jutka1 27.10.12, 13:31 Otwarte. :-) Za lekki obsuw przepraszam, wytłumaczę we wpisie za chwilę. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Sobota 27.10.12, 13:51 Chłodno, w miarę słonecznie. Miałam dostawę nowej drukarki. Rozpakowałam, okazało się, że jest bez kabla łączącego z drukarkę z komputerem. Grrr. Musiałam więc gnać do sklepu, 35 szybkim krokiem w jedną stronę. Zmarzłam jak jasna cholera. :-/// Po drodze zrobiłam inne zakupy, włącznie z zarąbiście czerwonym lakierem do paznokci. Hahaha. :-) Też jadę w podróż we wtorek, nad Atlantyk. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 27.10.12, 16:44 Ewa, wcale nie musialam przekonywac, bo moje zaproszenie przyjeli entuzjastycznie:) Szanownemu Forum nalezy sie wyjasnienie ze zaproszenie dotyczy moich urodzin, reszte napisze jak sprawa bedzie dograna na 100%. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 27.10.12, 17:03 Dobrze, że wyjaśniłaś, bo sie zastanawiałam, czy wypada zapytać :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 27.10.12, 18:35 No dobra, wyjasnie do konca:) Wykoncypowalam sobie prezent na moje okragle urodziny. Prezent ma tytul "Nabucco" w La Scala di Milano. Bilety online na wybrany przeze mnie termin mozna bedzie kupic dopiero od 30 listopada, od godz 9.00, zapisalam w kalendarzu zeby nie przegapic. Dopiero jak sie uda je dostac bedziemy rezerwowac loty i hotel. Wyjdzie z tego fajny weekend w Mediolanie:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 27.10.12, 19:33 A to rewelacyjny pomysł, Marysiu. Trzymam kciuki za pomyślne nabycie biletów. Ludzie, u mnie leży gruba warstwa śniegu! Na kwitnących jeszcze lobeliach i surfiniach. Jak to zobaczyłam, to wlazłam spowrotem do łóżka... No nie.... W ogóle to nadal jestem wstrząśnięta zaginięciem elementu do kolczyka. Bardzo uważałam z nimi, włożyłam dwa do woreczka, w kawiarence wysypałam dwa na specjalną podkładkę którą ze sobą przyniosłam. Nic nie upadło, nic nie potoczyło się, nie przyczepiło. Ale jak koleżanka je chciała zmierzyć - to był tylko jeden już! Stolik stał w kącie, nikt nie przechodził, nikt nie podchodził... Szatańska sprawka po prostu, a co może człowiek, jeśli mu zaczyna mieszać siła nieczysta??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 28.10.12, 09:36 Dziwna sprawa z tym kolczykiem... Przykra przykrość, 100K. A może się jeszcze objawi?... Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 28.10.12, 10:12 Mlodzi tez uznali ze mam fajny pomysl spedzenia xx urodzin:) Po spektaklu mam zamiar ich zaprosic tutaj: www.savinimilano.it/ristorante-milano/ristorante to jest dwa kroki od La Scali . Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 09:52 Plus zmiany czasu: jest jaśniej, kiedy wstaję. Minus: wcześniej się robi ciemno wieczorem. Bilans: nie lubię. :-/ Dzień mam dziś domowy. Dwa prania, porządki w papierach. Plus muszę powiesić zasłony, które wczoraj przyniosłam z pralni chemicznej. Operacja dość delikatna i wymagająca trochę piruetów na wysokościach, więc chyba zawezwę odsiecz w postaci sąsiadów z drabinką. A za oknem słońce i 4 stopnie. Dobrze, że na plusie, hahaha. :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 10:08 Obudzilam sie wedlug czasu letniego, czyli o godzine za wczesnie. Na termometrze zero stopni, na szczescie jest sucho. W nastepnych dniach powinno sie troche ocieplic. Plany na niedziele - dolce far niente. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 10:20 Zapomniałam zapytać; który czas jest "naturalny", a który dodali? :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 10:40 Zimowy, znaczy? No to kładę uszy po sobie i już nie narzekam. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 13:48 Zimowy jest zdecydowanie NIENATURALNY. Już przed zmianą się robiło nienaturalnie ciemno w środku dnia. A teraz będzie tylko jeszcze bardziej nienaturalnie. Tymczasem zaś świeci słońce i rozpuszcza się śnieg. Co dziwne, surfinie przetrwały śnieg i nocny przymrozek w stanie nienaruszonym. Otrząsnęły się i nadal sobie kwitną w najlepsze... Od dłuższego już czasu z nieprzyjemnością zauważałam znikanie wróbli i innych małych ptaszków na rzecz wszechobecnych, wielkich i upierdliwych wronowatych. Mój ogród sobie szczególnie upodobały sroki, których zaś ja szczególnie nie lubię. Gniazdo sobie nawet uwiły w śliwce, wielkie i niechlujne. Otóż ku mojej wielkiej radości, ostatnio zamiast srok zaczęły się pojawiać w moim ogródku sikorki. Najpierw dwie, potem cztery, a dzisiaj patrzę, a na śliwce, w ogródku i na tarasie mam całe stadko sikorek i wróbelków. Z innej beki. Czy ktoś wie, dlaczego małe włochate bardzo głupie i niewątpliwie lądowe stworzonko nazywamy świnką i to na dodatek morską? Odpowiedz Link
blues28 Re: Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 14:52 Wyjatkowo piekny dzien. Co prawda naplynelo chlodne powietrze z pólnocy, ale slonce jest olsniewajace, niebo niebieskie i jakies takie krysztalowo czyste. Jest rzesko, ale nie jest zimno. Bylam cztery godziny na dworze i pikowana kamizelka na grubym swetrze calkowicie wystarcza. Na placyku w poblizu mojego domu rozlozyly sie stragany ze specjalnosciami regionalnymi. Nabylam kawalek sera manchego i sloik miodu. Posluchalam gry na dudach i bebenkach, dudy z Asturii sa mniej okazale niz szkockie, ale brzmia równie pieknie. Przeczytalam wpis Kielbia z poprzednich pierdul i ogarnal mnie zal na nasza sytuacje. Tak mniej wiecej syto i pogodnie to bylo u mnie jakies 20 lat temu. Kazdy mial zapewniona opieke zdrowotna, a proszacych o jalmuzne praktycznie nie bylo. Teraz panstwo chwieje sie mocno na nogach, co i rusz ogranicza zdobycze socjalne, bezrobocie rosnie z miesiaca na miesiac a bezdomni i glodujacy ustawiaja sie co pare kroków na glównych ulicach. Nie sposób przejsc bez wybroczyn na sumieniu, ale tez nie sposób pomóc kazdemu. I to jest okropne :-( Nie lubie zmian czasu, ale przejscie na czas zimowy toleruje lepiej niz zmiane wiosenna. Przeszkadza mi jak mi kradna jedna godzine, natomiast dodanie jednej nie stanowi, bo tu nawet w najkrótszym dniu roku slonce zachodzi ok 18. Na swinkach morskich sie nie znam, ale wujek google wysnuwa teorie, ze swinki pochodza z Am Pld, wiec do starego swiata (pojawily sie w Europie ok roku 1500) zawsze przybywaly z morza. A ze plynely statkami, które na ogól zawijaly do Gwinei, stad tez Guinea Pig. A czemu swinka? A no bo chrzaka i pomrukuje jak swinia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Niedziela po zmianie czasu 28.10.12, 18:02 Nie Bluesie, to suspens się piętrzy jak w horrorze tylko (cycat ;)))) Kto i po co w takim razie, sprowadził na Starą Ziemę zwierzę którego ani się nie je, ani nie nosi z niego futra, ani nie jest zabawne, nie śpiewa, nie wygląda, tylko chrumka jak świnia oraz demonstruje durnotę??? Odpowiedz Link
ewa553 Mario, 28.10.12, 18:42 obejrzalam "Twoja" restauracje w Milano: wow! nobel geht die Welt zu Grunde:))))) Ja moje okragle tez u Wlocha swietowalam, ale oczywiscie nie takim poziomie.... Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario, 28.10.12, 18:51 Ewa, ta "moja" restauracja w Mediolanie byla kiedys w gestii ojca naszego znajomego, niestety ja tam bywalam dopiero po jego smierci. Ostatni raz bylam tam z moim mezem w 2004, najwyzszy czas zeby znow tam pojsc. No i okazja doskonala. A tu kiedys (w 2005 roku) swietowalismy urodziny mojego meza : www.terrazzadanieli.com/it/ Odpowiedz Link
ewa553 Re: Mario, 28.10.12, 19:14 pieknie, Mario! To chyba kolo tego hotelu gdzie mieszkaliscie i ktory mi kiedys polecalas? Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario, 28.10.12, 19:25 Niestety, Ewa, Hotel Danieli danieli.hotelinvenice.com/ nie byl na nasza kieszen :) Wtedy bylismy tutaj : www.casaverardo.it/home-hotel.php?lang=DEU Odpowiedz Link
blues28 Re: Niedziela po zmianie czasu 29.10.12, 08:24 Alez Stokrociu, Inkowie jadali swinki! W Peru do dzis sie je jada! Nie dziwota wiec ze niejaki Pizarro czy Cortés tez je jadal i przywlókl do starej Europy. A ze sie nie przyjely? Kartofle tez przywiezli i zobacz jaki sukces!! :-) Odpowiedz Link
ewa553 to lubie 29.10.12, 08:07 zyskalam na zmianie czasu na wlasciwy. Spalam dlugo, wyspalam sie, a jest dopiero osma. Mam wiecej z dnia. Jestem za zlikwidowaniem sztucznego czasu letniego! Odpowiedz Link
blues28 Poniedzialek mrozno-sloneczny 29.10.12, 08:30 Ja tez czuje sie wyspana i jak mówilam, zmiana zimowa mi niespecjalnie stanowi. Po prostu rankiem bedzie troche ciemnawo, bo w odróznieniu od Was, u mnie dzien skraca sie rano :-) Róznica miedzy zachodem slonca np dzisiaj i najkrótszym dniem w roku wynosi 10 minut! Znowu bedzie rzeski i sloneczny dzien. A ja jeszcze nie wiem co zrobie! Na razie wypije druga kawe. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek mrozno-sloneczny 29.10.12, 09:07 U nas tez mroz, dachy i trawniki pokryte szronem. Ale ma sie ocieplic i padac, czyli bede miala zla pogode w podrozy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek mrozno-sloneczny 29.10.12, 09:17 u nas juz slonecznie i plus 5 stopni, ide grabic liscie:((((( Mario, gdzie lezy problem? Jedz juz dzisiaj:)))) Odpowiedz Link
ewa553 i jeszcze o pogodzie 29.10.12, 09:20 u nas pieknie, slonecznie, a znajomy z Monachium opowiadal dzis rano, ze byli z zona wczoraj na spacerze w lesie, bylo pieknie BRNAC przez snieg i mial szczescie, bo duza ciezka galaz spadla dokladnie o centymetr za jego plecami. Otoz u nich podaja na okraglo w radio ostrzezenia, ze drzewa lamia sie pod ciezarezm sniegu.... Wiec mi tu prosze kolezenstwa nie narzekac na odrobine zimna! Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek mrozno-sloneczny 29.10.12, 09:25 Ewa, dzisiejszy dzien mam wypelniony po brzegi innymi obowiazkami, a wiadomo ze najpierw obowiazek, a potem przyjemnosc :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek mrozno-sloneczny 29.10.12, 10:38 U nas 7 stopni i pochmurno, ma dojść do dziesięciu. Tyszpiknie. W sumie zauważyłam, że po zmianie czasu lepiej (i dłużej) śpię. Musi natura się cieszy z powrotu do stanu zimowego. ;-) Dzisiaj szykuję się do jutrzejszego wyjazdu. Pranie schnie, podleję roślinność "na zaś", zrobię małe zakupy, pójdę na pocztę, takie tam przygotowania do kilkudniowej nieobecności. I tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 czas zimowy, czyli normalny 30.10.12, 08:42 Jak wytlumaczyc kotom, ze wolno mi spac godzine dluzej? Rozrabialy tak, ze wstalam juz o siodmej:((((( I jak sie juz przyzwyczaja do tej zmiany czasu, to przyjdzie letni czas i wszystko a piac. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, wyjazd :-) 30.10.12, 09:01 Zbieram się do wyjazdu. Będę mieć ograniczony dostęp do netu, więc jeśli pierdulum dobiegnie setki, a ja nie otworzę nowego, to niech ktoś w zastępstwie założy następne, dobrze? Buziaczki i papatki (hehehe) :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek, wyjazd :-) 30.10.12, 09:41 zapomnialam kiedy wracasz? Ciesze sie juz na jesienne zdjecia plazowe. Bywaja boskie motywy... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, wyjazd :-) 30.10.12, 09:57 Wracam w sobotę. :-) Aparat oczywiście biorę. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, wyjazd :-) 30.10.12, 11:34 Oooo... Moge pisac z telefonu, hahaha... :-) No to i nowe pierdulum bede mogla otworzyc :-) Baaaajjj :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, wyjazd :-) 30.10.12, 11:39 Marii i Jutce milych wojazy :-) U mnie prawdziwie listopadowy dzien (choc to jeszcze pazdziernik), pada bez przerwy i jest ciemno! Nabywszy tzw niezbedniki okopuje sie w domu i nie zamierzam juz wychodzic. Jutro znowu bedzie pieknie i slonecznie, wiec no problem. Zreszta przyszla paczka od mojej siostry z ksiazkami i z plytami. Masa czytania i ogladania :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek, wyjazd :-) 30.10.12, 13:10 a u nas prawdziwie grudniowy albo nawet styczniowy dzien. Snieg na dachach, snieg na trawnikach, snieg na drzewach i na poboczach drog. I to juz od piatkowej nocy, a mial niby tylko spasc z zaraz stopniec a nie wciaz "dopadywac na nowo". Kolejki do zmiany opon milowe, wiec jezdzimy po sniegu na letnich. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, wyjazd :-) 31.10.12, 20:58 Nie bylo zadnego wyjazdu:(. Zamiast tego bylo zapalenie pecherza :( Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, wyjazd :-) 31.10.12, 21:06 Dobra, jutka bez netu, choc z komorka na wifi. Ale mnie zgagom pali pytanie, gdzie sie udala. Co to znaczy "nad Atlantyk"? Bretania? Argentyna? Gwinea Bissau? Tak sie nie robi kotu! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek, wyjazd :-) 01.11.12, 20:22 Ach, jaki smakowity kurorcik! Bauluj na zdrowie :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 31.10.12, 08:53 zasypanym sniegiem w Katowicach i Warszawie posylam piekne jesienne slonce! Blekitne niebo, 11 stopni. Uciekam z domu, bo grzech takie slonce zmarnowac, szczegolnie ze jutro ma byc znowu paskudnie. Odpowiedz Link
xurek Halloween 31.10.12, 16:24 jest dzisiaj. Gdybym nie miala dziecka, co sie przebiera i z kumplami lata po sasiadach zadajac slodyczy to bym w ogole nie wiedziala, ze jest. A Wy jak? Swietujecie? Olewacie? Przebieracie sie? Ja swietuje i owszem, w sensie przenosnym te horrory, bo mianowice szef firmy, w ktorej wlasnie zaczelam prace doradcy z doskoku zostal z niej wyrzucony w sposob podobny do tego, co przydarzylo sie mnie i dzisiaj swietujemy jego pozegnanie. Za oknem szaroburo, wspomnienia ponure wyyplywaja na powierzchnie i chyba ztegowszystkiego sie upije :). Odpowiedz Link
ewa553 Re: Halloween 31.10.12, 17:19 dobrze ze o halowenie przypomnialas, zaraz wylacze dzwonek do drzwi. Zapomnialam mianowicie zakupic slodycze dla dzieci, mam teraz inne sporawy na glowie... Ale mam inne pytanie: Moja Edda, ktora nie tylko ewangieliczka ale i z polnocy Niemiec, podwojny powod zeby nie obchodzic 1.listopada, spytala mnie dzisiaj czy te nasze uroczyste przygotowania, strojenie grobow i zapalenie swieczek nawet u zmarlych znajomych, czy to polski zwyczaj. A ja nie wiem. Wie ktos z szanownego kolezenstwa? Odpowiedz Link
sabba Re: Halloween 31.10.12, 19:41 pl.wikipedia.org/wiki/Zaduszki tam jest napisane Ewa. troche przynajmniej. mnie sie zawsze podobal meksykanski sposob czczenia tego dnia, na wesolo. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Halloween 31.10.12, 20:50 Ach jak tu uciesznie... te dekoracje przed domami, przebierancy na ulicach, w metrze, w pracy. Nie znosze tej blazenady. Raczej inaczej: niech sie zabawiaja dzieciaki, to rozumiem, prywatka kostiumowa jest git takze, natomiast na doroslych udajacych sie do pracy jako babajaga/wampir/pirat patrze z niechecia, politowaniem i mierze wampirzym sardonicznym wzrokiem. Co do zaduszek: w Brazylii raz tego doznalem. Identycznie to obchodza jak w PL. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 31.10.12, 22:30 chris, tu sie nie zadaje niedyskretnych pytan! Ostempluja Cie jak mnie:(((( Maryska, Ty jestes beznadziejna! Rez Ci sie mialo co zapalic! Jestem Toba rozczarowana. A juz mialam nadzieje, ze wracasz w pieknym nastroju przy pieknej pogodzie.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 01.11.12, 23:10 Ja tam olewam co się da, Haloween olewam, święto zmarłych też olewam, a ponieważ tv nie mam, radiowe njusy wyłączam, więc dopieroż z wpisów na fejsie doszłam, że Sandy wyruchał NYC tak, że aż metro stanęło, ludzie wylegli na ulice a do internetu był tylko dostęp bo ekolodzy jakieś stanowiska na baterie słoneczne ustawiali na ulicy. W związku z tym w moim mniemaniu panuje błogi spokój, z wyjątkiem życia rodzinnego sąsiadów, gdzie "babcia Ewa" sztorcuje od rana strasznymi słowy bachory. To by wyjaśniało, dlaczego polskie kobiety chcą szybko przechodzić na emerytury aby się "zajmować" wnukami. Bo w robocie, zwykle zajmują stanowiska mierne i są poniewierane, a tutaj mają szansę w końcu się wyżyć na kimś innym, kto jest słabszy i mniejszy. Bachory się zaś rewanżują babuni, bo jak są obecni ich rodzice i babcia musi udawać "tiu-tiu kochaną babunię", to bachory dają strasznego czadu rycząc jak stado słoni i tratując meble. Więc jest jakaś równowaga w przyrodzie. Dzisiaj miałam w planie kilka czynności, lecz zamiast lenię się wprost obrzydliwie, czytając Prachetta, snując od pokoju do pokoju, lub wstyd powiedzieć, po prostu leżąc i gapiąc w sufit. Nie wiem co to za napad paranoi tutaj ćwiczy Ewa, która się najpierw sama napadła i zrugała za domniemane śledzenie ludzi, a teraz się innych czepia. Pewnie jakaś faza manii prześladowczej, niby odłamkowy tego pomysłu z paczką trotylu co się potem okazał trykotem, czycoś. Najlepiej w takich przypadkach sobie spacer zrobić, i oddychać głęboko. Gdy stan się utrzymuje, to trzeba się jednak udać do lekarza. Pęcherza współczuwam Marysi, lecz lepiej teraz niż powiedzmy w środku wyjazdu. Jeśli chodzi o choroby, to najlepiej nie, a jeśli już tak, to we własnym domu. Odpowiedz Link
ewa553 to lubie, rzeklem, to lubie 01.11.12, 08:52 wbrew zapowiedziom pogoda dzisiaj jest piekna. Slonce i narazie 9 stopni. Lubie takie pomylki w zapowiedziach. Odpowiedz Link
maria421 Re: to lubie, rzeklem, to lubie 01.11.12, 09:13 Ewa, Ty mnie nie dobijaj, bo ja sama jestem soba rozczarowana i nawet juz zaczynam sie w tym zapaleniu jakiegos wyzszego sensu dopatrywac. W poniedzialek bylo zimno jak diabli, wial syberyjski wiatr, a ja wtedy porzadkowalam grob na dzisiejsze swieto i zmiatalam miliony lisci z ulicy. No i juz po poludniu sie zaczelo, w nocy bylo nie do zniesienia, o jakimkolwiek wyjezdzie we wtorek rano nie bylo mowy. Ledwo sie do lekarza dowloklam ( na szczescie jest to bliziutko), dal antybiotyk i juz jest lepiej. Odpowiedz Link
ewa553 Re: to lubie, rzeklem, to lubie 01.11.12, 15:05 wspolczuje, Mario. Byl okres kiedy czesciej takie zapalenie mialam, wiec wiem jakie to bolesne. Zawsze mialam takie granulki z apteki w domu, robilo sie silna herbate z tego i szybko mi pomagalo. Zapomnialam jak sie nazywaly, ale warto je miec w domu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 01.11.12, 23:15 A czemuż tutaj mess jakowyś i bełagan zapanował i się namnożyło pierdulów pół-pustych? To jakieś decoys, zmyłki, czyco? Pół-łapki pół-pełne? Pyton nad tym oceanem hiperwentylował i się w pusto-pierdulny szał puścił? Jakieś pół-byty mnożąc? Brzytwę Ockhama poproszę szanownego admina, zastosować. Czyco. Odpowiedz Link
morsa Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 00:38 tak sobie czytam- Sandy w NY, Sandy w USA... Sandy w Bronx... Czyzby zapomniano ze Sandy "odwiedzila" rowniez Kube, ze Sandy "popiescila" Haiti? To tam wlasnie pomoc jest najbardziej potrzebna! W newsach USA, USA i USA... Bleurkch..... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 08:53 morsuniu kochana, Tobie tez cytuje znane z polskiej TV "telewidzu, obudz sie!". Przeciez zaczelismy rozmowy o Sandy relacja cejota z Kuby, ale tak jak przesuwa sie Sandy, tak my sie przesuwamy w relacjach huraganowych:)))) A teraz jade do warsztatu, bo mi zamontowali na aucie tak dluga antene radiowa, ze przy wjezdzie i wyjezdzie z garazu zaczepiam sie o brame:))) Najgorzej bylo w podziemnym garazu w miescie, bo jest tam taki smieszny sufit, ze co 2 metry stukalam antena w zwisajacy dach. Tak to jest z tanimi autami, ktore - w odroznieniu od BMW nie maja anteny zintergrowanej w szybie... Odpowiedz Link
morsa Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 11:27 Mialam na mysli media oczywiscie Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 13:14 aaa, to wery sory, Morso! A u mnie kolejna katastrofa: Marion, ktora dopiero co koncem wrzesnia zlamala stope i baaardzo powoli jej sie zrasta, zlamala sobie prawdopodobnie...kosc ogonowa! Obled z ta dziewczyna. Prawdopodobnie ma daleko posunieta osteoporoze. Jedziemy w poniedzialek do jej ortopedy (polskiego pochodzenia zreszta) i tym razem zmusze ja do zbadania tej osteoporozy, zeby wiedziec na czym stoi. To jest obled z tymi zlamaniami. Tym razem spadla z krzesla przy cwiczeniach gimnastycznych.... A ja w mojej kasie chorych spytalam w srode czy sa sklonni zafundowac mi cokolwiek w ramach profilaktyki. Wymienila mi panienka wszystkie mozliwosci i zdecydowalam sie kolejny raz na Tai Chi. Kiedys zaczelam i bardzo mi to odpowiadalo. Dziewczyna byla tak sympatyczna, ze dowiedziawszy sie iz pojecia nie mam o Qigong, podarowala mi DVD z tym programem. Zapraszam do wspolnych cwiczen!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 09:09 Oj tam oj tam Stokrociu... :-) Sabci sie tylko pomerdalo troszke :-) Z frontu oceanicznego donosze, ze ciagle leje. W planie obejrzenie jednej jeszcze miescinki, potem wracamy. Wieczorem powinnam byc w domu. Milego dnia zycze :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 14:24 Oj tam ojtam, a ja zaczynam dzień od kawy i czytania pierdulów. Nie całkiem w tym momencie przytomna. I jak mi się w oczach pierdula dwoją i troją, i widzę że tu i tam rozmawiają, to mi się zaburza świat i światopogląd :((( Nigdy czegoś takiego nie było, zdarza się, że się pierdulu przeleje, albo omyłkowo ktoś na stare wskoczy. Ale takie równoległe uniwersa dwóch równoległych pierdulów mnie się zdają głęboko niepokojące. Jakby się rozszczepiała rzeczywistość. Lub worteks czasowy tworzył, gdzie jedni w odcinku 190 a inni 191, a jeszcze inni okrakiem jak rozkraczony kot Schroedingera, pół żywy pół martwy, chuj wie co. Chyba w takim razie muszę ukryć się i przeczekać tą osobliwość poza forumem i się zjawię może jak się to przewali. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 14:58 A niektorzy wstaja na kappiel w jeziorze o 7 rano:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 17:33 Pfff... ... a kto Wam kazał się rozprzestrzeniać??? Było siedzieć z tyłkiem pogrążonym w pledzie, jak mła... Tylko czyje relacje bym wtedy czytała? I zdjęcia mam nadzieję oglądać niesamowite, jak ten prawdziwy pasożyt podróżny :)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 20:35 Do Paryza 2 godziny, zdjecia zapodam jutro :-))) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 18:17 coz za bajeczny zapach powietrza jakby mieszanina swierku i miety, moze z nutka eukaliptusa w kolo kwitna gardenie i masa drzew co to iglaste sa, maja mega szyszki i ta mieszanina jest... mountain view, ok Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 20:37 MV, CA??? :-) Bylam... Kuzynka tam kiedys mieszkala :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 02.11.12, 22:02 siedze sobie na kampusie, na otwartej przestrzeni, plus 20, fontanna szemrze, wi fi dla gosci, a jakie piekne roze podczas spaceru widzialam, kwiaty wielkosci dloni Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 03.11.12, 00:19 Melduję się. Z lekka przemarznięta, ale po fajnej wycieczce. Zdjęcia jutro. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 03.11.12, 09:09 Sobota ciemna, ponura i nie wiadomo co z nia zrobic. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 03.11.12, 10:04 u mnie tez szaro, buro i pada. 8 stopni. Moze uda mi sie dzis nie wyjsc z domu? Dostalam dosc skomplikowana dziewczyne pod opieke, musze dzis postudiowac jej akta. No i moze zaczne cwiczyc Qigong? Jedno jest pewne: nie bede sie nudzic, kocham moje gniazdeczko:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 03.11.12, 11:37 Szaro, 10 stopni, zapowiadają deszcz. Rozpakowuję się, zaraz pójdę na zakupy, potem pranie, pichcenie, inne takie około-domowe zajęcia. Dzień zapowiada się wsobny i moszczący się. Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 13:01 U mnie na razie przeziera lekkie słońce, jest ok. 12C, co po wcześniejszych przymrozkach wydaje się - no może nie ciepło - ale przyzwoicie ;) Chyba się też pomoszczę, chociaż dwa dni temu zadzwoniła do mnie znajoma proponując spacer, kino, etc. Ja wstępnie zgodziłam się, ale po zastanowieniu postanowiłam że się wycofam. Z osobą tą mam ciekawe doświadczenie, skłaniające do przemyśleń. Otóż zakumplowałyśmy się po jakimś tam kursie szkoleniowym ponad dwa lata temu. Było miło, lecz niedawno, jakieś pół roku temu zaistniało w jej zachowaniu dziwne coś. I znikło. I potem jeszcze raz, intensywniej. W końcu, gdzieś tak na wiosnę, kiedy ja akurat odchodziłam z mojej roboty, co było dość stresujące, a właściwie bardzo, bo pracodawca się nie zachował jak cza, można powiedzieć że kumpela się totalnie zborsuczyła w stosunku do mnie. Wydzwaniała napastując, męgoląc i rzępoląc, wpierając mnie jakieś niby-rozwiązania, i w ogóle po każdym jej telefonie się czułam fatalniej niż normalnie, a norma w owym czasie już i tak była poniżej normy. Szybko więc ją odstawiłam od cycka, tusząc, że po czasie jakimś się spionizuje. Albo nie. Więc jak zadzwoniła teraz, to myślałam że pion już jest, lecz jednak nie jest. Bo w trakcie krótkiej rozmowy zdążyła wkręcić dwa nieprzyjemne przytyki apropos mła. Co prowadzi mnie do przemyśleń w temacie. Mianowicie taki przesyt towarzyski się pewnie zdarza, ktoś nas zaczyna irytować nagle, coś co tolerowaliśmy - nie możemy już tolerować, lub ogólnie inne powiewają wiatry i nas prowadzą do innych portów. No jak mnie się coś dzieje takiego, że ktoś nagle mnie wkurwiać zaczyna choć przedtem nie wkurwiał, i widzę kurzajki na jego nosie, i one zaczynają nagle przeszkadzać, chociaż zawsze tam były, i tak dalej - no to sobie robię z tą osobą urlop, czasem permanentny, chociaż zwykle takie fazy mijają. Niech więc ktoś mi wyjaśni, co kieruje osobami, które nagle ewidentnie ja zaczynam okropnie wkurzać, na przykład że mam na podłodze mozaikę dębową z wytartym lakierem i złośliwie tego nie cyklinuję. Tylko to takie jest - poprzecierane??? Albo wstaję o 12 w południe. Albo bałagan w papierach mam. I te osoby zamiast sobie wrzucić ze mną na luz i się oddalić w kierunku gdzie ludzie mają te wycyklinowane parkiety i wstają o 6 rano, to mnie intensywnie zaczyna namolniakować, aby mi te moje niedociągnięcia i transgresje przeciw kosmosowi wytknąć i nawrócić na jedynie słuszną drogę - choćby siłą? Ki fiute? Czy ktoś się spotkał z takim czymś? Czy ktoś tak ma? To jest choroba, misja, hobby? Hm... Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 03.11.12, 13:11 Spotkalam sie z roznymi wampirami energetycznymi w moim zyciu, wszytskie wampiry po krotszym czy dluzszym czasie oderwalam od wlasnego gardla , pewnie teraz innych ssaja. Niestety, wampiry to do siebie maja, ze jedynym na nie sposobem jest kolek z osiki prosto w wampirze serce. Czyli walniecie piescia w stol albo danie kopniaka. Inaczej wampir sie nie odessie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 13:27 ...grrrrrr... Marysiu, zapachniało siarką :) Reasumując, uważasz, że te osoby tak lgną, ponieważ ciągną jakieś profity z takiego zachowania. Ależ, na litość boską, jakiż profit może być z wkurwiania na mnie że podłogę mam wytartą??? Może przez to własna podłoga się wydaje szczególnie lustrzana? Tylko co z tego i o czym to świadczy? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 03.11.12, 13:50 Z mojego doświadczenia to takie namolniakowanie uspokaja ich własne poczucie niskiej wartości. Typu: jak skrytykuję kogoś, to znaczy że sam lepiej się poczuję. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 03.11.12, 13:27 Każdemu chyba się to przytrafia od czasu do czasu. Jaka na to najlepsza metoda: nie wiem. Może zależy od osoby i sytuacji. Czasem najlepsza jest krótka piłka, czasem rozmowa i danie szansy. Wydaje mi się, że instynkt i intuicja są dobrymi doradcami. Wyszłam na zakupy w szarzyźnie, a teraz wyszło słońce. W ramach moszczenia się ugotuję krupnik, taki mnie imperatyw naszedł. ;-) Walizka ciągle nie rozpakowana. Niechciej przypełznął krocząc (cycat) i jak pizdiec podkralsja niezamietno. I co z tym fantem zrobić? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 13:43 Kocówę mu zrób :))) Wracając do adremum, to nie chodzi mi o sposoba, bo jakoś myślę już to mam opanowane. Fenomen mnie zastanawia i mechanizm jaki tu funkcjonuje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 03.11.12, 13:58 Dorotko, pewnie tylko wampir wampira zrozumiec potrafi :) Wiec nie trac czasu na psychoanalize wampirzycy, tylko uzyj wlasnego sposobu na nia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 03.11.12, 14:11 dwa razy mi sie zdarzylo, ze ktos niby zaprzyjazniony zaczal mnie dolowac i te rzeczy. Za kazdym razem jak juz mialam serdecznie dosyc, to proponowalam spokojnym tonem, zeby sobie zrobic przerwe w znajomosci, moze za miesiac-dwa pojdzie nam znowu lepiej. Z rzadna (zadna?) z tych osob nie podjelam jednak na nowo kontaktu. I jak sie potem nad tymi przypadkami zastanawialam to stwiuerdzilam, ze osoby te napracowaly sie nade mna, az je odrzucilam. Bo to nie bylo tak nagle, wloklo sie dluzej, tylko ja dosc pozno zauwazam takie podlosci. I tez tych osob nie rozumiem, ale nie mam ambicji zrozumiec wampira:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 03.11.12, 14:09 Opatuliłam się kocem, czyli kocówę mu zrobiłam. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 14:34 O to mi Pytoński chodziło :))) Kocówa na niechcieja! Kocem go! Hahaha :) Wiecie ludzie, ja się zastanawiam nad tym, bo za każdym razem jak ktoś się wybzdyczy w taki sposób i w pokraczne przede mną, obok, lub najgorsze wokół mnie, puści prysiudy - to ja się przestraszam. Czy aby ja sama tak czasem nie robię??? HAHAHA Generalnie, o ile ten ktoś się puszcza przed, obok lub nawet wokoło mnie, to ja obserwuję i podziwiam ten dziki taniec skurczonych nóg. Nie lubię jak nade mną ktoś tańcuje, to nie pozwalam. Gorzej by jednak było, gdybym to ja takie tańce bezświadomie wyprawiała! To by naprawdę było okropne! Dlatego się zastanawiam, czy taki ktoś - wie? Wie, i tak wyczynia? Czy nie wie? Tylko go to opanowuje, jak powiedzmy, padaczka, którą kiedyś nazywano tańcem świętego Wita chyba??? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 03.11.12, 14:39 jestem pewna, ze taki ktos bardzo, bardzo by sie zdziwil gdybys mu/jej powiedziala, co Cie razi. Jedna z moich odrzuconych miala kiedys ze mna rozmowe (?), w ktorej mi tlumaczyla jak bardzo nie lubi kotow (a wiedziala o moich domownikach) i tlumaczyla o wyzszosci psow (ktorych nie miala) nad kotami. Bylo to dla mnie wysoce nieprzyjemne, a nie moglam uciec, takie byly okolicznosci. Wiec jej mowie, najdelikatniej jak potrafie, ze uwazam jej wywod za niezbyt delikatny. A ona na to to swoje kretynskie "dlaczego?" i cokolwiek ja dalej powiedzialam to powtarzala tylko to dlaczego i mnie rece i piersi opadly, bo nie sily na takie spietrzenie glupoty i zlej woli. Zaznaczam ze to nie byl powod odrzucenia, tylko drobny przyklad. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 03.11.12, 14:56 Często-gęsto kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy. Tak jak Basia napisała: pytają "dlaczego?". Miałam taki wysyp ostatnio od członka rodziny, i najpierw się vqrviałam sobie a muzom, a w końcu zaczęłam punktować za każdym razem, kiedy coś takiego ma miejsce. Spokojnie, acz stanowczo. Może za którymś tam razem pomoże? (rym nie zam. ;-) ) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 16:42 No tak, z członkami rodziny, przyjaciółmi - człowiek podejmuje ten wysiłek. Jeśli oczywiście akurat nie ma jakiegoś swojego dużego i poważnego problemu. Ja zauważyłam, że często się to zbiega. Kiedy jestem zaabsorbowana czymś trudnym w życiu, to się pojawiają takie ludzkie aberracje. Dla mnie ważne jest w takim momencie się nie dać wyprowadzić z równowagi wdawaniem się w jałowe przepychanki. A poza tym, katastrofa! W Biedronce zabrakło jedynie słusznego żarcia Tofikowego. I powiem więcej, ledwo mi się udało paczkę papieru do tyłka zdobyć! I, proszę zważyć, zamiast ulubionego rumiankowego, musiałam się zadowolić różowym zwykłym... Posiadanie zaś zasobu psiego żarcia oraz rzeczonego papieru jest podstawą na której się opiera stabilność mej egzystencji... No, jeszcze kawa i mleko do tej kawy. Dobrze, będziemy dzielni, damy radę. Psu kupiłam kawałki kurczaka i ugotuję to z warzywami oraz ryżem. Różowy zwykły, oby się szybko skończył, wytrzymamy! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 03.11.12, 17:13 Wszystko przez ten długi weekend. :-) Dasz radę! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 03.11.12, 17:23 Tobie sie Dorota w glowie przewrocilo! Nie przezylas czasow kiedy sie bylo szczesliwym ze papier wogole mozna bylo zdobyc, a Tobie sie zachciewa rumiankem dupsko okladac. Koniec swiata, doprawdy. Co do Tofika to inna sprawa. Pamietam bardzo stary film amerykanski, na ktorym facet zauwazyl w nocy, ze skonczyly mu sie puszki dla kota. Poszedl na stacje benzynowa, a tam nie mieli ulubionych przez jegop kota. Chcac nie chcac nabyl inna, przyszedl do domu, wyjal z wiaderka pusta, wlasciwa puszke, napelnil ja szybko i po kryjomu ta niewlasciwa karma i zawolal kotka na kolacje, pokazujac z duma oczywiscie wlasciwa puszke. Niestety, nie pamietam czy kot dal sie nabrac. Moje by mnie pogonily: nie patrza na puszke, tylko wachaja zawartosc:))) A co Tofik powiedzial na nowa propozycje kulinarna? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 23:50 Tofik powiedział "kłap" oraz "gulp". Podejrzewam, że tak naprawdę to jest już jedynie soliter udający mojego psa. Tak jak w Men in Black były robale w przebraniu z Edgara... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 03.11.12, 23:18 Tu obrzydliwosci. Szaruga i zimnica. Dzien na gzdzenie i picie. Ksiestwo, grzejcie dupska w Kalifornii, bo tu idzie czas na barchany. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 03.11.12, 23:44 Weź przestań. Kup sobie jakieś seksowne męskie obcisłe thermal gacie, na przykład z dodatkiem jedwabiu i nie marudź. Wizerunek swój psujesz opowieściami o rozciągniętych barchaczach, a tu już się wszyscy podniecili tym jak to bohatersko przetrwałeś huragan i wogóle. Noblesse oblige mój drogi, nie ma to tamto. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 03.11.12, 23:56 To mniedzy nami wyznam, ze na mrozy nosze bardzo seksowne meskie rajtuzy zmyslowo uwypuklajace ksztalty nosiciela, jesli takie posiada. A posiadam, i owszem, o czym nawet wspominac przeciez nie musze. Wiec prosze paniki zbednej nie siac, jak onegdaj na temat pump na namiocie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 04.11.12, 00:09 Ufff... a to uspokoiłam się. Ja, rozumiesz, jestem niezmiernie drażliwa na punkcie doznań estetycznych, no i nie mogę znieść myśli że mnie się jakieś doznanie choćby in spe potencjalne - spsuwa bezsensownie i głupio. Jeśli zaś już rozmawiamy o dessusach, to wyznam, oczywiście w międzynami i absolutnym sekrecie, że po przeprowadzonych ostatnio negocjacjach z wyższą siłą, mających na celu przeforsowanie mego punktu widzenia iż zwiększenie biustu bez jednoczesnego powiększania gabarytów ud - JEST możliwe i leży w zakresie możliwości siły wyższej, dokonałam zakupu biustonosza typu push-up. No i teraz mam taki problem, że albo się sama gapię we własne cycki, albo ktoś się gapi, albo, co najgorsze, mnie te cycki zaskakują łyskając mi znienacka w moim polu widzenia a czasem nawet przeszkadzając powiedzmy, sobie buty obejrzeć, bez głębszego skłonu szyi ;))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 04.11.12, 00:22 Musi byc fajnie bardzo takie cycki sobie nosic, jakby nigdy nic. A to na spacerek, a to do sklepu (na przyklad do biedronki po psia pasze), a to winda sobie je wozic wte i wewte, a to gdzies w miejscu publicznym sobie przysiasc na chwilke, ze niby tak sie lekko zmeczylam, wiec przysiade i swiat wzrokiem ogarne- a tu te cycki, w biedronce, windzie, na laweczce. Nic tylko cycki. I wzroki obce wychwytywac, jak sie w te cycki wklejaja. No i ten wzrok wlasny- niby gazete czyta, niby na zegarek zerknie, niby na chmurki, a tu szybki zwrot w dol i buch- cycki! Gitesowo. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 04.11.12, 00:40 W rzeczy samej, jest to niezwykle fajnie. Lecz, nie tak, domniemam, fajnie, jak nosząc latem luźne lniane spodnie, z przewiewnymi bokserkami pod spodem, wsunąwszy ręce do kieszeni z gracją i niezauważalnie przerzucać (ehem, za przeproszeniem) penisa, z jednej nogawki do drugiej. Stojąc przy barierce na molo i patrząc w dal - hop siup. W kolejce po bilety na prom - hop siup. Leniwie spacerując po plaży - hop siup. Zamawiając przy barze kieliszek chablis - hop siup. Wdając się w przypadkowe rozmowy - hop siup, przystając przed wystawą - hop siup, słuchając ulicznego saksofonisty - hop siup, gapiąc w niebo - hop siup, i tu hop siup i tam hop siup. Delikatnie, nonszalancko i z wyczuciem, aby nie przekroczyć pewnej granicy .... ;))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 04.11.12, 01:55 Juz pedze lece korygowac babskie wymysly. Zestaw lniane portki + boksery brzmi zmyslowo, jednak w realiach sie calkiem nie sprawdza. Wyjasniam: to i owo niby mozna sobie przerzucac po nogawkach, jednak to i owo ma tez to do siebie, ze niekiedy, czesto nieoczekiwanie a nawet bez wyraznych przyczyn, zmienia -ze sie wyraze- stan konsystencji oraz rozmiar. Wiec i z mysla o tym fenomenie nalezy sie odziewac. Lekkie i zwiewne portki lniane wraz z rownie zwiewnymi bokserami nie stanowia zadnej zapory dla wydarzen priapistycznych. Wiec jesli juz lniane porcieta, to koniecznie ze slipami; jesli juz boksery, to raczej w dzinsach. Choc the latter bezpieczenstwa wcale nie gwarantuje. (Wiec bokserki zarzucilem dawno i w lozku jedynie stosuje.) No i to przerzucanie. Ja to obserwuje czesto, zaiste, w pewnych kulturach zwlaszcza. Grecy na przyklad. Oni wiecznie sobie w kroczu majstruja. A zwlaszcza a deux. Jest w tym cos koguciego bardzo. Tu niby dwoch Grekow o polityce, panie, sie wykluca, ale juz jeden przerzucac zaczyna ("chlop taki ze mnie, ze ocho!"), na co zaraz ten drugi sobie zaczyna majstrowac ("moze i zes chlop, chlopie, ale ja to dopiero mam jaja!"), wiec ten pierwszy z nagla dlon sobie na stale niemal na spodzien uklada ("moze i masz jaja, ale moim nie dokopiesz!"). Normalnie dwie rownolegle rozmowy sie odbywaja- jedna gebowa, druga manualno-kroczna. Zaobserwujcie. Przy babach mniej tych przerzutow, jesli wogole, ale w meskim zbiegowisku- nieustannie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 04.11.12, 00:42 Have I mentioned recently that I love you? Both, I mean? :-)))))))))) W aproposie desusów. Na Kaukaz kupiłam takie cuś niby w podobie szlafroka, jeno cienkie. No bo paniedzieju, u ludzi mieszkałam i tenteges. I co??? I się okazało, że ten ersats to moja ukochana góra od piżamy! Miękka, ciepła, wygodna. Chyba pojadę do miasta i kupię jedną albo dwie takie same. Na zaś, hahaha. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 04.11.12, 00:52 I love you too, pssst.... A wiesz Pytko, że dopiero teraz, z wielkim żalem oraz ogromnym dupościskiem wywaliłam gacie od Dima, które od Ciebie dostałam - ile to już lat temu będzie??? Siedem? Jak kurde no, buty siedmiomilowe... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 04.11.12, 01:01 A to muszę Ci nowe kupić! :-))) Siedem lat, mówisz? Ja pierdziaczę... No tak, z siedem lat. A poznałyśmy się 8-9 lat temu? Ja pierdziaczę. No kurde no psst. :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 04.11.12, 08:45 Chris, Dorota, you´ve made my day :-))) We Wloszech , szczegolnie na poludniu, lapanie sie za krocze (meskie) jest stosowane tak jak u nas odpukiwanie w niemalowane drewno. A ze oni sa bardziej przesadni niz my, to co chwila slychac "tocchiamoci le palle", choc czesto jest to tylko werbalne lapanie sie za klejnoty, tak jak u nas odpukiwanie w niemalowanie nie zawsze musi byc pukaniem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 04.11.12, 09:18 Moj dzien rowniez zaczal sie dzieki Waszemu dialogowi przecudnie:)))) Adminie Kochany, czy nie moznaby gdzies odlozyc ten dialog? Ratowalby gorsze dni. Czysta poezja. Dzieki! Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 04.11.12, 10:04 Odkrylam to forum albo jesienia 2003 albo w styczniu 2004. Prawie 8-9 lat temu. I tak myslac o dzisiejszym nocnym dialogu doszlam do wniosku, ze powinno sie bylo od poczatku szczegolnie dobre wpisy, rozmowy itp. odkladac do osobnego pudelka. Ile to ja sie tu juz nasmialam, ale i powaznie nad roznymi sprawami zastanawialam, Chetnie byl wrocila do tych dawnych wpisow, ale wiatr je rozwial. Szkoda, naprawde szkoda. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 190 :-))) 04.11.12, 12:22 snieg stopnial, slonce swieci, maz spi, dziecko z psem gdzies w drodze, ja skonczylam reszte pracy co ja mialam na weekend i ide teraz zrobic sniadanie. Napisalabym cos o tych naprawiaczach cudzych wad i o biustach rowniez, ale jestem glodna, wiec musi zaczekac. Do tego czasu moze Jutka wklei zdjecia a duo penisowobiustowe dopisze cos nowego i miast pisac to sobie poczytam i poogladam :) Odpowiedz Link