jutka1 Czwartek przedwyjazdowy 01.09.11, 11:22 Jutro już lecę, i przyznaję bez bicia, że przez te prawie 5 tygodni baterie naładowałam średnio, prawdę mówiąc. Jestem zmęczona, boli mnie miejsce ukąszenia przez osę (i w to samo miejsce mnie potem użarł komar, więc przyjemność podwójna), a wczoraj wieczorem skoczył mi poziom vqrvieliny i trzyma do teraz. W ramach walki z ową idę za godzinę na manicure, a przy okazji załatwię jakieś ostatnie przedwyjazdowe sprawy. Wieczorem pewnie znowu mi skoczy vqrvielina, bo ma przyjść fachowiec ocenić czy w przyszłym roku będę musiała zmieniać dachówkę na całym dachu (niestety, obawiam się że tak), i - co najważniejsze - ile to będzie kosztować. Strach się bać. :-/ Czeka mnie dziś jeszcze pranie, sprzątanie itepe, a tak po prawdzie nie mam energii ani chęci. Znów się będę musiała zmusić, siłom i godnościom osobistom. Błeee. I tym optymistycznym akcentem... Miłego dnia życzę Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 154 01.09.11, 12:22 moze doladujesz reszte baterii na wielkomiejskim paryskim bruku? Jezeli bedzie pogoda to wrzesien w miescie jest (dla mnie przynajmniej) jednym z najpiekniejszych miesiecy. Czy tez maz od razu plany mogace spowodowac zwiekszenie wqurwienia :)? Zycze przyjemniej podrozy i slonecznego wyjscia z samolotu :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 01.09.11, 15:30 Może doładuję baterie na paryskim bruku. Nie przewiduję zajęć grożących vqrvieliną, choć po prawdzie człowiek nigdy nie wie, jaka franca się czai za rogiem. Manicure za bardzo nie pomógł, więc idę wrzucić pranie. A potem może się zdrzemnę. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 154 01.09.11, 20:01 jutro sa moje urodziny. Jestem tak zdolowana, ze nie chcialam zadego party, na ktorym trzeba sie usmiechac i udawac, ze zycie jest piekne. Chcialam w gory, te takie naprawde, a jako ze maz ma lek wysokosci wymyslisismy podroz tzw "postauto", to jest taka usluga poczty, ze wozi ludzi w najbardziej niedostepne gorskie zakamarki po roznych przeleczach. Mialo byc Sustenpass, Aareschlucht, Grimselpass, Rohnegletscher, Furkapass i na zakonczenie Andermatt. Trzy dni w dordze, hotelach i pieknych krajobrazach. Szukalam po netach i biurach podrozy ponad tydzien az znalazlam opcje, ktore sa dla nas w obecnej sytuacji do zaplacenia. dzisiaj rano maz zamontowal na dachu samochodu jakies "niepytajciemisiecopotrzebnedowystawy", ale zapomnial biedactwo, bo taki roztargniony, porzadnie to zamocowac, na dodatek napietrzyl tak, ze wyjezdzajac z bramy podziemnego garazu cala ta gora zohaczyla o brame, zostala przez nia zmieciona do tylu, zniszczyla przy tym bazaznik na dachu i porysowala od gory caly bok samochodu, ktory jest do malowania. Samochod nie ma jescze dwoch miesiecy. Dostalam dzisiaj nowego pracownika, wiec musialam sie nim zajac, na dodatek dwie z moich "podpiecznych" sie pozarly, wiec musialam wysluchac obu stron a potem odbyc kawalek szkolenia, ktore obieclam jednej z nich. W calym tym bajzlu zadzwonilo nagle moje ryczace w telefon dziecko, ze tata zlamal pieskowi noge i ma go teraz gdzies i zajmuje sie tylko pakowaniem obrazow na zblizajaca sie wystawe. Poprosilam o detale, dziecko powiedzialo, ze pies lezal za wahadlowymi drzwiami, ktore maz nie widzac go otworzyl z takim rozmachem, ze stopa weszla pod drzwi, pies wyl jak nawiedzony i od tego czasu nie chce na tej nodze chodzic, stopa jest spuchnieta i krwawi. Maz poproszony przeze mnie do telefonu wrzeszczal, ze dziecko przesadza, pies przesadza i udaje, obydwoje sa przeze mnie rozpuszczani i jezeli uwazam, ze nalezy isc z psem do lekarza, to mam sobie z nim pojsc. Po czym ostawil do mojej pracy psa i dziecko i pojechal do Zurychu. Pies rzeyczywiscie nie chcial chodzic, wszystko bylyo jak Piranha opisal, dziecko wylo, pies wyl, ja zas tlumaczylam asystentce jak ma wykonywac reporting, szukalam w necie Veta i polykalam swoje lzy. Zataszczylismy psa autobusem to Veta, ten mu musiala dac narkoze, zeby go zbadac, okazalo sie, ze ma zlamany srodkowy "palec" w przedniej nodze, co ma sie zrosnac w ciagu czterech tygodni, przez ktore to pies ma byc w domu, jak najmniej sie ruszac i oczywiscie nigdzie nie w yjezdzac. Wizyta u Veta kosztowala mine 350 CHF plus nastepna odyseje autobusowa z nieprzytomnym psem na rekach. Od godziny jestem w domu, pan maz nie raczyl ani przybyc ani sie zameldowac, jak pomysle o tych jutrzejszych urodzinach, to chcialabym, zeby juz bylo pojutrze. Ciekawe, czy ta "passa" kiedykolwiek sie skonczy.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 01.09.11, 22:02 Xurku, to ja się chyba w Twojej intencji napiję czycuś? Bidulu. <:tuli:> Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 154 02.09.11, 02:45 Za xura napic sie trzeba, bo inaczej nie mozna. Babyjesus, jak ja bylbym wkurwiony! Wiec sie wkurwiam pospolu. A jutro sie oddalam (mimo, ze ostatnio bylo bez wiekszych zblizen, ehem) na dlugi weekend na Cape Cod. Odpowiedz Link
maria421 Re: Xurku, Happy Birthday! :-))) ntxt 02.09.11, 09:19 Wszystkiego najlepszego, Xurku i oby sie poprawilo na wszystkich frontach. STO LAT! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Xurku, Happy Birthday! :-))) ntxt 02.09.11, 09:27 zycze Ci Xurku, zeby sie zla passa wreszcie skonczyla! Sciskam urodzinowo. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 154 02.09.11, 10:20 Muszę przyznać, że ostatnio strach zaglądać na forum, bo się takie okropności dzieją. No cóż, takie też życie jest. Każdemu/każdej życzę z całego serca co może być w takiej sytuacji najlepszego. Ja po dłuższym okresie dobrohumorza, nagle się dzisiaj obudziłam jakby mnie przejechał walec. Wieczorem mnie już nękały jakieś niskowibracyjne paskustwa, a nocą sen się na mnie rzucił, że rany boskie, bij o ścianę i krzycz hura. W książce, którą czytam jest taka hinduska przypowieść, że guru się rano obudził cały połamany. Bo jeden z jego sisich medytując wyobrażał sobie że siedzi na głowie guru. No więc ja się czuję, jakby mi na głowie medytował nie jeden sisi tylko pluton. Czycoś. W ogóle błe. Moja ciotka mi napisała, że jej z kolei ciotka to tak działała na facetów, że nawet gdy była całkiem stara, i chodziła mając na głowie na krzyż cztery włosy w strąkach (jak to jest możliwe to ja nie wiem) to biegały za nią ujutne stada męskie z chujami jak halabardy (cytat). Więc ja już jestem na dobrej drodze do tego bo ostatnio gdy myłam głowę to wypadła mi cała garść włosów, niedługo mi zostaną te cztery na krzyż i będę je nosić w strąkach i czekać na te halabardy. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 02.09.11, 10:50 Twoje halabardy Dorotko, przypomnialy mi nasz ulubiony cytat z Basni z 1001 nocy": "...a czlonek sterczal mu jak oszalaly". Weszlo to na dlugie lata do naszego slownika. Niestety, "wspolniczka" wyemigrowala do Stanow i nie mam z kim tej radosci dzielic. A propos walca drogowego przypomnial mi sie kretynski dowcip. ktorym sprobuje teraz rozladowac napieta sytuacje forumowa: Facet odbiera telefon, a tam mu donosza, ze jego zone akurat przejechal walec drogowy. Facet na to: nie mam czasu, siedze w wannie, wsuncie mi ja pod drzwiami". Wybaczcie mi to drobne kretynstwo. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 154 02.09.11, 15:59 Xurkowi - zakonczenia szybkich turbulencji i 'happy birthday'. Niedomagajacym i chorym - szybkiego powrotu do zdrowia. U mnie sie chyba juz przelamalo i znowu spokojnie plynie. Zadzwonilam dwa dni temu do mamusi, aby pogadac...uslyszalam tylko ; ze baardzo zle, i skypa mi w tym momencie szlak trafil...hahaha Nie dalo sie nic zrobic, a pozniej komputer mi sie zamrozil, wiec wylaczylam i poszlam spac. Rano chlop mi zdal tylko relacje, ze mama zadzwonila w nocy i wszystko u niej w porzadku... Ostatnie dni tygodnia, zajete byly, ksiegowy, spotkania i ogolne bieganie. Jutro chyba gory? Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link
jutka1 Powrotnie... 03.09.11, 10:06 Doleciałam i dojechałam o czasie i w jednym kawałku. Zła wiadomość: jedna z okazałych roślin na balkonie nie przeżyła fali upałów. :-( Dobra wiadomość: trzy z 4 storczyków w kuchni wypuściły pędy kwiatowe. :-) Jest bardzo gorąco, wczoraj było ponad 30 C, dzisiaj ma być tak samo, dopiero potem ma się ochłodzić. Ufff. W weekend odpoczywam. Czytam, gadam, oglądam filmy. Odsypiam urlopowe zaległości, hahaha. :-) No i tyle pierduł. Jeszcze nie do końca rozumiem, że jestem z powrotem w Paryżu. Jak się zaczęłam budzić, to się przez sen zastanawiałam, w której jestem sypialni: "na dole czy na górze". Ha ha ha. Miłego weekendu :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Powrotnie... 03.09.11, 12:43 Na dole czy na górze powinnaś poznać po zapachu Pytonie :) Apropos, zapach z gabinetu się pałętał u mnie po mieszkaniu jeszcze przez dni kilka po czym znikł. Tutaj chujoza doznała rozproszenia, a dzień wstał naprawdę piękny. Dzisiaj mam zamiar robić nic, co mnie trochę napełnia obawą. Bo ostatnia sobota gdzie miałam zamiar nic nie robić, to wysprzątałam mieszkanie, zrobiłam pranie, wypieliłam ogród i tak się wykończyłam że doznałam zjazdu energetycznego w niedzielę na skalę masową. Który trwał chyba do czwartku, lub nawet piątku 8-[ Znalazłam na youtube piosenkę chrancuską, gdzie młody człowiek śpiewa, iż oczywiście że ma wciąż w sobie jakby woła połkniętego wpoprzek. Myślę, sobie czy to uczucie które ja czasem mam to jest właśnie to? Jak to właściwie się czuje mieć połkniętego wpoprzek (dobrze że nie wzdłuż, bo wtedy by pewnie z tyłka wystawały rogi a z ust ogon, w końcu wół jest dość długi)? I jak to się czuje mieć chuja jak halabarda, lub powiedzmy członek sterczący jak oszalały? Ja nie wiem czy to tak do końca jest komfortowe uczucie, mieć jakąś swoją część ciała sterczącą jak oszalała... Pamiętam jak miałam dość krótkie kiedyś włosy i umywszy poszłam spać, i potem rano one sterczały jak oszalałe i nie powiem aby to było miłe, wręcz przeciwnie, a to przecież tylko włosy. Co prawda ponoć na to i tamto dobrze działa zmoczenie zimną wodą, ale co na przykład gdy się jest na pustyni? Na pustyni sterczące włosy lub członek to problem urastający do skali katastrofy. Czyco. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Powrotnie... 03.09.11, 13:25 Na pustyni wlosy sie spoca i same opadna. Przepiekna pogode dzisiam maym wiec ide korzystac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Powrotnie... 03.09.11, 19:13 Pustyniom (zam.) moze byc rowniez zupelny brak kandydatek do chedozenia....A wtedy to niewesolo i mysle ze ten jak oszalaly boli, oj boli!! Na portalu znajomosciowym (no, powiedzmy) zglosil sie do mnie przemily czlowiek, prawnik co to twierdzil ze ma wielka ochote na znajomosc ze mna. Zajrzalam na jego profil, a tam: nie dosc ze facet ma 46 lat, to jeszcze ma....160 sm wzrostu!!! Na szczescie nie musialam niczego o wzroscie nadmieniac, bo przyczepilam sie nieodpowiedzialnego wieku. A teraz pointa: opowiadam to pekajac ze smiechu wlasnie w ogrodzie, mowiac ze takiego faceta to nawet ja, skrzacik, nosila bym w butonierce. I nagle sobie uswiadamiam, ze syn jednej z obecnych osob tez ma 160 cm wzrostu..... O matko, myslalam ze sie zapadne w grzondkie (zam.)!!!! Odpowiedz Link
maria421 Re: Powrotnie... 03.09.11, 19:35 He he, Ewa, tez bym ze wstydu splonela za taka gafe. P.S. Facetow ponizej 175 nawet nie zauwazam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Powrotnie... 03.09.11, 21:54 No tak, ale sypialnia na górze (ta ze starymi deskami) nie ma zapachu. :-) No to chyba na tej podstawie mogę rozpoznać. Jedna ma zapach, druga nie ma. A propos, kobiecy zapach gabinetu zauważyłam dopiero po Twoim wyjeździe. To znaczy on zawsze tam był, ale nie zwracałam uwagi. Hm. Co do halabard sterczących jak oszalałe, to sama wizja mnie wystrasza. Szczególnie to "jak oszalałe". Aj. Poza tym cóż. Przetrwałam 3 godziny na balkonie, kultywując piegi w 33 C. Po 3 godzinach dałam spokój i odpoczywałam w cieniu. Podczas odpoczynku zaskajpowano mi, że mój stryj - najstarszy i ostatni żyjący brat mego Taty - zmarł wczoraj. Pogrzeb w poniedziałek, więc żadna z nas nie ma szansy dotrzeć. Opadły mnie wspomnienia, obrazy, zapachy, uczucia. Całe dzieciństwo. Wiem, że miał 80 lat, i za sobą 2 udary, ale jeszcze niedawno pisał do nas listy. Chwiejnym i niepewnym charakterem pisma, ale jednak... :-( Ech. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, deszcz 04.09.11, 11:42 Wczoraj wieczorem była burza, jak się patrzy. Grzmoty, pieruny, wichura, ulewa. Fajnie było siedzieć w domu i na to patrzeć "na sucho". Dzisiaj pochmurno i popaduje. 22 C, czyli spadek od wczoraj o 10 stopni. Jutro ma być 20-21 C. Jesień idzie, paniedziejku. Br/ Niechciej mnie dopadł znowu. Ostatnim wysiłkiem poszłam po warzywa, siłom i godnościom osobistom dałam odpór próbie oszukania mnie przez sprzedawcę na 8 euro, przy czym stwierdziłam, że w takim razie trzeba mu od teraz patrzeć na ręce. :-/ Dobrze, że wczoraj ugotowałam barszcz ukraiński, więc nie muszę się zbytnio wysilać kulinarnie. Nie chce mi się. Poczytam zaległe numery The Economist, co to na mnie czekały po powrocie. No i będę sobie oglądać Jacka Bauera. Jestem przy trzecim sezonie (po polsku się chyba mówi "serii"? :-| ), jeszcze mi się nie znudziło. :-) No i tyle, więcej pierduł nie pamiętam. Miłej niedzieli. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, deszcz 04.09.11, 11:57 tez sie zastanawialam nad tym sezonem, bo i u nas tak to zwom. Chyba jednak nie seria, bo seria to calosc, np, Stawka wieksza niz zycie:)))) Jak sie ta Twoja seria z Jacusiem nazywa? Ja po bardzo towarzyskim tygodniu odpoczywam. Ale niezupelnie. Suszy sie pranie, zjadlam male conieco, a teraz poczytam ze dwie godzinki na balkonie, poczem pojde odwiedzic Marion w szpitalu. Na balkonie duszno, parno, 25 stopni, bo do nas jeszcze ta zapowiedziana burza nie dotarla. Mam nadzieje ze nie zacznie sie akurat w srode "burzyc", jak mam leciec do Rzymu. To mi przypomina, ze jakies 2-3 lata tez lecielismy z tego samego lotniska (Baden-Baden) i tez do Rzymu i nie moglismy wyleciec, czekalismy nudzac sie jak mopsy na tym malym lotnisku, bo samolot ktory mial po nas przyleciec z Rzymu nie mogl tam wystartowac wlasnie z powodu burzy. Byloby cholernie smiesznie, jakby mi sie historia powtorzyla:((((( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, deszcz 04.09.11, 12:29 Całość to "serial", nie "seria" :-) A Jack Bauer to bohater serialu "24". Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, deszcz 04.09.11, 12:41 dzieki za wyjasnienie. seria u nas tez leciala, ale nie ogladalam. Ciagle mi sie jeszcze marzy, ze nakreca dalszy ciag Sopranos:))))) to byl dla mnie super-serial! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, słońce, ale ... QRV!!! 04.09.11, 17:57 Wyszło słońce. Ale za to zorientowałam się, że piekarnik qrvmać nie działa. KJAP. A jutro mam gościa na obiedzie i danie główne oscyluje wokół pieczonej ryby. QRV. Wszystkie ingrediencje kupione, qrv qrv qrv. Zaraz kogoś zagryzę, trzymajta mnie. :-((( Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, słońce, ale ... QRV!!! 04.09.11, 18:17 moge Ci szybko podac dwa przepisy na pyszna rybe duszona. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, słońce, ale ... QRV!!! 04.09.11, 18:22 Z powodu ścisłej diety gościa ryba musi być z piekarnika albo na parze. Zero przypraw. Zrobię na parze, mimo że mi sie kojarzy z byłym mężem. :-/ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 12:03 ... wczoraj udało się spędzić relaksowo, chociaż prania, pielenia i takie tam zostały wykonane. Oraz gar kurczaka curry, który w zamyśle miał starczyć na dwa dni, a starczy chyba na dwa tygodnie - dla plutonu sisich. Poza tym jakaś senność i rozleniwienie, powiedziałam dzisiaj Fed, że odsypiam zaległości z przyszłych żyć :) No a dzisiaj boskości pogodowej ciąg dalszy, bajmi taka pogoda mogła by być w raju. Tarasuję więc wespół z Tofikiem taras, ja zjadam poziomki i piję kawę, Tofik sobie troskliwie liże jaja. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 12:16 tak, tak, nacieszaj sie pogodom Dorotko, bo nasza francusko-niemiecka juz pelznie do Warszawy.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 12:34 No właśnie, też mam taki problem: chcę ugotować coś na 2-3 dni, a wychodzi jak dla plutonu Szwejków. Wczoraj tak zrobiłam barszcz ukraiński. Pół gara przełożyłam do pojemników i zamroziłam, a drugie pół będę chyba cały tydzień spożywać. :-/ Ale dzięki Niebiosom za instytucję zamrażarko. :-) Rozjaśniło się trochę, więc idę na balkon. Duje, ale co mi tam. Poziomek zazdraszczam jakniewiemco. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 12:40 Boszz, a ta znowu swoje! Proponuję komisyjnie zmienić Ewie nika na jojcze_o_pogodzie. Może ja bym sobie też zmieniła? Na przykład na sikh_amn_ato? Albo bel_ze_bób? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 12:43 odwal sie panna. wcale nie jojcze. stwierdzam tylko to i owo, ale biore co daja, bo przeciez zmienic nie moge. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 13:21 pierdoklecja_prutka napisała: > Boszz, a ta znowu swoje! Proponuję komisyjnie zmienić Ewie nika na jojcze_o_pog > odzie. > > Może ja bym sobie też zmieniła? Na przykład na sikh_amn_ato? Albo bel_ze_bób? Proponuje zebys zmienila na "jojcze_o_jojczacych" :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, pogoda jak drut 04.09.11, 13:29 Hahaha, dobre! Podoba mi się. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zaskoczona wiosna jak drogowcy zima 04.09.11, 14:53 Jak przyslowiowi polscy drogowcy zima zostalam wraz z innymi sydnejskimi ogrodnikami zaskoczona wiosna, ktora przyszla tego roku wczesniej i jakos gwaltownie. Od wczoraj w dzien mamy 23 stopni w cieniu (noca 10-12) a jutro ma byc 25. Narobilam sie w ogrodzie jak dziki osiol - kopalam, sadzilam ziemniaki, wsadzilam kilka jezowek i kilka roznych ziolek, przycielam wysokie ozdobne zimowe szalwie, nawiozlam i przycielam passiflore. Drobnicy w stylu kwiatki, ziolka i szalwie nawet nie licze a co gorsza zamowilam kilkanascie wiecej dziesiec minut temu. Nie potrafie sie oprzec czarowi Diggers Club W ciagu tygodnia chce wydrzec jakies 50 m. kw. ogrodu spod panowania trawnika, wsadzic pozostale 23 krzaczki truskawek Tioga (Alinta i Cambridge Rival juz sa w gruncie), dwa drzewka awokado, kumquat, granat, 80 ziemniakow... Przede mna takze wysianie do tacek przeroznych pomidorow, papryki, salat, zywokostu, kukurydzy i inszych innosci. Nawozenie kompostem. Pielenie - duzo pielenia... Od samego wyliczania czekajacych na mnie zajec jestem zmeczona. Siedze przed kompem czujac obolale miesnie i sluchajac kukania sowy boobook - ostatnio kuka blizej, chyba przeniosla sie w inne miejsce parku. Zaczynam wyczekiwac powrotu kukulek koel. Buszmen po zabraniu do energoterapeuty poczul sie znaczaco lepiej. Za tydzien z okladem ma wizyte u specjalisty od boreliozy. Zobaczymy co bedzie. Zreszta w porownaniu z Waszymi przemieszczeniami sie i problemami moje zaskoczenie wiosna w ogrodzie to pikus. Zatem zycze Wam jedynie pikusiowatych problemow. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, chłodno 05.09.11, 08:05 Nie pada, ale jest chłodno, ma być dziś najwyżej 20 C. Brrr. Mam dziś rano sprawę do załatwienia, więc za godzinę wyruszam w miasto. Potem biegiem do domu i do garów. Potem konsumpcja w miłym towarzystwie. Jak na poniedziałek, fajny dzień. :-) Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek, pogoda jak drut :) 05.09.11, 10:09 W nocy miałam sen prześmieszny, więc się obudziłam w nastroju uchachanym. Jak na mnie taki nastrój rano jest co najmniej dziwny. Pogoda jest znowu po prostu boska, temperatura i nasłonecznienie idealne. Wczoraj zrobiłyśmy z Fed i jej przyjaciółką Szopena, czyli zaliczyłyśmy koncert chopinowski w Łazienkach. Idąc na spotkanie zręcznie wmieszałam się w grupę zakonnic, bo ubrane były tak jak ja na brązowo, ale Fed jednak wyłuskała mnie z grupy i gruchnęła śmiechem. Po koncercie zaś zbezcześciła słownie (lub uhonorowała, może, czyco?) pomnik Sienkiewicza. I takie tam pierdoły niedzielne. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek, pogoda jak drut :) 05.09.11, 13:40 W Sydney cieplo i slonecznie. Zielono niesamowicie i wszystko kwitnie. W gorach widzilam kwitnace magnolie, kamelie, rododendrony, poziomki, niezapominajki i zonkile - wszystko naraz. W ogrodku wzeszly wsiane w lipcu salaty, marchewki, buraczki, selery - szal ogrodniczy. Koszulka z krotkim rekawem i spodenki...kocham taka pogode, przypominajaca europejskie lato. Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 13:44 Nastepnym razem; w folii aluminiowej zawinienta z zielenina, do smaku sol, pieprz, cytryna czy cokolwiek moze gosc. Wychodzi ugotowana ale o smaku i z aromatem... Mozna w piekarniku, pod grylem, na grylu. Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 14:20 fajnie, nie tylko ja czytam powierzchownie: ryba w folii w zimnym piekarniku:))) na pewno bardzo dietetyczna. A ja sobie mysle, ze pekne ze zlosci. Mialam beznadziejna wizyte u ortopedy i nawet o tym tu nie moge opowiedziec celem wyladowania sie, bo Dorota znowu pogoni mnie laskom, ze jojcze. Wiec gryze w sobie zlosc i rozczarowanie i pekne, albo mi woreczek zolciowy peknie, ale coz, takie to forum ze nawet ponarzekac nie mozna:((((( Odpowiedz Link
xurek Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 17:27 napisz mi na priva a ja potem zamieszcze na forum, ze dowiedzialam sie od Basi, iz :). W ten sposob bedzie, ze to ja narzekam a mnie jeszcze za to nikt nie opieprzyl :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 17:38 Ależ Basieńko, Stokroć się złości tylko wtedy, kiedy narzekasz na pogodę! :-)))) Na wszystko inne jojcz ile wlezie! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 19:20 jutka1 napisała: > Ależ Basieńko, Stokroć się złości tylko wtedy, kiedy narzekasz na pogodę! :-))) > ) > Na wszystko inne jojcz ile wlezie! :-) > Stokroc sie zlosci tylko kiedy Ewa jojczy na pogode ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 21:09 jak nic podpadlam Stokrotce:)))) Musze to przemyslec przez tych pare dni kiedy nie bede na forum. Pomysl Xurka bardzo mi sie spodobal, bede Cie Xurze zarzucac jojczeniami:)))) Ale nie opowiem Wam o ortopedzie bo mi troche przeszlo. A opowiedziec chcialam rowniez dlatego, zeby inni widzieli ze nasza sluzba zdrowia ma rozne beznadziejne momenty. Jutro bede gonic w pietke. Niczego jeszcze nie przygotowalam poza majtkami, ktore ulozylam w kosteczke do zabrania:)))) A to troche malo. Walizke bede sciagac jutro, wtedy zabiore sie do pakowania. Tylko kiedy? Srannym brzaskiem musze jeszcze zrobic kocie zakupy i odkurzyc mieszkanie, nastepnie truchtem do ogrodu posadzic rozne pracochlonne krzaczki i rosliny, bo sie sasiad uparl (ofiarodawca), ze nie bedzie tydzien na mnie czekal.... A wczesnym popoludniem przyjedzie kolega (ten od ogrodu), wybieramy sie do odenwaldu na obiad itd. Tak wiec pakowac bede sie w srode, tyle ze juz o 11-tej musze wyjsc z domu:((((( Koniecznie potrzebna mi jest gosposia. Dochodzaca, nie chce tu nikogo w mieszkaniu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 17:48 Rzeczywiście, ryba po obiedzie, ale zapisuję skrzętnie, że można ją i na grillu i pod grillem. Mam jedynie grillową patelnię, i na niej to bez folii zrobiłam dzisiejsze filety z mahi-mahi. Wyszły przednio i klientela była zadowolona. Doprawiłam odrobiną soli i ziołami prowansalskimi, plus oliwą i małą ilością soku z cytryny, mniammmm. :-) Poza tym posiedziałam nad jadłem i wypitką na balkonie, pogadałyśmy sobie nadrabiając zaległości wyjazdowo-urlopowe. Od czasu do czasu świeciło słońce, ku memu zadowoleniu, czułam się kontenta. I ciągle się taka czuję. Rzadkość w ostatnich 2 tygodniach. :-) Wypiłam tradycyjny kieliszek za duszę stryja (dzisiaj był pogrzeb), a teraz oddalam się do Jacka Bauera. Miłego wieczoru życzę... Odpowiedz Link
morsa Re: Ryba dla Jutki - czyli musztarda po obiedzie 05.09.11, 22:58 Wrocilam z Polski (tym razem z Borow Tucholskich); trzy tygodnie temu bylam w stolycy na weselu. Mam pracowstret, tysiac projektow (zrealizowalam moze jakas promilowa czesc); Przeczytalam po lebkach wasze wpisy - widac prawie same "katastrofy"... Ale moze sie myle. Cus pozytywnego musi przeciez byc... Ach, ta nasza polska mentalnosc... Dzwonie do ciotki - pytam co dobrego? Ano, nic dobrego i zaczyna sie litania negatywow. No to pytam: jestescie po obiedzie? Tak. - A co jedliscie? - Nie pamietam, co, ale odpowiadam - no to bylo napewno dobre. Dlaczego wiekszosc Polakow tak lubuje sie pograzac w negatywnych stronach zycia? Bleeeeeee. Ciesze sie, ze jestem w domu, widze usmiechniete twarze, troche inne podejscie do codziennosci. Ot, taka sobie pierdola.......... Odpowiedz Link
morsa A tak dla rozrywki - dyskusja;-)) 05.09.11, 23:01 www.youtube.com/watch?v=_JmA2ClUvUY Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: A tak dla rozrywki - dyskusja;-)) 06.09.11, 09:11 27C dzisiaj uderzylo...haha Pojechalismy na rower, a tam w parku wszyscy wyszli z biur i w garniturach, koszulach, krawatach na spacery. Nawet widzialam jednego co biegal z marynarka pod pacha...hihi Ludzie oszaleli - pozytywnie - przy tej pogodzie. Lunch rozpoczeli chyba tuz po drugim sniadaniu i zakonczyli grubo po zwyczajowej porze. Nie wiem czy wielu dzisiaj w Sydney napradwe pracowalo??? Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: A tak dla rozrywki - dyskusja;-)) 06.09.11, 09:30 Myślisz, że to też od upału? :-))) wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,10236636,Dramat_przed_sadem_w_Sydney__Mezczyzna_przetrzymuje.html Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: A tak dla rozrywki - dyskusja;-)) 06.09.11, 13:50 No rzeczywiscie Parramatta jest obok Homebush. Chyba nie od upalu tylko jakiegos braku zadowolenia z prawnika. Facio wymachiwal na wpol nagi z okna biura prawniczego do ktorego wszedl i oswiadczyl, ze ma bombe w plecaku. Mial tez ze soba corke...no, bo gdzie niby mial ja zostawic...haha Plul na peruke sedziego, darl jakies papiery urzedowe - z tym to sama sie moge zidentyfikowac - po czym sie podal...upal Teraz to juz wiem skad tylu biurowych zdecydowalo w calej okolicy na spacery...praca w biurze okazuje sie moze byc niebezpieczna. Media zrobily troche afery - chyba mu o to chodzilo? Pare miesiecy temu inny facet prostestowal na moscie sydnejskim wiszac z niego w godzinie szczytu. Chodzilo mu o prawo widzenia dzieci w zagmatwanej sprawie rozwodowej... Terorrysta to raczej nie byl. Ten park olimpijski jest ostatnio calkiem ciekawy. Stary sie caly czas dziwil skad tyle helikopterow wokol lata. Ja sie gapilam na ptaszki i droge, coby nie spasc. W zeszla srode, bylismy w parku i jak sie okazalo trafilismy na impreze zakonczenie Ramadanu. Byly cale tlumy w sukienkach, chustkach i innych czapeczko-nakryciach glowy. Nigdy w zyciu nie widzialam takiej roznorodnosci tego rodzaju w jednym tak skomasowanym miejscu. No i my w obcislych majtkach i koszulkach z lajkry...haha Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: A tak dla rozrywki - dyskusja;-)) 06.09.11, 19:16 Te blizniaki sa cudowne, ale ja tez znalazlam cos fajnego czym sie z Wami dziele: www.youtube.com/watch?v=-LzOU6ETxI8 Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 154 06.09.11, 13:39 Od kliku dni reklamy google zachęcają mnie abym wymieniła żonę na młodszą. Hm. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 154 06.09.11, 13:58 Do mnie przestal przychodzic natomiast 'spam' komputerowy zachecajacy mnie do wydluzenia penisa...za to od kilku dni o malo cywilizowanych porach dzwoni na moja komorke azjatyckie 'call centre' w imieniu Optusa z ktorym nie mam zadnego biznesu juz kilku lat...jak nie urok, to sraczka. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Chłodnawa środa 07.09.11, 09:46 Zapowiada się przyjemny - choć chłodny - bezdeszczowy dzień. Teraz nawet świeci słońce. Radość z małych rzeczy. :-) Wczorajsza batalia z francuską biurokracją zakończyła się tylko połowicznym zwycięstwem. Brakuje mi jednego (z tysiąca pięciuset...) dokumentu, i teraz muszę go jakoś zdobyć wbrew przeciwnościom losu. :-) Damy radę, spoko. Jem dziś lunch z Młodym (byłym stażystą z roboty), to pewnie się nasłucham plotek i ploteczek, nawet jeśli mnie to już ani nie dotyczy, ani tak naprawdę nie interesuje... Ale Młodego bardzo lubię, i jest prześmieszny in a flaming queen kind of way. :-) Popołudnie też spędzam w miłym towarzystwie. Może spacer, może gadanie na balkonie, zobaczymy. A wieczorem będę ślęczeć w papierach. To tak dla równoważenia przyjemności i obowiązków. Tradycyjnie miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Chłodnawa środa 07.09.11, 10:15 Wczoraj w Gdansku Polacy zremisowali z Niemcami, 2: 2 a tu zdaje sie nikogo to nie cieszy oprocz mnie. Cieszyloby mnie jeszcze bardziej gdyby w ostatniej sekundzie Niemcy nie wyrownali wyniku, no ale i tak jest dobrze. U nas chlodno, troche sloncy, troche chmur. Jestem zaproszona do znajomych na obiad. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Ciepła środa 07.09.11, 10:28 W Warszawie ciepło, chociaż słońce zza chmur. Nie wiadomo czemu marnie spałam i z tego powodu jestem naburmuszona. No odrobinę, bo drugie odrobinę się cieszy, bo zdjęcie które mi zrobiła Fed na koncercie robi furorę na fejsbuku, a na dodatek się okazuje że tunika którą mi wynalazła moja koleżanka stylistka jest jakiejś okropnie kultowej i niezmiernie drogiej firmy. Co jakoś podbudowuje mój snobizm ponieważ czerwone szpilki od Polliniego, którymi onegdaj straszyłam całą Polonię prima finalnie dokonały żywota - po pierwsze złamałam obcas, po drugie najlepszy szewc od obcasów w Warszawie, powiedział, że obcasa nie wymieni bo takich cudacznych nie ma, a po trzecie, żebym już kompletnie nie miała dydlematu - inkryminowany but zjadł Tofik. Co jest niezmiernie dziwne, bo Tofik ogólnie nie je butów, w szczenięctwie pogryzł w ogóle tylko jeden. I tu nagle - masz. Tak więc stan rzeczy kultowych w moim posiadaniu uległ zmniejszeniu, a teraz się okazuje, że się wyrównało. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Gówno! 08.09.11, 10:04 I na dodatek właśnie lunęło! A wczoraj się taki rewelacyjny dzień wykluł! Znalazłam na necie dwie boskie lampy do domu w końcu - stołową oraz stojącą. Bo tak to same okropności widziałam, a tu w końcu cud, miód, malina i na dodatek cena zupełnie do przyjęcia. Znalazłam też przepiękną kanapę, co prawda cena jest zupełnie nie do przyjęcia, ale za to wiem że w ogóle coś takiego jest. Bo tak, to mi się wydawało, że świat się uwziął aby produkować same brzydkie kanapy. Mniej więcej to sam myślałam na przełomie mileniów, kiedy w obuwniczych sklepach królowały czarne i dość brzydkie buty. Zastanawiałam się czemu na kitafona, uparli się wyprzeć z umysłów kolory takie jak bordo, oberżyna, fiolet, oliwkowa zieleń i właściwie wszystkie prócz owego czarnego. Na szczęście to już minęło i obecnie są buty w różnych rewelacyjnych kolorach. Tak więc i monopol obleśnych kanap pewnie się już kruszy, skoro widać pierwsze promyczki. czego nie można powiedzieć o dzisiejszej pogodzie, gdzie nie widać żadnych promyczków, i jest strasznie, strasznie... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Gówno! 08.09.11, 11:16 Oj tak, jest strasznie:-( Szaroburo, zimno i drogo. Właśnie zadzwonił do mnie warsztat z informacją, że mogę sobie odebrać zreperowany samochód. Tyle, że jak za niego zapłacę to do końca miesiaca, a może i roku będziemy pyry żreć:-( Coś mi ten wrzesień źle się zaczął i źle kontynuuje. Pęknięty ząb podtrzymujacy, pęknięty sracz, okulary do zrobienie na cito, zepsuty samochód, bezrobocie, bezpienięże:-( I jak tu zachować wrodzony optymizm i radość życia, jak tu żyć blada, a nie życie przede mną rysuje się czarnym kłębem rozpaczy? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Gówno! 08.09.11, 12:30 Tak, kłopoty z klozetem mogą człowieka doprowadzić do krawędzi. Pamiętam dawno temu się pokłóciłam ze Szwedką okropnie, bo zwizytowała mnie akurat gdy w odmętach rozpaczy i dzikim zwątpieniu remontowałam mieszkanie. Więc dosyć już wszystkiego mając wybyłam z domu aby spędzić noc w towarzystwie męskim, a tymczasem korzystając z mojej nieobecności, i Szwedki braku orientacji, bladym świtem wdarł się do mieszkania hydraulik (którego nie zamawiałam, tylko się go pytałam o wycenę), wyrwał mi ze sracza spłuczkę z flakami, wdeptał zużyte uszczelki w dywanik, obraził się i poszedł sobie. Zostawiając mnie z rozpierdolonym sraczem. Mnie szlag blady trafił, więc się obraziłam na Szwedkę - bo była pod ręką. Sracz, nie muszę chyba pisać, od tego się nie naprawił. Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Gówno! 08.09.11, 15:42 Uskuteczniam wiosenne porzadki. Wysprzatatalam wlasnie pralnie. Zmusilam tez 'dziecko' do wyjazdu sklepowego po zakup wiekszej szafki na bielizne - stara mial chyba od 6-tej klasy szkoly postawowej. Nie bylo to latwe bo syn ma brak zainteresowan meblowych calkowity. Mnie razil jego system skladowania metoda na wszystkich meblach w pokoju...oprocz tego, dziecko jest duze i lamie wszystko - pojechalismy wiec tez wymienic krzeslo biurowe na solidniejszy model, bo stare nie wytrzymalo jego naporu. W robocie wszystko ok. Dogrywamy obecnie kilka programow z mozliwoscia kontynuacji na stale z nowa firma, ktora wlasnie zostala wykupiona przez Japonczynkow - jest wiec wizja jakas tylko nikla w tym momencie, aby w przyszlosci miec wyprawy biznesowe do Tokyo...huuurrra. Nic by mnie nie ucieszylo wiecej, niz mozliwosc czesciowego odpisywania z podatkow biletow lotniczych do Japonii. Nie mowiac o tym, ze wykupienie przez Japonczynkow oznacza dla firmy tylko wiecej pieniedzy i mozliwosci na wszystko w tym trening... Poza tym - mala firma z ktora pracujemy na stale juz drogi rok sie rozrosla do Azji...ma tez z dziesiec nowych produktow czekajacych na wprowadzenie w Australii. Tak wiec, powoli sie ustalamy pomiedzy stalymi i bardzo ciekawymi klientami. Jest wiec ok - czego wszystkim tez zycze. Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Buty dla 100-kroci 08.09.11, 16:01 Moze nalezy sobie zrewanzowac te buty od Polliniego innymi? Mnie sie wydaja w miare dostepne, tylko dla mnie nie do chodzenia, ze wzgledu tego, ze nigdy nie opanowalam sztuki chodzenia na obcasach... manolo-blahnikshoes.com/christian-louboutin-2011-c-52.html Kan Ka Odpowiedz Link
maria421 Re: Buty dla 100-kroci 08.09.11, 16:13 Pollini ma fajne nowe obcasy- kolki: www.pollini.com/index.php?section=collections Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Buty dla 100-kroci 08.09.11, 16:19 Niektóre są po prostu boskie!!!! Kiedyś umiałam chodzić na obcasach, ale mi przeszło:-( Teraz potrafię jedynie stać, a i to nie zadługo. Przywiozłam sobie z Francji wizytowe butki od Polliniego, ale oczywiście na płaskim obcasie. Na razie jeszcze nie inaugurowałam ich. Co jakiś czas wyjmuje z szafy i ogladam, czasem zmieniam im wstążeczki atłasowe na skórzane sznurowadła (dali i to i to) i zachwycam sie nimi:-) To był mój jedyny poważny wydatek tego roku. A i tak kupiłam je na soldach w outlecie "obuwiowym" w Niort. Skradałam sie dookoła nich przez dwa tygodnie nim sie złamałam ale, że były granatowe a marzyłam o takich już dawno, to sie złamałam. Wahałam sie między nimi i jasno turkusowymi haftowanymi odlotowymi kowbojkami, zreszta tańszymi:-) Jak ja kocham buty!!! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Buty dla 100-kroci 08.09.11, 16:41 Fedoro - ja nie umiem i nigdy nie umialam chodzic na obcasie. Jesli umialabym, to sobie bym kupila...o na ten przyklad takie; manolo-blahnikshoes.com/yves-saint-laurent-folies-cutout-sandals-pink-p-1731.html W zamian, kupuje inne. Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: Buty dla 100-kroci 08.09.11, 17:48 Ja kiedys chodzilam w butach na 12 cm obcasach, teraz najchetniej zakladam buty na plaskim obcasie, mokasyny, najchetniej marki Geox. Ale jak czasem zaloze buty na obcasie (oczywiscie nie 12 cm jak dawniej), to czuje sie zupelnie inaczej, lepiej, prezniej, mlodziej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Buty dla 100-kroci 08.09.11, 18:18 Moje ukochane Blahniki się wzięły i sfrąkły rok czy dwa temu, więc rozpacz 100K rozumiem. Ale kupiłam sobie w Waszyngtonie cudnej urody sandały na wysokim korkowym koturnie, eleganckie i jak znalazł do małej czarnej Kalvina Kleina, też nabytej w Waszyngtonie. Nie muszę dodawać, że na przecenie? :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Buty dla 100-kroci 09.09.11, 09:45 Jutka, istny Sex in the City :) Ja zawsze bylam zwariowana na punkcie butow, ktore niekoniecznie musialy byc zwariowane w kolorach i ksztaltach, ale musialy byc zgrabne, dobrze wygladac, dobrze lezec, tak zebym ich wcale na nogach nie czula. Czyli musialy odpowiednio kosztowac. No i musialy pasowac do tego co mam na sobie, bo zle dobrany but moze zepsuc caly wyglad. Ostatnio ogladalam zdjecie znajomej, miala na sobie dosyc cienka sukienke do polowy lydki i do tego plaskie buty, ale nawet nie balerynki tylko jakies mokasynowate. Gdyby zalozyla lekkie buty na obcasie, wygladalaby nawet elegancko, ale w tych "kapciach" wygladala tak jakby w pospiechu z domu wyszla zapominajac wyjsciowe buty zalozyc. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Gówno biurokratyczne 08.09.11, 18:46 Trzeci dzień walczę z chrancuską biurokracją, cała zjeżona i rozmiąchana, ale - odpukać! - chyba dałam radę wyjść na prostą i znaleźć rozwiązanie. Tfu tfu tfu przez lewe ramię. Jutro rano pójdę zanieść brakujące dokumenty, i trzymajta kciuki, coby to już był koniec tej golgoty. Idę sobie zrobić tuna salad, coś mnie naszło. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Piątek 09.09.11, 10:01 Uzbrojona w grube dossier, niedługo wyruszam na podbój chrancuskiej biurokracji. Po raz trzeci i mam nadzieję ostatni. Za oknem chłodno i szaro, ale meteoparis zapowiada na dziś w porywach 24-26 C. Jutro: 29-31 C!!! Po południu mam się spotkać na mieście z polskimi przyjaciółmi z winnicy po drugiej stronie góry. Wizytują przejazdem w drodze na południe. Szczęściarze. Tyle pierduł. Letempendzem, miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek --- Pi Es 09.09.11, 13:13 Yesssss!!!......... Załatwiłam! Dossier było już kompletne i zostało przyjęte pod rozwagę PT Biurokracji. :-))) Ustawowo mają 11 dni roboczych na decyzję. Ufff. Stychnerf ;-) idesenalać zimnego piwa i siądę na balkonie z książką. Do wyjścia na miasto mam 2 godziny, akurat trochę odpocznę. ;-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątek --- Pi Es 09.09.11, 22:57 Jutek, znając z autopsji administrację francuską, mogę Ci szczerze i od "serdła" powinszować!!! U mnie gówna wszelakiego ciąg dalszy, bo Krowisia znowu musi iść pod skalpel. Byłam z nią dzisiaj u weta który już raz uratował jej życie i znowu musi. W poniedziałek mamy wizytę u "sercologa" który ma stwierdzić czy ona się jeszcze w ogóle nadaje do operacji, a jeśli tak to na środę jest zarezerwowana sala operacyjna:-( Kurde balans, każda końcówka lata i początek jesieni przekształca sie u mnie w okres zwierzęcych problemów, albo zwierzęcej żałoby. Fatum jakieś związane z moim nielubieniem drugiej połowy sierpnia i pierwszej września czy co? Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, słońce, ma być 29/30 stopni :-) 10.09.11, 09:54 Tutaj dziś ma być 30 C! :-) Za oknem niebieskie niebo i słońce. Cudo. Biorąc powyższe pod uwagę, dzień spędzę na balkonie, z książką, prasą i muzyką. A wieczorem zacznę projekt na weekend czyli skończenie doprowadzania do porządku "gabinetu". Jutro będę kontynuować, bo ma się ochłodzić więc i na balkon nie będzie mnie ciągnęło. Ugotowałam wczoraj gar chilli con carne, mam warzywa na sałatkę, mam też mozzarellę i bazylię - z głodu będzie mi trudno zginąć. :-))) Coraz lepiej śpię (odpukać), ostatnio po 8-8.5 godziny, po czym budzę się sama z siebie. Znaczy wtedy, kiedy organizm mi mówi, że już wystarczy. :-) Niestety, snów ciągle nie pamiętam. No nic, to też przyjdzie. :-) Miłej soboty życzę. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota, słońce, ma być 29/30 stopni :-) 10.09.11, 12:04 Fed, współczuwam problemu z Psią niezmiernie. Chory zwierzak to jeden z najgorszych rodzajów ból-shitów jakie znam. Tuszę, wierzę, i kciuki trzymam za pomyślny obrót sprawy. Poza tym tutaj znowu jak drut! Pogoda! Jak się cieszę, bo na jesień jeszcze jednak nie jestem gotowa. Jakoś ostatnie dwa jesienne dnie mnie zgnębiły, i nawet się czułam że mnie jakieś przeziebienie chce brać. Ale, tfu, tfu, nie dałam się. Wczoraj jakiś przełom energetyczny nastąpił, zamiast powlec do domu szwałędałam się po Powiślu nawiedzając lumpeks Humany i dokonując boskich zakupów. Przez długi czas nie mogłam posiąść sztuki zakupów w lumpeksach. Ludzie wynajdywali cudeńka, a jak jakieś same torbiate szmaty widziałam. Natomiast będąc na początku lata u mojej przyjaciółki na Podhalu, która ma niewyobrażalny dar i talent do ubiorów - poszłam z nią na targ w Rabce i wróciłam z dwoma torbami ciuchów. Z których co najmniej dwa się okazały pochodzić od jakichś pojebanie kultowych firm! Więc zleciłam przyjaciółce zaopatrywanie mnie w ciuchy, co też z wielką radością czyni - a co mi kupi to jest trafione! No serio! Co ciekawe, okazało się że mnie zainfekowała tą "bakterią" bo nagle sama chodzę do lumpeksu i się tam cuda pojawiają! Poza tym, dzisiaj też będę uskuteczniać program a la Pyton. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, słońce, ma być 29/30 stopni :-) 10.09.11, 12:51 Biedna Krowisia. Trzymam kciuki. Co do ciuchow- u nas od moze roku jest TK Maxx i moja jedna znajoma tez tam cudenka wyszukuje , a mnie samo grzebanie w ciasno upchanych ciuchach odrzuca, wiec do tej pory nabylam tam tylko pare okularow do czytania. Odpowiedz Link
maria421 9/11 11.09.11, 08:50 to juz dziesiec lat minelo.... Pogoda dzisaj jest tak samo piekna. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, popaduje 11.09.11, 12:37 Zaspałam dzisiaj! To znaczy nie miałam jakiejś godziny w planie, ale obudziłam się po jedenastej. Szok. To ja jeszcze tak potrafię? 8-O Ochłodziło się i popaduje. Wyszłam na róg po małe zakupy, a resztę dnia spędzę w domu. Sąsiad ma mi powiesić półki w gabinecie, a ja będę kontynuować doprowadzanie go do stanu używalności i pokazywalności. Doprowadzanie gabinetu, nie sąsiada. ;-) W przerwach: na obiad chilli con carne, na kolację sałatka caprese. No i oczywiście Kurt Wallander. :-) Idealna niedziela. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 10:12 Pogoda coraz bardziej jesienna, szczególnie czuć to rano i wieczorami. Wprawdzie zapowiadają na dziś 22-23 C, ale ma padać. Nihil novi. Zaraz się zabieram do ostatnich przygotowań do wieczornego przyjazdu Fedowej Kuzynki, bo po południu mam gościa na herbacie i do tego czasu muszę wszystko zapiąć na ostatni guzik. I tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 10:24 Tak, a szczególnie schowaj, zakryj lub zalep plastrem wszystkie pypcie :))) Bo wiesz! Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 12:07 No bo Cię Dado zaraz rakiem nastraszy :) Jaja sobie robie ofkoz. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek: chłodno i wietrznie 12.09.11, 12:27 Aaaaaaaa..... :-))) dobrze, że plastry mam. :-) Hahaha... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 154 12.09.11, 10:22 Wczoraj prawie na cały dzień padł mi net! Już się wewnętrzne trząchałam na myśl, że dzisiaj będę musiała się handryczyć z dostawcą netu - a tu nagle wczoraj wieczorem sam wstał! Hahaha! Poza tym wczoraj kolejny dzień rajski - pogoda przepiękna, siedziałam w ogródku praktycznie cały czas. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Arrivederci Roma! 13.09.11, 09:02 Melduje sie powrotnie pelna wrazen, ktorymi bede Was zameczac jak sie obrobie. Melduje tylko - dolonczajonc sie do ostatniego tematu, ze nabylam tylko dwie pary butow w tym jedne w kolorze czerwonym na...12 cm. obcasie, ale spoko, zelowka ma 3 cm. Nabylam je kompletnie pijana i w sklepie robilam w nich piruety. Na trzezwo troche gorzej, bede chyba cala zime w domu cwiczyc. Jest tez alternatywa: przed wyjsciem z domu wypic butelke czerwonego..... Odpowiedz Link
maria421 Re: Arrivederci Roma! 13.09.11, 09:43 Witaj, Ewa, jakies zdjecia masz? To wklej. Ja do wyjazdu mam jeszcze ponad 2 tygodnie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 154 13.09.11, 10:13 Słuchajcie, tutaj nadal jest pogodowo przepięknie. Jestem odrobinę nie w sosie, bo ząb co go robiłam na wiosnę, mi znowu dokucza. A nie powinien bo robiło go dwóch dentystów artystów genialnych, kosztowało to furę i z wierzchu wygląda pięknie! I masz! Wkurwiona jestem, i sobie myślę, że go każę wyrwać zamiast tego ostatniego co dentysta na niego dybie. No bo co kurwa mi tu będzie bruździł! Większość osób w moim wieku nie posiada większości własnych zębów a ja się tu nad jednym trzącham... Poza tym dzień jest piękny bardzo, pies się wyleguje w słońcu na tarasie. Dzisiaj po pracy idę odebrać buty z naprawy w bardzo specjalnym miejscu, mianowicie jest to poeta który jest szewcem. I to nie byle jakim, jest to szewc genialny. Dość powiedzieć, że jedyny w Warszawie wymienia w butach sprężyny! No a na ścianach zakładu są jego wiersze, można też zakupić wydany własnym sumptem tomik. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 13.09.11, 10:36 U nas tez pogoda fantastyczna, choc wczoraj bylo bardzo wietrznie, ale pomimo silnego wiatru kolezanka wyciagnela mnie wieczorem na dlugi spacer twierdzac ze trzeba obowiazkowo korzystac z takiej pogody. Dorota, jak to wiekszosc osob w Twoim wieku nie posiada wiekszosci wlasnych zebow? To co one zrobia w moim wieku? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 154 13.09.11, 12:09 Hm, a co mają zrobić? Dziwne pytanie Marysiu. Właściwie co miałaś na myśli, pytając mnie co zrobią? W sensie gryzienia, urody, bo ja wiem? Mogę sondaż przeprowadzić jeśli Cię to nurtuje. Ja natomiast bym chciała zobaczyć Ewę kręcącą piruety na 12cm obcasach! Że też nikt nie był przytomny na tyle, żeby to sfilmować, lub chociaż sfotografować! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 13.09.11, 12:50 pierdoklecja_prutka napisała: > Hm, a co mają zrobić? Dziwne pytanie Marysiu. Właściwie co miałaś na myśli, pyt > ając mnie co zrobią? W sensie gryzienia, urody, bo ja wiem? Mogę sondaż przepro > wadzić jeśli Cię to nurtuje. To bylo raczej wyrazenie zdziwienia ze w dzisiejszych czasach w europejskiej metropolii ludzie w mlodym wieku moga nie miec juz wiekszosci zebow. > Ja natomiast bym chciała zobaczyć Ewę kręcącą piruety na 12cm obcasach! Że też > nikt nie był przytomny na tyle, żeby to sfilmować, lub chociaż sfotografować! Tez bym chetnie zobaczyla :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 13.09.11, 13:39 najstarsza z Was, mam 27 wlasnych zebow! Policzylam z lusterkiem, bo nie bylam pewna gdzie zaczyna sie mostek:))) Oczywiscie sa tez 4 albo 5 koronek. Moje zeby nie sa niestety takie piekne perelki jak maja wszyscy z Ameryki na zdjeciach, ale juz dawno temu dentysta mi powiedzial ze takie jak moje sa trwalsze. Mialabym wiecej zebow, gdybym sobie u szkolnego dentysty nie dala wyrwac dwoch, bo sie balam wiercenia. A wtedy dentysci szkolni to byli z awansu i robili to co najlatwiejsze..... Co do piruetow: obecna Edda byla niestety jeszcze bardziej pijana jak ja. A ekspedientka byla zachwycona majac taki popis poznom nocom.... Ale pamietajcie: 12 cm minus ta platforma! Drugie buty ktore kupilam, to na koturnie (8 cm), i buty i koturn zamsz szaro-golembi, czyli jakby sie u nas powiedzialo, z niebieskim sztichem:)))) Bardzo eleganckie. A co mnie zaciekawilo: Jakie to buty maja sprezyny? Do skoku wzwyz??? Odpowiedz Link
ewa553 smieszne z Rzymu 13.09.11, 13:44 pelzniemy z Edda wzdluz Tybru, ogladamy Synagoge, a dwa kroki stamtad Bocca de la Verita. Pytam E. czy by nie chciala tam skoczyc (ja bylam w Rz. za przewodnika). A ona sie jakos wykreca, podtruwa i mowi, ze nie musi. No to nie. Dwa dni pozniej mowi taka lekko zgaszona, ze musi mi sie do czegos przyznac: nie chciala wtedy isc do Bocca, bo mnie w czyms oklamala i bala sie lape wlozyc:)))))) Az sie glosno rozesmialam! Tym bardziej ze klamstwo do ktorego sie przyznala, bylo wlasciwie przemilczeniem czegos i nie takie az wazne. Popatrz pani: dorosla osoba bez wiary w zabobony, a sie jednak na wszelki wypadek bala wlozyc lapke do rzezby:))))) Odpowiedz Link
ewa553 Ratunku! 13.09.11, 16:36 Nie mamy kacika porad gospodyn domowych, wiec pytam tu: jak usunac z bialych spodni gume do zucia, na ktorej siadlam????? Szlag mnie trafi, bo uwielbiam te spodnie:((((( Odpowiedz Link
maria421 Re: Ratunku! 13.09.11, 16:48 ewa553 napisała: > > Nie mamy kacika porad gospodyn domowych, wiec pytam tu: jak usunac z bialych sp > odni gume do zucia, na ktorej siadlam????? Szlag mnie trafi, bo uwielbiam te sp > odnie:((((( Pytasz-masz: pl.wikicomo.org/Jak-usun%C4%85%C4%87-gum%C4%99-do-%C5%BCucia-z-ubrania,-materia%C5%82%C3%B3w-tekstylnych Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ratunku! 13.09.11, 17:07 dzieki Mario! Nie wiesz przypadkiem, jak sie nazywa chlorek etylu po niemiecku? Narazie wkladam spodnie do jutra do zamrazarki. Problem moge jednak miec, bo odkrylam to swinstwo w srodku dnia i nie chcac chodzic po miescie taka przezuta, probowalam jak najbardziej zdrapac. Tak wiec moga byc te resztki jakby wgniecione w material. Ale sprobuje. jeszcze raz dzieki. Odpowiedz Link
maria421 Re: Ratunku! 13.09.11, 19:02 Kup sobie to: www.ciao.de/Dr_Beckmann_Fleckenteufel_Kleber_Kaugummi__Test_3104346 Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ratunku! 13.09.11, 19:47 dzieki Mario. Jak to dobrze (przepraszam!), ze juz tyle osob siadalo na gumie, ze wynaleziono srodek na to. Lece jutro do drogerii. No, chyba ze sie z rana mrozonka wykruszy:))) Odpowiedz Link
ewa553 Najstraszniejsze przezycie w Rzymie 13.09.11, 19:48 Pewna pani (nie znana mi) dostala na srodku przepelnionych turystami Schodow Hiszpanskich... rozstroju zoladka. To bylo makabryczne. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Najstraszniejsze przezycie... 13.09.11, 21:26 No pięknie, bajeczny opis Rzymu podsumowany historią o pani co się zes.... w pantalony. Sprężyny są w każdych butach na obcasie Ewa, to jest taki sztywnik co idzie pod podbiciem. Jeśli ta sprężyna pęknie, to obcas się chwieje we wszystkie strony i buty są praktycznie nie do użytku. Nie zdarza się to często, natomiast się zdarza i ja z tej przyczyny się nauczyłam unikać fasonów butów gdzie obcas się znajduje bardzo mocno z tyłu pięty, bo wtedy jest duże prawdopodobieństwo że sprężyna puści. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Dlaczego kocham moich sąsiadów... 13.09.11, 21:31 ...którzy są ogólnie dość straszni. Między innymi za taki komentarz, który usłyszałam pieląc ogródek, a wygłosił to sąsiad do swojej żony wraz z prośbą o zamknięcie aparatu mowy. Mianowicie sąsiad oznajmił połowicy (słusznie, słusznie, zaprawdę), że - cytuję - "gdybyś miała dłuższe zęby to byś się sama zagryzła". W rzeczy samej, trafiony, zatopiony, a ja całkowicie mogąc docenić trafność owego komentarza, no nie, nie zes... się w pantalony jak inkryminowana turystka z postu Ewy, ale prawie się polałam. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Dlaczego kocham moich sąsiadów... 13.09.11, 22:00 Cuuuudne.... :-))) Czy od tej sprezyny w bucie zalezy ze obcas zaczyna uciekac do tylu? Raz cos takiego mnie spotkalo i bylo to straszne, czulam to przy kazdym kroku. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dlaczego kocham moich sąsiadów... 14.09.11, 08:17 Pięęękne (o sąsiadach). Ewa co to za horror z tą nieszczęśną turystką? Nie, nie, precyzuj proszę. Mario, trzymaj dzisiaj kciuki za Krowisię i resztę też o to upraszam. Zaraz jedziemy do kliniki:-( Pogoda obłędna, Wnuczęciu wyleciały przednie żeby, le Mąż ma dobry (niezależnie od cudzych zębów) nastrój, koty szaleją zwłaszcza Fryszard któremu najwyraźniej dobrze robi zwiększenie zagęszczenia na metr kwadratowy. P.S. Pierdo, mam świetną i wcale nie najdroższą dentystkę "jakbyco". Tyle, że nie po twojej stronie miasta. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 154 14.09.11, 08:37 z milsza opowiescia o Rzymie czekam na otwarcie nowego odcinka:))))) Fedo, poglaskaj Krowisie .... I siebie tez, bo to dla nas przeciez okropne przezycie jak nasze zwierzatka cierpia. Dorota, sprezyna skojarzyla mi sie z taka sprezyna jak spirala, wiec rozumiesz moje zdziwienie. Ta Twoja sprezyna, to raczej naszpanowana blaszka. I znam, oczywiscie znam nieszczescie zlamanej.... Odpowiedz Link