ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 11:34 Jutczyne przegrzebki jakos tak nieestetycznie brzmia:))) Jakobsmuscheln za to sa ladne. A jadlyscie kiedys muszelko al forno? Nigdy w Niemczech nie spotkalam sie z tym wloskim specjalem, ktory naturalnie wielbie... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 11:52 Ewa, jak kiedys wreszcie zdecydujesz sie mnie odwiedzic, to i w Niemczech spotkasz sie z muszlami sw. Jakuba al forno :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 14:20 Ja mam słabość do słowa "przegrzebki", bo mnie ono śmieszy. Uwielbiam słowa, które mnie śmieszą. :-) A muszle świętego Jakuba brzmi mi napuszenie. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 14:31 Ale muszle sw. Jakuba szybciej sie kojarza z coquilles Saint Jacques czy Jakobsmuscheln . Z capesante juz sie nie kojarza, ze scallops tez nie. Scallops natomiast kojarza sie z escalopes lub ze scaloppine. Itd itp.. :) Jak przyrzadzilas te przegrzebki ? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 14:37 Nie ja przyrządzałam, ja tylko pomagałam i obserwowałam bacznie. :-) Bardzo prosto: najpierw na oliwie zesotowaliśmy (zam. ;-) ) dwie szalotki i ząbek cosnku, potem 2 minuty z każdej strony przegrzebki, dolaliśmy szklankę białego wina + liść laurowy + tymianek, sól i pieprz, i to przez jakieś 2-3 minuty pyrkoliło. Pycha. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 16:23 Ja robie te przegrzebki (niech Ci bedzie przegrzebki) na ogol al forno, czyli w piecu. Powinno sie je zapiekac na polowkach muszli, ale tych, niestety, nie posiadam, ani tez nie wiem gdzie bym je mogla tutaj nabyc, czy gdzie bym swieze muszle mogla nabyc. Wiec kupuje mrozone , rozmrazam i dobrze osuszam. W misce mieszam tarta bulke, tarty parmesan z posiekana drobniutko pietruszka i czosnkiem, dodaja oliwe, troche rosolu z bulionu, sol, pieprz. Ta masa nie moze byc ani za sucha, ani za mokra. Z braku polowek muszli, ukladam przegrzebki na talerzykach (plaskie dno i podniesiony brzeg), na kazdym zmiesci mi sie 6 sztuk, polewam po wierzchu oliwa i wstawiam do nagrzanego pieca i pieke 15 min, w temp. 200 stopni. Albo tez smaze otoczone w oliwie i cytrynie przegrzebki na patelni grillowej, takie podaje z salata. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 16:38 Ale co robisz z tą masą? Jak będę następnym razem na targu rybnym to spytam, czy by mi nie dali trochę tych muszli. Jeśli dadzą to Ci wyślę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 16:41 dziekuje za przepis, Mario. Ja z muszelkami nie mam problemu, bo u nas od SeptembRa do ApRila (czy we wszystkich miesiacach z R) mozna dostac wszedzie swieze. Bede sobie wiec robic. Poza tym: jak nie masz muszelek, a te przegrabki nie sa za duze, to mozesz przeciez zapiekac w kokilkach slimakowych? A poza tym: jade na nastepny, przedluzony weekend do Bad Reichenhall i mam nadzieje m.in. na pyszna wyzerke. Zobaczta sobie moj Welness Hotel: www.axelmannsteinresort.de i tam na hotel pstryknac! Mozecie mi juz zazdraszczac! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 16:55 Ach, zapomnialam! Masa przykrywam te ulozone w talerzykach przegrzebki i dopiero wtedy polewam oliwa i wstawiam do pieca. Jutka, dzieki za dobre checi, ale Twoja oferte zaakceptuje jak te swieze przegrzebki sama tu przywieziesz. Ja stawiam wino i reszte :) Ewa, link ktory zamiescilas sie nie otwiera. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 18:13 Mario, tylko na wierzchu dajesz masę, czy po bokach też? Bardzo mi się ten przepis podoba, stąd moje upierdliwe pytania. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 18:14 Oj Mario, to bym musiała z lodówką podróżować! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 18:55 Jutka, to powinno wygladac tak: U mnie, niestety, z braku muszli tak nie wyglada, staram sie przykryc masa kazda przegrzebke (kazdego przegrzebka?) , ale nie dawac za duzo masy, bo to maja byc przegrzebki gratine´ a nie masa bulkowo-parmezanowo-pietruszkowa z przegrzebkami w srodku. Zajrzalam do wloskiego przepisu- na 8 sztuk bierzesz 100 g bulki tartej, 50 g tartego parmezanu, 2 zabki czosnku, 150- 200 ml rosolu z bulionu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 19:02 Dzięki, Mario, to teraz mam jasność :-) "Ten przegrzebek" :-) Tak a propos, co mnie w tym słowie śmieszy, to wyobrażenie sobie jak to żyjątko wypuszcza z muszli nibynóżkę i przegrzebuje piasek na dnie, w sobie tylko znanym celu. :-)))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 19:06 Nie ma za co. Jak zrobisz to powiedz jak Ci wyszly i jak smakowaly. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 19:44 Dam znać Mario. Dzięki raz jeszcze. :-) Odpowiedz Link
maria421 Jeszcze jedno, Jutka 07.01.12, 19:04 jezeli bedziesz zapiekala te przegrzebki na muszlach , to zeby te muszle sie prosto trzymaly i nie przechylaly na patelni, trzeba zrobic pierscienie (ok 5 cm srednicy) z pozwijanych kawalkow folii aluminiowej i muszle na nich osadzic. Odpowiedz Link
maria421 Poprawka 07.01.12, 19:04 nie na patelni tylko na blasze w piekarniku, oczywiscie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 13:35 Przepraszam, czy mi się zdawało, czyteż na poprzednim pierdulum Ewa z Marią roztoczyły wizję seksu grupowego w pierzu i miodzie a la drób? I już całkowicie nie wiem czemu, ale młodszy brat Ewy się gdzieś tam plątał. Coś mi się wczoraj tak zdawało, to chyba jakieś zwidy nocne miałam czyteż omamy. Sobota i panuje dokładnie taka pogoda jakiej najbardziej nie lubię. Ciemno, pochmurno, mokrawo i piździ. Fuj. Tyle mam do powiedzenia w tym temacie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Omamy, zwidy i sobota 07.01.12, 14:33 Nie masz zwidów ani omamów, 100K, było o dupczeniu zbiorowym, pornografii i drobiu. :-) U mnie jest o tyle lepiej, niż w PL, że nie duje. Ale jest szaro i mokro, a na chodniku co rusz dzisiaj widziałam ślady wdeptywania lub też wręcz poślizgiwania się na psich kupach. Więc FUJ. Z rzeczy przyjemnych: Po primo, udało mi się kwaśne mleko (yippie!), więc dokupiłam 2 litry mleka i nastawię następne w celu zrobienia białego sera. Po drugie primo, dostałam od sąsiadów zamrożony bigos, którym się będę raczyć dziś i jutro. Po trzecie primo, na jutro zaplanowałam gotowanie fasolki po bretońsku, i już się cieszę. Tak sobie zdałam sprawę, że mało mi do szczęścia trzeba chyba. :-) Z rzeczy mniej przyjemnych: zatkał mi się zlew w kuchni i jak na razie żadne ilości tutejszego żelu do przetykania rur nie pomagają... Chyba trzeba będzie sąsiada o pomoc poprosić. :/ Takie mam dzisiaj pierduły, czyli drobiazgi, no ale w końcu życie się z takich drobiazgów składa, czyż nie. Miłej soboty życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 162 :-))) 07.01.12, 15:39 wracajac do kogutow i mojego Mlodszego Brata: poczatek osiemdziesiatych lat to w Polsce jeszcze nie bylo jakichstam i moj Mlodszy byl wielce zainteresowany (ale faktycznie tylko teoretycznie!!), jak to na tym zepsutym Zachodzie wyglada. A moj Maz, z ktorym sie zaprzyjaznili, nieba by mu przychilil, a z drugiej strony strasznie go ta ciekawosc bawila. Szli wiec razem do Sex Shopu (gdzie ten film o kogutach nabyli), byli w uliczce burdeli, zamknietej dla przechodniow. Tam podobno moj brat rozgladal sie ciekawie rownoczesnie trzymajac mojego M. kurczowo pod reke czy za reke:))) Nie wiem czy byla dalsza dzialalnosc, bo raczej nie opowiadali wiele na ten temat. A ja sie wiele lat pozniej znalazlam w kinie porno. Bylam na kursie w Twoich okolicach Marysiu (chyba Bad Wildungen?). Dostalismy w hoteliku pokoje dwuosobowe i mnie sie dostala dziwna facetka, ktorej mi bylo zal, bo byla - no, dziwna. Pierwszy dzien byl wolny, wiec lazilismy po miasteczku i ona stanela przed wystawa i pyta mnie, jak mi sie cos tam podoba. A ja, jak zawsze idiotka, mowie jej pouczajaco, ze to przeciez meskie odzienia! Spojrzala na mnie przeciagle.... Ciag dalszy w nastepnym wpisie, kogo nudzi, niech nie czyta. Odpowiedz Link
ewa553 a ona na to 07.01.12, 15:44 spojrzala na mnie tylko przeciagle i nie bylo to zbyt mile. Na wieczor zaproponowala, zebysmy poszly do kina. Ja w zyciu nie bylam w kinie porno, ani sie tym nie interesowalam, wiec wpadlam w pulapke. Wchodzimy do kina, a tam sami faceci i patrza na nas dziwnie. No i byl film. Tresc zabojcza. Przychodzi facet do burdelu, gdzie go wszyscy serdecznie witaja i pytaja gdzie byl tak dlugo i co slychac. Okazalo sie ze sie ozenil w tym czasie, ale jest niezadowolony, bo zona jakas taka nieruchawa w tych rzeczach. No to go z zona zaprosili na party. Party pokazane bylo bardzo dokladnie, a dzialy sie rzeczy, o ktorych w zyciu nie slyszalam!! Party nie pomoglo i facet smutny znow znalazl sie w burdelu. Wlascicielka, osoba niezwykle doswiadczona powiedziala, ze ma pomysl. No i kiedys jak facet wyjechal sluzbowo, to do jego zony wpadli koledzy: byki ze hej! i wszyscy po kolei sie z nia zabawiali. Jej sie to tak strasznie spodobalo, ze wyleczyla sie ze swojej niesmialosci i byla najlepsza kochanka na swiecie. Koniec. Zaslona. Uff. Wyszlam z kina w okropnym nastroju: juz wiedzialam co z ta moja dziwna facetka jest, a czekal nas wspolny pokoj!!!! dalej nie chce mi sie pisac. jestem glodna. Odpowiedz Link
jutka1 Re: a ona na to 07.01.12, 15:55 no wiesz, w takim momencie przerwać opowieść?!?!?! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: a ona na to 07.01.12, 16:11 jutka1 napisała: > no wiesz, w takim momencie przerwać opowieść?!?!?! > :-) Jak w dobrym serialu, suspence najlepszym srodkiem na ogladanie nastepnego odcinka :) Odpowiedz Link
ewa553 Final 07.01.12, 16:35 no wiec po tym filmie to juz nawet ja sie zorientowalam co jest grane, choc ona nie powiedziala marnego slowa na ten temat. Idziemy do hotelu, a ja jestem cala zdenerwowana: kurs trwa, zostac musze, pokoje wszystkie zajete. Poszlam pierwsza do lazienki. Wychodze z lazienki w dlugiej flanelowej (!) koszuli w krate, a ona otwiera dziob, oczy wielkie jak kola i wykrztusza, ze predzej by sie smierci spodziewala, jak takiej koszuli u mnie. Ze niby widzi mnie w myslach w zwiewnych koronkach czyco. Nie wdalam sie w rozmowe, wskoczylam do lozka naciagajac koldre pod sama brode, gotowa bronic swojej cnoty jak zelazna dziewica. Tymczasem ona - chyba miala Ute na imie - kladzie sie w poprzed lozek i czyta mi horoskop. Jak nic, sama go napisala, bo w horoskopie byla mowa o romantycznych chwilach itd. Spojrzala na mnie przeciagle mowiac, ze do romantycznych chwil potrzebne sa dwie osoby... Udalam ze jestem strasznie spiaca, zewnelam i....natychmiast zasnelam. Znana bylam przez wiele lat z tego, ze potrafie w najtragiczniejszym momencie zasnac na amen. I to mi sie udalo. A wczesnym rankiem olalam kurs, spakowalam sie i pojechalam do domu. I to by bylo na tyle, moje panie! Jak bedziecie grzeczne to Wam jeszcze kiedys opowiem cos z bogatego skarbca moich osobistych przezyc:)))) Oddalajac sie w sina dal. zycze wszystkim milego wieczoru!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Final 07.01.12, 16:40 Ja tu miałam nadzieję na mrożące krew w żyłach seksualne ekscesy, a ta wzięła i zasnęła! No wiecie co?... :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Final 07.01.12, 16:44 Jutus, moze gdyby to byla Emanuelle, to bym wyszla nago z lazienki, a to byla taka bryla bezksztaltnego miecha, brr:))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Final 07.01.12, 19:31 No i to się nazywa strategiczne zasypianie :) A namolnych podrywów w wykonaniu nieatrakcyjnych osobników pci obojga chyba nikt nie lubi... Taka kraciata koszula to też dobry sposób na odpieranie ataków seksualnych. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Final 07.01.12, 19:46 Jeszcze lepsza jest piżama w paski... przerobione, skuteczne. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Final 07.01.12, 20:41 Jak się ma piżamę w paski, to nie trzeba mówić "nie", bo żadna propozycja nie pada. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Final 08.01.12, 08:54 i o to chodzi. Byly podchody i aluzje, ale nie bylo propozycji. Dzis bym od razu kazala sobie zmienic pokoj, ale 40 lat temu bylam faktycznie zielona jesli chodzi o szosuki damsko/damskie i za pozno sie zorientowalam oraz bylam sytuacja totalnie zaskoczona. A co do muszelek Jakuba: Mario, to nie sa muszle jakubowe, w ktorych na zdjeciu pokazalas te zapiekane! Jakubowe sa przeciez cieniutkie i owalne i nie takie duze! Ale ja sobie te jakubowe faktycznie sama zrobie, bez Twojego nadzienia, tylko tak jak z Wloch pamietam. To bylo prawie tak, jak sie robi slimaki, tyle ze nie z maslem tylko u oliwka. Powinno mi sie udac. Co do tych duzych muszli, to mam takie prawie tak samo duze: przed laty zbieralam je na plazy w Portugalii!! Gdzies jeszcze musza byc.... Jesli znajde, to Ci kiedys przywioze:))) Odpowiedz Link
ewa553 moj hotel w Bad Reichenhall 08.01.12, 09:04 chcialabym zebyscie moj piekny hotel obejrzaly, nie wiem dlaczego sie link nie otwiera. Wystarczy jednak do wyszukiwarki wrzucic Axelmannsteinhotel-Bad Reichenhall i hotel sie zaraz pokazuje. Wystukam tu jeszcze raz link, moze tam sie cos zacielo? www.axelmannsteinresort.de/ Odpowiedz Link
maria421 Re: moj hotel w Bad Reichenhall 08.01.12, 09:31 ewa553 napisała: > chcialabym zebyscie moj piekny hotel obejrzaly, nie wiem dlaczego sie link nie > otwiera. > Wystarczy jednak do wyszukiwarki wrzucic Axelmannsteinhotel-Bad Reichenhall > i hotel sie zaraz pokazuje. Wystukam tu jeszcze raz link, moze tam sie cos zaci > elo? > www.axelmannsteinresort.de/ > Ten link sie otwiera grandcityhotels6-px.rtrk.de/ Odpowiedz Link
ewa553 Re: moj hotel w Bad Reichenhall 08.01.12, 09:40 Mario, Tys wielka!!!! No i jak Ci sie moj hotelik podoba? Odpowiedz Link
maria421 Re: moj hotel w Bad Reichenhall 08.01.12, 09:53 ewa553 napisała: > Mario, Tys wielka!!!! No i jak Ci sie moj hotelik podoba? Nosz kurcze, juz wczoraj ten link zamiescilam, a Ty nie patrzysz : forum.gazeta.pl/forum/w,14420,132150972,132159991,Link_do_Ewy_hotelu.html Hotel super. Zazdraszczam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Final 08.01.12, 09:19 Muszle przegrzebków są dokładnie takie, jak Maria pokazywała: www.restaurantclementine.com/tmp/coquillesstjacques-01.jpg Odpowiedz Link
maria421 @Ewa-muszle 08.01.12, 09:38 O jakie muszle al forno Ci chodzi ? vongole - Venusmuscheln cozze - Miesmuscheln Odpowiedz Link
maria421 Re: @Ewa-muszle 08.01.12, 09:59 ewa553 napisała: > o cozze, oczywiscie:))) Te mozna tez zapiekac w taki sam sposob jak Jakobsmuscheln i oczywiscie z nabyciem muszli (skorupek) wtedy nie ma problemu. Kiedys bylismy w czworke - ja, moj Maz i zaprzyjaznione niemieckie malzenstwo we wloskiej restauracji , zaproponowano nam cozze na przekaske, co dla Niemcow zabrzmialo jak "Kotze".... :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Final 08.01.12, 09:38 Przyznaje z niejakim wstydem, ze pomylilam Jakobsmuscheln z Miesmuscheln:((((( Juz jak zobaczylam Marii zdjecie to sobie przypomnialam, ze wszystkie Jakobswege w Europie wlasnie takimi muszelkami sa oznaczone. Mario, a jak sie nazywaja Miesmuscheln po polsku? Nie spiesz sie z odpowiedzia, bo lece teraz do kina:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Final 08.01.12, 10:04 Stacje benzynowe Shell Oil tez maja muszle sw. Jakuba jako znak firmowy. Po polsku tak cozze jak i vongole to chyba tylko po prostu malze. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Final 08.01.12, 10:38 A mnie się przypomniało, jak na primie jeszcze przyszedł tato i napisał, że sobie robi cozze. No a amerykańsko-kanadyjskie pospólstwo, niezmiernie w owym czasie na primie rozpowszechnione - nuż go molestować co to. Tato się skonfundował no i tłumaczył cozze... to są... cozze -- wasza pierdo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Kokilka kokilce nierówna 08.01.12, 12:54 Nie wszystko co kupuje się pod nazwą coquiilles St Jacques nią tak naprawdę jest. Kilkanaście lat temu we Francji trwała walka o petoncle, czyli właśnie przegrzebki i vanaux które należą do tej samej rodziny, ale są łowione w głównie w Kanadzie i Australii. Są mniejsze i znacznie tańsze a ich muszle wygladają inaczej. Sprzedawane jako St Jacques nbierały szlachetnego połysku;-) Zwolennicy klasycznych coquilles St Jacques protestowali i to długo. Koniec końców bezskutecznie i teraz wszystko można sprzedać jako St. Jacques. Niemniej przegrzebki i coquille st. Jacques to nie jest dokładnie to samo zwierzątko;-) Ale oba przepyszne. Czytając Was "w temacie" rozmarzyłam się i obśliniłam. Pewnie pojadę na początku kwietnia do UP to sie po prostu w nich wytarzam. Zwłaszcza że mam z UP deal, jeśli ona zacznie walczyć psychicznie z chorobą, zrobi "effort" i wróci do stanu w którym będzie transportowalna normalnym samochodem to zabiorę ją do Bretanii, a tam moja szwagierka ma restaurację w porcie. A co ja tam będę dłużej gadać, idę do lodówki wyżreć paluszki krabowe z surimi:-( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kokilka kokilce nierówna 08.01.12, 13:04 Fedoro, tutaj się muszę z Tobą nie zgodzić. :-) Łacińska nazwa coquilles st Jacques to pecten maximus, po polsku należą do rodziny przegrzebkowatych, ale zwyczajowo się na nie mówi przegrzebki. pl.wikipedia.org/wiki/Pecten Myślę, że rozróżnienia na petoncles czy inne tam są w PL nieco abstrakcyjne, nie uważasz? :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kokilka kokilce nierówna 08.01.12, 13:09 Masz rację, że należą do tej samej rodziny, ale nie są tożsame:-) Stąd była tamta kłótnia sprzed lat. Co do abstarcji to oczywiście, zwłaszcza że w handlu raz na Świety Nigdy pojawią się przegrzebki i trąbki pospolite. Regularnie (w miarę) Można dostac jedynie moule i krewetki, ale jak np. w dziale rybnym chce sie moule francuskie a nie hiszpańskie albo holenderskie topani wytrzeszcz aoczy i mówi że przecież to na jedno wychodzi:-( To samo przy ostrygach. Nawet nie próbuję kupować, bo ..... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kokilka kokilce nierówna 08.01.12, 13:30 Też nie próbowałam. Jeszcze trochę chcę pożyć. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Kokilka kokilce nierówna 08.01.12, 13:32 Fedorze zazdraszczam krewnej z restauracja w Bretanii. Mam wspaniale wspomnienia z wakacji 2003 w Quiberon, nawet odnalazlam restauracje : www.morbihan.com/restaurant-l-huitriere/quiberon/tabid/7419/offreid/7a76fddd-d278-4838-ab67-7004ef17d47d/detail-restaurants.aspx w ktorej czesto z mezem bywalismy zawsze zamawiajac swieze, wielkie ostrygi i odpowiednio schlodzony Muscadet do ich popijania. Ech , to se juz ne vrati :( Odpowiedz Link
jutka1 Niedzielnie... 08.01.12, 12:55 Jak dotąd niedzielę spędzam "przy garach", czyli gotuję fasolkę po bretońsku. Już się ugotowała, zaraz będzie konsumpcja. A połowę produkcji zamrożę, bo jak zwykle zrobiłam tyle, do dla armii. :-) Pogoda szarobura, siedem stopni na plusie, nie pada. Wyszłam rano na mały spacer połączony z targiem, ale więcej już dziś nie wychodzę. Kokoszę się i moszczę. Mam trochę do przeczytania, trochę do obejrzenia, a jeśli najdzie mnie humor to mogę tylko leżeć na kanapie i gapić się za okno. :-))) Idealna niedziela. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Niedzielnie... 08.01.12, 13:15 Bezplciowa niedziela minela mi na ciuchowych zakupach (nie znosze!) dla wkrotce wyjezdzajacej za granice corki, gotowaniu obiadu i obserwowaniu wielkiej wieczornej burzy i ulewy. Austriaczki utknely na stacji, niedawno tekstowaly ze z powodu deszczu rozklad jazdy miejskiej kolejki poszedl sie pasc i czekam teraz na wiadomosc czy beda potrzebowac odebrania ze stacji. Pogoda pokrzyzowala mi plany oproznienia ogrodu i garazu z "przydasiow" ktore mialam wystawic przed dom w ramach gminnego dnia wystawki. Moze zdaze to zrobic jutro. Ale z drugiej strony ulewa oznacza ze nie musze podlewac ogrodu i moge jutro pojsc w krzaki i zasadzic kilka krzewow oraz tlum szalwi w roznych kolorach. Zdjecia z Jervis Bay i z jaskin Jenolan podrzuce jesli uda mi sie dopasc Austriaczki i zmusic do zladowania fotek na domowy komputer. Nie wzielam ze soba aparatu na te wycieczki. No to zmierzam w kierunku lozka, zezujac na wciaz milczaca komorke. Mam nadzieje ze dziewczyny sie nie potopily :o) Dziwne, jak sie przewijaja wodne tematy - Ewy prysznic z kolezanka, wodne jadalne stworzonka i deszcze w Sydney. Ciekawe, dlaczego jest tak mokro? Dobranoc! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedzielnie... 08.01.12, 14:29 Wrocilismy popoludniu z gor trafiajac prosto na deszcz oraz burze...ale jaka...podskoczylam az na krzesle, gdy nagle bez wczesniejszych grzmotow walnelo gdzies w poblizu az szyby zabrzeczaly w oknach. Po czym poszlo juz dalej. W gorach zielono jak nigdy. Jest pelno wszedzie wody nawet po drugiej stronie Gor Wododzialowych, czyli tam gdzie o tej porze roku bywalo zwyczajowo sucho. Zielen jest obledna. Jedna dolina przypominala mi obrazki z tropikalnej czesci Peru. W piatek musielismy palic w kominku, bo temperatura w dzien zjechala do 11C. Nie wiem ile bylo w nocy, ale nastepnego dnia rano zanim sie rozgrzalo do 26C tez trzeba bylo zapalic. Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedzielnie... 08.01.12, 22:15 ... tutaj też anomalijnie styczeń przebiega. Kilka stopni na plusie i mokro. Siąpi, dżdży i popaduje. Na mieście wyroiła się kupa narodu oglądając fajerwerki Wielkiej Orkiestry. Poza tym ostatnio ubogaciłam się o trzy pary boskich spodni idealnie pasujących do mojej dupy. I tutaj nachodzi mnie reminiscencja, że przez lata całe praktycznie prawie żadne spodnie do tej dupy nie chciały pasować. Bowiem jak były w biodrach dobre, to w pasie były kompletnie za duże. Spodni, które były teoretycznie dobre w pasie, zmierzyć się nie dawało bo powiedzmy w ogóle nie korelowały z biodrami i dupą w żaden sposób. No i tak. Teraz natomiast coiraz to natrafiam na boskie, idealne spodnie i się zastanawiam. Czy zaczęli szyć spodnie dla bab posiadających biodra oraz talię? Czyteż zmieniła się moja figura i zaczynam przypominać babę-rurę? Apropos figur, to odbyłam z przyjaciółką rozmowę na temat figur męskich i wspólnie doszłyśmy do wniosku, że atrakcyjna fizyczność męska jest dla nas kluczowo ważna. Nie ma żadnych tam "żeby tylko był czuły", " żeby dawał poczucie bezpieczeństwa", nie bił, nie pił, nie pierdział. Owszem, ww. musi być, lecz poza, lub razczej przedewszystkim wyglądać ma. Żeby oko można sobie zawiesić przy porannej kawie, przy kolacji, na wakacjach żeby nam towarzyszył widok zgrabnych pośladków w kąpielówkach, żeby z przysznica wyglądały kształtne ramiona i bicepsy, żeby dotykały nas ładne dłonie, a spod kołdry wystawały zgrabne łydki i kształtne stopy. Nie ma to tamto. I to się nigdy nie nudzi, nie powszednieje, i się nie przejada - wbrew ogólnie panującemu przekonaniu (z pewnością propagowanemu przez brzydkich facetów). A już szczególnie nie do pomyślenia jest zepsucie tego miłego oku i reszcie całokształtu przez powiedzmy nagłe zachodowanie "beer belly", lub jakieś inne zaniedbanie. Pamiętam kiedyś spotykałam się z wyjątkowo atrakcyjnym i kształtnym mężczyzną, i nagle po kilku tygodniach niespotykania on się rozbiera a tu.... z przodu zgrabnej, muskularnej sylewtki znienacka i zdradziecko sterczy mała, kurwa, miękka, przelewająca się jakby poduszeczka? wypustka? banieczka? A fuj! Zdrada. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedzielnie... 09.01.12, 09:47 Dorota, a co zrobisz jezeli Adonis z biegiem lat zacznie siwiec, lysiec, miesnie mu zwiotczeja, policzki opadna, czolo sie pomarszczy? Moim zdaniem bardziej niz uroda liczy sie osobowosc, ktora urode wypelnia wkladajac w nia ducha. Liczy sie blysk oczu, usmiech, mimika, gesty, czyli cos co albo sie ma, albo nie ma, cos czego nie mozna nabyc na silowni czy u fryzjera. Niedawno w TV widzialam Maximiliana Schella ktory podobno juz 80 lat skonczyl, ale z ktorym niejedna kobieta , mnie nie wylaczajac, chetnie by na kolacje poszla :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedzielnie... 09.01.12, 11:14 Marysiu, robisz takie założenie, że facet starszy traci na atrakcyjności. Sama nie przepadam za łysiną, ale niektóre koleżanki wręcz nie tolerują facetów z włosami na głowie. A już czemu uważasz zmarszczki i siwiznę za jakąś szczególnie nieatrakcyjną to pojęcia nie mam. Niedawno byłam na Sherlocku Holmesie i stwierdzam, że dopiero teraz Robert Downey Jr. zaczyna wyglądać jako tako. Co do mięśni to one wiotczeją nie z powodu wieku lecz z powodu płaszczenia dupy przed telewizorem. Zresztą to samo dotyczy osobowości. Jeśli mam wybór to dla mnie osobowość+wygląd. Czemu to ma być albo, albo? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedzielnie... 09.01.12, 12:04 Dorota, skoncentrowalas swoj opis na wygladzie, nie na osobistosci, dlatego napisalam o osobistosci . Uwazam ze jak sie ma osobistosc to sie ma i wyglad, ale nie zawsze jak sie ma wyglad, to sie ma osobistosc. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek i vqrv od rana 09.01.12, 10:06 Zamelduję, że od rana mam wysoki poziom vqrvieliny przez bachory piętro wyżej. Można się domyślić, że mnie obudziły wrzaskami i rzucaniem ciężkich przedmiotów po podłodze nad mą głową, a że sąsiedzi nie raczą mieć dywanów, to i wszystko słychać jak ta lala. A że do późna (czy też raczej: do wcześnie) oglądałam "Lie to me", więc i odespać nie odespałam. BR/// Nic to, jeśli będę w czasie dnia zbyt zmęczona to sobie sjestę trzasnę. Plany na dziś, z powodów powyższych, mam dość mgliste i pewnie skupię się na rzeczach manualnych a nie wymagających zbytniego myślenia. Na przykład zrobienie białego sera, bo 2 litry kwaśnego mleka właśnie "doszły". Albo uporządkowanie papierów zalegających biurko już prawie pod sufit. :-) Co do męskiego wyglądu to mam raczej jak Maria. :-) Życzę miłego poniedziałku. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek i vqrv od rana 09.01.12, 13:01 No tak, ja podobnie. Poniewaz mam sporo roboty od rana wiec wczoraj postanowilam wczesniej pojsc sapc. Jakbym zapomniala, ze kto ma pszczoly ten ma miod a kto ma rodzine ten ma ..... Najpierw musieli po koleji wlezc mi na glowe le Maz i Dziecinka. Potem kolo pierwszej przypomnialy sobie o mnie zwierzeta. Najpierw Krowisia przyszla po pieszczoty zwalajac mi na klate najpierw leb a potem raczke trzytonowke, potem po kolei oba koty. O 3 rano Synus wrocil z pracy i zrobil sobie posilek. Nie tylko mnie tym widocznie obudzil (choc w zasadzie wcale cicho sie zachowywal) bo o 6 sasiedzi w ramach zemsty wlaczyli swoja maszynke do strzelania czym uniemozliwili pozytywne zakonczenie nocy. Co do meskiego wygladu to mnie jest wszystko jedno. Potrafia mi sie takie dziwoty spodobac ze sama sobie odmawiam prawa do wypowiadania sie w temacie;-) Mleka gratuluje! Ja sobie upieklam papryke czerwona i pozre ja w towarzystwie lososia i szpinaku lisciastego. O! Niech mam:-) Niestety nie moge skupic sie na manualnych, musze podgonic z robota. Takoz zycze milego poniedzialku, acz u nas zaczal sie tak sobie. W trakcie, a wlasciwie na koniec, konferencji prasowej ktorej udzielal, prokurator wojskowy palna sobie w leb. Brrr...... wprawdzie nie do konca skutecznie, ale brrrrr...... Odpowiedz Link
ewa553 a propos prokuratora 09.01.12, 13:07 to ja sie zastanawiam, czy wprowadzono w Polsce nowa gramatyke? Za moich czasow (mowie jak babcie:))) odmienialo sie tak: Plk Mikolaj Przybyl Pulkownikowi Przybyle Pulkownika Przybyly Tymczasem w zalaczonym do reportazu GW dzwieku redaktora jakies stacji radiowej, uslyszalam nastepujaca odmiane: Pulkownikowi Przybylowi Pulkownika Przybyla Zanim zaczne sie lapac za glowe, sprawdzam u Was jak sie teraz w Polsce odmienia? Nie, jak lud mowi, tylko chodzi mi o jezyk literacki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: a propos prokuratora 09.01.12, 13:42 Tak by się odmieniało, gdyby miał na nazwisko Przybyła (Twoja odmiana to rodzaj żeński). Przybył to "ten", więc ta odmiana mnie absolutnie nie razi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek i vqrv od rana 09.01.12, 13:44 No to miałaś gorszą noc od mojej. W mojej tylko kciuk mi odcięło, i poranek był "bachorowy". Reszta to pikuś. :-) Kwaśnym mlekiem to tak się cieszę, że piszczeć chcę z radości. :-) Mlekiem, i serem białym in spe. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Ale kino!!! 09.01.12, 12:54 Bylam wczoraj na francuskim filmie "Ziemlich beste Freunde" (prawie najlepsi przyjaciele, Intouchables - tytul oryginalu). Ludzie, o malo sie nie posikalam ze smiechu. Od pierwszej do ostatniej sceny pekalo cale kino ze smiechu, ja sie poplakalam. Komedie nie maja u mnie priorytetu, ale to byla perelka. Musze isc drugi raz, bo dialogi sa przepyszne i smiejac sie nie nadazalam ze sluchaniem wszystkich. Lubie wlasnie dowcip slowny, a nie sytuacyjny. Wszystkim goraco film polecam. Jutce zazdraszczam, bo bedzie na dodatek sluchac w oryginale!!!! Jak sie u nas za pol roku pokaze na DVD, to sobie pozycze, bo wszelakie diwidy puszczam w oryginale z podpisami. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ale kino!!! 09.01.12, 13:40 Ten film to rzeczywiście perełka. Obu aktorów bardzo lubię, ale Omara Sy to uwielbiam po grób za skecze komediowe "Service apres vente" (Fedo powinna kojarzyć). Odpowiedz Link
ewa553 jestem z siebie dumna!! 09.01.12, 13:15 wreszcie oddalam dzisiaj w sadzie rodzinnym raport, ktory powinnam byla w lipcu 2011 oddac. Troche dziwnie sie czuje, tak jakbym zdjela uciskajacy but. Jak sie przyzwyczaje zyc bez zadnych zaleglosci (poza prasowaniem, czywiscie:)))?? Odpowiedz Link
jutka1 Re: jestem z siebie dumna!! 09.01.12, 13:45 Nowych zaległości nazbierasz, spoko. One nigdy nie znikaja na dobre. :-) Gratulacje. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Zaleglosci 10.01.12, 09:26 A propos zaleglosci to u mnie zalega pranie z 4 osob nie robione od kilku dni, bo jednak nie dalo sie dluzej znosic tego co moja pralka robila. Dziesiaj przyjedzie i ruszy do pracy nowa, to sie ja przetestuje ze 4 razy. Te moje dzieci toi sa jakies dziwne. Jakby pod wzgledem upioru ubiorow zostaly w dziecinstwie. Z kazdego dnia jakas niesamowita ilosc odziezy z nich spada do brudow! A w koncu nie robia pod siebie, nie taplaja sie w piaskownicy, nie spadaja z rowerow do kaluz, az trudno uwierzyc. Lza mi sie lekko kreci w oku na mysl o starej pralce. Wierna i dzielna byla. 16 lat z okladem, odwalala swoja brudna robote, a teraz nic nawet nie bedzie miala emerytury tylko tak na wysypisko jak jakis smiec:-( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zaleglosci 10.01.12, 09:46 16-letnia pralka to ewenement, Fedo - teraz je produkują na najwyżej 8-10 lat używania, a średnio przy takim zużyciu jak Wasze z 6 lat by wytrzymała. :-) Zacznij już teraz odkładać 10 zeta miesięcznie na następną. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Zaleglosci 10.01.12, 09:49 hehe, u mojej siostry uwil sobie gniazdko jej studiujacy wnuk. I tez maszyna leci na okraglo, choc to tylko jedna dodatkowa osoba! I nie obylo sie bez walk: zwyciezyla o tyle, ze "maly" nie rozrzuca rzeczy po pokoju, tylko odklada grzecznie do kosza na brudy:))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Zaleglosci 10.01.12, 09:59 Jutko Ty wieczna optymistko!!! Na jakie 6 lat? Od 2 do 5. Przy zakupie teraz z automatu prawie oferuja przedluzenie gwarancji do 5 lat. Co oznacza ze po uplywie 5 lat i jednego dnie pralka zejdzie:-) Ta stara byla wyjatkowym przypadkiem bo juz wtedy fachmani mowili ze jak sie ma pecha to AGD trawa 6 lat a jak szczescie to 8. Ale mysmy bardzo sie zaprzyjaznily:-) No i nie da sie ukryc ze nawet te 16 lat temu kosztowala dwa razy tyle co ta nowa. A wcale nie byla z naj naj wyzszej polki, tylko z wyzszej polki sreniego przedzialu:-) Kupilismy wtedy jakies hurtowe ilosci sprzetu i z tego zaciagu zostala tylko ona i zestaw HI FI ktory stoi nie uzywany od kilku lat, wiec nie wiadomo czy jeszcze zyje czy juz jest mumijka. Swoja droga musze go sprawdziec. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Zaleglosci 10.01.12, 10:02 Ech ta mlodziez. Mojej Dziecince trzeba bylo sprawic osobny pokojowy kosz na brudy bo ma taki balagan u siebie ze jej sie myli z czystym:-( Synus ma pozadek, ale tylko dlatego ze kiedy on jest na szychcie to le Maz zajmuje jego pokoj i tam pracuje, a ze pedant to nim zacznie pracowac to sprzata. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Zaleglosci 10.01.12, 11:02 Podejrzewam, że moja pralka może mieć też coś około tego. Bo "przyszła" z moim byłym, trwała 7 lat z nami, potem od 7 ze mną, a na "wejściu" już miała swoje lata. Owszem, ma fazy kiedy łomocze. Ale jakoś mijają. Miała też fazę spadania paska, no to się go zakładało i prała dalej. Koncepcja nabycia pralki, która się zepsuje za dwa lata jest zbereźna. Nasuwa myśl o wyższości balii z tarą. Plus tarowy, oczywiście. Czy wiecie, że w XIX wieku opłacało się wysyłać brudy statkiem do prania do Chin? Myślę, że jesteśmy blisko powrotu do tego obyczaju... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 10.01.12, 09:55 Nie będę już się powtarzać, że za oknem szaro, buro itepe. Coś mnie jakieś przeziębienie chyba bierze. Tfu! Odpukać! Zaszywam się dziś w gabinecie i porządkuję papiery. W przerwach będę gotować krupnik albo grzybową, jeszcze nie zdecydowałam. Przy okazji małe zakupy prowiantowe na targu i spacer do/po parku, to tak dla zdrowotności, może mi przetka ten katar czycuś. Więcej pierduł nie pamiętam. :-) Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek 10.01.12, 10:05 Za kazdym razem kiedy piszesz o wypadach na targ sciska mnie tesknota. W sumie z Paryza i Francji juz tylko tego mi brak na codzien. Nawet mmoje przydomowe "wariatki" handlujace wszystkim co mozna chciec nie zastapia takiej ferii barw, wyboru, krzykow, zartow..... ech. Tego i owocow morza jest mi brak!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 10.01.12, 10:12 Doskonale to rozumiem, Fedo. Też do targów i owoców morza tęskniłam, i będę tęsknić jak znowu wrócę do PL. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 10.01.12, 11:09 ... obrzydliwość pogodowa trwa i napiera. Czuję się najbliżej przygnębienia zimowego od wielu lat. Jakiś niechciej, tęsknota za czymś niewiadomoczym i płaczliwość. Przed chwilą na pasku reklam mignęło mi zdjęcie Dubrownika i się cała rozmiąchałam przypominając moją studencką wyprawę dam w odmętach XX wieku, gdzieś jeszcze przed wojną (na Bałkanach). Było to w lutym i z takiej właśnie depresjonującej pogody wpadłyśmy nagle w piękne słońce pluskające się w falach Adriatyku. W nocy mnie znowu zmiąchały sny, że bij o ścianę krzycz hura i generalnie mam ochotę się zwinąć w kulkę i schować pod kanapę na jakie lat 100 czyteż może 250? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 10.01.12, 11:46 Biedny Stokrot. :-( Też sobie narzeknę, że katar nie odpuszcza. :-/ Zamiast więc zupy takiej czy śmakiej, zrobię sobie rosół z kury: tak jak babcie polecały na przeziębienia. I gołąbki zrobię zamiast porządkowania papierów. :-))) Idę po kapustę i mięso. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 10.01.12, 12:40 A u nas dzisiaj spokojnie i slonecznie, az sie chce wyjsc z domu. Odpowiedz Link
ewa553 wiecie co, 10.01.12, 17:06 mysle ze toto co pisze na normalnosci, to chyba ktos nas podpuszcza, bo trudno uwierzyc zeby ktos az takie okropnosci naprawde myslal. Bylam dzis wiele godzin w drodze, glownie w sprawach chorej kolezanki, ktora musi sie pozbyc agresywnego krolika. Bylam w sklepie zoologicznym, w ktorym go nabyla, nielegalnie zreszta, bo prywatnie od sprzedawcy. Najpierw sklamalam im, ze jestem jej prawna opiekunka bo ona w miedzyczasie jest prawie niewidoma, poza tym chora nerwowo i musze ja przekazac do szpitala. Oczywiscie kit im wciskalam, bo nie chcieli krolika wziasc spowrotem. Ale tak ich ta opowiescia wzruszylam, ze postanowili do jutra znalezc inne miejsca dla zwierzaczka. Tyle ze moja Marion jak jej to opowiedzialam to najpierw sie smiala, a nastepnie zasmucila, ze conajmniej przez pol roku nie bedzie sie mogla pokazac w sklepie. Albo wejsc i posuwac sie poomacku, tylko na kasie ma uwazac zeby nie wyjac z kieszeni kluczy od auta:))) Tak oto wesolo spedzalysmy czas gotujac rownoczesnie (ja gotowalam) udka kurze, a nastepnie na tym wywarze zupe jarzynowa z roznymi jarzynami nabytymi przeze mnie na targu. Bylo pyszne, a gar sie zrobil na 3 dni. Bedac zreszta na zakupach kupilam paczke fasolki jasiek, zwanej tu Saubohnen, czyli swinska fasolka. Bo mi narobilas smaku, Jutka. Tylko po zakupie stwierdzilam, ze nie gotowalam tego od dziesiecioleci i nie mam pojecia jakiej by tu kielbasy "uzyc". Jakies sugestie? mam tu na targu slaskiego rzeznika! Odpowiedz Link
jutka1 Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 18:02 Basiu, ja tym razem użyłam tylko wędzonego chudego boczku, wcześniej obsmażonego. A kiełbasę jaką? Jaka tam najbardziej przypomina podwawelską. ;-))) Niech Ci Maria podpowie, bo ja się na Waszych niemieckich wurstach nie wyznaję. :-) A inne takie... Zrobiłam gołąbki sztuk 20. Właśnie pyrkolą. :-D Odpowiedz Link
ewa553 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 18:08 kupujac fasolke "macalam" kapusty, czy sa dosc luzne na golabki. Ale zrobie tez dopiero po urlopiku. Nie znam podwawelskiej, wiec nie mam skali porownawczej. Maryska, masz w okolicy polskiego rzeznika, zeby spytac? Boczek wedzony, chudziutki to dobry pomysl. Ale powiem Ci Jutka, ze na mysl by mi nie przyszlo podsmazac wedzonke! Na co to ma byc dobre? Moze podsmazalas w stanie pokrojonym? Wtedy rozumiem, wypusci resztki ew.tluszczu. Tak, chyba tez tak zrobie. Jasne, ja glupia myslalam ze podsmazalas jak pieczen, w calosci:)))) ojojoj Odpowiedz Link
jutka1 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 18:12 Dobrze kumpinujesz Basiu, boczek był w kawałkach. :-) A kapusta na gołąbki wcale nie musi być "luźna". :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 18:18 jak nie jest luzna, to mi sie liscie dra przy zdejmowaniu z glowki. Mysle zreszta, ze kupie juz pojedyncze liscie na targu: jest takie jedno stanowisko tylko z kapusta i siekaja, kroja itd. na zamowienie. Troche drozej, ale oszczedze babrania. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 18:44 Basiu, na miły pambuk, liście na sucho odrywasz??? Popatrz tutaj jak to się robi: www.youtube.com/watch?v=0kvaiOsQ4vU Odpowiedz Link
ewa553 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 19:50 costyjutka! oczywiscie ze na wrzaco:))) zawsze mam kuchnie zapryskana i rece poparzone. ale mimo tej metody lepiej jest miec luzniejsza kapuste. Odpowiedz Link
maria421 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 19:09 Oznajmiam ze sie na niemieckich Wurstach nie znam bo nie jadam, a raczej wyjatkowo rzadko jadam. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 19:52 jem tylko rozne niemieckie szynki. ale pytalam o polskiego rzeznika tutaj! a skurwiajac na niedawno omawiany temat muszel Jakuba: wlasnie w jakims programie pokazywali przepis: zawijali te muszle (bez skorupek:))) w szynke serano i piekli w piekarniku! Odpowiedz Link
maria421 Re: Fasolka i inne takie :-) 10.01.12, 20:50 ewa553 napisała: > jem tylko rozne niemieckie szynki. ale pytalam o polskiego rzeznika tutaj! Jeszcze nigdy nie bylam w polskim sklepie w Niemczech. > a skurwiajac na niedawno omawiany temat muszel Jakuba: wlasnie w jakims program > ie pokazywali przepis: zawijali te muszle (bez skorupek:))) w szynke serano i p > iekli w piekarniku! Profanacja ! Odpowiedz Link
ewa553 i jeszcze cos: 10.01.12, 17:15 zachwycilo Cie dluge zdanie Dorotko, wiec Ci moze przypomne pewna lekture: byl niejaki Jalu Kurek, ktorego pol wieku temu czytalysmy z moja mama rownoczesnie zabawiajac sie jego zdaniami na pol strony. Ktos czytal? Ironia losu: pamietam autora, tytul, dlugie zdania, a za cholere nie pamietam o czym to bylo:)))) Chyba o strasznej biedzie w sanacyjnen Polsce, co to biedni ludzie musieli zapalke dzielic na czworo. Bo jakos mi sie to kojarzy z naszymi zartami, ze za sanacji mozna bylo to robic, bo w komunistycznej Polsce trzeba bylo conajmniej czerech zapalek, zeby cokolwiek zapalic:))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: i jeszcze cos: 10.01.12, 18:16 Jesli podniecacie sie dlugimi zdaniami to polecam Odojewskiego. Zdanie na dwie strony...hmmm A tak ogolnie to wam zazdroszcze bo tak sobie w domu pod koldra siedzicie, w garnkach przewracacie, delikatesy pyrkoczecie a ja tu cholera od rana do nocy w bitach i bajtach siedzem. Przeadresowalam dzisiaj tagi z dwoch sterownikow aby na innych protokolach jechac teraz przy czym redundancje zrobic na serverach. Fajnie bedzie jak juz sie pozbede tego cholernego profibasa. Pa robaczki, lece do domu pod koldre sie schowac bo zima sie trochu zrobila. Sniegu co prawda niewiele ale poznizej 0 siem zrobilo. Zarcia robic nie bede bo musze zrzucic te dwa kg co siem podczas swiat nabylam... Cholera! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: i jeszcze cos: 10.01.12, 20:33 Mnie się też jakieś dwa kilo pojawiło (bo dajcież spokój, te wszystkie grille plus świąteczne ciasto Jean-Paula, plus papaye, awokado i likier amarula, no i wino wino wino). Ale postanowiłam je zatrzymać bo się uplasowało przyjemnie na biuście i pośladkach co wygląda ciekawie, pozwalając nadal umieścić się w mojej odzieży. No nie wiem jedynie o superobcisłych spodniach z perłowego zamszu, których nie miałam odwagi próbować założyć... Za to pies Tofik schudł i to już nie jest fajne. Bo zawsze chudy, a teraz wręcz sterczą mu kościny i wygląda biedulnie. Zmieniłam mu dietę, zamiast rybki co drugi dzień zapodając kurczaczka i wrzucając do żarcia masełko, ale nie wiem czy to coś da. Obawiam się, że jest to jakiś problem trawienny z przyswajaniem pokarmów. Nie wiem co tu robić, bo chińskich lekarzy dla psów nie ma a w skuteczność zwykłych wetów w leczeniu nie wierzę, chociaż szacun dla ich umiejętności sprzedaży specjalistycznych karm ;) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: i jeszcze cos: 10.01.12, 20:48 Jak Krowisia miala skreta zoladkowego i nic ale to nic nie zyczyla sobie jesc to kupowalam jej takie puszki (za 12 PLN mala sztuka, zeby je same pokrecilo) co to zupna lyzka dziennie zalatwiala jej potrzeby. To nie jest karma tylko jakas taka esencja protein latwoprzyswajalnych. No i jak zawsze polecam Ci moja kumpele naukowca. Nie jest wetem chinskiej specjalosci, ale jest bardzo przyzwoitym i kumatym zwierzecologiem. Poza tym jak czuje ze nie kuma to poleca takich o ktorych wie ze skumaja. A zna skubana chyba wszystkich. Odpowiedz Link
jutka1 Środa, unikać dziś sklepów :-) 11.01.12, 10:25 Dzisiaj pierwszy dzień zimowych wyprzedaży, czyli trzeba się trzymać z dala od sklepów, bo tłum zatratuje. ;-))) Musiałam wstać wcześnie, bo na 9:00 miałam wyznaczoną telekonferencję. br/ Ale dzięki temu mam dłuższy dzień do dyspozycji. Pobojowisko po produkcji gołąbków posprzątane, zmywarka furczy, dwie kawy wypite, teraz czas na róg do spożywczego skoczyć po kilka drobiazgów. Za oknem jest jasno-szaro, norma styczniowa. Przynajmniej nie pada. Tyle pierduł porannych. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Środa, unikać dziś sklepów :-) 11.01.12, 10:58 Lojezu, pierwszy dzien wysprzedazy? Tak dlugo musieliscie czekac? Tutaj jatka zaczela sie w pierwszy dzien swiat... Ble... Ale ja i tak nie korzystam... kupuje sie zbyt ad hoc a pozniej masa szmelcu lezy i sie kisi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, unikać dziś sklepów :-) 11.01.12, 11:10 Szfedziu, tutaj w zasadzie wyprzedaże są dwa razy do roku: w styczniu i w lipcu. Daty ustalane odgórnie, a zaczynają się zawsze w środę. :-) Nie lubię tłumów, a w ogóle za zakupami nie przepadam, więc pierwszych dni wyprzedaży unikam jak ognia. :-) Odpowiedz Link