O pierdułach -- Odc. 197 :-)))

11.12.12, 09:52
Otwarte :-)
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 11.12.12, 09:53
      Wtorek, -3
      blues28 11.12.12, 09:14 Odpowiedz
      Zaiste, Stokrociu dupa w bigosie moze i powinna kojarzyc sie kulinarnie, ale mnie nie chce!! I co mam zrobic? Nosz jak zaserwuja mi bigos na swieta ( a zaserwuja!!) to nic tylko bede myslala kto tam golym tylkiem siedzial :-))) I nie zjem!! Moja wyobraznia chadza wlasna droga :-))
      Jutka, moja mama dodawala pod koniec wino wytrawne, czerwone, bigos byl wyborny. To byly czasy Egri Bikaver.
      Wczoraj sie przeziebilam, bo uznalam, ze bluzeczka pod futerkiem wystarczy, a nie wystarczyla.
      Wieczorem mialam goraczke i kapanie z nosa. Podjelam zasadnicze srodki przeciw i dzis jest lepiej, ale nie chce mi sie wychodzic z domu a musze. Wszak mamy wielki swiateczny lunch. Trzeba.
      I jeszcze pare drobiazgów na prezenty dokupic.

      Trzymajcie sie cieplutko!


      Re: Wtorek, -3
      ewa553 11.12.12, 09:26 Odpowiedz
      nie zauwazylam tego minusa przy trojce i myslalam ze piszesz o trzecim dniu Chanuki (dzisiaj).
      Tez piekna tradycja, wszystko co sie swieci ze swiatlem, ze swieczkami jest cieple, piekne.

      U mnie lekko, niesmialo podsypuje sniezek, prawie go nie widac. I plus 2 stopnie, a przed chwila byly jeszcze trzy.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 11.12.12, 19:15
      Maryska, zapisuje w kalendarzu na przyszly rok: Chanuka+FfM. Nie wiedzialam, ze cos takiego jest. Na pewno pojade.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 11.12.12, 19:36
        W TV pokazywali. A tu masz link :

        www.fnp.de/fnp/region/lokales/frankfurt/ein-licht-fuer-die-welt_rmn01.c.10373980.de.html
        Moze sie w przyszlym roku tam spotkamy?
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 11.12.12, 21:21
          pomysl przedni, Marysiu. Zaraz zapytam gdzie trzeba, kiedy sie w przyszlym roku Chanuka zaczyna. No i trzymam Cie za slowo!!!
    • maria421 12.12.12 12.12.12, 12:29
      podobno urzedy stanu cywilnego maja dzisiaj duzo roboty.
      • iwannabesedated Re: 12.12.12 12.12.12, 12:45
        Co niezbicie dowodzi, że ludzie są idiotami :))) Apropos, po fejsbuku krąży zdjęcie obrączki, znalezionej w Lesie Kabackim kilka dni temu, z wygrawerowaną datą ślubu 1.12.12. Fejsbuczanie ją zamieszczają, myśląc, że to zguba, a mnie się rodzi podejrzenie, że ktoś się po prostu szybko rozczarował instytucją małżeństwa :)))
        • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 12:53
          Ja mysle ze to kobiety w ten sposob chca sobie zagwarantowac, ze maz bedzie pemietal o rocznicy slubu :)
          • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 13:08
            O, święta naiwności! :-)
            To podpada pod Stokrotny wątek o babach i chłopach. Hehehe. :-)
            • iwannabesedated Re: 12.12.12 12.12.12, 13:29
              Hm, no tak, ale gdzie tu korzyść dla kogokolwiek? Że dobrze być babą, bo trzeba przeć do ślubu, a potem można suszyć głowę chłopu, bo rok w rok zapomina, że ten ślub w ogóle był?
              Albo być chłopem dobrze, bo można udawać, że się ślubu nie miało?
              • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 13:32
                To drugie. :-)))
                • iwannabesedated Re: 12.12.12 12.12.12, 13:43
                  Tia, mieć męża co zapomina o ślubie, w prywatności, to jednak co innego niż mieć męża co wypieprza obrączkę w lesie trzy dni po ślubie - i wie o tym cała fejsbukowa Warszawa, plus przyległości. How embarrassing... Do Wisły mógł wrzucić, chociaż, czy co? Do studni?
                  • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 14:21
                    Może się bzykali w lesie i zgubił? Hahaha :-))))
                    • ewa553 Re: 12.12.12 12.12.12, 17:59
                      a co ma obraczka do bzykania? Mniemam iz mial ja na palcu, a nie....
                      • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:02
                        Basieńko, niesmiało Ci przypominam, że w bzykaniu nie tylko penis bierze udział, a ręce owszem, dużo pracować potrafią. HAHAHAHAHAHAHAHAHAAAA :-))))))

                        I znowu kurnia na seks zeszło. :-D
                        • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:26
                          jutka1 napisała:

                          > I znowu kurnia na seks zeszło. :-D

                          Glodnemu chleb na mysli ? :-)
                          • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:32
                            Oj tam oj tam, Marysiu, zaraz "głodnemu" od razu. :-))) Basia sie sama o to prosiła, O! :-)))
                            Hahaha...
                            • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:41
                              jutka1 napisała:

                              > Oj tam oj tam, Marysiu, zaraz "głodnemu" od razu. :-))) Basia sie sama o to pr
                              > osiła, O! :-)))
                              > Hahaha...

                              Niemcy mawiaja ze w potrzebie to i kielbasa bez chleba smakuje :-)

                              P.S. Mam nadzieje ze nie maja na mysli kielbasek norymberskich , czyli takich co sie przez dziurke od kluczy mialy zmiescic :-)
                              • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:44
                                Zgroza, sodomayah i gomorayah! :-D
                      • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:05
                        ewa553 napisała:

                        > a co ma obraczka do bzykania? Mniemam iz mial ja na palcu, a nie....

                        To chyba musialby byc jakis "Tomasz, ach Tomasz, ach Tomasz gdzie ty to masz?":)


                        • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 19:07
                          W TV mowili, ze nie tylko dzisiaj urzedy stanu cywilnego mialy dozo roboty, ale tez porodowki, bo wiele par zamowilo sobie porod przez cesarskie ciecie na dzisiaj wlasnie. Poszaleli ci ludzie, czy co?
                        • iwannabesedated Re: 12.12.12 12.12.12, 20:10
                          Czyli co, najpierw się bzykali, potem jedli kiełbasy, prawdopodobnie pieczone nad ogniskiem. To ja się pytam, co na to służby leśnicze? I co na to żona, ta od tej obrączki?
                          • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 20:18
                            iwannabesedated napisała:

                            > Czyli co, najpierw się bzykali, potem jedli kiełbasy, prawdopodobnie pieczone n
                            > ad ogniskiem.

                            A na deser lody byly :-)

                            • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 22:22
                              Marysiu!!! Mowę mi odebrało...
                              Hehehe :-))))))))
                              • maria421 Re: 12.12.12 12.12.12, 23:34
                                jutka1 napisała:

                                > Marysiu!!! Mowę mi odebrało...

                                No tak... Nie mowi sie z pelnymi ustami :-)

                                • jutka1 Re: 12.12.12 13.12.12, 00:04
                                  KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP

                                  :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                          • jutka1 Re: 12.12.12 12.12.12, 22:21
                            No przecież z żoną od obrączki się bzykał w tym lesie! :-)
                            • iwannabesedated Re: 12.12.12 13.12.12, 00:53
                              Oh really, human?
                              Zdjął obrączkę aby się bzykać z WŁASNĄ żoną?

                              Hehehehe
                              • jutka1 Re: 12.12.12 13.12.12, 00:57
                                Nie "zdjął", tylko mu sie zsunęła. Przeczytaj jeden z moich dzisiejszych komentarzy do Ewy. :-)))
    • jutka1 Czwartek 13.12.12, 10:52
      Dziędobrybardzo :-)))

      Pogoda bezet, czyli zimno i szaro. Zastanawiam się, czy muszę dzisiaj cokolwiek na mieście załatwiać, i wychodzi mi, że jak się uprę to nie muszę. :-)
      Za to przygotuję comiesięczne dossier dla księgowej, pokopiuję i podrukuję rachunki i inne takie, uporządkuję papierowe pozostałości po tej operacji. Każda mała rzecz zrobiona na czas - cieszy. :-)

      Lista rzeczy do zrobienia/załatwienia/kupienia przez wyjazdem do PL wydłuża się, ale dam radę wszystko w weekend obskoczyć. A we wtorek FRU... :-D

      A w ogóle to zastanawiam się, czy na kursy tanga się nie zapisać. :-)))

      Miłego dnia :-D
      • ewa553 Re: Czwartek 13.12.12, 13:52
        Tango jest cudownie erotyczne. Gdybym tylko miala odpowiedniego partnera, natychmiast bym poszla na kurs...
        U nas mroz i slonecznie. Oddalam rano auto na inspekcje (do inspekcji?) i myslalam ze bede miala dzien na prace domowe. Ale mialam tak silne bole kregoslupa, ze wzielam mocny srodek przeciwbolowy, ktory mnie ululal na kanapie. Przespalam chyba kilka godzin. Teraz ziemniaczki pyrkaja, kapusta sie odgrzewa (z szyneczka, mniam, mniam). Dochodzacy sie kiedys zwali, na sto procent jak mi to nie bedzie pasowalo. Ale dzis to on mi wogole nie pasuje. Moze zapomni przyjsc? Tak ma czasami...
        • maria421 Re: Czwartek 13.12.12, 16:35
          Odkopalam garaz, wsiadlam w samochod i pojechalam do miasta, gdzie zimy jakby wcale nie bylo. Oczywiscie skoro juz bylam w miescie, to bez zjedzenia plackow kartoflanych sie nie obylo.

          Poza tym pogoda sie poprawia, temperatura rosnie i snieg juz nie pada. Ufff!

        • iwannabesedated Re: Czwartek 13.12.12, 16:35
          A wiecie, na kurs tanga też bym poszła... Hm.

          Polałam się ze śmiechu na jeden wpis na fejsie:

          "Bł. Jan Paweł II wyraźnie stwierdził, że „nie ma więzi, która by ściślej wiązała osoby, niż więź małżeńska i rodzinna”" - bo nie miał kredytu we franku.
          • iwannabesedated Re: Czwartek 13.12.12, 16:47
            A serio, to te kredyty, dawane kompletnie bez opamiętania komu popadnie jakieś pięć lat temu, są obecnie dla wielu ludzi jakimś totalnym koszmarem od którego się nie idzie uwolnić. W owym czasie ceny mieszkań były oszalałe, kredyty łatwe do dostania nawet na 120-130% wartości nieruchomości! Kompletnie bez wkładu własnego! No i teraz jest tak, że gdyby ci ludzie sprzedali mieszkanie, wpłacili całą kwotę do banku, to i tak pozostaliby z potężnym kredytem do spłacenia. Szczególnie jeśli się zadłużyli we frankach szwajcarskich.

            Może to z mojej strony obleśne, ale gratuluję sobie po raz kolejny bycia wychowaną w (troskliwie zresztą przeze mnie samą kultywowanej) podejrzliwości w stosunku do urzędów, a szczególnie banków :))) Boję się Danaów nawet (a szczególnie) kiedy przynoszą dary, hehehe. Bank jest bardzo dobry, aby mieć tam konto, jakieś karty płatnicze, w koncie debecik, w razie czego, też bywa przydatny. Ale żeby się związać z bankiem cyrografem na następne 20 lat, 30, czy nawet 50 lat, dziękuję, ale nie :)))
            • maria421 Re: Czwartek 13.12.12, 17:09
              Trudno jest kupic mieszkanie za gotowke, wiec ludzie kupuja na kredyt, co nie jest samo w sobie zle jezeli jest rozsadnie skalkulowane, czyli minimum 30% wlasnego kapitalu i raty mniej wiecej w wysokosci ceny jaka nalezaloby zaplacic za wynejecie mieszkania.

              • iwannabesedated Re: Czwartek 13.12.12, 17:16
                Wiesz, tak sobie pomyślałam, że pewnie na jakichś zdrowych zasadach i na stabilnym rynku - to ma sens.
                Ja mam doświadczenia z USA, gdzie byłam świadkiem kilku "baniek nieruchomościowych", no ale tam przynajmniej jest dostępna upadłość osobista, na dość rozsądnych warunkach. Natomiast to co obserwowałam w Polsce, to zgroza. Absolutnie zero jakichkolwiek zabezpieczeń dla kredytobiorcy, bank w supermocnej pozycji, no i kompletna naiwność ludzi. W końcu to pierwsze pokolenie które tutaj korzysta z komercyjnych kredytów hipotecznych. Bardzo to niedobre, i bardzo współczuję ludziom biorącym teraz za to po tyłku.
                • maria421 Re: Czwartek 13.12.12, 19:10
                  Trudno mi sie wypowiadac na temat tego jak jest w Polsce, wyobrazam sobie ze kazda ze stron chce zaspokoic swoj wlasny glod- kredytobiorca glod posiadania, a kredytodawca glod zysku.
                  Im rynek mlodszy, tym wiekszy glod.
                  • iwannabesedated Re: Czwartek 13.12.12, 19:51
                    Mario, nie przestajesz mnie zadziwiać. Wczoraj się zaprezentowałaś jako furiatka erotyczna, a dzisiaj produkujesz sentencje na poziomie ekonomicznych guru :))) Zaiste prawda, z tym rynkiem i głodem.
                    • jutka1 Re: Czwartek 13.12.12, 20:02
                      Nasza Marysia to cicha woda. :-)))
                      • maria421 Re: Czwartek 13.12.12, 22:35
                        O rany! Ale mnie podsumowaly :) Az sie rumiencem oblalam :)
    • jutka1 TGIF :-))) 14.12.12, 09:39
      Piątek deszczowy. A muszę pójść do sklepu, jasna cholera. Błeee.
      No nic. Dam radę.
      Miłego dnia nieustająco życzę. :-)
    • jutka1 Sobota (zakupowa) 15.12.12, 09:15
      Powoli na forumie zaczyna się przedświąteczna cisza... :-)
      No to ją przerwę na chwilę. :-)

      Wczorajszy plan wykonałam ;-) w 95%. Mogło być gorzej, bo miałam niechcieja stąd do wieczności. :-)
      Dzisiaj mam dzień zakupów w największym supermarkecie w okolicy, a tam akurat, bo mają duży wybór produktów do zawiezienia do PL. Żeby choć trochę uniknąć dzikich tłumów, pójdę w porze obiadowej, mając nadzieję, że tysiące innych osób nie wpadną na ten sam pomysł. :-)

      Poza tym: pranie, suszenie, prasowanie, pakowanie. To ostatnie tylko zacznę, bo do wtorku jeszcze trochę czasu zostało.

      A na razie popijam poranne espresso z mlekiem i miodem, gra sobie radio FIP, za oknem wieje i duje, i ma padać. Paryska zima, normalka, a mnie jest ciepło i miło w ten sobotni poranek.

      Miłej soboty :-D
      • ewa553 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 09:33
        slonce swieci, plus 9 stopni. naprawde! pojde chyba troche do ogrodu, a wieczorem wychodzimy do greka na kolacje. jutro wedrowka; oby sie pogoda utrzymala!
        • maria421 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 09:51
          Odwilz! Deszcz pada! Pomimo ze jest ciemno i ponuro, bardzo mnie to cieszy :)

          • blues28 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 11:34
            Moja sobota jest wylotowa. Wszystko spakowane, zaraz zrobie obchód obejscia wylaczajac co trza.
            Obok pojawia sie reklama jakiejs kobity, która (surprise,surprise) pozbyla sie 30 lat stosujac ziola, maseczki, kremy, masci (odpowiednie wstawic). I to wszystko w oka mgnieniu, bez zmudnych zabiegów. Ja wiem, ze naiwnych nie sieja, ale az tak?

            No to dobrego tygodnia! Odezwe sie z macierzy swiatecznie :-)
            Baj!
            • maria421 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 11:41
              Szczesliwej podrozy, Bluesie!

              Tu przestalo padac, nawet slonce zaswiecilo, czuje sie od razu lepiej :)
            • jutka1 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 11:51
              Leć bezpiecznie, Bluesie, i odezwij się z Macierzy. :-)

              Za jakieś pół godziny wyruszę do marketu. Matko, jak mi się nie chce. :-/
              Dobija mnie, że koło 16:00 robi się ciemno. A po ciemku nic mi się nie chce konstruktywnego robić. Czyli pół dnia mam w plecy. Ech.
              No nic. Nie jojczyć, nie jojczyć. Ryjem do przodu. :-)
              • iwannabesedated Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 15:08
                O bogowie! Trucizny! NIC mi się nie chce, na dworze ciemno i zdeptany śnieg, sąsiad dostał od Mikołaja wiertarę!!! Pies jakiś tydzień temu doznał nagłej przypadłości trawiennej i od tej pory nie ma apetytu za to chodzi i bezustannie jęczy. Poza tym wygląda zdrowo, na spacerach szaleje, więc to co mu jest to chyba nie jest śmiertelna choroba. Kupiłam sobie dla rozrywki pismo ELLE a tam napisane tak okropne bzdury, że mi się włosy zjeżyły WSZĘDZIE. Ogólnie poziom bzdetności i abstrakcji publicznego życia jest tak wysoki, że znalazł się już poza wszelkim komentarzem.

                Przeczytałam gdzieś, że gdy nadejdzie koniec świata, to ludzie w istocie powitają go z ulgą, bo już będą mieli tak wszystkiego serdecznie dosyć :))))
                • jutka1 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 16:05
                  Biedna Stokrotka!... :-(

                  Też się trochę poskarżę, że pół dzielnicy miało taki sam pomysł, czyli zjawili się na zakupach w porze obiadu. Między szukaniem rzeczy na półkach i staniem w kolejce do kasy, spędziłam w sklepie 1h.20 min. Do tego 40 minut marszu do i ze sklepu, i dwie godziny w plecy. Oh well.
                  Przynajmniej kupiłam wszystko, co chciałam. :-)

                  A teraz uroczyście zaczynam dolce far niente. Pieprzę pranie, prasowanie i wszystko w tym rodzaju. Wycieczka do supermarketu mnie wykończyła. Trzeba odpocząć. :-)))

                  • iwannabesedated Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 16:57
                    Popieram! Wnoszę o wprowadzenie supermarketów na listę broni masowego rażenia! Wyszłam do sklepu po parę dosłownie rzeczy, i też mnie zmiąchało. Wykończona jestem! A na dodatek nie kupiłam cukru trzcinowego. Czyli jutro gorzka kawa rano, bleee..... TO JEST KONIEC ŚWIATA, mam tego serdecznie dosyć, pierdolę.
                    • maria421 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 17:05
                      Jezeli juz trzeba isc przed Swiatami do supermarketu, to sie idzie tam rano, a nie w sobote w poludnie czy po poludniu.
                      To sie szczegolnie odnosi do tych, co sami sobie moga czas pracy regulowac.

                      Mnie by dzisiaj w poludnie konmi do miasta czy do supermarketu nikt nie zaciagnal.

                      • jutka1 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 17:22
                        Rano, Marysiu, to ja się dobudzam. :-)))

                        Stokrociu, zaiste była w tym supermarkecie sodomia z gomorią. Ale mam to z głowy, i to już jest dobra wiadomość. :-)
                        OK, no to może się złamię i zrobię jedno pranie. A może nieeeee... Hahaha.
                        • iwannabesedated Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 18:49
                          No i jeszcze przyszła Marysia i nas zjebała. Pięknie. Na pochyłe drzewo nawet Marysia skacze. HAHAHAHA :)
                          Ja zjadłam zupę z soczewicy i pomidorów, i leżę na kanapie. Psu pozwoliłam w ramach wyjątki też wejść, bo ewidentnie jest to znakomite pacaneum na jęczenie. Podejrzewam, że mój pies, jak zwykle robi mnie w konia.
                          • jutka1 Re: Sobota (zakupowa) 15.12.12, 19:34
                            Marysia jest na fali, to i nie może nie skakać na pochyłe drzewo. Jakeśmy się już pochyliły, to skoczyła. Dobrze, że nie schylałyśmy się po mydło na podłodze w prysznicu, bo jeszcze kto by nas w zadnice zborsuczył i co wtedy? HAHAHAHA :-)))

                            Ja zjadłam bigos z ziemniakami puree. A teraz dojadam resztkę taramy, pogryzając suszonymi śliwkami. :-)))
    • jutka1 Niedziela, sporo rzeczy na tapecie 16.12.12, 11:05
      Za oknem 8 C, ma dojść do jedenastu, po południu deszcz.
      Jak zwykle przed wyjazdem, i jak zwykle po dwudniowej prokrastynacji, mam dziś furę rzeczy do zrobienia. Większość to upierdliwe upierdliwości, ale zrobić trzeba, więc dam radę.

      Poza tym cisza i spokój, co mnie niezwykle cieszy. :-)

      Miłej niedzieli! :-)))
      • maria421 Re: Niedziela, sporo rzeczy na tapecie 16.12.12, 12:58
        Piec stopni i czasami slonce zza chmur wychodzi. Wieczorem jade ze znajomymi na koncert , potem pewnie na grzane wino.

        Milej niedzieli!
      • roseanne Re: Niedziela, sporo rzeczy na tapecie 16.12.12, 14:29
        za oknem -10,
        -12 bylo wczoraj, wiec sie ociepla
        mam choinke, kota juz probowala zjesc czesc dekoracji
    • chris-joe Juz po lecie... 16.12.12, 18:35
      Szczypta soli na rany wlasne...

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/pMxvauPpnR1nwbeTdB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/bCf8g1MtRa3VCiBtzB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/fePM3vBQvw9o3MObfB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/NoRbETuR0y5Gaom3fB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/ugvJ4yT8aL1gWaICeB.jpg


      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/9xbe59YboRwt5aaSIB.jpg

      Tu zas juz dzisiejszy widok na swiat:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/CR857cREMwxTb5yBzB.jpg
      • jutka1 Re: Juz po lecie... 16.12.12, 19:59
        A żeby Cię pokręciło!!!
        PS. DobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitak...........................
        :-))))))))))
        • chris-joe Re: Juz po lecie... 16.12.12, 21:26
          Ostatnia fota juz nieaktualna, bo po kilku ledwie godzinach wyglada to tak:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/wQsRd2x9rFuyxMQQbB.jpg

          wiec zyczenia twe sie ziscily w calej rozciaglosci and then some, bo wlasnie mnie kreci.
          Czy mi tak dobrze zas? hmmm... to juz calkiem inny temat... ;)
          • jutka1 Re: Juz po lecie... 16.12.12, 21:37
            DobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitakDobrzeCitak ;-)))))))))
            • chris-joe Re: Juz po lecie... 16.12.12, 21:48
              Milcz, gadzino! Ide se nalac kapenke rumu. Chyba nie zaszkodzi? :)

              By the by, w samolocie zaczalem czytac D. Grossmana, ktorego mi railas. Bardzo dobrze sie czyta poki co, cheri.
              • jutka1 Re: Juz po lecie... 16.12.12, 21:55
                Nalej se, nalej! :-) Za mnie też się napij. :-)

                Książka jest boska. A wiosną poznam towarzysko autora, hahaha :-)))
                • chris-joe Re: Juz po lecie... 16.12.12, 22:02
                  Wiec ta raza ja zielenieje. We're even? ;) Ciekawym, czy do wiosny doczytam, bo to chyba grube tomisko. Jak wiesz, na kindlu nie ma paginacji, jeno procentacja, wiec czytam, czytam i czytam w tym samolocie i ledwom do 2% dotarl.
                  A gdzie bedziesz autora komsumowac, jesli moge sie wazyc na niedyskrecje? W Paryzewie?
                  • jutka1 Re: Juz po lecie... 16.12.12, 22:08
                    We're even! :-)

                    Tomiszcze jest grube, fakt, ale czyta się i czyta, oderwać się nie można. Dasz radę! W długie zimowe wieczory... HAHAHAHAHA.... :-)
                  • jutka1 Re: Juz po lecie... 16.12.12, 22:11
                    PS. Masz na skajpie wiadomość. :-)
    • jutka1 Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 09:40
      Za oknem plus siedem stopni, i cały dzień zapowiadają deszcze. Hmmm.

      Ostatni dzień przygotowań do wyjazdu. Jedyne, co mi zostało prócz pakowania, to jedno pranie i spacer do pobliskiego sklepu po parę drobiazgów. Nieźle, jak na atak Scarlett O'Hary, co mnie był napadł w weekend. :-)))

      Miłego poniedziałku Wam życzę. :-)
      • iwannabesedated Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 13:25
        Boszz... nie wiem co to było co mnie napadło w weekend. Na pewno nie Scarlett O'Hara. Może raczej przebiegło po mnie tysiąc słoni?
        Dochodzę do siebie w każdym razie. Natomiast irytuje mnie to, że jest 13.30 i już się robi ciemno. Na szczęście do przesilenia zimowego kilka już tylko dni, a na Nowy Rok będzie przybywać dnia na barani skok.
        • maria421 Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 14:05
          Jak to jest jak napada Scarlett O´Hara? "I´ll think about it tomorrow" czy o co chodzi?
          • jutka1 Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 14:22
            Chodzi dokładnie o to, Marysiu. :-D
            • iwannabesedated Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 15:19
              ... i jeszcze chciałam dodać, że zrobiła mi się jakaś wysypka między cyckami, dokładnie w miejscu gdzie obcierają mnie dokładnie wszystkie biustonosze. Więc posmarowawszy miejsce hydrocortisonem muszę chwilowo latać bez. Czego nie czyniłam od kiedy skończyłam lat 13 czyteż 14 i się czuję niezwykle dziwnie.
              • chris-joe Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 21:25
                Ja w sprawie tych cyckow, wanna: zdaje sie ze padlas ofiara tej samej przypadlosci, ktora i mnie latem niekiedy trapi, co prawda nie w moim cleavage akurat, lecz na ramionach. A wlasciwie trapila, bo znalazlem fortel, ktorym sie chetnie podziele. (We accept all major credit cards ;)

                Wiec przypadlosc ta to najpewniej tzw. prickly heat, blisko spokrewniona z potniakami oseskow, wynikajaca z kombinacji przegrzania i przetarcia skory. Probowalem i kortyzony i wiele innych cudow- lecz gowno.
                W sieci odkrylem, ze wlasciwie nie ma na to srodka, jednak cierpietnicy sugerowali to i owo, co im akurat rzekomo pomoglo. Wiec ja, bedac facetem niezwykle lebskim, sporzadzilem sobie preparat ze wszystkich sugerowanych ointmentow na raz. I zadzialalo! Hallelujah, I can walk again! I was blind and now I see!

                Ale do rzeczy- te tajemne ingrediencje mojego magicznego potion to:
                -Ihle's paste (zinc oxide paste)
                -boric acid
                -calamine lotion
                -cold cream

                Sprobuj, jesli kortyzon nie pomoze.
                • iwannabesedated Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 17.12.12, 23:26
                  Dzięki Kris. Brzmi wiedźmowato ten Twój magiczny smar - jak hydro nie pomoże to sobie sporządzę.
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 18.12.12, 10:02
                    Jako alergiczka i takowe problema sie u mnie zdarzaja moge zalecic to co mnie lekarz zalecil. Nie kapac sie ale tylko szybki prysznic i mydlo jedynie bez enzymow i perfumow. Po tym nasmarowac sie rownie kremem nawilzajacym.
                    No i oczywiscie bielizna prana w srodkach bez enzymow.
                    • ewa553 Re: Poniedziałek, D-Day minus 1 18.12.12, 10:10
                      jezeli to tylko pryszczyki i to po raz pierwszy i to jeszcze niezbyt dlugo, to nie trzeba robic paniki. Dopiero gdyby to zbyt dlugo trzymalo. Ale wazne: sprawdzaj czy sie te pryszczyki nie zamienia w malenkie pecherzyki z ciesza. Tak mialam i to byla rozyczka:(((( zanim sie torietowalam co to, to rozdrapalam (swedzi), na to przyszla masc od dermatologa i blizne mam do dzis:(((
                      • ewa553 errata: z ciecza - ntxt 18.12.12, 10:11

    • jutka1 D-Day, D-day! 18.12.12, 09:30
      Dzisiaj lecę. Oczywiście, jestem w lesie jeśli chodzi o pakowanie, normalka... Za każdym razem chcę zmienić swoje m.o., ale tak jak seryjny morderca tkwię w tym samym schemacie i nic na to nie poradzę. :-) Na szczęście przynajmniej w głowie mam poukładane, co biorę i jak pakuję. Jedyny dydlemat: brać aparat (spory i dość ciężki) czy dać sobie spokój i ewentualne fotki cykać samsungiem komórkowym. Chyba wyjdzie na to drugie, biorąc pod uwagę ograniczenia wagi bagażu.

      Jutro i pojutrze mam sporo do załatwienia "na mieście" czyli w powiecie, w piątek albo w sobotę lecę na jeden dzień popracować z klientem, czyli tak naprawdę wolna będę dopiero od soboty/niedzieli. Tyszpiknie :-)

      Za oknem tradycyjnie szaro, pochmurno i zapowiadają deszcze. 8 C maksymalnie.
      Pogody na Dolnym Śląsku nie sprawdzam, żeby się nie denerwować. ;-)

      Tyle pierduł przedwyjazdowych. Idę po druga kawę, a potem zacznę się pakować.

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: D-Day, D-day! 18.12.12, 09:37
        Szczesliwej podrozy, Jutka! Zamelduj sie z ZD.
      • kan_z_oz Re: D-Day, D-day! 18.12.12, 13:12
        No wiec juz jestesmy po przeprowadzce i na nowym miejscu. Po pol rocznym niemalze maratonie zwiazanym z pucowaniem sydnejskiego domu do sprzedazy, drobnych jego napraw malowaniem niektorych pomieszczen...pozniejszym pakowaniem, wlaczajac zawartosc garazu ze wszelkiego rodzaju narzedziami i urzadzeniami w kontener...nastepnie wypakowywania w tym tygodniu z takowego - czuje sie jak za dawnych czasow przygotowan do zawodow sportowych. Dupsko zmalalo, co mnie cieszy bo walki tluszczowe usuwane metoda cwiczen z 'gymu' nigdy dla mnie nie pracowaly. Bary mi wyrosly od dzwigania jak u ciezarowca...haha

        Jestesmy usadowieni na wpol na wsi w queensland. Ogrom prac pilnych i koniecznych do wykonania przerasta na dzien dzisiejszy chyba nawet najsmielsze moje wczesniejsze przewidywania. Ale, chcialo sie to sie ma. Mam radoche niezmierna, chociaz o 10pm to juz nosem padam w dol. TV nie mamy - jeszcze i sie kupi jak przyjdzie czas. Kabel jeszcze niepodlaczony - moze jutro? Moze jutro bedzie mial tez czas telefoniczny Pan aby zalozyc dodatkowe gniazdka do uruchomienia netu?
        Wi-fi dziala ale nie na calym stole...haha

        Tak wiec, jutro czas okryc banany bo posumy juz zaczynaja je konsumowac. Kupno 'trailera' - konieczne - bo ogrod to dziko plasajacy kawal ziemi z pograniczna dzungli - doslownie za jest ugor dziko rosnacy od lat chyba 50-ciu. Na sasiednich dzialkach - wolnych i nie nadajacych sie do zabudowy, mamy papaje - nie wiem, czy sie uda uratowac przed lokalnymi czworonogami...

        A w ogole to czuje sie jak w innym kraju i zdecydowanie na innej planecie. Podoba mi sie bardzo - oby sie nie zborsuczylo...
        Widok - mamy zabojczy widok z wysokosci na doliny, pola oraz lokalne miasteczka na wybrzezu.

        Kan
        • chris-joe Re: D-Day, D-day! 18.12.12, 20:55
          O rany, kanie! Nie kryje wcale- nie zazdrosc tu odczuwam, lecz najprymitywniejsza, wulgarna zawisc! Papaje, posumy, banany, widok z gory na wybrzeze... Wez ty sie odczep! ;)

          U nas dzis tak, kurwa mac:
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/vdMcs6RvkIRugL91IB.jpg
          • ewa553 Re: D-Day, D-day! 18.12.12, 21:22
            daj spokoj, cejocie. gdyby naprawde bylo tak bosko, to by przeciez zamiescila jakies fotki. a tak to ci powiem: siedzi w kieleckim za biurkiem i probuje nas zdolowac.
            • iwannabesedated Re: D-Day, D-day! 18.12.12, 21:32
              Jaja sobie robi! Podejrzewałam! Wszyscy tutaj... lecą w kulki! Luiza nie ma ogrodu! Krzysio jest farbowany brunet! Pyton już dawno sprzedał ŻD, a kasę przerżnął w kasynie! Maria nie jest dziewcą. Nie. No to jest niemożliwe już. To byłby koniec.
    • iwannabesedated Przeprowadzki, podróże oraz syfy. 18.12.12, 21:06
      Mieci gratuluję bycia już na miejscu, nie zborsuczy się, bo czemużby miało? Statystycznie rzecz biorąc, poza tym, jeśli rzeczy się zborsuczają in minus, to istnieje równe prawdopodobieństwo zborsuczeń in plus. Czyli tak zwanych gruszek i/lub goryli :)))
      Pytonowi życzę bonwuajaża do macierzy, i szybkiego przybycia wraz z kompletem odzieży, bagażu oraz uzębienia.

      Ja natomiast już wiem, jakie jest magiczne słowo, aby uzyskać moc życzliwego zainteresowania na forum. Otóż, wystarczy napisać o syfach, czyteż pryszczach. A już wszyscy tłumnie i troskliwie oblegają obsyfionego coby służyć pomocą, poradą i życzliwością. Bardzo to miłe, chociaż trzeba się przygotować na wysłuchanie opowieści o sączącym się z wyprysków płynie, owsikach czyteż potówkach dziecięcych i innych tego typu sprawach. No cóż, atencja ludzka w okresie okołoświątecznym jest warta mszy, więc dziękuję wszystkim życzliwym, i donoszę, że syfy są w odwrocie po drugim zamazaniu hydro. Aczkolwiek cyckonosz nadal wisi na kołku, a cycki - że tak powiem, luzem :)))
      • jutka1 podróże oraz syfy. 18.12.12, 23:40
        Melduję, żem dotarła, ale nie do Wrocławia tylko do Katowic, bo Wrocław kurwamać zamknęli z powodu mgły. :-((( Siedze tu już dwie godziny i czekam na Ajnsztajna. Który jako prawdziwy taksówkarz z kilkudziesiecioletnim stażem nie ma w ogóle wyczucia kierunku ani orientacji w przestrzeni, więc nie wiem, czy sie pojawi, o której, i czy w moim matriksie czy gdzie indziej.
        God(ess) bless hotspots. Ejment i kurwamać.
        • chris-joe Re: podróże oraz syfy. 19.12.12, 01:56
          Nossa! To z 5 razy tyle wiorst!
          • ewa553 Re: podróże oraz syfy. 19.12.12, 08:41
            wywiezli Wa do Pyrzowic i zostawili samych sobie? Az trudno uwierzyc. Normalnie podstawiaja autobusy zeby dowiesc do planowanego lotniska...
            • maria421 Re: podróże oraz syfy. 19.12.12, 09:42
              Ewa mnie uprzedzila, dodam tylko ze jezeli Jutka musiala sama placic za dojazd z Katowic do Wroclawia, to powinna wystapic do linii lotniczych o odszkodowanie.
              • jutka1 Re: podróże oraz syfy. 19.12.12, 12:40
                Autobus, owszem, podstawili, 1.5 godziny po przylocie. Zadzwoniłam po Ajnsztajna, bo: a) był juz na lotnisku we Wrocku i czekał na mnie, b) z Pyrzowic wziął mnie odstawił pod drzwi domu, bo inaczej co bym miała zrobić? Nad ranem dotrzeć na wrocławskie lotnisko i co dalej?

                A propos, do domu dotarłam o 4:30 nad ranem, bo mgła była taka po drodze, że jechaliśmy jak w wacie cukrowej. KJAP KJAP KJAP.

                No nic. Lecę się ochędożyć i jadę na obiad (śniadanie chyba, hehehe) do mamy.
                Wieczór planuję przy kominku i dolce far niente.

                Baj... :-)
    • jutka1 Wtorek - zaspanięty (zam). 20.12.12, 08:57
      KJAP. Zaspałam. A jestem umówiona u fryzjerki... KJAP.
      Przełożyłam o pół godziny, bo inaczej nie ma kija w mrowisku, żebym się wyrobiła.

      Do domu dotrę pewnie po 14:00. O 15:00 robi się ciemno, więc muszę zdążyć taczkami przywieźć z garażu drewno. Potem napalę w kominku i zajmę się obejściem. I sprawami zawodowymi, bo jutro bladym świrem wyruszam w drogę na spotkanie z klientem. Wrócę późnym wieczorem. Kjap. :-)

      No nic to. Od soboty zaczynam święta. :-) Przyjedzie choinka, nie będę juz mieć innych zobowiązań.
      A teraz spadam na przysłowiowy baniak i odpełzam kroczonc (cycat).
      Miłego dnia :-)))
      • maria421 Re: Wtorek - zaspanięty (zam). 20.12.12, 17:08
        Kupilam karpia, pocwiartkowalam zamrozilam. Pogoda ladna, 5 stopni, spokojnie, nawet slonecznie.

        Poza tym sie rozmarzylam. Juz nie chce La Scali, skoro u nich dostac bilety jest mission impossible, chce tu:

        www.youtube.com/watch?v=cB3BioWD0PI


        • ewa553 Re: Wtorek - zaspanięty (zam). 20.12.12, 17:20
          ba! tez bym wolala. Nie mowiac o tym, ze wole sto razy Carmen od Nabucco. Tzn.mowie o muzyce, bo w operze nie bylam od wielu lat. Jedyna opere w Niemczech widzialam 10 lat temu i odrzucila mnie inscenizacja. Opera to byl czas mojego dziecinstwa i mlodosci. Bajkowe opowiesci w bajkowych kostiumach, w bajkowo kiczowatych dekoracjach. Ale fajnie bylo.
          • maria421 Re: Wtorek - zaspanięty (zam). 20.12.12, 17:56
            Nabucco bardziej pasuje tematycznie do scenerii Masady, Carmen z tamta sceneria nie ma nic wspolnego, bardziej Aida, ktora tez tam wystawiaja.

            Co do inscenizacji oper, to tez wkurza mnie ta moda na minimalizm i unowoczesnianie.
    • jutka1 TGIF :-))) 21.12.12, 07:52
      W sumie tytuł nie przystaje do filozofii TGIF, bo mam dziś dzień pracujący, i do tego wyjazdowo. Za godzinę z haczkiem wyruszam w drogę na spotkanie, a dotrę z powrotem późnym wieczorem. 10 godzin w podróży, 2-3 godziny spotkania. Taki lajf. :-)

      Od jutra zaczynam się poważnie byczyć. :-)

      No to letempendzem (cycat) chędożyć się przed wyjściem. Miłego piątku! :-)
      • ewa553 Re: TGIF :-))) 21.12.12, 09:19
        mialas juz lepsze czasy, gdy na spotkania zawodowe lecialas na karaiby:)))
        dluba podroz pociagiem nie jest zla, jak sie ma dobra ksiazke. no, chyba ze i po drodze musisz sie przygotowywac... powodzenia!
        • maria421 Re: TGIF :-))) 21.12.12, 09:48
          Snieg troche poproszyl, ale juz sie stopil. W planach na dzisiaj taniec z odkurzaczem i z mopem :)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 22.12.12, 05:24
      Plus 8 stopni. jestem uspokojon, bo zaraz jade do Frankfurtu odebrac psipsiole z lotniska. no i balam sie, ze bedzie gololedz. znowu mi sie udalo. milego dnia!
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 22.12.12, 09:16
        U nas plus 5 stopni, sucho i calkiem mi sie to podoba. Corka juz w drodze, na obiad bedzie kapusniak.
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 22.12.12, 22:57
          U nas było -7 C. Wieczorem zaczął padać śnieg, zrobiło się biało, ciekawe jak długo się utrzyma.
          Po wypadzie "na miasto" (opisałam na wątku świątecznym) musiałam odreagować w cieple domowym. Trochę przeorganizowałam kuchnię, tzn. zaczęłam; ugotowałam gar grochówki na wędzonce, poczytałam. Jutro nie ruszam się z domu. Ubiorę choinke, pokręcę się po kuchni, poodpoczywam. :-)
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 23.12.12, 01:04
            Tutaj mroźno, śnieżnie i spokój. Wychynęłam dziś nawet to marketu po zwykłe aprowizacje, a tam też spokojnie i cywilizowanie. Pewnie bliźni stwierdzili, że nie wypada świątecznych zakupów dokonywać w lokalnym markecie, i się tłoczą w jakiś hiper-strukturach.
            Jedyne co mi dolega to okropna suchość. Do tego stopnia, że na kaloryferach rozwieszam zmoczone ręczniki. Pomaga, ale szmaty są suche jak pieprz po mniej więcej pół godzinie. Możeby kupić nawilżacz powietrza? Z drugiej strony, przydaje się takie ustrojstwo tylko w przypadku mroźnej zimy, a to raz na kilka lat. Przy okazji jednak, uznaniem mnie napawa nasza polska mowa. "Nawilżacz i oczyszczacz powietrza" brzmi dumnie i groźnie. Ten oczyszczacz szczególnie.
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 197 :-))) 23.12.12, 09:26
              Deszcz pada. Nic to, i tak pojedziemy na placki kartoflane do miasta, bo nie mam zadnej alternatywy na obiad.
Pełna wersja