jutka1 Dzisiejsze wpisy 05.06.13, 10:19 Nie za chwile sroda... tylko juz! blues28 05.06.13, 09:29 Odpowiedz Stokrociu, bogate życie wewnetrzne powinno oczywiście, niewątpliwie skutkowac obfitymi wpisami :-) Ja mam nader bogate, ale czasu brak, bo rodzina siedzi mi na plecach, ale jak odpuszcza to się zgłosze :-) Na razie tylko komunikat, ze dojechałam, pogoda była piekna, ale sie wczoraj skaszaniła, zdążyłam nabić krwiaka na piszczelu - bo rower poszedł w robote natychmiast - i ogólnie nie jest źle :-) Xurku, trzymaj się i nie daj się! Tak poważne zmiany generuja stresa, ale wierze, że będzie dobrze :-) Uściski z pólnocnych rubieży :-) Re: Poniedzialek maria421 05.06.13, 09:42 Odpowiedz Gratuluje wnuczka! :) Re: Nie za chwile sroda... tylko juz! maria421 05.06.13, 09:45 Odpowiedz Sroda i wreszcie slonce od samego rana i tak sie zapowiada na caly dzien. Czyzby wreszcie lato przyszlo? Milego dnia :) zawsze moze byc jeszcze gorzej xurek 05.06.13, 10:04 Odpowiedz wlasnie wrocilam od lekarza, do ktorego sie udalam, bo cos te przeziebienia za czeste i jakies takie "inne" niz przedtem. No i mam astme na tle alegricznym z racji psa. Nie pomoglo TCM, nie pomoglo odczulanie, miast alergii jest astma i jezeli nie pozbede sie Fame w najblizszym czasie to ubytek pojemnosci pluc bedzie wg. mojego doca nieodwracalny. Mam teraz takiego spraya i tabletki i biegunke na mysl, jak ja to dzisiaj oznajmie Piranhii i co mamy teraz zrobic z psem..... PS: od tego inhalatora albo od tej tabletki albo od obydwu na raz kreci mi sie w glowie i prawie nie jestem w stanie ustac na nogach. Jakis haj aboco? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejsze wpisy 05.06.13, 10:28 Xurku, no to straszna straszność. :-(((( Nie zazdroszczę astmy, nie zazdroszczę perspektywy rozstania z psem (nie mówiąc o zawiadomieniu młodego). :-(((( Bidulo. :-( Bluesie, baw się dobrze w Polsce. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzisiejsze wpisy 05.06.13, 11:04 Xurku, to naprawde jest paskudna sytuacja. Wspolczuje. Odpowiedz Link
jutka1 Środa 05.06.13, 10:31 Jest słonecznie, ma być 24C. Fajnie, posiedzę trochę na słońcu. Mam troche pracy do zrobienia, bez zbytniego entuzjazmu na to patrzę. Takie trochę kręcenie się w kółko jak gówno, za przeproszeniem, w przeręblu. Błeee. Idę na słońce, zanim wszystkim popsuję humor. Miłego dnia. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ciemne miesiące maj i czerwiec... 05.06.13, 12:03 Tytuł sparafrazowany z Cocteau Twins "Throughout the Dark Months of April and May" ;o) Chyba z miesiąc nie czytałam forum a nie pisałam tu od ponad dwóch miesięcy! W poniedziałek wzięłam się do przeglądania wpisów i aż w głowie mi się kręci, tyle się na forum działo. Choroby, podróże, diety, ogrody i zwierzaki, ale wygląda na to że wszyscy dobrze się trzymają. Bluesie, bardzo się cieszę, że sprawy wyglądają lepiej niż się spodziewałaś <3 Xurku, skąd bierzesz energię na to wszystko co robisz? C-J, pięknie sie z Toba podróżowało! Przepraszam, że nie zwracam się do każdego indywidualnie, ale chyba zarżnęłabym się pisaniem ;) Czytając dzisiaj forum zastanawiałam się dlaczego już nie piszę tyle, co kiedyś i wykoncypowałam, że powodem jest odcięcie od pełnoetatowej pracy za biurkiem i nagły wzrost realności świata, w którym przebywam. Teraz zamiast wisieć przed ekranem przez 8 godzin dziennie siadam za klawiaturą w konkretnym celu. Głównie żeby się uczyć, przygotowywać warsztaty (o czym zaraz się wysłowię szczegółowo), sprawdzać emajle, promować moją firemkę oraz na chybcika pokazać się na portalach społecznościowych. Reszta mojego życia jest niewątpliwie bardziej namacalna a nawet powodująca siniaki i zadrapania ;) Co do wspomnianej przeze mnie nauki, w ciągu roku mam ponad 40 prac do wykonania na zaliczenie, po uprzednim przeczytaniu materiałów kursu. Prace są różne, od prostych kilkustronicowych odpowiedzi na pytania, przez eseje do analiz i projektów ogrodu (wliczając mapy). Mam zaległości, więc od tygodnia hurtowo piszę prace i rysuję mapy, jeszcze cztery teksty do odrobienia do przyszłej środy i wyjdę na prostą. Ponad miesiąc temu dwie sydnejskie gminy wynajęły mnie do prowadzenia warsztatów (Sustainable Household & Gardening) - jedna na 4 warsztaty a druga wysłała mi EOI (Expression of Interest). Może to będzie poczatek czegoś większego... W tym tygodniu przygotuję prezentacje i materiały dla tej pierwszej, EOI dla drugiej gminy oraz znajdę najtańsze ubezpieczenie od odpowiedzialności publicznej (public liability insurance) na wypadek, gdybym w trakcie warsztatów puściła budynek gminy z dymem etc ;) "Siniaki i zadrapania" o jakich pisałam to oczywiście skutki pracy w ogrodzie. Teraz jest wczesna zima, co oznacza porządkowanie ogrodu, robienie stosów kompostu z liści i sadzenie/sianie zimowych warzyw (lista obejmuje bób, brokuły, buraczki, cebule, czosnek, groch, jarmuż, kapusty, marchew, czarną rzepę i rzodkiewki). Dzisiaj posadziłam 5 odmian czosnku, posiałam w korytkach 3 odmiany cebuli, na jutro w kolejce sa buraczki i dwie odmiany marchwi. Na posadzenie czeka kilka drzewek owocowych: dwie jabłonki, morwa, awokado, czarny bez, figa. I kurnik prosi się o czyszczenie, istna stajnia Augiasza. W maju był sezon oliwkowy, kupiłam koło 10 kg zielonych oliwek, po 10 dniach moczenia wczoraj zaprawiłam ponad 30 słoików oliwek w cydrze jabłkowym z solą. Wypadałoby też dodać cos na firmowym Fejsbuku... Miałam plan, żeby pisać drobne artykuły ze zdjęciami dwa razy w tygodniu i też mam tu zaległości! Poza tym przez minione dwa miesiące działy się różne inne rzeczy. W kwietniu ze smutkiem pożegnaliśmy naszą staruszeczkę Bunię, którą po uratowaniu z beznadziejnej sytuacji mieliśmy przez niemal trzy lata (nikt, włącznie z wetem nie wierzył, że w jej stanie tak długo będzie żyła). Rupcio z tej okazji dostał zapalenia szczęki i skończyło się usunięciem trzech zębów. Ostatnio czuje się lepiej i nabrał zwyczaju spania przy rozpalonym piecyku. Codziennie sprawdzam, czy już opalił sobie wąsiki... Właśnie teraz się wyleguje PRZED piecykiem przy włączonym nawiewie! W zeszłym miesiącu nasza permakulturowa grupa zebrała się żeby znów nam pomóc w ogrodzie. Wykopali kilofami dwa rowy w glinie z łupkiem. Na ziemi usypanej wzdłuż rowów beda drzewa i krzewy owocowe a same rowy są wypełnione zmielonymi gałęziami, żeby wchłaniać i utrzymywać wodę spływającą po stoku. Nie do wiary ile pracy 24 osoby są w stanie zrobić w jeden dzień! Na zdjęciu jest część ekipy kopiącej rowy (które też widać) w trakcie przerwy na odsapnięcie: Nie wiem, czy o tym pisałam, ale w tym roku zostałam wybrana jako koordynatorka do organizacji warsztatów dla członków naszej grupy i na razie odbyły się trzy, plus dwa grzybobrania. Jest to praca społeczna (natomiast warsztaty, o których wspomniałam na początku tego wpisu są płatne) i chyba ludzie lubia to co robię ;o) Pogodowo ten rok jest dziwny. Mieliśmy najcieplejszą jesień od 150 lat, zaczęliśmy palić w piecyku dopiero w maju! Teraz jest zima, jak na razie nie jest źle, popadało i oczekuję dobrych zimowych i wiosennych plonów. Pomidory w ostatnich podrygach, zebrałam ostatnie dynie... W najzimniejszym miesiącu czyli w lipcu wprowadzi się do nas na dwa miesiące w ramach programu międzynarodowej wymiany młodzieży dziewczynka z Danii. Juz widzę jak z córka będa plotkować po duńsku - nikt w domu ich nie zrozumie ;o) Kończę na razie, bo zbliża sie ósma wieczorem, trzeba dać zastrzyk i kolację Rupciowi no i sama też bym coś zjadła. Córka pracuje do późna w restauracji, Buszmen jest na środowej próbie chóru, trzeba wykorzystać ciszę i spokój w domu, i uwalić się na kanapie z jakąś książczyną. Pozdrawiam forumowstwo i mam nadzieję (acz nie obiecuję, nauczona smutnym doświadczeniem), że będę częściej pisać! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Ciemne miesiące maj i czerwiec... 05.06.13, 17:44 Ach, piecyka na zimę zazdraszczam. Też bym się jak ten Twój królik wylegiwała. Taki piecyk to rzecz fantastyczna. Bo nawet w porze teoretycznie ciepłej się zdarza zimno, i wtedy ponieważ jest to zimno nieregulaminowe więc jest bardziej zimne niż oczekiwane zimno na przykład w zimie. Przemyśliwam odnośnie przedostatnich dni, gdzie było bezprecedensowo tutaj zimno. Naszły mnie myśli odnośnie dwóch tutaj wątków "szwedzkich", a rzecz o wkurwielinie. Co nas wkurwia i dlaczego. Jednego to innego śmo. Onegdaj jechałam autobusem pełnych kibiców Legii zdążających na mecz. Oczywiście się darli wniebogłosy wyśpiewując jakieś niecenzuralne teksty. Piwo pili. I w ogóle. A ja tu kurwa na koncert Szopena jechałam. Ale jakoś nie powiem aby mnie to szczególnie wkurwiało. No tłoczyli się, przepychali, darli, i wykrzykiwali bardzo brzydkie słowa. Natomiast religijne demonstracje mnie wkurwiają, chociaż nie są ani aż tak głośne. Agresywni rodzice mnie wkurwiają, a ich drące się pociechy - raczej nie. Chociaż pociechy są głośniejsze. No przeważnie. Czy można osiągnąć stan gdzie nie wkurwia nas absolutnie nic? Czy należy nawet do tego dążyć? Może jest jakaś wewnętrzna potrzeba aby się wkurwiać? Gdybym miała wybór totalnego niewkurwiania na nic, to czy bym się na to zdecydowała? Taka amputacja ośrodka wkurwieliny? Ha! No chyba NIE :))) A reszta? Lubicie się wkurwiać, czy nie, i co jest ulubionym obiektem wkurwialnym? wkurwopędnym? To tyle treści wewnętrznej naprodukowałam, chcieliście, no to jest :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Ciemne miesiące maj i czerwiec... 05.06.13, 19:00 Zlosci mnie chamstwo, brud, bajzel i glupota. To ze mi smieci do ogrodka wrzucaja, ze psich kup z mojego chodnika nie sprzataja. Zlosci mnie moja wlasna bezradnosc wobec roznych spraw, to ze dzieja sie, a ja na nie zadnego wpywu miec nie moge. Odpowiedz Link
blues28 Re: Ciemne miesiące maj i czerwiec... 05.06.13, 21:36 Witam Luizę na łono powrócona!! Znowu będzie można pochodzić po ogrodzie :-) Na razie musze przeprocesować ogrom informacji zawartej w wpisie. Zauważam, że idziesz jak burza w Twoim projekcie. I dobrze, tak trzymać!! A Rupi rozpłaszczony przy piecyku wygląda bardzo komfortowo i bezpiecznie :-) W zależności od sytuacji, dnia i samopoczucia, wkurzaja mnie różne rzeczy. Ale, by odpowiedziec Stokrotce, informuje, ze stan niewkurwieliny, czyli łączący błogość i ciepło psychiczne nazywa się tummo i jest praktyką religijną buddyzmu tybetańskiego. Medytujacy mnisi podobno nie wkurwiaja sie nigdy i na nic! :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 04:10 Chyba powolutku zdążam w strone Tummo, bo coraz mniej rzeczy mnie wkurza. Do ludzkości en masse i tego co wyrabia mam stosunek jak do nieuleczalnego idioty, po którym nie spodziewam się niczego dobrego, zatem niewiele mnie zaskakuje. Zdumiewa mnie od lat jak ludzie mogą wierzyć politykom, szefom korporacji i urzędnikom wszelakich kościołów a potem wkurzać się na nich, bo nie zachowują się tak, jak powinni. Wszystko inne poza ludzkością nie ma żadnej mocy wkurzania mnie. Użądlenie pszczoły, pożar buszu, nieoczekiwana ulewa, zepsuty samochód to rzeczy, które są. "Things are the way things are". Zamiast tego przydługiego ględzenia powinnam zwyczajnie powiedzieć ze wkurzanie zależy nie od okoliczności, tylko od sposobu w jaki my reagujemy na świat wokól nas. Wkurzanie to nasz wybór. Wybieram wkurzać się od czasu do czasu na moją córkę oraz Buszmena. I to mniej więcej zasięg i natężenie wkurwieliny, do którego się przyznaję. Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że nikogo nie wkurwiłam ;) Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 07:51 Lojezu jak ja sie kiedys wkurwialam i wcale mi to nie pomagalo w czymkolwiek, przeciwnie. Po poteznym wkurwieniu zle sie czulam pol dnia. Dzis sie wkurwiam bardzo rzadko i wtedy jedynie gdy mam na cus wplyw. Ostatnio wkurzylam sie na jednego faceta wczoraj (w pracy) i mu wykrzyczalam ze jesli nie zrobi tego co spierdolil natrychmiast to moze sie wiecej mnie na oczy nie pokazywac. A to konsultant ktory robi dla mnie dosc duzo. Ale ... to byl wyjatek. Nie krzycze na ludzi, nauczylam sie tu w Szwecji ze o wiele wieksza reakcje moge zdobyc sednem wypowiedzi. Jesli nie mam na cos wplywu lub cos sie stalo to sie nie wkurzam bo po co? Nawet sie nie wkurzylam na siebie jak samochodem walnelam w slupek w czwartek...No bo po co? Odpowiedz Link
blues28 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 08:53 Cieszy mnie wasze podejście zen i muszę przyznać, że i mnie coraz mniej rzeczy wkurwia. Może raczej wciąż zdumiewa i dziwi, ale już nie wkurza. Np. bezmiar ludzkiej głupoty to prędzej śmieszno i straszno niz wkurzająco. Za oknem +14, ale ma byc słonecznie i tak ze +20 w południe. Miłego dnia! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 11:03 Ja właśnie rozmawiałam na temat tego bycia "zen", lub też potocznego rozumienia tego "bycia zen" w kulturze zachodniej - z dwoma osobami szumiącymi w tych kręgach (jakieś mistrzostwo jogiczne, kursy śmursy w Indiach i inne chujemuje). Osoby owe, przedstawiają mi pogląd, że dążenie do stanu błogości, czyli pewnego rodzaju "bezczucia" - tutaj, w obecnym życiu - jest czymś w rodzaju "grzechu" medytacyjnego. Czyli popularnej pułapki w którą popadają pewni adepci. Yogananda chyba też o tym pisze w swojej kultowej książce, potępiając pewnych adeptów za popadanie w nałóg drażnienia podniebienia językiem, co ponoć powoduje stan orgiastycznego uniesienia :))) Raczej intensywne odczuwanie wszystkich możliwych emocji włącznie z tymi które kultura zachodu lubi wartościować jako "negatywne" - ma być celem praktyki. Intensyfikacja człowieczeństwa we wszystkich przejawach, zamiast jego wytłumiania. Jeden jogin mi pedzioł, że jeśli ludzie chcą być "all zen all the time" to lepiej niech po prostu dragi żrą. c.d.n. bo muszę lecieć. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 13:01 Co do pogladow roznych ludzi to jest tak ze sie mowi w co sie wierzy a wierzy w to co chce sie wierzyc. Jedne osoby wierza w mahometa a drugie w slonia. Chromole wszelkie filozofie i wierze w swoja wlasna. A moja wlasna filozofia to czuc sie dobrze a to nie znaczy ze ciagle byc happy. Sama wiesz ze chandry mam a te nie wynikaja wcale z niewkurwiania sie...lecz wiem ze wkurwianie sie raczej wprawia mnie w chandre. No ale Ty chcesz sie wkurwiac to wkurwiaj sie ile chcesz ...jak na mnie nie padnie Twoje wkurwianie to jest OK. Bo nietylko ze nie lubie sie wkurwiac ale nie lubie jak mi sie focha daje albo krzyczy na mnie. ;) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 15:47 Tak serio, to bo ja wiem, czy ja się chcę czy lubię wkurwiać? Na pewno się wolę wkurwić, niż na przykład bać. Strach jest dla mnie emocją okropną, i tego to naprawdę nienawidzę. Wolę też jak się ktoś na mnie wkurwi, lub wprost powie o co mu chodzi, może być niemile, niż właśnie focha walić. Ja Ciebie Szfedziu właśnie podziwiam za to, że potrafisz wprost wyrazić o co Ci chodzi. A nie się nadymać. Ja się niestety nadymam, i co gorzej, często sama nie wiem ani że jestem nadęta, ani że w ogóle o coś mi chodzi. Dół natomiast to jest sam syf i dno. Dołów nienawidzę, i wolałabym własne gie... wtroić niż mieć doła. Ludzie zaś tacy co są "all zen" to ja traktuję podejrzliwie, bo jakiś kit i fałsz w tym czuję. Może niesłusznie. Lubię ludzi z krwi i kości. Odpowiedz Link
maria421 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 16:39 iwannabesedated napisała: > Ludzie zaś tacy co są "all zen" to ja traktuję podejrzliwie, bo jakiś kit i fał > sz w tym czuję. Może niesłusznie. Lubię ludzi z krwi i kości. Ja tez. Odpowiedz Link
blues28 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 18:28 No ale pradon, czemu od razu wylewać dziecko z kąpielą? Odebrałam, ze Luiza, Kiełbio i skromne moi mówiłyśmy raczej o racjonalizowaniu uczuć, o niestrzelaniu z armat do much i o zdrowym dystansie do codzienności. Czyli wybieranie stanu posredniego miedzy stworkami lewitującymi błogo jak po końskiej dawce LSD a nieustannym, codziennym wkurwieniem. Błogostan Tummo przywołany został na pytanie czy jest mozliwe uniknięcie wkurwieliny. Ano, jest możliwe i tegoż błogostanu doznają po medytacjach mnisi tybetańscy a nie np. mieszkańcy kraju nad Wisłą Renem czy Wołga i w skrzeczącej, otaczającej ich rzeczywistości. W skrzeczącej rzeczywistości, po medytacji czy bez, można wybrac albo bezustanna wkurwieline, albo zdrowy dystans i zachowanie proporcji, albo też połknięcie kilograma LSD czy prozaca. Ja osobiście zamierzam się trzymać mędrcy Fredry "znaj proporcjum Mocium Panie" i nie wkurwiać z byle powodu. Szkoda moich nerf :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 19:05 Nie wiem czy mozna wybrac sobie miedzy "wkurwieniem sie" a blogostanem. To wszystko zalezy przeciez od indywidualnego charakteru i od temperamentu. Mozna sie tylko uczyc panowania nad emocjami , ale skutek bedzie i tak zalezny od charakteru i temperamentu. Ja lubie ludzi ktorzy okazuja emocje, ale jednoczesnie panuja nad nimi. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 20:47 ... dziecko z kąpielą? Przebóg, toż się właśnie zastanawiam, co mi tak skrzeczy w kanalizie.... HAHAHA A pamiętacie dziewczątka tę okropną lekturę gdzie jakąś Rozalkę do pieca wsadzili? W celach terapeutycznych ofkoz? Z tego potem żart był w szkole podstawowej: Co to jest, małe, czarne i stuka w szybkę? Odpowiedz Link
blues28 Re: Redukowanie wkurwieliny metodą Tummo 06.06.13, 21:02 Alez oczywiście, że pamietamy!! Lektura szkolna pt. Antek Bolesława Prusa. Rozalka została włożona do pieca na trzy zdrowaśki. Natenczas, w moim domu rodzinnym tez byly piece i jakos nieufnie na dzwiczki zeliwne popatrywałam. Jakby co, to zdecydowanie wolę Lalkę B. Prusa :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ciemne miesiące maj i czerwiec... 06.06.13, 17:26 O kurdebalans, ile fajnego czytania dzisiaj! :-) Odpowiedz Link
blues28 Xurku :-( 05.06.13, 21:26 Współczuję orgomnie! Nawet sobie nie wyobrażam rozmowy z Piranha ani decyzji rozstania z Fame :-((( Strasznie to smutne! Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Xurku :-( 06.06.13, 07:57 Witam w klubie Xurek. Zyje z astma juz kupe lat, zwierzat w domu nie moge posiadac bo bym sobie konia sprawila, zrem tabletki antyalegiczne codziennie, wdycham prochy tez codziennie i tak dlugo jak nie bede mialam innych dolegliwosci to jestem szczesliwa. Wazne jest aby brac profilaktycznie leki nawet jak sie dobrze czujesz no i...ruszac sie mimi ze ciezko jest. Nadwyrezac sie aby trenowac pluca. Teraz jak sie cieplo zrobilo to robie sobie krotkie biegi (30 s) i w ciagu miesiaca widze juz roznice... Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 05.06.13, 23:49 Xurkowi bardzo wspolczuje sytuacji, moze sie uda zlalezc Famiexzaprzyjazniony dom, by Pirana mogl odwiedzac? opis ogrodu i prac jak zwykle ciekawy i wciagajacy na moim trawniku kilka pojemnikow, zawiazal sie juz pierwszy czarny pomidor, trzy papryczki jalapeno i zaczely kwitnac cukinie - co z tego dalej bedzie niawiadomo, albowiem pogoda plata figle nieustannie co do wkurwiaczy - dluga lista Odpowiedz Link
maria421 Czwartek 06.06.13, 08:52 sloneczny jak sroda . Az chce sie zyc. W przyszly piatek jade do Polski i juz sie ciesze na polska kuchnie :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Aj, Xurku, współczuję 06.06.13, 09:32 Współczuję astmy ale bardziej czającej się za zakrętem perspektywy rozstania z Fame. Może ktoś znajomy mógłby ją przygarnąć? A może to jednak nie uczulenie na psa? U ilu lekarzy byłaś, żeby się upewnić? Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Aj, Xurku, współczuję 06.06.13, 10:49 Ja także bardzo Xurkowi współczuję, jako posiadaczka psa, sobie nie wyobrażam, że mam gdzieś go oddać do ludzi. Z drugiej strony, oddychać móc, to się jednak przydaje. W życiu. Mogło być gorzej, mogła Ci się alergia na dziecko zrobić. Ja na szczęście na psa alergii nie mam. Ale zaczynam podejrzewać poważnie, że on na mnie - tak. Czytałam w młodości książkę, gdzie bohaterka ma alergię na spermę męża. Kupiłam w Dedalusie zacne książki dwie, jedna to kryminał - jakaś klasyka szwedzka z lat 1970'tych. A druga to opracowanie dotyczące mitologii rodzinnej w polskich serialach. Do tej drugiej się dorwałam i z płonącymi uszami czytałam do wybałucha. Baba (autorka) wzięła na tapetę różne Klany i M-jak-miełoście i rozłożywszy na czynniki pierwsze analizuje jakie tam kity nam się wpycha pod pozorem sielankowego kluchacza. Ludzie! To się w pale nie mieści co to za indoktryna jest! Komusza propaganda niech się schowa! To jest zdziwko, że ten naród po latach oglądania tego - jeszcze miewa jakieś odruchy normalne! SZOK! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Aj, Xurku, współczuję 06.06.13, 16:05 Możesz dla mnie odłożyć tę książkę o mitach w TV, please? :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Aj, Xurku, współczuję 06.06.13, 20:52 Odłożyć w sensie zaprzestać czytania, nawet dla Ciebie Pyt... NIE MOGIE... ;) Natomiast w sensie, zachować dla Ciebie do przeczytania, jak najbardziej. Z tym, że najlepsze fragmenty będą obczytane, więc nie wiem, czy coś tam jeszcze zostanie, hahaha! Słyszałam kiedyś o bojach, co je ludzie toczyli o poranną niedzielną gazetę bo każdy chciał czytać świeżą a nie "obczytaną" :))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Aj, Xurku, współczuję 06.06.13, 21:07 Obeszlam kilka miejscowych księgarni i na razie zatrzymuję się przy regałach biografii. Jest kilka interesujacych pozycji z okresu miedzywojennego, ale wszystko autorstwa Slawomira Kopera (Kopra?), którego stylu jakoś nie lubie. Za to zaraz sie biore za tygodnik "Wprost". Jakas afera z Fibakiem, który okazł sie streczycielem? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Aj, Xurku, współczuję 06.06.13, 21:16 W tym drugim sensie, i może być obczytana. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 06.06.13, 20:55 Xurku, moja znajoma miala uczulenie na chomika, a jest wogole od urodzenia astmatyczka i miewala przez to zwierzatko ataki dusznosci okropne. No i w koncu jej polecono, zeby chomik nie mial wstepu do jej sypialni i zeby przestala sie z nim piescic. Pomoglo. Chomik zyl jeszcze pare lat w jej domu. Ja sama mam niezla astme, ale na szczescie nie mam uczulenia na moje zwierzaki. Za to mam inne problemy: dzis w nocy znowu bylam na pogotowiu bo wylam z bolu. A po poludniu spedzilam trzy godzuiny u mojego ortopedy. Sprawa jest bardziej skomplikowana niz myslalam, zobaczymy co z tego wyniknie. Po raz trzeci dostalam zastrzyk cortisonu i jeszcze silniejsze srodki przeciwbolowe. Ale bol jest dalej i boje sie nadchodzacej nocy. Bo najgorzej jest jak leze albo siedze. Najlepiej powinnam caly czas chodzic:)))) Jutro ide przy tej rewelacyjnej pogodzie na caly dzien byczyc sie z ksiazka w ogrodzie. Nalykam sie tabletek to i moze polezec bede mogla.... W ogrodzie kwiznie wszystko co sie da, a najbardziej ciesza oczy cztery duze kepy piwonii.... No i clematis, lubiny wszelakie, lwie paszcze i roze, roze i roze gdzie okiem siegnac. Rajski ogrod. Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 06.06.13, 21:10 Ewo, co to za boleści? Bark? A moze fizjoterapia coś by pomogła? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 06.06.13, 21:18 O kjap, Basiu, współczuję serdecznie. :-((( Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale mnie też chyba czeka drugu zastrzyk w prawy przegub, bo znowu zaczęło boleć. :-/ Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 06.06.13, 23:10 Basiu, pies nie ma wstepu do sypialni. Ale siedzimy razem np. na kanapie. Gdyby pies nigdzie nie mogl miec wstepu, to co mialby z naimi za zycie? Poszukamy mu nowej rodziny a do tego czasu bedzie z niami mieszkal, bo na to, by siedzial w klatce w jakims przytulku dla zwierzat az ktos zdecyduje sie ja wziac absolutnie sie nie zgadzam. Moze znacie kogos kto chcialby przecudowna psinke :)? Kielbie & Basiu, ja wam strasznie wspolczuje. Jak wy z ta astma dochodzicie do ladu? Ja po paru dniach jestem tak wykonczona jak rzadko kiedy. Lekarstwa pomagaja, ale mam od nich zaburzenie rownowagi i jakas taka wewnetrzna "trzesionke". Znacie cos takiego? Czy to z czasem minie? Jedno lekarstwo (tabletki) to SingulAir ze skladnikami Montelukast i Natrium, drugi to spray Symbicort ze skladnikami Budesonidum, Formoteroli fumaras dhydricus. Czy tej waszej astmy nie da sie wyleczyc? Bo mnie lekarz powiedzial, ze za kilka miesiecy bez psa powinnam wyzdrowiec? Poza tym los sie chyba na mnie uwzial, bo ta obiecana i juz prawie zaklepana robota poszla sie pasc. Z jednej strony nie mam dylematu, czy wziac robote od ktorej dostaje sie skretow zoladka czy nie, z drugiej troche nieswojo wlasnie teraz, kiedy mamy takie wydatki. Wlasnie skonczylam nadrabiac zaleglosci, zrobie sobie herbatke, zobacze wiadomosci i pojde spac. W glowie mi sie od spraya kreci, ale przynajmniej moge oddychac..... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 07.06.13, 07:52 Jak Basia napisala to raz astma zawsze astma lecz....mozesz zyc bez symptomow jesli bedziesz uzywala leki a leki musisz brac juz zawsze. I radze - uzywaj profilaktyke nawet jak bedziesz czula sie swietnie. To ze sie rece trzesa, moze tez serce za duzo pikac to znane skutki uboczne ale pozrozmawiaj z lekarzem natychmiast. Jesli nie masz ciaglych problemow z oddychaniem to zamiast Symbicort moglby ci dac Pulmicort. Symbicort ma podwojne dzialanie: profilaktyczne (kortison - budesonid)i rozszerzajace naczynia i to drugie powoduje Twoje trzesace sie rece. Ale jesli sytuacja nie jest absolutnie okropna to wystarczy ci to pierwsze dzialanie a dodatkowo bys mogla dostac Bricanyl ktory uzywa sie dorazne przy ataku Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 07.06.13, 07:57 I jeszcze jedno. Astmy nie dostalas nagle przez psa. Astma narasta powolutku czesto wiele lat i czlowiek sie przyzwyczaja do tego ze nie ma sil, zwala wine na kondycje. Ja stwierdzilam ze juz chyba w szkole sredniej mialam poczatki a trwalo to ze 15 lat zanim dostalam pierwszy atak. Pies najprawdopodobniej spowodowal ze pobieglo to troche szybciej i dobrze bo w koncu sie dowiedzialas ze to masz i mozesz tym sie zajac. Na poczatku potrzbujesz silniejszych lekow. Tabletki to najprawdobodobnie kortyzon ktory ma zmiejszyc zapalenie. Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 07.06.13, 07:57 Xurku, ja się w sprawie astmy nie wypowiem, bo (jak na razie!) jej nie mam, ale tak jak ktoś juz tu wspominał: zasiegnęłaś opinii drugiego lekarza? Po pierwsze, to okropnie tak się czuć po lekach - dość powszechnych, bo na astmę cierpi masa ludzi - a po drugie oddanie psiny, która kochacie jest bolesne i nawet nie pytam jak z tym czuje się Piranha. Może (oby!) potrzebujesz inne leki, które nie beda miały tak przykrych efektów ubocznych :-( Whatever, co zrobicie i postanowicie to serdecznie trzymam kciuki i ściskam. Odpowiedz Link
ewa553 Astma 06.06.13, 23:59 Mialam tej zimy dwudniowe szkolenie na temat astmy: zarzadzila to kasa chorych. Dowiedzialam sie wielu interesujacych rzeczy, m.in.tego, ze z astmy sie NIGDY nie wylecze, ze nawet jesli pare lat nie ma sie atakow, to spray trzeba miec zawsze na podoredziu, bo w kazdej chwili mozna dostac atak. Dowiedzialam sie tez - po wielu latach uzywania , jak sie wlasciwie sprayu uzywa: spray do ust, nacisnac spust, gleboko wcuagnac zawartosc, odliczyc do 10 i dopiero wtedy powolutku wydychac. Ja uzywam dwoch sprayow: Viani i Berodual. Przy ciezszych atakach pstrykalam sobie dwa razy Berodual i wtedy faktycznie ma sie trzesace rece itd. Nie pamietam jak sie nazywa ten skladnik, ktory to powoduje. W moim wypadku - majac odpowiednie medykamenty (w gorszych czasach bralam jeszcze tabletki, ale mi rozklekotaly serce), mozna sie z astma znakomicie zaaranzowac. Jesli masz takie objawy jakie opisujesz, a ktorych nie znam ani u mnie, a ni u dwoch zaprzyjaznionych dziewczyn z naprawde ciezka astma, to znaczy ze masz nieodpowiednio dobrane medykamenty. Jest tak wielki wybor, ze na pewno bedzie Ci odpowiedni lekarz mogl dobrac taki medykament/spray, ktory Ci pomoze bez dzialan ubocznych. Zglos natychmiast, jaki masz problem. A moje problemy w tej chwili, to Hexenszus, ortopeda pokazal mi na zdjeciu ze mam jeden krag zdeformowany i tam jest uciskany nerw... Ale to nie jest stuprocentowa diagnoza, jesli mi dotychczasowe leczenie nic nie da, to musze w poniedzialek ist "do rury", gdzie mnie dokladnie zbadaja. Mam nadzieje jednak, ze lada dzien wydobrzeje. Nie moge sobie na chorowanie pozwolic. Jutro sie spontaniocznie ludzie umowili do mnie do ogrodu, w niedziele ide na dluga wycieczke w pobliskie gorki, 15-tego mam Garden Party u mnie (zalegle urodziny), 16-tego ide na piekny koncert Haydna, a 19-tego lece do Budapesztu. Nota bede mowie dzis do Eddy, ze mam ochote zamowic hotel na bardzo ruchliwej ulicy z tramwajem, bo ma swietne polozenie jako punkt wyjsciowy. A ona na to, zebym sie nie martwila, bo przeciez jestem glucha, a ona sobie wezmie Ohropax:))))) Nie ma to jak pozytywne nastawienie:)))) Odpowiedz Link
xurek Re: Astma 08.06.13, 09:29 Coraz bardziej jestem przerazona. Ja nie chce miec choroby, ktorej sie nie da wyleczyc i trzeba brac na nia cortyzon. Nawet nie wiedzialam, ze w tym jest cortyzon, bo inaczej sie nazywa. Co do pytania, czy jesstem pewna, ze to pies, to raczej tak. Otoz odnawiamy parkiet w dwoch pokojach, wiec lozko Piranhii przeniesione zostalo do salonu a poniewaz on idzie wczesniej spac niz my a ja juz sie nieco "przeziebiona" czulam, to postanowilismy, ze on bedzie spal ze swoim tata a ja na tym lozku. Na ktorym czesto z Piranha spi Fame....... Po dwoch dniach czulam sie juz tylko na pol zywa i dlatego poszlam do lekarza. Jestem teraz zupelnie skolowana. Postanowilam brac leki przez te dwa tygodnie do nastepnej wizyty, pojsc jednak rownoczesnie z prosba o druga opinie do laryngologa i jezeli owe beda sprzeczne to jeszcze do zaprzyjaznionego lekarza mamy w Polsce. Oddychac moge lepiej, ale mam teraz kaszel, przy ktorym bola pluca, tych trzesacych sie rak i krecacej glowy juz nie mam. Jak Wy odkrylyscie, ze macie astme i czym sie owa na codzien przejawia? Czy ma sie wiecznie klopoty z glebokim oddechem przy najmiejszym fizycznym wysilku? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Astma 08.06.13, 11:10 Ja mam astme prawdopodobnie od dziecinstwa, ale nikomu nie przyszlo nawet na mysl cokolwiek u mnie badac. Jako pikantny szczegol musze dodac, ze moja mama byla pielegniarka i to wysoko wykwalifikowana:)))) No wiec u mnie nazywalo sie tylko, ze jestem niewysportowana. Bo jadac troche szybciej na rowerze, czy idac bardziej pod gorke (namietnie chodzilam po Beskidach) tracilam oddech, twarz czerwona, nabrzmiala, no, fujara zwyczajnie. Dopiero w Niemczech lekarz i to zwykly, domowy stwierdzil astme, ale nie pamietam na jakiej podstawie. W kazdym razie Od tego czasu jestem pod opieka nie laryngologa, Xurku tylko pneumologa. Moja astma nie jest ciezka, dwie moje bliskie znajome majace ciezka astme pokazuja mi jakie mam szczescie i jak zle by moglo wygladac. W kazdym razie: bez paniki! Biorac odpowiednie lekarstwa nie bedziesz wogole astmy odczuwac. Silniejszy spray musisz miec tylko zawsze przy sobie na wypadek gdybys niespodziewanie przy jakims wysilku, szybszym biegu do autobusu czytepe. miala problem z oddychaniem. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Astma 08.06.13, 12:17 Daj spokoj Xurek. Przeciez z astma zyje wielu wyczynowych sportowcow . Najwazniejsze ze wiesz i mozesz zaczac leczenie a jak bedzie dalej to zalezy tylko od ciebie. Kortyzon we wdychanym lekarstwie jest w sladowych prawie ilosciach ale powoduje ze zapalenie nie dochodzi do takiego stanu ze bedziesz miala ataki. Jak juz pisalam astma rozwija sie powoli dlugie lata. Ze dwa lata czulam sie gorzej i gorzej, coraz trudniej mi bylo szybko chodzic. Trudno mi bylo nawet wyzej rece trzymac...i mialam bole w klatce piersiowej. Nie wiedzialam co to, myslalam ze to moje zbedne kilogramy ktorych nabylam sie w czasie ciazy...Zaczynalam miec mysli ze to serce. Az w koncy jednego wiosennego dnia obudzilam sie bo nie moglam oddychac wiec buch do szpitala i tam lekarz mi wszystko wytlumaczyl. Bylam w takim zlym stanie ze dostalam zwolnienie lekarskie na dwa tygodnie. Tez bylam przerazona ze mama chorobe z ktora bede zyc cale zycie. Mialam duzo szlemu ktory wykaslywalam. Czulam tez takie sciski w krtani. Lekarstwa mam wszedzie. W domu, w pracy i w samochodzie bo ciagle zapominam brac, szczegolnie gdy sie swietnie czuje. Jesli nie biore to juz po dwoch tygodniach czuje pogorszenie a tak to zyje zupelnie normalnie i takiej kondycji jak teraz mam juz dawno nie mialam. Jezdze konno, rowerem, chodze na zumbe a teraz nawet zaczelam troche biegac. Nie uzywam windy, jedynie gdy cos ciezkiego niose. Rowniez sie trzymam z daleka ludzi zaziebionych i moi koledzy w pracy wiedza o tym. Gdy podejrzewaja ze maja jakiego bakcyla to mowia mi to i trzymaja sie odemnie z daleka. Wiec naprawde nie masz czego sie bac Tylko pamietaj, ruszaj sie i nie boj sie wyrezac pluc bo to pomaga. Ale powoli... Najppierw musi zapalenie zejsc. Zobaczysz ze za dwa tyg bedziesz sie czula juz o wiele lepiej. Ja nigdy nie kaszle, szlemu nie mam... i ciesze sie nic gorszego nie mam :) Odpowiedz Link
xurek Re: Astma 10.06.13, 09:38 Dziekuje dziewczyny za postawienie do pionu. Mam termin u lekarza za tydzien, poprosze o skierowanie do pulmonologa. Lekarstwa nadal biore, nie mam juz tych wszystkich palpitacji, dusznosci tez nie, ale kaszel ze sluzem i czuje sie non stop okropnie zmeczona. Poszperalam w necie i znalazlam pare ziol, ktore maja pomagac na ten sluz przy astmie i robie sobie teraz inhalacje z tymianku z szalwia, troche chyba pomagaja. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 07.06.13, 10:10 Dziwny był ten tydzień, wielce dziwny. Naganiałam się jak pies za kotletem, a nic konkretnego nie udało mi się załatwić. Nie lubię takich tygodni. :-/ Dobra wiadomość: świeci słońce, ma być 27C! :-) Tak więc opędzę się z kilkoma telefonami i paroma rzeczami do napisania, i zasiądę stychnerf ;-) na tarasie z książką i z Economistem. No to lecę. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 07.06.13, 10:20 Wstalam wczesnie, o 8 rano bylo juz 20 stopni, wiec kawe wypilam na tarasie. Wspolczuje astmy. Bolu krzyza tez i nadgarstka , ale to da sie wyleczyc, czy zaleczyc. Zdrowi ludzie naprawde nie wiedza jaki skarb maja. A teraz pedze do ogrodka. Milego dnia. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 07.06.13, 23:41 acai sorbet dzis jadlam Krzys sie zachwycal, ze jadal czesto w czasie pobytu w Brazylii mamy od wczoraj sidewalk sale, zamknieta glowna ulica, wyprzedaze, stoliki i namiociki wzdluz no i w punkcie gdzie sprzedaja brazylijska kawe i smuthies mieli dzis ow sorbecik nie powiem, smacznu, cho dosc ciezki mzawka nieustanna i 14 c troszke zmniejszaly doznania Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 08.06.13, 00:34 Pogoda calkiem do dupy, Rose. Co jest? Polowa czerwca, a wyglada jak niedorobiony kwiecien! Jesli sorbet ciezkawy, to to acai, od ktorego sie w Brazylii uzaleznilem, to jest hiroshima i nagasaki. To byla zwykla, ordynarna mrozona pulpa z jagod. Podobno fantastycznie zdrowa, nektar i ambrozja itp. i bosko smaczna, ale kaloryczny pershing. Dopiero teraz brzucho powoli zrzucam. Z innej beczki, bo mi sie na glebokie myslenie zebralo: Czy koty pierdza? Psy, wiem, strasznie, lecz kota na tym nigdy nie zlapalem. Zna sie ktos na tym? Bo mnie bardzo nurtuje. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 08.06.13, 02:08 moj sorbet byl na patyku, wielkosci loda magnum, kosztowal $3 za sztuke w smaku mieszanka jagod i czegos blisko czekolady - rano sie przekonam, czy mnie nie uczula koty i owszem, tak jak i pieski gazy puszczaja, choc jakby mniej rowniez posapuja przez sen i chrapia - nie, nie mam na mysli mruczenia :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 08.06.13, 02:13 Oj, ze chrapia, sapia i krzycza, nawet lapami przebieraja i wogole sny dramatyczne miewac musza, to wiem, bo nasza sypia z nami na poduszce. Ale to pierdzenie dziwne, przyznasz. Bo jesli bezglosne i bezwonne, to czy to jeszcze pierdzenie? Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 08.06.13, 02:19 zaraz nam sie oberwie, zesmy skatologiczni ale nie powiedzialabym, ze bezwonne... Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 08.06.13, 02:26 Aaaa! To juz jest powazny przyczynek do tematu: ze jednak taki koci gaz, moze byc prawdziwym bakiem! Czyli Maxx i Nina, to jakies zboki sa bezpierdliwe, anal retentive czy jakos tak. Jutro, mam nadzieje, europejskie kociary dorzuca do tematu :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sobota, długi weekend świra 08.06.13, 04:33 Buszmen pojechał w Góry Błękitne, córka śpi po nocnej zmianie w restauracji, za oknem ciemne chmury i słońce, ale jest w miarę ciepło, 18 stopni. Zaraz wyjdę posprzątać w ogrodzie przed sianiem bobu i buraczków. Proste ręczne prace ogrodowe pomogą mi pozbyć się dręczącego uczucia, że mam świra... Otóż przedwczoraj zadzwonił do mnie Rupciowy weterynarz, który był na trzytygodniowych wakacjach zaraz po usunięciu Rupciowi dwóch zębów. Kilka dni po zabiegu posłałam mu emaila, że Rupcio wrócił do zdrowia, ale wet chciał się upewnić, że wszystko jest OK. Po kilku minutach gadania zapytał się czy pracuję poza domem a potem zaczął się nieco plątać, chwaląc mnie za dobre opiekowanie się moimi królikami. W końcu wyjawił o co mu chodziło: otóż właściciele trzynastoletniego królika, który nie może chodzić po wylewie szukają kogoś, żeby zajął się zwierzątkiem na czas ich wakacji a nie chcą go zostawiać w klinice. Czy mogłabym ja się nim zająć? Pomyślałam, że miałam sparaliżowanego królika, miałam niewidomego, to i takim mogę się opiekować. Byłam wczoraj u właścicieli, zobaczyć jak wygląda Benji. Żona kupiła tego króliczka kiedy okazało się, że nie będą mogli mieć dzieci, potem rozpoczęła dializę (była na niej przez 11 lat, podejrzewam, że skończyło sie przeszczepem nerki) a w zeszłym roku miała z oczu usunięte katarakty. We wrześniu Benji miał udar i od tego czasu nie chodzi, leży na jednym boku, rusza się ale bardzo nieskoordynowanie i trzeba go karmić, bo leżąc na boku nie może normalnie sięgać po jedzenie. Właściciele traktują go jak dziecko, jest masowany, karmiony, czyszczony i widać, że wcale mu się nie zbiera na odejście z tego świata: ma świetny apetyt, liże ręce swojej pani, ma bystre oczko i próbuje się ruszać. Zupełnie jak moja Bunia... Zgodziłam się go wziąć do siebie. Benji wprowadzi się do nas w połowie czerwca na miesiąc. Teraz mam uczucie, że chyba mam świra i nie wiem, dlaczego. Dziękuję za uwagę, idę terapeutycznie poryć w ogrodzie. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota, długi weekend świra 08.06.13, 04:42 Daj ludziom takie swiry, Lu :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota, długi weekend świra 08.06.13, 08:53 Bardzo mi sie Twoj swir podoba, Luizo. I ogrodowy i zwierzecy. I zazdraszczam energii i mozliwosci. I uwielbiam Twoje zdjecia, nawet Ci nie zazdraszczam, bo nasze tereny i mozliwosci sa nieporownywalne. Ja po prostzu delektuje sie Twoimi zdjeciami i opisami. Koty. Pierdza, jak najbardziej i to chyba bez ta bezdzwiekowosc tym bardziej smrodliwie, no bo przeciez musi taka dac znac, ze ma problemy. Zdarzylo mi sie juz nieraz, ze zrobil to akurat na kolanach trzymany i pieszczony kot. Przy calej milosci nie jest to mile przezycie... A chrapy sa nieziemskie, z westchnieniami itd. Ciekawe jest zycie z kotami, szczegolnie z trzema. Dzis kolejny dzien upalu. Wczorajsze spontaniczne grilowanie w ogrodzie bylo udane. Byla swietna zabawa, znakomite towarzycho. Niestety, noc mialam koszmarna. Znowu. Dostalam wczoraj szczegolnie silne tabletki na szczegolnie silny bol i...nic. Absolutnie nie dzialaja. Wiec kladlam sie do lozka, wstawalam, spacerowalam po mieszkaniu, szukalam pozycji na podlodze z nogami do gory, podkladalam poduchy pod nogi i tak probowalam spac w lozku. Napracowalam sie po lokcie i udalo mi sie conajmniej 2 godziny spac.... Wybiore sie znowu na pare godzin do ogrodu pieknie kwitnacego. Na sloncu nie mozna wytrzymac, ale mam takie ulubione miejsce pod rozlozysta grusza: cien i lekki wiaterek. Mam zaleglosci w czytaniu, wiec az sie prosi. Poza tym byl wczoraj wieczorem moj chemik, przyniosl compa i wykorzystalam go do przyniesienia mojego super lezyska z piwnicy. Tak wiec lezac pod markiza, wsrod wielkiej ilosci kwiatow, bede mogla wylegiwac sie na powietrzu. Lubie wieczory balkonowe z ksiazka.... Odpowiedz Link
xurek sobota 08.06.13, 09:31 dzien piekny, w domu jeszcze pol pobojowiska, wiec biore sie do roboty, potem wybieramy sie do skateparku w Zurychu polozonego obok parku dla psow a wieczorem na miejsowy festyn. Odpowiedz Link
maria421 Re: sobota 08.06.13, 09:44 Wreszcie prawdziwa czerwcowa pogoda. Wczoraj ostatecznie zaprogramowalam wyjazd do Polski na przyszly weekend. W piatek jade do Poznania, w sobote do Lodzi gdzie moj brat zaprasza do zachwalanej przez niego Anatewki: www.inyourpocket.com/poland/lodz/manufaktura/wheretoeat/Anatewka_21079v (podobno ta jest lepsza niz ta starsza w centrum miasta), jedna kuzynka zaprasza na grilla w sobote wieczorem, a druga na obiad w niedziele. W poniedzialek powrot do domu napewno z jednym dodatkowym kilogramem na biodrach :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: sobota 08.06.13, 11:14 Fajne plany masz Mario. Jedziesz pociagiem? Mieszkasz bardzo korzystnie, bo faktycznie masz niedaleko do swojej Polski. Ja mam lekki problem, bo zerwalam na zawsze stosunki dyplomatyczne z siostra. Bardzo chce na 2-3 dni skoczyc do Warszawy, jest kilka miejsc ktore mam ochote odwiedzic. Moze wybiore sie z Edda? Zobaczymy. Narazie cieszymy sie nieziemsko na Budapeszt. A swoja droga ciekawa jestem, czy faktycznie uda nam sie forumowo spotkac tam za rok? A teraz musze sie ogarnac i pedze pod grusze:)))) PS Mario, nie chce Cie straszyc, ale juz sie informowalam w sprawie pociagow do Kassel:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: sobota 08.06.13, 11:52 Jade do Polski samochodem, ode mnie do Poznania to jest jakies 6 godzin, caly czas autostrada. P.S. Wreszcie! :-) Odpowiedz Link
blues28 sobota - dytyramb na cześć forum 08.06.13, 15:27 Jak bardzo przydatne jest nasze forum. Czytam bolesne perypetie Xurka i wspierające, doświadczone, logiczne i pogodne rady Kiełbia i Basi. I tak sobie myśle, że Xur poczuje się lepiej po przeczytaniu tego wszystkiego. Oby! A ja poczułam sie lepiej po wpisie Luizy. Luizo, jestes wielka! Króliczyna trafia w najlepsze z możliwych rąk. U mnie ciepło, prawie upalnie. I baardzo słonecznie. Jak typowa hausfrau upiekłam jabłecznik na jutrzejszy rodzinny happening i teraz musze go własna piersia bronic coby sie ostał do jutra :-) Nabyłam tez obłędny rowerek dla dziedziczki: ma trzy kółka, dach w razie deszczu, a także popychadło jakby się młoda zmeczyła i nie chciała pedałować. Ogniście, zajebiście czerwoniutki :-) Na kotach się nie znam za to wiem dobrze, że psy, owszem, puszczaja bąki i to jakie! CJ, masz niezmiernie dobrze wychowane koty! One po prostu pewnych rzeczy nie robia w towarzystwie! Miłej soboty!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: sobota - dytyramb na cześć forum 08.06.13, 19:24 Prawda? Zgadzam się w 100%. :-) Tutaj dzisiaj tak jak wczoraj: letnie temperatury, wczoraj słońce dziś trochę chmur, parno, zbiera się na burzę. Chciałam mieć wolny weekend, ale znowu nie wychodzi i znowu coś muszę pisać. Kjap. :-/// Miłego wieczoru życzę. Odpowiedz Link
xurek Re: sobota - dytyramb na cześć forum 10.06.13, 09:40 tez sie calkowicie zgadzam. Forum jest rozrywkowe, wkurzajace, pozyteczne, pomocne i podtrzymujace na duchu. Jak rodzina :) Odpowiedz Link
blues28 Poniedziałek 10.06.13, 08:58 Na północy pogoda utrzymuje sie wyjatkowo pieknie, mimo złych prognoz i kataklizmów, które czepiaja sie reszty kraju. Mam nadzieje, że nasze warszawianki całe i zdrowe, choć ponoc przeszła nad Wami okropna nawałnica. Dajcie znać żeście żywe i z sucha stopą, please. Wiecie, jestem tutaj od ponad tygodnia i nie widziałam żadnego wróbla!! Gołębi masa, kukułki i inne ptactwo śpiewające ma się dobrze, ale wróbli nie ma wcale. Wczoraj rowerowałam po lesie w pysznej, soczystej zieleni - modląc sie żeby mni ani kleszcz ani meszka nie ułowiła - i scieżki lesne, odwiedzane przez rowerzystów i spacerowiczów na kijkach maja zupełnie inne powietrze. Takie czyste, jakby nabrzmiałe od tej ilości tlenu ze świeżej zieleni. Na działce pojawily sie pierwsze truskawki i w tym tygodniu bedzie juz pierwszy wysyp. Zajadam sie działkowa sałatą, szypiorkiem, koprem, rzodkiewkami a teraz dojda truskawki. Zaraz wyruszam w trase rowerową życząc wszystkim miłego dnia i tygodnia! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Szary, mokry i zimny poniedziałek 10.06.13, 09:17 Snujemy się dzisiaj jak muchy w smole, nawet kury były dziś wyjatkowo ciche. Podwyższyłam sobie ciśnienie wlokąc Buszmena na ciuchowe zakupy. Udało mi się wcisnąć mu dwie pary spodni, ładną koszulę, moherowy sweter i dwie pary butów. Jest to niesłychany sukces, orka na ugorze i rzeźbienie w granicie. Poczułam się wyczerpana i po powrocie musiałam uciąć sobie drzemkę. Czy są na świecie jacyś mężczyźni, którzy potrafia sami sobie zrobić ciuchowe zakupy?? Xurku, wracając do astmatycznych tematów, kilku z naszych pływaków na światowym poziomie zaczęło lekcje pływania jako dzieci bo lekarz im to zalecił na astmę. Nie bój się, jak Tobie już forumostwo powiedziało, z astmą można żyć i to całkiem dobrze! Pozdrawiam i zabieram się za sprzątanie królikowej sypialni, czyli pokoju gościnnego, bo za tydzień przyjedzie na kilka dni kumpel córki z Brisbane i gdzieś go trzeba będzie położyć. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 10.06.13, 16:45 tydzien serwisantow i rewolucji jak kupowalismy obecne lokum, to bylo dosc czyste i ok, ale po dwoch latach widac niestety juz, ze na potrzeby sprzedazy odmalowywane byly tylko niewielkie powierzchnie, a reszta wymaga troche tlc wiec od dzis pedzle i rolki w dlon, w miedzyczasie naprawa kuchenki, wymiana zmywarki - inna firma przywozi, inna podlacza, a my mamy odlaczac i usuwac stara poza tym przestalo podac, lac, mrzyc i siapic Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorkowe poranne mgły 11.06.13, 09:48 Późna jesienią przy północnych wiatrach pojawiają się w Sydney poranne mgły. Wygrzebałam sie z łóżka i skoczyłam z aparatem do ogrodu, żeby uchwycić tę nieczęstą u nas sytuację. Widok z góry ogrodu poprzez ogrody sąsiadów w stronę parku: Bambus ociekający skraplającą się mgłą: I jeszcze jeden widok na park ponad dachami domów: Cieszcie się ciepłym latem, tymczasem ja zaraz rozpalę w piecyku i zakotwiczę się przed komputerem żeby skończyć trzy prace na jutrzejszy termin. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorkowe poranne mgły 11.06.13, 10:03 u nas takie mgly to jesienia zjawisko nagminne, ale niestety bez palm :( i z pewnie zdecydowanie nizsza temperatura (ok 10 stopni). Ja mgly lubie, wiec Ci tych Twoich palmiastych i cieplych zazdraszczam. Ty nadal "kompuretowo pracujesz"? Ja myslalam, ze przerzucilas sie calkowicie na ogrodnictwo? Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorkowe poranne mgły 11.06.13, 10:36 Luizo, zdjęcia iście fantasmagoryczne! :-) Ja lubię mgły, ale w Madrycie to niezmierna rzadkość, klimat jest zbyt suchy. Zbieram sie galopkiem, bo po pobycie w gotyckim mieście, w cieniu zamczyska, prznoszę rezydencje do Trójmiasta. Czeka mnie wiele miłych spotkań z przyjaciółmi. Juz się cieszę :-) Xurku, jak tam na froncie astmy? Miłego wtorku wszystkim :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorkowe poranne mgły 11.06.13, 11:18 blues28 napisała: > Luizo, zdjęcia iście fantasmagoryczne! :-) > Ja lubię mgły, ale w Madrycie to niezmierna rzadkość, klimat jest zbyt suchy. U nas co prawda jest wilgotno, ale głównie latem. Zima i jesienią jest przewaznie sucho a my mieszkamy kilkanaście kilometrów od oceanu, więc mgły nieczęsto się zdarzają. Jak i Ty lubię te zjawiskowe widoki. > Zbieram sie galopkiem, bo po pobycie w gotyckim mieście, w cieniu zamczyska, prznoszę rezydencje do Trójmiasta. Czeka mnie wiele miłych spotkań z przyjaciółmi. Juz się cieszę :-) Też lubię wakacje w Polsce ;o) Baw sie dobrze. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorkowe poranne mgły 11.06.13, 11:14 xurek napisała: > u nas takie mgly to jesienia zjawisko nagminne, ale niestety bez palm :( i z pewnie zdecydowanie nizsza temperatura (ok 10 stopni). Ja mgly lubie, wiec Ci tych Twoich palmiastych i cieplych zazdraszczam. Palmiaste może i tak, ale nie ciepłe - 13 stopni. > Ty nadal "kompuretowo pracujesz"? Ja myslalam, ze przerzucilas sie calkowicie na ogrodnictwo? Przerzuciłam się, ale oprócz dorywczej pracy robię roczny kurs permakulturowego projektowania ogrodów i mam w ciągu roku ponad 40 prac do oddania. Troche leniuchowałam i uzbierały mi się zaległości... Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 "Blaski i cienie zycia kurtyzany", czyli singla 11.06.13, 20:58 Okazuje sie ze te okropne bole, nieprzespane noce od 12 dni i inne urozmaicenia ktore mam, to Bandscheibenvorfall, nie wiem jak to po polsku; dyskopatia? Dostane jeszcze silniejsze srodki przeciwbolowe, dalsze zastrzyki cortisonu i jesli za...6 tygodni nie bedzie lepiej to "zobaczymy co dalej". Chwilami naprawde glosno jecze z bolu. Ale w domu na kazdym kroku cos trzeba dzwignac, kilka razy dziennie schylam sie (a raczej padam na kolana) przed miseczkami kotow i przed ich klopem. Pije duzo, bo musze, ale dzisiaj przyniesienie dwoch butelek wody z auta bylo mi juz za duzo....Jak to zorganizowac? Bede musiala prosic psipsiolki zeby ze mna chodzily na zakupy i przynajmniej napoi, puszek dla kotow i piaseczku nie nosic.. A za tydzien lece do Budapesztu. Edda bedzie rzucac dwoma walizkami....A ja bede sie czula jak ostatnia oferma zalezna od pomocy. Ide polac sie domestosem i rzygac... Odpowiedz Link
jutka1 Re: "Blaski i cienie zycia kurtyzany", czyli sing 11.06.13, 21:57 Basieńko, straszliwie współczuje, wiem troche, o czym piszesz. :-( Co do większych i cięższych zakupów - zamawiaj przez internet z dostawą do domu. Wodę (H2O ;-) ) zamawiaj w mniejszych butelkach ale dużo butelek, wszystko każ dostawcom wnieść do mieszkania i postawić na stole albo parapecie w kuchni - żebyś nie musiała się schylać po nie. No i trzeba si e przemóc i poprosić o pomoc. A Twój "przyjaciel" tez będzie mieć szansę, żeby sie sprawdzić. :-) Trzymaj się! Odpowiedz Link
roseanne Re: "Blaski i cienie zycia kurtyzany", czyli sing 11.06.13, 23:07 wspolczuje wielce, problemy z dyskiem bolesne wielce i bardzo trudne do naprostowania towarzysz/ka podrozy nizbedna moze by tak jakiegos wolentariusza by pomogl przy codziennych dzwiganiach itp? dostawy zakupow do domu itd - mi dzwigac nie wolno, wiec albo sie wysluguje mlodzieza, albo zamawiam dostawe placac dodatkowa piatke Odpowiedz Link
maria421 Re: "Blaski i cienie zycia kurtyzany", czyli sing 12.06.13, 08:32 Ewa, wspolczuje bardzo. Wiem, ze jestes przyzwyczajona do samodzielnosci, wiec trudno Ci moze prosic o pomoc, ale musisz sobie dac pomoc. Sciskam i zycze szybkiego polepszenia. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Mokra środa 12.06.13, 05:12 Ewo, współczuję dyskopatii, nie dosyć, że franca boli to uniemożliwia normalne poruszanie się. Łączę się z Tobą w bólu. Mnie pomógł dobry kręgarz, joga oraz akupunktura, próbowałaś cos z tej listy? U mnie nic godnego uwagi się nie dzieje. Od rana zaczęło padać, spadł centymetr deszczu i patrząc na radar pogodowy widzę że pewnie popada do wieczora. Nic to, Baśka, ziemia w ogrodzie jest przygotowana do przyjęcia dużej ilości wody a ja i tak jestem uziemiona przed komputerem odrabiając lekcje. I czytając "The Sculptress" Minette Walters ze stosu książek, których chciała się pozbyć moja sąsiadka bibliotekarka. Pognałam dziś do biblioteki i wypożyczyłam jeszcze cztery kryminały tej samej autorki, zobaczymy czy się obroni ;o) Za oknem leje, pompa do deszczówki chodzi jak szalona, królik popiskuje przez sen w kącie przy kominku. Kiedy ulewa trochę zelżeje, założę kalosze i wyskoczę do drewutni po zapas drewna na wieczorne palenie. Chciałabym tez ogarnąć dom w którym wiele przedmiotów wydaje się żyć własnym życiem, mnożyć i przemieszczać. Poza tym jutro przychodzi na wizje lokalną właścicielka królika, którym będę się opiekować, wypadałoby odsłonić stół i sofę z naleciałości... Pozdrawiam zimowo, acz nie zimno Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
blues28 Środa wręcz upalna 12.06.13, 08:44 Cieszy mnie bardzo powrót Luizy na łono :-) Wieści ogrodniczo-antypodowe sa jakies takie uspokajające i "łagodzące obyczaje". Basiu, mogę sie tylko podpisać pod przedmówczyniami: - współczuję bolesnej dyskopatii - zakupy (zwłaszcza zgrzewek wody) należy realizować przez internet. Żadnego tam dźwigania! - rozważyć możliwość masaży, ale u sprawdzonego fachowca. - przedyskutować z lekarzem czy joga/tai-chi na teraz i profilaktycznie są wskazane i jeśli tak, to zapisać się bez zwłoki. - rozważyć wyjazd do Budapesztu. Budapeszt nie ruszy się z miejsca, a bóle kręgosłupa powinny wkrótce ustąpić. U mnie pięknie, słonecznie i zapowiada się upalnie. Zaraz lecę do Sopotu. Na ten tydzień mam maraton spotkań, bardzo się cieszę, ale tez jak kot, raduje mnie możliwość obejścia starych kątów. Słoneczne pozdrowienia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa wręcz upalna 13.06.13, 00:57 No właśnie Luizo! Żeby się to więcej nie powtórzyło! :-))) Ja ostatnio jestem trochę zaabsorbowana różnymi sprawami, więc i czasu mniej mam, ale też się poprawię. :-) A teraz spać. Dobranoc. :-) Odpowiedz Link
blues28 Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 16:29 Pogoda nadal niezmiernie łaskawa. Jest słonecznie, ciepło ale łagodnie, bez upałów i skwarów. Wróciłam z porannego spotkania w Gdańsku i odsapuję przed kolejną rundą w Oliwie. Stare miasto w Gdańsku wygląda ładnie, czysto i starannie odrychtowane na nalot turystów. Szczęśliwie jeszcze ich nie ma i można było spokojnie przechadzać się po Długiej. Mariackiej i Długim Targu, bez problemu wypić kawę w ogródku i podziwować się dlaczego w bardzo polskim Gdańsku jest tyle "włoskich " restauracji. Co krok to jakaś pizzeria! Choć pojawiły się PRL-owskie bary z setką i śledziem :-) Maja nawet frekwencję! No i bursztyny!! Niektóre sztampowe i pospolite, ale też i te piękne, artystyczne. I wszechobecna bryła bazyliki mariackiej. Wszystkie ulice doń prowadzą. Okazuje się, że na Motławie jest też Mostek Miłości, cały oblepiony kłódkami zakochanych. Miałam aparat, ale okazało się, że bateria całkowicie wyładowana. A szkoda. Bo stare miasto bardzo pięknie wygląda, zwłaszcza takie niezatłoczone. No ale ładowarka została w innej walizce, w innym mieście :-) A co się stało z czcigodnym forumem? Nabrał wody w usta? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 17:05 Najbliwsze forum się obraziło! ;-) Bluesie gapo jedna, telefonem rób zdjęcia! Cieszę się, że fajnie spędzasz czas. Strasznie dawno nie byłam w Trójmieście (nie będę liczyć, bo wpadnę w deprechę czycuś), ale mam dobry ogląd na Wrocław i wiem, jaki kawał dobrej roboty zrobiono w PL w wielu miejscach, na Starówkach i nie tylko. Zazdroszczę morza. W ramach zazdrości ;-) mam zamiar podskoczyć za 10 dni do Normandii, tak tylko na parę dni, nogi pomoczyć i połazić. Potrzebny mi będzie ten wyjazd, żeby złapać trochę oddechu, bo koniec lipca i większość sierpnia będą zakręcone i zwariowane do imentu. Tutaj deszcz popaduje, pada, kropi cały dzień. Błeee. Załatwiam jakieś sprawy, zapisałam się na drugie wstrzykiwanie kortyzonu w prawy przegub, bo się qrva nie da. :-/ Idę oglądać "Person of Interest". Bardzo w aproposie (zam.) skandalu z programem PRISM. Człek ma ochotę odciąć się od netu i telefonu, zaszyć w głuszy na znak protestu. Może kiedyś tak zrobię, ale jeszcze nie teraz. :-) Miłego popołudnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 17:59 siem wcale nie obrazilam nie ma co pisac rewolucja trwa, serwisanci kapia bez oglaszania sie, kiedy wlasciwie maja sie pokazac, wiec musze siedziec na 4 literach pogoda w kratke, teraz akurat slonce, wieczorem ma padac Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 18:55 Jutro rano jade do Polski, ale w poniedzialek juz wracam. Moze sie do poniedzialku forum rozkreci:) Trzymajcie sie! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 22:53 Baw się dobrze w Polsce, Mario. Tylko nie używaj za bardzo. ;-)))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 22:57 Rose, z fachowcami i innymi "od tych rzeczy" tak właśnie jest. Mnie jutro czeka siedzenie w domu na de z powodu dostawy z Amazona. Nie, nie potrafia sie określić, w której części dnia przybędą. Nie lubię. :-] Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek ciepły i sloneczny 13.06.13, 23:38 wlasnie skonczylam robote i wybieram sie do domu. Upal byl dzisiaj i tyle z niego mialam, ze sie cala lepie. Jezeli przezyje nastepne trzy tygodnie (koniec remontu w starym mieszkaniu, poczatek remontu na folwarku, zakonczenie szkoly Piranhii, nawal roboty pracowej, dwa festyny, zaproszenie znajomych na "ogledziny folwarku" plus krotka podroz do Niemiec plus dwie wizyty u lekarzy) to juz bedzie z gorki. Jutka, czy ty moze przypadkiem bedziesz 7 albo 8 licpa w Zoltym Domu? no to zbieram sie :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek ciepły i sloneczny 14.06.13, 00:09 Oj nie, Xurku, nie będzie mnie w PL. Dopiero koło 25 lipca zjadę. Ale może w Waszej drodze powrotnej się uda? :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS... Re: Czwartek ciepły i sloneczny 14.06.13, 00:16 Mattcobosco, Xurek. O północy z roboty wychodzisz??? Jesteś gorsza ode mnie. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek ciepły i sloneczny 14.06.13, 03:56 sie okazal dzien z piekla rodem france jedne sklepowe nie zglosily nawet swoim podwykonawcom, ze maja dostaczona zmywarke podlaczyc dobrze, ze mnie tknelo i juz o 15tej zlapalam za telefon by sprawdzic co sie dzieje, bo nikt sie nie odezwal ani nie pkazal .. nie bluzgalam,! w przeprosiny mam dostac gift card. .. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek w miarę spokojny - zanim się zacznie... 14.06.13, 08:15 Dzień zaczęłam od porannego zebrania Rotary oraz sesji jogi, po której dostałam takiego pałera, że dopiero teraz usiadłam na chwilę - pierwszy raz od szóstej rano (no dobra, zebranie było na siedząco). Po powrocie z jogi dostałam telefon od zapłakanej córczynej koleżanki, która ma domowe kłopoty i chciała się do nas ewakuować na dwa tygodnie sesji, żeby móc się spokojnie uczyć. Przyjechała w południe z bambetlami podczas gdy ja w amoku sprzątałam werandę aby mogła na niej pomieszkać. Buszmen został oddelegowany do pocięcia drewna opałowego na mniejsze kawałki do palenia w werandowej kozie. W poniedziałek przybędzie do nas niepełnosprawny króliczek Benji na miesiąc pobytu. Tydzień po nim zjawi się kolega córki, który przyjedzie na tygodniowe wakacje w Sydney. A pod koniec lipca przyjedzie na dwa miesiące duńska nastolatka. Gdyby ktoś z Was chciał nas odwiedzić w tym czasie, będzie spać na łóżku polowym! Jutro pojadę odebrać moje pierwsze hurtowe zakupy z organicznej kooperatywy. Organiczne mleko ryżowe, organiczne migdały, brązowy ryż, olej kokosowy, cydr jabłkowy i inne smakołyki - wszystko w ilościach po kilka kilogramów. Z oleju i białego popiołu z kominka będę robić mydło, ciekawe jak mi wyjdzie. Powinnam zrobić więcej miejsca na kuchennych półkach żeby zmieścić to wszystko, ale nie dzisiaj, bo jak pisałam, dopadły mnie nieplanowane porządki na werandzie. Po przywiezieniu zaopatrzenia dla nas i dwóch innych "permakulturek" podrzuję córkę na ważny egzamin na drugi koniec miasta. Właśnie wkuwa i jest cała spanikowana ;) Stamtąd samochodowym sprintem zawiozę materiały na warsztaty z artystycznego filcowania, jakie zorganizowałam dla naszej permakulturowej grupy. Udało mi się przydybać artystkę specjalizującą się w tekstyliach z wełny i jedwabiu, farbowanych w liściach, korze i owocach. Mieszka przy sąsiedniej ulicy i należy do tej grupy opiekującej się lokalnym parkiem, w której jest i Buszmen. W niedzielę odpocznę... posadzę znowu kapustę i brokuły na miejsce tych wykopanych przez kury (Buszmen nie zamknął furtki). I dosieję grochu, buraczków, marchwi i różnych sałat. Od poniedziałku się zacznie... najpierw uczenie się obsługi króliczka, potem joga, wielkie zebranie permakulturowe, na którym będę prezentować i pewnie wrócę do domu o północy. I kolejne prace na zaliczenie, tym razem ze zdjęciami. Już jest późne popołudnie, przede mną jeszcze posortowanie teczek dokumentów, które dotąd leżały spokojnie zaniedbane na werandzie oraz przerzucenie zawartości dwóch szaf z ubraniami, czyli zmiana z sezonu letniego na zimowy. Idę się pochlastać suchą skarpetką nie do pary, czego Wam nie życzę. Żegnam się fotką ostatniej jagody tego sezonu: Miłego i spokojnego weekendu wszystkim Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
blues28 Re: Piatek w miarę spokojny - zanim się zacznie.. 14.06.13, 08:40 Luizo, jesteś mężem opatrznościowym nie tylko dla zwierzyny po przejściach ale i dla nastolatków w czasie przejść. Skłopotani i poturbowani czy to fizycznie czy emocjonalnie walą do Ciebie jak w dym! Ten Twój dom jawi mi się jako oaza i przystań dla strudzonych. I proszę napisz jak rezultaty produkcji mydła! Lada moment będziesz całkowicie wystarczalna :-) A już plany Twojego wypoczynku przyprawiają mnie o początki zmęczenia. Ja myślałam, że ja jestem szybka i obrotna, ale przy Tobie czuję się jakbym się zaledwie raczkować uczyła :-)))) Odpowiedz Link
blues28 Piątek nieco chłodniejszy, ale wciąz miły 14.06.13, 08:22 No i proszę! Wystarczy foruma szczypnąć w gadupę i od razu się rozgada. Az miło poczytać. Nawet nie wiem czy Basia w okowach boleści (oby nie!) czy już w Budapeszcie? Mario, miłego pobytu w kraju! Wyciśnij ten weekend jak cytrynę :-) Xurku, jak ogarniesz plany i będziesz się czuła na siłach w dzieleniu wieściami, to podaj raport z frontu astmy no i Fame. Czy już jakieś decyzje ostateczne się klarują? Jutka, widzę, że przykrość/bolesność z przegubami trwa :-( Współczuje. Rose, no ale teraz masz nowiuteńki sprzeęt. Za to ja chodzę na paluszkach, chucham i dmucham na mój (nie pasi mi w tej chwili finansowy wstrzas wymiany sprzętu), a już lodówkę i pralkę to adoruje, bo są stare i nie psuja się! Ani razu się nie zepsuły. Mój portier, który mi robi za złota rączkę (a przy okazji odbiera przesyłki - może Twoja konsierżka tez mogłaby być tak uczynna, Jutka?) cmoka i podziwia i sugeruje piastowanie tego sprzętu do emerytury (mojej), bo dziś takich nie robią. Dziś mam cały dzień w Sopocie, na kawkach, obiadach i włóczęgach. Póki nie jest dziko tłoczno jest naprawdę pięknie. Acha, wczoraj późnym wieczorem dałam się namówić na obejrzenie Vabank. Nie znałam tego filmu. Obśmiałam się jak norka!! Ponieważ na sobotę/niedzielę zapowiadają piękną pogodę, jedziemy nad jezioro Kamień do domku znajomych. Zatem już teraz życzę miłego weekendu! Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Cze robaczki... 14.06.13, 08:59 Moj pobyt w Karlsruhe dobiega konca. Uporalismy sie z testami w trzy dni i wczorajszy dzien byl wolny. Pojechalismy do Heldelbergu. Goraco bylo strasznie. Teraz po obfitym sniadanku zrobie sie troche, popakuje a potem jeszcze wyskocze na jaki spacer bo w poludnie pociag do Frankfurtu i samolot do magicznego miasta ;) Jeszcze zdaze sie przeleciec na Stary Rynek i na Szewska po obwarzanka Butki na wesele zakupilam w Karlsruhe, fryzjer o 12 a o 15 slub a potem wesele w zajezdzie kolo Wieliczki ... A od niedzieli maja byc upaly w Kraku Bawcie sie robaczki... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek nieco chłodniejszy, ale wciąz miły 14.06.13, 10:57 Też mi się, jak zwykle zresztą, w głowie zakręciło od aktywności - i "odpoczynku" - Luizy. Omattcobosco. ;-)))))) Bluesie, w mojej kamienicy nie ma konsjerżki. Zresztą ta zacna instytucja odchodzi, niestety, do lamusa: ludzie są zastępowani kodami i domofonami, utrzymywanie konsjerża podobno zbyt drogo kosztuje. A mieszkańcy niech się bujają sami i bez pomocy. Tak więc mam dzisiaj de przyklejoną do domu, czekając na dostawę. :-] Basiu, dobrze robisz, że uważasz na siebie, i mam nadzieje, że kortyzon załatwi sprawę raz a dobrze. Mój zastrzyk będzie w piątek za tydzień. I niech to już się wreszcie skończy. QRV. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 14.06.13, 09:51 nie pisalam przez dwa dni, bo bylam zajeta..powolnym zyciem:)))) Przyzwyczajopna jestem do myk-myk, a tu trzeba uwazac jak licho. Slusznie Mario zauwazylas, ze jestem bardzo samodzielna i trudno mi jest przyzwyczaic sie do brania pomocy. Ale postanowilam szybko wyzdrowiec, wiec trzymam sie pewnych regul: unikam gwaltownych ruchow, niczego nie podnosze. Jutro mam Garten Party i bedzie nas 10 osob. Wczoraj transportowalam tam napoje: podjechalam do auta wozeczkiem i butelki pojedynczo do niego wkladalam, wwiozlam do ogrodu, pijedynczo wnosilam do domku. Latwo mi o uwazaniu pamietac, bo mam caly czas silne bole. Najgorzej jest w nocy, trudno uwierzyc ile razy nocami przepierzylam moje mieszkanie wzdluz i wszerz, bo chodzenia mniej boli:))) Dzis w sao poludnie mam termin u ortopedy i ciesze sie jak dziecko: teraz wie dokladnie w ktorym miejscu ren dysk wyskoczyl i moze mi dokladnie w to miejsce wstrzyknac cortison! Porozmawiam tez z nim o Jednej z Waszych proipozycji: akupunkturze. Mam z tym dobre doswiadczenie. Wprawdzie jest to zabieg prywatny, ale kazda z Was ktora miala te bole wie, ze zadnego grosza nie szkoda, zeby tylko nie bolalo.... Nie zrezygnowalam rowniez z Budapesztu. Jestem czlowiekiem co cale zycie zyl od urlopu do urlopu. Bardzo mi tego teraz brak. Zabraklo mojego Towarzysza Podrozy, a samej to tylko moglam jezdzic w gory. Poniewaz kondycja juz nie ta, gory odpadly, zostaly mi wiec tylko wyjazdy z Edda do roznych miast i to dla mnie wspaniala rzecz! I jej tpwarzystwo na okraglo bardzo lubie i wspolne wyjazdy. Ciesze sie na ten B. jak dziecko. W srode lecimy i ew.pojde jeszcze rannym brzaskiem po zastrzyk. Poza tym: mam miedzynarodowe ubezpieczenie i gdybym tam miala problemy, to tam tez sa lekarze. Teraz skocze do kuchni i zaraz opisze cos wesolego. Teraz tylko bardzo, bardzo Wam dziekuje za pomoc duchowa i praktyczna: dobre rady, z ktorych skorzystam. Jestescie kochane, Dziewczyny!!!! Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 15.06.13, 11:33 Week-end zapowiada się bardzo miło. Dzisiaj spokojny dzień odpoczywająco-czytająco-piszący, tylko jedna skajporencja (cycat) zawodowa. PoS się krząta, ja już byłam na zakupach plus pocałowałam klamkę w banku, bo zmienili godziny otwarcia, reszta dnia wolna. Wszystkim, u których jest lato, zazdroszczę. Tutaj 16C imaksymalnie ma być 21C, deszcze. Jutro burze. Eeeee tam... Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 17.06.13, 00:23 Miała byc spokojna niedziela, a wyszło tak jak zwykle. Uffff. Przynajmniej skończyła sie prze-prze-przemiło kolacja z kumpelką z Kalifornii, jej mamą i z naszym wspólnym znajomym, też z L.A. Zbieżność dat pobytu w Paryżu kompletnie przypadkowa, a kolacja wyszła cudna. Kiedys w trójkę byliśmy zawodowo w tym samym miejscu/instytucji, a teraz jak fajnie widzieć, w którym kierunku kto poszedł, co ciekawego robi. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 17.06.13, 22:04 zmywarka podlaczona dziala, kuchenka naprawiona, tez dziala:-) sypialnia powoli przypomina normalne pomiszczenie, w kolorze szafranu, rano skonczylam druga warstwe, sciagnelam tadmy zabezpieczajacr, poprzykrecalam kontakty i zagonilam mlodziez do prac fizycznych :-) jeszcze tylko zamowic mega szafe w ramach nagrody dla siebie mialam przepysznego melona Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 18.06.13, 01:22 To cieszy, ze jestescie do przodu, Rose. U nas pieklo nadal przed nami. A reszcie musze podrzucic pare cuchnacych jaj z Montrealu. Otoz iles tam miesiecy temu merowi drugiego co wielkosci rejonowi metropolii montrealskiej, mianowicie Laval, wysunieto zarzuty o gangsteryzm (z grubsza chodzi o wyludzanie lapowek od kontrahentow miasta) i mer poszedl won hanba okryty. Nawet nie wiem, jak toczy sie reszta jego afery. Wkrotce po tym wobec mera samego Montrealu wysunieto oskarzenia o "podwojna ksiegowosc". Musial podac sie dymisji. Rada miejska wybrala mera tymczasowego do jesiennych wyborow. Dzisiaj z ranca zas i tego tymczasowego mera policja zwinela wysuwajac 14 oskarzen. Do aresztu trafilo tez dwoch jego wspolpracownikow. Mowie wam, miasto jest super i mucha nie siada, tylko zarzadcy nam nie wychodza ;)) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 224 :-))) 18.06.13, 02:22 zapomniales dodac strajk budowlancow, wszystkich, i tych od drog i tych od budynkow Odpowiedz Link