Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 171 :-)

30.03.12, 15:33
Otwarte. :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze 30.03.12, 15:38
      Re: TGIF :-))) - hehehehehe :-D
      pierdoklecja_prutka 30.03.12, 14:25 Odpowiedz
      Dzisiaj dzień się obudził (czyteż ja się obudziłam) przyjemny bardzo, słoneczko jest, choć chłodnawo. Pan paczkowy przyniósł dwa boskie mamuty. Bo jest pan listonosz, który nosi listy. Oraz pan paczkowy, który nosi paczki. Niektórzy nadają mamuty listem, i nosi je pan listonosz, który przychodzi ok 9 rano. A niektórzy nadają paczki i pan paczkowy się z nimi zjawia około południa.

      Bardzo Ewci walki z żywiołem wodnym współczuję, naprawdę takie coś, jak człowiek się rzęsami podpierając jest gotów odpełznąć do domu, to jest rzecz szatańska.
      • maria421 Re: Dzisiejsze 30.03.12, 16:04
        Poszlam do sklepu i wszyscy ludzie mnie wkurzali. A to wielki, nieogolony i niedomyty facet, a to jakas baba ktora blokowala dojscie do regalu, a to inne dwie baby co sie w przejsciu z wozkami na plotki ustawily, a to nie bylo moich ulubionych jogurtow, a do tego jeszcze mojej kasjerki tez nie bylo, tylko jakas nowa ruda z piercingami.
        Przyszlam do domu, nazarlam sie orzechow i zaczyna byc mi lepiej na duszy :)
    • jutka1 Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 10:22
      Pogoda za oknem okropna, ale postanowiłam się tym nie przejmować.
      Wczoraj trochę odpoczęłam, doprowadziłam zamrażarkę do stanu używalności, poczytałam. Dzisiaj jadę do miasta popłacić jakieś rachunki, obiad u mamy, potem do domu, a po południu przyjedzie siostra na herbatę. Dzień rodzinny.
      Jutro przyjedzie przyjaciółka na pogaduchy.
      Pojutrze kolacja u przyjaciół.
      Potem nie wiem, ale postaram się nie umawiać na coś dzień w dzień, bo znowu z urlopu wyjadę zmęczona. :-)))
      No i sporo prac ogrodowych sobie zaplanowałam, przede wszystkim podcinanie krzewów. Niemało z tym roboty, a przez telefon panu od ogrodu nie wytłumaczę, co chcę.

      Miłej soboty i miłego weekendu :-)
      • maria421 Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 11:59
        U nas podobna pogoda, ale nie jest zbyt zimno, albo ja tego nie odczulam.
        Rano popedzilam (specjalnie na pieszo) do znajomej gdzie razem z innymi paniami dzielnie zajmowalysmy sie robotkami recznymi, czyli stroikami na Wielkanoc , wykorzystujac ten czas rowniez na plotki :)

        Przez ten czas pranie sie wypralo, teraz sie suszy.

        Czas zrobic sobie jakis brunch.
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 15:13
        A tutaj od wczoraj leje! Wczoraj wracałam późno w nocy do domu, no właściwie chyba to już rano było. W strugach deszczu. Pan taksówkarz mówił, że grad też był, trochę wcześniej. Dzisiaj już widać efekty, bo pączki niemal z minuty na minutę się otwierają, forsycja bardzo, ale to bardzo chce kwitnąć, no i irysy, lilie, i wszystkie inne bulwo-cebule sadzą w górę aż miło. Słońce co i raz to cudowne prześwieca, więc jest naprawdę bosko, bo na tych niby-listkach pączkowych się pozaczepiały krople deszczu i wszystko lśni, mieni się i wdzięczy intensywnie do gapiącego człowieka czyli mnie :)

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 15:49
          Tutaj na przemian leje, dżdży, popaduje i bździ. Nawet jeszcze nie byłam w ogrodzie, przez ten wiatr. Z okna kuchni widzę pąki na bzach i kilku krzewach, więcej nie wiem.
          Jutro nigdzie nie jadę, więc jeśli przestanie padać, to pójdę na obchód ogrodu.
          Ta piździawa mnie vqrvia. W kominie wyje jak zatraceniec, a silne wiatry zawsze powodowały u mnie jakiś taki niepokój, czycuś. Pamiętam Santa Anas w L.A., jak policjanci mówili o wzroście przypadków przestępstw przez wiatry. Chowam noże więc, hehehe. ;-))))

          • kan_z_oz Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 16:20
            U mnie juz niedziela. Wyspalam sie w dzien wiec teraz czekam na przyplyw snu...ha

            Ogrod juz prawie doprowadzony do porzadu, po mokrym lecie gdzie wszystko powyrastalo jak glupie.
            Poza tym cisza i spokoj...haha
            W robocie czesc klientow 'nie ma czasu' inna 'nie ma pieniedzy'. Utrzymujemy wiec kontakt tylko z tymi ktorzy jeszcze ludzkim glosem gadaja...zawieszajac cale melkontenctwo na gwozdz - do zobaczenie w 2013...hiihi

            Chce jeszcze polaczyc nasze website z amazon-kindle, na ktory mam nadzieje zaladowac ksiazke na dniach. Dziecko sie jeszcze meczy na zformatowanie teraz do kindle.
            Wydalam punkty lotnicze i lecimy w polowie kwietnia na pustynie. No dokladnie do Adelaide aby przeprowadzic milusinski 4wd ze spaniem do Perth. Cale dwa tygodnie - mamy nadzieje, na cudne widoki, brak polaczen komunikacyjnych, boski dostep do dziwiczych plaz i sloneczna pogode.

            Pa
            Kan
    • jutka1 Niedziela, poranny śnieg 01.04.12, 10:12
      Dzień się zbudził w śnieżycy. Teraz już (na razie?) przestało, ale widzę, że znad gór znowu idą ciemne chmury.
      No nic, trza się dostosować, czyli okopać w domowych piernatach. :-)
      Kupiłam sobie wczoraj nowo wydana książkę - opracowanie historyczne o gospodach i zajazdach w mojej okolicy. Zacznę czytać. Jest tego ponad 600 stron... Mam cichą nadzieję, że ŻD też będzie wzmiankowany, może się czegoś jeszcze dowiem. :-)
      Mam też do napisania i wysłania jedną biurokratyczną upierdliwość, którą obiecałam na jutro rano. Jednym słowem, dolce far niente to nie na dzisiaj. :-)))

      Na wtorek zapowiedzieli jedyny ciepły dzień w tym tygodniu, będzie to więc dzień pod znakiem sekatora. :-) Potem znowu ochłodzenie i opady. Ale mi się pogoda urlopowa trafiła, nie ma co. No nic. Nie jojczyć, nie jojczyć. I tak nie mam na to za bardzo wpływu, więc uszy po sobie i morda w beczkę po kiszonej kapuście.

      I tym optymistycznym akcentem... ;-)
    • ewa553 cuda i dziwy 01.04.12, 11:35

      wspomnialam tu pare dni temu, ze mam problem z logowaniem, Ba! nawet z poruszaniem sie na forum. I otoz wlasnie od wczoraj bezskutecznie probowalam Was poczytac i napisac to i owo. Ni....... jakby ktos mniej delikatny powiedzial:)))) wogole martwa strona, ani sie poriszac, ani nic. Dopiero przed chwila wyprobowalam pomysl: weszlam na gazete, stamtad na forum, zalogowalam sie i dopiero wtedy tutaj. Ufff! pisze zanim Was poczytalam, bo balam sie, ze znowu sie zatnie:))))
      A czas w miedzyczasie (a to co za sformulowanie!!!) ucieka, w samo poludnie przywozi maz bratanicy ja i ich dzieciatko (13 lat) na 3 dni do mnie. Mam nadzieje, ze uda mi sie ich nakarmic. Bo problem w tym, ze facet ma alergie na glutramin i jajka. Nawet nic nie upieklam. Wiem w czym wszystkim ten glutamin jest, ale CO to wlasciwie jest - nie wiem. Ktos sie tu powymundrza, zeby mnie uswiadomic? Bardzo prosze.
      Pogoda u nas ladna, choc chlodna, wiec mozemy sie wybrac na ladny spacer. W nocy byl przymrozek, ale teraz swieci slonce i jest 12 stopni (czego i Wam zycze:))))
      • jutka1 Re: cuda i dziwy 01.04.12, 11:46
        A jak wcześniej wchodziłaś na forum? :-)

        Co do glutenu. To, czym to jest to sobie możesz poczytać na necie. :-D ;-p
        Ale znam z drugiej ręki (przyjaciółka stażysty ma alergię na gluten), że może on być wszędzie, w każdym produkcie. Dobra nowina to taka, że supemarkety i innie sklepy też mają specjalne półki z żywnością bezglutenową. Wybierzcie się razem.
        A w międzyczasie bardzo uważnie wytrzyj w kuchni nawet najmniejsze ślady mąki czy okruszki, bo nawet kilka cząsteczek, jeśli trafi na jego talerz przez przypadek to może spowodować atak.
        Wiem od stażysty, że przyjmowanie tej przyjaciółki na posiłkach jest dość pracochłonne, i trzeba się nieźle nagłówkować.
        • pierdoklecja_prutka Re: cuda i dziwy 01.04.12, 12:01
          Czyli "alergia gluten - skuteczny sposób absorbowania czasu u uwagi innych ludzi swoją osobą". Hahaha
          Tutaj też sukinsyńsko zimno...
          Słuchajta, od kilku tygodni chodzi za mną kotek Mrożka, który działał tylko w jedną stronę. Tylko ni chuja (cycat z Ewci, hahaha!) nie pamiętam tego opowiadania, ani jego tytułu, tylko pamiętam, że się tak kończyło. Źle dla kotka, bo działał w tę jedną stronę właśnie.... Pomocy!

          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: cuda i dziwy 01.04.12, 12:28
            Jutus, oczywiscie jako pierwsze sprawdzilam w necie, a tam pisze gdzie ten gluten jest, czego czescia jest i te rzeczy. Ale dokladnego tlumaczenia CO to jest, nie ma - dlatego pytalam.
            Ciesze sie, ze nie mamy codziennych kontaktow, bo byloby to meczace. Jak u nich teraz dwa razy bylam to bylismy raz w chinskiej raz w meksykanskiej restauracji i jakos nie padl.

            Pomocy? W czym Ci pomoc, Dorociu? Kot byl, jasne. Co facet zrobil jakas podlosc, to kot tracil siersc i wogole wyglad. Facet schlal sie, to kot mial kaca. Niesamowite to bylo. Poszuzkalabym Ci w necie tytulu, ale bratanica zadzwonila, ze sa w drodze. Ide obierac ziemniaki w nadziei, ze glutenu nie maja?????
            PS. Jutka, normalnie mam P2 na faworytach i tamtedy wprost wchodze omijajac GW
            ------------
            carpe noctem
            • jutka1 Re: cuda i dziwy 01.04.12, 12:39
              Już dałam Dorotce tytuł. :-)

              Wpisałam w gugla "was ist gluten" i wyskoczyło na pierwszym miejscu to:
              www.glutenfreiessen.ch/glufrei_gluten.html
              Wpisałam "co to jest gluten" i wyskoczyło to:
              pl.wikipedia.org/wiki/Gluten
              Wujek Gugiel nie gryzie. :-)))

              Ja też wchodzę przez faworyty i nic mi się nie dzieje.
            • roseanne Re: cuda i dziwy 01.04.12, 13:32
              ee, jesli to gluten, to rzadna czarna magia
              nie jem glutenu od pol roku juz

              podstawa to gryka, ryz, ziemniaki, kukurydza, tapioka
              mieso pieczone wlasnorecznie w domu, ryby podobnie
              uwaga na wedliny, paluszki krabowe, sos sojowy - prawie wszystko ma w sobie pszenice/gluten

              rzadna z jarzyn glutenu nie ma
              podobnie owoce
              podobnie sery
              • jutka1 Re: cuda i dziwy 01.04.12, 14:24
                Rose, masz alergię? Czy tak ogólnie dla zdrowotności? :-)
                Moja przyjaciółka miała problemy ze zmęczeniem etc., i jej hamerykański lekarz doradził rezygnację z glutenu. Zadziałało jak czary jakieś. :-)
                    • roseanne Re: cuda i dziwy 02.04.12, 15:22
                      strasznie duzo produktow, czesc alergia, czesc klopoty nerkowe, czesc dna moczanowa

                      alegie:
                      wszystkie pochodne mleka krowiego, poza maslem - zastepuje koza lub owca,
                      samo mleko najczesciej robie w domu migdalowe

                      soja - czasami minimalne ilosci sosou sojowego bezglutenowego do japonszczyzny stosuje i mam potem buzke jak muchomorek

                      jajka kurze - jadam przepiorcze

                      grapefruity i mandarynki
                      kakao, wszelka czekolada

                      dna:
                      wszystko co ma duzo puryn= specjalne bialka - glownie sledzie, wywary miesne, podroby, piwo i jeszcze dosc dluga lista jarzyn + nerkowce

                      nerki :
                      wolowina
                      wszelkie produkty ze szczawianami = kamiennie
    • ewa553 dzieki Jutencjo, 01.04.12, 13:21

      Ty zlosliwa maupo (zam):))) oczwyiscie pytalaml onkla gugla, ale on nie opowiedzial tak dokladnie jak wujek gugel!

      A teraz znowu cyrk: zeby to napisac, musialam sie na nowo zalogowac. I znowu dupa blada, nie da sie. Musialam stad wyjsc, wejsc na gazete, tam na forum ogolne, zameldowac sie i dopiero na P2. Musi forum zawzielo sie na mnie:(((((
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, pogoda jak widac za oknem :o) 02.04.12, 08:01
      Odpoczywam po pieknym, slonecznym, 26-27 stopni jesiennym weekendzie. W sobote rano pojechalismy z Buszmenem w Gory Blekitne, zeby wymienic kran i skosic trawe w domku w Blackheath zanim wprowadza sie tam nowi lokatorzy. Skonczylo sie tym, ze zamiast roboty lekkien i przyjemnej, nawiozlam oba krzaki bzu, wypielilam recznie 250 m. kw. trawnika przed domem (16 trzydziestolitrowych kublow chwastu wdziecznie zwanego "catsear" czyli kocie uszko a po polsku Prosienicznika szorstkiego). Buszmen wymienil kran, scial galezie wlazace w rynny i skosil oba trawniki - z przodu i tylu domu oraz pasy trawy przy ulicy. Znalezlismy we frontowym ogrodzie mlode drzewko - tulipanowiec, posadzony w takim miejscu, ze gdy dorosnie, wlezie w druty elektryczne, wiec zima trzeba bedzie go przesadzic do tylnego ogrodu, zeby razem z milorzebami buforowal dom przed pozarem od strony buszu. Lubie tulipanowce, maja nietypowe liscie i piekne kwiaty, wiec ciesze sie ze tam rosnie, ale potencjalnie 50-ciometrowe drzewo nie powinno byc posadzone tam gdzie teraz jest!

      Rece juz mi odpadaly ale jeszcze posypalam calosc trawnikow wapnem, dowloklam sie do terenowki i pojechalismy z poczuciem dobrze spedzonego dnia, zostawiajac za soba zapach skoszonej laki, pieknie spiewajace ptaki i czerwieniejace jesienne drzewa. Dojechalismy do domu, gdzie dzien zakonczylismy prysznicem i wieczorem przy swieczkach z okazji "Earth Hour".

      W niedziele wstalam pozniej i powolutku udalam sie do ogrodu, gdzie jako prezent urodzinowy dla Buszmena zbudowalam podstawe do ogrodowego prysznica, ktory uzywa do kapieli nagrzanej sloncem wody z kempingowego prysznica (duzy czarny worek z dolaczona rurka z sitkiem). Wykopalam poltorametrowej dlugosci row drenazowy przechodzacy pod chodnikiem w glinie i kamieniach oraz wglebienie pod przysznicem, ulozylam rury (plastikowa azurowa w srodku ceramicznych), podsypalam 40 kg drenazowych kamyczkow i 40 kg zwiru, wszystko wypoziomowalam, ulozylam z powrotem kawalek chodnika, potem przytaszczylam dwie betonowe plyty, tez je wypoziomowalam a na koncu pomalowalam kratownice z drewna wodoodporna bejca i polozylam na beton.

      Dookola posadze miete, bedzie fajnie pachnialo gdy sie ja rozdepcze albo poruszy w trakcie ablucji. Zastanawiam sie tylko ktora miete: kolonska, jablkowa, rodzima australijska? Jak obrosnie, zrobie zdjecia... Najwazniejsze ze Buszmenowi podobala sie urodzinowa niespodzianka!

      Dzis czas na odpoczynek w postaci robienia zapraw: mizerii z 3 kg ogorkow i pierwszego rzutu pesto. Po nocnych deszczykach pogoda jest nadal piekna, istne babie lato. Bazylie najlepiej jest zbierac w sloneczne popoludnie, wiec wychodze do gornego ogrodu, o tedy:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/qUwWBvaSYOD7NmQ2HB.jpg

      Przy okazji podbiore tez pomidory i zjem ostatnie jesienne maliny:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/l0HPpgKarcg9AukNwB.jpg

      Z ogrodniczym pozdrowieniem odmeldowuje sie!
      • jutka1 Re: Poniedzialek, pogoda jak widac za oknem :o) 02.04.12, 09:05
        Ty odpoczywasz, Luizo, a ja się od rana zmęczyłam czytając Twój wpis! :-)))
        Kawał dobrej roboty, gratulacje. :-) Cudna ta ścieżka. :-)

        U nas jakby poprawa pogody, bo śnieg nie pada, tylko deszcz, hahaha. Poza tym bezet, czyli ciemno, zimno i wietrznie. Buuuuu...

        Zaraz kończę pisać biurokratyczną upierdliwość, wysyłam i mam wolne. Będę sobie czytać i nie będę się przejmować pogodą za oknem. O!

        Miłego poniedziałku życzę :-)
    • jutka1 Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 09:45
      Coś jakby jaśniejsza dziś ta szarość za oknem, na drodze sucho, a prognoza pogody zapowiada 14 C. Jednym słowem, zgodnie z planem będzie dziś dzień ogrodowy z sekatorem.
      Mam do podcięcia 6 wielkich krzewów i 3 mniejsze, roboty na kilka godzin.
      No ale to, to "na po lunchu", kiedy temperatura będzie najwyższa, bo teraz są raptem 4 C.

      A właśnie: forsycja zakwitła. :-)
      Bocianów ciągle nie ma.

      Tyle pierduł na ten wtorkowy poranek. Miłego dnia :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 13:02
            Co Ty Pytoński chrzanisz, kuruj! Jakie kuruj... Święta! ŚWIĘTA idą, trzeba jaj narobić, okien namyć, naszorować podłóg, narobić, urobić i obrobić. Ty Maryśka się anginą żadną nie zasłaniaj, zawijaj rękawy i do roboty. Potem sobie możesz chorować, albo niech Cię szlag trafi, jak już ŚWIĘTA miną i swoje obowiązki spełnisz...

            HAHAHA!

            --
            wasza pierdo
              • blues28 Re: Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 15:42
                Glaskam chora Marysie i nie wiem czy sugerowac odpoczynek czy dopytywac sie dociekliwie o stan okien, podlóg (pastowanie i polerowanie filcem, nie froterka!!) oraz ilosci i rodzaju upieczonych mazurków :-)

                A na serio, to kuruj sie Marys, w koncu swieta sa co roku :-)
                • jutka1 Re: Wtorek, przejaśnia się?... YESSSSSS..... 03.04.12, 17:17
                  Wtorkowe popołudnie: było słonecznie i ciepło. Zgodnie z planem spędziłam kilka godzin w ogrodzie z sekatorem. Zrobiłam może 1/4 tego, co planowałam :-/, a namachałam się i spociłam jak koń na westernie.
                  W końcu więc zadzwoniłam do Pana od Ogrodu i zaprosiłam go na jutro, żeby mu pokazać, co trzeba będzie zrobić.

                  Ale te kilka godzin było wielce przyjemne. Ptaki się darły, kwiatki kwitły (zoczyłam fiołki, stokrotki i jakieś nieznane żółte pod lipą), irysy już z 10 cm mają, pąki na wszystkim, i w sumie zirytowałam się, że znowu najfajniejsza część wiosny w ogrodzie mnie ominie. :-]

                  To życie w rozkroku to jednak czasem jest nieteges.

                  Jutro rano jadę do mojego ortopedy z łokciem (ja z łokciem bolącym, nie ortopeda z łokciem, chociaz też łokieć posiada ;-) ), potem zapłacić za olej opałowy, potem na trochę do domu, potem na zakupy i do psiapsiółki na kolację.
                  A pojutrze szykuję obiad dla mojej siostry z rodziną i mamy, z okazji.
                  A w piątek idę do fryzjera.
                  Uffff....
                  :-)
                • maria421 Re: Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 17:31
                  Blues, od razu mi lepiej od glaskania:)

                  I prosze sobie nie wyobrazac ze taka gospocha jak ja zostawia wszystko na ostatnia godzine. Okna juz tydzien temu umylam:)

                  Dzis przesunelam termin o fryzjera na przyszly tydzien, ale potrzebuje jechac na zakupy, chce kupic jagniecine , a u nas juz w piatek jest swieto.
                  I sernik tez chce upiec.
                  Lekarz powiedzial ze do czwartku powinno sie poprawic.

                  No to wracam do lozka.
                  • fedorczyk4 Re: Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 18:22
                    W Warszawie wtorek mieszany pogodowo. Trochę słońca, troche chmur. Temperatury uzależnione:-( Na poranny spacer z psią wyszłam jesiennie i wróciłam mokra z przegrzania, no to na spotkania zawodowe pojechałam elegancko międzysezonowa i zmarzłam. Psia chora i od dwóch dni leci obustronnie. Zwłaszcza i oczywiście nocami:( Jestem wyjatkowo wręcz nie wyspana.
                    Bluesie ja bym kupiła to co jest najmniej racjonalne ale do czego by mnie bardzo "ciagło":-) Wbrew pozorom zawsze kupuje nieracjonalnie, a potem już kupione okazuje sie wybitnie rozsądne!
                    Mario anginy współczuję, to była zmora (i zbawienie) mojego dzieciństwa. Co dwa miesiace strzelałam sobie ciężką anginę. Nie żebym lubiła być chora, ale szkoly nienawidziłam tak żywiołowo, że wolałam już te anginy;-)
                    Niemniej Jutka ma całkowita rację, to jest wyjatkowo wredna pseudochoroba która potrafi nieźle dać w kość w naszym (acz nie Jutczynym) wieku:-(
                    Na świeta daję sobie całkowity luz. Niczego nie myję, nie piekę, nie czyszczę. Postanowiłam w tym roku mieć w nosie. Na!!!
                    • jutka1 Re: Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 18:32
                      W każdym wieku powikłania po anginie są potencjalnie niebezpieczne. A poza tym proszę mnie na siłę nie pomładzać. :-)))

                      Pozdrów piesię od cioci Jutki (tylko nie mów "od cioci Pytona", bo się przestraszy ;-))) ), i pogłaskaj z życzeniami wyzdrowienia.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, przejaśnia się?... 04.04.12, 11:48
                        No tak, ciocia Pyton, nawet dużemu psu lub czemuś może grozić tym:

                        i2.pinger.pl/pgr58/9a4c5655000b7c4449a129cf/Ma%C5%82y+ksi%C4%85%C5%BCe.jpg
                        Mokro, zimno, lecz forsycja się zabiera za kwitnienie. Jaj nie kiszę, podłóg nie liżę, ogólnie Wielkanoc nie jest jakimś czymś co obchodzę. W mojej rodzinie się obchodziło Boże Narodzenie jako wydarzenie tradycyjno - rodzinne, natomiast na Wielkanoc nikt już nie miał za bardzo pomysłu. Farbowało się jaja, dla przyjemności dzieci głównie. Natomiast pewnego razu powstał problem, bo się spytałam czemu te jaja w koszyku się nazywa "święconym". To wyjaśnili, że taki jest obyczaj, że się te jaja "święci". Problem rósł w tempie toczącej się kuli śnieżnej, bo co to jest "święci" spytało dziecko, czyli w tym wypadku, ja. No, ksiądz polewa wodą i błogosławi.... i od tego do tego, przekazywana już coraz to kolejnym członkom rodziny, w coraz większej panice zbierających strzępki nieistniejącej wiedzy religijnej, dotarłam przed oblicze babci Lusi, która jako że kształcona przed wojną, musiała uczęszczać na lekcje religii. Starała mi się wyjaśnić co to jest bóg, lecz się okazało, że na lekcjach religii tego tak właściwie nikt nie wyjaśniał. HAHAHA. Do tej pory pamiętam konfuzję całej rodziny oraz surrealny obraz faceta w kiecce lejącego wodę na gotowane farbowane jaja. Wizja tak mnie prześladowała jako coś absurdalnie obciachowego, że jakoś tak dwa lata później, gdy zaczęłam czytać Lema i zaabsorbował mnie pomysł kosmitów, spytałam się Mamy, jak wyjaśnimy kosmitom ten idiotyczny obyczaj, i istnienie kościołów w ogóle. Moja Mama wpadła jednak na genialne wyjaśnienie, mianowicie powiedziała, że może kosmici coś takiego też u siebie mają....
                        --
                        wasza pierdo
    • blues28 Wtorek, mocno zachmurzony 03.04.12, 15:45
      Poniewaz real znowu pokazal pokraczna morde, to dla odreagowania oddalam sie frywolnosciom. Tzn bylam na badaniach, rocznych, profilaktycznych typu densiometria, mamografia itp (dziewczyny, mam nadzieje, ze o to dbacie!), a ze robie to z karty medycznej prywatnej, to i klinika w innym barrio. Wracajac wpadly mi w oko cudne sandaly Pierre Cardin’a i wessalo mnie do sklepu. Nabylam natychmiast. A jak juz to juz, poszlam do kolejnego sklepu obuwniczego Bruno Paoli i tam przymierzylam sto tysiecy wiosennych i letnich butów, nabywajac na koniec cudne botki zimowe na przyszly sezon :-) Relacja cena-jakosc: rewelacyjna.
      Poczym w kolejnym jeszcze sklepie upatrzylam sliczniutkie szmaciaki naúticos w kolorze czerwonym i ganatowym. I tu sie gryze, bo nie wiem które kupic? Czerwone? Granatowe?

      Mam tez zagwozdke, bo chce mi sie nowa torebke na wiosne/lato i upatrzylam trzy sztuki. W rzeczonym sklepie Bruno Paoli oferuja po dobrej cenie torbe z grubej, tloczonej skóry w kolorze czerwonym wlasnie.
      Wczoraj zas w moim barrio upatrzylam popielata, na poly z szara wezowa skórka shopping bag, bardzo praktyczna i bardzo ladna.
      A w sklepie z butami Pierre Cardina zachwycila mnie inna jeszcze tez jasnopopielata, ale skóra robiona na strusia. Osiolkowi....
      Czy forum ma jakies sugestie???? Bom skolowana.
      A zeby nie bylo, ze tylko buciano-torebkowe szalenstwo mamy, to upatrzylam promocje patelni-woka (chyba zeliwnej, bo ciezka) i jutro ja wezme i kupie.

      Pogodowo, to do mnie tez dotarly czarne chmury, ale deszczu z nich prawie wcale i jest cieplo, czyli wszystko szaleje na zielono i kwitnaco.
      Bez zwiazku ze swietami, ale w zwiazku z wiosna i potrzeba zajecia sie czym produktywnym umylam na polysk wszystkie okna, wypralam firmany i sprzatnelam mieszkanie od sufitu do podlogi. Ale... mazurków nie pieke, szynek nie marynuje.
      Niemniej, jak ktos lubi i piecze to nawet mi sie podoba. Mysle, ze kluczowym slowem tu jest lubienie tych przygotowan. Wiec wszystkim, którzy je lubia, zycze owocnych prac :-)
        • blues28 Re: Wtorek, mocno zachmurzony 03.04.12, 15:58
          A torebke? Jaka bys wybrala?

          Wiesz, ja taka jakas klasyczna wyroslam, cigle tylko "fondo de armario" czyli dbanie o zestawy i zeby pasowalo i czerwone to mam korale i szale, ale ani butów ani torebek.
          A jak latem jade do kraju to zabieram tylko jedna torebke i musi grac do wszystkiego.
          En fin, zobacze:-)
            • kan_z_oz Re: Wtorek, mocno zachmurzony 04.04.12, 04:39
              W Sydney pogoda sie odreagowuje. Po mokrym lecie pzryszedl czas na cudowna jesien. Dzisiaj 28C, cieplo i letnio...mru, mru.

              Torebke sobie ostatnio kupilam pierwsza od dlugiego czasu - dorosla, ktora nie jest placakiem lub takowgo wersja jakas - w moim ukochanym nine west. Poprostu weszlam popatrzec i maz mnie juz od torebki zgarnietej z polki nie smial oddzielic...nie udalo sie tez Pani sklepowej. Przepakowalam 'manele' ze starej torby i wyszlam z nowa...haha
              Chyba nalezy do wersji praktycznej ale jako pierwsza powazna to nie smialam ekstrawagancji...
              Ale nastepne juz maja byc w serii odlotowej - lubie wiec Blusie z opisu czerwona...hihi

              Poza tym, swieta zaskoczyly mnie faktem, ze juz prawie sa. Wielki piatek tutaj to swieta jak pierwszy dzien BN. Zakupy spozywcze, rybne, warzywne itp przedemna...
              Zaskoczyl mnie tez fakt, ze dzisiaj juz sroda. Nie wiem jakim cudem wtorek mi gdzies umknal?

              Pozdrawiam
              Kan
      • jutka1 Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 11:51
        No to mam diagnozę, potwierdzoną badaniami USG. Przewlekły stan zapalny przyczepu mięśniowego. Czyli coś w podobie "łokcia tenisisty". Dostałam leki, plastry na noc, musiałam kupić opaskę odciążającą łokieć, przede mną (na początek!) po 10 sesji 2 różnych zabiegów rehabilitacyjnych (codziennie), i nakaz nie wykonywania czynności, przy których ten łokieć mnie boli. Czyli zaczynam się przestawiać na używanie tylko lewej ręki, czy jak? Bo przy większości ruchów łokieć mnie boli, nawet jak się czeszę. :-(((

        Leczenie trwa długo, a jak się nie uda, to operacja. KJAP KJAP KJAP.

        Nie wspomnę już, że wizyta, opaska uciskowa, leki plus transport kosztowały 300 złotych.
        Kjap...
        • ewa553 Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 12:00
          moze Cie pocieszy Pytonie to, ze moja siostre czeka operacja prawej dloni a nastepnie 6 tygodni gips po ktorym dopiero nastapi rehabilitacja. Beda jej sztuczna kosc wszczepiac....

          Dorotko, nie musisz w to wszystko wierzyc, masz prawo. Wysmiewanie naszych tradycji i obyczajow nie jest fajne. Nie pouczam Cie tylko informuje: Wielkanoc jest najwiekszym swietem koscielnym, najwazniejszym dla nas katolikow. Nie bede Ci tego tlumaczyc (chyba ze sie uprzesz:))), przyjmij tylko do wiadomosci.
          • ewa553 Maryska, 04.04.12, 12:01

            wspolczuwam anginy. W mlodosci miewalam po dwa razy w roku, potem przeszko samo i niezauwazenie. Ale do dzis pamietam ohydny smak w gardle. Smak tej choroby:(((((
            • maria421 Re: Maryska, 04.04.12, 17:54
              Ewa, mialam paskudna noc, spalam wlasciwie tylko 2 godziny nad ranem, przyczepil sie jeszcze bol ucha, tego w ktorym mi 4 lata temu blone przcinali, ale juz zaczyna byc lepiej.
              Mam nadzieje ze tej nocy bede mogla sie wyspac.
            • ewa553 Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 12:29
              nie chodzi mi o operacje, tylko o kurs nieuzywania prawej reki:))))

              Pamietam zreszta jak siostra chyba 2 lata temu miala przez wiele tygodni gips na lewej rece: od pol dloni do pachy. I ja bylam w odwiedziny i zachcialo mi sie jej pysznej kapustki. Nawet mnie nie dopuscila do krajania. Kladla gips jak machuge na glowce kapusty i prawa krajala:))))
              No, ale to byla lewa reka.

              Trzymajcie sie wszyscy chorujacy!!!!!
              • ewa553 zadne cuda, zadne dziwy! 04.04.12, 12:40

                Nagle moj comp dziala jak trza. melduje sie itd. bez problemow. Wczoraj dostalam rachunek w formacie pdf i nie moglam go otworzyc. Bratanica kazala mi sprawdzic adobe reader i sie okazalo, ze gdzies zniknal! I to bylby jedyny cud. W kazdym razie zainstalowala na nowo i teraz wszystko gra i buczy (cytat chyba z Jutki?)
              • jutka1 Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 12:49
                No, przykre. Będę chuchać i dmuchać... Teraz tylko muszę się zapisać do paryskiego ortopedy po potwierdzenie diagnozy i skierowanie na zabiegi, znaleźć gdzieś w miarę blisko miejsce, gdzie te zabiegi mi zrobią (w miarę blisko, bo to zabiegi codziennie muszą być robione).
              • pierdoklecja_prutka Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 13:02
                Acha! A to sory...
                Jakąś listę możebyście zrobili, bo mnie do głowy nie przyszło, że nabijając z amoku trzepania dywanów szargam OBYCZAJE, KATOLICYZM i TRADYCJĘ :)))

                Dla odpokutowania idę się pod moją kanapą w kurzu potarzać, bo popiołu nie mam....

                --
                wasza pierdo
                • ewa553 Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 13:20
                  pisze ostatni raz, bo mi sie juz nie chce: NIE!NIE!NIE! Nie o katolicyzm lecz OBYCZAJE katolikow chodzi! Ja sama mowie swiatecznym porzadkom stanowcze nie, ale to nie powod aby sie z tego obyczaju nasmiewac. Niektorzy chca, musza, nalezy to dla nich do przygotowan na TEN DZIEN. A jako dzieci bardzo cieszylismy sie idac do kosciola z koszyczkiem w ktorym byly i jajka i maslo i kielbasa i bylo to swiecone przez ksiedza w sutannie (to ta sukienka sie tak nazywa), a w Swieta dzielilismy sie tym tak, jak na Boze Narodzenie dzieli sie oplatkiem skladajac sobie cieple zyczenia. Mila, oj mila tradycja! Nie pamietam zeby tak bylo w Polsce, ale w Niemczech jest tradycja chowania jajek malowanych, zajaczkow czekoladowych itd. gdzies w ogrodzie, wsrod krzaczkow, czy kepek kwiatow. Dzieci bardzo lubia to szukanie przysmakow.
                • maria421 Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 18:10
                  Dorota, ja jestem przyzwyczajona ze sie moje tradycje swiateczne szarga, wiec jedno szergniecie mniej czy wiecej nie robi roznicy.
                  Ale po co Ty sobie sama szargasz opinie osoby tolerancyjnej piszac takie posty , to naprawde nie wiem.

                  P.S. Wedlug zasad polskiej ortografii pisze sie Bog, a nie bog w odniesieniu do Boga religii monoteistycznych.
                  • pierdoklecja_prutka Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 20:10
                    E tam, kobity, chromolicie za przeproszeniem. Same niejeden raz żeście narzekały na to że szał konsumpcyjny odziera z sacrum święŧa. Co do domniemanej opinii mojej jako tolerancyjnej osoby, to dzięki za pochylenie się troskliwe nad, lecz kompletnie nie wiem skąd się owa opinia wzięła, ani kto ją wydał, lecz moim zdaniem niech się tą opinią zajmuje ten kto ją wyprodukował, czyli nie ja. Ogólnie znane jest moje zdanie, że religie w ogóle, to samo zło, i mieszanie ludziom w głowach. Szanuję że inni mogą mieć inne zdanie, natomiast szacunku do religii ode mnie nie należy wymagać. Tak samo wpływ religii na ortografię, uważam za niewłaściwy, sory. Jeśli ktoś ma taką małą wiarę, że się obraża jak ktoś mu bóg napiszę z małej, to chyba jest problem tej osoby a nie piszącego.


                    Możecie sobie trzepać dywany do woli, może to nawet być w gorączce anginowej, jeśli wola Wasza jest taka, a ja się będę z Was nabijać, gdyż uważam że to do czynienia nic z tradycją nie ma, ale z amokiem bezmyślnym. Jeśli jest zaś istotnie taki obyczaj uświęcony, żeby się naśmierć zajebać przed świętami, no to jest on zły, bo "świętować" ma inne znaczenie, a kto nie wierzy to może sprawdzić - w słowniku lub wikipedii.

                    Ponadto w Warszawie pada, nagle się zrobiły okropne korki, ludzie się biją w supermarketach rzodkiewkami, nie wiem czemu, nie pytajcie. Może się nowa moda zrobiła taka, lub obyczaj. Zamiast pastowania podłogi wpierdol bliźniemu bulwą lub cebulą.

                    --
                    wasza pierdo
                    • maria421 Re: Środa, diagnoza :-( 05.04.12, 11:48
                      Dorota, nikt od Ciebie nie wymaga szacunku do religii. No, przynajmniej ja tego nie wymagam.
                      Dobrze byloby jednak gdybys postarala sie o szacunek do osob z ktorymi rozmawiasz i nie traktowala ich z gory Twoich jedynie slusznych przekonan, co jak widac, duza przyjemnosc Ci sprawia.

                      Dobrze byloby zebys, zanim sie zaczniesz nabijac z "bezmyslnego amoku trzepania dywanow" , najpierw sie upewnila czy osoba z ktorej sie najbijasz ma dywan i trzepak:)
            • roseanne Re: Roseanne, 04.04.12, 18:18
              ciasto sobie robie sama i domownicy sie nie skarza

              podstawa to maka z migdalow- u mnie pozostalosc po robieniu mleka migdalowego
              dodaje do niej maki kukurydzianej, ryzowej, tapioki - w zaleznosci co akurat mam
              jajka przepiorcze
              mleko migdalowe

              ciasto podstawowe, dobre solo, dobre do wersji tatin - z gruszkami i zurawina najlepsze
              na mala tortownice:

              6 jajek przepiorczych
              1/2 szklanki cukru
              1/2 szklanki mielonych migdalow - pozostalosc po mleku migdalowym
              1/2 szklanki maki ryzowej
              1/2 lyzeczki proszku do pieczenia, bezglutenowego
              1 lyzeczka ekstraktu wanioniowego
              4 lyzki zimnej wody

              bardzo lekkie, wilgotnawe , puchate

              ciasteczka

              szklanka tahini - maslo sezamowe, bez dodatkow
              szklanka cukru- dowolny
              szczypta soli
              lyzeczka sody
              1 duze jajko - zastepuje 3 przepiorczymi
              2 lyzki ziaren sezanowych


              skladniki wymieszac dokladnie, ziarenka, mozna pominac w masie
              formowac kulki wielkosci lyzeczki, zwilzac dlonie czesto bo sie lepi
              gotowe ciasteczka posypac ziarenkami sezamowymi, jesli nie dodano do masy
              piec w 175C 12 minut - ciasteczka musza bec jasne i wciaz miekkie w srodku

              ciasteczka ostudzic calkowicie na blaszkach, najlepiej wylozonych papierem

              z tej proporcji wyszlo mi 36 sztuk
              smak pomiedzy chalwa i sezamkami

              w piatek robie podejscie do mazurka na bazie maki kukurydzianej, ciecierzycowej i ryzowej, z nadzieniem pomaranczowym ( z podpowiedzi na forum kuchnia)
        • maria421 Re: Środa, diagnoza :-( 04.04.12, 17:51
          Jutka, wspolczuje i zycze poprawy.
          Niedlugo minie rok jak ja chodzilam z reka na temblaku, musze niedlugo isc na kontrole i niech pan chirurg zdecyduje czy usunac srube z barku, czy ja zostawic.

          Trzymaj sie!
    • ewa553 ojej, 04.04.12, 11:55

      alescie przez te trzy dni pisaly i pisaly, same fajnosci, a ja zajmowalam sie goscmi! Dziewczyny (bratanica z corka) wyjechaly wczoraj wieczorem, a ja walnelam sie w lozko. Mala ma prawie 12 lat, uwielbia chodzenie po sklepach, moze godzinami przymierzac ciuszki
      a my juz na koncu siadalysmy przed kabina zeby ja podziwiac w kolejnych kreacjach. Zrobila skok w zimie i nic jej zeszlorocznego nie pasuje, wiec musiala ja mama na nowo ubrac. Ach jakie to przyjemne patrzec na takiego podlotka 1,60/41 kg, jak kreci sie w ciuszkach jak fryga, czy jak przymierza conajmniej 20 stanikow 70A:)))) Bylo przemilo.
      Jak jestesmy przy modzie i zestawac: Bluesie, tez zawsze staralam sie dopasowac torebki do butow, az ostatnio przy jakims reportazu o tym jak sie jacys prominenci ubieraja zwrocilam uwage na to, ze w dwoch wypadkach bardzo chwalono to, ze kolor bluzeczki korespondowal z kolorem butow. Mam takie auberginowe szpileczki, zamszowe zreszta i ubralam je natychmiast to sweterka w tym kolorze i czarnych waziutkich spodni i popatrzpani, super wygladalo! Do tego czarna torebka "korespondujaca" ze spodniami i bylo niezle. Tak wiec moze pomysl do czerwonych bucikow o pasujacej bluzce? Jak Cie pamietam, to chyba dobrze Ci w czerwieniach?A tak wogole jak czytam Twoja relacje z zakupow to mam ochote przyjechac znowu do M. gdzie przeciez zaledwie rok temu szalalam zakupowo z Edda. Ech, zakupy w M. to bajka....
    • blues28 Doniesienia z Madrytu 04.04.12, 15:45
      Widze, ze choróbska dopadly forum i to w jakims zmasowanym ataku :-(
      Bo i Marysia i Jutka i Rose, rózne bolesne upierdliwosci za Was sie wziely. Na dodatek na swieta i wyjazdowo, kiedy tyle planów. Przykre to i zlosliwe losowo.
      Dbajcie o siebie, bo to jedyny sposób na poprawe. Jutka, rehabilitacja to dluuuga sprawa, moja przyjaciólka (ta, która zywilam) wciaz zaledwie noge stawia :-(
      Fedo, a dla Ciebie wyrazy wspólczucia z powodu biednej Krowisi. Nocne spacery w deszczu, to takie staffowe (leopoldowe), ale zakladam, ze wolalabys spac smacznie do rana.
      Niech przyjdzie Luiza i poodczynia!!

      Do mnie tez dotarly deszcze, chmury i ogólna wilgotnosc. Ale zimno nie jest, wiec nie narzekam. Deszcze zagoscily sie do konca tygodnia i jutro i w piatek ma lac jak z cebra.
      A tymczasem u nas to wlasnie jutro i pojutrze sa swieta!! Sobota jest normalna, a w niedziele nawet wszystkie sklepy beda otwarte zeby zrekompensowac zamkniecie w Wielki Czwartek i Wielki Piatek. Bo u nas to jest wlasnie Semana Santa. I procesje. A sobota i niedziela to juz po! O poniedzialku nie wspomne, bo to zwykly dzien.
      Swiecenia jajek (ani niczego innego) nie ma, zajczkí tylko czekoladowe, a w ogóle to lud radosnie rozjezdza sie na okolicznosc bardzo dlugiego weekendu. Nie ma zwyczaju sniadania wielkanocnego ani spotkan rodzinnych przy stole. To sa swieta na lonie natury. Tylko natura rokrocznie plata psikusy i na Semana Santa czesta poda deszcz.
      A jak mówilam, poniedzialek to powrót do normy i pracy i ja mam wczesnie rano moja kroplówke w szpitalu.

      Udalam sie po patelnie woka i jak wzielam do reki to rozczarowalam sie mocno. Zadna tam zeliwna ani hartowana stal ani nic. Nie kupilam, bo uznalam ze erzac i byle co.
      Za to kupilam czerwone butki naúticos i naprawde fajnie “leza na stopie”. A z torebsiami to jeszcze poczekam. Bo podobaja mi sie rózne.
      Na przyklad taka z mojego ulubionego sklepu Uterque:
      www.uterque.com/webapp/wcs/stores/servlet/product/uterquees/es/80220426/96516/525018/Tote%2Bsolapa Ale musze popatrzec na odcienie.
      oraz taka:
      www.bolsoscasal.com/cat%C3%A1logo/Productos/show/bolso-petusco-722 tyle, ze w kolorze czerwonym jak nizej

      A jak szukalam, zeby pokazac Wam ta Bruno Paoli to pojawil sie model Caroliny Herrery
      ciudadmadrid.olx.es/bolso-carolina-herrera-modelo-andy-iid-120970930 i to za 60 Euro! To sa jakies jaja chyba! Nie wierze! Musialabym przejsc pilny kurs u Fedo i Stokroci, bo ja jak nie pomacam to nie kupie!!
      Jeszcze mi jakas imitacje wcisna. I nie w marce rzecz, ale w jakosci.
      No to tyle od Waszego wielce frywolnego ostatnio korespondenta z Madrytu.
    • ewa553 czwartek: 05.04.12, 08:24
      szczenkajonc (zam) zebami (8 stopni, wilgotno) melduje, ze przynajmniej nie pada. Czyli ze mogloby byc jeszcze gorzej. Postanowilam dzis zrobic porzadek w dokumentach zalegajacych dwa biurka. Czy uda mi sie wytrwac przy tym? A co Wy planujecie na dzis? Jak zdrowie Szanownych Pacjentek?
      • morsa Re: czwartek: 05.04.12, 08:36
        Planuje pojsc spac, wieczorem ide na nocna szychte. Zdrowie owszem, dopisuje.
        Jutro rano prosto po pracy wybywam na wies. Porzadkow nie robie, bo nie mam na to ani ochoty, ani czasu ani energii.
        Zycze Wam wszystkich pogodnych i spokojnych swiat.
      • jutka1 Re: czwartek: 05.04.12, 08:54
        U nas mży i jest mgliście. Święta będą zimne i mokre, tak gada pogodynka.
        Na noc przykleiłam na łokieć plaster. Szczypało mnie pod nim, źle spałam i miałam niedobre sny. Nie nadają się na snulum, takie niedobre. :-/ Obudziłam się o 4:45, potem długo nie mogłam zasnąć. :-/

        Czeka mnie jeszcze wycieczka do miasta po świeżą rybę na obiad, a potem szykowanie obiadu na 6 osób. Przy czym ucieranie marchewki i jabłka do surówki lewą ręką będzie na pewno interesującym przeżyciem. :-/

        Idę się ochędażać, a Wam miłego dnia życzę :-)
    • luiza-w-ogrodzie Wielki czwartek 05.04.12, 14:46
      Oj, wielki byl ten czwartek i wielce sloneczny. Ciezko pracowalam w ogrodzie, przygotowujac grzadke pod bob, siejac szpinak, salaty, lucerne, kapusty w dwoch a nasturcje w trzech kolorach i inne warzywka. Zrobilam obiad uzywajac naszych wlasnych ziemniakow i marchewki a wieczorem poszlam na joge. Jak zwykle zostalam porozciagana i poskrecana zas po powrocie czuje sie bosko. Instruktorka na ktorej zajecia chodze jest najlepsza jaka mialam.

      Po dwoch miesiacach bardzo regularnego chodzenia (3-4 razy w tygodniu) nie tylko jestem silniejsza, mam lepsza sylwetke, ale pozbylam sie dokuczajacego mi od roku bolu plecow i stawow palcow u rak oraz wyregulowalam cisnienie krwi. Teraz przegladam podrecznik anatomii, zeby wykoncypowac jak wyleczyc sobie bole w lewym biodrze. Jestem pewna ze w polaczeniu z regularnymi medytacjami i piciem mocnych ziol joga znacznie poprawi moje zdrowie w tym roku. Do sierpnia musze byc w formie, zeby moc tanczyc do rana na weselu syna :o)

      Rozpisuje sie o jodze jako metodzie leczniczej, bo w poprzednich Pierdulach przeczytalam o Waszych chorobach. Wiem ze to brzmi jak truizm, ale regularne, dobrze robione cwiczenia zapobiegaja wielu urazom a joga dodatkowo pomaga ustabilizowac organizm i psychicznie, i chemicznie. Blues prosila o odczynianie, wiec posylam wibracje z moich ulubionych miejsc w ogrodzie, wejdzcie tam i zagubcie sie w ciszy i woniach ziol... Zdrowia zycze Wam wszystkim i spokoju ducha.

      Trawiasta sciezka przez dolny warzywnik, miedzy malinami, pomidorami i tyczkami fasoli jest wypelniona zapachami i brzeczeniem przeroznych owadow. Za zakretem sciezki czeka mala altanka z rozowa laweczka...
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/5qNsGSbFkH2lDZ3lfB.jpg

      Ogrod ziolowy oszalal tego lata. Rozmaryn, zywokost, geranium, szalwia ananasowa i melisa zupelnie go zagracily. Zal mi przycinac, wiec zywiol trwa, niech jego rozbuchana energia i Wam sie udzieli:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/k7buglS0TgpMhtFAlB.jpg

      Zmeczonych przechadzka w pelnym sloncu zapraszam na ocieniony taras, gdzie stoja laweczki, biegaja klapouche kroliki a z kwiatow banksii zwisaja kolorowe papuzki:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/MfZSbn7BEBwqxr31BB.jpg


      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka