Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku

07.07.04, 11:33
Zafundowal byl mi wczoraj moj naukowiec szeri wieczor w operze (Garnier).
Widzielismy wiec Capriccio Straussa, opere stworzona w latach 39-42.
Bardzo nam sie to podobalo, spedzilismy przyjemny wieczor, niemniej nie
moglam pozbyc sie mysli, wiecie jakiej.
Odpowiedz znalazlam w programie ktory odpowiedzial dokladnie na moje
watpliwosci, umieszczajac niedwuznacznie Straussa na zewnatrz machiny
hitlerowskiej, czy tez w tym wypadku goebbelsowskiej. No bo przeciez Wagner
byl dla Straussa mistrzem.
I zrobil rzeczywiscie cos czego rezym, ten jakze lakomy na dziela sztuki w
celu ich uzycia do prania mozgow masie niemieckiej, nie mogl tego uzyc.
Czy artysci mieli prawo tworzyc w tamtych czasach?
Mowilismy juz o tym troche przy okazji smierci tej niemieckiej megiery
filmujacej nieziemskiego Hitlera, o ile pamietam.
lucja7.
    • don2 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 07.07.04, 12:02
      Alez oczywiscie Lucjo ,ze mogli.Mogli i tworzyli w kazdej galezi.jedni dla
      chwaly dyktatora,systemu i wlasnej kieszeni.Inni bo byli tworcami i tworzyli
      rzeczy codzienne ,nie majace nic z gloryfikacja wladzy wspolnego a i tej wladzy
      niegrozne lub mieszczace sie w ramach tolerowanych.Jedni uciekali w swiat
      bajek itp inni pisali operetki jak zwykle.Poezja nie kazda kojarzyla sie
      cenzurze z puczem i dzialalnoscia subwersyjna.nie demonizujmy ani dyktatury
      hitlera ani stalina,jako jakis kompletny klosz i okowy kultury.wiele pieknych
      rzeczy stworzono na przekor tej presji ,cenzurze itd.napisac ksiazke,scenariusz
      namalowac,tak by wszyscy widzowie ,sluchacze,czytelnicy prawidlowo odczytali
      intencje autora,a cenzura nie mogla nic skreslic lub zabronic-to byla sztuka.
      I nie wszystkie twory ,natychmiast porywano i uzywano do prania mozgow.
      jak zwykle w takich przypadkach Goebbels mial tlumy oportunistow,ideowcow i
      podlizywaczy,ktorzy " tworzyli na zlecenie i na zyczenie " Oczywiscie pieknie
      bylo uzywac wybitnych artystow-wielu tak wielu nie z roznych powodow.
    • jutka1 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 07.07.04, 12:02
      Oprocz megiery, znam bardzo slabo sztuke niemiecka tego okresu, troche lepiej
      lata 30, szczegolnie "odrzuconych". Moge sie jedynie czysto teoretycznie
      wypowiadac, a artysta pod jakimkolwiek rezymem nie bylam.

      Wydaje mi sie, ze jesli istnieje jakas droga "kontestacji", to kto jesli nie
      artysta powinien na nia wstapic. O ile oczywiscie dany artysta kontestuje, bo
      jesli nie kontestuje i rezym wspiera, to nie ma o czym rozmawiac. Megiera
      wspierala, wierzyla w nadrzednosc i wyzszosc swojej aryjskiej ojczyzny nespa?
      Artysta, ktory w glebi duszy sie nie zgadza, ale pozwala rezymowi wykorzystywac
      swoja sztuke, jest czlowiekiem bez zasad i tchorzem. Argumenty, ze strach, ze
      to czy tamto do mnie nie trafiaja - tworzyc mozna zawsze do szuflady czy na
      strych a klientele sobie dobierac.

      Ale jak juz wspomnialam, z mojej strony dywagacje scisle teoretyczne. I to
      tylko moje osobiste zdanie.

      PS. Tak sie sklada, ze jak to pisalam, rozlegly sie comiesieczne poludniowe
      syreny. Zawsze jak je slysze przechodza mnie ciarki, tak mi sie jakos bardzo
      niemile kojarza.

      Jutka
    • jan.kran Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 08.07.04, 22:47
      www.pifflmedien.de/Pages/Escape.html
      To jest Biblia na ten temat. Jak to przeczytacie sluze dalsza bibliografia. K.

      • jutka1 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 01:25
        Nie znam niemieckiego, i ten link wiele mi nie powiedzial.

        Jakbys miala cos po polsku, rosyjsku, angielsku, francusku, hiszpansku, wlosku,
        chetnie poczytam. Dzieki eniuej.

        Jutka
        • clairejoanna Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 13:22
          jutka1 napisała:

          "Jakbys miala cos po polsku, rosyjsku, angielsku, francusku, hiszpansku, wlosku,
          chetnie poczytam. Dzieki eniuej."
          ---> To tak, jak niedawno znajoma chciała nagarać córce finał ME w piłce nożnej,
          a wideo się jej popsuło. Chciałam Jej pomóc, więc chwiciłam za mój notes z
          numerami telefonu i pytam, czy komentarze mogą być po niemiecku, norwesku,
          francusku ect. :-) Już tak dobrze mnie zna, że nawet się już nie dziwiła :-)

          Pozdrowienia,

          CJ
          • lucja7 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 13:28
            Tak, dokladnie jak w 1942.
            Czy ty mlode dziewcze masz jakas opinie na temat?
            lucja7.
            • lalka_01 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 14:20
              Lucja, luzik. To byl przeciez typowy skret, wiec o co chodzi?
              A jaka jest wlasciwie Twoja na ten temat opinia? Bo mlode dziewcze pewnie jak
              to mlode dziewcze powie - nigdy w zyciu, za zadne skarby. Co innego my, stare
              babole.
              • lucja7 teatrzyk w szkolce 09.07.04, 14:28
                Alez jestem luzik, zasmialam jedynie zapytac panienke czy ma opinie na temat:))
                lucja.
            • clairejoanna Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 14:39
              lucja7 napisała:

              > Tak, dokladnie jak w 1942.
              > Czy ty mlode dziewcze masz jakas opinie na temat?
              > lucja7.

              ---> Mam :-) Ale stwierdziłam, że jak wszyscy inni nie piszą na moich wątkach na
              temat, to ja mogę pisać na innych wątkach też nie na temat :-p

              Moje zdanie:
              Ja zostałam tak wychowana, że trzeba się wszystkim reżymom i dyktaturom poprzeć
              i Je zwalczać. Z drugiej strony uważam, że artysta powinnień być NAD.
              Gałczyński, mój ulubiony zresztą, pisał rzeczy antydiktatorskie/ -komunistyczne
              (np. "Skubierw w tomacie"), ale też podlizywał się komuchom. To podlizywanie
              zresztą można zrozumieć bardzo ironicznie i tymże znowu antykomunistycznie.
              Buhakow bardzo cierpił z powodu dyktatury. Próbował coś pisać, nie wszystko mógł
              wydać, najsłynniejszy przykład Dzieło.
              Wyskocki też był calkowicie zabroniony, ale istnieją często różne wersje jednej
              piosenki; On właśnie po to zmieniał tekst, żeby mógł tę oto piosenkę wydać.
              Mannowie są bardzo ładnym i pięknym przykładem. Tyle, co Oni się nacierpiali!
              Brecht i Weil musieli też wyemigrować.
              Z koleji Leni Riefenstahl miała w nosie poitykę; Jej chodziło tylko o to, żeby
              robić filmy.
              Reżymi byli też jakby inspiracją; gdyby nie komuna, nie byłoby Kabaretu TEY,
              Pomarańczowej Alternatywy, Salon Niezależny ect. Gdyby nie socjalizm
              nacjonalistyczny niektóre sztuki Brechta i Weilda nigdy by nie były napisane,
              słynny film Chaplin "The Dictator" nigdy nakręcony.
              Kilka dni temu Wujek mi opowiadał, jak to jeden z Jego znajomych z Wolnej Grupy
              Bukowina miał właśnie taki problem:
              W czasie Stanu Wojennego WGB bojkotowała występy. Ale ten Znajomy zarabiał tylko
              na tych występach; więc miał do wyboru: Umrzeć z głodu, albo sam grać narażając
              się swoim przyjaciołom. Wybrał to ostatnie. Oczywiście, mógłby spróbować znaleść
              pracę, ale widocznie nie był do tego stworzony.
              Myślę, że każdy musi sam zdecydować; niektórych po prostu polityka nie
              interesuje, żyją tylko sztuką. Ale sztuka nigdy nie powinna być narzędziem
              propagandy.

              Pozdrowienia,

              CJ
              • lucja7 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 14:51
                hm, gdyby bylo jak sobie zyczysz, czyli sztuka ponad albo poza propaganda, nie
                powstalyby najwieksze skarby sztuki sakralnej albo innej zaangazowanej....
                Sztuka dla sztuki ma krotkie nogi.
                lucja7.
                • clairejoanna Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 15:06
                  Cytując Ciocię Lalkę:
                  "Bo mlode dziewcze pewnie jak to mlode dziewcze powie - nigdy w zyciu, za zadne
                  skarby."
                  Jestem młoda, jestem idealistyczna, jestem naiwna. Patrz sygnaturkę. Ta piosenka
                  Franka Zappy bardzo dobrze oddaje to, co próbuję w tej chwili powiedzieć. :-)

                  Kłaniam,

                  CJ
                • jutka1 merytoryczne pytanie do Lucji 09.07.04, 15:54
                  lucja7 napisała:

                  > hm, gdyby bylo jak sobie zyczysz, czyli sztuka ponad albo poza propaganda, nie
                  > powstalyby najwieksze skarby sztuki sakralnej albo innej zaangazowanej....
                  > Sztuka dla sztuki ma krotkie nogi.
                  *********
                  Rozumiem, ze piszesz o mecenacie - kiedys na bisie o tym pisalas (tak, tak, mam
                  pamiec slonia :)

                  Zeby pociagnac ten temat o jeden krok dalej: czy kazdy mecenat jest do
                  przyjecia? Pytanie jak najbardziej powazne.

                  bises, J. :)
                  • lucja7 Re: merytoryczne pytanie do Lucji 12.07.04, 09:01
                    Otoz to. Odnosze wrazenie ze kazdy artysta powie ze nie. Mysle ze artysta, by
                    moc pracowac, musi wierzyc w idee. A pozniej, gdy wiatry sie zmieniaja, no coz,
                    roznie to bywa, ze smiercia wlacznie.
                    bonjour, toi,
                    lucja7.
                    • jutka1 Re: merytoryczne pytanie do Lucji 12.07.04, 10:08
                      Znam 2 artystow, malarzy, ktorzy sa bardzo wybredni jesli chodzi o klientele.
                      Sprzedaja swoje prace tylko tym, ktorych akceptuja z punktu widzenia filozofii
                      estetyki, sztuki, przyszlego "losu" danej pracy. Kupowanie ich obrazow to
                      proces dlugi, wiele rozmow, tak jakby dziecko do adopcji oddawali.. :)
                      Oczywiscie maja szczescie, ze moga sobie na to pozwolic: jeden jest 'bogaty z
                      domu", drugi zarabia na zycie inaczej..

                      Bonjour, toi :)
                      J.
              • jutka1 Clairejoanno..... 09.07.04, 15:07
                clairejoanna napisała:

                > Moje zdanie:
                > Ja zostałam tak wychowana, że trzeba się wszystkim reżymom i dyktaturom
                poprzeć i Je zwalczać.
                ************
                Po pierwsze, zgodnie z "tradycja", pare poprawek. Poprzec rezym a oprzec sie
                rezymowi to dwie rozne sprawy.

                Po drugie, Wysocki, nie Wyskocki. I wcale nie byl Wysocki calkowicie zabroniony,
                byl znany, nagrywal i koncertowal, nie mowiac o Jego legendarnym Hamlecie w
                Teatrze na Tagance. Poza tym, co jest znane osobom zorientowanym w sprawach
                CCCP, gral oficera KGB w serialu "Miesto wsterczi izmienit' niel'zja" z 1979
                roku. Serial teraz kultowy, ale samo w sobie, gral KGB-ka tropiacego mafie.

                To ze mial rozne wersje tekstow? Wiele jego tekstow byla pisana tak, zeby kazdy
                oprocz KC KPZR zrozumial, i w tym byl artyzm poezji Wysockiego. Nie musial
                zmieniac. Wydaje mi sie ze powtarzasz jakies legendy o nim, nie wiem gdzie
                zaslyszane. (ja sie nim interesuje od ponad 25 lat)

                > Z koleji Leni Riefenstahl miała w nosie poitykę; Jej chodziło tylko o to, żeby
                > robić filmy.
                ***********
                Mylisz sie. Jej filmy i fotografie z tych lat byly pelne pochwaly aryjskosci i
                aryjskich Niemiec, i cieszyla sie dzieki temu przychylnoscia "dworu". To, co
                krecila po wojnie, np. w Afryce, to inna sprawa.

                Jutka
                • clairejoanna Re: Clairejoanno..... 09.07.04, 15:30
                  Co do Wysockiego to nie będę się wykłócać, bo się Nim zaczęłam interesować
                  dopiero kilka miesięcy temu i raczej powtarzam to, co mi mówiono, niżeli bym
                  była taka stoprocent pewna i sama te wszystkie zdania i opinie sprawdziła.

                  A jak chodzi o Leni to możemy się kłócić :-) Ona twierdzi, że Jej się po prostu
                  Ci wysocy blondyni podobały; nie wydaje mi się, że Leni by była osobą, któraby
                  robiła zdjęcia tylko po to, żeby się nazistom podobały. Moim zdaniem miała po
                  prostu to nieszczęście, że żyła w takim, a nie innym czasie i, że spotkała
                  Hitlera. I plotki się zaczęły.

                  Pozdrowienia,

                  CJ
                  • jutka1 Re: Clairejoanno..... 09.07.04, 15:39
                    clairejoanna napisała:

                    > A jak chodzi o Leni to możemy się kłócić :-) Ona twierdzi, że Jej się po prostu
                    > Ci wysocy blondyni podobały; nie wydaje mi się, że Leni by była osobą, któraby
                    > robiła zdjęcia tylko po to, żeby się nazistom podobały. Moim zdaniem miała po
                    > prostu to nieszczęście, że żyła w takim, a nie innym czasie i, że spotkała
                    > Hitlera. I plotki się zaczęły.
                    ************
                    Blondyni sie podobalI, chyba ze masz na mysli blondynki :)

                    Jakos jej sie gust zmienil na Masajow? eeee, to co ona po wojnie gadala o sobie
                    w czasach hitleryzmu, to ja biore z przymruzeniem oka. Co miala pisac/mowic?
                    tak, tak, bardzo mi sie Trzecia Rzesza podobala towarzyszu Honecker???
                    Popatrz na jej zdjecia Olimpiady w Berlinie. Robila dobra kase i miala niezle
                    wplywy przez to, ze wierzyla w to co wierzyla. A sztuka dla sztuki to na pewno
                    nie byla.

                    Jutka - wcale nie chce sie klocic, ja tylko podjelam temat :)
                    • clairejoanna Re: Clairejoanno..... 09.07.04, 16:05
                      Myślę, że prawdy się nigdy nie dowiemy. Są dowody zarówno na jedną, jak i drugą
                      teorię. W końcu Riefenstahl dostawała też nagrody za te "nazistowskie" filmy; to
                      co, Ci, który dali Jej tą nagrodę, też są nazistami?

                      Pozdrowienia,

                      CJ
        • jan.kran Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 16:07
          jutka1 napisała:

          > Nie znam niemieckiego, i ten link wiele mi nie powiedzial.
          >
          > Jakbys miala cos po polsku, rosyjsku, angielsku, francusku, hiszpansku,
          wlosku,
          > chetnie poczytam. Dzieki eniuej.
          >
          > Jutka

          Ta ksiazka ukazala sie najpierw po angielsku pod podanym wyzej tytulem.
          Autorami sa Klaus i Erika Mann. K.
          • jutka1 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 16:11
            jan.kran napisała:

            > Ta ksiazka ukazala sie najpierw po angielsku pod podanym wyzej tytulem.
            > Autorami sa Klaus i Erika Mann. K.
            **********
            Kranie, juz sie wyzej/nizej/obok meakulpowalam... Nie doczytalam.
            J. :)
    • jan.kran Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 08.07.04, 22:55
      Nie mam zdrowia do tych gugli. Co klikne to mi chca jakis film wcisnac :-ppp A
      ja polecam ksiazke. Najpierw ukazala sie po angielsku i dopiero potem po
      niemiecku. Rodzenstwo Mann w znakomity sposob pokazalo problem emigracji
      niemieckich intelektualistow . Czyta sie jak kryminal , zwlaszcza w jezyku
      Goethe i Hitlera... K.
      • jutka1 Kranie... 09.07.04, 08:45
        jan.kran napisała:

        > Najpierw ukazala sie po angielsku i dopiero potem po
        > niemiecku.
        ***********
        Nie doczytalam tego wczoraj. Pardon.
        Jutka
    • basia553 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 08:09
      Link Krana przeczytam dopiero jak znowu bede bezdzietna. Teraz tylko krötko
      moje przemyslenia: podziwialam zawsze artystöw, ktörzy pisali do szuflady czy
      to za Hitlera, czy za komuny, ze o stanie wojennym nie wspomne. Pogardzalam
      zawsze artystami, ktörzy wykorzystywali poparcie rezimu, aby sie wybic - znam
      w miedzyczasie wiele takich niemieckich wlasnie. Ale zawsze sobie tez
      powtarzam, ze jak ja bym postapila, to moglabym tylko wtedy powiedziec z cala
      pewnoscia, gdybym sie w takiej sytuacji znalazla. Niby mam zasady moralne takie
      a nie inne, ale jednak bywaja sytuacje, gdzie czlowiek ulega pokusie.
      • jutka1 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 11:31
        basia553 napisała:

        > Ale zawsze sobie tez
        > powtarzam, ze jak ja bym postapila, to moglabym tylko wtedy powiedziec z cala
        > pewnoscia, gdybym sie w takiej sytuacji znalazla. Niby mam zasady moralne
        > takie a nie inne, ale jednak bywaja sytuacje, gdzie czlowiek ulega pokusie.
        *********
        Zawsze jest latwiej oceniac "teoretycznie". Zycie nie jest czarno-biale, jak
        bysmy sobie czasem zyczyli, a pobudki i psychika sa czesto tak skomplikowane, ze
        zadna ocena z zewnatrz nie jest adekwatna.

        J.:)
        --
        Wasza Muszka-Pitunia-Jutunia
        Pis of end hepines цмок цмок
    • tos.ka Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 16:34
      a dlaczego ma istnieć związek pomiędzy byciem artysta a byciem porzadnym
      człowiekiem? Wg mnie sa to cechy od siebie niezależne, i tak samo ma sens pytac
      czy artysta mial prawo tworzyc w tamtych czasach, jak zadac pytanie czy
      inzynier mial prawo budowac w tamtych czasach.
      Dlatego wiecej sensu ma zastanawianie sie nad konkretnym czlowiekiem- jakim byl
      on artysta- wielkim: tak/nie jakim byl on czlowiekim- porządnym: tak/nie.
      Pomiedzy tak i nie istnieje przestrzen z cala gama tonow posrednich.
      W przypadku artysty ma sens postawienie innego pytanie. Czy to ze on byl
      takim a nie innym czlowiekiem (z uwzglednieniem czasow w jakich zyl; ale
      czlowiek zawsze zyje w jakichs czasach, ktore to zawsze jakis wplyw na
      tworczosc mają) miało wplyw na jego tworczosc? I jaki?
      • lucja7 Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 16:52
        Kazdy moze postawic swoje pytanie po swojemu, nieprawdaz?
        Stawianie pytan nie jest przeciez samo w sobie rzecza zla.
        lucja7.
        • tos.ka Re: Sztuka niemiecka w latach 40tych 20ego wieku 09.07.04, 17:04
          1. ? no i chyba kazdy moze odpoweiedzeic?
          2. sformulowanie pytania ma (moze miec) wplyw na perspektywe z jakiej oceniamy
          problem:)

          Czy artysci mieli prawo tworzyc w tamtych czasach?
          (zakladam dwa niedopowiedziane warunki : 1. prawo moralne i 2. tworzyc dla-pod
          dyktando-ku chwale- czerpiac profity z panujacej a moralnie nie akceptowalnej
          wladzy)- jest pytaniem czy artysta ma prawo byc typem moralnie podejrzanym.

          ale z grubsza to to samo:)
        • tos.ka pytanie mozna postawic w jeszcze inny sposob 09.07.04, 17:29
          czy bycie artysty zwalnia z "moralnego obowiazku" bycia porzadnym czlowiekeim.
          czy ma prawo "byc ponad" jelsi dobrze zrozumialam klare.
          czy ma prawo- w imie dziel ktore byc moze by nie powstaly, odwiesic swa
          moralnosc na wieszak.

          problem artysty - jest o tyle trudniejszy niz kowalskiego- ktory po prostu chce
          przezyc- ze jest on swieczniku czym usprawiedlkiwia- i reklamuje system.

          niby nobless obligé (chyba dobrze napisalam?).
          no ale jesli artysta jest tylko artysta a nie jest nobless?

          e, chyba sie zaplatalam.
          trudne to..

          w kazdym razie- mistrzem balansowania- miedzy dyktatura a kpina i dramatem byl
          szostakowicz...balansowal niesamowicie.

          a najwieksza (znana) ofiara nie balasnowania- szalamow.

          przynajmniej mi znana.
    • basia553 do Claire 09.07.04, 18:25
      Joasiu, Leni Riefenstahl przez wszystkie lata powojenne, röwniez kilka lat przd
      smiercia, we wszystkich wywiadach, wspomnieniach itd. podkreslala swoja
      lojalnosc wobec Hitlera, swöj podziw dla niego i jego polityki. Nie miala
      najmniejszych watpliwosci, to byl to czlowiek niezwykly, wspanialy.
      Tak wiec nie pozostaje wcale tajemnica, jej orientacja polityczna.
      • jan.kran Re: Do Basi 11.07.04, 15:59
        basia553 napisała:

        > Joasiu, Leni Riefenstahl przez wszystkie lata powojenne, röwniez kilka lat
        przd
        >
        > smiercia, we wszystkich wywiadach, wspomnieniach itd. podkreslala swoja
        > lojalnosc wobec Hitlera, swöj podziw dla niego i jego polityki. Nie miala
        > najmniejszych watpliwosci, to byl to czlowiek niezwykly, wspanialy.
        > Tak wiec nie pozostaje wcale tajemnica, jej orientacja polityczna.


        To nie do konca bylo tak. Ja widzialam wiele wywiadow z Leni i kilkugodzinny
        film dokumentalny o Niej kilka razy. Czytalam tez wiele na temat Trzeciej
        Rzeszy , bo to moj konik zaraz po Breslau.
        Ona nie byla czarno - biala i zostala bardzo niesprawiedliwie potraktowana po
        wojnie. Nie usprawiedliwiam Jej , bo nie ma czystych rak z pewnoscia.

        Ale czemu taka gnida jak Veit Harlan i osobisty przyjaciel Goebbelsa
        Gruendgens mogli swoje kariry kontynuowac bez problemu po wojnie a Leni nie,
        nie rozumiem. K.

        • basia553 Re: Do Krana 11.07.04, 21:46
          Skoro juz za Joanne odpowiadasz, to i ja z Toba dialog kontynuuje.
          Nie wiem jakie programy ogladalas, ale Leni naprawde do konca gloryfikowala
          Hitlera i trzecia rzesze. Bylo wiele wywiadöw, nawet z jej zwolennikami, ktörzy
          nie ukrywali jej zabarwienia. Przepraszam, ze o niej jak o czerwonej
          ponczoszce, ale nie widze powodu, aby ja nagle - i to wbrew jej woli,
          odbrazawiac.
      • sabba Re: do Claire 17.08.04, 09:55
        jesli chodzi o scislaosc Leni nie podziwiala polityki hitlera bo sama wiele razy
        przyznala ze nie rozumie o co mu chodzi. Powalila ja na kolana jego ekspresja i
        aura oraz posluch jaki wywieral na ludzi.
        a jesli chodzi o to ze gust Leni sie zmienil po wojnie bo juz nie "lubiala"
        blondasow tylko czyrnych, ktorych fotografowala to tutaj dodam ze estetycznie
        istnieja tutaj podobuienstwa jak sie przyjrzec zdjeciom z olimpiady i zdjeciom
        tym Nubier czy jak im tam jest. Kult mocnego, meskiego ciala, niekoniecznie z
        blad wlosami. Pech chcial ze akurat Leni podpadla pod modele nacjonalsozilizmu.
        Ale nie ma co ukrywac, argument jej, ze dla niej ilczy sie tylko sztuka a nie
        ideologia jest po prostu naiwny i smieszny i jako czlowieka dyskwalifikujacy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja