O pierdułach -- Odc. 192 :-)))

08.11.12, 09:29
Otwarte :-)
    • jutka1 Czwartek 08.11.12, 09:31
      Za oknem 6 stopni, dzień ma być w miarę słoneczny, choć dość chłodny: 10C maks.
      Przychodzi dziś przyjaciółka z córeczką na obiadową zupę i deser. Idę więc ochędożyć siebie, dom i zagrodę :-)
      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Czwartek 08.11.12, 09:46
        mam dzisiaj Piranhe w pracy, bo maja taki "dzien pracowania" w szkole. Behemot tez. Corka Behemota siedzi przy compie z blokiem przed nosem i maluje krolewny, Piranha zas wypelnia strategiczny plan 2013 biefingiem od klienta. Godzine mu tlumaczylam co i jak, zrozumial i choc czacha paruje, to jakos sobie daje rade. Po poludniu wezmie udzial w prezentacji zmian w programach telewizyjnych na 2013, od 15 wolno mu gamen.

        Behemot rozdziawil jape, coreczcka zaczela mu dogryzac ze "a ja moge sie bawic a ty musisz pracowac", wiec, poniewaz jestem jak juz wspominalam przewrazliwiona, powiedzialam do Piranhi tak, by wszyscy slyszeli, ze jezeli szkola ustala "dzien pracowania", to nie ma na mysli "dnia obijania sie i bawienia", gdzy wtedy dzien tak by sie nazywal, i ze jezeli dziecko wybiera na taki dzien prace w biurze, to musi byc w stanie prace biurowa wykonac, a jezeli nie, to powinno bylo isc do fryzjera albo ulice zamiatac.

        Coreczka sie rozbeczala, Behemot jest obrazony a ja uwazam ze mam racje. Co Wy na to?
        • maria421 Re: Czwartek 08.11.12, 09:56
          Masz racje, Xurku. Coreczka Behemota chyba mlodsza od Pirahni ? Wszystko jedno, nawet male dziecko moze sie bawic w prace i sie uczyc ze praca w biurze nie polega na malowaniu krolewien.

          Spalam prawie do 9.00 . Najwyrazniej musialam nadrobic wczorajsza zle przespana noc. Pogoda ponura, ale dosyc cieplo.

          Milego! :-)
          • xurek Re: Czwartek 08.11.12, 10:00
            coreczka Behemota ma tyle samo lat co Piranha (znaczysie 2 miesiace mniej). Nie musi koniecznie wypelniac strategicznych planow, sa tez latwiejsze rzeczy, moglaby poczte posortowac albo wstukac gdzies jakies proste cyferki albo cokolwiek. Wydaje mi sie ze posadzenie dziecka przezd gra komputerowa i blokiem do malowania to pojscie na latwizne zupelnie mijajace sie z celem, ktory szkola miala na mysli.
            • maria421 Re: Czwartek 08.11.12, 11:24
              I w tym wieku (szacuje na wiecej niz 10 lat) coreczka Behemota jeszcze krolewny maluje?
              • xurek Re: Czwartek 08.11.12, 11:36
                lat 12 juz Mario, jak ten czas leci...
                Krolewny to tak "w przenosni", maluje stworzenia zenskie w roznych ubraniach i fryzurach i z torebkami, zdecydowanie bardziej nowoczesne, moze bardziej Barbies niz korlewny, w jakim celu nie mam pojecia, bo nie pytalam.
              • blues28 Re: Czwartek 08.11.12, 11:37
                No wlasnie Xurku, ja tez nie bardzo pamietam ile Piranha ma lat, ale jesli 10 to bystrzak z niego. Bo plany strategiczne to jednak wyzwanie dla dzieciaka:-) Reakcja dziewczynki przewidywalna i w normie, Natomiast obrazanie sie Behemota i niepedagogiczne i nierozsadne. Skoro to ma byc dzien pracy, to dziatwa winna uczyc sie pracowac. Na miare swoich sil, ale pracowac.

                Ewa, 21 bede trzymala kciuki. Akurat tego dnia mam kroplówke w szpitalu, a to oznacza parogodzinne siedzienie, zatem bede Ci towarzyszyc wirtualnie sciskajac wszystkie kciuki.

                Dzis nadciagnely chmury i od rana pada deszcz. Uporczywie i nieustannie, drobny i upierdliwy a nieprzerwany. Ale jest cieplo. Zaopatrzona w szczelne buty, plaszcz przeciwdeszczowy i parasol bylam w La Paz na badaniu krwi. Calkiem mily spacer w deszczu i zupelnie bezwietrznej pogodzie.
                W drodze powrotnej natknelam sie na ogromna kolejke czekajaca na otwarcie nowego sklepu informatycznego. Szal jakis, ludzie stoja w kolejcie w deszczu, bo pierwszym 300 osobom daja gratis myszke!! Goszszsz... Jak sie tlumy przewala to zajrze tam wlasnie celem sprawdzenia jakie maja twarde dyski na pamiec zewnetrzna. Od dawna planuje sobie ja kupic, moze wreszcie sie zmobilizuje.

                W mojej piekarni nabylam “Corona de Almudena”, o cos takiego (tylko moja bez zadnych nadzien, bo ja kremów i bitych smietan nie uwazam)
                https://sp4.fotolog.com/photo/4/17/87/fanyaitor/1226345556788_f.jpg

                I wlasnie sobie spozywam do kawy. Przypomina nasze ciasto drozdzowe i nie jest zbyt slodkie. Slodkie to byloby z kremem albo bita smietana, ale ja nie pozwolilam mojej nadziac. Jest wyrosnieta, pyszna i leciutka.
                Jutro mamy Virgen de la Almudena, kolejna patronka Madrytu, kolejne swieto. I jak nam ma byc lepiej jak co i rusz mamy swieta i puentes, a w przyszlym tygodniu jeszcze strajk generalny?

                Dzis powinni mi dostarczyc niszczarke do papieru. Zakupilam w Amazonie (o wiele taniej niz w sklepach) i jak mi doniosa to zajme sie likwidacja zaleglosci dokumentowych. A za oknem tak szaro, ze musze miec zapalona lampke zeby pisac.
                • xurek Re: Czwartek 08.11.12, 14:12
                  Oh, Blusie, gdyby Piranha tworzyla strategie w wieku lat 10-ciu moglabym wziac znacznie wiecej zlecen :). On nic nie stworzyl, tylko dane z briefingu wprowadzil w odpowiednie miejsca w reportingu, ktory oblicza koszty podanej w ten sposob strategii, z czego i tak jestem bardzo dumna, bo niektorzy z moich znacznie bardziej leciwych asystentow nie byli w stanie :). No i Piranhna ma juz 12 lat a ja nie mam innych prac niz takie ambitne, bo jestem teraz sobie sama sterem, zeglarzem, okretem i biore tylko to, co mi odpowiada :).

                  Ciacho wyglada extra, z pewnoscia bylo super. Ja musialam "w nagrode" zaliczyc obiad w MCDonaldzie :)
                  • blues28 Re: Czwartek 08.11.12, 14:29
                    No to masz osobistego asystenta :-)
                    Xurku, a jak tam Fame? Nic ostatnio o (niej/nim?) nie pisalas. Jak sie chowa?

                    Przywiezli niszczarke, czyli jutro zaczynam odgruzowanie dokumentów i produkcje tasiemkowa makulatury.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 08.11.12, 14:52
      bardzo, bardzo Wam dziekuje za trzymanie kciukow. Fajnie jest Was miec, serio!

      Xurku, mysle ze gdybys Piranii dala jakies latwiejsze zadanie, to by sie znudzil i zniechecil.
      Behemot sie nadasal, bo niektore matki tak maja ze nie znosza krytyki.
      Co mnie zainteresowalo: To juz trzecia praca odkad Cie znam i ciagle jest tam Behemot:
      jak Ty to robisz? Czy ona tez jest sobie sterem i okretem?

      A ja sobie znowu przynioslam Wirsing i mielone i bede pichcic. W mlodosci nie znosilam smaku tej gorzkawej kapusty, teraz uwielbiam, Dokladnie taka droge przeszedl u mnie szpinak.

      Czytalyscie dzisiaj w Wyborczej wywiad z Frasyniukiem? Bardzo ciekawy!!
      • xurek Xur & Behemot i wspolne biuro 08.11.12, 15:58
        Faza 1: Wspolnie z Behemotem i nazwijmy ja Wiewiorka Xur otworzyl firme w biurze wtedy bardzo jeszcze ohydnym ale za to obszernym i centralnie polozonym na pietrze siodmym biurowca z tarasem i basenem na dachu.

        Faza2: Firma prosperuje swietnie, Wiewiorka opuszcza triumwirat, biuro z zasobow swietnie prosperujacej firmy wyposazone zostaje w parkiety, kolorowe sciany, stylowe lampy i ladne biurowe meble, Xurowy maz wypozycza obrazy i w biurze staje sie cudownie.

        Faza3: Firma rownie nagle co niespodziewanie trzesie sie w posadach i nie jest juz w stanie utrzymac Xura i Behemota. Xur musi firme opuscic, ale poniewaz jest ceniony i chciany udaje mu sie przekonac przyszlego pracobiorce, by otworzyl filie w biurze Xurka i Behemota. Behemot bedacy teraz derektorem xurkowobehemotowej zubozalej firmy wynajmuje Xurkowi bedacemu teraz derektorem-najemnikiem nowootworzonej filii wiekszosc biura, w ktorym Xurek instaluje nowa ekipe.

        Faza 4: Xurek sprzedaje swoje udzialy w zubozalej Firmie Behemotowi i jest juz tylko derektorem-najemnikiem filii firmy, ktora wynajmuje od bedacego teraz samego-sobie-sterem-itd Behemota biuro.

        Faza 5: Naczalstwo ceniace Xurka odchodzi i zostaje zastapione naczanstwem niecierpiacym Xurka. Po ok. 1.5 roku knucia intryg roznych nowe naczalstwo rozwiazuje filie przenoszac ekipe do Zurychu. Jako jedank ze Xurka nie da sie tak szybko zwolnic a ma on kontrakt z zagwarantowanym miejscem pracy w biurze, naczastwo placi Xurkowi biuro i pensje to konca czerwca tego roku. Nie majac nic do roboty Xurek uzywa biura w celach glownie towarzyskich wpadajac na kawe z Behemotem i wylewajac przy niej przewaznie lzy gorzkie.

        Faza 5: Xurek dobrzeje i normalnieje na tyle, by zaczac klecic sobie nowa zawodowa kariere i wynajmuje biuro od Behemota i bywa w nim od czasu do czasu a mianowicie wtedy, kiedy nie siedzi przy biurku w molochu firmy 1 gdzie ma jeden mandat ani w molochu firmy 2, gdzie ma drugi mandat tylko wykonuje prace dla firmy 3 i 4, w ktorych tez ma mandaty, ale takie milusinskie, ze moze je wykonywac z biura. Biuro jest o niebo wieksze i piekniejsze niz biura derektorow firmy 1 i firmy 2 i firmy 3 i nieco mniejsze ale za to piekniejsze niz biuro derektora firmy 4 i kosztuje Xura zaprawde niewiele, bo umowe wynajmu Behemot ma juz od 1997, wiec jeszcze po starych cenach.

        Jako ze Xurek nie ma juz ekipy i placi Behemotowi znacznie mniej niz naczalstwo posiadajace filie, Behemot podnajal czesc biura bylej derektorce Duzejfirmy co to za bilijnych czasow mlekiem i miodem plynacych byla Behemotowoxurkowym klyentem az zostala w sposob podobny do Xurka wyrzucona na leb i po fazie rozpaczy, bezglowia tudziez ogolnej dezorientacji zdobyla nowa edukacje i otwarla sobie outplacement consulting. Ten outplacement jest cudowny wrecz, bo dostarcza wciaz nowych klyentow w fazie rozpaczy i dezorientacji, ktorzy to sa niewyczerpanym zrodlem do rozmow przy stole konferencyjnym jak rowniez niewyczerpanym zrodlem poprawy humoru, bo mimo wiatru w oczy i dorgi pod gorke idzie nam zdedydowanie lepiej niz owym klyentom.

        Biuro jest wiec niejako jedynym punktem stalym w zyciu Xura i Behemota i oby tak pozostalo ad do ostaniego dnia Xurowej pracy.

        Amen.

        Czy jeszcze ktos oprocz Xurka nadaza :)?
        • ewa553 Re: Xur & Behemot i wspolne biuro 08.11.12, 16:07
          ni chuja, jak mawia moj znajomy prawnik. Postanowilam w wolnej chwili (jesli taka znajde)
          zrobic plansze na ktorej sprobuje firmy zmniejszac/zwiekszac/przesuwac i ustawic tam 3 pionki, ktore beda sie przesuwac w miare xurkowej opowiesci. Byc moze zrozumiem wtedy Twoje opowiadania, Xurze. Narazie wiem ze jedynymi stalymi w tej opowiesci nie jest biuro, tylko Xur i Behemot!
      • xurek PS: 08.11.12, 16:10
        Zapomnialam dopisac rzeczy dwie:
        Jako ze teraz panuje moda na brutalne wyrzucanie z pracy wysokopostawionych okolopiecdziesieciolatkow plci meskiej a wsrod owych panuje moda na wygladanie mlodziej i staranie sie byc aktrakcyjnym z takich typow wlasnie sklada sie gros klyentow naszego outplacementa.
        A owi, jak tylko stana na nogach, moga mniem siem przydac do zdobycia nowych mandatow a poza tym jest na co popatrzec i czego posluchac a gdyby maz Xura na ten przyklad porzucil to moze nawet jakis erzac daloby sie wybrac .

        Dwa to ze Fame ma sie dobrze i ze wkleje zdjecia jak zawitam w domu.
        • iwannabesedated Re: PS: 08.11.12, 21:48
          Łomatko, a to epopeja biurowo/Xurkowo/Behemotowa... natomiast Xura myślenie wielopoziomowe, w wielu płaszczyznach czasowo przestrzennych wszerz oraz wzdłuż - no pod wrażeniem jestem. Może tam od razu zróbcie agencję matrymonialną dla tych gościów, plus może, bo ja wiem? instytut zagęszczania włosów?
        • jutka1 Re: PS: 09.11.12, 09:25
          Niezła saga! :-)))
          Możecie też gym prowadzić dla tych panów. :-)))
        • blues28 Re: PS: 09.11.12, 12:03
          xurek napisała:
          Czy jeszcze ktos oprocz Xurka nadaza :)?
          Nadazam, nadazam :-))
          Co prawda faza 5 wlasciwa i faza 5 wtórna troche mi sie merdaja, ale i tak wnosze, ze pomimo podgórki i z wiatrem w oczy, sprawy jednakowoz sie normuja.
          A do propozycji biura matrymonialnego i gymu, moge jeszcze Birkam Yoga dorzucic. Albo tai-chi na dachu kolo basenu :-)
          >
          > Dwa to ze Fame ma sie dobrze i ze wkleje zdjecia jak zawitam w domu.
          No a gdzie pjees???

    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 08.11.12, 23:00
      no i koniec przyjemnosci
      trzesienia ziemi nie zaliczylam co prawda,
      ale wedrowki ludow i koczowanie na jfk w obie strony
      tam- resztki sandy i braki pradu, spowrotem athena i sniezyca

      tylko dwa pasy starowe dostepne, bramke zmienili mi dwa razy, ale trzeba przyznac, ze staneli na wysokosci zadania, rozdawane byly koce, poduszki, napoje, jedzenie - moze nie zaraz pelne obiady, ale woda, soki, napoje puszkowane, owoce, batoniki


      w montrealu slonecznie, ale chlodno
      jutro trzeba lodowke uzupelnic:-)
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 08.11.12, 23:10
        I kocice pooblapiac ;) Welcome home.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 09.11.12, 08:58
        Welcome home Rose! :-D
    • jutka1 TGIF :-))) 09.11.12, 08:57
      Ufffff. Nie zapomniałam. :-)
      Przeziębiłam się gdziesik, wczoraj temperatura, dreszcze, kaszel. Jasny gwint. Źle spałam przez to, i czuję się wymemłana i rozbechtana. Błeee.
      Za oknem cztery stopnie, ma dojść do jedenastu; zapowiadają deszcze. Jesień i tyle.
      Bez względu na warunki pogodowe miłego piątku! :-)
      • maria421 Re: TGIF :-))) 09.11.12, 09:52
        Czujecie jak ladnie pachnie? To moje ciasto sie piecze :-)

        Jutka, kuruj sie!

        Milego dnia wszystkim:)
        • jutka1 Re: TGIF :-))) 09.11.12, 11:12
          Jakie ciasto pieczesz Marysiu?

          Ja idę robić mielone, mam gościa na obiedzie. :-)
          • maria421 Re: TGIF :-))) 09.11.12, 11:52
            Jutka, pieke (upieklam) ciasto jakie mi zawsze wychodzi, czyli jogurtowe w ktore tym razem dodalam pokrojone w kostke jablko z troche rozkruszonych orzechow. Nie jestem specjalistka od ciast, wiec pieke tylko to, co potrafie .

            Poza tym, piersi gesi sie juz pieka :)

            Na obiad filety z lososia, ziemniaki z pieca i troche salaty. Do tego biale musujace.
            • blues28 Re: TGIF :-))) 09.11.12, 12:12
              Podziwiam Marysiu, bo ja nie pieklam od wieeelu lat. No, ale ja mam wielce uzdolniona siostre, wiec przy pobytach w Polsce kosztuje rózne jej wspanialosci. A tutaj ciast nie jadam, no chyba ze nabede taka korone Almudeny, albo Roscón de Reyes. To sa ciasta podobne do naszych drozdzowych, lekkie i relatywnie nieslodkie. Wiekszosc tutejszych wypieków zawiera mnóstwo cukru, kremów i bitej smietany, wiec spokojnie z tych przysmaków rezygnuje.

              Chwilowa przerwa w deszczu, wiec wyskocze do pobliskiej apteki.
              A potem dalej puszczanie w ruch niszczarki. Po co ja mam takie poklady niepotrzebnych od dawna papierów??? jakies zbedne chomictwo mam w sobie.

              Milego piatku :-)
              • maria421 Re: TGIF :-))) 09.11.12, 12:42
                Bluesie, to ciasto jogurtowe jest tak dziecinnie proste, ze nie ma szans zeby nie wyszlo.

                Bierzesz kubek jogurtu, tym samym kubkiem odmierzasz nastepne skaldniki. Czyli kubek oleju roslinnego (ale nie z oliwek), poltora kubka cukru, trzy kubki maki. Dodajesz proszek do pieczenia i trzy jajka - zoltka osobno i ubite bialka osobno. Pieczesz pol godziny.
                Mozesz urozmaicic dodajac owoce, najlepiej sie nadaje do tego jablko pokrojone w kosteczke.
                W niecala godzine masz gotowe ciasto.
                • blues28 Re: TGIF :-))) 10.11.12, 10:12
                  O! Bardzo podobny przepis i zawsze wychodzacy podala mi moja siostra. Wywloke watek kuchenny i wrzuce :-)
      • roseanne Re: TGIF :-))) 09.11.12, 19:41
        nie ma to jak organizowac zycie mlodziezy na jet-leg'u

        cos mnie przechlodzilo w czasie lot u i zatoki ise odezwaly + migrena - super polaczenie
        i cos mi sie po glowie platalo ze corka ma wizyte dentystyczna, wiec ja pognalam do speca, pol godziny w jedna strone, w tym wiekszosc to spacer na swiezym powietrzu, poczym na drzwiach napis, ze dzis sie pan dentysta uczy
        wtedy w moim napuchnietym obolalym czerepie zaswiecila sie lampeczka, wizyta - tak, dentysta - tak, piatek - jak najbardziej, tylko ze przyszly
        no wiec mialysmy przynajmniej odrobine sportu

        lodowka juz zapelniona,
        ach jak ja lubie opcje dostawy ze 4$ niezaleznie od ilosci toreb

        bede robie paelle , brownies z karobem i grzanca z piwa bezglutenowego
    • xurek Fame dla Bluesa 09.11.12, 21:35
      bo obiecalam i to wszystko na dzisiaj, bo jestem tak padnieta, iz zasypiam przy compie. Musialam dzisiaja wstac o 5-tej rano by pojechac do....... ciekawe, czy zgadniecie :)

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/pDf5ovt8irhD9qbZdX.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/rQfiAlicUqyOQPZvCX.jpg
      • blues28 Re: Fame dla Bluesa 10.11.12, 10:15
        Xurku, dzieks serdeczny :-)
        Bardzo fajny pieso, taka chuda owca na dlugich nogach :-)

        Czy w drodze do Genewy (bo obstawiam Genewe) namolniakowal Cie grubas????
    • jutka1 Sobota 10.11.12, 08:43
      Ociepliło się, teraz jest 12 stopni (!), ma być 13, zapowiadają deszcz.
      Przychodzi dziś PoS, a po jego wyjściu zajmę się papierami dla księgowej. Upierdliwość, ale trzeba.
      Poza tym jakieś zakupy, czytanie. Ot, spokojny dzień. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • blues28 Re: Sobota 10.11.12, 10:18
        U mnie rzesko i slonecznie. I tak bedzie conajmniej do polowy tygodnia (dalszej prognozy nie podali).
        Mialam mase poczty, w tym waznej sluzbowej i zakalapuckalam sie. Nie wiem kiedy minela godzina.
        Lecem w miasto!
        Milej soboty!
      • jutka1 Filmik z kotem, umarłam :-))) 10.11.12, 12:43
        www.wykop.pl/link/1316451/kot-samo-zapakowujacy-sie/
        Hahahahaaaaaaa :-)
        • ewa553 Re: Filmik z kotem, umarłam :-))) 10.11.12, 12:59
          Cuuuudne! Koty uwielbiaja takie zabawy. Dasz im prawdziwa zabawke, to sie nudza. Ale takie pudelko to jest wyzwanie! Dzieki Jutencjo:))))
          A teraz ubieram sie i ide do znajomej (siostra jednego z forumowiczow) na kopytka. Mniam,mniam!
          • blues28 Re: Filmik z kotem, umarłam :-))) 10.11.12, 14:40
            Cudo! :-)))))
            A jaki szelmowski slodziak jak juz sie tam wpakowal i ulozyl :-)
        • chris-joe Re: Filmik z kotem, umarłam :-))) 10.11.12, 23:25
          Nie no, jutka, wlasnie majtasy zapaskudzilem. Normalnie po pachy.
          Dokladnie jak Nina, i bardzo podobna, tyle ze moja ma przewage bieli. Ale rozowy nos ten sam.
          • jutka1 Re: Filmik z kotem, umarłam :-))) 10.11.12, 23:28
            Prawda, że boskość? :-)))))))))
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 10.11.12, 17:47
      Wrocilam z obiadu u Wkras-owny, kopytka byly po prostu rewelacyjne! Jeszcze mi slinka leci, jak o nich pisze. Samej mi sie takich rzeczy nie chce robic, wiec czycham na takie okazje. Probowalam ja namowic, zeby nastepnym razem zrobila lazanki z kapusta, ktore uwielbiam, ale nie chce mi sie robic. No ale sie okazalo, ze sama tego nie lubi, wiec musze szukac jakiejs innej ofiary....
      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 10.11.12, 19:34
        A kopytka często jadam. Bo odkryłam gotowe z torebki, które są po prostu perfect... Do tego bitki lub gulasz. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o torebkowych pierogach, za to boskie podają w Barze Ząbkowskim. Tylko trzeba uważać, bo żeby zamiast pieroga z mięsem się nie trafił pieróg z podrobami... Ja najbardziej lubię wziąć porcję mięszaną - pół z kapustą i pół z mięsem... Ach.... a dzisiaj sobie zrobiłam zwykłe penne z sosem pomodoro, tyle że zapiekane pod serem pleśniowym typu Roquefort. Generalnie ostatnio apetytu jednak nie mam, no a jak dzisiaj się obudziłam przed 9 rano i już mi się nie chciało potem spać, to sobie pomyślałam. Że to już to. Koniec. Pora umierać. No ale koło 15 mnie jednak wzięło na drzemkę, więc pomyślałam, że jednak fałszywy alarm. Więc umierać, owszem, ale jeszcze nie teraz, to znaczy nie dziś i może jeszcze jutro też nie. W poniedziałek także nie bo mam w planie kino i hiszpański musical animowany. O! Ale potem jestem otwarta na purpozycje, może być potop, czyco. Szczerze mówiąc to jak słyszę co wygadują ostatnio polscy politycy to sądzę, że już mniej więcej jest Sodoma z Gomorą i generalna jakaś grupowa publiczna blasfemia.
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 10.11.12, 20:34
          Nie ma tutaj kopytek gotowych, a sama nie umiem robić. Szkoda, bo lubię.

          Na froncie przeziębieniowym troszkę mi lepiej, może jutro dojdę do normy, mam nadzieję.
          Ale za to niechcieja mam znowu. Ech.
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 10.11.12, 21:02
            Apropos, zauważyliście ile jest nazw potraw związanych z częściami ciała, z którego jednak ta potrawa nie jest wykonana? Uszka, kopytka na przykład...
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 10.11.12, 23:27
              Paluszki (słone) albo chicken fingers... :-)
              Cukier (miód/lód) w kostkach...
              Makaron kolanka...
              Piętka/dupka (od chleba)...
              Główka czosnku...
              Makaron włoski (hahaha)
              :-)))
              • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 00:21
                ... serduszka w czekoladzie :)))
                • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 10:48
                  a ja kopytek jak wiekszosci macznych rzeczy nie lubie i bardzo jestem zadowolona, ze mnie nikt ich juz nie serwuje. I mam nadzieje, ze znow na forumie nielubic czegos wolno nikt swietym oburzeniem nie zapala i rejtana przed kopytkiem nie zrobi :).

                  Przeziebiona juz jestem od tej pamietnej podrozy do Miemiec w ktorej to kumpela zleciala ze schodow, wzielam serie antybiotykow i bylo juz prawie dobrze, ale pani doktor twierdzila, ze wiecej nie trzeba i dala mi jakies barachlo, po ktorym w piatkowa noc cala choroba wrocila i omal nie umarlam, by od soboty dostac nowy antybiotyk i znow jest znacznie lepiej, ale wezme cala serie. Jutka, wez chorobsko za serio i wykuruj do imentu, coby sie chornicznie nie zrobilo.

                  Wtalam dzisiaj wczesnym rankiem od 10-tej i odpisalam juz na trzy szkolne maile (nic strasznego tom razom), z czego jestem bardzo dumna. Zostaly jeszcze dwa organizacyjnopracowe i zrobie sobie sniadanie.

                  Z boku ekranu (pn-wschod) pojawia mnie sie reklama "bodyshaping underware", w ktorej to modelka rozmiarow XXS wystrojona w czarne push-up body usiluje mnie wmowic, ze jak sobie takie kupie to tez bede tak wygladac. Ja zupelnie nie rozumiem, dlaczego nie wmawia mi tego grubas xxxxl mowiac, ze bede wygladac na xxxl. Taka reklama, szczegolnie przed sinadamiem, jest wysoce frustrujaca. Ale i tak na zlosc chudej wiedzmie zrobie sobie jajeczniczke jak w kazda niedziele :)

                  no to lece przekonywac odpowiednia istancje, ze mam wystraczajaco duzo roznych klyentow, by zalozyc sobie firme.
                  • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 11:47
                    :-)))
                    Jedz na zdrowie, Xurku. :-) Ja wprawdzie śniadanie bardzo lekkie sobie zapodałam, ale za to na obiad planuję mielone, ziemniaki i surówkę z kiszonej kapusty. :-D

                    Dobrze, że normalne leki znowu bierzesz. Ja też dbam o siebie. :-)

                    Pytanie może głupie: to u Was żeby założyć firmę, to trzeba udowodnić, że się ma przyszłych klientów?
                    • xurek firmy w CH 11.11.12, 13:40
                      Procedura zakladania firmy w Szwajarii zalezy w b. duzej mierze od formy prawnej takowej firmy. Regula jest taka, ze im wiecej „zabezpieczen socjalno-podatkowych“ taka forma ma i im wiekszym kapitalem dysponuje tym mniejsze formalne poprzeczki do wziecia.

                      Najbardziej „obwarowana upierdliwymi przepisami“ jest tak zwana „Personengesellschaft“, czyli „firma osobowa?“, w ktorej wlascicel pracjue jako wlasiciel a nie „zatrudniony pracownik“ i ktora placi najmniej socjalnych skladek .

                      Duze firmy czesto sklaniaja swoich drogich pracownikow do otwarcia takiego rodzaju dzialalnosci i pracowania dla nich w funkcji doradcy na umowie – zleceniu miast bycia zatrudnionym. Firma oszczedza w ten sposob placenie urlopu, 13-ta pensje, skladki na bezrobocie i skladki emerytalne tudziez wszelkie odprawy w wypadku zwolniena, pracownik w ten sposob zatrudniony nie ma prawa do zasilku dla bezrobotnych i znacznie mniejsze uprawnienia emerytalne, ktorych skladki iscic musi sam, moze za to brac zlecenia w wielu firmach, ma czesto wyzsza stawke godzinowa i jest bardziej swobodny w organizacji swojego czasu i zakresu pracy.

                      AHV (czyli nasz urzad pilnujacy takowych spraw) sprawdza dlatego, czy w przypadku tej formy prawnej chodzi o prawdziwa samodzielnosc czy tez o „sfingowana samodzielnosc“. Jezeli ma sie tylo jednego badz dwoch zleceniodawcow nie otrzymuje sie z reguly pozwolenia na otwarcie takiej firmy, bo AHV twierdzi, ze jest sie de facto pracownikiem firmy, ktora daje zlecenia i ze firma owa powinna osobe taka zatrudnic.

                      Jezeli ma sie wiecej niz 4 klientow (co najprosciej udowodnic za pomoca wystawionych rachunkow), AHV nie robi wiekszych problemow z otwarciem takiej firmy.

                      Moj maz ma dwie takie juz od lat, ale jemu latwo udowodnic ze nie sprzedaje obrazow jednej osobie i ze nie transportuje wciaz tych samych osob.

                      Ja natomiast pracuje w 70% dla jednej i w 20% dla drugiej firmy, musialam wiec nazbierac wytsarczajaco „malych zlecen“ i innych firm i „zgwalcic“ jedna z nich do podpisania dluzszego kontraktu, by moc udowodnic, ze jestem naprawde samodzielna a nie „nielegalnie zatrudniona“ w tej pierwszej firmie.

                      Przepis ten kiedys rzeczywiscie chronil ludzi przed utrata swiadzczen, obecnie wpedza ich czesto w bezrobocie, ktorego bez tego przepisu mogliby uniknac a ktore doprowadza to utraty tych samych swiadczen i drastycznej redukcji dochodow, ale to dluga globalna historia i debata, wiec nie wiem, czy by sie komu chcialo to czytac :)
                  • jutka1 Niedzielnie 11.11.12, 12:02
                    Obudziłam się wcześniej, niż planowałam, i jestem trochę zmęczona. Dzień jest szary i dość chłodny (8 C), wilgoć jakowaś w powietrzu wisi i włazi człowiekowi pod ubranie. Brrr.
                    Wyszłam tylko na chwilę na zakupy i więcej nie wychodzę. Nadal hoduję niechcieja. :-)

                    Miłej niedzieli :-)
                    • ewa553 Re: Niedzielnie 11.11.12, 12:06
                      Ktos mi ostatnio tlumaczyl, ze u nas nie trzeba niczego udowadniac i dlatego rozni "przyjezdni" ktorzy po to aby dostac prawo pobytu w Niemczech zakladaja rozne firmy, a jak juz wolno im zostac, to nic nie robia, predko oglaszaja upadlosc i dostaja zapomogi. Ile w zym prawdy, nie wiem. Moze Maryska jako firma wie wiecej?
                      A ja znowu na proszony obiad o karcieta. Edda robi wegetarianskie Lasagne a potem gramy w canaste ktora uwazam za gre beznadziejna, ale oni ja lubia. Tak wiec poswiecam sie:))) No, ale w karty lubie grac sowieso, wiec az tak cierpiec nie bede.
                      • maria421 Re: Niedzielnie 11.11.12, 12:54
                        Nie wiem jak sie teraz firme w Niemczech zaklada, bo nasza zalozyl moj maz 28 lat temu, przez ten czas duzo sie moglo zmienic. Kilentow juz wtedy mial.
                        Mnie bardziej teraz interesuje jak sie firme likwiduje :)

                        Goscie juz sobie pojechali, bylo fajnie i wesolo.
                        Od jutra znow dieta :)
                        • iwannabesedated Firmy i umowy 11.11.12, 15:12
                          Czyli wynika z tego, że "umowy śmieciowe" o które jest w Polsce obecnie wielka awantura, istnieją także nawet w Szwajcarii :))) Wiecie, jak czytam forum, to czasem mi się niezwykle przyjemnie robi, że mieszkam w Polsce. No oczywiście, równie często się zżymam, hehehe :)))
                          W konkretnym przypadku rejestrowania firm akurat, mogę powiedzieć że jest lekko, łatwo i przyjemnie. Rejestrację załatwia się w jeden dzień i potrzebny jest do tego dowód - osobisty. Hehehehe. Ale jako że ja owego nie posiadam - w proteście przeciwko dowodom, to działalność założyłam w oparciu o zaświadczenie o utracie dowodu, które wydała mi Pani w okienku obok. HAHAHA !
                          Udowadnianie, że się ma klientów - zanim się nawet otworzy firmę - wydaje mi się kompletnie absurdalne. A co jeśli chcesz mieć sklep z warzywami? Z kieckami? Kiosk? Masz łapać ludzi na ulicy, wciskać im jabłka i podsuwać do podpisana umowę na sprzedaż jabłka i rachunek?
                          To co Ewcia piszesz, wydaje mi się lekko zabarwione paranoją w stosunku do "obcych". Trochę się przyglądałam procedurze rejestracji firmy w Niemczech. Bo wschodnie gminy przygraniczne starają się ściągnąć i firmy i mieszkańców, dlatego że po prostu zieje tam pustkami. Stoją całe pół-puste osiedla, gdzie zostali prawie sami starsi ludzie. Jest dość strasznie. Gminy mają więc na przykład okienka gdzie można zarejestrować firmę i uzyskać poradę po polsku. Nie wymaga się abyś miał klientów, natomiast musisz się znać na tym co zamierzasz robić. Więc zakład szewski, musisz udowodnić że pracowałeś w zawodzie na przykład. Mogą być też certyfikaty ukończenia kursów, lub członkostwa w zrzeszeniach lub cechach branżowych. Więc jeśli ktoś przyjeżdża do Niemiec, aby założyć firmę celem siedzenia potem na zasiłku, czyli rozumiem jest to osoba dość nieudaczna oraz uboga, musiałaby moim zdaniem zapłacić agentowi tak aby doradził, jaką działalność można otworzyć gdzie kwalifikacje nie są wymagane, a i tak gmina może podważyć taki wniosek - na podstawie braku kwalifikacji właśnie. Z taką ideą lepiej jechać do UK, gdzie rejestracja jest łatwiejsza a świadczenia - wyższe. A już zwłaszcza jeśli taki pasożyt in spe ma dzieci. Aha, te wymogi niemieckie są dla obywateli UE, którzy i tak się mogą osiedlać i pracować jak im się zachce. Sądzę, że ludność spoza UE musi także wykazać się pieniędzmi na inwestycję. Więc spokojnie Ewcia, takie opowieści o chytrych obcych rejestrujących firmy aby cyckać państwo niemieckie jak dojną krowę, są jedynie opowieściami. Możesz spokojnie obśmiać.
                          • maria421 Re: Firmy i umowy 11.11.12, 16:14
                            Dorota, w Niemczech jest problem z obywatelami Rumunii ( z rumunskimi Cyganami), ktorzy przyjezdzaja do Niemiec i rejestruja firmy rozbiorkowe do prowadzenia ktorych nie sa wymagane zadne kwalifikacje.
                            W ten sposob cale rodziny dostaja prawo pobytu i wszelkie z tym zwiazane dobrodziejstwa, jak na przyklad zasilek na dzieci, na pierwsze i drugie po € 185 miesiecznie, na kolejne chyba po 200 €.

                            To jest problem o ktorymjuz otwarcie niemieckie media mowia.
                            • iwannabesedated Re: Firmy i umowy 11.11.12, 16:46
                              Marysiu, Rumunia jest w UE. Więc chyba nie chodzi o "prawo pobytu" - bo to przysługuje obywatelom UE z nadania.
                              No to wprowadzić te wymogi dla firm rozbiórkowch, co to za problem? I tak realnie, jaka jest skala problemu? Bo w skali całej Rumuńskiej emigracji, to Niemcy się nawet nie mieszczą w pierwszej 10 wg. wiki:
                              pl.wikipedia.org/wiki/Rumuni
                              Więc w ogóle macie mało Rumunów, z tego pewnie jeszcze mniej Rumuńskich Cyganów, z tego pewnie jakiś promil tylko ma firmy, z tego rozbiórkowe. Może jest to powiedzmy 50 a może 20?
                              Dobra, jest to proceder naganny, ale też łatwo go ukrócić jeśli się chce.
                              Sory, ale przez Europę co chwila się przetaczają jakieś fale rasistowskich paranoi, w Polsce też tego mamy skolko ugodno. Cyganie, Ukraińcy, Wietnamczycy - wszyscy przeciwko nam, rozdrapują naszą krwawicę. Przeciwko Polakom w Anglii taka kampania nienawiści została rozpętana. Że Polacy łapią w parkach i zżerają łabędzie, że zżerają ryby z parkowych stawów, no takie brednie, że głowa mała... Nie można się dawać wpuszczać w takie podłe, nienawistne myślenie bo się pozagryzamy.
                              • maria421 Re: Firmy i umowy 11.11.12, 17:59
                                Dorota, prawo pobytu przysluguje z nadania tylko tym obywatelom UE ktorzy maja srodki na pokrycie wlasnych potrzeb na terenie Niemiec. Te srodki moga pochodzic z pracy samodzielnej, najemnej lub z innych udokumentowanych dochodow.

                                I prosze Cie, nie dopatruj sie zaraz "rasistowskich paranoi" w informacji o faktycznych problemach.
                                • iwannabesedated Re: Firmy i umowy 11.11.12, 18:44
                                  A Ty się nie dopatruj "faktycznych problemów" w rozdmuchiwanych przez media rasistowskich paranojach :)))

                                  No proszę Cię, info że ktoś pożarł łabędzia - na ile Ci się to wydaje faktycznym problemem?
                                  • ewa553 Re: Firmy i umowy 11.11.12, 18:50
                                    Dorotko, to o czym my tu mowimy to fakty o ktorych donosila powazna, wiarygodna prasa (Spiegel).
                                    • iwannabesedated Re: Firmy i umowy 11.11.12, 19:08
                                      Rozumiem Ewuniu.

                                      Ale jeśli takiej malwersacji dopuści się rodowity Niemiec, to jest to ok?
                                      Moim zdaniem jeśli media piętnując jakieś zjawisko przypisują je konkretnej etnicznej grupie, to jest to manipulacja. Nie ważne kto się jej dopuszcza. Jeśli chodzi o media, to trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania. Kiedyś Rzeczpospolita w Polsce była jednym z wiarygodniejszych mediów. Dzisiaj wypisuje brednie o trotylu.

                                      Przykro mi, ale obserwuję z przykrością falę radykalizacji ruchów paranoiczno nacjonalistycznych i myślę, że w takiej sytuacji odpowiedzialny obywatel chowa swoje etniczne anse do kieszeni. No każdy jakieś tam ma, jesteśmy wszak tylko ludźmi.
                                      • maria421 Re: Firmy i umowy 11.11.12, 19:33
                                        Nie nie nie, Dorota.

                                        Jezeli malwersacji dopusci sie rodowity Niemiec, to jest to jedynie problem karny.

                                        Jezeli natomiast ma miejsce masowa imigracja w celu ssania niemieckiego socjalu, to jest to problem prawny i polityczny.

                                        Manipulacja mediow byloby ukrywanie przynaleznosci panstwowej czy etnicznej takich grup.

                                        I takiej manipulacji media bardzo czesto sie dopuszczaja uzywajac okreslenia "poludniowiec"
                                        (Südländer) czyli wskazujac na Grekow, Wlochow, Hiszpanow, Turkow, Arabow kiedy mowa jest o Turkach albo Arabach.
                                        Albo tez piszac "Azjaci" , czyli wskazujac na Japonczykow , Wietnamczykow, Chinczykow, Tajlandczykow itp. kiedy mowa o Turkach czy Afganczykach.
                                        • iwannabesedated Re: Firmy i umowy 11.11.12, 19:45

                                          Hm, przecież wykazałam w poprzednim poście, iż w oparciu o dane statystyczne KWESTIONUJĘ samą możliwość masowości zjawiska.

                                          Czy gazeta podała, ilu firm to dotyczy? Ilu dokładnie Cyganów zarejestrowało firmy i je zbankrutowało w złej wierze, i teraz siedzi na zasiłku wraz z rodziną? I ile dokładnie państwo na tym traci?

                                          I porównanie do grupy kontrolnej to znaczy, ilu w tym czasie niemieckich obywateli założyło firmy rozbiórkowe, ilu zbankrutowało w złej wierze i siedzi na zasiłku?
                                          Jeśli wykażą, że Cyganie założyli 100 firm, zbankrutowali w złej wierze 90 i na zasiłku teraz siedzi powiedzmy 200 osób, a w analogicznym czasie z założonych przez rodowitych Niemców lub obywateli niemieckich lub też przybyłych z innych krajów emigrantów ten odsetek jest znacznie mniejszy, to jest to realny fakt i rzetelne dziennikarstwo.

                                          Czy są w rzeczonym artykule takie statystyczne dane porównawcze?
                                          • maria421 Re: Firmy i umowy 11.11.12, 20:11
                                            Dorotko zlota, sprawa jest prosta - jezeli Niemiec oszukuje socjal w Niemczech, to jest to problem ktorego Niemcy nie moga sie pozbyc, bo nie moga sie pozbyc wlasnego obywatela.

                                            Jezeli natomiast obcokrajowiec imigruje do Niemiec tylko po to zeby ssac tutaj socjal, to Niemcy maja prawo (powinni miec prawo) takiego goscia odeslac do kraju pochodzenia, niech ssie socjal kraju ktorego jest obywatelem.

                                            Niech kazdy kraj dba o wlasnych nierobow- Niemcy o swoich, Polska o swoich, Rumunia o swoich.

                                            Masowosc zjawiska natomiast szacuje sie nie w odniesieniu do calkowitej liczby mieszkancow, lecz w odniesieniu do liczby imigrantow danej grupy.
                                            Jezeli np. 90% Libanczykow jest na zasilku socjalnym, to jest to wsrod imigrantow z Libanu masowe zjawisko, choc w skali ponad 80 milionowych Niemiec nie jest to duzy procent.

                                            • iwannabesedated Re: Firmy i umowy 11.11.12, 20:27
                                              Czyli tak jak myślałam - rzeczowej informacji w tym artykule nie było. Hahaha!
                                              Marysiu, skoro problem dotyczy obywateli UE, to Niemcy tak czy owak za nich bekną. W takiej czy innej formie. Tak jak dotują Grecję. Grecja Was z pewnością kosztuje kupę siana więcej niż tych kilku nieszczęśników. O tym mówię, kiedy radzę nie pozwalać sobą manipulować.

                                              Ale jak zwykle miło z Tobą podyskutować na różne tematy. Mnie także wkurzają pewne cwaniackie grupy ludzi, tylko nie lubię jak media, prasa lub politycy wykorzystują te moje słabości do własnych celów.
                                              • xurek Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 13:28
                                                Dziecieciem bedac slyszalam od babc roznych, ze Cyganie cygania i kradna wszystko, co sie da lacznie z malymi dziecmi, Zydzi sie cwaniacza i zdzieraja z uczciwych ludzi ostatni grosz plawiac sie sami w dobrze ukrytym dobrobycie, Arabowie to Antychrysty, Murzyni to malpy z piekla rodem a Rosjanie to brutalny Prymityw majacy li tylko na celu wytrzebienie Slazakow do ostatniego.

                                                Jezeli zas chodzi o Derekcje, Prezydencje, bankowosc i Rzadowosc, to owiewal ja w opowiesciach babc wiatr szacunku, podziwu i zazdrosci.

                                                Reasumujac dla tych, ktorzy omijaja dlugie zdania: Bycie Cyganomurzynem jest beee, bycie Bankowcem jest Extra A.

                                                Jestem przekonana, ze ogolnoswiatowo wiekszosc babc opowiada podobne historie, w ktorych to Cyganie moga byc Tamilami a Arabowie Europejczykami, ale Bankowcy i Rzadowcy pozostaja takowymi.

                                                I tak wyrasta dziatwa na tych bajkach, ktore z czasem sadowia sie wygodnie w zakamarkach podwiadomosci i towarzysza nam wiernie do konca dni naszych. Jednym towarzysza bardziej intensywnie, innym mniej.

                                                I dlatego, jezeli Cyganie z Rumunii uszczkna nieprawie nieco z NIemieckiego Dobrobytu, to oburzenie w Narodzie panuje wielkie, jezeli zas Banki finansowymi maniuplacjami, ktorych skutki dotuja rzady, uszczkna z tego dobrobytu 100 razy tyle, to oburzenie jakies takie niemrawe i bez werwy. Tak samo ma sie sprawa z Azylantami pozerajacymi Eruopejska stabilizacje kontra dziurami w budzecie spowodowanymi ucieczkami podatkowymi przeroznych derektorow albo innych bogaczy.

                                                No i jeszcze kilka faktow ze Szwajca, ktore ostatnio z racji osobistej koniecznosci otwarly mi oczy i w ktore wiekszosc Szwajcarow wierzy dopiero wtedy, gdy im podesle linka do ich wlasnego prawodawstwa, bo wierzyc w bajke szlachetnych Szwajcarskich filantropach i krwiopjnych Cudzoziemcach jest znacznie przyjemniej.

                                                - Obywatele Nieszwajcarscy z nie-EU musza placic takie same skladki emerytalne jak reszta, nie dostana jednak co najmniej polowy renty, jezeli opuszcza kraj. Nie rozumiem, dlaczego tego faktu nie przytacza sie mowiac o tym, ile nas kostzuja.
                                                -
                                                - W wypadku stania sie bezrobotnym obywatel Nieszwajcarski z nie-EU majacy prawo czasowego pobytu (dotyczy do wiecej niz polowy cudzoziemcow) ma 3 miesiace czasu na znalezienie nowej pracy, jezeli mu sie nie uda, musi opuscic kraj i dostanie zasilek dla bezrobotnych w kraju zamieszkania naliczony od sredniej pensji kogos w tamtym kraju zgodnie z procedura t ego kraju. Ale skladki na bezrobocie delikwent ow placil takie same jak Szwajcar, ktory dostanie 80% swojej pensji przez 1.5 roku. O tej „pomocy“ cudzoziemcow kategorii C dla Szwajcarskich bezrobotnych tez jakos nikt nie mowi.

                                                - Cudzoziemiec spoza EU z prawem nieograniczonego pobytu traci owo w momencie wyczerpania zasilku dla bezrobotnych (czyli wtedy, keidy Szwajcar przechodzi na pomoc socjalna) i musi opuscic kraj (tracac jak juz wspomnialam prawo do czesci emerytury).

                                                Do tego dodac jeszcze pragne, ze czytalam w porownywalnie powaznej prasie co Ewa i Maria (NZZ), ze odstetki, ktore Grecja musi i bedzie musiala placic Niemieckim Bankom znacznie przewyzszaja wartosc pozyczek, ktore otrzymali Grecy. Tak wiec Niemiecccy podatnicy zostali zmuszeni do zapelnienia kieszeni Greckiej skorumpowanej Biurokracji a Greccy pracobiorcy zostana obdarci ze skory by oddac z nawiazka Niemieckim Bankom. Zyskuja li tylko Niemieckie banki i paru skorumpowanych Greckich politykow, traci proletariat obydwu krajow majac rownoczesnie wrazenie, ze musi sobie odejmowac od ust by wyzywic tego drugiego.

                                                Zasada stara jak swiat, „divide et impera“ wciaz ma sie bardzo dobrze……

                                                A ja solidaryzuje sie ze Stokrotka, ze w obecnych czasach nalezy prywatna xenofobie schowac do glebokiej szuflady i sie zsolidaryzowac z tym okropnym Turkiem co slucha za glosno tej wyjacej muzyki i ta Arabka w tej wysoce nietwarzowej chuscie dla naszego wspolnego dobra.

                                                No chyba, ze jest sie Bankierem albo jakims global CEO albo innym Charimanem :).

                                                PS: ciekawe, kto pierwszy nazwie mnie "lewackim oszolomem" tudziez podobnie :)
                                                • jutka1 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 13:38
                                                  xurek napisała:
                                                  > PS: ciekawe, kto pierwszy nazwie mnie "lewackim oszolomem" tudziez podobnie :)
                                                  **********
                                                  Na pewno nie ja. :-D

                                                  Cały wpis: "Like" :-)))
                                                  • ewa553 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 14:13
                                                    czasami zazdraszczam Ci Xurku barwnej Babci. Moja byla bogobojna kobieta typu "przy mezu" i dla niej liczylo sie tylko to co dziadek powiedzial. On skolei mial motto zyciowe wziete z biblii, to o zdzbelku w oku blizniego i belce w oku wlasnym. W mysl tego motta nigdy o nikim nie mowil zle. Widze, ze niejedna barwna opowiesc ominela mnie przez to.
                                                    Nie pamietam rowniez o kim moi rodzice mowili zle. A przeciez niemozliwe, zeby kochali caly swiat?
                                                    W kazdym razie: w tej tutaj rozmowie nie kierowalam sie osobistom antypatiom (zam), zauwazcie ze nie wspomnialam ani slowem o moich ulubionych Turkach!! A Rumuni mi sie jeszcze osobiscie nie narazili, znam jedynie Niemcow z Rumunii i Ci sa normalni:)))
                                                • maria421 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 14:25
                                                  Xurku, pieknie jak zwykle napisalas, ale troche ponad faktami.

                                                  O pazernych bankach, bankierach krwiopijcach i calej finansowej szaranczy mowi sie codziennie od poczatku kryzysu, czyli juz od 4 lat.
                                                  Ludzie wychodza na ulice, prostestuja, okupuja, politycy udaja ze problem rozwiazuja.

                                                  Informacjami o rumunskich Cyganach imigrujacych do Niemiec tylko w celu ssania niemieckiego socjalu nie otwiera sie dziennikow telewizyjnych ani nie zapelnia sie pierwszych stron gazet, co wskazuje ze Niemcy potrafia jednak rozroznic skale problemu.

                                                  Oczywiscie ze wydatek na utrzymywanie ilus tam tysiecy Cyganow na niemieckim socjalu to pikus w porownaniu do kosztow ratowania Euro, Grecji itp. Ale co z tego? Czy wobec tego nie wolono, nie nalezy , nie powinno sie o tym pisac, a jezeli sie o tym pisze, informuje to jest sie od razu ksenofobem i rasista?

                                                  Ja bym sobie zyczyla wiekszego zaufania do mojego zdrowego rozsadku, czyli zaufania mediow to tego, ze informacja o rumunskich Cyganach naduzywajacych niemieckiego socjalu nie spowoduje u mnie rasistowskich reakcji wobec kazdego Cygana. Pardon, Sinti czy Roma.
                                                  • xurek Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 19:58
                                                    Basiu,

                                                    Jutka pyta:

                                                    Pytanie może głupie: to u Was żeby założyć firmę, to trzeba udowodnić, że się ma przyszłych klientów?

                                                    A Tobie pierwsze, co kojarzy sie z tematem, to:

                                                    Ktos mi ostatnio tlumaczyl, ze u nas nie trzeba niczego udowadniac i dlatego rozni "przyjezdni" ktorzy po to aby dostac prawo pobytu w Niemczech zakladaja rozne firmy, a jak juz wolno im zostac, to nic nie robia, predko oglaszaja upadlosc i dostaja zapomogi.


                                                    Nic na temat formalnosci koniecznych do otwarcia firmy, za to wszystko na temat “nieuczciwych przyjezdnych”.

                                                    Moim skromnym zdaniem tego typu reakcje w takim tempie i bez zadnej sugestii w tym kierunku z zadnej strony mowia same za siebie a historia ktora opowiadaja zaprzecza Twojej relacji o neutralnosci, tolerancji i nie kierowaniu sie osobistymi antypatiami. Osoba neutralna, tolerancyjna i nie kierujaca sie antypatiami czegos takiego na tak postawione pytanie Jutki by moim zdaniem nie napisala.


                                                    Mario,

                                                    Gazety i owszem pisza o bankach i kryzysach finansowych, ale Ty czy Basia (i jestem przekonana cala ogromna masa Niemcow udzielajacych sie na przeroznych forach) nie i wlasnie o to mi chodzilo.

                                                    Formalnosci zwiazane z zakladaniem firm maja ogromny wplyw przede wszystkim na tych, ktorzy je zakladaja by z nich zyc i ten kontekst obejmuje ogromna wiekszosc zakladajacych jak i wiazacych sie z tym problemow. Rumunie czy tez inni “przyjezdni” zakladajacy firmy dla wyludzenia socjalnych pieniedzy stanowia absolutny margines zjawiska zakladania firm.

                                                    Koncentrowanie wlasnej relacji na jakis temat na jej marginalnych znaczeniach / skutkach swiadczy o tym, ze ow margines jest dla relacjonujacego wazniejszy niz sedno rzeczy, twierdzenie czegos innego pozbawione jest moim zdaniem logiki wszelkiej.
                                                  • maria421 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 22:01
                                                    Xurku, Ewa wspomniala o naduzyciach przy zakladaniu firm w Niemczech przez "obcych", ja wyjasnilam o co chodzi.
                                                    I nie rozumiem dlaczego mialybysmy pisac o bankach w watku w ktorym dyskutujemy o zakladaniu firm :)

                                                    Bedzie temat o bankach- bedziemy pisac o bankach i ja wtedy bede psy wieszac na Deutsche Bank ktory mi sprzedal Eurostoxx50 na ktorym stracilam ponad 6 tys Euro.

                                                    Ale skoro my, Polonia, piszemy o firmach ( rowniez o wlasnych firmach) w krajach naszego osiedlenia , to i przy okazji mozna chyba wspomniec o tym, o czym juz nawet niemieckie politpoprawne media mowia?

                                                    Z tej wzmianki Dorota zrobila "rasistowska paranoje", Ty uznajesz te wzmianke za "koncentrowanie sie " na tym, na czym nie trzeba czy nie nalezy sie koncentrowac.

                                                    Jezeli to nie jest politpoprawny dyktat, to ja nie wiem co to jest :)
                                                  • xurek Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 22:37
                                                    Mario, wy o firmach w waszych krajach nie napisalyscie NIC, jedyne co napisalyscie i wyjasnilyscie to naduzycia Rumunskich Cyganow. Nie bylo to wiec zadne "wspomnienie przy okazji", tyko JEDYNA tresc waszych postow na temat prawnych problemow przy zakladaniu firm. Mysle, ze napisanie czegos o bankach byloby mniej nie na temat niz opisywanie naduzyc Rumunow.
                                                  • iwannabesedated Re: Teoria atawistycznej xenofobii 12.11.12, 23:09
                                                    Nieno, ja nie mogę!

                                                    Czy ja nic nie mogę napisać, aby mi nie zarzucano, że jakiś dyktat wprowadzam??? Ten, że kopytek mnie nie wolno lubić, czyteż że muszę, nie pamiętam, owamta zaś, że mam na Mickiewicza nie narzekać, a teraz tutaj nie mogę się dzielić swoim zdaniem na temat mediów rozniecających paranoidalne nastroje. NOSZ KURWA!
                                                    Przecież napisałam wprost, że cenię fakt, że mogę z Wami podyskutować. Gdybyście się ze mną zgadzały, to by dyskusji nie było.

                                                    Co do Ewy, to w rzeczy samej zauważyłam, że nie napisałaś nic o Turkach :)))
                                                  • maria421 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 13.11.12, 09:33
                                                    No widzisz, Dorota, to juz we dwie odczuwamy dyktat na tym forum :- )))
                                                  • jutka1 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 13.11.12, 09:49
                                                    Nopaczpani (zam. ;-) ), a ja jakaś gruboskórna muszę być, bo nie odczuwam dyktatu. :-)))
                                                    A nie, sorry, jako głąb po prostu go nie rozumiem, więc i nie odczuwam. :-)))))))
                                                    Hahaha... ;-)
                                                  • maria421 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 13.11.12, 09:31
                                                    Xurku, wyjasnij mi, prosze, co jest niewalsciwego w przekazaniu na tym forum (w dyskusji o zakladaniu firm) wiadomosci z niemieckich mediow ze rumunscy Cyganie zakladaja w Niemczech fikcyjne firmy zeby ssac niemiecki socjal.
                                                  • maria421 Re: Teoria atawistycznej xenofobii 13.11.12, 10:53
                                                    Jutka, moim zdaniem w tym watku zbyt duzo uwagi poswieca sie temu, co sie Ewie kojarzy z tematem zakladania firm.
                                                    Przy czym mysle, ze gdyby Ewa napisala o fikcyjnych firmach zakladanych przez mafie w celu prania pieniedzy, to jej uwaga spotkalaby sie tu z duzym zrozumieniem.


                • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 12:08
                  ... zupa parzybroda :-)))
                  • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 12:17
                    "kocie jezyczki" - czekoladki
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 17:07
      droga Polonio!
      wszystkiego najlepszego z okazji swieta odzyskania niepodleglosci :-)


      inne nacje moga swietowac, to my tez

      za oknem szaro i chlodnawo,
      na obiad piers z kaczki z cykoria i kluskami gryczanymi

      zdjecia z wyjazdu wkleje potem, bo na tablecie nie umiem
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 23:49
      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284711,2,1,kalifornia-001.html

      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284712,2,2,kalifornia-021.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284713,2,3,kalifornia-079.html" border="0" alt="https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284713,2,3,kalifornia-079.html">

      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284714,2,4,kalifornia-106.html

      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284715,2,5,kalifornia-120.html
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 11.11.12, 23:50
        buu, nic nie wyszlo
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3284715,2,5,kalifornia-120.html
        • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 12.11.12, 04:16
          Tu chyba tez nie za bardzo :)) Miszmasz od motylkow przez domki lodowe po bochenki chleba i choinke :))))) Rose!
          • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 12.11.12, 05:05
            toc opisane kalifornia

            trudno, nie bedzie zdjec i tyle
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 12.11.12, 08:51
          Old Faithful widać na zdjęciu. :-)
          • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 12.11.12, 09:36
            I paella i bogata roslinnosc :-) Czyli jednak Kalifornia!

            Rose, jak przyswajalam czy przypominalam sobie wklejanie to posilkowalam sie wskazówkami CJa i bez pudla sie wklejalo. Pozwolisz CJ, ze Cie zacytuje:
            forum.gazeta.pl/forum/w,14420,113209574,113209724,Wklejanie_zdjec.html
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 192 :-))) 12.11.12, 14:34
              paella to juz domowa, moja wlasna
    • jutka1 Poniedziałkowo 12.11.12, 09:01
      Już nawet nie chce się pisać o pogodzie, żeby się nie powtarzać do zanudy. :-) 4C, szaro, maksimum dziś: 9 C. Przynajmniej bez deszczu. :-)

      Dzień dzisiaj domowy. Mają przyjść macherzy od grzejnika i zrobić coroczną konserwację. "Po trzynastej", co oznaczać może i 13:00, i 16:00, jak im tam się będzie podobać. A ja uziemiona, taki lajf.

      I tyle pierduł. Miłego dnia. :-)
      • blues28 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 09:44
        U mnie tez tylko + 4, ale slonce jak wypucowana patelnia! W poludnie bedzie +13.
        Umylam glowe i zaraz bede suszyc i modelowac. Nie lubie, bo mdleja mi rece ze szczotka i suszarka. Ale wysuszone samopas to jednak nie.
        Jak sie wyrychtuje to ruszam w miasto bo mam pare spraw, a przy takim sloncu to oczywista ze wszystko zalatwie pieszo.
        Zachwycil mnie rejtan w obronie kopytka :-)))
        Powinnam dopisac sie w sprawie emigrantów, bo tu u mnie to bardzo widoczny i bolesny problem. Oraz zapodac Stokroci na Panu Tadeuszu, ze ja uwielbiam "milczkiem zwowo jesc" literature, no ale nie mam czasu a jakby i weny. Moze jutro.

        Milego poniedzialku!
        • maria421 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 12:38
          Zzarlam caly sloiczek polskich grzybkow marynowanych. Nie moglam sie oprzec :)
          • jutka1 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 12:50
            Na śniadanie? :-)))
            • maria421 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 13:30
              Na obiad :-)
              • jutka1 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 13:39
                Uffff. Bo już się zaczęłam niepokoić. :-D
                • iwannabesedated Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 23:11
                  Ja się dalej niepokoję. Wątroba może dupnąć od całego słoika grzybów w occie. Duży słoik czy mały?
                  • ewa553 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 23:17
                    Ty sie Dorotko o Marysi watrobe nie martw: jest tak zahartowana w bojach z Wami, ze jakies tam grzybki w occie jej nie zaszkodza!
                    • ewa553 Re: Poniedziałkowo 12.11.12, 23:18
                      ale wlasciwie o moja watrobe moze sie martwic: wrocilam z koncertu wyglodzona jak wilk i zezarlam (doslownie) wszystko co bylo w zasiegu reki....
    • jutka1 Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 08:48
      Typowy listopadowy poranek, jak w tytule, 6 stopni.

      Dzień mam dziś dosyć zajęty. Najpierw skajporencja (cycat) z przyszłym współpracownikiem, potem trochę pisaniny w folołapie (zam. ;-) ); trzeba będzie zapłacić podatki lokalne, przygotować comiesięczne papierzyska dla księgowej, poporządkować resztę papierów. Jednym słowem: zwykły dzień roboczy.

      Do którego to dnia roboczego odpełzam kroczonc (cycat), a Wam miłego wtorku życzę. :-)
      • ewa553 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 09:26
        po wczorajszych turbulencjach "zawodowych" i niezbyt ciekawym koncercie wieczornym, siedze przy trzeciej kawie delektujac sie brakiem terminow na dzis. Siedze kolo okna na balkon, na ktorym gesta mgla - normalka jak sie mies´zka miedzy dwoma rzekami. Siedze wiec jak w gniazdeczku otulona wata mgly i jest mi milo. Moj muzyczny Manager przyslal mi wiadomosc, ze zarezerwowal dla mnie na grudzien bilety na kolejny Konzert. Tym razem na pewno fajny: Monteverdi. Tak wiec mam juz zapewnione na grudzien dwa koncerty, a przedtem 24.11., dwa dni po cieciu, jedziemy tez na koncert do Frankfurtu. Ach, jak to fajnie miec takiego Managera!!
        • maria421 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 09:36
          Spiesze doniesc ze moja watroba i moj zoladek dobrze sobie poradzily ze sloiczkiem polskich grzybkow marynowanych:)

          Poza tym slonce, ladna pogoda, musze sie gdzies przeleciec.
          • jutka1 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 09:49
            Uważaj na drzewa Marysiu. :-)
            • ewa553 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 10:04
              teraz ja jestem glab: dlaczego ma uwazac na drzea?
              • jutka1 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 10:39
                Maria napisała, że się przeleci. A jak się leci, to trzeba uważać na drzewa, żeby nie zahaczyć.
                :-)
                • ewa553 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 10:50
                  mnie sie jej przelecenie calkiem inaczej skojarzylo, ale wole nic nie mowic:)))
                  • maria421 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 10:56
                    Ewa, Ty masz jakies kosmate mysli :-)



                    • ewa553 Re: Wtorkowo i mgliście, dżdżysto 13.11.12, 10:57
                      owszem:))) ale to jest przynajmniej bezpieczny temat na forum:)))
    • ewa553 Tak sobie mysle, 13.11.12, 10:27

      czy by nie otworzyc watku meteorologicznego? Bo conajmniej 20% wpisow na pierdolach to nasze meldunki o pogodzie:))) Tez czuje potrzebe pisania o chmurkach i mgle, ale czy to kogokolwiek interesuje? No chyba mnie pogoda u Jutki, bo przychodzi do mnie:)))
      • jutka1 Re: Tak sobie mysle, 13.11.12, 10:41
        Pogoda to część codziennych pierduł, którymi się tutaj na pierdulum dzielę (dzielimy). Tak więc pozostanę przy moim nawyku. :-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja