jutka1 Dzieisejsze wpisy kopiuję 06.10.12, 17:37 Sobota jutka1 06.10.12, 10:33 Odpowiedz Szaro, chłodno, ma padać. Dzień (a właściwie weekend) mam naćkany różnymi rzeczami, w większości związanymi z pracą, ale nie narzekam. :-) Po południu jadę do jednego z biur DHLu, coby wysłać klientowi dokumenty, potem spotykam się na herbacie ze znajomą, potem wracam do domu i znowu do komputera. A propos, muszę sobie kupić nowy komputer i drukarkę, i mózg mi puchnie od wybierania. Chyba znamolniakuję syna przyjaciół, geniusza komputerowego, żeby mi pomógł i wybrać, i kupić, i zmontować. On jeszcze nic nie wie o moich niecnych zamiarach, nieboraczek... ;-))) Miłej soboty życzę :-) Re: Sobota - lato blues28 06.10.12, 16:07 Odpowiedz Prawie letnia sobota. A w zasadzie zupelnie letnia. Znowu wyjelam letnie spodnie, bluzke bez rekawów, klapki. Wczoraj objadlam sie jak bak, ale po raz kolejny stwierdzilam, ze jam prosty czlowiek o gustach wielce prostych. O wiele bardziej smakowal mi jamón de Jabugo niz kawior iranski na wiórkach gorzkiej czekolady czy jakies tam grzebienie kogucie na lozu kanoników (nie ksiezy kanoników tylko ziól podobnych do koniczynki). Mam prosty paladar, który jednakowoz bez pudla wyczuwa jakosc surowca. A jutro ide na Perroton 2012 do parku Retiro. Happening jest o odpowiedzialnym traktowaniu zwierzat domowych, fomentujac przy okazji adopcje zwierzaków ze schronisk. A za tydzien druga czesc, czyli wspólny bieg ludzi i psów masci i rozmiarów wszelkich. Bede biegla, ale zabiore aparat, bo bieg owczarków, chartów, yorczków, ratlerków itd.. zusamen do kupy musi zostac uwieczniony :-). Rose, wspólczuwam zmagan z glutenem. Mam siostrzenniczke “bezglutenowa” i kupujemy jej specjalne pieczywo i bezglutenowe ciasteczka. Ale trzeba bardzo sledzic etykiety, bo w przeróznych produktach pojawiaja sie sladowe ilosci glutenu :-( Jutka, calkiem mozliwe, ze mlodzian bedzie zachwycony rola consigliere komputerowego. A poza tym czas zamykac to wydanie pierdul. Milego weekendu :-) Re: Sobota - lato roseanne 06.10.12, 17:02 Odpowiedz blues28 napisała: > Rose, wspólczuwam zmagan z glutenem. Mam siostrzenniczke “bezglutenowa > 221; i kupujemy jej specjalne pieczywo i bezglutenowe ciasteczka. Ale trzeba ba > rdzo sledzic etykiety, bo w przeróznych produktach pojawiaja sie sladowe ilosci > glutenu :-( wiem wiem, czytam etykietki z upodobaniem czym doprowadzam niektorych gospodarzy do bialej goraczki, o czym CJ mial sie okazje przekonac dzis u nas leje, na przyszy tydzien zapowiadaja nocne przymrozki Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 188 :-))) 06.10.12, 18:44 Melduje ze roboty remontowe zostaly zakonczone, chalupa juz jako tako wysprzatana, obrazki zawieszone, paznokcie polamane. Odpowiedz Link
chris-joe Jesien 07.10.12, 07:31 Wanna poemy o jesieni rozpisuje (noted and appreciated), blues za jesienia w Iberii jojczy. Matkoz! Idzcie po rozum do glowy kobity! Jesien to wykalkulowana podlosc i tortura. Wszystko zdycha i w scierwo sie przemienia. Gnije to pod nogami, sie slimaczy, kierunek ostateczny wskazuje. Do grobu, do zgnicia, paszli won! Mama Braza, gdy tu pewnego grudnia zawitala, od razu poszla na telefon, by reszte naiwnych Brazylijczykow ostrzec: Tu drzewa sa martwe! Truchlo wszedzie, wszystko im wyzdychalo! Wiec cieszymy sie kolorami jesieni, jak ptaki dodo nad gnijacym trupem, ze blady, ze niebieski, ze puchnie i rozowieje, ze ciecz z niego ciecze. Eleuzja pieprzone! Wole Dionizego. Odpowiedz Link
blues28 Re: Jesien 07.10.12, 09:51 Humm, zostawie no comments wizje rozkladajacego sie trupa jesieni. U mnie tego, panie nie ma! Ja tam madryckiej jesieni jak kania dzdzu wygladam, a ona cos oporna, przyjsc nie chce. Noc znowu byla z tych lepkich, moja cicha skadinad uliczka wrzala zyciem rozgadanej, rozwrzeszczanej mlódzi, no ale przy domu jest skwer z laweczkami, czyli oczywista oczywistosc Stwierdzam ból glowy i ogólne otepienie umyslu. Ide na watek muzyczny rozmazac sie romantycznie nad Wielkim Leo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jesien 07.10.12, 21:18 Piękny, słoneczny dzień był dzisiaj, ale obserwowałam go przez szybę: miałam sporo pracy, a w przerwach robiłam listę "rzeczy do zrobienia przed urlopem". Łomatko... :-/ No nic, z planowanych na dziś zrobiłam 90%, reszta jutro. A poza tym wszystko gra i buczy. :-))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Jesien 07.10.12, 22:53 Ha, w Warszawie dzien byl tez calkiem, calkiem. Pod kazdym wzgledem. Pogoda byla "poprawna". Obeszlismy moje i Synusia Sredniego urodziny i przy tak uroczystej okazji udalo mi sie nie zagryzc rodziny:) To dla mnie wielki sukces. To jest jednak kompletnie popierdolone ja mam urodziny i w zwiazku z tym musze zapieprazc cztery razy wiecej niz normalnie. Ale strosc radosc, mam wieksze doswiadczenie w manipulacji rodzinnej i udalo mi sie wymusic na Dziecince sprzatanie mieszkania, na le Mezu wspolgotowanie, a na reszcie nakrywanie, obsluge i sprzatniecie ze stolu. Chyba calkiem niezle sie wybronilam:) Odpowiedz Link
blues28 Re: Jesien 08.10.12, 08:04 Fedorko, najlepszego i najserdeczniejszego, siostro Wago :-) Odpowiedz Link
blues28 Poniedzialek +30º 08.10.12, 08:14 Hola, witam i lecem, bo mam dzien wypelniony po brzegi. Noc stanowczo za goraca, z otwartymi na osciez oknami, co skutkuje niechcianym udzialem w zyciu sasiedzkim- Moja sypialnia wychodzi na patio, a to skrzynka rezonansowa, wiec moge - ale nie chce - wlaczyc sie w gawedy sasiedzkie. Dzien tez stanowczo za goracy, ale tego nie przeskoczymy az jesien zechce sie zjawic. No dobra, nie bede jojczyc :-) Milego :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek +17º i deszczowo 08.10.12, 09:10 Ja tam Ci Bluesie zazdroszczę, ale też rozumiem, że możesz być zmęczona upałem i wyczekiwać jesieni. Tutaj przyszła z przytupem. Cały tydzień ma być deszczowo, non-stop. Teraz jest 10 C, maksimum ma być 17 C. No cóż... Moje światełko w tunelu to pogoda na urlopie, która ma oscylować między 20-22 C, i zapowiadają sporo słońca. Dzień mam dziś znowu dość zajęty: kończę, czegom nie skończyła wczoraj, plus odhaczam rzeczy zaplanowane na dzisiaj. Ale spoko spoko, damy radę. :-) No i tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek +17º i deszczowo 08.10.12, 09:47 U nas slonce swieci na blekitnym niebie, ale tylko 5 stopni. Czas wziac sie za ogrodek i przygotowac go do zimy. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 08.10.12, 15:15 ... chociaż słońce trochę wygląda, w sumie przyjemnie. W sobotę zdarzył mi się incydent ciekawy i pouczający. Mianowicie, twierdziłam ogromną potrzebę nabycia nożyc krawieckich, więc udałam się do lokalnego centrum handlowego. Przy okazji nabyłam patelnię i wstąpiłam aby zinwestygować laptopy. W sklepie Euro na stoisku kręcił się sprzedawca, więc spytałam go aby mi wskazał komp o możliwie największej przekątnej ekranu, i możliwie najlżejszy. Pan natychmiast poprowadził mnie do dość grubego kompa z niewielkim ekranem, twierdząc że ten jest "najlepszy". Hm. Powtórzyłam jeszcze raz i powoli moje kryteria, pan, z niejasnych powodów, obraził się, pokazał mi dwa kompy, ja przestałam na niego zwracać uwagę, a on, wyobraźcie sobie - nie oddalił się, tylko tak jakoś wymanewrował mnie w wysłuchanie sagi o jego wyrzuceniu z korporacji, nieudanej pracy jako tłumacz, i zanim się już spostrzegłam to miałam na głowie beret z kupy... Bo do kapelusza nie dopuściłam, a było blisko, bo pan się rozkraczył, zasadził w sobie i chyba już był gotów opowiadać o niewiernej żonie, zmarłym synu, i dziurawym jelicie grubym... Jednym słowem, chciał się wypróżnić na mnie (cycat :))), i nawet częściowo mu się to udało. Człowiek naprawdę, pomyślałam sobie, musi być czujny, bo idzie sobie w cudnym nastroju kupić nożyce i jeśli nie uważa, to życzliwi bliźni mu szybko ten nastrój w nastruj (cycat też:) - zmienią. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 08.10.12, 17:17 Oj, oj, oj. Straszne, Stokrotku. Dobrze, że zdołałaś uciec! Ale przynajmniej z patelnią, nie na patelni. :-D Mnie się część dnia wywróciła do góry nogami, bo jak rano zadzwoniłam, żeby się umówić na środę na pedicure, to się okazało, że jedyne miejsce w tym tygodniu jest dzisiaj. Pognałam w trybiega, oczywiście. No i teraz stopy mam boskie, ale papierkowa robota jak stała, tak stoi w miejscu. Ohłel... :-) Ciągle jest szaro, buro, deszczowo i błe. Ale się nie przejmuję. Nagotowałam sobie pasty z sosem arrabiata, było na obiad i na kolację też sobie zapodam, z dużą ilością świeżej pietruszki. Witamina C, jak by nie było. :-) A potem zrobię galaretkę cytrynową z jabłkami z mojego sadu: będzie jak ulał na jutrzejszy deser, a i dzisiaj wieczorem sobie porcyjkę zjem, oglądając tele. I tak się skończył mój ambitny dzień pracujący, hahaha. Nie no, troche popracowałam... :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 08.10.12, 17:28 A ja obsmialam sie jak norka, bo blizni rujnujacy blogi nastrój naszkicowany zostal cudnie :-)))) Choc sam fakt borsuczenia klienta/przechodnia dramatami zyciowymi wcale rzadki nie jest. I tak a propos, wracajac w upale, który klebi sie w Madrycie ,wstapilam do sklepu i nabylam patelnie 2 szt. Maja byc super-hiper. Obaczymy. Bardzo mnie zafrapowala galaretka jablkowo-cytrynowa Jutki. Jak ja robisz?? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 08.10.12, 19:35 To chyba jakiś był dzień patelniowy, bo znajomi nabyli woka. Zainspirowali się kolacją u mnie, gdzie podałam chyba w sezamie kurczaka. Ostatnio bowiem mój organizm doznał opętania i żąda we wszystkim sezamu. A zaczęło się od tego, że podejmując Dziewczątka na kolacji, postanowiłam zrobić krewetki w sezamie. I wszystko nabyłam, tylko tego sezamu nagle zaniemiało we wszystkich sklepach. Zadzwoniłam więc do Fed, upraszając ją, jeśli ma - to niech przyniesie mi trochę swojego sezamu. Okazało się potem, że zdradliwy sezam się przed Fed schował i dopiero go nakryła... w szafce na buty. Lub innym równie lub bardziej jeszcze nieprawdopodobnym miejscu. Po tych perypetuach straszliwych się we mnie takie ssanie sezamowe wyprodukowało, że nabyłam w sklepie organicznym pół kilo i wpier...alam do wszystkiego. Najulubieńsze obecnie na topie jest gomasio, czyli prażony sezam z solą, na razowcu z siekanym koperkiem. Koperek podobno jest dobry na wiatry. Tylko nie wiadomo czy zachodnie? czy południowe? A może po prostu na wiatr w żagle dobry jest? Wracając do patelni, to owszem, udało mi się ujść z patelnią, a nie na, patelnia skrzętnie ukryta w torbie nie doznała na szczęście żadnych zanieczyszczeń, natomiast powiem Wam, że przez chwilę rozważałam kuszącą możliwość przetestowania krawieckich nożyc wbijając je panu w dupę. Miałby wtedy jeszcze więcej interesującego materiału do swojej o niegodziwościach wobeceń popełnianych... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 08.10.12, 20:32 Eeeee, nożyc dobrze że mu nie wbiłaś, bo wiesz, stąd trochę daleko do schowka, żeby Ci paczki z cebulą na szkorbut wozić. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 09.10.12, 08:21 Poswiadczam, ze koper ma slawe regulatora wiatrów. I kminek. Zalecany bywa do dan tzw flatulentnych. Fasole, soczewice i inne, winny isc w parze z paroma ziarnkami kminku. Tak mówia tutejsi kucharze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 08.10.12, 19:55 Bluesie :-))) Bierzesz torebkę galaretki cytrynowej Winiary... :-D Zgodnie z instrukcją mieszasz etc., jak przestygnie wlewasz do miseczek, a do nich jabłka pokrojone w kawałki. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 09.10.12, 08:23 A to pardon :-))) Ja tu sobie jakies musogalaretki naturalne wyobrazalam :-) Bardzo lubie jablka, zajadalam sie nimi w PL, ale wracajac wiozlam ksiazki i bagaz balansowal na granicy ostrej doplaty, zatem przemycilam tylko 4 szt lobo. Soczystych i pysznych. Zas tutejsze jablka wszystkie zmodyfikowane jakies. Takie równiutkie, blyszczace i sztuczne. Bleee. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 09.10.12, 08:59 Naturalne to owszem, lubię, ale robić nie umiem. :-))) Co do "prawdziwych" owoców, to z urlopu postanowiłam przywieźć granaty i cytryny prosto od rolnika. :-) No i różne inne specyjały, sery, przyprawy, zioła i sosy. :-D Specjalnie biorę dużą walizkę, a w niej mało co w tamtą stronę. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 09.10.12, 09:42 znowu cos przegapüilam, Jutencjo: dogdzie lecisz? Bluesowi zazdraszczam kulturalnych przezyc w moim ukochanym Madrycie... Ale zazdraszczam rowniez mojej warszawskiej siostrze, ktora jest ciagle w biegu od wystawy do wystawy, od teatru do teatru. Nie ma to jak mieszkac w metropolii! A ja pedze od terminu do terminu, niestety nie kulturalnych. Tylko pare dni bylam nad jeziorem bodenskim, a tu sie nazbieralo.... ale krotki urlop byl boski. pogoda taka, ze wszystkie wedrowki byly podwojnie dlugie czasowo, bo co krok przysiadalysmy opalajac sie. juz jesien, ale ta piekna, kolorowa. u mnie wczoraj bylo slonecznie, co sie dzisiaj wykluje - zobaczymy. zaraz wybiegam zalatwiac sprawy, na obiad z narzeczonym i popoludnie z nim. i nie wiem jak mu powiedziec, ze sie o 19-tej musimy rozstac, bo mam bilet na piekny koncert. tez jak widac, nie nadazam:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 09.10.12, 10:38 Lecę na urlop w nieco cieplejsze klimaty. :-) Tylko na tydzień, ale lepsze to, niż nic. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek nie wiadomo ile, ale chłodno 09.10.12, 10:42 w ostatnich latach robie wylacznie tygodniowe urlopy i mozesz mi wierzyc, ze przezywa sie je intensywniej i jest fajnie. wiec ciesz sie! Odpowiedz Link
blues28 Wtornik 09.10.12, 08:25 Znowu sie spac nie dalo, bo gorac i lepkosc i ogólne rozmemlanie. Ale nie bede epatowala cyframi. Zwlaszcza, ze podobno, tak mówia, gadaja, ze od czwartku bedzie sie ochladzac, a nawet deszcz popada. Oby,oby. Na weekend zapowiadaja 21 stopni. I slonce. No i o to mi chodzi. Wczoraj jakos zle stapnelam i chybotnela mi sie stopa. Boli! Posmarowalam Altacetem, ale niewiele to dalo. Moze jakies sciegno naciagnelam? No, poboli i przejdzie. Tylko, ze ja chcialam isc spacerkiem do centrum (po stronie cienia), bo mamy lunch grupowy. Mial byc na tarasie pod parasolami, ale to czysty masochizm, wiec bedzie wewnatrz, w klimie. Moze na sobremese zadekujemy sie gdzies w murach cienia? Mamy jubileusz. Muzeum Thyssen Bornemisza obchodzi 20-lecie. Na te okolicznosc para królewska zainaugurowala wczoraj wielka retrospektywe Gaugina. Trzeba isc koniecznie, tylko poczekam jak pierwsze kolejki sie przewala. Milego :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtornik 09.10.12, 08:56 Retrospektywy zazdraszczam; sama wybieram sie na nowo otwartą wystawę Van Gogha (VG i sny o Japonii) w Oranżerii, ale też jak się pierwsze tłumy przewalą. :-) U nas chłodno i deszczowo. Za jakąś godzinę idę do rzeźnika, potem będę szykować obiad, na zmianę z wypełnianiem formularza VAT. Błeee (to ostatnie). Hortensja na balkonie zaczyna brązowieć. Jesień... No nic to. Ryjem do przodu i nie widzę inaczej (cycat :-))) Miłego dnia and all that. ;-D Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Wtornik 09.10.12, 13:46 Zebys blusie nie narzekala ;) Tutaj wyjatkowo cieply wrzesien i pazdziernik, nawet specjalnych przymrozkow w nocy nie ma wiec na dzialce jeszcze kwitna dalie i inne kwiaty...zwykle na poczatku wrzesnia juz je przymrozek scina. Dzieki tez temu nakupowalam tanio cebulek i wsadzilam w ziemie, zdaza sie jeszcze ukorzenic... Wyszlam sobie na przechadzke po lunczu (po pracy juz za pozno, ciemno sie robi)...ladnie tak bylo, slonecznie, bezwietrznie. Weszlam do wielkiego sklepu ogrodniczego i szok przy wyjsciu! Deszcz, wiatr i zimno brrrr...wiec szybko, szybko do domu...tzn do pracy ;) Chcialoby sie troche tego Twojego ciepla ;) Odpowiedz Link
blues28 Sroda b/z 10.10.12, 09:42 Lato trwa. Smigamy z golymi ramionami, bosymi nogami i jest nam goraco. Ale przyjaciólka z PL jak i Kielbio tutaj nadaly mi jednakowy message: “czekaj, czekaj i ty sie doczekasz deszczu i zimna” :-) No to czekam :-) Dzis ide na przeglad (którys z kolei) techniczny do La Paz. Ale dopiero na dwunasta. Zas wczoraj nalykalam sie centrum Madrytu i mam dosc na jakis czas. Wyjatkowo duza dawka “centrum” to byla. Noga jakby poprawila sie (polecam oklady z Altacetu!) wiec udalam sie pieszo. Z nieba leje sie zar. Deptakiem Fuencarral plynie nieustanna, kolorowa rzeka luda. Nie sposób isc zwawo. Trza dostojnie za tlumem jak w procesji. W sklepach sie roi, tarasy pelne, kawiarnie i lodziarnie na full. Czy nikt nie siedzi w domu czy pracy? Wszyscy musza naraz do centrum? Manifestanci tez musza do centrum. Na placu przy Gran Vía spory tlum gromko pokrzykuje, gwizdze i macha transparentami przeciw corridom czyli walce z bykami. Milicyjne suki pilnuja manifestantów. Nieco dalej na Puerta del Sol widze trzy rózne manifestacje, jedna napewno to pracownicy slynnej restauracji Jockey, która mimo gwiazdek Michelina zamknela podwoje nie placac pracownikom. Dalej jakowes mniejszosciowe zwiazki zawodowe czegos sie domagaja a jeszcze dalej juz nie wiem kto i w jakim celu. Jeden zgielk, krzyk, skandowania, ostre gwizdki. Pelno policji. Tak sobie mysle, ze nastal raj dla zlodziei i innych lamaczy prawa, bo cala policja zajeta manifestacjami, nie ma czasu ani glowy scigac przestepców. Idac w tym tlumie i tej wrzawie serdecznie dziekuje Bogu, ze ja nie mieszkam w centrum. Istne szalenstwo. I co krok ktos nagabuje, wrecza ulotki, prosi o datki na szlachetne cele albo zwyczajnie pare groszy jalmuzny. Ten i owa graja na gitarze/skrzypcach a inny ktos uprawia zonglerke. Boszszsz, jakies straszne ADHD ogarnelo Madryt??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda b/z 10.10.12, 10:28 Bluesie, centrum Madrytu brzmi jak koszmarny koszmar (zam.). Bo u nas to tylko turyści buszują. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Środa 10.10.12, 10:11 Obudziłam się o 7:15. Wtf. :-/ No nic, trudno, może dzięki temu wcześniej dzisiaj zasnę. Już trochę popracowałam (hahaha), włączyłam ostatnią przedurlopową porcję prania, dopijam drugą kawę i szykuję się na dalszą część dnia. Właściwie, oprócz kontynuowania negocjacji mailowych z podwykonawcami, mam w planie tylko zajęcia prywatne w podgrupach: idę do fryzjera podciąć czuprynę (trochę) i rozjaśnić włosy (trochę) + manicure, a po drodze kupię kilka niezbędników. Wieczorem c.d. pracy. Ehem. Za oknem 12 stopni, mży. Podobno do popołudnia ma przestać padać, na co mam nadzieję, bo fryzjer etc. Wczoraj wieczorem pozbyłam się papierkowej roboty w postaci obliczeń z rachunków do deklaracji VATu. Upierdliwa upierdliwość, ale do przyszłego miesiąca mam spokój. :-) I tyle pierduł na dzisiejszy poranek. :-) Miłego dnia nieustająco życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 10.10.12, 11:15 U nas przepiekne slonce, ale tylko 13 stopni. Musze sie troche zajac domem i dwie sluzbowe sprawy zalatwic. Nienawidze papierkowej roboty i zabieram sie do niej niezdrowo zgrzytajac zebami. Wczoraj obled. Wiedzialam gdzie polozylam nabyte przed urlopem bilety na koncert, ale po przeszukaniu calego domu nie znalazlam ich. Zadzwonilam do koncertowni, wydrukowali mi duplikaty, bo na szczescie mieli mnie w compie. W pospiechu odebralam te duplikaty, bo musialam isc na termin u lekarza. Tam wyciagajac karte z torebki, znalazlam "zagubione" bilety!! Myslalam ze sie gdziekolwiek ugryze.... Potem szybko obiad z narzeczonym i wizyta w Bauhausie, gdzie nabylismy parkiet do jego "salonu" i piekny laminat o wygladzie plytek ceramicznych do dlugiego przedpokoju i kuchni. Myslal, ze nabyl dom do ktorego moze sie od razu wprowadzic, teraz widzi ze wszystko trzeba na nowo zakladac... Wieczorem koncert, ktory mnie nie zachwycil, m.in. Pastoralna ktora tak lubialam, a wczoraj mnie jakos nie ruszylo...Zmienil mi sie gust muzyczny? A moze tylko hektyka calodzienna nie pozwolila mi sie wylaczyc i delektowac sie muzyka? mozliwe. No to wylaczam sie i biore do roboty nie zapominajac o zgrzytaniu zebami.... Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 10.10.12, 15:25 dzis troche cieplej niz wczoraj, o jakies 5 stopni szaro, moze bedzie padac z ciekawostek- zatrzeslo nami, o polnocy juz drugi raz w ciagu naszego mieszkania w montrealu przezylam trzesienie ziemi, malutkie na szczescie Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa 10.10.12, 20:01 ... i nieoczekiwanie zakradła się jesień, jak ten piździelec zwany też pizdiecem. Zimno listopadowe. Mój organizm dostał jakiegoś oszołomstwa i non-stop domaga się żarcia. Wczoraj cały dzień praktycznie żarł. Na koniec zażyczył sobie szklaneczkę Southern Comfort. Zwykle latem chce piwo. Wczesną jesienią oraz wiosną, białe wino. Jesienią późniejszą i w porze zimowej, wino czerwone. Southern Comfort w jakieś syberyjskie mrozy mu się zachciewa. Znaczy się, szykuje się zima mroźna. Pies także żre na potęgę, a potem zaraz leci na leże i sadło wiąże. Dzisiaj jestem szalenie dumna z siebie, bo zaatakował mnie bladym świtem telefonicznie roszczeniowiec manipulator, a ja - dałam odpór... Się poczułam jak ten z Broniewskiego, że gdy pod drzwiami staną i nocą kolbami w drzwi załomocą, ty ze snu unosząc skroń - stań u drzwi! Bagnet na broń! No więc, stanęłam u drzwi, bagnet na broń i no pasaran. Darmowych świadczeń odmówiłam chociaż w trzech zdaniach i dwóch minutach rozmowy zastosowano 3 chwyty manipulacyjne. Hahaha! Bardzo się dumna poczułam z siebie, zmolestowałam więc natychmiast mój bank w kwestiach jakiś co to się je odkłada na zaś, wyniosłam jakieś sprzęty popsute do pojemnika na zużytą elektrykę, wysłałam polecony na poczcie, a teraz będę cerować ukochaną skarpetę góralską bo zima idzie a skarpeta z uwielbieniem używana wyprodukowała na pięcie dziurę. Znaczy obie skarpety, po jednej dziurze każda, z tym że jedną wczoraj już załatałam. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 10.10.12, 21:23 rozmawialam dzis z siostra i zapomnialam spytac o pogode. dzieki wiec dorotko za uzupelnienie tej wiedzy:))) pracowalam dzis pare godzin w pieknym sloneczku w ogrodzie i mimo wysilku sprawialo mi to przyjemnosc. po tym jak mi w poniedzialek ortopeda wstrzyknal cortison do ramienia, nawet dobrze mi sie pracowalo. ale chyba bez kolejnej operacji sie nie obejdzie. jak to dobrze, ze robi to w miedzyczasie ambulatoryjnie, tak ze trzeba tylko odespac narkoze i siu! do domu. I ja dzis mialam kolejny denerwujacy telefon z jakimis propozycjami, ale nie dopuszczam juz w takich wypadkach dzwoniacej osoby do slowa, tylko mowie ze pani l. czyli ja, wyprowadzila sie i nie znam jej nowego numeru. dawniej mowilam, ze umarlam, ale zrobilam sie przesadna i teraz jestem wyprowadzona. a ta dzisiaj wredna baba powiedziala do mnie cos brzydkiego, co moznaby w delikatny sposob przetlumaczyc "robi mnie pani w konia, pani l.?". wynioslym tonem poinformowalam ja, ze rozmow na takim poziomie nie prowadze. ale ona jest chyba bardzo wredna, bo widzialam potem w telefonie, ze jak mnie nie bylo, to dzwonila jeszcze dwa razy. przestane odbierac telefony z tym dziwnym numerem, moze im sie znudzi? Odpowiedz Link
roseanne Ewa 10.10.12, 21:38 cortison w ramieniu, pod jaka narkoza? mi to na zywca po lekkim zastrzyku zmrazajacym robili rok ostatniego zastrzyku, z serii 4 i niestety objawy wracaja jaka operacje mialas? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ewa 10.10.12, 21:46 ostatnia operacja byla w lewym ramieniu i to bylo tak, ze mi sie zrobila "ostroga" ktora przy kazdym ruchu wbijala sie w superspinatus, tak ze byl krotko przed zerwaniem. wiec przez trzy dziurki (pod narkoza) ostroge spilowali, a spupraspinatus "zacerowali". Bylam wtedy 3 dni w szpitalu - nie wiem po co, bo to naprawde operacyjka a nie operacja. teraz mam od ponad roku ciagle zapalenie w prawym ramieniu, to jest torebka..i dalej zapomnialam, choc siostra mi to na polski przetlumaczyla. cortison wstrzykuja mi od paru miesiecy ale nie za czesto, to bardzo nieprzyjemne bo wbija sie igle prostopadle w gorze ramienia, nie wiem jak sie to miejsce po polsku nazywa. a operacja ma byc pod narkoza, a nie te zastrzyki:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ewa 10.10.12, 23:39 Kurdbalans, Ewka. Aż mi się słabo zrobiło... Trzym się z tymi zabiegami i operacjami. Odpowiedz Link
roseanne Re: Ewa 11.10.12, 00:33 ok, dzieki za wyjasnienie :) stany zapalne i igle z srodek tez mam/mialam Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 10.10.12, 23:07 Też jestem z Ciebie dumna, Stokrotku. :-) Ja się ciągle uczę mówić "nie", i stopniowo robię postępy. Czasem to są bardziej poDstępy, hahaha. :-) Dzień minął bardzo miło. Ogarnęłam się z praniem, zjadłam mały lunch, pojechałam do fryzjera. Wróciłam do rudości, a co. :-))) Potem miłe spotkanie na tarasie na St. Sulpice, potem do domu. Spokojny wieczór. Fajny dzień. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa 11.10.12, 00:03 Och, Pytonie, takie małe zwycięstwo... Wiesz, dupą wołową jestem i naiwniakiem. Ale do tego, żeby samą siebie i na dodatek martwą, udawać, tak jak Ewa, to się jednak nie posunęłam :)))) Obśmiałam się jak norka, Ewuniu, przednia historia. Tym niemniej, trochę mi się beka, bo tak po prawdzie, to jestem takim zachowaniem oburzona. A co gorsza, jeszcze, powiedzmy, kilka miesięcy temu, pewnie bym nie była w stanie tak wprost wyrazić swojej odmowy. A jeszcze wcześniej, to bym się dała naciągnąć. No nic, dość jojczenia. Wiecie co, temperatura na zewnątrz jest naprawdę rześka. Nie zdziwiłabym się gdyby było ok 4-5C. Pies wyszedł na siku, po czym wleciał spowrotem do domu i lata teraz ze sznurkiem jak opętany. Znaczy zmarzł i się usiłuje rozgrzać. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 11.10.12, 00:44 Małe zwycięstwa... małe szczęścia... z tego się, kurdebalans, składa fajne życie. Co nie? :-))) Zimno tam u Was. :-/ Tutaj w tej chwili 11 C. Jutro ma być 19, i - oczywiście - deszcz. Ołel. Sąsiedzi już włączyli ogrzewanie, zeznał dziś sąsiad. Ja jeszcze nie: włączę, jak wrócę z urlopu. A teraz odpełznę do sypialni na zasłużony, jak by nie było, odpoczynek. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 11.10.12, 08:57 U nas dzisiaj mgla i tylko 3 stopnie. Ewa, wspolczuwam wizji nowej operacji. Zastrzykow tez. Ja od czasu do czasu dostaje cortison w kciuk, na sam widok slabo sie robi, choc pod zamrozeniem nie boli. Na telefony z telemarketingu odpowiadam po prostu "Nie jestem zainteresowana. Dziekuje. Do widzenia"" i odkladam sluchawke. Odpowiedz Link
ewa553 juz czwartek! o rany! 11.10.12, 09:13 czas coraz szybciej mi ucieka. za oknem szarawo i 7 stopni. po wczorajszym cudownym sloncu ani sladu. a ja naiwnie myslalam, ze bedzie mozna w sobote zrobic grilla... kto to spiewal: "o naiwna, naiwna, naiwna, jak dziecko we mgle..."? No, oby nastepny weekend byl suchy, bo jedziemy na 3 dni wedrowac na poludniu Pfalzu, na granicy z Elsass i chyba tez jeden dzien tam polazimy. Jak bedzie padac, to bedziemy przez trzy dni spijac wino. inaczej nie widze:)))) do problemow ortopedycznych juz sie dawno przyzwyczailam i jakas tam drobna operacja nie robi na mnie wrazenia. cudownie jest jak sie problem daje usunac, jak te 2 czy tez trzy lata po lewej stronie. teraz jestem jak nowa:)))) przedpoludnie spedzam w domu czekajac na przesylke z Amazon: przyjdzie 4 sezon medmena. zamawiajac zobaczylam, ze na koniec grudnia zapowiedziano piaty sezon, narazie w zabojczej cenie 59 euro! ile tych sezonow jest - wie kto moze po drugiej stronie oceanu? Odpowiedz Link
jutka1 Re: juz czwartek! o rany! 11.10.12, 09:33 "O rany!" jest bardzo odpowiednim wykrzyknikiem... O rany, a ja jutro bladym świtem jadę! Nic nie spakowane, a tu jeszcze mam lunch na mieście z dawno niewidzianą koleżanką z Danii, która wczoraj przyleciała na kilka dni, a dziś jest jedyny termin, kiedy możemy się zobaczyć. Z lunchu biegiem do domu i zaczynam się szykować. Za oknem jest mgliście i mokro, 14 C. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek ogrodnika oczekujacego deszczu 11.10.12, 13:36 Widze, ze na forum nastroje jesienne, C-J juz narzeka na nadchodzaca jesien, trzebaby ogrzac zmarznietych a tymczasem nie mam ciepla zeby poslac! Co za pech. Pazdziernik jak polski kwiecien-plecien, mielismy juz i 34 stopnie, dzis byla burza z pieknymi chmurami i teczami ale wlasnie nadciagnal zimny front. W nocy ma zaczac wiac i solidnie lac, prognoza mowi o temperaturze 6 stopni, brr! Ale z drugiej strony ciesze sie bo wreszcie nadchodza wiosenne deszcze! Nie mielismy porzadnego deszczu od 9 lipca, zastalam ogrod zasuszony na mumijke, cwierc ziemniakow poddala sie i 40 krzaczkow truskawek skarlowacialo, szczegolnie odmiany Alinta i Cambridge Rival. Ale Tioga maja sie calkiem dobrze i po podlaniu zaczely owocowac: Wiedzac o prognozie pogody ciezko dzis pracowalam zeby przygotowac ogrod na przyjecie deszczu. Lato ma byc gorace i suche (El Nino sie klania) wiec trzeba lapac wody ile sie da. Rowy powstrzymujace opady przed splynieciem ze stoku dostaly nowa porcje mielonej kory, zielony nawoz zostal sciety, zmieszany z kompostem i lucerna i rozlozony gdzie trzeba, wszystkie kompostowniki sa odkryte, stoja czekajac az nasacza sie woda. Wrocilam z jogi, spogladam na mape pogody i czekam na deszcz, sluchajac ELO A po deszczu bedzie czas na sadzenie! Spedzilam tez dzis kilka godzin piszac oferte dla jednej z gmin, ktora skontaktowala sie ze mna w sprawie prowadzenia warszatow z samowystarczalnosci w 2013. Opisalam im co moge robic (konserwowanie zywnosci: zaprawy, marynaty, suszenie, fermentowanie itp, robienie serow, kosmetykow, mydla, srodkow czystosci), zapytalam jakie maja wyposazenie kuchni, podalam cene i zobacze co mi odpowiedza. Klientka, ktorej ogrod ogladalam w niedziele zaplaci mi w poniedzialek, jutro wysle jej emajl z rachunkiem. Stowka do stowki i zebranie 2000 AUD na kurs i swiatowy certyfikat projektowania ogrodow permakulturowych w 2013 staje sie coraz bardzej realne. Wiosna jest zajefajna, kroliki rozrabiaja, kupilismy sobie jeszcze dwie czarne kurki (na zdjeciu) a nasze stare czteroletnie kury znosza jajka jak karabin maszynowy, 2.5 jajka dziennie. Wydatki domowe nam zmalaly mimo wzrostu cen wody i energii elektrycznej. Uzywamy deszczowki w drugiej toalecie i do prania a pod koniec czerwca zaistalowalismy panele sloneczne, ktore pokryja okolo 1/3 naszego zuzycia pradu. Przejadamy warzywa z ogrodu (czy ktos ma pomysl jak zaprawiac nadmiar bobu?), jajka mamy wlasne, coraz mniej jedzenia kupujemy. Jest dobrze na drodze do samowystarczalnosci, czego wszystkim zycze. Sczolguje sie do zajezdni poprzez lazienke. Zycze Wam pieknego czwartku! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek ogrodnika oczekujacego deszczu 11.10.12, 15:08 bardzo mnie Luizo zainteresowalo te 2,5 jajka, co Twoje kury znosza. Czy te pol to tylko zoltko czy tylko bialko? Co do zielonego nawozu, to powiedz mi prosze (ale szybko, zebym zdazyla zasiac:))) jak to jest: zasialam raz gorczyce, bo nadziemna czesc jest dobrym nawozem, a dlugie korzenie spulchniaja ziemie. Ale potem nie bardzo wiedzialam co zrobic: zielone faktycznie dodalam do kompostu, ale co z korzeniami? wyciagac je? zostawic w ziemi? Powiedz mi prosze, bom glupia. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: juz czwartek! o rany! 11.10.12, 13:53 Słonecznie i nippy :) Niemen się przypomina, "nieśmiertelnik żółty październik" :) Pamiętam jak licealistką już będąc dumnie kroczyłam do szkoły rano przez park, cała taka już dorosła, w butach na koturnie oraz uprowadzonej z maminej szafy cudownej spódnicy ze skosu. Ale się nie mogłam czasem oprzeć i się puszczałam w dziecinne prysiudy w hałdach opadłych liści :) Odpowiedz Link
blues28 Re: juz czwartek! o rany! 11.10.12, 14:49 Serdecznie witam powrócona na forumowe lono Luize i jak zwykle podziwiam aktywnosc ogrodowo-rolno-spozywcza. Mieszkasz w pieknym miejscu, Luizo! Jutce zycze wspanialych wakacji! Ewie wspólczuje dolegliwosci barkowych. Telemarketingowi mówie stanowcze nie i jak Maria grzecznie acz stanowczo dziekuje za oferte, wyrazam brak zainteresowania i zanim mi ktos nawinie makaron na uszy, zegnam sie i odkladam sluchawke. A teraz próbuje wyobrazic sobie Stokrotna idacy w prysiudy w butach na koturnie i spódnicy ze skosu. Dzis zaspalam sromotnie i spedzilam ranek i poludnie w pogoni za utraconym czasem. A na dworze powolne oznaki jesieni, jeszcze bardzo cieplo, ale juz wietrzyk mily i jakby bardziej rzeski. Jutro obchodzimy potrójne swieto bo i patronki Hiszpanii czyli Virgen del Pilar i dzien sil zbrojnych i dzien Hispanidad. Zatem beda procesje (bo patronka), szumne defilady (jak za najlepszych czasów Moskwy) maszerujace przed rzadem w komplecie i rodzina królewska. Ciekawi mnie czy znowu pójdzie koza, wierna towarzyszka i maskotka Legii Cudzoziemskiej. Co roku jakis egzemplarz odpowiednio udekorowany kroczy i zbiera najwieksze oklaski. A ze ponoc wlasnie 12 pazdziernika 1492 Krzysztof Kolumb zobaczyl ziemie i “odkryl Ameryke” wiec mamy swieto hiszpanskosci. No procesje nie pójde, na defilade równiez nie (mimo kozy), zatem zaleznie od pogody bedzie park, albo kino. Odpowiedz Link
chris-joe Re: juz czwartek! o rany! 12.10.12, 03:56 Jesli te parady-defilady beda w stylu La Legion Cristo De La Buena Muerte (ze co!?) z wielkanocnej Malagi, to sie zapowiada niezwykle erotycznie. Tu po trzesieniu ziemi juz wiatry hulaja, gwiazda przyswica ryzawo. Kuba jeszcze przed nami, potem juz- ZIMA! Pieprze... Odpowiedz Link
roseanne Re: juz czwartek! o rany! 12.10.12, 03:58 jeszcze nie zima, jeszcze kalifornia wczesniej i golden gate bilet wlasnie zabukowany Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 12.10.12, 06:24 HA!!! :-) Dzisiaj wcześniej witam piątek, bo za 1.5 godziny wyruszam w drogę. Pobudka przed szóstą była nieco brutalna, ale dałam radę. :-) Z lejoverami (zam.), spotkaniami podczas owych, czasem spędzonym na lotniskach etc. będę w drodze 20 godzin. Hahaha, prawie jak do Australii. :-) Podczas wyjazdu dostęp do netu będzie raczej sporadyczny, więc mogę zamilknąć na czas jakiś. Bawcie sie dobrze, kochani. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 12.10.12, 08:50 Szczesliwej podrozy i udanych wakacji, Jutka! Tu smetnie i ponuro, nie chcem ale muszem do miasta jechac. Odpowiedz Link
blues28 Koza :-) 12.10.12, 12:23 Koza wziela i sie zwinela, moze przestraszona wizja seksualna CJta :-) www.amigosdelamili.com/videos/view/legionarios-desfilando-en-madrid-y-la-cabra-se-marcha-_7133.html Forum jakos bardzo podrózne sie zrobilo! Jutka juz w drodze do ciepla, CJ furt grozi Kuba, ale wciaz jeszcze tam nie dojechal. A Rose, ach, ja zazdraszczam Rose, bo w SF nie bylam a bardzo bym chciala. Kiedy jedziecie Rose? A u mnie chyba naprawde zaczyna sie jesien :-) Co za radosc! Bo, choc pewnie tez sie zdarzy deszcz i slota, to ona w wiekszosci jest !zlotawa, krucha i mila" :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Koza :-) 12.10.12, 15:12 patrze na filmik z koza i przypomnialo mi sie powiedzenie z mlodosci: koza dala im dyla. Skad sie takie powiedzenia biora? Bo przeciez sensu w nich ani krzty. U nas dzis popaduje, ale jest 17 stopni, tak wiec jedlismy ciasteczko popijajac kawa na tarasie kawiarni:)))) Parasole byly, kocyki pod pupe, a powietrze mile, przyjemne. Tak sie oszukujemy, ze jeszcze troche lata jest... Odpowiedz Link
maria421 Czarny piatek 12.10.12, 16:15 Stracilam ponad 6 tys. Euro na lokacie, dowiedzialam sie ze 16 letnia corka mojej podopiecznej jest w ciazy, zoladek stychnerf mnie rozbolal. Za to kupilam sobie odlotowe wdzianko. Na nastepna podroz za jakies 2-3 tygodnie, jak dobrze pojdzie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czarny piatek 12.10.12, 16:43 co to jest wdzianko, Mario? Kurteczka czy marynarka? Ciesze sie, ze wybierasz sie w podroz:)))) A poza tym: przykro mi, ze masz smutne wiadomosci. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czarny piatek 12.10.12, 19:17 Ewa, nazwalam to-to "wdziankiem", bo to ani bluzka, ani sweterek. Zapinane na suwak, ale nie zrobione z welny czy innego sweterkowego materialu, tylko z dosyc elastycznej dzianiny, fajnie ciete, fajna kombinacja kolorow (czern i rozne odcienie szarosci). Odpowiedz Link
blues28 Re: Czarny piatek 12.10.12, 16:48 Przykre wiesci Mario. I jak zwykle przykrosci/troski chodza parami albo stadami. Ale to dobrze, ze gdzies sobie pojedziesz. W nowym wdzianku :-) Koncze wyparzac nowe patelnie. Mieszkanie zrobione na blysk. Za oknem cudna, lagodna pogoda. Ide na taras na popudniowa kawe. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czarny piatek 12.10.12, 19:23 Bluesie, najgorsze, ze wlasciwie nie wiadomo gdzie sie te pieniadze podzialy. Rozwialy sie w jakiejs wirtualnej przestrzeni bankowej, czarna dziura kryzysowa je wessala, czy co? A trzeba bylo na normalna ksiazeczke wlozyc.... Odpowiedz Link
blues28 Re: Czarny piatek 13.10.12, 07:23 Znam ten ból Mario, niestety przerabialam to. Latem przezylam mój osobisty krach finansowy. Tutaj kryzys ma koszmarne kly. Troche udalo sie uratowac, trzeba rozejrzec sie za wieksza iloscia zlecen i jakos zyc dalej. Teraz juz jestem pozbierana, ale dopóki nie wiedzialam na czym stoje to byl to paskudny czas :-( Czasami mysle, ze powrót do dobrobytu drugiej polowy minionego stulecia to nieosiagalna mzonka. I mam nadzieje, ze jak nadejdzie czas emerytury to ona bedzie wyplacalna, ale pewnosci oczywiscie nie ma. Odpowiedz Link
roseanne Re: Koza :-) 12.10.12, 18:59 pierwsze dni listopada tu juz dzis do 10 nie dobilo, tam ma byc 20c Odpowiedz Link
chris-joe Re: Koza :-) 14.10.12, 07:26 Kozie kibicuje. Niech sie chlopaki miedzy soba chedoza, a kozie niech dadza zrec verdure. Odpowiedz Link
blues28 Sobota 13.10.12, 07:25 Obudzilam sie bardzo,bardzo wczesnie i juz nie moglam zasnac. Teraz pije herbate i przegladam prase internetowa. Potem wezme sie za stos prasowania. Zapowiada sie piekny, rzeski dzien. Zdaje sie, ze upaly poszly definitywnie precz. Jak ja lubie jesien w Madrycie :-) O! Wlasnie przeczytalam, ze u Luizy spadl snieg! Mam nadzieje, ze truskawki i kwiecie nie zmarzlo? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 13.10.12, 21:37 Melduję się, że dojechałam, odespałam różnicę czasu, pojadłam na kolacje dobrych rzeczy, a jutro jadę na wysokość 2500 m. n. p.m. Jest cudnie... A z okna mam taki widok: Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 14.10.12, 04:52 Nieeeno, to gitesowo. Gorki, chmurki, nawet elektryka -widze- jest. Korzystaj :) My zas wybrali sie do Vermontu znowu, tym razem na jednodniowy objazd w poszukiwaniu slynnej vermonckiej jesieni. I kaka. Juz po wszystkim. Ostatni tydzien deszczow i wiatrow drzewa poobmiatal, a co zostalo, wyplowialo. Spoznilismy sie. A i dzien- niby mialy byl slicznosci i jasnosci sloneczne, a sie zbiesil, oszarzal. Zimno, wietrznie, ponuro. Pindole. Za to w przyszla niedziele- Kuba. Dupsko wymocze, boso poganiam. Sie naciesze nieco przed nadchodzaca mizeria. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 14.10.12, 10:43 u mnie niestety zdjecie jest tak ciemne, ze myslalam w pierwszej chwili ze to widok na...kamieniolomy. Wiec bardzo prosze o jasniejsze zdjecie! U mnie dzis ladna jesien, ale ja postanowilam nie wychodzic z domu i wreszcie zalatwic mase zaleglych spraw. I zrobic liste jakie telefonaty mam jutro-pojutrze zalatwic. Co mi przypomina wesole nieporozumienie: mam zwyczaj w niedziele spisywac na kartce co jest do zalatwienia. Nie wiem dlaczego, ale kartke tytuluje zawsze "poniedzialek". dla mnie to oznacza od poniedzalku. W kazdym razie jak bylam teraz pare dni poza domem, mieszkala tu psipsiola i powiedziala mi ze zgroza ze widziala na stole moja kartke a na niej ponad 10 punktow do zalatwienia w poniedzialek ze ona teraz rozumie, dlaczego jestem taka zestressowana i roztargniona rownoczesnie, ze musze lepiej dzielic moje zadania itd.itd. Wyjasnilam nieporozumienie i usmialysmy sie. Obiecalam jej, ze kartka bedzie miala w przyszlosci tytul "nastepny tydzien":))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 14.10.12, 12:42 A to dobre, Pyton w kamieniołomach, no to Ci się Ewa udało :))) Słuchajcie, o co Wam chodzi z tymi erotycznymi ekscesami z kozą? Bo czytam i czytam i nie widzę skąd się to wzięło? Apropos kozy, to udało mi się nabyć portugalski ser kozi, nadzwyczajnie zacny. W związku z tym czuję dla kóz dużą sympatię, i niemile bym widziała jakieś nadużywanie onychże. Gdy tylko już mi się wydaje, że w kategorii zidiocenia/podłości polityków to już generalnie wszystko widziałam, i jakoś mnie to dezinteresuje ogólnie oraz w szczególnych szczegółach, to się jednak zdarza coś co mnie z tego komfortowego poczucia wytrząsa, i in minus jednak zdumiewa. Ostatnio politycy, chyba z chęci odwrócenia uwagi ludzi od dziwnego pomysłu Tuska na gospodarkę, wywłóczyli znowu talibańską ustawę anty-aborcyjną. Pierwotnie skonstruowaną jako prezent urodzinowy dla papieża-Polaka - no less. Hehehehe. Otóż obecnie wpadnięto na szczytną ideę, aby jeszcze tę ustawę "poprawić". Tym razem pod pozorem ochrony martwych płodów, które powinny być donoszone do końca ciąży. A tak naprawdę, czego już się nikt nie obcina wprost artykułować, to chodziło o rozgrywki wewnątrz partyjne, aby utrzeć nosa jakiemuś tam Grupińskiemu. No super. Naprawdę, szapoba, panowie i panie. Pełna jestem jednak zadziwienia na taki proces myślowy, na granicy psychopatii. Z innej beki po śledziach, słońce, jesień się wdzięczy kolorami, więc chyba wdzieję jakieś wdzianko i w ogródku poogarniam? Bo wstałam jak rozdeptany kapeć, z powodu jakiejś wczorajszej chandrycznej glątwy, lecz już czuję jak mi się stroszy ogon, wstają przyklapnięte uszka i jakieś różki, wypustki i nibynóżki badają ostrożnie przestrzeń wokoło :))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 14.10.12, 12:59 no i znowu wdzianko! Co to jest tym razem? Czy wszystko co sie wdziewa, mozna nazwac wdziankiem? Prosze o wyjasnienia. Wlasnie rozmawialam z siostrzencem, ktory wybiera sie na dwa tygodnie do Israela. Przypomnialo mi sie, ze jak ja tam bylam, to bylo bardzo niebezpieczne, tak ze gospodarz u ktorego mieszkalam, major policji zabronil nam jechac na Eurowizje do Jerozolimy. Potem byl tam moj inny siostrzeniec i drzelismy bardzo, bo akuraz Arabowie byli bardzo aktywni niepokojowo. Teraz on, a tu do niebezpieczenstwa palestynskiego doszla ew.wojna w Syrii. Wiec tak to wyglada, ze "nie ma pokoju pod oliwkami" (kto ten film widzial?). Israelczycy chyba sie juz do takiego stanu przyzwyczaili, no bo jakby inaczej mogli zyc? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 14.10.12, 15:25 Wdzianko i narzutka. Wdzianko jest to co się wdziewa, a narzutka to coś co się na siebie narzuca :))) Ewciu, wiem, że nie masz nic złego na myśli, ale uporczywie w Izrael jakieś sranie mieszasz. To po polsku brzmi bardzo dziwnie, wręcz obraźliwie, ten I-SRA-el. I I-SRA-elczycy. Jeśli zaś chodzi o stan permanentnej wojny, to myślę, że chciał/niechciał po prostu stało się to normą i nikt nawet nie wyobraża sobie jak mogło by być inaczej. Co więcej, dla mnóstwa ludzi wojna jest po prostu sposobem utrzymania lub politycznego kapitału. Tak jak na przykład choroby są potrzebne służbie zdrowia. Bo ileż by ludzi poszło na bruk, gdyby ludzie przestali chorować. Analogicznie, w Izraelu. Była w Trójce ciekawa rozmowa z facetem, autorem książki "Balagan. Alfabet Izraelski" gdzie on super zajmująco o tych wszystkich skomplikowanych aspektach opowiadał. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 14.10.12, 15:52 po kolei: zafascynowalo mnie slowo "wdzianko", bo go przez wiele lat nie slyszalam:))) wiec przyczepilam sie jak pijany plotu. Im dluzej o tym mysle, to wydaje mi sie, ze wdzianko to bylo cos wdziewanego (jasne:))) bez guzikow czy zamka, po prostu otwarte. Czy tak jest? Israel; mam ewidentny problem ze slowami ktore maja podobne brzmienie w jezyku polskim i niemieckim. ISrael jest po niemiecku i o ile pamietam, rowniez w ich jezyku tak sie pisze. Stad moja pisownia, Jesli jednak Cie razi, to postaram sie to uwzuglednic. Bo pisac bede na pewno o tym kraju czesciej, bo mnie fascynuje, bo mam prywatne kontakty, bo sympatyzuje, nie mowiac juz o tym, ze iles tam procent we mnie Zydostwa. A propos tego mojego problemu jezykowego: do takich slow nalezy Implantat/implant. Musze uwazac w jakim akurat jezyku mowie, zeby nie narazic sie na pelne politowania usmieszki:))) Jesli kogos temnat Izraela interesuje to polecam wspaniala ksiazke "Opowiesc o milosci i mroku". Autor: Amos Oz. Fascynujaca powiesc. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 14.10.12, 16:11 Implantat jest moim zdaniem okay, gorzej by było gdyby to impalant był :) Co do srania w Izraelu, to bo ja wiem, czy mnie to razi, raczej jest zabawne. Do takich zabawnych lapsusów językowych masz pełne prawo, jako osoba długo zamieszkała poza Polską, i pisać o czym Ci się żywnie podoba też możesz - uzasadniać nie potrzeba. Wiem natomiast, że wiele osób ma bardzo emocjonalny stosunek do słów związanych z narodowością i/lub religią, więc lepiej na zimne dmuchać. Ja na przykład zawsze się 10 razy zastanowię zanim powiem słowo Żyd, a już zanim napiszę to co najmniej sto razy. Bo nigdy nie wiem czy małą czy dużą. A jak już cokolwiek wypowiedziane w tym temacie może być zinterpretowane, to powiem Ci, głowa puchnie. Nawet już mojego ulubionego powiedzonka "latać jak Żyd (a może żyd????) po pustym sklepie" używać przestałam bo mi wytknięto że jest rasowo deprecjonujące. Dobrze, więc, że ktoś przynajmniej ma odwagę, się na temat Izraela odzywać, co czego Cię jak najbardziej zachęcam. A może to chodzi o to, że na ten temat się odzywać jedynie powinni ludzie którzy ten procent żydostwa/Żydostwa posiadają, a ci bez, niech wsadzą mordę w kubeł? Nie wiem :))) A takie bez zamka i guzików, to narzutka właśnie jest moim zdaniem. Bo się po prostu narzuca. A może narzutka, to coś bez otworów na ręce? A z otworami, lecz bez guzików, to wdzianko? Fascynujący to jest temat, masz rację. Ja też lubię jak mi się takie słowa pojawiają. Na przykład szubka. Albo - jesionka. Odpowiedz Link
ewa553 Re: ach, te slowa! 14.10.12, 16:59 jesionka! Powialo mi dawnymi laty, kiedy to panowie nosili jesionki. Bo damskich chyba nie ma? Pamietam takie zdjecie moich Rodzicow: Tato w jesionce w jodelke chyba lub cos podobnego a Mamy plaszcza to nawet zdefiniowac nie potrafie. Mama w kapelusiku, a jakze, zawsze nosila. No wiec oboje wygladaja na podeszly wiek, a tu przed nimi stoje ja, osmiolatka, wiec jak to, nie moga byc przeciez w podeszlym wieku:)))) Taka to byla w moich wspomnieniach ta moda jesionkowa. A moja siostrzenica jako chyba trzylatka nosila "ubraczek" - tak nazwala swoj kubraczek. No i nic powiedziec nie mozna: ubera sie go? No to ubraczek... Co do Zydowstwa to tak jak kazda narodowosc pisze sie przeciez z duzej litery, wiec nie kokietuj. A jak biega Zyd po pustym sklepie? Ciekawe. W Niemczech poznalam powiedzenie "pachnie jak na dworcu w Jeruzalem". Chodzilo o silny zapach czosnku. I otoz wlasnie w Jeruzalem stwierdzilam absolutny brak....dworca. Tak to jest z tymi powiedzeniami. Co do wypowiadania sie, to chyba kazdy moze o wszystkim, byle by nie robil za eksperta:))))) A moj siostrzeniec przygotowuje sie na calego na ten wyjazd, wlasnie mi opowiedzial ze chodzi na hebrajski (i tu bym tez powiedziala: Hebrajski z duzej litery, albo jezyk hebrajski z malej - mam racje)? i umie juz napisac Shalom:)))) Rozbawilo mnie to, bo to ten sam chlopak ktory wrocil kiedys z przedszkola i na pytanie czego nauczyl sie po angielsku, powiedzial "hello!":))) Ale to bylo prawie 20 lat temu. Patrze tak na tych moich siostrzencow, a raczej juz nastepne pokolenie i widze jak czas leci. Jak te niegdysiejsze maluszki smigaja po swiecie, plodza dzieci, dorosleja w zastraszajacym tempie i jakos mi tak smetnie.... ------- "Nie trac czasu ani slow na darmo, nigdy juz ich nie odzyskasz" Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: ach, te slowa! 14.10.12, 17:30 Też zauważam jak dzieci znajomych się posuwają, moja "mała" kuzynka ma zmarszczki, a my nadal, w niezmienionej formie, piękne i młode ;))) Jakoś stosunku do tego nie mam, to że dzieci dorastają to się cieszę, bo wolę jednak osoby dorosłe od niedorosłych. Chyba, że seryjni mordercy z nich wyrastają, no to jestem zła, bo było nie było to także moje stracone pieniądze przez lata łożenia na ich edukację oraz leczenie jako podatnik. Inwestycja nietrafiona, takie się zdarzają, zamiast dać Ci miły profit obarczają Cię kosztami na lata całe. Czytałam jak niegdyś Lloyds', niby szacowna instytucja, stworzył taki pool z inwestorów z Kanady, których umieścił w jakiejś tam grupie inwestorów z "unlimited liability" - to ni bidoki zaczęli dostawać wezwania do wpłaty 1000 funtów, a to 10 000 a to w końcu 100 000 - i tak to skonstruowano sprytnie że się z tego wyśmigać nie mogli. Żyd po pustym sklepie nie mam pojęcia jak biega, tak samo jak nie wiem jak dogodził ksiądz Magdzie, ani jaki dziad rwie śliwki podczas gdy my tutaj gadu gadu. Problem z Żydem, jak mi wyjaśniano, polega na tym, że jeśli chodzi o narodowość to jest Żyd a jeśli chodzi o religię to żyd (tak jak chrześcijanin, lub muzułmanin). W teorii ja to pojmuję, natomiast w praktyce, czy ktoś uważa się za osobę narodowości czyteż religijności - to ja nie mam pojęcia a też i się nie podejmuję decydować. Jesionka zdecydowanie jest męska, natomiast garsonka - damska. Szmizjerka damska, a butonierka - męska. Przypomniały mi się też różne terminy krawieckie mojej Babci. Prócz bezeca/bezecy o której pisałam (z niem. besatz - odszycie), była też szczypanka (i nie była to, jak by można pomyśleć, tyraliera facetów podszczypujących co popadnie sunąca ulicą), baskinka, oraz woda :))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: ach, te slowa! 14.10.12, 17:47 oj przypomnialas mi rozne takie! dawniej wiecej takich zwrotow znalam, bo sie chodzilo do krwcowej. Ja mialam duzo amerykanskich ciuchow (ciuchy w Rzeszowie i Mielcu:))) ale i do krawcowej sie chodzilo. Ciuchy amerykanskie rozpoznaje z zachwytem i ze wzruszeniem w kolejnych odcinkach Mad Mena. Jaka to byla sliczna, kobieca moda! A te cycki do szpica w sztywnych stanikach:)))) Co do mlodziezy to ogladam ich dorastanie z boku, nie angazujac sie zbytnio i nie martwiac, jakos tak z obojetnym zdumieniem (czy cos takiego jest wogole mozliwe?). Duzo wazniejsze jest dla mnie to, ze odiwedzilam w tym tygodniu kolejna jubilatke z prezencikiem i zyczeiami od Dziekana (kosciol). Miala 80-te urodziny i nie moglam w to uwierzyc. Zwinna, zadbana, w niegorszej od mojej formie. I to mnie zawsze podnosi na duchu bo sobie mysle, ze moze uda mi sie uniknac smutnej starosci z choroba i niedolestwem? No bo jesli ona, to moze i ja.... I tak sobie poprawiam nastroj. A teraz biore sie wreszcie do roboty od ktorej migam sie caly czas piszac, wysylajac zdjecia i telefonujac:)))) a jutro czekaja urzedy zeby im oddac to czy tamto... Odpowiedz Link
maria421 Re: ach, te slowa! 14.10.12, 18:12 Byly jesionki i byly prochowce, ktore mi sie z prochem kojarzyly, wiec albo cmentarnie, albo militarnie. Czy wiecie ze taki fason butow Wlosi nazywaja "le polacchine"? Co do dorastania dzieci, to wlasnie wrocilam od mojej corki. Ze zdziwieniem stwierdzam jak zmieniaja sie tematy naszych rozmow. Rozmawiamy mi.inn. o tym jakim srodkiem najlepiej jaka plame usunac. Jest to temat ktory dawniej moja corke wcale a wcale nie interesowal :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: ach, te slowa! 14.10.12, 23:18 No co Ty powiesz? Ciekawe dlaczego? U nas to się "welury" nazywają. A czemu - kto to wie??? Ponadto pojawiają się także nowe terminy. Na przykład ostatnio poznałam terminy "saszki" oraz "mukuluki" - jest to jakiś rodzaj butów. Albo były buty "na słoninie"... Odpowiedz Link
maria421 Re: ach, te slowa! 15.10.12, 09:22 Tak, buty na "sloninie" tez pamietam:) "Le polacchine" nie nazywaja sie tak ze wzgledu na material, bo niekoniecznie musza byc z zamszu , lecz ze wzgledu na fason. Kto wie dlaczego. Moze jacys Polacy pojawili sie kiedys we Wloszech w butach do kostek? Odpowiedz Link
ewa553 Re: ach, te slowa! 15.10.12, 09:32 z nazwami tak juz jest. W Niemczech nazywa sie przeciez polska salatka jarzynowa "rosyjska salatka":)))) Nota bene: nad jeziorem Bodenskim w miejscowosci w ktorej mieszkalysmy odbywal sie akurat trzydniowy festyn jesienny i wiecie co bylo m.in.hitem kulinarnym? BIGOS!!!!! Wiedzialam ze w tamtych okolicach pracuje wiele Polakow przy zbiorach winogron i jablek, ale ze sie az tak przebili z bigosem, to mnie ubawilo. Odpowiedz Link
blues28 Re: ach, te slowa! 15.10.12, 09:47 O! Widzisz Ewa, salatka jarzynowa w Hiszpanii tez nazywa sie ensaladilla rusa. A kotlet mielony (tez nie wiedziec czemu) filete ruso :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: ach, te slowa! 15.10.12, 12:46 We Wloszech salatka jarzynowa tez sie nazywa insalata russa. I gdzie jej tam do naszej salatki. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 15.10.12, 00:22 Insynuacje erotyczne zaczalem po Wielkiejnocy w Andaluzji, wanna. Otoz bylem tam epatowany slynnymi paradami wojskowymi w Maladze. Tu zapodaje dowolny klip z tychze (zerknij na pokrewne): www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=H5vM0RK_bZY Chlopaki z Legion Novio de la Muerte niby calkiem odziani, lecz reprezentuja typ wirylnosci przesadzony niemal karykaturalnie, calkiem jak z rownie legendarnych ilustracji homoerotycznych Tom'a of Finland (sobie wygoogluj). I stad moje insynuacje. Blues zas wczoraj podzrzucil link do tychze soldatow z koza w roli glownej. Odpowiedz Link
morsa Re: Sobota/niedziela 15.10.12, 02:47 Pierwsza polowa grudnia zabukowana w Granadzie (Malaga 2 pierwsze noce) Alhambra oczywiscie w planie - co jeszcze? Czekam na ciekawe propozycje (tipy) Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota/niedziela 15.10.12, 08:49 Morsuniu, Wszystko zalezy jakie macie plany. Czy turystyczno wedrowne, czy relaksowanie sie u wód, bo naturalne zródla w Sierra Nevada sa slynne. Oczywiscie Alhambra i ogrody, które nawet w grudniu powinny byc zielone i ukwiecona. Koniecznie Barrio Albaicín. Ta dzielnica zachowala styl i klimat arabskiej mediny i typowa mudejarska architekture. Jest pieknie odnowiona i bardzo zadbana. Tak jak i Alhambra nalezy do Swiatowego Patronatu UNESCO. Najlepiej po prostu spacerowac i podziwiac krete uliczki, placyki, fontanny (calle del Bañuelo, paseo de los Tristes, cuesta de Chapiz, plaza San Salvador, plaza Larga, Calderia Nueva... ) Równiez koniecznie Barrio del Sacramonte (Swieta Góra). To jest pelna uroku i specyficznego klimatu dzielnica cyganska, z jaskiniami przetworzonymi na domy i jedyne w swoim rodzaju tablaos (tablao = local, przybytek tylko i wylacznie muzyki, tanca i spiewu flamenco) zwane "zambra". Nastepnie La Alpujara to historyczny region w Górach Sierra Nevada w poblizu Granady. Zarówno Park Narodowy Sierra Nevada jak i Barranco del Poqueira. Tam na wysokosci ok 1500 mnpm polozone sa starenkie biale wsie. Jesli bedziesz miala czas, wybierz sie koniecznie! I napewno stare miasto Ronda w „powiecie” Málaga. No i rzut beretem do Kordowy i Sevilli. Odpowiedz Link
morsa Re: Sobota/niedziela 15.10.12, 11:23 Wiedzialam, ze na Tobie mozna polegac jak na Zawiszy. Bedziemy dwa tygodnie, wiec chyba nam sie uda wszystko zobaczyc. Mamy hotel w dzielnicy Barrio Albaicín;-) Dzieki serdeczne. Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota 15.10.12, 08:46 chris-joe napisał: > Blues zas wczoraj podzrzucil link do tychze soldatow z koza w roli glownej. > No zesz jak? Koza jest na zawsze wkomponowana w legende Legii Cudzoziemskiej. Ze wszystkimi mozliwymi podtekstami :-) Odpowiedz Link
maria421 Felix Baumgartner 14.10.12, 20:49 jest od dzis moim bohaterem roku! Wiecej takich szalencow! Odpowiedz Link
blues28 Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 09:02 Ha! Nawet u mnie 7 stopni! A potem bedzie +17 w pelni slonca. Wczoraj zawziecie kwestowalam w Retiro na rzecz porzuconych psiaków. Strasznie mily dzien w otoczeniu fantastycznych czterolapów. O tu maly filmik – uprzedzam, najpierw na pare sekund walacza sie jakas “poetycka” reklama. www.telemadrid.es/?q=programas/madrid/primer-perroton-en-madrid Po czym byl obiad na tarasie, przytulnym, naslonecznionym i oslonietym od wiatru. Kazalam sobie pulpo a la gallega czyli osmiornice po galicyjsku. Baaaardzo lubie. A potem jeszcze, unikajac dzikich tlumów na wielkich ekspozycjach spacer do galerii na wystawe:¿Por qué nací yo aquí? Czyli dlaczego urodzilem/lam sie tutaj? Wystawa fotograficzna argentynskiego fotografa Andy Goldsteina, opiewajaca zycie w najubozszych zakatkach Ameryki Poludniowej. Deprymujaca? I tak i nie. Ze zdjec wyziera ubóstwo ale i ogromna godnosc ludzka. A w ogóle Madryt zwariowal. Mamy nadmiar podazy rewelacji wystawowych. Grzech odpuscic! Bo retrospektywa Gauguina – absolutna koniecznosc, w Prado szkice Goyi, a zaraz potem Mlody Van Dyck, Mistrzowskie portrety w Fundacji Mapfre(Modigliani, Matisse, Bonnard...), Jean Paul Gaultier “Universo de la moda” itak dalej, i tak dalej. Przyznam sie, ze nie pojmuje skoku Baumgartnera. Moze mi kto wytlumaczy? Zawsze byla kiepska z fizyki. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 09:27 Bluesie, ja tez skoku Baumgartnera w aspekcie fizyki nie rozumiem. Ale mam niesamowity podziw dla jego szalenczej odwagi. U nas dzis pada. Pada nieprzerwanie od wczorajszego popoludnia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 09:29 z drugiej strony, Mario: czy wiadomo na co to ma byc dobre? Nie widze niestety jakiegos glebszego sensu w tym skakaniu. Skok dla skoku nie wzbudza mojego podziwu. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 12:50 Ewa, w pierwszych probach latania , czyli oderwania sie czlowieka od ziemi, tez wielu nie widzialo sensu. Moze ten skok Baumgartnera zostanie wykorzystany do czegos potrzebnego? Np. sprowadzanie kosmonautow na ziemie w razie awarii statku kosmicznego? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 09:28 oj rzeski, rzeski! 9 stopni i wilgoc chyba z 90%.... zaraz musze opuscic cieple gniazdko:(((( Do Madrytu ciagnie mnie te hej! Moze znowu na wiosne? Moze tylko daruje sobie Retiro, gdzie rok temu okradli (przy mnie) moja psipsiolke w bardzo bolesny sposob, bo przeciez miala w torebce wszystko: byl to dzien wyjazdu...Ale nawet jej nie zepsulo to milosci do Madrytu i jego cudownych kulturalnych mozliwosci. Morso, do Alhambry koniecznie zarezerwujcie bilety przez internet. Wtedy omina Was kolejki do kasy, zamowione bilety odbiera sie w automacie przed domkiem kasowym i z pamiatkami. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 11:36 Tak, tak. Alhambre rezerwuj z wyprzedzeniem przez internet. W najgorszym zas razie mozesz jeszcze zakupic bilety w... bankomacie. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 11:38 Tu weekend byl deszczowy. Dzis tez ma siapic, ale temperatura odczuwalna po poludniu ma byc... 23C!!! Poszaleli! Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 13:32 Kupilam sobie cudny plaszcz i jeszcze cudniejsze zamszowe kozaczki na obcasie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 14:53 U mnie znowuż nastały ciepłe dnie, taras czynny :)) Wczoraj byłam na filmie "W drodze" na podstawie powieści Kerouaka. Jest to bardzo długi film. Bardzo bardzo długi film. Właściwie to byłby dobry film, gdyby nie był taki długi. Bo w sumie niewiele się dzieje, po prostu się przemieszczają. No, w trakcie tego też piją, dupczą się, rozmawiają i kradną. Co jeśli jest powtarzane enty raz staje się nudne po prostu. Książka Kerouaka zaś do siebie ma to, że dość krótka jest. Za to film - długaśny. Może jak człowiek się psychicznie przygotuje na te dwie i pół godziny to jest inaczej. Tak jak z podróżą na przykład z Johannesburga na wybrzeże. Zabiera 12 godzin w jedną a w drugą 13 i pół. Bo jest pod górę. I to jest całkiem okay, natomiast jak raz autobus się zepsuł jeszcze przed startem i podstawili zastępczy z kierowcą zastępczym (czy kierowca się zepsuł wraz z autobusem - nie wiem) i ten kierowca nie znał drogi więc się gubił i podróż trwała 2 godziny dłużej. To te dwie ekstra godziny wszyscy niemal dostali kociokwiku. No więc jak minęło ustawowe półtorej godziny a film nadal trwał to ja zaczęłam dostawać kociokwiku w kinie. Aż mi kolega powiedział, że jeszcze godzinę film będzie trwał. Co najpierw mnie zszokowało i chciałam wyjść z kina, ale jednak chciałam zobaczyć co dalej będzie w tym filmie, bo jak napisałam, był to film niezły, a nawet dobry film to był. Tyle, że długo za długi... No to coś się we mnie zresetowało, uwzględniło tę ekstra godzinę w moim wewnętrznym mechanizmie i dotrwałam do końca we względnym spokoju. I dobrze, bo w drugiej połowie jakieś zawiązanie akcji nastąpiło, co w sumie było ciekawe. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 18:22 Eh, Maryska, podoba mi sie co robisz i co planujesz i tak trzymac! Zadzwonie w przyszlym tygodniu zebys mnie apdejtowala:))) Ja tez dzis widzialam sliczny plaszczyk w kolorze miodu, ale nawet nie weszlam do sklepu. Byl to jeden z tych sklepow, w ktorych na pytanie o moj rozmiar dostaje w odpowiedzi pogardliwy usmiech.... Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 19:21 Ech, Ewa... Zebym to ja sama wiedziala co planuje ... ;) OK, planuje zrzucic jeszcze pare kilo, planuje sie stroic i korzystac z zycia. Co do reszty, dam sie poniesc wydarzeniom. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 21:35 Ach korzystać z życia... Dziewczyny, to jest to :))) Ja w ramach korzystania postanowiłam, że w związku z ciepłą pogodą należy się do kolacji piwo Perła. Wyskoczyłam więc szybko narzuciwszy narzutkę, czyteż wdzianko tylko ;) i poszłam na drugą stronę ulicy do sklepiku całodobowego po butelkę piwa Perła.... Jakiż słuchajcie jest miły lokalny wieczór tutaj, ciepły, wilgotny od ciepłego deszczyku co przed chwilą spadł. Ludzie spacerują psy, siebie nawzajem, jakoś jest niespiesznie, przytulnie i swojsko. Na kolację była hiszpańska tortilla z pieczarkami, do tego rukola z cytryną i oliwą. Oczywiście, rzeczone piwo. Fed kilka dni wcześniej zaopatrzyła mnie w książki do czytania, mam też ręczne robótki w postaci przyszywania przepięknych metalowych haczyków do nabytej supermodnej kamizelki z eko-futerka. Która się zapinała na obrzydliwe haftki, a teraz będą to grawerowane haczyki z brązu. No zupełnie inna jakość, mówię Wam. Ponadto sklep z dziwną bielizną pod nosem zamieniono na zacny lumpeks, gdzie sobie miło pogadałam z panem właścicielem zaś nadprzyjacielski pies typu york (domniemany pies, bo ja wątpię czy to jest naprawdę pies) mało co mi nie nasikał na buty z radości. Ciekawe czy ja, jak się jeszcze bardziej zacznę cieszyć życiem niż teraz - to też zacznę ludziom lać na buty??? Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek rzeski! 15.10.12, 22:44 Matkoz! O aborcyjnych aberracjach w polskim Sejmie wiem z naglowkow w GW. W teksty sie wglebiac nie mam nerwow ni odwagi. U nas tylko nieco lepiej. Nowointronizowany rzad separatystyczny, w postaci ministry edukacji, wymyslil, by ograniczyc w QC nauczanie angielskiego na poczatku podstawowki oraz intensywniejsze nieco pozniej, bo dzieciom francuskojezycznym metlik to w glowach czyni i francuski zapomna. Nadto zamierza na lekcjach historii wbijac milusinskim ideologie separatystyczna. Mimo, ze separatysci wygrali wiekszoscia jedynie 4 foteli. Jaja. W beretach i z bagietkami. Odpowiedz Link