O pierdułach -- Odc. 182 :-)))

17.07.12, 11:46
Otwarte :-)
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 17.07.12, 11:48
      Niezłe dżamprezki były w Warszawie... :-)))


      Ale sie wpakowalam...
      luiza-w-ogrodzie 16.07.12, 23:29 Odpowiedz
      Co za wakacje! W sobote wesole towarzystwo z gospodynia Fed na czele spilo mnie - po raz pierwszy w zyciu. Nie wybacze im spowodowania utraty mego alkoholowego dziewictwa! No wstyd i hanba (ale wodka lacka to bylo COS)!

      Wczoraj na moje zyczenie weszlysmy do sklepu Monnari skad wyszlam z czterema sukienkami, w tym sukienka na slub, jeno o rozmiar za malo, wiec musze sie do niej odchudzic. W zwiazku z tym stresem pozarlam na lunch trzy porcje sledzi w oleju lnianym, istna pornografia kulinarna. Dzisiaj z Powisla przespacerowalam sie z Fed do Zlotych Tarasow i nawiedzilysmy jej kuzynke gdzie degustowalam wspaniale nalewki.Teraz siedze w towarzystwie gruszkowki przed Fedowym kompem i mecze sie z chrancuska klawiatura.

      Po cholere byly mi takie wakacje? Trzeba bylo siedziec w ogrodzie i kopac w glinie...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA


      Re: Ale sie wpakowalam...
      kielbie_we_lbie_30 16.07.12, 23:59 Odpowiedz
      I z powodu twoich zakupow tez wydalam forse choc obiecywalam sobie ze wiecej zadnych ciuchow!!!
      I za to siem zemszczem: hrancuski!!!

      I powtarzam! Jeno czerwone wino!!!
    • maria421 Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 14:46
      w niedziele jeden psychol wlamal sie do mojego konta w GW, dopiero dzisiaj Agora mi je odblokowala.

      Uwazajcie na wlasne hasla, ukladajcie znaki, cyfry i litery tak zeby byly nie do zlamania.
      • ewa553 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 17:10
        o rany! czy uniemozliwil Ci pisanie czy tez pisal jako Ty?
        • maria421 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 17:19
          ewa553 napisała:

          > o rany! czy uniemozliwil Ci pisanie czy tez pisal jako Ty?

          Ewa, prosilam Cie przez FB zebys powiadomila P2 ze pod moim nickiem pisze ktos inny, ale pewnie nie zagladasz ani na FB ani do poczty.

          Tak, pisal pod moim nickiem, afera sie z tego zrobila na cala Agore, ja nick odzyskalam a on wylecial .
          • jutka1 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 18:25
            maria 421 napisała:

            pisal pod moim nickiem, afera sie z tego zrobila na cala Agore, ja nick odzyskalam a on wylecial .
            *************
            Ja pierdziakam, Mario, co toto pisało pod Twoim nickiem???

            I kto toto jest?
            • ewa553 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 18:41
              pardon Maryska, ale faktycznie zagladam na FS tylko jak mnie "wzywaja", a nie dostalam zadnego zawiadomienia o Twoim poscie. Zaraz tam zajrze. Ale w takim wypadku powinnas byla do mnie zadzwonic!
              I ja jestem ciekawa kto to byl i jak tego dokonal, skad mogl sie domyslic, jaki jest Twoj password? Czy tez to ktos z grona Twoich znajomych, kto p. znal?
              • ewa553 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 18:48
                sprawdzilam, wiadomosc jest, ale nie wiem dlaczego mnie nie zawiadomili? przy okazji odkrylam kwietniowa wiadomosc od innej forumowiczki:)))) dzieki, 100
                • ewa553 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 19:01
                  no, juz sobie na Twoim forum przeczytalam jak do tego doszlo. Ale o to Cie nie podejrzewalam, ze tak latwe do rozszyfrowania haslo mialas:)))) Podobno najczesciej wlasnie uzywane sa (nie tylko w internecie) imiona meza, dzieci, data urodzenia. Mam nadzieje ze teraz faktycznie ma trudniejszy password!
              • maria421 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 19:46
                ewa553 napisała:

                > pardon Maryska, ale faktycznie zagladam na FS tylko jak mnie "wzywaja", a nie d
                > ostalam zadnego zawiadomienia o Twoim poscie. Zaraz tam zajrze. Ale w takim wyp
                > adku powinnas byla do mnie zadzwonic!

                Ewa, nawet myslalam zeby do Ciebie zadzwonic, ale wczoraj przezylam emocjonalne trzesienie ziemi , wulkaniczna eksplozje , wybuch fajerwerkow, :-))))))

                (jakiego emotikona uzyc zeby zaznaczyc ze jestem w siodmym niebie? )

                Wobec tego wlamanie stalo sie sprawa drugorzedna.
                • ewa553 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 19:53
                  o rany!!! JUz lece do tel.!!!!
                  • maria421 Ewa 17.07.12, 20:47
                    zajrzyj do skrzynki pocztowej.
            • maria421 Re: Wlamano mi sie do konta 17.07.12, 19:07
              jutka1 napisała:

              >Ja pierdziakam, Mario, co toto pisało pod Twoim nickiem???

              Bzdury nie warte powtarzania.

              > I kto toto jest?

              Pisal pod nickiem "koelscher" i "jecki.p", oba nicki zostaly zabanowane przez Agore.
    • jutka1 Środa 18.07.12, 08:57
      Podobno ma być dziś 26 stopni. Pożyjemy, zobaczymy...

      Marysia tu jakieś wielce niepokojące ;-))) wieści zamieściła, i nie mówię o hackerze... Ehem. ;-)))

      Ewakuuję się, żeby PoSowi zrobić miejsce. Miłego dnia życzę. :-)
      • maria421 Re: Środa 18.07.12, 10:23
        Jutka, powiedzialabym Ci co i jak, ale po ostatnich doswiadczeniach z hackerem nie mam zaufania do poczty GW.

        Milego dnia wszystkim!
        • jutka1 Re: Środa 18.07.12, 10:49
          To daj Basi pozwolenie na danie mi Twojego numeru domowego, to zadzwonię. Bo aż mnie skręca z ciekawości. :-))))
          A poza tym najwyższy czas, żebym po tylu latach (9???) Twój głos poznała, nie uważasz? :-D
          • maria421 Re: Środa 18.07.12, 11:01
            Niniejszym daje Ewie-Basi pozwolenie na ujawnienie Jutce mojego numeru domowego :)

            Jutka, chetnie "uslysze Twoj usmiech przez sluchawke telefonu" , jak to pisal jeden chlopak do jednej mojej kolezanki w dawnych, szczeniackich czasach:)

            • jutka1 Re: Środa 18.07.12, 11:14
              Fajnie. :-) Basi nie ma w domu, ale będę jeszcze dzwonić. :-)))
              • maria421 Re: Środa 18.07.12, 11:19
                jutka1 napisała:

                > Fajnie. :-) Basi nie ma w domu, ale będę jeszcze dzwonić. :-)))
                >

                OK, ja po poludniu wychodze, ale bede wieczorem.
                • fedorczyk4 Zmarkotniałe popołudnie. 18.07.12, 19:21
                  Luiza pojechała. Wpadła (moim zdaniem, bo niestety nie miałam miejsca żeby zaparkować i dokonałam jeno zrzutu pasażerki) chyba w ostatniej chwilli do pociagu i tak było nam sie truuudno rozstać!! Przed tem jeszcze pochłonełyśmy zdrożna ilość sledzi w ojeju lnianym:-) Już tak są w knajpie wytresowani, że nie musimy zamawiać podwójnych porcji tylko przynoszą nam jeden mega półmisek dla Gargantui i potomstwa!
                  Drogą forumową dziękuję serdecznie gościomprzyjezdnym i "tutejszym". Co ja bym biedna zrobiła bez takich fajnych ludzi?
                  • iwannabesedated Re: Zmarkotniałe popołudnie. 18.07.12, 21:31
                    Spokój byś miała święty, ciszę oraz błogi relaks. Nie mówiąc już o zgodzie rodzinnej, wynikającej z NIE URZĄDZANIA żenujących scen w miejscu publicznym. Jedynie czujny wzrok filującego na nas zza węgła młodego człowieka powstrzymał szeleszczące już się śpiewy o tym, że przeleciała goła baba z ogoloną p...i....ą, od przyjęcia natężenia dźwięku wodospadu Niagara... Poza tym Tobie dzięki za wybawienie w postaci pożyczonych butów, gdy moje boskie nabytki ku mojemu zdumieniu po prostu się zdezintegrowały na moich stopach w ciągu 15 minut jak ta kaseta z instrukcjami w Mission Impossible...
                    • kielbie_we_lbie_30 Pracowity dzien... 19.07.12, 01:05
                      Tak siem tymi jedwabnymi sukienkami z Monnari rozochocilam ze wyszukalam sobie sklepy Monnari w Gdansku, wybralam jeden w poblizu mojej kuzynki aby po zakupach ja nawiedzic i zarazem ciocie mojego imienia. Choc to ponoc ja dostalam imie ponoc bo to byla mojego ojca ulubiona kuzynka... No ale pojechalam a tu sie okazuje ze to jest taki kompleks outlet roznych, przeroznistych sklepow. Wpadlam, chcialam jedynie Monnari dojrzec, patrze na mape a tu Monnari jest zdrugiego konca wiec musze przeleciec wszystkie te markowe i nie markowe outlety... No i moja kobica mac nie wytrzymala... wpadla do jednego sklepu, do drugiego sklepu po drodze i w jednym takim wybrala mase jedwabiow do probowania... skonczylo sie na zakupie dwoch. No i to dobrze bo w wawie wzielam dwie sztuki do probowania i kupilam dwie, trzecia mi z przed nosa sciagnieto.
                      Z jednej sztuki szczegolnie jestem och i ich...koralowe zwiewne cudo...miauuuuuu....
                      No wypadlam i wpadlam w koncu do Monnari i tam do przymiarki wzielam gore a wyszlam z kopczykiem....cholera. Ja przeciez nie mialam kupowac juz ciuchow....ale...jak tu sie oprzec zwiewnym, kolorowym fantazjom?
                      No i juz nie mialam czasu aby polatac wiecej po innych bo przeciez rodzina czeka...ale jak tu przejsc z powrotem do auta gdy tu same pieknosci na wystawach...no i te buuuutyyyy
                      No w koncu butow zadnych nie mam nie? No skonczylo sie na szybkim zakupie jednej (slownie jednej) pary i pognalam do samochodu, po paru minutach bylam na lonie rodzinki...
                      Pare ggodzin gadu gadu, pierdu, pioewrdu i czas wracac bo na jazde sie umowilam a po jezdzie okazalo sie ze kowboy do wsi zjechal z artykulami kowboyskimi. Caaaaly sklep mial w samochodzie i sprzedawal... a ja potrzeby tu mam tyzbo na jesieni na rajd konski w Bieszczady sie wybieram i trza mi plaszcza bo moze padac a kowboy mial olejaki kowboyskie...no to rusz i przymierzac bo tansze niz kangurskie no i pasowal jeden... a potem i buty wykrylam tez co by sie do jazdy przydaly i kapelusz i...
                      No i tak wracalam na kwatere: w jednej lapie zwiewne jedwabie i delikatne pantofle a w drugiej z olejakiem i solidnymi kowboyskimi buciorami hahahaha...
                      No jasna cholera, chate na wieksza bede musiec zmienic ;)

                      Ale zanim wrocilam to razem z jezdzcem gospodarzem i jego kobita, kowbojem i kobita, indianinem pilismy wode ognista bo jasna cholera jakich ja tu ludzi spotykam...cus niesamowitego...
                      No tyz jednego znanego polskiego artysty plastyka co zna nasza Fedo... no i zrobil sie moj kumpel i chce mnie odwiedzic...jasna cholera...niesamowite: przez tydzien tutaj spotykam wiecej nowych, fajnych ludzi niz przez 10 lat w Szwecji...

                      No nic...ide spac o ile zasne z wrazen ;)
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Pracowity dzien... 19.07.12, 01:06
                        Lo jizus ile ja napisalam...
                        no to teraz siedze cicho...

                        Pa robaczki
                        • jutka1 Re: Pracowity dzien... 19.07.12, 08:48
                          Czytałam i aż się zmęczyłam. ;-))) Szapoba, Szfedziu. :-)))
    • jutka1 Czwartek, pochmurno 19.07.12, 09:04
      Jest pochmurno, zapowiadają deszcze, ma być najwyżej 22 C. Brrr i błeee.
      Ale w sumie i tak mam w planach czytanie i pisanie, więc nie powinno mnie obchodzić, co za oknem.
      Miłego dnia... :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 19.07.12, 09:34
      Wczoraj cudowna pogoda, 30 stopni ale mnie to nic nie szkodzilo bo bylam na przeogromnej wycieczce i chodzilismy wlasciwie caly czas pod drzewami, a jak weszlismy w koncu na skaly (580 metrow) to bylo i cudowne slonce i wiatr jeszcze wspanialszy, panorama zapierajaca dech w piersiach, nie chcialo sie wracac do domu. Jakie to szczescie mieszkac w tak pieknych okolicach! Wieczorem odwiedziny i szybkie gotowanie (?) nadziewanych aubergine, a tu w trakcie pichcenia telefon, znajoma co bym sobie chetnie pogadala, ale nie, musze dalej pichcic i glodny gosc tez czeka z nudow ustawiajac mi compa. A po jego wyjsciu sie okazalo, ze nie wiedzialam o jakims problemie: moje maile do Maryski dochodza do niej puste!! Dzis znowu proba i znowu nieudana! No, musi facet przyjsc jeszcze raz, nie widze inaczej.
      Dzis lekko pochmurnie i 21 stopni. Chcialabym odpoczac, ale musze zawiesc znajoma w te same gorki do pani, ktora zajmuje sie zdrowymi czy tez uzdrawiajacymi kamieniami. Wiec tylko przepoludnie na odpoczywanie. No, jakos to bedzie. Przezyje. I moze nadrobie zaleglosc i zdzwonie sie ze znajoma wczorajsza i pogadamy?
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 19.07.12, 21:44
      Lekka ulga wreszcie, choc najpewniej tymczasowa. Po prawie 2 tyg. koszmarnych upalow w ekstremalnej duchocie. Wtorek to bylo szczytowanie- z rana amazonska ulewa w temperaturze Sumatry, po ulewie opary i Borneo! Dajcie zyc. Za to od srody wyczekiwane ostre ochlodzenie, ze 25C, bez parowy. Czyli normalne lato.

      Nadto:
      w ciagu ostatniego tygodnia wypatrzylem w metrze jednego mlodzienca czytajacego Hermana Hesse, oraz panienke przegladajaca ksiazeczke z portretami i manuskryptami Chopina! Szalenie mnie to podniecilo. Jezdze glownie linia metra rozwozaca mlodziez do paru uczelni, i nic tylko telefony w studenckich lapach, na telefonach zas nic tylko glupawe gierki, z uszu zas przecieka hip-hop i trans. Wiec ten Hesse (choc nie lubie) i Chopin, nadzieje rozbudzily chwilowe w sercu mem.

      Nadto:
      nagadalem sie z przypadkowym przechodniem, co rowniez z BC sie wywodzi, jak w trakcie wylazlo. Ulzylismy sobie hymnami o Brytyjskiej Kolumbii oraz pomstujac na QC. Acha, bo dzis jezykowe quebeckie gestapo zarzadzilo, ze i lekarze w QC maja sie do pacjentow anglofonskich zwracac po francusku, nawet jesli ci kontynuuja w angielszczyznie (!!!)...

      Nadto:
      Po zaleganiu upalnym kocica sie ozywila, zapierdziela z balkonu na balkon i znosi mi pod nogi zlowione robale.

      Nadto:
      w weekend znow zjezdzamy do naszego Vermonciku biwakowac.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 20.07.12, 10:04
        SiDżej, Ty poważnie z tymi lekarzami??? KJAP.

        Gratuluję końca parówy... Po przemieszkaniu kilku lat w Waszyngtonie powiedziałam sobie, że nigdy więcej w takich klimatach nie będę, chyba że z wizytą.
    • jutka1 TGIF :-))) 20.07.12, 09:59
      Znowu piątek. :-)
      Chłodno, szaro. To ma być druga połowa lipca? Brrr.
      Zaraz idę na zakupy i pozałatwiać kilka spraw zawodowych, potem marsz za biurko i do roboty. Inaczej znowu zarwę weekend, a jak wiadomo: weekendy rzecz święta. :-)))

      Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 20.07.12, 17:42
      mail od psipsioly z okolic Chicago: tez 40 stopni i liscie opadaja jak w jesieni....
      U mnie smutek wielki: cala zime czekalam na lato i pomidory, nabylam u ogrodnika drogie sadzonki, chuchalam, dmuchalam, ale przez ciagle deszcze stalo sie co sie stac mialo: pomidory sa chore:(((( ciekawe czy choc jeden-dwa dojrzeja zanim zgnija.....
      Jedno juz jest pewne, ze w przyszlym roku zadasze poletko pomidorowe tak jak moj wloski sasiad. Jego pomidory sa zdrowe.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 20.07.12, 22:48
        Ewa, cos mi chyba odbija, bo po przeczytaniu "Jego pomidory sa zdrowe" ryknelam smiechem:)

        Poza tym donosze, ze odswiezam konwersacyjnie moja znajomosc jezyka francuskiego ;)
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 09:22
          Maryska, ciesze sie ze Ci odbija i ze konwersujesz. Czy jutro po poludniu mozna z Toba pokonwersowac po polsku? musze sie updejtnac:)))
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 09:55
            Ewa, tym razem ja zadzwonie, juto tak ok.16.00
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 10:00
          Odświeżaj, odświeżaj, szkoda by było zagubić tak piękny język. :-)
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 12:30
            jutka1 napisała:

            > Odświeżaj, odświeżaj, szkoda by było zagubić tak piękny język. :-)
            >

            Zgoda co do jezyka ;)
    • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 20.07.12, 23:11
      dotarlismy po 24 godzinach podrozy, z ktorych przez pierwsze trzy szukalismy kluczy do szalasu, ktore polozylismy w takim miejsu, ze napewno sie nie zgubia i napewno bedziemy pamietac, gdzie sa. W koncu zadzwonilismy do ogrodnika pytajac, czy jeszcze ma zapasowe. Nastepne dwie godziny spedzilismy w mejscowosci Lauf (albo podobnie) jedzaz zupe tom kha gai i kaczke w sosie kokosowo-fistaszkowym, nastepnych piec spiac w motelu pod Berlinem, nastepne 3 zas w przypadkowo w okolicach Koszalina odkrytym ogrodnictwie, w ktorym zakupilismy 10 drzew, ziola, krzaki perukowce i doniczki na upiekszenie szalasu.

      Po jednym dniu udalo nam sie wlaczyc piecyk gazowy do podgrzewania wody, po nastepnym internet, istnieje wiec nadzieja, ze od jutra bedzie rowniez telewizja. Jest tak zimno, jak jeszcze nigdy tu latem nie bylo, lalo do dzisja rana prawie non-stop, trawa jak na sawannie, zywoplot zarosniety zielskiem wiekszym niz on sam a nam jest tutaj cudownie. Ryjemy, sadzimy, odwiedzamy sasiadow, jezdzimy po niesamowitych wrecz dziurach do roznych nowym wioch, lazimy po prawie pustej plazy.

      Od jutra zaczne robic zdjecia :) Na to, by sfotografowac drzewa zgiete do poziomu nie trzeba nawet photoshopu -wystarczy tutejszy wiatr :)
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 09:21
        czyta sie jak o cudownych wakacjach. zazdraszczam sadzenia drzew and co., z niecierpliwoscia czekam na fotoreportaz. pozdrowienia dla pustej plazy!
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 09:56
          Pogoda jakby sie poprawiala, ale ciagle tylko 15 stopni. Najwazniejsze ze nie pada i nie wieje.
          Moze choc sierpien sie uda.
          Tez czekam na Xurka fotki.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 21.07.12, 09:58
        Xurku, mimo chłodu, fajnie tam macie. Też czekam na fotki.
        Strasznie dawno nie byłam nad polskim morzem.
    • jutka1 Niedziela, słońce, no wreszcie... 22.07.12, 10:22
      Wczoraj obżarłam się gołąbkami prosto z Polski. Pycha... :-)

      Dzisiaj obserwuję poprawę pogody. Jipppi. Prognozy na następnych kilka dni też są radosne, między 25-29 C, jednym słowem: lato postanowiło wrócić. :-) Notose (zam.) posiedzę na balkonie i poczytam. I pójdę na spacer. Boskość, Inc. :-)

      Tyle pierduł, i miłej niedzieli. :-)
    • ewa553 o rany! strach sie bac.... 23.07.12, 10:24

      ma u mnie dojsc do 38 stopni:((((( narazie jest 23. ide podlac ziemie wokol roslinek. na normalne podlewanie jest za slonecznie, upalnie. Po poludniu jade na koncert do Baden-Baden. Ravel i Musorgski. Ciesze sie jak licho tylko pojecia nie mam co na taki upal ubrac?!?!
      Milego dnia i oby u Was nie bylo tak strasznie goraco!!!!
      • jutka1 Re: o rany! strach sie bac.... 23.07.12, 10:51
        U nas ma być dzisiaj 25 stopni, więc bez problemu. Do czwartku stopniowe ocieplenie, ma dojść do 31 C, a potem nie wiem. :-) I cały czas słonecznie ma być. :-)

        Mam dziś trochę czytania zawodowego, połączę przyjemne z pożytecznym i będę czytać na balkonie. Fajnie. :-)

        Więcej pierduł nie pamiętam. :-)
        • maria421 Re: o rany! strach sie bac.... 23.07.12, 11:22
          Tutaj slonecznie, ale rano bylo chlodno.
          • maria421 Re: o rany! strach sie bac.... 24.07.12, 08:32
            Wreszcie lato zawitalo. Musze troche wziac sie za ogrod i odchwascic to co wyroslo podlewane ciaglymi deszczami.
    • jutka1 Wtorek, lato 24.07.12, 10:17
      U nas dalszy ciąg lata. :-) Dzisiaj: 28 C i pełne słońce. Niestety, muszę dziś po południu przejechać przez całe miasto na spotkanie zawodowe, więc nie poleniuchuję na słońcu, a tylko się spocę w drodze. No cóż. Trudno się mówi.

      Tydzień mam dość intensywny od dzisiaj; sporo spraw do załatwienia, telefony, maile. Zbliża się urlop w Polsce, więc trzeba podopinać to i tamto.

      • iwannabesedated Re: Wtorek, lato 24.07.12, 14:04
        Na wątku książkowym, wykrzaczył mi się post o jajku Salajego na temat poboczny, choć pokrewny. Mianowicie, poszło o dojenie krów, a konkretnie czy wiejskie pochodzenie jest nadal uznawane za coś do ukrywania i bywa przyczyną obciachu. Moim zdaniem, obecnie, to można podejść do tego na dwa sposoby. Albo można uznać takie pochodzenie za fundament budowli swoich kompleksów i pretensji do świata. Równie dobry, jak na przykład brak urody, rodzicielska "toksyczność", lub też, tak naprawdę cokolwiek innego. Albo, można stworzyć coś na rodzaj osobistej mitologii, jak jedna moja znajoma, która z upodobaniem opowiada jak to pasała krowy, a po obejściu biegał z siekierą w plecach ojciec. I wszyscy wtedy robią Ahhhh! Czy więc jako materiał do martyrologii czyteż mitologii pochodzenie wiejskie jest moim zdaniem żyzną pożywką.
        • maria421 Re: Wtorek, lato 24.07.12, 14:39
          Pochodzenie to nie jest tylko miejsce urodzenia, to jest zwiazane z tym miejscem dziecinstwo.

          Teraz pewno wiele sie zmienilo, ale w moim pokoleniu kiedy dzieci z miasta wyjezdzaly na wakacje na kolonie, obozy, wczasy z rodzicami, ich rowiesnicy na wsi pomagali w polu i w zagrodzie, w nagrode dostawaly tytke cukierkow, o lodach czy kinie mogly tylko pomarzyc.

          Taka dziecieca "pomoc" w polu i w zagrodzie to byla ciezka praca, dzieciaki dzwigaly ciezary ponad ich sily i wykonywaly prace ponad ich sily.... i rosly im rece. I te duze rece pozostaly im jak skaza jakas na cale zycie, nawet jezeli wyemigrowali do miasta, nawet jezeli doskonale uporali sie z inna skaza- nalecialosciami gwary.


        • jutka1 Re: Wtorek, lato 24.07.12, 17:37
          "Martyrologia czy też mitologia pochodzenia" - dobre! Kradnę. :-)
      • jutka1 Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 24.07.12, 17:46
        Przejechanie metrem w tę i nazad po całej przekątnej miasta w upalne popołudnie... bezcenne. :-)

        Miałam bardzo dobre spotkanie, wyszłam z niego i uspokojona, i optymistyczna. To i dobrze, bo już mi się ostatnio mózg la(n)sował od nadmiaru spraw, zawiłości i niejasności. Można dać jednej z półkul odsapnąć na chwilę. ;-)

        A teraz w nagrodę zrobię sobie pajdę chleba - nomen omen wiejskiego - z mało słoną szynką i pomidorem. :-)))
        • iwannabesedated Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 24.07.12, 20:59
          Ależ kradnij do woli Pytonie, jeśli masz taką chuć :) Bezsłona szynka na chłopskim chlebie, brzmi apetycznie i frapująco. Tak samo jak te wielkie ręce, którymi mnie tutaj Marysia postraszyła. Istotnie myślicie, że to się tak robi? Od fizycznej pracy w dzieciństwie? Hm, jakoś przekonana nie jestem. Facet z pociągu nie miał wielkich dłoni, wręcz przeciwnie, całkiem miał fajne, szczupłe ręce.
          • chris-joe Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 24.07.12, 21:21
            Tu nadal Borneo i Sumatra, choc po wczorajszej burzy z wieczorka, powietrze sie z lekka rozedrgalo. Niemniej, wszyscy tu obrzydliwie zapoceni, w metrze zwlaszcza. Myslalem nawet, by przy naglej potrzebie po prostu sikac w majtasy, bo, gdyby nie zapach mocznika, nikt nic nie zauwazy. No, chyba ze po sikaniu sie obsikac kolonia- krocze i udka... chmmm....
            • maria421 Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 24.07.12, 21:29
              Boze, jaki cudny wieczor! Wlasnie wrocilam ze spaceru, przemierzylasmy z kolezanka chyba 10 km i mamy zamiar tak co wieczor tak dlugo jak jest pogoda.
          • iwannabesedated Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 24.07.12, 23:39
            Uwielbiam czytać Pierdulum, bo tutaj można właśnie takiej różnorodności doświadczyć - Marysia peanuje Panu Bogu apropos niebiańskości podniebnej wieczoru a Kris pisze o laniu w gaciory pod pozorem pocenia się. Jeśli mnie pamięć nie myli, to skład potu jest identyczny z sikami, więc i zapach pewnie za bardzo nie odbiega...
            • jutka1 Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 25.07.12, 11:40
              Dopiero doczytałam. :-))) Wczoraj przerobiłam metro w upale, ale jakoś nic nie śmierdziało: ani potem, ani mocznikiem. :-)))
              • maria421 Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 25.07.12, 12:52
                Lato w pelnej krasie, wystawilam dziub do slonca na tarasie.

                Oj, ale rym z tego wyszedl:)
            • iwannabesedated Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 25.07.12, 13:18
              A ja zawładnęłam całym domem z dwoma tarasami oraz ogrodem. Pogoda boska. Przemieszczam się z leżakiem z jednego tarasu na drugi, mam książkę, stosik pism kolorowych, tylko od słońca zrobiła mi się wysypka. Muszę walić więc do apteki po hydrocortison. No a wieczorami podlewam trawę i kwiaty, oglądam filmy na HBO, gmeram w necie i obserwuję ryby w akwarium.

              Mam nadzieję, że z tej błogości nie zacznę rymować tak jak Marysia bo to już zbyt wiele grzybów w barszcz...
              • jutka1 Re: Wtorek, upał, apdejt :-) 25.07.12, 13:31
                Upewnij się w aptece, czy hydrokortyzon jest na pewno odpowiedni. I wapno sobie kup. :-)

                Na mój taras nie daje się wyjść, taki gorąc. Chronię się w domu. Na szczęście już załatwiłam to, co na dziś miałam w planie, więc nie muszę już wychodzić.
    • maria421 Sroda, nadal upal 26.07.12, 09:54
      Zbudzilam sie o 4.30, nie moglam spac, wyszlam na balkon i odurzylam sie cudownym, rzeskim powietrzem i cwierkaniem ptaszkow i zyzna zielenia... I jak tu peany na czesc Stworcy nie wznosic za takie cuda?

      Wczesnym rankiem pobieglam na sredniodlugi spacer zeby sie troche rozruszac zanim bedzie za goraco.

      Jezeli burza nie pokrzyzuje planow, to wieczor tez bedzie piekny.

      Jest mi dobrze, czego i Wam zycze :)
      • jutka1 Re: Sroda, nadal upal 26.07.12, 12:05
        Zgubiłaś dzień, Marysiu, bo dzisiaj czwartek jest. :-) Fajnie poczytać, że jest Ci fantastycznie, od razu i mnie się zrobiło jaśniej na duszy. No bo rzeczywiście, życie jest piękne, czyż nie.

        Tutaj upalnie, ma być 31 stopni w cieniu. Już prawie jest. :-)

        Idę obierać ziemniaki. Menu obiadowe: matjasy w miszungu ;-) oraz gołąbki. Mrumrumru.
        • maria421 Re: Sroda, nadal upal 26.07.12, 13:13
          O, faktycznie, zgubilam dzien! Pewno dlatego ze ostatni wpis mial w tytule wtorek.

          I oczywiscie zycie jest piekne, a jak pisala moja ukochana Fallaci "La vita e´ bella anche quando e´ brutta"- zycie jest piekne nawet wtedy kiedy jest brzydkie. Oraz " La vita va bevuta fino all'ultima goccia. ..."- zycie nalezy wypic do ostatniej kropli.

          I w tym nastroju ide zrobic sobie sjeste, bo po wczesnym przebudzeniu jestem niewyspana.

          • chris-joe Re: Sroda, nadal upal 26.07.12, 18:54
            Chacha! U mnie tez golabki, na ktore porywam sie moze raz do roku. Poczynilem w poniedzialek, dzis dotre, niestety, do dna.
            Nadto upal z lekka zelzal, tak ze bylo dzis prawie przyjemnie. Jutro jednak znowu, zdaje sie, i upal i duchota.
            Weekend planujemy domowo po ostatnich wyskokach do VT. Za to w kolejny jedziemy biwakowac do Ontario- i Toronto, i Niagara.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 26.07.12, 21:10
      nie dosc ze upaly u mnie nieziemskie, to jeszcze zajec milych, mniej milych i zawodowych bez liku. Dzis w najwiekszym upale mialam ponad godzinna rozmowe z pania sedzia, siedzac pod oknem, przez ktore lal sie zar....obled. Z tego zmeczenia czytajac przed chwila zaleglosci
      pomieszaly mi sie plany posikania sie przez Chrisa i uwagi Stokrotki i przeczytalam ze Jutka przygotowuje na obiad majtasy w czymstam....A wiec czas udac sie na zasluzony spoczynek.
      Czy ktos z Was tak naprawde lubi upaly ponadtrzydziestostopniowe?
      I jeszcze jedno pytanie: Dorota, gdzie Ty jestes? No bo te dwa tarasy itd...
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 26.07.12, 23:49
        Melduję, że zeskłatowałam mojej rodziny dom w Szczecinie. I kolejny dzień boski... Owszem, ponad 30C. Dlatego odczekałam do ok. 17 aby się udać na wędrówkę wokół jeziora Głębokie. Posiedziałam przy brzegu pod drzewem długo gapiąc w słoneczne refleksy nad wodą. Wróciłam, wykonałam penne z brokułami w sosie z gorgonzoli, i wstyd powiedzieć - zjadłam. Muszę się Wam przyznać, że przez cały czas snucia się nad jeziorem nie miałam chyba w głowie ani jednej myśli. I jest to rzecz doprawdy niebiańska...
    • jutka1 TGIF :-))) 27.07.12, 09:27
      Jest gorąco, pochmurno, parno. Podobno będzie burza. :-/
      Zazdroszczę Dorotce oniczymniemyślenia. :-)
      I nie dziwię się, że z upału Basi się matjasy w majtasy przemieniły. :-)))
      • maria421 Re: TGIF :-))) 27.07.12, 10:16
        Dorota osiagnela stan nirwany nad jeziorem:) Mnie tez nic w lepszy nastroj nie wprowadza niz NATURA. Wczoraj wieczorem znow przemaszerowalam z kolezanka chyba z 10 km po drodze spotykajac piekne, pyszne, niczyje maliny....
        • jutka1 Re: TGIF :-))) 27.07.12, 18:00
          Rozumiem, że piękne, pyszne, niczyje maliny wylądowały w Waszych wnętrznościach? :-)

          Dzień mi się bardzo pięknie rozwinął. Bez Stokrociowej nirwany, wręcz przeciwnie bo synapsy neuronów były niezmiernie aktywne, ale bardzo, bardzo przednio jest, odpukać i tfu! przez lewe ramię. :-)

          Ciągnęli mnie dziś na spęd piątkowy do knajpy, ale się wymigałam, bo - po prawdzie - nie miałam ochoty. Mam ochotę zjeść w domu pajdę chleba wiejskiego z szynką i pomidorem, i pooglądać telewizję, rozkoszując się chłodem wieczoru. :-)
          • ewa553 Re: TGIF :-))) 28.07.12, 00:04
            "chlod wieczoru - a co to jest? Minela polnoc i mam ciagle jeszcze 28 stopni:(((((
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 27.07.12, 11:47
      Dorota, co znaczy "zesklatowalam"? No, w kazdym razie 30 stopni w Szczecinie to jednak co innego jak 38 u mnie (wczoraj). Usycham mimo podlewania.....
      Dzis rano pracowalam znowu w ogrodzie i wywiozlam zielska na specjalne wysypisko.
      Teraz sa 32 stopnie w cieniu, ale w mieszkaniu da sie wytrzymac, bo czujnie odcielam sie od slonca czym sie dalo....

      Maryska, z ciekawosci: jak dlugo idziecie te 10 km?
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 27.07.12, 11:56
        Ewa, to zalezy, bo czasem przysiadziemy na jakiejs laweczce bo moja kumpela musi sobie po drodze zapalic, czasem sie zatrzymamy zeby obskubac krzak malin. Jakies dwie , dwie i pol godziny do trzech.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 27.07.12, 12:04
          a, to mile te Wasze wycieczki. Ja za to wczoraj bylam z mioja znajoma na wycieczce w centrum handlowym i choc odmawialam wejscia do nieklimatyzowanych sklepow, to wrocilam do domu zmeczona. to gorsze niz caly dzien wedrowki po gorkach:)))
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 28.07.12, 08:41
            Wczoraj wieczorem byla burza i jakby sie troche ochlodzilo, ale jest slonecznie i zapowiada sie piekny dzien.
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 182 :-))) 28.07.12, 10:48
              u mnie burza rozpetala sie o drugiej w nocy. A potem bardzo dlugo lalo jak z cebra, pewnie wiele roslin polamalo. Moje balkony sa pelne kwiatowych listkow. No i pieknie sie ochlodzilo, na 23 stopnie. Prosze tak zostawic, prosze, prosze!
              • jutka1 Sobota... 28.07.12, 11:56
                Tutaj też się trochę ochłodziło, ma być maksimum 25 stopni, ale jest okropnie parno i wilgoć osadza się na człowieku jak, nie przymierzając, w tropikach. Błeee.

                Dzisiaj mam dzień odpoczynku, a raczej "prac domowych". Pranie, sprzątanie, etc. Ale przy okazji też poczytam, pogapię się w okno, zwolnię trochę.

                Powoli załatwiam sprawy przedurlopowe z listy "do załatwienia". Lecę za tydzień, aż trudno uwierzyć jak czas szybko leci... I w sumie dobrze się stało, że musiałam opóźnić wyjazd, bo lepiej, że jestem teraz na miejscu.

                Miłej soboty. :-)
                • iwannabesedated Re: Sobota... 28.07.12, 14:07
                  Tutaj też przyszła w nocy krótka burza, fajnie, bo nie nadążam polewać całych włości i trawa zaczęła obsychać. Na dodatek pistolet od węża się odłączył i muszę polewać przyduszając palcem. W konsekwencji, mam bardzo dobrze podlane .... nogi.

                  Jak byłam na spacerze nad jeziorem, to akurat się jakiś młodzieniec tam utopił. Dysonans to taki, niby. Piękna pogoda, relaks, rozbawieni ludzie a tu ciach. No nie będę tutaj snuć rozważań mortalnych, natomiast chciałam powiedzieć, że dla mnie to jezioro ma doprawdy znaczenie wyjątkowe. Uważam je za mój osobisty czakram i jak tylko da radę to przynajmniej moczę w nim nogi. W drodze powrotnej zaś w tramwaju jechały dwie marginalne baby, każda otoczona wianuszkiem przychówku i przygadywały (no powiedzmy, właściwsze byłoby określenie "piłować mordę") jakimś młodzieńcom od pier...ych patologii i jebańców. A potem nawzajem się uspokajały zwracając się jedna do drugiej "zamknij Anka/Jolka pi....dę). Podejrzewam, że na swoisty sposób wyrażały swoją euforię spowodowaną pięknym dniem, słońcem, i przebywaniem na natury łonie. Zastanawiam się też, czy może ten nadmiar wspaniałości świata, po prostu im .... hm.... zaszkodził? Może niektórym ludziom to co dobre i piękne - po prostu robi źle. Nie wiem...
                  • jutka1 Re: Sobota... 28.07.12, 14:27
                    Tak, niektórym źle robi nadmiar piękna. Definitywnie. :-)

                    A propos węża do podlewania ogrodu, kiedyś ktoś ukradł mi z ogrodu pół węża. Obciął połowę, a pół zostawił. Hahaha.
                    • iwannabesedated Re: Sobota... 28.07.12, 18:29
                      Jezuzmario! Pytonie!
                      Jakto???
                      Pół węża??? To jest kurde chore! Żeby całego, to rozumiem. Albo wcale...
                      Ale pół?
                      Perwera to jest...
                      Ludzie są popieprzeni jednak.
                      • ewa553 Re: Sobota... 28.07.12, 19:53
                        Wam to dogodzic nie mozna. Facet potrzebowal tylko polowy i tyle wzial. Po co mial brac druga polowkeß Zeby Was zadowolic? Chore jestescie chyba.
                        A Tobie Dorotko jak pistolet wyskoczyl to moze mozna go spowrotem wskoczyc? Znam sie na tym, bo czesto mi sie w ogrodzie zdarzaja wodne przygody....
                        A propos ogrodu: czy mowilam Wam ze mam w tym roku dwie sliwki? Tzn. mam dwa drzewa renklod, ale tylko na jednym z nich sa dwie. Wczoraj zjadlam jedna. Z namaszczeniem, delektujac sie smakiem i aromatem. TO bylo przezycie! Druga zjem w tym tygodniu.
                        • iwannabesedated Re: Sobota... 28.07.12, 20:42
                          Ewcia, a może to baba ukradła te pół węża? Skąd wiesz?
                          • ewa553 Re: Sobota... 28.07.12, 20:47
                            OK. TO COS co potrzebowalo weza, potrzebowalo tylko polowy - reszta wypowiedzi pozostaje bez zmian:)))
                        • jutka1 Re: Sobota... 29.07.12, 09:01
                          Dobrze, że wzdłuż tej połowy nie odciął i choć trochę okrągłego węża zostawił, hahaha...
                          • iwannabesedated Re: Sobota... 29.07.12, 13:06
                            A dzisiaj od rana leje jak z cebra....
                            Pies się zborsuczył i odmawia jakiegokolwiek oddalenia się od baraniej skóry którą sobie zawłaszczył jako leże. Zapałał do owej skóry taką miłością szczerą oraz czystą, że mu koniecznie taką skórę muszę nabyć do domu.

                            Poza tym nic...

                            I dobrze. Człowiekowi się należy jakiś spokój od czasu do czasu.
    • jutka1 Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 09:21
      Znowu spadek temperatury: teraz jest 13 C, maksimum ma być 22 C, a po południu ma padać. Dobra wiadomość - wilgotność powietrza też spadła, i dzięki Niebiosom, bo było już nieprzyjemnie.

      Dzień mam trochę "zmiksowany", to znaczy trochę pisania, trochę krzątania, trochę wolnego. Może być. :-)
      • maria421 Re: Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 09:27
        Od rana leje. Corka dzisiaj przyjezdza bo postanowila "przed wyjazdem na urlop przyjade na troche do ciebie". No i dobrze, bede miala towarzystwo na spacery jezeli tylko pogoda na spacery pozwoli.
        • ewa553 Re: Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 09:44
          od rana lalo jakby nie mialo nigdy przestac. Teraz deszcz ustal i natychmiast wyszlo lekkie sloneczko. 21 stopni. Wczoraj wykorzystalismy popoludniowe cudowne slonce i grilowalismy na dachu u znajomej. Fajnie bylo.
      • roseanne Re: Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 11:20
        piekielko, dobrze, ze nie sauna
        wczoraj w intercity wysiadla klima na dluzsza chwile i bylo upiornie
        jakos prawie nikt na to nie wpadl, by sciagnac sobie zaslone zacieniajaca - znaczna poprawa

        dzis pozegnalny obiad i usilowanie zmieszczenia szalnstwa zakupowego w limicie wagowym
        odbilo mi i pakuje w walize kosz wiklinowy, rozmiar zakupowy :-)
        • ewa553 Re: Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 11:36
          domyslam sie, ze jestes w Polsce? Kosze wiklinowe sa tez moja namietnoscia, wiec Cie rozumiem:))) Tez transportowalam w walizce mniejsze, wiklinowe na dodatek pelne...szyszek sprzed domu siostry:)))) bo mila pamiatka.
          • iwannabesedated Re: Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 13:07
            A czemuż to mój post się podczepił pod sobotą???
          • roseanne Re: Niedziela, chłodno, na razie słonecznie 29.07.12, 18:52
            jutro juz wylot z okecia, przez paryz do domu

            szyszek na szczescie nie brakuje :-)
    • ewa553 Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzinie) 30.07.12, 17:43
      Nikt nie chce dzis zdradzic, jaka pogoda na swiecie? Leniuchy!!!!!
      Ja mam problem z najmlodsza kotka, bylam juz przed poludniem u ulubionego weta (30 km stad). Za pobranie krwi i jej analize zaplacilam 89 Euro. Niezle, co? Dwa dobre bilety na koncert mialabym za to:)))) Badanie wykazalo to i owo, ale problemu z ktorym u weta bylam nie wyjasnilo:((((( Mam isc do psychologa kociego, ale nie chce kota robic w konia. Sama
      w tego psychologa nie wierze.
      Poza tym bylam w ogrodzie i skosilam trawe, ktora byla chyba do pasa. No i wywiozlam ta trawe gdzie trzeba.
      Z urzedu mialam tel. blagajacy abym wziela jeszcze jedna osobe pod opieke. Przemysle
      jak mi dokladnie powiedza co to za osoba. Podobno pracuje w warsztatach dla niepelnosprawnych a wiec bylaby odmiana po tych wszystkich dementnych podopiecznych...
      Poza tym jestem tak zmeczona, ze w - na szczescie - prywatnym mailu zyczylam komus milego weekendu:)))) No to ide sie rypnac na kanapke....
      • ewa553 i jeszcze pytanie: 30.07.12, 17:44
        w Polsce mowi sie "Pi razy oko", w Niemczech "Pi razy kciuk" - a jak sie w Waszych krajach mowi?
        • chris-joe Re: i jeszcze pytanie: 31.07.12, 18:24
          ballpark (estimate)- czyli 'stadionowo'
          eyeball (estimate)- 'na galke oczna'
      • jutka1 Re: Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzini 30.07.12, 18:48
        Ja spędzałam dzień z fiskusem, a potem ciachałam pnącze na balkonie. Też jestem zmęczona, i nie mam za bardzo nic do powiedzenia. :-)
      • iwannabesedated Re: Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzini 30.07.12, 20:49
        Hehehe, stan pogody okryty zostaje od tej pory tajemnicą forumową :) Tak samo jak kto co zjadł, przeczytał lub co się komu śniło. Niniejszym doprowadziło to do totalnego deficytu tematów, co z kolei spowodowało długotrwałą ciszę. Tak więc, od tej pory będziemy się tutaj zbierać i nic nie mówić, przemianowując forum z Polonia 2 na Silentorium :)))

        W Warszawie duchota, rano padało, potem dusiło. Natomiast jadąc wczoraj przeżyłam orgazm komunikacyjny, ponieważ odwieszono w PKP zakaz sprzedaży piwa i mogłam zamówić sobie schabowego i Żywca. Bo flaków nie było. Tak aby uświęconej tradycji mogło się stać zadość.

        Ogródek mi zarósł niemożliwie, pnącze jest nieokiełznane, winogron też, więc jestem już prawie jak ten ptak altannik - szczelnie opleciona. Pozwoliło to przetrwać mimo upałów lobeliom, co prawda w stanie lekko podsuszonym, ale jednak nie całkiem uschłym.

        Może zamiast do psychologa to zrób kotu masaż? Niech się zrelaksuje? Oglądałam na Discovery program o zwierzęcych masażystach w Kalifornii. Ponoć taki masaż czyni cuda... W internecie pewnie jest jakiś samouczek.
        • ewa553 Re: Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzini 30.07.12, 21:57
          Lobelia ma w Niemczech druga oficjalna nazwe: Maennertreu czyli wiernosc meska. Hahaha, jakby cos takiego istnialo:)))
        • jutka1 Re: Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzini 30.07.12, 22:30
          Co do Silentorum, to na usprawiedliwienie mam tylko to, że wisiałam na telefonie z dostawcą elektryki i gazu, który bez powodu mi z dnia na dzień podwyższył dwukrotnie miesięczną opłatę do ponad 170 euro. :-((((((((( Twierdzą, że "z powodu konsumpcji". :-(
          Po tej rozmowie dochodziłam do siebie za pomoca dużej herbaty z melisy.
          • maria421 Re: Kwicie ze mnie? (jak mawial 3-latek w rodzini 31.07.12, 09:01
            Jak to z dnia na dzien i bez powodu podwyzszyli Ci oplaty? Nie dostalas rozliczenia za ubiegly rok z wyszczegolnieniem zuzycia i ceny za KWh czy m³ ?

            Ja takie rozliczenia, osobno za elektrycznosc i osobno za gaz dostaje w czerwcu-lipcu.
            Na pradzie zaoszczedzilam € 65 za ubiegly rok, ale prawie tyle samo musialam doplacic za gaz .

            Tez place za gaz (mam ogrzewanie gazowe) i prad ponad € 170,- miesiecznie, ale ja mam dom do ogrzania.
            Pewno we Francji ceny energii sa jeszcze wyzsze niz w Niemczech.

            Poza tym, nic nowego, corka jeszcze wysypia sie na swoich starych smieciach, ale po poludniu juz odjezdza.

            Pogoda znosna.
    • iwannabesedated Nie o pogodzie... 30.07.12, 21:07
      Wyczytałam w magazynie Sens (albo Pani, nie pamiętam) jak Tomasz Raczek olika jak to musiał będąc naczelnym Playboya się upchać w konwencji rozbuchanego macho heteryckiego erotyzmu. I mnie wcięło. Szanuję Raczka za pierwszy chyba w Polsce publiczny coming-out. Rozumiem, czemu tego nie zrobił wcześniej. Ale na chuja węża, nikt mu nie KAZAŁ kurwa zostawać naczelnym Playboya!!! Ja pierdolę! Przecież wiadomo jaki to pismo ma profil, o czym jest i dla kogo. Raczek był szanowanym krytykiem filmowym, i kompletnie nie widzę powodu dla którego tym naczelnym musiał zostać. Moim zdaniem przyjmowanie takiej posady, to już tnąca po gałkach hipokryzja. A obecne olikanie o byciu zmuszanym, jest już kurwa kompletnie żenujące.

      Swoją drogą w Polsce Playboy nie ma coś szczęścia do "ideologicznych" naczelnych - Marcin Meller jest co najmniej ambiwalentny. Ciekawe kogo mianują teraz, kiedy go zrezygnowali. Stawiam na Marcina Kydryńskiego. HAHAHA
      • jutka1 Re: Nie o pogodzie... 30.07.12, 22:27
        Kydryński byłby logiczną kontynuacją. O hipokryzji mówię. Hahaha. :-)))
        • chris-joe Re: Nie o pogodzie... 31.07.12, 18:34
          Z Kydrynskich, to ja znam tylko Lucjana. Wogole bawi mnie moja kompletna niewiedza n/t polskich 'celebrytow'. Z tych wylonionych po moim wyjezdzie, znam moze ze 4 sztuki (pi razy kciuk).
          Czasem zajrze z nudow na plotek.pl, przerzucam te wszystkie laski i kolesi, o ktorych randkach, szmatkach i wakacjach portal ekscytujaco sie rozpisuje i stwierdzam, ze moglbym 20 pieter winda z nimi zaliczyc w blogoslowianej niewiedzy, ze powinienem wlasnie sikac w majtasy :)
    • ewa553 silentium 31.07.12, 09:39

      u naprawde bliskich cenie sobie to, jesli mozna z nimi dobrze milczec. Na to trzeba naprawde wielkiej bliskosci.
      • iwannabesedated Hipokrytyczny wtorek 31.07.12, 12:20
        Apropos hipokryzji - w związku z "dokonaniem" pewnego wikarego, który do swojej rodzącej partnerki pogotowia w wyniku czego potomek nie przeżył, pojawiła się w prasie garść informacji dość interesujących. Ponoć co najmniej 60% kleru w Polsce utrzymuje stałe stosunki z kobietami. I przynajmniej 15% ma dzieci. Uważam owe statystyki za mocno zaniżone, bo pewnie są oparte na badaniach deklaratywnych, w których ankietowani mówią przecież co chcą. Tak czy owak "celibat" jest fikcją, a rzeczywistością jest miganie się tych panów od jakiejkolwiek odpowiedzialności, która przystoi dorosłemu chłopu z babą i dziećmi. Nie wiem czemu uporczywa hodowla i pielęgnowanie takich oto nieodpowiedzialnych, niedojrzałych postaw ma służyć. A już rozprzestrzeniona jak grzyb i spiętrzona jak woda w tamie hipokryzja z pewnością ma niszczący wpływ na charaktery, psyche i morale. Nie tylko kleru, bo pal go pies. Ale populacji atlardż która na coś takiego musi patrzeć, i której się zaczyna wydawać, że może to jest normalne.
        • iwannabesedated "nie wezwał" 31.07.12, 12:21
          ...mi zjadło :)))
Pełna wersja