O pierdułach -- Odc. 209 :-)))

26.02.13, 08:50
Otwarte :-)
    • blues28 Mrozny wtorek 26.02.13, 09:42
      A to sie ciesze, bo czekalam na otwarcie :-)
      U mnie rano bylo -3, a feels like jak -6 z powodu mroznego wiatru. Teraz juz swieci slonce, wiec pewnie nieco cieplej, ale nieduzo. I tak ma byc do niedzieli!
      Dzis mam lunch w centrum, wiec opatule sie futerkiem i pójde zwawym krokiem. To ponad godzinke wiec bedzie fajny spacer w sloncu.

      Zafrapowala mnie kaczka Rose. Ale, ale... tu jakos nie widac kaczek ani gesi. Ja rzadko bywam na targu (nie trafilam tam na kaczki/gesi), ale mój supermarkiet jest bardzo dobry i ma ogromny wybór. Z drobiu to kurczaki i te z fermy i te (teoretycznie) chodzace po trawie, pulardy, kaplony, indyki, ale ani kaczek ani gesi. Co jest? Bardzo promowane jest mieso królicze (niech mnie Luiza nie bije!) jako zdrowe, pozywne i lekkostrawne.

      Wiadomosci wciaz miedla o powrocie Berlusconiego. Nawet nam tutaj, mocno zbulwersowanym istniejaca korupcja, opada szczeka na jego powrót na scene polityczna. Rozum Wlochom odjelo???
      • jutka1 Re: Mrozny wtorek 26.02.13, 09:54
        Bluesie, odjęło rozum, a z drugiej strony jak popatrzeć, jaki procent ludzi w PL głosuje na Kaczora czy innych oszołomów... Ludzie nie są do końca poinformowani, albo nie są w stanie przesiać mentalnie gozyliardów informacji; nie myślą, a chyba też - może najważniejsze - chcą łatwych, binarnych rozwiązań i tak też, na taką iluzję, głosują. Kto powiedział, że demokracja ma same mocne strony?

        Ja już wyję coraz bardziej za wiosną. Mam tej zimy po kokardę.
        • maria421 Re: Mrozny wtorek 26.02.13, 10:11
          Bluesie, we Wloszech wygral wlasciwie Bersani i to on bedzie premierem i bedzie formowal rzad.
          Partia Berlusconiego zdobyla wiekszosc w Senacie, ktory to Senat wybierany jest na bazie regionalnej. Im liczniejszy region, tym wiecej senatorow. Pomijajac juz sama postac Berlusconiego, to jego partria w rejonach w ktorych rzadzi, calkiem niezle sie sprawuje i dlatego ma jeszcze tylu wyborcow.
          Mnie dziwi i niepokoi inne zjawisko- komik i populista Beppe Grillo ze swoja partia bez programu, ze swoimi antypolitycznymi haslami uplasowal sie na 3 miejscu. W porownianiu do niego, Berlusconi jest tylko niewinnym pajacykiem.

          Szkoda ze Monti nie wygral, ale to bylo do przewidzenia.
          • janek_z_sydney Re: Wybory we Włoszech itd 26.02.13, 20:01
            > Partia Berlusconiego zdobyla wiekszosc w Senacie
            Z tego co przeczytałem i się dowiedziałem, to na chwilę obecną w Senacie centrolewica otrzymała 31,6 procent, a formacja Berlusconiego: 30,6 procent. Co w przełożeniu na miejsca daje centrolewicy "pi razy oko" 123 mandaty a centroprawicy 117 , to po pierwsze.

            A po drugie: Bersani stwierdził, że nie wygrał, jest tylko jego centrolewica pierwsza zarówno w wynikach wyborów do Izby Deputowanych jak i na chwilę obecną również do Senatu, gdyż jak stwierdził, żeby wygrac trzeba zagwarantowac sprawne rządzenie, a ten kto nie jest w stanie tego zrobic, nie może powiedziec, że wygrał. Kilku miejscowa przewaga w Senacie nie daje sprawnego rządzenia a jedynie paraliż w jego pracach.

            To jak na razie na tyle odnośnie wyborów we Włoszech
            • maria421 Re: Wybory we Włoszech itd 27.02.13, 12:43
              Zgadza sie z miejscami w Senacie, natomiast w Izbie Deputowanych pierwsza partia jest wlasciwie "Movimento 5 Stelle" B.Grillo z 25,55% przed PD Bersaniego z 25,42%.
              Bersani sie ratuje poparciem koalicji 4 partii na ktorej czele stoi. Wada wloskiego systemu jest ze partie lacza sie w koalicje przed wyborami i w ten sposob partyjka z 1% poparciem tez ma swego przedstawiciela w parlamencie. W Niemczech kazda partia musi sama pokonac prog 5% zeby wejsc do parlamentu.
              • janek_z_sydney Re: Wybory we Włoszech itd 27.02.13, 13:05
                Ha, ha, ha,
                czyli wszystko po staremu: kilka razy w ciągu roku zmiana rządu...
                • maria421 Re: Wybory we Włoszech itd 27.02.13, 14:15
                  Mnie najbardziej przed wloskimi wyborami denerwowal europejski, a szczegolnie niemiecki besserwisserowski kociokwik. Martin Schulz w parlamencie europejskim wzywal Wlochow do nieglosowania na Berlusconiego! Niektorzy parlamentarzysci niemieccy wyrazili sie w podobnym stylu, a media robily z Berlusconiego najwieksze zagrozenie dla Europy.
                  Niemcy w tym roku tez wybieraja do Bundestagu, ciekawe jak by im sie podobaly wezwania z parlamentu UE do niewybierania Merkel ...

                  Denerwuje mnie tez to, ze Niemcy wzywaja do oszczedzania wszystkich, tylko nie swoich wlasnych politykow. Nie wiem, czy jest w Europie bardziej zadluzone miasto niz Berlin...
      • luiza-w-ogrodzie Re: Mrozny wtorek 01.03.13, 08:53
        blues28 napisała:

        > Zafrapowala mnie kaczka Rose. Ale, ale... tu jakos nie widac kaczek ani gesi. Ja rzadko bywam na targu (nie trafilam tam na kaczki/gesi), ale mój supermarkiet jest bardzo dobry i ma ogromny wybór. Z drobiu to kurczaki i te z fermy i te (teoretycznie) chodzace po trawie, pulardy, kaplony, indyki, ale ani kaczek ani gesi. Co jest? Bardzo promowane jest mieso królicze (niech mnie Luiza nie bije !) jako zdrowe, pozywne i lekkostrawne.

        Alez Bluesie, realia są jakie są, większośc ludzi myśli o królikach jako o zwierzętach jadalnych, więc dlaczego miałabym Ciebie bić? Co innego, gdybyś z uporem próbowała mnie przekonać że powinnam zjeśc moje futrzaki, wtedy poszłoby na nożę!

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 26.02.13, 09:43
      Snieg sie topi i jest PLUS jeden! Wraca nadzieja :)

      Ewa, jak to z kaczki sosu nie ma? Z kaczki jest duzo sosu, nawet z samych piersi. Ja nacinam skore na piersiach i klade je na rozgrzanej patelni, bez dodatku zadnego innego tluszczu.
      Tluszcz ze skory musi sie sam powoli wytopic. Po obsmazeniu piersi z obu stron przekladam je do brytfanny, na tluszczu pozostalym na patelni smaze pokrojona cebulke, dodaje troche bulionu, wody, zalewam piersi w brytfanni i pieke w piekarniku.
      Sos wychodzi ze palce lizac.
      Kaczka najlepiej samkuje mi z kopytkami.
    • jutka1 Wtorek 26.02.13, 09:46
      Przestało padać. Odpukać. :-)
      Ale temperatura ciągle w okolicach zera, tego się nie przeskoczy.

      Dzień zapowiada się przyjemnie, domowe moules marinieres na obiad, na przystawkę zrobię małe tosty z własnej roboty białym twarogiem, ze szczypiorkiem i kapką greckiego jogurtu. Nie mam dzisiaj zabiegów, biurokratyczne upierdliwości załatwiłam, więc oprócz 2 skajporencji (cycat) mam dziś wolne od pracy. :-)

      Miłego dnia :-)
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 26.02.13, 16:09
      kolejny dzien w okolicach zera z tendencjami plusowymi - zaczyna sie chec podrapania oczodolow od srodka
      chlapa wszedzie
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 26.02.13, 18:31
        Czy "chęć podrapania oczodołów od środka" oznacza początki migreny?
        Czy alergii wiosennej?
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 26.02.13, 19:11
          alergia na pylki klonu
          • jutka1 Fajny artykuł o bezdzietności 26.02.13, 20:15
            www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,13465014,Aktorka_Helen_Mirren_szczerze_o_bezdzietnosci___przelamuje.html#BoxLSTxt
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-)) 26.02.13, 20:16
            Biedna Rose. :-( Antyhistamina może ?
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-)) 26.02.13, 20:25
              dokladnie - tak przez srednio dwa miesiace
    • blues28 Sroda i snieg! 27.02.13, 09:28
      A w Madrycie pada snieg! Juz wczoraj wieczorem meteorolodzy ekscytowali sie ta mozliwoscia, zupelnie jakby kometa Haleya mialaby omiesc moje miasto ogonem. A tu snieg, fruwa toto w powietrzu i topi sie w zderzeniu z ziemia. Musze isc do miasta ale poczekam az przestanie sypac.
      Wczoraj, wracajac z lunchu nabylam fajne, jasne spodnie, ale musza poczekac do wiosny.
      W ogóle spacer w sloncu byl przyjemny, choc jak zwykle co krok bylam nagabywana o datki. To jest bardzo meczace i uwierajace na sumieniu, ale ja nie jestem w stanie zbawic wszystkich, no, chyba ze ustawie sie na koncu kolejki i tez wyciagne lape.
      Za to na deptaku klon Marleya spiewal jak Marley i mial ogromna publike, która podspiewywala z nim. I kapelusz pelen monet. Bo byl tego wart!

      Rose wspólczuwam alergii, to musi byc bardzo meczace.
      A o polityce dzis mi sie nie chce, choc zgadzam sie z Jankiem.

      Milej srody :-)
      • jutka1 Re: Sroda i młoty pneumatyczne 27.02.13, 09:59
        Za oknem wydzierają flaki chodnikowi. Uszy pękają, okna nie da się otworzyć, KJAP.

        U nas śnieg już nie pada, i nie zapowiadają. Dwa stopnie, ma dojść do pięciu, pochmurno.
        Po południu idę na zabiegi przegubów, a do tego czasu mam gozylion biurokratycznych upierdliwości do wypełnienia/wysłania. Już, już, już myślałam, że ze wszystkim się opędziłam i że będzie spokój na jakieś 2 miesiące, a wczoraj w skrzynce 6 pism od różnych instytucji ubezpieczeniowo-emerytalno-przedsiębiorczych, noszqrv. :-/ Historia bez końca, zadławiają na śmierć tymi formularzami, pismami, żądaniami informacji. A zarabiać na życie to kiedy mam???
        BŁEEEE.

        No, upuściłam sobie. Wpełzam pod stos papierów. Miłego dnia. :-)
        • maria421 Re: Sroda i młoty pneumatyczne 27.02.13, 12:45
          Troche dzisiaj wyszlam, ale pogoda jest niemila i czuje ze najlepiej jest mi jeszcze w domu.

          Wiosno, przyjdz!
          • iwannabesedated Re: Sroda i młoty pneumatyczne 27.02.13, 18:57
            Wczoraj około 19 wieczorem się poczuło w powietrzu wiosnę. A dzisiaj już bezczelnie czuć było, nawet słońce śmignęło tu i ówdzie, chodź niczego jeszcze nie widać, i wygląda wszystko okropnie....
    • jutka1 Czwartek, zimno, szaro 28.02.13, 10:27
      Za oknem jeden stopień, szaro. W prognozach co noc minusowe temperatury, zima ciągle nie może się zebrać won. Brrr.
      Jak skończę drugą kawę, to załatwię dwa pisma do biurokracji, a potem ugotujemy tunezyjską szukszukę (ort. zam.) i spożyjemy nabożnie. :-)))
      Zabiegów dziś nie mam, to i dobrze, bo boli mnie po nich jak cholera. Podobno normalne i tak ma być, ale czekam już, aż doprowadzą mi przeguby do porządku.
      I tak jak Maria, wyję za wiosną.

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Czwartek, zimno, szaro 28.02.13, 11:09
        Jutka, zarazilas mnie :). A (niepowaznie) na powaznie: mialam wczoraj taka jedna prace, w ktorej musialam przez mnw. godzine "copypaste", by uzgodnic ze soba dwa zrodla danych. Tak wiec naciskalam na przemian "ctrl+c" i "cltr+v". Zadzwonil telefon i chcialam podniesc sluchawke, podnioslam reke i myslam, ze umre z bolu. Po wizycie u lekarza okazalo sie, ze mam zapalenie sciegien, bo ramie przy pisaniu "wisi w powietrzu" miast lezec nia biurku a to copypastowanie byly przyslowiowa kropka nad i. Mam teraz bandaz, masc, oklady, spraye i tabletki przeciwbolowe :). Nie jest jednak czyba tak tragicznie jak u Jutki, bo na zabiegi nie musze, bolec przestalo prawie zupelnie a lekarz twierdzi ze po weekendzie bez pisania powinno byc calkiem dobrze.

        Myslalam, ze doszlam juz do siebie po agonii zawodowo-biurokratycznej, ale chyba jednak jeszcze nie. Albo jezeli tak, to stalam sie troche dziwna. Od wrzesnia pracuje samodzielnie, nie majac ani homepage ani wizytowki ani nazwy firmy na tablicy nazwisk w biurowcu ani nazwiska na drzwiach a czasami nawet komorki tudziez nr. takowej. Na pytana o takowe stawiane przy okazji roznych branzowych konferencji odpowiadalam zawsze, ze nie mam, bo jest jeszcze za wczesnie na podjecie takiej decyzji (???) i dawalam numer komorki albo i nie i mowilam, ze jezeli cus chca, to moga mnie znalezc przel Linkedin badz Facebook, gdzie jednakoz bardzo rzadko zagladam i mam niewielu znajomych :). Postepowanie to do wczoraj wydawalo mi sie byc najnormalniejsze w swiecie a namolniactwo Behemota i U. (musze jej wymyslic jakas Xywe :)) w tej sprawie zaiste namolne.

        Wczoraj zajrzalam w kalendarz i stwierdzilam, ze jestem zaproszona na otwarcie nowej organizacji marketingowej nowych stacji telewizyjnych. Zastanawialam sie czy pojsc i doszlam do wniosku, ze w ramach autoreklamy pojde, sie pokaze i uskutecznie pare smalltalkow, bo takie nowe organizacjie czesto potrzebuja profesjonalnego wsparcia. No i nagle ze zgroza stwierdzilam, ze nie mam nawy, wizytowki, homepage itd itp. Wpadlam w panike i w ciagu jednego popoludnia wyprodukowalam nazwe i wizytowke, moim i pani U. zdaniem prze-cu-do-wna :).

        Teraz zupelnie zbaraniala pije kawe i zastanawiam sie doglebnie, jak mnie sie moglo wydawac, ze wizytowka i nazwa firmy sa samodzielnej konsultantce zupelnie niepotrzebne. Z drugiej strony mam wiecej zlecen niz moge przerobic, wiec moze znaczenie wizytowki jednak jest przereklamowane?

        No i ciagnac te dywagacje w formie rachunku sumienia skonstatowalam, ze z planow, ktore postanowilam zrealizowac we wrzesniu nie udalo mi sie NIC oprocz zarobienia pieniedzy, ktore to zas zdecydowanie przekroczylo zaplanowana wielkosc. Inne, znacznie wazniejsze projekty, ktorym poswiecilam mase czasu, energii i uczuc wszystkie leza i kwicza a zarabianie pieniedzy traktowane po macoszemu ma sie dobrze. Moze powinnam wiec wszstko olac i wyjsc z zalozenia, ze sie wtedy samo z siebie obroci na lepsze?
        • maria421 Re: Czwartek, zimno, szaro 28.02.13, 11:30
          Xurku, z mojego wieloletniego doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze pieniadze najbardziej Cie kochaja wlasnie wtedy kiedy je po macoszemu traktujesz. Pukasz do wielu drzwi z nadzieja z to one otworza Ci droge do prosperity, a tu nic, az nagle, zupelnie niespodziewanie otwieraja sie drzwi do ktorych nawet nie pukalas....

          Powiedzieli wczoraj w TV ze mamy najbardziej ponura zime od ponad 60 lat i ze slonce pokazalo sie tylko przez 96 godzin, ale nie wiem czy od poczatku zimy czy od poczatku roku.

          Kupilam nowy telewizorek do sypialni i d... blada, nie moge podlaczyc receivera do anteny satelitarnej bo nie ma wejscia SCART. Puscilam SOS do Henia, niech przyjdzie i cos poradzi.

          A poza tym, pomimo ponurej zimy i resztek kaszlu, od wczoraj jest mi znow dobrze:)

    • luiza-w-ogrodzie Ostatni dzień kalendarzowego lata 28.02.13, 13:18
      Dzisiaj z okazji ostatniego dnia lata (kalendarzowego) zrobiło się lodowate 22 stopnie i pada. Zaglądam na forum i widzę, że przede mna jakieś 500-600 pierduł od przeczytania. Moja kulpa, trzeba było częściej wpadać. Jutro pewnie więcej popiszę, bo ma być nadal deszczowo a temperatura spadnie do mroźnych 19 stopni, co oznacza że po obrobieniu trzody i posianiu buraczków będę siedziała kamieniem przed komputerem i pisała dwa kolejne zaliczenia na rozpoczęty kilka tygodni temu roczny kurs na ogrodniczy certyfikat. A mam trochę do zeznawania na forum, od kompletnie zdziczałej pogody tego lata począwszy. Na Snulum nie mam szansy nadążyć z pisaniem bo kolorowo skomplikowane sny obsiadają mnie co noc.

      Rwa kulszowa powoli ze mnie schodzi (bez pomocy lekarskiej, ino joga dwa-trzy razy w tygodniu, pływanie w oceanie ze dwa razy tygodniowo i akupunktura), ale uważam, żeby nie podnosić niczego cięższego niz 5 kg. No, nie zawsze uważam, bo jak można pracować w ogrodzie z takim ograniczeniem? A nie zawsze Buszmen jest w pobliżu, żeby go obciążyć...

      Oddalam się z godnoscia w strone łóżka, powiewając nogawkami spodni. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • iwannabesedated Piąta pora roku... 28.02.13, 17:23
      ... pamięta ktoś przedwiośnie? W mojej takiej książeczce dla dzieci, opisującej zjawiska przyrody związane z porami roku, był cały rozdział poświęcony przedwiośniu. Teraz zaś jakoś ta pora w ogóle zniknęła z ludzkiej świadomości, bo przecież sama pora nadal jest. Tak jak teraz. Ja się czuję lepiej myśląc, że jest przedwiośnie. Już nie zima. Ale nie wiosna jeszcze. Taki czas oczekiwania, szykowania się, i w sobie zbierania, do czegoś, niewiadomo czego :)

      Ditto się podpisuję pod tym co napisał Xurek, z moich planów mi nie wyszło absolutnie NIC. Więcej powiem, pieniędzy też nie zarobiłam. HAHAHA
      I nie wiem, czy jest mi jakoś z tym wszystkim gorzej w życiu. Natomiast pomysł Xurka na robienie interesu nie mając tabliczki z nazwiskiem, homepage'a, wizytówki ani firmy nazwy, za to z maniem mnóstwa zleceń i niemożliwością obrobienia onych - ze wszechmiar popieram. Ja na przykład miałam mnóstwo zleceń tłumaczeniowych i nie mogłam ich obrobić, więc jakoś tak pomyślałam że wypada więc zrobić sobie homepage'a. No to teraz mam homepage'a. HAHAHA! Ja pierdolę.... W ogóle od jakiegoś czasu uporczywie praktykuję niemanie różnych rzeczy co ludzie uważają że jest konieczne do egzystencji aby mać. Pieczątki nie mam chociaż mam firmę od dwóch lat. A we wszystkich poradnikach "jak założyć firmę" stoi jak wół, że masz firmę zarejestrować i ZROBIĆ PIECZĄTKĘ! W ogóle podejrzewam, że to wszystko jest od dupy strony. Myślę, że zostanę fanką Xurkowej metody na biznes. Najpierw mieć klientów i pracę, a w konsekwencji pieniądze. A reszta, to potem, przy okazji, jak konieczność się objawi. Tak samo dowód osobisty. Dowód osobisty w PL jest czymś w rodzaju ikony kultowej, jak Matka Boska Częstochowska. No świat jaki znamy się zawali, jeśli w ten obraz jakiś debil choćby farbą dupnie. Bez dowodu nie może żyć człowiek. Bez działających dróg i mostów - jak najbardziej, bez pracy i płacy - owszem czemu nie, bez żarcia, spania i jedzenia - z trudem ale tak. Natomiast brak dowodu to śmierć natychmiastowa, bezwzględna i nagła. A ja tego dowodu od dawna nie mam, a żadnego innego dokumentu to od lata, bo mi się pokończyły. I jakoś mi się żyje nieźle. Chodzę i sobą straszę różnych ludzi, jak ta Buka po nocy. Hahaha.
      • maria421 Re: Piąta pora roku... 28.02.13, 19:22
        Nie posiadam zadnej strony internetowaj, za to pieczatke tak :)

        A co do dokumentu, to w maju konczy mi sie waznosc mojego polskiego paszportu, bede musiala jechac po nowy do Kolonii. Dwa razy- raz zeby zlozyc wniosek, raz po odbior.
        Na szczescie lubie Kolonie.
        • iwannabesedated Re: Piąta pora roku... 28.02.13, 19:44
          No pieczątkę to bym też mogła mieć :) Się człowiek taki oficjalny i ważny czuje... z powodu posiadania kawałka gumy.... hm... Koszt niewielki, a jaka przyjemność z tego.
          • xurek Re: Piąta pora roku... 28.02.13, 23:14
            melduje poslusznie, ze wizytowki nie udalo mi sie nikomu wcisnac ani jednej. Ale stojac przed winda do tego eventa zadzwonil moj telefon a w nim jakis Martin (ktorego nie znam) zlecil mi robote bo mu niejaki Wolfgang (ktorego kiedys znalam ale stracilam z oczu) powiedzial, ze jestem w tej materii najprofesjonalniesza w Szwajcu. A na imprezie otrzymalam prawie-propozycje jeszcze jednego zlecenia. Wydaje mi sie, ze jezeli zrobilabym sobie pieczatke, to zapeszylabym to wszystko totalnie. Wiec pozostane przy wizytowce, ktorej wydrukowalam sto egzemplarzy, ktore najprawdopodobniej wystarcza mi na nastepne sto lat :).

            Glupie w tej robocie jest to, ze wszstko przychodzi strasznie krotkoterminowo. Tak wiec we wrzesniu myslalam jeszcze, ze umrzemy z glodu, w listopadzie bylam przekonana, ze od lutego bede zebrac na deptaku a teraz mam coprawda nawal, ale tylko do konca kwietnia i "zaklepane minimum" do czerwca. Pani U., ktora tak juz dziala od lat pieciu mowi ze to normalka i trzeba przywyknac, ale mnie jakos trudno to przychodzi.
            • morsa Re: Piąta pora roku... 01.03.13, 08:06
              À ja wam chetnie podrzuce troche ciepla. Obecnie mamy 36 stopni. PS jestem w Bangkoku.
    • luiza-w-ogrodzie Letnie zeznania 01.03.13, 08:50
      Od wczoraj leje i jest zimno (dzis tylko 19 stopni), więc siedzę w domu. Byłam na jodze, dodałam kilka kubłów różności do kompostownika, nakarmiłam kury, narwałam trawy dla królików i zaszyłam się w domu. Uff, nie chce mi się odrabiać lekcji, zamiast tego chętnie się Wam streszczę z tego, co robiłam, gdy mnie nie było [gramatyka zamierzona!]

      Wspominałam zdziczałą pogodę. Mieliśmy suszę od lipca i jechaliśmy już na wodzie miejskiej, bo w połowie grudnia opustoszały nasze zbiorniki deszczówki. Do tego zrobiło się strasznie gorąco i padł rekord upałów dla Australii jako kontynentu i dla naszej okolicy i większości Sydney też. Po czym pod koniec stycznia zaczęło popadywać i lać, az za duzo, bo przyszły powodzie i nagle z suszy zrobiło się najbardziej mokre lato od 5 lat - ale wszystkie deszcze spadły właściwie w lutym. Przy temperaturach około 30 stopni było miło jak w saunie... Wszystko, czego nie zdołały zniszczyć katastrofalne upały zaczęło kiełkować i rosnąć jak dzikie. W sumie najlepiej wyszły na tym rośliny, które posadziłam wiosną z jedno-dwumiesięcznym opóźnieniem, bo te posadzone na czas dostały w łeb w czasie upałów.

      Ogórki w szale rośnięcia, największa roślina wysiała się z kompostu, zajmuje w tej chwili 3 m kw. i ma pędy po 3- 4 m. Jesteśmy na diecie ogórkowej! 5 dyń przejęły dużą część ogrodu, wspinaja sie na płoty drzewka i masowo wysypały się na nich owoce. Ta dynieczka ze zdjęcia zrobionego tydzień temu ma teraz 15 cm średnicy. Chyba będzie klęska dyniowa...

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/WMTtx24TtUlZDsWqNB.jpg

      Postanowiłam, ze tym razem zima nie zaskoczy drogowców - pardon, ogrodników - i wysiałam 10 dni temu zimowe warzywa do sadzenia w ogrodzie pod koniec marca (jak na zdjęciu). Od tego czasu wszystkie pięknie wykiełkowały, ale jest tak szaro, że nie chce mi się robić fotek - może jutro, jeśli się rozjaśni.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/eKjT9ePDvZFcbfkojB.jpg

      Co poza tym? Dziecko wróciło z rocznego pobytu w Danii, narobiło w domu zamieszania (wszystkie koleżanki odwiedzały ją falami przez miesiąc). Po czym zdecydowała się zmienić uniwersytet, przy okazji znalazła na nim pracę (co najmniej 16 godzin tygodniowo) i zacznie zajęcia w przyszłym tygodniu. W czwartek poleciała do Brisbane do znajomego z wymiany studenckiej, wróci w niedzielę, więc korzystam z ciszy i robię lekcje.

      No właśnie, lekcje. Zdecydowałam się robić zaoczny roczny kurs permakultury (certyfikacja IV poziomu) i teraz czytam książki i artykuły na tematy związane oraz piszę różne zaliczenia. Jestem zadowolona, bo mam przed sobą cały rok uczenia się i testowania teorii w moim ogrodzie.

      Od lutego życie w Australii wraca do normy i zaczynają się dziać różne rzeczy. Wznowione zostały zebrania i zajęcia grupy Permakulturowej, do której należę i w tym roku będę prowadzić i koordynować warsztaty z praktycznych acz lekko zapomnianych umiejętności: zaprawy, szycie, robienie mydeł, budowanie słonecznej suszarki do owoców i warzyw, wyprawy na grzyby itp, itd.

      Nadciągnęła jesień, moja ulubiona pora roku, znowu będę się napawać ogrodem i życiem w ogólności, czego i Wam życzę, oddalając się do obiadu (grillowane plastry łososia w marynacie, ziemniaki w mundurkach i mizeria).

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • maria421 Re: Letnie zeznania 01.03.13, 09:08
        Chetnie i z podziekowaniem przyjmuje troche ciepla od Morsy, bo tu zaledwie plus jeden. Coz, dobrze ze chociaz plus a nie minus.
        Patrze na ten kwiat dyni na zdjeciu Luizy i mam na niego apetyt.
        Luizo, mam nadzieje ze Ty sie tego przysmaku nie pozbywasz?

        Dzisiaj mam pierwsze wyjscie do miasta po chorobie. Pojde sobie na sushi, a co.
        • jutka1 TGIF :-))) 01.03.13, 10:23
          Znów piątek... Pogoda bezet, szaro, zimno.
          Zaraz lecę na pocztę, pisma muszę wrzucić do biurokratycznego obiegu. Potem szybki lunch, potem rehabilitacja, mam nadzieję, że chociaż później nie będę mieć następnych pism do obrobienia.

          Co do pieczątek etc., o których Xurek pisała, to też znam, że w niektórych zawodach i sytuacjach na wiele się nie zdają, bo najlepiej działają tzw. wici. Ja mam tylko wizytówki, strony www ani pieczątki ani nic innego świadomie nie mam, i jakoś daję radę. :-)

          Luizo, nieustannie Cię podziwiam. A mnie sie czasem wydaje, że taka zajęta jestem, PHI. :-)

          Morso, a cóż Ty w Bangkoku robisz?

          Miłego piątku :-)
          • maria421 Re: TGIF :-))) 01.03.13, 14:26
            Odebralam Iphona5, narazie sie laduje, potem bede sie uczyc jak to-to obslugiwac.
            Bylam na sushi, przy okazji zajrzalam do paru sklepow, zakochalam sie w plaszczyku wiosennym, wiec go kupilam:)

            Zycie znow zaczyna byc piekne :)
            • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 01.03.13, 21:17
              E tam, Marysia, zero romantyzmu... Zakochałam się, więc kupiłam... A patrzeć miłośnie i stękać tęsknie nie łaska???

              Ponoć o tym piszą gazety w Niemczech, oraz także we Włoszech. Jeśli istotnie Benek poległ starając zaprowadzić porządek w stajniach Augiasza watykańskich finansów, to zmieniałoby perspektywę na ten pontyfikat - przynajmniej moją. Bo wymagało ogromnej odwagi. No albo arogancji. Cholera wie. I z życiem nawet mu się ujść udało... Natomiast papież Polak się tutaj kompletnie jawi w fatalnym świetle, chociaż się pewnie sam przed sobą usprawiedliwiał, że dla większego dobra... Ale smród jednak jest i to potężny. Dlatego pewnie w Polsce o tym cicho-sza.


              www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13480604,Prof__Stempin___Bankierzy_Boga___czyli_jak_ciemne.html#Cuk
              • maria421 Re: TGIF :-))) 01.03.13, 22:02
                Dorotko, w tym wieku nie ma czasu na romantyczne stekania, w tym wieku sie bierze poki jest co brac :)

                Co do abdykacji papieza, to czytalam niedawno ze Polak pracuje do smierci, a Niemiec do emerytury:)
                Oczywiscie teraz beda tworzone przerozne teorie spiskowe na temat decyzji Ratzingera, a wlasciwie juz sa, ze zostal zmuszony, ze to i owo. Kto chce niech sie domysla, ja przyjmuje jego wlasne wyjasnienie ze ustepuje bo opuszczaja go sily fizyczne i umyslowe.
                Osobiscie potrzebowalam troche czasu zeby sie przekonac do Ratzingera jako papieza, moze dlatego ze zarzucano mu brak charyzmy itp. Tymczasem on mial charyzme, ale zupelnie innego stylu, jego sila byla jego niesamowita, nieudawana skromnosc. Poza tym, jest to osoba ktorej mozna bylo z wielka przyjemnoscia sluchac , malo kto potrafi tak prosto formulowac to, co ma do powiedzenia. Bez pompy, bez niepotrzebnych frazesow, za to cudownie precyzyjnie.
                Niech mu sie tam dobrze medytuje na emeryturze:)
                • iwannabesedated Re: TGIF :-))) 01.03.13, 22:55
                  Powiadasz? Nie stękać, tylko brać? No wiesz, coś w tym jest...

                  Nie chodzi mi tutaj o dywagacje na temat powodów rezygnacji, ale o wątek konfliktu z zawiadującymi watykańskimi finansami, oraz jego ewidentną porażkę na tym polu. Lecz, równie ewidentny, fakt iż przeżył. I jak na tym oraz swojego poprzednika JP, tle miernie, wręcz haniebnie wypada "nasz" papież, znany z przyjmowania dużych kwot na przykład od bossów narkotykowych z Ameryki Południowej. I jak ten temat jest w PL pomijany totalnym milczeniem. Osoba jako lider duchowy mnie nie obchodzi, jest to raczej w domenie członków jego denominacji. Natomiast jako gracz na arenie politycznej świata, jest dla mnie interesujący. Skoro już się jednak mówi o tym, że następnym papieżem będzie Włoch lub ktoś z Ameryki Płd. to kuku, chyba o transparentności w watykańskich finansach możemy zapomnieć na czas jakiś.

                  Moim zdaniem powinno się w ogóle zdemontować ten Watykan. Tak jak powiedzmy monarchie. W bezkrwawym procesie samo-reformacji katolickiego kościoła. Bowiem wydaje mi się iż od dawna się już w ogóle nie zajmuje religią, jeśli się tym w ogóle zajmował. Miesza się w sprawy w ogóle z religią niezwiązane, finansuje przewroty, pierze brudne pieniądze, goli pierdoli i wprowadza chaos. Dzięki bogu poszli po rozum do głowy w Polsce i zlikwidowali Fundusz Kościelny na który bulili wszyscy obywatele, czyli także ja. Teraz kto chce, to będzie deklarował na Picie.

                  Dzisiaj zażyłam dużej rozrywki w supermarkecie, mianowicie po wklepaniu wszystkich moich towarów prócz oliwek zielonych, pani mnie powiedziała tonem pretensjonalnym (czyt. pełnym pretensji), że jej nie wchodzi. I że system się zablokował. I czy ja chcę te oliwki. Na to ja, że jak, potwierdzam, chcę kupić ten oto towar, czyli oliwki. To pani mnie się nadęła, i mówi żeby zapłacić za to wklepane a oliwki potem, i żeby się odsunąć od kasy i czekać. Bo kolejkę blokuję!

                  HAHAHA!

                  No to się rozkraczyłam i powiedziałam, że nie, nie odsunąć. Chcieć kupić oliwki teraz i zapłacić razem z resztą zakupów. Bo płacić kartą i nie chcieć bulić za dwie małe transakcje. Pani więc na mnie wyskoczyła z mordą, a co ja po POLSKU nie rozumiem??? NIE WCHODZI W SYSTEM. System zablokowany. A ja na to, że po polsku rozumiem. Przyjść do sklepu po zakupy. Chcieć kupić oliwki. Chcieć zapłacić za wszystko. O co chodzić? Oczywiście jak w takich wypadkach zwykle bywa napadł na mnie jakiś pan, smutny pan, hahaha, co w kolejce stał. Że ja tu sceny robię, i po co ja robię sceny!!! Czemu ja nie chcę zrozumieć, jeśli mi pani mówi! Ze system! Ja na to, że nie robię scen. Przyszłam po oliwki, chcę je kupić. I żeby nie krzyczeć na mnie, i nie wiem co za system ponieważ tutaj nie pracuję. I znowu pani na kasie, czy ja już mogę zapłacić za te zakupy i sobie iść, bo się spieszę. Pani już całkowicie zachwycona swoją wyższością nad moim idiotyzmem, coraz sobie żwawiej zaczęła oralnie poczynać, więc udałam że strzelam focha i kazałam kierowniczki wezwać, gdyż nie mogę być obsłużona i w ogóle nie rozumiem, bo chcę kupić oliwki, mam pieniądze, chcę zapłacić a mnie się tu problemy robi. W tym momencie już widzę, że dalsza część kolejki zaczyna lekko lać po gaciach, pan co się zapienił mnie zaoferował że mi zapłaci za oliwki, ja odmówiłam bo nie będą mi obcy ludzie płacić za moje zakupy, przyszła kierowniczka i apjać mnie tłumaczyć lecz miło. I czy może ja, skoro nie chcę dwóch transakcji kartą, to może mam trzy złote gotówką? Na to ja, że mam. No to ona wzięła trzy złote ode mnie, dała mi oliwki i mogłam sobie pójść. Nie wiem o co im chodziło, myślę, że pan co się na mnie darł, i twierdził że rozumie, też nie rozumiał i generalnie myślę, że wszyscy co im obsługa w sklepach pieprzy takie nonsensy tonem nieznoszącym sprzeciwu, też nie rozumieją, ale udają że rozumieją. No bo na zdrowy rozum, przychodzisz po zakupy, stoi na półkach towar, znaczy do kupienia, Ty chcesz za ten towar zapłacić. A tutaj Ci coś pierdolą, że system, że blokada, że masz podejść, odejść, kucnąć i pierdnąć, i wtedy może ewentualnie pozwolą Ci transakcję sfinalizować. I to jest przecież absurd. To KAŻDY rozumie :)
                  • jutka1 Re: TGIF :-))) 01.03.13, 23:53
                    Pełna zgoda: nie stękać, tylko brać! :-)

                    Co do Watykanu, to czarno widzę wprowadzenie transparencji w jego finansach, a przynajmniej za mojego życia.

                    Piątek sie kończy, i w sumie wyszedł z niego dobry dzień. I jest szansa, że będę mieć weekend. Też zawalony robótkami typu porządki i prasowanie, ale z minimum pracy-pracy.
                    I tym optymistycznym akcentem... :-)))
                  • jutka1 Re: TGIF :-))) 02.03.13, 01:28
                    PS. A scena w sklepie przednia i ekstra. Dobrze zrobiłaś, że się zaparłaś. No chyba ich porąbało.
                    • maria421 Slonce!!!! 02.03.13, 08:33
                      Sloneczny poranek! Jeszcze mrozno, ale przy takim sloncu okolo poludnia powinno byc cieplo i wreszcie zaloze nowe okulary sloneczne o ktorych pisalam, a ktorych corka jednak nie chciala.

                      A propos finansow Watykanu, to wyjasnijcie mi dlaczego finanse akurat tego panstwa maja byc transparentne dla calego swiata????
                      Czy to Watykan jest zagrozeniem dla Euro? Czy to Watykan potrzebuje miliardowych pozyczek finansowanych przez europejskiego podatnika ktorych zwrotu europejski podatnik sie nie doczeka?
                      • jutka1 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 02.03.13, 09:14
                        Marysiu, najpierw na szybko odpowiem na Twoje pytania, bo - chyba nawet wbrew Twoim oczekiwaniom - pytania wcale nie są retoryczne.
                        Otóż Watykan jako państwo, a bank watykański jako kiesa owego państwa, powinny być w zgodzie co najmniej z umowami międzynarodowymi, przez Watykan podpisanymi. Jeśli chce nadal używać euro jako waluty, na co z rozpędu dostał pozwolenie kiedy Włochy przyjmowały wspólną walutę, to musi się wywiązać z wynikających z tego własnych zobowiązań.
                        Inną kwestią są standardy międzynarodowe w obszarze międzynarodowych finansów, prania brudnych pieniędzy, rajów podatkowych etc.

                        Poczytaj na przykład tutaj:
                        www.concordatwatch.eu/showkb.php?org_id=1561&kb_header_id=4231&kb_id=37181

                        Poczyta
                        • jutka1 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 02.03.13, 09:18
                          Nie mam pojęcia, czemu mi się część słowa "poczytaj" zdublowała. Dziwne.
                          • iwannabesedated Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 02.03.13, 15:51
                            Dziękuję Pytonku. Właśnie to miałam Marysi powiedzieć.

                            A na pytanie, dlaczego właśnie tego państwa finanse mają być bez zarzutu, a transparentność to jakieś całkowite minimum?
                            Ano dlatego, że Państwo to się
                            a) utrzymuje z datków obywateli innych państw dobrowolnych oraz przymusowych
                            b) datki owe są zbierane albowiem państwo owo, Watykan, przedstawia jako swój cel propagowanie wartości chrześcijańskich na świecie, w tym "nie kradnij", "nie zabijaj" i takie tam

                            ;)))
                          • maria421 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 02.03.13, 16:41
                            Jutka, OK, wiec chodzi o IOR, a nie o "finanse Watykanu":)

                            Ale i tak nie rozumiem dlaczego akurat wszyscy domagaja sie transparencji IOR-u, powiazanego z chyba wszystkimi wloskimi bankami, a nikt sie nie domaga transparencji Unictedit czy Banca di Roma .
                            Albo dlaczego wszyscy domagaja sie transparencji bijacego monety Euro Watykanu, a nie transparencji bijacych monety Euro Monaco czy San Marino:)

                            • iwannabesedated Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 02.03.13, 16:48
                              Hm, Marysiu, wszyscy się domagają bo się po prostu uwzięli na Watykan. Złośliwie się uwzięli i domagają się. Inaczej tego wytłumaczyć - nie idzie.
                              • maria421 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 03.03.13, 09:33
                                Dorota, zacznijmy od tego ze ja za Watykan reki w ogien nie wloze, ze zdaje sobie sprawe ze ksiezulkowie tak samo potrafia mataczyc jak kazdy inny bankier. Zdaje sobie sprawe ze moga znalezc sie usluzni purpuraci pomagajacy temu czy innemu "amico" ulokowac pieniadze na Kajmanach czy gdzie indziej.
                                Ale zdaje sobie tez sprawe z tego ze Banca Vaticana jest tylko jednym z bankow dokonujacych szemranych transakcji. Mafia nie pierze pieniedzy tylko w jednym banku, pierze we wszystkich. Berlusconi nie wywozil pieniedzy w walizce z Wloch, transferowal je przez banki.
                                Dlatego nie rozumiem tego szczegolnego zainteresowania szerokiej publicznosci tylko jednym bankiem i tylko dlatego ze jest to bank watykanski.
                                • jutka1 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 03.03.13, 10:22
                                  Szczególne zainteresowanie tym bankiem, Marysiu, bo jest to bank PAŃSTWA. Nie bank akcjonariuszy; nie bank przysłowiowych dwóch kolesiów z dojściami, co sobie prywatną kasę oszczędnościową założyli.
                                  Już wcześniej napisałam: Watykan jako PAŃSTWO podpisał umowy i zobowiązania międzynarodowe, postanowień których nie wprowadza w życie albo wręcz łamie.
                                  Używa waluty euro nie spełniając warunków używania tej waluty. Zobowiązał się do spełnienia tych warunków teraz niedługo, i znowu nic.

                                  I plus kwestia innych dobrych praktyk i zobowiązań, o których pisałam.
                                  • iwannabesedated Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 05.03.13, 14:58
                                    Plus chodzi także o to, że całe państwo Watykan jest finansowane przez obywateli innych państw. A celem egzystowania państwa Watykan, na który to łożą obywatele innych państw, jest propagowanie pewnych wartości. Dlatego od banku narodowego tego państwa się wymaga więcej niż od innych :)
                                    • maria421 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 05.03.13, 19:24
                                      Rozni obywatele roznych panstw roznie na Watykan loza. Niemieccy obywatele tylko bedac zadeklarowanymi w dokumentach meldunkowych katolikami loza na Watykan, a wlasciwie na kosciol katolicki w Niemczech, placac tzw. podatek koscielny, przeciw ktoremu zreszta byl Benedykt XVI ktory jest zdania ze przynaleznosc do kosciola nie powinna byc oblozona podatkiem.
                                      Wlosi placa dobrowolnie 8 promili z pensji.
                                      Nie chce mi sie sprawdzac jak to jest w roznych innych panstwach, nie mniej jednak to jak sa finansowane koscioly w danych panstwach nie zalezy od Watykanu, lecz od samego panstwa.
                                      Tak wiec jezeli na przyklad w Niemczech ktokolwiek ma cokolwiek do powiedzenia na temat finansow Watykanu czy kosciola, to tylko niemieccy katolicy, a nie niemieccy protestanci czy prawoslawni czy ateisci.
                                      I jezeli w 2014 roku w Polsce Fundusz Koscielny zostanie zastapiany dobrowolnym 0,5% odpisem, to ten, kto nie placi tez nie bedzie mial NIC do powiedzenia :)

                                      • iwannabesedated Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 05.03.13, 20:40
                                        Teraz płaci i też NIC nie ma do powiedzenia. A potem, śmiem sądzić, ten co będzie płacił też nie będzie miał NIC! hahaha!

                                        Dlatego ważny jest nacisk międzynarodowych organizacji, takich jak OECD, i instytucji europejskich domagających się choćby minimum przyzwoitości... Bo widać na jakieś opamiętanie liczyć nie ma co.
                                        • maria421 Re: Slonce!!!! + Bank Watykanu 06.03.13, 09:17
                                          Dorota, niech to juz bedzie zmartwienie tych co placa czy maja cos do powiedzenia czy nie.
                                          Oczywiscie Bank Watykanski musi podlegac takim samym regulom jak wszystkie inne banki europejskie, ale nie widze zadnego powodu zeby akurat jemu bardziej na rece patrzyc niz innym bankom, tym bardziej ze to nie Bank Watykanski musi byc ratowany miliardami z kieszeni podatnika jak inne banki.
                      • jutka1 Sobota, zero stopni, szaro 02.03.13, 09:37
                        Dzisiaj jest jeszcze szaro, od jutra ma się pokazać słońce. Podobno się ociepla: w poniedziałek i wtorek ma być nawet 12C! Dzisiaj maks to 7C, więc przedwiośnie, tak w aproposie niedawnego wpisu 100Krotki.

                        Weekend nadal zapowiada się w miarę spokojnie, i ciągle odpukuję w niemalowane. :-)
                        Jakieś małe zakupy spożywcze, spacer, a poza tym zajęcia około-domowe.
                        Ostatnio wyjęłam z szuflad z muzyką trochę dawno niesłyszanych płyt, i będą mi przygrywać.
                        Fajnie. :-)

                        Miłej soboty :-)
                  • luiza-w-ogrodzie Stokrociu 02.03.13, 12:22
                    iwannabesedated napisała:

                    > Moim zdaniem powinno się w ogóle zdemontować ten Watykan. Tak jak powiedzmy monarchie. W bezkrwawym procesie samo-reformacji katolickiego kościoła. Bowiem wydaje mi się iż od dawna się już w ogóle nie zajmuje religią, jeśli się tym w ogóle zajmował. Miesza się w sprawy w ogóle z religią niezwiązane, finansuje przewroty, pierze brudne pieniądze, goli pierdoli i wprowadza chaos.

                    Ano. Zbyt długo to juz trwa i chyba istnieje siłą rozpędu...

                    > Dzisiaj zażyłam dużej rozrywki w supermarkecie, mianowicie po wklepaniu wszystkich moich towarów prócz oliwek zielonych, pani mnie powiedziała tonem pretensjonalnym (czyt. pełnym pretensji), że jej nie wchodzi.

                    Stokrotko, uśmiawszy sie jak dzika, stwierdziłam że Ty z najbardziej prozaicznego zdarzenia potrafisz zrobić artystyczno-socjologiczny happening. Podziwiam!

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Zmoknięta sobota 02.03.13, 12:12
      Kurczę, ciągle pada a miało zelżeć. Nic nie wyszło z planowanych na dzisiaj robót ogrodowych, bo co robić, gdy nogi się ślizgają i woda leje na twarz? Poza tym ogród tak zarósł po deszczach i w ciepełku, że strach tam wejść i serio myślę o kupnie maczety (są w sklepie militarno-turystycznym ;o)) albo przynajmniej o naostrzeniu wszystkich sekatorów i nożyc. Wszystkie, nawet najmłodsze cytrusy są tak obwieszone zielonymi owocami, że jutro koniecznie podeprę gałęzie, bo się połamią. Oto grejfrut w deszczu:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/BIsfyzMrVteV877snB.jpg

      Deszcze dobrze robią kasztanom wodnym, w przyszłym roku znajdę dla nich większy zbiornik. A na razie szykuję się do żniw!

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/LY86gR4iLNOtEnlR3B.jpg

      Odkąd napisałam o gigantycznym ogórku, podwoił zajęty obszar. Dynie przypominają coś z dżungli amazońskiej. Trawa sięga do kolan. Zaczynam niespokojnie patrzeć w okna - a nuż coś zapuka zieloną macką w szybę, wedrze się do środka, zje nas i zarośnie dom od wewnatrz? Widziałam taki horror w dzieciństwie i niestety teraz mi się przypomniał. I jak ja będę dzisiaj mogła zasnąć?

      Tydzień temu nie tylko katastrofalnie lało, ale i wiało, włącznie z mini-tornadami na południe i na północ od Sydney. Strach pomyśleć co mogłoby się wówczas stać z nasza spróchniałą jacarandą. Na szczęście już została całkowicie usunięta a na jej miejsce posadzimy (Now, C-J, pay attention, please!) coś specjalnie dla Braza: jaboticabę. Ale o czym to ja miałam mówić? Aha, wiatr! Jego ofiarą padła tyczona fasola oraz pięciometrowa palma, która przechyliła się w niedzielę i w rozmiękłej od deszczu ziemi skłaniała się coraz niżej, az wreszcie wczoraj oparła się o płot. Buszmen dzisiaj się jej pozbył przy pomocy drabiny, linki do wspinaczki i piły ręcznej. Chyba posadzę w tym miejscu franżypan.

      Z innych kłód rzucanych pod nogi naszym planom ogrodniczym, wysiadła nam ciepła woda i trzeba było przeprowadzić śledztwo co sie właściwie stało. Buszmen wziął miernik, wlazł pod dach i zbadał kable do grzałki oraz zawory i uszczelki i doszedł do wniosku, że coś się sfrąknęło w kablach między nowoczesnym elektronicznym miernikiem prądu a grzałką do wody. Jutro o siódmej rano przyjdzie elektryk z firmy energetycznej i zobaczymy czy znajdzie przyczyne. A na razie będzie trzeba brać prysznic w ogrodzie...

      Mario, pytałaś się o kwiaty dyni - nie za bardzo je lubimy, więc raczej pozwalamy im się przeistoczyć w owoce, to samo z cukiniami. Męskie kwiaty sa węższe i mniejsze, nie nadają się za dobrze do faszerowania.

      No to tyle z mojej dżungli. Jutro ciąg dalszy! Pozdrawiam bujnie i zielono

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • iwannabesedated Re: Zmoknięta sobota 02.03.13, 16:39
        Hehe, dzięki za komplementy mego "incydentu oliwnego" :)
        Luizo zaś Ty potrafisz stworzyć z opisu produkcji kompostu - poemat. A Pytona potyczki z "zasrańcami" to już przecież forumowa klasyka.

        Tak czy owak, wieści z trapionego tropikalnymi ulewami i wskutek tego oszalałego w rozroście ogrodu - z wielką przyjemnością czytam i oglądam, bo u mnie nadal w tym temacie łyso i pusto. Przedwiośnie, hehehe....

        Obejrzałam sobie kilka dni temu film Salo Passoliniego, bo wisiał w internecie, a ja nie miałam co robić. Dość powiedzmy nudny ten film. Garstka starych bogatych pryków porywa tam grupę nastolatków i wyprawia z nimi jakieś (w swoim mniemaniu oczywiście) bezeceństwa. Myślę, że można to było lepiej i ciekawiej pokazać, a nie koniecznie nadrabiać brak pomysłu jakimiś rozpaczliwymi dość scenami z udziałem kupy. Tak czy owak, naszły mnie pewne myśli w związku z tym. Otóż cała ta gehenna młodzieży była po prostu produktem kilku szalonych umysłów, które przekonały innych, że mają ich słuchać. Nic mniej nic więcej. Patrząc obecnie na rzeczywistość, niejednokrotnie doznaję takiego także wrażenia. Funkcjonują jakieś kompletne absurdy, którym się poddajemy, bo ktoś nas przekonał, że tak ma być. Tak jak ta moja historia w sklepie. Obsługa mnie zmusza do wykonywania jej kompletnie kretyńskich poleceń wprowadzając do rozmowy mętne a być może kompletnie nieprawdziwe pojęcie jakiegoś "systemu". Wprowadzając do zwykłej transakcji gdzie ja, klientka chcę kupić towar i za niego zapłacić, jakieś elementy tresury zwierząt, gdzie zwierzęciem mam być ja. Służyć, podskakiwać, przeskakiwać przez kółka a nagrodą będzie możliwość zapłacenia za wybrany towar - który notabene powinien kosztować może .50GR a nie 3 zeta. Albo dzwonisz do firmy telekomunikacyjnej, a tam cię zmuszają do wysłuchiwania reklam, komunikatów, do przerzucania samą siebie w ramach jakiegoś menu gdzie musisz wybierać jakieś guziczki, musisz wklepywać kody, aby w końcu doznać łaski połączenia z prawdziwą osobą, która cię i tak zapyta jak się nazywasz, i o co ci chodzi. A za całe połączenie musisz oczywiście jeszcze dodatkowo zapłacić? A dlaczego? A bo jest taki system. Niedawno tutaj desperował też Pyton, że dławią go różne instytua (liczba mnoga od instytuum = instytucja+indywiduum) żądaniami wypełniania pism, formularzy, dostarczania informacji w trybie pilnym, natychmiastowym, pocztą super ekspresową, rejestrowaną, za potwierdzeniem, w załączniku pełny odcisk stóp i dłoni, próbka włosów oraz xero dupy). Co jeszcze ciekawsze, ludzie zupełnie nie kwestionują prawa owych insytuuów do wysuwania tego typu roszczeń. Mało tego, mają tendencję do agresywnego napadania na ludzi, którzy jakoś nie chcą, no nie chcą zrozumieć, i sceny robią, no! :)))
        • maria421 Re: Zmoknięta sobota 02.03.13, 16:45
          Bylam na tajskim masazu. Godzina masazu calego ciala i pol godziny masazu twarzy. Boskosc!

          Wieczorem ide na kolacje do znajomych.

          Co do zamkniecia Watykanu, to wezcie sobie, dziewczyny na wstrzymanie. Rozumiem, ze mozna nie lubiec, ale zeby nie brac pod uwage ile placowek charytatywnych (szkol, szpitali, domow dziecka itp.) by przy tym padlo, to nie rozumiem.
          Czy wiecie ze np. na Haiti prawie wszystkie szkoly to sa szkoly prywatne prowadzone przez misje? Nie tylko katolickie, oczywiscie.

          • iwannabesedated Re: Zmoknięta sobota 02.03.13, 16:57
            I sądzisz, że kościół katolicki funkcjonujący na zasadach organizacji międzynarodowej, lub przynajmniej demokratycznej republiki - takim obowiązkom nie podoła? Musi być ta bizantyjska otoczka? Istotnie myślisz, że konszachty z mafią, pranie brudnej kasy i tuszowanie pedofilskich ekscesów jest konieczne do tego aby te misje funkcjonowały? Bo mi się wydaje, że konieczne nie jest, a wręcz przeciwnie. Ogranicza właściwą działalność, czyli propagowanie wartości chrześcijańskich w świecie. Tak czy owak, niech robią co chcą, bylem ja na to nie musiała płacić. A płacę, bo płaci moje państwo. I nie tylko wprost, ale też poprzez całą sieć darmowych nadań, bezpłatnych świadczeń, synekur dla kleru w instytucjach państwowych, no ten wybryk pt. kościół katolicki wraz z Watykanem to mnie kosztuje całą masę kasy. Więc ja się nie zgadzam, ja dla moich pieniędzy mam lepszy pożytek.
            • iwannabesedated Tajski masaż 02.03.13, 17:03
              ... masaż za to jak najbardziej, popieram. Byłabym nawet skłonna się dać opodatkować, na taki cel aby stworzyć obywatelski fundusz masażu. Gdzie każdy obywatel byłby raz w tygodniu masowany. Myślę, że dobrostan, łagodność, i szczęsliwość wszelka którą by to w narodzie wyprodukowało wielokrotnie przerosło by efekt wszystkich kazań wygłoszonych we wszystkich kościołach w kraju. Proponuję przekwalifikować księży na masażystów.
              • iwannabesedated Re: Tajski masaż 02.03.13, 17:09
                Jeśli zaś chodzi o kościoła funkcję obronną przed islamskim szariatem, którego to się boi Marysia. A której to funkcji kościół, jak sama powiedziała, i tak skutecznie nie spełnia. To proponuję stworzyć z dobranych odpowiednio zakonnic i księży takie masujące bojówki. Będą napadać islamskich ekstremistów, porywać ich, trzymać w zamknięciu i masować. Dla mniej nawiedzonych - szybkie masujące akcje uliczne. Tylko masaż szyi i karku. Albo dłoni. Akcje dywersyjne w sklepach obuwniczych - dywersant zamaskowany jako sprzedawca obuwia wykonuje błyskawiczny masaż stóp. Ponieważ ekstremizm bierze się zwykle z nagromadzonej agresji i frustracji, na co masaż jest zbawiennym pacaneum, to sądzę iż kilka lat takich natężonych akcji masujących bojówek skutecznie wytępi całe zjawisko.
                • jutka1 Re: Tajski masaż 02.03.13, 19:55
                  Tajski masaż domestosem naszych czasów!!! YEAH!!!
                  :-)))))))
                  • iwannabesedated Re: Tajski masaż 02.03.13, 20:02
                    Prawda? Masażem ich, łachmytów... Jak bakterie w klozecie. Rękawiczki gumowe tylko trzeba mieć.
                • maria421 Re: Tajski masaż 03.03.13, 09:50
                  Kosciol broni nas przed islamskim szariatem? Raczysz zartowac:) Jednym z najwiekszych zarzutow jaki stawiam kosciolowi jest porzucenie misji ewangelizacyjnej na rzecz "dialogu" z islamem.
                  • iwannabesedated Re: Tajski masaż 05.03.13, 14:52
                    Nosz Marysia, przecież napisałam, że masz pretensje, że tego NIE robi :) Dlatego proponuję skuteczniejsze działanie, i pewnie mniej kosztowne. A na dodatek, jeśli omyłkowo namierzą i wymasują nie tego kogo trzeba, to także strata niewielka, a raczej - nieoczekiwana przyjemność :)
              • luiza-w-ogrodzie Re: Tajski masaż 02.03.13, 23:32
                iwannabesedated napisała:

                > Proponuję przekwalifikować księży na masażystów.

                Na masaż jako terapie społeczna radośnie się zgadzam, ale księża na masażystów???? O, nie, co to, to nie!

                Luiza-w-Ogrodzie
                Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                • iwannabesedated Re: Tajski masaż 05.03.13, 15:01
                  Myślisz, że nawet do masowania ekstremistów islamskich - nie nadają się? No to ja już nie wiem...
            • maria421 Re: Zmoknięta sobota 03.03.13, 09:47
              Dorota, nie wiem czy kosciol dzialajacy na innych zasadach by takim zadaniom podolal czy nie. Widzac rozproszone inne koscioly obawiam sie, ze nie.
              I co Ty mi za pytanie stawiasz czy konieczne jest pranie brudnej kasy, konszachty z mafia i tuszowanie pedofilskich ekscesow? Czyli sprawy ktore sa na porzadku dziennym kazdej wloskiej partii , kazda partia pierze brudna kase, kazda ma konszachty z mafia, pedofilskich ekscesow moze nie tuszuje, za to tuszuje podowojne zycie niektorych politykow posiadajacych zony i transseksualne, brazylijskie kochanki.
              Watykan to jest panstwo, to jest polityka, tak samo splamiona jak kazda inna. Problem lezy w tym, ze skompromitowanego kardynala trudniej sie pozbyc niz skompromitowanego polityka.
              Ale zamiast rozwalac Watykan jak Kaczynski wywiad rozwalil, nalezy go oczyscic z kanalii, odebrac niektorym purpury i zamknac w klasztorach do konca zycia.
              Co do podatkow, to kazdy ma swoj model i kazdy wie na co by chcial a na co nie chcial placic. Ja na przyklad nie chcialabym placic na Grekow, ani na nierobow utrzymujacych sie cale zycie z zasilku ale przeciez nie bede domagac sie ich eliminacji.
    • luiza-w-ogrodzie Szara i mokra niedziela 03.03.13, 00:00
      Chmury wiszą nisko, wieje wiatr, ale na razie nie pada, zatem zaraz wskakuję w kalosze i idę w ogród. Przyszły tydzień ma być wilgotny i ciepły (od czwartku 27 stopni), więc jeśli dziś - jutro nie ogarnę wariackiego wzrostu na grządkach, za tydzień mogę już nie być zdolna wyjść do ogrodu z powodu biomasy blokującej drzwi ;o) albo wyjdę i coś mnie capnie, jak tę nieszczęsna blondynkę na zdjęciu:
      https://24.media.tumblr.com/tumblr_mcq4hylPFB1rpqdi8o1_1280.jpg

      Dobra, dość tego lenistwa, sekator w dłoń i do boju!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 03.03.13, 04:46
      Mnie bardzo ucieszyla abdykacja Benedykta, bo dzieki temu sie jakis szol usmazy, a KK co jak co, ale szoly potrafi produkowac. Fajowskie kostiumy, scenografia, dzwony beda, deklamacje, czasrmary i abrakadabry. Exo- i ezoteryka.
      Sie z kolezanka przerzucalismy ofertami nowych a eminentnych Emcees, a jest w czym przebierac- same ciacha. Jej sie podoba Amerykanin, mi Austriak. Grozi jednak moj kanadyjsko-quebecki krajan. W QC wsiem wsio rawno, bo jedna z niewielu rzeczy, jaka w QC cenie jest jego kompletna laicyzacja. Tu nikt w majtasy nie sika nad mozliwoscia wyniesienia pana Oulette na stolec.
      Jednakze przy okazji przegladu kandydatow na stolec naszly mnie refleksje.

      Jak sie juz polknie haczyk przebierania ulegalek na nastepce pana Jezusa (ten sie fajnie usmiecha, u tego luzik przyjemny, tamten zas pieknie sie wyslawia i wogole ma klase), to sie nawet da zapomniec, co za tym wisi: homofobia, mizogiznizm,
      skrajny prokreacjonizm za wszelka cene- np. zygota z gwaltu darem
      bozym, zakaz uzywania prezerwatyw w zaidsowanej Afryce,
      gdzie kobity sa rzniete jako czesc inwentarza).

      Tak jak w stalinowskim politbiurze mozna bylo fajnego chlopa wyszukac, a nawet w orszaku
      fuehrera.

      Podobnie wzruszyla mnie takze nowiutko zawiazana acz dozgonna przyjazn zadziezgnieta przez Dennisa Rodmana z najnowszym Kimem. Wg. Dennisa Kim jest
      bardzo fajny facet. (A ja jestem swiezo po lekturze memuarow uciekiniera z pln.koreanskiego lagru.)

      Pozniej jednak rozmawiam z inna kolezanka. Tym razem na temat gluptaska i polskiego posla Godsona. Ten bowiem Afrykanin, by wykazac jak bardzo go mierza jednoplciowe zwiazki partnerskie, uciekl sie do wolty gloszenia tesknoty za "dawnymi misjonarzami z Europy" w Afryce... Bo 'dzisiejsza Europa', jak ten polski parlamentarzysta po kaznodziejsku zauwaza, "idzie na manowce".
      Wiec zaczynamy z kolezanka-lesbijka sie wspolnie straszyc wplywami nowego fundamentalistycznego ewangelizmu z Ameryki, ktory podbija Afryke, ktory coraz bardziej jest obecny w Ameryce Poludniowej; ktory otwarcie mowi, ze kraje rozwiniete przegralismy, nadal jednak mozemy zdobyc kraje na dorobku. I je zdobywa.
      Wiec zartujemy sobie na serio, ze -kto wie- jeszcze zatesknimy za KK.
      Ale zaraz po tym odnajdujemy wypowiedz Walesy, katolika, na temat gejow "na ostatnich lawkach, za murem nawet", i juz wlasciwie nie wiemy, kogo sie bardziej bac: katolikow, nowych ewangelikow, czy islamistow. Wybor miedzy gettem, podziemiem, obozem i rozwalka.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 03.03.13, 09:55
        Chris, pierwsze primo, papieze nie sa nastepcami Jezusa tylko sw. Piotra.

        Drugie primo, wytlumacz mi jak to jest, ze posel Godson tak dlugo jest chroniona mniejszoscia (ze wzgledu na rase) , jak dlugo jest "po linii" zawodowych ochroniarzy przeroznych mniejszosci, a jak tylko sie wylamie, to mu sie zaraz jego afrykanskie pochodzenie wypomina?
        • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 03.03.13, 18:12
          Hehe, apropos Godsona to się zgadzam z Marysią. To samo zdanie wyraziłam ws. posłanki Pawłowicz - powiedziałam pewnej znajomej feministce, że organizacje feministyczne miast odsądzać panią doktor od czci i wiary, powinny wziąć ją pod czułe feministyczne skrzydła jako ofiarę bezprecedensowych ataków (baba, stara, bezdzietna i brzydka - takie były mniej więcej argumenty). Tak samo poseł czarnoskóry może sobie być prawicową konserwą, zachowawczym kretynem, szowinistą, homofobem lub rasistą, jak każdy inny poseł. Mnie zaś ubawił inny nasz czarnoskóry poseł, Munyama, który posłowi Godsonowi powiedział, że takie stanowisko ws. praw obywatelskich nas plasuje 10 lat za Murzynami :))
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 04.03.13, 00:20
            Też mnie ta uwaga ubawiła. :-)
    • blues28 Pochmurna niedziela 03.03.13, 09:47
      Do mnie tez dotarly ciezkie chmury i deszczowy front. Bedzie lalo przez tydzien albo i wiecej. Niemniej nie narzekam, bo tu popada sobie z tydzien czy 10 dni, a potem przyjdzie piekne slonce. Definitywnie narzekam tylko latem, ale latem to ja bede w Madrycie tylko w doskoku. Juz sa plany zrobione na rozjazdy liczne i wpadanie na pare dni tylko na niezbedna kroplówke.

      Bardzo dawno odeszlam od KK i mieszkajac tu gdzie mieszkam naprawde malo uwagi poswiecam tej instytucji. Teoretycznie jest to katolicki kraj, ale w praktyce wplyw kosciola jest minimalny i niezauwazalny. I to mi pasuje. Co nie zmienia faktu, ze jak czytam gazete czy odwiedzam Polske to mna nie telepnie. Jak niedouczony ksiadz etyk, który myli dzieci z in vitro z dziecmi z syndromem Downa i glosi glupoty bez zajakniecia. Czy jakikolwiek wystep tego chodzacego katalogu siedmiu grzechów glównych którym jest metropolita gdanski. Gdyby nie wplyw tej instytucji na zycie w Polsce, to cale to umilowanie baroku byloby mi obojetne.

      Ogromnie mi sie podoba zdjecie grapefruita Luizy. Masz wiecej drzewek cytrusowych? Masz wlasne pomarancze i cytryny?
      Jak Stokrocia przytomnie zauwazyla, ja juz dawno wysnilam tropikalna roslinnosc w Sydney a Twój opis atakujacego ogrodu tez przypomnial mi historie rosliny miesozernej. Brrr,brrrr...
      Za to zdjecia Rupiego skutecznie mi uniemozliwily zakupy króliczego miesa. Pomimo zachecajachy reklam :-)

      Ostatnio Stokrocia wyjatkowo przenikliwie (i dowcipnie) ilustruje codziennosc. Pomysl z masazami przedni. Upór w sprawie oliwek zasadny. A mnie system wessal calkowicie, bo ni z gruchy ni z pietruchy poprosilam o podwójne obywatelstwo (dostalam, a jakze, wszk porzadna obywatelka ze mnie) i teraz latam zalatwiajac gozilion formalnosci. Po co mi to bylo???

      Ale póki co dzis jestem umówiona na wystawe mlodego Van Dycka, zatem ide sie szykowac i wybywam.

      Milej niedzieli :-)
      • maria421 Re: Pochmurna niedziela 03.03.13, 09:56
        Tu tez pochmurna niedziela, nawet proszy drobny snieg, ale nie ma szans na osadzenie sie na ziemi. Od jutra ma znow byc slonecznie.
      • jutka1 SŁONECZNA niedziela :-))))))) 03.03.13, 10:58
        No wreszcie. Wreszcie kilka zapowiadanych słonecznych dni. Dzisiaj ma być 8C, jutro 13C, a we wtorek 15C. :-) Trzymam kciuki, żeby to oznaczało początek wiosny... :-)

        W planie oporządzania obejścia ciąg dalszy. Wczoraj sporo zrobiłam, dziś chcę skończyć.
        Jeśli zdążę, to po balkonie też się pokrzątam.

        A na razie piję kawę; gra muzyka z tych dawno nie słuchanych płyt, com je kilka dni temu wyciągnęła z szuflady, i obserwuję przesuwające się z tyłu głowy obrazy innych miejsc, innych ludzi, innych klimatów.

        Miłej niedzieli :-)
        • ewa553 Re: SŁONECZNA niedziela :-))))))) 03.03.13, 11:55
          jest fajnie, 5 stopni i slonce powoli wychodzi. Bedzie jak wczoraj, cudownie slonecznie. A ja musialam odwolac wspolne prace ogrodowe, bo zapomnialam ze po poludniu jedziemy do Karlsruhe. Najpierw zwiedzac zamek, a potem piekny cembalo koncert...i radosc z koncertu i smutek z powodu ogrodu. jaki mam wiec nastroj? niezdecydowany:)))
          • maria421 Re: SŁONECZNA niedziela :-))))))) 03.03.13, 19:36
            Moja corka to ma dobrze, bo od wczoraj jest na rejsie po Morzu Srodziemnym, jutro rano maja dobic do Tunisu, a tam z pewnoscia juz wiosna w calej krasie.
            Tu natomiast byla zimna, ponura niedziela, ale od jutra ma byc cieplej, a jezeli bedzie cieplej to w koncu umyje samochod z brudu po calej zimie.
            • jutka1 Re: SŁONECZNA niedziela :-))))))) 04.03.13, 00:30
              Niedziela była miła. Wprawdzie nie zrobiłam wszystkiego, co chciałam, ale spoko, tragedii nie ma. :-) Odpoczęłam. :-)
      • luiza-w-ogrodzie Bluesie, owoców ciąg dalszy ;o) 05.03.13, 11:49
        blues28 napisała:

        > Ogromnie mi sie podoba zdjecie grapefruita Luizy. Masz wiecej drzewek cytrusowych? Masz wlasne pomarancze i cytryny?

        Bluesie, mam mnóstwo drzewek cytrusowych! Oprócz odrestaurowanej starej (30 lat?) pomarańczy (na zdjęciu; daje 30-50 kg owoców co zimy)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/KurMmUljosFMlbqfZB.jpg

        mamy cztery pięcioletnie drzewka obwieszone owocami tak, że gałęzie uginają się do ziemi: pomarańczę, mandarynkę, czerwony grejfrut i karłowata cytrynę, na której właśnie zaczęły żółknąć owoce:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/Qub0oKKa9ZIr3ZRlbB.jpg

        Rok temu posadziłam kumkwat, Tahitiańską lemonkę i australijską"finger lime" a w tym tygodniu wsadzę jeszcze jedną cytrynę, tym razem normalnej wielkości. Poza tym młode, jedno- dwuletnie drzewka: mango, dwa awokado, jaboticaba, granat, dwie jabłonki (karłowata i normalna), Davisons Plum, czarny bez a w planach morwa, macadamia, śliwka i babaco. Jeszcze pięc lat i nie nadążę z osiatkowywaniem tego towarzystwa przed possumami i wielkimi, owocożernymi nietoperzami - na szczęście owoce nie dojrzewają w tej samej porze roku ;o) Prawie wszystko rośnie tam, gdzie niegdyś był trawnik 600 mkw - pierwsze owocowe drzewka jakie posadziliśmy to były wspomniane przeze mnie pięcioletnie cytrusy i wyglądało to wtedy tak:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/9EZvQrilaDMhsWhyDB.jpg

        > Jak Stokrocia przytomnie zauwazyla, ja juz dawno wysnilam tropikalna roslinnosc w Sydney a Twój opis atakujacego ogrodu tez przypomnial mi historie rosliny miesozernej. Brrr,brrrr...

        Mam kilka roślin mięsożernych (rosiczki i muchołówki), ale są zbyt mikre, żeby mi mogły zagrozić ;o)

        > Za to zdjecia Rupiego skutecznie mi uniemozliwily zakupy króliczego miesa. Pomimo zachecajachy reklam :-)

        I bardzo dobrze ;o) No to masz jeszcze jedno zdjęcie, które już tu chyba kiedyś pokazywałam: Rupcio śpiący w pozycji naleśnika:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vB90qUazrha3AUCdSB.jpg

        > A mnie system wessal calkowicie, bo ni z gruchy ni z pietruchy poprosilam o podwójne obywatelstwo (dostalam, a jakze, wszk porzadna obywatelka ze mnie) i teraz latam zalatwiajac gozilion formalnosci. Po co mi to bylo???

        Dla własnej satysfakcji i poczucia zakorzenienia? W każdym razie gratulacje!

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • blues28 Re: Bluesie, owoców ciąg dalszy ;o) 05.03.13, 14:21
          No to przyznam sie szczerze: zazdraszczam Ci przeokrutnie Twojego ogrodu!!
          Bo nagle sobie wyobrazilam jak pachnie u Ciebie gdy kwitna drzewka pomaranczowe i cytrynowe.
          To zjawisko ma tu miejsce wiosna i np Córdoba, która ma duze zageszczenie drzew cytrynowych i pomaranczowych jest wrecz odurzajaca wiosna: W kwietniu specjalnie sie tam udam, zeby w tym cudownym zapachu zwyczajnie pospacerowac.
          A dom na wsi w miescie to moje marzenie, jak do tej pory niespelnione :-)
          Sciskam lapke Rupiego i jakos mnie nie bierze na konsumpcje jego wspólbraci :-)

    • jutka1 Poniedziałek, słońce :-))) 04.03.13, 09:36
      Słońce aż razi w oczy. 1C w tej chwili, ale ma dojść do 13. Jipppiii. :-)

      Dzień mam "roboczy", ale - odpukać - w miarę spokojny. Oprócz pracy: zabiegi przegubne, potem lunch w miłym towarzystwie u Włocha na rogu. Żeby więcej poniedziałków tak wyglądało... :-)))

      Tak sobie myślę, kurdebalans już marzec. :-O
      A dopiero co byłam w ŻD na święta i nowy rok.
      Jedyny pozytyw z tego, że czas szybko płynie to to, że wiosna szybko przyjdzie. :-))))

      I tym optymistycznym akcentem...
      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek, słońce :-))) 04.03.13, 12:33
        Tu tez slonce, zalatwilam juz dzisiaj wszystko co mialam zalatwic , teraz mam dolce far niente:)
    • jutka1 Wtorek 05.03.13, 08:43
      Trochę chmur, trochę słońca, ma być dziś 13C. No i tyszpiknie. :-)

      Wieczorem przychodzi do mnie Malaria na kolację, więc trochę dziś popichcę; poza tym dokończę sprzątanie papierzysk, wyślę następny formularz do FRadministracji, napiszę kilka maili zawodowych. Niby niewiele do zrobienia, ale dzień trochę "zaćkany".

      Wczoraj zrobiłam obchód balkonu. Wszystko ciągle zastygnięte zimowo... Aż zerknęłam na zdjęcia z poprzednich 2 lat, i rzeczywiście: ze 2-3 tygodnie do tyłu w porównaniu. A potem w wiadomościach podali, że zima w Paryżu była najdłuższa od 10 lat - i to wszystko wyjaśnia.

      Na jutro zaś zamówiłam firmę, żeby przyjechała i zrobiła mi wycenę czyszczenia (u mnie na miejscu) trzech sof i dywanu. Ciekawe, ile sobie zaśpiewają...

      No i kontynuuję rehabilitację przegubów. Strasznie wolno to idzie, i postępy są prawie niezauważalne gołym okiem. :-/

      Tyle pierduł z mojego życia codziennego. Miłego wtorku :-)))
      • blues28 Re: Wtorek 05.03.13, 08:48
        W odróznieniu od reszty Europy my mamy front deszczowy i potrwa conajmniej tydzien. Jest cieplo, a nawet bardzo bo +15 st. ale szaro i mokro.
        Obudzilam sie wielce niewyspana i jakas rozmelmana.
        Pózniej wyjde po warzywa, bo mam ochote na zupe jarzynowa. A potem zbieranie i wynoszenie rzeczy z kuchni, bo jutro przychodzi malarz. Blee.

        A Wam, milego wtorku!
      • luiza-w-ogrodzie Jak to już wtorek? Mam napisać zaliczenie na jutro 05.03.13, 09:16
        Jak to już wtorek? Mam napisać zaliczenie na jutro... siedziałam nad nim przez większość popołudnia i jeszcze zostało mi ze 20% plus doszlifowanie, zdjęcia i bibliografia. I właściwie powinnam napisać od razu drugie zaliczenie, bo przyszły tydzień będzie zajęty, jako że prowadzę warsztaty, mam zebrania i różne takie.

        Cieszcie się wiosną, odpoczywajcie, a ja wracam do moich podręczników i innych czytadeł. Przy okazji zauważylam że uczenie się czegoś co się lubi jest bardzo odmładzające :)

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/yqaRoenFo6tqVlpshB.jpg

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Jak gadać z królikami
        • maria421 Re: Jak to już wtorek? Mam napisać zaliczenie na 05.03.13, 09:29
          Juz wtorek, moja corka wlasnie sie zameldowala smsem z Palermo.
          Slonce swieci, jest piec stopni , na klombie w ogrodku zaczyna sie cos zielenic- to irysy wychodza z ziemi.
          Uczenie sie faktycznie odmladza, a na starosc (pardon, Luiza, wiem ze nie jestes stara) ma sie ten komfort, ze mozna sie uczyc tylko tego, co naprawde interesuje.

          Musza jechac do miasta, odebrac zakupiony w piatek plaszcz od krawca. Konieczne bylo skrocenie rekawow.

          Milego dnia!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 11:24
      pelne slonce i juz 10 stopni. tak trzymac, wiosno!! ide znowu na pare godzin "orac". i wietrzyc domek, bo po zimie nieiekawie pachnie. Wieczorem kolejne zebranie:(((( Az trzy w tym tygodniu. Trudno, przezyje. Zycze wszystkim duzo slonca: i tego atmosferycznego i w sercu!
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 13:54
        Wreszcie umylam samochod po calej zimie. Wiele ludzi wpadlo na ten sam pomysl, wiec czekalam chyba z pol godziny w kolejce do myjni. Potem pojechalam do miasta, a ze bylo juz poludnie a ja mialam tylko poranna kawe w zalodku, wiec pierwsze kroki skierowalam do baru sushi. Potem odebralam plaszcz od krawca, kupilam jeszcze pare pierdulek i wrocilam do domu.

        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 14:54
          Poszłam na zakupy, wysłałam formularz do FRadministracji, zjadłam lunch, zaraz zabiorę się za c.d. porządkowania, a potem przepełznę do kuchni.
          Jestem trochę zmęczona, spałam tylko 6 godzin - za krótko jak dla mnie.
          No nic to, dam radę. Najwyżej wcześniej pójdę spać i tyle. :-)
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 14:59
            Wpadlam w wiosenny szal i poszalalam troche w ogrodku, tzn. usunelam suche galezie z trawnika, troche starych lisci itp. Dobrze mi to zrobilo.
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 15:12
            A ja - NIC nie zrobiłam! I jest bosko. Słońce świeci, ptaki świergolą. Pies się tarza w plamie słońca wpadającego przez tarasowe drzwi. W dzisiejszych planach, nic nie robić ile wlezie, do oporu. Potem - iść spać :)

            Wczoraj odbyła się pewna kontynuacja mojej historii z oliwkami, mianowicie odium teraz padło na sympatyczną parę młodych ludzi. Otóż mieli jakieś tam kupony i też one nie weszły w system. Podchodziły kolejne osoby z personelu, memliły memliły i w końcu się okazało, że system łaskawie dopiero przyjął kupony gdy rozdzielono zakupy na pięć mniejszych transakcji. Absurdy się więc mnożą i obawiam się iż niedługo będzie tak jak za komuny w PEWEXIE - że jest towar, a Ty masz pieniądze. Ale kupić nie możesz, bo nie są to te pieniądze, które Ty masz tylko inne pieniądze. Czyli znowu coś z systemem nie tak :)
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 15:47
              Fajnie masz. :-) Mnie może w piątek się uda NIC nie robić cały dzień. :-)

              Z tym maniem środków płatniczych i niemaniem możliwości kupna, to te systemy mogą wykończyć, fakt. W niektórych miejscach nie przyjmują kart płatniczych na przykład. Pójdzie człek do takiej Biedronki, nakupi serów portugalskich, dobrego nabiału polskiego i innych tam, nastoi się w kolejce do kasy, a tam doopa, bo człowiek zapomniał, że w Biedronce tylko z gotówką. Bajbaj, zakupy. :-)
              • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 17:12
                No właśnie, a w innych miejscach, jest fenomen odwrotny - tylko kartą możesz płacić! Czytałam, że takie coś wprowadziły niektóre amerykańskie linie lotnicze. Najpierw zlikwidowali bezpłatne posiłki i napoje, wprowadzając w zamian możliwość zakupowania owych. Ale płacić możesz tylko kartą!

                Podobny incydent miałam kilka lat temu na Florydzie, gdzie koleżanka chciała zapłacić w Starbucks za kilka kaw banknotem 50-dolarowym. Na co obsługa jej pedziała, że kartą. Ma płacić kartą. Twierdząc iż wydać nie ma (rachunek był nie 2 czy 5 dolary, tylko około 30-stu). A to już dawno tak jest w USA, że gotówka wywołuje panikę jeśli jest to więcej niż 20 dolarów. Człowiek ze stówą jest traktowany jak wymachujący kałaszem - gangster i terroryst jeden! W tym konkretnym przypadku, to ja, poinformowałam obsługę, że albo przyjmują pieniądze albo policję wzywam. Bo odmowa przyjęcia oficjalnych środków płatniczych kraju - jest w USA przestępstwem. I jest to na dokładkę prawda. HAHAHA
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 19:11
                  A co powiecie na samoobslugowe kasy? Takie sie u nas pojawily w Ikei i w Metro. Dla mnie jest to bardzo smutna wizja swiata w ktorym automaty wypieraja ludzi. Nie chce, nie lubie i nie polubie.
                  • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 20:46
                    No to kolejna jest niedogodność. Bo jeśli przeszkolona obsługa sobie nie potrafi poradzić z "systemem" to co dopiero zostawiony na pastwę "systemu" klient.

                    Ja z tego korzystałam raz, w TESCO, i powiem Wam, o ile obsługiwane przez ludzi kasy były oblegane, to ten cały punkt samoobsługowy świecił pustkami. Ponieważ stał tam specjalny pan mogący pomóc, czyli przeszkolić klienta w obsłudze sklepu, no to się skusiłam. Jezuzmario... nigdy w życiu bym nie dała rady tego sama obsłużyć... Pan generalnie za mnie wszystko kasował, a było to okropnie upierdliwe, system się domagał podawania wagi przedmiotów które były nie na wagę i w ogóle - makabra. Wyszłam straumatyzowana i spocona jak mysz...
                  • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 05.03.13, 20:46
                    3x tak
                    zadnego biegania do polek, jaka jedt wlasciwa cena badz kod
                    zadnych dasow, zeby koncowke dac
                    najdrobniejszymi mozna placic i nikomu nic do tego rowniez


                    jedyny problem, jak ma sie jakies kupony rabatowe i trzeba na pancie czekac, by wklepala
                    • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 06.03.13, 09:37
                      Otóz ja tez korzystam z kas samoobslugowych. Zawsze jest pan/pani do pomocy w razie czego, a i kolejki prawie zadnej. Kasa automat czasami jest nerwowa, jesli polozysz w poblizu twoja torebke to tez ja próbuje wycenic, ale generalnie placi sie za zakupy sprawnie i wygodnie. Jak mam mniejsze zakupy do ide prosto do automatu.
                      • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 209 :-))) 06.03.13, 15:49
                        Ja na przykład lubię kupować bilety na pociąg w biletomatach. Bo też bez kolejki i bezproblemowo. Nie mówiąc już o tym jakie dogodne są biletomaty komunikacji miejskiej, a zwłaszcza jeśli są umieszczone w autobusie lub tramwaju a się akurat nie ma ani biletu ani drobnych (bo kierowcy trzeba dać drobne). Ale ten w TESCO był naprawdę okropny.

                        Myślę, że się to nam zmienia, i zaczynamy cenić kontakt z żywym człowiekiem. Bo ja na przykład nienawidziłam korzystać z banków i sobie dopiero otworzyłam bieżące konto kiedy wprowadzili obsługę telefoniczną. Nie trzeba było w ogonku stać! Skwaszonej gęby urzędniczki oglądać! No a już bankowość internetową sobie bardzo cenię.
    • luiza-w-ogrodzie Pierwsza środa szóstej pory roku 06.03.13, 08:36
      Uff, skończyłam i wysłałam pracę na zaliczenie - zrobiło się tego 12 stron. Zaczęłam już następną, do oddania w przyszłą środę - esej na temat mojego osobistego "ekological footprint". Kurczę, mam braki w polskim słownictwie, do tego polszczyzna się tak zanglicyzowała, ze sama już nie wiem jak wygląda fachowe słownictwo z dziedziny ekologii czy ogrodnictwa. Niedługo będę brzmiała jak Latarnik Sienkiewicza ;o)

      Mamy właśnie babie lato, czyli szóstą porę roku. To moja ulubiona wraz z następującą po niej jesienią. Żal było mi przesiedzieć dzisiejszy dzień za biurkiem, bo na dworze jest pięknie i słonecznie, 27 stopni, wydłużające sie cienie i tłuste pająki na sieciach porozpinanych wysoko między drzewami. Wydaje mi się że będziemy mieć wczesną zimę: kukułki odleciały już w połowie lutego (normalnie w połowie marca), kwitną jesienne tibuchiny (choc może to z powodu obfitych opadów?) a puszyste króliki ogrodowe linieją na potęgę, co powoduje że wyglądają jakby miały falbanki na zadkach ;o) Na zdjęciu Bobbeck na ogrodowej ścieżce w towarzystwie młodego magpie, którego chwilę później przegonił.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/f784dwjuRtypHhAL6B.jpg

      Jutro od rana ruszę w ogród, trzeba tę dżungle do końca przetrzebić, podwiązać pomidory, zebrać fasolę na łuskanie i suszenie. I ogarnąć dom, który jest zabarykadowany koszami z praniem do prasowania, książkami do nauki i pudłami do wyniesienia do organizacji charytatywnej. Jesienne porządki, jak to zawsze u mnie. A Was nosi już żeby zrobić wiosenne porządki? Wielkanoc za trzy tygodnie!

      Pozdrawiam słonecznie
      • maria421 Re: Pierwsza środa szóstej pory roku 06.03.13, 09:20
        Od rana przepiekne slonce i zaczelam juz wciagac letnie rzeczy do przewietrzenia, choc wiem, ze do lata jeszcze daleko, w tym tygodniu ma dojsc do plus 16, ale w przyszlym znow ma sie ochlodzic.

        Milego dnia.
        • blues28 Re: Pierwsza środa szóstej pory roku 06.03.13, 09:41
          Patrze na babie lato Luizy i przypominam sobie, ze jesien to moja ulubiona pora roku. Bogata w kolory i plody rolne. Bardzo mi sie podobaja polskie targowiska jesienia, tutaj niestety tego nie ma.
          A wracajac na pólkóle pólnocna to u mnie deszczowej pory ciag dalszy. Ospale i cieplo, no za cieplo nawet. Mysle, ze zielen buchnie po tym cieple i po deszczach. Bedzie ladnie.
          Dzis przychodzi pan malarz i to jest clou dnia. Nie widze inaczej.

          Ale, ale dla osób planujacych podróze, informuje, ze LOT bedzie mial od dzis do piatku agresywna promocje.
          wyborcza.biz/biznes/1,100896,13504065,LOT_walczy_o_pasazerow__cwierc_miliona_biletow_na.html#BoxBizTxt
          Moze sie komus przyda? Próbowalam zajrzec z ciekawosci, ale strona chyba oblezona, strasznie dlugo sie laduje, wiec dalam spokój. Ja co prawda bede sporo podrózowac, ale juz mam bukingi i glównie Lufthansa.

          Poza tym trzymam mocno kciuki za polskich alpinistów, którzy wczoraj zdobyli Broad Peak w Karakorum. To pierwsze wejscie zima na ten szczyt. Teraz musza zejsc do bazy. A to jest niestety trudniejsze i bardziej ryzykowne niz wejscie. Dwóch nocowalo/nocuje na wysokosci 7.900, dwóch zeszlo do obozu na 7.400. Zwyczajnie sie o nich boje.
          Nie rajcuja mnie extrema, ale góry wysokie maja nade mna tajemna moc.

          Przy okazji jednym okiem zauwazylam, ze zenujacy i zalosny serial w wykonaniu Lecha Walesy trwa :-( Jawna manifestacja bezsensu, glupoty i zlej woli :-(
          • maria421 Re: Pierwsza środa szóstej pory roku 06.03.13, 10:01
            Bluesie, pare dni temu napisalas:

            "Teoretycznie jest to katolicki kraj, ale w praktyce wplyw kosciola jest minimalny i niezauwazalny. I to mi pasuje"

            Najwyrazniej Walesie pasowaloby gdyby homoseksualisci w Polsce byli niezauwazalni, tylko ze on to wyrazil powiedzmy... malo elegancko, w swoim wlasnym stylu ktory kiedys przyprawial tlumaczy o siodme poty:)

            Ale ma do tego prawo tak samo jak np. pani Sroda ma prawo pisac cotygodniowe antyklerykalne felietony.

            No chyba ze wolnosc slowa oznacza jest tylko dla tych ktorzy mysla tak jak my sami?
Pełna wersja