jutka1 Dzisiejsze wpisy 04.03.12, 15:22 Niedziela pierdoklecja_prutka 04.03.12, 07:31 Odpowiedz Chyba wiosna jest? Czyco? Czyżby się udało przetrwać kolejną zimę? Hm. Weekend mam niestety pracowy, aczkolwiek się udało wymigać od nocowania w miejscu szkolenia. Okazuje się być niezły całkiem dojazd z Warszawy, tyle że wstać musiałam o porze takiej o. I tak lepiej niż wczoraj, bo dzisiaj sobie postanowiłam że się spóźnię. Aby wyrównać bilans, bo wczoraj się spóźnili uczestnicy. Hahaha! Tak że siedzę tutaj sobie relaksując się o tej nieboskiej porze i sobie myślę myśli. Mianowicie, czy fakt że nie lubię nocować poza domem dowodzi już starczego stetryczenia? A jeśli tak, to co z tego wynika? I od jakiego wieku człowiekowi przysługuje prawo aby się zacząć starzeć? I co właściwie to starzenie się oznacza? I dlaczego właściwie starzeje się człowiek, skoro istnienie czasu jest mocno wątpliwe, i w rzeczy samej podejrzewa się iż jest on w ogóle wymysłem człowieka? Jeśli więc człowiek to wszystko wymyślił, to czy można ideę starzenia uznać za przestarzałą i sobie coś wymyśleć innego? Zamiast? Na przykład zmienianie koloru skóry, lub powiedzmy - formy? Pączkowanie? Hm. Re: Niedziela fedorczyk4 04.03.12, 10:28 Odpowiedz Pierdo, zdecydowanie wybieram pączkowanie! Chociaż mi tam starzenie nie wadzi. A nawet chwilami bawi. Co jakiś czas wykręcam sama sobie jakiś numer który powala mnie ze smiechu. Do tego mniej jestem podatna na wszelakie duszne turbulencje które były zmorą mojej młodości. Coraz więcej we mnie spokoju. Hm, czy ja nie przesadzam z tym spokojem? Powiedzmy że relatywnie uspokoiłam się nieco:-) Odpowiedz Link
jutka1 Popołudnie, odpoczynek... 04.03.12, 15:38 Goście wyszli, jest cisza, spokój i relaks. Obejrzę jakieś filmy, poczytam, "pobędę". :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Popołudnie, odpoczynek... 04.03.12, 19:26 U mnie też relaks. Dziękuję przeznaczeniu, że żaden z moich podróżujacych non stop do Krakowa synków akurat nie jechał. Odbyłam długi spacer z Krowisią, zrobiłam polędwicę cielęcą w jarzynach, pozamiatałam i posiedziałam na tarasie wystawiając ryj do słońca:-) Teraz odwaliwszy tłumaczenia dla le Męża, nakarmię żywinę i walnę się z książka do łóżka. Podejrzewam u siebie wiosenny szok tlenowy, bo ziewam jak szalona, więc pewnie ze dwa rozdziały zmogę a potem oddam się snom:-) Odpowiedz Link
blues28 Znowu poniedzialek :-) 05.03.12, 08:58 A ja mam kilkudniowa przerwe od pelnej wiosny, czyli temperatury spadly z +21 na +13. Ba, nawet pokropilo, ale stanowczo za malo :-( Od polowy tego tygodnia znowu bedzie cieplo. I teraz juz coraz czesciej, az ustatkuje sie na zicher i nie bedzie odwrotu od upalów. Dzis i jutro mam badania w La Paz, co jest nudnawe i uciazliwe, ale niestety konieczne. Przy czym dzisiaj jeszcze prosto i z jezorem na brodzie poklusuje do psiapsiólki celem podania jej ceplej strawy (trza ryby nabyc a i warzywa zeby zrobic super zdrowy i pozywny lunch) i przegonic Paco po pobliskim parku. Ubolewam, ze nie potrafie rzucac mu zamaszyscie patyki: on sie spina na ogromny skok i szalenczy bieg, a patyk – dupa blada – upada stanowczo za blisko. Czy to starosc czy paczkowanie? Ha! Potworna ta katastrofa:-( Teraz jeszcze, dojdzie klimat wzajemnych oskarzen politycznych. Ten i ów “mundry” bedzie wiedzial, ze winny jest Tusk, ew. Komorowski. Jak np niejaki Pospieszalski. Weekend lekko pod znakiem zachwian zdrowotnych. Zatem duzo czytalam. Przede wszystkim prasy, bo tu w sobote i w niedziele naprawde jest co czytac. Dodatki do dzienników sa swietne. Kupuje w kiosku, bo on-line to nie jest to. Poczytalam wiec o trwajacym, choc zapadajacym w zapomnienie koszmarze Japonii (11 marca bedzie 1 rocznica tragedii), obliczu nedzy w niedawno bogatej Hiszpanii (8 milionów oficialnie ponizej progu ubóstwa) o Leo Castelli, pierwszym wielki galerzyscie sztuki wspólczesnej i o guru diet odchudzajacych czyli Dukanie, który nagle denostuje mode na nadmierna szczuplosc kobiet. En fin... Niech ten tydzien bedzie dla Was laskawy :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Znowu poniedzialek :-) 05.03.12, 09:03 Fajnie:-) Zwłszcza news o Dukanie bardzo mi się podoba. Ale Ty masz plan zajęć mocno stachanowski. Jak dajesz radę? Wpadłam na sekundę i zaraz wypadam, bo też dzień mam napięty. Miłego poniedziałku:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Znowu poniedzialek :-) 05.03.12, 09:19 Deszcz pada, ale niech pada bo jest potrzebny, a ja w polowie tygodnia i tak zmieniam klimat :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Znowu poniedzialek :-) 05.03.12, 10:51 U nas też się ochłodziło, do poniżej dziesięciu. Teraz jest 4 C, a maksimum ma być 8 C. Cały tydzień ma być taki, mocno przedwiosenny, zimny i w większości deszczowy. Umoszczę się więc w okopach i pieleszach, i będę się oddawać słowu pisanemu. Miłego dnia i tygodnia. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 05.03.12, 15:23 dzis z samego rana -16 nic wiecej nie mam do dodanaia :( Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 05.03.12, 17:26 Biedna frakcja kanadyjska... :-((( Odpowiedz Link
blues28 Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 08:28 Zmiana klimatu Mario? Brzmi intrygujaco! Jakis wyjazd? Fedorko, mój rozklad zajec nawet nie lezal blisko obok Twojego. Na ogól jak czytam Twoje plany, to dostaje lekkiego zawrotu glowy, a potem siadam, zeby odpoczac :-) Na zas:-) A ja mam wyksztalcony mechanizm. Ja czuje sie nie tak, to po prostu odkladam wszystko i uprawiam sofing (czyli lezenie na sofie). Duzo lektury lekkiej i przyjemnej (np w stylu Donny Leon czy Annie Perry) i filmy z domowej, bogatej filmoteki. Po dwóch trzech dniach energia wraca i znowu moge diablu leb ukrecic. Frakcji kanadyjskiej tez wspólczuwam, bo -16 w marcu to bleee, bleee i jeszcze raz blee. Dzis kolejny przeglad techniczny w La Paz. Wczorajszy sie nie udal, bo mój pan doktor byl sie nie pojawil. A skoro ja jestem “specjalnej troski” to musze koniecznie u niego i zastepstwa nie wchodza w gre. Zatem trza znowu do okienka i umawiac sie. Wczoraj przed okienkiem kotlowal sie taki tlum, jakby rozdawali gratis gwarancje na szczesliwe zycie. Dalam sobie spokój, thank you very much. Moze dzis bedzie mniej, a jak nie to w czwartek. A poza tym slonce, slonce, slonce. Jedyna róznica to wiatr z pólnocy, który przyniósl spadek temperatury, ale bez przesady +15 w marcu jest bardzo OK. Ja sie specjalnie nie pale do +21. Przyjdzie na to czas jak ktos spiewal w zamierzchlych czasach. Nie pamietam kto. A nie zapominajciez klikac w miche:-) Milego wtorku;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 08:35 Bluesie, zbliza sie moja zaplanowana wycieczka do Izraela. Juz pojutrze. Slonce swieci na blekitnym niebie , ptaszki cwierkaja, chce sie zyc. Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 08:38 Znakomicie :-) Bede czekac na relacje! Rozumiem, ze aparat zabierasz!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 08:46 Ależ Ci Mario zazdroszczę:-) Skorzystaj z wycieczki również w moim imieniu;-) Bleusie mówisz i masz: www.youtube.com/watch?v=Cs7-vHzNaoI Anne Perry!!!! Moja ulubiona autorka, niestety po polsku wyszły tylko dwie pozycje i jakby od sasa do lasa. Wszystko co czytałam to po francusku:-) Donna Leon trochę mi sie ostatnio przejadła. Zbyt dużo "myśli" politycznej zawiera w swoich książkach. Polecam Ci za to serdecznie Fred Vargas, świetna jest, ostatnia którą kupiłam sobie rok temu we Francji to "L`Armée Furieuse", czyli wściekła armia, ale z kontekstu może też być szalona. Oczywiście nie ma nic wspólnego z wojskiem:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 09:32 Ja az sobie sama zazdroszcze :) Do zadnej wycieczki nie przygotowywalam sie tak jak do tej, mam zamiar chlonac wszystko wszystkimi moimi zmyslami . W Jerozolimie trafimy akurat na Purim i juz wiem ze musze sprobowac Hamantaszen, czyli ciasteczek Hamana. Tyle rzeczy musze tam sprobowac, ze pewno wroce utyta o jakies 2 kg. Oczywiscie corka jedzie ze mna, ona jest rekonwalescentka po morderczym maratonie jakim jest tutaj panstwowy egzamin prawniczy skladajacy sie z 6 egzaminow po 5 godzin kazdy , wiec troche odpoczynku tez jej sie nalezy, a mnie sie nalezy towarzystwo w tej wycieczce. Aparat oczywiscie zabieram i bede pstrykac ile sie na karcie zmiesci. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 20:44 Zimno jak w Nunaviku. Jutro cos ma drgnac. Izraela tez szalenie zazdroszcze, bo wybieram sie tam od lat i nigdy jakos mi nie po drodze. Maria, wyslalem ci na poczte gazetowa link, skad mozesz sciagnac mediolanski urywek mojego foto-audio-montazu z ostatniej wizyty europejskiej. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek z blekitym niebem i ofc sloncem :-) 06.03.12, 21:27 Chris, obejrzalam, dzieki. Odpowiedz Link
kan_z_oz Sroda 07.03.12, 09:03 Japonia jest niesamowita. Niw wiem czy ktos tutaj z forumowiczow mial okazje pobuszowc po jakichs jej terenach? Wczoraj, podobnie do zeszlego roku - przyszlo przebic Nam sie przez centrum, tego 20 milionowego miasta (Tokyo)...haha Moje zdziwienie siega wiec atostrady, ktora okazuje sie dwu-pozimomowymym chyba skrzyzowaniem, rozgalezialacym sie na cztery pozimy - gdy potrzeba - na skrzyzowaniach. Poniewaz wszystko odbywa sie na poziomie 3-go pietra, to wszystko ponizej jakos znaczenia nie ma - nawet jesli jest to 'water front' hahhaah. Widzialam wczoraj taki, gdzie sciana betonu przeslaniala horyzont. Pytanie wiec chyba tylko zostaje co mnie ciagnie do tego betonowo-zanieczyczszonego kraju? Ludzie. Ludzie i jeszcze raz ludzie...gdzies sobie kliknelismy, chociaz sie nie znamy. Poniewaz plaszczyzna porozumienia zostaly narty to; mamy do zjedzenia wspolnie sporo gorek...haha...poza szlakami. Sie juz dogadalismy - po paru latach...bedziemy pruc w przyszlosci na wskos w dol...3 godziny jaikes. Ale sie ciesze. Kan Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sroda 07.03.12, 11:48 Zjechalem Japonie od Sapporo po Hiroszime, ale to bylo juz laaata temu. Wiem, ze wroce, bo to kraj zachodzacy za skore i w istocie- przedziwny. Podrozowalem wowczas solo i na slepo z przewodnikiem Lonely Planet i otwartym biletem na shinkansen (miedzy Sapporo i Tokio przezylem nawet dosc intensywny romans, dzieki ktoremu -niestety- porzucilem Kyoto raptem po jednym dniu...). Uwielbialem lokalne ryokany z tatami, yukata i kapciami, ktorych ABSOLUTNIE nie wolno bylo pomylic. I zakochalem sie w Narze. A gdzie ty teraz jestes, kan? Tymczasem w Montrealu z rana -5, jednak ma dojsc do +10!!! Pierwszy raz w tym roku nie zakladam rajtuzow :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 07.03.12, 11:33 Znów chłodniej. Teraz jest tylko 3 C, wieje, po południu ma padać deszcz. Z uwagi na powyższe, robię sobie dzień wsobny. :-) Przy okazji dnia wsobnego zrobię smalec. :-) Uchowało mi się w zamrażarce trochę risotto ze szpinakiem i boczkiem, więc jeść mam co. :-) I tym optymistycznym akcentem... (cycat) miłej środy życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 07.03.12, 11:43 No to pa! Odezwe sie po powrocie. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 07.03.12, 11:50 Shalom, maria. Dobrych przezyc. Odpowiedz Link
ewa553 Serdecznie witam, 08.03.12, 11:53 pozdrawiam i zabieram sie do czytania ogromnych zaleglosci. Zaczynam od ce-jota, to chyba jasne? :))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Serdecznie witam, 08.03.12, 12:35 realne zycie mnie wessalo:)))) Zazdraszczam Marii Israela.... . Powiedzcie mi prosze, kiedy powstalo P2? Bo ja wtedy tez odkrylam forum: probowalam sie dostac na bisa (ktorego wlasnie odkrylam), a jakas dobra dusza skierowala mnie na P2. Wydaje mi sie, to to bylo 2003, czyli 9 lat temu? Czy to mozliwe? Czas ucieka mi tak szybko, ze mnie to czasami przeraza... Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek - słońce, chłodno 08.03.12, 11:55 Poranek był piękny i słoneczny, tak jakby wiosenny?... Ale jest chłodno, tylko 7 stopni. Dzień zapowiada się spokojnie. Tylko jedną parazawodową upierdliwość mam do napisania, resztę dnia mam dla siebie. I mam wielką ochotę na dolce far niente, typu: gapienie się przez okno. ;-) No nic, lecę najpierw do spożywczego, bo po lodówce wiatr hula. :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek - słońce, chłodno 08.03.12, 14:10 CJ - Jestem juz z powrotem w Australii. Dochodze do siebie po nocnym locie z Tokyo do Sydney z przesiadka na Gold Coast. Wszystko dzieki tanim lotom z JetStar, czyli czascia Qantas. Byl to nasz trzeci juz wyjazd do Japonii na narty. W tym roku dwa tygodnie. Nie jestesmy kreatywni jesli chodzi o zwiedzanie. Znowu sie zakotwiczylismy w tym samym osrodku narciarskim. Shiga-Kogen jest najwiekszym terenem do uprawiania tego sportu w Japonii. Jest tez najwyzej polozym na poludniowej wyspie. Czesc tego osrodka jest otworzona do 1-go maja... Mnie on fascynuje. Zaczyna sie ta fascynacja od podrozy droga gorska, ktora jest zabezpieczona pionowymi betonowymi zaporami siegajacymi kilkunastu metrow w gore. Ponad tymi mozna czesto zauwazyc rodzaj owcy/krowy pasacych sie bambusowymi odrostami. Dziwne zwierze z alpinistycznymi zdolnosciami kozy gorskiej. Osrodek ten nie jest odwiedzany przez turystow...haha Jezykiem pisanym i panijacym jest japonski, ktorego my akurat nie znamy. Migowy jest wiec jedynym sposobem zakupu jedzenia, spytania o droge etc. Wciaz jestem zaskoczona, jak taka polac sniegu z absolutnie prefekcyjnyna infrastruktura, warunkami moze byc nieodkryta przez zachod. Dla mnie to cud. Nieopodal polozna Hakuba przezywa turystyczna horror kolejkowy... W tym roku bylo wiec -14C z opdami sniegu przez 3 dni. Z ujezdaniem puchu miedzy drzewami przez meza na grubych nartych telemarkowych oraz moje skromne zapuszczanie sie tylko w drzewa na obrzezach, na moich pogrubionych tylko nieco nartach. Nastepnie bylo wiosennie i pozniej znowu mrozno i zimowo... Od paru lat zatrzymujemy sie na tzw. pensji, czyli miejscu prowadzonym przez tradycyjna japonska rodzine. Pokoik jest miniaturowy z miejscem na stolik kawowy plus poduszki do siedzenia na 'tatami mats'. Lozka trawde w stylu europejskim i w sumie odpowiadajace tradycyjnym futon w stylu japonskim. Poduszka to kawalek kamienia - podobnie koldra. Intensywny wysilek fizyczny znieczyla, wiec spanie jest ok z wyjatkiem bolu ogolnego miesni nie przyzwyczajonych do spartanskich warunkow..haha Gospodarze sa bylymi narciarzami. Nobuo zdjecia mozna do tej pory odkryc w wielu komercjalnych reklamach Red Bull, coca coli, etc. Zdjecia w jadalni to przeglad swiata z jazdy ekstremalnej na nartach. I w tym wszystkim nie ma w tym czlowieku obecnie nic z dawnego skaczacego ze skal, utkwionego w lawinie 3 razy czlowieka. Jest maly chochlik w oku ale kogos kto zdolal przejsc ten etap mlodego gniewnego gardzacego wlasnym zyciem zabojnogi. Wspomnienia z Francji, Australii, Niemiec, Wloch czy nawet Czech...historia narciarstwa chodzaca, wciaz jezdzaca i plynaca po stoku w wieku 67 jakby nie patrzyl z lekkoscia o ktorej mozna tylko snic. W tych malo niby powaznych tematach byla tylko jedna wzmianka i w japonskiej trdaycji, to jakby dzwonil wielki dzwon; podobno - jak Nobuo napomknal przy szklance herbaty jest obecnie 4.5 miliona umierajacych na chorobe popromiena. Nie zglebialismy dalej tematu - co mozna dodac lub ujac? Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 03:13 Dziekuje za powitanie Jutka - nie doczytalam pozdrowien. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 03:19 Haha! To te nieliczne chwile, gdy nasze strefy czasowe sie chwilowo kompatybilizuja. U nas 9pm, u was 1pm. Europa spi :)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 10:40 kan_z_oz napisała: > Dziekuje za powitanie Jutka - nie doczytalam pozdrowien. ************ Nie rozumiem tego wpisu Kanie. Opis Waszych wakacji w Japonii przeczytałam z zainteresowaniem, choć po prawdzie mnie do Japonii nigdy nie ciągnęło. Miłego wieczoru życzę. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 13:54 Wpis "Serdecznie witam" - gdzie sie podziewlas u mnie wyskakuje w innej kolejnosci. Wyszlo mi wiec, ze pozdrowienie bylo do mnie... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 14:00 A, to dlatego nie zrozumiałam Twojego wpisu, bo "Serdecznie witam" założyła Basia, ja się dopisałam z pytaniem gdzie była. Twój raport z Japonii był później. :-) Czasem się ma inne ustawienia jak się wpisy pokazują - ja mam nie funkcję "drzewko", tylko "chronologicznie", z nowszymi wpisami u góry. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 15:20 Basia, Marysia od lat paru oraz od paru tygodni Ertes - zablokowane na moim ekranie niki. Widok wiec mam ograniczony. Nie zeby ww nikom przywalac - z szacunku - nasze drogi sie gdzies rozeszly i dla dobra wspolnego aby sie nie obrzucac...i niepotrzebnie ranic. Jesli dojdzie jakichs pare to pewnie bedzie czas aby zrezygnowac z ekperymentu...forumowania. Nie ma checi na zlosliwosci. Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek - słońce, chłodno 09.03.12, 15:34 Teraz tym bardziej rozumiem moje niezrozumienie. :-) Odpowiedz Link
ewa553 a propos poczatkow: 08.03.12, 12:57 moze opowiecie, jak trafiliscie na forum? I jak powstal wogole pomysl tego forum? Ja czytajac w necie GW zobaczylam reklame forum turystycznego i tam wstapilam. Po nitce do klebka znalazlam to forum tutaj. A jak bylo u Was? Odpowiedz Link
jutka1 Re: a propos poczatkow: 08.03.12, 18:48 Ojessu Basiu, nie doczytałaś jeszcze, że podczas Twojego wessania w real Szfedzia bezłep dostała za podobne reminiscencje? :-))) Tak, czas leci. :-) Amen :-) Odpowiedz Link
jutka1 Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 19:21 A odpowiadając na Twoje pytanie, jak się tu znalazłam: kliknęłam kiedyś na stronie głównej GW na ikonkę "Forum". Jedna z kategorii to była "Polonia". Tam trafiłam na Prima. Czytałam w zadziwieniu, aż zobaczyłam wątek Światła "Zapraszamy na forum Polonia Bis". No to poprosiłam o wejście na Bisa. To forum powstało w marcu albo na początku kwietnia 2003 (?), po tym jak ro_bert admin Polonii Bis najpierw bez ostrzeżenia zabrał uprawnienia innym adminom po protestach uczestników że za dużo i niesłusznie wycina, a potem zaczął wszystko tam wycinać, przywracać, bukwico burdel zrobił, więc założono Polonię 2 i przenieśliśmy się tutaj. Po doświadczeniach z Rober(e)tem jako adminem na Bisie, od początku były przyjęte dwie zasady. Że administracja składa się z kilku osób ale jest anonimowa, i nie pisze się publicznie, kto jest adminem. Druga zasada, że admini ograniczają swoje ingerencje, a szczególnie wycinanie postów, do minimum. Że każdy bierze odpowiedzialność za swoje wpisy. Status forum pozostał taki sam, jak Bisa: forum prywatne, forum zamknięte (każdy może czytać, ale żeby pisać trzeba być wpuszczonym, czyli wpisanym na listę uczestników). I że wpuszczanie nie jest na zasadzie automatu. Dlatego na Primie nas nazywają (-li?) kryptą, a my starzy bywalcy o Polonii 2 mówiliśmy "kawiarnia", "salon", "imieniny u cioci". Może i dobrze, że zapytałaś, bo po tylu latach takie przypomnienie historii może być użyteczne. I nie, nie chcę myśleć, ile to już lat tu siedzę, i ile i co się wydarzyło. :-) Wystarczyło mi wstydu i sromoty, jak na liście Gazety Wyborczej podano mnie na 13. miejscu najpłodniejszych 100 forumowiczów wszech czasów. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 19:46 Jezusie, kiedy to bylo? Zara: to byl moj pierwszy rok w Montrealu po przeprowadzce z Vancouver, czyli... 2001! Tyle, ze debiutowalem chyba wlasnie na bisie. A zaciagnal mnie tam swiatlo. Raczej niechetnie i po licznych jego nagabywaniach zajrzalem na to forum, poczytalem i cos wpisalem czyms rozjuszony. Bylo to chyba cos latwopalnego, bo zaraz zaczela sie jatka. Padlo i pedalstwo. Gremium podzielilo sie zaraz na 2 fronty w tej materii. Poniewaz -tak, przyznaje pokutnie- nie spodziewalem sie po 'polonusach' pozytywnej reakcji w temacie, zaskoczyla mnie ona u kilku osob. Po czym nadarzyly sie zaraz inne tematy i tak zostalem wessany. Wkrotce nastapila kolejna schizma i powstala Polonia 2, do ktorej mialem zaszczyt byc chyba z reki wessany. Jakos tak to bylo. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 20:28 A ja trafiłam na Prima. Spodziewałam wymiany wrażeń dotyczących mieszkania w różnych krajach. A tam królował wątek "Don i Karelia - kiedy ślub", wątek "Spotkanie w Londynie" gdzie pierdolono o lodówce niejakiego xiiva przez chyba tysiąc postów, oraz różne wątki zakładane przez 66 Brunonów które jedynie można było przeczytać w weekend bo w poniedziałek przychodził admin gazety i wszystkie wycinał. Skąd się wzięłam na P2 to nie wiem, pewnie dlatego że pisała tu Szfedka. Ponoć też pisałam na bisie, chociaż nie pamiętam. Pamiętam tylko że nie cierpiałam debila robereta za pasywną agresję, hipokryzję i ogólną obleśność. I miałam niezły ubaw gdy się okazało, że święty roberet ma nielegalny drugi nik, guajazyl i spod tego nika podrywa niejaką marcepannę, której jako roberet demonstrował swoją pogardę i wyższość moralną. Hehehe.... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 22:24 Bis powstal na jesieni 2002 a P2 w drugiej polowie marca 2003. Kilka dni przed moim pierwszym wyjazdem do Jutki...i nie walic mi tu torebka bo oddam ! ;) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 22:37 To jestem babe in the woods jesli chodzi o miejsce mojego debiutu. Bo debiutowalem z pewnoscia przed kwietniem 2002, najpewniej zima 2001/02. A na primie nigdy nie pisalem. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 22:46 Na bisie to nie bylo bo bisa nie bylo. Bis powstal w pazdzierniku 2002. Pamietam to dobrze bo spotykalismy sie wtedy na czacie i mi skladali zyczenia imieninowe ... no to musiual byc pazdziernik ;) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 22:52 Hmm, to w takim razie pewnie debiutowalem zima 2002/03... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 23:00 no i nagle odmlodniales ;) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 08.03.12, 23:23 Gdzie tam, jak we wrzesniu miala mi trzasnac 50-tka, tak nadal ma trzasnac... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pi Es :-) ws. m.in. historii Polonii2 09.03.12, 10:35 kielbie_we_lbie_30 napisała: > Bis powstal na jesieni 2002 a P2 w drugiej polowie marca 2003. Kilka dni przed > moim pierwszym wyjazdem do Jutki *********** No właśnie, dobrze mi się skojarzyło z Twoją wizytą. Tylko chyba mi się porąbało z panią-i-toto, bo to chyba rok później ta wspólna wizyta była? Czy co? Odpowiedz Link
ertes data urodzenia i rodzice 09.03.12, 05:42 24 sierpien 2003. Zalozone przez Tate i Mame. Odpowiedz Link
jutka1 Re: data urodzenia i rodzice 09.03.12, 10:30 Na pewno? Bo mnie się kojarzy jednak przełom marca i kwietnia 2003, jak szfedka z panią-i-toto były u mnie w Paryżu. W wolnej chwili sprawdzę stare maile w starym pececie. :-) "Mama i Tata", cudne! :-) A propos, Tato chyba powrócił na prima? Chyba, że to podróbka? :-))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: data urodzenia i rodzice 09.03.12, 14:18 W marcu 2003 bylam sama u Ciebie. Jestem pewna ze sp. klub wtedy powstal a o ile pamietam to wlasnie to bylo ze wszelkimi zawirowaniami beretowymi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: data urodzenia i rodzice 09.03.12, 14:32 Alzheimer fajnym facetem jest... :-))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: data urodzenia i rodzice 09.03.12, 15:09 No moze i fajny ale czuje sie szykanowana troche Odpowiedz Link
jutka1 Re: data urodzenia i rodzice - Kiełbiu... 09.03.12, 15:18 No co Ty? Czemu szykanowana? Że mi się pomyliło? Ja się śmieję o Alzheimerze, ale naprawdę do śmiechu mi nie jest, bo bardzo wiele rzeczy zapominam, i mnie to irytuje bo całe życie miałam pamięć doskonałą. A teraz niestety. Daty, szczegóły, potrafię zlać w jedno wspomnienie trzy różne podróże do Stanów, co mi się ostatnio zdarzyło. Nie gniewaj się proszę. Ja sama na siebie najbardziej się złoszczę. :-( Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: data urodzenia i rodzice - Kiełbiu... 09.03.12, 16:02 No co Ty, ja sie czuje szykanowana przez tego faceta...no wiesz tego co sie zaczyna na "Z" ... no cholera, jak mu bylo??? Zapomnialam :( Odpowiedz Link
jutka1 Re: juz wiem 09.03.12, 16:44 Aaaaa, Alojs Cię szykanuje... Mnie niestety nie szykanuje. A tak bym chciała, żeby się ode mnie odczepił. :-( :-D Odpowiedz Link
chris-joe Z zupelnie innej beczki... 08.03.12, 21:28 Frakcjo polska: rzuccie nazwy polskich (sieci?) sklepow sportowych. Mysle by kupic sprzet do snorkelingu na miejscu, by nie taszczyc sprzetu kanadyjskiego przez 5 tygodni w EU. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Z zupelnie innej beczki... 08.03.12, 22:23 Sieć to ona jest, polska - średnio :))) www.decathlon.com.pl/PL/ -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe Re: Z zupelnie innej beczki... 08.03.12, 22:32 A niech bedzie peruwianska made in china, byle na miejscu. Dzieki, pierdo. Odpowiedz Link
ertes Re: Z zupelnie innej beczki... 09.03.12, 05:45 CJ, ja kupowalem na wyjazd do Grecji. po piwerwsze to w kazdym polskim mall sa sklepey z sprzetem. A dwa to okazalo sie ze na miejscu jest tego w brod. Podejrzewam, ze toz samo bedzie w Egipcie. Poza tym jak juz bedziesz w Egipcie to dowiedz sie czy mozesz zrobic Introductory Dive. To jest cos do czego nie musisz miec specjalnego przygotowania. Moja zona to zrobila 3 lata temu i od tamtej pory nurkujemy razem. Odpowiedz Link
blues28 Piatek i...slonce :-) 09.03.12, 08:54 Na TGIF poczekamy :-) No i zebralo sie towarzystwu na reminescencje;-) Próbowalam i ja odkryc od kiedy tu jestem i wyszukiwarka wyplula najwczesniejszy post datowany w 2008. Moze wczesniejsze sa juz zarchizowane i niewypluwane? Bo cos mi sie zdaje, ze jestem dluzej. W kazdym razie Don jeszcze wtedy pisywal i na dziendobry wydarl na mnie jape. Jak to zwykle Don lubil czynic z nowymi. Ale kiedy to bylo to ni huhu nie pamietam. Jednak swiadoma jestem, ze do najstarszych górali forumowych mi daleko. A forum wpadlo mi w oko przegladajac Gazete. Poza tym pwialo egzotyka na forum, bo Maria w Jerezolimie, a Kan wlasnie powrócony z Japonii. Bardzo mnie zainteresowalo Twoje sprawozdanie Kanie. Od poczatku do konca. Zdumialo mnie, ze Shiga Kogen nie jest wizytowany przez turystów. Nie zebym kwestionowala co mówisz, ale dziwi mnie to, bo ogladalam olimpiade w Nagano 1998 (chyba ostatnia olimpiada jaka naprawde ogladalam z zainteresowaniem) i do dzis pamietam, ze konkurencje alpejskie odbywaly sie wlasnie na Shiga Kogen. Pamietam, ze stoki byly wspaniale przygotowane i jednoglosnie zachwalane, a widoki przepiekne. Mam nadzieje, ze pomimo mniejszej frekwencji, Shiga Kogen utrzyma sie tak piekna jaka ja widzialam okiem kamery. Bo, z jednej strony takie miejsca sa duzo atrakcyjniejsze bez dzikiego tlumu, ale zeby utrzymac stoki, wyciagi itp potrzebne sa wplywy z turystyki. A u nas, panie wiosna cala geba. Znowu;-) Wczoraj na spacerze musialam zdjac kurtke, bo slonce grzalo a temperatura skoczyla na +19 stopni. Zabralismy kultowa pileczke i Paco objawil sie jako stworzenie antysocjalne, warczace na kazda zywine, która przejawila jakiekolwiek zainteresowanie jego skarbem. Zmachalam sie i uswinilam, bo zabawa polegala na rzucaniu obslinionej i utarzanej w piasku pileczki. A dzis mam dzien kulturalny. Ide na retrospekcje Chagalla do muzeum Thyssen Bornemisza . Do tego dlugi spacer i lunch na tarasie na Plaza de las Cortes (bardzo lubie ten plac i sasiadujacy Plaza de Lealtad, bo sa bardzo piekne). Pogoda sprzyjajaca, dzis bedzie +20 i nieustajace slonce. I taka prognoza przeciagnie sie do przyszlego tygodnia. Milego weekendu ;-) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 09.03.12, 10:25 W piątki ostatnio zdarza mi się pospać dłużej. :-))) Za oknem słońce, termometr na słońcu pokazuje 17 C (tak naprawdę jest 7C). Dzień mam spokojny, ale wieczór intensywny, bo idę na koktajl pożegnalny byłego szefa, po którym w węższym gronie oldtajmersów idziemy na kolację, z byłym szefem i jego żona ofkors. Wśród oldtajmersów są osoby, które specjalnie na tę okazję przyjeżdżają: a to z Beneluksu, a to ze Szwecji, a to z Niemiec, a to z Irlandii. Nie widziałam ich od lat, i strasznie się cieszę. :-D Jakieś spa sobie może dziś zrobię, kąpiel w olejkach, maseczki i te rzeczy, a co. ;-) W przerwach mam do poczytania i do popisania, plus jakieś małe zakupy spożywcze. Fajny dzień. No i to słońce... :-D Miłego piątku! :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek i...slonce :-) 09.03.12, 11:42 Bluesie, zazdroszczę wystawy Chagalla. Lubię go bardzo. Bardzo bardzo. Kiedyś, w poprzednim życiu, byłam w Prowansji na krótkim urlopie. W ramach zwiedzania okolicy pojechaliśmy do St. Paul de Vence, i weszłam na cmentarz, przypadkiem w sumie. Chodzę po alejkach, zatrzymuję się przy jakimś grobie, patrzę do tyłu, a za mną grób Chagalla. Nawet nie wiedziałam, że tam był pochowany. Pamiętam, że się wtedy jakoś tak bardzo tym wzruszyłam. Odpowiedz Link
morsa Re: Piatek i...slonce :-) 09.03.12, 12:45 Pochmurno. Siedze w Polsce, wyrwalam sie z kieratu pracy na kilka dni. Wszystkim Panom skladam serdeczne zyczenia z okazji Dnia Mezczyzn (!), ktore obchodzi sie tutaj jutro. Czy to pierwszy rok tego swieta? Przedtem o tym nie slyszalam. Ja na forum przebywam od 2000 roku, jeszcze przed Polonia, bisem, klubem itd. Karelia wtedy sie bardzo udzielala. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek i...slonce :-) 09.03.12, 12:55 Dzień Mężczyzn? Też nie słyszałam. Ale czemu nie? Też wszystkiego najlepszego Panom życzę. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Piatek i...slonce :-) 09.03.12, 15:05 Blusie - Shiga Kogen jest przepiekna, chociaz nie pamietam jej zupelnie z olimpiady. Weekendy sa wypelnione po brzegi ale glownie japonczykami. Turystow z zachodu praktycznie sie w niej nie widuje a jak juz spotka sie 'bialego' osobnika to w wiekszosci rezydujacego w Tokyo. Nie mam pojecia czym to jest spowodowane. Ja sie czuje jak w krainie zakletej, bo sa to tereny narcirskie w parku narodowowym. Mozna wiec spotkac sniezne malpy przebiegajace przez stoki lub wylegujace sie na balkonach hotelowych. Sa zachowane zjazdy z olimpiady lub czesci takowych. Infrastruktura jest oszalamiajaca. W sklad takowej wchodzi okolo 70 wyciagow roznego rodzaju a osrodek mozna przebyc na nartach jezdzac z jednego na drugi w przeciagu ponad 2 godzin!!! Jest to mniej wiecej 4 wiecej niz w Australii. Zjazdy sa urozmaicone a trasy przygowowane swietnie. I tak juz 3-ci rok. Nie ma natomiast tzw. 'zycia nocnego' czyli klubow, dyskotek, barow, zachodnich restauracji. Chyba to jest powodem, ze zachodni turysci wola lezaca w takiej samej odleglosci Hakube, ktora jest mala, ciasna ale wlasna? Mnie fascynuja w Japonii zwyczaje toaletowe. Wyjezdzajac zwykle po 9-tej rano i wracajac po 4-tej popoludniu, uplyniajac dzien widokami, wizytami po roznych schroniskach, hotelach plus oczywiscie jazda...wizyta w toalecie noszac buty narcirskie, czyli dwie 2.5 kilogramowe sztywne cegly na nogach moze byc uciazliwa...haha Japonskie bija wszystkie inne znane mi z roznych krajow. Wersja zachodnia - kazda ma dobrze ogrzewana czesc oraz podgrzewana deske, na ktorej zawsze siada sie wygodnie. To jest mozliwe dzieki bogatemu zasobowi plynow dezynfekujacych lub wkladek i jakby co, to kazda wizyta jest szybko przez Panie czyszczace obslugiwana. Nigdzie nie spotkalam sie z takim poziomem higieny i komfortu dostarczanego bezplatnie...zeby sie czlek nie nudzil deski maja muzyczke zagluszace pewne odglosy a czesc wbudowane bidety...haha Mowa o publicznych 'latrynach'. Jedzenie jest wysmienite. W kazdym prawie miejscu mozna dostac wode ciepla lub zimna oraz zielona herbate za darmo. Reszta w ogromnym wyborze dostepna jest z 'vending machines'. O ile nigdy nie bylam zwolenniczka ww, to automaty sa o tyle dobre o ile produkty z nich sprzedawane sa odpowiedniej jakosci. Stojac wiec nieraz przez sciana 6-10 metrowa z wyborem; cieple-zimne, mozna z nich kupic wszystko. Puszki, wlewane, butelki. Woda mineralna, woda witaminizowana, kilkanascie odmian kawy, herbat zielonych, czarnych oraz innych napojow blizej mi nie zidentyfikowanych. Tanio, bez kolejki i o kazdej porze, co jest wazne przy nartach aby nie dziwgac jakies zamarznietego gniota w butelce na plecach. W schroniskach zdejmuje sie buty, porzucajac je przy kozie palacej w centrum. Zostawia sie tez rekawice, hustki, gogle, czapki. Nikt sie nie myli, nic nie ginie. Nikt nie pilnuje nart - nawet najdrozszych - bo nikt nie kradnie. Pojecie nie znane, bo zwyczaj jest aby kupowac tylko nowy sprzet. Takie wakacje sa jak bycie w jakiejs bance mydlanej z nie tej ziemi. Te sa poparte nieziemskimi widokami, ktorych zadne zdjecia nie oddaja. Jest miejsce gdzie widac cala dolina Nagano, Alpy po drugiej jej stronie az do Fuji, wszystkie osrodki i widok na park ciagnacy sie az po ocean po drugiej stronie. I jak sie czlek pusci w dol z tej gory, to jest jakby ogladal i tanczyl flamenco, ujezdzal wszystkie dzikie konie, jest to bliski kontakt z natura, drzewami, bo nie ma zadnej motoryzacji - tylko dwie deski na nogach zabierajacych w dol 3-5 kilometry z predkoscia ponad 60k/h Doswiadczenie porownuje do zeglarstwa, ale to jest lepsze. Do spadochroniarstwa ale to jest ciekawsze. Koniarstwa - moje male w tym zakresie doswiadczenia, i to chyba jest najblizej... Kan Odpowiedz Link
blues28 Re: Piatek i...slonce :-) 10.03.12, 08:25 Kanie dzieki za bogata relacje. I to z dwóch przyczyn. Po pierwsze to Japonia (i Argentyna!) sa na liscie moich wielkich marzen wciaz jeszcze do zrealizowania. Zawsze chcialam zobaczyc Kioto (Tokio tez, ale przede wszystkim Kioto), a po Nagano 98 dopisalam do listy Park Narodowy Shiga Kogen. Juz Ci kiedys pisalam jak wspomnialas o podrózach do Japonii, ze reportaze przedolimpijskie i olimpijskie zrobily na mnie ogromne wrazenie i Shiga Kogen utkwila mi w pamieci na zawsze. Ach, te sniezne malpy czasami kapiace sie w goracych zródlach, bijacych wsród bezkresnej bieli. Cudne widoki. Jakiekolwiek bary i dyskoteki ápres ski bylyby tam conajmniej cudzolóstwem. Cieszy mnie, ze natura wciaz gra tam pierwsze skrzypce. Po drugie: jako typowy czlowiek urodzony nad morzem, kocham góry. Jak zdrowotnosc pozwalala, jezdzilam co roku zima na narty. Mialam (mam dalej) swoja ukochana alpejska wies Leogang na pograniczu Salzburgerland i Tyrolu austriackiego. Malownicze, spokojne miejsce, gdzie wyciagi stoja prawie u stóp hotelu (pokoje pachnace sosnowymi meblami, na dole buzujacy olbrzymi, kamienny kominek, ech...), a shuttle busy odwoza na dalsze, bardziej skomplikowane stoki. Zas area cross country, no, zapiera dech. Ja jestem raczej kiepska w stylu lyzwowym, ale dobrze sobie radze w stylu klasycznym i znikalam na kilometry i dlugie godziny wsród lesnych tras. A potem, przed kolacja lezenie w wanie z solami Epsom. To stawialo na nogi na nastepny dzien. Do glowy nam nie przychodzilo lazenie po dyskotekach. Mlódz, uprawiajaca snowboard musiala szukac tychze dyskotek i barów w Saafelden, odleglym o 10 km. Tak, zyczliwie zazdraszczam Ci corocznych wypraw do Shiga Kogen :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Piatek i...slonce :-) 09.03.12, 23:21 ...jedyne co mam do powiedzenia to to, że nie cierpię chorować. Może jedynie mój pies nie cierpi bardziej jak ja choruję. Bowiem nie jest pewien czy nie przedłożę mojego chorowania nad dostarczanie mu żarcia na przykład. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Piatek i...slonce :-) 10.03.12, 08:22 Pierdo, wspólczuwam choróbska!:-( A co jej je? A Tofik, racje ma stworzenie, przynajmniej ma swoja pancie przez caly czas na oku:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek i...slonce :-) 10.03.12, 13:32 Mam nadzieję, że choróbsko odpuszcza. I tak jak mówi Blues: Tofik ma Cię przynajmniej całą i cały czas dla siebie. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Piatek i...slonce :-) 10.03.12, 15:22 Tyz choram. Nie wychodzilam trzy dni z domu. Cale szczescie ze mialam troche zarcia w domu- Dzis piekna pogoda, cieplutko i slonecznie i chce sie out ...no i wyjechalam na zakupy, i wrocilam i wykonczona jestem...no ale teraz do jutra nie musze wychodzic. Patrze na jaies dzikie seriale na intenetowym tvp... A przyszly tydzien zapowiada sie wspanialy... Pa robaczki ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek i...slonce :-) 10.03.12, 15:46 Jakaś przedwiośniana epidemia chyba... Trójka moich znajomych tutaj też w łóżkach zaleguje od kilku dni. Wczoraj zaś w autobusie 3/4 ludzi kichało i charczało. Mam nadzieję, że nic nie podłapałam. :-/ Odpowiedz Link
blues28 Sobota - meldunek wiosenny:-) 10.03.12, 08:30 Dzis bedzie 21 stopni. Nie musze dodawac, ze w pelnym sloncu sporo wiecej. Prognozy tygodniowe nie zapowiadaja zadnych deszczów. W ogóle nie ma opadów na horyzoncie i to jest bardzo zle. I niebezpieczne, bo potegujace juz obecna susze. Ale, przyznac trzeba, ze ten wyz i wszechobecne slonce sprawia, ze samopoczucie mamy bardzo dobre i energie zyciowa i biorytmy i co tam jeszcze. Slonce ma cudowna moc sprawcza, z wyjatkiem tego letniego, które podnosi temperatury na +40 przez trzy miesiace. Mam nadzieje uciec tego roku precz i wpadac do Madrytu tylko na chwilke, na niezbedne badania. Wczoraj spedzilam cudowny dzien. Najpierw muzeum a potem lunch i kawa z kolezankami w pelnym sloncu i z widokami na Hotel Palace, bardzo ciekawy architektonicznie. A Chagall, 150 obrazów, mozna stac godzinami i wciaz miec odczucie, ze widzi sie cos nowego, innego. Podbila mnie calkowicie seria malunków z Vitebska. Sa w tonacji szarawej, smutnej i przejmujacej; takie musza byc wspomnienia Chagalla z jego dziecinstwa, taki smutny pejzaz musial mu towarzyszyc. Przetworzyl te wspomnienia w przepiekne obrazy. Tam nie ma kolorytu ale moc i potega ogromne! A dzis, park obowiazkowo! A potem bedzie dzien domowy i ze stosem prasy. W weekendy zawsze kupuje prase papierowa, bo jest nadzwyczaj ciekawa. Przeskakuje chyzo napierdalanki polityczne, marudzenia ekonomiczne i wkraczam w sekcje kulturalne i socjalne. Tyle sie dzieje na swiecie! No to milej soboty!:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota - meldunek wiosenny:-) 10.03.12, 13:30 150 prac Chagalla... Obrazy witebskie... Ach... Okrutnie zazdroszczę. Fajny dzień miałaś zaiste. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota - meldunek zmęczony 10.03.12, 15:59 Wczorajszy wieczór udał się znakomicie: było i śmiesznie, i trochę sentymentalnie, i interesująco. Pół kolacji przegadałam z byłym współpracownikiem, którego nie widziałam 11 lat. Od tego czasu on zaliczył Brukselę, Sztokholm i Nowy Jork, ja Paryż, Polskę i Paryż, a gadało nam się tak, jakby tych 11 lat w ogóle nie było. Po lewej zaś stronie miałam byłego współpracownika też niewidzianego kopę lat, który w tamtej epoce był najmłodszą maskotką zespołu... a teraz ma siwiznę na brodzie, a jego starsze dziecko ma 17 lat. KJAP. Do domu ściągnęłam koło trzeciej, hahaha. W ten sposób dzień mam krótki, bo wstałam o dwunastej. :-))) Wieczorem przyjdzie na kolację moja była szefowa, wizytująca w ramach powyższej imprezy z Niemiec. Zanim oddalę się w przepaście kuchni, kliknę jeszcze na wątek kulinarny. :-) Miłego dnia/popołudnia/wieczoru/nocy - w zależności od strefy czasowej. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota - meldunek wiosenny:-) 10.03.12, 22:55 Ja dochodzę pomału do siebie po przeziębieniu, które się chciało mi rzucić na oskrzela, ale nie dało rady... Dzisiaj i jutro jeszcze posiedzę w domu, lecz już bardziej nudząc się niż chorując. Z tych nudów gwałcę intensywnie allegrowego nika Fed, wcześniej ją przestrzegłszy, oczywiście :) Wczoraj wykonałam i zjadłam rosół z kury bo zadzwonił Pyton i mnie kazał. Ten rosół w rzeczy samej, wcale nie jest głupi na przeziębienie. Poza tym snuję dywagacje na fejsie w towarzystwie moich dwóch kolegów, na temat monogamii. Oni to uważają za przemiłą i rzadko spotykaną aberrację. Jeden jest seryjnym randkowiczem, obecnie randkuje z 5 kobietami, 3 dalsze są skolejkowane. Ja tam mu gratuluję wigoru i emocjonalnej pojemności wchodzenia naraz tyle ludzkich żyć (nie "życi", choć pewnie i to - też;). A drugi jak jest z kobietą z którą mu się fajnie i bezproblemowo żyje to się nią nudzi, a jak się nie nudzi to jest to tak upierdliwe że się emocjonalnie wykańcza. Ja pomału dochodzę do wniosku, że większość ludzi nie jest zbytnio zainteresowanych tym z kim jest. A raczej co się z/w nim samym dzieje w odniesieniu do tej drugiej osoby. Inni zaś traktują sprawę w kategoriach funkcjonalności, chodzi więc o niezbyt upierdliwe i absorbujące towarzystwo do spędzania czasu, prowadzenia gospodarstwa domowego no i są jeszcze także i ci, którzy się chcą z kimś rozmnożyć, więc żeby te geny były w standardzie. A kto tam w środku jest, to tak naprawdę, mało kogo obchodzi. Takie myśli sobie tutaj mam przy sobocie rozpychając odrobinę moje boskie botki od Fly'a. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota - meldunek wiosenny:-) 11.03.12, 00:06 A. właśnie wyszła. 5 godzin minęło jak jedna. Fajna baba. :-) 100K, też miałam ostatnio podobne dywagacje, i wyszło mi, że ludzie się parują z powodów niewiele mających wspólnego z ich potrzebami. A potem się zaczynają schody. :-) Cieszę się, że rosół pomógł. Siedź jednak w domu i się wygrzewaj, bo - jak mawiały nasze babcie - najgorzej to przeziębić przeziębienie. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Rozpaczliwiec do Bluesa. 11.03.12, 12:19 Moja p...... skrzynka pocztowa odmawia wysyłania na konta yahoo:-( Wysłałam i odbiło mi jak mokrą piłkę. Wyślę raz jeszcze jak sie dorwę do kompa mojej córki. Odpowiedz Link
kan_z_oz Niedziela 11.03.12, 13:38 Ksiazka jest juz prawie gotowa. Czekam bo na dniach juz zformatowana i gotowa do downloading wersja ma sie mi sie objawic. Otworzylam wiec dzisiaj ochoczo z musu konto biznesowe na paypal i utknelam. Kazano mi wybrac jakies biznes solutions, w wersji gdzie znam HTML, lub jakis inny program, nastepnie inne pytania ktorych nie zrozumialam... Dziecko bedzie mialo prace domowa znowu do wykonania w ramach dzielnie z nami domu...bo ja nie jestem w stanie przebranac punktu 2 w nadzieji aby dojsc do 3...hahaha Troche mam cykora przed wydaniem publicznym - ale, generalnie to moze mi sie stac? Ktos moze powiedziec, ze mam zajoba? jakem natchnina lub chora umyslowo? Wszystko to zostalo juz wypowiedziane... Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 11.03.12, 14:14 Gratuluję! Aczkolwiek, wiesz, że co może się stać najgorszego to to, że Ci uwierzą, okrzykną prorokiem i rozmodlone tłumy będą się przewalać po Twoim front-lawn. Skutecznie uniemożliwiając strzyżenie trawy. Nie mówiąc już o reszcie tak zwanego życia osobistego ;) Życzę więc, aby większość nie uwierzyła, lecz aby dotarło do kogo trzeba z pożytkiem dla wszystkich zainteresowanych. Za oknem słonecznie, lecz lepiej nie wychylać nosa gdyż jest przenikliwie zimno i piździ. Cieszę się jednak myślą, że już za kilka tygodni będzie można korzystać z ogródka i tarasu. Poumieszczać w skrzynkach i donicach rośliny i patrzeć jak rosną ... Wczoraj jeden z moich kolegów z którymi snułam dywagacje opisane w poście ww. mnie uświadomił przez uszy jak u Gombrowicza Syfona. Mianowicie, moi drodzy, jesteśmy mamutami. Żyjemy w zaścianku, ciemnogrodziu i strupie zacofania. Świat oświecony żyje bowiem w poliamorycznych relacjach. Hahaha! Musiałam sobie aż podczytać w wiki ki fiute. Brzmi apetycznie tylko czy da się to? Co forum myśli? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Niedziela 11.03.12, 14:40 Kanie, zycze powodzenia! Ale, tak jak zauwazyla Stokrotna, najlepsze jest to umiarkowane :-) Zas na dydlematy Stokroci forum w mojej osobie nic nie mysli, bo forumemua jest wkurzona! Wpadlam na pomysl pulpetów wolowych z grzybami dla mojej C. i chrzanilam sie z tymto az do teraz. Na dodatek wyszedl gar jak dla wojska i jest niedobre!! Mieso wolowe, ale chyba jakies modyfikowane czy co? Kazalam zemlec na moim oku, nie smierdzialo wiec czemu teraz taki smak i zapach bleee??? Dodalam tutejsze grzyby, dusilam, papralam sie z klopsikami co sie do reki kleily i co teraz z tym zrobie??? Nawet fakt, ze jest +22 mnie nie lagodzi, bo co ja teraz z tym badziewiem zrobie? I co dam jesc C, jak jutro od samiutkiego rana latam z jezorem na brodzie? Nie bede miala na nic czasu. Ech... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 11.03.12, 15:29 Mnie się też nie udała duszona wołowina. Będę ją jeszcze doduszać, bo chyba za krótko było. Nie wiem, co poradzić na pulpety. Ziół dodaj może? czosnku? sosu sojowego? Kanie, gratulacje. Już kiedyś tu pisałam, że piszę się na egzemplarz. Stokrocie, w tym poliamerze ;-) coś jest. Muszę jeszcze posznupać po necie i poczytać. Problem chyba tylko z nastawieniem ludzkim, bo niewiele znam osób, które bez problemu by w takiej sytuacji funkcjonowały... Tutaj niedziela leniwa i zrelaksowana. Mam tylko zawodowy dydlemat, który przetrawiam. Jak na pytona przystało: powoli. :-) Za oknem szaro, 12 C. Czekam na środę: ma być 18C i pełne słońce, więc chyba zrobię wiosenną premierę czytania na balkonie. :-) Lecę doduszać wołu. Baj. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela 11.03.12, 22:35 A tu 14 stopni (na plusie!) i jarzy! Caly tydzien ma byc az po 15 stopni. Sniegi zlaza precz. U mnie balkon otwarty, za oknem ptaszeta kwila, a kocica idiotka spi na krzesle caly dzien. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 12.03.12, 09:08 No to wreszcie frakcja kanadyjska może się czuć bardziej komfortowo! :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Rozpaczliwiec do Bluesa. 11.03.12, 14:31 Fedo, nie martwiuchnaj sie!! Jak pilne to pchnij na gazete (blues28@gazeta.pl), zajrze tam wieczorkiem, a jesli nie to spoko, kiedys tam dojdzie. A moze to yahoo takie durnowate? Odpowiedz Link
ewa553 przesralam niedziele 11.03.12, 16:48 oraz urodziny znajomego, na ktore bardzo sie cieszylam. Ale w nocy zbudzily mnie sensacje brzuszno-zoladkowe, czyli vide tytul:)))) Na szczescie po Madrycie mialam jeszcze tabletki w domu i jakos dochodze do siebie, tyle ze jestem za slaba na wyjscie, a juz na pewno nie gotowa jesc u Greka, Uwielbiam g.kuchnie, ale to nie na ten rodzaj choroby. Na jednym z przedmiesc Mannheim odkrylam w zimie w kosciele - do ktoego nie chadzam - cudowna wystawe rysunkow (kolorowych, oczywiscie) Chagalla. To byly jego ilustracje do Starego testamentu. Cudowne. Z odpowiednimi tekstami z Biblii, wie juz doprawdy uczta duchowa. A w Berlinie kiedys tez przypadkowo w niewielkich pomieszczeniach przy Bramie Brandenburskiej, gdzie schowalysmy sie wlasciwie tylko przez deszczem, tez trafilysmy na wystawe jego rysunkow. To naprawde przezycie.... Nie pamietam czy z moimi goscmi forumowymi, w maju 2004 (a jak, jestem ru jednak od 2003) bylam w Mainz, gdzie w kosciele Sw.Stefana sa slynne witraze Chagallowskie? Za kazdym razem odwiedzam je tam... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: przesralam niedziele 11.03.12, 18:14 ... no pięknie. My tutaj o miłości i gotowaniu, a Ewcia przyszła i nam nasrała na imprezę. Dzięki Ewcia... Niemniej, przesrania współczuwam, zwłaszcza że uniemożliwiło świętowanie w miłym towarzystwie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: przesralam niedziele 12.03.12, 09:36 Basiu, nie zazdroszczę przypadłości i współczuwam, że ominęła Cię kolacja u Greka. Już lepiej dzisiaj? Odpowiedz Link
chris-joe Re: przesralam niedziele 12.03.12, 23:52 Sie empatyzuje. Zwlaszcza, ze podobne przeszedlem. Jakies gastro najpewniej. A detalicznie to bylo tak, ze przez pare pierwszych dni 'zamknalem sie w sobie', po czym otworzylem wieeeelkie okno na swiat, tak ze mnie niemal przewinelo inside out. Wloklo sie ok. 10 dni. Ale nic, wracamy do dupy maryni. Kocica dopiero w poniedzialek bladym switem sie zorientowala z ta wiosna i dostala zupelnego pierdolca. Widac jej nie bylo wcale, tylko taki koci tetent sie rozlegal w stereo od prawego do lewego glosnika i nazad. Teraz znow padla i po kawalku zwleka zimowe futro w naszym lozku. Odpowiedz Link
roseanne Re: przesralam niedziele 13.03.12, 01:47 klopotow gastrycznych wspolczuje co do kocicy zas to w sobote w czasie naszej wizyty na rynku urzadzila mlodziezy koncert sezonu, domyslilam siw, ze jej marzec dolega i otworzylam drzwi na zewnatrz. wrocila po 6godzinach dzis spacerek tylko 20 minutowy rano, za to wielce towarzyska, az strach gdzies usiasc, bo sie zaraz na kolana pakuje Odpowiedz Link
ewa553 Re: przesralam niedziele 13.03.12, 09:12 wczoraj dzwonila do mnie narzeczona solenizanta i poinformowala mnie, ze az 5 gosci nie moglo przyjsc z tego samego powodu! Nic tylko kapitalisci amerykanscy spuscili nam tu stonke z zarazkami:))) Pamieta ktos moze te rysunki sprzed wielu, wielu lat, na ktorych Amerykanie w cylindrze i smokingu (?) rzucaja stonke na polskie kartofle? Rosanno, dlaczego nie wykastrowalas jeszcze kotki??? Oszczedzisz jej dolegliwosci i macierzynstwa, niechcianego zapewne. Odpowiedz Link
roseanne Re: przesralam niedziele 13.03.12, 14:08 alez spokojnie, zostala wykastrowana w wieku 6 miesiecy, teraz ma lat 11 co nie ogranicza jej checi na wloczegostwo Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałkowe pierduły 12.03.12, 09:34 Miałam dziś pospać dłużej, a wyszło jak zwykle, dzięki bachorom z góry. :-/ Trudno. Sjestę sobie może zafunduję. Za oknem nieśmiałe słońce, sześć stopni, ma dojść do szesnastu (!). W środę ma być 18 C, a w czwartek 19 C! Boskość, Inc. Plany na dziś mam nie do końca sprecyzowane, bo wczoraj odwołałam dzisiejsze wieczorne spotkanie, i nagle cały dzień mam do dyspozycji. Jippi! :-) Tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 12.03.12, 09:48 dziekuje Wam bardzo za wspolczuwanie, zrobilo mi sie cieplo kolo serca. Tak, dzisiaj wszystko przeszlo, mialam tym razem szczescie, ze mi Edda wcisnela kiedys odpowiednie tabletki. Cos krazy w powietrzu, bo jak dzwonilam wczoraj do solenizanta zeby sie usprawiedliwic ze nie przyjde, to sie okazalo ze i Pan Syn solenizanta z tego samego powodu nie przyjdzie. Wiosna, wiosna i to moze byc przyczyna i lekkich niedomagan, i lenistwa kanadyjskiego kotka (idiotke sobie wypraszam:))) i ogolne jakies rozleniwienie. U nas od dawna wysokie temperatury, od switu 11 stopni, w ciagu dnia odpowiednio wyzej. Pojde choc na chwile pogrzebac w ogrodzie. Jedyne roslinki jakie w tym roku zasialam w domu na slonecznym parapecie, to nieznana mi do tej pory (a caly swiat zna) odmiana zucchini (Patty Green Tint). Okragle jak pomidory, fajnie mozna bedzie je nadziewac roznymi roznosciami. A jak sie je zostawi na krzaczku, to jesienia sa to ozdobne jakby mini-dynie. Wysialam cala paczke, 15 szt. prawie wszystkie wzeszly. Dlugo czekalam na nie, juz chciialam reklamowac, a tu jak mi wstrzelily, to sie zatrzymac nie moga. Najwieksze wynioslam na korytarz, bo tam jednak chlodniej, a nie chce zeby za szybko rosly, bo beda mialy "slabe nogi". Ale ciesze sie strasznie. Bede tez miala dosc tego zeby podarowac roznym znajomym. Sama tez regularnie dostaje piekne, olbrzymie sloneczniki do ogrodu. Ej, fajne jest zycie ogrodniczki!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 168 :-))) 12.03.12, 11:13 Też dziś trochę "pogrzebałam w ogrodzie", tzn. przycięłam kilka roślin na balkonie. Przy okazji odgoniłam zasrańca, który się próbował usadowić na balustradzie. BR/ Świeci słońce, więc po zakupach w "spożywczaku i warzywniaku" siądę chyba z książką na balkonie i połączę przyjemne z pożytecznym, czyli będę robić za stracha na gołębie. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, szaro 13.03.12, 11:05 Słońce znowu się schowało, jest 9 stopni, ma dojść do szesnastu (podobno). Jestem dziś trochę na niedoczasie, więc muszę biec na zakupy, bo "rocznicowy" obiad jest dzisiaj, a kilka ingrediencji trzeba dokupić. Mr l8r... :-))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, lato! 13.03.12, 11:42 Tez w niedoczasie jestem, wiec wpadam tylko zeby "odbic karte" czy "podpisac liste". Wczorajszy dzien od switu do nocy poza domem (do domu dowlokly sie zwloki), dzis skonczylam zlecenie i pilnie lece oddac, a potem truchtem na obiad z dwoma przyjaciólkami. Jedna z nich, i to przyjaciólka, a nie kolezanka, niewidziana od grudnia! Po obiedzie pójdziemy prosto na kawe do Café de los Artistas zeby sie updatowac co i jak. Bedac w centrum skorzystam i wpadne do duzego FNACa i Casa del Libro. Na froncie metereologicznym: lato! Dzis, jutro i pojutrze +25 stopni. Na wyjscie, pod marynarke wkladam bluzke z krótkim rekawem. To jest przesada, bo co bedzie w kwietniu,maju? Juz +35??? Ponoc sie ochlodzi w weekend. Czekamy na deszcz jak ta kania! No to letem. Milego wtorku! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, lato! 13.03.12, 18:41 W Granadzie i Lizbonie tez ponad 20! Boskosci. A jesli w kwietniu bedzie jeszcze cieplej, to jeszcze bardziej bede kontenty. U nas zas w istocie dosc parszywie, bo leje. Ale za to zdecydowanie na plusie i tak juz chyba zostanie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, lato! 13.03.12, 20:09 zajadam sie od paru dni pysznymi truskawkami z Hiszpanii (dzieki, bluesie:))) i mysle o tym co sie tam dzieje, szczegolnie w bliskiej mojemu sercu Katalonii: susza jakiej nie pamietaja najstarsi gorale. Od 40 lat nie bylo tak suchej zimy. Bedzie problem ze zbiorami itd. Tego jeszcze Hiszpanii brakowalo! Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, szaro 13.03.12, 14:09 tez szaro +4 deszczy, co mnie cieszy niezmiernie bo przynajmniej posplukuje troche swinstwa z chodnikow Odpowiedz Link