O pierdułach -- Odc. 169 :-)))

14.03.12, 08:55
Otwarte. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 14.03.12, 10:01
      otwierasz i uciekasz? a co to za nowe maniery?
      U nas cieplo od wielu dni, ale cos zapowiedziane sloneczko nie chce sie pokazac.
      Mysle o Marysce i o tym, ze tez w marcu przed wielu laty bylam w Israelu, chodzilam na plaze
      i pieklam sie w wszechobecnym sloncu. Doczekac sie nie moge jej relacji...
      • jutka1 Środa, słońce 14.03.12, 10:16
        Nie uciekłam, tylko rozmawiałam przez telefon, a potem pisałam maila, i były to wszystko sprawy zawodowe. Jestem więc usprawiedliwiona. :-)

        Za oknem słońce, siedem stopni, ma być 17 stopni w porywach. Na słońcu (= na balkonie) będzie ponad 20 stopni, więc postanowiłam, że lunch z przyjaciółką zjemy tamże. Będzie potrawka z soczewicy.

        Popołudnie i wieczór mam wolne, będę sobie czytać na balkonie.

        Tyle pierduł porannych. Miłego dnia. :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: Środa, słońce 14.03.12, 11:02
          Nie! Nie jesteś usprawiedliwiona w żaden sposób! Jakie maile, jakie telefony??? Masz tu tkwić murem i wypisywać posty na forum.

          ;)


          Pogoda nadal bardzo marcowa, znaczy jest po prostu zimno. Dzisiaj na dodatek szaro, ale na szczęście nie piździ. Kilka dni temu rzecz się zdarzyła mianowita. Mianowicie znalazłam na półce z płytami cd Demisa Roussosa. Ponieważ forum jest w wieku odpowiednim, więc pewnie wie kto zacz. Włożyłam tę płytę do odtwarzacza i dla sentymentu oraz dla jaj sobie wysłuchałam kilku piosenek. Po czym zapomniałam o sprawie. Kilka dni potem w środku nocy, ok 3 nagle obudziła mnie rycząca ckliwa muza. Pomyślałam, że sąsiedzi balangę urządzili. Ale rozbudzona stwierdziłam, że to jakoś dziwnie z wewnątrz mieszkania dochodzi... Hm, zainteresowana wstałam i poszłam na obchód domu. No i się okazało, że płyta się SAMA chyba włączyła bo to ryczał Demis z mojego własnego odtwarzacza. I co z tym? Siła nieczysta mnie Demisem po nocy straszy? Czyco?
          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Środa, słońce 14.03.12, 12:04
            Ad. pierwsze zdania: uśmiechłam (zam.) się. :-)

            Ad. druga część. Nie chcę Cię martwić, ale możesz mieć u siebie "cuś" w podobie mojego Klausa. On mi kiedyś przy świadkach tak zrobił: miałam gości na kolacji, muzyka w tle, płyta się skończyła. Tak byłam zagadana, że nie zmieniłam płyty, więc streło się po 10 minutach wyłączyło (bo tak ma). Po 20 minutach czy pół godzinie stereło się samo włącza, gra piosenkę z połowy płyty, po piosence się wyłącza. Hehehe. Ballada miełosna to była. :-D

            A teraz letę do kuchni, bo gość zaraz przyjdzie. :-)
    • ewa553 historia rodzinna 14.03.12, 11:53
      otoz Moja Piekna Mama (to byl tytul francuskiego opowiadania w Przekroju tamtych lat i tak nazywalismy potem czesto Mame), no wiec wiele razy w zyciu sie przeprowadzala, nawet miedzynarodowo. I potem, w mojej mlodosci, gdy rodzice zapuscili korzenie w Katowicach,
      chyba jej to przyzwyczajenie do przeprowadzek jeszcze siedzialo w krwi, wiec miala stale pomysly na przemieszczanie pokoi. Mieszkanie mielismy jak na tamte czasy wielkie, bo czteropokojowe, wiec miala okazje sie wyszalec. W kazdym razie jak nie miala akurat pomyslu na przestawienie mebli (ciezkich, stylowych, przedwojennych, ktore w czasie wojny przechowywali rodzice u znajomych), to zmieniala uklad pokoi. Kurcze, raz byl gabinet od poludnia, raz od polnocy mieszkania. Pokoj dziecinny zmienial sie najczesciej. A rozpadl sie calkiem, jak moj mlodszy brat dorosl na tyle, ze wypadalo nas rozdzielic. Wesolo bylo, nie powiem. Moja siostra odziedziczyla te sklonnosci i zdolnosci. Co ona juz ze swoim mieszkaniem wyprawiala, to sie w glowie nie miesci. I za kazdym razem jest ladniej i wiecej miejsca. Pojecia nie mam, jak ona to robi.
      Cala ta historie opowiadam "zamierzajac" do celu, jak mawial pewien znajomy
      Otoz po godzinnej telefonicznej konsultacji z siostra, mam juz pomysl na radykalne zmiany w moim mieszkaniu. Moj najladniejszy pokoj, ktory ma piekne okno+drzwi balkonowe na cala sciane, drtewa po horyzont, a wogole to pieknie ukwiecony zawsze balkon za tym duzym oknem o niskim parapecie, nie byl nigdy tak wykorzystany, aby mnie zadowolic. Caly czas jako pokoj goscinny, w miedzyczasie goscinny+jadalnia. Otoz wywalam wszystko, jadalni nie potrzebuje, bo gosci podejmuje albo w ogrodzie (liczne przyjatka od wiosny do jesieni), albo w lokalu jak jest wieksza okazja. Also stole i krzesla: won! Szafa plus zintegrowane lozko goscinne - rowniez won! I tu sobie urzadze przytulny, mily salonik i z ksiazkami i z telewizorem. Kanapke do siedzenia lub po rozlozeniu do lezenia ustawie tak, zeby stale
      patrzec na sloneczna strone swiata i napawac sie widokiem, ktory teraz mialam tylko przechodzac przez ten pokoj. Jestem tak zadowolona, ze musialam Wam to opowiedziec.
      Czeka mnie mnostwo pracy, malowania, wywalania itd., ale czasu mam dosc. Czuje sie radosnie, wiosennie. I pomyslec ze zaczelo sie to wszystko od tego, ze pare dni temu w pieknym, drogim dywanie w tymze pokoju, odkrylam mole:((((( Dywan z molami wynioslam
      i wlasnie powstal dylemat co dalej z tym pokojem. Uff, przepraszam, ze nudze.
      • jutka1 Re: historia rodzinna 14.03.12, 12:04
        Bardzo dobry pomysł, Basiu. :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: historia rodzinna 14.03.12, 12:24
          A to jestem pod wrażeniem siostry, Ewciu. Bo ja przemeblowuje nadzwyczaj rzadko, meble wrastają mi w podłogę, ich rozkład w mój umysł oraz psyche i taki pejzaż emocjonalny potrafi latami trwać. Co mnie w sumie nie satysfakcjonuje bo lubię zmiany. Chyba jest mi potrzebny śląski chłop co by te meble na świńskich skórach suwał. Apropos, czyby można te zasady użytkowania takiego chłopa jeszcze raz tutaj umieścić? Bo ja te suwanie na skórach, coroczny remont mieszkania oraz to, że w niedziele musi być rolada z modrą kapustą o 12 w południe na obiad. Coś tam jeszcze było o praniu. Aha, że po pysku prać trzeba jak się urżnie. A może jak na obiad spóźni? Albo skórę do suwania mebli - zeżre? Nie pamiętam...

          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: historia rodzinna 14.03.12, 12:48
            do modrej kapusty i rolad naleza jeszcze kluski. i na pierwsze dobry, solidny rosol z domowym makaronem. Niestety, nie jestem ze slaskiej rodziny, wiec nie miewalam takich przysmakow,
            ale owszem, u innych jadalam.
            Nie wiem na czym sie na Slasku przesuwalo meble, po prostu nie pamietam. A moze moja mama miala jakas inna metode? W koncu bywala w swiecie:)))) ale ja mam teraz taka, ze mam kawalki dywanu, ktore klade pod nogy stolu, czy kanty szafki, oczywiscie materialem do podlogi, gumowana strona do gory. Swietnie toto jezdzi po mieszkaniu, zakladajac ze tez masz parkiet lub panele.
            Od lat radze sobie jakos sama i tylko mnie ostatnio ... strzelil jak mnie chlopisko pochwalilo, ze tak sobie swietnie z wszystkim daje rade. Bo chetnie bym sobie nie dawala, siadlabym w czasie urzadzania na kanapie z ksiazka, albo poszla do kosmetyczki, podczas gdy umyslni czyszcza okna czytepe. Tylko ze niestety, nie mam umyslnych. A kolega, zapytany o jakas rade na poczatku znajomosci od razu mnie poinformowal, ze nie jest rzemieslnikiem:(((
            A teraz ide sobie dawac rade w ogrodzie, bo ogrodnika tez nie mam:)))
            • jutka1 Re: historia rodzinna 14.03.12, 21:02
              Basiu, i tu jest ten gwóźdź w dziesiątkę. Umiesz wszystko, to się dziwią. Mówisz, że najchętniej byś na sofie leżała z książką i ładnie pachniała, to spylają aż się kurzy. Bajmi, to nie ma już normalnych mężczyzn na świecie. No, z paroma wyjątkami, ale te wyjątki to wszystko żonate. :-)))))))
          • jutka1 Re: historia rodzinna 14.03.12, 20:57
            100K, a żebym ja pamiętała te instrukcje obsługi śląskiego chłopa... może zadzwonię do ówczesnego informatora i zapytam.
            • pierdoklecja_prutka Re: historia rodzinna 14.03.12, 22:36
              Dzwoń, wszystko się dowiedz, zakonotuj i tutaj mi wyłóż, najlepiej w punktach :))

              Czkam niecierpliwie.


              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: historia rodzinna 14.03.12, 23:44
                OK, Stokrocie, jutro wieczorem zadzwonię, i wyłożę w punktach.
                Ehem.
                :-)
                • jutka1 Re: historia rodzinna 16.03.12, 08:50
                  W wielkim skrócie: mało godo, wszystko robi w domu włącznie z remontami (bo co to za chop co obcemu zleca?), piniondz zarabia. W zamian ma być obiad na stole jak wraca z szychty, a w niedziele rolady z modro kapusto i kluskami z dziurko, a do tego rosół.
                  Szafy przestawiane na słoninie, oczywiście.
                  :-)
                  • pierdoklecja_prutka Re: historia rodzinna 16.03.12, 09:39
                    Hm, czyli taki low-maintenance...

                    Moja dawna koleżanka ze szkoły sobie w tym celu chłopa ze wsi wzięła. Mało godał, chyba wcale nie godał. W domu robił, bo z zawodu budowlaniec. No, obiadów nie robił, obiady zjadał. Wierszy to on jej pewnie nie pisał, niemniej, może w tym kierunku by się warto bardziej posuwać?
                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Re: historia rodzinna 16.03.12, 10:11
                      No nie wiem, czy obiad dzień w dzień na stole to taki znowu low maintenance?... No i te niedzielne rolady? Wiesz, ile się przy takich roladach z modro kapusto człek narobi?
                      No ale z drugiej strony, jak nie gado i wszystko robi, to może i rzeczywiście w tę stronę pójść. Hmmm. Jak będziesz u mnie na wsi, to możemy się przejść 3 kilometry fteiwefte, obejrzeć co dają, hahaha :-)))))
                      Niestety, mój Kaszpirowski się wziął i powiesił, nieboże, ale on to taki bardziej do bitki był, to by się nie nadał. :-)
    • jutka1 Czwartek, wiosna w pełni 15.03.12, 10:25
      Świeci słońce, ma być dziś 19 stopni. :-) Wiosna, paniedziejku, wiosna. :-)
      Dzień mam - w perspektywie - dość przyjemny. W południe koleżanka przywiezie mi monster-maszynę do czyszczenia dywanów i kanap (pożyczam na weekend). Po południu tylko jeden telefon parazawodowy do wykonania, więc resztę czasu mogę spędzić z książką na balkonie. Jippi. :-)
      Wieczorem na chwilę wpadnie kumpelka, obgadać jedną sprawę.
      A jutro już piątek. :-)))

      Miłego dnia życzę. :-)
      • kan_z_oz Re: Czwartek, wiosna w pełni 15.03.12, 14:21
        U mnie lato sie skonczylo. Takowego tez w tradycyjnym wykonaniu z Oz w tym roku nie bylo...haha
        Obecnie kroluje juz jesien i ta ma namiastki lata...
        Wiec sie radowalam slonecznym i bezdeszczowym 27C.

        Zapomnialam napisac, ze w ktoryms momencie wybralismy sie na koncert Rogera Waters "The Wall'. Ten byl niesamowity bo stanowil calosc; muzyke z lat 80-tych oraz spektakl uzupelniony super przedstawieniem. Latala wiec swinia. Zawalila sie na koniec sciana skrzetnie dobudowywana. Wizualne projekcje w czasie granych kawalkow byly zaktualizowane i doprowadzone do perfekcji.
        Ja sie zachwytuje, chociaz Oz bylo ostatnim miejscem gdzie sie to wydarzylo.
        I musze stwierdzic, ze Roger majac ta sama wiadomosc od lat 30-tu nie stracil na aktualnosci, swiezosci ani zabawie. Zazdroszcze mu szczerze - lucky bustrad...haha

        Kan
    • jutka1 TGIF... :-))) 16.03.12, 08:43
      No i piątek znowu nam nastał. Tyszpiknie. :-)
      Za oknem jest tylko 8 stopni, ale ma dojść do 21! W cieniu!
      Obiad jem u Włocha z Młodym, po obiedzie kawa na balkonie. Miły dzień się zapowiada.
      Od jutra zaczynam akcję z monster-maszyną: mam do wyczyszczenia dwie sofy, kilka dywanów, i materace. Roztocza precz.

      I tyle pierduł piątkowych, miłego dnia życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: TGIF... :-))) 16.03.12, 09:52
        O matko, Pytonie. Już se Ciebie wyobrażam w tej akcji.... Osobiście będziesz prać? Wczoraj się wymemliłam, jakaś bezsensowna komunikacja od rana nastąpiła. Potem pogrzeb, co się nie wiadomo dlaczego, ale tak się utarło, taka jest tradycja i tak jest, że kościół jest w to zamieszany więc wypada pójść. Więc poszłam, zdziwiłam się, bo nie pierdolili za bardzo. Tylko trochę. I z komunią do ludzi wychodzą, pewnie te parady wiernych wystrojonych przez środek kościoła się przestały im podobać. I się nie dziwię, bo to żenujące było, w rodzinnej wsi mego byłego męża nazywano to rewią mody. W owym czasie do wsi tej dotarła do tej wsi moda aby się zerżnąć od stóp do głowy w garsonki ze skóry, więc wbite w te garsonki baby paradując chrzęściły głośno. No więc tutaj nikt nie paradował, prócz purpuratów we fiolecie, za to śpiewali bardzo ładnie wynajęci przez rodzinę zapiewajli. Nastąpił też akcent humorystyczny ponieważ z babci zrobiono jakąś kombatantkę walki z komunistycznym terrorem, która dawała opór hodując rzodkiewkę w środku - bardzo białą choć z wierzchu się czerwona wydawała. Parskałyśmy z cioteczną siostrą sobie w kołnierze z tego. Ot i co. Ale do kopy cuzamen mnie to zmogło i dzisiaj jestem zmożnona.
        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: TGIF... :-))) 16.03.12, 10:15
          Osobiście będę prać. Wszystko, co mi się pod ręce nawinie. Chyba nawet włącznie z zasłonami, tak se myślę, bo jak już będę się miotać z tkaninami i dywanami, to na całość. A, i ta monster-maszyna ma też funkcję "rośliny", więc może i Benka przy okazji umyję i nawilżę. I monstrancję balkonową. :-))))))
          • pierdoklecja_prutka Re: TGIF... :-))) 16.03.12, 12:34
            Osztywmordę! To może głowy, plecy oraz rowki od dupy też pierze?
            Apropos, nie wiem czego, czegośtam, pojawiło się nowe polskie słowo.

            Hudefak.

            Więc jakiś hudefak z PiS powiedział coś, na co inny hudefak coś innego, omawiając wyczyny innego hudefaka. Jak to ta polszczyzna rozwija i ewoluuje. Się.


            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: TGIF... :-))) 16.03.12, 20:18
              Wszystko pierze! Każdy organ, kurde, upierze, i tak mi dopomóż kifjute. :-)))

              Hudefak nie znałam, ale pasuje, szczególnie do Pisiorów. O!
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 16.03.12, 13:35
      Wrocilam ZACHWYCONA i szczesliwa. Obiecuje raport ale dopiero po tym jak sie troche pozbieram.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 16.03.12, 20:19
        Czekam na raport. :-)))
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 16.03.12, 20:50
        Slicznie. Teraz pewnie az do jutra bede wisiec w suspencji! Chce Izraela na gewalt!
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 16.03.12, 21:06
          A teraz Maryśka zniknie na weekend, a nam pozostanie obgryzanie paznokci. :-)
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 16.03.12, 22:51
            Bede pisac w odcinkach, dwa juz zamiescilam, dalsze jutro, bo teraz juz padam na nos ze zmeczenia.
    • jutka1 Sobota i ochłodzenie 17.03.12, 09:09
      Za oknem jest szaro, ma dziś padać deszcz, a w ogóle cały tydzień ma być tylko 9-12 stopni. Brrr.
      Muszę zrobić jakieś zakupy spożywcze, ochędożyć obejście, napisać parę rzeczy. Dzień jak co dzień, w sumie.
      No i zacznę czyszczenie monster-maszyną. :-)
      Tyle pierduł sobotnio-porannych. Miłego dnia nieustająco życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota i ochłodzenie 17.03.12, 12:56

        A u mnie piękna, wiosenna sobota. Świeci słońce i piszę przy otwartych drzwiach tarasowych. Chyba właśnie nastał czas na porządki w ogródku, który się zapuścił coś niemożliwego po prostu. A jest już wystarczająco ciepło, żeby móc to zrobić nie ryzykując odmrożeń na ciele i umyśle.
        Idę teraz na Snulum bo mi się śnił sen o Pytonie więc go opiszę. Sen znaczy się. No i Pytona - w tym śnie. A potem przeczytam raporty Marysi z Izraela. Apropos, ktoś chyba na forum (chyba, bo gdzie indziej?) uporczywie wtrynia jakieś sranie w ten Izrael, pisząc Israel. Za każdym razem jak to czytam w takiej formie to się czuję trochę rozśmieszona a trochę zgorszona. Tylko nie pamiętam kto to tak pisze.


        --
        wasza pierdo
        • kan_z_oz Re: Sobota i ochłodzenie 17.03.12, 13:17
          W Sydney dzisiaj sie znacznie ochlodzilo. Musialam zalozyc dluzsze spodnie i bluzke z dluzszym rekawem...haha
          Poza tym to jest mokro. Lalo w nocy i z rana oraz przelewalo w miedzyczasie.
          U mnie tez jakies bardziej generalne sprzatanie; wywalony zostal stary 'rangehood' a przy okazji cyknelam tez nowy elektryczny piekarnik/grill.

          Skonsumowalismy tez w naszej okolicy niesamowicie smaczna 'jumcza'. Zaskoczylo mnie bo pare lat temu potrzebne byly wyprawy blizej centrum lub dzielnic bardziej etnicznych...ale sie ciesze, ze jest tak blisko.

          Kan
          • jutka1 Re: Sobota i ochłodzenie 17.03.12, 14:32
            Dobrze, że prace balkonowe odwaliłam w ciągu tygodnia, bo jest zimno. Brrr.
    • jutka1 Niedziela 18.03.12, 10:24
      Dzisiaj dzień monster-maszyny. Najpierw muszę się wczytać w instrukcję obsługi, bo jakoś skomplikowanie mi to wygląda. Hahaha, zachciało się babie etc. :-)

      Za oknem chłodno, 7 stopni. I znowu ma padać. Brrr.
      Zakupy już załatwiłam, nie muszę już nigdzie wychodzić, więc w sumie mi rybka, jak jest na zewnątrz.

      Od jutra do czwartku mam dość intensywnie: jutro o 11:00 spotkanie zawodowe, potem pisanie w oparciu o to spotkanie; gość w dom Bóg w dom ;-) od jutra do środy; we wtorek lunch na mieście, spotkanie po południu i dalsza część pisania; w środę pisanie, pisanie, pisanie, bo termin na czwartek rano.

      Więcej pierduł nie pamiętam, i miłej niedzieli życzę :-)
      • blues28 Re: Niedziela 18.03.12, 14:23
        Mam za soba tydzien z piekla rodem i jeszcze nie doszlam do siebie.
        Zagladam coby pomachac, poczytac o Izraelu i dorzucic karmy do psiej miski.
        Lato sie skonczylo (i z mojego punktu widzenia, Bogu dziekowac) i temperatury spadly na normalne +15, slonce i ostry wiatr z pólnocy.
        Idac po niedzielne gazety, ubrana w gruby shetland i pikowana kamizelke oraz pantofle czulam jak wiatr przeszywa mnie na wskros. Znaczy trza przeprosic kurtki i botki. Bo taka pogoda troche potrwa. I dobrze.
        Jutro u nas swieto (sw Józefa; swietych ci u nas dostatek...) oraz Dzien Ojca.
        Jesli odnajde siebie to wybiore sie jutro zapoznac Belmonte czyli mlodego konika moich znajomych. Wlasciwie jeszcze zrebie, choc juz wyglada jak kon:-)
        Belmonte mieszka na wsi, daleko za Madrytem w swojej stajence (nie sposób zamieszkac w Madrycie, na trzecim pietrze, nawet jak mieszkanie w miare obszerne), a nowi wlasciciele pakuja sie do samochodu w kazdej wolnej chwili i pedza rozpieszczac Belmonte :-)
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 18.03.12, 20:13
      jest pieknie
      +22,
      na chodnikach tlumy
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 19.03.12, 16:44
        Fajnie macie, Rose! :-)
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 19.03.12, 17:38
          Normalnie odjazd jakis i miedzynarodowy incydent! O tej porze marca rekordowe temperatury byly cos ok. +12, a tu wczoraj 23, dzis 20 i caly tydzien ma byc powyzej 20!
          Montrealczycy ocipieli i w srodku marca biegaja w krotkich majtasach i z krotkim rekawem. W oczach obled jakis, jakby sie szaleju nacpali. Laza, biegaja na golasa prawie, wpadaja na siebie, sie obijaja. Jak w jakims loony binie, czy Tworkach.
          Tu i owdzie snieg w cieniu zalega, jakby kto wlasnie ze schowka wykopal do krecenia lodow.
          Popierniczylo sie zupelnie, ale nie narzekam, god forbid! :)
    • jutka1 Poniedziałek 19.03.12, 16:43
      Dzień wstał chłodny, szary i deszczowy, a teraz jest słonecznie.
      Ganiałam dziś trochę, mam chwilę przerwy, po czym znów będę zajęta "gość w dom, Bóg w dom", Jutro i pojutrze maraton zawodowo-towarzyski, pojutrze maraton zawodowy. Odsapnę w czwartek.

      W weekend motałam się z monster-maszyną, i nijak nie mogłam jej rozgryźć. Instrukcja obsługi była w różnych językach, ale chyba napisana translatorem googla, bo nijak się nie dało nic zrozumieć. Dopiero dziś dostałam DVD z prezentacją, i zaczęłam łapać co z tym totem się robi. W środę i czwartek będę więc robić to wszystko, co powinnam była zrobić w weekend.

      No i tyle. Idę do kuchni pichcić. Miłego wieczoru/dnia. :-)
    • pierdoklecja_prutka Wtorek 20.03.12, 11:02
      Znowu się nie wyspałam! Kurwa! Poszłam spać późno i jakiś kretyn zdecydował się dzwonić o 8 rano! Chyba materac mi usiłują sprzedać. Ile oni myślą materacy potrzebuje człowiek? Nachodzą mnie zaraz myśli o bezużyteczności ludzkich poczynań, wyobraźcie sobie na przykład, że wszyscy ci ludzie nękający nas kompletnie bezsensownymi telefonami usiłując wcisnąć coś czego nikt nie chce i nie potrzebuje, powiedzmy zamiast tego zbierali po ulicach papierki? Uczyli dziecka na terenach wiejskich? No nie wiem, są tysiące potrzebnych rzeczy które by były z pożytkiem dla wszystkich. Czy naprawdę człowiek się już stoczył to tego poziomu, że nie wie kiedy potrzebuje kupić sobie nowy materac? Musi ktoś dzwonić i go namawiać? Bo inaczej, co? Na gołej podłodze by spał? A jeśli nawet tak, to chuj komu do tego, niech sobie śpi jak chce... Coś jest nie tak, nie wiem co, ale coś jest nie tak.... cytat z filmu który wczoraj zaliczyłam, którego tytuł w polskim tłumaczeniu jest jakiś absolutnie głupawy i odstręczający i oczywiście się nijak nie ma do angielskiego oryginału. Film jest zaś boską boskością z Seanem Pennem którego jedni nie cierpią, inni uwielbiają a jeszcze innym zwisa i łopota, za to w tym filmie był rewelacyjny. David Byrne ma tam też cameo.
      Dodatkowo Pan Listonosz chyba doznaje letkiego wkurwa, bo musi mi przynosić owoce mojej grypy z poprzedniego weekendu czyli to co wbuszowałam na allegro. I powiem Wam całkiem przednio wybuszowałam. Trochę brąchałam na to co wczoraj przyszło, mianowicie w ogromną pepitę z mięsistej wełny miał to być taliowany płaszczyk a się okazuje raczej płaszczykiem w rombik. W sumie, jak się od-obraziłam na brak taliowania to bardzo w porządku ten płaszczyk jest.

      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: Wtorek 20.03.12, 11:33
        A propos "sprzedarzy bezposredniej", jakis czas temu wdalam sie na innym, niemieckim forum GW w dyskusje na temat Amwaya. Niespodziewanie pojawil sie tam ktos kto zaczal bronic Amwaya jak Kmicic Jasnej Gory , przyslal mi na priva kilka maili z pogrozkami ze mnie zaskarzy za znieslawianie Amwaya, ja te maile skopiowalam i opublikowalam na forum jako dowod na metody jakimi sie Amway posluguje :)
        • ewa553 tez tak mialam: 20.03.12, 11:40
          w czasach gdy szukalam zatrudnienia (przed wiekami), zadzwonilam na nr z ogloszenia. Jak sie okazalo ze chodzi o sprzedaz kosmetykow (zapomnialam w miedzyczasie, jak sie ta amerykanska firma nazywa), to podziekowalam i odlozylam sluchawke. Po jakims czasie - mniej niz godzina, stoi facetka pod moimi drzwiami i namawia mnie, zebym jednak sprzedawala. Rozmawiajac ze mna tel.zanotowali nr i poszukali adresu! Namolni oni sa wszyscy jak - cytujac mojego szefa, ktory w slowach nie przebieral - otoz namolni jak kawalek gowna na bucie.
          • maria421 Re: tez tak mialam: 20.03.12, 11:47
            Ta firma to pewnie "Avon".
            • ewa553 Re: tez tak mialam: 20.03.12, 12:09
              genau! Avon. Juz sie o nich tyle nie slyszy, wiec zapomnialam
              • ewa553 jeszcze mi sie cos przypomnialo: 20.03.12, 12:12

                w Polsce tez juz jest tak namolnie z tym sprzedawaniem po domach, wiec rozumiem wkurzenie Dorotki. Ale jak sie to zaczelo, zo mj polski brat mial taka przygode: zostali z zona do kogos znajomego zaproszeni. Wskoczyli w eleganckie ciuchy, kupili piekny bukiet kwiatow, poszlki, a tam...byla domowa sprzedaz jakichs garnkow. Czuli sie wystrychnieci na dudkow (nie mylic z wydutkanymi na strychu!)
                • maria421 Re: jeszcze mi sie cos przypomnialo: 20.03.12, 12:30
                  Mnie sie natomiast przypomnialy moje dzieciece czasy, kiedy "sprzedaz bezposrednia" prowadzila jedna kobieta ktora regularnie raz na tydzien dostarczala swieze jajka, ser i maslo i byla oczekiwana przez wszystkich lokatorow ktorzy sobie cenili produkty nazywajace sie wtedy "ze wsi" a teraz nazywajace sie "bio" :)
      • jutka1 Re: Wtorek 21.03.12, 09:44
        Wiesz co, ja to od dawna na noc wyłączam telefony. O ósmej rano dzwonić? Nonie no...
        BR/
    • ewa553 sobie mysle: 20.03.12, 11:44

      kocham nature i chetnie bym ja ratowala, ale jak? Z emerytury sie nie da. Trzeba miec forse, zeby srodowisko ratowac. Konkretnie: mamy z Edda zabuchowany w czerwcu hotel w Berlinie i szukalysmy srodka lokomocji. Ona jesz zwolenniczka pociagu, nawet jesli trzeba przesiadac - ja nie lubie. Ale dalam jej szanse znalezc sensowny pociag. Znalazla najtanszy: prawie 6 godzin, przesiadka w Hannover, 200 eurosow od lebka. Wiec zaczelam szukac samolotu i znalazlam: lecimy 1,5 godziny, placimy 90 eurosow na lebka. I to liniowym Lufthasy. No wiec co, mialam sie poswiecac dla natury? Tracic czas i pieniadze? Nie kazdego stac na szlachetnosc....
      • maria421 Re: sobie mysle: 20.03.12, 11:53
        Ewa, to ratowanie natury kosztem kieszeni obywatela to calkowicie niedorzeczne jest.

        Podobno nasz rzad chce zeby kazdy wlasciciel ocieplil sobie dom i juz nad odpowiednim zarzadzeniem majstruje. A jak wlasciciel na to nie ma pieniedzy , to co? Zmusza go do tego zeby pieniadze na ten cel mial?

      • pierdoklecja_prutka Re: sobie mysle: 20.03.12, 12:29
        E tam, Ewcia, proporcję trzeba jakąś zachować. Można wybrać pociąg jeśli jest trochę dłużej i trochę drożej ale cztery razy tyle jechać za podwójną cenę, to wybacz. Nie dajmy się zwariować.


        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: sobie mysle: 20.03.12, 12:41
          dzieki za duchowe poparcie!!
          • chris-joe Re: sobie mysle: 20.03.12, 17:20
            Ja takze wspieram. W nadchodzace wakacje mam 12 lotow i tylko jeden pociag, czyli carbon footprint przerazliwy. No ale np. z Barcelony do Pragi przeciez nie bede sie tlukl pociagiem, nie? Mimo, ze pociagi lubie bardzo i zeszloeuropejska przejazdzke z Paryza do Brukseli w TGV bardzo mile wspominam.
            Nawiasem, tydzien mi zostal do wyjazdu i jak nigdy tak wczesnie czemodanu nie wywlekalem, tym razem jestem juz w polowie spakowany. Ale jest szkopul, bo mam 2 loty z limitem bagazu do 20 kilo, czyli pakowac musze sie niezwykle starannie, a jeszcze troche miejsca musze odlozyc na to i owo w droge powrotna. Wiec szmat jak najmniej, ale za to podrozne zelazko, ktore wlasnie nabylem, bo w hotelach EU z tym roznie bywa... (UNLIKE w Am. Pln., gdzie byle motel ma zelazko i deske w szafie). Ale sza, nie narzekam, bo juz sie doczekac nie moge.

            Tu co dzien pada kolejny rekord ciepla, dzis 24! W pierwszy dzien wiosny! Normalnie o tej porze w kalesonach i uszatkach przedzieramy sie przez sniezyce :))
        • kan_z_oz Ksiazka 20.03.12, 13:08
          Ukonczona...hurrra. Zajelo w sumie pol roku, po napisaniu po 7-miu latach. Mialo byc 50-60 stron uroslo do 150.
          Mialo byc 10-15 godzin edytowania/szlifowania wyszlo grubo ponad 100!!!

          Jutro juz bedzie wsadzona na web-site. A jak sie uporam na Amazon.

          Po przejrzeniu i spedzeniu dziesiatek godzin na necia ogladajac rozne wydawnictwa...nie jestem nimi zainteresowana. Ta ksiazka ma zostac tania, dostepna i z prawami do publikacji/reprodukcji dostepnymi wedle uznania autora - nie wydawnictwa.

          Sie wiec ciesze...chociaz nie ma jeszcze z czego.

          Kan
          • jutka1 Re: Ksiazka 21.03.12, 09:45
            Gratulacje. To jak książka już zawiśnie, gdzie trzeba, to przyślij mi mailem link do strony, pliz.
            • kan_z_oz Re: Ksiazka/Jutka 21.03.12, 13:30
              Wyslalam juz wszedzie gdzie sie dalo...na adresy mi znane i nieznane. Daj znac czy dostalas.

              Kan
              • jutka1 Re: Ksiazka/Jutka 21.03.12, 21:18
                Doszło, Kanie, odpisałam. :-)
                Bardzo dziękuję, jutro się zabiorę do czytania, bo dzisiaj mam kompletnie wyprany mózg.
      • sabba Re: sobie mysle: 20.03.12, 20:35
        a ja uwazam tyle z twojego miasta do Berlina nie musi sie koniecznie leciec bo to blisko i to faktycznie niekorzystne dla srodowiska. rozumiem z kontynentu na kontynent albo wszystko powyzej 500 km lub cos w tym zakresie. macie jakies znizki, bahn card 25 na przyklad? polecam bo sie oplaca. bardzo. no ale tak czy siak, milego weekendu w berlinie zycze:)))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: sobie mysle: 20.03.12, 22:15
          Tylko ze siem zastanawiam, czy jak Ewa nie wezmie samolotu to ten samolot nie poleci?

          Gorzej by bylo chyba gdyby pojechala samochodem no nie?
          • maria421 Re: sobie mysle: 20.03.12, 22:46
            Jestem bardzo nieekologiczna, bo ostatnie o czym mysle planujac podroz, to srodowisko:)
            Planuje wedlug wlasnej wygody i kieszeni.
            • kielbie_we_lbie_30 Re: sobie mysle: 20.03.12, 23:07
              Ja jestem bardzo ekologiczna bo malo podrozuje ostatnio...
              • pierdoklecja_prutka Re: sobie mysle: 20.03.12, 23:32
                No właśnie, najbardziej ekologicznie siedzieć w domu i pierdzieć w stolec, przepraszam, w stołek. Ot co. Mnie najbardziej kiedyś ubawiła jedna taka, znajoma znajomych. Perorując nam na temat niewłaściwości używania kosmetyków i jedynie słuszności "ciała w stanie naturalnym". Ja nie strzymałam i się spytałam co owo znaczy, czy mam się nie myć? Bo ki fiute to "ciało w stanie naturalnym" - w jej przypadku było to pielęgnowanie włosów na łydach, no pełen respect, przynajmniej miała ciepło. Lecz czemuż się ograniczać w tej naturalności i powiedzmy dręczyć naturalne swoje ciało takimi nienaturalnościami jak mydło, czyteż - papier toaletowy?

                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: sobie mysle: 21.03.12, 08:13
                  No wlasnie- po co obcinac paznokcie, niech sobie rosna az sie polamia, po co myc zeby, niech sobie w stanie naturalnym wypadna :)
                  Zywic sie tez tylko natura, czyli surowymi produktami bo zuzywanie energii ognia, gazu, pradu do gotowania tez nieekologiczne jest .


                  Piekne slonce swieci, po poludniu mam zamiar zasadzic bratki tu i tam.

                  Bo to przeciez dzisiaj pierwszy dzien wiosny!
                • kielbie_we_lbie_30 Re: sobie mysle: 21.03.12, 09:14
                  Bez papieru toaletowego to sie nie chce obyc ale "czeste mycie skraca zycue" ;)
                  Moze nie skraca ale moze sprawic problemy. Kilka lat temu mialam problemy z jakims uczuleniem i lekarz powiedzial ze mydlem mam sie myc max. 1 raz dziennie ;)

                  A tak ogolnie to uwazam ze nie nalezy przesadzac...
                  Nie rozumiem dlaczego bym miala zrezygnowac z latania 2 - 3 razy do roku regularnymi liniami gdy inni leca swoimi prywatnymi samolotami czesto i gesto
          • sabba Re: sobie mysle: 23.03.12, 10:25
            ewentualnie na piechote - to byloby super eko!;)
    • blues28 Deszczowa sroda 21.03.12, 09:10
      No i spadl snieg w Madrycie!! W nocy sypalo az milo, ale teraz roztapia sie w wilgotna breje i z nieba leci cos na ksztalt sniego-deszczu, bo jest tylko 0 stopni. Wiosna panie dziejku! Ale poniewaz na deszcz czekalismy cale 4 miesiace, wiec cieszymy sie, choc za oknem ciemno i blee.
      A ja wyjsc musze. Pierwszy raz w konczacym sie sezonie zaloze moje eleganckie sniegowce:-)
      Ostatnio nie mam na nic czasu :-(
      Rzucilam okiem na temat podrózy i ekologii i powiem tak: zdrowe proporcje sa wskazane. Oczywiscie, dla kazdego z nas ta zdrowa proporcja jest inna.
      Samolotami latalam, latam i bede latala, samochodu prawie nie uzywam, a o higiene osobista zamierzam dbac uzywajac stosownych kosmetyków, mimo ze jakies tam liscie palmowe czy orzechowe piora i myja :-) Thank you v much:-)
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Deszczowa sroda 21.03.12, 09:20
        Przyjemnie poczytac ze wiosna zdradza nie tylko nas. Przedwczoraj snieg padal i takim mrozem wialo ze pedem lecialam z lunczu.
        Dzisiaj sloneczko i ma byc ok.13 stopni...
        Mam zamiar sprobowac tych wior orzechowych do prania nie tylko ze wzgledow ekologicznych ale bardziej z dbalosci aby nie wystawiac sie na dzialanie alergenow. Te srodki zmiekczajace juz dawno odrzucilam bo to jedynie chemia...brrr
      • jutka1 Słoneczna środa, chłodnawo 21.03.12, 10:17
        Za oknem piękne słońce, ale chłodnawo: 9 stopni, w porywach ma być do 14.
        Dzień mam hiper zajęty, bo termin jeden na karku, więc tylko się melduję i spadam.
        Miłego dnia. :-)
    • ewa553 poranne dzwonienie 21.03.12, 10:15

      bywaja gorsze telefony poranne, jak sprzedaz materaca. Mnie dzis zbudzila bratanica z ktora od lat nie mam kontaktu. czuje potrzebe pogodzenia sie i bliskosci. ma raka. 39 lat. non hodgkin. od trzech tygodni (!) czeka na wynik jaki to rodzaj (ten rak ma wiele odmian), bo nie moga zaczac terapii. Prosila mnie, wiec jade do niej jutro do Stuttgardu. Towarzystwo przepraszam, bo wiem ze takich meldunkow nie lubicie.

      Sabba, co to znaczy, ze do Berlina nie jest daleko? Jak ktos powiedzial, autem byloby gorzej,
      bo (jak kto inny powiedzial), samolot i tak poleci. Ciekawa jestem czy bys dobrowolnie pojechala za tyle i tak dlugo pociagiem? Mysle ze watpie. Bahnkarty nie mamy, za rzadko jezdzimy.
      • pierdoklecja_prutka Re: poranne dzwonienie 21.03.12, 10:55
        Przykrej wiadomości wspólczuwam Ewa, i tak też niestety się zdarza. W Warszawie zimno i szaro, ponoć po Warszawie z Marzanną chodzą i walą nią ludzi po łbach bo wiedzą że gdzieś dzwonią, ale nie wiedzą gdzie. Czyli ta część o topieniu się im zagubiła gdzieś. Jeszcze coś było o waleniu, aha, że w wannie ktoś walił i przez to zepsuł sobie telefon. A może utopił? Zamiast Marzanny? Dobrze, że tylko tyle, bo gdyby miał napad dynamizmu w tym onanizmie, to mógł sobie wybić ząb, jak katowicka policja która w swoim dynamizmie pogoni za bandytą napadła jakąś parkę i babie wybiła ząb a faceta zglanowała butami. Przeczytawszy to cieszę się, że polskie organa rzadko miewają takie napady dynamizmu bo pewnie wszyscy obywatele by chodzili srodze poturbowani.


        --
        wasza pierdo
        • pierdoklecja_prutka Bluesie, buuuuu... 21.03.12, 11:06

          ... teraz moje maile odrzuca.... Co robić?

          --
          wasza pierdo
          • blues28 Re: Bluesie, buuuuu... 23.03.12, 07:24
            Z duzym poslizgiem, ale dotarlo :-) Niezbadane sa sciezki yahoo :-)
        • jutka1 Re: poranne dzwonienie 22.03.12, 10:50
          No, ta baba z zębem wybitym w trójkąt też mi podobną refleksję zapodała.
          Pomyśleć, że w Tuluzie zamiast wpadać z nagła, otoczyli i okupują dom tego szaleńca 24 godziny.
          • maria421 Re: poranne dzwonienie 22.03.12, 13:17
            Ta dziewczyna z zebem w szpic powinna zazadac solidnego odszkodowania od policji.

            Gdyby w Tuluzie policja nie obawiala sie ze Mohamed Merah wysadzi sie razem z calym budynkiem, to tez by wczesniej weszli.
            No ale juz jest po wszystkim, mujahedin nie zyje i to ponoc na skutek skoku z okna a nie w wyniku strzelaniny. Pozostaje problem teologiczny- czy bylo to samobojstwo? Jezeli tak, to nici z 72 dziewic w ogrodach Allaha.
    • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 21.03.12, 12:20
      Niech mi ktos powie co sie u mnie dzieje, bo nie nadazam sama za soba. Jesli juz wlaczam komputer, to glownie zeby szybko przejrzec poczte, poszperac po Facebooku i pogadac na Skype. Ogrodnictwo zupelnie mnie pochlonelo. Przepraszam za miesiace milczenia (i chyba powinnam z gory przeprosic za nastepne przerwy w komunikacji, ktore z pewnoscia sie zdarza).

      U nas bedzie w tym tygodniu wystawka, zatem w sobote sprzatalismy szopke z narzedziami, po czym z rozpedu sprzatnelismy garaz i ogrodowa wiate, w ktorej ma byc ogrodowa kuchnia i warsztacik. W ramach rozpedu zaczelismy tam budowac niemal czterometrowy blat kuchenny ze stali nierdzewnej z polkami pod spodem i pracowalismy do zmroku. Obiadu nie mial kto ugotowac. Obrzadzilismy zywine i padlismy.

      Poniewaz wzielismy sie z Buszmenem na serio za udzielanie sie w organizacjach permakulturowych, w niedziele rano pracowalismy spolecznie zakladajac ogrod w szkole dla dzieci uposledzonych. Potem pojechalismy do olbrzymiego sklepu dla majsterkowiczow, zebralismy troche lupow z wystawki i skonczylismy instalacje blatu, znowu o zmroku. Na obiad byla pizza :o( po czym padlismy niezywi.

      Po ogrodowym weekendzie w poniedzialek bylismy na zebraniu regionalnej organizacji permakulturowej i dowiedzialam sie ze moja lokalna grupa zbierze sie w naszym ogrodzie 14 kwietnia. Hura! Mam nadzieje ze pomoga mi z planowaniem co i gdzie posadzic. Dzisiaj robilam plan ogrodu na podstawie zdjec z Googla, posle kierowniczce grupy razem ze zdjeciami (pewnie je zrobie jutro, bo bede ich potrzebowala na przemowienie dla klubu Rotary na temat korzysci z ogrodnictwa). Przemowienie pisalam dzisiaj i mam juz prawie skonczone, zreszta i tak bede gadac z pamieci - na ten temat moge godzinami.

      W tym tygodniu zebralam ponad 3 kg ogorkow i ciagle rosna nowe! Zjadamy duzo mizerii i pomidorow, ale kilka kilo ogorkow chyba zaprawie jako salatke z papryka i cebula, bo nie nadazymy zjesc... Czy pisalam juz o samosiejce pomidorkow koktajlowych, z ktorej wyroslo monstrum 3 na 3 metry i 2 m wysokie? Zebralam z tego mutanta juz w sumie jakies 6 kilo pomidorkow i zbiore wiecej. Wlasnie zaczynaja dojrzewac duze pomidory Grosse Lise i Black Russian, czyli bedzie znowu salatka z pomidorow. awokado i szczypiorku czosnkowego.

      Ide spac, bo juz ledwie sie czolgam a jutro rano ide do okulisty, potem zaprawie ogorki, zbiore pomidory i buraczki, popracuje w ogrodzie, zrobie obiad i zakoncze dzien joga. I to sie nazywa ze nie pracuje. He he he.

      Pozdrawiam i obiecuje ze sie odezwe w weekend, chyba ze z Buszmenem znowu rzucimy sie na jakis projekt i wieczorem wrocimy do domu z ogrodu w postaci zombie z pajeczynami i liscmi w ciuchach.

      PS. Przylinkowalam filmik o ogrodowych zwierzakach nakrecony przez moja corke wiosna, czyli w sierpniu zeszlego roku. U nas wlasnie zaczela sie jesien, ale poniewaz po drugiej stronie swiata jest wiosna, wiec posylam do wgladu: www.fotosik.pl/video/77d5ed411e419210.html

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 21.03.12, 12:29
        Luiza, Ty mieszkasz w raju !

        A ja w koncu musze jechac po te bratki :)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 21.03.12, 15:24
      Luizo, zazdraszczam z calego serca!!! Wlasnie wrocilam z ogrodu cala szczesliwa, a mimo tego zazdraszczam. Z ogrodniczym pozdrowieniem, eva
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 21.03.12, 16:07
        Tez sobie troche popracowalam na swiezym powietrzu, bratki zasadzone, ostatnie stare liscie przygotowane do wywozki. Jest 18 stopni!
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 169 :-))) 21.03.12, 21:23
          Ogród Luizy boski. Wam też zazdroszczę dzisiejszego ogrodowania. Ja nawet nie miałam czasu posiedzieć na balkonie, mimo słońca.
          Zmęczona jestem. :-(
          • luiza-w-ogrodzie Jutko, odpocznij w ogrodach Mt Wilson 22.03.12, 01:29
            Jutko, nalej sobie czerwonca i przejdz sie po wirtualnych jesiennych ogrodach w Mount Wilson, moze to Ciebie zrelaksuje...

            Wrocilam od okulisty a teraz czyham na odejscie deszczu i chmur zeby wybrac sie w ogrod z aparatem.
            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
            • jutka1 Re: Jutko, odpocznij w ogrodach Mt Wilson 22.03.12, 08:34
              Tak od rana czerwońca? :-)))
              Pospałam, odpoczęłam. Wczoraj mnie i oczy bolały od całodziennego pisania, i mózg się zla(n)sował. Dzisiaj już lepiej. :-)
              Ogrody piekne. Dzięki. :-)
    • jutka1 Czwartek 22.03.12, 08:51
      Powoli się ociepla, ma być dziś 17 stopni. I słońce.
      Mam nadzieję, że uda mi się dziś wyczyścić sofy i dywany monster-maszyną, bo do dziś albo nie umiałam, albo nie miałam czasu, a dzisiaj muszę ją oddać.
      No i chcę posiedzieć na balkonie na słońcu, wreszcie. Poczytać.

      Tyle pierduł porannych. Miłego dnia życzę. :-)
      • maria421 Re: Czwartek 22.03.12, 13:11
        Bylam na duzych zakupach, bo dzisiaj corcia przyjezdza, a ja w lodowce mialam tylko swiatlo:)

        Pogoda przepiekna.
        • maria421 Na krakowskim rynku 22.03.12, 14:16
          ... restauracja wloska "Marcello"

          krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,11392078,Magda_Gessler_robi_rewolucje_w_krakowskim_Wentzlu.html
          Nie mogloby byc w tak szczegolnym miejscu cos polskiego dla odmiany?

          • blues28 Re: Na krakowskim rynku 23.03.12, 07:29
            Kraków znam malo, ale z ostatniej wizyty pamietam, ze polskiego jadla bylo dostatek zarówno na rynku jak i na Kazimierzu.
            Zreszta (na artykul rzucilam okiem tylko pobieznie), pismo podaje, ze obok Wentzla powstaje Marcello. Wentzel zostaje, a obok ciastkarni bedzie nowa restauracja z jedzeniem wloskim. Jako alternatywa. Czyzbym zle zrozumiala?
            • maria421 Re: Na krakowskim rynku 23.03.12, 09:24
              Bluesie, jak kocham wloska kuchnie- nie uwazam zeby nazwa "Marcello" i tapety z gondolami na scianach tudziez pare wloskich dan w karcie robily z restauracji wloska restauracje. To samo zreszta mozna powiedziec o innych slawnych kuchniach. Owszem, nie jeden polski kucharz potrafi lepiej gotowac niz niejeden wloski, ale Magda Gessler robi masowke, wszystko pod ten sam szablon, tak mi sie przynajmniej wydaje. Niedawno otwierala "Marcello" w lodzkiej Manufakturze...
              Poza tym, choc absolutnie popieram roznorodnosc gastronomiczna i ciesze sie z kazdej wloskiej- chinskiej- meksykanskiej (czy pseudo) restauracji w Polsce, to uwazam ze nie powinny sie one znajdowac w historycznych, polskich miejscach.
              Tak wiec- NIE dla MCDonaldsa , kebebow , pizzerii , hot dogow itp. na krakowskim rynku, na Starym Rynku w Warszawie i w podobnych miejscach.

              W niektorych wloskich miastach juz tak jest- zadna buda z kebabem nie stanie np. w Bergamo Alta. I bardzo dobrze, bo tak wlasnie powinna wygladac ochrona dobr kultury.
              • blues28 Re: Na krakowskim rynku 23.03.12, 09:58
                Mario, nie wyobrazam sobie budki z kebabem czy nowoczesnego McDonalda na starym historycznym rynku. Tak samo jak Ty jestem na NIE i nie podejrzewam, aby taka sytuacja mogla sie zdazyc czy zagrazac krakowskiemu rynkowi. Nie posadzam o taka glupote architekta miejskiego miasta Krakowa. Zreszta nawet w moim malym rodzinnym miescie z zamkiem gotyckim McDonald musial sie dostosowac do architektury miejskiej. W srodku McDonald, a na zewnatrz, lacznie z szyldem, styl architektoniczny obowiazujacy w danym miescie/placu/ulicy. Sadze, ze w Krakowie wymagania sa wrecz ostrzejsze.

                Kuchni Gesslerowej nie znam. Ale slyszalam bardzo dobre opinie o kuchni Gesslera.
                Mnie osobiscie nie przeszkadza, ze w stylowym budynku (który nie zostaje przerobiony na gondole ani nic podobnego), obok staropolskiej kuchni miesci sie tez kuchnia wloska.
    • blues28 Piatek 23.03.12, 07:36
      Pozdrawiam pospiesznie i donosze, ze wiosna wrócila.
      Dzis bedzie +20 i slonce (wczoraj w nocy byly mrozy :-) I weekend tez zapowiada sie cieply.
      Zaraz przychodzi malarz i musze przygotowac kuchnie i wyniesc wszelkie duperele ustawione tu i tam. Nie lubie, ale trzeba.

      Witam serdecznie powrócona na lono Luize! Jesienne ogrody przepiekne a i Twój ogród w wiosennej szacie tez wspanialy. Króle pozuja godnie do kamery, ale zafrapowaly mnie kury. Bo ze dwie kury sa takie "kurze", ale sa tez jakies takie niby bocianie na dlugich nogach. Czy to nastolatki kurze?

      Milego weekendu :-)
      • ewa553 Re: Piatek 23.03.12, 09:25
        Mnie tez tez kury na bocianich nogach zafrapowaly:)))) Pewnie modelki?

        Wczoraj caly dzien w Stuttgarcie. Mimo smutnego powodu tej podrozy, bylo bardzo dobrze.
        Zblizylam sie z bratanica, choc sobie przysiegalam, ze nigdy wiecej.... Wiele zalatwilysmy (lekarz), gadalysmy godzinami, ale chyba najlepiej zrobilo jej moje przytulanie, mogla byc znowu mala dziewczynka, co szuka pociechy u cioci.... Ma bardzo fajna 13-letnia corke
        ktora juz sie doczekac nie moze odwiedzin u moich kotow:))) Od razu wpadla na pomysl, zebym im koty odstawiala jak wyjezdzam na urlop:))))
        Pochodzilysmy troche po miescie i choc nie urywam sie za miastami ktore nie maja starowki (Stgt byl zrownany z ziemia), to mi sie podobalo. Duze zielone przestrzenie w srodku miasta.
        Bratanica wymieniala wszelkie kulturalne mozliwosci, jakie ma takie miasto i zazdroscilam jej tego. Pozwole sobie tu wspomniec, ze Stgt jest stolica mojego Landu.
        Wczoraj bylo slonecznie i cieplo, chodzilam bez najmniejszej kurteczki po miescie, dzis zapowiada sie rownie pieknie, a jutro chce kolega mnie gdziec w plener wywiezc, wiec pewnie bedzie padac.... a moze nie? uvidim, skazal sljepoj (czy jak)
      • jutka1 TGIF! :-))) 23.03.12, 09:29
        Piątek. Dzień karmienia balkonowej żywiny, storczyków i Benka, dzień szykowania się na następnych gości, dzień planowania weekendu. :-)
        Wczoraj zdałam sobie sprawę, że do wyjazdu do PL został mi tylko tydzień! Część weekendu spędzę więc na kupowaniu prezentów, bo kilka rodzinnych okazji przypada właśnie na mój pobyt w ŻD.

        Dzień jest ładny i słoneczny, ma dojść do 19 stopni. :-)
        Zaraz skoczę na ostatnie zakupy przed gośćmi, a potem się umoszczę kuchennie i towarzysko.

        Miłego piątku :-D
        • luiza-w-ogrodzie Re: TGIF! :-))) 23.03.12, 10:11
          jutka1 napisała:

          > Piątek. Dzień karmienia balkonowej żywiny, storczyków i Benka [...]

          Hm. Pomysl nadawania imion roslinom wydawal mi sie fajny, ale tylko przez chwile. Gdziezbym spamietala imiona tych setek drzew, krzewow i krzewinek? I ciagle nasadzam nowe... Ale Benek brzmi fajnie. Jak mu na nazwisko? :o)

          Milego planowania weekendu!
          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • jutka1 Re: TGIF! :-))) 23.03.12, 11:28
            Benek to mój fikus benjamina. Ergo: imię. :-))) Na nazwisko może mieć Paryski. :-)
            Reszta roślin nie ma imion. :-)
      • luiza-w-ogrodzie Miniaturowe kurki 23.03.12, 10:33
        Bluesie, jak milo Ciebie tu widziec! Mam nadzieje ze malarze uwina sie szybko i bedziesz miala czas zeby sie cieszyc wiosna. Oby dnie byly nie za cieple a noce nie za zimne :o)

        Kury, ktore tak zainteresowaly Ciebie i Ewe to miniaturki, English Standard. Przechowywalismy 2 kurki i kogutka przez pol roku, podczas gdy ich wlascicielka szukala domu do kupna. Teraz juz ich nie mamy, jedynie nasza czworka duzych, solidnych kur (istne Walkirie!) przegrzebuje podworko.
        -
        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • fedorczyk4 Re: Miniaturowe kurki 23.03.12, 10:50
          Kura jako Walkiria, to mi sie podoba:-)
          Bluesie nie do uwierzenia że dotarło po takim czasie!
          O Gesslerowej kuchni nie mam zdania (Magdzinej), samej baby nie cierpię, na sam dźwięk jej głosu wszystko się we mnie jeży. Braci Gessler i Marty Gessler kuchnie lubię:-) Zwłaszcza lubię lody młodszego ze starszych Gesslerów. Sam je robi i są naprawde takie jak drzewiej bywały:-)
          W Warszawie pogoda jak marzenie, więc jadę kupić sprzęt do mycia tarasu i okien, oraz zerknąć na ceny bratków w sklepach ogrodniczych.
          Nareszcie!!!!!
      • pierdoklecja_prutka Re: Piatek 23.03.12, 12:58
        Uffff..... TGIF!
        I pięknie, słonecznie i wiosennie... Tydzień jakoś hardcorowy mija, z bogiem i na pohybel.
        Luizy ogrody podziwiam nieustająco, chociaż jak czytam opisy jej działań to się zaraz muszę położyć na kwadrans co najmniej, bo od samego czytania się okropnie zawsze zmęczę.


        --
        wasza pierdo
    • ewa553 Co za pytanie, Luizo! 23.03.12, 10:59
      Benek ma na nazwisko oczywiscie Pyton!
      • jutka1 Re: Co za pytanie, Luizo! 23.03.12, 11:29
        Pyton też może być. Albo Pytoński. :-))))
        • kielbie_we_lbie_30 Tu tyz cieplo i slonecznie... 23.03.12, 13:16
          Wiec zrobilam sobie dluuugi luncz. Pojechalam do sklepu z jedwabiami i nakupowalam za dwa razy wiecej koron niz planowalam ;) Z rabatem! Bo mlodego byla dziewczyna a terazniejsza kumpela tam pracuje. Nie dojechalam do pracy a mlody (ktory pracuje ze mna tymczasowo) juz wiedzial zem tam byla...szpiedzy wszedzie ;)
          Bratki sem kupila, 10 sztuk i wsadze na balkonie. Tak wczesnie to tylko bratki przezyja na balkonie. Przymrozki nocne moga byc nawet na poczatku czerwca.
          No i teraz siedze przed kompem, pracowac mi sie nie chce bo slonce swieci...no to was odwiedzam...
          Trzymajta siem robaczki :)

          Co do Gesslera to odwiedzilam go w Londynie w lato. Atmosfera z lat 20-tych 20 wieku. Zarcie polskie nawet, nawet ale mi nie zaimponowalo.
          Pewne rzeczy dziwnie mi tam wygladaly...
    • blues28 Wiosenna sobota :-) 24.03.12, 09:15
      W Madrycie wiosna zgodnie z ogólnoeuropejska tendencja ba, moze nawet i kanadyjce dalej wiosne maja;-).
      Kuchnia sprzatnieta ale wciaz smierdzi. Nie przepadam za zapachem farby. Zreszta mam podejrzenie, ze skoro to malowanie z ubezpieczenia to i dobór farby tez “z ubezpieczenia”. Choc sufit sniezniutki i sliczny.
      Sprzatajac po malarzu, mimo ze w gruncie rzeczy nie nabrudzil, nagle zauwazylam, ze wiszace szafki sa zagrozone, tzn wkrety zaczynaja wystawac. Trzeba bylo wywalic wszystko, portier powkrecal nowe, dluzsze, solidniejsze wkrety, a ja zrobilam przeglad krytyczny zawartosci i masa rzeczy nieuzywanych od lat wyladowala przy zbiorniku Humany. Mnóstwo szklanek, stara zastawa, której napewno uzywac nie bede, serwis herbaciany taki sobie, od lat pokrywajacy sie kurzem... en fin, kursowalam jak dzika do zbiornika zeby tylko odciazyc szafki. Portier zostal dumnym posiadaczem rusztu elektrycznego, który tylko zawalal miejsce.
      Urobilam sie przy tym wszystkim, ale mam wiosne w kuchni ;-)
      Przed wtorkowym powaznym badaniem od wczoraj jestem na bardzo rygorystycznej diecie: wszelki detoxy i Dukany wysiadaja. Nie lubie kawy bez mleka, nie umiem zyc bez warzyw i owoców, jogurtów, ryzu, itp Trudno.
      Zaraz ide w wiosenny swiat szeroki.

      Kielbiowi to ja zazdraszczam tego jedwabnego sklepu!!

      Milej soboty!
      • maria421 Re: Wiosenna sobota :-) 24.03.12, 09:20
        U nas tez wiosenna sobota, zaprosilam gosci na kolacje wiec sie bede dzisiaj w kuchni krzatac.

        Nie zapomnijcie przestawic zegarki!
        • morsa Re: Wiosenna sobota :-) 24.03.12, 10:19
          Wiosna to moze jest, ale ja jej nie widze. Mam tydzien bardzo "roboczy",
          wiec dnie przesypiam. Ale nocke dzisiaj bede miala krotsza! Dziwnym zbiegiem
          okolicznosci pracowalam na nocna szychte, kiedy cofalismy zegarki (czas zimowy).
          W nastepnym tygodniu mam z kolei pare dni wolnych; moze zmobilizuje sie do
          wiosennych porzadkow. Chce zrobic czystki przed remontem kuchni. Oproznic
          wszystkie szafki; wyrzucic albo oddac co zbedne. A nazbieralo sie tego, ufff!
          • jutka1 Re: Wiosenna sobota :-) 24.03.12, 10:49
            A rzeczywiście, tracimy godzinę w ten weekend!

            Dzisiaj jest słonecznie, ma dojść do dziewiętnastu w cieniu (czyli na słońcu, czyt.: na balkonie) będzie 25 C. Tyszpiknie, bo tam spędzę większość dnia.

            Poza tym cisza, spokój i kontenctwo (zam.). Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)))
Pełna wersja