iwannabesedated
17.10.12, 12:00
... zalety siedzenia z dupą bezpiecznie przyspawaną do kanapy, tak jak czyni to większość normalnej ludności. Podróżowanie zostawiając nielicznej garstce z nas, którym się jednak tego chce bardziej, niż nie chce.
Bo podróżować oczywiście jest bosko. Ale też jest to męczące, irytujące, upierdliwe, nieprzewidywalne, niepokojące oraz kosztowne. Po pierwsze primo, rosnąca w zastraszającym tempie upierdliwość lotnisk. Gdzie przy bramkach jest się poddanym striptizowi, macaniu, gmeraniu przyrządami które robią biiip, gmeraniu w bagażu, musi się człowiek poddać jakimś absurdalnym wymogom prezentowania kremów pod oczy w foliowej torbie (?), wszystko jest kompletnie absurdalne, do ekstremum głupie, przeprowadzane przez jakieś morderczo poważne indywidua. Poddając się tym debilnym szykanom należy także zachować szacobliwą powagę, inaczej przyrząd który robi biip wyląduje wewnątrz naszego tyłka, jak to się stało pewnej babci gdzieś w Kolorado czycoś.
Myśli te, które będę kontynuować, naszły mnie, tak jak pisałam, gdy skonstatowałam że nie chce mi się po prostu jechać do Afryki. Znowu. Gdzie siedzi cała moja rodzina, oczywiście dupami przyrośnięta do stołów, stołków i innych mebli, jojcząc, że się nie może wyrwać ;) Mało tego, jak się z tą decyzją jechać/niejechać nosiłam, to jakaś plaga ludzi (co ciekawe, nie jacyś bliscy przyjaciele, lecz znajomi dalsi, raczej z którymi gadam od przypadku do przypadku), zaczęła mnie namolniakować KIEDY jadę do Afryki. I KIEDY i KIEDY... po cztery, pięć razy... Wtedy zaczęłam się serio zastanawiać, czemu tak ich frapuje i ekscytuje ten fakt i dlaczego wogóle ich obchodzi KIEDY? Tak jak bym była umówionym na wykończenie ich kibla glazurnikiem. Podczas gdy realnie gadają ze mną tylko skajpem, więc skąd do nich rozmawiam powinno być im gancegal.
Pomyślałam więc sobie, że tutaj jakąś osobistą pieczeń muszą przy moim ogniu (haha) piec. A są to wszystko osoby, które NIGDY raczej nigdzie nie jeżdżą, lecz gromką twierdzą, żeby jeździły, ale... Doszłam w tym zakresie do pewnych wniosków, którymi się podzielę w tym wątku.
Tymczasem, ponieważ grono tutaj jest generalnie "rozjeżdżone" to proszę się podzielić uwagami w temacie dlaczego podróżować NIE jest bosko. Bo dlaczego jest, to sobie bez przerwy mówimy :)