Dodaj do ulubionych

Przypadkowe spotkania

28.06.04, 18:13
Przypadkowe spotkania. Pamietam, kiedys juz pisalam na bisie, ze wiele zwrotow w moim
zyciu bylo dzielem przypadku, a wlasciwie przypadkowego bycia gdzies w akurat tej, danej
chwili, spotkania kogos, ktos zaczal rozmowe, i nagle lawina wydarzen. Tak wiele osob,
zdarzen, zajec w moim zyciu zawdzieczam przypadkowi, ze niewiele mnie juz wlasciwie
dziwi.

A jednak mysle o spotkanym dzis czlowieku, i zastanawiam sie, czy to przypadkowe
spotkanie poruszy jakas lawine zdarzen. Czy tak czy nie, niewazne, ale spotkanie ciekawe.

Przypadkiem pojechalam dzis do "miasta", poproszona przez siostre o pilne zalatwienie
jednej rzeczy. Przy okazji weszlam do ksiegarni, kupilam jakies ksiazki, a poniewaz nie
moglam sie doczekac, zeby zaczac czytac zbior nowych opowiadan Pawla Huelle, siadlam w
kafejce pod parasolem, zamowilam male piwo, i czytalam.

W pewnym momencie oderwalam wzrok od ksiazki, i zapatrzylam sie a raczej zamyslilam sie,
na dluzszy moment. Po chwili uslyszalam glos: "czy moglbym zapytac o czym pani tak
gleboko mysli?"
Obserwuj wątek
    • don2 Re: Przypadkowe spotkania 29.06.04, 00:22
      tak,mialem kilka takich przypadkowych spotkan,ktore to spotkane przypadkowo
      osoby "pozostaly w moim zyciu" i je zmienily.To byly kolejne moje zony np.
      Oczywiscie nie tak " filmowo " wygladalo to przypadkowe spotkanie,jak Jutkowe.
      Moze to z powodu ,ze nigdy nie kupuje w ksiegarni " jakies ksiazki " a raczej
      te ktore itp.
      Nie mam tez szczescia do tak interesujacych ( coz nie jestem rudy )
      facetow ,ktorzy mnie zaczepiaja.owszem trafialo sie ,ze gdy siedzialem zamyslony
      nad malym piwkiem ,naraz slyszalem wygloszona wspanialym sznapsbarytonem prosbe
      " szefuniu ,pomoz czlowiekowi-brak do pol litra "
      Ale zycie mezczyzny jest bardziej prozaiczne i szare.Chyba ,ze to akurat
      jestesmy ta osoba o "PRZENIKLIWYCH piwnych oczach oraz elegancko
      ubranym.Tylko do jasnej cholery,czemu stary pryk pod 60-tke ? Spodziewajac sie
      walenia torebkom,spiesze dodac ,ze mozesz Jutka pisac kolumne do Gala lub
      scenariusz do filmu.PS ciekawe czy pamietasz kolor krawatu ? marke samoch.
      zapamietalas perfect. pozdrowionko :)))))))))))))))
      ----------------------------------------
      swiat jest piekny-podciagnelem rolety w oknach
      • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania 29.06.04, 08:35
        don2 napisał:

        > Oczywiscie nie tak " filmowo " wygladalo to przypadkowe spotkanie,jak Jutkowe.
        > Moze to z powodu ,ze nigdy nie kupuje w ksiegarni " jakies ksiazki " a raczej
        > te ktore itp.
        ********
        :)))))))))
        nie kupowalam jakichs, tylko te ktore itp., tylko nie chcialam zanudzac spisem tytulow. ale jak
        weszlam do ksiegarni to rzeczywiscie z zamiarem kupienia "czegos"
    • luiza-w-ogrodzie Re: Przypadkowe spotkania 29.06.04, 01:43
      Przypadkowe spotkania wywieraja wieksze wrazenie niz planowane - moze dlatego,
      ze sie po nich niczego nie spodziewamy? Statki mijajace sie we mgle. "Kindness
      of strangers". Mam wobec ludzi obcych dlugi, ktore staram sie splacim innym
      obcym...

      Jedna z moich historyjek: Bedac swieza imigrantka (z zerowym angielskim)
      odprowadzalam do szkoly syna (niemal zerowy angielski) i jak zwykle gadalismy
      po polsku. On poszedl do klasy a mnie na szkolnym podworku zaczepila starsza
      kobieta i lamanym polskim oraz z pomoca mojego slownika dala mi do zrozumienia,
      ze jest Polka, mieszka od 1968 roku poza Polska, mowi po polsku bardzo slabo,
      ale duzo rozumie i chcialaby mi pomoc (pozniej okazalo sie ze byla z rodziny
      zydowskiej, ktora wyjechala z Polski). Przy nastepnym spotkaniu ta sama metoda
      oznajmila mi ze znalazla grupe wolontariuszy, ktorzy ucza imigrantow
      angielskiego - czy chce sie uczyc? Oczywiscie, ze chcialam! Po kilku
      tygodniach, gdy juz cos z angielskiego lapalam, owa pani zrobila mi wyklad na
      temat australijskiego systemu edukacyjnego i pomogla zapisac sie na kurs
      angielskiego z lokalnym college'u. A potem zniknela z mojego zycia -
      przeprowadzila sie do innego stanu, miala jakies problemy malzenskie i
      stracilam ja z mojego radaru. Tymczasem ja poszlam do przodu jak burza - kurs
      angielskiego, dyplom, praca... i nieraz mysle, ze gdyby nie ona, kto wie, gdzie
      bym teraz byla?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ..._@/" ....._@/" ........_@/"

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • don2 Re: Przypadkowe spotkania 29.06.04, 12:26
        bardzo mi sie podoba opowiesc Luizy.A najbardziej mna wstrzasnal opis tej
        starszej pani,ktora to bedac z rodziny zydowskiej ( a nie prosciej napisac-
        Zydowka z Polski )juz zapomniala po polsku i poslugiwac sie musiala slownikiem
        by dac do zrozumienia ze jest polka itd.zreszta orginalne:z rodziny zydowskiej
        trza by do Rabina by to rozwiklac ! Co nie ma nic do rzeczy ,ze pewnie
        cierpiala na amnezje polaczona z alzheimerem gdyz tak szybko zapomniala
        jezyka ,ktorym wiekszosc zycia sie poslugiwala ( starsza pani )Ale jak pomysle
        to mogla byc wlaczona w te rodzine przez zamazpojscie lub byla np gosposia.
        Co wiele tlumaczy.pozdrawiam po polsku mimo ,ze jestem troche dluzej niz ta
        pani za granica.
        ----------------------------------------
        Chce byc Proboszczem-chce miec gosposie !!
        • luiza-w-ogrodzie Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 03:20
          Don, nie badz ironiczny (wiem, wiem, nawoluje nieskutecznie, ale moze stanie
          sie cud?), ta kobieta wyjechala z Polski jako kilkunastoletnia dziewczyna i
          trafila w srodowisko Anglikow, potem wyszla za Anglika, wyjechala do Australii,
          natomiast od Polakow stronila. Gdybys zyl tylko wsrod obcokrajowcow, niejezdzil
          do Polski i nie mial dostepu do Forum, nie wiem, jak Twoja polszczyzna by
          wygladala po dwudziestu latach.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          ____________________________
          zycie to suka a potem ty kostka
          • don2 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 20:49
            Luizo,zylem lata cale miedzy cudzoziemcami ,bez kontaktow z polakami.Do PL
            tak naprawde zaczelem stosunkowo niedawno jezdzic,w 70-tych bylem 2 razy i
            wciagneli mnie na czarna liste :))).Komp to tez nie tak dawny wynalazek.
            jak starsza ta pani ,nie napisalas,kiedy wyjechala konkretnie ? I byc moze
            masz racje,kto wie jak by moj polski wygladal po tylu latach.Oczywiscie sa nam
            wszystkim tu na forum zadziwiajace przypadki zapominania jezyka juz po kilku
            latach dobrze znane.( ale zdanie wyszlo :) no ale to juz tyle lat :)
            faktycznie juz o tym wpisie zapomnialem.
    • emre_baran El Barane, Detectivo de muertos y gusanos ... 29.06.04, 08:51
      Klasyczny opis podrywu znanego w kregach jako "na ksiedza", etymologia nazwy,
      chodz byc moze semantycznie pokretna wywodzi sie wprost od bron boze nie
      stosowania krawata (w odruznieniu metody "na prezesa"). Dodatkowe elementy
      zatroskania, czulosci i ciepla dopelniaja predze tkaniny spisku.

      Ach i oczywiscie klaniam sie w sprawie zachwytu nad szescdziesiecio latkami -
      cala przyjemnosc po mojej stronie. Odkad ma skron przypruszyl szron, rownierz
      chetnie stosuje metode "na ksiedza", dobrego czlowieka, znawcy przez rosja znana
      jak "na wujaszka".

      El Barane, Detectivo de muertos y gusanos.
      • jutka1 wyjasnienie 29.06.04, 09:25
        to nie byl podryw, to byla rozmowa, i zadnych damsko-meskich akcentow w tym nie bylo, i nie
        sondze ortzam ze w swej glombowatosci nie zauwazylam. Tym bardziej, ze podryw na ksiedza
        czy co tam jeszcze, raczej nie wlaczalby opowiesci o corce i zonie i wnukach i dzialce i planach
        wakacyjnych, nie uwazasz?

        J.
        • emre_baran Och niewinnosci. 29.06.04, 10:12
          Niewinnosci slodka, co ja tylko ogladc byc miec szczescie mogli o zmierzchu
          switu swiata brodzaca po kostki w kaczecensach i jaskrach Ci co wczesniej wstaja.

          Nie zapominaj duszko ze najwieksza sztuka belzebuba jest przekonac czlowieka ze
          nie istnieje.

          Tak jak najpewniej sie zabezpieczyc przed ewentualna seksualna miedzyplciowa
          czyjaka przyszloscia jest zesliniac sie wyharczez z siebie pozadliwe hamskie
          texty na temat cyckow. Tak najpewniej ja ugruntowac mozna, siejac ziarno na
          niwie przyjazni, otwartosci, wrazliwosci.

          I sneak a chicken tikka
          Marsala at a gala event
          I represent that's stupid that's for sure
          You be like "oh yeah Adam, real mature"
          I'd like a lettuce, tomato and Munster on rye
          All this cheese is gonna make me cry
          Gorgonzola, Provolone

          www.beastieboys.com/


          El Barani los Lobos La Bamba, Muchaczo de la ordero orhideo.
    • xurek Re: Przypadkowe spotkania 29.06.04, 10:06
      U mnie troche jak u Dona – jedyne przypadkowe spotkania, ktore wplynely na moje
      zycie to faceci, z ktorymi bylam a z ktorych tylko dwoch stalo sie moimi
      mezami :)). Nie pamietam jednak, jak wygladali ubrani :))).
      Teraz juz sie nie zdarza, nie wiem, czy dlatego, ze nie mam zapotrzebowania na
      zmiany czy dlatego, ze sie facetom nie wydaje godna przypadkowego spotkania czy
      tez dlatego, ze nie mam „affinity“ do 60-latkow :))).
      Inne zmieniajace moje zycie spotkania chyba nie naleza do przypadkowych, bo
      byly zwiazane np. z praca zawodowa, wiec nie calkiem przypadkowe.

      Xurek
      • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania 29.06.04, 10:17
        kiedys w DC, bedac w podlym nastroju poszlam odwiedzic kolege-barmana i zafundowac sobie
        u n iego przy barze kolacje. nastroj mialam do de, i dlatego tam poszlam, bo wiedzialam, ze
        nikt sie nie bedzie doczepiac i ze bede pod opieka kolegi.

        po mojej prawej stronie siadl facet, zapytal co to za slownik mialam przed soba (wracalam z
        egzaminu), okazalo sie ze robimy w tym samym zawodowo, potem zdalam sobie sprawe, ze
        mnie "przepytywal": z jakich zrodel korzystam, itepe. facet wizytowal DC z zachodniego
        wybrzeza i byl jedna ze znanych postaci w mojej dziedzinie, o czym sie potem zorientowalam.

        to make the long story short. namowil mnie zebym zlozyla papiery do jego instytucji. przyjeli
        mnie. i w ten sposob wyjechalam do Kalifornii, i dzieki temu przypadkowi robie teraz to co
        robie. bylam we wlasciwym miejscu we wlasciwym czasie. A facet wcale mnie nie podrywal, i do
        teraz mamy dobre uklady.
        • xurek Takich nie spotykalam :))) 29.06.04, 10:29
          Ja to mam „szczescie“ to „innego typu“ :))). Ja tylko spotykam takich jak np.
          krupier w kasynie, bojownik o wolnosc Kabylow w Algierii, byly legionista,
          psycholog od trudniej mlodziezy, Cygan bez obywatelstwa jakiegokolwiek kraju,
          pisarz nigdy nie obublikowany, szaman woodoo, poczatkujacy rzezbiarz i
          narkoman, student 4-go po kolei nieskonczonego kierunku itd. Jak widac do
          kariery zawodowej zdecydowanie nieprzydatni. “Najlepsze”, co mi sie trafilo, to
          inzynier, ale to tez nie po fachu i na dodatek poczatkujacy.
          Karierom w pocie czola muszem zajmowac sie sama :((((.
          Aha, i jeszcze nigdy przypadkowo nie spotkalam faceta, ktory by mnie nie
          podrywal. Takich spotykam tylko nieprzypadkowo, np. w pracy badz przez
          znajomych.
          A teraz to juz tylko spotykam mamusie na placu zabaw :)))))). Tez do niczego
          niepomocne :)))).

          Xurek
    • jutka1 chyba jestem zmuszona 29.06.04, 11:20
      odwolac zapieranie sie nogami i rencyma (slowotworstwo zamierzone), ze to nie bylo cus na
      ksiendza czy inszego belzebuba.

      belzebub zadzwonil, zeby "po calonocnych i caloporannych przemysleniach" powiedziec jak
      bardzo byl pod wrazeniem, jaka to ja jestem custam kobieta, i w ogole. I czy moglabym
      odpowiedziec na pytanie czy to na mojej prawej rece to obraczka, bo jak obraczka to on bardzo
      przeprasza. :(((((((

      swieta naiwnosci, rzeczywiscie glab ze mnie :((((((((((((((((((((( zwracam Baranowi honor, i
      wszytkim zwracam honor. Wpelzam pod kamien w ogrodzie

      czy wszystko sie musi kurdebalans wkolo dupy krecic??????

      :((
      • lucja7 Re: chyba jestem zmuszona 29.06.04, 11:38
        To dopiero historia!! Ale to moze ty a nie on!!
        A tak ladnie o tym pisalas..
        Moje zycie to wylaczny przypadek i zbiegi okolicznosci, nie bede sie
        rozpisywala. Ale wiem ze im wiecej czasu sobie dajemy dla nas samych, tym
        bardziej stwarzamy warunki przychylne dla spotkan ktore moga byc znaczace.
        lucja7.
        • jutka1 Re: chyba jestem zmuszona 29.06.04, 12:26
          lucja7 napisała:

          > To dopiero historia!! Ale to moze ty a nie on!!
          *********
          przepraszam, nie rozumiem, "to moze ty a nie on" ??
          ze nie zrozumialam intencji?
          Glab, coz zrobic.

          > Moje zycie to wylaczny przypadek i zbiegi okolicznosci, nie bede sie
          > rozpisywala. Ale wiem ze im wiecej czasu sobie dajemy dla nas samych, tym
          > bardziej stwarzamy warunki przychylne dla spotkan ktore moga byc znaczace.
          **********
          Zgadzam sie w calej rozpelznosci.

          J. :)
      • emre_baran baran baranowi banie - free sample. 29.06.04, 13:09
        Baran Ci daje tylko probke przenikliwosci i pednosci swego baraniego intelektu.
        Gdybys kiedy potrzebowala cos wiedziec o sednie rzeczy czy szukala odpwiedzi na
        retoryczne pytanie. Polecam sie oczywiscie za sowitym wynagrodzeniem.

        Baranowie nie mozna zwracac lub honoru odbierac. Bo go Baran nie posiada.

        O Baranie mozna wiele powiedziec ale napewno nie to ze sie porusza francuskim
        samochodem.
    • jan.kran Re: Przypadkowe spotkania 30.06.04, 16:40
      Kilka dni temu w pociagu relacji Breslau -Berlin spotkalam ziomka.
      Starszy , bardzo przystojny mezczyzna , wydawal mi sie lekko zagubiony. Ja mam
      slabosc do Niemcow wiec bez zadnych podtextow zapytalam Go czy mowi po polsku a
      jak nie to ja znam niemiecki i jak bedzie potrzebowal pomocy to Mu pomoge.

      Jak zaczelismy gadac w Breslau to do Berlina nam sie tematy nie konczyly.
      Ziomek byl wypedzonym w wieku lat osmiu z Kluczborka. Opowiedzial mi swoje
      zycie, glownie dot. zycia na Slasku w czasie wojny ,wypedzenia oraz Jego
      aktualnych stosunkow z Polska.
      Mialam usta szeroko otwarte i chlonelam Jego opowiesci jak gabka.
      Z szybkoscia swiatla ( mielismy tylko piec godzin ) przelecielismy stosunki
      polsko - niemieckie na przestrzeni wiekow.
      Chcialabym , zeby Ci ktorzy sadza ze Niemiec ino czyha na Ziemie Zachodnie
      uslyszeli co ten facet opowiadal.
      Zreszta tego typu spotkan mialam multum.

      Jak juz dojezdzalismy do Berlina powiedzialam Mu , ze moim najwiekszym
      marzeniem w zyciu jest napisanie ksiazki o stosunkach polsko - niemieckich w
      ostanich kilkudziesieciu latach. Powiedzialam , ze na razie mam pomysl na
      tytul , bardzo Mu sie podobal.
      Wzial mnie za reke i powiedzial:
      Pani powinna koniecznie napisac te ksiazke.
      No i tak mi to spotkanie chodzi po glowie... K.
    • clairejoanna Re: Przypadkowe spotkania 01.07.04, 15:29
      No co się Ciocia martwi, to przecież bardzo romantyczne ;-)

      Chociaż Buhakow mówi, żebyś "nigdy nie rozmawiał z nieznajomym"... Ja mam
      słabość do zagadywania wszystkich. Ale oprócz kilka ciekawych rozmów do tej pory
      nic z tego zagadywania nie wynikło.

      Pozdrowienia,

      CJ
      • emre_baran nic dziwnego. 01.07.04, 18:30
        clairejoanna napisała:
        [...]
        > nic z tego zagadywania nie wynikło.

        Nic dziwnego
        Bo do tego
        Drogie dziecie
        To byc-trzba Rudaskiem

        To jest Haiku Baranie.
        • clairejoanna Re: nic dziwnego. 01.07.04, 18:41
          emre_baran napisał:

          > clairejoanna napisała:
          > [...]
          > > nic z tego zagadywania nie wynikło.
          >
          > Nic dziwnego
          > Bo do tego
          > Drogie dziecie
          > To byc-trzba Rudaskiem
          >
          > To jest Haiku Baraniera

          A skąd wiesz, że nie jestem ruda? :-b :-o Może jestem?

          Ale ja się jeszcze raz zastanowiłam nad tym wszystkim:
          1. Pan był elegancki.
          2. Woldemar też był elegancki.
          3. Ciocia jest ruda.
          4. Margarita jest ruda. (jak dobrze pamiętam; przynajmniej na okładce jest ruda...)
          5. Margarita jest rosjańką.
          6. Ciocia jest prawie rosjańką.
          Hm... Ciociu, jakby co... ja bym chcętnie chciała zostać zaproszona na taki
          bal... u szatana... w kolano bym Cię ze szczęścia pocałowała, na prawdę, byłabym
          zachwycona!

          Pozdrowienia,

          CJ
    • emre_baran & & #35 1052;& & #35 1040;& & #35 1057;& & #35 02.07.04, 09:14
      Primo, rudaskiem to trzeba byc "od srodka az po same brzegi" na czym sie
      belzebub poznal - a ja na nim bo swoj swego i tak dalej.

      Szczrzemowiac nie znanlem dokladnego tytulu, tego dziela wiekopomnego, o ktorem
      z wypiekami na twarzy mowi kazda przyzwoicie nie przyzwoita licealistak

      (Benek! Notuj! - przeczytac to musz bo tam cos mi sie zdaje byc seksualna jakas
      referencje poteznej mocy - co powoduje rumien niezdrowy na twarzach panienek).

      Kontynujac - czy tytule tego monumentalnego dziela Mihaila B. to zeczywisice THE
      Master AND Margarita. Toz to brzmi jak nazwa burdelu w Tihuanie albo speluna na
      spahishowskim harlemie gdzie sie leje na sciane. To jest poprostu ZJEB.
    • sabba przypadkowo 02.07.04, 11:29
      spotkalam kolezanke na targu. przypadkowo kupilam ksiazke i placac zauwazylam przypadkowo ze nie ma pieniedzy w portmonetce ktore wczoraj wciagnelam z banku. Ciekawe czy to tez przypadek....
            • sabba Re: wypadek 02.07.04, 13:19
              sprawdzilam, nic nowego nie mam. Ale moze dalam jakis zadatek? Nie wiem...no, nie bylo tego duzo ale zawsze cos. Boje sie ze to u mnie chroniczne...kiedys bylam tak zamyslona ze nie wzielam kasy jak mi ja automat wyplul...dopiero po 10 min jak wyszlam z banku sie ocknelam...wrocilam ale juz nie bylo...myslalam ze ktos kto za mna byl wzial sobie...ale pozniej okazalo sie ze automat sobie zabral bo nie zostaly wyicagniete z kieszonki....
              Ale jakos mi sie wydaje ze ktos mi sie jednak do portfela dobral...cholera...
    • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania -- podsumowanie 13.08.04, 13:53
      Nikt nie mial racji o co tajemniczemu panu chodzilo.

      Pan chce mnie mozgowo-zawodowo, po moim powrocie. Nie jako jego pracownik, tylko projekt
      wymyslil, gdzie bylibysmy szefami sily najemnej. Nie chce ode mnie zadnego kapitalu tylko
      wiedze i troche czasu, zeby nadzorowac innych. Pan ma przestrzen biurowa i
      infrastrukture, o nic bym sie nie musiala martwic. Projekt po mojej linii, interesujacy, i z
      perspektywa przynoszenia niezlego dochodu.

      Misterium wyjasnione. Zaraz ide z panem na obiad :-)
      Co nie oznacza, ze nie jestem zadziwiona propozycja, bo nic w tym kierunku nie zrobilam. :-)

      Jutka :-)
    • basia553 Re: Przypadkowe spotkania 13.08.04, 18:01
      I ja dzis mialam ciekawe spotkanie. Przyszedl pan odczytywac liczniki na
      kaloryferach i po pierwszym pokoju powiedzial: o, widze ze ma pani polskie
      ksiazki, wiec mozemy po polsku rozmawiac. Okazalo sie, ze czlowiek jest
      z...Bydzi, mieszka w Mannheim i obok normalnej pracy wykonuje na wlasny
      rachunek wlasnie te liczniki dla glöwnej firmy. Mielismy bardzo ciekawa rozmowe.
      Wreszcie dowiedzialam sie, jak to bylo z wyjazdami przez Grecje, czego mi nikt
      do tej pory nie umial wyjasnic. Ciekawa rozmowa, ciekawy pan, az szkoda, ze
      dopiero za rok przyjdzie znowu odczytywac!
          • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:17
            ani-ta napisała:

            > ooo
            > a dlaczego?
            > w linii prostej sie nie dalo?:PP
            > uswiadomcie naiwna i niedoswiadczona!:)
            *********
            do stanu wojennego najlatwiej na tzw. Zachod bylo sie dostac do Austrii, Grecji, Wloch. Tam sie
            szlo na komisariat albo juz na granicy prosilo sie o azyl polityczny. Nastepnie bylo sie
            umieszczonym w obozie dla uchodzcow i czekalo na uchodzcza wize z kraju x lub y.

            w wielkim skrocie....
            J. :-)
            • chris-joe Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:21
              swieta prawda, z malym wyjatkiem- w Grecji nie bylo "obozow", oczekujacy na
              rozjazdy "dipisi" byli tolerowani, pracowali na pol-czarno. Jedynie ci, uznani
              przez komisje ONZ za uchodzcow politycznych dostawali jakas kase.
              • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:32
                ani-ta napisała:

                > CMOK:))
                > juteczko;)))
                > i wlasnie o Grecji nie wiedzialam;)
                >
                > o obozach dla azylntow slyszalam;) az tak zle nie jest;)
                *********
                aaaaaaa to pardon :-)

                cmok zziebnieta (zostawilam na miescie kurtke :-(((((
                • ani-ta Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:35
                  masz ci los!
                  ja chyba faktycznie pisze ze zlym emocjonalnym akcentowaniem;))))))

                  jutus ja o tej grecji slowo honoru nie wiedzialam (fakt ped do wiedzy w tym
                  kierunku byl zerowy):))) ale chcialam sie za to pochwalic, ze wiem ze byly
                  obozy dla azylantow... zebym na totalnego laika nie wyszla;))))

                  zaraz zaraz...
                  cos ty na MIESCIE robila? skoro na WIES bez kurtki trafilas?!
                  i gdzie ty jestes? bo u nasz w 100LYCY dalej mozna z krotkim rekawkiem
                  chodzic;)))

                  ty mi sie nie przezieb! bo kto mi bedzie persa dopieszczal?!:))))


                  a.:)))
                  • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:42
                    ani-ta napisała:

                    > jutus ja o tej grecji slowo honoru nie wiedzialam (fakt ped do wiedzy w tym
                    > kierunku byl zerowy):))) ale chcialam sie za to pochwalic, ze wiem ze byly
                    > obozy dla azylantow... zebym na totalnego laika nie wyszla;))))
                    *********
                    Anitko, przeca napisalam obok ze aaa to pardon!! :-))))

                    > zaraz zaraz...
                    > cos ty na MIESCIE robila? skoro na WIES bez kurtki trafilas?!
                    > i gdzie ty jestes? bo u nasz w 100LYCY dalej mozna z krotkim rekawkiem
                    > chodzic;)))
                    >
                    > ty mi sie nie przezieb! bo kto mi bedzie persa dopieszczal?!:))))
                    *******
                    Kurtka. Hm. W dzien 29C, wieczorami zimno, sierpien w heimacie tak wyglada. Wczoraj
                    pojechalam do siostry, zostalam na noc, wiec i kurtke wzielam, cobym sie nie zaziebila na
                    ognisku wieczornym. W drodze powrotnej na moja wies wstapilam do powiatu, poszlam na
                    lunch gdziestam i zostawilam kurtke.
                    Kurtka wlasnie zostala przywieziona... :-))))) Full service :-)

                    J. :-)
                    • ani-ta Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:51
                      no i o ten pardon mnie chodzi!
                      ty mnie pardon nie musisz! bo mnie sie pardon nie nalezy:)
                      <i o dziwo pardon rozumiem, liznelo sie tego francuskiego:PP>
                      :)))))

                      jedno co lubie... to jak mnie sie juteczka tlumaczy:))))
                      i w ten o to sposob poznalam ostatnia dobe juteczki:)))))

                      caluski!!!
                      a.:)))

                      P.S.
                      chcialam ci wyslac smsa rozgrzewajacego z gadulca... ale gadulec nie lubi
                      twojej sieci i chce smsa za pieniadze! :)))) niech sie w nos ugryzie! zaraz
                      wysle z tel.:) za pieniadze Jedynego... bo mi producent prezerwatyw wisi
                      wyplate!!!! wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.... no to sobie swoja zlosc przypomnialam!
                      a! niech! mu! wszystkie! popekaja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • jutka1 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:59
                        ani-ta napisała:

                        > jedno co lubie... to jak mnie sie juteczka tlumaczy:))))
                        > i w ten o to sposob poznalam ostatnia dobe juteczki:)))))
                        *********
                        przeca pisalam o tym? czy juz mi sie pindoli????

                        > a! niech! mu! wszystkie! popekaja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        *********
                        ulubiona klontwa ortzam mojego przyjaciela:
                        do stu tysiecy peknietych kondomow!!!!!
                        :-)))))))))))))))))
          • chris-joe Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:17
            Nie wiem, czy linia prosta byla wowczas taka znow prosta, o to nalezaloby
            zapytac tych, co do Kanady (jak w moim przypadku) trafili bezposrednio, po czym
            ubiegali sie tam (tu) o pobyt staly.
            Dotarlem do Grecji w 85' bez gryplanu, decyzje o nie-powrocie podjalem chyba w
            trakcie autostopu z Monachium do Salonik, gdzies pod Brnem.
            Przez rok mniej wiecej bujalem w chmurach, co mi odpowiadalo szalenie, zywot
            prowadzilem koczowniczo-hipisowski w Grecji powiatowo-gminnej, glownie na
            Peloponezie, troche na Krecie. Proby "przebicia sie" do Francji, badz Wloch
            spalily na panewce- paszport PRL. Rzeczony dokument zreszta wkrotce zczezl.
            Pan konsul generalny osobiscie na dywaniku poinformowal mnie, ze zgodnie z
            "dyrektywami z centrali" przedluzyc go nie moze, dodal jednak uprzejmie, ze moze
            jedynie wbic mi do mego martwego paszportu stempel reanimujacy go chwilowo na
            podroz do Polski w jedna strone. Jesli zas tego gestu dobrej woli nie docenie,
            on -w imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej- zrywa ze mna wszelkie kontakty.
            Gestu nie docenilem, na fali oburzenia i histerii konsula generalnego PRL
            zbluzgalem, chwycilem paszport lezacy przed nim na biurku i wybieglem z
            ambasady. W obawie, ze mnie schwytaja i poczta dyplomatyczna do PRL odesla :)))
            bieglem jak skoczek przez mur berlinski dobrych 15 minut (za mna zas
            zaprzyjazniona Austriaczka, pojecie nie majaca, co sie w ambasadzie dokonalo),
            nim wreszcie gdzies przysiadlem, by zdac sobie sprawe, ze Sie Stalo.
            Bylem wiec w tzw. kropce- nadal bez gryplanu, "zamkniety" w Grecji, w ktorej ani
            zostac nie chcialem, ani nie wiedzialem, czy taka mozliwosc nawet istnieje.

            Przypadkiem trafilem na paru Polakow, ktorzy doniesli mi o pewnym biurze w
            Atenach, gdzie zglaszaja sie tacy jak ja (z demoludow glownie i innego trzeciego
            swiata), biuro to zas, pod egida jakiejs komisji ONZ (chyba od uchodzcow)
            kieruje nieszczesnikow do ambasad kilku krajow (USA, Kanada, RPA, Australia),
            ktore przyjmuja emigrantow. Wybralem Kanade, przeszedlem cykl wywiadow,
            zostalem zaakceptowany, wize kanadyjska stalego pobytu dostalem, bilet lotniczy
            mi oplacono (forse trzeba bylo zwrocic w Kanadzie, gdy stanelo sie na nogi), do
            Vancouver dotarlem.
            To w szaaaaalonym skrocie. Lza sie w oku kreci :)
            • basia553 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:25
              Rany, c-j, ja bym sie na tak szalona droge nie zdecydowala! Za wielkim jestem
              tchörzem i lubie miec wszystko z göry zorganizowane. To co mi Pan Polak
              opowiadal, ze wlasciwie nikt w Polsce nie wiedzial gdzie sie zglosic, ze
              wszystkiego dowiadywalo sie na miejscu - w Grecji od spotkanych Polaköw, to
              bylo dla mnie niesamowite! jechac do obcego kraju, bez znajomosci jezyka i
              liczyc na przypadkowe spotkanie Kogos Co Wszystko Wie. Obled.
              I teraz pomyslcie o tych, ktörzy w tej chwili moga wyjezdzac gdzie chca, wracac
              kiedy chca - bo wiedza, ze to nie ostatni wyjazd, TA WOLNOSC!!!! Ciesze sie i
              zazdroszcze dzisiejszej mlodziezy.
        • don2 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 20:51
          chris-joe napisał:

          > a jak to bylo z tymi wyjazdami przez Grecje? Ciekawi mnie to bardzo, bo ja
          > wlasnie "przez Grecje"... :)


          -Interesujace,jakimi drogami los miota Polakami.Dlugo w grecji byles?-
          --------------------------------------
        • basia553 Re: Przypadkowe spotkania 17.08.04, 21:10
          Zadnych sensacji nie opowiadal, tylko mnie "uswiadomil". Ja nie wiedzialam np.
          ze to bylo na tak szeroka skale i tak zorganizowane. Jedyni Polacy jakich w
          Grecji - na wyspie - spotkalam to byly jakies odpady z eksportu, siedzieli
          na brzegu plazy z nieodlaczna butelka piwa i rzucali takie slowa, ze balam sie
          do Meza odezwac po polsku, aby mnie nie wykapowali. No wiec ja myslalam, ze to
          byla tego rodzaju emigracja i nawet sie zastanawialam, jak im sie z Polski
          udalo wyjechac.
          Ale jak cos opowiesz c-j, to bedzie fajnie, bo mnie to zaciekawilo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka