O pierdułach -- Odcinek 164 :-)))

23.01.12, 11:49
Otwieram. :-)
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 23.01.12, 11:50
      Poniedziałek
      pierdoklecja_prutka 23.01.12, 11:18 Odpowiedz
      ...ble. Szaro, buro, ciemno i mokro.

      Zabrakło mi na dodatek do kawy cukru, więc piję bez. Nawet nie jest zła. Osłupiona jestem debilnym snem co go miałam w nocy, zaraz go opiszę na Snulum.


      Re: O pierdułach
    • jutka1 Poniedziałek 23.01.12, 12:27
      Wstałam o 8:30, sama z siebie, bez budzika ani bachorów z góry. :-)

      Poszłam na zakupy i mały spacer, zaraz zjem małe co nieco w postaci ugotowanego wczoraj chilli con carne hothothot. :-) Popołudnie z książką.

      Same pierduły, nic takiego się nie dzieje, to i dobrze. :-) Miłego dnia.
      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek 23.01.12, 13:04
        Uwielbiam takie pierduły i jak sie nic nie dzieje. Na starość zaczynam mieć dość szaleństw dnia codziennego. U mnie też względny spokój. Wprawdzie rodzina jak to rodzina, wrze i kotłuje się nieustająco, ale ja staram się trzymać od tego na dystans:-)
        Rano wracając z Krowisią ze spaceru inną niż zwykle trasą wpadłam na własną zgubioną ponad tydzień temu rękawiczkę, która machała do mnie z żywopłotu:-) Bardzo się ucieszyłam, bo to była moja najcieplejsza para, a zapowiadają mrozy w tym tygodniu.
        Na razie za oknem jest opisane już przez Pierdo błeeeee...
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Poniedziałek 23.01.12, 17:11
          Macie bleee za oknem? Bo my mamy snieg ;)
          A ja w takim blogim nastroju jestem. Mialam kurs w skakaniu (na koniu) w weekend. Dostalam konia ktorego sobie zazyczylam, polskiego gniadego cudnego ktory kiedys trenowal skakaniu i jest boski. tak mi sie fajnie galopowalo i skakalo na nim ze az mi bosko i blogo i caly czas mam to uczucie jak galopujemy a potem buch na przeszkody ;)
          Miauuuuuuuu

          No to pa robaczki
          • fedorczyk4 Re: Poniedziałek 23.01.12, 20:16
            Buch na przeszkody skończyło mi się operacją szczęki:-(Ale znam nirwanę pojezdną:-) I jeszcze do tego wrócę!!!!!!
            • maria421 Re: Poniedziałek 23.01.12, 22:00
              U mojej corki skonczylo sie kiedys wstrzasem mozgu.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Poniedziałek 23.01.12, 22:56
                Slyszalam o takich ktorzy udlawili sie jedzeniem ;)
                • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek 24.01.12, 12:40
                  ...lub poślizgnęli w sraczu!
                  Co Was napadło sikać Szfedzi na paradę? Jak jakieś stado zramolałych starych bab, a fe!
    • blues28 Wtorek znowu pelen slonca 24.01.12, 08:07
      Fedo, gratuluje odnalezionej rekawiczki. Toz to jak buty, z jednym nie ujdziesz!
      A Szwedzi ulanskiej fantazji! No,no juz pokonywanie przeszkód?? Idziesz jak burza!
      Swoja droga musze wciaz bardzo czesto chodzic do miasteczka zdrowotnego La Paz, a tam jest policja konna. Piekne i zgrabne te konie, bo rasa hiszpanska wyjatkowo urokliwa jest. Mozna pasc oczy.

      Czytam, ze u Was atmosferyczne bleee, a u mnie nieustajaco i nieprzerwanie slonce i wiosna. Nie ma zimy! Nie ma deszczu! Nie ma chmur! Tylko slonce, slonce, slonce! To sprzyja spacerom, ruchowi na swiezym (swiezym??) powietrzu, ale jak nie bedzie deszczu, to latem zaplacimy reglamentacja wody :(
      Dzis znowu bedzie conajmniej 15 st i czyste niebo. Od dwóch tygodni juz truskawki w sklepach, po 6 € za kobialke 2 –kilowa.
      Przeczytalam, ze wróble w duzych miastach sa na wymarciu. W Londynie wyginely calkowicie, w Madrycie juz ledwie uswiadczysz. Jakos smetnie mi sie zrobilo. Jak to? Nie bedzie wróbli?

      Z beczki kulturalnej: wczoraj bylam na wystawie fotograficznej Claude Cahun a wlasciwie Lucy Schwob. Niezwykla. Lustrzane autoportrety, czasami potrójne odbicia jak w starej “toaletce”, spotegowane jej nietypowa uroda ni to kobieca, ni to meska. Bardzo ciekawe.

      Zeby ni zgubic kulinarnego tryndu: Jutka, jak Ci wyszedl bialy ser? Z jakiego mleka go robilas? Z kartonikowego???
      Ja zrobilam wczoraj udka ndrobiowe w warzywach. Zostalo na dzis i podam sobie z dzikim ryzem. Ja kupuje tylko i wylacznie kurczaki “gruntowe” (ekologiczne?). Sa smaczniejsze niz te sinawe z supermarkietu, ale tak sie zastanawiam, a moze ja naiwna jestem? Moze te kurczaki cisna sie razem z tymi sinymi, tylko dopychaja je kukurydza, zeby nabraly zóltawego koloru? Albo Chinczyki w podziemiach maluja je na zólto po uboju? A naiwniaki placa ponad podwójna
      cene?
      • jutka1 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 24.01.12, 08:36
        Oooo! Bluesik! :-)))

        Spieszę z wyjaśnieniami w sprawie białego sera. Z Polski przywiozłam buteleczkę wiejskiego kwaśnego mleka na zaczyn, a z niego robiłam i nadal robię kwaśne mleko. Używam mleka nie z kartonu (bo tam przez UHT wszystko wybite jest do imentu), ale mleka nazywającego się "frais" i sprzedawanego w butelkach, a trzymanego w sklepie na chłodzonych półkach. Też jest pasteryzowane, ale bez UHT. Kwaśne mleko wychodzi przednie, a co do sera to wychodzi trochę suchy w porównaniu z polskim, pewnie dlatego, że jest chudy. Ale w smaku: znakomita znakomitość. :-) A ponieważ jem go w postaci past twarogowych (ze szczypiorkiem, albo z cebulką i wędzoną rybą na przykład), a do nich dodaję albo kwaśne mleko, albo śmietankę, albo oliwę, więc i wilgotnieje. :-)

        Dobrze Cię widzieć, Bluesie. :-D
        • blues28 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 24.01.12, 09:01
          O! Dzieki!
          Tak sobie myslalam, ze to musi byc mleko z chlodniczej pólki :)
          Ja co prawda mam mniejsze szanse na domowa produkcje kwasnego mleka ( przesiadka w podrózy, walizkami rzucaja wiecej razy, no i te temperatury!!!), ale przeczytalam i okrutnie pozazdroscilam :) I mleka i sera.
          • jutka1 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 24.01.12, 09:08
            Sprzedam Ci sposób na przewożenie. W Polsce kupujesz kapary w takim bardzo wąskim małym słoiczku. Pojemność owego to 100 ml. Kapary zużywasz, na ich miejsce dajesz kwaśne mleko. Wkładasz słoiczek do bagażu ręcznego, razem z perfumami, kremami etc., do tych torebek jak do mrożenia, które można wnieść na pokład. I już. 100 ml kwaśnego mleka wystarcza w zupełności na zaczyn, i do walizki nie musisz wkładać. :-)
            • fedorczyk4 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 24.01.12, 09:17
              O matko już sobie wyobrażam całą Polonię 2 opychającą się w Polsce kaparami i przewożącą zakwas w bagażach ręcznych:-))))
              Witaj Bluesie, ja też bardzo sie cieszę że Cię widzę:-)))) Konie hiszpańskiej rasy są bosko piękne!
              Mario ja miałam rozwaloną szczękę, dwa wstrząsy mózgu, pęknięty nadgarstek, zwichniętą nogę i złamana kość ogonową i nic a nic nie było mnie powstrzymać od konnej jazdy. Nawet trwale i od dziecka uszkodzony kręgosłup który teoretycznie całkowicie wykluczał konną jazdę jako sport dla mnie. Koń to jest narkotyk.
              Bluesie z wróblami to smutna prawda, w Warszawie też jest ich coraz mniej
              • jutka1 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 24.01.12, 09:29
                Kapary zawsze można przelać do innego słoiczka i zostawić rodzinie/znajomym w prezencie. :-)
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 25.01.12, 07:50
                Prawda ci to, konie to jak narkotyk :)

                A co do wrobli to cus sobie przypominal ze moj przyszlo-niedoszly szwagier mowil ze sytuacja stworzona jest przez ekologow i przeciwnikow mysliwych ktorzy chronia w nieumiejetny sposob jedne zwierzaki na niekorzysc drugich.
                Ponoc zaczyna byc kiepsko z zajacami rowniez bo ilosc drapieznych ptakow sie zwiekszyla a te poluja chetnie na mlode zajaczki.
                • blues28 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 25.01.12, 09:19
                  Mnie po prostu i zwyczajnie szkoda, ze gatunki które towarzyszyly nam cale zycie maja zginac definitywnie jak dinozaury.
                  W przypadku wróbli bardziej prawdopodobne wydaje mi sie,ze to betonowanie i asfaltowanie wszystkiego, coraz mniej zieleni a takze rozplenienie sie golebi, które wyzeraja wszystko co popàdnie i dla wróbli nic nie zostaje. Ale to moje gdybanie, bo nie mam pojecia o ornitologii.
                  Co do innych gatunków: moze i mysliwi maja racje, ale ja zawsze byla po przeciwnej stronie niz ten ze strzelba :(
                  • maria421 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 25.01.12, 09:51
                    Bluesie, ja Cie zapraszam do mojego ogrodka:) On jest zamieszkany i odwiedzany przez mase roznych ptakow, malych i wiekszych ktore wiosna cwierkaja od samego switu, a zima przychodza po pokarm ktorym je dokarmiam. Maja roznokolorowe brzuszki- czerwone, zolte, zielonkawe. Nie wiem jak sie nazywaja. Najwiecej jest wrobli, ale jest tez sroka, a czasem przylatuje nawet wielki, czarny kruk. Przylatuje tez jakis duzy ptak, troche podobny do golebia, ale wiekszy i caly koloru szaro-burego.

                    Co do polowania- trzeba sobie zdac sprawe z konsekwencji ewentualnego zakazu, czyli z tego ze np. dziki beda rujnowaly zboze zasiane przez chlopa mieszkajacego pod lasem.
                    Ostatnio slyszalam , ze populacja wilkow (gatunek chroniony) w Niemczech sie podwoila, ze glodne wilki wychodza na nocne lowy i zapuszczaja sie w siedliska ludzi.
                    W naszej okolicy mamy plage szopow-praczy, gatunek przywieziony tu z Ameryki Polnocnej. Niszcza dachy, ale zabic takiego drania nie mozna, bo jest pod ochrona.
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 25.01.12, 22:03
                    Blusiku, wydaje mnie sie ze zjadacze miesa i nosiciele wytworow z naturalnej skory nie powinni krytykowac mysliwych. Prawde mowiac to mysliwi sa pozyteczni ;)
                    • blues28 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 26.01.12, 07:34
                      No, cos w tym jest! Mieso jadam, wyrobów skórzanych u mnie dostatek, nawet futro wisi.
                      Ale nijak nie mam sympatii do strzelajacych do nieuzbrojonego zajaca.
                      Niech tam bedzie, ze to hipokryzja, moja hipokryzja. Jednakowoz nie wierze, ze ci strzelajacy do zwierza to tak dla zdrowotnosci i równowagi w naturze. A guzik! Lubi postrzelac sobie i ubic zwierza. Zatem ja nie musze go lubic.

                      A teraz letem, bo dzien mam po kokarde wypelniony! Milego czwartku :)
                      • maria421 Re: Wtorek znowu pelen slonca - Biały ser 26.01.12, 08:57
                        Ja uwazam ze strzelanie do kuropatwy jest moze nie bardziej etyczne, ale z pewnoscia bardziej estetyczne niz egzekucja kury toporkiem na pienku.
      • jutka1 Re: Wtorek znowu szarobury 24.01.12, 08:50
        W przeciwieństwie do Madrytu, tutaj znowu szaro i buro, teraz 4 stopnie, a maksymalnie ma być 8 C. Plus deszcz oczywiście. Oh well.

        Wczorajszy dzień był miły i dość leniwy, dobry do odpoczynku po weekendzie, hahaha. :-) Jedyne, co zrobiłam oprócz czytania, to spędziłam trochę czasie na balkonie: 3 rośliny, które mi padły po letnich upałach (PoS, zajmujący się nimi podczas mojego urlopu, nie pomyślał, że jak jest przez 2 tygodnie 35-36 C, to trzeba codziennie dobrze podlewać...), wyjęłam z donic i wyrzuciłam, robiąc miejsce na jakieś następne. Może kupię takie same, a może coś innego. Trzeba się wybrać na nabrzeże na targ kwiatowy i zobaczyć, co mają.

        Dzisiaj dzień zapowiada się trochę mniej leniwy, ale też przyjemny. Gotujemy sobie... kotlety mielone, hahaha. :-))) Przyznaję ze wstydem, że będę się uczyć je robić, bo jadam je tylko u mamy, a robić to nigdy nie robię. I sparło mnie, żeby się nauczyć. :-)

        No i tyle pierduł... Miłego dnia życzę. :-)
        • maria421 Re: Wtorek znowu szarobury 24.01.12, 09:42
          Bluesie, milo Cie znowu widziec:)

          Jutka, pamietaj ze nie mozesz przerwac cyklu produkcji kwasnego mleka:) Kotlety mielone tez bardzo lubie, na cieplo i na zimno, robie dodajac tylko tarta bulke do miesa (zamiast moczonej bulki) , kurczaki tez kupuje tylko te "mais", bo wygladaja zdrowiej niz inne.

          Fedoro, bylas dzielnym jezdzca :) Moja corke kiedys kon poniosl, w hali. Kon byl mlody i slabo ujezdzony, ona miala lat 13 i malo doswiadczenia. Przeleciala przez szyje konia i wyladowala na bandzie. Dobrze , ze miala kask na glowie, bo by sie to o wiele gorzej dla niej skonczylo.
          Dobrze, ze mnie przy tym nie bylo, bo musieliby wzywac dwa pogotowia, nie jedno :)
          Kiedy pojechalismy zeby ja odebrac po jezdzie, powiedziano nam co sie stalo, pojechalismy natychmiast do szpitala, gdzie ona, juz przytomna, na nasz widok zaczela plakac mowiac ze Windsor wcale nie chcial jej zrzucic... Kiedy po 24 godzinach wypuscili ja ze szpitala, kazala sie najpierw zawiezc do stadniny bo musiala zobaczyc swego konia, on podszedl do niej ze spuszczonym lbem, na co ona "widzicie, jemu jest przykro"...
          Po tym wypadku Windsor zostal poddany treningowi metoda Monty Robertsa, Ania nauczyla sie spadac i przez nastepne 6 lat nie bylo zadnych problemow.
          • blues28 Re: Wtorek cd. 24.01.12, 15:59
            O, sloik po kaparach to jest mysl! Poreczny i solidny. Dzieki :)
            No i okaze sie, ze wizja Fedo o przemycie mleka kwasnego za granice jest realna. Ja w kazdym razie spróbuje przeszmuglowac :)

            Bylam na przegladzie technicznym (osobistym) w La Paz i mialam okazje nauzywac naszej inwersji termicznej. Bo noce sa zimne – i dzieki Bogu – tak ok. 0 stopni, ale w dzien szaleje slonce i nabija termometr do 15-18 C. Zatem idac przed dziesiata do szpitala opatulalam sie szalikiem, bo powietrze bylo ostre, a wiatr nicowal na wylot. A jak wracalam kolo drugiej, to bylo rozpinanie plaszcza, sciaganie szala, pilne zdejmowanie rekawic i gwaltowne grzebanie w torbie w poszukiwania okularów slonecznych. A slonce lalo sie na mnie. Az musialam przejsc na strone cienia.
            Scenka uliczna. Jak juz wam mówilam, tu kly kryzysu sa mocno widoczne i co krok, co dwa ktos prosi o datki, sprzedaje chusteczki, gra na harmonii itp. No i na jednym rogu siedzial taki bezdomny, w lachmanach, z miseczka na datki i smetna tekturka z prosba o pomoc, bo nie ma za co zyc. I gadal przez komórke. Chyba po rumuinsku, tak sobie mysle. Lypnelam okiem na te komórke i wcale nie wygladala przedpotopowo. Nie zadne new generation, ale bardzo, bardzo porzadna. No to jak? Na chleb nie ma ale na komórke starczy?
            Scenka nr 2. Idzie kobita z yorkiem na smyczy. Yorczyna przysiada raz, drugi, hamuje lapkami, próbuje kucac, a cyborg nic tylko do przodu. Az musialam grzecznie acz stanowczo huknac, ze pies ma potrzebe i trzeba stanac. Jak mozna miec psa i nie zauwazac, ze potrzebuje siku czy tentego, no??
            • fedorczyk4 Re: Wtorek cd. 24.01.12, 18:31
              Mnie by się to nie udało;-)))
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu szarobury 25.01.12, 08:03
            Co to za idiota ktory sadza malo doswiadczona 13-latke na slabo ujezdzonego mlodego konia?
            • maria421 Re: Wtorek znowu szarobury 25.01.12, 09:32
              Szwedzia , moze bys sie wstrzymala z "idiotami" jezeli znasz opis tylko jednej sytuacji?

              Ania zaczela jezdzic konno majac 12 lat, na wakacjach w Toskanii, po powrocie do Niemiec znalezlismy jej stadnine, dosyc daleko od domu, ale polecona przez znajomych ktorych corka tez tam jezdzila. Tam zaczela jezdzic na koniach nalezacych do szkolki jazdy, po jakims roku i po kolejnych wakacjach w Toskani gdzie spedzala czas glownie w siodle, gdzie juz skakala i jezdzila w teren, pojawil sie w niemieckiej stadninie Windsor- milosc od pierwszego wejrzenia. Drobny, zgrabny, czarny z biala lysina. Jego dotychczasowa wlascicielka powaznie zachorowala i musiala go sprzedac. No wiec go kupilismy i przez miesiace Ania zamiast na koniu szkolki miala lekcje na wlasnym koniu. Wszystko bylo fajnie tak dlugo, jak konie byly codziennie wyprowadzane na pastwiska, gdzie mogly sie wyszalec. Zima , jak wiesz, jak sie jezdzi w hali, to trzeba konia najpierw dobrze "wylonzowac" zanim sie na niego wsiadzie. Mnie przy tym nie bylo, wiec nie wiem czy ona go wystarczajaco dlugo wylonzowala, czy tez za wczesnie wsiadla. Z relacji innych wiem, ze najpierw poniosl inny kon w hali, a za nim wszystkie inne poniosly. Starsi jezdzcy sie utrzymali, Ania zleciala.

              To tyle na temat "idioty".
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu szarobury 25.01.12, 22:04
                Przeczytalam i Twoje wytlumaczenie niestety nie wplynelo na moje zdanie wrecz przeciwnie.
                • maria421 Re: Wtorek znowu szarobury 26.01.12, 08:58
                  Szwedziu, szkoda ze Cie wtedy nie znalam bo bym Cie zaangazowala jako eksperta od wsadzania 13 latki na konia :)
                  • fedorczyk4 Re: Wtorek znowu szarobury 26.01.12, 09:11
                    Muszę Ci się przyznać Mario że też miałam trochę "mieszane" uczucia czytając Twoja historię. Z tym że ja konno jeździć zaczynałam w Polsce, a tutaj wtedy to była norma, że początkujacych i obcych przeczołgiwano w najbardziej kretyński sposób na świecia. Sama kilkakrotnie leciałam z konia bo ktoś specjalnie go przestraszył, albo złośliwie podstawił mi jakieś złośliwe bydle. Na moje sczęście same pierwszyzny odbyłam u przyjaciół i pod okiem przedwojennego kawalerzysty, który jednak zdawal sobie sprawę jakim zagrożeniem może być duże zwierze dla ośmiolatki.
                    • maria421 Re: Wtorek znowu szarobury 26.01.12, 09:55
                      Fedoro, tutaj male dzieci wsadzaja na duze konie uczac je najpierw "woltyzerki", oczywiscie konie sa typu "na biegunach", czyli stare, wysluzone szkapy. Tego etapu moja corka nie przeszla, zaczela jezdzic stosunkowo pozno, bo w wieku 12 lat, ale tez uczac sie krok po kroku, czyli najpierw na lonzy itp. zawsze pod okiem instruktora. Ten wypadek zdarzyl sie po poltorarocznym treningu na roznych koniach, w tym po polrocznym treningu na wlasnym koniu.
                      Ania nie pamieta przebiegu wypadku, swiadkowie mowili ze to inny kon najpierw poniosl, a za nim poszly nastepne, ja mysle ze Ania sie po prostu wtedy bardzo przestraszyla i dlatego swojego nie opanowala.

                      No ale Szwedzia wie lepiej, ze jakis "idiota" ja wsadzil.
                      • maria421 Fedoro, Szwedziu 26.01.12, 10:06
                        powiedzcie same, czy Windsor nie byl piekny?

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/le/eh/hpmj/x77vT67POpNso0aQwX.jpg
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu szarobury 26.01.12, 20:59
                        Sama napisalas ze "niedoswiadczona trzynastolatka na mlodym slabo ujezdzonym koniu". Mario, ja nie jestem ekspertem i jeszcze trzy lata temu bym nie zareagowala na to. Sa pewne zasady: poczatkujacy jezdza na starszych, dobrze ujezdzonych koniach. Poltora roku na nauke jazdy konnej jest nic. To sa nadal poczatki i kazdy kto jezdzi to Ci to samo powie.
                        To nie jest wazne ktory kon poniosl, ze kon sie wystraszy i poniesie jest to zupelnie normalne z tym ze starsze, doswiadczone konie nie reaguja z taka werwa jak mlode i dlatego wlasnie poczatkujacych sie na nie wsadza.
                        A kon faktycznie piekny.
                        • maria421 Re: Wtorek znowu szarobury 27.01.12, 09:38
                          Szwedziu, faktycznie, powinnismy moze wtedy inaczej do tego podejsc. Nie ufac ze kon na ktorym pierwsza wlascicielka jezdzila 2 lata jest ujezdzony, nie ufac ze Ania dawala sobie z nim rade, od razu dac go na trening do instruktora, co zrobilismy dopiero po wypadku.
                          Ale wkurzylo mnie ze przez to bylismy "idiotami".
                          • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu szarobury 27.01.12, 19:35
                            Hmmm....madre to nie bylo ale pewnie gdybym wiedziala ze to Wy to nie napisalabym tak ;). Niestety ludzie kupuja dzieciom konie bez jakiejkolwiek porady specjalistow przez co narazaja ich zdrowie a nawet zycie.
                            • maria421 Re: Wtorek znowu szarobury 28.01.12, 09:54
                              Tak wyrazona krytyke moge nawet przyjac :)
                              Dodam tylko ze poniewaz my o koniach nie mielismy wtedy zielonego pojecia, to radzilismy sie tak wlasciciela stadniny, jak i instruktora.
                              • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek znowu szarobury 28.01.12, 11:42
                                Jesli sie radziliscie to nie byliscie idotami ale ten wlsaciciel i instruktor ;)

                                Konie sa piekne i kochane zwierzaki ale plochliwe niestety :)
    • blues28 Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 25.01.12, 09:09
      Wlasnie o tym mówia w porannym dzienniku, ale nie bardzo nadazam. Obserwatorium NASA informuje o niezwyklej aktywnosci slonca i podsyla zdjecia eksplozji slonecznych. Czym to jest/grozi dla ziemskich ludków? Nie wiem, bo pan sie platal jakos w zeznaniach. A moze to ja nie uwazalam?

      U mnie za oknem jakis – 1, ale jak zwykle w ciagu dnia podskoczy na +15/16 i slonce na full blast i wypas. Te skoki termiczne sprawiaja, ze z lekka pociagam nosem i jakby mi trudno przelykac, ale nic to!
      Poza sterta prasowania, dzis musze udac sie do starego (bardzo starego) barrio Madrytu. Jest bardzo malownicze, zdominowane przez inmigrantów zwlaszcza z Ameryki Poludniowej i Srodkowej. Ulice tam sa wiecznie zatloczone, jest bardzo glosno a na kazdym rogu cos sprzedaja, cos reklamuja, do czegos przekonuja. Ostatnio jak tam bylam grupka, tak na moje oko z Karaibów (nie wiem, Rep.Dominicana, Haiti, Jamajka) odstawiala spiewy jak amerykanski gospel i nawolywala do milosci Chrystusa czy Jezusa. Glosno, rytmicznie i wesolo przekonywala kazdego przechodnia, ze Chrystus/Jezus go/ja kocha. I wreczala ulotki. Nie przeczytalam ulotki, wiec nie wiem co to za zgromadzenie.
      Ciekawe czym dzis zaskocza?

      Wybieram sie na Stalowa Dame. Widzial kto?

      Milego dnia!
      • maria421 Re: Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 25.01.12, 09:34
        U nas dzisiaj gesta mgla i tylko 1 stopien.
      • jutka1 Re: Sroda (z eksplozja szarości w tle) 25.01.12, 12:33
        Tutaj jak zwykle szaro i buro. Powoli się chyba zaczynam przyzwyczajać. :-)

        Wczorajsze mielone wyszły wyśmienite, obiad przeciągnął się do wieczora, i muszę przyznać, że dzisiaj rano troszkę bolała mnie głowa... ;-) Ale już jest OK. Dzisiaj mam wolne, więc spokojnie sobie czytam, porządkuję co trzeba, słucham muzyki. Fajny dzień. :-)

        Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
        • maria421 Re: Sroda (z eksplozja szarości w tle) 25.01.12, 13:06
          Bol glowy to napewno przez te pogode ;)
          • fedorczyk4 Re: Sroda (z eksplozja szarości w tle) 25.01.12, 13:19
            Tu też burawo, ale z przebitkami. Złazi mi lakier z paznokci co to jest, że nawet najlepszy, najstaranniej położony w towarzystwie utwardzacza lakier, już następnego dnia mi złazi. I zawsze tak było, musi mam nieprzyswajalne paznokcie:-) I to właściwie wszystko co się dzisiaj u mnie dzieje. Dobrze chociaż że złazi cicho, nie tupiąc czego nie można powiedzieć o moim Synu Średnim, narobił zjeżdżając z szychty do zajezdni takiego rabanu, że całą rodzine postawił na baczność o piątej rano. W ogóle dzisiaj mam dzień zachowań dziwnych. Nie wziełam na spacer z Krowisią komórki i po powrocie zobaczyłam że dzwoniła Maćma. No to odzwoniłam, a ona mi że dzwoniła żeby mi powiedzieć żebym nie dzwoniła. Potem zadzwoniła Mała Czarna i zaczeła się strasznie dopytywać jak ja się czuję, powiedziała że tak ot bez powodu. Sen jakiś zły miała czy co? Następna zadzwoniła profesorka Dziecinki od skrzypiec. I w pierwszych słowach zapytała czy będę sie pętać. Ponieważ ostatni raz rozmawiałam z nią ze trzy lata temu, trochę zaskoczyła mnie tym wstępem.
            • maria421 Re: Sroda (z eksplozja szarości w tle) 25.01.12, 13:34
              Podobalo mi sie to ze dzwonilas do Mamy po to zeby sie dowiedziec ze masz nie dzwonic :)

              Jakiego koloru jest ten lakier co zlazi? Ja od lat uzywam niedrogiego lakieru (jakiegos tam Loreala czy Jade) w kolorze paznokci, trzyma sie dobrze, a nawet jak zacznie zlazic to nie rzuca sie w oczy.
      • pierdoklecja_prutka Re: Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 25.01.12, 13:57
        Bluesiku, jak miło Cię widzieć :) No i poczytać o słonecznym Madrycie. Tutaj uporczywa szarość rządzi. Śnieg co popada to się zaraz rozpuszcza. Dzisiaj wszelako jest dzień dobry, bo przyszły pocztą dwie paczki z kupionymi na allegro butami! Ja od dawna zawiściłam Fed jej cudownej umiejętności kupowania na allegro oszałamiających butów, jednak sama jakoś się peniałam z tym. No bo kurwa, jak można kupić sobie przez internet buty??? Buty się mierzy, i wtedy coś można ewentualnie o nich dowiedzieć się. Na przykład czy te buty się nadają do chodzenia.
        Ale ponieważ jakiś czas temu nabyłam poprzez/dzięki mojej jednej przyjaciółce umiejętność kupowania na allegro ciuchów oraz kupowania ciuchów w lumpeksach, co się okazuje być umiejętnością, sztuką, i darem (o czym za chwilę) - no to się rozbestwiłam. No bo jeśli człowiek nawyknie do nabywania na przykład kaszmirowych płaszczy do kostek za 20 złotych, albo na przykład swetrów od D&G za 5 lub 10 - no to jest trudno zrozumieć potem dlaczego i po co ma nagle wydać 300 stówy na buty. A nawet jeśli te 300 stówy chce wydać, to buty jakie ze to kupi są dość szablonowe, podobne do wszystkich innych butów.
        Natomiast Fed od lat mnie epatuje swoją kolekcją zupełnie niezwykłych butów, nie tylko mnie zresztą, bo fama tej kolekcji się rozchodzi i jestem namolniakowana o zgwałcenie Fed żeby tę swoją kolekcję pokazała. Więc tak obserwując zawistnie, i z podziwem, wyczyny Fed w dziedzinie pozyskiwania wstrząsającego obuwia w internecie, a zarazem ubogacona doświadczeniem, iż taką umiejętność można nabyć (no bo kiedyś, to ni złamanej szmaty w lumpeksie nie mogłam kupić, ku swojej frustracji ogromnej, a co nabyłam to jakoś mało udane było) - dwa piątki temu w szale kompletnego rozpasania poprosiłam przyjaciółkę aby mi wylicytowała 3 pary butów! No i wszystkie 3 pary wygrałam! I czekałam na nie w dzikim niepokoju i zamęcie, i oto dzisiaj spłynęły dwie pary! I są boskie, no idealne po prostu, jedne czarne, zamszowe muskieterki, nówka sztuka, w ogóle nie śmigane - chyba je kupiłam za 30 złotych! A drugie, przepiękne kozaczki Gino Rossi, świetnej jakości, używane ale wyglądają jak nowe. Też głupią cenę za nie zapłaciłam. Obie pary leżą idealnie! Niesamowite to jest kompletnie, bo wszystkie 3 pary na zdjęciach wyglądały niepozornie, nikt prócz mnie chyba nie licytował, a ja gdzieś w głębi siebie czułam, że są wspaniałe!

        Więc widzicie, przy takim początku dnia, nawet jeśli ten dzień jest pogodowo do dupy, to no jednak dzień w całokształcie się zapowiada apetycznie.

        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 25.01.12, 14:10
          Tez nie wiem jak mozna kupic przez interenet buty, ale wiem ze jest to coraz popularniejsze.

          Czy w Polsce dziala "Zalando"?

          www.zalando.de/outlet-damenschuhe-stiefel-overknees/
          Mozna sobie zamowic buty z internetu z mozliwoscia zwrotu w ciagu 100 dni. Oczywiscie zwrotu nieuzywanych butow, ale jak sie je raz na jakas okazje zalozy, to chyba wygladaja tak jakby byly tylko przymierzane ? :)
          • blues28 Re: Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 25.01.12, 15:04
            Mario, Twoje poranki wsród swiergotu ptaków rozmarzyly mnie.
            Mój dom stoi przy cichej uliczce, ale mnie budzi albo szum samachodów wyjezdzajacych z podziemnego garazu, albo jakis zbyt glosny sasiad. Nijak temu do ptasich treli.
            W kwestii lakieru, tez tak mam, ze od lat tylko kolor “paznokciowy”. Lub french manicure.
            I tez nie umiem kupowac butów przez internet!! No bo jak? Bez mierzenia???
            Aczkolwiek zazdraszczm butów wystrzalowych za smieszne ceny. W ogóle zakupów fajnych rzeczy za grosze. Moja psiapsióla nabyla na Allegro cudna torebke za jakies 30 zl.

            Za to moje najblizsze plany troche sie skaszanily, bo musze zamienic sie w odsiecz i pomoc domowa. Moja serdeczna kolezanka, w zaawansowanej ciazy przewrócila sie i zlamala noge. Tegoz samego dnia, jej tesc, który wyprowadza na spacery ich psa wilczura przewrócil sie i rozbil glowe (ma jakies problemy neurologiczne z zachowaniem równowagi). Zatem kolezanka z noga w gipsie, tesc ze szwami na glowie ulokowany w goscinnym pokoju, a maz pracuje na drugim koncu Madrytu, oczywiscie w hiszpanskim rozkladzie pracy, czyli do wieczora. A w domu dwie unieruchomione sieroty + pies. Dostalam SOS i musze, póki sie nie zorganizuja dojezdzac coby przyslowiowa szklanke wody podac, cos ugotowac, jakies zakupy, no i wyprowadzic Paco na spacery.
            • fedorczyk4 Re: Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 25.01.12, 16:43
              Brawo Pierdo, właśnie osiągnełaś najważniejszą wiedzę o Allegro:-) Zdjęcie nie powinno być zbyt efektowne tylko dokładnie obejrzane!!!!Też znowu kupiłam, nie wytrzymałam i zalicytowałam srebrnoturkusowe balerinki wiązane dookoła kostki, albo jakby się postarać to nawet łydki.
              Co do lakieru to używam wszystkich kolorów tęczy lakierowej. Najchętniej w odcieniach niebieskości i granatów, ale zielenie, fiolety, szrości, khaki nie są mi takoż obce:-)
              Bluesie miłego Pacowania:-)
              • kan_z_oz Re: Sroda (z eksplozja sloneczna w tle) 26.01.12, 02:13
                W Australii czwartek i swieto narodowe. Poza tym pada, pada i jeszcze raz pada. Nie pada ciurkiem ale z przerwami dluzszymi lub krotszymi. Jest cieplo, tropikalnie i niesamowicie wilgotno. Opady sa zapowiedziane do konca tygodnia i na przyszly tydzien tez...buuu

                Udalo nam sie polazic po gorach we wtorek - miedzy opadami. W drodze powrotnej niestety juz bylo lazenie w chmurach a pozniej w deszczu. Przy samochodzie odrywanie pijawek od butow oraz skarpet. Te australijskie pijawki sa niesamowite; siedza na drodze w calym stadzie, stojac pionowo, wycigajac sie na kilka centrymentow w gore i przygotowane do skoku na wszystko co ma krwinki czerwone. Tak wiec wystarczy tylko zatrzymac sie lub zwolnic nieco kroku a tu cyk; pijawki w zsynchronizowanym czuciu telepatycznym zdazyly juz wskoczyc...na raz , dwa, trzy.
                Odrywanie takowych to cala historia, bo nijak oderwac sie nie daja...haha

                Ale, poniewaz mam pare butow tez cudownych, do kostek, lekkich z gortexu, takich na minus 25 i na plus 30, bo oddychaja ale nie przemiekaja, to te pijawki musza wlazic w gore w nadzieji na znalezienie golego cialka, co zajmuje im wystarczajaco dlugo aby je namierzyc i odczepic, w trasie stojac na ten przyklad na kamieniu jakims coby tlum nastepnych nie zaatakowal...

                Poza tym sa juz grzyby - rydze. Te spotkane po drodze byly juz zbyt duze aby zbierac, poza tym ja podziwiam je tylko, bo zbierac mi sie nie chce...haha

                Kan
    • jutka1 Czwartek 26.01.12, 08:31
      Pogoda jak zwykle, tyle że na popołudnie zapowiadają chwilowy powrót słońca. No, zobaczymy.
      Dzień dziś mam trochę pracowity, a trochę leniwy: dobra mieszanka. Pracowity, bo kilka spraw zawodowych mam do zrobienia, plus przygotowanie jutrzejszego posiłku dla gościa z daleka. Leniwy, bo resztę czasu mam dla siebie i nic nie muszę.

      Miłego dnia życzę :-)
      • fedorczyk4 Re: Czwartek 26.01.12, 08:43
        Też nie lubię myśliwych i wcale nie uważam że są pozyteczni. Od pożyteczności w faunie i florze są leśnicy. Moja Babcia była mysliwą i naoglądałam się za wszystkie czasy tego "szlachetnego" sportu. We Francji to już jest tak mało do upolowania w naturze, że ci wpaniali ludzie maja specjalne leśne parcele na których hodują zwierzynę która jest wypuszczana w las przed polowaniem. Taka parcelę miał cioteczny brat le Męża. Sama mieszkałam przy parkolesie podmiejskim w okolicy Paryża. Owszem duża połać, na niej kawał lasu i trochę pewnie zwierzyny, ale dyskretnej tudzież alejki cywilizowane a na nich matki z dziećmi, biegacze, rowerzyści i myśliwi. Jak się zaczynał okres polowań to tylko było słychać strzały i z lasu pędem wypadały dzieci, biegacze, matki, rowerzyści. Co roku dochodziło co najmniej do jednego wypadku. Mięso jem, skórę noszę, ale pomiędzy rzeźnikami i myśliwymi jest podstawowa różnica. Rzeźnik nie zabija dla przyjemności (no może kilku, ale są pod kontrolą) i zabawy.
        • maria421 Re: Czwartek 26.01.12, 09:08
          Ale lesnicy nie odstrzeliwuja chyba dzikow? Czy tak?

          Ja nie widze roznicy miedzy wieprzami chodowanymi na rzez a dzikami chodowanymi do odstrzalu, choc wlasciwie to dzik ma za zycia lepiej.
          Podobno dla mysliwych bardziej liczy sie gonienie zajaca niz zlapanie go, czyli chodzenie po polach i lasach. Bardziej liczy sie rytual niz zdobycz. Podobno.

          Kiedy gospodyni na wsi lapie kaczke i gardlo jej podrzyna, to nie robi to dla przyjemnosci zabijania, tylko dla przyjemnosci konsumowania. Moze mysliwy tez?
          • fedorczyk4 Re: Czwartek 26.01.12, 09:17
            W Polsce owszem, zadaniem służb leśnych między innymi jest utrzymywanie właściwego stanu pogłowia. I nie zauważyłaś jednego w tym co napisałam, dla mnie różnica jest nie w zwierzęciu a powodzie dla którego się je zabija. Co do tego co się liczy dla myśliwych to pominę milczeniem. Może na stu istotnie dla jednego tradycyjne gonić króliczka, ale ja osobiście zazwyczaj miałam do czynienia z pozostałymi 99. Strzałem możesz zwierzę zranić i nie znalazwszy pozostawić na śmierć w męczarniach, co zresztą dość często się zdarza. Gospodyni z toporkiem zazwyczaj jest skuteczna i ostateczna, no i nie postrzeli koleżanki.
          • fedorczyk4 Re: Czwartek 26.01.12, 09:20
            maria421 napisała: >
            > Ja nie widze roznicy miedzy wieprzami chodowanymi na rzez a dzikami chodowanymi
            > do odstrzalu, choc wlasciwie to dzik ma za zycia lepiej.

            Wypuść knury chodowlane do lasu i napuść na nie myśliwych, to zobczysz różnicę:-)
            • maria421 Re: Czwartek 26.01.12, 09:58
              Fedoro, ja nie jestem mysliwym (mysliwa ? :-), mam do nich stosunek zupelnie obojetny, ani lubie a ni nie lubie.

              A poza tym jest przepiekne slonce, lekki mrozik i zaczyna chciec sie zyc :)
              • blues28 Re: Czwartek 26.01.12, 11:11
                W przelocie, bo po analizach krwiodowstwa a przed szychta u zagipsowanej przyjaciólki.
                Mario, kon jest przepiekny!
                Nie wiem czy tylko weganie/wegeterianie maja moralne prawo nie lubic mysliwych. Ja nie vege ale tego “sportu” nie lubie i nie kupuje milosci do natury polegajacej na strzelaniu do bezbronnego zwierza/ptaka.
                Ze nie wspomne juz, co ci “milosnicy” przyrody robia z psami mysliwskimi gdy przestana byc przydatne :( Oczywiscie nie wszyscy, ale ilosc powieszonych, zakatowanych albo przegonionych psów mysliwskich po sezonie bardzo zle swiadczy o tych milosnikach natury :(

                A tak poza tym to slonce, slonce, slonce...
                • fedorczyk4 Re: Czwartek 26.01.12, 11:42
                  Koń i pani prześliczni:-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 164 :-))) 26.01.12, 18:21
      Ciesze sie ze sie kon podoba :)

      Piekna pogoda, wlasnie wrocilam z miasta. Pojechalam, bo sobie przypomnialam ze przeciez podobno jeszcze jakies wyprzedaze sa, ale co z tego ze sa jak ja cos na wiosne- lato bym potrzebowala, a wyprzedaja same zimowe ciuchy?
      W koncu, zeby nie bylo ze pojechalam po nic, kupilam T-shirt z dlugim rekawem.
      I jeszcze zjadlam loda o smaku After Eight :)
      • blues28 Idiotyzmy dnia powszedniego 26.01.12, 18:38
        A pewnie, ze kon sie podoba :)

        Normalnie unikam sensacyjnych bzdur w Gazecie, ale tu mój wzrok przyciagnely dwie sprawy:
        - film Polanskiego “Rzez”, który widzialam i który mi sie podobal.
        - portal wPolityce.pl. który pomylilam z czasopismem Polityka i az sie zatknelam, ze Polityka moze takie brednie publikowac.
        wyborcza.pl/1,75478,11029851,Polanski_nakrecil_film_o_Smolensku.html
        Oczywiscie, nie chodzilo tu o Polityke, tylko o jakis tam dziwny portal, ale wciaz mnie zdumiewa: jak mozna takie brednie pisac? Ktos to czyta? Ktos w to wierzy?
        • maria421 Re: Idiotyzmy dnia powszedniego 26.01.12, 19:38
          Bluesie, dawniej sie mawialo ze papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie, teraz zamiast papieru jest internet, kazdy moze napisac co chce bo przeciez prawo wolnosci slowa mu to gwarantuje. Im wiecej gazet, tym wiecej redaktorkow od siedmu bolesci , nawet w GW ktora np. wczoraj podala ze w Afganistanie "uchwycono nieuchwytnego". Redaktorek pisze, placa mu od linijki albo od znakow, ludzie czytaja i glupieja. Poza tym gazety uwazaja ze czytelnik musi byc o wszystkim poinformowany, tak o tym ze Tusk zmienia ministra, jak i o tym ze jakas tam gwiazdka zmienia meza. Takie czasy.

          Jestesmy overnewsed but uninformed.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Idiotyzmy dnia powszedniego 26.01.12, 21:17
            Nie wiem jak to jest we Franci. W Polsce sa jakies zwiazki mysliwskie i trzeba miec licencje zdaje sie i nalezec do zwiazku aby moc polowac. Sa terminy gdy wolno polowac na taka czy taka zwierzyne. Wiem ze to jest dosc konkretnie regulowane.
            Przyjemnosc polowania jest w tym zdaje ze sie lazi w terenie, tropi zwierzaka, wspolnota z innymi...
            Mam kolegow w pracy ktorzy poluja. W Szwecji jest podobnie jak w Polsce, trzeba byc w kolku lowieckiem ktore ma swoje tereny. Kazdego sezonu dostaja "przydzial" zaleznie ile jest zwierza na ich terenie co maja odstrzelic i wyobrazcie sobie ze placa kare jesli tego nie odstrzela. Wszyscy w zwiazku maja obowiazki pracy na tym terenie. W czasie dlugiej, ostrej zimy woza jedzenie dla zwierzyny. To ze zranionymi zwierzakami sie nie zgadza. Nie wolno im zostawiac zranionego zwierza w lesie. Przeciwnie. W Szwecji obowiazkiem kazdego kierowcy jest zgloszenie jesli najechalo sie autem na zwierze ktore potem poszlo w las. Mysliwi danego terenu maja obowiazek tropic zwierzaka i sprawdzic wlasnie czy gdzies nie lezy zraniony.
            Rowniez jesli podejrzewa sie ze jest gdzies chore zwierze.
            • kan_z_oz Re: Idiotyzmy dnia powszedniego 27.01.12, 03:17
              Kielbiu, wszystko rozbija sie wlasnie o te niuanse. Jest roznica w polowaniu w celu odstrzalu zwierzyny bo ta sie nadmiernie mnozy i w celu aby pozniej to mieso skonsumowac a nie nakarmic na ten przyklad psy...
              Podobnie jak jest roznica jaka rzeznia i jaki rzeznik.
              W obydwu przypadkach - niestety problemem jest marnotrastwo, czy pozniejsze wyrzucanie miesa. Argumentowanie, ze zwierze i tak by zdechlo...natura jest dosyc krwawa i bezpardonowa. Co ma zeby zjada mniejsze bo potrzebuje przezyc. Inne chronia swoje domostwa. A my ludzie? Jesli zabijanie odbywa sie aby zaspokoic jakis chory instynkt ludzki zabijania dla zabijania, to jest to chore tak samo w rzezni jak i na polowaniu.

              I mowiac to nie mam zamiaru prowadzic zadnych krujcat z powodu, ze ja samo mieso sporadycznie jadam. Lubie, nie mam wstretu, poprostu w cieplym klimacie i przy dosyc spokojnym trybie zycie oraz z wiekiem moje zapotzrebowanie spadlo i tyle.

              Szwecja jest krajem gdzie swiadomosc ludzi ogolnie jest wysoka. Inaczej bedzie wygladalo tam polowanie niz w Afryce. Nikt na lwa nie poluje aby go zjesc tylko polozyc skore przed kominkiem w celu zainponowania kumplom. Bez takiego polowania i takich mysliwych swiat moze istniec.

              Kan
              • maria421 Re: Idiotyzmy dnia powszedniego 27.01.12, 09:48
                W odniesieniu do polowania jeszcze zapytam- a co z wedkarstwem? Czy wedkarz stojacy z wedka zarzucona w wodzie tez Wam sie zle kojarzy?

                U nas dzisiaj zima przyszla. Jest mrozno i sniezek proszy.
                • maria421 Gdzie jest Ewa? 27.01.12, 09:49
                  Czy nadal sie wellnessuje?
                  • fedorczyk4 Piątek 27.01.12, 10:03
                    Nie wiem gdzie jest Ewa. U nas wcziraj wieczorem było -9. Byłam wczoraj na specjalnym pokoazie "W ciemności" I spotkaniu z Agnieszką Holland. I jak dotąd nigdy nie byłam jej szloną wielbicielką tak tym razem powaliła mnie na kolana. Całokształtem. Film z techniczno/artystycznego punktu widzenia jest znakomity. Genialnie zagrany, wspaniałe zdjęcia, reżyserski majstresztyk. Według zasady mistrza H. W pierwszej scenie (no tu akurat w drugiej) jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. Cała historia jest wstrząsajaca, ale i wzruszajaca. Potraktowana z dokumentalną powściągliwością dokładnościa i szacunkiem. I to co mówiła Holland później było pełne takiego powściągliwego szacunku jakby to nie ona zrobiła film, a film zrobił ją.
                    Ech, wiedziałam że nie będę spać w nocy, ale myśłałam że przez film, a nie spałam przez sąsiadkę. Mieszka sama, jest przyjaciółką Maćmy i nie stawiła się na spotkanie z nią. Nie odbierała telefonów i w jej mieszkaniu było ciemno za to waliło w ściany i podłogę. O drugiej w nocy przy pomocy ślusarza, policji i ochrony budynku, uwalnialiśmy ją z łazienki w której się zatrzasneła wczesnym popołudniem.
                    • kan_z_oz Re: Piątek 27.01.12, 10:11
                      Jest ok? Mam na mysli Pani z zatrzasnietej lazienki?

                      Kan
                      • maria421 Re: Piątek 27.01.12, 10:19
                        Straszna ta historia z pania zatrzasnieta w lazience. Lazienka pewno bez okna?
                        Moge tylko powiedziec "jak dobrze miec sasiada".

                        Agnieszce Holland zycze Oscara, choc filmu jeszcze oczywiscie nie widzialam.
                        • blues28 Re: Piątek 27.01.12, 10:38
                          Fedo, co za historia! Biedna kobieta, toz to 12 godzin w zamknieciu!! Brrr... Dobrze, ze was ma.
                          Premiera filmu Agnieszki Holland przewidziana tu jest na kwiecien 2012, ale oczywiscie zycze jej Oscara.
                          Dzis czuje sie wymeczona i bez energii. Wstalam po szóstej bo wczesnym rankiem mialam rezonans magnetyczny. To niebolesne ale upierdliwe badanie, pól godziny w zamknietej trumnie, bez mozliwosci drgnienia, wiec miesnie napiete jak struny, co rusz wstrzymywanie oddechu na bardzo dlugo, jednym slowem zeszlam jak zwloki z tego loza i przywlektam sie do domu.
                          Teraz pije kawe i staram sie zebrac do kupy dosc energii aby sie dzwignac i pójsc z odsiecza do mojej zagipsowanej.
                          Za oknem pochmurnie, moze nawet popada – bardzo tego potrzebujemy – ale od jutra znowu slonce. Taka nasza karma tej zimy.
                          No to milego piatku :)
    • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 164 :-))) 27.01.12, 10:30
      Wczoraj znowu pojechalismy w gory..haha
      Udalismy sie na spacer jedna z najbardziej uczeszczanych sciezek parku narodowego. Niebo bylo zachmurzone, temperatura bardzo wysoka, lepko i tropikalnie.
      Zeszlismy tylko do pierwszego wodospadu i nagle widzac ilosc wody walaca z gory w bezpardonowym wyscigu; postanowilismy zejsc nizej. Mysle, ze bedac na brzegu clifu z gorska woda walaca w dol, pomysl zejscia byl ok. Nieco wiecej wody i widzialam efekty po, nie bedac w dole. Gorska woda porywa krzaki, konary, pozniej wyrywa cale drzewa i cala ta masa pedzaca w dol zrywa stalowe porecze, rozwala brzegi rzeki, zmienia caly krajobraz na zupelnie nowy. Nie chcialabym sie znalesc nigdy w ferworze kreowania nowych dolin poprzez nieujarzmnione opady atmosferyczne.
      Wczoraj bylo na pograniczu. Tego co jest maxymalnie do obejrzenia...hahah...i zaluje, ze nie mialam jakiejs wodoodpornej kamery do filmowania. Natura jest cudna, dzika, majaca gleboko w nosie nasze problemy oraz kto nimi kieruje. Na tym kontynecie mozna ja czuc co generalnie ustawia cala reszte w hierarchii.
      A ta ma sie tak; dziekuje, ze jestem...

      Kan

      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 164 :-))) 27.01.12, 10:33
        Natura rzecz piękna:-) Sąsiadka w lajlepszym pożądku. Najbardziej ucierpiała jej duma:-)
        • fedorczyk4 O matko, porządku oczywiście:-( n/t 27.01.12, 10:34

          • blues28 Re: O matko, porządku oczywiście:-( n/t 27.01.12, 10:46
            Ty sie nie chichraj, Fedo!
            Onegdaj, bedac w Salzburgu weszlam do publicznej toalety, drzwi byly uchylone wiec nie zauwazylam tabliczki, ze trzeba wrzucic chyba 20 centymów. I nie moglam wyjsc!! Drzwi sie zamknely, ale nie chcialy sie otworzyc i mnie wypuscic.
            Walilam w drzwi jakies 20 do 30 min az ktos mnie uwolnil. Buf!
            A szef czekal na zewnatrz (bylismy razem w delegacji) i sie dziwowal czy ja jakiego rozwolnienia czy wrecz przeciwnie nie dostalam.
            • fedorczyk4 Re: O matko, porządku oczywiście:-( n/t 27.01.12, 11:44
              Mogę sie nie chichrać. Sama wlazłam na rue de Rivoli do takiej toaletowej kapsuły kosmicznej w ktorej drzwi się automatycznie zamykaja i otwierają. No i w trakcie "roboty" uznałam że jest w nich szpara i trzeba je docisnąć. A one na mój dotyk się otworzyły i im ja je mocniej usiłowałam przytrzymać tym one się bardziej otwierały ciągnąc mnie ze sobą. Dobrze że nie do przodu tylko na bok. Tyle mojego.
              • kan_z_oz Re: O matko, porządku oczywiście:-( n/t 27.01.12, 11:58
                Hle, hle, najbardziej futurystyczne doswiadczenia toaletowe posiadam z pociagow pospiesznych z Japonii. Wchodzi czlek nieswiadom niebezpieczenstw do okroglegu w ksztalcie kompartmentu. Wchodzi przy pomocy nacisniecia guizka pt; Damskie sranie, czyli WC.
                A tam pulapka. Drzwi zamykaja sie po nacisnieciu nastepnego fururystycznego przycisku, ktory malym drukiem powyzej jest poparty, ze nalezy recznie zasunac zasuwke. Pozniej czlek siada na ogrzewana deske, ktora grzmi roznymi odglosami odio, jak rowniez ma plukanie...wirowanie oraz inne nieznane mi funkcje...
                Zasuwka sie odsuwa a automatyczny zamek nie otwiera i czlek mysli...nie wyjde...nie ma okien, nikt nie rozumie, nie ma klamki, drzwi to nie drzrwi...ratunku...i w tym momencie sie drzwi jakos otworzyly.

                Kan

    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 164 :-))) 27.01.12, 13:03
      Zarezerwowalam wycieczke do Izraela , wylot 8 marca. W programie m.inn. Jerozolima, Betlejem, Nazaret, Yad Vashem, Morze Martwe, dwa noclegi w kibbutzu.

      Ciesze sie :)
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 164 :-))) 27.01.12, 16:32
        Wcale Ci się nie dziewię i jeno niewrednie zazdraszczam:-)
    • kielbie_we_lbie_30 Nienawidze!!!!!!!!!! 27.01.12, 18:57
      Windows 7 a musze sie tym parchem zajmowac ;)
    • jutka1 tgif 27.01.12, 21:37
      Wstałam bladym świtem coby na dworzec PKP Montparnasse dotrzeć i Gaudię odebrać. Co też i uczyniłam. Po czym nakarmiłam i napoiłam, po czym przyjęłam następnego gościa. Dzień gościnny, cóż mogę powiedzieć?

      Pozdrawiam, J.
    • blues28 Sobota 28.01.12, 08:06
      Wstalam przed switem (diabli wiedza czemu?), no bo u mnie slonce wstanie o wpól do dziewiatej :)
      Za to wstanie napewno i widocznie i znowu bedzie swiecic. Wczoraj zebraly sie geste chmury, ale nic z nich nie spadlo :( A dzis powrót do normalki czyli pelnia slonca.

      Jak juz pisalam, film Agnieszki Holland wejdzie tu na ekrany w kwietniu. Ale od wczoraj mamy nagle w kinach dwa polskie filmy. I tu moja prosba do warszawianek lub innych, którzy widzieli: czy warto? Czy cos o nich wiece?
      1.Wszystko co kocham w rez. Jacka Borcucha
      2. Biopic Popieluszko w rez. Rafala Wieczynskiego

      Pytam, bo sam fakt, ze film jest polski dla mnie osobiscie nie jest wystarczajaca rekomendacja, tzn nie mam syndromu emigranta, który placze jak slyszy mowe ojczysta w kinie.
      Widzial kto? Warte obejrzenia? Bede wdzieczna za podpowiedz.

      Mario, interesujaca wycieczka :)

      Milego weekendu!
      • fedorczyk4 Re: Sobota 28.01.12, 09:43
        Nie byłam, ale zasięgnę jęzora "popołedniu":-)
        Mróz i słońce:-) Idę na łyżwy z Wnuczęciem i w związku z piękna pogodą tym razem pod gołe niebo:-)
        Wieczorem pod Warszawę do przyjaciół na parapetówkę ich nowej rezydencji. Budowali dom przez lat blisko 7, więc jesteśmy cali drżący z ciekawości:-))
        • maria421 Re: Sobota 28.01.12, 09:52
          Wlasnie corka dzwonila ze ktos jej na parkingu samochod zarysowal.
          A poza tym mroz nadciaga.
      • jutka1 Re: Sobota 28.01.12, 11:45
        Nie widziałam tych filmów, tylko o "Popiełuszce" słyszałam niezbyt dobre opinie. Ale to z trzeciej ręki, więc się nie sugeruj.

        Tutaj jest szaro i zimno, 3 C, w nocy było podobno poniżej zera. Korzystając z obecności PoSa, a właściwie zwalniając mu przestrzeń, poszłam na zakupy. Następnie nabytą roślinność (skimia japonica szt.3, 2 małe czerwone i jedną większą białą) zawlokłam na balkon w celu wsadzenia do dużych donic. Czerwone się udało w jednej donicy, ale białej do drugiej donicy się nie udało: sąsiadujące rośliny tak się rozkorzeniły, że nie da się wygrzebać miejsca. Trudno, zostanie w doniczce, w której przyszła. :-)
        Nowe skimie, bo jak byłam latem w PL, to mi PoS wybił stare metodą nie podlewania w upały. :-( Również jedna wielka choisya ternata nie przeżyła takiego potraktowania. Miałam nadzieję, że jakoś je wyprowadzę na prosta, ale się nie udało, uschły kompletnie. No to wreszcie się zebrałam i kupiłam nowe. Choisya też była, sporych rozmiarów i w jeszcze większej cenie 55 euro, poprosiłam więc pana w sklepie, żeby ściągnął dla mnie mniejszy egzemplarz. Może w przyszłym tygodniu sprowadzi.

        Jak widać, czekam już na wiosnę. Brakuje mi spędzania czasu na balkonie.

        Reszta dnia szykuje się spokojnie, jak na sobotę przystało. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota 28.01.12, 11:50
        Po bardzo pracowitym tygodniu urzadzilam sobie piatkowa pozna kolacje z czerwonym do tego i padlam na sofie. Przebudzilam sie i jakos sie wystraszylam ze fiknelam noga i dostalo sie kieliszkowi z winem ...ten wywrocil sie i obryzgal mi fotel moj piekny kochany, jasny. No i narobilam sobie roboty...
        No ale najpierw pojade do miasta kupic prezent urodzinowy dla znajomej poznanej w lato w Polsce i polubionej od pierwszego momentu.
        Siem zlozylo ze mieszka w Sthm i tak sie spotykamy troszku..
        No i jade do sklepu z jedwabnymi produktami. Mamy taki sklepik ktory sie specjalizuje w bardzo uzytkowych jedwabnych produktach w bardzo przystepnych cenach. Zakochalam sie po prostu...
        No to trzymajcie sie robaczki i milego lykenda zycze ;)
        • jutka1 Re: Sobota 28.01.12, 19:07
          Kiełbie, i co, udało się doczyścić fotel? Czerwone wino, masakra na jasnej tkaninie.

          U mnie mieszkanie wysprzątane, gołąbki zjedzone, roślinność posadzona i podlana, książka "się czyta". A w ogóle to kapusta kiszona się jednak udała. Jipppi. :-)

          Jutro rano przychodzi sąsiad pomóc w dokręcaniu śrub i śrubek w stole, bo ów już tak się gibie, że boję się na nim jeść. I resztę dnia też spędzę na odpoczynku, jak dzisiaj. Takie weekendy lubię. :-)
          • fedorczyk4 Niediela 29.01.12, 09:07
            Słońce, mróz, śnieg:-) Wczoraj miałam intensywny dzień, dzisiejszy zapowiada się takoż:-) Odstawszy (po łyżwach i domotach czyli domowych robotach) godzinkę w kolejce, nabyłam bilety roczne do Centrum Kopernik dokąd wybieram się zaraz z Wnuczęciem. Później byliśmy pod Warszawa u przyjaciół gdzie spędziliśmy wspaniały wieczór. Do domu dotarliśmy o 3 rano. A dzisiaj Centrum, kino, kawiarnia i spacer.
            • maria421 Re: Niediela 29.01.12, 09:15
              Fedoro, prosze o wrazenia z Centrum, bo z tego co widzialam w TV musi to byc cos bardzo fajnego.

              U nas minus dwa stopnie, szaro i ponuro.
            • jutka1 Re: Niediela 29.01.12, 11:11
              Czasem się zastanawiam, skąd Ty bierzesz energię. :-)

              Tutaj jest jeden stopień (na plusie) i mniej szaro, od czasu do czasu nawet wychodzi słońce. Wstałam dość wcześnie jak na niedzielę, bo byłam umówiona z sąsiadem na naprawę gibiącego się stołu. Nic takiego, śruby się poluzowały i jedna wypadła, ale żeby podokręcać trzeba było stół położyć "na plecach", a ciężki jest jak cholera i sama bym nie dała rady.
              Już się nie gibie. :-)

              Zaraz skoczę na spacer na targ, a potem będę się szykować na gości. Nie wiem, co podam, zobaczę co mnie na targu "zawoła".

              Tyle pierduł niedzielnych. Miłego dnia życzę. :-)
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota 29.01.12, 17:00
            Tak, plamki znikly i nawet to nie zabralo mi wiele czasu. Przy okazji przeczyscilam go calego a uzylam Vanish...super na kazde plamy.
    • ewa553 kurwa mac! a jakze! 28.01.12, 13:28
      zlapalam 3 dni temu wirusa..... pare godzin temu odebralam compa z zakladu. wszystkie adresy w poczcie, wszystkie faworyty tutaj, wszystko diabli wzieli! Niczego znalezc nie moge! nawet wlosow rwac sobie nie moge, bo mam za malo:((((( ide sie powiesic.....
      • maria421 Re: kurwa mac! a jakze! 28.01.12, 13:31
        Ewa, ja juz sie o Ciebie martwilam . Dobrze ze jestes, nie chodz sie wieszac.
      • jutka1 Re: kurwa mac! a jakze! 28.01.12, 14:27
        Tak się zastanawiałam, że coś to Twoje SPA trochę długo trwa. :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: kurwa mac! a jakze! 29.01.12, 17:23
          Kurwa, google mnie pyta czy mam pasożyty, robaki, tasiemce, owsiki i pomoc mnie oferuje. Ja pierdolę to jest pogwałcenie mojej intymności.

          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: kurwa mac! a jakze! 29.01.12, 17:32
            A czemu mnie nie pyta o to? Czujemsiem pominienta. :foch:
            :)
    • jutka1 Poniedziałek, poniżej zera 30.01.12, 09:41
      W tej chwili jest -2C, wieczorem/w nocy ma być -6C! Bez porównania do "normalnej zimy", ale jak na lokalne warunki to zimno. Brrr.
      Czytam, że w Polsce ścięły prawdziwe mrozy, w moich okolicach -14/15 C. To i dobrze, niech wymrozi, bo ciepła zima = komarza plaga następnego lata.

      Plany na dziś mam dość nudne, ale z rodzaju muszy i trzebów. Porządkowanie papierowo-dokumentacyjnej rzeczywistości, jakieś rachunki, jakieś pisma. Proza życia codziennego, i tyszpiknie.

      Miłego dnia. :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek, poniżej zera 30.01.12, 09:48
        U nas tez minus dwa stopnie, ale jest spokojnie i slonecznie, wiec w sumie przyjemnie. Zapowiadaja ze temperatura ma jeszcze bardziej spasc w nastepnych dniach. No coz, "idzie luty- podkuj buty".
        • fedorczyk4 Re: Poniedziałek, poniżej zera 30.01.12, 09:57
          A u nas -14, a co niech mamy:-) Do tego słońce i bezchmurne niebo!!!
          Mario, to nie była moja pierwsza wizyta w tym przybytku wulgaryzacji nauki. I nie ostatnia. Co właściwie powinno służyc za rekomendację:-)
          Fajne miejsce, jak na mój gust i ilość zwiedzających trochę za małe, ale dobrze pomyślane i prowadzone. Każdy od 5 do 95 roku życia znajdzie coś ciekawego dla siebie i dziecie które zacznie sie prowadzać tam jako małe pachole może uczęszczać do wieku starczego bo zawsze znajdzie coś dla się.
          Idę żyć, ale niechętnie, bo się kurcze nie wyspałam:-(
          • blues28 Re: Poniedziałek, poniżej zera 30.01.12, 14:04
            U mnie tez bylo ponizej zera! Teraz w sloncu jest ladnie, ale w strefie cienia mrozny wiatr nicuje na lewo i odmraza uszy.
            A tu jeszcze prorokuja, ze od srody-czwartku bedziemy miec – 6 w nocy i marne 1-2 w dzien. Wszystko w pelnym sloncu, of course. Ale z lodowatym, polarnym wiatrem

            Od piatku wojuje z wirusem grypy zoladkowej (blee, blee i jeszcze raz blee) wiec weekend spedzilam w pieleszach mimo pieknej pogody. Tylko wyskoki po prase i juz. Rozkoszowalam sie za to “With love, Groucho”, zbiór korespondencji, przemyslen i anegdot Groucho Marxa opracowany i wydany przez jego córke. Uwielbiam Groucho, bardzo pasuje mi jego humor i niejednokrotnie smialam sie w glos i do lez.

            Na moja poczte wplynela korrespondencja z Google o nowych zasadach prywatnosci. Podjelam bohaterski wysilek przebrniecia przez mielezny gledzenia o niczym, ale nie udalo mi sie. Nie wiem czemu, zeby przekazac okreslone tresci trzeba naduzywac takiego belkotu. Zupelnie jak 10 stron kontraktu drobnym maczkiem na karte kredytowa Visa.

            Fedo, slyszalam, ze Centrum Kopernika bardzo ciekawe, ale jego czesc zwana Planetarium mocno odstaje i na niekorzysc od reszty. No ale to wiesci z trzeciej reki.
            • maria421 Re: Poniedziałek, poniżej zera 30.01.12, 14:20
              Centrum Kopernika w Warszawie mam na uwadze przy nastepnej wizycie w Warszawie. Problem w tym, ze takowej narazie nie planuje.

              Piekna, mrozna pogoda, przegonilam sie troche po swiezym powietrzu, wrocilam z czerwonymi policzkami i szczypiacymi uszami, ale zadowolona.
              • jutka1 Re: Poniedziałek, poniżej zera 30.01.12, 17:25
                Centrum Kopernika też jestem ciekawa, ale nie wiem, kiedy będę w Warszawie na dłużej niż kilka godzin między samolotami.

                Jestem zadowolona: dużo mi się dzisiaj udało zrobić. Jedyne, co zostało to klasyczna polska sałatka jarzynowa. Warzywa i jajka się chłodzą, za jakąś godzinę zacznę kroić. Lubię, taka prosta czynność, ale bardzo "zen".

                Zaraz zamknę to pierdulum i otworzę nowe, a wpisy przekleję. :-)
                • jutka1 Zamykam... 30.01.12, 17:26
                  ... i idę otworzyć nowe Pierdulum.
    • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 164 :-))) 30.01.12, 14:47
      W Sydney za to lato z pierwszym 30+ po raz pierwszy od bardzo dlugiego czasu.

      Wlasnie mi sie rzucila w oczy choinka, ktora sobie radosnie stoi tuz obok mojego biurka. Luty za pasem wiec juz dluzej chyba nie da sie odwlec momentu rozbioru. Moze jutro? Chociaz jutro bedzie futro, takie planowanie. Moze wiec samochod doczeka sie mycia innego niz deszcz. No a moze jutro wyskoczymy gdzies, bo w srode musimy do city i to juz ktorys raz w tym miesiacu.

      Wczoraj dokatowalam sie ogladam meczu finalowego w tenisa. Poniewaz epopeja trawala i trwala ale co chwila juz niby sie konczyla. Ja z recznikim gotowa do lazienki a tu bych. Wyszlo 6 godzin. Obejarzalm tez w miedzyczasie chyba ze dwa filmy metoda psryk, psryk, bo srodek sie jakos zwolnil...haha
      Panowie skonczyli o 1: 30 nad ranem. Zastanawialm sie ile dzisiaj musialo byc 'chorobowych', bo mecz ogladalo w TV 1.5 miliona plus iles tam tysiecy na zywo.

      Kan
Pełna wersja