ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 08:50 ciekawe co nas dzisiaj czeka pogodowo. Po dwu dniach upalow przydalby se znowu jakis deszczyk. Wieczore o siodmej bylo jeszcze 31 stopni.... Comp nie jest naprawiony, ale po wielogodzinnych "badaniach" wiemy co jest grane: mam bezprzewodowy i uszkodzony jest albo przekaznik albo odbiornik, niezupelnie zrozumialam co, ale zgodzilam sie na powrot do trwalego lacza, ktore jest do biura zwanego przez niektorych gabinetem (co bardzo lubie, bo u nas w domu tez byl gabinet tatusia) poprowadzony. Znajomy ma w poniedzialek znowu czas dla mnie i zalozy co trzeba, bo moje gniazdko jest...obciete:(((( Narazie pracuje na pozyczonym kablu ktory ciagnie sie przez cale mieszkanie... A poza tym jestem zadowolona: dla mojej znajomej znalazlo sie miejsce w zaprzyjaznionym domu opieki (to tylko na czas przejsciowy, az bedzie mogla isc do Reha i wrocic do domu). Znajoma pani z tego domu zapewnila mnie, ze miejsce sie dla Marion znajdzie i ze przychodzi do nich specjalny rehabilitant. Zaraz wydrukuje formularze i zaniose do szpitala, zeby je lekarz wypelnil. Nie jest zle. Czego i Wam zy<cze, jak poniektorzy tu ladnie koncza swoje posty. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 09:09 Przez pol nocy przetaczaly sie nad nami burze, dzisiaj sie troche ochlodzilo w porownaniu do wczorajszego, pieknego, prawdziwie letniego dnia. Ide dzis na fizjoterapie. Czy juz donosilam ze juz cwicze na przyrzadach i ciagne ciezarki? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 09:27 Do mnie wczoraj sprowadziła się na czas remontu (2/3 miesiace) część rodziny, czyli Synusiostwo z Wnuczęciem. I od razu okazało sie, że już na nic po za nimi nie mam czasu, bo Synuś w Krakowie i ja zamiast niego mam przeprowadzać, załatwiać, wozić i kupować w hurtowniach:-( Zawsze mówiłam, że nie lubię dzieci, ale wyłączałam z nielubienia własne. Teraz sie nad tym zastanowię. Ciekawe po jakim czasie Krowisia przestanie podejmować próby zjedzenia Wnuczęcia? Ona jeszcze bardziej niż ja nie lubi dzieci a, że nieobciążona balastem społecznej nieakceptaji stanu rzeczy, daje temu czynnie wyraz. We wszystkich dostęnych wersjach. Paszczą, kłami i gardzielą:-( Jak jej nie przejdzie to będzie uroczo, zwłaszcza jak le Mąż wróci i dołączy się do jej basowania swoimi porykiwaniami. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 11:34 Deszczu im się zachciewa! Dobrze, weźcie sobie wszystkie deszcze stąd, będziecie szczęśliwie brodzić po pas w wodzie i rozdeptanym błocie. Tutaj po dwóch dniach względnie słonecznej pogody, ziemia nadal mokra i nasączona wodą. Fed, no współczuwam, istotnie na to wszystko jest potrzebny ryczący i rozbrykany le Mąż. Czasem sobie myślę, że może dobrze że moja rodzina mieszka w Afryce, bo powodują tyle harmidru i zamieszania swoimi awanturami, ansami, aliansami ect., że nie dziwię się iż większość z nich nie pracuje - bo przecież czasu na to nie ma. A mnie gdyby tu siedzieli, pewnie czasu na życie by w ogóle nie starczyło, bo niewątpliwie takie rozbuchane życie rodzinne jest czymś co wciąga :) -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wynurzylam sie z odmetow ogrodu 19.08.11, 12:08 Bardzo przepraszam za nieudzielanie sie, morde w kubel i inne. Otoz pozarl mnie ogrod, przedmaturalne nastroje corki, szalenstwa pogodowe i zonglowanie jedynym samochodem (Buszmen uszkodzil moja pierdoletke i byla w naprawie przez dwa tygodnie). Wiecej szczegolow jak sie troche ogarne, pewnie jutro, bo ma padac i wiac gorzej niz dzisiaj. W dodatku z powodu zredukowanego uzywania technologii dostalam jakiegos napadu sklerozy i zapomnialam hasla na forum, dopiero dzisiaj pamiec mi sie odetkala (ale na szczescie nawet bez logowania mozna podczytywac fora, co i robilam). Teraz jest wieczor i padam na nos po spedzeniu calego dnia na corocznej wystawie ogrodniczej www.abcgardeningexpo.com.au/ skad przytaszczylam dwa nowe silikonowe kubly a w nich kolo trzydziestu roslin oraz innych towarow pokrewnych :o) Ide rozpalic w kominku i zanurzyc sie w wannie z olejkiem lawendowym, wsluchujac sie w odglosy ulewy zacinajacej w okna z zimnym poludniowym wiatrem. Tyle na razie - a ciag dalszy niebawem nastapi! Zegnam sie zdjeciem truskawkowego "garnka" w zimowych kolorach: Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wynurzylam sie z odmetow ogrodu 19.08.11, 12:12 Witaj Luizo wynurzona z odmetow...haha Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 13:35 Gratuluje, Mario! Ale uwazaj z cietarkami zebys na koncu nie miala bicepsow jak Arnie:)))) Zarty zartami Fedoro, ale nie boisz sie ze Krowisia skonsumuje wnuka??? Zamieszania rodzinnego nie zazdraszczam.... Dorotko, a podeslijze kubelek tego deszczu, podeslij! Nasza susza jest dobijajaca... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 13:53 o kurcze! z cienrzarkami, a nie to co napisalam, Mario. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 13:58 Zrozumialam ze mialas na mysli ciezarki, Ewa:) Pogoda u nas w kratke, raz slonce, raz chmury i deszcz. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 19:40 ewa553 napisała: > Zarty zartami Fedoro, ale nie boisz sie ze Krowisia skonsumuje wnuka??? > Owszem bardzo się boję. Ale ze strachu nic konstruktywnego nie wynika, więc ich wzajemnie do sibie przysposabiam. Mam nadzieję, że to przeżyją. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 19:46 A propos scenka rodzajowa: Kota przed użyciem należy uzdatnić Uzdatnia sie starannie malaksując ręcznie Uzdatniony może być wykorzystany w sposób miły i praktyczny Zwłaszcza, że nie broni się przed tym ani rękami, ani nogami:-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 19:46 W mordę zjadło zdjęcia zaraz powtórzę. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 19.08.11, 19:54 Kota przed użyciem należy uzdatnić Uzdatnia sie starannie malaksując ręcznie Uzdatniony może być wykorzystany w sposób miły i praktyczny Zwłaszcza, że nie broni się przed tym ani rękami, ani nogami:-) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 20.08.11, 09:53 przesliczne zdjecia, koty to naprawde jedne ze najladniejszych zwierzat. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 20.08.11, 10:20 Zdjęcia cudo. :-) Jadę zaraz do Czech do przyjaciół. Może zostanę na noc, zobaczymy. Miłego weekendu. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Zaklinaczki deszczu 20.08.11, 11:19 Maria z Ewom spowodowały oberwanie chmury i koniec świata w Warszawie swoimi życzeniami deszczu. Złapało mnie w przejściu podziemnym, z którego nie mogłam wyjść bo potoki wody leciały wodospadami po schodach a pioruny waliły tak że się całe podziemie trzęsło. Mam nadzieję, że jesteście zadowolone. Serdecznie Wam życzę tygodnia rzęsistych ulew nonstop. Dzisiaj nie muszę robić absolutnie nic, i będę nic nie robić. Howgh. Koty Fedowe boskie, myślę, że posiadania kota ma niejaki sens wtedy kiedy koty są w duecie. Bo wyczyniają ze sobą różne figury oraz mają walor estetyczno humorystyczny. Posiadanie natomiast więcej niż powiedzmy trzech lub czterech kotów, już grozi syndromem baby z kotami. Przed tym przestrzegałam sordze moją przyjaciółkę na podhalu co ma trzy koty i gdy opodal odkryła okoconą kotkę pomyślała że musi je adoptować. Jednak gdy ją postraszyłam "babą z kotami" to od pomysłu odstąpiła. Potem się i tak ujawniło, że koty już objął swoją opieką sąsiad i je dokarmia. Gorszym jedynie od baby z kotami jest syndrom faceta z kotem. W moich randkujących czasach się nauczyłam czujność wzmożoną stosować, gdy się okazywało że facet mieszka sam z kotem. Oczywiście jak od wszystkiego, od tej reguły są wyjątki. Natomiast w kwestii duetów, psy też są dobre w duetach - na przykład Tofik stworzył boski duet z basecicą znajomych u których przebywał na letnisku gdy ja przebywałam na podhalu. Gdy go poszłam odebrać, to biegła do mnie dostojnym truchtem majestatyczna wałkowata basecica a chudy Tofik wykonywał wysokie susy z jednej strony basecicy na drugą. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Zaklinaczki deszczu 20.08.11, 13:58 Pierdo, widzę Tofika z basecicą we współczesnej wersji Stafika i Spagetki www.nostalgia.pl/staflikispagetka/ :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Zaklinaczki deszczu 20.08.11, 14:03 Prosze mnie nie pociagac do odpowiedzialnosci bo deszcz zaklinala Ewa, nie ja. Ja po przemoknieciu do suchej nitki w ubiegla niedziele mam alergie na deszcz. Dzisiaj jest piekna pogoda, taka jaka powinna byc w polowie sierpnia. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 20.08.11, 17:02 Szperajac z nudow to i tam natknelam sie w GW na wiadomosc ze niejaka Marta Szulawiak (kto to jest?) za maz wyszla, obejrzalam zdjecia okiem samozwanczego krytyka mody : -suknia jej z biustu zlatuje (co to za moda teraz na te slubne suknie z odkrytymi ramionami jak na bal?) -zamiast wiazanki ma wieche kwiatow z dlugimi lodygami -on w blyszczacym garniturze jak konferansjer jakis , do tego ta lamowka jak w uczniowskim mundurku. Ogolnie mowiac: wiocha. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 21.08.11, 08:59 Marta Szulawiak jest nic nie znaczącą celebrytką telewizyjną. Kiecka paskudna, ale fason pewnie wybrany ze względu na ciążę. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 21.08.11, 09:21 moj comp ciagle jeszcze nie naprawiony co sie m.in. tym przejawia, ze nie moglam sie do teraz tutaj zameldowac, jak tylko wystukalam moj nick to sie cos zawieszalo i nie moglam dokonczyc loginu:(((( a az mnie rozpieralo zeby napisac jak cudowne sa koty Fedory i ze marzylabym aby i moje sie tak pokochaly. Moje bawia sie, wyglupiaja, daja sobie buzi (autentycznie!) itd., ale tak czulego przytulenia nie zaobserwowalam. No i podziwiam wszystkich ktorym udaje sie robic takie zdjecia. Ja jak tylko siegam po aparat, najciszej jak tylko mozna, to koty natychmiast zmieniaja poze. Szkoda, bo czasami sa to po prostu bajkowe sytuacje. No i obsmialam sie z tego co Dorota pisze. Juz tu zostalam ostemplowana jako emerytka na parapecie, a teraz zostalam babom z kotami!!! Gdybym wiedziala ze legalne sa tylko dwie sztuki, to bym Kice powiedziala (jak mi sie przyplatala w ogrodzie), ze ma sobie poszukac rodzine z jednym kotem albo zadnym. To male kochane kocisko zrujnowalo calkowicie moj image... A poza tym straszne upaly dalej, najwyrazniej wysylajac do Niebios prosbe o deszcz podalam zly adres. Bardzo przepraszam. Wczoraj bylismy na 6-godzinnej wedrowce po wrzosowiskach, bylo bosko, choc slonce napieprzalo niemilosiernie. No i skonczylo sie tym, ze pijac do kolacji niewiele wina (bo bylo jeszcze za goraco), spilismy sie wszyscy okrutnie. Przed chwila byly wielkie grzmoty i blyskawice oraz przez 3 minuty lalo z nieba jak z konewki. Musze jednak w ogrodzie dopomoc naturze, a potem bogaty program z odwiedzaniem chorej w szpitalu, pojsciem na obiad i odwiedzeniem Izy, ktorej sie tez przyplatal trzeci kot:))) Musze jej uswiadomic, ze kota trzeba splawic bo i jej image ucierpi:))) Zycze wszystkim slonecznej, suchej niedzieli, niech deszcze wszystkie przywedruja do Mannheim, Wilhelmswörthstrasse, rog Jägerweg (to adres mojego ogrodu, teraz ide juz jak widzicie na numer sicher:)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 21.08.11, 09:26 Wygladam jakby mnie wampir ugryzl. Biorac prysznic zadrapalam sie do krwi swoim wlasnym paznokciem w swoja wlasna szyje. Fedoro, jezeli ta celebrytka telewizyjna jest w ciazy to tym bardziej nie powinna zakladac kiecki ktora jej z biustu spada. Poza tym pogoda jakby znow sie zalamac chciala. Milej niedzieli. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Niedzielny wieczor 21.08.11, 14:46 Lubie sluchac Waszych kocich historii, a zdjecia Fed sa bezkonkurencyjne. Czy sie myle, czy tez chyba o wiele wiecej serca wkladasz w fotografowanie zwierzat niz ludzi? Prawie caly dzien spedzilam na pikniku organizacji zajmujacej sie wymiana mlodziezy. W sumie nastolatkow bylo przeszlo 40, wiekszosc z nich to niedawno przybyli uczniowie z calego swiata a reszta to Australijczycy (w tym moja corka) szykujacy sie do wyjazdu w swiat. Niezle sie bawili, bylo bardzo wesolo a przy okazji spotkalam fanatyczke ogrodnictwa. Corka przed chwila powiedziala mi ze zalozyli grupe na Facebooku dla wszystkich wyjezdzajacych i przyjezdzajacych w ramach tego programu w tym roku finansowym. Teraz siedzi przy swoim Macu i plotkuje. Po imprezie wrocilam do domu i zdazylam tylko obejsc ogrod i porozmnazac kilka roslin a potem zrobilo sie ciemno. Wlazlam na forum zeby odpoczac przed przyszlym tygodniem - czekaja na mnie pelne kubly zajec, czyli wynik piatkowych zakupow na ABC Gardening Expo: Jesli przezyje jutrzejszy maraton ciezkich robot (sadzenie, kopanie, przerzucanie ziemi), niechybnie pojawie sie na forum. Pozdrawiam z coraz bardziej wiosennego Sydney Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedzielny wieczor 21.08.11, 20:22 luiza-w-ogrodzie napisała: > Lubie sluchac Waszych kocich historii, a zdjecia Fed sa bezkonkurencyjne. Czy s > ie myle, czy tez chyba o wiele wiecej serca wkladasz w fotografowanie zwierzat > niz ludzi? Zwierzaki są znacznie wdzięczniejszymi modelami i spędzam w ich towarzystwie znacznie więcej czasu niż z ludźmi:-) Ponadto przecież nie bardzo mogę publikować "ludzkich" zdjęć na publicznym forum. Cieszę sie ze powróciłaś i zazdroszczę Ci wiosny. Nie lubię schyłku lata. A poniżej specjalnie dla Ciebie wczoraj zrobione zdjęcie. Przecież na taki widok "sama do zdjęcia sklada sie ręka" (skundlona wersja Broniewskiego) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedzielny wieczor 21.08.11, 21:05 ubawila mnie poduszka na ktorej leza Twoje koty, Fedoro. kiedy ja kupilas: wczoraj? przedwczoraj? Przy moich kotkach nie przezyla by trzech dni:)))) A koty masz fantastyczne, wiem co mowie! Maja taki dobry charakter czy tak je dobrze wychowalas? Haha, jakby koty mozna bylo wychowywac! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedzielny wieczor 22.08.11, 07:45 Wyobraź sobie, że poduszki (dwie) dostałam półtora roku temu od Pani Sprzatającej, która nota bene w pewnym momencie postanowiła perzedekorować mi mieszkanie i obdarzała mnie przy każdej okazji, a to świecznikiem, a to firaneczkami, a to poduszeczkami. Bardzo to było wzruszajace i jeszcze bardziej upierdliwe, krępujące i zobowiązujące. Koty mają do nich całkowicie obojętny stosunek. Za to o kanapach, fotelu, framugach drzwi, mogę mówić w czasie przeszłym. Co do ich charakteru to kotka Rany Boskie jest dość wredna, dzika i mało kontaktowa. Oczywiście ja ją i tak..... Odpowiedz Link
ewa553 a propos imion 22.08.11, 08:56 ktory kotek jak sie nazywa? A apropos foteli: nie umiem tu zamieszczac zdjec, ale wysle Ci za chwile na priva fotel z barcelonskiego muzeum Gaudiego. Fotel przez niego zaprojektowany (podobno), ale my w to nie wierzymy. Oboje z siostrzencem natychmiast wiedzielismy, ze to koty Gaudiego tak fotel opracoaly. Teraz byla tam moja siostrzenica, 13-letnia wielbicielka i wlascicielka kotow i to samo stwierdzila:))) Spodoba Ci sie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: a propos imion 23.08.11, 08:31 Fantastyczny!!!! Zgadzam się, że to jest koci projekt:-) Czarno biała ma na imię Toula i ksywkę Kot Rany Boskie, biało rudy to dawniej Fryś, obecnie Fryszard - ksywka Pan Śmietanko:-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 23.08.11, 10:57 Dzisiejsze rozmyślania nad kawą są naprawdę rozmyślaniami z wczoraj. Otóż komary się namnożyły w sposób urągający wszelkim normom, więc wieczorem kompletnie nie można wytrzymać na tarasie. Ponadto, wieczory spędzam na tłuczeniu komarów ścierką i wyjaśnianiu im, że to jest moje mieszkanie a nie pastwisko ani komarzy fastfood. Pasożyty się na dodatek obficie żywią Tofikiem, bo psina się nie może ogonić i ma dużo gołych delikatnych miesc gdzie go gryzą. Więc po tych polowaniach ściany i ja są zbryzgane krwią, a ścierka cała w krwawych plamach. No jak Teksańska masakra mechaniczną piłą, czycoś. Więc potem jest pranie ścierek i wycieranie ścian. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Komary, osy, szerszenie i masakry teksańską piłą 23.08.11, 11:16 100K, komarów u nas w tym roku mniej jakoś, pewnie ten majowy powrót zimy wymroził larwy czycuś. Natomiast mamy plagę os, i też na tarasie jest trudno wytrzymać. Znalazłam na nie taki erzac-sposób: co jakiś czas wylewam z dala od siebie trochę piwa, albo wystawiam talerzyk z kawałkiem jabłka. Tym samym przynajmniej część z nich koncentruje się na czym innym. Natomiast wczoraj latał nade mną szerszeń i ze strachu zastygłam. Po kilku minutach poleciał dalej. Ufff. Masakrę teksańską piłą miałam nad ranem i pewnie by się to nadawało na snulum, tylko zbyt osobiste jest jednak. Więc tylko sygnalizuję, że po tym śnie jestem wymiąchana i rozpsztyczona, i w ramach kuracji pójdę na taras siedzieć w słońcu i czytać babską prasę. Na nic innego nie mam energii ani mózgu. PS. A wczoraj nad ranem Klaus łaził i tupał mi nad głową. To już trzecie jego objawienie od mojego przyjazdu. Odpowiedz Link
maria421 Re: Komary, osy, szerszenie i masakry teksańską p 23.08.11, 11:24 Na tarasie dobrze odstraszaja swiece zapachowe (citronella), a takze cynamon, cytryna i gozdziki. W domu mozna wlaczyc wtyczki elektryczne RAID. No i koniecznie nalezy wlasna skore smarowac produktami przeciwinsektowymi. Czytalam tez ze nalezy niszczyc jaja komarow w ten sposob- postawic plastikowy, ciemny kubek z woda, gdzie komarzyce zloza jaja, po pieciu dniach wywalic to w piach, to te jaja bez wody umra. U mnie w tym roku, odpukac, spokojnie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Komary, osy, szerszenie i masakry teksańską p 23.08.11, 11:46 ja w drogerii nabylam takie ustrojstwo : mala buteleczka z jakims plynem, to sie wkreca w oprawke ktora ma wtyczki, ktore sie do kontaktu wlacza. Mam to wmkontakcie dzien i noc i ani sladu komara. U nas w okolicy rozmnozyly sie straszliwie. Do tego ja mieszkam w poblizu martwego ramienia Renu, a nad woda - wiadomo. A propos robactw: odkrylam dzis w skrzynce balkonowej...slimaka! Skad ten skurwiel na 4 pierwo wlazl??? Dowiedzial sie, ze mam smakowite roslinki? Zafunowalam mu lot bez spadochronu, ale z miekkim ladowaniem na trawie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Komary, osy, szerszenie i masakry teksańską p 23.08.11, 22:16 W rzeczy samej, przypomniałyście mi te spirale do palenia na taras i wtyczki - czuję się jak dupa. Po co się tyle czasu umordowałam z tym upierdliwym bzyczeniem, kąsaniem i tą ścierką? Taką wtyczkę to przecież nawet w domu mam, zaraz włączyłam i działa jak złoto. Spirale zakupiłam i siedziałam sobie na tarasie dzisiaj. Trochę podśmiardywuje, ale znośnie - za to komarów ani dudu. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 23.08.11, 13:43 Wrocilam z fizjoterapii, a wlasciwie z treningu silowego. Moj nowy fizjoterapeuta, blondynek sliczny jak Apollo wycisnal ze mnie ostatnie poty. Ide sie zregenerowac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 153 :-))) 23.08.11, 15:05 ija bylam dzis o bladym swicie na fizjoterapii. Pani - w zadnym calu nie przypominajaca Afrodyty - znecala sie nad moim karkiem i ramionami. I co mnie do teraz boli? Kregoslup na wysokosci nerek. Shit. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda zdecydowanie wiosenna 24.08.11, 03:05 Wczesnie rano bylo bardzo slonecznie i rosiscie a teraz o jedenastej ze wschodu nadciagnely chmury. Ale nic to, Baska, jak mawial Maly Rycerz, po wczorajszej jodze czuje ze dzisiaj moglabym las rabac! Onegdaj przerzucilam kilkaset kilo kompostu... ..dzisiaj planuje skonczyc ukladanie kamieni wspomagajacych wypoziomowana ziemie w ogrodzie warzywnym, ustawic przynajmniej jedno z metalowych obramowan rabat (na zdjeciu) i wypelnic je ziemia, bo 60 krzaczkow truskawek czekajac na sadzenie zaczelo kwitnac! Musze sie pospieszyc z sadzeniem, inaczej nie bede miala truskawek. Lece po lopate, jesli doczolgam sie do kompa wieczorem, to sie pokaze. Pa! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
ewa553 u mnie ciagle jeszcze lato 24.08.11, 08:44 po wczorajszych 34 stopniach w nocy burza jak cholera. U Dany w miescie byl nawet grad. Ale sie nie ochlodzilo: w tej chwili juz 28 stopni:((((( Odpowiedz Link
jutka1 Re: u mnie ciagle jeszcze lato 24.08.11, 09:43 Tutaj tak samo, tyle że bez burzy. I niestety zamiast siedzieć pod lipą i zażywać relatywnego chłodu, muszę w samo południe jechać do miasta załatwić dwie sprawy. Błe. Po powrocie mam w domu spotkanie z dłużnikiem (niewypłacalnym jak na ten moment). Błe. NasRój mam jak sama nazwa wskazuje. Nic mi się nie chce. Nicanic. Niech ktoś siądzie w kącie i zacznie jakoś zawiadywać ruchami gwiazd, bo zwariuję. Ejment Odpowiedz Link
ewa553 Re: u mnie ciagle jeszcze lato 24.08.11, 09:44 a kiedy wracasz na "paryski bruk"? Odpowiedz Link
jutka1 Re: u mnie ciagle jeszcze lato 24.08.11, 10:33 W przyszły piątek lecę. Twoja burza przyszła tutaj, właśnie mi się przewala nad samą głową. I szast-prast, zadzwoniłam i przeniosłam miejskie sprawy do załatwienia na jutro. I już. Co się będę na deszcz wystawiać. A z dłużnikiem spotykam się tutaj, więc... Odpowiedz Link
maria421 Re: u mnie ciagle jeszcze lato 24.08.11, 10:35 U mnie tez i niech trwa jak najdluzej. Jutka, w tym roku gwiazdy rowniez dla mnie nieprzychylne. Oprocz stressu i nerw z lokatorami, strat finansowych, zlamanego barku nie bylo nic , ale to sie musi odmienic! Odpowiedz Link
jutka1 Re: u mnie ciagle jeszcze lato 24.08.11, 10:53 No i po burzy. Zabawne, że wszystkie pogodynki na internecie podawały dla mojej miejscowości - podczas burzy - "opady: 0.00 mm". Hahaha. Go figure. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O, następna burza... ntxt 24.08.11, 17:27 ale burza nade mna przeszla! Czarno jak w nocy, blyskawice i natychmiast grzmot, czyli dokladnie u mnie. I nagle deszcz, jakiego nie pamietam. Padalo chyba tylko 10-15 minut, ale dokladnie. Pieknie sie ochlodzilo: na 24 stopnie:))) Martwie sie, bo byla wichura, liscie w powietrzu fruwaly, kwiaty na balkonie bez platkow:(((( a ja mam w ogrodzie wieksza ilosc wysokich na chyba 2,5 metra slonecznikow.... Boje sie tam zajrzec. Odpowiedz Link
ewa553 i jeszcze cos: 24.08.11, 17:29 wyszlam na balkon zeby sie napawac pieknym powietrzem poburzowym (wiecie przeciez jak pachnie!), a tu de blada: ktoras z fabryk chemicznych cos wypuscila i powietrze pachnie najlepszymi kosmetykami i dobrym plynem do prania:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: i jeszcze cos: 25.08.11, 09:27 wczoraj burze sie nad nami walkowaly przez caly wieczor. Dzisiaj tez pewno nie bedzie lepiej. Narazie jest ponuro i duszno. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, upał, parno 25.08.11, 10:00 Rację miał tytuł zajawki gdzieś na necie, że "nad Polską tropikalne upały i burze". Jest parno i gorąco jak na Bergamutach, nie przymierzając. Ale przynajmniej pierwszą noc od wielu dni przespałam spokojnie, bez palpitacji i bez koszmarów. Czuję się wypoczęta. W południe przyjeżdża Maniek "No i Ch" Mistrz Blacharski wyczyścić mi rynny, potem muszę jechać do notariusza, potem do mamy, a potem biegiem odkurzać i szykować się na gości. Tyszpiknie. Byle w upale wytrzymać. No i tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, upał, parno 25.08.11, 12:41 no, ale przynajmniej bedziesz mogla gosci przyjac na tarasie, Jutencjo! Bylam w ogrodzie, o dziwo nie bylo szkod. Za to pospadaly wszystkie zgnile jablka:))) Pozrywalam troche kompletnie dojrzalych i mam wyzerke. Na druga jade na obiad z kolezanka Dana, nastepnie do szpitala do Marion, a na koncu galopen do domu, bo obiecalam koledze na kolacje ciasto ze sliwkami. Nie moge ciasta wczesniej przygotowac, bo bym wszystko sama zezarla, tak strasznie sliwkowe lubie:))) Odpowiedz Link
jutka1 Good news and bad news... 25.08.11, 19:36 Good news: Tak Basiu, będę mogła przyjąć gości na tarasie - teoretycznie. Bad news: Falanga os dzisiaj chyba ma dzień pt. "chcę bzykać a nie mogę". Qrv. Rozwścieczone lotne brygady pojawiają się na tarasie, jak tylko wychodzę. BZZZZZ!!! Żeby je jasna cholera wzięła. Good news: Maniek "No i Ch" z dwoma pomocnikami wyczyścili mi rynny. Bad news: Nr 1 Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Good news and bad news... 26.08.11, 08:27 No ładnie u Ciebie "dziejesię" Dojechała moja Ukochana Kuzynka? Odpowiedz Link
ewa553 dzisiejsza nocna burza 26.08.11, 10:12 pobila wszelkie rekordy. Epizentrum nie bylo u mnie, tylko w strone gorek, w ktorych wedruje, a wiec jakies 30 km stad. Obudzily mnie blyskawice, jakbym byla w piekle. A potem, mimo ze u nas bezposrednio nie grzmialo, spadl deszcz nad deszczami. Biegalam po mieszkaniu zamykajac okna i drzwi balkonowe i uspakajajac koty. Najlepszy byl kolega, co ma sen zdrowy. Calkiem trzezwyk glosem oznajmil: ale burza, ale leje, ale jak chcialam podjac temat to juz znowu spal jak susel. Chcialabym miec tak zdrowy sen.... No a teraz z biciem serca czekam na regionalne wiadomosci: moge sobie wyobrazic jakie szkody sa na winnicach i to krotko przed winobraniem!! No i znowu zalane domy, piwnice itd. Biedni winiarze..... Odpowiedz Link
maria421 Re: dzisiejsza nocna burza 26.08.11, 10:18 Nas, odpukac, te najgorsze nawalnice omijaja. W nocy slyszalam ze gdzies w oddali grzmialo, potem slyszalam deszcz, ale nic poza tym. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: dzisiejsza nocna burza 26.08.11, 11:00 Ewa ja naprawdę nie wiem o co Tobie chodzi. Stękasz co chwila, że a to za sucho i żeby choć kropla deszczu, a to za mokro i co za katastrofa. Ten kolega, to hm..., poza zjadaniem ciasta, użytek z niego jest jakiś? Bo inaczej to nie wiem, pobiegać idź? Czyco? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: dzisiejsza nocna burza 26.08.11, 15:43 bo to jest tak, Dorota: dobrze ze pada, bo nie musze podlewac, ale zle ze leje tak strasznie. Bp szkody sa a i ziemia w ogrodzie taka ciaprata, ze nic robic nie mozna. A jest akurat czas, zeby rozmnazac piwonie, ale jak sie tu babrac? No i narzekam tez w imieniu panow rolnikow i winiarzy, bo wczuwam sie w ich sytuacje:)))) PS z kolegi jest wieeeelki uzytek! Pomysl tylko o jego wielkim sadzie i licznych marmoladkach ktore dzieki temu zrobilam:)))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: dzisiejsza nocna burza 26.08.11, 18:47 U nas też "rąbło", ja się już nie użalam, bo i tak szlag mi trafił większość roślinności, ale ta która przeżyła wariuje radośnie. Natomiast Armagedon był na Trasie Toruńskiej bo zamiast jezdni był zalew toruński i ludzie pokonywali 9 km. przez 3 godziny. Cieszę się, że mieszkam w centrum miasta, bo wszędzie mogę dotrzeć per pedes (jakbym musiała). Na moje, kolejny raz, szczęście akurat teraz nic nie muszę. Mam inetensywny kurs angielskiego i głównie siedzę i kuję. Uczy mnie córka przyjaciółki. Teoretycznie mam z nią 3 godziny tygodniowo, ale ponieważ dowożę ją sobie do domu to naukę zaczynamy w chwili kiedy ona wsiada do auta i kończymy kiedy wysiada po odstawieniu w wybranym miejscu. Robi się z tego 6 godzin. Do tego mam książkę + ćwiczenia z niej + ćwiczenia dostarczane + kurs na CD. Wczoraj podliczyłam, że tłukę ten znienawidzony język średnio po trzy/cztery godziny dziennie. Albo się go wreszcie nauczę, albo zdechnę! Odpowiedz Link
maria421 Re: P.S. 26.08.11, 22:00 fedorczyk4 napisała: > Godzina 18.50 i 28 stopni w cieniu. Ja jestem w siodmych potach, bo byla burza i musialam okna pozamykac. W tym roku lato bylo takie jakby go nie bylo, wiec wcale nie instalowalam wiatrakow i mialam na parterze po raz pierwszy 25,5 stopni. Strzelilam se drinka z lodem, przed pojsciem spac oplucze sie letnia woda. Odpowiedz Link
kan_z_oz Sobota 27.08.11, 16:50 bardzo pozno lub niedziela bardzo rano... Wrocilismy ze slizgania sie na nartach tygodniowego okolo. Ogolnie to byla plaza w srodku zimy i ze sniegiem. Do tej plazy dolaczyl wiatr - normalny w Australii na tych wysokosciach. Tego ostatniego to nie lubie zbytnio. Krzeselkiem bujalo w ktoryms momencie tak nieludzko, ze mialam objawy choroby morskiej. Na szczescie gdy juz buja bardzo - ogolnie ponad 70km/h, to je zamykaja i jest sie wciaganym orczykiem...haha Te ostatnie nie sa zamykane nawet gdy gwizdzi kolo setki. Tym razem bylo tylko wietrznie i tylko w porywach jednego dnia - w sumie - udany wyjazd. Wpadlismy tez na naszych znajomych z ktorymi nam sie urwal kontakt w Japonii. Zdolali opuscic wyspy w dzien tsunami taksowka. Utkneli tylko w trzesieniu ziemi na moscie jakims na 5 godzin oraz na noc na lotnisku w Tokyo. O rozmiarze dowiedzieli sie wiec dopiero po przylocie do Australii. Oprocz tego, odkrywam, ze po intensywnych cwiczeniach i przygotowaniach fizycznych do nart wychodza slabosci w miejscach, gdzie nie bylam swiadoma, ze moga byc az tak bolace miesnie. Mam wiec zakwasy w dloniach, miedzy kciukiem i palcem wkazujacym...oraz ogolnie w nadgarstkach. Dolnej czesci nogi - nie lydki, tylko strona im przeciwna i przy piszczelu oraz wszystko od pach w dol, po bokach i miedzy zebrami, i miedzy jakimis wloknami miednicy. Kurna chata - nie mozna wygrac z tymi nartami. O ile mi sie wydaje, ze juz wszystko przygotowalam - cyk, bola powieki...hahaha Niemniej jest to piekna rozrywka, bo kazdy dzien wymaga innego rodzaju wysilku, techniki oraz dawkowania sobie mozliwosci. Mnie sie podoba, ze nie mozna jezdzic na nartach na pol gwizdka. Pelna koncentracja i uwaga jest niezbedna, i brak takowej grozi urazem...Narty sprawdzaja wiec bezblednie nastawienie, koncentracje oraz nastawienie bez bledu. Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: dzisiejsza nocna burza 26.08.11, 22:01 Dorota, a Ty co taka poddenerwowana? Burze tak na Ciebie wplywaja czy osy? Odpowiedz Link
jutka1 Ostatnia niedziela... 28.08.11, 10:40 Brzmi złowieszczo, choć nie jest. :-) Wczoraj późnym popołudniem dojechała Stokroć, i przez resztę dnia/wieczoru oddawałyśmy się rozmowom, konsumpcji i dolce far niente. Przy okazji przeszła nad nami nawałnica z piorunami, lało całe popołudnie i wieczór - a teraz jest słonecznie, niebo bez jednej chmurki. Gryplan na dzisiaj jeszcze dopracujemy. Pewnie "do miasta", na jakiś spacer, może zrobimy grilla albo ognisko? Zobaczymy. Wieczorem ma do nas dołączyć Maniek "No i ch", będzie wesoło. :-) No i tyle pierduł. Miłej niedzieli życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 wrocilam wlasnie z kina... 28.08.11, 13:21 Nowy Woody Allen. Bomba, cudowny film, wspanioala muzyka i juz doczekac sie nie moge zeby go jeszcze raz zobaczyc - tym razem w anglojezycznym kinie z podpisami. Swietni aktorzy, urocza Carla Bruni w malej roli. Musze zobaczyc na Amazonie, czy juz maja Soundtrack. Musze, musze miec! Uwielbiam muzyke z lat dwudziestych. Cole Porter i te rzeczy. Boze, jaka radosc, Ze W.A. kreci kolejny film, tym razem w moim ukochanym Rzymie. Gdzie zreszta za 10 dni bede!!! Mysle, ze na bezludna wyspe zabralabym wszystkie filmy WA..... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Moj laptop sie zepsul i nie wiem, kiedy znow bede 29.08.11, 03:59 Moj laptop sie zepsul i nie wiem, kiedy znow bede na Internecie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moj laptop sie zepsul i nie wiem, kiedy znow 29.08.11, 07:47 Wyrazy współczucia Luizo. Niestety ma alergię na Allena. Zupełnie irracjonalną. Dostaję pokrzywki na jego filmach. Nawet na tych które obiektywnie powinny mi sie podobać. Pogoda w Warszawie zrobiła sie jak marzenie. Słońce, ale z wiaterkiem. Mój przychówek zjeżdża do domu. Dziecinka i Synyś Średni z Hiszpanii, Syn Podstawowy z Krakowa. Pies już wogóle nie reaguje na Wnucze, z Synusiową nie mam najmnieszego nawet konfliktu, dobrze nam sie razem mieszka. Życie dzisiaj rano jest wyjatkow piękne. A wczoraj napadłam awanturniczo na karka (za jazdy autem po parku) i przygotowana na przyjecie na klatę obelg i innych, strasznie zwiędłam kiedy "kark" aż zwinął sie w przeprosinach i tłumaczeniach dlaczego popełnił wykroczenie. I też go przeprosiłam. Za napaść. A on, że zrobił by tam samo na moim miejscu. I zrobił nam sie Wersal na Czerniakowie. Nawet na dowidzenia zrobiliśmy sobie papa rączkami:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Moj laptop sie zepsul i nie wiem, kiedy znow 29.08.11, 08:07 akurat Ty masz uczulenie na WA?? Nigdy bym sie tego po Tobie akurat nie spodziewala.... Co to za okreslenie "kark"?? Czy wiesz jakie Cie upojne chwile czekaja, jak sie ukochana rodzinka wyprowadzi? Nagle bedziesz miala ogromne, puste mieszkanie. Jak z tom kozom z dowcipu, ktory kazdy z Was zna. U nas slonce, 19 stopni i program pelen na caly dzien. A wiec zabieram sie do dziela!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Moj laptop sie zepsul i nie wiem, kiedy znow 29.08.11, 09:41 Też wyrazy współczucia, Luizo. Nie masz na stanie jakiegoś poprzedniego komputera? Tutaj wróciły upały, ale nie jest parno, więc i do przetrzymania. Wczoraj spędziłyśmy cały boży dzień w ogrodzie, włącznie z ogniskiem i kiełbaskami pieczonymi na kiju razem z Mańkiem "No i ch". Bardzo przyjemnie. No i dogasające ognisko i patrzenie w gwiazdy, od którego kręciło się w głowie... Bajka. Dzisiaj pewnie powtórka z rozrywki, siezobaczy (zam.). Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 O! Xurku! 29.08.11, 17:21 Wszystkiego najlepszego! Kiedy mamy wpasc na przyjatko? :))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O! Xurku! 30.08.11, 12:41 ewa553 napisała: > sprawdz w "fejsbuku!:))) ???? Nie mam Xurka w fejsbooku . Odpowiedz Link
ewa553 bedzie dzis fajnie 30.08.11, 09:20 jest slonecznie, ale tylko 17 stopni - tak lubie! powinnam isc popracowac na roli, ale mi sie nie chce. W zamian za to umowilam sie z psipsiola na polazenie po Heidelbergu, shoping, jakies eleganckie jedzonko. Bedzie slicznie, moze kupie jakies fajne buty nie czekajac na Rzym. W HD sa fajne buciane sklepy. Poza tym przyjdzie dzis z Amazon zamowiona sciezka dzwiekowa do niedzielnego filmu i ksiazka ktora musze szybko przeczytac, bo mamy jej omowienie w klubie ksiazki. Poza tym z wypozyczalni tez dzis przyjdzie zamowiony film, wiec full program! Wieczorem narzeczony - no pieknie! Zycze Wam rownie milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: bedzie dzis fajnie? oj nie wiem... 30.08.11, 11:11 Stokroć i Fedowa Kuzynka właśnie ruszyły w drogę. Dom zaniemówił z wrażenia. Nagle się zachmurzyło. Kifjute? Trza się dziś zająć domem i zagrodą. Pranie, sprzątanie, przegląd "co wziąć, a co zostawić". Nie muszę się dziś nigdzie ruszać, więc sobie zafunduję dzień borsuka czy zimowego niedźwiedzia. O. A jak już ochędożę chałupę, to wlezę pod pled i tam będę siedzieć. Z babską prasą i książką. O. Tyle pierduł porannych, niezbyt optymistycznych. Czego Wam nie życzę (c) jutka1 2011 Odpowiedz Link
maria421 Re: bedzie dzis fajnie? oj nie wiem... 30.08.11, 12:44 Do tej pory dzisiaj bylo fajnie , bo najpierw zadzwonil pan z Krankenkassy z wiadomoscia ze za duzo place i ze bede placila ok 40% mniej. Potem bylam na fizjoterapii ktora mi bardzo dobrze robi, czuje sie lekka, zwiewna i powiewna. Odpowiedz Link
kan_z_oz Wtorek 30.08.11, 15:09 Spotkalam sie dzisiaj z funfela od miesiecy niewidziana. Przez lata dreczyly ja problemy rodzine i osobiste, ktore na poczatku tego roku urosly do takich rozmiarow, ze po kilku godzinnej sesji w trakcie ktorej probowala na takowe mnie emocjonalnie zahaczyc, wywalilam ja do domu. Po prostu i chamsku, bylo to dlugie, intensywne, ze mnie zawory puscily. Wywalilam, ale z oferta zjawienia sie na medytacje. Skorzystala. Skorzystala tez z ot tak sobie rzuconych rad. I prosze, dzisiaj zjawila sie nowa osoba. Znalazla sobie kobitka psychologa do wrzucania bardzo osobistych klopotow z ktorych sluchaniem ja mialam problem, bo znam i ja i jej chlopa. Chlopa wywalila z chalupy w maju, bo ten chcial sie wyprowadzic ale twierdzil, ze musi zostac dla jej dobra... Znalazla sobie kurs, ktory ma za pare miesiecy zaczac i nowa kariera, ktora bardzo do niej pasuje. Wyprostowaly sie jej wszystkie problemy z dzieciakami...i dzisiaj powtorzyla wszystko to co mowilam jej od lat jakichs 7-miu. Ale to bylo wypowiedziane przez psychologa - czyli osobe neutralna. Pojechalismy razem do parku olimpijskiego aby pojezdzic na rowerach i bylo po raz pierwszy jak ja znam, naprawde fajnie dla wszystkich. Kan Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 30.08.11, 16:06 ja chyba tez bede musiala zajzec do fejsbuka, do ktorego nie zagladalam od ponad tygodnia, by sie dowiedziec, czego mam sobie pogratulowac :). Urodzin nie, bo beda dopiero w nadchodzacy piatek a poza tym to zupelnie ale to zupelnie nic nie mam do swietowania. Naczalstwo wystawilo mnie tak do wiatru, ze gybym sama tego nie doswiadczyla, to w zyciu bym nie uwiezyla. Nie uwierzylabym rowniez w to, ze trzy osoby bedace CEO/CFO/HRD moga patrzec na czlowieka i spokojnie klamac ile wlezie. Pierwszys raz od zaraniow mojej zawodowej kariery zdazylo mi sie rozbeczec na zebraniu kadry, pierwszy raz w moim zyciu zdazylo mi sie byc w tak trudnej sytuacji finansowej ja ta teraz. Naczalswo przeszeregowalo mnie na 100% plus wyplacilo bonus az do czerwca a w lipcu wyplacilo mi ochlapy mojej pensji bez poinformowania mnie przedtem, po czym na moja interwencje poinformowalo, ze wypacilo mi to wszystko "przez pomylke" a teraz bedzie "oddtracac". Nie mam nic na pismie, ze mnie przeszeregowano, mam jedynie maila dziekujacego za osiagi i podajacego sume bonusa, ktora zostanie mi wyplacona. Naczalstwo wiec "oddalo" bonusa ale twierdzi, ze umowy o 100% nie bylo i za wysokie pensje zatrzymalo. Po czterodniowym stuporze zaczynam dochodzic do siebie, wraca umiejetnosc logicznego myslenia, wiec zaczynam sie zastanawiac co i jak zrobic z tym fantem. Jako pierwsze musze zastopowac budowe w Polsce i pogadac z urzedem finansowym na temat rozlozenia podatku za druga polowe roku 2011. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 30.08.11, 16:20 no to Cie pieknie upupiono, Xurku! Mam nadzieje, ze jednak wszelkie potyczki wygrasz. Fejsbuk mnie zawiadomil, ze "w tym tygodniu" masz urodziny. Nie wiedzialam, ze to dopiero w piatek:))) A ja wrocilam cala zadowolona z Heidelbergu. Pogoda byla pyszna, w sloncu goraco, w cieniu chlodno, wiec mozna bylo przemieszczac sie wraz z zapotrzebowaniem. Zrobilam przesliczne zakupy, piekne ciuszki, zupelnie niepotrzebne, co jak wiadomo, sprawia wiele radosci. Potem bylysmy na obiedzie u eleganckiego Wlocha, zeby sie duchowo nastawic na Rzym. Wypilam mimo poludnia dwa wina i spacerowalysmy tak dlugo, az wytrzezwialam: to ja prowadzilam auto. Bylo naprawde pieknie. A teraz padne na kanape z nowa ksiazka francuskiego, nieznanego mi pisarza (Philippe Grimbert). Ksiazka nie jest lekka/latwa/przyjemna, wrecz przeciwnie. Ale nie moge stale zyc tylko naskorkiem.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 30.08.11, 16:20 O matko, Xurku! :-((( Czy ten mail z gratulacjami etc. może być dowodem w sądzie??? Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 30.08.11, 17:03 dowodem na co? jak naczastwu maila przeslalam to sie z odebrania mi bonusa wycofalo (dzieki bogu) i odebralo mi juz tylo 20% z czterech pensji plus powiedzialo, ze bedzie placic dalej tylko 80%. Mail moglby byc dowodem na to, ze maja mi bonus wyplacic, ale nie na to, ze uzgodnilismy prace na caly etat. A na to niestety nie zachowalam maila a nikogo oprocz tych trzech przy tej rozmowie nie bylo. Zastanowie sie, czy chce ich targac po sadach (czyli rozstac sie z firma), moze mam jakies szanse, no bo niby dlaczego wyplacicli mi te wsztskie pensje, skoro niby nie bylo takiej umowy? Nie wiem jeszcze, co zrobie, na razie wciaz jeszcze usiluje sie pozbierac i ogarnac ten finansowy desaster. Liczac na wyzsza pensje plus majc co juz mialam przelalam wszstko do Polski kalkulujac, ze to co jeszcze wplynie wystarczy na podatki i inne oplaty, ktore jeszcze przyjda. W Polsce pozawieralam umowy i poplacilam ludzi, to co zostalo jest potrzebne na zaplacenie reszty po wywiazaniu sie z umow przez budowlancow, wiec nie moge tego ruszyc. No i zupelnie nie mam pojecia, czy zaryzykowac nastepny krok czy tez nie, bo skad mam wiedziec, czy w przyszlym roku wytna mi taki sam numer albo mnie zwolnia albo jeszcze co innego? Pisze wszedzie maile, probuje zatrzymac nie zaczete jeszcze prace i odzyskac pieniadze, ale widze marnie, poza tym odnioslabym na kursie wymiany powazne straty. Planowalismy podroz do Nigerii, bilety juz wykupilismy i to bez ubezpieczenia na wypadek anulacji, na reszte podrozy nie ma kasy.... W przyszlym tygodniu mam termin z urzedem skarbowym i z bankiem, zobaczymy, co powiedza. S. ma w tym miesiacu dwie wystawy, jezeli cos sprzeda, to moze troche sytuacja sie odprezy. Ma zamiar szukac pracy, ale nie mamy wtedy rozwiazania na zajecie sie malym w przerwie obiadowej i po szkole. Zygac mi sie tym wszystkim chce. Odpowiedz Link
go.ga Re: Wtorek 30.08.11, 20:15 Ludzie to jednak swinie. U mnie w pracy niefajnie. U mojego szefa wykryto raka, w piatek go operowali i juz wczoraj jego "koledzy" managerowie-szczury zaczeli korzystac z jego nieobecnosci i mu swinic. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek 30.08.11, 22:12 A ja staram sie zebrac sily po szoku. I zebrac sily na to co mnie czeka w najblizszej przyszlosci. Matka ma raka, zaawansowanego. Juz duzo nie zostalo, traci sily z dnia na dzien.Kursuje wiec miedzy domem, praca i szpitalem. Moj pracodawca okazal sie super... nawet nie wiedzialam ze mamy taka mozliwosc w pracy. Moge byc w pracy tyle na ile sil starcza... Jakie to zycie kruche.... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 31.08.11, 03:56 Trzymajcie sie dziewczyny... Kwestie finansowe to osobiscie rozwiazalam dawno temu ukladem posiadania linii kredytu pod nieruchomosci. Zmienilo to w naszym ukladzie dynamike, jak rowniez uzaleznienie od pensji miesiecznej. Wizja kurczacej sie cholernie malej kupki z dnia na dzien z wizja, ze jak czlowiek straci pensje to ma statystycznie oszczednosci na tydzien, jest raczej przerazajaca. Nie widzialam w takim ukladzie zadnych mozliwosci na bycie zrelaksowana, bo tydzien-dwa to za malo czasu aby wymyslic cokolwiek w sytuacji np; pizdniecia meczacej roboty... Mentalnie stanowi to ogromna roznice. Pieniadze przestaly byc problemem od momentu zainstalowania takiego ukladu. Budzet jest roczny i rok jest rozliczany. Pieniadze juz takie sa, ze sa jak sie czlowiek o nie nie martwi dziennie przy robieniu zakupow, placeniu rachunkow itp, lub wyciskaja z czleka wszystkie sily, gdy sie przelicza je w czasie codziennych operacji. Kan Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 31.08.11, 09:31 zgadzam sie, ze uzaleznienie od pensji jest suboptymalne i to wlasnie zamierzalismy zmienic za pomoca tego projeku w Polsce, ktory teraz musimy zastopowac. Nie rozumiem jednak tego Twojego rozwiazania: znaczy bierzecie okreslona ilosc kredytu na rok i splacacie z dochodow? Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 31.08.11, 10:39 Tez nie rozumiem systemu Kana, ale wolalabym jednak byc ograniczona pensja niz myslec ze kazde Euro wydane z kredytu kosztuje mnie Euro plus x%. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 31.08.11, 12:36 Mamy produkt bankowy, gdzie do pozyczki np, inwestycyjnej dolaczone jest konto, ktore robi 'offset' pozyczce. Oznacza to, ze wszystko co wplywa na to konto dziennie redukuje odsetki splacane od pozyczki i oczywiscie wszystko co wyplywa z tego konta dziennie podwyzsza odsetki takowej. Pozyczka nie jest wiec splacana w ramach normalnych rat, typu odsetki i jakas kwota, tylko z konta pobierane sa jedynie miesieczne odsetki - kazdego miesiaca tez roznej wysokosci. W ten sposob masz dostep do oszczednosci - nie ma roznicy, czy to pod wlasny dom, czy inwestycje - zasada taka sama. Oszczednosci poprostu nie leza gdzies tam, tylko pracuja wzgledem pozyczki. To samo mamy zreszta wciaz otwarte pod zastaw domu - jedna zasada z czasow deweloperskich - nigdy nie zamyka sie pozyczki. Mamy wiec dostep do 80% wartosci calego domu juz obecnie splaconego, gdzie balans zero nas tez zero kosztuje. Te uzywam na kupno samochodu (pozyczka ma split) i na pokrywanie (drugie konto) roznych wypadkowych wydatkow zwiazanych z biznesem. Najlepszym produktem bankowym obecnie na rynku u nas jest profesjonalny 'package' np Westpac, w sklad ktorego wchodzi pozyczka z dolaczym do niej kontem 'offset' (oplaty bankowego tego konta sa zero, jest 10-20 transakcji w miesiacu, czyli praktycznie kosztuje nas efektywnie jego utrzymanie zero). Do tego masz dolaczona karte kredytowa, lub dwie (zero kosztu na rok), akumulujaca punkty lotnicze i nie wirualne tylko prawdziwe. Placisz rocznie za taki 'package' - u nas 395/rok - i to jest tanio, bo calosc ma tez dolaczona znizke 0.8% od standartowych odsetek. Korzystajac wlasnie z takich linii kredytowych, zawsze wykanczalam wszystkie budowy - konto ma tez ksiazeczke czekowa. Spojrz wiec na wlasny dom, jego wartosc bez przesady obecnie rynkowa...w banku, bedac na dobrych jeszcze obecnie dochodach, stalych i pensyjnych deklaruje sie chec szybszego splacania i zamiast tzw nadplat, prosi sie o lepsze opcje. Lepsze to takie, ktore pozwalaja ci na wkladanie i wyjmowanie gotowki kiedy chcesz, bez proszenia banku o zgode. W przypadku domu wlsanego u nas zazwyczaj banki daja produkt o nazwie 'equity manager'. Oznacza to, ze zatryzmuja jako 'equity' 20% wartosci bankowej twojego domu i reszte udostepniaja ci w postaci dostepu do equity. Na to konto, na ktorym masz equity, robisz wszystkie wplaty pensji itp, bo odsetki sa redukowane tez dziennie. Jesli masz wiec dom wartosci 800EUD, to 20 % zatrzymuje bank i daje ci dostep do okolo 620 EUD 20% plus koszty nakowe) lub mniej, jesli nie spelniasz wymagan...minus to co obecnie zalegasz...i powiedzmy, ze zalegasz 500EUD, dostajesz line of credit na 120EUD... Z tego konczysz budowe, jesli ta jest inwestycja...i nie zatrzymujesz jej, bo to oznacza kanal w linii prostej. Sposoby ludzi zamoznych...natknelam sie przypadkowo i obcykalam, bo majac chwilami po 10 pozyczek nie bylo innego wyjscia. Uszy do gory...nazywa sie to tylko chwilowe klopoty z przeplywem gotowki, dla ludzi kapitalowo bogatych...Zmien produkt bankowy, dopoki pracujesz mozliwosci sa bez ograniczen - ja zmienilam lub uaktualnilam wszystko, planujac chlopa odejscie z korporacji. Kan Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek 31.08.11, 09:28 wspolczuje, pamietam jeszcze jak to bylo, kiedy moj tata umieral na raka. Zycze Tobie i mamie, by nie cierpiala i byla w stanie cokolwiek milego z tego pozostalego czasu wyciagnac. Ty rowniezm mimo tego potrojnego obciazenia . Dobrze, ze chociaz masz tak wspanialomyslnego pracodawce. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Kielbiu... 31.08.11, 13:01 kielbie_we_lbie_30 napisała: > A ja staram sie zebrac sily po szoku. I zebrac sily na to co mnie czeka w najblizszej przyszlosci. Matka ma raka, zaawansowanego. Juz duzo nie zostalo, traci sily z dnia na dzien.Kursuje wiec miedzy domem, praca i szpitalem. > Moj pracodawca okazal sie super... nawet nie wiedzialam ze mamy taka mozliwosc w pracy. > Moge byc w pracy tyle na ile sil starcza... > > Jakie to zycie kruche.... Kielbiu, wspolczuje i rozumiem. Szczescie w nieszczesciu ze pracodawca idzie Tobie na reke, to oszczedzi Tobie duzo stresu. Staraj sie spedzac z Mama czas nie na rozliczaniu i rozpamietywaniu, ale na dziekowaniu jej za dobre rzeczy jakie zrobila. Zycze Tobie duzo sily. I wiesz co? Moze brzmi to okrutnie, ale ciesz sie ze nie jest to choroba, ktora spowodowalaby wieloletnie cierpienia Twojej Mamy i Twoj bol z powodu lat przygladania sie temu. Widzialam moja kuzynke, ktora miala wyrok smierci odwlekany przez lata, okupiony ciezkimi ranami na psyche jej rodziny. To bylo straszne. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Xurku 31.08.11, 13:08 Xurku, co za szuje to Twoje naczalstwo! Co do dowodu ze zwiekszono Tobie zaszeregowanie, moze istnieja jakies wewnetrzne pisma do ksiegowosci, kadr albo co? Kan dobrze Tobie radzi opcje wykorzystania posiadanych zasobow (assets) jako linii kredytowej zeby miec dostep do gotowki. Rowniez uzywam tego sposobu, obecnie mam mozliwosc siegania do dwoch pozyczek wzietych na nieruchomosci. Mimo ze nasz dom jest splacony, pozyczki nie zamknelismy - nic nas to nie kosztuje a jakby co, w ciagu dnia mozna przelac znaczace sumy z konta pozyczki na konto codziennego uzytku. Pozdrawiam i zycze odzyskania Twoich pieniedzy Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: bedzie dzis fajnie? oj nie wiem... 31.08.11, 12:51 jutka1 napisała: > Stokroć i Fedowa Kuzynka właśnie ruszyły w drogę. Dom zaniemówił z wrażenia. Nagle się zachmurzyło. Kifjute? Dom w zalobie po odjezdzie Twoich gosci i w przygotowaniu na Twoj. Uwazaj na Klausa! Szczerze zazdroszcze Waszej babskiej trojce posiedzen w ZD. Zaczynam sie zastanawiac nad opcja wpadniecia do PL w przyszlym roku latem, moze tez zalapie sie na jakies forumowo-towarzyskie zgromadzenie. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Naprawianie zepsutego 31.08.11, 12:45 Wszystko co bylo ostatnio zepsute zostalo naprawione: klawiatura kompa przed energiczne odkurzanie a pralka przez wyciagniecie klebu wlokien z pompy. Wszystko, z wyjatkiem Buszmena, ktorego trapi chyba borelioza i sie zupelnie zepsul. Ten tydzien poswiecil na kontaktowanie sie z lekarzami jakich mu znalazlam po tym jak zaden GP (lekarz ogolny) nie mogl mu dac diagnozy. Buszmen wszystkie standartowe wyniki badan ma ok, pluca i serce jak u wspinacza... a wiednie w oczach. Trudna zagwozdka, tym bardziej ze wedlug australijskiego Wydzialu Zdrowia w Australii nie ma boreliozy a chorzy na nia zlapali ja gdzies na polnocnej polkuli. A moze to nie borelioza. Nikt nic nie wie. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 To ja już może zamknę na zaś... 01.09.11, 11:19 ... i otworzę nowe Pierdulum, bo niedługo wybywam z domu. Odpowiedz Link