jutka1 27.09.11, 09:20 Otwieram. Zaraz wkleję osobno wczorajsze wpisy. :-) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Wczorajsze wpisy 100K i Kana 27.09.11, 09:23 Re: Cudna niedziela kan_z_oz 26.09.11, 17:48 Odpowiedz Ogladalam dzisiaj wieczorem jakis film w TV. Nic specjalnego, komedia. O parze, ktora sobie zyje i nagle przychodzi im spedzic swieta BN z zupelnie patologicznymi wlasnymi rodzinami. Smieszne scenki, ktore po niesamowitych perypetiach koncza sie rozmowami. Normalnymi, ot takimi poprostu, jak sie czujesz, co sie stalo etc. Ogladam sobie i tak sobie mysle, ze majac doslownie blogoslawione zycie obecnie oraz wszystko o czym kiedykolwiek myslalam, jest jedna rzecz, ktorej z cala pewnoscia nie doswiadcze; wlasnie takiego normalnego zapytania ze strony mojej rodziny...hahah Co za ironia losu. Mamusia postanowila notarialanie zapisac wlasie teraz swoje mieszkanie na siostre. Koorwa, a skad ona wezmie na podatek od darowizny? Moze poprostu nalezy zastrzelic upiora coby wszystkim skrocic cierpienia? Musze chyba kiedys sklecic ksiazke pt; ja osobiscie wolalabym byc wyaborcjonowana od kiedy tylko pamietam, jako bardziej humanitarna wersja do podtrzymywania ciazy za wszekla cene oraz pastwienia sie nad owocem takowe. Sa zli rodzice w najgorszym tego slowa znaczeniu. Nie, nie jestem w dolku. Kan Re: Cudna niedziela pierdoklecja_prutka 26.09.11, 10:25 Odpowiedz Niedziela była niebiańska - najpierw wylegiwaliśmy się na leżakach przed Kawką, potem udaliśmy się do Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie gdzie leżeliśmy tu i ówdzie. Niebywała ruchliwość panowała tego dnia w Warszawie bo biegł, szedł i lazł warszawski maraton, po Lesie Kabackim szaleli rowerzyści, w Powsinie zajadle spacerowano z dziećmi, psami i dziadkami, kupowano żelki, jedzono lody, grano w piłkę oraz w szachy pod brzozami no normalnie nie przepuszczono nikomu! Nawet Murzyn jakiś został wciągnięty do rozgrywek z dziadkami, ledwo się nam udało przemsknąć jakoś do tego botanika aby się tam zaszyć w rozszalałej unikatowej roślinności. A było trudno bo w lasku jeszcze łąpały nas jakieś artystyczne instalacje które ktoś porozmieszczał, na przykład zrobione na szydełku huby i muchomory (z lampką w środku, no less). Dodatkowo cały weekend moi podopieczni z platformy gorączkowo nadrabiali zaległości (nastraszeni swoim szefem), a mój numer telefonu komórkowego jakoś wyciekł do publiczności więc nagabywana byłam coirazto desperackimi sms'ami że się komuś nie odświeża, nie zapisuje, nie może się zalogować, wylogować, na szczęście nikt nie napisał że mu się chce siusiu, ale było blisko. Dzień więc był kreatywny bardzo, z pewnością słoń zrobił kupę w cyrku, na szczęście nie przy mnie ani nie na mnie. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 27.09.11, 09:42 Meteoparis zapowiada przepiękny, letni tydzień. Temperatury 25-28 C, słońce. :-) No to sobie przeorganizowałam czas, coby jak najwięcej skorzystać z pogody. :-) Jedyny zgrzyt w planach to nagłe (zapowiedziane wczoraj na jutro rano) pojawienie się ekipy od remontu, która będzie poprawiać to co spieprzyli przed moją tu przeprowadzką. Pan powiedział, że będą tu tydzień. :-( Oznacza to: wyniesienie wszystkiego z garderoby, przestawienie mebli w sypialni, no i spanie przez tydzień z hakiem w pokoju gościnnym (tydzień z hakiem, nie: spanie z hakiem :-) ). No nic, lepsze to niż sypiący się tynk. Dzisiaj oprócz ww czynności przedremontowych spędzę czas z Beckettem. Skoczę na chwilę na pocztę i do banku, zrobię jakieś małe zakupy na targu, i to wszystko. Miły dzień się zapowiada. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 27.09.11, 10:27 Pakuje sie i wyjezdzam przedluzyc sobie lato po poludniowej stronie Alp. No to pa! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 27.09.11, 10:35 Wczoraj byliśmy stadnie na koncercie i absolutnie wymiotła nas Mercedes Peon. Coś niewyobrażalnego po prostu! Ja pierdykam, aż z tego wszystkiego musiałam zapalić cygaretkę. Więc oczywiście natychmiast zaczepił mnie jakiś młody człowiek prosząc o ogień, na oko Włoch, bo powiedział mille grazie. Ostatnio w ogóle mnie zaczepiają ciągle młodzi ludzie, co ma dwa interesujące aspekty. Po pierwsze, jakieś 8 lat temu zgorszyłam moich przyjaciół bo gdy zaczepił mnie jakiś młody człowiek (zresztą niezmiernej wyględności on był) to mu powiedziałam spierdalaj młody człowieku, a teraz już tak nie mówię, tylko na przykłąd "dziękuję" (jak jakimś komplementem zaczepiają). Więc łagodnieję na starość czyco. A drugie, to że ja powiedzmy łagodnieję lub nie lecz jednak ku tej dojrzałości lat zdążając a młodzi ludzie nie. Wiek zaczepiających mniej więcej ciągle jest ten sam. No nic, zdygresjonowałam a tymczasem Mercedes Peon zakończyła swój piramidalny koncert, a my podążyliśmy do lokalu Bratnia Szatnia gdyż tam jeden z przyjaciół postanowił zdybać pewnego Węgra - drumlistę genialnego w celu zostania jego uczniem drumlenia. Więc zdybał, ale to dybanie się jakoś przeciągnęło więc my, towarzystwo pozostałe postanowiliśmy się udać do Przekąsek Zakąsek na wódkę. A tam... jak zwykle kłębiło się zwyczajowe kłębowisko nad którym miłościwie panował Pan Roman, legenda warszawska. Legenda warszawska nam wycałowała rączki, przyjaciel oddybawszy się w końcu od drumlisty, do nas dobiegł i godnie zakończyliśmy wieczór wódką popijaną piwem i zakąszaną awanturką. Natomiast na fali rozważań ogólnych nad życiem rozpoczętych przez Kana, u mnie nastąpił pewien ciąg powiedzmy, myślowy, spowodowany tym że zgłosił się do mnie bywszy były i poprosił o rozmowę. Przepraszając przy tym że wypada jak trup z szafy. Trup nie trup, tego byłego akurat wspominam neutralnie i nie mam do niego tematów. Jednak mnie to zafrapowało bo mi się w nocy przyśnił, że wyznaje mi iż jest Żydem i prosi mnie żebym z nim poszła do synagogi. cdn. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 27.09.11, 10:53 Wybiegam na pocztę i do banku i na targ i kifjute wie co jeszcze, odpowiem po powrocie. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 27.09.11, 15:28 Czekam Pierdu na kontynuajce watku z eksem. Wpadla dzisiaj do nas kumpela aby zlozyc zyczenia z okazji rocznicy slubu - wczoraj. Nie wiem jak sie dowiedziala, bo sami co jakis czas mamy klopoty pamieciowe i pare dni przed zaczynamy dopiero cos tam organizowac. Wspieralam ja solidarnie gdy kupe juz lat temu miala niesamowite klopoty ze swoja matka. W ramach tej wspolnoty tez we dwie wyzlopalysmy z pol butelki whisky, gdy juz dostala wiadomosc, ze "Lolka" wreszcie umarla. Toasty wznosilysmy aby przeniosla sie w lepsze miejsce, uwalniajc sie od swojego cierpienia spowodowanego choroba a takze od konsekwetnego i systematycznego trucia zycia synowej. Ta ostatnia po wielu latach opiekowania sie tesciowa w koncu ktorego dnia wyszla z domu, zostawiajac meza i wyjechala za granice. Tak wiec, strescilam w skrocie. Kumpela patrzy na mnie rozsadnie i mowi; "niech sie siostra jej spyta czy sobie juz zalatwila kiedy sie wyprowadzi z tego mieszkania"...hahaha No coz, obsmialysmy sie jak dwie glupie. Mam nadzieje, ze siostra jakos tez z humorem podejdzie, chociaz sytuacja miedzy Paniami nabrzmiala jest jak nie wiem co. No i najwazniejsze, zeby przy tez okazji kolejnego drenazu mamusinego zylka jej nie pekla - doslownie. Minal prawie rok, gdzie bylo w miare spokojnie. Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 27.09.11, 16:03 cdn. wyznał że jest Żydem, co z kolei jest nawiązaniem do dyskusji tutaj gorącej apropos kampanii "Tęsknię za Tobą Żydzie" w ramach której (dyskusji, nie kampanii) Kris wykonał przed lustrem przymiarkę stwierdzeń jestem Żydem i jestem gejem i skonstatował iż jestem Żydem w mowie pięknej polskiej jest bardziej jednak ciężarne niż jestem gejem. Apropos ciężarnej polskości, to wygrzebałam na youtubie takie coś i się leję ze śmiechu ale kto chce to może płakać, czyco: www.youtube.com/watch?v=Yq6B2CMbk8k Apropos zaś spokoju, o którym pisze Kan, to kilka dni temu się obudziłam w środku nocy, bo zaszyty gdzieś w krzakach na środku mojego osiedla pijak obwieszczał pijackim (ofkoz) śpiewem światu, że "teraz jest wojna, kto handluje ten żyje." Obwieszczał to więc przez czas jakiś, no tak to bywa, że się ktoś zawiesi w czasoprzestrzeni, na przykład mój Ojciec nadal uważa że w Polsce jest komuna. Tylko czemu musi się zawieszać akurat pod moim domem i akurat w środku nocy. Więc już zamierzałam wstać, wyjść do ogrodu i głośnym wrzaskiem przekazać pijakowi informację, aby zamknął mordę gdyż inaczej mu nogi z dupy powyrywam. Z flakami. Ale zanim to zdołałam uczynić, nagle gdzieś sponadmnie bardzo gruby i głośny męski bas huknął "zamknij się mędo. Bo Ci nogi z dupy powyrywam." Po czym po namyśle dodał "z flakami". I tutaj przyszedł mi do głowy dylemat Junga, który ponoć się tak jakoś wyabstrachował z siebie siedząc na kamieniu, że już nie wiedział czy siedzi na kamieniu czy też jest kamieniem siedzianym na. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 27.09.11, 19:40 Dooobreee, 100K! :-) Melduję, że dzień minął zgodnie z planem: czytałam Becketta (który nota bene coraz bvardziej mnie bawi, plus!), załatwiłam pocztę/bank/targ, pokultywowałam piegi, przyjęłam Lulu na popołudniowej herbacie i pogaduchach, a teraz się zastanawiam, czy chce mi się spędzić wieczór z Jackiem Bauerem. Chyba tak, tym bardziej że można nacisnąć na pauzę i zrobić przerwę... Bo w międzyczasie opróżniam garderobę, zanim jutro wejdzie ekipa. Ciuchy już przeniosłam do innych szaf (ufff...). Zostały buty i ręczniki. Jutro rano zajmę się sypialnią. Jack Bauer, achtung nadchodzę! :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 27.09.11, 19:33 Trochę się pogubiłam z siostrami i teściowymi... Twoja mama przepisałam mieszkanie na Twoją siostrę czy swoją siostrę? I ta mama kumpeli co umarła, to ta sama która była okropną teściową? Bo cała głupia jestem? :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 28.09.11, 10:26 Haha - Jutus, nie Ty jedna jestes pogubiona. Moja matka obecnie ma zamiar zapisac mieszkanie w ktorym mieszka na siostre. Do tej pory, mowa byla o sporzadzeniu tylko testamentu - co osobiscie, uwazam za dobry pomysl i nie grozny. Mamusia to mieszkanie, daje, obiecuje, zapisuje, sprzedaje od lat. Obecnie ma zamiar zapisac notarialnie, czyli domyslam sie przepisac wlasnosc na siostre. Generalnie to ani ja, ani siostra nie chcemy ani tego mieszkania ani byc angazowane w te knowania. Generalnie to tez mamy w doopie co z nim zrobi. Sprzadzenie testamentu nas nie rusza, wszystko jedno na kogo. Przepisanie mieszkania tak, bo po pierwsze ktos musi zaplacic podatek, a po drugie kto wie co z tym mieszkaniem bedzie i czy nie bedzie go kiedys trzeba sprzedac i pieniadze przeznaczyc na ulokowanie mamusi pod stala opieka. Nie mowiac o tym, ze moze pociagnac do 100-u bez problemow, a z siostra moze byc roznie i w kazdej chwili. Siostra jest powaznie chora. Obecnie jest na rencie. Nie moze pracowac, wysilac sie, ani dzwigac. Stan jej na tyle powazny z tym aniuryzmem, ze jak sie wkurzy, to moze skonac na miejscu. Nie ma rokowan na poprawe i nie mozna tego zoperowac. Matka doskonale o tym wie i jest w pelni tego swiadoma. Wciaganie siostry w te jej histerie z mieszkaniem jest dobrym sposobem aby ja usmiercic - doslownie, zadej innej korzysci. Mamusi stan zdrowia oprocz urojonych dolegliwosci jest natomiast bardzo dobry. Wszystkie badania sa w porzadku. Nie ma tez zadnego medycznie stwierdzonego stanu, ktory zagrazalby jej zyciu. Nie moze tylko chodzi po tej operacji ktora sobie zafundowala w zeszlym roku. Poniewaz ogolnie sie jej nudzi, to co jakis czas wymysla jakas 'misje zyciowa' do spelnienia. Wpada wiec w stan amoku, ktorego obawiam sie jak cholera, bo widzialam juz kilka takich misji, ktore konczyly sie okrutnie. Ostatnia misja byla, sprowadzenie siostry z zagranicy do Polski, zeby zamieszkala w tym wlasnie mieszkaniu z mamusia. Nie musze chyba mowic, ze siostra nie chciala z nia mieszkac. Nie miala tez planow wracac do Polski. Dwa lata temu mamusia wiec rozpierdolila SB na ktore ja zaprosili, gdy okazalo sie, ze plany jej na nic. Po tych siwetach tez natychmiast wpadla w amok umierania i natychmiastowo wymyslila operacje biodra...Skonczylo sie to tym, ze przy tym zarciu miedzy dwoma, jedna miala operacje w szpitalu a druga w tym samym czasie wyladowala w szpitalu za granica. Spadlo wiec na siotrzencow aby jakos siostre przywiesc samochodem koorwa z Irlandii, a mnie przypadl remont lazienki w Radomiu z Australii. Obecnie znowu umiera i organizuje przepisywanie mieszkania w sytuacji gdy siostra praktycznie z nia nie rozmawia. Poprostu nie jest w stanie. Zreszta sama jej powiedzialam zeby dala sobie spokoj z odwiedzinami o ile chce jescze troche pozyc. Na serio zaczynam sie zastanawiac co dalej z nia robic. Wywalila masazyste, bo juz jej przestal odpowiadac - tego samego, ktorym w lipcu byla zauroczona i dostala od nas pieniadze na niego. Cos sie je nie spodowbalo i juz sie okazuje, ze oszust, kretacz. Nie mogla sie dodzwinic do niego to zadzwonila do jego matki i kazala jej przyjechac zabrac stol. Nie wiadomo, co sie stalo... Myslalam zeby zorganizowac kogos na stale chociazby raz w tygodniu. Nie ma mowy. Powiedziala, ze nie otworzy drzwi. Problem jest w tym, ze ma umysl sprawny jak cholera. Zadnej demencji, sklerozy tylko robi wszystko na przekor, sobie, siostrze i wnukom. Przyjezdzaja np zeby ja zabrac do siebie i babcia juz nie ma ochoty, bo sie spoznili 15 min. Ma inne plany, koorwa mac. Dzwoni siostrzeniec zeby zrobic jej zakupy - nie potrzebuje. A za 2 godziny juz potrzebuje i daje mu okienko pol godziny na przywiezienie...koorwa, chlop pracuje na pelny etat i ma male dziecko. Generalnie to tez juz i ma obecnie babcie w doopie, bo matke ma chora i do tego powaznie. Bryndza na calego. LOLKA to byla matka mojej kumpeli. Jedna z druga nie ma nic wspolnego oprocz tej samej upierdliwosci i zlosliwosci. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 28.09.11, 11:28 No to rzeczywiście bryndza na całego, Kanie. :-( Nie zazdroszczę. :-((( Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek 28.09.11, 15:21 Kanie, macie bryndze bo sami sa ja sobie zgotowaliscie. Skaczecie kolo niej jak sluzba a ona Wami pomiata. No bo w Polsce to matka (babcia) to swieta krowa i wszystko jej wolno. Powiedzcie nie jej...co sie moze stac? Bedzie zla, bedzie krzyczec? I co z tego? To ona jest od Was zalezna, nie Wy od niej. Ze jest stara i matka nie uzasadnia zeby ludzmi pomiatala. Moja probowala ze mna teraz nawet gdy juz jej duzo nie zostalo. Zawsze lubila sie piescic, udawala bezradna...no i jest teraz naprawde wiec znosze dzielnie wiele ale nasrac na glowe sobie nie pozwole i jej to powiedzialam. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 28.09.11, 16:49 Zgadzam się z Kiełbiem. Wiek i zły stan zdrowia nie upoważniają do terroryzowania otoczenia. Zaprzestanie kontaktów, no i oczywiście pełny szlaban na kasę dopóki się osoba nie zreflektuje. doradzam. Na resztę nie macie wpływu, więc jak ktoś woli się poddawać obróbce przez sadystyczną babcię niż się zajmować własnym dzieckiem to jego wolna wola i droga. I czemu Ty się zastanawiasz skąd ona weźmie pieniądze na notariusza? Bo chyba nie rozważasz poważnie finansowania tego idiotyzmu? Warto uzmysłowić osobie iż w takim wieku i stane zdrowia pozostawanie we własnym mieszkaniu i bycie obsłgiwanym przez rodzinę to dar i luksus. Generalna zasada jest taka, że niedołężne staruszki siedzą w domu opieki a staruszki którym wali w dekiel - u czubków. Jeśli ktoś się nie może zachowywać rozsądnie to dla jego własnego dobra takie możliwości należy w spokoju rozważyć. To co opisujesz wybitnie wskazuje że podopiecznej coś szwankuje pod kopułą i nie można jej już niestety uważać za osobę poczytalną. Więc jeśli mimo pewnych sankcji osoba się nie spionizuje należy uznać że ześwirowała i oddac ją w ręce fachowców. Co serdecznie doradzam jeśli jest to ten przypadek. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 28.09.11, 18:04 Pierdu - podopiecznej szwankuje ego - nic wiecej. Ego rzadzenia swiatem, kierowania losami innych, wladza, przywileje i nadewszystko bycie w centrum uwagi, zainteresowania - wszystko jedno jakim kosztem. To niestety nie kwalifikuje jej w zaden sposob - jeszcze do swiata swirolandu. Fakt, ze ktos jest arogancki, samolubny i zrecznie manipulujacy innymi? Please - to brzmi jak profil przecietnego 'corporate executive'. Masz praktyczne rady jak wsadzic do domu opieki??? Mialam na ten temat wiele dyskusji z siostra. Przyjechala do nas w 2004 roku. Juz wtedy sie zgadalysmy o co w tym wszystkim biega. Zejscie jej meza na zawal w wieku 43 lat, bylo w ogromnej czesci zasluga 'mamusi' siedzacej na sofie ich domu dzien w dzien przez lat 25...haha. Nie byla to oczywiscie jedyna przyczyna, ale glowna. Siostra sie zgodzila. Zgodzila sie i rozpoznala dzialalnosc toksyczna. Uznala jednakze, ze sama bedac niesamowicie silna psychnicznie, jej to nie rusza. Nie ruszylo jej wiec psychicznie, tylko nagle i bez zadnych poprzednich chorob wysiadla fizycznie. Na dzien dzisiejszy to mi wyglada, ze wykonczy siostre. Ta sie generalnie odciela nie tylko od mamusi, ale tez stroni ode mnie, pije, pali...ogolnie ma to w doopie gleboko, czy bedzie to nastepne 10 lat czy dni. Mnie przypada wiec tylko zaszczyt obserwacji...haha...kolejnej, bo obserwowalam juz szwagra. Soistrzeniec - ma nadwage, cisnienie, wysoki cholesterol i kupe stresu - hle, hle jest na liscie. Tez moge sie tylko przygladac. Przygladam sie wiec pacyfikacji od lat. Nie musze chyba dodawac, ze koorwa od czasu do czasu mnie rusza? Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek 28.09.11, 17:41 Kielbiu, nikt w sumie kolo niej nie skacze. Pierwszy raz wygarnelam z grubej rury w 2006 roku. Od tego czasu jej nie oszczedzam. Powiedziane miala juz tyle razy, ze generalnie nawet nie ma sensu powtarzac. Dokladnie co siostra robi, to nie wiem. Wiem, ze praktycznie nie komunikuja sie i slusznie. Ogolnie to jak ja dzwonie i zaczyna sie hryja juz, to koncze. Mowie, ze zadzwonie jak sie bedzie lepiej czula. Guzik to wszystko jednak pomaga, kobita nie jest w stanie sie powstrzymac i obecnie naprawde nie wiem jakie metody z nia stosowac. Powiedzenie jej co o niej mysle, zatrzymuje ja napare minut, po czym zaczyna sie albo dzika awantura, albo konczymy rozmowe. Jak konczymy rozmowe to dzwoni i wyje z przepraszaniem jak zwierz dziki. I uwierz mi Kielbiu, jestem z nia duzo bardziej dobitna w rozmowach niz w relacjach z uwagi na forumowe dobro...haha Generalnie to jest w sytuacji gdzie potrzebuje pomocy jakiejs, bo nie wychodzi z domu. To jest fakt. Amen i kropka. Nie mozemy jej wiec calkowicie odciac, nie tylko dlatego, ze matka ale poprostu nawet psa bym nie zostawilabym w domu samego i bez zagladania do niego co jakis czas - czujesz blusa? Ogolnie to do tego wlasnie wszystko zmierza. Meczennictwo u mnie sie dawno skonczylo, ale problemu to nie rozwiazuje. Kobita nie rozpoznaje w zaden sposob, ze robi cos nie tak, ze kogos rani i ze ogolnie jej kometarze i awantury sa nie do zniesienia. Jest okazjonalnie zabierana na imprezy rodzinne, gdzie ma zapowiedziane, ze jak nie bedzie sie zachowywac, to bedzie zawieziona do domu - nie przeszkadza jej to absolutnie i tak w uskutecznieniu awantury. Ostatnio jak byla w szpitalu na panstwowej rehabilitacji, gdzie nie chciala sie zbytnio meczyc i cwiczyc - ordynator szpitala chcial wypisac ja wczesniej do domu...wiesz co zrobila? Odnalazla poprzez swoje stare kontakty jakiegos znajomego, ktory byl najblizszym przyjacielem matki ordynatora. Nastepnego dnia okazalo sie, ze zostaje w szpitalu i nikt jej nawet nie smial ruszyc. Takie koorwa mac numery wali. Mistrzostwo swiata w naciskaniu ludzkich guzikow i manipulowania takowymi, do punktu gdzie zaden przecietnie funkcjonujacy czlowiek nie jest w stanie nawet reagowac. Wiesz, Kielbiu podobno taki material mieknie dopiero przed sama smiercia. Ma przeblysk swiadomosci swoich poczynan w obliczu prawdziwego zagrozenia. Moja, tak naprawde tego jeszcze nie doswiadczyla. Twoja mama, to co innego. Ciesz sie wiec z tego polaczenia, bo im dluzsze tym lepsze. U mojej moze byc, jak u przyslowiowej 'gold fish' - trzy sekundy przed zejsciem. Nie poradzisz, taki model. Opisuje poprostu. Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 28.09.11, 21:28 Niezmiernie współczuwam Kanie. Moja przyjaciółka ma podobny problem z matką - po prostu nic nie działa. Sytuacja tam też jest zdrowotnie i w ogóle życiowo trudna, ale ona podjęła decyzję zawieszenia kontaktów. Po prostu toksyczność jaka się stamtąd wylewała nie tylko na nią ale także na jej męża i dzieci - była dla rodziny mojej przyjaciółki niszcząca. To jest trudne i bolesne, ale ludzie takie decyzje podejmują. Nie rozwiązuje to oczywiście problemu, jedynie minimalizuje się straty. Nie mogę Ci niestety doradzić, jak umieścić kogoś gdzieś. Myślę, że wszystko zależy od decyzji jaką się podejmie w danej sprawie, a sposób się wtedy znajduje. Z tego co widzę, stosujecie rozmowy, a rozmowy te nie przynoszą efektu. Więc trzeba znaleźć inny sposób komunikowania niż rozmowa. Apropos zdrowia mentalnego, moja inna przyjaciółka od lat miała za złe ojcu rozlazłość, wieszanie się na matce, i generalnie to że się nie weźmie w garść. Niedawno w dość dramatyczny sposób okazało się, że ojciec nie jest rozlazły a jedynie choruje na nie zdiagnozowanego Parkinsona. Bardzo Ci życzę znalezienia maksymalnie komfortowego umiejscowienia się w tej trudnej sytuacji. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek 28.09.11, 22:59 Oj Kanie, nie licz na to ze w obliczu smierci zmieknie. Moja zmiekla na pare dni... A reszte znam z autopsji...tylko ze ja moja odstawilam od cycka duzo wczesniej. Ksiazke bym mogla napisac. Haha Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 04:55 Bedziemy dzisiaj probowali wyperswadowac matce ten pomysl przepisywania wlasnosci mieszkania na moja siostre lub uzmyslowic konsekwencje. Jedna z roznych sytuacji moze byc, ze siostra umrze wczesniej niz matka i wtedy decyzja sadu mieszkanie przechodzi w 100% na wnukow - synow siostry. Babcia moze sie wiec znalesc w sytuacji zywa, na bruku i bez pieniedzy. Nie podejrzewam siostrzencow o taka wrednosc i nie chce nawet zakladac ale kij wie, co sie moze z tych przepychanek tam urodzic. No chyba, ze babcia sama zdecyduje, ze chce finansowo od nich zalezec. Musze tylko jakos dyplomatycznie wylozyc, zeby nie wyszly 'jaja' z tego, bo zakladam, ze powtorzy....haha A moglaby byc szczesliwa i przyjemna staruszka cieszaca sie zyciem, bo tak naprawde to jej niczego nie brakuje. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 08:22 Słuchaj, czy można kogoś obdarować bez jego/jej zgody? Sprawdź to może (ja się nie znam, ale też mogę tu i ówdzie zapytać). Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 08:38 Haha, te same mysli mamy. Nie mozna. Ona nie moze isc po prostu do notariatu czy gdzie sie to robi i przepisac mieszkanie na kogos. Moze zrobic akt darowizny alt to wtedy siostra musi przeprowadzic przepisanie i tu trzeba jej podpis... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 08:41 Hahaha Kiełbiu, równolegle pisałyśmy to samo. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 08:40 Trochę poguglowałam i wydaje mi się, że umowa notarialna darowizny (czyli przepisanie mieszkania) nie jest jednostronna, czyli obie strony umowy (darujący i obadarowywany) musi w obecności notariusza złożyć podpis. Logiczne, biorąc pod uwagę automatyczne obciążenie obdarowanego podatkiem od darowizny. Sprawdź to - bo może tak być, że zamiast tracić czas i energię na tłumaczenie mamie, żeby zarzuciła ten pomysł wystarczy jak siostra powie, że takiej umowy nie podpisze bo nie chce. I już. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 08:35 Kanie, jest tak ze nigy nikogo nie mozna zmusic do przyjecia darowizny a toc taka to przepisanie mieszkania bylopby. Jesli tego mieszkania Twoja siostra nie chce (a wyglada na to ze ta bryndza spowodowana jest checia mamusi do kontaktow z corka a wiec kolejnymi manipulacjami) to ona nie musi...i plany mamusi wezma w leb. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 10:29 No właśnie. Swoim działaniem spowodowała efekt zamierzony - czyli wzrost zainteresowania własną osobą. I to nie musiała sobie nawet nogi łamać. Może jest nieznośna, ale skuteczności odmówić nie można. I chyba się coraz lepsza robi, czyco? Kanie, jeśli już masz taki imperatyw rozmawiania (chociaż dobitnie wyjaśniałaś na tym wątku, że to nie działa) to może pogratuluj mamie tego numeru i powiedz że jesteś pod wrażeniem. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Wtorek/zakonczenie o mamusi 29.09.11, 15:10 Tez jestem pod wrazeniem tego numeru. Jest tak dobry jak pomysl operacji. Porozmawialam z Nia dzisiaj i bylo spokojnie. Chyba dotarlo do niej, ze nie chce aby zapisala na siostre - i tyle. Glebia, ze to mieszkanie tak naprawde moze byc Jej zabezpieczeniem w sytuacji, gdyby na ten przyklad wymagala stalej opieki, niestety nie dociera. Ale zobaczyla, ze jak umrze, to wtedy moja siostra moze w tym mieszkaniu zamieszkac - bez kwitow - bo Ja przeciez z Australii nie przylece aby ja wyrzucic...ufff A wnukowie pewnie by sprzedali...hahaha...wiec szkoda. Zostawilam wiadomosc siostrze. Generalnie to uwazam, ze jesli zdecyduje sie podpisac to da mi znac - jesli, nie - to niech opiekuja sie z synami babcia...czyli mniej wiecej co 20 lat temu bylo ustalone. "Problem" mamusi wiec obecnie rozwiazany. Melduje, ze zajelo mi tylko 3 dni tym razem, a nie 4 miesiace jak poprzednio. Robie postepy...ucze sie szybko...haha Podpis jest wymagany. Pozdrawiam Odpowiedz Link
jutka1 Środa, remont :-/ 28.09.11, 09:07 Weszła ekipa bladym świtem, i już teraz wygląda jakby tajfun przeszedł. I tak ma być cały tydzień... :-( No nic to. Za chwilę przyjdzie PoS, to będę mogła w tym czasie wyjść załatwić jedną sprawę. Akurat połączę z długim spacerem, przyjemne z pożytecznym. Po powrocie skończę pisać pisaninę, i będę już wolna. Jakaś taka wymiędlona i rozmiąchana się czuję, chyba przez tę poranną pobudkę i deficyt snu. :-/ A przez ekipę sjesta nie wchodzi w grę. Oh well. Tyle pierduł. Miłego bezremontowego dnia życzę. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek już??? 29.09.11, 09:26 Dni mijają tak szybko, że aż strach się bać. Hmm. Meteoparis znów potwierdza, że do poniedziałku włącznie będą upały, 28-29 C, i 100% słońca. Pogoda niewidziana pod koniec września od nie wiem kiedy, o 9 stopni wyższa od średniej wrześniowej. Żyć, nie umierać. :-) Dopiero od wtorku ma się unormalnić i ochłodzić do zwyczajowego październikowego poziomu. I tyszpiknie. Spałam dziś w pokoju gościnnym i bardzo dobrze mi się spało, tyle że znowu krótko bo panowie od remontu przyszli bladym świtem. Trudno, odeśpię w weekend. Mam dziś trochę biurokratycznej papierkowej roboty, niedużo, a poza tym laba. Skończyłam Becketta i teraz się łamię: zabrać się za ponowną lekturę (po latach) "Molloya", czy zrobić sobie od Samuela małą przerwę i zająć się dzisiaj inną lekturą. Trudny dylemat. Hmmm. No i tyle pierduł porannych. Życzę miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek już??? 29.09.11, 10:37 Zrób przerwę od Samuela bo Ci się przeje. Przyjemności trzeba dozować. Wczoraj przetrwałam kolejny dzień głupawki w pracy aby wieczorem oddać się w ręce mojej przyjaciółki, masażystki mau-ri - genialnej. Niesamowita niesamowitość. Tyle że jakoś mnie tak pobudziło energetycznie iż pół nocy nie mogłam spać. Natomiast frapuje mnie ta głupawka. Nas w robocie już chyba drugi tydzień miącha. Jak jazda na kwasie, kiedy od głupiego uśmiechu boli w końcu szyja. Zaczęło się od tej ciężarnej trenerki Zarządzania czasem, która nie może prowadzić szkolenia bo się nie wyrobi... z czasem. I od wtedy jest codziennie jakaś kolejna historia. Ja nie wiem co to będzie. I w ogóle skąd się bierze głupawka. I co się z tym robi? Leczy się? Czyco. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek już??? 29.09.11, 10:50 Masz rację. I tak też zrobię. Po oględzinach półki z książkami czekającymi mej atencji zawołały do mnie "Collected Short Stories" Roalda Dahla. Znasz go? Lubisz? Co do głupawki, to bajmi głupawka dobrą rzeczą jest, bo od czasu do czasu każdemu przydaje się stanąć oko w oko z absurdem(-ami). Robi się i smieszno i straszno, a potem jak odpuszcza to błogość zapanowuje, i iluzja normalności. A wszak iluzjami świat stoi nespa. :-) Masażu zazdroszczę. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek już??? 29.09.11, 15:33 U mnie juz prawie piatek - za niecala godzine... Masazu tez zazdroszcze. Potrzebuje jakis i to na gwalt...haha Odnosnie absurdow. Przeczytalam dzisiaj wlasnie w GW; Wlosi zaczeli baczniej przygladac sie wydatkom pieniedzy publicznych. Odkryto, ze pracownik odsniezajacy snieg w Palermo, oprocz pobierania pensji, pobiera tez za godziny nadliczbowe. Dodatkowe 48 w lipcu oraz 200 w sierpniu. Te 200 wzbudzilo podejrzenia pracownika, jako wyjatkowo wysokie. Dochodzenie wykazalo, ze srednia mni temperatura lipca w tym roku wynosila 19C a max ponad 30C. Zadnego sniegu wiec nie bylo ani lipcu, ani sierpniu. Nie bylo go tez w wiekszosci tego oraz ubieglego roku. Nadgodziny wiec chyba straci...ale sie bedzie odwolywal, bo czuje sie poszkodowany... Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Piątek nie TGIF 30.09.11, 10:13 ... bo zaraz wyjeżdżam aby w weekend poprowadzić szkolenie pod Krakowem. A Pytonu jako ludu niepracującemu to jest już obojętne. No chyba że się cieszy na nieobecność ekipy remontowej w swej sypialni. Ten odśnieżacz śniegu z Palermo mnie zastanowił. Oczywiście, dziwnym jest, że odśnieżał przez 200 dodatkowych godzin śnieg w lipcu. Ale zastanawiam się, czy w Palermo w ogóle pada, nawet w zimie? Przecież to Sycylia na litość boską. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek nie TGIF 30.09.11, 10:22 Temu Pytonu rzeczywiście wszystko jedno, nawet nieobecność ekipy remontowej w weekend (bo kończą w poniedziałek, więc i tak w mieszkaniu pożar w burdelu będzie przez weekend). Ale ma być znowu prawie 30 C, niebo bez jednej chmurki, więc będę się dalej kotłować z Dahlem na balkonie. Nas(t)Rój mam średni, pewnie z niewyspania. Podróżuj bezpiecznie, 100K, bon voyage. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, kończą remont 01.10.11, 10:14 Panowie się sprężyli i właśnie kończą. Hurrra. Za oknem bezet, czyli słońce, znowu będzie upał. Dzień więc spędzę na balkonie w towarzystwie dramatis personae Roalda Dahla. Jego opowiadania to perełki. :-) Maria i 100K na wyjeździe, Baśkę wcięła jakaś czarna dziura, to co: będę tu sama ze sobą gadać? ;-) Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota, kończą remont 01.10.11, 11:23 Rowniez i tutaj jest piekna pogoda. Takiego cieplego wrzesnia nie pamietam a zeby 1 pazdziernika bylo 21 stopni to juz niesamowite...ale, cieszymy sie z tego. No i dzis zrobie dwugodzinna przechadzke po lesie na koniu...jutro tyz. Trza korzystac i siem relaksowac... Pa robaczki, trzymta sie ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, kończą remont 01.10.11, 18:13 Ekipa wyszła, niby pozamiatali, ale całe mieszkanie jest pokryte białym pyłem... :-((( Meble też... :-((( Odpowiedz Link
kan_z_oz Jutka;do poczytania pod nieobecnosc, angielski 02.10.11, 06:56 Jestesmy w trakcie przygotowywania roznych materialow treningowych. Dzisiaj sobie oswiezylam cos takiego w trakcie kopiowania; In Washington, DC, at a Metro Station, on a cold January morning in 2007, this man with a violin played six Bach pieces for about 45 minutes. During that time, approximately 2,000 people went through the station, most of them on their way to work. After about 3 minutes, a middle-aged man noticed that there was a musician playing. He slowed his pace and stopped for a few seconds, and then he hurried on to meet his schedule. About 4 minutes later: The violinist received his first dollar. A woman threw money in the hat and, without stopping, continued to walk. At 6 minutes a young man leaned against the wall to listen to him, then looked at his watch and started to walk again. At 10 minutes a 3-year old boy stopped, but his mother tugged him along hurriedly.. The kid stopped to look at the violinist again, but the mother pushed hard and the child continued to walk, turning his head the whole time. This action was repeated by several other children, but every parent - without exception - forced their children to move on quickly. At 45 minutes the musician played continuously. Only 6 people stopped and listened for a short while. About 20 gave money but continued to walk at their normal pace. The man collected a total of $32. After 1 hour he finished playing and silence took over. No one noticed and no one applauded. There was no recognition at all. No one knew this, but the violinist was Joshua Bell, one of the greatest musicians in the world. He played one of the most intricate pieces ever written, with a violin worth $3.5 million dollars. Two days before, Joshua Bell sold-out a theatre in Boston where the seats averaged $100 each to sit and listen to him play the same music. This is a true story. Joshua Bell, playing incognito in the D.C. Metro Station, was organised by the Washington Post as part of a social experiment about perception, taste and people's priorities. This experiment raised several questions: In a common-place environment, at an inappropriate hour, do we perceive beauty? If so, do we stop to appreciate it? Do we recognise talent in an unexpected context? One possible conclusion reached from this experiment could be this: If we do not have a moment to stop and listen to one of the best musicians in the world, playing some of the finest music ever written, with one of the most beautiful instruments ever made. How many other things are we missing as we rush through life? Enjoy life NOW ... it has an expiration date. Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Jutka;do poczytania pod nieobecnosc, angielsk 02.10.11, 09:35 Moim zdaniem, do natychmiastowego wyeliminowania już są dwie rzeczy, mianowicie pośpiech i powaga. Poważny człowiek w pośpiechu to koniec. On to wziął na poważnie. Poważny śmiertelnik nie tańczy. (cycat) No pewnie, nie tańczy, nie ucztuje w towarzystwie zacnej kompaniji, nie pije wina, nie wącha kwiatów, i z pewnością nie będzie słuchał Bacha rano w drodze do roboty. Ja tymczasem prowadzę życie hotelowe, zaraz idę spożywać śniadanie. Mimo, że generalnie unikam śniadań, to jednak od zawsze chyba mam nieokiełznaną słabość do śniadań hotelowych. Być może w ogóle wyhodowałam sobie taki odrębną osobowość hotelową? I w ogóle, czy człowiek może sobie nagle tak wyhodować inną osobowość, która się nagle ujawnia w innym miejscu i okolicznościach życia? Na przykład ktoś błyskotliwy się nagle robi ponury i hm... tępawy może nie ale jakiś taki płaski, matowy, no bo ja wiem? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutka;do poczytania pod nieobecnosc, angielsk 03.10.11, 12:06 Kanie, dzięki za ten kawałek. Bajgod, śfintoprawdo. 100K, w temacie zmian osobowości w zależności (rym niezam.) od okoliczności (rym 2 niezam. :-D) albo krajobrazu, to wydaje mi się to jak najbardziej możliwe. I błyskotliwość może zmatowieć, i pewność siebie w zakompleksione wymiędłe jojczyństwo może szejpsziftować. Kto powiedział, że każdemu dana jest jedna jedyna osobowość? Czy co? Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 02.10.11, 09:21 pare dni mnie tu nie bylo, a to z powodu boskiej pogody. No bo jak tu siedziec w domu, jak temperatura niebezpiecznie zbliza sie do trzydziestki? I to dzien w dzien. Tak wiec jezdzilam na wycieczki, wieksze lazenie z grupka, najpiekniej bylo w srode, pojechalismy troche dalej do Pfalzu, odkrylismy boskie miejsce w cichej dolinie, nad strumieniem pelnym pstragow, hotelik/restauracja z bali drzewa...Pogonil nas kolega 22 kilometry (!!), ale na koncu pozwolil nam sie spic conieco na tarasie tego hoteliku i bylo przepieknie. Odkrylismy, ze ja po wiekszej ilosci czerwonego wina mam speed jak na olimpiadzie. Innego dnia bylam z osobistym kolega w innym uroczym zakatku Pfalzu, pyszna wyzerka, mniejszy spacer w cudownym sloncu miedzy winnicami, podkradanie winogron i niecne tego skutki: kto sie najadl takich winogron, wie o czym mowie:(((( No i sloneczne dni w ogrodzie, kumkanie zabek (rzabek), mile towarzystwo, grill, no mowie Wam, ja naprawde nie musze wyjezdzac na urlopy. Dzis ide ze znajomym na wystawe, bedzie dzien kulturalny. A ze znowu upalnie i slonecznie, to po wystawie skoczymy w inne gorki w celach kulinarnych. Ech, zycie jest piekne nawet na polnoc od Alp (to do Marii, jak wroci:)))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 02.10.11, 11:54 Ufff.... No to ja rozumiem, rozkoszno-tarzające wpisy na forum... Bo niedawno to strach się bać. Jakaś poruta się przetoczyła. Cóż (ach niecierpię tego słowa, ale cóż, czasem go się nie da uniknąć) bywa tak i tak. Jak kupa na kole, raz na górze, raz na dole... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 ale jaja! czyli:swiat jest maly 02.10.11, 18:03 mam tu od lat przyjaciolke (mlodsza), ktora mi dzisiaj przyslala zaproszenie na fejsbuka. Jasne, syn wyjechal na studia do innego miasta, wiec musiala sie sama urzadzic w necie. No wiec ide na jej strone, patrze na jej znajomych i kogo widze? Naszego WKRASA!!!!!! Cos mnie tknelo, dzwonie do niej i pytam o jej panienskie nazwisko, bo znam ja tylko jako mezatke. No i co? Podejrzenie potwierdzone: to siostra Wkrasa:)))))) Myslalam ze sie posikam ze smiechu. Stale jestesmy w kontakcie, wczoraj grillowalysmy u mnie w ogrodzie, jej kot jest u mnie w ogrodzie pochowany, wiec naprawde bliska znajomosc, a nie wiedzialam ze to Wkrasowna... No i co: jest swiat maly czy nie??? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 02.10.11, 20:28 Wyjątkowo siem nie odniosem. Dzsiaj jest mój dzień i siem nim pochwalę:) Od rana nie robiłam w zasadzue nic. Jeno z psią wyszedłam i zadałam jej leki. A potem poszedłam do wanny. Z wanny wyszedłam prosto na zastawoiny stół i kwitay od le Męża. I dobre od niego słowo:-) Póżniej było tylko jeszcze lepiej. Dziko pyszny obiad z niesamowitym tortem na koniec i prezenty jak ze snu. Dostałam od Dzieci przepiękny srebrny pieścień z gigantycznym okiem z perłowej (hm ) macicy i niesamowity lakier do paznkci od Chanel`a i od Rodziców piniąz na rozkręcenie firmy. Straszny piniądz na strraszną firmę:-) Nie pytać bo nie odpowiem. Wszystko zeznam w lutym. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O takie 03.10.11, 08:04 serdeczne zyczenia z okazji wczorajszego dnia! Macica (czyjakolwiek) piekna, zdjecie znowu zdradza Twoja artystyczna dusze. W temacie tajemniczym nie pytam, tylko notuje w kalendarzu na luty "zapytac fedore". Mam nadzieje ze bede jeszcze wiedziala, o co chodzi:))) W kazdym razie nie zycze powodzenia, zeby nie zapeszyc. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O takie 03.10.11, 10:46 Wczoraj gdy jechałam pociągiem zadzwoniła do mnie Fed, coś opowiadając iż skończyła właśnie 15 231 lat, więc jest czas na zmiany i podjęła decyzje pewne oraz o tym pierdzionku (cycat) z/czyteż od macicy. Potem się wyjaśniło, że pierdzionek od dzieci, od maćmy insze coś, ale generalnie uważałam że bredzi bo się urżnęła. Ale widząc ten pierdzionek w całym splendorze zaczynam podejrzewać, że cała reszta to też prawda. W związku z tym życzę Fed szczęśliwych 15 231 urodzin. Zdrowia, szczęścia, pomyślności. Niech się darzy. Ja tymczasem wróciłam, znowu jest obłędna pogoda, ptactwo wrzeszczy, ludność zaś (dziękibogu) trzyma mordy w naleśnikach, więc jest jakoś tak łącznie, czyteż leśnie. Mój pies doświadcza chyba emocji jakichś rozlicznych w kierunku mojej osoby bo dzisiaj rano nagle wpadł z obłędem w oczach, rzucił w moje łóżko głową do przodu, wkręcił błyskawicznie pod kołdrę, zaległ na moich nogach i zaczął mi lizać stopy. Akcja była tak szybka, że nawet nie zdążyłam zaprotestować. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: O takie 03.10.11, 11:08 Pierdzion piękny, nie da się ukryć. :-) Już składałam, więc się nie będę powtarzać, a Fedo i tak wie, że każdego dnia życzę wszystkiego "naj!" :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O takie 04.10.11, 19:39 pierdoklecja_prutka napisała: > Wczoraj gdy jechałam pociągiem zadzwoniła do mnie Fed, coś opowiadając iż skońc > zyła właśnie 15 231 lat, więc jest czas na zmiany i podjęła decyzje pewne oraz > o tym pierdzionku (cycat) z/czyteż od macicy. Potem się wyjaśniło, że pierdzion > ek od dzieci, od maćmy insze coś, ale generalnie uważałam że bredzi bo się urżn > ęła. Ale widząc ten pierdzionek w całym splendorze zaczynam podejrzewać, że cał > a reszta to też prawda. > W związku z tym życzę Fed szczęśliwych 15 231 urodzin. Zdrowia, szczęścia, pomy > ślności. Niech się darzy. > -- > wasza pierdo Fedorczyk nigdy nie sklamie, Fedorczyk prawdę Ci powie. Fakt trzeźwa nie byłam, ale to przez rodzinę która mnie upiornie rozpieściła. Wszystko było prawdą:-) Łącznie z wiekiem ponieważ według pewnych moich znajomych należę do Atlantydów:-) Tofik, moja Miła po prostu jest normalnym facetem, czyli nie okazuje póki nie poczuje, że jest letko zagrożony. Musiało Cię długo nie być, musiałaś mu mało okazywać ostanio więc musiał sobie zapewnić na najbliższych kilka miesięcy Twoje uczucia;-) Odpowiedz Link
jutka1 Na dobre rozpoczęcie tygodnia akcent humorystyczny 03.10.11, 10:29 Bajka o Ani: kwejk.pl/obrazek/337575/bajka,o,ani.html Hahahahahaaaaaa.......... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Na dobre rozpoczęcie tygodnia akcent humoryst 03.10.11, 12:19 Przechodząc do pierduł poniedziałkowych. Dziś ostatni dzień korzystania z upału i słońca, co też niniejszym uczynię bajgod. Jutro wprawdzie też ma być ciepło i słonecznie, ale mam jakieś szkolenie i nie wiem, czy się uda pobalkonować (Xurka przepraszam ;-) ). Ciągle jestem przy Dahlu, wczoraj skończyłam lekturę moim ukochanym opowiadaniem "The Great Switcheroo" (polecam!) i znowu jak zwykle uśmiałam się prawie do łez. Hahaha. W ramach urozmaicania repertuaru, po kilku jeszcze opowiadankach Dahla przerzucę się na "Moskwę-Pietuszki". Dostałam w prezencie w oryginale i tak czeka na mnie cierpliwie od dobrych kilku+ miesięcy. :-) Wczoraj odpyliłam część mieszkania. Resztą zajmie się PoS. Taki remont to jednak upierdliwość jest, nie da się ukryć. :-/ No to spadam na balkon. Miłego dnia życzę ofkors. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Na dobre rozpoczęcie tygodnia akcent humoryst 03.10.11, 15:25 U mnie dlugi tydzien, czyli poniedzialek wolny dla ludu pracujacego. Przestawienie na czas letni od wczoraj. Pogoda srednio na jeza. Gnalam dzisiaj w pedzie szalonym na lotnisko by chlopa podrzucic na samolot. Jest to wycieczka na drugi koniec miasta w odleglosci chyba 70 km. Trafilam wiec najpierw na niemozebne roboty drogowe na autostradzie ktora onegdaj byla najszybsza droga. W drodze powrotnej, nie zauwazylam zjazdu korzystajac juz z innej autostrady i w sumie mialam wycieczke w czesc miasta w ktorej nie bylam juz chyba pare lat. Zajelo mi wiec chyba ze 2 godziny z kawalkiem by obrocic. Poza tym luz. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Środa... 05.10.11, 10:42 Przyszedł PoS i zajmuje się poremontowym przywracaniem używalności mojej sypialni i łazienki. A za oknem chłodno. Wczoraj po raz pierwszy czułam zapach jesieni. Ech... No to spadam na zakupy jedzeniowe, i więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa... 05.10.11, 19:22 Wrocilam wypoczeta i zadowolona, pogoda byla fantastyczna, wklejam pare fotek: Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa... 06.10.11, 11:04 cudne widoki, Maryska! A wiec nie bylas w Weronie, tylko nad Garda. Jak ja lubie te male miasteczka z waskimi uliczkami pelnymi romantycznych schodkow, okien, kwiatow itd. Ciesze sie, ze mialas pogode. Mnie tam kiedys de odmrozilo w kwietniu; nagle zrobilo sie zimno, a hotele juz nie grzaly. A mimo tego bylo pieknie. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa... 06.10.11, 11:24 Ewa, w Veronie tez bylam bo zawsze lacze wyjazd nad jezioro Garda z wyjazdem do Verony. A dzis sie zaszczepilam przeciw grypie i dodatkowo pan doktor mnie zaszczepil przeciw zapaleniu pluc. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa... 06.10.11, 12:05 ja unikam szczepien. Moj Maz szczepil sie zawsze przeciw grypie. Ja nie. I zgadnij kto mial co roku grype?:)))) ciekawostka: jest nowa forma przesylania (bankowo) pieniedzy do polski (i kilku jeszcze krajow). Nazywa sie SEPA. Wczoraj wyslalam siostrzencowi pierwsze "stypendium" i mial je na koncie po godzinie! Obled. Nie chcialam mu uwierzyc. Wysylajac SEPA w eurosach, nie place ani grosza za przekaz. Podoba mi sie to. Bo oprocz stypendium, potrzebuje czasami czegos z Polski i wreszcie moge bez problemu placic. Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa... 06.10.11, 12:33 ewa553 napisała: > ja unikam szczepien. Moj Maz szczepil sie zawsze przeciw grypie. Ja nie. I zgad > nij kto mial co roku grype?:)))) Mial co roku grype czy przeziebienie? Szczepionka przeciw grypie nie zapobiega przeziebieniu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa... 06.10.11, 12:42 lezal w lozkum (czego nie cierpial), byl nieznosny i mial rozne bole, wiec chyba grypa? ale powaznie: tak naprawde to nie pamietam. Bardzo sie zreszta zasmucilam ostatnio, bo sobie nie moge przypomniec jaki nr koszuli nosil..... Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa... 06.10.11, 13:11 ewa553 napisała: > lezal w lozkum (czego nie cierpial), byl nieznosny i mial rozne bole, wiec chyb > a grypa? W czasie grypy jest wysoka goraczka. > ale powaznie: tak naprawde to nie pamietam. Bardzo sie zreszta zasmucilam ostat > nio, bo sobie nie moge przypomniec jaki nr koszuli nosil..... Ja jeszcze nic nie wyrzucilam....Nie moge. Odpowiedz Link
ewa553 jesien, jesien, mociumpanie! 07.10.11, 09:06 Jeszcze wczoraj spalismy przy szeroko otwartym oknie, a tu dzis 12 stopni i zimny wiatr. Slonce jednak swieci, niebko czyste. Fajnie jest, a jednak.... W mojej mlodosci spiewal niejaki Michotek: a mnie jest szkoda lata i letnich szkoda wspomnien. Niech mowia "glupi" o mnie, a mnie jest zal.... Tak, lubie jesien, ale jednak... Czegos mi brak. Tak wiec w obawie przed naplywem melanchlolii opuszczam forum udajac sie do City. Najpierw zastrzyki z bardzo ciekawej serii pani doktor Aslam, a nastepnie spotkanie na obiedzie. Moze nawet uda sie konsumpcja na tarasie? Zobaczymy. A propos konsumpcji: czy ktos z Was ma nietolerancje na lactose? Ja mam i coraz wiecej ludzi w moim otoczeniu ma. Jest to juz tak powszechne, ze nawet w kawiarniach mozna zamowic cappucino bez lactosy! Odpowiedz Link
maria421 Re: jesien, jesien, mociumpanie! 07.10.11, 09:23 Dzis rano tylko 8 stopni na termometrze, ale jest slonecznie. Znam jedna osobe ktora nie toleruje laktozy, podobno sa jakies talbletki na to, no i pelno produktow L-. Ja na szczescie nie mam problemow i moge sie opychac serami. Odpowiedz Link
jutka1 Re: jesien, jesien, mociumpanie! 07.10.11, 11:07 U nas na słońcu (tak, tak: na słońcu) 19 C. Też idę dziś na obiad do pobliskiej knajpy, i też postaram się znaleźć miejsce na tarasie. To już ostatnie podrygi... Niechciej coś mnie nie odpuszcza, ciągle nie wprowadziłam siebie do sypialni a ciuchów do garderoby, chyba jesienne lenistwo mnie ogarnia powoli. No i tyle pierduł na dziś. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela wyborcza 09.10.11, 09:28 Wczoraj było tak zimno, że hibernacja jakowaś mnie dopadła. Dodać do tego mojego niechcieja, i można sobie wyobrazić ile wczoraj zrobiłam... NIC. Nada. Rien. :-/ No nic, są takie dni w tygodniu etc. (kto śpiewał tę piosenkę?) Dzisiaj natomiast doope ruszyć trzeba i pójść zagłosować, potem coś upichcić bo wieczór wyborczy będzie u mnie. Wcale mi się ta jesień nie podoba. Wczoraj po południu musiałam nawet włączyć ogrzewanie. :-/ Nie mędzić, nie jojczyć, postawić się do pionu i ryjem do przodu. Niom. Miłej niedzieli życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela wyborcza 09.10.11, 09:50 Jest piekne slonce, ale przed godzina bylo tylko niecale 10 stopni na termometrze. Moze okolo poludnia sie ociepli. Nie glosuje, trzymam kciuki za PO. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela wyborcza 09.10.11, 10:26 ja tez trzymam kciuki za PO. Oby pomoglo!!!! Pamietam ostatnie wybory: bylysmy z siostra u brata w Szczawnie, bardzo te wybory przezywalam. Wieczorem zadzwonilam do Jutki zeby sie podzielic, a tu Jutencja przy liczeniu glosow.... Pamietasz? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela wyborcza i cisza wyborcza 09.10.11, 10:41 Jak jest napisane u góry strony forum, obowiązuje dziś cisza wyborcza. Tak jak "trzymanie kciuków" jest jeszcze OK, to pamiętajmy że kodeks wyborczy zabrania w czasie ciszy wyborczej agitacji, a wg art. 105 par. 1 agitacją jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób lub do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego. (bo foro nam mogą zamknąć albo jeszcze inne nieprzyjemności możemy mieć... :-D ) Tak, Basiu, pamiętam to liczenie głosów... i jeszcze jako przewodnicząca komisji wyborczej musiałam mieć oczy naokoło głowy i wszystkim na ręce patrzeć. Po tym spałam chyba 24 godziny non-stop. :-) - Odpowiedz Link
jutka1 Powyborczy poniedziałek 10.10.11, 14:28 Jak łatwo się domyślić, radość ma nie zna granic. Z tej okazji wszyscy uczestnicy wczorajszego wieczoru wyborczego letko (zam.) nadużyli ;-) - wstałam więc dość późno i z niejakim ociąganiem. :-))) W ramach ekspiacji zasiedliłam wieszaki w garderobie, i to tak zaplanowanie: ciuchy jesienno-zimowe tylko, osobno bluzki, spodnie, spódnice, sukienki. Zaraz jeszcze buty odpowiednie tam wprowadzę oraz ciuchy "niewieszakowe", torebki i ręczniki i szlus. Baaardzo jestem z siebie dumna, że - wprawdzie z poczucia winy, a nie z jakichś bardziej szlachetnych powodów - bestia Niechciej poszła się zdrzemnąć na chwilę. Naczynia też umyłam (czyt.: załadowałam i rozładowałam zmywarkę), i pranie też jakieś zrobię. Czegóż to poczucie winy z człowiekiem nie potrafi zrobić... :-) Wieczorem jedna z uczestniczek wieczoru wyborczego wpadnie dojadać ze mną resztki z pańskiego stołu, to sobie pogadamy o jej nowej książce (w pisaniu) i trochę o mojej (w pisaniu: kontynuacja jak tylko gabinet oczyszczę :-D). No i tyle pierduł powyborczych i okołozagrodowych. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 11.10.11, 11:02 Melduję się w lekkim pośpiechu, bo Młody przychodzi na lunch i robię risotto, a jestem kompletnie w lesie. Jest chłodno i jasno-szaro. Znów się nie wyspałam. :-/ Jesienne zmęczenie materiału mnie dopada. Błe. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek 11.10.11, 13:21 wreszcie zaczal sie znowu sezon koncertowy. Bylam wczoraj na pierwszym z "serii". W pierwszej czesci latwy, mily i miod dla duszy, Mozart. Niestety w drugiej czesci byl Suk, ktorego raczej nie trawie. Moze jestem zbyt leniwa aby go lepiej poznac, ale nie kcem. Na dodatek byl bardzo nieciekawy dyrygent na goscinnym wystepie. Trudno, nie zawsze sa perelki i trzeba z tym zyc. Dla odmiany zajelam sie dzisiaj czyms dla ciala, wygrabilam przez godzine liscie w ogrodzie. Uff. A to dopiero poczatek. Ale jako jedyna w tysiacu chyba ogrodow mam jeszcze pomidorki. Wszysvy jak na rozkaz juz poöikwodowali, ziemie przekopali i czekaja na wiosne. A ja sobie dzis na pierwsze zjadla trzy male pomidorki a na deser pelna garsc malin. I ladnie jest jeszcze w ogrodzie, roze i inne kwiaty kwitna. I wielka radosc: szalwia ananasowa zakwitla, zdazyla przed mrozami!!!! Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 11.10.11, 13:36 U mnie liscie sa za mokre zeby je grabic. Czekam az przeschna. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 11.10.11, 15:05 Już zrobiłam. :-) Ze szpinakiem i wędzonym (chudym) boczkiem. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 11.10.11, 15:13 jutka1 napisała: > Już zrobiłam. :-) Ze szpinakiem i wędzonym (chudym) boczkiem. :-) Mniam :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 11.10.11, 17:15 Baaaardzo mniam. :-) A jutro uraczę nim (tym risottem, temu Tusku ;-) ) szacowną Stokroć, bo zjeżdża na tournee paryskie. :-) W czwartek wieczorem zjeżdża Kiełb, a w piątek zostawiam je samopas, bo jadę do PL rodzicielką się pooperacyjnie opiekować. Znowu na walizkach, jasny gwint. Taki lajf. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 11.10.11, 17:25 Mam nadzieje ze z Mama nic powaznego? Trzymaj sie! Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 12.10.11, 09:17 Od wczoraj pada, zadna robota w ogrodzie niemozliwa, pewno pojade na zakupy. Odpowiedz Link
jutka1 Środa 12.10.11, 09:39 Za oknem szaro i chłodno, nie pada. Pierdoklecja w drodze z lotniska, powinna dotrzeć za jakąś godzinę. Za chwilę przyjdzie PoS - będziemy musiały się ewakuować na jakiś spacer czy co. Znów się nie wyspałam. :-/ Ale przynajmniej wreszcie, poremontowo, wróciłam do swojej sypialni. :-) Plany na dzień dzisiejszy są niesprecyzowane, z powodów wiadomych. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Środa 12.10.11, 12:16 Bawcie sie dzis dobrze same a jutro bawimy sie razem ;) Systkie tsy ... Sciskuwywuje Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 12.10.11, 17:48 u nas nie pada i jest 18 stopni. Bylby fajny dzien gdyby sie po poludniu kolega nie obrazil na kota:))) Kot wlazl na stol, kolega wkurzyl sie na fruwajace wlosy, wstal i sobie pojechal do domu. Wprawdzie juz dzwonil i probowal zalagodzic, ale ja twierdze ze zachowal sie jak dupek. No, ale teraz mam wolny wieczor nagle co tez ma swoje dobre strony. Padne zaraz z ksiazka ktora trzeba na przyszly tydzien przygotowac do Klubu, a ktora idzie mi mozolnie i caly czas sie pytam po cholere to czytam? Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 12.10.11, 17:54 Ja kota na stole tez bym nie tolerowala. U nas ciagle pada. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 12.10.11, 18:02 Zgadzam sie z przedmowczynia choc tutaj nie pada Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 12.10.11, 19:14 Zgadzam się z Marią i Szfedką. Sorry Basiu, ale nawet mając Kotę nie było takiej możliwości, żeby na stół wskakiwała. Dla nie-kociarzy to jest po prostu błe (plus fruwające nad stołem kocie włosy, błe), masakra i nudności. Miej to na uwadze jak masz gości. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 12.10.11, 20:49 Macie racje, naturalne. Na stole jadalnianym tez bym tego nie zniosla. Ale stracilam czujnosc w pokoju dziennym i kot skoczyl miedzy wazon i gazety. Musze lepiej uwazac. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 156 :-))) 13.10.11, 09:38 E tam, moje koty zawsze są tam gdzie chcą. Na stołach i stolikach też. Jedynym obostrzeniem jest stół zastawiony do .. Jak jest nakryty to koty wont. A przez reszte czasu "protebaldo" . Jeszcze lataj lotem koszącym jaki mi wskakują na blat kuchenny użytkowany:-) Zazdraszczam Stokronnie i Kiłbiu:-) Też Wam zyczę świetnej zabawy. Jutek, kciuki są dyskretnie trzymane. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek. 13.10.11, 11:31 No tośmy wstały, kawa wypita, niedługo będziemy się zbierać żeby pójść na pizzę do Włocha na rogu. Pod wieczór dotrze Kiełbiu, a zanim dotrze ja się postaram trochę popakować. Jest chłodno i szaro. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek. 13.10.11, 16:21 Calkiem ladna pogoda dzisiaj. Wykorzystalam ja na posadzenie jesiennych kwiatow przed domem. Liscie w ogrodzie sa jeszcze zbyt mokre zeby je zgrabic. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek. 13.10.11, 16:49 u nas tez sliczna, sloneczna, jesienna pogoda. Wybralam sie do ogrodu, bo pracy multum. Zgrabilam suche liscie, powycinalam olbrzymie sloneczniki, wywiozlam pojemniki pelne do zakompostowania na wysypisko i tam mnie zlapal tel.: jedna z moich podopiecznych miala wylew i lezy w bardzo zlym stanie w szpitalu. Wiec dom, prysznic i w droge. Rozmowy z roznymi waznymi osobami: psychoterapeutka, duchownym, dwoma lekarzami. W takich momentach czuje prawdziwy ciezar mojego "urzedu". Ale nie doszlo do ostatecznosci, jest prawostronnie sparalizowana itd., ale zyje. Zyje??? Zaraz bede dzwonic do jej corki. Moze zechce mame jeszcze odwiedzic? Uff..... A zycie idzie dalej. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek. 14.10.11, 09:57 Dziewczyny w Paryzu pewnie wczoraj zabalowaly do poznej nocy i dzisiaj odsypiaja. Tutaj poranna mgla i temperatura tylko 5 stopni, ale pewnie kolo poludnia sie ociepli, wiec moze po poludniu , jak wroce od fryzjera, wezme sie za grabienie lisci w ogrodku. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek. 14.10.11, 15:55 Tak jak przewidywalam, poranna mgla sie podniosla i od poludnia swieci slonce. Jest spokojnie, slonecznie, ale chlodno. Bylam u fryzjera a potem z szykowna fryzura na glowie poszlam grabic liscie w ogrodziie:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek. 14.10.11, 22:52 Od rana (zaraz po moim napisaniu "Eeeejment" na wątku obok) w całej dzielnicy była awaria netu. Ja wyjechałam na lotnisko, dziewczyny albo poszły zwiedzać, albo zajmowały się tzw. życiem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek. 15.10.11, 08:54 W lekkim pośpiechu, bo zaraz wychodzę - idę założyć nowe pierdulum. Odpowiedz Link