O pierdułach -- Odc. 180 :-)))

26.06.12, 12:14
O kurde, przelało się... :-)
Otwieram :-)
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 26.06.12, 12:18
      #Szary wtorek po barwnym weekendzie i poniedzialku
      luiza-w-ogrodzie 26.06.12, 03:48 Odpowiedz

      Weekend byl zdecydowanie ogrodniczy, szczegolnie sobota. Rano pojechalismy terenowka odebrac 40 kg fusow kawowych i kilka workow jutowych a potem samochodem pelnym kawiarnianego zapachu udalismy sie zeby obejrzec maly prywatny ogrod otwarty w ramach programu Open Garden Australia. Maly, ale napakowany ciekawostkami, kolorowy i wesoly.

      Taras z tylu domu z roznymi ziolami i warzywami:
      fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/yGqiag8Yfos07yMElB.jpg
      Spedzilismy tam dwie godziny, rozmawiajac z wlascicielkami, ogrodnikami i hodowcami kur. Buszmen zakochal sie w kurze rasy Barnevelder i nie mogl sie jej napatrzyc. Zamowil dwie mlode - czy juz powinnam sie zaczac przejmowac? :o)

      fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/aAE5IVVSOaSN2qbB3B.jpg
      Po oderwaniu Buszmena sila od kurnika pojechalismy do wielkiego sklepu ogrodniczego po wymarzone Buszmenowe drzewko, czyli klon przebarwiajacy sie na czerwono. Potrzebowalismy drzewka nie wiekszego niz 4 m (zeby nie zaslanialo paneli slonecznych i nie zrzucalo lisci do rynien), o okraglej koronie, dobrze rosnacego w warunkach sydnejskich i oczywiscie czerwonego jesienia - nie zoltego ani pomaranczowego. Wybor padl na japonski klon "Osakazuki", o taki:

      www.pflanzen-koerner.de/Vorlagen/Webapp/Cache/WinArboR/Acer-palmatum-Osakazuki-Habitus_MTg3NjI0Nl8xODc2MjQ2Wg.JPG
      W drodze powrotnej do domu znalezlismy wystawiony na ziemi niczyjej panel tarasowy 1.8 x 0.9m z solidnych desek, ktory zaraz sobie wyobrazilam zamontowany wzdluz planowanego stawku. Udalo sie go wpakowac do srodka terenowki i dojechawszy do domu z tym calym majdanem rozpakowalismy auto i zaraz posadzilismy drzewko. Po czym zapadl zmrok.

      Cala niedziele zajely nam prace ogrodowe, pod wieczor zebralam warzywa na obiad - kto zgadnie co jedlismy?

      fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/sGL6J6xI5Qt6A85JtB.jpg
      W poniedzialek czyli wczoraj dostalam moje pierwsze platne zlecenie na zorganizowanie malego ogrodka warzywnego. Kiepsko platne, bo dla znajomej, ale od czegos trzeba zaczac. Obejrzalam jej ogrod, spisalam co bedzie do zrobienia i w przyszly poniedzialek najade jej ogrod ze sprzetem, nawozami i roslinami. Mam nadzieje ze skoncze tego samego dnia.

      Wieczorem w domu okazalo sie ze rura kanalizacyjna nie odbiera nieczystosci i grozi przelaniem sie. Buszmen pewnie wypozyczy sprzet do przetkania a ja na wszelki wypadek wezme prysznic w klubie, jako ze dzisiaj ide na joge. Jak sie nie uda odetkac rury (przydalby sie Stuhr) to nie chce nawet myslec o wydatku na hydraulika...

      Od rana jest szaro, zimno (14 stopni) i mzy, wiec siedze przed komputerem, ale po poludniu ma sie przejasnic . Na jutro zapowiadana jest podobna pogoda a reszta tygodnia ma byc sucha i sloneczna. No i dobrze, bo na czwartek zapowiedzieli sie instalatorzy paneli slonecznych.

      Ide sprawdzic walizki i zaczac odkladac letnie ciuchy na wyjazd do Polski, teraz zima i tak ich nie nosze. Pozdrawiam zimowo

      Re: feedback
      luiza-w-ogrodzie 26.06.12, 03:58 Odpowiedz
      Ooo, Xurek, nareszcie! Mam nadzieje ze czarna dziura wypuscila Ciebie na dobre i na swiatlo. Swietnie ze zdecydowalas sie na dwa miesiace urlopu, to powinno zmienic Tobie perspektywe.
      A gowno? Coz, ma swoje dobre strony: wyrastaja na nim najpiekniejsze kwiaty. Zycze Tobie zeby z szamba jakie pojawilo sie w Twoim zyciu wyroslo cos przecudownego!


      Re: Szary wtorek po barwnym weekendzie i poniedzi
      roseanne 26.06.12, 04:30 Odpowiedz
      kura wyglada na bardzo pewna siebie :-)
      uwielbiam fioletowe ziemniaki, maja bardziej delikatna strukture od tradycyjnych zoltych lub bialych


      Re: Szary wtorek po barwnym weekendzie i poniedzi
      ewa553 26.06.12, 10:10 Odpowiedz
      sliczne zdjecia i sliczny reportaz - jak zwykle - Luizo. Kura piekna - ale jakie jaja znosi`Moze malowanki?
      Jak smakuja te fioletowe ziemniaki? Mieszkam na prowincji, wiec u nas takowych nie dostaniesz, ale w Berlinie widzialam. Widzialam zreszta stoisko z jajkami: bylo conajmniej 10 gatunkow rozniacych sie nie tylko rozmiarami. Oj, gdzie mnie na taka prowincje wygnalo:((((


      prosba - prywata
      ewa553 26.06.12, 10:12 Odpowiedz

      czy moglybyscie od czasu do czasu kliknac na link, zeby podciagnac mojego znajomego malarza? Home Page urzadzil stosunkowo niedawno, wiec jest gdzies na dnie gugli....

      www.theoschneickert.de/


      Re: prosba - prywata
      maria421 26.06.12, 10:45 Odpowiedz
      Klikam w malarza, czemu nie.

      Pogoda jak zwykle do niczego, ale jestem w dobrym nastroju bo mialam przecudny sen, ktory niestety, nie nadaje sie do publikacji ;)


      Re: prosba - prywata
      jutka1 26.06.12, 11:38 Odpowiedz
      Podpowiedz mu też, że za pozycjonowanie w guglach się płaci. :-)


      Luizo...
      jutka1 26.06.12, 11:40 Odpowiedz
      Dzieki za fotoreportaż. :-)

      Ja tak na marginesie, bo nie wiem, czy doczytałaś w ferworze prac ogrodowych: z powodów ode mnie niezależnych musiałam opóźnić wyjazd do Polski, więc się niestety nie zobaczymy. :-(
      (wyjaśnienie we wczorajszych albo niedzielnych pierdułach)
    • jutka1 Wtorek, szaro 26.06.12, 12:36
      Jest szaro, ale przynajmniej trynd (zam.) temperatur idzie ku lepszemu. :-)

      Po raz pierwszy od długiego czasu spałam 10 godzin. Oł je! :-)))
      Nad poranną (ehem...) kawą odbyłam już jedną skajporozmowę zawodową, bez kamery tym razem, hehehe. Czekają mnie jeszcze dwie takie, plus mail do wycyzelowania i wysłania, plus wizyta Młodego pt. "catch up". :-)
      Miałam iść na targ, ale zaspałam. No i kij w oko "temu targu". ;-)
      Pranie zrobię, zmywarkę zapuszczę, zupę ugotuję, a reszta może poczekać do jutra.

      Miłego dnia życzę. :-)
      • iwannabesedated Re: Wtorek, szaro 26.06.12, 15:57
        Ditto, szaro zimno i chujowo. Przyszła za to zamówiona internetem książka, zaszywam się z nią pod kołdrą oraz pledem. Pierdoląc resztę w czajnik. Spało mi się równie dobrze jak Pytonu, z tym że okazało się po przebudzeniu, że się erotycznie memłałam na wozie drabiniastym z księdzem.... Co prawda był młody i przystojny, no ale wiecie co... Do czego to dochodzi?
        • ewa553 gugle 26.06.12, 16:34

          a ja myslalam, ze kazdy IP ma jeden legalny klik na dzien? Tak jest np.w pajacyku
        • jutka1 Re: Wtorek, szaro 26.06.12, 16:46
          Zrobiłam sobie gar ostrej zupy z czarnej fasoli i "black eyed peas" (jak one się po polsku nazywają?). Młody się przełożył z dzisiaj na jutrzejszy obiad, więc jutro zmiksuję 1/3 zupy, żeby była gęściejsza, i dodam podsmażoną kiełbasę. Ale nawet dzisiaj zupa jest wyśmienita, jeśli mogę tak nieskromnie sama stwierdzić. :-)

          Wykonałam 99% planu na dzisiaj, została mi tylko jedna skajpokonferencja.
          Mogę spokojnie poczytać najnowszego Boscha. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Leeeniwa (ziew) sroda 27.06.12, 08:27
      Rupcio obudzil mnie o wpol do siodmej (pol godziny przed wschodem slonca) wskakujac na lozko i laskoczac mnie w twarz wasikami - oczywiscie chodzilo mu o jedzenie. Wrzucilam garsc karmy do miseczki, ale jedno spojrzenie na szare chmury za oknem wystarczylo zeby z powrotem zakopac sie w lozku do 11 rano.

      Wstalam b a r d z o p o w o l i, zjadlam pozne sniadanie, wyskoczylam na zakupy i do parku narwac trawy i koniczyny dla zwierzakow. Po powrocie przesadzilam kilkanascie warzywek z rozsadnika do doniczek, poczytalam ksiazke i znowu zaczyna sie sciemniac. Zaraz pojade taczka do drewutni, zamkne kury i ogrodowe kroliki, rozpale w kominku i bede prasowac oraz kontynuowac pakowanie ciuchow na wyjazd.

      Jutko, doczytalam sie ze Twoje plany letnie sie zmienily :o(( Szkoda, ze sie nie spotkamy, teraz mam za bardzo napiety grafik zeby skoczyc do Paryza a do Europy przylatuje co 2-3 lata. Moze Ty wczesniej sie wybierzesz w nasze strony?

      Spojrzalam na jutrzejsza prognoze pogody, ma byc slonecznie, wiec przyrzekam ze wstane o siodmej!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • ewa553 blaski i cienie zycia kurtyzany.... 27.06.12, 19:32
      czyli jak sie to mieszka w wielorodzinnym domu. Wczoraj wlaczylam piec, wlozylam Palmin do garnka, bo chcialam podsmazyc kielbaski. Tylko na chwile wskoczylam do compa. Oprzytomnialam, jak do tego ostatniego pokoju doszedl nieprawdopodobny smrod.
      Kuchnia byla tak pelna dymu, ze z trudem trafilam do pieca. Oczy szczypaly niemilosiernie. Czulam sie jak strazak pozarny. Pootwieralam wszystkie okna i drzwi. Dym jakos nie uchodzil.
      Zadzwonil znajomy, czy moze wypic winko w pogrodzie. Wiec czym predzej czmychnelam
      z domu i wrocilam po dwu godzinach kiedy to dymu juz nie bylo, ale smrodek owszem.
      Nie chce wiedziec, czy sasiedzi sie skapowali skad ta plaga przyszla......
      Dzis juz nie smierdzialo, ale dwie godziny temu zaczelo znowu, wyraznie przypalona papryka.
      Tym razem u innych....Kurde, jest nas 10 mieszkan, czy teraz jest to nowe cwiczenie obowiazkowe, po kolei przypalac cos?!?!
      • maria421 Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 27.06.12, 20:12
        Ewa, Ewa.... juz Ci mowilam zebys sobie zainstalowala alarm w kuchni.
        Pamietam ze kiedys tez Ci sie jakies rekawice wiszace nad piecem spalily.
      • jutka1 Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 27.06.12, 20:21
        Basiu, czegoś nie rozumiem. Dlaczego kiełbaski smażysz w piecu? Co to jest palmin?
        :-)
        No i strażak to jest strażak, a pożarna to jest straż. :-))))))

        Współczuję smrodu i dymu. :-)
        • maria421 Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 27.06.12, 23:45
          Palmin to jest tluszcz roslinny, ja uzywam do robienia polewy czekoladowej, bo sie genialnie rozpuszcza, ale kielbasek na tym nie smazylam.
          Kielbaski, jezeli juz smaze w domu, to na patelni grillowej, bez tluszczu.
        • iwannabesedated Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 28.06.12, 00:54
          Pytun, Pytun, tu Ci przytoczę uwagę Twoją własną, hehehe, a wujek gugiel i ciocia wiki to pies? Mnie ów Palmin też zafrapował, wrzuciłam i wuju mnie poinformował iż jest to kokosfett. Czyli tłuszcz z kokosa. Przerażenie moje wzrosło. Bo od czasu pamiętnego incydentu z kiełbiem i kiełbaskami, gdzie kiełbaski dokonały abordażu na Pytona patelnię w towarzystwie strasznego smrodu, a co się potem działo to przechodzi ludzkie pojęcie, no to od tego czasu kiełbaski + smażenie wywołuje u mnie poczucie paniki. I słusznie, jak widać. Lecz pomysł smażenia kiełbasek na kokosfecie, co rozumiem jako jakąś formę oleju kokosowego, jest już pełnowartościowo straszny. Owszem smarowanie dupy genialnym masłem dla Murzynów, jakoś można z trudem znieść. Bo słodko-mętny aromat niezwykłej mocy jest. Lecz kiełbasy na tym usmażonej sobie wyobrazić nie potrafię, i chyba bym nawet nie chciała. Bo bym mogła nie zwytrzymać tego psychicznie.

          Poza tym widzę, że Ewcia się niezwykle skutecznie kreuje na chodzącą katastrofę foruma, a to sobie ucinając palce, a to pogrążając swoje szanowne sąsiedztwo w niebywałym smrodzie. Uważaj, bo Cię społeczność lokalna zabanuje i się będziesz o azyl musiała ubiegać u Xurkowej. W szałasie oczywiście.
          • jutka1 Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 28.06.12, 01:17
            Słuszna uwaga, Stokrocie. :-)))
            • ewa553 Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 28.06.12, 08:57
              nie mam niestety patelni beztluszczowej - ale tez nie smaze kielbasek normalnie w domu, tylko na grilu. te mi zostaly, wiec chcialam zuzyc. Palminu uzywam do smazeniu stekow itd.
              Jest wspanialy, bo mozna go do wysokiej temp.rozgrzac no i najwazniejsze: nie ma wlasnego smaku! Jesli chodzi o moje katastrofy, to obcinanie palcow jest nowe w programie, natomiast spalanie garnkow bylo zmora naszego domu rodzinnego, moja Mame doprowadzalam tym do rozpaczy, ciagle trzeba bylo kupowac nowe garnki.

              Chris, cudnie jest na Waszym biwaku, okolice jak u mnie w Pfalzu, gdzie chodzimy na wedrowki. Tak swojsko, sielankowo. Jak to jest daleko od Twojego domu?
              • chris-joe Re: blaski i cienie zycia kurtyzany.... 28.06.12, 19:03
                Ze 3 godziny, Ewa. Lacznie z przejazdem przez granice. Jesli pamietasz jeszcze, co to granica :)
    • chris-joe I ♥ Vermont 27.06.12, 20:22
      Biwakowisko na gorze Philo w samym srodku lasu. Jedynie 8 stanowisk namiotowych, wiec kameralnie szalenie. Ok. 4 rano budza nas ptaszyska szalona wrzawa i wrzaskiem, po czym znow zasypiamy.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/mmNJTNa8vmE6Z4gbaB.jpg

      U podnoza gory chalupy w zbozu rozmaitem.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/puo4mCBdDbuZAAkreB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/gG2ESM5xDD6IghQwDB.jpg

      Widok z gory na jezioro Champlain'a, ktore jest granica miedzy stanami New York i Vermont. Po drugiej stronie jeziora nowojorskie gory Adirondack.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/ujKJOaECb4aaoMjbRB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/M8cV7aSpFSM3JZ5hYB.jpg
      • maria421 Re: I ♥ Vermont 27.06.12, 23:46
        Krajobraz podobny do polskiego.
    • luiza-w-ogrodzie Elektryzujacy czwartek 28.06.12, 03:13
      Sortowanie ciuchow doszlo do polowy, teraz wracam do ogrodu bo sie troche ocieplilo a nawet czasami wyglada slonce. Niedlugo przychodza instalatorzy paneli slonecznych, jak dobrze pojdzie, dzis w domu poplynie prad prosto ze slonca!

      Przyniose znowu z ogrodu skladniki dzisiejszego obiadu (bedzie kolejna zgadywanka). Fioletowe ziemniaki w przedwczorajszym koszyku to odmiana Sapphire, powalam moich obiadowych gosci ich kolorem. Zebyscie widzieli ich miny na widok ametystowej gorki na talerzu! :o)

      C-J, miales piekny weekend w tych sielskich krajobrazach. Dzieki za zdjecia.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • morsa Re: Elektryzujacy czwartek 28.06.12, 08:54
        A ja myslalam ze to Blue Kongo (ziemniaki). Kupuje je od czasu do czasu.
    • ewa553 Jutka, 28.06.12, 09:04
      czego nie mozesz wiedziec: mielismy smiesznego sasiada, ktory byl zrodlem wiemu anegdot i wlasnie mowilo sie o nim "straz pozarny". Nie strazak.
      • jutka1 Re: Jutka, 28.06.12, 09:17
        Ale Ty napisałaś "strażak pożarny". :-)
      • iwannabesedated Re: Jutka, 28.06.12, 11:30
        Dzisiaj dzień słoneczny, ale ja się czuję jakoś zbrąchana.... Może potem się rozkręcę.
        Apropos Krisowych zdjęć biwaku z Vermont, to myśl mnie naszła, w związku z wiszącą w namiocie płachtą, która może lecz nie musi być ogromnymi gaciami, które w Ameryce uchodzą za męskie kąpielówki.
        Był to dla mnie jeden z licznych szoków kulturowych, mianowicie taki, że na plażach i basenach facety się kąpały w czymś co przypominało XIX wieczne damskie plażowe galoty. Mniej więcej do kostek i obficie marszczone. A wśród lokalnych Polaków krążyła anegdota o tym, jak to jeden wdziawszy na plażę przywiezione z Polski kąpielówki został zatrzymany przez policję i pod groźbą natychmiastowej egzekucji urządzeniem do rażenia prądem (w owym czasie z lubością stosowanym przez nowojorską policję) zmuszony do ubrania się. Bowiem strój jego gorszący i nieprzyzwoity beł. A baby w kostiumach jednoczęściowych śmiały być wyłącznie na leżąco. Bo już na spacer po plaży lub kąpiel w morzu na ten kostium t-shirt należało wdziać. Myślałam sobie, że z biegiem lat owe obyczaje uległy zmianie, lecz nie. Bawiwszy na Florydzie dwa lata temu, dokładnie się natknęłam na te same gaciory oraz mokre półkoszulki. Co ciekawe, gacie takie, w trakcie morskiej kąpieli szczególnie, lecz nie tylko, mają tendencje do nietrzymania się w miejscu docelowym, często gęsto ulegając zdarciu przez fale, lub po prostu pod własnym przemoczonym ciężarem prezentując wgląd w rowek od dupy dumnego właściciela, lub niejednokrotnie - całą dupę w swojej krasie.
        • jutka1 Re: Jutka, 28.06.12, 12:08
          Myśmy w Los Angeles z przyjacielem rosyjskiej proweniencji mówili na amerykańskich tambylców "sztanisty". :-)))

          A u nas jest szaro, gorąco, porno i duszno. Bynajmniej aseksualnie. ;-)))
          Plany dziś mam odpoczynkowe, po ostatnich okrutnie zajętych 2-3 dniach należy mi się. Będzie wspólne gotowanie ratatuja, do tego jakaś cielęcina czy inny kurak z patelni grillowej. Mniam.

          Radio FIP gra fajną muzykę, czuję się dobrze, czego i Wam życzę (c) m.k. :-D
        • luiza-w-ogrodzie Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 14:41
          Buszmen tez mi o tym wspominal, ale na wlasne oczy nie widzialam "sztanistow". U nas na plazy jest jak powinno byc: kapielowki Speedo, bikini w postaci sznurka z 3 trojkacikami, jednoczesciowe kostiumy, boardshorts, pianki surferow... A na niektorych spokojniejszych plazach oraz na Clovelly toplesy wsrod rodzin z dziecmi i mlodziezy w wieku szkolnym. Zawsze jest na czym oko zawiesic, szczegolnie gdy przyjdzie wieksza fala i zedrze co niektorym jakas szmatke z ciala :o)

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • iwannabesedated Re: Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 15:24
            A to z kolei mi przypomina, jak będąc nastolatką wraz z rodzicami bawiłam w pierdlu, czyteż obozie koncentracyjnym zwanym przejściowym w Austrii. Z nami siedział młody człowiek w zdobytych pewnie z wielkim trudem i stanowiących krzyk ostatni (dość zresztą rozpaczliwy) mody - spodniach pumpach męskich. Na jego chudej dupie wyglądało to dość pociesznie, zwłaszcza że w typie był wymoczkowatego, łysiejącego przedwcześnie urzędnika i do tych pump nosił bezrękawniczek w serek i koszulę w mysią krateczkę. Mój ojciec natychmiast nadał mu przezwisko "Gacie" i w krótkim czasie nikt już nie znał jego imienia (jeśli je w ogóle przedtem ktokolwiek znał, bo człek ten, był tak kompletnie bez jakichkolwiek właściwości, że bym się nie zdziwiła gdyby nie posiadał nawet imienia), tylko się mówiło, że przyszedł Gacie, a Nowotwór (ksywa innego typa) poszedł z Gaciami, a idź do Gaci, niech ci da i tak dalej. Gacie owe były więc zarazem tego gościa przekleństwem, jak i w pewnym sensie błogosławieństwem, bo za ich przyczyną otrzymał ksywę, na którą w swojej bylejakości, nigdy by nie miał żadnych szans.
            • chris-joe Re: Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 19:01
              Natychmiast dementuje: gacie na namiocie to nie gacie, a recznik.
              Zas do lamentu nad amerykanskimi (i kanadyjskimi) pumpami sie w pelni dolaczam i zapewniam, ze nie praktykuje. Za kazdym razem w Brazylii plazowanie zaczynamy od zakupu majtasow typu speedo, ktore w Am. Pln. uchodza za kompletny obciach. Czy laczy sie to z pierdlem, nie wiem.
              Tu rzadko sie kapie, bo do oceanu mam kawalek, zreszta jest zimny. Na Kubie, jak i na Florydzie, uzywam tychze, jednak stojkowy mnie nigdy nie zaczepial.
              Zaiste Amerykanie na plazy to pelna konserwa. Moj bratanek z USA w trakcie swej pierwszej dojrzalej wycieczki europejskiej przezyl na hiszpanskiej plazy kulturowa traume, gdy ujrzal zarysy meskich genitaliow w slipach plazowiczow oraz cycki w calej krasie na plazowiczkach. Pozniej zas, we Francji, popijal wino w knajpie- LEGALNIE!

              W Am. Pld. zas latwo na plazach wypatrzyc Argentynczykow- przez te pumpy wlasnie. I zdaje sie Chilijczykow.
              W Brazylii zas- wiecie sami. Faceci niemal otwarcie konkuruja o to, ktory ma wiecej w slipach, zas kobitki przyrodzenie zakrywaja ledwo-ledwo niteczkami. Cycki tez niemal w calej krasie, lecz topless prawie nigdy. Tam po toplesie poznaje sie Europejki.
              • iwannabesedated Re: Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 23:33
                ... uff. Dobrze, że to wyjaśniłeś. Bo już mi miało opaść na Ciebie. Status małżeński czyteż frywolna orientacja mnie nie zniechęcają, lecz ogromne dyndające majtasy odnoszą skutek natychmiastowy.
          • jutka1 Re: Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 23:09
            To nie jedź do Hameryki, Luizo, a przynajmniej nie na plażę. :-)
            • iwannabesedated Re: Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 23:38
              Apropos rzeczy które wyprawia z ludźmi oceaniczna fala. Niedawno mi się przypomniało, jak nastolatką będąc kąpałam się w Morzu Czarnym w Soczi. I tam były większe niż na Bałtyku fale, wytargało mnie więc po kamienistej plaży tak, że potem przez tydzień wyciągałam z tyłka kamuszki.
              • jutka1 Re: Gaciowy szok kulturowy 28.06.12, 23:49
                Nooo... Morze Czarne to pole przygód wszelakich. :-) W Złotych Piaskach mnie kiedyś fala powaliła i śćiągnęła mi... gacie. Hahahahaha :-)
                • chris-joe Re: Gaciowy szok kulturowy 29.06.12, 01:11
                  Nad Morzem Czarnym podrostkiem bedac pierwszy raz majtasy na plazy sciaglem (zam). Juz nie sciagam. Choc zara zara. Sciaglem jeszcze w Brazylii na plazy najpiekniejszej w swiecie i pustej calkiem. Ale dupe sobie spalilem obrzydliwie.
                  Natomiast w innym akwenie, nie pomne ktorym, takze za szczawich lat, kupsko w wodzie walnalem, z dala od brzegu, ze niby tak dyskretnie, ze nikt nic. Nie walcie, ostrzegam! Otoz gdy od kupska sie oddalalem w stylu zabka, odkrylem ze ono za mna w mej fali podaza, no odczepic sie nie chcialo. Musialem uciekac sie do manewrow nurkujacych, by z w parze z kupskiem na brzeg nie wracac.

                  Tyle akwasuwenirow.
                  • iwannabesedated Re: Gaciowy szok kulturowy 29.06.12, 01:40
                    Bosz.... Kris, normalnie się popłakałam ze śmiechu...

                    Cichym ścigałam go lotem.
                    Podpisane - kupa. Na zawsze Twoja.

                    Ja pierdykam. Hot Pursuit. No i pełen respect. Ja jestem kapryśna kupciato. W kiblu się jedynie mogę załatwić, a i to nie w każdym. Na przykład w publicznym - nigdy. Więc takie doświadczenie nas...nia do wody i to publicznej jest mi całkowicie niedostępne na zawsze.

                    Zaraz muszę o tym napisać mojej ciotce, będzie się przez tydzień podniecać.
                    • ewa553 Re: Gaciowy szok kulturowy 29.06.12, 09:21
                      zrobienie kupy w wodzie to dla mnie jakis fenomen. nie wyobrazam sobie tego - technicznie.
                      ale mi sie podoba, ze byles przez kupe scigany. dobrze Ci tak!
                    • jutka1 Re: Gaciowy szok kulturowy 29.06.12, 09:59
                      Obśmiałam się jak dzika norka, i to nad poranną kawą! :-)
                      Hot pursuit! Suspect fleeing the scene! Secure peremiter! Capture at all cost! Hahahaha... :-)))
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Gaciowy szok kulturowy 29.06.12, 10:03
                    C-J, opisales powod dla ktorego nie plywam w okolicy gdzie kapia sie male dzieci. Zdarzylo mi sie kilkukrotnie ze bylam scigana przez brazowego stworka, brr. Wyobraz sobie zderzenie czolowe z takowym... Ugh.

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                    Jak gadać z królikami
                  • luiza-w-ogrodzie Akwasuwenir jeszcze raz 29.06.12, 15:54
                    C-J, tak plastycznie opisujesz swoje wodne wyczyny iz wyobrazilam sobie ze ta scigajaca Ciebie kupa wygladala tak:

                    https://4.bp.blogspot.com/-QoVXfd2WLgA/TruT9rqDoQI/AAAAAAAAAlc/Hxg29pXDjvg/s1600/sandwormX27261u476.jpg

                    ... i dostalam ataku nieprzytomnego smiechu. Oby ta wizja mi sie nie przysnila - zebata kupa w pogoni za zgrabnym tylkiem (cytuje Stokrotke, zeby nie bylo ze cos wiem!) to trauma senna murowana, gorsza niz po koszmarze z ulicy Wiazow.

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                    • iwannabesedated Re: Akwasuwenir jeszcze raz 29.06.12, 19:38
                      No i całe forum się uruchomiło krzaczasto i liściasto na opowieść o kupie. I żeby nie było, że ja zaczęłam.
                      A tyłek jest niezwykle zgrabny, Pyton wie, lecz nic nie powie, a Fed jest w samolocie bez dostępu, więc też nie może potwierdzić. Natomiast żałuje niepomiernie i się skręca, bo ją tą opowieścią na forumie zepatowałam, nie mówiąc oczywiście wrednie o co chodzi:)))
    • luiza-w-ogrodzie Wiosennie pogodny piatek 29.06.12, 10:15
      Wiatr zaczal wiac z polnocy od tropikow i zrobilo sie jakos wiosennie. Jutro ma byc podobnie, szykuje sie na wielkie prace ogrodowe, bo wlasnie sie zorientowalam ze za dwa tygodnie wylatuje i chcialabym zrobic wszystkie zimowe porzadki zanim wylece.

      Przy okazji obchodu ogrodu zebralam male co nieco na obiad. A co dokladnie? Zgadnijcie:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/1hC7lDQ9aaeAUbwbrB.jpg

      Buszmen odkryl ze zatkala sie rura odbierajaca nieczystosci z domu. Jest to stara ceramiczna rura, ktora pewnie sie obsunela i rozlaczyla w trakcie ruchow gruntu (glina puchnie od wilgoci i kurczy sie w czasie suszy). Jutro wypozyczy elektrycznego kreta i bedzie przetykal, ale chyba sie nie obejdzie bez wykopania i wymiany zatkanego fragmentu. Jezeli jest gdzies we frontowym ogrodzie, to pal licho, ale jesli pod cementowym podjazdem to bedzie niezle odkuwanie. Smrodliwie fekalne tematy jakos dzis obsiadly forum... Nie osmiele sie juz wspomniec mojego kompostu.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • roseanne Re: Wiosennie pogodny piatek 03.07.12, 15:37
        buraczki i topinambur?
    • jutka1 TGIF :-))) 29.06.12, 10:19
      Uffff. Z czystym sumieniem w tym tygodniu piszę TGIF. Bo tydzień dość intensywny był.
      Jeszcze tylko zaraz ostatniego zaplanowanego maila wysmażę, wyślę, i będzie fajrant.

      Za oknem jest szaro, chłodniej (22 C), to i dobrze. Wczorajsza parówka przypominała lato w NYC czy D.C., i było to nie do zniesienia.
      Plany na dziś proste i przyjemne: obiad na balkonie, popołudniowe pogaduchy. Fajnie.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: TGIF :-))) 29.06.12, 10:43
        coorevski upal od cwzoraj. i duchota. W drugiej polowie meczu rozpetala sie szalona burza i deszcz. Nic dziwnego, sw.Piotr nie mogl wytrzymac marnej gry Niemcow. O trzeciej w nocy kolejna burza (nie wiem z jakiego powodu) i gradobicie. Jesli myslicie, ze sie choc troche ochlodzilo, to wyprowadzam Was z bledu. Wlasnie widze na term. 29 stopni i zamykam w dzikim poplochu wszystkie rolety i odkrecam markizy na balkonach. Bueeee. Podobno mieszkam w klimacie umiarkowanym.....
        • maria421 Re: TGIF :-))) 29.06.12, 14:54
          Ciekawe co by Amarykancy powiedzieli na plaze nudystow nad niemieckim Ostsee zwanym po naszemu Baltykiem.

          Ja uwielbiam dlugie spacery po plazy, nad samym brzegiem morza, wiec kiedys na wakacjach nad niemieckim morzem tez takowe codziennie rano uskutecznialam, codziennie , chcac nie chcac mijajac plaze nudystow. Jedno Wam powiem- 99% ludzi wyglada lepiej w gaciach:)


          Bylam dzisiaj na rozdaniu swiadectw zastepczo za moja "podopieczna" (tak, ciagle o tej samej osobie mowa) , jej starsza corka skonczyla Hauptschule, po wakacjach idzie do zawodowki. Ciesze sie i dalej za nia kciuki trzymam.
          • roseanne Re: TGIF :-))) 29.06.12, 16:20
            usa ma wogole jakos poprzestawiane klepki pod tym katem
            lokalnie, Oka, ma plaze nudystow, no ale to quebec :P
            • chris-joe Re: TGIF :-))) 29.06.12, 19:57
              Ej, bez przesady. Amerykancy Polnocni tez majtasy i cyckonosze z siebie zdzieraja, ale wlasnie w odleglych, polukrytych nudystycznych zakatkach. Jak w Peerelu. W BC, pod Vancouverem na przyklad, od czasow dzieci kwiatow kwitnie Wreck Beach, gdzie koczuja setki golasow otwarcie do tego kurzac trawe (legendarny "BC bud"). Zomo robi poduszkowcem naloty od morza niekiedy, ale chodzi im o handel narkotykami, a nie o cycki i siuraki.
              Natomiast co nas rozni od Europasow, to zupelny brak akceptacji dla nagosci ot tak, na zwyklej plazy pod mostem w sercu miasta, jak np. w Monachium.
              Stad tez i ruch Dykes On Bikes- kazda gej parade w Am. Pln. wlasnie one otwieraja, czyli lesby na motocyklach z cycem na wierzchu, protestujac przeciw prawu, ktore facetom na topless zezwala, a babom nie. Ale tak to juz tu jest, wszystko musi byc inicjowane i wywalczane roznymi 'ruchami'. Zwlaszcza w US of A, gdzie wszystkim chyba trzesa nawiedzeni szalency wymachujacy biblia.

              Stad tez lubimy nasze wypady do Vermontu. Nie o siuraki, bron boze, nam chodzi, lecz o ogolna atmosferke. Vermont jest dosc progresywny, od dawna np. ma zwiazki jednoplciowe. NY zas, zwlaszcza ten nasz sasiedni, czyli 'upstate NY', to raczej kraina 'czerwonoszyja'.
              Kiedys jakis taki redneck w kampingowym barku w NY (jeszcze przed zwiazkami jednoplciowymi w NY) zapytal nas prowokacyjnie, czy my przypadkiem nie tacy jak w "Brokeback Mountain" w... Vermont. Musialem pajaca poinstruowac, ze akcja "Brokeback" dziala sie w Montanie, film zas krecony byl w kanadyjskiej Albercie, a o Vermoncie nie bylo tam nic. Po czym z pobliskiej wioski wezwali specjalnie dla nas facia znanego ze swych liberalnych pogladow, by sobie z nami porozmawial. Tak jakby wezwac lokalnego czarnego, bo przyjachali skads inni czarnoskorzy. Cyrki, moi drodzy, z ta Hameryka :)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 30.06.12, 10:39
      termometr pokazuje znowu 28 stopni. zapowiedziany jest upalny dzien. Ide z ksiazka (i psipsiolami) pod grusze i bede sie chlodzic ogrodowym prysznicem. Przy tej temperaturze zrezygnowalysmy z grilla, zamowimy sobie pizze.
    • jutka1 Sobota, słonecznie i zimno 30.06.12, 10:48
      Zepatował mnie nagłówek w GW: "Udawany orgazm: aktorstwo czy oszustwo". Kifjute?

      Jest słonecznie ale zimno: 18 C. PoS się wziął i znarowił, przełożył przybycie o dwie godziny. Ehem. Przyjdzie mi wyjść z domu i spożyć obiad na jakimś tarasie, nie widzę inaczej. :-)
      Wysłałam ostatniego maila zawodowego, i mam oficjalny fajrant. Do jutra, znaczysia, czyli do przyjazdu przyszywanego tatki. Potem będę córusią grzeczną i porządną, więc chyba dzisiaj się przyjdzie sponiewierać, hahahaha.... :-)))))))))))

      Opowieści o gołych dupach i kupach przywiodły mi na myśl wspomnienia z kolonii letnich w Mielnie, gdzie po raz pierwszy zobaczyłam gołe jajca, pardon, i tak mnie to zmiąchało, że przez resztę lata odmawiałam jedzenia jajecznicy. O matko. Najbliwsze forum mi wyciąga rzeczy wyparte z pamięci eony temu. O matko.

      :-))))))))

      Czego i Wam życzę (c) m.k. Hahahahahaaaaaaaa :-))))))
      • iwannabesedated Re: Sobota, słonecznie i zimno 30.06.12, 12:52
        Autentycznie? Ale dlaczegoż Pytonie jajecznicy nie chciałeś jeść? Czyżbyś sądził że się ją robi z męskich jajec?
        I przybliż okoliczności kontaktu wzrokowego z jajcami - na plaży ktoś ganiał? Przecież tam nie ma nudystów?
        Ja pamiętam ów widok mnie spotkał gdy mając lat chyba 4 lub 5 byłam z rodzicami w Rumunii nad Morzem Czarnym. I tam była cała plaża dla nudystów, na dodatek w pobliżu zaraz były lecznicze błota. Więc chodzili wysmarowani owym czarnozielonym błockiem golcy. Przyznam, że bardziej mnie niż oni interesowała Coca-cola którą sprzedawano wyłącznie na owej plaży. A to z tego powodu, że serwowali ciepłą, i po wypiciu się robiło głośne "buuuua" czyli bekało. Mnie to frapowało i bawiło do immentu, furda tam gołe dupy, jaja i cyce.
        • jutka1 Re: Sobota, słonecznie i zimno 30.06.12, 14:46
          Kontakt wzrokowy z jajcami miał miejsce na wydmach, bo tam się jakiś chłopina przebierał. A jak zapytałam koleżankę z grupy "co to?", to powiedziała że jaja, i stąd moja niechęć do jajecznicy. :-))))))
          Ech... dzieciństwo... :-)

          Swoją drogą, fajnie było w tym Mielnie. :-) Tam też zaliczyłam kilka lat później pierwszy pocałunek z niejakim Maćkiem, piłkarzem juniorów znanego polskiego klubu. A wieeeeeele lat później siostra mi przyniosła, z jakiejś komisji maturalnej, pozdrowienia od owego Maćka. Podobno gruby się zrobił i łysy, no ale z wiekiem tak ludzie miewają.

          Idę na balkon bo słońce wyszło. A potem sobie strzelę sjestę. :-)
    • chris-joe Re: Sobota, słonecznie i zimno 30.06.12, 18:48
      Ha, tez do Mielna jezdzilim, ale jajecznych wspomnien zadnych.
      Tymczasem wracamy do Vermont. Upal.
      • ewa553 Re: Sobota, słonecznie i zimno 30.06.12, 19:50
        a ja jezdzilam do Leby. Chodzilo sie bardzo, bardzo daleko zeby strzepac z siebie innych plazowiczow i tam daleko opalalismy sie na wydmach bez stanika! To bylo wtedy cos....
        Z jakiegos wloskiego filmu zerznelam pomysl na kladzenie sobie na sutkach wiekszych muszli
        i bylo to bardo filmowe. Nawet niedawno znalazlam takie swoje zdjecie:)))) a poniewaz moj niegdysiejszy partner byl erotomanem, to sie dzialo. Tam bowiem w Lebie zaliczylam pierwsze ciupcianie w morzu. Boskie to bylo.......
    • jutka1 Niedziela, słońce i zimno 01.07.12, 09:24
      Jest 14 stopni. Brrrr.

      Ostatnie przygotowania do wizyty, i od popołudnia będę "wyjęta".
      Cieszę się. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • ewa553 cudowna niedziela 01.07.12, 09:53
        w nocy byla znowu nieziemska burza i deszcz. Teraz niebo wprawdzie zachmurzone, ale jakos tak jasno jest i nawet ledwo kropiacy deszcz nie przeszkadza. No i...21 stopni. Tak lubie.
        Zadnych dzisiaj obowiazkow, zadnych umawian, niedziela dla mnie, ksiazka na balkonie i te rzeczy. Fajnie.
        • jutka1 Re: cudowna niedziela 01.07.12, 11:40
          Jak dla mnie to jest trochę za chłodno. 16 C. :-///
          I zobaczyłam w meteo, że ma po południu padać. Fuj.

          Ale nic to, nie jojczyć, nie jojczyć. Świeci słońce (jeszcze), w radio gra ładna muzyka, jest niedziela, jest dobrze a będzie jeszcze lepiej. :-)
          • iwannabesedated HOT HOT HOT 01.07.12, 14:37
            33C.... w mieszkaniu zaś boski chłód bo się jeszcze nie nagrzało. Na tarasie zielony cień. Wczoraj dzień dziwny - poszłam na masaż mau-ri do Przyjaciółki. Zrelaksować się i zostać wymemłana. Po czym przywlokłam się do domu, zjadłam obiad, wysączyłam na tarasie kieliszek białego i .... padłam jak kawka. Obudziwszy o 11 w nocy do 4 rano robiłam recycling powieści Anne Rice - Pandora. Kościołowi Katolickiemu mam za złe przedewszystkim to, że "nawrócił" Anne Rice. Już nie będzie cudownych, mrocznych opowieści, teraz pisze o Jezusie. I pewnie dobrze pisze, ale z pewnością nie znajdziesz tam wszechobecnej erotycznej atmosfery bez użycia ani cala chuja, co cechowało jej wampirze i czarownicze opowieści....
            Aha, no i przerobiłam sobie jeszcze boską cudowną kieckę, co sobie nabyłam, tylko miała feler przydługich ramiączek. Skutkiem czego dekolt zamiast się kończyć nad biustem sie kończył pod, a kiecka miast kostek sięgała do trzewii ziemii. Teraz zaś jest już perfect.
            • iwannabesedated Re: HOT HOT HOT 01.07.12, 18:48
              ...po czym lunęła ulewa. Woda się lała strugami, podczas gdy z jednej strony nieba nadciągało w różowej poświacie słońce, które w pewnym momencie wylazło całkowicie więc po drugiej stronie nieba niechybnie była tęcza. Równie szybko jak zaczęło to przestało, pozostawiając jednak upał i parność. Mnie się w międzyczasie udało wyczynić udatną kulinarność oraz spożyć ją. Niniejszym idę opisać na wątek obżarski.
              • jutka1 Re: HOT HOT HOT 01.07.12, 23:39
                No więc... DONC...

                Robiłam mizerię, nomen omen. No i odrezałam sobie pół kciuka. Brrrr...
                Krew się lała hojnie, a teraz mam na następne 3 dni opatrunek. Jasny gwint. I boli jak cholera. Buuuuuuu...........
                • ewa553 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 08:43
                  witam w klubie obrzezanych:))))
                  • maria421 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 08:59
                    Biedny Jutek.

                    Wlasnie sobie uswiadomilam ze minela juz pierwsza polowa tego roku....
                  • jutka1 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 19:21
                    Przekazałam kciukowi pozdrowienia. :-)
                    Nie zaglądam na wszelki wypadek pod opatrunek. No bo FUJ. Jutro podobno mogę zmienić, tak mi gada tatko przyszywany, zawodowo profesor medycyny (na szczęście nie sądowej, hahaha).

                    Zawiozłam dziś tatka do muzeum. Pocałowaliśmy klamkę, bo nagle z wtorku na poniedziałek zmienili dni zamknięcia. No też coś. W zamian więc przeszliśmy nabrzeżem Sekwany z 5 kilometrów, pogapilim się na barki i łodzie, i ich mieszkańców, po czym wróciliśmy do domu i na tarasie spożyliśmy ZIMNE PIWO. Boskość, Inc.

                    A przy okazji doznałam postanowienia, że nigdzie się stąd nie ruszam ani nie rucham, pardon. Hehehe. :-)))

                    I tym optymistycznym akcentem... :-D
                    • ewa553 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 21:56
                      moje doswiadczenie mowi, ze muzea wszelakie maja w poniedzialki wolne...
                      • maria421 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 22:31
                        Hot, hotter, the hottest footballer :) 192 cm meskosci....

                        https://i2.listal.com/image/1211750/600full-gianluigi-buffon.jpg
                        • ewa553 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 22:41
                          zapomnialas dodac kto to jest?
                          • maria421 Re: HOT HOT HOT 02.07.12, 23:04
                            ewa553 napisała:

                            > zapomnialas dodac kto to jest?

                            Gigi Buffon.
                      • jutka1 Re: HOT HOT HOT 03.07.12, 08:25
                        Muzea wszelakie? Tutaj wtorki były zawsze dniem zamykania muzeów. No ale się pozmieniało jak widać.
                        • ewa553 Re: HOT HOT HOT 03.07.12, 08:40
                          warto wiedziec, Jutus. Bede w przyszlosci sprawdzac, bo faktycznie: panta rei:))))

                          Buffona musialam Mario sprawdzic w guglach, nie znalam. Urodzil sie w Carrara, nic wiec dziwnego ze wyglada jak rzezba conajmniej Michala Aniola:)))
    • jutka1 Wtorek, jedziemy na wycieczkę :-) 03.07.12, 08:37
      Jedziemy na wycieczkę za miasto. Jippi. :-)))

      Za oknem szaro, 17 stopni, ma być 24 C i deszcz. Hmmm. Dobrze, że kupiłam parasol. :-)

      Miłego dnia życzę. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 08:41
      posypalo mnie zrana bulwersem, jak przeczytalam naglowki GW. Czy w jez.polskim sie wszystko musi odmieniac? Poslowie zlozyli wniosek do MINISTRY Joanny Jakiejstam. Bueee.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 09:07
        ewa553 napisała:

        > posypalo mnie zrana bulwersem, jak przeczytalam naglowki GW. Czy w jez.polskim
        > sie wszystko musi odmieniac? Poslowie zlozyli wniosek do MINISTRY Joanny Jakiej
        > stam. Bueee.

        Ministra d.s. Sportu Joanna Mucha...

        Takie feministyczne politpoprawne przegiecie:)
        • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 11:02
          Tiaaa? A mnie przysypało jak niejaki Wojewódzki z Figurskim określili Ukrainki jako roboty do ruchania i sprzątania, czy coś w tym guście. To istotnie mogę powiedzieć, iż doznałam przysypu.
          Z innych wieści - zapowiadano ochłodzenie, a mam wrażenie że jest jeszcze bardziej gorąco. Bardzo to przyjemne, zwłaszcza gdy się z domu nie musi wychodzić tylko można sobie tarasić w cieniu z salaterką schłodzonych w lodówce czereśni.
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 11:40
            Ze Wojewodzki jest cienki blazen to bylo od dawna wiadomo, teraz sie o tym rowniez jego wczesniejsi wielbiciele przekonali.
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 13:11
              O rany! Czytalam ze obrazili, ale nie sadzilam ze w tak prymitywny, chamski sposob. Mam nadzieje, ze sie wiekszosc od nich zdystansuje. Biedne Ukrainki.
              • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 13:29
                Tak? A o takim Lisie, to co sądzisz? Bo stanął za koleżkami murem. W imię wolności słowa niby. Republika podstarzałych lowelasów. A Marię ministra bulwersuje. Mnie to takie gnoje bulwersują.
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 13:39
                  Mnie ministra nie bulwersuje tylko smieszy. Tzn. smieszy mnie slowo "minstra" jako kolejny przyklad nowomowy, sama pani Mucha mnie nie smieszy.

                  Natomiast Wojewodzki mnie bulwersuje od kiedy go zobaczylam w polskim wydaniu Idola, chyba w 2005 roku, zbulwersowal mnie swa piosenka "Na Wawelu" nadana jeszcze przed pochowkiem Kaczynskich, teraz tymi Ukrainkami .

                  O Lisie w tym kontekscie nic nie wiem.
                  • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 14:00
                    to ja mialam problem z tym "do ministry". O tych panach nic nie wiem, nie ogladam polskiej tv a bliskie mi osoby nie ogladaja takich programow chyba. ale mi wstyd za nich. I za kazdego, kto za nimi stoi.
                    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 15:20
                      No to od razu trzeba było powiedzieć, że rozbawia... Mnie ministra też rozbawia, ale kto wie? Kiedyś kobietę nazywano białogłową, chłopców pacholętami, a inne słowa rozbawiały. Jeśli ktoś woli używać ministra, ministerka lub ministrantka, no to niech mu. Pamiętam boje toczone w latach '80 czy powinno się mówić komputer czy kompjuter. Tudzież próby wprowadzania "liczydło elektroniczne" lub też inne dziwadło. Profesory się za łby brały. A kto o tym teraz pamięta? I kogo to obchodzi?
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 03.07.12, 16:19
                        Jasne ze jezyk sie zmienia, i to szybko. Za moich czasow fajna dziewczyny to byla "fajna babka", a teraz jest "fajna laska". Ale co innego oddolne zmiany, a co innego ideologiczna nowomowa w stylu "obywatel" albo "towarzysz" zamiast "pan" i ta nieszczesna "ministra" teraz.

    • jutka1 Środa 04.07.12, 09:19
      Za oknem słońce, ale znowu zapowiadają deszcz. Czepili się, cholera.

      Wczoraj byliśmy na cudnej wycieczce w ogrodach Moneta w Giverny. Piękno tego miejsca nigdy mnie nie przestaje zadziwiać...

      Dzisiaj rundka po muzeach i kolacja w domu, a jutro już fruuu, i gość wyjeżdża. :-(

      Tyle pierduł na dziś. Miłego dnia życzę. :-)
      • maria421 Re: Środa 04.07.12, 09:38
        Jest cieplo i slonecznie, tak jak powinno byc latem. Wreszcie!
        • maria421 Cudne :-) 04.07.12, 09:52
          moja corka mi wlasnie przyslala :

          www.youtube.com/watch?v=N236OV-TDws&feature=related
          • iwannabesedated Re: Cudne :-) 04.07.12, 21:10
            Nie cierpię Pazury, ale to jest boskie. Ribberntrup. HAHAHA! Głupie ale śmieszne.
            • maria421 Re: Cudne :-) 04.07.12, 22:08
              Ribbentrup i Matolow :)

              Tez nie lubie Pazury, ale tutaj jest genialny.
    • roseanne Krzysku :) 04.07.12, 23:14
      wszystko doszlo, Mlody przepootwieral ze mam juz zainstalowane na kindlu i latwo dostepne


      dzieki
      • chris-joe Re: Krzysku :) 05.07.12, 11:52
        Boskosci. Jak najmilszej Europy i jak najmniejszych tlumow na drodze. Do zobaczenia w sierpniu.
        • roseanne Re: Krzysku :) 05.07.12, 11:57
          jak to w dzien podrozy za cholere spac nie moge

          juz od 5 sie krece, kota przeszczesliwa ze ma towarzystwo do sluchania porannych ptaszkow - fra sie niemilosiernie

          dzieki :)
          ta ta
    • jutka1 Czwartek 05.07.12, 11:52
      No to siemmeldujem. :-)

      Gościa wyprawiłam w drogę powrotną, i dzisiaj się moszczę w czterech ścianach. Za oknem jest szaro, buro, zbiera się na deszcz. No to po kifijute mam wychodzić?

      Wczoraj doznałam iluminacji w postaci Nabistów. Plus stwierdziłam, arogancko może, że nie lubię Renoira, plus uważam że jest (był) z niego dupa nie malarz. Straszne rzeczy. :-)))

      Tyle pierduł na dziś. Idę jakiś obiad upichcić. :-)
      • iwannabesedated Re: Czwartek 05.07.12, 12:39
        Upału dzień kolejny i już przestaje być śmiesznie.... nagrzewa się w mieszkaniu, w nocy trudno spać.
        Rozlazłość mnie dopadła umysłowa. Hahaha.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek 05.07.12, 16:52
          A tu pogoda przednia. Cieplo ale nie upaly, zadnych deszczow tak ze nie jest mokro ani od opadow ani od upalow...to lubie.
          Jutro jeszcze pracuje a w srode na Polske wyruszam...no i znowu mnie dziwuch w planach pokrecily ale jestem taka ktorej dwa razy nie trzeba gadac. Spontaniczna taka wiec na sped dotre... a na dokladke jednego wspanialego goscia dowioze ;)

          Pa robaczki...
          • chris-joe Re: Czwartek 05.07.12, 19:47
            Strasznie skwierczycie w tej Polsce. U nas tez upaly, ale nie te calkiem zabojcze, odczuwalna 33C, sie daje.
            Takze schladzam czeresnie (jak zwykle z WA) i truskawki (lokalne), te ostatnie zmiacham w blenderze z guawa i lodem, bedzie smoothie.
            • roseanne Re: Czwartek 05.07.12, 20:12
              dolej rumu :)

              jutro ma byc podobno odczuwalna 40, w pradze niestety podobnie :(
              • chris-joe Re: Czwartek 05.07.12, 21:50
                Wy jeszcze tu? Myslalem, ze lecicie przed poludniem, a tu wychodzi, ze przed polnoca.
                A w Pradze zaiste nie letko, bedziesz miala tam jak w domu:

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/QPKYMB9zea4Bs8NzmB.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/u5YwmOlkmPMBXFhiGX.jpg
      • iwannabesedated Zanurzenia 05.07.12, 22:10
        ... w końcu doszło do tego że zastosowałam "zanurzenie". "Zanurzenia" wymyśliliśmy gdy byłam gnojkiem i przeprowadziliśmy się w środku lata na makabryczną ulicę na Greenpoincie gdzie oczywiście nie było ani jednego drzewa, za to szereg starych budynków nagrzewających się w tempie świetlnym. Parno, duszno, zero cienia, za to smród rozmnażających się również w tempie świetlnym karaluchów, moim zdaniem było słychać szmer tego pospiesznego, ukradkowego rozrodu. Ktoś wpadł na pomysł aby napełnić zimną wodą wannę, i do tej wanny się właziło, niemal było słychać syk z rozgrzanego ciała.... Siedziało się ile wlezie, i po wyjściu czuło się rozkoszny chłód... przez ok. dwie minuty. Dobre i tyle. Gdy woda się ogrzewała to się ją schładzało poprzez wrzucenie wora z lodem. Pewnego razu natomiast tkwiąc po szyję w wodzie z lodem byłam świadkiem rzeczy strasznej, mianowicie jak z klozetu wylazł "waterbug" i stanąwszy na krawędzi deski na mnie machał czułkami. Przez wiele lat potem miałam problem z klozetem i się starałam aby nasza interakcja przebiegała możliwie szybko.
        W każdym razie dzisiaj napełniłam sobie wannę letnią wodą z solami o zapachu jałowca i melisy i dokonałam w niej zanurzenia, żrąc z salaterki schłodzone czereśnie. Umożliwiło mi to wypełznięcie z psem nad Wisłę, w celu obserwacji zachodu słońca, i zalegnięcie na nagrzanym słońcem nabrzeżu, pośród innych zalegających, no bo nic innego się nie dało, a pies Tofik łaził między nimi wtykając nos w kroki. Co nikomu nie przeszkadzało bo wszystkim i tak już było wszystko jedno.
        • chris-joe Re: Zanurzenia 05.07.12, 22:27
          Nic nie poradze, sie w bolu lacze jedynie. Wanna, podrzucilabys kiedy fote Tofika, bo calkiem okocialy tesknie za psami niekiedy. Nie! Wcale nie o krocza mi chodzi.
          • iwannabesedated Re: Zanurzenia 05.07.12, 22:42
            ... no ja myślę, że nie o krocza. Te sprawy masz zagospodarowane, jesteś wszak "married" ;)

            Nie jest aż tak źle, po zaleganiu nadwiślańskim, udało mi się jeszcze popełźć do sklepu w celu zakupu pecorino romano, piwa Łomża i papryczki chili. Pan na kasie wyjął papryczkę z worka, w celu zważenia, udowadniając, że o ile papryczka bez siatki kosztowała mnie 49 groszy to z siatką by to było 59! Bardzo miły i śmieszny jest ten pan, zwykle jest bardzo nieśmiały ale czasem się odważy aby sobie ze mną pogadać. Co mi przypomina moją dawną przyjaciółkę co miała taką przypadłość, że sądziła że każdy na nią leci, każdy się gapi i każdy podsłuchuje. Było bardzo zabawne iść gdzieś do knajpy lub kawiarni z nią, bo zaraz w chwilę po zlustrowaniu całej sali przenikliwym wzrokiem pochylała się nad stolikiem i warcząc szeptała "widzisz tę parkę? On ode mnie wzroku nie może oderwać, ona go zaraz zamorduje" - oczywiście gdy ja się spojrzałam w tamtą stronę facet natychmiast (chyba) odwracał wzrok ku swojej dziewczynie a ta miast go mordować udawała że się migdali z nim. No cóż. Ludzie są szybcy i fałszywi. Natomiast co mnie zastanawia do tej pory, to czemuż na litość boską, moja kumpela mi udzielała tych wszystkich informacji, poniekąd dla niej pochlebnych, warcząc jak wściekły pies?? Oh well. W każdym razie, jeśli mi się stanie kiedyś tak, że warcząc jak wściekły pies zacznę udzielać informacji, że wszyscy na mnie lecą, to proszę, niech ktoś przybędzie i mnie niezwłocznie zastrzeli...
            • chris-joe Re: Zanurzenia 05.07.12, 22:53
              Haha! Siedzac niegdys na paryskim tarasie z Jutka i jej kumpela (swietna baba) bylismy obslugiwani przez niezwykle efektownego kelnera i ja, za kazdym razem gdy sie pojawial w polu widzenia, samoprzesmiewczo, autoironinicznie, auto-sie-szargajac i robiac z siebie dudka szeptalem dziewczynom, ze zakochal sie we mnie po uszy, ze nic tylko mnie widzi i zerka i marzy. Do dzis nie wiem, czy dziewczeta nie wziely tego powaznie.
              Moze tam tez tak?
              • iwannabesedated Re: Zanurzenia 05.07.12, 23:08
                Dziewczęta może nie, ale kelner mógł. Mogłeś na niego to zadurzenie w Tobie zaprojektować, on to mógł wchłonąć i do dziś tam Tobą czka i tka. Ostrożniejszy bądź na przyszłość i nie borsucz pochopnie pacholąt, posiadanie oszałamiającego tyłka obliguje do ostrożnego posługiwania, tak jak na przykład kałasznikow. Odbezpieczony i powiedzmy nabity...
                • chris-joe Re: Zanurzenia 05.07.12, 23:17
                  Kurde, znaczy on nadal mnie kocha! I taka gratka nieszczesnikowi uszla! Z wiekiem, zaiste, stajemy sie nieodpowiedzialni i okrutni. Zwlaszcza z tym tylkiem. Przemysle.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 180 :-))) 06.07.12, 09:46
      znow przez dwa dni nie moglam wejsc normalnie na forum:((((( najwyzszy czas zeby przyszedl umyslny i przetrzepal compa. musze do wtorku uzbroic sie w cierpliwosc.
      Upal sie chwilowo skonczyl, ale pada, wiec znowu nic z prac ogrodowych. Tymczasem przez wilgoc i cieplo mam dzungle, a nie ogrod.... Jest co wyrywac. Maliny jem dziennie garsciami.

      Marysiu, film o Ribentrupie boski! I przypomina mi moja ulubiona serie 'Allo, 'Allo. Kto nie widzial - sluze DVD, jest po prostu do sikania ze smiechu.
      • jutka1 TGIF :-))) 06.07.12, 10:25
        I znowu piątek... Za oknem słońce i chłodno, 17 C. Nie wiem, czy zazdraszczać Wam upału?

        Dzień mam dziś dość leniwy, tylko wieczorem goszczę dawno niewidzianą kumpelkę. Wegetarianka, więc zrobię penne all'arrabiata z jakąś sałatą.

        Miłego piątku! :-)
        • maria421 Re: TGIF :-))) 06.07.12, 10:38
          U nas tez nie ma upalu i wcale go nie zazdroszcze.

          Ale niebo moglo by byc troche jasniejsze.
          • jutka1 Re: TGIF :-))) 06.07.12, 10:49
            No to zamykam. :-)
Pełna wersja