Czy ktoś to jeszcze pamięta?

13.09.11, 23:43
Czy ktoś to jeszcze pamięta?
https://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/317518_10150291172819032_308958934031_7743562_65839420_n.jpg

Cały link:
Szkoła z naszych czasów

Drewniane ławki, dziurka na kałamarz, pióra ze stalówką, a pod pulpitem schowek na książki. Pamiętam elementarz. Pamiętam obowiązkowe szlaczki. Czy Wy też te szlaczki rysowaliście? Niektórzy, jak i ja, byli artystami w rysowaniu szlaczków.
No fartuszki z krochmalonymi kołnierzykami, codziennie świeżymi oczywiście. Tarcze musiały być równo przyszyte, na właściwej wysokości.
Pamiętam zapach szatni szkolnej, zapach ławek. Pamiętam kredę, pamiętam jak się sypała na czarny fartuch i trzeba było ją strzepywać.
Pamiętam piórniki i tornistry. I piękne kolorowe kredki. I bloki rysunkowe.
Co jeszcze?
Pamiętam jak w trzeciej klasie się kochałem na zabój w Ani z młodszej klasy. Aż do dzisiaj jak słyszę "Wspomnienie" Niemena to widzę tą Anię... :)
    • swiatlo Kałamarz 13.09.11, 23:44
      Kałamarz...
      Czy dziś jeszcze to słowo jest w jakimkolwiek użyciu?
      • fedorczyk4 Re: Kałamarz 14.09.11, 08:03
        Oj tak, pamiętam to wszystko. Szczerze nienawidziłam właściwie wszystkiego tego co wymieniłeś. I szlaczków i piór ze stalówkami, smrodku szatni, fartuszków i tarcz, wszechwładnych pań woźnych i nauczycielek wymagających ode mnie mówienia dziwnych rzeczy w dziwnym języku. Jakoś ze wszystkim miałam problemy, a juz bezmyślna dyscyplina doprowadzała mnie do histerii po prostu. Najmniej przeszkadzały mi kałamarze:-)
        A tak poważniej to szkołę podstawową a dokładniej pierwszych pięć lat, wprawdzie chodziłam na przełomie lat 60/70 ale która trwała mentalnie (i mendalnie) w 50, wspominam jak długotrwały koszmar.
        --
        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
        • ewa553 Re: Kałamarz 14.09.11, 08:32
          a to ciekawe, ze Wy to wszystko tez przezyliscie. Ja do podstawowki poszlam w...1951
          i nie myslalam ze to tak dlugo trwalo. Szlaczkow na szczescie u nas nie bylo. Ale te panie nauczycielki w fartuszkach...Pamietam.... Pamietam tez rzucanie na siebie mokra gabka, nasycona woda i kreda..... W podstawowce nudzilam sie smiertelnie, bo wszystko juz umialam:((((( Poszlam do szkoly piszac juz i czytajac.... Nie bylo wtedy mozliwosci przeskoczenia klasy czy pojscia do jakiejs specjalnej z rozszerzonym programem.
          Nota bene widzialam te nasze lawki kiedys w muzeum i bylo mi przykro, ze jestem z muzealnych czasow.
        • kan_z_oz Re: Kałamarz 14.09.11, 08:45
          Ja nie poslugiwalam sie juz ani kalamarzem, ani piorem ze stalawka. Pani nasza tez nie chodzila w fartuszki, tylko my. Niestety z przypinanymi kolnierzykami i tarczami przyszywanymi.

          Pamietam mialam w pierwszej klasie taka pulchna i chyba tleniona blondyne, z mocno umalowanymi powiekami na niebiesko i ustami na czerwono. Miala tez utapirowane wysoko wlosy i upiete w cos z tylu. Miala zwyczaj kleczenia na krzesle w pozycji na wpol uwalonej na swoim biurku na lokciach. W rece dzierzyla zawsze linijke, ktora sluzyla jej do walenie lap, wskaznik do tablicy i oraz kij do wybijania rytmu o blat biurka na lekcji spiewania.

          Lup, lup; cwierkaja wrobelki od samego ranaaa, lup, lup; dokad idziesz Marysiu kochaana...brrr

          Oprocz tego czasami sie zapominala i dlubala w nosie rzucajac 'bugi' na pierwsza rzad...haha

          Pytanie chyba powinno byc - czy moge juz ten koszmar zapomniec? raczej niz pamietac?

          Kan
          • maria421 Re: Kałamarz 14.09.11, 09:22
            Tak jakbym sie na tym zdjeciu widziala....
            Pamietam granatowe fartuszki z bialymi, przypinanymi kolnierzykami i tarcze, lawki i kalamarze.
            Nauczycielki w fartuchach nie chodzily.
            W pierwszej klasie mialam wychowawczynie, ktora miala piekna szeroka spodnice, czarna z ladnym czerwonym szlakiem. Do tej pory te spodnice pamietam. Po pierwszej klasie zmienilam szkolde, bosmy sie przeprowadzili do innej czesci miasta. Tam tez mialam bardzo fajna wychowawczynie ktora chodzila w zgrabnym kostiumiku i w butach na obcasie. I bardzo fajnego pana kierownika mielismy.

            Potem w liceum tez byly obowiazkowe stroje , jedne na codzien, drugie na uroczystosc, ale lawek juz nie bylo tylko krzesla i stoliki. Pani dyrektor przechadzala sie na przerwach po korytarzach i ostrym wzrokiem kontrolowala stan naszej szkolnej odziezy i moja kolezanka z lawki zawsze podpadala brakiem paska ktorego nie nosila bo uwazala ze ma za duza pupe. Wiec pani dyrektor sie czepiala braku paska, na co moja kolezanka spuszczala powieki z dlugimi i mocno utuszowanymi rzesami i pani dyrektor w koncu nie wiedziala czy gorszym przewinieniem jest brak paska, czy makijaz...

            Fajne to byly czasy.
            • swiatlo Re: Kałamarz 14.09.11, 09:35
              Pamiętam mój pierwszy dzień w szkole. Pani Preiss, moja pierwsza wychowawczyni, kazała nam cokolwiek narysować na takich szarych arkuszach. I ja narysowałem mamę. Pamiętam ten rysunek jakby to było dzisiaj. Mama miała kręcone włosy, duży uśmiech i rumiane policzki. A nad nią świeciło uśmiechnięte słoneczko.
              I pamiętam jak dostałem wielką, czerwoną piątkę za ten rysunek.
        • xurek @ Fedo 14.09.11, 16:26
          Fedo, czemu w dziwnym jezyku? Czy Ty wychowalas sie w innym jezyku niz polski?
          • fedorczyk4 Re: @ Fedo 15.09.11, 09:49
            xurek napisała:

            > Fedo, czemu w dziwnym jezyku? Czy Ty wychowalas sie w innym jezyku niz polski?

            Nie ja. Ja wychowałam sie w przyzwoitej polszczyźnie, natomiast "nasza pani" operowała językiem zbliżonym do...
            Generalnie chwała jej za osiągnięcia życiowe, ale była pierwszą osobą w swojej rodzinie która otrzymała wykształcenie i to było słychać, widać i czuć. Sadziła takie kwiatki, że mozna było paść. Po Dżamajce tubylczycy jej biegali. W zasadzie uczyła geografii, ale do 3 klasy miała też z nami Polski i bywało bardzo śmiesznie. Do tego była wredna. Lała po palcach linijką, miała ziemista cerę, straszliwą tapetę, rudy tapir i zawsze przykrótkie kremplinowe spodnie. Prowadziłyśmy walkę podjazdową przez osiem lat bo nieznosiłyśmy sie wzajemnie serdecznie;-)
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy ktoś to jeszcze pamięta? 14.09.11, 10:08
      Pamietam, pamietam...
      Gdy mialam 6 lat przeprowadzilismy sie do malego miasteczka na Kujawach i tam zaczelam szkole. Uwielbialam szkole i moja pierwsza wychowawczynie/nauczycielke pania Gabrysie. Jej maz byl kierownikiem szkoly a i mieszkalismy po sasiedzku. Byla to cudowna osoba. Nie bylo wymogow fartuszkow a tarcz wogole nie bylo. Troche mnie to na poczatku bulwersowalo bo chcialam byc uczennica jak Ala i Ola z elementarza ale tornister dostalam. Znudzil mi sie po trzech latach i dostalam wtedy torbe. Zarowno szkola jak i nauczyciele byli cudowni, zadnych powaznych rygorow, nauczyciele przyjazni... A w klasie mialam dwoch adoratoro: Grzesia L i Romka G. Pamietam jak w 3-ciej klasie na pracach recznych robilismy sztuczne kwiaty. Wystawianie ocen przypadlo akurat na dzien kobiet i pani powiedziala zebysmy potem dali kwiaty mamusi. Alfabetycznie wywolywala pani dzieci do oceny kwiatow i gdy doszlo do litery L Grzesiu (jego mama byla tez nauczycielka prac recznych) pokazal przepiekna czerwona roze za ktora dostal piatke. Po ocenie Grzesiu zamiast usiasc w swojej lawce skierowal swoje kroki do mojej i pieknym gestem wreczyl mi swoja roze :)
      Romek, ktory byl juz oceniony bo byl na G wtedy wstal, wzial swoj bukiecik papierowych kwiatkow i tak samo jak Grzesiu podal mi je ...
      Sielanka w tym miasteczku zostala przerwana gwaltownie gdy zmarl moj tato i wrocilismy do Bydgoszczy. Bylam wtedy w piatej klasie. Mialam jeszcze przez pewien czas z Grzesiem i Romkiem a potem sie urwalo. Z powstaniem naszej klasy nawiazalam kontakt z ludzmi i sie dowiedzialam ze Grzesiu juz nie zyje. Zmarl kilka lat temu ale zawsze byl tym wspanialym chlopakiem ktorego pamietam. To on byl moim ulubiencem.
      A powiedzial mi o tym Romek ktory mial z nim kontakty do konca...
      A to moja kochana klasa (nie pamietam zeby byly jakies klotnie, bitwy czy mobbning) razem z pania Gabrysia, Grzesiem, Romkiem i wiele innych kochanych wtedy dzieciakow.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/kd/kc/xizg/0UyyyqpwNfHxOU9bXX.jpg
      • maria421 Re: Czy ktoś to jeszcze pamięta? 14.09.11, 10:28
        https://photos.nasza-klasa.pl/5034674/1/other/std/d2e84e0a66.jpeg
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Czy ktoś to jeszcze pamięta? 14.09.11, 10:29
        W polowie piatej klasy wrocilismy do Bydgoszczy i zostalam zapisana do "elitarnej" szkoly. To byl po prostu horror. Wychowawczyni totalna wariatka. Przekupna baba do ktorej rodzice przychodzili z prezentami. Sama dawala pewnym uczniom w wyrafinowany sposob czego chce w zaleznosci od tego jakie mieli mozliwosci. W pozniejszych latach byla dyrektorka i uczniowie nazywali wtedy szkole Treblinka.
        Wiekszosc nauczycieli byli surowsi niz surowi, z dystansem do uczniow.
        Pamietam jedna straszna babunie z rosyjskiego, prawie emerytka niedowidziala. Szminka umorusala czala gebe prawie a jak ktos czego nie umial to wyzywala od najgorszych...
        Fartuszki czy mundurki obowiazkowe z tarcza byly obowiazkowe. Po lekcji przechodzilo sie na miejsce nastepnej lekcji i tam pod sciana zostawialo sie torbe. Na przerwach byla dyzurujaca nauczycielka a uczniowie parami ewentualnie mogly byc 3 osoby chodzili naokolo korytarza. Nie wolno bylo przbywac w innych miejscach w szkole ew. isc do toalety pytawszy sie najpierw nauczyciela o zgode. Gdy zadzwonil dzwonek na lekcje szlo sie pod zamkniety gabinet bralo torbe i ustawialo parami (najpierdziewczyny potem chlopcy) i tam grzecznie, w ciszy i na bacznosc czekalo az nauczyciel sie zjawi aby wejsc do klasy.
        Nie bylo zadnego rzucania gabka, kreda czy innych szalenstw.

        Jedynym fajnym nauczycielem byl historyk ktory byl mlodym facetem. Pozniej przeszedl do Liceum a na nk och fb ma tysiace fanow (bylych uczniow)
        Dostawal za to po glowie od tych starych ciot...
        • maria421 Re: Czy ktoś to jeszcze pamięta? 14.09.11, 10:41
          Z pierwszej klasy podstawowki pamietam wlasciwie tylko przerwy i ze sie na nich nauczylam dobrze wskakiwac w krecona przez dwie inne dziewczynki skakanke. I pamietam jeszcze ze bylam krasnoludkiem w przedstawieniu "Krolewna Sniezka". Ach, i ze zostalam wyrozniona czerwona kokardka jako "wzorowa uczennica".

          Chyba w szostej czy siodmej klasie zaczelam dbac o paznokcie i kiedys jeden Irek co za mna siedzial wykrecil mi reke, obcial paznokiec u kciuka i zamalowal go czarnym tuszem. Za co dostal w pysk druga reka.
          • xurek oj tak :) 14.09.11, 16:24
            Ja chodzilam do szkoly muzycznej. Nasze lawki byly zielone z namalowana pieciolinia i pudeleczkami, w ktorych mielismy wciete z brystolu biale kolka sluzace za nuty, ktore ukladalismy na tej pieciolinii w czasie dyktanda granego przez pania na pianinie. Pianino bylo w kazdej klasie, jak bylismy nieco starsi wygrywalismy na nim roznie hity.

            Mielismy rowniez mundurki, ale inne niz normalne podstawowki: dziewkczynki mialy granatowe tuniki z plisowanymi spodniczkami i bez rekawow. Pod tunika nosilysmy biale sweterki i biale rajstopy badz w lecie kolanowki. Chlopaki mialy cos na ksztalt „chinskiego garnituru“ :). Panie nauczycielki nie byly umundurowane. Umundurowanie zniesiono, gy bylam bodajze w 5-tej klasie.

            Pania wychowawczynie pamietam jako niedoscigniony wzor… no wlasnie czego? Nie pamietam dlaczego, ale pamietam, ze podziwialam ja rownie gleboko co sie jej balam. Dzis nazwalabym ja zarozumiala wypindrzona tania blondyna ze zdecydowanym przerostem ego nad intelektem.
            Pania od umuzykalnienia uwielbialam wrecz i uwazalam za prawie rownie piekna co pania wychowawczynie. Dzis wciaz jestem tego samego zdania, z tym ze uwazam ja za zdecydowanie piekniejsza od pani wychowawczyni.

            Kalamarz pamietam jako stale zrodlo nieszczescia: wciaz mi sie z niego atrament wylewal, glownie na te biale rajstopy, za co stytematycznie dostawalam lanie od mojej mamy. Raz tak sie wystraszylam, ze zgumowalam gumka cale te plamy na rajstopach ubranych na moje nogi. Plamy naprawde sie zgumowaly, ale atrament zastapila krew, gdyz „wygumowalam“ sobie skore do krwi. W domu naklamalam, ze chlopaki mnie zbily i nie dostalam lania :).

            Szlaczki mielismy i lubilam, szatnie rowniez, bo odbwalismy w niej tajemne spotkania przeroznych „paczek“. Lubilam tez pana woznego, przypominal mi troche mojego dziadka.

            Pamietam to wszystko poprzez koszmarny woal SKRZYPIEC, na ktorych to grac musialam przez siedem lat. Skrzypce uwazam do dzisiaj za najwiekszy koszmar i najokrutniejsza torture mojego zycia. Gdyby nie ten piekielny instrument zostalabym w szkole muzycznej do matury a moje dalsze losy potoczylyby sie zupelnie inaczej.

            Pamietam ogromna aule i cokwartalne ezgaminy ze skrzypiec, przezycia z piekla rodem . Piekno auli do dzisiaj jawi mi sie w jakims takim horrorowatym swietle, nawet jako dorosla osoba bedaca w owej auli na jakiejs uroczystosci czulam sie w niej zagrozona i nieswojo.

            Sama szkole wspominam z nostalgia, laczy sie ona nie tylko ze skrzypcami, ale rowniez z pierwsza przyjaznia, pierwsza miloscia i pierwsza samodzielna „decyzja pod prad“, kiedy to falszujac podpis rodzicow „wpisalam“ sie z owej szkoly po siodmej klasie „wpisujac“ sie rownoczesnie do normalnej podstawowki.

            Osma klasa kojarzy mi sie z rajem lekcji konczacych sie najpozniej o trzeciej, absolutnej i totalnej latwizny otrzymania superocen zakonczonej jedynym w moim zyciu „swiadectwem z paskiem“, braku wszelkiego kontaktu z jakimkolwiek instrumentem, szkolnych dyskotek, chlopakow zainteresowanych moja osoba i pierwszych w zyciu PRAWDZIWYCH dzinsow z pewexu :).

            A potem nastapilo liceum, w klasie mat-fiz liczacej 30 chlopakow i 10 dziewczyn, czyli niejako zadoscuczynienie za te lata skrzypiacej galery :).
    • ertes Re: Czy ktoś to jeszcze pamięta? 14.09.11, 17:39
      Podstawowka! ach, super czasy byly. Bezstroskie, pelne zabaw i gier, koledzy, kolezanki. Malolaty nie zdawaly sobie sprawy jaki to byl super okres w zyciu.
      Fartuszki, juniorki i tarcze, to wrecz relikwie mlodosci. Coz za klimaty :)
      Super bylo byc dzieckiem.
      • kan_z_oz Re: Czy ktoś to jeszcze pamięta? 15.09.11, 14:09
        Podstawowka ogolnie stala sie super z czasem. Oprocz tych wspomnien lawek z kalamarzami...
        Po tej Pani od pierwszej klasy, nastala swietna Pani Kasia, ktora dzieci nie bila, nie krzyczala i grala na instrumencie. Byl to rok zabaw, przyjemnosci i laby. Pozniej bylo mieszanie. W szczegolnosci dla niektorych dzieci w klasie...chyba malo ciekawie. Ja sie jakos odlaczylam, bo zaczelam najpierw chodzic na gimnastyke. Pozniej jak sie okazalo, ze jestem za stara na taka rzucilam sie na plywanie w czwartej - po roku, znowu wiek mnie wyeliminowal. Utknielam wiec na siatkowce, bo mialam wzrost i warunki wraz z kilkoma dziewczynami z klasy.

        Nastepnie byly obozy sportowe, czyli zycie chyba wyzszej sfery? Juniorki z zaplecza pierwszoligowego-klubu. Zadnych powodow do narzekan. Nauki malo ale ja musialam sie uczyc, zeby sie mamusia mna nie interesowala...haha
        Poza tym lubilam i wychodzilo mi jakos lekko. Nie pamietam ile mialam swiadectw z paskami, ale ciagle gdzies wychodzilam po niekonczace sie nagrody.

        Piekne lata to byly. Born to be wild...hihihi

        Kan
Inne wątki na temat:
Pełna wersja