O pierdułach -- Odcinek 159 :-)))

22.11.11, 10:51
Otwieram
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy poranne 22.11.11, 10:53
      Wtorek
      jutka1 22.11.11, 09:19 Odpowiedz
      Po ponadtygodniowym chorowaniu idę dzisiaj na miasto w celu odchamiania się. Diane Arbus w muzeum Jeu de Paume, a przedtem spożyję obiad w okolicach Madeleine.
      Podobno ma być dziś 13 C, i tylko lekkie zachmurzenie. Fajnie.

      Idę się pindrować. Miłego dnia życzę :-)


      Re: Wtorek
      ewa553 22.11.11, 09:36 Odpowiedz
      poranna mgla jak zwykle, dla mnie pretekst zeby jeszcze nie zabierac sie do roboty, tylko przy trzeciej kawie "internetowac".
      Pan meteorolog w radio najpierw naukowa prognoze podal, a potem w swobodnej rozmowie zapewnil, ze zimy jeszcze nie bedzie, wie to z pewnego zrodla: otoz zima jest za drzwiami wtedy, gdy w jego piwnicy zaczyna sie szuru-szuru wsrod starych gazet, a nastepnie szurajace myszki lokuja sie na zime w piwnicy ogrzewczej (gdzie stoi piec ogrzewajacy dom).
      Jak w tym dowcipie, gdzie meteorolog z Nowego Jorku dzwonil do znajomego Indianina zeby sie dowiedziec jaka zima nas czeka:)))
      • jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy poranne+wpis Marii 22.11.11, 10:54
        Re: Wtorek
        maria421 22.11.11, 10:51 Odpowiedz
        Ja wcale nie trzymam starych gazet i myszy u mnie tez na szczescie nie ma.
        Kiedys, jak jeszcze mialam kompost w ogrodku, zobaczylam tam jedna myszke po czym kazalam zlikwidowac kompost.

        Zaopatrzylam sie w 3x3kg soli do posypywania ulicy, mam nadzieje ze szybko jej nie uzyje.
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 22.11.11, 11:44
      Dzisiaj w ramach rozmyślań przy kawie zastanowiła mnie koncepcja świtańca. Ponoć nie ma nic wspólnego z pożądaniem, a wszystko z potrzebą oddania moczu. Dlaczego więc, w innych przypadkach potrzeby oddania moczu - nie pojawia się świtaniec? Tylko świtem? A może się pojawia właśnie? W takim razie skąd można wiedzieć, że to chuć lubieżna a nie potrzeba pójścia na siku tak ...hm... sterczy? Opadły mnie wątpliwości wszelkie, i się zastanawiam, czy można w ogóle ufać fizjolgii? A jeśli nie fizjologii - no to czemu? Prócz myszek w piwnicy, oczywiście.

      --
      wasza pierdo
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 22.11.11, 13:24
        ale masz problem, Dorociu! Wystarczy obserwowac posiadacza switanca (co za slowo?!?)
        czy dobiera sie do klopa czy do kolezanki i juz wiesz czy to chuc czy cos innego.
        No i najwazniejsze, zeby facet obu potrzeb nie pomylil, wiec nie Twoje zmartwienie:)))
        • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 22.11.11, 14:04
          Ależ Ewciu, problem nie dotyczy wyłącznie faceta! A co jeśli ktoś się podnieca widokiem podnieconych facetów? I widząc chłopa ze świtańcem mylnie zinterpretuje potrzebę klozetową z chucią lubieżną - i się podnieci? A chłop tymczasem się wysika i pójdzie spać lub śniadanie jeść? I podniecony jałowo człowiek zostanie ze swoim podnieceniem ni w cipę ni w oko? Sam na sam vis a vis?
          Lub powiedzmy widząc świtańca pomyśli sobie, że to tylko świtaniec, i zaniecha podniet? A tymczasem to akurat nie świtaniec tylko objaw wzmożonej chuci męskiej? Która skonfrontowana z brakiem podniecenia uwiądnie i przepadnie jak kamień w wodę?


          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 22.11.11, 14:50
            no, faktycznie, problem jest...majac jednakze osobne sypialnie, uchronisz sie przed zmylkowym podnieceniem. Tak wiec jest to jedynie logistyczny problem.
            • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 22.11.11, 17:38
              mnie zas samo slowo zastanawia: czy ono naprawde istnieje czy tez sobie Stokrotko wymyslilas? Jezeli istnieje to skad ono? Taki mariaz switu i powstanca czy co?
    • ewa553 jesienny poranek 23.11.11, 08:55

      znowu obudzilam sie otulona w wate mgly. lubie takie przytulne, niespieszne poranki.
      powoli dochodze do siebie i z radoscia zaczynam dzien. czego i Wam zycze, cytujonc cytujoncom:)))
      • maria421 Re: jesienny poranek 23.11.11, 09:11
        Tu tez pogoda nieprzyzwoicie piekna od samego rana, mgla jezeli byly to opadla zanim wstalam.
        • jutka1 Re: jesienny poranek 23.11.11, 10:12
          Tutaj też jesienny poranek, bez mgły.
          Obudzili mnie panowie z wodociągów, sprawdzali liczniki. Nie mogli się trochę spóźnić?

          Plany na dziś: pisanie, pranie, pisanie. Ciągle doleczam zapalenie oskrzeli, więc nie będę wychodzić. Jedzenie jest, nic nie muszę.

          Miłego dnia życzę :-)
          • fedorczyk4 Re: jesienny poranek 23.11.11, 13:40
            Ja zaczynam dochodzć do wniosku, że ta pogoda to już zaczyna być podejrzane. Listopad bez kropli deszczu, bez przenikajacego wiatru, bez sufitu z chmur 3 metry nad moją głową. Co się za tym kryje? Kto na tym zarabia? Jak przyjdzie za to odpokutować?
            Słowem jest przepięknie. Rano trochę przymroziło, ale to już tak tylko przez grzeczność:-)
            Wczoraj przeżyłam pewien jak na mnie ewenement. Byłam na mszy i szlag mnie nie trafił nagły. Wręcz przeciwnie kazanie bardzo mi się spodobało. No fakt kościół starannie wybrany, ksiądz rektor od lat zaprzyjaźniony i na dodatek wiedział że ma w ławkach "naszą"reprezentację, ale to nie umniejsza przyjemności słuchania mądrego kazania z przesłaniem: nie ważne kto, jak i jaką boskość czci, a nawet czy wogóle czci. Nie z tego go na Sądzie Ostatecznym rozliczą. Z dobra go rozliczą, a ono jest samo w sobie wiarą, kościołem i szczęściem.
            • ewa553 Re: jesienny poranek 23.11.11, 13:49
              piekne streszczenie, Fedoro. Gdybyz takich madrych ksiezy bylo wiecej! Pamietam jak w Katowicach chodzilismy wlasnie na wybrane msze, bo ten czy inny ulubiony ksiadz mial kazanie.
              w jakim kosciele bylas? Lubie wiekszosc warszawskich kosciolow.
            • maria421 Re: jesienny poranek 23.11.11, 14:03
              fedorczyk4 napisała:

              > Nie z tego go na Sądzie Ostatecznym rozliczą. Z dobra go roz
              > liczą, a ono jest samo w sobie wiarą, kościołem i szczęściem.

              To jest wlasnie kwintesencja nauki chrzescijanskiej, a ksiadz wyglaszal kazanie w temacie niedzielnej Ewangelii:

              EWANGELIA ŚWIĘTEGO MATEUSZA (25,31-46)
              Jesus powiedział do swoich uczniów:
              Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
              • fedorczyk4 Re: jesienny poranek 23.11.11, 15:27
                Zgadza się Mario:-) Szkoda tylko, że nasi rodzimi księża tak rzadko pos lugują się tą Ewngelią i takim jej zrozumieniem.
                Ewa, to był rektor Andrzej Gałka w kościele Sw Marcina na Piwnej. To jest kościół zakonu franciszkanek, tych samych które prowadzą Zakład dla Ociemniałych w Laskach.
                • maria421 Re: jesienny poranek 23.11.11, 15:42
                  fedorczyk4 napisała:

                  > Zgadza się Mario:-) Szkoda tylko, że nasi rodzimi księża tak rzadko pos lugują
                  > się tą Ewngelią i takim jej zrozumieniem.

                  Ksiadz to tylko czlowiek, bywaja madrzy i glupi, dobrzy i zli.

                  Ja znam kosciol wlasnie od tej charytatywnej strony, w niedziele urzadzamy kolejna akcje adwentowa na rzecz bezdomnych dzieci na Haiti.
                • ewa553 Re: jesienny poranek 23.11.11, 16:03
                  znam, znam Fedoro, a jakze! "moja frakcja" mianowicie jest mocno zwiazana z Laskami.
                  A przypomnij mi jak sie nazywa ten kosiol kawalek dalej, po drugiej stronie Piwnej, tam sie wchodzi po wiecej schodkach. Bylam tam 2 lata u spowiedzi (mialam pecha, ale tez glupio sie zachowalam), poza tym na mszy spotyka sie czasami drobniutenka, urocza jak zwykle Szaflarska.
                  • ewa553 Re: jesienny poranek 23.11.11, 16:04
                    dwa lata TEMU, a nie dwa lata:)))
    • maria421 Swietny artykul polecam 23.11.11, 14:05
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,10689369,Nie_rob_wiochy_dziecku____dzieci_w_sieci_oczami_rodzicow.html
      • ewa553 Re: Swietny artykul polecam 23.11.11, 14:36
        podpisuje sie pod artykulem, Mario. Mnie juz bez internetu razilo fotografowanie maluszkow z obiektywem skierowanym na.... i inne takie kretynskie zdjecia. A umieszczanie tego wszystkiego w necie, no nie. Ale ja tez nie moge zrozumiec, jak chetnie rozne osoby na Facebooku opowiadaja o swoich osobistych przezyciach, o rodzinie. Mam kilka mlodych w rodzinie o ktorych wiekszosc wiadomosci mam wlasnie z F..... Dla mnie to exhibicjonizm
    • blues28 Sroda pelna slonca 23.11.11, 18:26
      Po dniach mgiel i mzawek, jesiennie melancholijnych nadciagnal wyz i do przyszlego tygodnia mamy zagwarantowana piekna, sloneczna pogode z temperatura ok 15 st.
      Smigam w pantoflach i lekkim plaszczyku, bo waciaki i walonki sa zbedne.
      Cieszy mnie tez bardzo piekna jesien w kraju. Po brzydkim lecie nalezy sie jak psu micha!
      Oprócz deszczowo-mgielnych dni minionych, byly to tez dni niekonczacych sie badan i wizyt w La Paz, ale juz chwilowo mam to za soba.
      Dzis bylam w centrum (nalegam: cudny, jesienny dzien) i widze, ze juz caly Madryt ustrojony jak kokota, bo przeca Navidad wiec swiatla i lampiony wszedzie. Gdzies wyczytalam, ze wydajemy wiecej na oswietlenie niz Niemcy, co jest ekonomicznym absurdem, ale zdaje mi sie wielce prawdziwym absurdem. Nawet jak jestesmy na skraju bankructwa to bedziemy sie swiecic na Boze Narodzenia - czemu od polowy listopada, ni idea! Na pohybel biedzie!
      Zeby zas bylo jeszcze kolorowiej to widzialam orszak karoc na Plaza Mayor. Piec karoc, plus orszak rycerstwa(¿?) na koniach eskortowalo pieciu ambasadorów, którzy mieli zlozyc listy uwierzytelniajace na rece milosciwie nam pamujacego. Jego Królewska Mosc przyjmowal w Palacu Królewskim i tam karoce zmierzaly. Ha! Wlasnie w wiadomosciach lokalnych obejrzalam ta recepcje i ku mojemu zdumieniu milosciwie nam panujacy mial bliskie spotkanie III stopnia z drzwiami i wygladal jak ofiara przemocy (uwaga: nie robie sobie jaj z powaznego problemu). Otóz król caly posiniaczony i z podbitym okiem ponoc wczoraj zderzyl sie z drzwiami.

      Poza tym w Museum Thyssen mamy wystawe Berthe Morissot, francuskiej malarki impresjonistycznej, uczennicy Camille Corota. Wyglada bardzo obiecujaco. Trzeba isc!

      Przekonuja mnie cytaty Fedo i Marii. Lubie i szanuje madrych i dobrych ludzi. Czasem mysle, ze jest ich jakby za malo.
      • jutka1 Re: Sroda pelna slonca 23.11.11, 18:35
        Berthe uwielbiam! Idź koniecznie!
        • jutka1 Re: Sroda pelna slonca -- PS 23.11.11, 18:44
          Jeden z moich najukochańszych obrazów w Musee d'Orsay to Maneta portret Berthe:
          www.musee-orsay.fr/fr/collections/oeuvres-commentees/recherche.html?no_cache=1&zoom=1&tx_damzoom_pi1[showUid]=4090
          • blues28 Re: Sroda pelna slonca -- PS 23.11.11, 18:55
            Ten portret Berthe figuruje na leaflecie, zatem jest w ekspozycji :)
            Wiesz, ze ona wyszla za maz za mlodszego brata Eduoarda Maneta, Eugiene?
            • jutka1 Re: Sroda pelna slonca -- PS 23.11.11, 20:38
              Oj, to bosko, bo sama zobaczysz, że żadne zdjęcie nie odda klimatu tego portretu. Jest magiczny po prostu. Zobaczysz - zrozumiesz o czym gadam. :-)))

              Tak, wiem. :-)
              • jutka1 kjap 24.11.11, 01:41
                Pan G. się objawił z nagła. Coje? Spod kamieni wypełzają, piosenki na skajpie śpiewają, odwaliło czycuś? Kjap. Idę spać.
                • maria421 Re: kjap 24.11.11, 09:20
                  Kto to jest pan G. i czy jego z nagla objawienie to jest dobra rzecz czy nie?

                  Dzisiaj jest pochmurnie, zdaje sie ze okres przepieknej pogody minal i nie wroci.
                  • jutka1 Re: kjap 24.11.11, 10:03
                    Pan G. to jeden były dochodzący. Objawienie samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre, neutralne właściwie choć nieco zaskakujące. Co mnie zafrapowało to liczba i częstotliwość wypełzaczy spod kamienia akurat teraz, akurat tutaj. Właśnie chyba rozgryzłam, o co universum chodzi i czego się mam, do cholery, wreszcie nauczyć ("bobedziejusztego" ;-) ).
                    :-)
                    • pierdoklecja_prutka Re: kjap 24.11.11, 10:08
                      omg! Rozgryzłaś??? Dobrze Ci...
                      Bo niektórzy dalej - ciemni jak dupa w lufciku :(((


                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: kjap 24.11.11, 10:11
                        No, chyba rozgryzłam. Epifania jakowaś namię spłynęła nad ranem, kiedy dotarło d mnie, że wszyscy wypełzacze (a raczej nasze byłe relacje) mają pewne wspólne cechy. Pożyjemy, zobaczymy czy to o to chodzi. :-)
                    • maria421 Re: kjap 24.11.11, 10:13
                      Skoro sama rozgryzlas o co universum chodzi i czego masz sie nauczyc, to znaczy ze Forum moze spac spokojnie nie martwiac sie ze jacys wypelzacze spod kamienia Jutke nasza gdzies w inny wymiar uprowadza :)
                      • jutka1 Re: kjap 24.11.11, 10:18
                        Nieno, Mario, ja się już tak łatwo uprowadzać nie daję. :-) Jak chcę w inny wymiar, to sama sobie to załatwiam. :-)))
                        • maria421 Re: kjap 24.11.11, 10:54
                          jutka1 napisała:

                          > Nieno, Mario, ja się już tak łatwo uprowadzać nie daję. :-) Jak chcę w inny wy
                          > miar, to sama sobie to załatwiam. :-)))
                          >

                          Sama ???? ;)
                          • jutka1 Re: kjap 24.11.11, 11:05
                            :-D
                            Ja tu o metafizyce, a Ty Mario znowu o jednym! :-)))
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 24.11.11, 09:51
      Czwartek mglisty. Wczoraj do późnych godzin nocnych buszowała po, przed, i naokoło mojego budynku ekpia filmowa, zastawiając rekwizytami przejście, paląc stadnie przed obywdwoma wejściami, obsiadując pod ścianami korytarze oraz schody, latając po sąsiednim ogródku świecąc w okna reflektorami, oraz wrzeszcząc "cisza na planie!" kiedy kurwa wychodząc z psem na spacer głośniej trzasnęłam drzwiami! I to od mniej więcej tygodnia tak.

      Ja kompletnie nie rozumiem beztroskiego podejścia foruma do świtańca, a nawet sugerowanie iż jakoby ja - wymyśliłam sobie to zjawisko czyteż słowo. Otóż ani to ani to, świtaniec jest faktem, zaś jego nazwa uświęcona tradycją pochodzi z gwary góralskiej. A już sugestia Ewy jakoby sypialnie osobne rozwiązywały problem jest totalnie od czapy. Tak jakby wzwody męskie się pojawiały tylko w okolicach łóżka. A tymczasem się pojawiają w różnych miejscach. I co wtedy? Jedynie by można wprowadzić segregację totalną, jak w krajach arabskich, i nakazać chłopom nosić burki. Coby niewiast nie frapowali niewczesnymi wzwodami. O taki to wzwód mi chodzi, i wtedy powiedzmy, powstaje dylemat. No bo wyobraźcie sobie sławną scenę z Mae West gdy ona pyta "Is that a gun in your pocket, or are you glad to see me?" po czym dodaje "or do you need pipi?"



      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Czwartek, Thanksgiving 24.11.11, 10:08
        Współczuwam serdecznie, Pierdu, ekipy filmowej i przyległościowych upierdliwości. Br/

        Tutaj też mgliście. Dzień będzie towarzyski, bo przyjmuję bardzo lubianą kumpelkę na obiedzie. Dobrych kilka miesięcy się nie widziałyśmy, więc cieszę się.

        W ramach hamerykańskich reminiscencji życzę wszystkim Happy Thanksgiving, sama dziękczynnie przemyśliwując i wdzięczna będąc. :-)
        • maria421 Re: Czwartek, Thanksgiving 24.11.11, 10:15
          O! To dzisiaj Thanksgiving jest?

          Wlasnie slonce wyszlo , wiec z okazji Thanksgiving dziekuje za kolejny pogodny dzien.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 24.11.11, 10:25
        PS. I zgadzam się z Pierdu w sprawie dywagacji o świtańcu. :-)))
        Męska burka, to jest to! :-D
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 25.11.11, 00:04
          Nie burka, tylko obcisle gacie, co switanca skryja. Szarawary jedynie uwypukla, ze sie wyraze. Chyba, ze o to chodzi.

          Nadto: switaniec wyrasta na podmoklym podlozu tylko o swicie. Za dnia wcale. Go figure...
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 24.11.11, 23:10
        Jakie beztroskie?! A czy ktora probowala sie switancem wysikac? Tylko pod prysznicem sie uda, bo w klozetce, oj nie. Probowalem- z krzywda dla osoby wlasnej i otoczenia.
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 24.11.11, 23:13
          Nawiasem: cieszy, ze gorale switanca wymyslili, bo -sprawdzilem- morning glory to po nadwislansku WILEC. Tez ciekawie.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 24.11.11, 16:49
      albo nie wszyscy Arabowie nosza burki, albo burka nie jest rozwiazaniem, bo inaczej nie powstaloby w Basniach z 1001 nocy to slynne, ulubione moje zdanie, ze "...a czlonek sterczal mu jak oszalaly".
      A poza tym znalazlam (prawie) zgubione (prawie) pieniadze (opowiem osobno), bylamn u fryzjera i jestem bardzo zadowolona i bylam na obiedzie u Chinczyka i tez jestem bardzo zadowolona. A potem bylam w miescie, pogawedzilam milo acz bezskutecznie z panem z banku, potem obejrzalam dziesiatki bluzeczek i sweterkow w P&C nie kupujac zadnego, bo nie moglam sie zdecydowac a bylam sama. Wiec na pocieszenie sie kupilam ladny choinkowy stroik z czerwona swieczka, bo przeciez w niedziele juz Pierwszy Adwent!!!!
      • ewa553 przypowiesc o gubieniu i szukaniu 24.11.11, 16:59

        Jestem straszliwa balaganiara i stale czegos szukam. W jednym z pokoi urzadzilam sobie przed laty biuro, tu stoi comp i dwa biurka zawalone papieprzyskami. I dwie komodki, rowniez zawalone.... Jak juz wspomnialam, zmarla jedna z moich podopiecznych i musze napisac raport koncowy do sadu rodzinnego. Miedzy innymi musze sie wyliczyc z jej pieniedzy. Kazdej podpopiecznej zalatwiam potrzebne zakupy, zbieram kwitki wraz z opisem i na koncu roku
        wyliczam sie. No i teraz czapa: znalazlam tylko kwitki od stycznia, tych z poprzedniego polrocza nie ma. Jak kamien w wode. Przez 2 dni, kilka razy dziennie bralam sie za kupke po kupce sliniac palce (pfuj!), przewracajac strona za strona, bo pamietalöam bardzo dobrze (UWAGA!!!), ze koncem grudnia wypelnilam juz formularz A4 dolaczajac kwitki. No i ch...
        Nie ma. Dzis rano zamknelam koperte z raportem, wlozylam gotowke, czyli dalam pieniadze od siebie, bo bez kwitkow nie moglam pani potracic. Pomyslalam sobie, ze to kara za balaganiarstwo. Bylam smutna. Pijac kolejna kawe przed compem spojrzalam od niechcenia na jedna z czterech kupeczek rozmiarow A5 czyli masa kopert itp. i pomyslalam: a co mi szkodzi? Zajrze. No i co? Jasne, kwitki grzecznie lezaly w kopercie opisanej, podpisanej i uporzadkowanej. Ch.. a nie duzy formularz co bylam przeciez pewna, ze go wypelnilam.
        Ha! widzialam oczyma duszy, jak go wypelnialam!!! Tymczasem kwitki na sume 90 Euro
        lezaly grzecznie i czekaly na mnie. A moral z tej opowiesci jest taki, zeby szukac wszedzie,
        nie omijac zadnej kupki myslac "no nie, tam nie moze nic byc". I to juz wszystko. Odzyskalam pieniadz, zaraz pokresle czyli skoryguje raport i dumnie zaniose go jutro do sadu.
        • maria421 Re: przypowiesc o gubieniu i szukaniu 24.11.11, 19:44
          Sloro juz te € 90 spisalas na straty, a potem je odzyskalas, to tak jakbys je wygrala, wiec pomysl co z nimi zrobic, moze jednak jakis sweterek w P&C Ci sie spodoba.
          • ewa553 Re: przypowiesc o gubieniu i szukaniu 24.11.11, 20:51
            w P&C podobala mi sie bluzeczka za 30 euro, na ktora jednak nie moglam sie zdecydowac, tak ze w sumie oszczedzilam 120 euro:)))) jutro bede lazic po sklepach z kolega, to je na pewno mundrze wydam:)))
            • ewa553 dla milosnikow Freddi M. 24.11.11, 20:51

              wyborcza.pl/1,75475,10697771,Freddie_wiecznie_zywy.html
    • ewa553 Dorotko, 24.11.11, 17:09

      a co u Ciebie pod domem krencom?
      Co mi przypomina, musze popytac co sie stalo z filmikiem, w ktorym mowilam pare zdan...
      • pierdoklecja_prutka Re: Dorotko, 24.11.11, 21:25
        Film, pedzieli, że krencom. Jaki? - tego już nie powiedzieli. Bo zbyt zajęci byli krzyczeniem "cisza na planie"! Hahaha :)

        --
        wasza pierdo
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 25.11.11, 08:47
      jak to dobrze, ze mamy na forum choc jednego experta, ktory nas uswiadomil i sprawe wyjasnil:)))
    • blues28 Piatek z bólem glowy 25.11.11, 09:09
      Bylam na wystawie malarstwa Berthe Morissot! Jestem oczarowana, zachwycona i zauroczona. Delikatnoscia rysunku, delikatnosc koloru... Niesamowite odcienie zieleni i seledynu. A jej akwarele i pastele to juz wcielenie delikatnosci.
      Najbardziej znanego jej portretu by Edouard Manet nie bylo (niestety), ale byly dwa inne: na balkonie i amazonka. Cudowne! Manet malowal ja kilkakrotnie.

      W ogóle wczoraj byl piekny dzien. Co prawda o bladym swicie, znaczy o ósmej musialam pójsc na badanie krwi, które z powodu tlumu zadnego bycia zwampirowanym, przeciagnelo sie do wpól do dziesiatej, ale potem kazalam sobie pyszne sniadanie na tarasie w sloncu.
      Nastepnie, nie baczac na prawie trzygodzinny spacer udalam sie do muzeum. Madryt jest piekny jesienia. Co prawda nie ma tzw plonacych lasów, tej gamy odcieni od zólci do amarantu; tu liscie zólkna, potem rudzieja a potem spadaja.
      Ale spacer wsród tej rudo-zóltej scenerii po glównej alei Madrytu jest dla mnie zawsze jednakowo urokliwy. Zwlaszcza, ze slonce swiecilo wsród lisci i zalowalam, ze nie zabralam aparatu, bo stop-klatki byly niewiarygodne. No, ale skoro aparatu nie zabralam to nie moge wam pokazac jaka malownicza mamy jesien. I jak Madrytowi w tej jesieni do twarzy.

      Potem na skróty moim ulubionym Madrytem Borbonów udalam sie na Puerta del Sol na pózny obiad z kolezanka, poczem obiedwie ruszylysmy na polów kozaków-oficerków w kolorze brazowym, które moja kolezanka potrzebowala kupic teraz, zaraz, juz! Uchodzilysmy sie po pachy, ale kozaki zostaly ustrzelone! Piekne, z miekkiej, brazowej skóry.
      Do domu dotarlam wieczorem, w formie zwlok niezdatnych do niczego.

      Dylemat Stokrotnej zostal zdebatowany, ja nic nie dodam choc moze nawet wazki jest (no chyba ze katastroficznie male rozmiary to wtedy wazkosc tez mniejsza). Co przypomina mi Samanthe z Sex and the City i jej: “ja, James i jego mikry fiut stanowimy bardzo udany zwiazek”. Ha!
      A slowo switaniec bylo mi nieznane zatem musze sie wziac pilnie za Slownik Poprawnej Góralszczyzny.

      Ewo, jak to milo “znalezc” pieniadz juz stracony! Jak mi opadla goraczka feng-shui to zeszlam z drogi cnoty i pozostawilam samemu sobie bajzel w papierach. Niech ta se leza.

      Milego piatku Wam zycze! Mnie cos boli glowa.
      • maria421 Posmiejcie sie 25.11.11, 10:11
        www.youtube.com/watch?v=clltiQBBM08&feature=player_embedded
        • pierdoklecja_prutka Re: Posmiejcie sie 25.11.11, 12:24

          Łojezus! Marysia, skąd Ty to wydłubałaś??? Słoiki nadziane ... sedesem. Padłam :)))

          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Posmiejcie sie 25.11.11, 12:33
            Cudo! :-)))
            • maria421 Re: Posmiejcie sie 25.11.11, 12:39
              Z dzisiejszej GW wydlubalam i koniecznie musialam sie tym podzielic :)
      • jutka1 Re: Piatek z bólem glowy 25.11.11, 10:57
        Bluesie, zazdroszczę wystawy. :-)

        Tutaj chłodno niestety, 6 C, a muszę niedługo wyjść. Brrrr...
        Oprócz załatwiania kilku spraw plany na dziś mam dość prozaiczne: czytanie, pisanie, sprzątanie. Ciągną mnie gdzieś na miasto wieczorem, ale mi się nie chce. Przeziębienie ciągle nie odpuszcza, więc wolę dawkować wyjścia z domu.

        Miłego piątku życzę. :-)
        • kielbie_we_lbie_30 Tyz oszczedzam.. 25.11.11, 12:57
          Firma zaprosila nas na tradycyjny szwedzki stol swiateczny na wieczor. Bede jadla i pila ogromne ilosci aby zaoszczedzic jak najwiecej pieniedzy ;)
          • jutka1 Re: Tyz oszczedzam.. 25.11.11, 13:02
            Hahahahaha. :-)
            To dla mnie też zaoszczędź trochę. :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 25.11.11, 17:45
      Ciastka upieklam. Okragle z dziurka, serca, choinki, mikolaje, gwiazdki, anioly. Cale piec blach. Ktos chetny?
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 159 :-))) 25.11.11, 19:21
        jak bezglutenowe to chetnie :)
    • pierdoklecja_prutka Sobota! 26.11.11, 12:55
      Niesamowitej pogody dalszy ciąg... Trochę dziwnych, kolorowych chmur przez które prześwituje słońce, trochę snujących przy ziemii mgieł. A przecież listopad, szczególnie późny, był zwykle monochromatycznie szary. Dziwna dziwność. Może to jakiś znak? Może to już czas... (cytat).


      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sobota! 26.11.11, 13:09
        Tutaj szaro, z lekkimi prześwitami słońca od czasu do czasu. Właśnie wróciłam z małych zakupów prowiantowych i więcej się dziś nigdzie nie ruszam. Chcę wreszcie zdusić tego dybuka oskrzelowego, co się mnie jucha uczepił jeszcze przed Warszawą. Przy okazji trochę ochędożę wokół siebie w domu i zagrodzie, napiszę dwie rzeczy i poczytam. Koleżanka pożyczyła mi "Sprawiedliwość owiec", ktoś czytał? Podobno dobre.

        Po raz kolejny konstatuję, że nie lubię listopada. Nic a nic. :-/
        W ramach planowania strawy anty-listopadowej zrobiłam w środę, po raz pierwszy w życiu, zakwas na żurek. Przekopałam 101 przepisów w necie, zrobiłam - jak mi się wydawało - jak trzeba, i teoretycznie jutro w południe najpóźniej zakwas powinien być gotowy. Hmmm. Pi Es. Na wierzchu jakaś piana się zrobiła, w smaku zero kwaskowatości, i coś mi się wydaje, że jutro będzie z tego jedna wielka metaforyczna kaszana zamiast żuru. :-(

        A poza tym mam niechcieja. O!
        • blues28 Re: Sobota! 26.11.11, 13:23
          U mnie tez pogodowego blissu ciag dalszy. Piekne slonce, blekitne niebo 15 st.
          Wyszlam po zakupy zywnosciowe i prase. Ja w weekendy nie moge sie obejsc bez gazet. Nieekologiczne to, wiem, ale w soboty i w niedziele stos prasy z dodatkami byc musi i juz! Zwlaszcza, ze suplementy sa interesujace a on-line ich nie ma albo tylko erzatsy.
          Na malym placu kolo mojego domu rozlozyl sie juz mercadillo navideño czyli rynek swiateczny (bozonarodzeniowy). Niechcacy nabylam kawalek sera manchego i cwiartke wiejskiego chleba, jeszcze cieplego.
          Nastawilam zupe warzywna na skrzydlach drobiowych i sie spokojnie warzy. Bedzie conajmniej na dwa dni.
          Po poludniu ide na Un Dios Salvaje czyli Carnage Polanskiego. Obstada swietna, recenzje tez.

          W kwestii zakwasu nie pomoge, bo nie znam sie i nie gustuje za bardzo w zurku. Ale moze to tak musi byc i jutro sie okaze, ze zakwas przedni? Bo musi nabrac kwasu i sie wyszumiec skoro fermentuje? Nie wiem, tak sobie gdybam :)

          Milego weekendu!
          • ewa553 Re: Sobota! 26.11.11, 14:07
            Jutka, jak sie zur pieni, to dobry znak. Pracuje. A dalas jakis kawalek kwasnej skorki?
            Ja mialam przygode z zurkiem, bo wiozlam raz autobusem sloiczek kolezance do pracy (to bylo dawno, w polsce) i autobus tak skakal po katowickich wybijach, ze zakretka sloika eksplodowala i bylo wiele brudu i smrodu, a malo (na koncu) zakwasu:)))

            Bluesie, tez ide w czwartek na Polanskiego. W pierwszej chwili sie zniechecilam bo mi sie wydawala koncepcja (najpierw cacy-cacy, potem wiadomo co) zerznieta z Kto sie boi VW.
            Ale to chyba tylko pozorne podobienstwo, a recenzje sa faktycznie znakomite.
            • maria421 Re: Sobota! 26.11.11, 14:13
              U nas od wczoraj silny, mrozny wiatr wieje i schladza powietrze do marnych 2 stopni w poludnie. Znaczy zima idzie.

              Tez mi sie wydaje ze jak zakwas sie pieni, tzn. ze fermentuje i ze tak powinno byc. Moja mama byla od tego specjalistka, ja nie potrafie.

              Natomiast ciastka piec potrafie, ale Roseanne nie poczestuje, bo one sa ze zwyklej maki pszennej.
        • roseanne Re: Sobota! 26.11.11, 14:34
          jak sie pieni ,a nie plesnieje to jest szansa jeszcze, moze za zimno

          zakwas na chleb i buraczany tez sie pienia w polowie cyklu
          • jutka1 Re: Sobota! 26.11.11, 16:32
            Jest mu ciepło, bo stoi nad kaloryferem. No nic, czekam do jutra, najwyżej odwołam/przełożę żurkową obiado-kolację dla sąsiadów, planowaną na jutrzejsze popołudnie.
            Nie miałam skórki od chleba, ale wiele przepisów z netu nie wołało o skórkę. Dodałam (oprócz mąki żytniej razowej) 3 rozgniecione ząbki czosnku, wielki liść laurowy i ziele angielskie.
            • roseanne Re: Sobota! 26.11.11, 20:56
              bez skorki tez powinno zadzialac
              • jutka1 Re: Sobota! 27.11.11, 09:53
                Nie chcę zapeszać, ale chyba coś się z tym żurem da zrobić. Wieczorem był lekko kwaskowaty, więc do popołudnia powinno być ok. Najwyżej dokwaszę cytryną.
                A kumpelka mi wiezie kawałek chleba razowego na następny zakwas. :-)
                • jutka1 Żur na własnym zakwasie: prawda objawiona 27.11.11, 15:36
                  Prawda objawiona jest mianowicie taka, że już NIGDY nie będę robić żuru na zakwasie kupionym gdziekolwiek. KJAP. Wyszło mi CUDO. Takiego żuru nie jadłam jeszcze nigdy i nigdzie. KJAP. :-)))))))))))
                  • roseanne Re: Żur na własnym zakwasie: prawda objawiona 27.11.11, 19:56
                    felicitation ma chere :)
    • jutka1 Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 10:01
      Jest teraz dziewięć stopni, ma dość do jedenastu. Nieźle jak na koniec listopada. :-) Tylko to szare niskie niebo... :-/
      Plany na dziś: do rzeźnika po kiełbasę i wędzony boczek do żuru, do warzywniaka po włoszczyznę, gotowanie, a późnym popołudniem konsumpcja. :-)
      Może uda się poczytać i popisać w przerwach.

      I tak zleci niedziela. Miłego dnia życzę. :-)
      • ewa553 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 10:45
        i u mnie 8 stopni i bajeczne slonce.
        Tak sobie mysle, ze wychodzac z tradycyjnego (dosc) katolickiego domu, mam zupelnie inne podejscie do niedzieli. To dla mnie specjalny dzien, nawet jesli nie ide do kosciola. W tym dniu na mysl by mi nie przyszlo isc na zakupy czy sprzatac, czy tez kopac grzadki w moim ukochanym ogrodzie. To specjalny dzien, ktory rozni sie od innych innym nastrojem, wyciszeniem. Lubie niedziele.
        To nie do Ciebie osobiscie Jutka, choc naturalnie te mysli przyszly mi do glowy jak czytalam Twoj plan na dzis:))) I nie to, zebym sie chelpila czy co, po prostu mysle sobie jakie mialam szczescie ze wyroslam w takiej atmosferze. Zadna w tym moja zasluga. To troche tak jak mowila moja zydowska przyjaciolka: wy katolicy to macie dobrze, latwiej wam zniesc smierc bliskiej osoby, bo wierzycie, ze to nie koniec.
        • jutka1 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 11:21
          W jednym wpisie udało Ci się zmieścić poczucie wyższości, osądzanie innego człowieka, i danie do zrozumienia, że Twoja "droga" jest jedynie słuszna - nie zapominając napisać "nie bierz tego do siebie osobiście". Pogratulować talentu.
          Nie wszyscy są chrześcijanami, nie mówiąc nawet że katolikami. Mogę na przykład być muzułmanką albo żydówką i świętować w soboty. Albo mogę być ateistką/agnostykiem i nie świętować w ogóle. Albo mogę być bardzo spirytualna i świętować każdą chwilę. Na przykład poprzez gotowanie zupy dla lubianych ludzi i karmienie ich.
          Tyle ode mnie w temacie spędzania niedzieli.
          • ewa553 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 11:38
            przyczepilas sie i to nieslusznie. Wcale nie uwazam ze moja forma spedzania niedzieli jest obiektywnie lepsza, lecz ze MNIE osobiscie bardziej odpowiada. To JA lubie taki dzien, ktory troche sie rozni od codziennosci. A wiec nie osadzilam Cie, bo co dla mnie jest fajne, nie musi byc dla nikogo innego dobre. Po prostu ciesze sie ze mam, jak mam. Dobrze mi z tym i tak jak Ty bys sie ze mna nie zamienila, tak ja sie z Toba nie zamienie.
            Czuje sie dzisiaj jakos blogo i chcialam sie z Wami/Toba tym podzielic. Milej niedzieli zycze wszystkim, niezaleznie od tego jak ja spedzaja. A kazdy z Was spedza niedziele tak jak ja: wybierajac to co lubie.
            • jutka1 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 12:30
              Trzeba było pominąć wstęp i uwagi typu:
              "wychodzac z tradycyjnego (dosc) katolickiego domu, mam zupelnie inne podejscie do niedzieli." "I nie to, zebym sie chelpila czy co, po prostu mysle sobie jakie mialam szczescie ze wyroslam w takiej atmosferze."
              Wystarczylo powiedzieć, że w niedzielę lubisz odpoczywać.
              Bez tych wszystkich ozdobników o katolicyzmie.
              • maria421 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 14:53
                Niedziela nie jest swietem katolickim jest swietem chrzescijanskim i jako taka jest w Niemczech chroniona konstytucyjnie (art.139), dlatego w Niemczech, poza paroma niedzielami w roku, nie ma handlu w niedziele.
                Ja tez jestem wychowana w kulturze swietowania niedzieli i dlatego w niedziele nie sprzatam, nie piore, zakupow i tak nie robie bo nie ma gdzie. Wypoczywam.

                Dzisiaj jednak nie wypowczywalam bo pracowalam charytatywnie w naszej parafii przy imprezie na rzecz bezdomnych dzieci na Haiti, wlasnie wrocilam.

                Pogoda fatalna, niby 7 stopni ale straszliwy wiatr wieje.
          • kan_z_oz Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 12:38
            Od samego rana dzisiaj siedzimy i robimy poprawki do ksiazki. Wolne mialam w piatek oraz w sobote. Dzisiaj mi sie juz nie chcialo, bo troche nudno tak 3 dni po koleji.
            Poza tym sasiad dzisiaj od samego rana walczyl przy jakiejs renowacji wiec tlukl sie jak nieboskie stworzenie, wrzucajac do metalowego kubla ustawionego blisko okien naszej sypialni rozne budowlane odpady. Dzwiek tychze wpadajacych w to pudlo wyrwal mnie ze snu blogiego...haha

            Wczoraj za to bylo bosko. Po tygodniowych ulewach wyszlo slonce tuz przed rozpoczeciem naszego spaceru w gorach. Ze stokow i urwisk woda sikala strumykami, potokami lub tylko cienkimi niteczkami. Glowne wodospady ryczaly hukiem spadajacej w dol wody, slyszalnym na kilkaset metrow. Wiatr podrywajacy ta wode rozpryskiwal ja po calej dolinie, wszystkich sciezkach i wprost na glowy spacerujacych. Wszyscy przemoczeni do suchej nitki z rozesmianymi buziami, bo takiego spektaklu nie przychodzi nam tutaj czesto ogladac.

            Kan
        • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 15:26
          A mnie co innego w poście Ewy zafrapowało. Otóż, nie wiedziałam, iż jedynie katolicy wierzą w życie pozagrobowe! Wot siurpryza! Czyli nieprawdą są pogłoski na przykład o tym, że muzułmanie wierzą w raj z hurysami, a hindusi w reinkarnację. I 96 teza Marcina Lutra brzmiała "i nie ma żadnego życia po śmierci". Hahaha!

          Tak jak pisałam, forum jest niezastąpionym źródłem informacji wszelakich.


          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 15:34
            A mnie teraz zafrapowało, że ta Ewy koleżanka to tak się zna na Judaiźmie jak z koziej doopy rajzetasze.
            www.askmoses.com/en/article/239,164/Does-Judaism-believe-in-Heaven-and-Hell.html
            • maria421 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 16:02
              Moze Ewy zydowska przyjaciolka ateistka byla?

              • jutka1 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 16:30
                Może ateistka, a może po prostu ignorantka ale za to z opiniami w temacie różnic między dwiema religiami. Bez obrazy oczywiście (dzisiaj się tego nauczyłam!) :-)))
                • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 16:39
                  Uznaję Wasze wypowiedzi na temat żydowskiej przyjaciółki Ewy za jawnie antysemickie. Oraz anty-katolickie. Bez obrazy, oczywiście.


                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Niedziela, w miarę ciepło 27.11.11, 16:44
                    Oraz seksistowskie. Hahahahahahaha :-))))))))
    • pierdoklecja_prutka Curry 27.11.11, 21:56
      Problem z robionym przeze mnie curry polega na tym, że nie można go przestać jeść. A zwykle robię więcej, bo curry, tak jak bigos, najlepsze jest jak się trochę przegryzie. Tyle, że rzadko ma tę szansę, ponieważ ma tendencję do bycia zjadanym - na pniu. Nie mam pojęcia czemu to curry wychodzi mi takie zjadliwe, ale od kiedy je zaczęłam robić - to tak było. Zaczęło się od tego, że zjadliwie wonną oraz jadowicie żółtą przyprawę podarował mi mój dziadek Nesiek (od Nemezjusz, proszę zważyć), który z kolei przywiózł ją z RPA. Było to lat temu sto, a może dwieście, gdy w schyłkowej komunie przybyłam do PL w celu zebrania materiałów do mojej pracy magisterskiej. Posiłkując się wówczas przepisem z kartonika Rajah Curry oraz kurczakiem na kartki wykonałam dla znajomych pierwsze swoje curry, które zostało pożarte do ostatniego ziarnka ryżu. Mimo, że było extra-spicy - co dla ówczesnych polskich żołądków przywykłych do mdłego sera żółtego, mymlastych parówek oraz od wielkiego dzwonu schaboszczaka z kapustą lub mielonego z buraczkami - pewnie musiało być szokiem.
      I od wtedy, zawsze to curry tak ma, że zaraz go nie ma. Więc dzisiaj przyrządziwszy curry, które miało starczć na dwa dni, smętnie kontempluję nędzne resztki o objętości może dwóch łyżek stołowych. Które też pewnie zaraz zostaną zjedzone, no bo co będą tak głupio stać w wielkiej salaterce?
      Na tym kończę swój własny pean do siebie, na temat swojego curry (przy czym zaznaczam, że przepis nie jest mój), hahaha!


      --
      wasza pierdo
      • kan_z_oz Re: Curry 28.11.11, 07:51
        Rozdraznilam sie opisem tego curry, bo wlasnie bylam w trakcie malej kanapki z zoltym serem.

        My ostatnio mamy w menu niemalze codzienne wyprawy na sushi/sashimi. Oprocz posilku cenie sobie siedzenie i wpatrywanie sie jak glowny szef kroi rybe. Przewaznie krojenie lososia udaje mi sie widziec. Ogromne platy z namaszczeniem sa przekladane, nastepnie jednym pociagnieciem noza niewlasciwy kawalek jest odcinany. Noz zostaje wytarty w papierowy recznik a biale od tachlowanego ryzu oraz latexowych rekawiczek rece zaczynaja zabawe od nowa.

        Hipnotyzuje mnie ta monnotonia i moim skromnym zdaniem biala rasa z powodu swojego zaprogramowania, ktore jest ustawione na robienie rzeczy ambitnych, mentalnie nie jest w stanie parac sie krojeniem ryby przez pol dnia...haha..i to jest moj wklad dzisiejszy w tematy daniowo-rasistowskie chyba.

        Kan
        • jutka1 Re: Curry 28.11.11, 09:05
          Dawno nie byłam na sushi, trza by się wybrać. Smaka mi narobiłaś! :-)
      • jutka1 Re: Curry 28.11.11, 09:03
        Curry w paście czy w proszku?
        Ostatnio czytałam o cudownych wręcz właściwościach kurkumy. Nawet mam wśród przypraw, ale nie wiem, co jak gdzie i do czego...
        Curry zazdroszczę, mimo że już nimo. :-)
    • jutka1 Poniedziałek, dość chłodno 28.11.11, 09:20
      Chociaż jak na sam koniec listopada pewnie nie jest źle: teraz jest 5 stopni, ma dojść do ośmiu. Tak czy siak, nie jest to dla mnie optymalna temperatura, więc wyjścia dziś ograniczę do niezbędnego minimum. Zrobię przy okazji to, czego nie zrobiłam wczoraj, hahaha. :-)

      I tyle pierduł poniedziałkowych, miłego dnia etc. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek, dość chłodno 28.11.11, 11:17
        Słusznie robię nie używając środków masowego przekazu. Tak skonstatowałam dzisiaj rano włączywszy niebacznie radio bo miałam chęć bycia muzycznie zaskoczoną. Tymczasem radio bluznęło natychmiast nieczystościami podawanych chyba co pięć minut wiadomości. Na dodatek te wiadomości (właściwie "te same" możnaby napisać) są nadawane w KAŻDEJ radiostacji dokładnie o tej samej porze. Tak więc uniknąć ich, przez zmianę radiostacji - nie da się. Tak za komuny dziennika tv.

        Więc jeszcze gdy wstawałam, to pamiętałam że w nocy wiał silny wiatr. Teraz zaś wiem, że to nie wiatr, tylko tornado, wichura i kataklizm siejący spustoszenie, zrywający tory z trakcji, porywający staruszków z łóżek, i wywiewający płody z brzuchów ciężarnych kobit. Wielomilionowe szkody i siąpiące w rąbek ofiary gwałtu przez wredną naturę. Do informacja że jakaś minister pisze list to czegoś tam i wyraża cośtam oraz że informacje dotyczące zwłok z okresu drugiej wojny światowej. Grrrr.....

        Tymczasem poranek słoneczny (znowu!), choć chłodny.




        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Poniedziałek, dość chłodno 28.11.11, 11:47
          Chciałaś, masz (na stronie obok). :-)))
          • kan_z_oz smieszne - po angielsku 29.11.11, 07:53
            THE GREEK BAILOUT: WORTH THE READ:
            It is a slow day in a little Greek Village. The rain is beating down and the streets are deserted. Times are tough, everybody is in debt, and everybody lives on credit. On this particular day a rich German tourist is driving through the village, stops at the local hotel and lays a €100 note on the desk, telling the hotel owner he wants to inspect the rooms upstairs in order to pick one to spend the night. The owner gives him some keys and, as soon as the visitor has walked upstairs, the hotelier grabs the €100 note and runs next door to pay his debt to the butcher. The butcher takes the €100 note and runs down the street to repay his debt to the pig farmer. The pig farmer takes the €100 note and heads off to pay his bill at the supplier of feed and fuel. The guy at the Farmers' Co-op takes the €100 note and runs to pay his drinks bill at the taverna. The publican slips the money along to the local prostitute drinking at the bar, who has also been facing hard times and has had to offer him "services" on credit. The hooker then rushes to the hotel and pays off her room bill to the hotel owner with the €100 note. The hotel proprietor then places the €100 note back on the counter so the rich traveller will not suspect anything. At that moment the traveller comes down the stairs, picks up the €100 note, states that the rooms are not satisfactory, pockets the money, and leaves town. No one produced anything. No one earned anything. However, the whole village is now out of debt and looking to the future with a lot more optimism. And that, Ladies and Gentlemen, is how the bailout package works
            • jutka1 Re: smieszne - po angielsku 29.11.11, 09:26
              Stare ale jare. :-)))
    • jutka1 Wtorek... 29.11.11, 09:36
      Szaro i buro, pogoda jak wczoraj. Ciągle się zmuszam do przedłużonej rekonwalescencji, więc mało wychodzę i spokojnie sobie funkcjonuję w cieple domostwa. Z każdym dniem jest trochę lepiej, więc jak widać: działa.
      Wczoraj nawet napisałam jedną z dwóch zaległych rzeczy, jeszcze zaraz napiszę drugą i będę mogła się zająć czytaniem dla przyjemności. Poza tym pogaduchy z sąsiadką, popołudniowa kawa z rozmową, i dzień zleci jak z bicza trzasł.

      Powoli też planuję wyjazd na Święta. W przyszłym tygodniu połażę po sklepach, kupię prezenty i inne tam do zabrania ze sobą na wieś, a potem jeszcze tydzień i znowu w drogę. :-)

      No i tyle pierduł wtorkowych.
      Miłego dnia życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek... 29.11.11, 12:17
        Przedewszystkim, muszę napisać, że znowu to z Fed zrobiłysmy. Poszłyśmy na taki film, który daleko z tyłu zostawia inne filmy. Taki film, że w zasadzie nie ma co już chodzić do kina przez następne parę lat, bo prawdopodobieństwo obejrzenia czegoś równie dobrego jest okołozerowe. Taki film, który człowieka rozbestwia powodując rozpasane oczekiwania wobec innych filmów. W każdym razie film Szpiedzy nas powalił, więc poczołgałyśmy się pokornie w stronę knajpy u Kucharzy aby jakoś dojść do siebie. Fed oczywiście musiała się szybko spionizować, gdyż natychmiast się wokół niej zakłębił jakiś tłum rodziny, przyległości, zaległości i innych przydatków. No i noblesse oblige, musiała temu udzielić reanimacji emocjonalnej, innemu absolucji, a kogoś tam jeszcze opierdoliła za namolne nadskakiwanie z sosjerką vinegreta. W końcu się jednak uspokoili, nikt na szczęście się tym razem nie posunął do włażenia pod stół i lizania jej butów, więc mogłyśmy spokojnie porozmawiać. No spokojnie jak spokojnie, bo jak mi Fed opowiedziała pewne zdarzenie gdzie luminarz polskiej sceny snobistyczno-palestralnej rozbujał na wisząco pewnym znanym politykiem, który się z rozmachem w okno wbił w celu ratowania pewnej oszalałej eksperymentatorki omdlałej z powodu przytrucia oparami eksperymentu (nie mylić z ekskrementem) - to doprawy się cieszyłam że nikt pod tym stołem nie siedzi i niczego nie liże bo sama pod ten stół ze śmiechu wpadłam.
        Dzisiaj niestety mam lekkiego kaca.

        ps. w proszku

        --
        wasza pierdo
        • blues28 Re: Wtorek... 29.11.11, 15:22
          Tinker,tailor,soldier,spy??? Z Garym Oldmanem i Colinem Firth´em? Bo chyba nie Spy Games, co? Otóz Tinkera... w Madrycie spremieruja pod koniec grudnia. Mówisz, warto isc??
        • fedorczyk4 Re: Wtorek... 29.11.11, 15:27
          Ja za to sromotnie zaspałam, ale qrnia, warto było!!!!!!
          Stokroć ma całkowitą rację. Mamy kino z głowy na dłuższy czas.
          Reszta też sama prawda:-))))

          P.S. Po dziadku rodzonym i bardzo "nielubionym" mam coś za co powinnam mu właściwie wybudować światynkę. Nie wiem co to katz i wątroba!!!!! A do tego mam łeb jak sklep, co już nie jest takie praktyczne bo niestety nie jestem ekonomiczna. Strasznie dużo muszę tankować żeby odpalić.
        • jutka1 Re: Wtorek...Finito... :-) 30.11.11, 00:17
          A ja na koniec powiem tak: jutro będę mieć kaca JA. Buuuuu. :-)))
          Najpierw aperitif z sąsiadką, i historie straszne acz (dla mnie) wielce zabawne.
          Potem lunch moi-meme bezalkoholowo, ale potem. Kawa z Lulu i dyskusje, a potem partyjka tysiąca, nie granego przeze mnie od 25 lat. Hahaha. Wygrałam :-)))
          Jezde gracze karciany. Temu Jutku Pytunu. Hehehe. :-)))
          Na nieszczęście graniu karcianu (zam. ;-) ) oznacza wino. Dużu winu. ;-))) Idę więc spać i nie nastawiam budzika. A jeśli monstery z góry zaczną rano tupać, to się zawlekę o piętro wyżej i rozstrzelam. Hahaha. :-)))
          • kan_z_oz Re: Wtorek 30.11.11, 05:51
            Dobiegamy niemalze do konca poprawek...ufff.
            Oprocz tego ufff mielismy w tym miesiacu nieskonczona ilosc haha. Zasady gramatyki, stylistyczne, ortograficzne sa mi znane niejako ale praktyczne to ich zastosowanie to mi sie udaje tylko jakos sporadycznie. Oprocz wiec 'gniotow' calkowitych byly kawalki, ktore sa absolutnie niesamowite i z minimalnymi poprawkami.
            Oficjalnie wiec chyba moge stwierdzic, ze pisarka to ja nie zostane...chociaz mam nadzieje, ze jak ksiazka wejdzie w obieg, to bedzie sie podobala...no niektorym przynajnmniej.

            Fizycznie czuje sie po pisaniu jak po nartach. Co mnie zastanawialo od pewnego czasu - dlaczego? jako, ze na pupie siedze. To chyba to wlewanie siebie na kartki tak wyciaga? Mozna sie w takim razie zapisac na smierc...haha

            Jeszcze raz musze dodac, ze dalo mi to tak niesamowita frajde zyciowa, ze chociaz nawet gdyby w mojej szafie tylko lezec mialo, to i tak bym sie cieszyla i cwiczenie powtorzyla.

            Pa
            Kan
            • jutka1 Re: Wtorek 30.11.11, 11:04
              Gratulacje, Kanie. Piszę się na egzemplarz, jakby co. :-)
              • jutka1 Re: Wtorek 30.11.11, 11:04
                No i zamykam ten odcinek, idę otworzyć następny.
Pełna wersja