jutka1 04.09.12, 20:18 Otwieram nowy, bo na refleksje mię wzięło. Hahaha Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 04.09.12, 20:26 Tak sobie z Xurkiem siedziałyśmy tutaj, i zaczęłyśmy na paluszkach liczyć lata znajomości... KJAP. :-) I wspomnienia wszelakie się pojawiły wraz z odejściem Prezesa, i zdanie sobie sprawy, ile mam tu wpisów (może nawet, o zgrozo, więcej, bo nie wiem, czy fora ukryte są zliczane, a Polonia Bis z poprzedniego życia jest ukryta chyba). Kopę lat, kopę czasu, kopę ludzi poznanych. Wspomnienia lepsze, gorsze, nijakie, cudowne. Dziękuję wszystkim za wszystko. Za doświadczenia i lekcje, za momenty spędzone razem, za rozmowy i żarty, no za wszystko. To jest moja dzisiejsza refleksja. Będę dopisywać w miarę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 05.09.12, 09:35 Jutka, wzruszylas mnie. Tobie tez dzieki. I kwiatek : Odpowiedz Link
jutka1 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 05.09.12, 10:13 Przestań Marysiu bo się wzruszę ;-))) Odwdzięczam się bukietem :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 05.09.12, 19:56 o rany! towarzystwo wzajemnej adoracji sie zebralo:))))) A ja mam takie refleksje (czyli reflektuje), ze jakbym tak zeszla, to nikt sie tutaj o tym nie dowie, bo i jak? Ale jakbyscie sie dowiedzialy, to bardzo prosze, aby ktokolwiek powiedzial: o! ona miala trzy koty, ciekawe co z nimi? Mamy nadzieje, ze dostaly sie w dobre rece. Nie pisze tego bynajmniej ironicznie. Koty trzymaja mnie przy zyciu, sa dla mnie bardzo wazne. Np. ostatnio w zwiazku ze zwiazkiem pomyslalam okropnie przemeczona, ze czas umierac, bylby wreszcie spokoj. I natychmiast podskoczylam przerazona ta mysla i pomyslalam dalej, ze przeciez bym kotom w oczy nie mogla spojrzec (tak nagle umierajac)..... Wiecej chwilowo nie reflektuje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 05.09.12, 22:06 Ewa, ciesze sie ze "chwilowo" nie reflektujesz na umieranie i oby ta "chwila" jak najdluzej trwala. Ja wlasnych refleksji w temacie nie posiadam, wiec powtorze raz jeszcze za Fallaci : Zycie jest piekne nawet kiedy kiest brzydkie. Zycie jest warte wypicia go do ostatniej kropli. Nigdy nie wiadomo co dobrego jeszcze zycie dla nas szykuje, jaki przypadek doprowadzi do kolejnego przypadku i jak sie spelnia marzenia ktorych nawet nie smielismy miec... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 05.09.12, 23:42 Basiu, a przeczytaj może moje refleksje w drugim wpisie w tym wątku? A potem się zastanów, czy naprawdę chodziło mi o tworzenie "towarzystwa wzajemnej adoracji". :-/ Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 06.09.12, 01:57 Mnie mój pies od zawsze motywuje do dalszych peregrynacji z tym, tak zwanym, życiem :))) I jak mnie dół zmoże, to desperuje, że ja umrę, nikt nie będzie wiedział i w końcu mój biedny pies mnie zje. I zdechnie z przeżarcia też. Apropos kotów Ewy, to natychmiast przychodzi do głowy cudny wiersz Szymborskiej "umrzeć - tego się nie robi kotu... bo co ma robić kot... " i w nim "umarł i uporczywie go nie ma", bosz.... co też ta kobieta potrafiła zrobić ze słowem. Albo portret kobiety a wnim "Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem, własne pieniądze na podróż daleką i długą, tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej" i "albo go kocha, albo się uparła, na dobre, na niedobre i na litość boską".... Ech... co ja Wam tu... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 06.09.12, 08:44 uwielbiam po prostu te wiersze Szymborskiej. Nad tym kotem zaryczalam sie kiedys okrutnie... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 06.09.12, 08:42 to byl zarcik, Jutencjo! Padlyscie sobie w ramiona lejac lzy ze wzruszenia, wiec mi tak wyszlo. Nie mialam zamiaru kpic, naprawde! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Refleksje i dysonanse kognitywne, takie tam.. 06.09.12, 10:00 A to źle zrozumiałam. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Dysonans kognitywny #1 09.09.12, 23:29 Tak sobie myślę od jakiegoś czasu. Dlaczego w filmach/serialach policyjnych detektywi/policjanci/agenci FBI etc., jak wchodzą z bronią pod osłoną nocy do miejsca, gdzie mają kogoś złapać - mają na sobie buty z bardzo głośnymi podeszwami? Gdzie sens? A może to odzwierciedlenie prawdziwych policji/służ? To w takim razie czemu nie ubierają swoich funkcjonariusze w cichobiegi? HĘ? :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Dysonans kognitywny #1 10.09.12, 00:28 Ponieważ cichobiegi, juniorki, lub papucie nie konweniują z konwencją :))) Brygady, o których piszesz, na dodatek wkraczając nie tylko głośno tupią lecz także wniebogłosy wrzeszczą. Tak chyba, aby wszyscy którzy mają nieco przytomności umysłu oraz pary w nogach, mogli spokojnym nieśpiesznym georgem - zbiec :))) Odpowiedz Link