O pierdułach -- Odc. 210 :-)))

06.03.13, 10:07
Otwarte :-)
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 06.03.13, 10:08
      Pierwsza środa szóstej pory roku
      luiza-w-ogrodzie 06.03.13, 08:36 Odpowiedz
      Uff, skończyłam i wysłałam pracę na zaliczenie - zrobiło się tego 12 stron. Zaczęłam już następną, do oddania w przyszłą środę - esej na temat mojego osobistego "ekological footprint". Kurczę, mam braki w polskim słownictwie, do tego polszczyzna się tak zanglicyzowała, ze sama już nie wiem jak wygląda fachowe słownictwo z dziedziny ekologii czy ogrodnictwa. Niedługo będę brzmiała jak Latarnik Sienkiewicza ;o)

      Mamy właśnie babie lato, czyli szóstą porę roku. To moja ulubiona wraz z następującą po niej jesienią. Żal było mi przesiedzieć dzisiejszy dzień za biurkiem, bo na dworze jest pięknie i słonecznie, 27 stopni, wydłużające sie cienie i tłuste pająki na sieciach porozpinanych wysoko między drzewami. Wydaje mi się że będziemy mieć wczesną zimę: kukułki odleciały już w połowie lutego (normalnie w połowie marca), kwitną jesienne tibuchiny (choc może to z powodu obfitych opadów?) a puszyste króliki ogrodowe linieją na potęgę, co powoduje że wyglądają jakby miały falbanki na zadkach ;o) Na zdjęciu Bobbeck na ogrodowej ścieżce w towarzystwie młodego magpie, którego chwilę później przegonił.

      fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/f784dwjuRtypHhAL6B.jpg

      Jutro od rana ruszę w ogród, trzeba tę dżungle do końca przetrzebić, podwiązać pomidory, zebrać fasolę na łuskanie i suszenie. I ogarnąć dom, który jest zabarykadowany koszami z praniem do prasowania, książkami do nauki i pudłami do wyniesienia do organizacji charytatywnej. Jesienne porządki, jak to zawsze u mnie. A Was nosi już żeby zrobić wiosenne porządki? Wielkanoc za trzy tygodnie!

      Pozdrawiam słonecznie
    • blues28 Walesa 06.03.13, 10:21
      Marysiu, zeby bylo jasne.
      Walesa nie musi lubic odmiennosci seksualnych. Ale, imputowac, ze inna orientacja seksualna to choroba, proponowac odgradzanie ich murami (tak, tak w Sejmie) ergo budowania gett dla gejów i lesbijek to szkodliwy stopin zidiocenia.
      I o tym mówie. Kazdego kto nazwie odmiennosc seksualna choroba i zaproponuje izolacje nazwe szkodliwym idiota. Zenujacym bvetonem.
      I z mojej strony tyle w tym temacie.
      • jutka1 Re: Walesa 06.03.13, 11:02
        Podpisuję się pod Bluesem.
        Pan LW tymi wypowiedziami stracił u mnie resztkę pozytywnego nastawienia, które jednak miałam do niego. A sądząc z komentarzy na świecie, w ogóle spadł z piedestału i zabrudził żeby nie powiedzieć zbrukał Pokojową Nagrodę Nobla.

        A pomysły ostatnich ławek i murów odgradzających jakąś grupę kojarzą mi się bardzo jednoznacznie. Wstyd, panie Wałęsa, wstyd.
        • blues28 Re: Walesa 06.03.13, 14:35
          Ja, na logike, staralam sie docenic jego osiagniecia. Ale nigdy nie mialam don sympatii.
          No, moze jak Danuska uruchomila publiczna pralnie brudów, to zrobilo mi sie go zal.
          No ale te ostatnie wystapienia... to nie sa poglady, to jest homofobia w ohydnej formie :-(
          • maria421 Re: Walesa 07.03.13, 09:57
            Dziewczyny, gdzie bylo wielkie oburzenie medialne na Walese kiedy nazwal Kaczynskiego durniem i powiedzial o Rydzyku ze malpie nie nalezy dawac brzytwy do reki?

            Oburzenia nie bylo, bo walil w tych w ktorych nalezy walic?

            Walesa jaki jest, kazdy widzi. Jak schamiona jest polska scena polityczna tez kazdy widzi.
            Tu sie bierze jedna wypowiedz, a raczej jedno zdanie z jednej wypowiedzi i bije sie piane "homofobia! homofobia!" nie zastanawiajac sie nad tym, ze Walesa nigdy przedtem gejow w Sejmie nie segregowal, ani nad tym, ze zadnych praw im nie chce odbierac.
            Dawniej homoseksualisci w Sejmie reprezentowali interesy wlasnej partii, teraz Biedron reprezentuje interesy mniejszosci GLBT, dlatego pewnie Walesa przyznaje mu miejsce takie jak ma np. mniejszosc niemiecka w Sejmie.
            • jutka1 Re: Walesa 07.03.13, 10:10
              maria421 napisała:

              > Dziewczyny, gdzie bylo wielkie oburzenie medialne na Walese kiedy nazwal Kaczyn
              > skiego durniem i powiedzial o Rydzyku ze malpie nie nalezy dawac brzytwy do rek
              > i?
              >
              > Oburzenia nie bylo, bo walil w tych w ktorych nalezy walic?
              *************
              Mario, jeśli nie widzisz różnicy, to nic na to nie poradzę. :-/

              > Walesa jaki jest, kazdy widzi. Jak schamiona jest polska scena polityczna tez k
              > azdy widzi.
              > Tu sie bierze jedna wypowiedz, a raczej jedno zdanie z jednej wypowiedzi i bije
              > sie piane "homofobia! homofobia!" nie zastanawiajac sie nad tym, ze Walesa nig
              > dy przedtem gejow w Sejmie nie segregowal, ani nad tym, ze zadnych praw im nie
              > chce odbierac.
              ************
              "Schamiona scena polityczna" nie jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.
              I TAK: homofobia, w najgorszym wydaniu. Segregacja w oślich ławkach czy "za murem" (cytując Wałęsę) kojarzy mi się bardzo jednoznacznie. :-(

              > Dawniej homoseksualisci w Sejmie reprezentowali interesy wlasnej partii, teraz
              > Biedron reprezentuje interesy mniejszosci GLBT, dlatego pewnie Walesa przyznaje
              > mu miejsce takie jak ma np. mniejszosc niemiecka w Sejmie.
              ***************
              Że co, przepraszam? Halo?
              Co za bzdury wypisujesz Marysiu, no doprawdy.
              :-///
              • blues28 Re: Walesa 07.03.13, 12:13
                Tez mnie troche dziwi, ze nie rozrózniasz tych rzeczy, Mario.
                Pomysl z gettem lawkowym dla posłów na Sejm PR to zniewaga i zaprzeczenie demokracji, o która w swoim czasie walczyl ten czlowiek. Getto oznacza wykluczenie. Obojetne, czy to getto dla Zydów, czy dla homoseksualistów.
                Prosciej nie potrafie ;-(
                • maria421 Re: Walesa 08.03.13, 09:59
                  Dziewczyny, ja tez nie poradze nic na to, ze Wy slowa Walesy bierzecie doslownie, ze nie widzicie kontekstu, ze nie zastanawiacie sie dlaczego akurat teraz taka wypowiedz padla.

                  Walesa dostal Nobla 30 lat temu, oczywiscie powinno sie wymagac zeby "Nobel oblige", ale tego sie powinno wymagac zawsze, a nie tylko wtedy kiedy Walesa wali niezgodnie z "postepowym mainstreamem".

                  • chris-joe Re: Walesa 10.03.13, 01:08
                    Kobita ma pogiete (nie)zdrowo. Jak LW.
                    Choroba zas LW, jak i olbrzymiej masy homofobow wyrazila sie swietnie w sformuowaniu LW, zeby ci geje tam "sobie robili swoje" czy cos w tym stylu. Dokladnie nie zacytuje, bo nie moge znalezc. To "robic swoje", oczywiscie sprowadza sie do dupy i kutasa, bo tylko przez ta dupe z kutasem homofoby o gejach sa w stanie myslec. Nie tam zakupy, praca, gotowanie, zycie towarzyskie, zaloby i cala reszta tego, co sklada sie na zycie, tylko ta dupa i kutas, kutas i dupa, dupa, dupa, kutas, kutas, dupa i kutas, kutas i dupa. Nie dziwi wiec, ze taki cykl myslowy w koncu z mozgu robi szczuchy. Tez pewnie nie potrafilbym normalnie spojrzec na heteryka, jesli on by mi sie tylko z mineta kojarzyl- geba i cipka, cipka i geba, geba w cipie, cipa w gebie, i tak w kolko. Ze cale zycie heteryka, cala jego osobowosc, byt jego i tego bytu sens, to ta cipka w gebie. Jesusmaryandjoseph! I na to wlasnie cierpi LW & Co.
                    • maria421 Re: Walesa 10.03.13, 10:08
                      Chris, prosze Cie, tylko mi z "homofobia" nie wyjezdzaj , bo to mi sie kojarzy z systemami w ktorych kazdy musial kochac Wodza i Jedyny Sluszny System, a dysydentow sie do psychiatryka odsylalo.
                      Nie ma takiej mocy (i dobrze!) ktora by sprawila ze wszyscy czuja i mysla jednakowo. Kazdy ma prawo lubic czy nie lubic tego kogo chce. Problem tylko z tym jak ludzie przetwarzaja te swoje uczucia, na ile nad nimi panuja. Walesa nad swoim jezykiem nie panuje, ale o tym juz od dawna wiadomo, czy nie?
                      • ewa553 Re: Walesa 10.03.13, 10:31
                        ciesze sie, ze minely czasy kiedy kazde jego slowo bylo tlumaczone i przekazywane, bo nie musze sie juz za niego wstydzic. On niestety uwierzyl w to, ze ma cos do powiedzenia.
                    • iwannabesedated Re: Walesa 11.03.13, 14:32
                      Kris, nie chcąc Ci sikać na paradę, ale fiksacja genitalna reprezentowana przez podobnych LW&co, nie dotyczy wyłącznie gejów. Tak samo sprowadza się kobity do chodzących macic i inkubatorów - w żywe oczy zresztą takie prawdy są głoszone, już bez zbędnego owijana w bawełniane (a może jest to zwykły paździerz) włókno :((( W oczach KaKa zaś, związek kobity i mężczyzny to się sprowadza to pomiarów śluzu palcem w celu przyspieszenia prokreacji. Sorki, że tak graficznie. Dziwny więc świat wg. tej wyżej wymienionej kompanii wygląda więc tak, że po jednej stronie muru geje "robią swoje" (co byłeś łaskaw opisać), a z drugiej heteryckie pary z kościelnym glejtem też "robią swoje" (czyli to co ja opisałam. I cuzamen do kupy, taka kosmogonia przyprawia o mdłości.
                      • luiza-w-ogrodzie Re: Walesa 12.03.13, 01:25
                        iwannabesedated napisała:

                        > Kris, nie chcąc Ci sikać na paradę, ale fiksacja genitalna reprezentowana przez
                        > podobnych LW&co, nie dotyczy wyłącznie gejów. Tak samo sprowadza się kobity do
                        > chodzących macic i inkubatorów - w żywe oczy zresztą takie prawdy są głoszone,
                        > już bez zbędnego owijana w bawełniane (a może jest to zwykły paździerz) włókno
                        > :((( W oczach KaKa zaś, związek kobity i mężczyzny to się sprowadza to pomiaró
                        > w śluzu palcem w celu przyspieszenia prokreacji. Sorki, że tak graficznie. Dziw
                        > ny więc świat wg. tej wyżej wymienionej kompanii wygląda więc tak, że po jednej
                        > stronie muru geje "robią swoje" (co byłeś łaskaw opisać), a z drugiej heteryck
                        > ie pary z kościelnym glejtem też "robią swoje" (czyli to co ja opisałam. I cuza
                        > men do kupy, taka kosmogonia przyprawia o mdłości.

                        Nic dodać, nic ująć. Można tylko zilustrować:

                        https://sphotos-b.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/482210_277032979095939_1145892927_n.jpg

                        Luiza-w-Ogrodzie
                        Forum AUSTRALIA
                        • blues28 Re: Walesa 12.03.13, 08:56
                          Cudne :-)) Rysunek i rodzaj dowcipu troche przypomina mi Mleczke :-)
                          • maria421 Re: Walesa- off topic 12.03.13, 09:47
                            Jak to fajnie, ze czlowiek w koncu wie co ma go smieszyc, a co nie.
                            Smiejesz sie z kabaretu Gizy- jestes antychryst; nie smiejesz sie- jestes pozbawiony humoru fanatyk, katol, beton i konserwa.

                            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13541274,PiS_skarzy_za_skecz_z_papiezem__Satyrycy___Prawica.html#Cuk
                            Ludzieee, ja sie chce smiac z tego co mnie smieszy, a nie z tego z czego wypada/nie wypada sie smiac !!!
                            • iwannabesedated Re: Walesa- off topic 12.03.13, 14:31
                              No to dlaczego się na litość boską nie śmiejesz tylko jojczysz? Ja się ostatnio obśmiałam z kompletnie niepoprawnego politycznie dowcipu o Biedroniu. Bo mnie rozśmieszył. Jak musisz mieć glejt z pieczątką zezwalający Ci się śmiać, no to ja nie wiem. Ja bym Ci taki glejt dała, ale nie mam pieczątki. Ale Xurek chyba ma. Albo Pyton.
    • jutka1 Środa 06.03.13, 10:57
      Jest ciepło (relatywnie) - 9C. Pochmurno. Ma dojść do 14C, zapowiadają deszcz.
      Plany na dziś takie, jak pisałam wczoraj: zabiegi, potem pan od czyszczenia sof i dywanów, poza tym trochę pracy, trochę czytania. Zwykły dzień, nic takiego. :-)

      Miłej środy wszystkim życzę :-)
      • blues28 Re: Środa 06.03.13, 14:46
        Pan malarz poszedl na obiad. Za godzinke wróci i bedzie kontynuowal, a potem ja bede kontynuowala.
        Jest mi bardzo smutno z powodu zaginiecia dwóch himalaistów. Mam nadzieje, ze stanie sie cud i sie odnajda, ale boje sie :-((
        Niechcacy zjechala mi myszka na komentarze pod artykulem a tam "po co lezli", "zajmuja opinie publiczna", "beda koszty ratowania"...
        No, nie kazdy musi lubiec, ale po co to wyzlosliwianie sie i to w takich okolicznosciach?
    • iwannabesedated ... o psiakrew! 06.03.13, 15:51
      W ferworze czytania, popełniłam post w zamkniętym już Pierdulonie. Kopiuję posta, odnosił się do wpisów apropos automatycznej obsługi:

      Ja na przykład lubię kupować bilety na pociąg w biletomatach. Bo też bez kolejki i bezproblemowo. Nie mówiąc już o tym jakie dogodne są biletomaty komunikacji miejskiej, a zwłaszcza jeśli są umieszczone w autobusie lub tramwaju a się akurat nie ma ani biletu ani drobnych (bo kierowcy trzeba dać drobne). Ale ten w TESCO był naprawdę okropny.

      Myślę, że się to nam zmienia, i zaczynamy cenić kontakt z żywym człowiekiem. Bo ja na przykład nienawidziłam korzystać z banków i sobie dopiero otworzyłam bieżące konto kiedy wprowadzili obsługę telefoniczną. Nie trzeba było w ogonku stać! Skwaszonej gęby urzędniczki oglądać! No a już bankowość internetową sobie bardzo cenię.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 17:06
      okolice 2 stopni, szaro i wilgotnawo
      ptaszki poswiergiwuja sobie smetnie


      sluchajcie mili moi, czy wy tez miewacie telefony od anonimusa, czyli pewnie jakies skypowe, gdzie pytaja " jak ise masz ciociu, wujku itp i rozlaczaja sie przy pytaniu o blizsze dane?

      srednio co miesiac mi sie takie cusie zdarzaja :)
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 17:45
        A skąd mają Wasz numer telefonu?
        Czy skypem dzwonią?
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 17:57
          nie mam pojecia skad, zawsze sie pojawia na caller ID anonymus
          numeru nie mam zastrzezonegoi po kilku latach mieszkania tu jestem pewna, ze krazy na jakis listach - wiem ze np bell rozpuscil moje dane, bo w pierwszym rachunku pojawil sie blad w nazwisku i ten sam blad byl powielany w ulotkach z roznych bankow

          rozne osoby dzwonia, w rozym wieku, obu plci, podaja rozne imiona - jakos sie zlozylo ,ze nigdy do tej pory nie bylo to imiekogos z rodziny :)

          mlody tez kilka takich telefonow odebral - wmawiali mu, ze razem wodke w PL pili :)
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 18:04
            Czekaj, czekaj, to oni po polsku gadają???

            Przekręt "na ciocię/na babcię", pożycz pieniądze bo mnie okradli etc.
            Następnym razem nie dopytuj, kto to, tylko udawaj, że wierzysz - dowiesz się o co chodzi. :-)))
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 18:06
              po polsku, piekna plynna mowa

              tez dzis, po rozmowie, sobie postanowilam, ze sie zgram i bede ciagnac za jezyk :)
              • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 18:19
                Rose, Jutka ma racje. Mnie sie zdarzylo raz i o maly wlos nie dalam sie nabrac. Niby ratowac „siostrzenca” z opresji, finansowej of course. Ani glos ani osobowosc nie pasowaly, ale popadlam w stresa.
                Fakt, ze bylam w bardzo zlym stanie zdrowotnym a psychicznie jeszcze gorzej, i o maly figiel a juz bym leciala z forsa.
                • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 18:48
                  Kan chyba też wspominał o takiej próbie "na siostrzeńca". Dziwne zaś, że tak często dzwonią do Was. Pewnie przez jakąś popularną wyszukiwarkę osób jesteście namierzalni, i być może nazwisko jest polskobrzmiące.
                  • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 19:30
                    konczace sie na -ska :-)
                    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 19:57
                      No to następnym razem radzę krzyknąć radośnie "Jonaszek! To Ty??? Jak Halinka i dzieci?" po czym po uzyskaniu skwapliwej odpowiedzi, wrzasnąć "to kiedy mi oddasz moje 30 tysięcy??" :)))
                      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 06.03.13, 20:03
                        Dokładnie tak, Stokrotko! HAHAHAHAHA :-)))))))
                      • roseanne you made my day :-) ntx 06.03.13, 20:12

                        • chris-joe Re: you made my day :-) ntx 10.03.13, 01:20
                          Zaiste, rada wanny jakby bog sam przemowil :)) I chyba rzeczywiscie wszystko przez te polskie nazwiska. Bo ja z moim zdecydowanie nie-polskim mam swiety spokoj.
                      • luiza-w-ogrodzie Naciąganie na "Ciociu, mam raka!" 11.03.13, 00:54
                        iwannabesedated napisała:

                        > No to następnym razem radzę krzyknąć radośnie "Jonaszek! To Ty??? Jak Halinka i dzieci?" po czym po uzyskaniu skwapliwej odpowiedzi, wrzasnąć "to kiedy mi oddasz moje 30 tysięcy??" :)))

                        Stokrociu, jesteś genialna! U nas też próbują oszustw "na ciocię" oraz "na matke chrzestną". Kilka miesięcy temu ktoś wykonał taki telefon do przyjaciółki (popularne polskie nazwisko). Biedak miał raka i nie chciał o tym powiedzieć rodzinie i właśnie go na drugi dzień biorą na operację w Anglii i potrzebuje pieniądze... trzeba je przelać zaraz a jeśli ciocia ma wątpliwości, to proszę, tu jest telefon do lekarza. Pan odpowiadający (tym razem po angielsku) pod owym telefonem potwierdził obcej osobie - bez żadnych pytań o identyfikację - szczegóły diagnozy i sumę do zapłacenia. Przyjaciółka zadzwoniła do mnie cała roztrzęsiona, wyprostowałam ją i poczekała na następny telefon od "chrześniaka". W rozmowie powiedziała mu że mu nic nie da, on jej na to "Ty kurwo!", ona "Ty chuju!" i tak sie skończyło.

                        Luiza-w-Ogrodzie
                        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                        Jak gadać z królikami
                        • jutka1 Re: Naciąganie na "Ciociu, mam raka!" 11.03.13, 09:42
                          Hehehehe, dobre, dobre! :-)))
    • jutka1 Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 09:32
      Ciepło, szaro i deszczowo. Przedwiośnie.
      Mam dzisiaj kilka rzeczy administracyjnych do załatwienia, a poza tym luz.
      Chyba zaczyna się sezon alergiczny, bo kicham na potęgę.
      A jutro już piątek...

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 09:58
        Nie deszczowo ale tez szaro, slonce sie schowalo, a poza tym temperatura ma znow spasc. Na prawdziwa wiosne jeszcze poczekamy.
        • blues28 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 12:15
          U mnie tez szaro i deszczowo i cieplo. Jakarandy na przydomowym skwerku maja juz pierwsze kwiatki. Leko rózowy obloczek. Kos siedzacy na dachu zanosi sie trelami z calych, ptasich sil :-) jak milo tego sluchac! Z nieba ciurka ale jest cieplo i bardzo lagodnie.
          Od dzisiaj zaczelam maraon przegladu technicznego mojej osoby. Codziennie, absolutnie codziennie przez 9 dni bede miala jakies randez-vous z La Paz. Jutro bardzo niemile, inwazyjne i skoro swit o suchym pysku. No, ale trzeba.
          I tak przez ponad tydzien, raz latwiej, raz upierdliwiej.
          A o dwóch himalaistach zadnych wiesci :-((((
          • iwannabesedated Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 14:59
            U mnie także, po kilku dniach przyjemnego słoneczka, jest dość pochmurno. Na jutro zapowiadają natomiast nawrót zimy - śnieg i takie tam. No zobaczy się.

            Obawiam się Bluesie, że raczej o himalaistach nie usłyszymy dobrych wieści. Zastanowiłam się nad tym co wczoraj napisałaś, o złośliwych komentarzach pod artykułem. Generalnie, to takie komentarze się właściwie pod każdym artykułem spotyka, i myślę że dla wielu osób internet jest po prostu miejscem gdzie można trochę jadu popuścić z siebie anonimowo. Kiedyś się wyżywali na żywo w autobusach i tramwajach oraz w kolejkach - no a teraz jest internet. Natomiast już konkretnie odnośnie himalaistów, to sądzę, że ludzie im po prostu zazdroszczą. Pasji, odwagi, realizowania swoich marzeń. No i jak się coś złego wydarza takim pasjonatom, to przynajmniej mogą się ludzie pocieszyć, że właśnie lepiej siedzieć w domu i prukać w kanapę, bo się przynajmniej jest bezpiecznym.

            Kiedyś ludzie mieli realne bariery w realizowaniu swoich marzeń i byli w pewnym sensie skazani na nudny i bezsensowny los bo powiedzmy byli w Egipcie niewolnikiem, lub w Europie pańszczyźnianym chłopem analfabetą, albo była komuna i nie dawała paszportów. Więc niejako było uzasadnienie w sile wyższej. Zaś teraz coraz bardziej jest ewidentne, że brak chęci po prostu a nie warunki zewnętrzne człowiekowi realizowanie swoich dzikich chuci życiowych uniemożliwiają. Owszem, ludzie rozpaczliwie jeszcze usiłują uzasadnić ponure tkwienie w swoich tak zwanych życiach (hahaha!) nudnych i nie dających satysfakcji, tym że coś muszą, na przykład pieniądze zarobić, rodzinę utrzymać, kredyt płacić, ale coraz mniej jest to wszystko nawet dla nich samych wiarygodne. Coraz bardziej widać, że zależy to tak naprawdę od samego człowieka, co ze swym życiem wyczynia. Po internecie krąży taki filmik, gdzie facet mówi, iż lepiej przeżyć nawet krótkie życie robiąc co się lubi, niż długie życie bezsensownie. Sądzę, iż obecnie panuje plaga długich bezsensownych żyć. Takie oto mam przemyślenia gapiąc się w okno na dzień pochmurny.
            • blues28 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 16:45
              A to swinto prawdo jest, Stokrociu. Jakos duzo tej frustracji, bo faktycznie wszystkie artukuly sa oblozone wpisami przeróznej masci. I jakas straszliwa potrzeba komentowania istnieje. Zupelnie jakby ludziom knebel z geby zdjeli i ci ludzie musieli, ale to musieli teraz, zaraz, juz wypowiedziec sie, nawet jesli nie maja pojecia o temacie. Albo wtedy tym bardziej!

              Mysle, ze Matka Natura wyposazyla nas w pragnienie eksploracji, poznania, przekraczania granic, takze granic wlasnej slabosci. Nie wszystkich, ale spora grupe. Calkiem spora grupa homo sapiens to pasjonaci. I to wlasnie dzieki tej grupie zlezlismy z drzewa, doszlismy tu gdzie jestesmy, mozemy sledzic czyjes poczynania w internecie i nawet wypowiadac sie na ten temat.
              A jak ktos chce siedziec na kanapie, to niech siedzi. Tylko po co do tego dorabiac ideologie jedynie slusznego wyboru? Czemu tak trudno zastosowac owe: zyj i daj zyc innym?
              • iwannabesedated Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 17:40
                W rzeczy samej Bluesie, ta plaga wypowiadania się jest. Wypowiadają się wszyscy na wszystkie tematy, a my byliśmy przyzwyczajeni, że ma prawo się publicznie wypowiadać jakaś garstka ludzi. Teraz się wypowiadają wszyscy, i wiecie co? Wydaje mi się, że nie widzę wielkiej różnicy między wypowiedziami osób "z gminu" a tymi na świeczniku. W obu przypadkach pojawiają się zarówno wypowiedzi światłe i wyważone, jak i wstrząsająco durne.

                Odnośnie pasji i wyborów, to gdzieś tutaj się ludzie dali zrobić w balona. W sensie takim, że jest jakiś kult dalekich podróży i w ogóle, specyficznie rozumianej "samorealizacji". Kupa jest artykułów gloryfikujących ludzi, którzy rzucili "to wszystko" w diabły, wyrwali się z okowów zwyczajnego życia, organizacji, korporacji i poszli się realizować. Kupili w górach stary dom, i zaczęli hodować barany. Pojechali do (no gdzieżby indziej) Indii i tam znaleźli sens życia. Zaczęli malować, śpiewać, tańczyć, robić wycinanki i się zrealizowali. Mało naprawdę jest akceptacji takiego pomysłu na życie, żeby chodzić do zwyczajnej pracy, wracać do zwyczajnego domu i sobie tam być w ulubiony sposób. Na przykład oglądając telewizję. Niby to jest właśnie to co większość robi, ale nie wypada mówić, że tego się chce. Nawet przed sobą się nie wypada przyznać do tego. Ludzie więc fabrykują sobie różne "gdybym tobym" a potem ich szlag trafia, że tego nie mają. Fabrykują też sobie różne uzasadnienia dlaczego nie mają (brak kasy, brak czasu, żona, mąż, dzieci, kredyt, pies kot, a dla zdesperowanych nawet paprotka w doniczce wymagająca codziennego podlewania, aha, no jeszcze potrzeba pilnowania domu przed napaścią bandytów, lub zalaniem przez sąsiada:))) i się na te uzasadnienia też wkurwiają. Niedawno na fejsie krążyła śmieszna historyjka, mianowicie że potrzeba pójścia do klozetu obrazuje prawdziwą ludzką motywację. No bo czy ktoś słyszał kiedyś aby ktoś się zerżnął w gacie z powodu braku kasy na toaletę, braku czasu na pójście do toalety, nieestetyczny wygląd toalety, lub z powodu odłożenia pomysłu pójścia do toalety na później? Ano nie, jak człek CHCE do kibla, to człek do kibla pójdzie. I absolutnie NIC mu w tym nie przeszkodzi :)
                • blues28 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 17:59
                  Jakie tam pójdzie! Jak trza to poleci w podskokach, rozpychajac sie lokciami :-))))))))))
                  You made my day, tak jak wczoraj dla Rose :-))

                  Nie gloryfikuje wielkich pasji ale tez i nie staram sie zrównac ich z moja kanapa.
                  Mnie góry fascynuja od zawsze, ale nigdy nie mialam dosc odwagi zeby spróbowac wspinaczki. To choc sobie z kanapy popatrze, ksiazki poczytam i podumam.
                • jutka1 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 18:14
                  Coś w tym jest, 100Krotko. A może to po prostu następna moda, jak juz byly mody na to tamto i owanto?
                  W której to świętej księdze jest napisane, że każdy musi czerpać przyjemność z tego samego? Że każdy ma być podróżnikiem, poszukiwaczem skarbów odważnym i śmiałym? Że każdy ma być ekscentryczny, interesujący, elokwentny, a najlepiej jeszcze do tego piękny i zawsze młody?
                  Ja tam lubię swoją kanapę, lubię nic nie robić, lubię swoją robotę którą mogę robić w pidżamie albo w Max Marze do mojego wyboru; lubię seriale i filmy w telewizji, i lubię swoje samotnictwo tak samo jak lubię ludzi, których lubię. :-) Lubię pójść na miasto, do muzeum, na koncert czy imprezę, ale lubię też po prostu pomościć się w domu. Nie uprawiam nurkowania, wspinaczek, wakacji na pustyni ani wypraw między plemiona.
                  Jestem nudna. :-)))))))))

                  I tyszpiknie. Ejment. :-))))))))))))
                  • iwannabesedated Re: Czwartek, szaro, deszczowo 07.03.13, 23:35
                    Hehehe, do usług.... :) Ja bym jeszcze dodała, że nie tylko w podskokach ale jeszcze się przez ścianę przebije - jak zajdzie potrzeba :)))

                    Tak, pasje i pasjonaci są frapujący. Często sobie myślę, i się zastanawiam, jak to jest tak się w całości oddać jakiemuś swemu kompletnemu oszołomstwu. I jasne, że nie ma porównania z jakąkolwiek kanapą :) Myślę zaś, że wiele bałaganu ludziom w głowach wprowadziło owo pojęcie samorealizacji. Ludzie się nad tym zaczęli zastanawiać, i jakieś pokraczności im wychodzą. Podam przykład.

                    Od chyba 10 lat uprawiam coś noszące nazwę tańca 5 Rytmów. Chodzi tam o to, że każdy ma wewnątrz siebie jakiś unikalny taniec, i po prostu trzeba pozwolić mu się wydobyć i sobą zatańczyć. Nie ma więc jednego dobrego sposobu, a właściwie każdy sposób tańczenia jest dobry, no jedynie niektórzy nauczyciele proszą aby się nie bić i nie rozbierać do naga. I nagle, po tych 10 latach tańczenia, poszłam ja na zajęcia z taką nową instruktorką. I ta instruktorka ciągle gadała "uwaga, to nie jest rytm taki a taki, tutaj tańczymy taki", "zwróćcie uwagę na tempo, to może brzmieć jak tamto owo tempo ale jest to owamtotamto" i tak czas jakiś i w końcu wiecie co? Ja przestałam móc tańczyć to, bo mi się nogi, rytmy i wszystko poplątało i pojawiła się pewność - że ja tego tańczyć nie umiem! HAHAHA!

                    Tak samo z tą samorealizacją - ludzie sobie żyli, robili ze swoim życiem jak uważają, część była zadowolona nawet, a może nawet większa część była niż nie była. No ale zaczęli myśleć nad tym, zastanawiać się, patrzeć oczywiście co inni robią których telewizor pokazuje. I się nagle okazało, że nikt się nie realizuje już w powiedzmy byciu tym kim jest, i raczej by wolał być jakimś innym kimś. Dodą. Czycoś.

                    Niedawno rozmawiałam z kolegą odnośnie co to jest marzenie. A co to jest plan. Moim zdaniem realizacja marzenia zawiera w sobie element "łutu szczęścia". Na przykład marzę o domu na wsi, i nagle wygrywam w totka, odziedziczam, ktoś mi składa super atrakcyjną ofertę, i moje marzenie się spełnia. Natomiast jeśli pragnę mieć dom i robię plan, czyli odkładam pieniądze, odmawiam sobie tego i owego, postanawiam się w dom wżenić i sobie biorę żonę z takim domem, zatrudniam się i biorę w banku kredyt, no to nie jest spełnianie marzenia, tylko realizacja planu. Myślę więc także, że się ludziom mięsza obecnie marzenie z planem, czyli postępują z pomysłem jak z marzeniem, a oczekują że się spełni jak plan.

                    Kolejna jeszcze moja myśl nieuczesana, to chwała bogu, że wszystkie nasze marzenia czy nawet plany się nie realizują, pisałam już chyba tutaj to, bo niektóre są doprawdy durne.

                    Co do hipotetycznej nudności Pyta, to tia tia. Nudna, a ja mam cukier w kostkach i wodę w kolanie. Oraz w klozecie ...
                    • jutka1 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 08.03.13, 09:21
                      iwannabesedated napisała:

                      > Hehehe, do usług.... :) Ja bym jeszcze dodała, że nie tylko w podskokach ale je
                      > szcze się przez ścianę przebije - jak zajdzie potrzeba :)))
                      **************
                      :-) Dodam tylko, że najwyższy stopień klozetowego zdesperowania to nie przepychanie się łokciami czy ścian przebijanie. Najwyższy stopień desperacji to jak homo sapiens (i nie tylko) musi, możliwości ani ścian do przebijania nie ma, i wtedy po prostu robi w gacie tak jak stoi czy siedzi. Hahahaha. :-))) TO jest dopiero parabola! :-D

                      > Często sobie myślę, i się zastanawiam, jak
                      > to jest tak się w całości oddać jakiemuś swemu kompletnemu oszołomstwu. I jasne,
                      > że nie ma porównania z jakąkolwiek kanapą :) Myślę zaś, że wiele bałaganu
                      > ludziom w głowach wprowadziło owo pojęcie samorealizacji. Ludzie się nad tym
                      > zaczęli zastanawiać, i jakieś pokraczności im wychodzą.
                      *************
                      Mnie się wydaje, że problem może też tkwić w tym, że ludziom namącono, czym może być taka samorealizacja. Bo przecież nie siedzeniem na kanapie, słuchaniem radia i patrzeniem za okno, podłubując sobie w nosie od niechcenia. I naopowiadano historii, jak to iksiński rzucił w pisdu dotychczasowe życie i wyjechał autostopem przez Saharę, a igrekowska z kolei poleciała do aszramu. I tak się zakodowało, że samorealizacja MUSI być dramatycznie i diametralnie różna od dotychczasowego życia. I dlaczego wśród artykułów, reportaży i peanów na cześć samorealizacji nie ma historii ludzi, którzy lubią swoja pracę, swoją codzienność, i swój mały świat?

                      > Kolejna jeszcze moja myśl nieuczesana, to chwała bogu, że wszystkie nasze marzenia
                      > czy nawet plany się nie realizują, pisałam już chyba tutaj to, bo niektóre
                      > są doprawdy durne.
                      ************
                      Jak mówi stare, mądre przysłowie: "Uważaj, czego sobie życzysz, bo może Ci zostać spełnione". :-))))
                      • blues28 Re: Czwartek, szaro, deszczowo 08.03.13, 12:01
                        Trzymajac sie klozetu i hardkoru opisanego przez Jutke, skojarzylam wpis Basi o Rzymie, lato, turysci w jasnych spodniach i bidna pani, która nigdzie nie zdarzyla. Przeciez to trauma!! Niby nic w porównaniu do wiecznosci, ale serdecznie sobie NIE zycze poznania tego typu doznan :-)

                        Wiecie, ja nie wiem czy to teraz akurat tak jest z ta samorealizacja. Napewno zmiana warunków zycia w pierwszym swiecie ulatwia samorealizacje (Stokroc juz o tym mówila wczoraj) a trzeci swiat ma wciaz pilniejsze sprawy na glowie niz samorealizacja. Piramida Maslowa i coraz szersza grupa, która ma dostep do wierzcholka piramidy.
                        Bo tendencje, trendy i mody istnialy zawsze. Takze te dotyczace stylów zycia.
                        Mozna szukac sensu istnienia medytujac w Indiach, mozna ciepnac wyscig szczurów i zajac sie pasaniem baranów, ale podejrzewam, ze miazdzaca wiekszosc pragnie/marzy o stabilizacji, solidnym dachu nad glowa, stabilnej pracy, bezpieczenstwie finansowym i udanym zyciu osobistym czy to rodzinnym czy nie. Tylko ze te Indie i barany sa bardziej widoczne na tle, choc stanowia maly procent ogólu.
                        Wiecie, niedawno przeczytalam o rosnacej w USA modzie na prepping. Czyli gotowosc na koniec swiata. A wiec domy (raczej na uboczu) z hermetycznie zamykanymi drzwiami i oknami, bunkry nuklearne w ogrodzie, zapasy trwalej zywnosci na 15 lat, arsenal zbrojny kompletny i, koniecznie, dziatwa od malego przyuczona do obslugi AK-47.
                        Nie mam nic przeciwko, niech ludziska se maja bunkry i zapasy, ale dzieciarnia przywykla do uzywania kalachów budzi mój gwaltowny sprzeciw i niepokój.
    • jutka1 TGIF :-))) 08.03.13, 09:07
      Piątek, ciepło - do 14C dzisiaj - i deszczowo. Pachnie wiosną. :-) Niestety, od poniedziałku ma się ochłodzić do dwóch stopni maks i minus dwóch minimum, i jakiś śnieg zapowiadają. Ehem. Pocieszam się, że jak pięć lat temu, przed przeprowadzką jeszcze, odwiedzałam Paryż pod koniec marca, to było zimno i śnieg padał. Bez paniki więc. :-)

      Patrzę wstecz trzecim okiem ;-) i widzę dobry tydzień. Ilość wypchniętych rzeczy taka jak trzeba, tempo takie jak lubię, dobry balans między pracą i nie-pracą. Fajnie. Więcej takich poproszę.

      Kończę dziś tydzień pracujący odhaczeniem dwóch pozostałości z listy do zrobienia, jeszcze kilka maili i skajporencji (cycat) i będę mogła z czystym sumieniem zacząć niepracujący weekend. Jipppiii. :-)

      Miłego piątku :-)
      • maria421 Dzien Kobiet:) 08.03.13, 09:50
        Z tej okazji ide wieczorem na babska pizze z plotkami :)

        Pogoda byle jaka.
        • blues28 Re: Dzien Kobiet:) 08.03.13, 12:08
          Pacz pani, zapomnialam o tym swiecie :-) Pamietam jak bylo swietowane za komuny :-) Moja siostrzyca to nawet musial pokwitowac w kadrach odbiór serwetki wreczonej jej w ramach prezentu 8 marcowego :-) Rajstopy tez dostala :-)))

          Deszczowej pogody ciag dalszy. Dzis wstalam przed switem i o suchym pysku udalam sie do La Paz. Nie lubie wszelkich odmian TACów, PET-TACów i innych, kontrastów doustnych i dozylnych, ale ponoc sa niezbedne. Jakos, przy tych badaniach, zawsze przychodzi mi na mysl kruchosc istoty ludzkiej.

          W drodze powrotnej wstapilam na tutejszy targ. Nic to nie ma wspólnego z polskimi rynkami/targowiskami. To po prostu stoiska z towarem nabytym na hurtowej gieldzie: owoce, warzywa, mieso, ryby, drób....
          Nabylam ryby i kurczaka co to niby chodzil po trawie. Wyszlo mi dwa razy drozej niz w moim supermarkiecie a on tani nie jest. Dzis zapodam sobie rybe i zobacze czy warta tej ceny która za nia zaplacilam.
          • iwannabesedated Re: Dzien Kobiet:) 08.03.13, 15:42
            Tia, a tutaj niestety prószy drobniutki śnieżek. Na dodatek pies mi się przeżarł, chodził i jęczał całą noc i w końcu nad ranem ozdobił podłogę. A jak mi się udało przysnąć, to mi się przyśnił były mąż.... yuck... szczegóły (bo jednak śmieszne) na Snulum podam. No ale proszęż Was...

            Wracając zaś do tematu samorealizacji, to wiele lat temu oglądałam w tvp zrobiony w schyłkowej komunie program w formie kilku poglądowych filmików psychologicznych. Bohaterką była pani Jola, myszowata księgowa w średnim wieku. Pani Jola czując się jakoś niezrealizowana w życiu poszła zatem do psychologa. Wraz z psychologiem odnalazła swoje dawne marzenie aby się nauczyć włoskiego i cieszyć włoską kulturą w oryginale (wtedy jeszcze się nie podróżowało). Przy pomocy psychologa Pani Jola pokonała opory własne, oraz opór rodziny i znajomych i zapisała się na kurs. Pokazane było zabawnie, jak właśnie siostra gnębi Panią Jolę i się naśmiewa, truje, że głupota, że strata pieniędzy, i takie tam. Potem jest fast forward, gdzie Pani Jola uczestniczy w grupie dyskusyjnej gdzie po włosku omawia oglądany dopiero w oryginale włoski film (mam nadzieję że nie była to historia z kupą Pasoliniego). Potem był jeszcze inny filmik gdzie Pani Jola zapragnęła się czuć kobieco :) I wiecie co, to do tej pory była najmądrzejsza rzecz o samorealizacji jaką oglądałam ...

            Co do samorealizacji na kanapie to mi Pyton klina zadał. Bo ja tak naprawdę to nie wiem. Kanapa chyba może służyć jako taki okręt którym płyniemy do celu, tam się wymyślają pomysły, krystalizują idee, pojawiają się epifanie - no ale to ja. A inni? To już naprawdę za przeproszeniem chuj wie. Jak zobaczyłam na fejsie zdjęcie Millera w jakiejś takiej porno-pozie na czerwonym tle, jako prezent dla Pań z okazji Dnia Kobiet - to ja sądzę że już o bliźnich absolutnie nie mogę nic pewnego powiedzieć, ani co nimi kieruje, ani jakie im tam procesy emocjonalno myślowe się klują. Może i prukając w kanapę, oglądając Polsat i pijąc piwo się samorealizują jacyś ludzie, bo chyba już kompletnie wszystko jest możliwe.
    • ewa553 wiosna? kon by sie usmial! 08.03.13, 16:28
      wykonalam w ostatnich dniach wiele prac porzadkowych w ogrodzie i...o zgrozo! przycielam tez polowe roz. Dzis mialam zamiar zajac sie reszta. Tymczasem przeczytalam ze od poniedzialku ma byc mrozno i sniegowo. ZNOWU!!!!! Przeciez to okropne, przeciez juz byla wiosna, co jest???? I wczoraj panowie ogrodnicy pryskali wszystkie drzewa i krzewy i jak zacznie snieg padac, to pryskanie da dupy:((((( Na znak protestu nie poszlam do ogrodu.
      • roseanne Re: wiosna? kon by sie usmial! 08.03.13, 17:16
        tia, wiosna... jeszcze troche musze poczekac
        piekne slonce, az razi, ale temp na minusie
        z przodu juz chodniki bez blocka sniegowego, na "ogrodku" z tylu ponad metrowa chalda- kiedy sie to cholerstwo rozejdzie nie mam pojecia, moje biedne wczesne tulipany :(

        organizmus (zaporzyczone :0) domagal sie dzis fritaty z brokulami, ale niestety nie mam wedzonki i jakies takie smetne wyszlo

        ja to sie samorealizuje w kuchni - np mufinki ze slodkiego ziemniaka bezglutenowe wymyslilam
        • jutka1 Re: wiosna? kon by sie usmial! 08.03.13, 17:54
          Mufinki z ziemniaka? gotowanego i puree, czy jak?

          U mnie za oknami sypialni i gabinetu kwitną żonkile. :-) Pardon, pardon! :-)
          • roseanne Re: wiosna? kon by sie usmial! 08.03.13, 19:21
            ziemniak slodki, teki pomaranczowy, pieczony, a potem purre
            ugotowac tez mozna, ale moim zdaniem traci na smaku


            zonkile ?!
            u mnie zaczynaja wykwitac rozmrozone psie kupy :( - zapach lokalnej wiosny
            • jutka1 Re: wiosna? kon by sie usmial! 08.03.13, 20:13
              Żonkile. Jutro zrobię zdjęcie, to tu wkleję. A może nie, coby nie denerwować? :-)
            • iwannabesedated Re: wiosna? kon by sie usmial! 08.03.13, 20:24
              Tymczasem śniegu napadało i o...

              Samorealizacje kuchenne popieram, te owoce z serkiem kozim i pastą z orzechów oraz syropem klonowym, co ostatnio Rose opisywałaś, były niezmiernie inspirujące.

              Ja sobie nadal czytam książkę Chmielewskiej, która się dzieje w scenerii wiejskiej, latem, gdzieś w środku lat '70-tych. I mnie się zamarzyła właśnie taka letnia włóczęga po Polsce, to tu to śmu. Jest to zaś typowe marzenie a nie plan bo a) nie posiadam auta, b) nawet jak miałam to się bałam sama jeździć w tzw. "trasę" c) natomiast od bycia uwięzioną w aucie z innymi ludźmi przez czas dłuższy to mi się chce ocipieć :) i wreszcie d) od stania w korkach też mi się chce ocipieć :))) Summa summarum moje marzenie w sumie jest aby być bohaterką książki Chmielewskiej podróżującą latem autem po Polsce... HAHAHA...

              • fedorczyk4 Re: wiosna? kon by sie usmial! 09.03.13, 09:04
                Nie daj Ci Panbocek realizacji tego marzenia. Niestety bardzo czesto miewalam nieodparte wrazenie bycia bohaterka jej ksiazek i to przewaznie jedna z tych glupszych:-(
                Swoja droga to juz od lat chodzi po mnie taka wloczega po Polsce i krajach osciennych nie koniecznie osciennych Polsce.
                Snieg znowy zakryl w Warszawie psie kupy. Moj taras wyglada grudniowo. A rodzina styczniowo, bo wlasnie wrocilam ze szpitala po usunieciu pecherzyka zolciowego ktory dwa tyodnie temu mnie powalil z nog i teraz sie na nich mszcze, pedzajac nieludzko za to radosnie :-)
                I postanowilam z braku innych mozliwosci wyprobowac polsatokanapowopierdzaca metode samorealizacji wedlug Stokrotki :-)
                • maria421 Re: wiosna? kon by sie usmial! 09.03.13, 09:39
                  Fedoro, wracaj szybko do zdrowia!

                  Wiosna narobila nam w tym tygodniu apetytu i sobie poszla. W przyszlym tygodniu ma byc mrozno, a ja w piatek o bladym swicie jade pociagiem do Berlina i pewno bede marznac na dworcach.
                  • ewa553 Re: wiosna? kon by sie usmial! 09.03.13, 10:13
                    na jakich dworcach chcesz marznac? Czasy i kraj Ci sie pomylily? Pociagi sa punktualne, wystarczy przyjas na czas i nie stac wieki na peronie. Miejsca tez sa numerowane, a wiec...
                • jutka1 Re: wiosna? kon by sie usmial! 09.03.13, 09:50
                  Fedo, dobrze że się odezwałaś, bo już się zastanawiałam, jak poszła operacja. Rozumiem, że wszystko gra i buczy. :-)
                  Szybkiej rekonwalescencji Ci życzę! :-)
                • blues28 Re: wiosna? kon by sie usmial! 09.03.13, 10:22
                  Fedo, szczesliwej, kanapowej samorealizacji :-)
                  Mam nadzieje, ze wszystko dobrze poszlo, a Ty nie rwij sie do roboty przed czasem!
                  Odpoczywaj i kuruj sie:-)
                  • chris-joe Re: wiosna? kon by sie usmial! 10.03.13, 01:58
                    Fedorze nie zazdroszcze, za to zycze dobrej kanapy. Marysce za to zazdroszcze, bo pociagi lubie bardzo. A wjazd pociagiem do Berlina w sliczne sloneczne poludnie sprzed kilku lat wspominam z niezdrowa niemal rozkosza.
                    Planuje nawet wyskok z Buenos do La Plata- tylko dla tego pociagu.

                    Poza tem: wyglada mi to wszystko tak, jakby w tym roku wyjatkowo montrealskie przedwiosnie (dziek, wanna) sie z europejskim sparalelilo.
                    • iwannabesedated Re: wiosna? kon by sie usmial! 11.03.13, 14:19
                      Proszę bardzo, przedwiośnie słowo zacne, natomiast u nas nawrót zimy... eeee....
    • jutka1 Sobota, słońce (na razie jeszcze) 09.03.13, 09:59
      Słoneczny poranek, choć potem ma się zachmurzyć; ciepło: 16C maks.
      Mam prawdziwy weekend, bez pracy. :-))) Odpukać. :-)
      Oddam się samorealizacji a la ja. :-))) Hehehe.

      Miłej soboty :-)
      • ewa553 Re: Sobota, słońce (na razie jeszcze) 09.03.13, 10:11
        no i jak Fedoro, mialam racje ze juz nie tna, tylko wyciagaja przez trzy dziurki? :))))
        Wracaj do zdrowia!!!
        • blues28 Re: Sobota, słońce (na razie jeszcze) 09.03.13, 10:26
          U mnie tez slonce i cieplo, ale to chwilowe, jakoze pory deszczowej ciag dalszy nastapi.
          Wykorzystuje okienko w opadach i smiagam w miasto po zakupy i po gazety.
          Snily mi sie trumniaki. Czy ktos to jeszcze pamieta? Nigdy nie posiadalam tego obuwia (cos a la balerinki ze sztucznego "niby aksamitu". Czemóz to trumniakami nazywano? Ludzi do trumny w to obuwano?
          • jutka1 Re: Sobota, słońce (na razie jeszcze) 09.03.13, 10:35
            Pierwszy raz słyszę o takich butach. :-)))
            • ewa553 Trumniaki 09.03.13, 10:38
              byly modne w mojej bardzo wczesnej mlodosci, wiec wiekszosc z Was nie moze ich znac. Skad Ty je znasz, bluesie? Moze kiedys pozniej byly te aksamitne, te "moje" byly z solidnego, czarnego zamszu. Pamietam jak wlazlam w takich w bloto i zrujnowalam je doszczetnie:((((
              Byly to pierwsze naprawde "szalowe" jak sie wtedy mawialo, buty. Bardzo je lubialam. Zmienialy z czasem forme na bardziej wyciete, albo wyciete bokami itd. Byly naprawde urocze.
              • fedorczyk4 Re: Trumniaki 09.03.13, 10:52
                Tez mialam, ale "trumniaki" z zalozenie byly z materialu i teoretycznie na kartonowej podeszwie, bo nie do chodzenia mialy byc:-)
                Moje wlasnie byly takie malo wytrzymale, kupilam je u "prywaciarza" w polowie lat 70. Uprzedzal mnie ze to jest towar specjalistyczny nie do chodzenia przewidziany, ale tak mnie zachwycila linia noskow z czarnego atlasu, ze postanowilam ze chocby na jeden raz, ale musze je miec. No i o malo nie skonczylo sie dla mnie zle, bo poslizgnelam sie w nich na parkiecie i wygruzilam tak, ze o maly wlos a rzeczywiscie byliby mnie mogli w nich chowac. Zawsze byla ze mnie fashionvictime ;-)
                • blues28 Re: Trumniaki 09.03.13, 13:28
                  Fedo, historia przednia :-) Nie mialam pojecia, ze trumniaki dotrwaly do lat siedemdziesiatych.
                  Przecie ja juz wtedy chadzalam po prywaciarzach, tyle ze w Trójmiescie :-)

                  Ewciu, nie mam pojecia skad mi te trumniaki przyszly do glowy i na dodatek chyba nie calkiem dokladnie, bo oto co ma wiki do powiedzenia w temacie:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Trumniaki
                  Przerwa w deszczach trwa, slonce swieci, dosc cieplo, ptactwo spiewa. Ale oszalamiajacych oznak wiosny jednak jeszcze nie widac.
                  • ewa553 Re: Trumniaki 09.03.13, 14:21
                    Mozecie mi uwierzyc, ze wlasnie w latach szescdziesiatych pokazaly sie i to w panstwowych sklepach, trumniaki z czarnego zamszu, na skorze. Pamietam je doskonale, mialysmy obie z siostra takie. To na "wyjscie" i od swieta:)))) a na tance, zwane wtedy biglami, chodzilo sie faktycznie w przerobionych tenisowkach. Pamietam ze niektore z nas przerabialy je przy uzyciu czarnej pasty do butow i nie musze chyba mowic, jak wygladaly lydki po biglu?
                    Fedoro, nie odpowiedzialas mi na temat operacji? A jestem bardzo ciekawa.
                    ----------
                    "Nie trac czasu ani slow na darmo,
                    nigdy juz ich nie odzyskasz"
                    • fedorczyk4 Re: Trumniaki 09.03.13, 15:02
                      Ewa, generalnie tak i zawsze zaczynaja laparoskopem z tym, ze czasami sie nie da i wtedy w trakcie operacji lapia za noz ;-) Ja mialam niezwykle szczescie, bo chirurg w zasadzie juz byl gotow do lapania za nerzedzie bardziej rzeznickie, ale jak sam mi powiedzial uniosl sie ambicja (przy operacji asystowali zagraniczni studenci) i zwalczyl bydle tyle ze musial poszerzyc dziurki i dluzej to trwalo :-)
                      • ewa553 Re: Trumniaki 09.03.13, 15:12
                        ciesze sie, ze nie masz niepotrzebnej blizny. A i gojenie jest szybsze. Ciesze sie z takich "ulepszen" w medycynie.
                        Taki przyklad: wymiana soczewki w oku. Moj maz mial to w polowie lat 90-tych. Spedzil wiele dni w szpitalu, a sama operacja byla naprawde nieslychanie bolesna. Do tego te obciete do zera rzesy, ktore rosnac kluly dlugo. A mnie 7 czy 8 lat temu zrobiono to samo "na poczekaniu", czyli ambulatoryjnie. Zadnego golenia, zadnego bolu, no extra, po prostu!
                        ( z rozpedu o malo nie napisalam: az sie chce chorowac:)))
                        • iwannabesedated Re: Trumniaki 09.03.13, 22:39
                          Ja się również przyłączam do powitania ozdrowieńca pooperacyjnego na forumowym memłonie :))) Szybkiej rekonwalescencji i rozkoszy w molestowaniu rodziny życzę...

                          Trumniaki buty, owszem, były takie. Opowiadała mi moja Mama, było to coś w rodzaju głęboko zabudowanych balerinek wykonanych z zamszu. A podrabiało się owe trumniaki właśnie tenisówkami farbowanymi tuszem. Chodziło się w tym na fajfy :) Jak nastała krótkotrwała moda a la tata '50-te, chyba na przełomie lat 70-tych i '80-tych to w Szczecinie prywaciarze wypuścili krótką serię takich trumniaków tyle że na grubszej podeszwie, z gumy. I ja takie miałam, granatowe. A koleżanka z klasy - czarne. Tak patrząc na modowy płodozmian, to trochę mnie strach ogarnia, bez (cycat) srania po krzakach. Bo od ok. 20 lat się już mymli różne wersje mody hippie oraz lat '70-tych. Więc jest czas już najwyższy na modę lat 80-tych. HAHAHA! Dynastia! Ramiona jak u amerykańskiego futbolisty! Rzeczy szafirowe i dziko-różowe bardzo błyszczące! Koronkowe rajstopy (białe na przykład) i czarne kozaki! Sterczące włosy...

                          Dzisiaj tylko w sklepie mnie ubawiła pani, bo odważywszy mi słuszną ilość filetów z mintaja, i bardzo owego mintaja zachwalając, powiedziała mi tonem porozumiewawczym (co to "pani wie, i ja rozumiem"), że ryby NIESTETY trzeba jeść... No tak. Przykre lecz prawda, człek by schabowe jadł a tu - ryba. Trudno, mus to mus....
                          • chris-joe Re: Trumniaki 10.03.13, 02:28
                            Caly ten temat trumniakow bardzo mnie zafrapowal. Nadal jednak nie wiem o czym mowa. Ma ktos jakies foty?
                            Bo JA foty mam. Ale innego apropo. Bo wlasnie odebralem 2 nowe pary okularow wraz z ich futeralikami. I te futeraliki- przyznajcie panstwo- to calkiem eleganckie trumienki.https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/Lk3YtmCuY0GRBGz5SB.jpg
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 10.03.13, 10:10
      Niedziela, deszcz pada, temperatura spada, jutro w Berlinie chyba znajde snieg.
      Do kitu z takim przedwiosniem.
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 210 :-))) 10.03.13, 10:32
        pogoda pogodom (zam), a ja Ci Berlina zazdraszczam.... Jeszcze nie minal rok jak tam bylam i znowu mam ochote. Stale zaproszenie psipsioly mam, trzebaby tylko znalezc czas... Jak dlugo tam bedziesz? Dasz rade zaliczyc cos z ogromnej oferty kulturalnej?
      • jutka1 Niedziela, szaro 10.03.13, 10:39
        Ochładza się. Z wczorajszych szesnastu słonecznych stopni zrobiło się dzisiejsze maks dwanaście, a od jutra w dół na łeb na szyję: do środy włącznie maks +4C, w nocy nawet do -5C. Noszqrv. Biedne rośliny na balkonie. :-/ Zgadzam się z Marią: do kitu z takim przedwiośniem. :-/

        Niedzielę mam trochę pracującą, bo na jutro muszę przygotować stos papierów i rachunków dla księgowej, ale poza tym spokój i luz.
        Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)))
        • fedorczyk4 Re: Niedziela, szaro 10.03.13, 11:12
          Chris, "trumienki" piekne. Uwielbiam eleganckie dodatki. Dla mnie wlasnie dodatki sa kwintesencja klasy :-) To obrzydliwe, ale wole nie miec zegarka niz miec tandetny (uwaga nie twierdze ze najdrozszy), parasolka musi byc jedyna w swoim rodzaju, oprawki do okularow wyjatkowe i poza moda, a rekawiczki jedyne w miescie;-) Do tego wyswiechtane jeansy bardzo mi odpowiadaja. Ech taki ze mnie snob prosty i pospolity.
          Mario, jest roznica pomiedzy obowiazkiem wielbienia Wodza, a zaslanianiem sie wolnoscia slowa i przekonan zeby obrazac w imie zwyczajnej homofobii i glupoty. To ze jakis prymitywny cham pokroju pani Pawlowicz uwaza ze ma prawo pluc publicznie co jej slina na jezyk przyniesie, nie oznacza ze ma! A juz zwlaszcza nie w kraju w ktorym istnieje prawna ochrona "uczuc religijnych". Kazdy ma prawo wyrazac swoje opinie, nikt nie powinien miec prawa nikogo ponizac, obrazac, ani nawolywac do ostracyzmu. W Polsce sytuacja nabrzmiewa, rozne dziwne srodowiska podnosza wygolone lby bo czuja poparcie prawicowych politykow, ksieza nawoluja do obalenia rzadu (oczywiscie nie gremialnie ale jednak), zwiazki zawodowe jawnie funkcjonuja jako partyjne prawicowe przydawki, robi sie naprawde coraz nieprzyjemniej i naprawde mogl szanowny Noblista raz w zyciu pomyslec zanim otworzyl paszcze raz i drugi. Zawsze go lubilam i w duzym stopniu cenilam, tlumaczylam braki i wyskoki, ale tym razem nawet jak dla mnie to juz zbyt duzo.
          • blues28 Re: Niedziela, szaro 10.03.13, 16:28
            Ja o LW juz swoje rzeklam. Poza tym nigdy nie byl moim idealem prezydenta. Tak, wiem, to jest ten wredniejszy snobizm, ale rubasznosc i populizm mnie wnerwia, a na poziome wysokiej dyplomacji o wiele bardziej.
            A chlop jak chcal powiedziec co chcial powiedziec to jakos zawsze znalazl slowa. Czyli tu nie o finezje jezyka chodzi.

            Fedo, cieszy mnie ze Cie odkamieniono prostsza droga, ale goraco zalecam zachowanie proporcjum MociumPani, czyli nie wyrywanie sie pierwszego dnia z lepszym samopoczuciem do sterty prasowania, 10 km z Krowisia czy innych akcji pro publico bono.

            Mamy lekka przerwe w opadach, ale przyszly tydzien znowu deszczowy i zimniejszy. Tak meteorolodzy gadaja. A mnie siadla moja pralka. Cudowny, niezniszczalny Zanussi, niby wiruje a zostawia wode. Zanim rusze na lowy do Media Markt czy innych spróbuje moze da sie reanimowac? Szkoda mi jej bo byla bardzo dobra.

            A teraz ide sobie organizowac domowe spa z calym dostepnym luksusem.

            Aaaa, Chris, ja juz Cie widzialam w Sao Paulo a Ty jeszcze w montrealskiej zimie? Kiedy nastapi D-day?
            • fedorczyk4 Re: Niedziela, szaro 10.03.13, 16:53
              Bluesie Drogi, najpierw odkrec i wyczysc filtr, jesli to nie podziala, sprawdz gorna czesc rury odplywowej. Tam jest taka gumowa kuleczka, bywa ze sie blokuje. A dopiro na ostatnim miejscu mysl o wymianie ;-)
              • iwannabesedated Re: Niedziela, szaro 10.03.13, 17:19
                Wiecie, ja to marzę, aby umieć takie naprawy domowe umieć robić. Sracz naprawić.... Spłuczka mi cieknie, i mnie korci aby samej to zreperować. Już wiem, że trzeba uszczelkę wymienić. Tylko się boję, że wszystko rozkręcę i nie będę umiała potem zamontować. Pralkę to sobie naprawiałam, bo miała fazę zrzucania paska klinowego...
              • blues28 Gdzie ten filtr??? 11.03.13, 09:35
                Nie mam pojecia jak sie do tego zabrac? Chyba sie zapytam portiera?
                Dlaczego ja jestem taka niegramotna w sprawach technicznych?
                Dzieki za pomysl, bo juz gorzkie lzy lalam za moja pralka, a moze cos sie uda? :-)
    • roseanne nie lubie zmiany czasu 10.03.13, 17:16
      ledwo czlowiek doczekal sie, ze wszyscy wstali i skonczyli sniadac, a tu poludnie
      • blues28 Re: nie lubie zmiany czasu 11.03.13, 09:37
        Jaka zmiana czasu? Rose, u Was juz przestawili czas na wiosenny?
        Tez nie lubie, ale u mnie zwykle to robia na koniec marca.
        • jutka1 Re: nie lubie zmiany czasu 11.03.13, 09:46
          U nas zmiana czasu jest w nocy z 30. na 31. marca. Tej zmiany też nie lubię, bo kradnie jedną godzinę snu.
        • roseanne Re: nie lubie zmiany czasu 11.03.13, 13:27
          no niestety, nam ta przyjemnosc zrobili juz
          najgorszy jest zawsze poniedzialek po


          rekonwalescentom zdrowia zycze
          • blues28 Re: nie lubie zmiany czasu 11.03.13, 13:36
            roseanne napisała:
            > najgorszy jest zawsze poniedzialek po
            ------------
            Zgoda! Choc u mnie "aklimatyzacja" trwa z tydzien.
            Nam ta frajde obiecuja na Wielkanoc :-)
    • jutka1 Poniedziałek 11.03.13, 10:02
      Nad ranem obudziła mnie ulewa waląca po okiennicach. I ciągle pada, jest jeden stopień i maksymalnie mają być trzy stopnie. Do (_!_) taka wiosna. :-/

      Nowy tydzień się zaczyna po - w sumie - wolnym weekendzie. Poza pójściem na zabiegi i pracą, mam dziś na tapecie wysyłkę do księgowej raportów i rachunków za styczeń i luty, pichcenie i czytanie. Ot, zwyczajny dzień jak co dzień.

      Miłego poniedziałku :-)
      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek 11.03.13, 12:02
        Czy te zabiegi zaczely dawac pozytywne efekty? Nie wyobrazam sobie jak musialabym sie organizowac w Twojej sytuacji:-(
        Bluesie to zalezy od pralki, ale generalnie powinna byc klapka niewysoko nad podloga. Ale chyba rzeczywiscie popros dozorce :-) Zwlaszcza ze po wykreceniu filtra poleje sie woda i trzeba bedzie go oczyscic. Jesli nigdy tego nie robilas to masz prawie jak w banku, ze to to.
        Ja musialam zwlec sie dzisiaj z "loza bolesci" i zawiezc Krowisie do weta. Bidula w zeszlym tygodniu zaczela kulec. I juz prawie nie mogla chodzic. Ma olbrzymie zmiany w stawach (nie od dzisiaj) i wdal sie stan zapalny, a rodzina czekala az przejdzie. Chyba na mnie! Biedna cierpiala coraz bardziej wiec dostalam wkurwa i wziawszy Nynusia za leb (nie utrzymalabym jej chwilowo) powloklm do kliniki. Dostala zastrzyk, leki i dalsze zastrzyki do robienia w domu. Mam nadzieje, ze jej przejdzie, bo niestety nie da sie juz jej operowac. Ech, wlasne choroby i satrzenie nie wyprowadzaja mnie az tak z rownowagi jak zwierzece.
        • jutka1 Re: Poniedziałek 11.03.13, 12:22
          Trochę pozytywnych efektów jest, ale jedna para ścięgien (symetrycznie te same w każdym przegubie) nifijute się nie chce goić, mimo zabiegów, masaży i lekkich ćwiczeń. Zobaczymy, co dzisiaj powie pan zabiegowy.
          • fedorczyk4 Re: Poniedziałek 11.03.13, 12:27
            Cholera z ta para. Trzymam kciuki.
            • blues28 Re: Poniedziałek 11.03.13, 13:43
              Fedo, dzieki!! Znalazlam sktytke z filtrem ale boje sie nia manipulowac. Wolalam umówic portiera na popoludnie :-)

              Jutka, wspólczuje walki z przegubami :-( Oby ruszyly wreszcie z bolesnego miejsca!

              Fed, czuje sie prawie jakbym wykrakala wczorajszym postem :-( Biedna Krowisia :-( Oby zastrzyki i leki pomogly.

              U mnie nawet slonecznie, ale przyszedl zimny wiatr i przeszywa do kosci. Wrócilam z przegladu technicznego i nie zamierzam ruszac sie z domu.
    • luiza-w-ogrodzie Ciepły, jesienny wtorek 12.03.13, 01:42
      No i juz wtorek, na jutro mam przygotować następną pracę na zaliczenie tymczasem ciało jakoś mdłe i umysł wiotki. Może dlatego że się wyczerpałam? W weekend harowałam z Buszmenem w ogrodzie, tzn. on wykonywał najcięższe prace, a ja zarządzałam i robiłam łatwiutkie rzeczy, takie jak wypełnienie komory kompostowej pół kubikiem różności. Posadziliśmy dwa drzewka owocowe na miejsce jacarandy, B. skosił trawe na wszystkich zielonych ścieżkach a ja zrobiłam z niej siano dla kur i królików. Plus ogólne porządki w ogrodowej dżungli. Wczoraj przerobiłam na przecier kilkanaście kilogramów organicznych pomidorów od farmera i zaprawiłam słoiki słodkiej papryki w przecierze, dziś będę kontynuować, tym razem pomidory w dużych kawałkach w przecierze.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/HKnSlNmWyyB2k5tPBB.jpg

      Wieczorem wykończyłam sie na jodze. Nic dziwnego, że dzisiaj mam snuja ogólnego po domu. Poszłoby się na plażę, tyle że jest nieco pochmurnie, trzeba robić lekcje i pomidory czekają. Ech, ten tydzień ma być wyjątkowo ciepły jak na marzec - 27 do 31 stopni, dopiero w sobotę wieczorem przyjdzie ochłodzenie i zrobi sie zimno, 24 stopnie ;) Jutro pojadę na grzybowy rekonesans za Góry Błękitne, żeby wybrać najlepsze miejsce na grupowe grzybobranie w sobotę.

      Podsyłam nadprogramowe ciepłe wiatry na północna półkulę żeby przyspieszyć Wasza wiosnę.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • iwannabesedated Re: Ciepły, jesienny wtorek 12.03.13, 01:53
        Psssit... tutaj śnieg po kolana. Mam Luizo wrażenie, że Ty już odpracowałaś kilka pór roku, a tutaj ciągle jest zima. Czy to czas zaczął inaczej biec?

        Ja ostatnio z żywymi pomidorami mam do czynienia tyleż, iż mnie się śnił kolega co mu moja rodzina sześć organicznych pomidorów - schowała czy zjadła. I potem mnie truł i tych pomidorów szukał oraz do szukania mnie nakłaniał. Opierdoliłam go oczywiście. W realu. Że niech sobie swoich pomidorów pilnuje, bo w mojej rodzinie ciągle ktoś komuś coś zjada, jak na przykład ja mojej szwagierce z lubością kradłam śmietankę do kawy:)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ciepły, jesienny wtorek 12.03.13, 02:41
          iwannabesedated napisała:

          > Psssit... tutaj śnieg po kolana. Mam Luizo wrażenie, że Ty już odpracowałaś kilka pór roku, a tutaj ciągle jest zima. Czy to czas zaczął inaczej biec?

          U mnie od września jest lato... ale prawda, że po drodze było tyle katastrofalnych upałów, powodzi, pożarów, cyklonów, dzikich wiatrów i deszczu, że wystarczyłoby na co najmniej trzy lata! Może dlatego wydaje się że minęło kilka pór roku?

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • blues28 Wtorek, przedwiosenny, zimny! 12.03.13, 09:05
            Boszsz, jakie miesiste, cudne pomidory u Luizy! Takie zdarza mi sie jadac z dzialki mojej siostry. Reszta roku kupuje Raf, ale to tez jakies sztucze, bez zapachu.
            U mnie na lato nie wyglada; dzien na razie sloneczny, ale od popoludnia nadciagna deszcze. I nicujacy wiatr dzis ponoc jest jeszcze bardziej przenikliwy, a jutro to juz w ogóle trza bedzie sie zapatulic i zakutac, bo zapowiadaja mróz!!
            Zaraz udaje sie na przegladu technicznego (mojej osoby) ciag dalszy.
            Zajmie mi to cale przedpoludnie. Niespecjalnie mile.

            Niniejszym przypinam ORDER do Fedowej piersi i do stóp sie sciele:-)
            Ja, alma cándida, nie mialam pojecia, ze istnieja filtry, a moja kochana pralka prala i sie nie skarzyla. Portier wyjal filrt calkowicie zalepiony, jako ze nigdy nie byl czyszczony (logiczne, skoro jego istnienie bylo nieznane), potok poplynal po kuchni, bo zamiast miski podstawilam troche glebsza tace, ale operacja sie udala. W czwartek robie pranie i zobacze czy moja praleczka jest dalej zuch. Mam nadzieje, ze tak:-)
            Za to ewentualny wydatek pralkowy nie zostanie zaoszczedzony, bo po poludniu przychodzi magik do piecyka gazowego. Pan za samo zapukanie do drzwi bierze 50 €, a usluga to juz insza inszosc. Mam nadzieje, ze 200 € wystarczy.

            Przy okazji afery z powodu jakiegos skeczu dowiedzialam sie, ze istnieje Parlamentarny Zespól ds Przeciwdzialania Ateizacji Polski. Grzebnelam lewa nózka w sieci, a tam kurioza rózne. Kólka zainteresowan poselskich wszelakie. A to Promocja Badmintona, Brydza, Wedkarstwa, Zuzla, oprócz tych – jedynie slusznych – ideologicznie.
            www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=ZESPOLY&NrKadencji=7
            A moze to dobrze, ze „ojce narodu” zajmuja sie zainteresowaniami wlasnymi, bo gdyby naprawde zajeli sie wazkimi sprawami to kraj nad Wisla lezal by i kwiczal jeszcze bardziej niz teraz?
            • fedorczyk4 Re: Wtorek, przedwiosenny, zimny! 12.03.13, 09:25
              "A moze to dobrze, ze „ojce narodu” zajmuja sie zainteresowaniami wlasnymi, bo gdyby naprawde zajeli sie wazkimi sprawami to kraj nad Wisla lezal by i kwiczal jeszcze bardziej niz teraz? "
              Z jednej "stronicy" zgadzam sie z Toba :-) Z drugiej krew mnie zalewa, bo w koncu za "moje" sie te ....... tak zbawiaja :-(
              Za order bardzo dziekuje i jeszcze poradze Ci zebys nie robila pelnego prania od pierwszego kopa tylko na pusty beben nastawila plukanie. W ten sposob jesli nie daj cokolwiek, oczyszczenie filtra nie bylo wystarczajaco lecznicze, unikniesz wyciagania ociekajacej odziezy. I jesli okaze sie se dalej jest nie teges to trzeba uniesc klape kryjaca silnik i bebechy i zajac sie ta kuleczku u nasady odplywu, bo ja tez moglo przyblokowac. Klapa znajduje sie w zaleznosci od tego czy pralke ladujesz gora, czy twarza ;-) Wiecej Ci zdalnie nie pomoge musialabym wpasc na rekonesans ;-)
              • fedorczyk4 Re: Wtorek, przedwiosenny, zimny! 12.03.13, 09:30
                A propos zimy to u "nasz" zapowiadaja do 30 cm. dodatkowego sniego do konca tygodnia i temperatury do -15 nocami. Po raz pierwszy i po cichutku przyznam ze chorobowe unieruchomienie w domu ma swoje dobre strony, bo trzy spacery dziennie (plus zawsze kilka dodatkowo wcisnietych mi z Macipsem), to nie jest to na w tej chwili mam najwieksza ochote. A tak to moze do polowy przyszlego tygodnia kiedy to mam zamiar oficjalnie wrocic posrod zywych, cos sie poprawi w naturze?
                • maria421 Snieg! 12.03.13, 09:35
                  Czy ktos mi moze wytlumaczyc co 12 marca snieg smie robic na moim chodniku?

                  Wczoraj zaliczylam Berlin tam i z powrotem, tam o 6.43, z powrotem o 16.14. Zalatwilam co mialam zalatwic, Berlin juz wczoraj lezal pod sniegiem, wrocilam zmeczona, zmarznieta i niewyspana.

                  Dzis z powodu sniezycy zmienilam plany i nie ruszam sie z domu.

                • jutka1 Re: Wtorek, przedwiosenny, zimny! 12.03.13, 09:47
                  O matko, Fedo! Już nie narzekam na nasz śnieg. :-)

                  Dzięki za wskazówki ws. pralki, też zapamiętuję na zaś. :-)
            • jutka1 Re: Wtorek, przedwiosenny, zimny! ŚNIEŻNY!!!!! 12.03.13, 09:42
              KJAP! Śnieg! Białe dachy, białe samochody, ma padać cały dzień. Jest minus jeden. Kurde...
              Wiem, wiem, to pikuś w porównaniu do Warszawy na przykład, ale tutaj to trochę ewenement.

              Bluesie, gratuluję naprawienia pralki. Też chyba zerknę, co się dzieje w moim filtrze... :-)

              Luizo! Aż mi ślinka pociekła na widok tych pomidorów, i zapach jak z dzieciństwa poczułam. Zazdroszczę okrutnie.

              Do wymiany Krisowo-Stokrotkowej nie można ani ni dodać, ani ując, i podpisuję się pod Stokrotką rencyma i nogoma. Czasem mnie ciarki przechodzą...

              Dzień mam powolny i miły, odpukać. Trochę pracy, reszta przyjemności. Poza wyskoczeniem na róg do skrzynki pocztowej i po bagietkę, nie muszę dziś zbytnio się bratać ze światem zewnętrznym, i bardzo dobrze.

              Miłego wtorku :-)
              • ewa553 Re: Wtorek, przedwiosenny, zimny! ŚNIEŻNY!!!!! 12.03.13, 09:48
                i mnie dzis po podniesieniu rolet przywital bialy snieg i zero stopni. Ale to nic w porownaniu z tym co sie troche dalej na polnoc dzieje, widzialam wczoraj w dzienniku zime prawdziwa i prawdziwe problemy na drogach - odsniezanych oczywiscie, a jednak. Chwala niebiosom, ze sie zdecydowalam na zycie tu a nie na polnocy... A zobacze jeszcze dzisiaj jak jest w gorkach, kolega po mnie przyjedzie. Wczoraj rano jak wracalam od niego to przezylam okrutny mroz, ale nie snieg. I nie mam ochoty po gorkach jezdzic w sniegu.... Bajeczny widok u niego z okien, ale cieszyc by sie mozna tylko nie wyjezdzajac z garazu:)))
                • jutka1 Zamykam :-))) ntxt 12.03.13, 09:56

Pełna wersja