... Odpowiedz Link
maria421 Re: witaj Dorota! 10.08.11, 12:08 O czym-ze pisac? Ciagle to samo o pogodzie? Albo ze bylam u dentysty i ze wszystko jest OK, ale musze isc jeszcze raz bo mi chce glebiej wyczyscic pod znieczuleniem? Albo ze zaraz lece na lunch do znajomych? Nic nowego, poza tym ze London´s burning down, my fair Lady ..... Tak jakby nie dosc bylo ze swiat bankrutuje, gielda spada po rowni pochylej i jakas sekta przepowiada kolejny koniec swiata przed ktorym tylko wierni (tej sekty) sie uratuja. P.S. Po pierwszym czytaniu zrozumialam ze Dorota sobie zrobila wczoraj okolo dziewieciu kapieli. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: witaj Dorota! 10.08.11, 16:31 Apropos (chociaż doprawy nie wiem czemu) moich domniemanych 9 kąpieli, to koleżanka w pracy opowiadała o jakimś warsztacie psychologicznym gdzie jedna pani tak uwolniła się z różnych blokad wewnętrznych iż zaczęła się tam na miejscu masturbować na oczach zdumionej gawiedzi. Chyba to było apropos pewnej przesady w kąpielach i nie tylko. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: witaj Dorota! 10.08.11, 17:28 pierdoklecja_prutka napisała: > Apropos (chociaż doprawy nie wiem czemu) moich domniemanych 9 kąpieli, to koleż > anka w pracy opowiadała o jakimś warsztacie psychologicznym gdzie jedna pani ta > k uwolniła się z różnych blokad wewnętrznych iż zaczęła się tam na miejscu mast > urbować na oczach zdumionej gawiedzi. Chyba to było apropos pewnej przesady w k > ąpielach i nie tylko. > Zawsze wiedzialam ze warsztaty psychologiczne sa do dupy ;) > wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: witaj Dorota! 10.08.11, 23:07 Hehehehe, dobre! :-))) A ja za to jadę do Czech na piwo i knedliczki. Będę bezinternetowa, więc odezwę się dopiero po powrocie, a do tego czasu morda w beczkę po śledziach. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: witaj Dorota! 11.08.11, 12:08 Morde w kaszane to sobie wyobrazam (dzis griluje kaszane tyz) ale w beczke po sledziach to juz nie. Ostatnie dni urlopu...w poniedzialek do pracy i koniec z boskimi stokrotkowymi dniami, koniami, morzem, kominkami...zapieradal do nastepnego lata. Ale z przerwami bo nam sie ze stokrocia jeden wypad marzy na wiosne. Mnie tu ostatnie dopadowywuje mnostwo propozycji podrozowych: w przyszlym roku moze pozegluje po oceanii...to ci gratka :) Dzis inna propozycja: jazda konna w dalekim kraju...tylko cholera musialabym wygrac jakie miliony cobym z pracy mogla sie zwolnic bo urlopu nie starcza. Dobra wiadomosc dostalam od mojej firmy ubezpieczeniowej. Moje nieuctwo (zgubilam klucz do samochodu) ktore kosztowalo mnie 360 euro pokryje ubezpieczalnia wiec koszt dla mnie jedynie 100 euro...uffff A tera morde w kaszane, zdaje sie ze jest juz gotowa. Pa robaczki Odpowiedz Link
fedorczyk4 WOW, 11.08.11, 16:09 Wy tutaj wstępujecie na wyższy poziom poczucia humoru, a ja gorę:-) Znaczy celebruję kaca. Straszliwie popłynełysmy wczoraj z Kuzynką. Ponad dwie flaszki czerwońca na łba spusciłyśmy:-) Ale faaaaajnie było, najpierw byłysmy w kinie z Małą Czarną na "Ludzich Boga" który to film w oryginale nazywa się "Bogowie I Ludzie" i wyszłam nader zadowolona z filmu i w równym stopniu zniesmaczona salą kinową w dawnym Domu Partii. Potem dołączyła do nas Kuzynka i pojechałyśmy cuzamen do kupy do mnie na winko i skromne jedzonko. Mala Czarna jako pracownica etetowa i transportowo zdana na komunikację miejską (przez tego cholernego franka nie stać jej na taryfę) wyszła wcześniej, a my poszłyśmy na całość:-))) Kiełbiu Drogi, ja Cię po prostu nienawidzę za jazdy konne. Nawet nie jestem w stanie napisać że zazdroszcę Ci niewrednie. To jest chyba ta rzecz której w życiu nowobiedniackiej brakuje mi najbardziej:-( To był mój narkotyk, adrenalina i seks w jednym! Myślałam, że nie jestem w stanie bez tego żyć. I chyba słusznie, bo odkąd nie jeżdżę nie żyję a egzystuję:-( Królestwo za konia! Ewa, czy mogę sobie wziąć "obrzyganą sierotkę"? Po prostu umarłam ze śmiechu i zakochałam się śmiertelnie w tym określeniu. Zresztą tak samo jak w "lipcopadzie" Marii. Jutka miłego wypadu! Cieszę sie że Ci dobrze! Swoją drogą ja tez nie narzekam, mąż wyjechany, Dziecinka też i maluja wespół zespół murek Teściowej we Francji. Synkowie poczuwają się do odpowiedzialności za stara biedną mać, dzwonią, fundują lunche w sushi kanajpach, odwiedzają niezobowiązująco, a w drzwiach pytają jak stoję z finansami. Nawet le Mąż z odległośi jest jakiś taki życzliwszy i wysłał mi znalezione u mamusi zdjęcia z naszego śubu zrobione przez św. pamięci Teścia. Zdjęcia potwierdziły to co wiedziałm od dawna. Fotografem to on nie by:-) Zazwyczaj głównie fotografował sufity i podłogi. Na naszym ślubie bardzo sie postarał i zrobił kupę zdjęć ludzi z tyłu. A tych kilka które jakimś cudem udało mu się zrobić z przodu jest nieostrych. Bardzo lubiłam mojego Teścia, był klinicznym przypadkiem wybitnie przystojnego lwa salonowego z bardzo małym rozumkiem. Zawsze był bardziej zabawny niż irytujący:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: WOW, 12.08.11, 08:29 a wez se sierotke, Fedoro, wezse! Wczoraj zalamalam sie jak zaproponowalam koledze wyjazd do francji (zaledwie 60 km) do miejscowosci gdzie podaja najlepsze na swiecie Chateaubriand. Ja tu kulinarnie nastawiona na pysznosci, a on na to ze owszem, jedziemy we wtorek, ale ponad 200 km bo za Colmar jest Hartmansweiler, gorka na ktorej toczyly sie straszne walki w czasie pierwszej wojny swiatowej:(((( On sie pasjonuje historia itepe i to jest wazniejsze od pysznej wyzerki..... Dupa blada, chyba wezme kanapki na droge, bo jak on sie zapomni.... Przypomnialo mi sie ze na poczatku naszej znajomosci opowiadal mi o swojej bylej, ze kiedys zimowa pora wybral sie z nia na pola walki chyba z 8 czy moze 9 wieku. Zimno jak cholera, dla niej pewnie nudno jak druga cholera, a on na pustym polu stara sie na podstawie literatury ustalic kto gdzie stal, gdzie jakie wojska i te rzeczy. Ona pare razy protestowala przez zapewne zsiniale z zimna usta, a on nic. To wsiadla w auto i pojechala do domu:))))) Dzielna dziewczyna. On wcale sie nie obrazil, tylko polazl do nastepnej miejscowosci i wrocil pociagiem do domu. Zobaczymy jak ja przezyje nasza wycieczke:)))) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: WOW, 12.08.11, 16:14 Gratuluje celebracji Fedorczyku. Osobiscie to nie widze problemu z ujezdzaniem koni ponadwymiarowo, czy tez wykonywania jakichs tam zajec wokol takowych. Drogie Panie, to sa wymowki tylko. Z tego moze powstac zawod, biznes czyli jakiegos rodzaju przedsiewziecie dajace jakis dochod. Osobiscie to ja mialam gwozdz do pokonania, gdy w rubryce 'pasja', wyszlo mi, ze lubie sie poszwendac po plazy, troche po gorach, poslizgac sie na nartach - czyli ogolnie nie robic wiele. Wokol koni to juz praca i zajecie. Na co czekacie? Mam kumpla tutaj, ktory gral zawsze w karty, jako hobby. Wiele wysilku i trudu bylo, aby zostawic intratne IT i przejsc na bardzo wczesna emeryture. W rok znalazl sobie sponsora i z tego pensje. Zjedzil w miedzyczasie caly swiat i do tego w stylu i z zona. Mial partnerow bydzowych, ktorzy fundowali im np przeloty pierwsza klasa i hotele szesciogwiazdkowe. Jakby nie patrzyl - ciekawe zycie. Najwazniejsze to jest aby znalesc co sie kocha robic. Pozniej po uplywie jakies czasu pojawiaja sie sposoby aby kontynuowac ta milosc lub nie. Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: dzien dobry spiochy! 11.08.11, 09:45 Slonce swieci, wiec moze, moze bedzie pogodny weekend. Oby, bo jutro przyjezdzaja do mnie goscie z Poznania i beda do poniedzialku, chcialabym moc z nimi posiedziec troche na tarasie, rzucic jakies kielbaski na grilla itp. Odpowiedz Link
ewa553 jas nie doczekal... 13.08.11, 09:44 czekam i czekam, trzecia kawe wypilam, a tu nie ma z kim pogadac.... Jedna wyjechala, druga griluje kielbaski w swoim parku, a gdzie reszta???? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: jas nie doczekal... 13.08.11, 13:40 Ja też przy garach:-) Przychodzą do mnie dwie Baby i mamy zamiar oplotkować cały świat. Synuś Średni dostarczył mi pyszne wino w ilości wystarczającej, czyli 6 flaszek. Dobrze z nimi mam, bo mi wynoszą (sic!) wino z pracy. Oczywiście za wiedzą i zgodą pryncypała, który jak tylko słyszy, że to dla mnie to natychmiast pyta czy tylko tego mi potrzeba. Ciekawostka przyrodnicza, wystraszyło ex męża postraszyć kilka lat temu raz a dobrze (zresztą zupełnie abstrakcyjnie a nie szantarzem czy groźbą karalną) i teraz jest do rany przyłóż. Chyba jednak mimo upływu czasu ciagle uważa, że jestem niebezpieczną wariatka i na wszystko mnie stać! Sądów się nie boi, urzędów się nie boi, a mnie się boi:-) Inna sprawa, że nieczęsto korzystam z przywilejów (tak jak wiele lat nie "korzystałam" z alimentów) i nie mam zamiaru tego naduzywać. Z dużym rozbawieniem obserwuję ogromna liczbę pieczeniarzy którzy przy nim sie kręcą w ramach "dawnej" znajomości. Robię koktail krewetkowy na ostro, polędwicę na zimno, łososia na zimno oba miesiwa z sosami własnego wyrobu, pomidory z mozzarellą, tradycyjną prowansalską ratatuję, (bakłażany, cukinie, trzy kolory papryki, cebula, pomidory, czosnek ziela wszelakie, roszponkę z sosem i ciepłymi skwarkami z boczku. Na deser sery. Udało mi sie kupić rano takiego śmierdziela, że jechałam z otwartymi oknami, bo tak walił z bagażnika, że nie dało się oddychać:-) Mam nadzieję że pogoda utrzyma sie łaskawie i będziemy mogły sączyć apero na tarasie w jego krasie. Poza tym lenię sie na potęgę!!! Kanie, u nas jest mniej koni niż chętnych do jazdy i oporządzania. Zrobił sie z tego bardzo drogi sport, albo trzeba mieć konia zaprzyjaźnionego. Niby ze trzy takie by sie może znalazły w okolicy Warszawy ale zapisy przyjmują na przyszły rok:-( Dziecinka dzisiaj wraca z wakacji (krótkich) u Babci. Strasznie mnie rozbawiło, że głównie remontowała murek posiadłości i budowała skrzynkę na listy. Jak mi wyznała w tajemnicy, nie chciała zostawić le Tatusia samego z robotą nie ze względu na tatusia, a na konsekwencje dla murku gdyby sie sam nim zajmował. Fakt, nie jest uzdolniony technicznie, oj nie. Za to ona bardzo i do tego lubi. Dziwne to moje dziecko jakieś;-) Chyba jednak zdecydowanie we mnie się wdała, a nie w rodzinę le Męża. To znaczy fizycznie to ona jest podobna do samej siebie, tylko włosy ma po mojej mamie i po mnie. Charakter za to zdecydowanie po nas. Bez przerwy sie śmieje i uśmiecha, uparta jak muł i niezależna aż do bólu. Niestety też tak jak ja, kompletnie pozbawiona ambicji hierarchicznych i parcia na splendory i tytuły. Odpowiedz Link
jutka1 Apdejt 14.08.11, 09:33 Z Czech wróciłam dzień wcześniej, i na lawecie. :-( Skrzynia biegów w pożyczonym samochodzie padła w drodze "do", ledwie dojechałam. :-( Ale poza tym wyjazd był przemiły, zobaczyłam się z kolegą ze studiów, pobiesiadowałam, popływałam w basenie, fajnie. Dzisiaj obiad u rodzicielki w towarzystwie siostry, potem siedzenie pod lipą i dumanie/czytanie. Relaks, cisza i spokój. A za oknem słońce :-) Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D Odpowiedz Link
xurek ostatni dzien urlopu 14.08.11, 13:55 najpierw impresje wzrokowe :) plaza: wystarczy troche niepogody, i mamy ja sami dla siebie, lacznie z droga do niej przez las: a to nastroje okoliczne: wczorajszy wieczor na tarasie: sasiad zza plota prywatny szalas Fame :) i na koniec nasze pocieszne pociechy :) Odpowiedz Link
xurek Re: ostatni dzien urlopu 14.08.11, 14:04 a teraz impresje pisane: chyba najbardziej meczacy urlop mojego zycia. Przez prawie caly czas lalo, przez co walka z blotem przed szalasem i w tarasie urosla do zaiscie syzyfowego zajecia. Sprzatania mam dosc na najblizsze sto lat, wiec postanowilam, ze na nastepny letni pobyt zatrudnie sobie pania do sprzatania :) nawet jezeli cala okolica ma mnie potem obgadywac przez reszte roku :). Budowanie czegokolwiek jest zajeciem fascynujacym tylko wtedy, gdy jest sie non-stop na miejscu, ma czas by najpierw sam stac sie budowlancem przynajmniej w poglebionej teorii i nie ma zadnego innego zajecia na glowie. W przeciwnym razie zmienia sie ono w niezwykle efektywne zrodlo zlego nastroju. Niektore oferty na pewne prace powalily mnie na lopatki i doprowadzily do doglebnych rozmyslan nad natura ludzka. Tak na ten przyklad jeden pan chcial mnie zrobic trawnik (fakt ze duzy, bo ok 6'000 m2) za smieszne 160'000 PZL (wiekszosc innych ofert oscylowala wokol 20'000) a jeden pan od budowy budynku sanitarnego chcial mnie wylac fundamenty za 85'000, podczas gdy wiekszosci innych ofert za nieco mniejsze pieniacze wykonac chce caly stan surowy. No i kazdy ma inny pomysl na wszystko i uwaza pomysly konkurencji za idiotyczne a ja jestem tak sksolowana, ze przez najblizsze trzy tygodnie miast czytac szacownego foruma czytac bede o rodzajach trawy, podkladach, na ktorych powinny rosnac, glebokosci fundamentow w stosunku do poziomu wod gruntowych i glebokosci zamarzania tudziez ilosci kalenic niezbednych w dachu, optymalnej przepustowosci kominow wentylacyjnych itp itd. PS: w morzu udalo mi sie zamoczyc pupe jeden raz.... Odpowiedz Link
ewa553 Re: ostatni dzien urlopu 14.08.11, 14:42 cudowne zdjecia, Xurku! Ale tez obiekty niezwykle wdzieczne: te polskie chmury! Sama mam cala serie chmur baltyckich z Jastrzebiej Gory. Nigdzie nie widzialam rownie efektownych, malowniczych, fotogenicznych. No a Wasze dwie pociechy tez az sie prosza o fotografowanie. Fame jak widze, wybrala swoje alfa-zwierze? W kazdym razie wybrala najlepsze miejsce do lezenia nie baczac na to, jak Pirania ja nazwac chciala:)))) A co Ty trzymasz w rekach, przykucajac na sciezce do morza? Odpowiedz Link
ewa553 bylam dzis w kinie. 14.08.11, 14:44 Momenty byly, A jak! (Pamieta kto jeszcze?) "Angele et Tomy". Francuski, swietny, choc pierwsze sceny mnie zniechecily. Jak sie potem okazalo, byly wazne dla reszty. Bardzo lubie francuskie kino, ale wole....na DVD. A to dlatego, ze jednak nie lubie jak Francuzi rozmawiaja po niemiecku. A w domu nastawiam sobie na jezyk oryginalny i tylko rzucam podpisy. Odpowiedz Link
jutka1 A ja szykuję ucztę kinomana... :-) 14.08.11, 17:36 Od Macierzy pożyczyłam kilka filmów, w tym Bertolucciego z Ironsem i Liv Tyler "Stealing Beauty" ("Ukryte pragnienia"), Rene Clementa z Delonem "W pełnym słońcu" ("Plein soleil") i Ericka Zonca "Wyśnione życie aniołów" ("La vie revee des anges"). Mrumrumru. Zacznę kinomanię jutro, bo dzisiaj przychodzi psiapsiółka na ognisko. A jutro i tak Polandia zamknięta na kluczyk z powodu święta, więc będę się byczyć na wsi. Opalanie w dzień, filmy po południu/wieczorem. O! :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS, souvenirs souvenirs... 14.08.11, 17:38 Na fejsie znalazła mnie moja (była) pasierbica. Strasznie się cieszę, że znów mamy kontakt. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ostatni dzien urlopu 14.08.11, 17:29 Szkoda, że tym razem się nie udało zobaczyć nad morzem. Next time. Zdjęcia piękne. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: ostatni dzien urlopu 15.08.11, 10:51 Mialam gosci z Polski przez caly weekend, niestety nie udalo nam sie zjesc ani jednego posilku na tarasie a wczoraj doszczetnie przemoklismy na spacerze. Odjechali dzisiaj po sniadaniu i pewnie zabrali ze soba te paskudna pogode, bo teraz piekne slonce swieci. Odpowiedz Link
kan_z_oz Dziwny dzien 15.08.11, 10:53 Mialam dzisiaj. Musielismy stawic sie w sadzie w malej miejscowosci polozonej od Sydnej jakies 300km. Wstalismy wiec sporo przed wschodem slonca, aby sie wyrobic. Zatrzymalismy sie na sniadanie w jedynym miejscu otwartym przed 7-ma rano, czyli w McDonaldsie. To bylo dziwne. Pozniej, sad byl dziwny. Okazalo sie, ze chlop, ktory zaparkowal samochod w miejscu gdzie nie widac bylo absolutnie zadnych zakazow stania czy postaju, dostal za to kare. Ja zreszta zweryfikowalam - nie bylo zadnych znakow. Nie wiem co sie w tym sadzie dzialo, bo wygladalo to na rzez niewinatek. Ukrzyzowanie niewinnosci, niewiedzy i jakiejs w tym dobroci, ze bylo mi to dziwne. Maz tylko stwierdzil, ze zablokowane mu zostaly wszelskie mechanizmy rozumowe, ktore normalnie posiada. Nie mial pytan zadnych do swiadka, zgodzil se ze wszystkim co obronca przedstawil...i po tym, sedzia nie majac wyboru wiekliego przynazal kare , czyli stary mandat do zapalcenia. Nic wiecej, nic mniej. Reszta sali polegla...bylo to tak intensywne i nieprzyjemne, ze se cieszylam iz wyslismy pierwsi. Kobieta, ktora nas wyprowadzila przepraszala Nas tak serdecznie i wielokrotnie oraz sugerowala jakie powinno byc technicze twierdzenie, ze...myslalam tylko...biedni, biedni i kochani z miejsca pustoszonego ustawocznymy pazogami, susza, nieurodzajem, huliganstwem...najubozsze tereny od lat w NSW. Biedni..ale zarazem wredni jak cholera - cos musi puscic. Kan Odpowiedz Link
xurek back home 15.08.11, 21:34 pol godziny temu wrocilam, bede tutaj sama do piatku wieczorem. W ogrodzie dzungla, po zyciu w szalasie luksusowo tutaj niesamowicie wrecz ale jakos tak dziwnie: jestem zupelnie skolowana na temat, gdzie chetniej czulabym sie w domu. Ide sie wykapac w wodzie lecacej wartkim strumieniem, wygodniej wannie i pachnidlach roznych. Potem wykonam pare telefonow i udam sie na spoczynek. Odpowiedz Link
jutka1 Po długim weekendzie... 16.08.11, 08:52 ... dla mnie jedyna różnica to to, że wszystkie sklepy i instytucje są otwarte. :-) Za oknem słońce, nie wiem ile stopni, bo nie mam termometru a polskiej pogodynce przestałam wierzyć (wczoraj nastawiłam się na opalanie, a padało cały dzień...). Oprócz wycieczki do bankomatu i na zakupy nie przewiduję innych pozadomowych zajęć. Jeśli pogoda się utrzyma, to oddam się kultywacji piegów w ogrodzie. I tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Po długim weekendzie... 16.08.11, 09:16 ...czuję się niebotycznie zmęczona:) Ale w bardzo przyjemny sposób. Najpierw jazda pociągiem do Krakowa i "spacer" kurcgalopkiem po rynku, potem szybki skok to busa na Podhale. Po tym Podhalu miotaliśmy się relaksowo a to łażąc po lesie i łąkach, a to leżąc na baraniej skórze w ogrodzie lub jedząc śniadania lub obiady tamże. Było też picie wina i palenie (na przykład cygaretek) na przyzbie, gapienie o północy na księżyc na hali (nikt nie wył), tańce przy bębnach i muzyce niegóralskiej... cdn. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Po długim weekendzie... 16.08.11, 10:39 ... zaś naokoło działy się rzeczy straszne. Pociąg jadący zaraz za naszym się wykoleił, gdy tylko schodziliśmy z gór, rozpętywały się ulewy, w powrotnej trasie gdy tylko przebyliśmy zakopiankę (bez korków żadnych!) natychmiast wydarzył się tam karambol - w pewnym momencie się czuliśmy, że lecą za nami jakieś pół-Langoliery i psują świat. Jakbyśmy się w jakiejś bańce poruszali szczęśliwej błogości, a wokół poruta. Co ciekawe padał co chwila prąd, więc też łączność netowa ze światem utrudniona. Tylko co chwila ktoś dzwonił upewniając się czy aby nie my jechaliśmy w pociągu co się wykoleił, czy aby to nie my byliśmy turystami w których pierdolnoł (ort. zam.) piorun, i czy przeżyliśmy karambol na zakopiance 8-[ -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Po długim weekendzie... 16.08.11, 11:07 A to dopiero! Ajnsztajn mi dziś opowiadał, jak wracał z Pragi dwa dni temu i od Pragi do polskiej granicy przed nim czyste niebo i pełnia księżyca, a tuż za nim burza z piorunami. Musieli się poruszać z tą samą prędkością... Ale Waszego spiętrzenia goniących t-rexów nie przebije nic. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 17.08.11, 16:55 W Szwajcu zeby cos zbudowac trzeba najpierw wytyczyc obrys budynku (obszar i wysokosc) po czym przeczekac co najmniej pol roku, w ktorym to ludzie moga zglaszac swoje objekcje na temat. Na przeciwko mojego biura (7 pietro) maja budowac 10-pietrowiec, wiec jako obrys nie moga postawic takich jak zwykle metalowych tyczek, tylko cale konstrukcje wygladajace troche jak maszty wysokiego napiecia. Dzisiaj caly dzien facet opalony na idealny braz, z umiesnieniem, ktorego pewnie i Apollo by sie nie powstydzil, ubrany w buciory, szorty, cos na ksztalt szelek, ktorymi przywiazany byl do tej konstrukcji i kasku budowal te konstrukcje. Wreszcze bylo na co popatrzec z okna Doszedl do mnw. Szostego pietra, ciekawa jestem, jak to bedzie wygladalo, jak juz bedzie calkiem u gory. Behemot powiedzial, ze przyjdzie jutro z aparatem fotograficznym. Moze ja tez wezme swoj . Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 17.08.11, 18:33 czekam w napieciu na zdjecie Apolla z Bellac:)))) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 18.08.11, 07:28 Mam nadzieje, ze zamiescisz zdjecia? hahaha Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 18.08.11, 08:08 wczoraj byl szalony dzien: cale przedpoludnie biegalam po miescie zalatwiajac sprawy, a w poludnie przyszedl znajomy od compa bo cos spowolnial i sie zacina. Od roku nic nie bylo robione, wiec czas byl najwyzszy. Siedzial pare godzin i nie moglam wyjsc z domu. To wszystko przy 28 stopniach:(((( Na koncu stwierdzil ze jest rys na twardym dysku (??? nie jestem pewna czy tak sie to nazywa po polsku) i ze musimy dzis do warsztatu. No i kolejny upalny dzien ktory spedze najpierw jadac z facetem do warsztatu, potem odwiedzajac z ramienia kosciola pania co konczy dzis 92 lata i jest tak mobilna, ze cudem jest zastac ja w domu, tak wiec musialam sie zapowiedziec. A potem jeszcze do szpitala, bo sie okazalo ze bliska znajoma przewrocila sie w domu tak nieszczesliwie ze zlamala i reke i noge.... Podobno dowlokla sie resztka sil do sasiadki i zemdlala jej pod drzwiami.... Lezy w szpitalu i niestety leczenie bedzie (podobno) trwac miesiacami i na ten czas musi isc do domu opieki....Musze na siebie uwazac zeby mi sie cos takiego nie przytrafilo, bo mi to uswiadomilo jaki smutny jest los osoby samotnej... A swoja droga ciekawa jestem kto jej "podlozyl noge" w domu: kot czy krolik? Dowiem sie w szpitalu... I tu poddaje temat do dyskusji: jak mozna pomoc takiej osobie, zeby ja uchronic od "przytulka"? Na krotsze choroby bralam ja juz do domu, ale w tym wypadku nie da rady, to by mi zrujnowalo zycie prywatne. Czy uwazacie ze jestem egoistyczna? Moze ja jednak wziasc na jakis czas i zobaczyc jak to bedzie? Wieczorem bardzo delikatnie poruszylam temat z osobistym narzeczonym, ale nie wyczul bluesa, a ja nie chcialam go na zapas odstraszac... Macie inny pomysl? Ona nie jest na tyle dobrze sytuowana, aby wziasc kogos do opieki. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 18.08.11, 09:38 Ewa, po dlugim leczeniu szpitalnym ta pani pojdzie najpierw na dluga rehabilitacje zanim trafi do domu opieki, jezeli wogole tam trafi. Nie martw sie na zapas. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, na razie słonecznie 18.08.11, 10:34 Dzień się zaczął tak sobie, średnio na jeża, a właściwie nieprzyjemnie. No ale przynajmniej świeci słońce, mogę więc spędzać czas w ogrodzie, a wieczorem przyjedzie do mnie przyjaciółka ulubiona pisarka na pogaduchy z noclegiem. Zawsze mi dobrze robi na duszę, a więc i dzisiaj ciepły okład emocjonalny będzie i potrzebny, i mile widziany. Poza tym czekam na wizytę pani z urzędu gminy, coby mi powiedziała czy samosiejka za płotem ma mniej niż 10 lat (chcę ją wyciąć, bo zasłania widok na wzgórza, a jeśli ma więcej niż 10 lat to muszę mieć zgodę urzędu). Wczoraj obejrzałam "W pełnym słońcu" ("Plein soleil") z młodziutkim Delonem i Marie Laforet. Hmmm. Chyba zbyt stare, bo nie bardzo czułam klimat. No i tyle pierduł. I cha w de komunie (c) jutka 2011 Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, na razie słonecznie 18.08.11, 10:58 Bogu niech będą dzięki, bo przylazłam na forum i ktośie napisały cosie. Ufff... Też się obudziłam w nastroju średnio na dupę jeża, sny miałam jakieś nostalgiczne. Natomiast świeci słońce, mój ogródeczek się pleni kwiatami, dzika śliwa obrzuca śliweczkami, wino obwiesza się gronami malutkich granatowych winogron, a na dodatek jakiś chłop przestał buczeć kosiarką do trawy więc jest bosko... Chłop niestety nie stanowił waloru estetycznego na miarę Apolla Xurka. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, na razie słonecznie 18.08.11, 11:29 U nas tez slonecznie. Fajne zdjecia zwierzat GW zamieszcza: www.widelec.pl/widelec/1,111648,10127525,26_dziwnych_zwierzecych_par.html Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, na razie słonecznie 18.08.11, 11:37 W tym też nastroju idę do ogrodu. Cha w de itepe. Odpowiedz Link
jutka1 PS 18.08.11, 12:10 Pani z gminy powiedziała, że samosiejka ma więcej niż 10 lat. Qrv. Trza będzie pisać do gminy podania o pozwolenie na wyrąb. Niezła metafora. Idę na taras i cha w de. (Motto) Odpowiedz Link
xurek Re: PS 18.08.11, 14:57 dzien zaiste nieszczegolny. moi panowie nie wroca jutro, tylko pojutrze, bo nie zdazyli wszstkiego pozapinac nad morzem. nie wiem kto jest bardziej wkurzony i zawiedziony: oni czy ja. na rusztowaniu jest dzisiaj inny facio. ma ubrana koszulke, i dobrze, ze ja ma. Nie ma za to kasku i niedobrze, ze go nie ma, bo to z jednej strony niebezpieczne a z drugiej z lysina czolowa nieatrakcyjne. wrocilam z biznesowego lanczu, ktory byl w plenerze, w ktorym to dzisiaj jest goraco jak w piekle, wiec spocilam sie jak mysz. wczoraj wyrabalam kawalek cywilizacji w zarosnietym dzungla ogrodzie, od poniedzialku zywie sie niemalze tylko gruszkami, ale nie mam wrazenia, zeby ich ubylo. Jablek nie lubie, wiec cala tona wciaz wisi na drzewie i oczekuje na amatora, spod drzewa zas zebralam wczoraj pol tony zgnitych. sasiad zrobil sobie nowy taras, ktory zupelnie zacmil moj, jak dotad najaldniejszy w okolicy. Zrobiony jest caly z drewna w przeslicznym kolorze, gdyby nie to, ze mi glupio, sfotografowalabym dla foruma. Jest przecudowny i wprawia mnie w zazdrosc. Tez taki chce. nic mi sie nie chce, a duzo jeszcze dzisiaj musze. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 18.08.11, 20:10 Mowisz Maryska ze Reha? Ale ona narazie nie moze obciazac nogi, ktora ma wiele srub pod kolanem i gdzies w okolicy stawu biodrowego. A ramie, ktore ma w dwu miejscach ciete, ma szereg srub i jakas blaszke. I to ramie ma w takim balkoniku jak Ty. Bylam dzis u niej i okazalo sie ze nie przeleciala ani przez kota ani przez krolika, tylko zemdlala z wyczerpania i spadla w kuchni z krzesla. I tak sie polamala. Ale nic dziwnego: przy 165 cm wzrostu wazy 48 kg, to kosci jak zapalki lamliwe.... W kazdym razie w takim stanie nie pojdzie do reha, bo nic jej robic nie mozna. Sina i polamana, nigdy bym nie uwierzyla, ze nie wpadla pod autobus:)))) Bardzo jej nie smakuje kuchnia szpitalna i byla cala szczesliwa jak ja zwiozlam w wozku inwalidzkim do kawiarni gdzie wciela najwiekszy kawalek tortu jaki byl do zdobycia:)))) I zdradzila mi jakie ma najwieksze marzenie: podwojnego Cheesburgera z Burger Kinga:)))) Musze wymyslic jak toto zapakowac, zeby nie wystygl w drodze do szpitala:))) - carpe noctem Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 152 :-))) 18.08.11, 20:54 Ewa, ona do Reha pojedzie po kuracji szpitalnej, najprawdopodobnie bezposrednio i dopiero wtedy kiedy bedzie mogla zaczac rehabilitacje. Odpowiedz Link