Dodaj do ulubionych

Zycie sexualne dzikich

26.05.04, 23:15
Nie bedzie sprosnie..
zawialo na forum jakos tak przyjemnie i swojsko, skory gesiej dostaje i wlos
mi sie jezy na karku a wiec sobie pomyslalem ze..moze by o tym co i owszem..

Wiecie byl na poczatku 20 wieku taki polak, nazywal sie bodaj robert
malinowski. I ten to pan malinowski napisal ksiazke pt. "zycie sexualne
dzikich" w ktorej to ksiazce opisywal praktyki sexualne na wyspach mikronezji
(srodkowy pacyfik) Ksiazka byla swego czasu duzym skandalem, ale ze naukowa
to zostala wydana i wznawiana i wznawiana i wznawiana..
Moze byscie tak drodzy forumowicze podzielili sie wrazeniami z obecnych
krajow waszego pobytu lub jakischs wojazy.. wlasne doswiadczenia mile
widziane..
Jako ze ja rozpoczalem ten watek to udzielam glosu innym.. genleman even..
z erotycznym pozdrowieniem
janusz
Obserwuj wątek
      • basia553 Re: Zycie sexualne dzikich 26.05.04, 23:24
        To byl Bronislaw Malinowski i czytalysmy to, choc niecale, pekajac ze smiechu.
        No bo tez opisywane praktyki byly bardziej do smiechu, jak do nasladowania.
        Pamietam takie momenty, gdzie facetki w bardzo malowniczy sposöb "uzywaly"
        faceta. Nie powiem, pomysl niezly na Sylwestra na ten przyklad :))))
        • ertes Re: Zycie sexualne dzikich 26.05.04, 23:26
          hehe wlasnie sobie przypomnialem jak jeden sie zakopywal na plazy wystawiajac
          tylko przyrzad a panienki przychodzily i siadaly na owym.

          Inne co sie mnie podobalo to ze zamykali babki w klatkach przed slubem zeby je
          utuczyc.
    • jutka1 Re: Zycie sexualne dzikich 26.05.04, 23:24
      Bronek mu bylo temu Malinowskiemu....

      Chrancyja, coz... jak by to wyrazic?.... no to w krotkich zolnierskich,
      bzykajom jak najete. Albo przynajmniej probuja. Metresy, kochankowie, biznes
      sie kreci, i dlatego stad zwiewam bom niewinna i zniesc juz tego nie
      mogeeee!!!!! ;) (joke alert)

      :))))
      • ani-ta Re: Zycie sexualne dzikich 26.05.04, 23:30
        i tu na mysl od razu mi przyszla ta ksiazka! wiesz jutka ktora!!!
        ta ksiazka, w ktorej ta baba opisywalam na 150stronach swoje zycie seksualne
        robiac z tego dzielo swego zycia... a na koniec ponoc jej maz kontrwspomnienia
        wydal...
        jutus ratuj!
        to jest wlasnie moja pamiec GENIALNA!:))))

        ale okladke pamietam!:)

        aaa
        a baba byla chyba krytykiem sztuki albo kims takim:)

        a.:)))
        • jutka1 prosze bardzo anitko :))))))))) 26.05.04, 23:54
          ani-ta napisała:

          > i tu na mysl od razu mi przyszla ta ksiazka! wiesz jutka ktora!!!
          > ta ksiazka, w ktorej ta baba opisywalam na 150stronach swoje zycie seksualne
          > robiac z tego dzielo swego zycia... a na koniec ponoc jej maz
          kontrwspomnienia
          > wydal...
          > jutus ratuj!
          > to jest wlasnie moja pamiec GENIALNA!:))))
          *********
          La Vie Sexuelle de Catherine M.
          www.parisiana.com/article.php3?id_article=24
            • jutka1 Re: prosze bardzo anitko :))))))))) 27.05.04, 15:24
              maly.ksiaze napisał:

              > Czytalem, ale po angielsku. Ciekaw jestem, czy stracilo w tlumaczeniu, czy
              tez monotonne takie rowniez w oryginale. Gdzies do polowy sie fajnie czyta, a
              > potem... tak samo.
              > Jednak czytanie o cudzych wyczynach to nie to samo...
              *********
              W oryginale tak samo monotonne.
              I nawet biorac pod uwage, ze - tu sie zgadzam - czytanie o cudzych wyczynach to
              nie to samo, zastanawialam sie nad ta lektura, po ktorym razie mnie samej by
              sie znudzilo gdybym byla na jej miejscu. Tym bardziej ze tu jeszcze meza w domu
              obslugiwac musiala... ;)))))))))))))))))))))))))))))))))
                • jutka1 Re: prosze bardzo anitko :))))))))) 27.05.04, 16:48
                  maly.ksiaze napisał:

                  > Fragment, w ktorym na imprezie siadla sobie na fotelu itd... Moze jakas
                  ksiazke miala, albo chociaz walkmana?
                  *********
                  Ano. :)))))
                  Musiala miec bardzo bogate zycie wewnetrzne, pun intended ;))))))

                  pozdrawiam
                  Jutka :)
                      • ani-ta Re: a ja sobie wyobrazam.... 27.05.04, 17:41
                        > Jaka obsada? :)
                        a jakie to ma znaczenie?
                        skoro bedzie bedzie czarna plama i dyndajace raczki i nozki;)

                        caluski!!!!:)))))))))))))))))

                        a.:)))))))))))

                        P.S.
                        jutus... chyba musimy sie powaznie wziac za edukacje seksualna... wybranych
                        jednostek:)
                          • ani-ta Re: a ja sobie wyobrazam.... 27.05.04, 17:47
                            > a gdyby tak mnie poedukowano? mniej bym sie nameczyla??? ;)))))))))))))

                            nie wiem jutus... nie wiem jak ty z orgazmem stoisz... tzn. nie interesowalo
                            mnie to do tej pory... ale jezeli chcesz sie zwierzyc? to wal! w koncu wsrod
                            przyjaciol jestes:)

                            kochanie, o INNYCH... to mi chodzilo... NIE o ciebie;)
                            majac na mysli slowo EDUKCJA... malo precyzyjnie myslalam TEORIA:)
                            a niech se ci INNI praktukuja w innym osrodku:)))))

                            a.:))
                            • jutka1 Re: a ja sobie wyobrazam.... 27.05.04, 17:50
                              ani-ta napisała:

                              > nie wiem jutus... nie wiem jak ty z orgazmem stoisz...
                              **********
                              Anitko, nigdy z tym problemow nie mam ;)))))) Jakby co, odsylam do mojej
                              starej sygnaturki :))))

                              > majac na mysli slowo EDUKCJA... malo precyzyjnie myslalam TEORIA:)
                              > a niech se ci INNI praktukuja w innym osrodku:)))))
                              *********
                              aaaaaa no to Glab1 znowu nie zrozumial! :))))
                              swoja droga niedawno obiecywalas ertesowi i kolektywowi,ze bedziesz jasniej cos
                              tam teges?? ;)))))))))
                              • ani-ta Re: a ja sobie wyobrazam.... 27.05.04, 18:38
                                no staram sie jasniej...
                                ale mi ped do edukacji obraz przycmil:)))))))))))
                                brzuch mnie boli ze smiechu! monitor ocieka wydzielinami!:))))

                                o b i e c u j e p i s a c j a s n i e j ! ! !
                                albo przynajmniej rozstrzelic czcionke:PPP

                                a.:)))
    • ani-ta w PL zycie seksualne kwitnie ale bezproduktywnie 26.05.04, 23:36
      ponoc za pare lat ma nas byc zaledwie 35mln:( a tak blisko 40 bylismy!!!

      pierwszy stosunek niekontrolowany pokazany byl w TVN w Big Brother 2... a mial
      miejsce w wannie z bombelkami;) ponoc niepelny... bo pan niqq skonczyc nie mogl
      bo go kamery speszyly... ale panienka sie wila niemozbnie wiec chyba dobrze jej
      bylo?!
      dnia nastepnego cala PL huczala... producent sie wij jak piskoz ze niby nic o
      tym nie wiedzial... a panna od tamtej pory robi "kariere" medialna...
      zatrudniaja ja do kolejnych szmatlawcow gdzie kamery podgladaja... z nadzieja,
      ze znowu cos wywinie;)

      z innej beczki:
      tirowki zmienily miejsce zamieszkania ze sciany zachodniej na wschodnia i
      narzekaja, ze (_!_) daja za poldarmo;(

      a.:)
      • swiatlo Gierek ponownie 27.05.04, 01:40
        ani-ta napisała:

        > ponoc za pare lat ma nas byc zaledwie 35mln:( a tak blisko 40 bylismy!!!

        No widzicie, gdyby Gierek jeszcze był i jego urlopy macierzyńskie, to już
        byłoby nas prawie 50 mln.
        • prawdziwystarywiarus 55-milionowe mocarstwo 27.05.04, 07:10
          swiatlo napisał:

          > ani-ta napisała:
          >
          > > ponoc za pare lat ma nas byc zaledwie 35mln:( a tak blisko 40 bylismy!!!
          >
          > No widzicie, gdyby Gierek jeszcze był i jego urlopy macierzyńskie, to już
          > byłoby nas prawie 50 mln.
          >


          Zara, zara. jakie 35 milionow? A ta operetka paszportowo-PESELowa to niby po co
          jest? System PESEL dolicza nieobecnych w kraju do liczby ludnosci mieszkajacej
          w kraju stale. Ustawa o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych stanowi, ze
          numer PESEL maja miec wylacznie osoby stale mieszkajace w Polsce. Tymczasem od
          1 stycznia 2003 roku kazdy, kto nie mieszka w Polsce a wyrabia nowy paszport
          musi wyrobic przy tym PESEL.

          Idealnie w zamysle pomyslodawcow by bylo, gdyby dali rade zaPESELowac cala
          Polonie (11-17 milionow, optymisci mowia ze nawet 20 mln). Wtedy juz nie 35
          milionow mieszkancow, tylko 44-55 milionow. I co? Hokus pokus, dupczyc sie w
          ogole nie trzeba, a ludnosci zaraz 30-40% wiecej. A jakby jeszzce dali rade
          wuytlumaczyc Unii, zeby obliczala wage glosu w Radzie Europy oraz wysokosc
          subwencji dla RP wedlug tej zawyzonej liczny ludnosci, to dopiero bylby sukces!
            • ertes Re: prawdziwystarywiarusie!!! bije poklony!!!! 27.05.04, 07:56
              Psycholog w wojsku przeprowadza test na inteligencje.

              - Z czym wam się kojarzy biała, powiewająca na wietrze chusteczka?

              - Mnie kojarzy się z moja matka, która żegnała mnie w ten sposób na
              peronie, gdy pociągiem odjeżdżałem do jednostki.

              - Mnie się kojarzy z tafla wzburzonego jeziora, obywatelu kapitanie,
              jestem zapalonym żeglarzem.

              - A wam Kowalski, z czym się kojarzy biała, powiewająca chusteczka?

              - Melduje, ze mnie się ona kojarzy z dupa.

              - Dlaczego właśnie z dupa?

              - Bo mnie się wszystko kojarzy z dupa.
    • swiatlo Re: Zycie sexualne dzikich 27.05.04, 01:44
      Wybacz, ale ja Jankesom pod kołdrę z latarką nie zaglądam.
      W ogóle słyszałem że w dobie karier korporacyjnych stresy są takie duże, że
      faceci wpadają w impotencję.
      Pewnie i w Polsce tak jest.
      A oczywiście wszyscy gadają jakie to oni maczos, ale to tylko gadki.
    • luiza-w-ogrodzie Lektury antropologiczne 27.05.04, 03:39
      Popularne lektury antropologiczne to wlasnie Malinowski, Margaret Mead (ta z
      kolei wypelnila swoje dzielo opisami przktyk wyssanymi z palca - "dzicy"
      przychodzili do niej i opowiadali niestworzne historie, ona tego nie
      zweryfikowala no i poszlo w swiat ku uciesze pokolen studentow), "Naga malpa"
      Morisa, "Plec mozgu" i duzo innych.

      Ale Brantome bije wszystko ;oD

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • prawdziwystarywiarus W kraju mogl sprzedac ksiazke tylko jako pornosa.. 27.05.04, 07:20
      A w ogole to oryginal byl po angielsku i mial neutralny tytul:"Argonauts of the
      Western Pacific, Robert Mond Expedition to New Guinea, 1914-1918" (wyd. George
      Routledge & Sons, Ltd., London, 1922. )

      www.mnsu.edu/emuseum/information/biography/klmno/malinowski_bronislaw.html

      www.zwoje-scrolls.com/zwoje30/text02.htm
      a caly ten dziki seks to jedynie niezly chwyt marketingowy, na ktory nabieraly
      sie pokolenia nabywcow polskiego przekladu...
    • maria421 Re: Zycie sexualne dzikich 27.05.04, 10:56
      O zyciu seksualnym Niemcow moge powiedziec tylko to, co przypuszczam.
      A przypuszczam, ze poniewaz tutaj na wszystko jest przepis, paragraf, normy DIN
      i statystyka to i chyba zycie seksualne jest tym objete.
      Czyli- jezeli statystyka mowi, ze przecietny Niemiec w wieku od-
      • jutka1 Mario... :)))) 27.05.04, 12:02
        hahahahaha, dobre!

        tyle, ze ja myslalam, ze niemiecka DIN porcja to raz na tydzien w srode, a tu
        slysze, ze 4 razy w tygodniu, no no no, moze by tak jakiegos Niemca sobie
        poszukac?? ;)))))) (joke alert, joke alert, joke alert!!! ;)
        • ani-ta Niemcy... i tu mi sie przypomnialo!!! 27.05.04, 12:14
          chyba ze dwa lata temu w radiu podawali jako goracy njus "list - skarge"
          pewnego niemca, ktory odchodzac od swej partnerki postawil ow fakt umotywowac i
          podac do wiadomosci publicznej.
          potem tekst ten rowniez krazyl po sieci - jako absolutnie PELNA lista wymowek
          lozkowych kobiet;)
          potem potem jeszcze... partnerka podala swoja liste powodow, dlaczego ona z
          oferowanego zycia seksualnego z panem nie skorzystala... najbardziej mi sie
          podobalo, ze ona "wcale nie lezala jak kloda, w chwili gdy on na niej spalal
          kalorie... ino lezala obok... a on w pijackim widzie gwalcil poduszke":)
          moze ktos widzial.. wie... gdzie i jak to znalezc?:)

          a.:))
        • kan_z_oz Re: Mario... :)))) 27.05.04, 12:19
          Zycie seksualne aussie man przebiega wg harmonogramu 'bez problemow i
          klopotow'. Cien jakiegokolwiek stresu powoduje chwilowa/czasowa impotenncje az
          do czasu'no worries'(bez problemow). Zycie seksualne w Sydney jest wiec
          solidnie zachwiane. Nie wiem jak tam poza?
          Pzd
    • bird_man Re: Zycie sexualne w Korei 27.05.04, 13:22
      Zycie seksualne dzikich czyli obyczaje nocne w korei.

      Z tematem tym zetknalem sie juz w dniu przyjazdu i o dziwo w bialy dzien. Po
      przylocie ok.godz 14.00 bylem juz w hotelu, wyzialem prysznic i wyszedlem na
      ulice aby sie zorientowac troche w tej egzotyce. Tuz przed hotelem ciagnie sie
      dlugi deptak dla pieszych wypelniony tysiacem lokalikow, bud i straganow oraz
      malych garkuchni w ktorych mozna zjesc cos na cieplo.
      Otoz ide sobie i nagle slysze "a to hujec jeb.., swolocz takaja itd" wyraznie
      damski glos. Jako czlowiek znajacy jezyki i poza tym dobrze wychowany (pomagaj
      damom w potrzebie) odwracam sie i pytam "kto eto ten hujec i proczemu?" Stoja
      dwie panienki, super ladne, figury modelek, mini jak pasek, nogi do samej szyji
      i klna jak sybiryjski drwal. Ta jedna zaczyna mi po rosyjsku opowiadac, ze ten
      facet chce od niej dwa razy wiecej niz od koreanczyka, po chwili mityguje sie i
      pyta "a ty kto takoj, gawarisz pa russki?". Ja na to ze "niemnozko, ja uze wsio
      zabyl, ale panimaju wszechno". Rozmowa byla bardzo krotka bo panienki musialy
      wracac do baru obok w ktorym pracowaly i nie mialy czasu, ale mnie serdecznie
      tam zaprosily na wieczor. To bylo moje pierwsze spotkanie z nocnym zyciem. Jak
      wszyscy wiedza, nasi amerykanscy obroncy na calym swiecie przynosza swoja
      kulture ze soba i dolary, a tam gdzie dolary i zolnierze, tam i burdele. Jest
      tego tutaj niezliczona ilosc. Sa nocne bary, w ktorych mozesz za w miare
      normalne pieniadze wypic piwo i za bardzo drogie pieniadze postawic
      panience drink (najczescie zwykla wode). Zadaniem panienek jest zachecanie
      gosci do picia, maja 20 - 30% od obrotu dla siebie. Poza tym tancza na scenie
      po kolei, aby zrobic odpowiednia atmosfere (go-go girls). Oczywiscie nasz hotel
      mial tez taki night club i nie odmowilem sobie przyjemnosci odwiedzenia go.
      Zamowilem sobie piwo (4 €), oczywiscie natychmiast pojawia sie "mamasan"
      (puffmutter) i pada stereotypowe pytanie "mister, du you like young lady ?".
      Odmowilem najpierw,aby sie troche rozejrzec. W klubie poza mna bylo moze 3 gosci
      jako ze koreanczycy zaczynaja zycie nocne okolo 22.00 a wiec pusto i nudno.
      Okolo 30 panienek, polowa rosjanek, polowa azjatek (wietnam. filipiny). Nie
      trawo dlugo, dosiadla sie do mnie mlodziutka (20 lat), bardzo ladna i mowiaca
      perfekt (lepiej niz ja) po angielsku (amerykansku) rosjanka. Oczywiscie
      postawilem jej drinka (10 € - ale zyciowe doswiadczenie kosztuje) i troche
      porozmawialismy. Zbylem sie szybko, bo poza cenami mnie zabija taka glosna
      muzyka, gdzie musisz krzyczec, aby byc zrozumiany. W kazdym razie wiekszosc
      barow nocnych to nie sa burdele, klient moze sobie panienke na noc wykupic (300
      DOL. tzw "bar fine") i ta musi z nim isc, tzn. ma wolny dzien (noc), ale czy
      z nim pojdzie do hotelu (oczywiscie ze pojdzie) i za ile, to juz prywatna
      sprawa miedzy tymi dwoma. Jak widac ceny sa amerykanskie i glownia amerykanie z
      tych przyjemnosci korzystaja, ale o dziwo rowniez koreanczycy, dla ktorych
      specjalnym wyzwaniem jest przespanie sie z europejka. W krainie kurdupli
      (przecietna wzrostu 150 cm) wyglada taka para uroczo na parkiecie, gdy
      koreanczyk ma okazje wachac zapachy spod pachy swojej rosyjskiej partnerki.
      Poza tym od godz. 8.00 wieczorem nie da sie spokojnie przejsc po ulicy aby nie
      uslyszec "Mister, young lady?". Trzeba przyznac ze jak konsekwentnie odmawiasz,
      to po miesiacu zaczynaja uwazac zes pedal i daja ci spokoj.
      W ogole jest to bardzo skomlikowany temat, porografia jest surowo zabroniona i
      nie do spotkania, prostytucja rowniez zabroniona ale wszechobecna, w telewizji
      sceny w lozku sa zaczerniane - jak pierwszy raz zobaczylem czarna plame na
      srodku obrazu na ktorej skraju widac bylo poruszajace sie nogi to dostalem
      napadu smiechu az do lez. Koreanczycy sa bardzo pruderyjni. Z drugiej stony jak
      widzisz koreanczykow (mezczyzn!) w barze jak sobie popija ( a lubia i pija
      mocno i widok pijanego koreanczyka na ulicy jest tak normaly jak w polsce) to
      ci sie robia oczy wielkie jak kolaa mlynskie: obejmuja sie, sciskaja, lapia za
      kolana....Jak to pierwszy raz widzialem to myslalem ze jestem w falszywym
      filmie, potem juz to nie robilo na mnie wrazenia bo chodzilem jesc do
      koreanskich knajp i sporo sie naogladalem. W kazdym razie jezeli chodzi o
      koreanskich mezczyzn, to biora sobie z zycia co chca bez zastanawiania,
      problemy maja te koreanskie dziewczyny. Dziewczyna z nieslubnym dzieckiem jest
      praktycznie pariasem w towarzystwie i nie ma najmniejszych szans na ozenek,
      chyba ze z ocokrajowca. Mozesz byc prawie pewny, ze jezeli kobieta zna
      angielski nawet w stopniu minimalnym to ma dziecko i uczy sie angielskiego, aby
      wyjsc za maz. Wiem to, bo w jednej z tych knajpek do ktorych chodzilem jesc,
      jedyna kelnerka znajaca angielski mi to sama opowiedziala (ma 2 dzieci)
      oczywiscie najpierw pytajac czy jestem zonaty.
      W korei sa tysiace hoteli z ktorych 99% wynajmuje pokoje na godziny. Bierze sie
      to z tego, ze Koreanskie mieszkania sa stosunkowo male i mieszkaja w nich
      czesto wielopokoleniowe rodziny, w zwiazku z tym te mlodsze jeszcze malzenstwa
      ida do hotelu w celu rui i porubstwa..
      Sprawe burdeli zostawie na inny watek.. (jezeli bedzie zapotrzebowanie..)
      Z erotycznym pozdrowieniem
      wasz ptaszek
      jezeli bedzie zainteresowanie tematem..
      pozdrawiam
    • bird_man Re: Zycie sexualne w Korei - czesc 2 27.05.04, 15:54
      Zorganizowany sex in Korei

      Na poczatku chcialbym tu podkreslic, ze moje opisy opieraja sie tylko i
      wylacznie na opisach moich kolegow,
      gdyz ja jako pan starszy i ustatkowany w takich establishmentach nie bywam..
      ale do rzeczy

      1. Bary ogolnodostepne
      charakteryzuja sie tym, ze sa jako takie rozpoznawalne (nazwa, okna itp) moze
      tam wejsc kazdy.
      W barze takim mozna spotkac girls z 2 gatunkow: bar-girls i freelancers..

      1.1 bar-girl jest do robienia atmosfery i zabawiania goscia, mozesz jej
      postawic drinka, ale nie musisz, mozesz z nia rozmawiac ale nie musisz,
      mozesz sobie przywolac inna, ktora jest wlasnie wolna i ci sie podoba. Wiele z
      takich barow ma (z reguly na pietrze) osobne pokoiki dla
      "osobistych" kontaktow. Z reguly do takich kontaktow dochodz gdy cie girl
      zaakceptuje, wowczas pojawia sie "mamasan" i uzgadniasz stawke.
      Najlepiej po przybyciu do baru pozdrowic "mamasan", zafundowac jej drinka i
      wowczas ci wszystko opowie o dziewczynach, co lubi a czego nie,
      co robi a czego nie, ile kosztuje itp. Poza tym udowadnia, ze jestes
      czlowiekiem dojrzalym, umiejacym sie zachowac i przygotowuje ci dobry grunt na
      przyszlosc
      z ev. rabatem. Na ile bar-girl "musi" isc z klientem nie wiem, podejrzewam, ze
      nie musi bo wielokrotnie widzialem, ze dziewczyny odmawialy.
      Koszt: "short time" - - 150 $, "long time" (noc)  ceny z reguly do
      negocjacji w zaleznosci od wielu czynnikow jak:
      momentalne zapotrzebowanie, pora doby, twoja aparycja itp.

      1.2 frelanceer: najczesciej mlode i ladne dziewczyny w wieku 20 -30 lat, czesto
      studentki z angielskim.
      Sympatyczna rozmowa, zaofiarowany drink (lub kilka) otwiera droge do
      pytania "co dalej"
      Doswiadczony hunter pyta o cene i najczesciej otrzymuje odpowiedz "up to you" -
      najlepiej na tym nie przestac i przynamniej
      okreslic ramowke cenowa..
      Koszty od 300$ do "free" na zasadzie: daj spokoj, bylo "funny"

      2. Bary niedostepne samemu
      charakteryzuja sie tym, ze nie sa rozpoznawalne z zewnatrz (przynajmniej przez
      nie koreanczyka" - wygladaja jak normalne drzwi wejsciowe do normalnego domu.
      Zadnej szansy, aby wejsc tam bez "wprowadzajacego" cie koreanczyka. Zalety: z
      reguly duzo
      ladniejsze dziewczyny, duzo europejek (rosjanki, ukrainki,polki,czeszki..), z
      reguly bez limitu czasowego i bez ograniczen
      "jakosciowych". Wady: wstep nie dla kazdego i ceny duzo wyzsze, wieczor/noc od
      500$ z otwarta skala w gore.
      Cechy szczegolne: czesto sa to tzw. BJB bars (blow job bar) Otoz znajduja sie
      tam stoly (z reguly w niszy) z narzuta siegajaca do ziemi.
      zajmujesz miejsce za takim stolem, zamawiasz drinka i nagle czujesz, ze ktos
      otwiera ci twoj rozporek i uprzyjemnia ci wieczor. Wielu mezczyzn siedzi przy
      takich stolach
      z usmiechnietymi minami. Na wszelki wypadek lepiej zajrzec pod ta zaslone, aby
      nie dostac szoku, gdy okaze sie ze te sprawne usteczka nalezy do drobnego
      koreanczyka...:-)

      3. Bary w ogole niedostepne
      Nie wejdziesz tam nigdy i opowiesci o wizytach tam nalezy wlozyc miedzy bajki.
      Dzieja sie tam rzeczy o ktorych europejczykowi sie nie snilo (wg. opowiadan) i
      nalezy takie opowiesci traktowac
      z duza doza krytycyzmu. Sa to po prostu prywatne kluby i czlonkowstwem ktore
      kosztuje od 2000$/mies.

      Ogolnie sex w korei jest niezbyt ciekawy, koreanki sa (przecietnie) niezbyt
      ladne, chociaz
      oczywiscie zdarzaja sie przecudne wyjatki. Malo aktywne, oczekuja, ze mezczyzna
      zrobi swoje i da spokoj..
      Mlodsze pokolenie jest ciekawsze i lepiej wyksztalcone (internet? ) ma tez
      wyzsze oczekiwania ale i "fun factor" jest
      wyzszy.

      4. Salony masazu... szczegolnie godne polecenia..

      Jest ich duzo i oferuja :
      - normalny masaz tradycyjny (thai, chinski itp) - dobra i profesjonalna robota.
      - masaze z extras: oprocz masazu mozna zamowic HJ (hand job), BJ (blow job) i
      full job (w roznych wariacjach)
      jak juz same nazwy mowia, nie musze opisywac szczegolow.
      - masaz olejowy.. szczegolnie polecany..
      Masaz olejowy wyglada nastepujaco. Po wybraniu panienki (lub 2) udajesz sie
      do specjalnego
      pomieszczenia. Tam panienka puszcza wode so wanny i w tym czasie rozbiera cie.
      Gdy juz jestes nago, wchodzisz do wanny
      panienka rozbiera sie sama i zaczyna cie myc. Dokladnie i dlugo, jaak jestes
      dobrze i ladnie zbudowany to samo takie
      mycie moze trwac i 30 min. Jak juz jestes czysciutki i "ugotowany" panienka
      kladzie cie na specjalnej macie i polewa twoje
      plecy, nogi itp. awromatycznym olejem. Nastepnie kladzie sie na tobie i swoim
      cialem, wykonujac przerozne ruchy
      wykonuje masarz twojej tylnej czesci ciala. Potem przychodzi kolej na przod.. w
      takim samym wykonaniu..
      Moze byc to wszystko ukoronowane jeszcze "extra servicem" .. Nastepnie
      zostajesz jeszcze raz wykapany, wytarty i wysuszony
      i wracasz do siebie jak nowonarodzony..

      Godne polecenia, koszt w zaleznosci od zakresu "uslog", czasu trwania itp 200-
      300 $. Oczywiscie dochodza takie czynniki jak np. miasto.
      W Seoulu czy Ulsan jest to wszystko drozsze niz na prowincji..
      Jak juz mowilem to wszystko z dobrze poinformowanych zrodel..
      pozdrawiam
      ptaszek

        • starypierdola He, he, he, he ... 27.05.04, 17:54
          > Niezly Ptaszku, zamurowalo mnie: chyba cos w zyciu przeoczylam:((((((<<

          Chyba nie przeoczylas bo byla bus po stronie dajacej a nie obierajacej.

          I w tej barwnie opisanej sytuacji jakie szanse na powodzenie ma apel Marii
          o "rownouprawnienie" kobiet w tych krajach?

          SP
        • bird_man Do Basi:ceny w Korei.. 27.05.04, 19:22
          basia553 napisała:

          > Niezly Ptaszku, zamurowalo mnie: chyba cos w zyciu przeoczylam:((((((
          > Interesuja mnie te ceny. Kogo na to stac? Jakie sa zarobki w Korei?
          > No nie, wracam jeszcze raz przeczytac:)))))))
          **********************************************************
          Halo Basiu,
          z tymi cenami to w ogole w Korei sprawa skomplikowana.. prawda, Korea JEST DROGA
          nawet bardzo, a glownam faktorem jest tzw. "Wspolczynnik nieazjatycki" Otoz w
          Azji a w Korei szczegolnie, kazdy nie-azjata jest "walking ATM" czyli bankomat
          na dwoch nogach.. Zgodnie z ta maxyma, kazdy ale to kazdy probuje zrobic na
          tobie interes swojego zycia, zrozumiale i do zaakceptowania dopoki ma sie to w
          jakichs rozsadnych ramach. jako ze Korea normalnemu turyscie nie ma nic ale to
          nic do zaoferowania, trafia sie tam albo amerykanskich wojskowych i innych z
          armia zwiazanych, albo takich "worker" jak ja. Amerykanie wychowani purytansko
          w swoim "big country" placa kazde ceny - zupelny idiotyzm. Normalny czlowiek
          jak widzi,ze wypad z korei na weekend do tailandii kosztuje 400 $ lacznie z
          dobrym 4* hotelem i uzywaniem az do zapalenia jader (przepraszam) to zamawia
          w poniedzialek bilet na nastepny weekend. Niestety wojskowi maja te swoje
          ograniczenia i stad te ceny..
          Zapewniam cie ze koreanczycy nie placa tyle i jak sie ma koreanskie kontakty
          to rowniez nie jest tak drogo, chociaz zadnego porownania z tajlandia lub
          chinami..
          Ale to juz osobny temat..
          janusz
    • bird_man Re: Zycie sexualne w Korei-czesc 3 27.05.04, 20:43
      jeszcze tylko 2 watki tak na szybko..
      1. zapachy..
      narodowa potrawa w korei jest "kimczi" (tak to sie wymawia) Jest to po prostu
      pewien rodzaj salaty/kapusty kiszonej/marynowanej w specjalnej zalewie..
      Rodzajow kimczi jest setki.. na kazda okazje.. ich cecha wspolna jest to ze sie
      je zawsze i wszedzie i do wszystkiego i zaden koreanczyk bez kimczi zyc nie
      moze. Druga wspolna cecha kimczi jest fak ze smierdza.. im starsze kimczi tym
      lepsze i bardziej smierdzi.. Przy czym smierdzi takim zapaszkiem zastanego
      moczu .... W zwiazku z powyzszym koreanczycy tez smierdza.. jazda autobusem lub
      pociagiem w korei to specjalna przyjemnosc.. Co to ma wspolnego z sexem? A duzo
      bo pierwsze trzeba sie powstrzymywac od wymiotow (jak to dobrze ze jestem
      starym zeglarzem morskim...:-) ) a po drugie sex grupowy w korei jest dla mnie
      nie do wyobrazenia (nawet zwykla "kanapka" )
      2. Homosexualizm - nie do konca zbadany i niezglebiony..
      Otoz normalny zjawiskiem w Korei jest widok 2 mezczyzn (szczegolnie mlodych)
      trzymajacych sie publicznie za rece. zapytywani o to koreanczycy twierdza ze z
      homosexualiszmem nie ma to nic wspolnego.. Hm.. moze, tylko nie zapomne takiej
      sceny w zakladach Hyundaya: przerwa obiadowa, w pomieszczeniach dla zalogi leza
      na tych typowych niziutenkich koreanskich stolach mlodzi mezczyzni i kazdy (lub
      prawie kazdy..) ma reke w kieszeni.. Normalka? moze, problem, ze nie w swojej...
      Ja tam nie wiem, na wszelki wypadek nie dawalem sie podejsc od tylu..

      pozdrowienia
      ptaszek
    • basia553 Re: Zycie sexualne dzikich 27.05.04, 21:15
      Ptaszku, opisana przez Ciebie kanapka jest szowinistyczna. Porzadna niemiecka
      kanapka to 1 pani i dwöch panöw. I tak trzymac!
      Nawiasem möwiac przypomina mi to ekscytujacy opis takiej kanapki u Kosinskiego,
      chyba w Passions Play....
    • sabba bird tak ladnie pisze 27.05.04, 21:26
      o instytucji burdeli w korei ze az mi sie moje stare marzenie przypomnialo.
      Stara duza willa albo najlepiej spory zameczek w wielkim ogrodzie lub lesie. W
      dzien dom kultury, wernisaze i wystawy mlodych i poczatkujacych artystow a w
      nocy dom schadzek dla mafiozow i innych grubych ryb ktorzy by jednoczesnie
      ochraniali klub i prali w nim brudne (ale nie za bardzo) pieniadze. Z tym
      praniem pieniedzy nie ma innego wyjscia bo oni rekomenduja i chronia klub wiec
      cos za cos. Wszystkie panienki conajmniej po tescie na inteligencje i znajace
      trzy jezyki oraz rozne techniki sexu. Kulturalne i oswiecone i chetne do pracy,
      nie zadne zdziry:) Wysoki poziom. No i ja jako burdel mama oczywiscie
      wybierajaca sobie kogo chce i kiedy chce:) Ech, marzenia:)
    • bird_man Re: ciesze sie ze watek chwycil 27.05.04, 22:12
      wyraznie widac, ze watek cieszy sie zainteresowaniem co i mnie cieszy, chociaz
      spodziewalem sie aktywniejszego udzialu innych forumowiczow, na nauke nie jest
      nigdy za pozno podobno..
      a wiec prosze..szable w dlon.. jak mawia pewna przesympatyczna forumowiczka
      wasz ptaszek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka