O pierdułach -- Odc. 163 :-)))

11.01.12, 11:13
Otwarte. :-)
Dzisiejsze wpisy zaraz wkleję.
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy - środa 11.01.12, 11:15
      Środa, unikać dziś sklepów :-)
      jutka1 11.01.12, 10:25 Odpowiedz
      Dzisiaj pierwszy dzień zimowych wyprzedaży, czyli trzeba się trzymać z dala od sklepów, bo tłum zatratuje. ;-)))
      Musiałam wstać wcześnie, bo na 9:00 miałam wyznaczoną telekonferencję. br/
      Ale dzięki temu mam dłuższy dzień do dyspozycji. Pobojowisko po produkcji gołąbków posprzątane, zmywarka furczy, dwie kawy wypite, teraz czas na róg do spożywczego skoczyć po kilka drobiazgów.
      Za oknem jest jasno-szaro, norma styczniowa. Przynajmniej nie pada.

      Tyle pierduł porannych. Miłego dnia życzę. :-)


      Re: Środa, unikać dziś sklepów :-)
      kielbie_we_lbie_30 11.01.12, 10:58 Odpowiedz
      Lojezu, pierwszy dzien wysprzedazy? Tak dlugo musieliscie czekac?
      Tutaj jatka zaczela sie w pierwszy dzien swiat...
      Ble...
      Ale ja i tak nie korzystam... kupuje sie zbyt ad hoc a pozniej masa szmelcu lezy i sie kisi.
      • maria421 Re: Dzisiejsze wpisy - środa 11.01.12, 11:34
        Wlasnie wrocilam od dentysty, mam jeszcze zaplanowane trzy posiedzenia, ale ciesze sie ze pierwsze juz za mna.

        Co do wyprzedazy to z nich nie korzystam. Nie uwazam ze musze sobie kupic kolejny sweterek czy spodnie tylko dlatego ze kosztuja iles tam procent mniej. Kupuje kiedy potrzebuje albo kiedy naprawde cos mnie zachwyci i jezeli wtedy sie zdarzy sie rabat, to oczywiscie bardzo sie ciesze.
        • ewa553 Re: Dzisiejsze wpisy - środa 11.01.12, 14:45
          takie terminowe wyprzedaze - 2 razy w roku, zlikwidowqano u nas juz pare lat temu. Ale oczywiscie raz po raz sa wyprzedaze, najwieksza chyba zaczyna sie wlasnie dzien po Swietach i trwa bez konca:))) to okres kiedy unikam wizyt w miescie, bom mala i moga mnie zadeptac:)))

          Jutka, czy Ty robisz golabki tak jak na tym zalaczonym przez Ciebie filmiku? Wiem ze co region Polski, to inne przepisy, wiec pytam. Bo mnie by na mysl nie przyszlo gotowac golabki!
          Az do podsmazania zgadzam sie z filmikiem, ale nastepnie przekladam do dosc plaskiego naczynia, zalewam na 2 cm rosolkiem (z tytki) i dusze w piekarniku. Sos pomidorowy robie osobno i polewam golabki na talerzu. Poza tym ja robie golabki nie z samego miesa, tylko z ryzem (malo ryzu, wiecej miesa) i wtedy jest to kompletne danie, a wiec zadne tam ziemniaczki czy co. Prosze szanowne kolezenstwo o uwagi golabkowe, bo lubie porownywac regionalne kuchnie, czasami lapie sie przy tym jakis pomysl.
          • maria421 Re: Dzisiejsze wpisy - środa 11.01.12, 15:05
            Ja golabki robie bez ryzu, do miesa dodaje tylko tarta bulke, tak jak do kotletow mielonych. Podsmazam golabki na patelni z obu stron, potem zalewam rosolem i pomidorami z puszki i dusze na wolnym ogniu.
          • roseanne Re: Dzisiejsze wpisy - środa 11.01.12, 15:36
            golabki z czsow dziecinsta to bylo mieso +kasza jeczmienna w kapuscie
            w rodzinie M robi sie z ryzem i takie tez czesto goszcza

            sobie czasami robie bezmiesne - z dynia lub grzybami, lub soczewica
          • jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy - środa 11.01.12, 15:41
            Ja je gotuję na bardzo małym ogniu i nie przysmażam, sos (pomidorowy, zabielany śmietaną) robię obok i wlewam do garnka. W farszu jest mięso, ryż, zeszklona cebula i przyprawy.
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 11.01.12, 17:41
      No i tak nastąpiło "porwanie" konwencji pierulum. Bo pierdulenie wraz z napierdalaniem się obecnie odbywa na "normalności" a na pierdulum pierdolą o żarciu alalong jakby mieli zamiar wyżywić pluton wojska w trakcie wojny 100-letniej. Ja się radośnie przyłączam, w kwestii gołąbków jest tak, że u mnie w domu się gotowało farsz mięsny zawijany zaś sos był na wywarze gołąbkowym, z zasmażką i kawałeczkami podsmażonego boczku. Podawane z ziemniaczkami. Nazywaliśmy to gołąbkami, lecz poinstruowana zostałam, że fachowo - jest to faszerowana kapusta. Zaś gołąbki są z farszem mięsno ryżowym.

      Apropos ziemniaczków, to moja mama zawsze memłała ziemniaki w garze i serwowała w formie uformowanej łyżką masy polanej masłem czy np. sosem. Aż pewnego razu jedliśmy obiad u znajomych, gdzie podano ziemniaki niezmemłane. I ojciec się tymi całościowymi ziemniakami zachwycił komplementując gospodynię. Moja mama ewidentnie się poczuła naurszona wewnętrznie i zewnętrznie bo do dziś pamietam jak w kuchni monologowała posiłkując sie moją obecnością, coby nie wyglądało że gada do siebie, że ona tutaj się stara utrzymać pewien standard, podając nam eleganckie puree ziemniaczane. A "ta Krystyna" (skomplementowana bowiem gospodyni była imienniczką mojej mamy) to rzuca na talerz takie kartofle z gara jak chłopom od pola, a "ten ojciec" się tym zachwyca jakby było czym. Ale aluzju paniał i od tej pory też mieliśmy "kartofle z gara jak chłopom" po czym po kilku latach jak ktoś podał puree to mama zrobiła potem "pf, pf, pf tylko te zmieniaki takie zmymłane że w ogóle nie wiadomo co to jest, może z torebki?" :)))
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Porwanie Pierdulum :-) 11.01.12, 18:56
        No właśnie, świat na głowie stanął. :-)

        Co do gołąbków, to słusznie Cię 100K poinstruowano, bo faszerowana kapusta (chou farci) ma nadzienie z mięsa, bez ryżu. :-) Moje następne gołąbki będą z kaszą gryczaną, mięsem i suszonymi grzybami, ale jeszcze muszę przepis znaleźć. Chyba ta kasza na surowo z mięsem powinna być mieszana, bo inaczej się miazga zrobi. ? Jakieś opinie w temacie ?

        Idę podgrzewać ptice. Głodna się zrobiłam.
        • maria421 Re: Porwanie Pierdulum :-) 11.01.12, 19:09
          Nigdy nie robilam golabkow z kasza gryczana, ale mysle ze kasza powinna byc podgotowana przed polaczeniem z miesem bo ma dluzszy czas gotowania niz mielone mieso.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 08:37
      Dzis kolejny dzien maratonu. Bo wczoraj spedzilam "wieksza polowe" dnia na wozeniu chorej M. fteiwefte do i z kliniki, gdzie w koncu miala not-operacje oka, wozenie/oddawanie krolika
      i dziesiatki innych spraw. Krotka wizyta w poludnie w domu, wizyta u innej psipsioly, ktora mi skrocila spodnie, ktore chce jutro ubrac itd. Wieczorem zasnelam na telewizji:((((
      Dzis doprowadzenie mieszkania do stanu uzywalnosci, przygotowanie poscieli dla D. ktora od jutra tu zamieszka w ramach opieki nad kotkami, odebranie biletow na koncert, krotka wizyta u lekarza, celem podpisania czegos, wizyta w pewnym biurze, karmienie krolika drugiego na drugim koncu miasta, krotka wizyta w ogrodzie, gdzie trzeba podlac kwiaty w domku. no i pakowanie niby tylko na krotko, ale tym bardziej trudna decyzja co zabrac..... Obled.
      Od jutra pelen wypoczynek, welnesowanie sie w hotelu, spacery i shoping, co uwielbiam:))) mam nadzieje ze uda mi sie nabyc najwspanialszy przysmak Austrii, rum-kokos-schoko-kugeln.
      Pycha!!!! A poniewaz przytylam 3 kg (!!! alarm, alarm!!!), to nie mam nic do stracenia...
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 09:18
        A ja bylam wczoraj na wyprzedazy:-) Z tym ze w Warszawie to juz koncowka, a ja wystepowalam jeno w roli kosultantki. Dziecinka byla sobie nabyla jakies bluzeczki, sweterki do tego cztery spodnice, dwie sukienki, krotkie spodenki, rajstopy w kolorach teczy i granatowe muszkieterki. Malo nie padlysmy ze zmeczenia. Objechalysmy w poszukiwaniu tych ostatnich i jednej z kiecek cztery centra handlowe. Teraz mamy spokoj na kilka miesiecy.
        Faktem jest ze pierwszy dzien wyprzedazy w Paryzu to jest cos!!!! Zupelnie o tym zaponialam i nieoczekiwanie wpadlam na to latem. Pojawilam sie w Paryzu dokladnie w letnia srode rano. Niesamowity widok. Kolejki pod sklepami slynnych marek. Tlum oczkujacy na otwarcie Galeries Lafayettes i Printemps. A potem legiony pan i panow obladowanych torbami z napisem SOLDES i szalenstwem w oczach, liczacych w metrze paczki, obijajacych sie o siebie na chodnikach etc... Cudo:-).
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 09:28
          No i takich właśnie scen dantejskich unikam jak ognia. :-)
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 09:32
            Fedoro, co to sa "muszkietierki"?

            Donosze ze u nas znow wieje i ze sie w taka pogode zwlec z lozka nie moge.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 09:46
        Ewa, po takiej gonitwie nalezy Ci sie welness :)
        Ja wlasnnie dzisiaj odzyskalam moja przedswiateczna wage, ale musze jeszcze zrzucic kilogram -pamiatke po adwentowych plackach kartoflanych, ciasteczkach, prazonych midgalach itp.
        Potem mam zamiar, jak zwykle na poczatku roku, stracic jeszcze kilogramow tyle, ile sie uda :)
        • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 11:12
          Jutka, mnie takie rzeczy smiesza do wypeku:-)
          Mario, muszkieterki to sa kozaki ponadkolanne
          A ponizej dowod na to ze kolejki sa wiecznie zywe. Ta to na soldy u Gucciego. Wpuszczali tylko po kilka osob na raz
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/dd/wi/7ita/uyrlwba0dvGbaci74B.jpg
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 11:59
            Ano tak, powinnam skojarzyc ze muszkietierki to kozaki:)

            To zdjecie to kolejka do Gucciego w Paryzu czy w Warszawie?
            • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 12:09
              W Paryzu:-)
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 12.01.12, 12:42
                Juz myslalam ze sie tak Warszawiacy w kolejce do Gucciego ustawiaja zeby kupic np. torbe za 800 Euro zamiast za 1000 :-)
                Jakby nie bylo 20% obnizki to jest okazja ! :)
    • pierdoklecja_prutka Psiakrew! 12.01.12, 19:21
      No i zmienili -iły temat na wyprzedaże. A chciałam tutaj opisać fusili arabiato-marinara, który wymyśliłam zrobiłam i zjadłam :) Co mi przypomina pewniego młodzieńca, z którym się lata temu spotykałam. Człowiek ów, powiedział mi raz w sekrecie (nie pamiętam dokładnie, było późno w nocy, cycat :))) - "przeleciałem go i zjadłem". Co mi się przypomniało apropos linka z którego ukradłam na fejsie, żeby dawać pierwszeństwo na drodze statkom kosmicznym. Bo, jak słusznie zauważył ktoś, taki statek może człowieka przelecieć. Co z kolei mi przypomina piosenkę z lat '70 pt. Przeleć mnie :)))
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Psiakrew! 12.01.12, 19:31
        Opisuj fusili, ale już! :-)))

        Twoje skojarzenia mi się bardzo, ale to bardzo podobają. Bez włazidupstwa, żeby nie było!
        :-)))

        Idę zjeść gołąbka z ziemniakami puree, hahaha :-D, wszystko posypaną dużą ilością natki pietruszki, a do tego szklankę langwedockiego czerwońca. :-)
        • pierdoklecja_prutka Fusili di mar-rabiata :) 12.01.12, 20:33
          Sos pomidorowy wykonać dodając kilka paseczków papryczki chili, nie zapominając o pesteczkach oczywiście. Pod koniec wrzucić kilka przekrojonych na pół, lub w plasterki czarnych oliwek. Sosem polać fusili, na górę wrzucić kilka muli marynowanych na pikantnie z puszki, posypać tartym serem typu roquefort, i położyć kilka kawałeczków pleśniowego. Albo tylko gorgonzoli położyć trochę. Wstawić do rozgrzanego piekarnika na tyle żeby się sery rozpuściły i leciutko przypiekły. Ja pożytkowałam z rukolą skropioną sokiem z cytryny i piwem niepasteryzowanym Łomża.

          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Fusili di mar-rabiata :) 12.01.12, 20:47
            A sos p. jak robisz? :-)

            Mario, no niestety, jak już Pierdulum skidnapowane zostało, to taka świecka tradycja się z tego robi... :-) Za to na Kulinarium o seksie. Czemu nie, czemu nie, jemu też należy się. :-D
            • maria421 Re: Fusili di mar-rabiata :) 12.01.12, 21:21
              Jakby nie bylo, jedzenie to bardzo zmyslowa sprawa jest :)
            • pierdoklecja_prutka Re: Fusili di mar-rabiata :) 12.01.12, 21:28
              Najpierw na oliwie podgrzewam papryczki, potem wrzucam puszkę krojonych pomidorów, doprawiam cytryną, brązowym cukrem (parę ziarenek dosłownie), solą i pod kuniec wciskam ząbek czosneku.

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Fusili di mar-rabiata :) 13.01.12, 11:47
                Bez cebuli? :-)
                • pierdoklecja_prutka Re: Fusili di mar-rabiata :) 13.01.12, 12:34
                  Bez bez bez...

                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Fusili di mar-rabiata :) 13.01.12, 13:03
                    Ołkej. Spróbuję bez cebuli (cebula i czosnek na oliwie jako podstawa potraw wszelakich jest u mnie odruchem bezwarunkowym, stąd więc piszę "spróbuję" :-) )
    • jutka1 TGIF trzynastego :-) 13.01.12, 11:46
      W ramach piątku trzynastego od rana w całej dzielnicy była awaria kablówki. Dopiero naprawili (i tak szybko!).
      Ale poza tym jest w miarę słonecznie, dość ciepło jak na styczeń, i zaraz wyruszę na zakupy.
      W planach mam tylko popołudniową kawę w miłym towarzystwie oraz ogólne dolce far niente. Co mi tam piątek trzynastego. :-)

      Miłego dnia życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: TGIF trzynastego :-) 13.01.12, 12:45
        Od rana wiatr jakieś chmury dziwne przetacza, z żółtawym światłem wpomiędzy. Jest zimniej, żwawiej, pewnie w górach wieje halny i górale latają z siekierami, hej. Dzisiaj przeczytałam napisane czarnym flamastrem na żółtym samochodzie, że wchodzi wiagra do baru i mówi "stawiam wszystkim". Hm.

        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: TGIF trzynastego :-) 13.01.12, 12:50
          Dobry dowcio o viagrze :)

          U nas rano najpierw bylo jakies dziwne zawirowanie deszczowo-sniegowe, taraz znow slonce swieci jakby chcialo zaleglosci nadrobic.

          Motto na dzisiaj : "trzynastego nawet zima jest wiosna" :)
        • jutka1 Re: TGIF trzynastego :-) + scurva 13.01.12, 13:55
          Hahaha, dobre z tą wiagrą! :-)

          Poniższe powinno iść na snulum, ale zbyt mało szczegółów pamiętam, żeby tam się rozpisywać - tak więc tylko sygnalizuję tutaj: byłam w Tajlandii, nie pamiętałam skąd i dlaczego ale tam przyleciałam z mamą i siostrą, trafiłyśmy do hotelu, w którym już wcześniej byłam dwa razy (tak naprawdę nigdy nie byłam w Tajlandii). I nagle się okazało, że w tym samym hotelu jest jeden mój były, pseudonim rajstopki na wietrze, trochę inaczej wyglądał ale to był on. I był tam z jakimś szemranym wspólnikiem, i cały czas mnie w coś tam wkręcał, za mną łaził i niby-miełośnie osaczał, a w końcu mi ukradł telefon komórkowy i walizkę i okazało się, że z tym wspólnikiem się specjalnie na mnie zasadzali od dawna, bukwieczymu. Kifjute do kwadratu. Skojarzyło mi się przy okazji mało znane rosyjskie powiedzenie: "A sztoż ty mnie maroczisz jajca?". I ejment w tym temacie. :-)

          A żeby już zupełnie scurvić pierdulum to donoszę, że w ramach zagospodarowywania drugiej główki kapusty (kupiłam dwie główki parę dni temu, nie wiedzieć po kiego grzyba) robię właśnie farsz do następnych gołąbków, i jutro je będę zwijać. Z tym, że nie będę ich gotować, tylko takie surowe i zwinięte od razu zamrożę "na zaś": mam na horyzoncie kolację dla 8 osób, to ich uraczę i nie muszę sobie już tym zaprzątać głowy.

          No i tyle z mojego matriksa. :-)
    • jutka1 Niedziela, słonecznie 14.01.12, 11:45
      Świeci słońce, jest piękny dzień, więc planuję długi spacer nad rzeką.
      Kończę też gołąbki do zamrożenia, a po powrocie będę szatkować i kisić kapustę - taki mnie ostatnio wziął chciej na surówkę z kiszonej, że postanowiłam sama zakisić. :-)
      I na tym się kończą moje niedzielne pierduły, i tak ma być. :-)
      Miłej niedzieli :-)
      • maria421 Juz niedziela? 14.01.12, 11:52
        Musi w Paryzu czas szybciej plynie :)

        U nas zaledwie sobota, rownie pogodna .
        • jutka1 Re: Juz niedziela? 14.01.12, 11:59
          O matko! Odzyskałam jeden dzień! :-)))
          No jasne, że sobota. :-)
      • pierdoklecja_prutka Kolejne porwanie na pierdulum! 14.01.12, 13:37
        Tym razem ofiarą padła sobota...
        Wczoraj się w powietrzu czuło jakąś obietnicę zmiany... A przynajmniej zmiany pogody. Istotnie koło północy zaczął prószyć nieśmiały śnieżek. Niestety na tym się skończyło, dzisiaj znowu szaro i piździ, a aptekarskie szczypty śniegu ulegają pośpiesznemu rozwianiu i rozpuszczeniu. Tymczasem jest już połowa stycznia, czyżby tej zimy miało w ogóle nie być zimy?
        Wczoraj obejrzałam online pierwszą część Millennium, i się rozochociłam. Tymczasem druga część jest zapisana w spieprzonym formacie i się obejrzeć nie da. Więc się zawiesiłam, bo czy od razu obejrzeć część 3, a część 2 na końcu? Czy liczyć na litość boską i to że może jakoś/gdzieś ta część druga się dla mnie do obejrzenia pojawi?
        Z innej beki, dla rozrywki zacytuję rozmowę z mojej pracy:

        Ja wchodząc do biura do mojej koleżanki A. (powiedzmy Ani): Aniu, czy kontaktowałaś się może ze swoim kontem bankowym? Bo moje już bardzo tęskni za grudniową pensją...

        Powiedzmy Ania: Moje też tęskni... Może dlatego Monika (powiedzmy szefowa) nie przychodzi ostatnio do pracy?

        Ja: Hm.... Myślisz, że planuje skok na bank żeby móc nam wypłacić?

        Powiedzmy Ania: E, nie. Biorąc pod uwagę wysokość naszych pensji, to raczej żebrze na ulicy.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Kolejne porwanie na pierdulum! 14.01.12, 14:03
          Ale fajnie jest być uświadomioną, że dano mi w prezencie cały jeden dzień! :-)

          Dialog o wypłacie: bezcenny. Choć temat sam w sobie niezmiernie nieprzyjemny. Współczuwam.

          Miotam się po pobojowisku pt. kuchnia gołąbkowa. Dobrze, że mam ustrojstwo do szatkowania kapusty, bo gdybym miała to robić nożem, to po tych gołąbkach machnęłabym ręką na całe przedsięwzięcie.
          A wieczorem zrobię biały ser. A co kurde. :-)))
          • pierdoklecja_prutka Re: Kolejne porwanie na pierdulum! 14.01.12, 15:11
            Hłe, hłe, mnie w zeszłym tygodniu umknął dzień - to co myślałam jest środą było de facto czwartkiem. Więc może to jest taki dzień przechoni, komuś niknie i się objawia innemu. W takim razie na zdrowie Pytonie, enjoy :)

            Co do nieprzyjemności, to jest powiedzmy rzeczą względną. Moją pracę uwielbiam za kontakty ludzkie, takie oto rozmowy, wspaniały widok na Warszawę, i jako źródło ciekawych doświadczeń zawodowych. Nie wiem czemu się nie potrafią ogarnąć finansowo - pewnie jest potrzebny dobry finansowy. Ale za to jaka radość, jak te pieniądze się w końcu pojawiają :))

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Kolejne porwanie na pierdulum! 14.01.12, 15:37
              Najważniejsze, że bilans wychodzi na zero z tymi dniami. :-)

              No, 20 gołąbków wylądowało w zamrażarce, reszta farszu takoż, a przy okazji wywaliłam z niej do śmieci kilka rzeczy, włącznie z chrzanem przyniesionym przez ciemną stronę mocy na Wielkanoc, hłe hłe hłe. :-))) Trrrt. :-)

              I z tego wyczerpania gołąbkowaniem i sprzątaniem kuchni nalałam sobie uroczyście lampkę schłodzonego białego bordo: potrzebuję energii do szatkowania kapusty i ubijania jej pięścią w kamionce. :-) A co, kurde. :-) Aha, a z kamionki trzeba jeszcze porwać pamiątkowy bukiet ususzonych róż i wdysponować go do bukietu suchych hortensji w salonie. No rest for the wicked... :-)))

              Gra radio FIP, słońce odbite w moich oknach odbija się na kamienicy naprzeciwko, i jest mi dobrze, nie powiem. :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 15.01.12, 09:56
      Temperatura spadla do zera, dachy pokryly sie szronem, ale jest spokojnie i jasno.

      Wczoraj bylam na proszonej kolacji u zaprzyjaznionej pary z ktorej to on zajmuje sie gotowaniem. Na przystawke podal genialna salatke z osmiornicy. Musze sie kiedys przelamac i sama to ugotowac. Gotuje sie to-to w calosci , po ugotowaniu zdziera sie skore, kroi na kawalki i przyprawia.
      • jutka1 Niedziela, teraz już naprawdę :-) 15.01.12, 10:58
        Pogoda taka, jak wczoraj: niebieskie niebo, dość chłodno jednak: 3 stopnie teraz, po południu ma dojść do pięciu, ale nie wyżej.
        Robię sobie dziś dzień spacerowo-czytelniczy. Może dotrę do Lasku Bulońskiego? Powinno być dzisiaj ładnie.

        Ciekawa jestem, czy uda się kapusta kiszona. Jutro już powinno być widać, czy "chwyciła" fermentację. Mam nadzieję, bom się przy niej uharała, jak koń na westernie. :-)

        Miłej niedzieli :-)

        • fedorczyk4 Re: Niedziela, teraz już naprawdę :-) 15.01.12, 11:38
          BIALO, calkiem bialo:-) Wczoraj duzo napadalo! Byla istna zamiec sniezna. Na moim tarasie co najmniej 12 cm snieznej kolderki. Zrobilo sie jakos jasniej. Niekoniecznie przyjemniej, ale jasniej. Wczoraj spedzilam pol dnia na lodowisku z Wnuczeciem. Coraz lepiej sobie radzi, tylko ze rodzice kupili mu szalenie dobre (zdaniem sprzedawcy) lyzwy i buty odpinaja mu sie srednio co trzy okrazenia, co doprowadza mnie do obledu. Juz wystarczajaco upierdliwe jest jezdzenie jako fregata opiekuncza po malym lodowisku, a juz zjezdzanie co i rusz zeby zapiac obuw jest nie do zniesienia. W czwartek wieczorem ide bez Wnuczecia to sie wyjezdze:-) Zima ma swoje dobre strony! Ide z Krowisia sprawdzic stan wody na Wisle. A nuz a widelec zaczyna zamarzac.
          • jutka1 Re: Niedziela, teraz już naprawdę :-) 15.01.12, 12:40
            Lubię, jak nagle napada śniegu i szarość idzie precz. Biało - o wiele przyjemniej, przynajmniej pierwszego dnia.
            Wyszłam na mały spacer i na zakupy warzywne, i konstatuję, że zimno. Brrr.
            Pieprzę, grzeję się w domu. Brrr.
            Zacznę od zlikwidowania pokapuścianego pobojowiska. :-) Zawsze podziwiałam i podziwiam ludzi, którzy, kiedy gotują, nie robią wokół siebie krajobrazu po bitwie. Bo ja niestety...
            :-)
            • maria421 Re: Niedziela, teraz już naprawdę :-) 16.01.12, 13:23
              Czy szanowne forum zamarzlo czy tez zostalo sniegiem zasypane?

              U nas mrozno, ale slonecznie, ja mam za soba kolejna sesje u dentysty, jeszcze dwie przede mna. Wlasciwie przy takiej pogodzie nalezaloby wyjsc z domu, ale po tej sesji u dentysty jestem "krzywousta" , wiec co bede ludzi straszyc.
              Na obiad ugotowalam sobie budyn, skonsumowalam go przegladajac gazete w ktorej natknelam sie na ogloszenie "mezczyzna z amputowana prawa noga szuka pana z amputowa
              lewa noga w celu wspolnego zakupu butow nr 47".

              Chyba sie zdrzemne :)
              • jutka1 Już poniedziałek :-) 16.01.12, 14:40
                Nie zasypało ani nie zamarzło - trza było świat pozaforumowy trochę ogarnąć. :-)

                Piękny dziś dzień, choć chłodny. Zaliczyłam już spacer i zakupy, posprzątałam kuchnię po weekendowej manii kulinarnej, mam wolne i mogę się oddać przyjemnościom. :-)
                Czyli przyjmuję na kawie i miłej konwersacji. :-)

                Miłego popołudnia :-)
                • pierdoklecja_prutka Re: Już poniedziałek :-) 16.01.12, 20:39
                  Dzisiaj był dzień chujowy, czyli, w wersji dypomatycznej, którą ustaliłyśmy z Fed - nieoptymalny. Prawie całą noc nie spałam bo mną miotał wkurw-na-niewiadomo-co. Między innymi zapomniałam komórki i od autobusu musiałam po nią wrócić. Przed drzwiami budynku stał przy domofonie może 10-letni chłopczyk cały odstrzelony na sanki - kombinezonik nieprzemakalny, ciepła czapka, saneczki. Dzwonił po kolei do 3 chyba kolegów, żeby z nim wyszli i żaden się nie zgodził. W końcu dzieciak, prawie bliski płaczu, odwrócił się do mnie i mówi "nikt nie chce iść na sanki", takim tonem bezdennego rozczarowania że serio miałam ochotę mu powiedzieć, że ja z nim pójdę. I potem spędziłam dzień żałując że tego nie zrobiłam, zamiast iść do głupiej pracy, zrobiłabym coś i dobrego i przyjemnego za razem. Druga historia, to wieczorem w sklepie przede mną stał chłop typu totalny chlor i truskawa z twarzą przypominającą rumsztyk na surowo. Na taśmie miał piwo ekstramocne i paczkę podpasek. Jednak się okazało, że na obie rzeczy mu nie starczy i wiecie co, sromliwie się skrobiąc w głowę, wybrał podpaski. Mnie to rozczuliło do immentu, no bo przecież nie dla siebie te podpaski brał, a piwo z pewnością. Więc dalszą część wieczoru żałuję że mu nie kupiłam tego piwa, niech ma, ale się tak szybko z tymi podpaskami zawinął, że nie zdążyłam. No i na koniec, byłyśmy z Fed na filmie który opisano jako "thriller", tutaj jest link na dowód:
                  www.kinoluna.pl/film.php?id=2179&sid=b69dc227988fa5a40a3c25278a434b58
                  który to film się okazał przeraźliwie nudnym snujowatą sagą o Jungu, Freudzie z jakimś rozlazłym, niedogotowanym romansem wpomiędzy, i który tak nas zaszokował że osłupiawszy nie zdołałyśmy wyjść.
                  • fedorczyk4 Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 09:18
                    Ja wcale nie chcialam wyjsc!!! Ciagle mialam nadzieje ze Keira Knigthley znowu dostanie ataku psychoczegos i zacznie wywijac szczeka. To cyrkowy numer. Nigdy czegos takiego nie widzialam. Polmetrowa jej sie robi i skreca na wszystkie strony:-) A do tego caly czas probowalam dojrzec jakies szczegoly (hm, raczej szczegoliki jej, a moze szczegoliczeczki) anatomii, bo mnie zafascynowal jej kosciec, jako ze cialem tego nie da sie nazwac. Dla osoby na diecie to bardzo stymulujacy widok:-))))
                    • jutka1 Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 09:44
                      Notuję jako anty-rekomendację filmu. :-)
                    • sabba Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 12:41
                      tak! dla mnie tez to bylo fascynujace choc nie jestem na diecie:) film w sumie nie byla az taki strasznie zly, bywaja gorsze:) np ciekawa jestem filmu Madonny do ktorego zaspiewala romantyczna mnie sie podobajaca piosenke pt Masterpiece za ktora jak slysze dostala Globa. Ponoc wszystkie jej filmy sa zle - ale moze moze...widzieliscie kto moze?
                      witam:)
                      • fedorczyk4 Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 13:03
                        Witaj:-) To prawda nie byla to jakas straszliwa kompromitacja, ot slaby film i tyle.
                        Madonne widzialam w Dicku Tracym, Evicie, Brooklyn Boogi, Rozpaczliwie poszukujac Susan, Kim jest ta dziewczyna, Ich wlasna liga..... i jesli nie grala postaci pierwszoplanowej to mozna bylo spokojnie ogladac i film i ja. Jesli natomiast byla glowna postacia to drzyjcie narody, ale kto wie moze tym razem to dobry film.
                      • jutka1 Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 14:56
                        Cześć Sabbciu! :-)
                    • pierdoklecja_prutka Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 13:18
                      A wiesz, to prawda! Ta szczęka była fascynująca... Zresztą film się zaczął ostro, najpierw powóz zaprzęgnięty w kare konie, czarna kareta zawierająca to miotającą się Knightley, potem przejście na chłopa z kosą... I scena ze szczęką, zaraz potem.

                      --
                      wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Już poniedziałek :-) 17.01.12, 09:45
                    Nie zazdroszczę nocy i dnia, 100K. Mam nadzieję, że dziś będzie lepiej.
    • jutka1 Wtorek 17.01.12, 10:00
      Znów słoneczny dzień, ale zimno: teraz jest -3 C, a najwyższa temp. ma być 4 C. Brrr. Nigdzie nie wychodzę. :-)
      Mam dziś pierwszą degustację gołąbków "na zaś". Wieczorem wyjęłam z zamrażarki, w lodówce się przez noc rozmroziły, a dzisiaj tylko ugotuję i zrobię sos. Ciekawe, jak wyjdą, i czy gościom będą smakować. :-)
      Też z kulinariów, kwaśne mleko wyszło dobre, a kiszona kapusta - jeszcze nie wiem. Na razie obserwuję proces chemiczny i przekłuwam raz dziennie.

      Czy ktoś oglądał serial "The Killing"? Koleżanka przyniosła mi DVD z pierwszym sezonem, ale nie wiem, czy się do tego zabierać. Tym bardziej, że będę zajęta delektowaniem się "Mad Men". :-)))

      Tyle pierduł wtorkowych. Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Wtorek 17.01.12, 13:23
        Cieplo-chlodno znowu w Sydney. Gruba warstwa chmur oraz blade 26C. Ja lubie ta wersje globalnego ocieplenia gdzie Australia staje sie kwitnacym ogrodem w zamian pustyni. Mnie ta wersja odpowiada i moge sie dostosowac...hahaha

        Poza tym to tne, plewie, wyrywam pomiedzy sesjami przerywanymi przez komary. Ogrodek dostaje kuku, wiec probajac okielznac. Takowy malo sie daje.

        Kan
        • jutka1 Re: Wtorek 17.01.12, 14:57
          "Blade 26C"... Zazdroszczę :-)
          • maria421 Re: Wtorek 17.01.12, 16:51
            Piekny, sloneczny wtorek, wlasnie wrocilam do domu po zalatwieniu roznych przeroznych spraw, w tym strzyzenia sie:)
            • fedorczyk4 Sroda 18.01.12, 10:22
              Znowu pada snieg. Trzba bedzie sciagnac ze strychu lopate do odsniezania. Dobrze ze to nie nalezy do moich obowiazkow:-)
              Za kazdym razem jak slysze ze ktos byl u fryzjera ogarnia mnie poczucie winy. Ostatni raz bylam w pazdzierniku 1010 i tylko dlatego ze mi Dziecinka ofiarowalo na urodziny "rytual Kerastaze". Ciagle sobie obiecuje ze pojde juz zaraz, w przyszlym tygodni, miesiacu... ale ja tego tak nie znosze ze wszystkie wykrety sa dobre zeby nie dotrzymac sobie danego slowa. Juz chyba wole wizyty u dentysty. Swoja droga nie dziwota skoro zeby leczy mi jedna z ulubionych przyjaciolek:-)
              Ide przygotowac pake z ksiazkami ktora pojedzie do Francji do Gaudii. Bidna przeczytala wszystko co UP w domu miala, a w takiej Niorze (Niort) nie uswiadczysz literatury polskiej. Do UP jada samochodem na week end dwie pary znajomych to zabiora, a ja odzyskam troche przestrzeni, bo ksiazki mam wszedzie, a nie do wszystkich mam zamiar wracac, nawet jesli nie bylam zawiedziona ich lektura.
              • maria421 Re: Sroda 18.01.12, 10:52
                U nas lekki mroz, blekitne niebo, slonce swieci, ale juz jutro ma sie pogorszyc, tzn. ma sie ocieplic i znow padac. A ja akurat jutro jade do corci na urodziny.

                Fedoro, musisz miec piekne z natury wlosy, skoro mozesz sobie pozwolic na tak rzadkie bywanie u fryzjera. Ja , jesli chce jako tako wygladac, musze chodzic raz na miesiac, na szczescie bardzo to lubie, lubie dac sie dopiescic:)
                Do dentysty chodze bo musze, mam doskonalego dentyste, tego samego juz od 27 lat. Tzn. od kiedy jestem w Niemczech jeszcze zaden inny do mojej jamy ustnej nie zagladal, mamy wiec, ze tak powiem, intymny stosunek :) Ale u dentysty nie ma fotela z funkcja masazu, no i "masaz" zeba wiertlem to nie to samo co masaz glowy :)
                • fedorczyk4 Re: Sroda 18.01.12, 11:06
                  A kto Ci Mario powiedzial ze ja jako tako wygladam? Chodze z siwiejaca miotla na glowie i tyle. Jak chce jako tako wygladac to ja chowam pod jakas szmata i tyle. Zreszta ja mam tego typu wlosy ze ostrzyzone albo nie, uczesane fryzjerem albo i nie, po pol godzinie i tak wygladaja jak wronie gniazdo. Sa takie wlosy ktore nie poddaja sie zabiegom bo sa geste i maja charakter, same z siebie cos ze soba robia i nawet jako wronie gniazdo wygladaja imponujaco. Nie moje-( Ale po latach walk i cierpien machnelam na nie reka i udaje ze ich nie znam osobiscie. Taka przypadkowa obecnosc na mojej glowie z ktora nie mam nic wspolnego;-)
                  • maria421 Re: Sroda 18.01.12, 11:15
                    Fedoro, no przeciez snilas mi sie raz, w okularach, stad wiem ze jako tako (bardzo jako tako) wygladasz :)
              • jutka1 Re: Sroda 18.01.12, 11:23
                Tutaj znowu nie pada śnieg. :-) 4 stopnie na plusie, mdławe słońce zza chmur. Podobno ma padać deszcz. Błe.
                Idę się oddać lekturze. Miłego dnia życzę. :-)
                • pierdoklecja_prutka Re: Sroda 18.01.12, 11:46
                  Śnieg śnieg śnieg...

                  Fed w temacie swych włosów oczywiście pierdoli jak potłuczona, śpieszę donieść, jest bowiem nonszalancką posiadaczką świetnych włosów które wyglądają dobrze zawsze i wszędzie. Niemniej uznaję wyczyn ostatniej bytności u fryzjera w odmętach średniowiecza (1010r.) za imponujący przejaw zaniechania :))

                  Ponadto rozpleniły się sklepy internetowe pt. Pamiątka z PRL gdzie można nabyć proszek IXI z 1970 roku, płyn Kokosal, żyletki polsilver, zabawkowe śmieciarki MPO, odkurzacze omega, magnetofony kasetowe Grundig i takie tam. Ja się zastanawiam kto i po co przez ostatnie 40 lat przechowywał te wszystkie rzeczy, szczególnie ten proszek mnie frapuje. Ale ludzkie tendencje do chomikowania są widać absolutnie bezbrzeżne, bezgraniczne i bezdenne, a nawet bym powiedziała nieokiełznane, rozpasane i rozbestwione.
                  • fedorczyk4 Re: Sroda 18.01.12, 12:07
                    Pierdo zachowujesz sie jak Macma, ktora jak kogos lubi to wszystko jej sie w tym kims podoba i bedzie tego bronila jak dzika. Sama slyszalam jak przekonywala otoczenie ze nie jest wazne ze Jednataka nie ma nogi, tylko to ze ta ktora ma jest piekna!
                    Co do zachowkow PRLowskich to wcale nie musi byc swiadome przchowywanie. Macma (znowu) jest przciwienstwem chomika, ale jak sie po 40 latch przeprowadzala to na pawlaczu znalazlo sie, oj znalazlo! Zreszta sama widzialas np. egzemplarze Elle od 1964 roku. A proszki, plyny papiery do dopy, to po prostu efekt kupowania kiedy bylo i wtykania w katy:-)
                    • pierdoklecja_prutka Re: Sroda 18.01.12, 14:43
                      Insynuujesz, że Ci kadzę bezwstydnie. Bezwstydnie insynuujesz. Że bezwstydnie kadzę :)))

                      Swoją drogą, taki 40-letni proszek, czyteż 20-letni cukier, czy to się jeszcze nadaje?

                      --
                      wasza pierdo
                      • fedorczyk4 Re: Sroda 18.01.12, 15:39
                        Imputuje Wam obu bezwstydnosc!!!!
                        A cholera wie. Cukier jesli byl trzymany z daleka od wilgoci pewnie jest dobry. Co do proszku to on juz 40 lat temu nie byl dobry wiec tym bardziej teraz:-) Ale taka naleweczka zapomniana i odnaleziona to panie dziejaszku..... 2/3 lata temu kazalo mi oproznic mieszkanie po rodzicach UP. Oni niczego nie wyrzucali, ona nigdy niczego nie wyrzucila. No troche tam wywiozla do Francji, ale gros chlamu zostalo. I wlasnie takie "kfiatki" tam byly, jak pierwszy polski powojenny odkurzacz, dwa szybkowary (nie dzalajace oba), trzy tony lekow glownie ze swietej pamieci Polfy, kilka elektrycznych maszynek do golenia, i kontrastowo kilkanascie paczek zyletek, pare mikserow, kompletow chusteczek do nosa, warkocz papieru do.. zakitrane kilka litrow spirytusu, trzy suszarki do wlosow (samozapalajace sie) z piec zelazek z roznych okresow peerelowskiego dizajnu, nawet jedna mala maglownica i tyle jeszcze roznosci ze nie spamietalam. Za to doskonale zapamietalam bol krzyza po wyniesieniu tego wszystkiego plus odziez i ksiazki obojga SW pamieci rodzicow z lat 1950/2000. Od razu mowie ze mieli skrajnie rozne od moich gusta literackie wiec wszysko spuscilam do kontenera.
                      • maria421 Re: Sroda 18.01.12, 15:42
                        pierdoklecja_prutka napisała:


                        > Swoją drogą, taki 40-letni proszek, czyteż 20-letni cukier, czy to się jeszcze
                        > nadaje?

                        No przeciez pisalam ze zuzylam cukier krysztal ktory moja mama kupowala jeszcze na kartki, a ktory znalazlam po jej smierci w 2008 roku.
                        • jutka1 Re: Sroda 18.01.12, 16:46
                          Mario, tak z ciekawości: po czym poznałaś? Był na tym cukrze nadruk "na kartki"? :-)
                          • maria421 Re: Sroda 18.01.12, 18:05
                            jutka1 napisała:

                            > Mario, tak z ciekawości: po czym poznałaś? Był na tym cukrze nadruk "na kartki"
                            > ? :-)
                            >

                            Po cenie :)
                            • jutka1 Re: Sroda 19.01.12, 11:34
                              Mario, a pamiętasz tę cenę? 10,50? :-)
                              • maria421 Re: Sroda 19.01.12, 17:24
                                jutka1 napisała:

                                > Mario, a pamiętasz tę cenę? 10,50? :-)
                                >
                                Nie pamietam, ale to juz bylo w tysiacach.
                  • jutka1 Re: Sroda 18.01.12, 12:10
                    Jasne, że pieprzy jak potłuczona! :-)
                    • maria421 Re: Sroda 18.01.12, 13:33
                      No to teraz juz wiem nie tylko ze snu ze Fedora wyglada "jako tako" :)

                      Co do magazynowania, po smierci mojej Mamy znalezlismy cukier krysztal kupowany jeszcze na kartki. Byl dobry, przywiozlam go do domu i zuzylam.
    • jutka1 Czwartek 19.01.12, 11:33
      Taki jakiś dziwny dzień dzisiaj. Szaro, buro, cicho sza. Dobrze chociaż, że zawodowi partnerzy wyjęli mordę z beczki po śledziach, bo już 3 tygodnie czekałam na ich raport... Wreszcie dzisiaj przysłali, więc będę się wgryzać.

      Cieszę się od wczoraj na przyjazd ukochanego kuzyna z narzeczoną, zapowiedzieli się na początek marca. Jippiii. :-) No i ślub będzie w tym roku, fajnie: całą rodzinkę zobaczę. :-)

      I tak sobie myślę, że wcale taki zły ten dzień nie jest. No to co, że szaro. Styczeń w końcu, tak czy nie. :-) Miłego dnia. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 19.01.12, 11:56
        Dokładnie, szaro, buro, cichosza. Ogólnie wszyscy siedzą z mordami w śledziach. W ogóle to wczoraj odwilż nastąpiła, i teraz jest mokrawo, śnieg się rozpuszcza...

        Wczoraj wracając ze spaceru zauważyłam, że ktoś wystawił przed budynek fotel. Fotel klasyka z serii pamiątka z PRL. Fotel zresztą ustawiono w dziwnym miejscu, bo nie pod śmietnikiem, tylko z drugiej strony, po prostu na środku chodnika. To rozpoczęło pewien proces fotelowy u mnie, ponieważ w łazience mam bardzo brzydki fotel. Pomyślałam więc, że jest to pewna sugestia dla mnie, co bym mogła i właściwie powinnam z nim uczynić. Weszłam więc na allegro i znalazłam sporo boskich foteli którymi bym mogła brzydki fotel zastąpić. I w cenach naprawdę niewygórowanych. Szkopuł w tym, że firma-pracodawca nadal upiera się generować zatory płatnicze. Jakieś sobie z tego zrobili modus vivendi a może hobby. Tak jak moim hobby jest praca dla tej firmy :) W każdym razie, odbyłam rozmowę z siłą wyższą wyjaśniając, że naprawdę mnie nie obchodzi JAK ani SKĄD ale ja w związku z nadciagającymi moimi 16 798 urodzinami sobie życzę zrobić prezent. Ten prezent to ma być wstrząsająco piękny fotel do łazienki. No i zobaczę co z tego wyniknie...

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Czwartek 19.01.12, 12:07
          Zapłacą, 100K, zapłacą. Już niedługo.

          Tak mi się wydaje, że topniejącego śniegu nie lubię bardziej, niż nie lubię deszczowej szarugi. Współczuwam więc, i odpełzam kroczonc do zamrażarki, coby zdecydować, co na obiad. Już się trochę pogubiłam, jeśli chodzi o zawartość tego ustrojstwa. :-)
          • fedorczyk4 Re: Czwartek 19.01.12, 13:30
            Breja, to nie jest to co lubie najbardziej. Do tego warszawkie chodniki i niestety rowniz alejki parkowe posypywane sa wyjatkowym gownem, czyli piaskiem z sola. Nie da sie opisac tego co czlowiek sobie do domu przynosi na psich lapach i swoich butach.
            Pierdo, nie zapominaj o Broniszach:-) Tam mozna czasem kupic znacznie taniej, jesli sie odpowiednio wczesnie zjawi.
            • maria421 Re: Czwartek 19.01.12, 17:29
              Odwiedzilam dzisiaj corcie z okazji jej urodzin. W obie strony jechalam w strugach deszczu, bylysmy na obiedzie w fajnej restauracji polozonej na skraju pieknego parku, myslalam sobie ze po obiedzie pojdziemy na dlugi spacer, ale w taka pogode bylo to niemozliwe.
              Na szczescie jestem juz w domu, teraz moze lac i wiac, juz mnie to nie dotyczy.
            • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 19.01.12, 17:31
              A pamiętam, pamiętam, lecz obawiam się iż na razie nie mam dostępu do Broniszy (-ów) z racji braku możliwości wczesnego wstania, oraz immobilności automobilnej :) Niemniej to co widziałam na allegro by mnie usatysfakcjonowało wielce, więc teraz czekam na działania siły wyższej w tej sprawie. W międzyczasie nabyłam w pasmanterii szydełko i motek bordowej włóczki bo przerabiam z maniackim uporem dziwny sweter co go sobie kupiłam kilka tygodni temu w lumpeksie. Już zamieniłam zepsuty suwak na rewelacyjne guziki w kolorze starego zbrąchanego i pogryzionego zębem czasu złota. A teraz stójkę przerabiam w kołnierz i ten kołnierz trzeba ładnie doszydełkować do reszty. W dziecięctwie zaś potrafiłam szydełkować i nawet nieźle tym szydłem wywijałam, jak, nie przymierzając, Keira Knightley szczęką. Teraz więc siedzę w robocie i zamiast pracować ku chwale korporacji usiłuję udziergać łańcuszek! HAHAHA! Powiem Wam, źródłem niebywałych radości życie jest, hej!
              • jutka1 Re: Czwartek 19.01.12, 18:00
                Ty to masz talenta, 100K! Nonono... :-)))

                Jorstruli w końcu wyszła na chwilę na mały spacer i po bagietkę. Padało, brrr.
                Dzień spędziłam na czytaniu. Na obiad odgrzałam sobie bigos, i jedyną kuchenną czynnością oprócz tego było przekłucie kapusty kiszonej. Chyba się uda, odpukać. :-) W weekend przełożę ją do słoików i postawię w chłodne miejsce, akurat na kilka tygodni starczy, a potem zrobię nową. Dwa razy tyle, bo teraz mi wyszło pół kamionki.

                A na kolację bagietka "a l'ancienne" z wędzonym bekonem i domowymi korniszonami. :-)

                Życie jest OK, hej! :-)
                • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 20.01.12, 00:00
                  Hahaha! A co! Pyton myślał, że grożąc szydłem w gadupę ja sobie tylko tak gadam. Że niby tutaj szydłem grożę ale jestem ponad i poza. I w razie co, to ja nic, ani be ani me ani kukuryku. A ja - szydło mam i nim wywijam! Nie żadne to tamto czcze gadanie. Kołnierz przyszydełkowany je!

                  Ponadto, poszłam z psem na wieczorny spacer i wiecie co?
                  ŚNIEG ŚNIEG ŚNIEG!
                  Sypie obłędnie, aż gęsto. Na głowie mi się uformowała pokaźna czapa, a pies Tofik, lekko już przytyty dostał formalnego pierdolca - zaczął zapierdalać jak zając, rzucać się na ten padający śnieg, rzucać się na śnieg już leżący na ziemii, tarzać w nim i go żreć. Szczerze mówiąc to miałam ochotę zrobić to samo tylko mi głepio jakoś beło... Czyco? HAHAHA!
                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Czwartek 20.01.12, 09:58
                    No rzeczywiście, skądś to szydło w gadupę musiało się wziąć! :-D

                    A nie drażnij mnie już tym śniegiem, bo z rozpaczy w Alpy pojadę. Czycuś. :-)
      • sabba Re: Czwartek 20.01.12, 09:11
        na czwartek zapowiadali snieg. ok. budzi mnie rano grzmocacy deszcz o szybe. za chwilke pioruny i blyskawice. no pieknie. po godzinie podnosze rolety i co widze? faktycznie snieg...:)
        • sabba Re: Czwartek 20.01.12, 09:12
          o kurcze, przeciez dzis piatek!:) no skoro ja sie myle to prognoza pogody moze tez tym bardziej;) milego piatku!!!
          • jutka1 No właśnie: TGIF! :-))) 20.01.12, 09:34
            Piątek nastał niespodzianie, no i dobrze, choć z drugiej strony trochę mi się zwaliło na głowę zawodowo, i czuję, że dziś i jutro będę musiała przysiąść, żeby to obrobić.
            Za oknem szaro jak zwykle. Ma być 8 stopni. I oczywiście deszcz.
            Tyle pierduł. Miłego dnia. :-)
            • pierdoklecja_prutka Re: No właśnie: TGIF! :-))) 20.01.12, 12:08
              O, znowu komuś dzień zjadło!
              Wstałam i dupah j- po śniegu ani śladu! Rozpuścił się w cholerę, jakieś marne pozostały resztki. Jakby wczoraj w nocy mi się tylko śniło lub zdawało.


              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: No właśnie: TGIF! :-))) 20.01.12, 12:21
                No to nie jadę z zazdrości w Alpy. :-)

                Będę za to przekładać kapustę kiszoną z kamionki do słoików, w przerwach w zajęciach para-zawodowych. A propos scurviania pierdulum na kulinaria, znalazłam wczoraj takie informacje o kapuście, w tym k. kiszonej:
                www.naturaity.pl/apteka-natury/warzywa-i-owoce/item/105-kapusta-skarb-ludowej-medycyny.html
                Cool or what? :-)
                • maria421 Re: No właśnie: TGIF! :-))) 20.01.12, 12:44
                  Kiszona kapusta byla w czasach mojego dziecinstwa najwazniejszym zrodlem witaminy C.
                  Wtedy chyba wszyscy sami kisili kapuste, moi rodzice tez. Najpierw byla wyprawa na rynek, potem chlop przywozil worek kapusty do domu, potem tata szedl szkac heblarza. W tamtych zamierzchlych czasach w pazdzierniku- listopadzie, po ulicach chodzili panowie z wielkimi heblami na plecach. Takiego sie przyprowadzalo do domu i ten heblowal (szatkowal) glowke po glowce kapusty nad wielka wanna. Tzn. nie wiem czy wanna byla naprawde wielka, ale w moich dzieciecych oczach byla ogromna. Szatkowana kapuste rodzice ubijali w kamionce, na to kladli pokrywke z deseczek, a na nia wielki kamien i wystawiali kamionke na balkon. Przez nastepne dni zbierali garnuszkiem wode jaka wyplywala na wierzch.

                  Moja mama , ktora cale zycie miala piekna, gladka cere, przemywala twarz sokiem z kiszonej kapusty. Albo serwatka. Uzywala tylko krem nivea.
                  • fedorczyk4 Re: No właśnie: TGIF! :-))) 21.01.12, 10:03
                    No proszę, a ja przez całe życie z przerwą na jedną z ciąż, niecierpiałam kiszonej kapusty> Za to w w/w ciązy obżerałam sie nią do spółki z moim uwczesnym psem, jak dzika. Pies to było kompletnie porobione wilcze echo i kapustę żarł tak że tylko mu uszy furczały! Poza kapustą uwielbiał też czereśnie a, że nie odpluwał pestek to było co było. Kiedyś wyszłam z nim w nocy i nie doniósł tych pestek do trawnika tylko puścił serię jak z kałaha na chodniku. Przechodzący facet aż przysiadł z przerażaenia, bo efekt dźwiękowy był ostry.
                    W Warszawie plucha, idę z Krowisia potaplać się w brei:-)
                    • pierdoklecja_prutka Re: No właśnie: TGIF! :-))) 21.01.12, 12:56
                      Hahaha, pies dupostrzelny! Trzeba było krzyknąć chłopu "kryj się"! Mnie bardzo zainteresował Marysiny heblarz, zawsze myślałam że hebluje się tylko drewno, a nie kapustę.

                      W każdym razie, jest brejowo, mokro i ciemnawo. Nic się nie chce ogólnie, ani wszczególnie. I nic się też nie musi chcieć, w końcu jest sobota. Byłam w Dedalusie, ale sobie nic nie wybrałam. Ostatnio trafiłam na niezłą książkę pt. Kaligraf Woltera - Pabla de Santis. Pośpieszyłam więc kupić drugą, Teatr pamięci, i ta już była gorsza. W literaturze hiszpańskojęzycznej pleni się coś co można nazwać zafonizmem. Jakieś rozlazłe, zbrąchane postaci snują się w scenerii również mrocznej, mętnej, a fabuła jest jasna chyba wyłącznie dla autora. No powiedzmy jedna, dwie takie powieści są ok, ale to jest całe stado, coś w rodzaju peletonu.

                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: No właśnie: TGIF! :-))) 21.01.12, 13:11
                        To pewnie wyrażenie z Wielkopolski: tam różne takie swoje regionalizmy mają... :-)
                        Pis-dupostrzał rozbawił mnie wielce. :-)

                        Tutaj też pogoda niechciejska, ale w odróżnieniu od Ciebie, 100K, mnie się musi chcieć, bo raport i prezentację do końca dnia jutro muszę obrobić. Qrevsko mi się nie chce, ale wizytują mnie musze i trzeby, i co zrobić. Mus to mus.
                        Mam niejasne podejrzenie, że w ramach tej pracy wysprzątam chałupę, coś ugotuję, i bukwie co jeszcze. Tak już mam. :-)

                        A w aproposie, idę na zakupy. :-)))
                        • maria421 Hebel 21.01.12, 15:05
                          borner-tarki.com.pl/produkt/hebel-v-6-komplet-w-opakowaniu-czarny/3042.html
                          Jak widac najczystsza polszczyzna to jest :)

                          • fedorczyk4 Warszawa idzie z "duszycą" czasu 22.01.12, 10:17
                            Nie odmówię sobie przyjemności i wpadnę w najbliższym czasie:-)warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,11003405,Love_Store__pierwszy_sex_shop_dla_kobiet.html
                            • maria421 Re: Warszawa idzie z "duszycą" czasu 22.01.12, 10:36
                              Czekam na relacje z wizyty w tym sklepie :-)

                              W nocu znow hulal wiatr, teraz jest ciemno i ponuro, ale chociaz nie wieje i nie pada.
                              • fedorczyk4 Re: Warszawa idzie z "duszycą" czasu 22.01.12, 11:36
                                Nieomieszkam:-)
                              • jutka1 Re: Warszawa idzie z "duszycą" czasu 22.01.12, 11:44
                                Też poproszę o relację. :-)

                                Tutaj duje, popaduje, jest ciemno i błe. Oprócz małych zakupów na rogu nie przewiduję ganiania po mieście.
                                Kulinariów c.d.: wczoraj ugotowałam krupnik i przełożyłam kapustę do słoików. Jeszcze kilka dni postoi w cieple i powinna być gotowa. Dzisiaj robię chilli con carne na b. ostro. Fasolę namoczyłam wieczorem i zaraz ją zacznę gotować.

                                Poza tym zajęcie para-zawodowe ma przesunięty termin na przyszły tydzień, nie muszę więc parać się tym dzisiaj. Co mnie w sumie cieszy, bo mam niechcieja na słowo drukowane.

                                Tyle pierduł. Miłej niedzieli. :-)
                                • pierdoklecja_prutka Re: Warszawa idzie z "duszycą" czasu 22.01.12, 15:16
                                  ... a to dopiero! Czy będą w tym sklepie usługiwały ujutne meny, czy dyskretne i doświadczone babcie?


                                  --
                                  wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Poniedziałek 23.01.12, 11:18
      ...ble. Szaro, buro, ciemno i mokro.

      Zabrakło mi na dodatek do kawy cukru, więc piję bez. Nawet nie jest zła. Osłupiona jestem debilnym snem co go miałam w nocy, zaraz go opiszę na Snulum.

      --
      wasza pierdo
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 163 :-))) 23.01.12, 11:18
      Jestem po kolejnej wizycie u dentysty, na obiad znow budyn bedzie :)

      Rano padalo jak z cebra, teraz niesmialo slonce wychodzi.
      • jutka1 Setka... no to zamykam :-) ntxt 23.01.12, 11:47

Pełna wersja