O pierdułach -- Odc. 185 :-)))

31.08.12, 13:11
Otwarte :-)
    • jutka1 Kopiuję dzisiejsze wpisy :-) 31.08.12, 13:13
      TGIF :-)))
      jutka1 31.08.12, 07:32 Odpowiedz
      Niezła pora, nie? ;-)
      Za godzinę wychodzę na spotkanie, i kobyłka u płotu. :-D

      Pogodowo: ma być zimno, 19 C maks, deszcze. Brrrrrrr.
      Patrzę na rośliny na balkonie i widzę, że wieje, jak na przysłowiowym przystanku. Brrrrrrr.

      Jak wrócę ze spotkania, to sobie zapuszczę kilka filmów na DVD i będę leniwie świętować zakończenie długiego i stresującego procesu. :-)

      Miłego piątku :-)


      Re: TGIF :-)))
      ewa553 31.08.12, 09:00 Odpowiedz
      az dwa razy spojrzalam na termometr zanim uwierzylam: 16 stopni! Wczoraj bylo jeszcze ponad 20. Nagle nie wiem co ubrac:)))) Tak jest u mnie zawsze na koniec zimy i lata. Nagle nie pamietam, co sie nosilo:)))) Po wczorajszym leniwym dniu w domu czas wyjsc i zalatwic kilka spraw. Ale tez bez pospiechu, bez przymusowych terminow. Tak lubie.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 185 :-))) 31.08.12, 16:10
      izaak uderzl na luizjane
      jak zwykle przy burzy tropikalnej, lub huraganie nastepuje zlamanie pogody na polowie kontynentu
      wczoraj dujaly wiatry tak, ze wiekszosc donic poprzewracanych, swiatlo migalo dziwnie- bo tu prawie wszystkie kable wisza pol luzem lub w klebach

      dzis wyraznie chlodniej i pada


      to nasz ostatni dlugi weekend wakacyjny, swieto pracy i w zaleznosci od rozglosnii radiowej mamy miec : duchote i przelotne burze
      ochlodzenie i obfite opady
      piekne slonce do poniedzialku


      we wtorek mamy wybory lokalne, moze cyrk medialny wyhamuje?
      • ewa553 Ameryka jest wspaniala! 31.08.12, 17:22

        Macie trzy pogody do wyboru - imponujace:)))) I egal co przyjdzie to meteorolodzy moga powiedziec, ze wiekszasc mieszkancow tak wybrala. cool!
    • ewa553 Re:a propos srulum: 31.08.12, 17:27

      przeczytalam tam wlasnie, ze do Jutki sie taki jeden wlamal i okradl. A wczoraj w mojej gazecie przeczytalam, ze do starszej pani wlamal sie facet i jak wszedl do sypialni to ona wstala i pogonila go laskom, co to ja do chodzenia miala. Tak go wystraszyla, ze uciekl gubiac lupy. Wiek pani: 99 lat!!!!! A Ty Jutka taka mloda i oprychowi nie dalas rady! Zawstydzam Cie niniejszym.
      • jutka1 Re:a propos srulum: 01.09.12, 09:02
        Muszę popracować nad asertywnością najwyraźniej. :-)
    • jutka1 Sobota, słonecznie i zimno 01.09.12, 09:10
      Jest 10 stopni. No wiecie ludzie...
      Ale przynajmniej świeci słońce.
      Zaraz idę do sklepu jakąś strawę nabyć na obiad z Xurkiem. :-)
      Po południu muszę pracować. Jutro też.

      Ale tak wewogle ;-) to jest fajnie. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D
      • maria421 Re: Sobota, słonecznie i zimno 01.09.12, 09:16
        Slonecznie, spokojnie, 15 stopni na termometrze.
        Katar nadal trzyma i meczy, ale poza tym, wszystko OK.

        Milego wspolnego obiadu Jutce i Xurkowi!
        • ewa553 Re: Sobota, słonecznie i zimno 01.09.12, 10:11
          16 stopni, bezslonecznie. Zafundowalam sobie dzien na luziku. Chyba ostatnio przesadzilam z nadmiarem zadan i jeszcze pare dni i wyladowala bym na oddziale zamknietym....
          Jutro jest wedrowka, ale dzis sobie pojde sama polazic po polach bez gadania i omawiania, spokojnie oddychajac juz prawie jesiennym powietrzem.
          Jutce i Xurkowi zycze milego spotkania!!!
          • iwannabesedated Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 16:25
            O 7 rano mnie obudziły odgłosy, jakby się odbywał jakiś festyn. Nagłośnione nawoływania, muzyka umpa-umpa, trwało to ze 3 godziny. Do tej pory nie wiem co to było, ale podejrzewam księży znad jeziorka Balaton o te ekscesy, bo nikt inny nie wpada na pomysły aż tak diabelskie. Pamiętam kilka lat temu wpadli na pomysł aby nagłośnić dzwon kościelny i tak napierdalali na całą okolicę też o nieboskich porach. Z drugiej strony ludność zamieszkująca centrum Warszawy, w dużej mierze emeryci, żąda ciszy nocnej od 22 i zamknięcia przykawiarnianych ogródków. I chyba natężenie tego konfliktu będzie rosło, bo już szczególnie w tym roku jest mnóstwo miejsc na zewnątrz, gdzie można siedzieć na leżakach, wisieć na hamakach, kitosić się na ogromnych poduchach, słuchając bardzo fajnej miksowanej przed DJ'ów muzyki lub granej na żywo. Nie jest to szczególnie głośne, no ale pewnie może i przeszkadzać. Z całym współczuciem dla ludzi przyzwyczajonych do mieszkania, powiedzmy na Dynasach od powiedzmy wojny, i przywykłych, że panuje tam martwa i permanentna cisza, i którzy nagle znajdują na trawniku wylegujących się na leżakach gości Kawki, no to może powodować terytorialny bulwers i protest. Mniej więcej pewnie taki stosunek się ma, jak ja do napierdalających dzwonem o piątej rano księży :))) W każdym razie, w tym wypadku cieszę się, że jestem we większości i zmiana podąża w moim kierunku to znaczy przykawiarnianych ogródków i najtlajfu w Warszawie, a nie w kierunku stereo-mszy o brzasku :)))
            • jutka1 Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 16:43
              Mattcobosco, Stokrocie, umpaumpa o 7 rano??? Grrrrrrrrr....

              Ja z kolei siedzę i piszę, bo muszę jedną rzecz wysłać przed wieczorem. Xurek niedawno wyszedł(a), fajnie było. :-)))
              • ewa553 Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 16:50
                Xurek nie jest kameleon tylko jakies inne stworzenie co to rownoczesnie w kilku miejscach wystepuje. Rozne zrodla podaja dzis kilka roznych miejsc pobytu:))))
              • iwannabesedated Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 16:52
                Hej, boska boskość, mam nadzieję, że się nagadałyście trochę kobity :)))
                Ja przedwczoraj byłam w kawiarni ze starym dobrym znajomym. No i gadaliśmy sobie, między innymi o różnych, hm, sposobach bycia? W rodzinach, na przykład. Otóż w mojej i jego rodzinie się nie krzyczy na siebie. A u jego żony w rodzinie, szczególnie w części pochodzenia rosyjskiego, jest styl bycia bardzo emocjonalny, głośny, intensywny. No i kumpel z pewną dozą bulwersu, opowiadał, że wzniecili między sobą przy świątecznym stole tak namiętną dyskusję, że jeden, z braku argumentów, na ten stół wszedł i pokazał dupę :)))
                • maria421 Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 17:00
                  Nie znosze krzyczenia na siebie. Nie potrafie krzyczec, nie cierpie jak ktos do mnie mowi podniesionym glosem, zle sie czuje w towarzystwie gdzie ludzie na siebie krzycza.

                • jutka1 Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 17:01
                  No, pół świata śmy zbawiły. Druga połowa na następne posiedzenie. :-)))

                  Historia z dupą: mniód i malyna! :-)))
            • ewa553 Re: Sobota, pochmurno lecz ciepło 01.09.12, 16:46
              dzwony koscielne o bladym swicie?? Dziwne obyczaje macie w tej Polsce. U nas Urzad Porzadkowy zakazal nawet w niektorych kosciolach Aniol Panski (12 w poludnie).
              I co to za Balaton i ksieza znad tegoz? Prosze o wyjasnienia.
    • iwannabesedated Niedziela 02.09.12, 17:00
      Forum zamarło, chyba wszystkimi, którzy go znali (ja tylko z czytania), odejście Prezesa Baloo wstrząsnęło.

      Pozwolę jednak sobie napisać. Niedziela. Ciepło, i przezierające przez chmury słońce. I wrzesień już. Wczoraj zrobiłam gulasz, który opiszę na wątku kulinarnym, oraz śnił mi się sen który zreferuję na Snulum. Na allegro baba ze mną walczyła zajadle o torbę Eda Hardy, niby ona wygrała a ja nie, ale ona jest teraz do tyłu 180 złotych (kwota jak na Allegro szalona), a ja jestem do przodu masywny zastrzyk adrenaliny jaki z tego ze wszechmiar ekscytującego pojedynku miałam :))) Myślę, że teraz zróżnicuję moją taktykę na Allegro, bo do tej pory wynajdywałam naprawdę za grosze rzeczy, które z jakiegoś powodu umykały ludzkiej uwadze. I nie chciał ich nikt oprócz mnie. Zaraz zamieszczę też na Urodzie kilka linków do takich rzeczy. Teraz natomiast widzę, że uczciwa walka o coś co jest naprawdę fajne, nawet jeśli są to większe pieniądze - także jest niezwykle satysfakcjonująca. Nawet jeśli się przegra. Tylko trzeba mieć umiar i umieć przestać dokładnie wtedy, kiedy kwota osiągnie maksymalny dla nas poziom komfortu.
      • jutka1 Re: Niedziela 02.09.12, 22:12
        No tak jakoś nie wiedziałam, co napisać w pierwszej połowie dnia. A potem poszłam na spotkanie zawodowe, a potem wróciłam i zastygłam, zastanawiając się, czy na kolację chcę jajecznicę na boczku, czy kraba. W końcu zjadłam kanapkę z szynką, pomidorem i jajkiem na twardo na pumperniklu pomazanym musztardą dijon.

        Jutro poczta, bank, kilka telefonów, a poza tym postaram się odpocząć.
        • iwannabesedated Re: Niedziela 03.09.12, 00:12
          A ja na kolację zjadłam kanapki z szynką dojrzewającą i serem mierzwionym. Co mi przypomina, jak kiedyś na Primie, w erze wielo-nikowej, kiedy to ro-beret jako guajazyl podrywał marcelinę, Pytoński jako Zuzanna F. sprzątał zarzygane korytarze, a ja jako Agent Mossadu Srul Messerschmitt proponowałam Końcówce, że w zamian za przekazanie tajnych informacji przyjdę i go przelecę obrzezanym kutasem, ktoś, chyba Rose stworzył sobie nika Królewna Śnieżka i napisał pod postem gdzie Luiza wychwalała zalety jaśminowej zielonej herbaty, no więc Królewna napisała, że skoro się wszyscy bawią, to ona też, i że przeszła się właśnie po ogrodzie a potem zrobiła kupkę. Nie wiem czemu to zapamiętałam, ale jakoś mi tak teraz przyszło do głowy.
          • jutka1 Re: Niedziela 03.09.12, 01:19
            Pojechałaś po bandzie. :-))) Zapomniałaś o tym, że byłaś moją córką Moniką, której kazałam kupować mrożonego dorsza na obiad. :-)))
            Ech... to były czasy...
            • iwannabesedated Re: Niedziela 03.09.12, 02:14
              Jak możesz... Oczywiście, pamiętam mojego nika Monika_dziewczyna_ratownika, który był córką Twojego nika Zuzanna F. Pojechałam po bandzie wtedy, a teraz jedynie wspominam czasy chmurne i durne :))) I się cieszę, że mam co.
              • roseanne Re: Niedziela 03.09.12, 05:10
                no niestety, ja nie krolewna, eh klub, to byli czasy...

                skad wiadomosc o Baloo?
                • maria421 Re: Niedziela 03.09.12, 09:02
                  Czego to sie czlowiek nie dowie....
                  Wychodzi na to, ze tylko ja jedna zawsze pisalam pod tym samym nickeim.

                  Tez bym chciala wiedziec skad wiadomosc o Baloo.
                  On mial trojke malych dzieci :(
                  • jutka1 Re: Niedziela 03.09.12, 09:25
                    Od mojej serdecznej przyjaciółki, co Go znała w realu.
                    O chorobie wiedziałam od jakiegoś czasu.
                    • ewa553 Re: Niedziela 03.09.12, 09:50
                      jestem z czasow po-Baloo i szczerze Wam zazdroszcze wspomnien z tamtych czasow. Byly piekne historie, swietne dialogi. Pamietam Szopke, ktora tu ktos kiedys odkurzal.

                      Moja niedziela byla piekna, cudowna sloneczna pogoda, fantastyczne okolice i wejscie na najwyzsza gorke w okolicy - Donnersberg, 690 m. Widoki z gory az do Vogezow, swietna zabawa w dobrym towarzystwie. Po wedrowce zakonczenie u Greka i potem z pelnym zoladkiem nie moglam pol nocy zasnac:((((( Mile zlego poczatki.... Wycieczkowicze pomogli mi w bardzo aktywny sposob zjadajac duzy zapas ogrodowych pomidorow i mniejszy zapas ogrodowych jablek. Ide dzis zbierac kolejne pomidory. Kogo uszczesliwic? Nie chce Wam sie przyjechac? OK, zamroze.
    • ewa553 wczoraj w lesie 03.09.12, 10:25

      przypomnialo mi sie, dlaczego wczoraj nie moglam zasnac: meczylo mnie to, co zaszlo przy schodzeniu z gorki. Otoz po jakichs 20 min schodzenia znalezlismy na drodze lesnej plecak. Jak chlopcy go otwierali, to sie schowalam, balam sie wybuchu. Ale nie doszlo do ostatecznosci. Plecak byl zielony, nieturystyczny, nalezal wyraznie do jakiegos mysliwego. Nie bylo w srodku dokumentow, ale rozne osobiste rzeczy, m.in. bardzo droga, olbrzymia mysliwska lorneta. Na paskach w dwu miejscach bylo napisane nazwisko wlasciciela. Zadzwonilam pod 110, ale tamtejszy policjant wykrecil sie sianem mowiac, ze nie zna okolic z ktorych dzwonie i podal mi inny numer, blizej Donnersberg. Mialam bardzo dluga rozmowe z policjantem, ktory mial rozne pomysly ktore mialy go uwolnic od ruszenia dupa z rewiru. Kazal mi np. wejsc spowrotem na gorke i zaniesc plecach do tamtejszego schroniska. Potem kazal go sobie przywiezc. Jak mu powiedzialam ze parkujemy gdzie indziej i jedziemy do domu w odwrotna strone to powiedzial ze nie szkodzi, mamy z plecakiem wpasc do niego. Zadnych takich propozycji nie przyjelismy. Jako amatorka filmow kryminalnych powiedzialam mu, ze plecak lezy juz ze 2-3 dni (sadzac ze stanu wilgotnosci) i ze moze sie przeciez ktos znajdowac w trudnej sytuacji wiec chyba wazne jest aby sobie obejrzal w ktorym to jest miejscu. Powyzej, jakies 100 metrow pod gorke stala wysoka ambona (takie miejsce z ktorego mysliwy strzelaja do niewinnych zwierzatek). Moze ktos tam ulegl wypadkowi? Jeden z kolegow wszedl nawet na gore i przeszukal okolice, nilogo nie znalazl. Nie daje mi to teraz spokoju, bo przeciez cos sie musialo zdarzyc. Nikt nie zostawia plecaka ot tak, szczegolnie z droga zawartoscia. Myslicie ze moge zadzwonic na ta policje zeby sie czegos dowiedziec? To mi naprawde nie daje spokoju....
      • jutka1 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 10:32
        Co w końcu z tym plecakiem zrobiliście?

        Nie sądzę, żeby policja udzielała takich informacji przez telefon.
        • ewa553 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 10:46
          poniewaz schodzilismy juz bardzo szeroka droga lesna, taka ktora auta lesnikow moga wjechac na gore, wiec powiedzialam pilicjantowi ktory udawal glupa na jakim jestesmy szlaku, jak daleko odeszlismy z gory i postawilismy plecak o metr blizej, na drodze, tak zeby go bez trudu znalezli.
          • jutka1 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 11:41
            Czyli jak właściciel plecaka wróci po niego, to nie znajdzie?
            • maria421 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 12:32
              Piekna dzisiaj pogoda.
              Nie moge dorwac telefonicznie przyjaciolki ktora chce wyciagnac na sobotni wernisaz na ktory jestem zaproszona, a samej mi sie nie chce.
              A na ten wernisaz mialam ja zaprosic przy kieliszku wina z zakaska u mnie.
              Nic to, dalej bede probowac.
              • ewa553 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 12:41
                Jutka, przesunelismy ten plecak tylko kawalek na droge, zeby go policja znalazla. Dzwonilam do nich jednak teraz. Plecak wczoraj zabrali, wlasciciela znalezli. Zyje! Na sto procent schlal sie z kolegami mysliwymi..... Pamietam faceta ktory na jakiejs wieczornej balandze zostawil okulary w lokalu i nigdy ich nie odzyskal: nie pamietal gdzie pil.....
                • jutka1 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 12:49
                  Czyli szczęśliwe zakończenie, brawo! :-)
                  • xurek Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 13:02
                    wlasnie koncze dzisiejszy kierat, za chwile przychodzi makler, potem dentysta a potem porzadkowanie domowego rozp.... :).
                    Wrocilismy wczoraj po 1-szej w nocy, Piranha musiala isc dzisiaj na 8:20 na dwie godziny do szkoly, bo cos bardzo waznego. Wstal nawet bez oporu :).

                    U Jutki bylo przemilo, mieszkanie przemilusie, balkon jak na paryskie warkunki gigantyczny wprost :). Jutka, z cala pewnoscia znow sie zjawie, bo Paryz dobrze na mnie dziala (na moj porfel mniej :). Zrobilam mase zdjec na Sekwanie, moze uda mi sie w najblizszej przyszlosci wkleic.
                    • jutka1 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 13:58
                      Paryż ma to do siebie, że dobrze robi. :-)))
                      Dawaj tylko znać z pewnym wyprzedzeniem, żebym była, bo przede mną sporo podróżowania. :-)
                      • iwannabesedated Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 20:01
                        Dziewczyny, jestem rozanielona... Mój gulasz "przegryzłwszy się" osiągnął stan perfekcji. Bosz...
                        Xurku i Pytoński, cieszę się że się spiknąwszy w swoich bardzo zajętych zajętościach, spędziłyście miło czas ze sobą. Xurku, czy dentysta przyjeżdża do Ciebie do domu i Cię tam obrabia? Boruje zęby w kiblu lub kuchni? Nie wiem czy tak bym chciała, to mi przypomina kiedyś na Brooklynie taką kuchnię, gdzie pod ladą kuchenną stał sracz. I się tę ladę unosiło do góry i zasiadało wpomiędzy kuchenką oraz zlewem. Trochę nie to w to, moim zdaniem.
                        Marysiu, muszę Ci zwrócić uwagę (bo Pytońskiego już ochrzaniłam z tego powodu), że przy okazji czyjejś śmierci wykrzykiwać ile ta osoba to miała dzieci, czyteż żon, no to co? Znaczy jakby tych dzieci nie miał, to kit z nim? Kogo to obchodzi, jeśli umrze ktoś bezdzietny lub bezżenny? Niefajne to. Baloo miał owszem trójkę od kilku do kilkunastu lat dzieciaków - 10 lat temu. Więc to teraz są dorośli ludzie, co nie znaczy że ich strata jest mniej bolesna. A może był upierdliwy i nieznośny rodzinnie i ulga to była wielka? Tego nie wiem, natomiast pamiętam jego osobistą charyzmę, lecz zarazem nadzwyczaj subtelnie inteligentne komentarze, puszczane od czasu do czasu, które szły w pięty tysiąc razy bardziej niż durne napieprzania trolli. Z pewnością ciekawa, złożona i fascynująca osobowość. Tego żałuję, natomiast jego stan cywilny, to czy miał dzieci 0 czy 100 i czy one były oseskami czy studentami, mojego odczucia kompletnie nie zmienia.
                        • maria421 Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 22:26
                          Dorotko, Baloo bardzo lubilam niezaleznie od jego stanu cywilnego i gdybym o jego dzieciach nie wiedziala, zalowalabym go tak samo.

                          Ale zawsze tak jest ze czyjas smierc wywoluje u nas nie tylko zal po czlowieku ktory byl i nagle go nie ma i nigdy juz nie bedzie, lecz rowniez wspolczucie dla jego najblizszych.
                          Tak wiec wspomnienie o 3 dzieci Baloo bylo moim wyrazem wspolczucia dla nich i naprawde nie widze w tym nic niestosownego.
                          • iwannabesedated Re: wczoraj w lesie 03.09.12, 23:13
                            Ależ oczywiście Marysiu. Jesteś z tego znana, że nigdy w swoim zachowaniu nie widzisz nic niestosownego. Jeszcze nie zdarzyło się tutaj abyś się przyznała do popełnienia gafy, faux pas, lub po prostu do błędu :)))

                            Tak, że i w tej sytuacji, jedynie Ci zwracam uwagę, dla zachowania formy, zaś w ogóle nie licząc na jakikolwiek skutek.

                            W starożytnym Rzymie ponoć babom jako epitafium pisano, "była dobrą żoną, mełła wełnę". Tym określano wartość osoby. W takim razie, gdy umierała kobieta, pewnie wykrzykiwano "boże, tyle wełny jeszcze do zememłania zostawiła!". Istotnie, wełna była dla owej społeczności ważna, i myśl zaraz automatycznie płynęła w kierunku tej wełny i kto teraz ją będzie mełł. Albo, że nikt jej nie zmemła i taka zostanie - niezmemłana. Postrzeganie ludzi, nie jako jednostek, tylko w kontekście roli jaką mają do spełnienia wobec innych ludzi lub wobec wełny, widać do dzisiaj nam pozostało.
                            • maria421 Re: wczoraj w lesie 04.09.12, 08:58
                              Dorota, a skad wiesz ze akurat Twoje podejscie do ludzkiej smierci , czyli zal tylko zmarlego, a nie rownoczesny zal tych dla ktorych jego smierc moze byc zyciowa tragedia, jest sluszne?

                              Czlowiek jako jednostka nie zyje w prozni, zyje w roznych powiazaniach z innymi ludzmi i te powiazania wlasnie go ksztaltuja jako jednostke.
                              • iwannabesedated Re: wczoraj w lesie 04.09.12, 15:28
                                Nie jest może słuszne moje podejście, ale jest w moim interesie, Marysiu :)))

                                Gdybym, powiedzmy ja umarła, to nie chciałabym aby powiedziano, "no tak, ale nie miała trójki małych dzieci, więc w sumie co za strata, niech ją szlag. Kij jej na grób. "

                                Powiązania są owszem, bardzo ważne, ale tak naprawdę to nie wiemy nic o rodzinnych powiązaniach naszego Prezesa. Posługujesz się pewnym szablonem, i pewne rzeczy bierzesz za oczywistość, Marysiu. Już sobie wyobraziłaś trójkę płaczących osesków i się użaliłaś nad nimi. Tylko, że tych osesków nie ma, są wytworem Twojej wyobraźni. A kto jest, tego nie wiemy. Dlatego wolę myśleć o tym co ta strata konkretnie znaczy dla mnie, bo o tym coś wiem. Zamiast tworzyć w wyobraźni tłumy żałobników i się użalać nad ich domniemaną stratą.
                                • maria421 Re: wczoraj w lesie 04.09.12, 16:16
                                  Dorota, bo chyba wezme kija na Ciebie :)

                                  Do jasnej niepodleglej, Ty nie jestes mniej warta niz ktos, kto ma dzieci! Ja majaca jedno dziecko nie czuje sie mniej warta niz matka czworki dzieci!

                                  Tu chodzi o zwykle wspolczucie dla tych dzieciakow po stracie ojca, a ta nigdy nie jest strata domniemana.
                                  • iwannabesedated Re: wczoraj w lesie 04.09.12, 17:08
                                    Oj dobrze, dobrze Marysiu :)))

                                    Wiesz, że po prostu uwielbiam dyskutować z Tobą:)
                                    • maria421 Re: wczoraj w lesie 04.09.12, 19:02
                                      iwannabesedated napisała:

                                      > Oj dobrze, dobrze Marysiu :)))
                                      >
                                      > Wiesz, że po prostu uwielbiam dyskutować z Tobą:)
                                      >
                                      >
                                      Eeee tam. Kija sie przestraszylas i tyle ;)
                                      • jutka1 Kij kijem... 04.09.12, 20:03
                                        Kij kijem... :-)
                                        ... a ja sobie zdałam sprawę, że niedługo będę mieć 45000 wpisów na GW. Ja pierdziaczę... Odpełzam kroczonc za kanapę i poleję się domestosem. KJAP.
                                        :-)
                                        • jutka1 sorry, 46000... o KJAP ntxt 04.09.12, 20:06

                                    • chris-joe Re: wczoraj w lesie 06.09.12, 20:14
                                      Sie z wanna uwielbiam nie zgadzac, wiec tu zgrzyt okropny, bo sie zgadzam w rozciaglosci. Tez mnie zazwyczaj mierza te wyliczanki dziatek nieboszczykow. Bo czemu taka raza nie wylicza sie NIGDY przyjaciol na przyklad, ktorzy skowyczec po stracie moga glosniej i bolesniej, niz te obowiazkowe dziatki?
                                      Rozumiem uklon w strone zalobnikow z jednostki podstawowej, jednak najczesciej mi to jedzie zwyklym bezmyslnym nawykiem. I w istocie konkluzja sie wpycha, ze jak zostawil zone i dziatki, to dopiero prawdziwa zaloba i drama. Jesli zas nie zostawil, to szerokiej drogi, pies go ruchal, jesli nigdy nie zatroszczyl sie nawet by NAPRAWDE zaistniec.
                                      • jutka1 Re: wczoraj w lesie 07.09.12, 11:32
                                        Aaaamen to that. :-)
    • ewa553 przepraszam ze sie wtracam, 04.09.12, 09:39

      ale dla mnie naturalne jest to, co mowi Maryska. To jest refleksja ktora natychmiast po czyjejs smierci i umnie sie pojawia. Wiadoosc czy ktos cierpial, czy mial szczescie po prostu zasnac, czy zostawil rodzine, ktorej sie wspolczuje. Czy to Ty ustalasz normy zaloby Dorotko, czy tez ktos kiedys ustalil ze nalezy zachowac cisze po czyjejs smierci? Mnie ta uwaga Maryski zblizyla jakos postac Baloo, ktorego znalam tylko ze wspomnien Waszych i krotkich wpisow na Forum Humorum. Nie wiem czy byl mlody/stary. Zal mi przede wszystkim tych (rodzina, forumowicze), ktorzy go stracili.
      Wiec mysle ze nie musimy sie stosowac do norm, ktore polecasz.
      • iwannabesedated Re: przepraszam ze sie wtracam, 04.09.12, 15:44
        Ależ wtrącaj się Ewciu ile chcesz. Do tego co piszesz odniosłam się w poście do Marysi, nie widziałam, że się tutaj dopisałaś.

        Ja niczego nie zalecam, jedynie zauważam, że reakcje które obydwie uważacie za "naturalne" i "oczywiste" mogą być kompletnie bezsensowne :))) Wszyscy rzecz jasna mamy mnóstwo takich reakcji "z automatu", i warto od czasu do czasu się zastanowić nad nimi. Kiedyś na przykład, "naturalne" było, że jak zgwałcono babę, to musiała być jakaś jej wina w tym. Potem jednak, tę "naturalną" i "oczywistą" reakcję zmodyfikowano. Niedawno w mojej rodzinie zmarł pewien wuj. I część rodziny istotnie cierpiała, bo mimo że wuj był anegdotycznie upierdliwy, no to jednak go kochali właśnie takim. A część cieszyła się, bo po bogatym wuju odziedziczyli pieniądze i zniknął przykry obowiązek kontaktów z nim, bowiem potrafił być naprawdę nieznośny.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 185 :-))) 04.09.12, 09:42
      u mnie juz 23 stopnie. Spedze dzien ze zlamana stopa w ogrodzie. Mam sporo pracy i wywiezienie zielsk. A wieczorem zebranie na ktore nie mam ochoty, ale trzeba sie bedzie pokazac. Dla poprawienia nastroju postaram sie przynajmniej pol godziny spoznic:)))
      • jutka1 Wtorek 04.09.12, 10:28
        Słońce, 15 C, ma dojść do 25 C. Spędzę dziś trochę czasu na balkonie, czytając i zajmując się roślinnością. Dzięki wiedzy Luizy zrobiłam wczoraj płyn do psikania i popsikałam obficie na insekty, dzisiaj będę myć rośliny szmatką, obcinać co trzeba i wyrzucę opadnięte liście. Poza tym poczytam książkę i połączę przyjemne z pożytecznym. :-)

        Odpukać, szykuje mi się spokojny dzień. :-)
        • iwannabesedated Apropos płynu do psikania... 04.09.12, 15:33
          ... pamiętam kilka lat temu miałam w ogródku plagę mszyc. No i ktoś polecił zrobić płyn do psikania z rozgniecionego czosnku. Żeby się dobrze odstał. Wykonałam płyn, dobrze się odstał, no i dokonałam obpsiku. Nie wiem czy był skuteczny na mszyce. Chyba nie. Natomiast płyn tak śmierdział, że przez dwa dni nie mogłam w ogóle wychodzić do ogródka :)))

          Oczywiście, płyn Luizy to insza inszość, tak przypomniało mi się tylko, gwoli aproposu.
    • jutka1 Środa, pochmurno 05.09.12, 09:33
      Jest szaro, mgła. Podobno ma dojść do 24 C i podobno ma się przejaśnić. Zobaczymy.
      Dzień zapowiada się spokojnie. Odpukać. Kilka maili do wysłania, a poza tym czas dla siebie. Jippi. :-D
      Miłego dnia życzę. :-)
      • maria421 Re: Środa, pochmurno 05.09.12, 10:09
        Tutaj podobnie, ale wczoraj byl przepiekny dzien.
        Zapomnialam doniesc ze moja przyjaciolke wreszcie dorwalam, sciagnelam ja do siebie na plotki, wypilysmy razem flaszke prosecco, ale ciagle nie wiem czy ona ze mna na ten wernisaz w sobote pojedzie czy nie. Sama nie mam ochoty.
        • jutka1 Re: Środa, pochmurno 05.09.12, 10:14
          Zapomniałaś zapytać? :-)
          • maria421 Re: Środa, pochmurno 05.09.12, 14:29
            Zapytac zapytalam, ale ona jeszcze nie wie, czy bedzie mogla czy nie.
            • jutka1 Re: Środa, pochmurno 05.09.12, 14:42
              Też nie lubię sama chodzić na wernisaże.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 185 :-))) 05.09.12, 17:34
      wczorajsze wybory lokalne wygrala partia separasistowska, bedzie pierwsza pani premier quebecku od baaaardzo dawna
      w czasie jej plomiennej mowy zwycieskiej wtargnal do lokum jakis wariat i zaczal strzelac, zabil jedna osobe, druga ranil, podpalil jeszcze cos na koniec, policja zlapala i teraz bada sprawe


      a co, jzk polityka to polityka


      za oknem szaro i bardzo przyjemnie, nie duszno
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 185 :-))) 06.09.12, 20:18
        ta "separasistowska" kupuje na pniu, bardzo mnie sie podoba :)
    • ewa553 dzien byl mimo wszystko piekny... 05.09.12, 20:04

      Pogoda nie taka piekna jak wczoraj czy w niedziele, ale pojechalismy sobie na wycieczke bynajmniej nie wedrowkowa, tylko na obcasikach. Pojechalismy do lokalu ktory odkrylam w niedziele u stop gorki na ktorej bylismy. Po prostu pieknie tam! Jak w Tyrolu. Dom z grubych bali na stoku gorki, widok jak trzeba, jedlismy pysznie na tarasie. A potem kolega sprawil mi jeszcze niespodzianke i pojechalismy wieloma serpentynami do ruin zamczyska gdzie wysluchalam bardzo dlugiej i ciekawej lekcji historii, bo historia to jego hobby. A losy zamczyska zaiste ciekawe, czytalam na tablicy informacyjnej jak to przechodzilo z rak francuskich do austriackich a takze badenskich i bawarskich (kolejnosc inna) i myslalam o losach kolejnych posiadaczy. I chodzilismy (ja na obcasikach) po ruinach podziwiajac widoki i robiac sporo zdjec. A jak wracalismy po poludniu do domu to zaczelo siapic i pomyslalam sobie ze widocznie zasluzylam sobie na to, zeby miec sucha wycieczke.
      • maria421 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 05.09.12, 22:15
        U nas od rana siapil deszcz. Wykonalam dzisiaj tylko tyle, ile musialam, ani mniej, ani wiecej.
        A poza tym, niech mnie ktos uszczypnie, bo czasami wydaje mi sie ze to tylko sen... ;)
        • ewa553 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 06.09.12, 08:38
          ja Cie nie uszczypne Mario: snij dalej ten swoj piekny sen!
          • maria421 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 06.09.12, 08:46
            Ewa, ja sie sama szczypie, ale jest tak samo, wiec to pewnie nie jest sen :)

            Musze sie przygotowac do dzisiejszej dlugiej rozmowy telefonicznej z adwokatka w Mediolanie. Zdaje sie ze kolejny sen zaczyna sie spelniac ....

            Poza tym, pogoda jesienna, ale zapowiadaja do 30 stopni w weekend.
            • ewa553 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 06.09.12, 09:15
              Jaki masz sen o Mediolanie?
              • maria421 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 06.09.12, 09:35
                ewa553 napisała:

                > Jaki masz sen o Mediolanie?

                Mam sen wyjscia z koszmaru wloskiego sadownictwa, pomyslnego zakonczenia kosztownej sprawy wlokacej sie latami.

                P.S. Nie, nie jestem scigana :)
                • iwannabesedated ... teraz ja 06.09.12, 15:35
                  Teraz ja tu przyjdę, i się będę darła grubym głosem:

                  SZYFREM! SZYFREM TU GADACIE MIĘDZY SOBĄ!!!!

                  HAHAHA!
                  • ewa553 Re: ... teraz ja 06.09.12, 16:49
                    obsmialam sie. To Ci sie udalo!
                  • maria421 Re: ... teraz ja 06.09.12, 19:16
                    nabesedated napisała:

                    > Teraz ja tu przyjdę, i się będę darła grubym głosem:
                    >
                    > SZYFREM! SZYFREM TU GADACIE MIĘDZY SOBĄ!!!!
                    >
                    > HAHAHA!

                    Szyfrem do mnie mow, mow szyfrem,
                    by nikt obcy twoich slow nie slyszal ...

                    :-))))

                • maria421 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 06.09.12, 19:17
                  Sen o rozwiazaniu wloskiego prawnego wezla gordyjskiego niestety nie spelni sie tak szybko jak bym chciala :(

                  • iwannabesedated Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 07.09.12, 01:37
                    ... to musisz więcej spać :)
                    • maria421 Re: dzien byl mimo wszystko piekny... 07.09.12, 09:31
                      iwannabesedated napisała:

                      > ... to musisz więcej spać :)
                      >
                      Dzisiaj spalam do 8.30. Wyjatkowo dlugo :)
    • jutka1 Czwartek 06.09.12, 10:16
      Zapowiada się bardzo przyjemny dzień: bezchmurny i niezbyt gorący, 22 C. Jutro też pełne słońce i 26 C. Trzeba korzystać, póki jesień na dobre nie zawita.
      W planie dnia czytanie i czyszczenie roślin z gadziny, szmatką. Może jakąś sjestę sobie strzelę, jeśli zajdzie taka potrzeba. :-)
      • iwannabesedated Re: Czwartek 07.09.12, 01:47
        Pyt mi niedawno opowiadał, że mu się przyczepiła piosenka "Nim wstanie dzień", oryginalne wykonanie Edmund Fetting. Ale ja lubię tę wersję Raz Dwa Trzy (Pyt nie słuchaj, bo znów się do Ciebie przyczepi):

        www.youtube.com/watch?v=angVOLfWkco
        To mnie się tak przyczepił fragment wiersza Świetlickiego, "dziś dzień jest kreatywny bardzo, słoń zrobił kupę w cyrku", nosz co za makabra. Co chwila mnie to nachodzi :)))

        Ale tak czy siak, dzień był przyjemny bardzo. W ulubionej kawiarni na Brackiej znów cisza, spokój, można w kącie zaszyć się i gapić. Przez rozsunięte drzwi gapić na ulicę, słuchać fajnej muzyki, patrzeć jak na drewnianą podłogę wiatr wwiał pierwsze tej jesieni żółte liście. Bardzo jestem szczęśliwa z tego "odzysku" kawiarni, bo w pewnym momencie stała się modna wśród wojujących rodziców karmiących i miał tam miejsce ów incydent zmieniania pieluchy na kawiarnianym stoliku. Ale to przeszło jakoś, wojujący karmiący się przenieśli gdzie indziej. Albo im dzieci dorosły, pokończyły studia i poszły do pracy a oni zestarzeli się i umarli, bo tak naprawdę to było w innym kraju, i się nie liczy. Albo sobie to wyobraziłam, albo miałam gorączkę :)))
        • maria421 Re: Czwartek 07.09.12, 09:36
          Zapowiada sie piekny dzien.

          Spodziewam sie dzisiaj wizyty dwoch panow. Pierwszy ma przyjsc za pol godziny, drugi po poludniu.

          Pierwszy jest agentem ubezpieczeniowym, drugi malarzem pokojowym, pardon, specjalista od "rozbudowy i odbudowy wnetrz". Przy okazji spiewa w chorze tutejszego teatru miejskiego. Albo i odwrotnie.

          • ewa553 piatek, piatek mociumpanie! 07.09.12, 09:40

            a Jutka zaspala:)))) jest 19 stopni, kilka terminow do odwalenia. na dodatek zle zaplanowalam i bede musiala z wywieszonym jezykiem biegac. trudno.
          • jutka1 TGIF :-))) 07.09.12, 10:05
            Znowu piątek. :-) A ponieważ piątek, to nakarmiłam roślinność domową, zaraz zajmę się balkonową. Poza tym mam plany leniwe: poczytam Davida Grossmana, zrobię pranie, może coś ugotuję, coś tam skrobnę. Spokojnie i bez pośpiechu. Lubię. :-)
            Ma być dziś słonecznie i 26 C. Też lubię. :-)
            Miłego piątku. :-)
            • maria421 Re: TGIF :-))) 07.09.12, 11:29
              Jednak na jutrzejszy wernisaz nie pojade, bo sie przyjacolka wycofala a sama nie mam ochoty.
              Tym bardziej ze jest to kawal za miastem , choc w przepieknej scenerii :

              https://land-leute-online.de/files/2011/05/riede.jpg
        • jutka1 Re: Czwartek 07.09.12, 11:30
          No i nawet nie musiałam słuchać, żeby znowu się do mnie przyczepiło! :-)))
          • iwannabesedated Re: Czwartek 07.09.12, 18:09
            ....morze przesławne, Bajkaaaale ty naaaaasz
            Łajbo dziurawa płyń burzy na przekór
            Żagle podarte wciągajcie na maaaaaszt....

            hehehe
            • jutka1 Re: Czwartek 07.09.12, 18:26
              To na mnie nie działa. :-)
              • iwannabesedated Re: Czwartek 07.09.12, 18:40
                Piszę w sensie "przylepienia" melodii. Przymus jej śpiewania, to już by było takie absurdalne ekstremum :)
                Wyobraź sobie, że tak sobie się tarasisz, i Cię ten Fetting bierze...
                • jutka1 Re: Czwartek 07.09.12, 18:44
                  Sadystka. :-)
                  Zapuszczam Cohena na antidotum. :-)))
    • ewa553 sloneczna sobota, 08.09.12, 08:39

      juz mam 23 stopnie. ma byc znowu upalne wochenende. czyli wiele godzin w cieniu gruszy. dobrze jest miec ogrod!
      • maria421 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 09:00
        Tu tez piekna pogoda i ma sie utrzymac przez caly weekend. Dobrze bo jutro jade do mojej corki.
        Pierwszy raz w zyciu corka oficjalnie zaprasza mnie do siebie na obiad. Ha! Niech sie stara, ciekawe co wymysli. Przy okazji zobacze jak sie dzieciaki (czyli ona i jej chlopak) urzadzily.
        • jutka1 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 09:14
          Tutaj takoż. Ma być dzisiaj 29 stopni, jutro 30 C, słoneczna patelnia. W poniedziałek i wtorek deszcze.
          Zaraz przychodzi PoS, po raz pierwszy od lipca. Jipppiiii :-)))
          W tym czasie pójdę na zakupy jedzeniowe; wzięło mnie, za poradą przyjaciółki, na wątróbkę :-), poza tym warzyw trochę trza kupić itepe.
          Po wyjściu PoSa mały obiad, potem z książką na balkonie. Zapowiada się bardzo miły dzień. :-D
          Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
          • ewa553 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 09:20
            jaka watrobke robisz? Ja bardzo lubie, ale niezwykle rzadko jem, watrobke drobiowa.
            Czasami jem u Chinczyka. Dawniej czesciej robilam w domu.
            • ewa553 Mario, 08.09.12, 09:21

              dobrze ze jestes matka a nie wredna tesciowa co to szuka dziury w calym:))) Dla Ani sa te odwiedziny na pewno wielkim przezyciem: po raz pierwszy zaprasza "na swoje".
              • maria421 Re: Mario, 08.09.12, 09:42
                Ewa, ja jeszcze nie jestem tesciowa:) Ale jezeli kiedys mam nia zostac, to chetnie nia bede dla Ani chlopaka, innego ziecia raczej sobie nie wyobrazam.

                Oni maja teraz wielka frajde ze wspolnym urzadzaniem sie, moja Ania nagle zapalala pasja do sprzatania i gotowania, czyli czyms czego dawniej nigdy nie przejawiala...

                Ja sie ciesze razem z nia.
            • jutka1 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 09:45
              Drobiową, duszę z cebulą i jabłkami na białym winie, z dodatkiem wielu ziół wszelakich. :-)
              • ewa553 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 10:03
                na pewno pycha! Ja zadnego "gurmeta" nie robilam, osypywalam maka i krotko dusilam z cebulka na masle. Do tego ziemniaczki, pycha! Jedyne co pamietam, ze raz po raz strzelala jakas watrobka w powietrze i ladowala na piecu...Tak juz ma ta drobiowa.
                • jutka1 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 12:23
                  Taką wersję też lubię. :-)
                • iwannabesedated Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 20:48
                  Latały Ci kurze wątroby Ewa po chałupie? A to dziwna dziwność, ja od czasu do czasu robię, ale takich fajerwerków podrobowych to nie miałam :)))
                  Pamiętam, jak byłam strasznie mała, to byłam z rodzicami w Rumunii, w Mamai. Trzy dni się chyba jechało pociągiem, przez tak zwany Związek Radziecki. Prócz tych wymazanych błotem gołych na plaży:

                  https://a.images.blip.tv/Ridavio-mudBath520.jpg

                  ... zapamiętałam też, że był ruszt na powietrzu gdzie robiono taką wątróbkę kurzą i podawano w tytce z pergaminu. A na blasze prażone orzechy i migdały :)))
                  • jutka1 Re: sloneczna sobota, 08.09.12, 23:35
                    A mnie, jak byłam z rodzicami w Bułgarii koło Warny, wtedy zaczęła się miełość do kebabcici. Mrumru. :-)))
                    • ewa553 Re: sloneczna sobota, 09.09.12, 09:15
                      kebabcici? maly kebab? Nie slyszalam. Cevapcici lub cevap znam z Jugoslawii, ale kebab poznalam dopiero tu od Turkow, choc tez bywalam w demoludach. Do Rumunii i Bulgarii jechalo sie z Katowic przez Czechoslowacje. Pamietam jesien 1968: jechalismy sleepingem i w Cz.musielismy sie plasko ulozyc i zaslonic okna....Nie musze chyba mowic jak nam to propaganda tlumaczyla: byla to wycieczka zorganizowana przez ZMS....

                      A kurze watrobki zawsze mi fruwaja - moze te niemieckie tak maja? W Polsce takich delikatesow nie znalam. Ciekawe co oni z watrobkami robili???? Wysylali na wwschod?
                      Na ten temat moznaby wiele opowiadac, nespa?
                      • jutka1 Re: sloneczna sobota, 09.09.12, 09:52
                        Źle napisałam nazwę, chodziło mi o to samo. :-)
                        www.essen-und-trinken.de/rezepte/klassiker/cevapcici.html
    • jutka1 Upalna słoneczna niedziela 09.09.12, 09:55
      Ma być dzisiaj słoneczna patelnia: 31 C.
      Zaraz pójdę na zakupy, zanim nie zrobi się zbyt gorąco. Potem będę czytać i chyba dziś skończę Davida Grossmana. Cóż za smakowitość z tej książki!
      Miłej niedzieli życzę :-)))
      • iwannabesedated Re: Upalna słoneczna niedziela 09.09.12, 15:00
        Ludzie.... co za boski dzień.... Słonecznie, ciepło, spokojnie, leniwie....
        • maria421 Re: Upalna słoneczna niedziela 09.09.12, 19:44
          Tu tez upalna sloneczna niedziela. Wlasnie wrocilam od corki, przyjela mnie 3-daniowym obiadem:)
          Posiedzielismy sobie u nich na tarasie (pieknie i zielono tam maja), potem zabrali mnie do zagospodarowanych ruin jakiegos starego klasztoru gdzie obejrzelismy wystawe obrazow, potem jeszcze pare pogawedek na tarasie i wrocilam do domu, bardzo zadowolona.
          • jutka1 Re: Upalna słoneczna niedziela 09.09.12, 19:50
            A co było na te trzy dania? :-)
            • maria421 Re: Upalna słoneczna niedziela 09.09.12, 19:55

              jutka1 napisała:

              > A co było na te trzy dania? :-)
              >
              Bruschetta ze swiezymi pomidorami, penne po tyrolsku (z tyrolskim boczkiem), lody waniliowe ze swiezymi malinami. Do tego bardolino.

              Jak na moja corke to wielki wyczyn :)
              • jutka1 Re: Upalna słoneczna niedziela 09.09.12, 20:05
                Mniam mniam :-)
    • ewa553 to wieczne szukanie:(((( 09.09.12, 16:01

      kiedys mnie to zabije. Szukam wlasnie pewnej rzeczy i oczywiscie znalezc nie moge. I jak zwykle: przy okazji znalazlam rachunki za compa, ktorych szukalam 2-3 tygodnie temu. Moj cop-man chcial cos w nich sprawdzic. Koniecznie musze zaczac czegos innego szukac, to moze to cos z dzisiejszej akcji poszukiwawczej wpadnie mi w rece? Od conajmniej miesiaca nisze dzien w dzien (o nocy nie wspomne) bransoletke z fluoritu, ktora ma mi pomoc ten chaos w moim zyciu opanowac. Nic. Absolutnie nic sie nie zmienilo. Czy jestem tak trudnym przypadkiem, ze bedzie to pol roku trwalo?

      A niedziele tez mam przepiekna. Za oknem upal, zar bucha z balkonow. A ja sobie postanowilam urzadzic mily, spokojny dzien w domu. Wczoraj bylo i wiele pracy w ogrodzie i mile odwiedziny tamze, wrocilam dopiero poznym wieczorem. Od jutra mam tez sporo terminow w kalendarzyku, wiec mi sie dzisiejsza laba nalezala, nespa?
      • maria421 Re: to wieczne szukanie:(((( 09.09.12, 19:45
        Ewa, Ty raczej narzekaj na wieczne gubienie, nie na wieczne szukanie :)
      • iwannabesedated Re: to wieczne szukanie:(((( 09.09.12, 20:13
        Ewuniu, sprawdziłam, i fluoryt zaiste jest rekomendowany w stanach nadmiernej pobudliwości, nadmiaru energii, niespokojnego umysłu. Jeśli więc zdefiniowałaś "chaos" lub "bałagan" jako problem, no to fluoryt na to jest.

        Z drugiej strony, to specyficzny problem o którym mówisz, jest niemożność odnalezienia rzeczy wtedy kiedy są potrzebne. Ja bym na to Tobie poleciła labradoryt (labrador), bo jest na odnajdywanie zgub. Jednocześnie, jako że Twoja podświadomość regularnie ten proces ginięcia powtarza, to bym zarekomendowała takie ćwiczenie. Mianowicie, zastanów się, czy coś Ci w życiu zaginęło, co byś chciała odzyskać i Ci to nie daje spokoju. Nie musi być rzecz, może być odczucie, sytuacja, osoba, umiejętność, zdolność, marzenie. Możesz poprosić aby odpowiedź przyszła w formie wspomnienia lub snu. I zobacz, następnym razem, jak będziesz na przykład wędrować, albo robić coś innego co Ci daje szczególną radość - czy coś do Ciebie nie przyjdzie. Może podświadomość tworząc te zguby się czegoś dopomina :)
        • jutka1 Re: to wieczne szukanie:(((( 09.09.12, 20:41
          Przypomniałaś mi, żeby labradoryta wyjąć z szuflady. Jutro sobie z nim posiedzę. :-)))
          • iwannabesedated Re: to wieczne szukanie:(((( 09.09.12, 20:48
            Na nim... Powysiaduj :)))
            • ewa553 Re: to wieczne szukanie:(((( 10.09.12, 07:49
              wiesz Dorotka, to jest ciekawe co napisalas. Zastanowie sie nad tym jak odwale liczne obowiazki w 2-3 dni. Ja normalnie w te rzeczy nie wierze, ale wtedy jak bylam u "pani od kamieni" to jakos sie w to wciagnelam o wierze bardzo, ze mi ta bransoletka kiedys tam pomoze opanowac chaos w moim zyciu. Nota bene ciekawi mnie, czy u Ciebie tez jest tak, ze te kamienie trzeba co dwa tygodnie na 24 godziny polozy<c na ametystach, ktore kamienie "doladowuja"?
              • jutka1 Re: to wieczne szukanie:(((( 10.09.12, 09:27
                Może 100K mnie poprawi, ale ostatnio dużo o kamieniach rozmawiałam z jedną z moich polskich "czarownic". Kamienie, np. tę Twoją bransoletkę z fluorytu, trzeba od czasu do czasu przepłukiwać pod strumieniem letniej wody, żeby je oczyścić ze "złogów" energetycznych, które nazbierały. A labradoryt to na wejściu, zanim się z nim nie zaczniesz przyjaźnić, trzeba na dobę zanurzyć kompletnie w soli niejodowanej.
                • ewa553 Re: to wieczne szukanie:(((( 10.09.12, 17:11
                  zgadza sie Jutka, tak mi pani kazala i tak robie. Ale plucze sie wiele razy dziennie, bo ja zdejmuje tylko co dwa tygodnie aby sie 24 godziny na ametyscie ladowala.
Pełna wersja