Kim chciałaś/łeś zostać?

28.01.13, 21:51
Są tacy ludzie co się chyba rodzą wiedząc kim chcą zostać. Strażakiem, rockmenem, chcą mieć kwiaciarnię, lub hodować barany. Czasem nawet im to wychodzi, czasem nie. Nieważne.
Reszta, od mniej więcej końca podstawówki, miota się z tym pytaniem, kim by tu być?

Zgłaszam się więc do najbliwszego foruma aby się opowiedział. Kim chciał być i kiedy się mu ten pomysł pojawił. Czy kiedykolwiek w życiu, na stałe, lub chwilowo tym został kim chciał?

I dodatkowa zagwozdka. A jakbyście teraz mieli zdecydować, to kimbyście zostać chcieli?
    • iwannabesedated Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 28.01.13, 21:55
      Ja się tutaj rzucę na pierwszy ogień. Już w szkole podstawowej zdecydowałam, że moim marzeniem jest nie musieć wychodzić z domu (zwłaszcza rano) i móc czytać po nocy książki. Diabli wiedzą, czy nawet jest to jakaś praca, z pewnością nazwy to nie ma.

      Ale powiem Wam, że niejednokrotnie w życiu (w tym na przykład teraz) udało mi się ten błogostan osiągnąć i zdecydowanie mogę powiedzieć, iż jako dziecko miałam rację chcąc tym być.

      A o pierwszym marzeniu dotyczącym sprecyzowanego zawodu, które mi się pojawiło, to napiszę potem.
    • maria421 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 09:29
      Moje dziecinne marzenia krecily sie wkolo dalekich podrozy. Podrozniczka chcialam zostac i miec przygody jak Tomek Wilmowski lub Stas Tarkowski.
    • jutka1 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 10:55
      Mnie się zmieniało średnio raz-dwa razy w roku, i rozrzut był dość spory: od archeologii śródziemnomorskiej przez polonistykę po, na przykład, wokalistykę w Akademii Muzycznej. Hehehe. Głównie to chciałam jak najmniej się narobić, żyć dostatnio i dużo podróżować. :-)))
      Jedno, czego nie chciałam, to być inżynierem jak rodzice. Politechnika nigdy nie wchodziła w rachubę, choć przedmioty ścisłe to była dla mnie bułka z masłem. Taki bunt pokoleń chyba uskuteczniłam. :-)))
    • blues28 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 11:07
      Ach, spiesze sie i nie moge rozwinac, ale u mnie tez zmienialo sie co i rusz. W zaleznosci od natchnienie zewnetrznego chcialam byc pianistka, baletnica (nawet rozwazana byla szkola baletowa) albo lyzwiarka figurowa.
      Teraz, ale w strefie marzen, chcialabym miec winnice i robic dobre wina. Nie te wyszukane o skomplikowanych bukietach, ale po prostu dobre. Nie mam preferencji czy to mialyby byc wina biale czy tinto. Bylyby dobre :-)
    • sabba Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 11:52
      zawsze chcialam byc cyganem. lub cyganka. no, nie wyszlo ;)
    • iwannabesedated Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 13:46
      Ach no właśnie, być może krótkotrwałe i zmienne, lecz są to jakieś sprecyzowane pomysły. To o Cyganach mnie się podoba. Na skutek piosenki Maryli Rodowicz odśpiewanej ze Stanem Borysem, że dziś prawdziwych Cyganów już nie ma, to dużo osób zamarzyło aby być tymi Cyganami. Między innymi moi Rodzice zapragnęli, i już dość poważne były plany aby zamienić pralnię na karuzelę i jeździć po Polsce z nią. Ku mojej uldze niebiańskiej, ten pomysł upadł. Niestety, na rzecz dużo gorszego, który się pojawił kilka lat później i na nieszczęście został zrealizowany.

      Wasze pomysły mi się wydają pełne rozmachu, no wokalistyka, albo balet, albo podróże...
      • ewa553 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 14:23
        nie pamietam zebym miala jakies konkretne plany na przyszlosc. Juz bardzo wczesnie rodzina (kupa prawnikow) orzekla, ze bede adwokatem i przyjelam to jako rzecz oczywista, nawet w liceum wzielam dobrowolnie lacine, bo na prawie byla potrzebna. Dosc szybko jednak zwiazalam sie ze srodowiskiem artystycznym Katowic i jedyny plan jaki wtedy mialam, to balowac cale zycie. A w wolnych chwilach czytac bez konca. Niestety, tylko kilka lat udalo sie tak zyc. Z prawa oczywiscie byly nici, co sie zreszta okazalo nie takie glupie, zwazywszy ze wyjechalam do Niemiec i z polskim prawem moglabym kominy czyscic (na przyklad).
        A plany dalej robie, bo planowanie to wspaniala rzecz. Moje obecne plany sa takie, zeby mi nikt dupy nie zawracal, zebym nie musiala uprawiac sportu i zeby nikt bron Boze nie wymagal ode mnie podejmowania jakichkolwiek decyzji. Moj ideal to pozycja horyzontalna na kanapie, ksiazka w reku, jeden kot na brzuchu, drugi u nog a trzeci na sasiedniej kanapie. I w tej pozycji staram sie przetrzymac jak najdluzej. czego i Wam zycze (cytat z cytujacej)
        • maria421 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 14:31
          Dzis prawdziwych Cyganow juz nie ma. Dzis sa Sinti i Roma :)
    • ewa553 Ty Dorotka 29.01.13, 14:41
      nie narzekaj na wybory rodzicow. Dzieki nim stalas sie miedzynarodowa. Nie wiem czy by Ci sie to udalo na wlasna lape.
    • maria421 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 16:34
      Na pytanie :

      A jakbyście teraz mieli zdecydować, to kimbyście zostać chcieli?

      odpowiadam ze chcialabym zostac sama soba, bo mnie ze mna dobrze jest :)



      • jutka1 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 16:41
        A ja bym chciała zostac na tyle dobrze sytuowana, żebym mogła robić to, co mi sprawia frajdę bez martwienia sie, czy mi to zajęcie zapłaci za rachunki. :-)))
        • iwannabesedated Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 17:37
          Międzynarodowa, to znaczy bym nie miała szansy, aby trafić na najbliwsze forum? No tak, to zaiste myśl straszna. Tak, to zdecydowanie warto było :))))


          Mnie się też opcja Ewy, z książką i kanapą podoba, z tym że pod nogami mam zwykle psa. W ogóle to uważam, że to jest układ optymalny, ewentualnie można robić małe przerwy na powiedzmy, szybką rundkę po kuchni, po sklepach, spacer, kino, podróż jakaś gdzieś, takie tam. No i żeby się te rachunki płaciły, bezproblemowo jakoś. Winnica też, zacny pomysł, coś ewentualnie takiego mogłoby mnie skłonić do opuszczania częstszego kanapy.

          Moje takie pragnienie zawodowe, to jak miałam 18 lat to zapragnęłam pracować w przemyśle modowym. A dokładniej chciałam być "fashion buyer" dla sklepu Bloomingdales'. I nawet zdałam do stosownej szkoły, dość elitarnej, a starzy wyskrobali na czesne (wysokie). Miałam nawet mieć staż w owym wymarzonym Bloomies. No i pochodziłam dwa semestry i się pochorowałam, i się poszło jebać. Smutek :(
          • jutka1 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 29.01.13, 18:51
            Twoja wersja opcji Ewy to dla mnie też boska boskość. :-)
            Oprócz psa czy trzech kotów. Jeden kot, jakiś klon mojej Daisy, by wystarczył. :-)
            • blues28 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 09:49
              Sabba rulez z ta cyganka :-)))

              Zas kanapa i lektura to piekna rzecz. I uprawiam, nie powiem chetnie. Tylko brak mi wyjscia rankiem z kawa w reku do ogrodu czy mojej winnicy.
              No i brak zwierza. Lubie koty, ale jestem bardziej psolubna. Wczoraj widzialam szczeniaka, kundelka, ot takiego rudzielca. Radosc zycia go rozsadzala, nie wiedzial gdzie patrzec, gdzie postawic lapke, tak intesywnie piekny i ciekawy wydawal mu sie swiat. Tryskal optymizmem i ufnoscia. I az dygotal z ciekawosci na kazdego nadchodzacego psa czy czlowieka.
              • iwannabesedated Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 13:38
                Tak, opcja Sabby mnie się też podoba. I oczywiście żadne tam Sinti czy Roma, tylko prawdziwi Cyganie, jak Maryla Rodowicz i Stan Borys :)

                Przypomniała mi się też przy tej okazji moja koleżanka z podstawówki, niejaka Beatka, która umotywowała mnie aby pójść do ogólniaka. A właściwie była to mama Beatki, która zdecydowała, że Beatka pójdzie do technikum mięsnego. Żeby w domu nigdy mięsa nie zabrakowało (ort. zam.) I coby dobry fach w RĘKU mieć. Idea przez pięć lat obcowania z obróbką mięsa, co imaginowałam jako ręczne memłanie flaków, tak mnie, qva przeraziła, że śmigiem wyciągnęłam oceny tak aby móc się do ogólniaka dostać :)))
                • ewa553 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 14:15
                  hehe, jak ja wagarowalam to mnie rodzina fabryka butow straszyla:))) Otwarto mianowicie w tamtym czasie gdzies w poblizu Katowi fabryke obuwia i stale sie slyszalo, ze potrzebne sa tam rece do pracy. No to rodzicie ze spokojem mi wlasnie taka przyszlosc malowali. Cwaniaczki:))))

                  Ale myslac na zapodany temat przypom,nialam sobie ze od paru lat mysle o tym, ze gdybym jeszcze raz byla mloda, to zostalabym ogrodniczka!!!! Tak cudownie mi sie w ogrodzie pracuje.
                  • blues28 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 15:04
                    Wasze postyi nasunely mi wizje rodziców naklaniajacych/zmuszajacych dzieci do okreslonych wyborów, lub po prostu dokonujacych tych wyborów za wlasne dzieci. Sprawa calkiem powszechna, tak mysle.Choc okropna :-(
                    Czy na Wasze dokonane wybory wplyneli rodzice?
                    W moim przypadku, tak, choc nie w sposób imperatywny.
                    Chcialam studiowac literature i historie. Ojciec zaprosil mnie na rozmowe i zapytal jakie wyjscia zawodowe widze po tych studiach. Nie widzialam, bo nawet sie nad tym nie zastanowilam, po prostu lubilam kasiazki i historie, finito. Przedstawil mi wersje najbardziej prawdopodobne: nauczycielka, bibliotekarka, archiwistka, urzedniczka... Zadna mnie nie zachwycila. Nie widzialam siebie w tych zawodach. Zatem rozejrzalam sie szerzej, poszukalam innych kierunków i tak oto znalazlam sie na handlu zagranicznym. Nie jestem pasjonatka mojego zawodu, ale zawsze bylam wdzieczna ojcu, ze sie wtracil, bo po tych studiach moglam sie odnalezc w róznych rzeczywistosciach. Jakos tak do dzis pamietam ta rozmowe jako bardzo wazna w moim zyciu.
                    • maria421 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 16:32
                      Moim rodzicom zalezalo na tym, zebysmy- ja i moj brat- "wyszli na ludzi", wiec zebysmy sie ksztalcili, ale wybor szkol srednich i studiow pozostawili absolutnie nam, choc z bolem serca przyjeli wiadomosc, ze brat wybral studia w Warszawie i ze sie w wieku lat 18 z domu wyprowadzil.

                      Ja z mezem wybralismy szkole srednia dla Ani, ale tu tego wyboru dokonuje sie tutaj kiedy dziecko ma 10 lat.
                      Kierunek studiow sama sobie wybrala i jak widac nie zaluje.





                      • iwannabesedated Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 18:44
                        Casus Beatki był czymś absolutnie wyjątkowym nawet w owych czasach późnego pleistocenu. Rodzice owszem, na niektórych wywierali jakieś presje, ale tak żeby ktoś wprost komuś kazał iść gdzieś - to było dla całej klasy szokujące.

                        Moi rodzice zadowoleni byli ze wszystkich moich, nawet niezbyt mądrych czy praktycznych wyborów, bowiem ich doświadczenie wskazywało iż to z czego się ma papier, a to co się robi w życiu to są dwie sprawy odrębne. Raz tylko Ojciec mnie zasugerował abym się nauczyła obsługiwać klawiaturę (wtedy jeszcze były maszyny do pisania), ja się oburzyłam bo byłam w fazie artystyczno-fotograficznej. Kilka lat później jednak te zajęcia z klawiaturowania sobie wzięłam i do tej pory jestem wdzięczna Ojcu i sobie, za ten pomysł bo mogę klepać szybko bezwzrokowo ku uciesze swojej oraz gawiedzi, ku uldze moich oczu oraz ku chwale możliwości wykonywania błyskawicznych tłumaczeń ;) Wybaczcie moją odę do siebie, ale skoro mnie znosicie z moimi głupimi żartami o kupie, posłance "Antlers" Pawłowicz, oraz innymi nieobyczajnościami, to sądzę że ten wytrysk samouwielbienia to jedynie bełka z masłem już jedynie.
                        • morsa Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 30.01.13, 23:53
                          Jako bardzo chorobliwe dziecko ktore bylo mniej albo wiecej
                          zdane na pozycje horyzontalna sporo czytalam. Rozne roznosci.
                          Sci-fi tez! W bardzo wczesnym dziecinstwie marzylam o zawodzie
                          nauczycielki (wzorujac sie na wspanialej owczesnej wychowawczyni),
                          pozniej bedac czlonkiem (!) grup teatralnej, tanecznej i choralnej
                          marzylam o karierze primabaleriny albo aktorki; z czasem marzenie o
                          aktorstwie pzybralo kierunek komediantki!
                          Byl okres kiedy moja lektura ksiazek ograniczala sie do kryminalow.
                          Moj przyszly zawod "musial" miec jakis zwiazek z przestepcami.
                          Technicznie albo psychologicznie. Wybor studiow nie odbiegal wlasciwie
                          zbyt daleko - PIPS (Panstwowy Instytut Pedagogiki Specjalnej)
                          ---------
                          Nie ukonczylam - lata 70-te - moja wizja nie byla zbyt zgodna z owczesna wizja,
                          ale to juz historia;-(
                          Pozniej emigracja, zaczynanie praktycznie od nowa, szukanie tozsamosci:
                          kim jestem? czego oczekuje, moje cele, plany? realia?
                          Praca byle jaka, kursy z dostosowaniem do rynku pracy, znowu praca,
                          rozczarowanie i studia, praca zupelnie odbiegajaca od tego do czego mam
                          predyspozycje i wyksztalcenie; totalna chandra; mozliwosc zdobycia nowego
                          zawodu - studia, praktyka i EUREKA! To jest to!
                          Pracuje w szpitalu, klinika specjalistyczna; wiekszosc naszych pacjentow
                          jest w ostatniej fazie "normalnego" zycia. My wiemy, oni nie.
                          Praca ta otworzyla moje oczy na to, co wlasciwie jest warte w zyciu.
                          Praca ta uczynila mnie lepszym czlowiekiem, praca ta ulatwila mi podejmowanie
                          decyzji z mysla o innych (nie tylko mnie), praca ta dala mi kopa i zakazala
                          narzekania na swoje zycie (zdrowie, ekonomie, sukcesy, uklady rodzinne itd, itp)
                          I`m home and i love it
                          • ewa553 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 31.01.13, 09:10
                            no popatrz Morso: moj tato skonczyl PIPS ppoznanski przed wojna:)))) cale zycie byl oddany swojej pracy z mlodzieza specjalna, z mlodocianymi przestepcami.
                          • maria421 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 31.01.13, 09:39
                            Morso, zaimponowalas mi!
                          • blues28 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 31.01.13, 09:58
                            Chapeu bas, Morso!! Chyba nawet troszke zazdroszcze takiej eureki zawodowej.
                            A do Tajlandii jedz i korzystaj z wywczasów z córka i tropików :-)
                            • ewa553 Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 31.01.13, 10:01
                              i z pysznej tajskiej kuchni, morso!!!
                              • iwannabesedated Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 01.02.13, 01:01
                                Tak, bardzo inspirujące Morso, co napisałaś. Też zazdraszczam takiej satysfakcji z pracy :)

                                A ja bym chyba chciała nadal mieć nowe pomysły na to kim bym chciała być i co bym chciała zrobić. Żeby mi się nigdy nie przestało chcieć mieć te pomysły. I też żebym mogła zrealizować od czasu do czasu któryś z nich. Broń boże - nie wszystkie :))) Tak jak moi Rodzice, niektóre pomysły mam wyjątkowo durne. Hahaha!
                                • kan_z_oz Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 01.02.13, 10:54
                                  Glownie to chcialam byc emerytem. Przeplatalo mi sie to emerytowanie jakos z tym aby cos zrobic dla ludzkosci na wzor Marie Curie-Sklodowska - bez umarcia zza wczasu...hlehle

                                  Kan
    • xurek oh, jaki wspanialy temat :) 01.02.13, 13:10
      nie mam czasu na nic, ale jak widac, na takie wspaniale tematy i owszem. Bede pisac chronologicznie w etapach, tutaj "kim chcicalam zostac nr. 1":

      Moje pierwsze marzenie trwalo „odkad siegne pamiecia“ az to asysty przy krowim porodzie w wieku poznopodstawowkowym.

      Chcialam byc weterynarzem. I wcale mi sie to nie klocilo z faktami takimi jak to, ze juz zawsze balam sie zwierzat wiekszych od malego psa, nie cierpialam smrodow wszelkich, na widok krwi z trudem udawalo mi sie (nie zawsze) nie zemdlec a natura najbardziej podobala mi sie w kolorowych albumach tudziez ksiazkach Wolanowskiego.

      Ksiazki Wolanowskiego znalam za to wszystkie, nie bylo tez takiego zwierza na ziemi (a juz z cala pewnoscia nie w polskiej encyklopedii), ktory nie bylby mi (teoretycznie) znany wzdluz i wszerz i po lacinie i we wlasciwym biotopie i na wlasciwym szczebelku genealogicznego drzewa ze wsztskimi szczegolami.

      Wiedza owa, ktora zdobywalam od dziejow (moich) zarania dobrowolnie i z zapalem przodownika pracy jak rowniez doglebna obserwacja (z bezpiecznej odleglosci) zycia kotow, psow, kur, krolikow, nutrii i swin hodowanych przez moich dziadkow predestynowala mnie moim zdaniem do bycia najepszym weterynarzem wszechczasow.


      Krowi porod byl przelomowy. Krowa wprawila mnie w totalny szok nie rodzac jak kotek czy piesek na lezaco malenkich blyszczacych kuleczek wylizywanach do malenkich puszystych pomponikow. Stala, ryczala jak opetana, sikala i srala na raz i pozatym nic, az wujek stwierdzajac ze cos jest nie tak pojechal po weterynarza.

      Ow nie byl ani piekny, ani nie mial bialego wykrochmalonego fartucha, ani nie pachnial mieszanka miety, lizolu i jakiegos milego perfumu. Mial brudne gumowe buty, gumowy fartuch jak w rzezni, okropne zaczerwienione rece i pachnial mieszanka swini, konia, psa & co. Po stwierdzeniu, ze ciele lezy nie tak i trzeba bedzie wyciagac wlozyl rekawice a potem orekawiczona reke az po pachy do krowiego zadu. Wujek i kuzyn trzymali krowe, ciagneli jakos tak za ogon, krowa ryczala coraz potworniej, weterynarz spocony tak, ze wlosy mial mokre, miedlil i krecil w krowim zadzie az w koncu wyszarpali jakos tego cielaka, ktory walnal w osrana i ojszczana glebe, zostal powycierany brudna sloma po czym zaczal wstawac na chwiejace sie za dlugie i za chude nogi.

      Reasumujac: zgroza, obrzydliwosc, brak romantyzmu i estetyki wszelkiej. Wizja siebie samej w tych gumiorach miast wymarzonych szpileczek, mojego komunijnego zlotego pierscionka z rubinem w krowiej dupie i tych ulizanych spoconych klakow miast puszystych lokow z papilotow zrobily reszte. Od tego dnia nie potrafie zrozumiec, jak ktos moze w ogole chciec zostac weterynarzem.
      • ewa553 Re: oh, jaki wspanialy temat :) 01.02.13, 13:22
        wreszcie, wreszcie zaczynasz sprawozdawac znowu:))) przestepujac z nogi na noge, czekam na dalsze plany zawodowe:)))
      • blues28 Re: oh, jaki wspanialy temat :) 01.02.13, 14:30
        Ach, Xur, milo ze sie odezwalas. Radosnie witam!!
      • iwannabesedated Re: oh, jaki wspanialy temat :) 01.02.13, 23:09
        Makto bosko Xurku :)))
        Twój brawurowy opis krowiego porodu mnie przyprawił o spazmy rechotu. W rzeczy samej, tak oto biednych ludzi rzeczywistość ze snu budzi ;) Dobrze wszak, że owej anty-epifanii doznałaś przed rozpoczęciem studiów. Bo myślę, że niejeden adept się z tą rzeczywistością skonfrontował już po zdaniu egzaminów na wymarzoną uczelnię.

        Ja zaś miałam kolegę zootechnika po SGGW. I on, ów, pracując jako dyrektor finansowy, rzewnie wspominał czasy zaraz po studiach. Gdy pracował jako inseminator krowi. Twierdził, że krowy to bardzo wdzięczne stworzenia. Wolę się nie zastanawiać, co, qva, miał przez to na myśli. Aha, i w żywe kamienie klął fakt, iż względy finansowe zmusiły go do zarzucenia inseminacyjnej profesji na rzecz pracy jako przedstawiciel handlowy firmy P&G.
      • xurek CD 04.02.13, 13:42
        Konczac podstawowke skonczylam romans z weterynaria i przez cale liceum nie mialam zadnego sensownego konceptu. Jak meteory przelatywaly mi rozne mniej lub bardziej glupie pomysly przez glowe. Chcialam byc zona bogatego meza i matka przemilych przemadrych i przeslicznych dzieci w liczbie dwoch wydajaca wspaniale przyjecia dla waznych gosci, spiewaczka operowa, potem jazzowa, punkiem, poetka, tlumaczem przysieglym jezyka francuskiego, podroznikiem bez celu i srodkow, wlascicielka butiku z blizej nieokreslonym ale za to rewelacyjnie sie sprzedajacym towarem.

        Tak sobie marzylam i wymyslalam, matura zblizala sie wielkimi krokami a ja nie mialam zielonego pojecia, co mam studiowac. To, ze studiowac musze bylo rzecza rownie oczywista jak codzienny wschod slonca, wpajana mi przez mame odkad bylam w stanie cokolwiek pojac albo nawet i wczesniej. Widzac, ze w ten sposob nie dojde do zadnej konkluzji i majac noz na gardle zmienilam modus operandi: miast zadawac sobie pytanie „co i dlaczego“ zapytalam siebie „gdzie i z kim“ .

        W moim przypadku ten sposob wyboru okazal sie zbawienny. Co mam studiowac i kim mam w przyszlosci zostac przerastalo moje mozliwosci, na temat z kim i gdzie mialam za to zupelna jasnosc: z moim chlopakiem i z moim prywatnym nauczycielem francuskiego oczywiscie, z czego wynikalo jasno i logicznie, ze w Katowicach i na Akademii Ekonomicznej. Kierunek nie mial wiekszego znaczenia, wybralam to, co ekonomicznie zorientowana czesc mojej klasy uwazala za najbardziej coolskie, czyli handel zagraniczny. Wyniki egzaminow nie wystarczyly, zaproponowano mi miejsce na handlu wewnetrznym, ktore po otrzymaniu zapewnienia, ze r owniez na tym kierunku bede mogla uczyc sie francuskiego i wloskiego u pana N. przyjelam z zadowoleniem.

        Studia byly po prostu boskie. Pierwsze dwa lata spedzilam na imprezach w akademiku tudziez odpowiednim do nich przygotowaniu, w ramach ktorych stalam sie o niebo lepsza spiewaczka, calkiem dobra gitarzystka, filozofka, lietratka i poetka uznana co najmniej w kregu trzech akademikowych pieter, niezmordowana tancerka stylu dyskotekowego jak rowniez najlepsza na roku studentka z francuskiego i wloskiego. Reszte przedmiotow zdawalam z brawura w pierwszych terminach na oceny zawsze dostateczne, co kosztowalo mnie mnw. trzy tygodnie co semestr skresnole z zycia i zainwestowane w nauki ekonomiczno-egzaminacyjne wszelkiej masci, moim (owczesnym) zdaniem rownie nudne co koscielne kazania. W sumie akceptowalna cena za wolnosc, swiety spokoj, kase i walowke plynaca od rodzicow i trzy miesiace niczym nie zakloconych letnich wakacji.

        W czasie tym nadal zadawalam sobie pytanie, kim mam zamiar zostac i mialam kilka calkiem niezlych pomyslow takich jak szamanka, medium, wlascicielka najlepszej w Katowicach dyskoteki, piosenkarka. Nnawet otwarcie burdelu rozwazalam przez czas pewien. To, ze wybrany przeze mnie kierunek studiow nie prowadzil do owych celow zupelnie mi nie przeszkadzalo, uwazalam ten stan za zupelnie naturalny: w koncu studiuje sie po to, by miec dyplom a jak sie go juz ma, to sie potem czlek zastanowi, co z nim zrobic, czyz nie?
        • ewa553 Re: CD 04.02.13, 14:04
          dalej, dalej Xurku!!!
          A swoja droga: w jakich latach studiowalas w "moich" Katowicach (jesli to nie jest zbyt intymne pytanie)? Jestem o wiele starsza, ale uwielbiam porownywac co w tym czasie, w tym samym miejscu robil, nie majac zadnej szansy na spotkanie. Bo pomijajac juz wiek, nie studiowalam, wiec obracalysmy sie w roznych kregach.
          • blues28 Re: CD 04.02.13, 18:48
            O! Xurku, studiowalysmy na tym samym kierunku choc zapewne w innych czasach i napewno no innych uczelniach. Ja moje studia wspominam przemilo, przeszlam je lekkim twistem i ze spiewem na ustach, spedzajac czas na DKF-ach i wsód poetycko-bardowej grupy pod wezwaniem Steda Stachury. Naprawde piekne to byly lata :-)
    • sabba Re: Kim chciałaś/łeś zostać? 03.02.13, 00:00
      ale wiecie, ja nawet nie probowalam zostac ta cyganka,ale bylo to moje wielkie marzenie niewypowiedziane nikomu! przez jakis czas probowalam /przynajmniej!) za to byc hipisem ale to tez sie skonczylo. I moze dobrze? A jesli chodzi o zawod to chcialam zawsze miec do czynienia ze sztuka. najlepiej fotografii. i niestety nie poszlam w tym kierunku niewiedzac czemu. skonczylo sie na sztuce starozytnej ktora studiowalam ale zawodowo w zycie nie wprowadzilam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja