O pierdułach -- Odc. 177 :-)))

26.05.12, 10:32
Otwarte. :-)
    • jutka1 Poranne wpisy 26.05.12, 10:35
      Re: Jesli dostalam 40 kg fusow od kawy to jest pi
      jutka1 26.05.12, 08:09 Odpowiedz
      Luizo, ja jak zawsze przytłoczona pod wrażeniem ;-) mam pytanie... Ile wydajecie tygodniowo na tzw. zakupy spożywczo-gospodarcze? Czy też: jaka jest u Ciebie proporcja kupionego do własnego, tak na co dzień?
      Pytam z ciekawości, choć nie tylko z czystej ciekawości. :-)

      Sobota, bladym świtem
      jutka1 26.05.12, 08:35 Odpowiedz
      Obudziłam się bladym świtem; sny miałam przedziwne, ale więcej nie pamiętam. Za oknem błękit i słońce, Teraz jest już 18 stopni, a ma dojść do 25. I bezchmurne niebo cały dzień. Jednym słowem, zgodnie z planami, dzień tarasujący i kultywujący. :-)
      Najpierw tylko skoczę na małe zakupy, bo w lodówce mam głównie światło żarówki, a w tym czasie PoS posprząta taras. Po czym zasiądę i przez co najmniej 3 godziny ruszać się stamtąd nie będę. :-) Na ewentualne szkody słoneczne mam panthenol forte w piance, czujnie nabyty w PL. :-)
      Po południu gość na herbacie, wieczór wolny. A jutro od rana szykuję niedzielny obiad dla wizytującej brukselki: kurczepieczone (zam.) z cytryną i ziołami, młode ziemniaki ze świeżym koprem, mizeria i surówka z marchwi, selera i jabłka. Chciała polski obiad, to będzie go mieć. :-)))
      A w tzw. międzyczasie pozajmuję się zeznaniem podatkowym, bo niedługo trza wysłać. Brrr.

      No i tyle pierduł. Aha, mamy długi weekend, bo poniedziałek wolny. :-)))

      Miłej soboty. :-)

      Re: O pierdułach
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 27.05.12, 00:58
      wczoraj wieczorem w quebecu w okolicach mirabel bylo tornado , slabe f1, zniszczone budynki silosy

      w srodku miasta tylko oberwanie chmury i burza


      dzis piekna pogoda nie za goraco slonecznie
      pomachalam sobie widlami i urzadzilam sobie ogrodeczek w stylu babcinym- malwy lubin margerytki i niezapominajki co by miec na co popatrzec w trakcie balkonowej kawki
      na miejscu byl juz rozrosniety krzak lilaka japonskiego

      bez ze swoim zapachem sie do niego nie umywa
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 27.05.12, 02:09
        Od bzu prosze sie odczepic, bo moj najulubienszy. Natomiast zgadzam sie w pelni, ze dzis dzien przemily nastal. Zwlaszcza po wczorajszej przed- i po-burzowej parowce. Maj ledwo, a niemal od mojego powrotu pogoda sierpniowa. Co to bedzie?!

        Jezu, 8pm, znow kretyni tluka w garnki "za sprawe"... U mnie mimo to wzgledny spokoj, domyslam sie jednak, ze u ciebie, rose, obled szalony.
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 27.05.12, 08:55
          Rozumiem, że studenci ciągle demonstrują?
          • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 27.05.12, 19:24
            Tak, jutka. I juz nikt chyba nie wie kto demonstruje i o co.
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 27.05.12, 14:32
          tluczenie garnki male i jakies takie niepociumane bylo najpierw po rogach uliczek, glownie przez male dzieci kolo 8mej
          a potem kolo 9, jak sie juz mecz impactu zaczal to byl pochod z okrzykami wiec tylko zamknelismy okna

          przyjedz powachac to pogadamy B-)
    • jutka1 Niedziela, przedostatni dzień długiego weekendu :) 27.05.12, 09:19
      Za oknem słońce, yesss yesss yesss, zapowiadają 26 stopni. :-)))
      Karmię dziś obiadowo kumpelkę, i oczywiście spożywamy na balkonie. :-)
      Późnym popołudniem ma przyjechać znajomy, coś tam z piwnicy sobie zabrać.
      W sumie leniwa, towarzyska niedziela. I tak trzymać. Miłego dnia życzę. :-)))
      • iwannabesedated Re: Niedziela, przedostatni dzień długiego weeken 27.05.12, 18:35
        .... dzień snujowaty, przestawiłam się na tryb nocny, z powodu tłumaczenia. Tłumaczenia, z niejasnych powodów, robi się najlepiej po nocy. W ramach rozruchu powędrowałam na koncert do Łazienek, grała znowu jakaś ikona, mianowicie profesora, co grywa te koncerty od samego początku, czyli 1959 roku. Profesorę uroczyście wprowadzono, no dobra, prawie, że wniesiono za fortepian, na którym jednakowoż mimo posągowej (i w znaczeniu rozmiaru, i w znaczeniu nieruchawości) postury dała niezłego dymu. Po czym pozwoliła się łaskawie wynieść na zaplecze w tumanach braw.
        • jutka1 Re: Niedziela, przedostatni dzień długiego weeken 28.05.12, 18:48
          Różne prace najlepiej mi się robi po nocach, fakt. :-)
          Na koncercie jakimkolwiek dawno nie byłam. Ale wybieram się na dwie wystawy: Matisse'a w Beaubourg i Modiglianiego w Punakotece. Pierwszą odwiedzę w niedzielę, drugą: jakoś w drugiej połowie czerwca.
          • fedorczyk4 Re: Niedziela, przedostatni dzień długiego weeken 28.05.12, 19:51
            Wczoraj opowiadał mi o nich znajomy. Oszalał z wrażenia!
            • iwannabesedated oszalały 29.05.12, 21:12
              ... i tutaj powinna zgodnie z utrwalonym już obyczajem, przyjść Ewcia, i powiedzieć o sterczącym jak oszalały członku...
    • ewa553 donosze z pola walki 28.05.12, 09:14
      9-ta rano, 29 stopni, blekitne niebo. Ufff! Zaraz ide na wycieczke. Bede sie gotowac. Czego Wam nie zycze:)))
      • jutka1 Re: donosze z pola walki 28.05.12, 12:21
        Tutaj też ciepło, co mnie akurat cieszy.
        Obudziłam się o 11:15. Hahaha. :-)

        Mamy tutaj dziś święto, stąd wiele osób zrobiło sobie długi weekend. Mniej samochodów, mniej ludzi. A słońce świeci jak oszalałe, więc znów będę korzystać.
        Muszę też wypełnić zeznanie podatkowe, bo termin się zbliża. To zostawiam na wczesny wieczór, kiedy wrócę z balkonu. :-)

        Wczoraj siedziałam do późna, i przez otwarte drzwi od balkonu wlatywał zapach maciejki. Tak, tak, maciejka w rozkwicie, a wczoraj dosiałam następny "turnus". Uwielbiam. :-)

        Miłego dnia! :-)
        • maria421 Re: donosze z pola walki 28.05.12, 20:24
          Piekny dzien z moja mlodzieza, ktora wlasnie odjechala.
          Szkoda ze tak rzadko ...
        • iwannabesedated oszalały 2 29.05.12, 21:15
          ... hm, no także tutaj Ewa powinna zaistnieć z tym sterczącym jak oszalały penisem.
    • kielbie_we_lbie_30 O nudnym umieraniu ;) 28.05.12, 22:17
      Tak, znam autora, to moja mama gdy lezala w szpitalu ze swiadomoscia ze umrze. Lezala w lozku jedynie, i pewnego razu mowi do mnie: ale to umieranie jest nudne...

      :)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 12:50
      ale to byla wczoraj wycieczka! Koledze-organizatorowi cos sie popieprzylo, a ze szlismy ta trasa po raz pierwszy, to co krok zaskoczenie. Najwiekszym zaskoczeniem bylo to, ze do auta doszlismy dopiero o 9-tej wieczorem: przez poomylke przeszlismy 29 km. W tym upale! Znowu przez pomylke wlozylam skarpety z za duzym udzialem welny i mam teraz czerwone obrecze na lydkach: tak reaguja przy silnym sloncu na welne. Ale wycieczka byla niezapomniana! Widoki co krok lepsze, kwitnace laki, zielone pola wczelakich gryk, zboza i innych (nie znam sie), wiele krzakow w pelnym rozkwicie. A juz zupelnym obledem byl wieczor wsrod kwitnacych we wszystkich kolorach lak (uonk): czegos takiego od lat nie widzialam! To rozowe niebo, te lonki: kicz absolutny, ale wlasnie dlatego tak piekny w naturze. Zachlystywalismy sie zachwytem. Wprawdzie kolega nam o malo co zszedl, bo dostal ataku astmy, a od nadmiaru sprayu astmowego klekotalo mu serce, ale stary osiol uparl sie i szedl z nami do konca, choc mogl zostac i czekac az po niego przyjedziemy.
      Nie wiem czy Wam mowilam, jak piekny jest swiat:)))) A w maju to wogole najpiekniejszy!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 16:29
      ale jestescie gaduly!!!
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 18:41
        Jak Ciebie nie ma całymi dniami pod rząd to jest OK, a jak nas real porwie, to się turbujesz? :-)

        Rano walczyłam z papierami, potem był pyszny obiad z gościem, potem znowu walczyłam z papierzyskami. Piękna pogoda, ale nie skorzystałam, z braku czasu.

        Jutro rano jakieś analizy robię, po drodze podrzucę do fiskusa zeznanie podatkowe, potem wolne. To znaczy, czas na zajęcie się sprawami zawodowymi, w odróżnieniu od biurokratyczno-medycznych upierdliwości. :-)

        Miłego wieczoru. :-)
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 19:59
          no dobra, dobra, usprawiedliwiona, siadaj:)))
          Czy wolno zapytac (odpowiedziec nie musisz, ale tez mozesz), jaki jest teraz Twoj stan zawodowy? Czy masz jakas umowe o dzielo? czy masz jakies stale zamowienie?

          I jeszcze jedno zapytanie: w jakiej dzielnicy wlasciwie mieszkasz? Nie chodzi mi naturalnie o numer czy ulice, tylko o to jaki charakter ma Twoja dzielnica. Czy to ladne secesyjne kamienice, nowe budownictwo, przewaga biur czy mieszkan? jakas wieksza ilosc malych fajnych sklepikow? Jak duzy jest ruch kolowy na Twojej ulicy i na jakim mieszkasz pietrze, bo zapomnialam.
          Czy juz mowilam, ze moja przepiekna hortensja, taka jaka Ty masz, zmarzla mi tej zimy?:((((
          A taka byla urocza, delikatna....
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 20:23
            Zapytać można, ale na odpowiedź czekać nie warto. :-))))

            W mojej dzielnicy nie ma biurowców, same kamienice i małe wille. XVIII, XIX, XX wiek. Spokojna, mieszkalna, ruch kołowy normalny, nie słyszę go za bardzo.
            Dlaczego pytasz, na którym piętrze mieszkam?
            Nie zapominaj, że to jest forum odkryte.

            Szkoda Twojej hortensji. Moja zimę przeżyła (oj tam oj tam, taka zima), ale nie ma w tym roku kwiatów, bo ja - idiotka - ją jesienią obciachałam. Nie wiedziałam, że z obcinaniem na zimę obcięłam zalążki pąków kwiatowych. :-(
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 20:40
              Jutka, daj namiary, to Ci przez Google Street View do sypialni zajrzymy :)
              Mieszkanie po ukwieconym balkonie rozpoznamy :)

              Mialam dzisiaj leniwy dzien, pogoda jakby sie psuje, jest chlodniej. Martwi mnie trzesienie ziemi we Wloszech, jak sie epicentrum troche na polnoc przesunie, to Verona moze byc zagrozona.

              • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 20:48
                Hahaha... Kiedyś CJ wstukał mój adres w Google Street i wyszło mu zdjęcie z jakąś niewyraźną cycatą babą przy taksówce. :-) I nawet tutaj pytał, czy to ja. Tak jakby nie rozpoznawał, że cycki nie te. HAHAHAHAHAHAHAAAA. :-)))
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 20:41
              Podoba mi sie Twoja dzielnica:))) Jakos mysle, ze przy takim ukladzie domow, na pewno jest sporo zieleni? O pietro pytalam ze wzgledu na odglosy uliczne.
              Wiem ze forum otwarte, nie zadalam zadnych "intymnych" pytan, nawet ja przy znanej Ci mojej ciekawosci, az takimi szczegolami sie nie interesuje.
              • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 29.05.12, 20:50
                Nie, żadnych intymnych pytań, poza tym pytaniem na podstawie jakich kontraktów pracuję. Hahahaha. :-D

                A zieleni jest sporo, fakt. :-)
                • iwannabesedated oszalały 3 29.05.12, 21:19
                  ... i ani słowa o oszalałym sterczącym penisie... HM.
                  • maria421 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:22
                    Dorota, po Twoich trzech wpisach o penisie mozna przypuszczac ze glodnemu chleb na mysli :)
                    • jutka1 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:28
                      Chleb nie sterczy, Mario. Chleb wyrasta względnie puchnie. HAHAHAHAHAHAAAA :-)))
                      • iwannabesedated Re: oszalały 3 29.05.12, 21:32
                        Spuchły jak oszalały? Nie, jakoś tak, to nie brzmi...

                        Poza tym nie samą robotą człowiek żyje, chleb i igrzyska się należą. Ludu pracującemu...
                        • ewa553 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:34
                          Jutka, oszalaly penis jest moj, a nie Twoj! Z Basni z 1001 Nocy! Ale nie kumam (teraz sie chyba mowi: nie ogarniam), do czego sie to Dorociu odnosi? Przeciez nie bylo zadnych swintuszen? Wiec chyba jednak Maryska ma racje z tym chlebem....
                          • jutka1 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:48
                            Wiem, że Twój, dlatego się zdziwiłam, bo 100K do mojego wpisu to dopisała. :-)
                      • maria421 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:39
                        jutka1 napisała:

                        > Chleb nie sterczy, Mario. Chleb wyrasta względnie puchnie. HAHAHAHAHAHAAAA :-))
                        > )
                        >

                        A jak wyrosnie i spuchnie to sterczy jak paryska bagietka :)
                        • ewa553 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:42
                          zaniepokoilas mnie, Dorociu. To ja napisze w Ostatniej Woli, ze nie chce banana, chce dildo!!!!
                          A teraz zegnam, ide ogladac thriller z Klunim:)))
                        • jutka1 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:50
                          Touche, Mario, touche! :-))))))
                  • jutka1 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:30
                    Stokrotko, to ja mam pisać, że penis sterczał jak oszalały? O rety kiedy to było. Dawno i nieprawda, i w ogóle w innym kraju. I to w ogóle nie był penis. Hahahahaha... :-)))

                    I przestańcie, bo się posikam. :-D
                    • iwannabesedated Re: oszalały 3 29.05.12, 21:35
                      Ewka ma pisać! A nie pisze. Nie pisze, pierdoli tylko jakieś smutki rzewne...

                      A co to było? Jak nie penis? Zostałaś oszukana? Podsuneli zmyłkowca? Ponoć w Azji niezamężnej zmarłej kobiecie się wkłada do trumny banana. Aby w samotnej drodze w zaświaty się nie czuła samotna. A młodzieńcowi, wydrążonego babmbusa...
                      • jutka1 Re: oszalały 3 29.05.12, 21:50
                        Eeeeee Stokrotko, nie wiem co to było, przelotne furgoty ptaków. Czycuś. A w ogóle to było w innej epoce i w innym kraju, etc. etc. ... :-))))))))))
                        • iwannabesedated Re: oszalały 3 29.05.12, 22:46
                          Odnosiłam się do słowa "oszalały" które się rozpleniło na forum, bo Fed pisała o znajomym co oszalał z wrażenia, a Pyt o słońcu co świeci jak oszalałe. Więc mnie zaraz przyszła do głowy Ewa z tym sterczącym jak oszalały chujem. Z 1001 nocy...
                          • jutka1 Re: oszalały 3 29.05.12, 23:28
                            W kształcie paryskiej bagietki! :-)
                            • maria421 Re: oszalały 3 30.05.12, 12:55
                              Co tak pusto? Dziewczyny spia do poludnia sniac o paryskich bagietkach , czy co?
                              • iwannabesedated Re: oszalały 3 30.05.12, 13:41
                                E tam zaraz do południa. Do przed-południa. Potem zaś prowadzimy zakulisowe uzgodnienia - w temacie o czym by tu napisać na forum... HAHAHA!

                                Dzisiaj się okazało środą. Trochę dzisiaj w Warszawie chłodniej, lecz słonecznie. Pies się wyleguje na tarasie. Ja snuję myśli i się im przyglądam oraz cucę kolegę którym baba ciepła. Aż ziemia zadrżała.
                              • jutka1 Re: oszalały 3 30.05.12, 14:45
                                Rano byłam na pobraniu krwi do analiz i w skarbówce. Potem robiłam pranie i gadałam. Potem robiłam obiad i spożywałam. Potem (i w międzyczasie) czytałam książkę. I tak to się kręci... :-)

                                Jest ciągle ciepło, ale mniej słonecznie. To i dobrze, piegi trochę odpoczną. :-)
                                Od jutra wieczorem mam gości z winnicy po drugiej stronie góry, będziemy świętować różne okazje, okrągłe urodziny, jubileusze i inne takie. W piątek łażenie po mieście, w sobotę: wyjazd nad Marnę, do knajpy nad rzeką na obiad i przejażdżkę łódką. Zapodam fotoreportaż. :-)

                                Miłego dnia, nieustająco, życzę. :-)
                                • ewa553 Re: oszalały 3 30.05.12, 16:18
                                  fajnie macie, ale ja nie mam gorzej: w sobote mam wieksza ilosc gosci na grilu, bedziemy obchodzic moje kwietniowe urodziny. Tak sie juz utarlo, ze robimy to w lecie w ogrodzie.
                                  Miesiwa wszelakie u rzeznika zamowione, tort rabarbarowy u cukierniczki zamowiony.
                                  Reszte robie sama. Bedzie fajnie, choc ma byc tylko 16 stopni. Ale bez deszczu, a o to przeciez chodzi.
    • ewa553 rzucony chlop u Dorotki 30.05.12, 13:56
      przypomnial mi fraszk Staudyngera:
      "Kosci zostaly rzucone,
      rzekl chlop rzucajac chuda zone"
      Czy ktos jeszcze Staudyngera pamieta? W mojej mlodosci to bylo TO
      Poza tym: nie spalam do poludnia i juz zupelnie nie o bagietce snilam.
      Od osmej rano pracowalam w ogrodzie, bo przenioslam podlewanie
      i inne prace z wieczora na poranki. Praktyczniej, bo woda ma lepsze cisnienie,
      dla roslinek tez lepiej, nie tak goraco jak w poludnie, a wiec i dla mnie lepiej,
      ale dla kogos kto nie lubi wstawac rano, czyli dla mnie, to jednak meczace.
      Wiec donosze ze wlasnie wstalam z popoludniowej drzemki.
      • maria421 Re: rzucony chlop u Dorotki 30.05.12, 14:25
        Kto by Sztaudyngera nie pamietal :)

        Kwiatki podobno najlepiej wieczorem podlewac.

        Zaraz sie wybieram na kawe z plotkami do sasiadki.
    • roseanne tak bylo wczoraj 30.05.12, 16:22
      www.cbc.ca/video/#/News/Canada/Montreal/1305551527/ID=2240452421
      • ewa553 Re: tak bylo wczoraj 30.05.12, 16:47
        o rany!!! Kanal wybilo z nadmiaru deszczu, czy jakas straszna rura pekla??
        • roseanne Re: tak bylo wczoraj 30.05.12, 17:00
          deszcz
    • jutka1 Czwartek, pochmurno 31.05.12, 11:09
      Zachmurzyło się i ochłodziło trochę. Zapowiadają deszcze. Hmmm.
      Zaraz idę odebrać wyniki i na zakupy. Potem będę szykować mieszkanie na przyjazd gości. Od jutra do niedzieli będę raczej "nienetowa", bo będziemy łazić po mieście, jeździć po knajpach, pływać na łódkach i ogólnie korzystać z dobrodziejstw natury. :-D

      A Wam miłego dnia życzę. :-)
      • ewa553 Re: Czwartek, pochmurno 31.05.12, 15:10
        tak, u nas tez raczej pochmurno. tak, tez sie ochlodzilo na...24 stopnie. Bylam zalatwiac mnostwo spraw, udalo sie, ale chodzilam i jezdzilam (mimo klimatyzacji) jak ospala.
        No i teraz jestem w domu i wreszcie zaczelo padac. Padalo calych 5 minut:(((( Ale rano w ogrodzie widzialam"skutki" wczorajszej wieczornej ulewy: natura odzyla, wybujala itd.
        Pomijam to, ze odpadlo dobrych 1,5 godziny podlewania, to jeszcze sikawka z nieba jest o wiele skuteczniejsza od kranowki.
        Lodowka pelna miesiw i kielbas do grilowania, jutro bede piekla tort rabarbarowy i bede robic salatke nudlowa na sobote. Wszystko gra i piszczy, jestem snieta ale zadowolona.
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 31.05.12, 22:53
      Ta, pogoda nas w istocie wyruchala dwiema burzami deszczowymi, ktorych okresy okrzepu ziemskiej skorupy moglyby pozazdroscic. O czym wlasnie rose wspomniala.

      Ale ale, jesli o ruchaniu mowa, gdzies wczesniej w pierdolach wanna sie rozpytywala o jakies chutne sprawy, temat zostal olany i juz nie wiem, gdzie go w pierdolach znalezc. O manie gzdzenne chyba chodzilo. Byly nawet jakies przyklady z kregu. Jakby co, to moge sie wypowiedziec do mikrofonu w temacie. Przy podwieczorku.
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 01.06.12, 08:41
        rozbawiles mnie cejocie: wanna o ruchaniu? kiedy? per-ma-nen-tnie!!!!
        Wasz deszcz mi zaimponowal. Podziwiam zawsze nature, ale mam przed nia nieslychany respekt.
        • jutka1 TGIF :-))) 01.06.12, 11:36
          Spóźniona, bo zaspała. :-)
          I lecę dalej, więc tylko miłego dnia życzę. :-)))
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 01.06.12, 12:22
        Odpowiedzialność za interpretację leży po stronie interpretującego. Nie ja tu wypisuję o puchnących bagietkach. Nie pamiętam też abym pytała o cokolwiek odnośnie ruchania. Przedstawiłam natomiast bardzo ciekawy i, moim zdaniem, ważny temat. Mianowicie, co robić z tak rozpoczętym życiem, skoro się już się znalazło letko poza jego zenitem. Więc się generalnie wie co jest co, kto jest kto, co się lubi, co się nie lubi, co by się jeszcze zrobiło, a czego już zdecydowanie - nie. No i ten temat, poza paroma bzdnięciami o chceniu kiedyś, w uprzednim życiu, domu w Toskanii, oraz sentencją, żeby dobrego nie zmieniać - został, jak śmierdzące gówno, ominięty szerokim łukiem milczenia.

        Ja się zastanowiłam nad tym, czemu. Myślę, że jest to temat niezbyt wygodny. Bo każdy się jakoś tam, mniej lub bardziej wygodnie właśnie, rozsiadł w swoim obecnym miejscu. Nie jest to być może takie miejsce o którym myślał w młodości chmurnej i durnej, lub też w dorosłości, ale jeszcze gdy miał jakieś marzenia. Typu obszerniejszego niż wyremontować klozet* (do tego się odniosę anegdotą, jak mi ktoś przypomni). Ale, jest to miejsce znajome, wysiedziane, ob-(jak to mówi Kan)-pierdziane i swojskie. Więc się tu przysiadło, jakiś czas temu, twierdząc że na chwilę. I mimo, że owa minęła już dawno, to jakoś się ruszać nie chce. Ale też, myśleć się nie chce, że to już zostanie tak.
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 01.06.12, 13:10
          Dla mnie ten temat jest banalny, bo wiem czego chce a chce zeby zostalo tak jak jest. Jak najdluzej. Jak najdluzej zdrowia, sprawnosci fizycznej i umyslowej, jak najdluzej wygodnego dostatku i jak najdluzej checi do zycia i ciekawosci zycia.


          Dorota, Ty jeszcze chyba jestes za mloda na takie wnioski :)
        • ewa553 tak sobie myslalam Dorociu, 01.06.12, 16:40

          ze moj glos Cie nie interesuje, ale ja sie ustosunkowalam wtedy do Twojego wpisu. Mozliwe, ze potraktowalas to jako zart, ale ja Ci powaznie zyczylam zrobic cos zwariowanego, szalonego, zeby sie wyrwac z tej udeptanej sciezki. Potem juz wszystko inaczej wyglada,
          majac jakies szalenstwo za soba, zaczyna sie znowu cieszyc z codziennosci.
          • iwannabesedated Re: tak sobie myslalam Dorociu, 01.06.12, 17:05
            Oczywiście, że pamiętam Ewuniu. To był świetny wpis :))) Tylko, że wiesz, że uwielbiam wepchnąć kij w mrowisko. I sekretnie miałam nadzieję, że Marysia przyjdzie, i w bardzo długim i natchnionym poście wyeksplikuje, czemu ten temat jej KOMPLETNIE nie interesuje, nie dotyczy, i nie rusza. HAHAHA
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 01.06.12, 22:06
          Chyba jestem "guilty as charged". Przepraszam. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że tak się zamyśliłam i zasromałam nad tym pytaniem, że zastygłam na długo.
          Wczoraj myślałam (niezwiązane z Twoim pytaniem), co bym zrobiła, gdyby dawali mi tylko 5 lat.
          I wyszło mi, że część bym spędziła w ŻD, ale dużą część w drodze. Na Bergamutach, w Afryce, na Mazurach, w Umbrii. Etc etc
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 01.06.12, 23:30
            Hehehe, to ja się głównie sama z siebie nabijam, bo sama nad swoim pytaniem zastygłam, zasromałam się i zawisłam jak żarówka OSRAM.
            Jak by dawali 5 lat, to ja bym nie brała. Co to jest 5 lat, skoro ja przez prawie 678 nic sensownego z tym życiem nie zrobiłam, no może zrobiłam, ale nie to co myślałam kiedyś żeby zrobić, i też nie to co bym zrobiła, gdybym miała od nowa zrobić, albo gdyby mi dali kolejne tyle ile miałam to bym wszystko zrobiła inaczej. To znaczy, prócz pisania na forum. To na pewno bym zrobiła, tak czy siak. Ale reszta? Ciągi przypadkowych zdarzeń, jak ruchy robaczkowe Browna. Myślę, że teraz jako kryterium bym obrała przyjemność. Swoją i ważnych dla mnie ludzi. Wczoraj otrzymałam na przykład rozpaczliwego sms od przyjaciółki, że nie ma nigdzie żadnych sensownych kolczyków, ani u Kruka, ani w innych snobistycznych jubilerniach, i niech ja się odkorkuję w końcu, bo świat czeka na moją twórczość. Na taki rozpaczliwy vox populi się odkorkowałam, wykonałam pary trzy, w tym jedne z zajebistym czarnym piórem, na szpanerskie wyjścia, zapakowałam i jej zawiozłam w tajemnicy deponując na recepcji w jej miejscu pracy. I to wszystko była zajebista przyjemność. Reszta to pierdelanse rzewne i bezwartości.
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 08:31
              Dorotko, takie wlasnie spontaniczne akcje jak te kolczyki, to sama radosc zycia! I mialas przyjemnosc tworzac i jeszcze wieksza sprawiajac przyjemnosc psipsiolce itd. Fajnie.

              Co do limitu zycia: czlowiek sobie wyobraza rozne wersje tego co by bylo, ale jak jest tak daleko i dostaje sie w prezencie pare miesiecy zycia i "dobra rade" zeby korzystac z tego, zrobic wspanialy urlop. poszalec, lazic po najlepszych restauracjach, jednym slowem starac sie wycyckac z zycia co sie jeszcze da - to wtedy nagle zyskuje sie inne spojrzenie na zycie, odkrywa sie prawdziwe wartosci i postepuje zupelnie inaczej jak sie kiedys myslalo. Wierzcie mi, ze tak jest. Ja to - niestety - wiem.
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 09:00
                ewa553 napisała:


                > Co do limitu zycia: czlowiek sobie wyobraza rozne wersje tego co by bylo, ale j
                > ak jest tak daleko i dostaje sie w prezencie pare miesiecy zycia i "dobra rade"
                > zeby korzystac z tego, zrobic wspanialy urlop. poszalec, lazic po najlepszych
                > restauracjach, jednym slowem starac sie wycyckac z zycia co sie jeszcze da - to
                > wtedy nagle zyskuje sie inne spojrzenie na zycie, odkrywa sie prawdziwe wartos
                > ci i postepuje zupelnie inaczej jak sie kiedys myslalo. Wierzcie mi, ze tak jes
                > t. Ja to - niestety - wiem.

                Swiete slowa!
    • ewa553 o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 11:00
      co za dzien! zachmurzone, choc ma dzis nie padac. Lodowka peka w szwach z powodu grilla.
      Polecialam do piekarza po bagietke, a tu u czterech piekarzy we wsi byly wykupione! Na szczescie piaty mial przynajmniej ciabate, ktora tez smakuje do miesiw. Wracajac zauwazylam pierwsze krople na szybie auta:(((( No nie, to nie jest w porzadku! Mialo nie padac! Zaskarze gazete, ktora podala zla prognoze. No ale co z goscmi? I z fresaliami, czyli zarciem? Miesa i kielbasy zamroze, ale co z tortem? Mam zjesc 12 kawalkow? Bueeee.
      Szkoda, ze nasz Klub tutaj zamkniety, bibliotekarka dzieci wychowuje, Drwal wywedrowal, nikt nie zaglada. A moglabym przeciez tort podrzucic....
      • maria421 Re: o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 11:07
        Tort tez sie da zamrozic.

        U nas slonecznie, posylam Ci troche slonca w Twoje strony.
        • ewa553 Re: o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 11:17
          To jest rabarbarowy z pianka bezowa, Mario. Nie sadze zeby byl szczegolnie dobry po zamrozeniu. No, ale przestalo kropic, moze jeszcze cos bedzie. W kazdym razie nikt z zaproszonych nie zadzwonil jeszcze zeby odmowic. "Bedzie heiter" jak mawia w takich wypadkach znajoma. To oznacza zarowno pogodnie, jak i wesolutko.
          • maria421 Re: o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 11:31
            Mniamm... tort rabarbarowy z pianka bezowa .....

            Bawcie sie dobrze!
      • iwannabesedated Re: o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 12:40
        Tutaj się zimno zrobiło, na szczęście słońce prześwituje gdzieniegdzie i tu i ówdzie. Apropos zagrożonego grilla Ewy, to mi się przypomniało jak tej zimy (czyli tamtejszego lata w Afryce) dopadła nas w trakcie grillowania na tarasie tropikalna ulewa. Grill się schowało pod taki dziwny baldachim, który kuzynostwo przywieźli i rozpięli na tarasie. Grilujący wlazł pod ten baldachim gdzie stał w chmurze dymu od pasa w górę, no bo schwytany baldachimem dym się nie mógł wydostać, i tam działał coś po omacku, reszta zaś się kłębiła wokół, w deszczu oraz sztormiakach. Można więc tak sobie radzić, na przykład spożywając Twój tort pod parasolami.

        Apropos imprez, to ostatnio się strasznie sromałam bo z uwagi na pilną pracę tłumaczeniową nie mogłam pojechać do Przyjaciół na imprezę. Sromałam, sromałam, aż mi przysłali z tej imprezy zdjęcia, gdzie cztery osoby na krzyż z minami minorowymi popijały ze szklanek jakieś zielone medium. Wyglądało to jak żal.pl a nawet żal.com. Gdybym się była na tę pożalboże "imprezę" rzutem desperackim na taśmę wyrwała beła, to bym dopiero doznała wszechwkurwu wszechczasów. I jeszcze mnie myśl taka obiegła, że z tymi imprezami jest tak, że jedni je umieją organizować - a inni, kompletnie nie. Ja na przykład potrafię raz na 10 lat zrobić zajebistą balangę, z tłumem ludzi, tańcami, przebierankami, wizytami policji oraz z boa z piór. To jest fajne, natomiast wolałabym potrafić urządzać kameralniejsze spędy - ale częściej.
        • maria421 Re: o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 14:14
          Ja wole kameralne spedy od wielkich balang, ale dobry humor i duzo smiechu zawsze musi byc, bo to jest wazniejsze od wszelkiej konsumpcji.
          • chris-joe Re: o zesz ty, w morde jerza (zam.) 02.06.12, 18:42
            To sie zwierze z jednej z najlepszych imprez wieku doroslego. Bylo to w Vancouver jeszcze, w sam dzionek sylwestrowy. Planow zadnych nie bylo, ze pewnie gdzies sie wyjdzie w ostatniej chwili itepe. Wiec gdy tak sie snulem po chalupie w chalupnych galganach, wpadl na chwilke sasiad po cos tam i przysiadl na pogawedke, trafem zaraz i inna wpadla na chwile i dosiadla, ktos wkrotce zadzwonil i tez zaraz wpadl i przysiadl, a kazde jakies tam plany sylwestrowe piescilo. Do ktoregos z przysiadlych zadzwonila zona, ze gdzies sie podzial, wracaj mi tu zaraz, bo musimy sie szykowac, a ze nie wracal, to sama przylazla z awantura i zaraz tez przysiadla.
            Ktos szybko wyskoczyl po pyfko, ktos doniosl flaszeczke, ze tak na teraz, nim sie na bale nie wybierzemy. I takim to cudem stopniowo w chalupie tlumek niewielki sie zebral, wszyscy na niechlujno w lapciach niemal, pogawedki ciekawe i ekscytujace, jakas muzyczka gdzies w tle i dopiero huk fajerwerkow nam przypomnial, ze wlasnie nowy rok nastal, wiec juz tak tkwilismy w pieleszach improwizowanych do godzin rannych wspomagani trunkami wygrzebanymi z sasiedzkich spizarni.
            Bo, mnie sie zdaje, ze niewazne czy balanga, czy kameralna nasiadowa, najczesciej w powietrzu musi cos niewyjasnialnego zawisnac, nie wiadomo jak i skad. A czasem nie zawisnie, chocbysmy sie usrali i w piorka przydziali.

            Ostatnio w Warszawie spotkalem sie z dawnymi przyjaciolmi, i choc 2 lata wczesniej cos boskiego w powietrzu zawislo, to tym razem, choc bylismy i wytesknieni, i w skladzie podobnym- nie zawislo.
            W tej samej jednak Warszawie z wanna i fedo spotkalismy sie na lanczyk tylko, a wyszlo pol doby z tego lanczyku i wspominamy z tesknota wielka. Bo zawislo.

            Go figure.
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 18:20
      Mial byc biwak w Vermont, a jest deszcz i szaruga, wiec sie w chalupie skupiamy. I mimo iz specjalnie nie jestem cisnieniowy, to dzis, mimo dobrze przespanej nocy, ledwo slepia udaje mi sie uchylic. Jakbym makuch sie nazarl. Pewnie skonczy sie na browarze, bo inaczej nie ujdzie.
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 18:22
        tia, piekna pogoda, na 3 dni rzadkiem

        bede sie bawic w sadzenie bratkow i lobelii

        na kolacje leniwe sushi - miska ryzu i sashimi
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 18:47
          Tylko kalosze wdziej, rose. Do bratkow, nie do sashimi :) Zas japonszczyzna to dobry pomysl. Kupne, czy domowe?
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 19:10
            A probos przyjec i balang, moja corka jest wlasnie na persko-tureckim weselu.
            Ciekawa jestem co mi opowie.
            • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 19:25
              Jezunazarenski! Na placki ja przerobia. Halal. :)))
              Turkow u nas jak na lekarstwo, wiec nie znam. Natomiast Persow bardzo lubie, swego czasu bylem nawet pol sperszczony. Potrafia sie swietnie bawic. Mam wiec nadzieje, ze zawisnie. To "cos", nie twoja corka! :))
          • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 19:45
            poszlam boso
            zwierzylam sie M, ze chyba sie w moja babcie zamieniam, bo zawsze wypatrywala pluchy ;ub mzawki jak sobie planowala ogrodkowanie - nie ma szoku termicznego dla roslin, nie trzeba tachac konewki, ani weza-

            japonszczyzna domowa tym razem , na atwater jest swietny fishmonger ktory ci w oczy powie, ktora ryba jest naprawde swieza i wprost odradzi , jak cos lezy na polce chlodniczej dluzej niz 24 godziny
            za rownowartosc kupnego mam do wypeku dla 6 osob

            mam lososia, tunczyka i scalops, mala ugotuje ryz i gotowe
            • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 20:04
              Mniam. Pozdrawiam caloksztalt rodzinnych wartosci :)

              Tu zas od D sie dowiaduje, ze corka jego najnowszej polowicy strasznie zachorzala, choc wczoraj miala leciec do Wloch z mlodziezowa wycieczka. Nie poleciala. A ze nie wykupila ubezpieczenia, forsa paszla won. Wot. Tyle ploteczek towarzyskich.
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 20:17
                Ja sie kiedys swietnie bawilam z Persami w Berlinie, bylo to w zamierzchlym 1980 roku, jeszcze przed strajkami.
                W Iranie byla juz wtedy republika islamska, a oni stanowili klub milosnikow martwego Chomeiniego:)
                Chomeini zmarl 9 lat pozniej, ale republika islamska zostala, mnie sie na skutek mojej emigracji kontakt z berlinskimi Persami ucial , ale mam nadzieje ze nie wrocili do Iranu.
                • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 21:54
                  Vancouver to po LA drugie w Am.Pln. centrum perskiego uchodzstwa i tam brylowalem z moim perskim eksem. Sama smietanka liberalno-demokratyczna. Do przyjaciol nalezala kobitka z homoseksualnym synkiem wowczas 20paroletnim i ona w przeboski sposob -sie posluze fraza komediantki Margaret Cho- fanned the flames of his faggotry :)) Nie sadze, by mysleli o 'powrocie'.
                  (I wielbie perska wymowe samogloski 'A')

                  W Granadzie, w Albaizin, wpadlem na grupke paryskich Persow i z bolem sie rozstawalismy, tak milo sie blaznowalo, tak mi moja vancouverska smietanke przypominali.

                  Maria, wydaj corke za przystojnego Persa, niech zbledne z zazdrosci :)
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 22:04
                    Chris, corka ma niemieckiego absztyfikanta i z nim jest dzisiaj na tym weselu :)
                    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 02.06.12, 22:07
                      Ale jeszcze sobie nie slubowali... ;)))
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 03.06.12, 09:19
                        chris-joe napisał:

                        > Ale jeszcze sobie nie slubowali... ;)))

                        Oficjalnie jeszcze nic mi nie wiadomo, ale kto wie co tam sobie w intymnosci slubowali:)
                        Ja chlopaka polubilam i nie chcialabym sie musiec przyzwyczajac do nowego.

                        A poza tym deszcz pada i jest tylko 10 stopni. Nudna niedziela sie zapowiada.
              • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 03.06.12, 01:41
                pozdrowienia przekazane zostaly
                Mlodej owej zdrowia zycze


                my sie troche obawiamy lipca, czy wszystko bedzie jak trza


                ryba pozarta
      • iwannabesedated Zawisłość i inne 02.06.12, 20:13
        Co zawisło w Warszawie ostatnio, to wiadomo. Mianowicie Fed zawisła biustem nad Brazem, co jego wprawiło w zachwyt a mnie w zazdrość, bo ja nad nikim nie mogłam zawiść bo nie mam czym. Potem też pani z obsługi zawisła nad naszym stolikiem z opowieściami, a przy czym bisował jej wiszący za barem jej paramour bywszy, od którego ona uciekła do Ameryki a on od niej też gdzieś....

        Apropos "bywszy", to byłam z moim byłym na filmie Dyktator, a potem na flakach (ja) i tatarze z przepiórczym jajem (on). Konstatacje z tego mam dwie, mianowicie głupie komedie są czasem to czego tygrysy potrzebują najbardziej - primo. I jakoś mam lepsze relacje z moimi byłymi niż wtedy kiedy byli byli obecnymi byli. Nie wiem czy to waleta czy zada i czy się cieszyć czy sromać jak żarówka osrama? Wisząc?
        • chris-joe Re: Zawisłość i inne 02.06.12, 21:32
          Co jest paramountne: przed paramourem pani nie do Ameryki zwiala, lecz do Kanady (do slynnej Mississaugi w Ontario) i juz spiesze z wyjasnieniem paranoi. Swego czasu odwiedzalem bylem z kanadyjska psiapsiolka oboz w Oswiecimiu, a tam pani siedziala przy wejsciu i zbierala statystyki od gosci i sie pyta, a skad panstwo szanowni, a z Kanady, na co pani buch pisze w buchu wieczystym: USA.
          Bo my tu w Kanadzie, tak chcemy byc "Ameryka", jak Polska chce byc w Rosji. Voila, prostuj teraz, wanna, i sie kajaj.

          Nadto: nie ma we mnie ni krztyny zazdrosci o fedorowe cycki, ni o Braza w ich majestacie. Wiec wal sie wanna na lezanke i mi przeanalizuj swoje resentymenty.
          (A ze fedo jest kokieta, to sprawa pewna, na potwierdzenie czego mam fote jak sie ona kryguje na pani z obslugi sie oparlszy lypiac slepiem lubieznie. Rzuc mejla na moja gazete, a material kompromitujacy podesle.)

          Zas: "bo ja nad nikim nie mogłam zawiść bo nie mam czym" to jest dopiero kokieteria, ktorej fedo nie dorowna! Ani nawet ja! ...Ach, taka nieatrakcyjna strasznie jestem, brzydka, glupia i skurduplala... Hahaha :))))))

          Reasumuje wiec: to co zawislo, to najpewniej mogl byc jedynie moj nieodparty osobisty czar, czyli wogole- MOI!
        • chris-joe Re: Zawisłość i inne 02.06.12, 21:39
          W sprawie "Dyktatora". Zada zdecydowanie. I zazdroszcze, bo z zadnym z eksow nie miewam stosunkow. Jednego unikam, drugi zaginal mimo wysilkow z mojej strony. A za mlodu strasznie chcialem miec lancuch lkajacych eksow u mych drzwi. A przynajmniej przy pyfku w salonce. Zas dupa.
          • iwannabesedated Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 00:23
            No bo żeby mieć łańcuch eksów, trzeba najpierw mieć łańcuch obecnych, a nie prowadzić żywot dziewiczo-wstrzemięźliwy. Z dwóch nie będziesz miał łańcucha choćby się Ci się na wycieraczce pojawili w komplecie, to najwyżej precel może z tego być.
            Za Mississaugę się kajam skoro taką wyrażasz ochotę w moim kierunku, natomiast co do biustu, to nie rozumiem czemu mnie na leżankę relegujesz? Przecież jest to fakt znany, że zazdraszczam Fed biustu oraz generalnie wszystkiego, no może prócz psa, bo za wielki jest jak dla mnie. Co do TOI to zawisłeś w rzeczy samej, oczami na parze migdalących się przy barze panów, strasznie się dziwowałeś że się całują i w ogóle waliłeś obciachy publiczne. I bardzo Cię proszę nie wyszydzaj moich kompleksów aparycyjnych, nie każdy może być oszałamiającym blondynem ze świetnym tyłkiem.
            • chris-joe Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 00:48
              Co do biustu sprzeczal sie nie bede, bo dziwnym trafem twoja i moja przebogata osobowosc nie pozwolily mi obmierzyc, oblapac, obuwazyc nawet. (Ale ja juz nawet nie musze sie na lezanke relegowac w tym temacie. We're queer, we're here, get used to it! Gay PowEEEEr!!! :)

              Co do mojego tylka zas- to sa akurat swiete slowa i sprzeczal sie na pewno nie bede.

              Co do eksow: fakt, przyznaje, w zwiazkach bylem (have been) trzech tylko. Co dziewiczosci ni wstrzemiezliwosci nie implikuje. Oj nie, dana dana! Hop siup po kanapie, Baczynski mnie nie zlapie :)))

              Nawiasem: kto potrafi zidentyfikowac (bez googla!) ten cytat o Baczynskim ('a' z ogonem)?
              • jutka1 Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 10:34
                Kurde, poczytałam i zazdrość nade mną zawisła. No nic, za 2 tygodnie zawisnę z nimi osobiście, a jak się uda to znowu właściciela knajpy opieprzę za coś. :-)

                A Bączyński bez googla to chyba z kabaretu Olgi Lipińskiej?
                • ewa553 Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 10:38
                  zanim przeczytalam ze a jest z ogonkiem, pomyslalam przerazona ze to niemozliwe, zeby to byl baczynski?!? Kamil zreszta
                  • jutka1 Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 11:19
                    Krzysztof Kamil. ;-p
                    • ewa553 Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 11:30
                      ojej Jutka, wiem, przeciez wiem, z lenistwa go skrocilam:))) z lenistwa tez przedstawiam sie najczesciej jako Ewa, choc urzedowo mam na imie Ewa Maria.
                      • jutka1 Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 11:55
                        No przecież wiem, że wiesz! :-)))
                        • iwannabesedated Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 12:06
                          Hm, Kamil, to chyba Cyprian. No nie?
                          • jutka1 Re: Zawisłość i inne 03.06.12, 12:12
                            O totototototo, Stokrotko. :-)
    • ewa553 co to byla za sobota! 03.06.12, 10:36

      Otoz nagle kolo poludnia wyszlo slonce, bylo pieknie, blekitne niebo nad ogrodem i wogole.
      Wino sie lalo i lzy sie laly - ze smiechu. Nastroj byl wspanialy, goscie przemili, bawilismy sie jak nigdy. Na szczescie. Bo zawsze sie obawiam, ze nic nie "zawisnie", ze goscie beda nie tylko glodni, ale przede wszystkim markotni. A tego jako gospodyni bym nie przezyla. No wiec az szkoda bylo sie rozstawac. Bylo wesolo, bo czesc gosci przyjechala przez las na rowerach (17-20 km) zeby moc wypic wino. Wypily szczegolnie duzo i to tez byl powod smiechow, bo przeciez na rowerach tez nie wolno miec promili.
      Narzeczony psipsioöy przyjechal pol godziny za wczesnie i byl mi bardzo pomocny w ogrodzie
      wykonujac kilka drobnych, ale wymagajacych sily i umiejetnosci prac. Swietny facet: w bagazniku wozi stale mase roznego rodzaju narzedzi "na wszelki wypadek", tak wiec mial tez znakomita pile, na ktora lypalam chytrym okiem. No i dostalam od niego wspaniely krzak roz, ktore przypadkowo akurat nabyl w moim ulubionym, znanym na cale Niemcy ogrodnictwie. Tak wiec darowalam mu ze gada bez przerwy, mysle nawet ze jedzenie jest dla niego przykra koniecznoscia zamilkniecia na pare sekund.

      Dzisiaj 16 stopni i popaduje od bladego switu.
      • jutka1 Re: co to byla za sobota! 03.06.12, 11:00
        Tutaj też była cudna sobota, obiad w dużym towarzystwie na werandzie nad rzeką, przejażdżka łódką, cudo. :-)
        • maria421 Re: co to byla za sobota! 03.06.12, 13:32
          Mam juz pierwsza relacje mojej corki z persko-tureckiego wesela (ona Persjanka, on Turek), wesele bylo na 400 osob (!), DJ Mustafa gral na 200 decybeli muzyke wschodnia, ale tez Micheala Jacksona, panna mloda uginala sie od ciezaru zlota, a wiekszosc Turczynek/Persjanek byla overdressed, jezeli nie byla w chustkach. Bufet byl orientalny, ale alkohol tez byl.

          Corka orzekla, ze jej wesele bedzie inaczej wygladalo. No jasne ze inaczej, bo skad ja jej wytrzasne 400 gosci???

          Ale to chyba dobry znak, ze ona zaczyna mowic o wlasnym weselu?
          • ewa553 Re: co to byla za sobota! 03.06.12, 15:09
            a co Ci tak zalezy na jej zamesciu, Mario? Wnukow Ci sie pewnie zachciewa!!!!
            • maria421 Re: co to byla za sobota! 03.06.12, 16:08
              ewa553 napisała:

              > a co Ci tak zalezy na jej zamesciu, Mario? Wnukow Ci sie pewnie zachciewa!!!!

              O matko, Ewa, no przeciez bym chciala zatanczyc na jej weselu zanim sie zestarzeje :)
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 03.06.12, 20:52
      wszystkie te pogodynki funta klakow nie warte
      mowili o 3 dniach deszczu
      wczoraj ok, mzylo i popadywalo caly czas, ale dzis pieknie, slonecznie choc nie goraco
      kawa na balkonie, ksiazka na balkonie
      kto wie, moze i kolacja na balkonie :)
      • morsa Re: O pierdułach -- Odc. 177 :-))) 04.06.12, 01:02
        Prosze o otwarcie numero 178 - mam bardzo (po)wazne pytanie....
Pełna wersja