jutka1 Dzisiejsze wpisy 18.06.13, 18:05 Wklejam: Niedziela jutka1 17.06.13, 00:23 Odpowiedz Miała byc spokojna niedziela, a wyszło tak jak zwykle. Uffff. Przynajmniej skończyła sie prze-prze-przemiło kolacja z kumpelką z Kalifornii, jej mamą i z naszym wspólnym znajomym, też z L.A. Zbieżność dat pobytu w Paryżu kompletnie przypadkowa, a kolacja wyszła cudna. Kiedys w trójkę byliśmy zawodowo w tym samym miejscu/instytucji, a teraz jak fajnie widzieć, w którym kierunku kto poszedł, co ciekawego robi. :-) Odpowiedz Link
blues28 Upalny wtorek 18.06.13, 19:33 Kończy się szalony wtorek, z niedoczasem, gonitwa i załatwianiem wielu spraw. Na dodatek zrobiło sie obrzydliwie gorąco i to gorąco bedzie sie stopniowalo, rosło w postepie geometrycznym i generalnie nas nękało. A tak było pieknie :-) Ale nic to baśka... Wrzuce Wam parę fotek z Sopotu, chwilowo jeszcze wolnego od meszki turystycznej. Format jest za duży, ale spieszę sie i nie chce mi się redukować :-) Popularny Monciak Dolny Monciak Grand od strony morza Dom Zdrojowy Widok na deptak Odpowiedz Link
jutka1 Re: Upalny wtorek 18.06.13, 20:00 Cudnie tam w tym Sopocie (w tych Sopotach? ;-) ). U nas jutro ma być 32C! Nieźle, nieźle... Na szczęście wszystko z listy "do załatwienia" załatwiłam. Poczta, bank, zakupy. Jutro nie muszę wychodzić. Moge się po prostu kitłasić na balkonie, w temperaturze 38C, hahahahahahaaaaa... :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Upalny wtorek 19.06.13, 17:03 Spokojnie tam jeszcze przed ta rozwrzeszczana rzesza turystow...i Sopot widac bo na ogol jeno chmary ludzi. W Krakowie chmary ale ze troche wiekszy wiec nie tylko chmary widac...i cholernie goraco bylo wczoraj, nadal jestem spuchnieta... Odpowiedz Link
maria421 Upalny czwartek 20.06.13, 08:00 Upalna sroda gdzies sie wymknela z kroniki P2. Zar sie z nieba leje, w domu przy wlaczonych wentylatorach da sie wytrzymac. Wreszcie lato ! :) Wczoraj w Berlinie nawet Obama zdjal marynakre w czasie przemowienia. I to chyba pozostanie jedynym "historycznym gestem" calego wystapienia Obamy pod Brama Brandenburska, za pancernymi szybami. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Upalny czwartek 21.06.13, 01:03 Środa i czwartek minęły na poły pracująco, na poły leniwie, i na trzecie poły ;-) towarzysko. Przemiły wieczór dziś z kumpelką i jej czarującą mamą, czysta żywa przyjemność! :-) Miało być upalnie, ale nie było, teraz znowu robi się jesiennie. 18-19C i deszcze. Brrr. Mam tyle na głowie, że nie wiem, w co ręce najpierw włożyć, widzę że wszyscy też zakręceni... No nic, damy radę, nie? :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 20.06.13, 21:10 sie nam zbliza dlugi lykend, a nawet dwa pod rzad 23 06 st jean baptist, swieto narodowe quebeku, w wielkanoc sklepy beda otwarte, ale na swietego jana wykluczone - miasto zamiera 01 07 canada day "urodziny kanady" , quebek w ramach protestu przechrzcil dzien na dzien przeprowadzek :-) wiekszosc umow o wynajem lokalu zaczyna sie /konczy w ta date jesli ktoras z tych dat wypada w dzien wolny to wolny jest poniedzialek wczoraj i dzis bardzo przyjemna majowa pogoda Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 21.06.13, 08:26 Po wczorajszej burzy troche sie ochlodzilo, wreszcie jest czym oddychac. Milego piatku:) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 21.06.13, 19:53 Tydzień był szybki, intensywny, interesujący. Ale dzisiaj padłam. Całe szczęście, że zadzwonili i przełożyli mi zabieg, bo źle się czułam i mogłabym źle znieść te kortyzoidy. A ręka da radę, wytrzymam. I tak się dziś z tego padnięcia kitłaszę po domu. :-) Gapię się przez okno, czytam, oglądam DVD, kilka maili zawodowych i telefonów odwaliłam przed południem, więc potem byłam wolna. I tak będę trzymać. Hahaha. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 24.06.13, 11:33 Poniedziałek, a ja ciągle/znowu w biegu. Matko. Zadyszke mam. Zimno. 19 C. Pochmurno. Pierdziakam takie lato. :-((( Lecę na zakupy, potem obiad, potem praca, maile, skajporencje (cycat). Uffff. Bajjj... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Poniedziałek 24.06.13, 13:52 No kurcze jak sie rozbursumanila, 19 °C i zimno cholera A ta z -30 by poprobowala to zaraz jej sie cieplo by zrobilo ;-) Mialam ukrop niesamowity w Kraku. Przyjechalam do Szwecji obrzmiala od gory do dolu i blogoslawilam ze byli ok 20...Spuchlizna zlazla a z nia wody i waga i okazalo sie ze schudlam w czasie rozjazdow :-) Ale taka goraczka to dobra na lezeniu pod grusza a nie szlajanie sie po miescie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 24.06.13, 17:49 Jak na koniec czerwca w Paryżu, 19C to jest zimno. :-) Bardzo, bardzo, bardzo zimno :-) I już. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Poniedziałek 24.06.13, 20:59 u nas piekielko, 28 odczuwalna 38, klima warczy Odpowiedz Link
ertes Stokrotka 25.06.13, 03:31 no i gdzie zniknela? Gdzie jest moja dzienna Stokrotkowa dawka na fejsbuku? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stokrotka 25.06.13, 16:59 Co się turbujesz senor? Stokroć robotę wykonuje z terminem na wczoraj. Jak skończy to wróci. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, szaro, chłodno 25.06.13, 17:02 17C. Noszqrvamadź. Zam. :-D Szaro, chłodno, pracuję, organizuję, planuję. Głowa mi puchnie. Oh well. Montrealczykom nie zazdroszczę, trzymajcie się pod klimatyzator. Mogę wysłać troche chłodnego i suchego powietrza. Aloha... :-) Odpowiedz Link
jutka1 Powódź 26.06.13, 16:56 Zalało ŻD. Ja pierdolę. :-(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( Odpowiedz Link
blues28 Re: Powódź 26.06.13, 18:40 Jutka, współczuje ogromnie :-((( Masz kogoś, kto mógłby pomóc na miejscu? Nadzorować osuszanie jak przestanie lać? Tu zasnuło sie i rozpadało, ale to betka. Wyłącznie upierdliwe, ale na razie nieszkodliwe. Odpowiedz Link
maria421 Re: Powódź 26.06.13, 19:08 Wspolczuje, Jutka :-( W drodze do Polski jechalam przez Magdeburg, Laba wygladala jak jezioro, nie jak rzeka. Odpowiedz Link
roseanne Re: Powódź 26.06.13, 22:36 jutus, wspolczuje klopotow powodziowych, it sucks big time! z zupelnie innego tematu, wyglada, zem sie stala tworem spolecznikowym :-) project ruelle vert sie odbywa w naszej dzielnicy, obsadzanie tylknych alejek na koszt miasta z praca fizyczna mieczkancow, kilka zebran komitetu za nami dzis trzy godziny roznoszenia ulotek i nama wiania okolicznych mieszkancow do uczestnictwa, az nam zabraklo papieru :-) jak ktos zainteresowany prosze wstukac w googla ruelle verte ltl :-), dostepna tylko wersja francuska, jak to w quebeku Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 28.06.13, 10:59 Wiecie co, dzisiaj to naprawdę TGIF. Co za tydzień. :-//////// Motam się teraz z ubezpieczycielem, mama jeździ do domu codziennie i okna wszystkie otwiera na 2-3 godziny, żeby chociaż trochę osuszyć - bo do osuszania prawdziwego będę musiała wynająć specjalną firmę ze sprzętem typu wielkie dmuchawy, ale to dopiero po wizycie ekspertów z firmy ubezpieczeniowej. Nie muszę dodawać, jaka wkurwiona jestem? Dzięki za wszystkie wyrazy współczucia. Poza tym w Paryżu szaro, zimno - teraz 12 C, ma być maks 19. To ma być lato? :-( Na lunch idę do arabskiej knajpki na kuskusa i tajine, potem może spacer, potem znowu praca. No i tyszpiknie. Miłego dnia Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 28.06.13, 11:42 Jutka, straszne wspolczuje, tym bardziej ze niedawno dom odnawialas? Mama da sobie rade czy bedziesz musiala osobiscie pojechac? Da sie cokoklwiek z parteru odratowac czy tez wszystko zupelnie zniszczone? Ja jakos nie zdawalam sobie sprawy ze w poblizu jest rzeka…. Remont w zamieszkalym lokum jest rzecza straszna, choc czlowiek moze wszystko sam zaplanowac i popakowac, co dopiero taki kataklizm. Trzymam kciuki za pomyslne i szybkie zalatwienie sprawy z ubezpieczycielem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 29.06.13, 00:52 Xurku, dom odnawiałam ponad 10 lat temu. Rozmiaru szkód nie znam, okaże sie jak wyschnie. Na szczęście jest piętro, więc tam sie rozmoszczę podczas remontu parteru. Nie mam rzeki w pobliżu, jest tylko strumyk za ogrodem. Dużo deszczu, więcej niż normalnie, gleba przestała przyjmować, no i po kilku dniach ulew taki był rezultat. No nic. Mleko się rozlało, trzeba iść dalej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 29.06.13, 00:53 PS. Za niecałe 4 tygodnie będę już na miejscu, więc dopilnuję. Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 29.06.13, 08:27 Trzymam kciuki, żeby szacowanie strat po obeschnięciu było jak najmniej drastyczne. I, choc to sie rzadko zdarza, żeby wyliczenia ubezpieczalni były zbliżone do Twoich. Oby! Odpowiedz Link
blues28 Sobota 29.06.13, 08:39 Wiecie? Nawet nie wiem kiedy minęły cztery tygodnie mojego pobytu. Z tzw bicza szczelił :-) Działo sie duzo i dobrego i niezbyt dobrego, pewne dtrastyczne sprawy pochłonęły mnie całkowicie, a tu juz niedługo wyjezdzam. Ale i tak muszę wrócić bo będe niezbdna na przełomie lipca/sierpnia. Tu na Wybrzeżu pogoda bardzo nas oszczędzała, z wyjatkiem tygodnia lepkiego i nieznośnego upału. Ale poza tym jest słonecznie, miło, letnio i niedokuczliwie. Odbyłam wiele świetnych wycieczek rowerowych po okolicach, które sa bardzo piękne i bardzo zielone. Trójmiejski lasek zamienił sie w Trójmiejski Park Krajobrazowy, rozrósł się niesamowicie, ma ściezki spacerowe i rowerowe, które uprawiałam (obie) z wielką frajdą. A do okna ustawicznie zaglądała mi ogromna, kwitnąca akacja. Wielka, pachnąca, piękna. Teraz mnie woła proza życia, a Wam życzę miłego weekendu! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 29.06.13, 21:54 Współczuwam niezmiernie Pytonu :((( Ja się właśnie wymemłoniłam z pilnego zlecenia na wczoraj. Co mnie wyjęło z całokształtu na ostatnie tygodnie, za co przepraszam wszerz i wzdłuż. Mgliście jestem tylko świadoma, że było jakoś okropnie zimno, a potem bardzo gorąco i parno a potem mokro. Raz pierun chyba pierdolnął w mój budynek bo w nocy łomotnęło okrutnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 29.06.13, 23:42 Zguba sie znalazła! :-))))))) Dzięki za wyrazy... Poradzę sobie z tym jakoś, chociaż szczerze mówiąc nie mogły mnie te wydatki dopaść w gorszym czasie. :-/ Bluesie, nie wiem, o co chodzi z Twoimi nieprzyjemnymi sytuacjami, ale mam nadzieję, że już jesteś na prostej? Jeśli jeszcze nie, to kciuki trzymam. A tak a propos, to postanowiłam kupić sobie rower i po wsi jeździc rowerem, i na wycieczki po polach też. Kij w oko powodzi, szydło w gadupę remontowi popowodziowemu, rower kupię choćby na szrocie. :-) O ! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 30.06.13, 03:08 Priwiety dla zalanych (o powodzi mowie), zawalonych (zleceniami), zegnajacych sie z urlopem i dla reszty przychowku. Zeby nie bylo zbyt cacy, tu tez brzuchem beztroskim do gory nie zalegamy. Jestesmy juz pod nowym adresem na Wyspie Zakonniczek i pieklo przeprowadzki -jak sie domyslacie- nadal w pelnym rozkrecie. Sypialnia uzyteczna w podstawowym wymiarze, biuro podobniez, kuchnia powoli nabiera ksztaltu, salon zas to samo serce Verdun. Zreszta tak zwie sie nasza nowa dzielnica, ktora dzielimy, jakby nie bylo, nie z byle kim, prosze panstwa, bo z samym Malym Ksiestwem. Akcja przeprowadzkowa, jak i trwajace wicie gniezda, uzmyslowily mi z cala ordynarna i nachalna sila, ze nie mam juz lat 20. ani 30. Ani nawet 40. do diabla! Najzwyczajniej padam na ryj. Zwlaszcza, ze w pol koczujemy. Np. stare wyro i kanapa poszly na przemial. Zakupilismy jakies super-duper nowe, lecz wyrko dotrze dopiero w przyszlym tygodniu, kanapa zas za tygodnie 3 z grubsza. Kocica tez w strasznej traumie. Pierwszego dnia albo byla w ukryciu, albo chciala uciekac/wracac na stare. Wiec balkon jest strzezony, w koncu to 5 pietro. Dzis juz ogarnia nieco nowy teren, lecz widac, ze to jeszcze nie jej terytorium. Bedzie dobrze, ale jeszcze nie. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota 30.06.13, 13:58 no, gratulacje prze panow :-) kocica bidunka, uglaskajcie i odemnie Odpowiedz Link
blues28 Niedziela 30.06.13, 09:57 Niedziela wstała zadeszczona, ale pięknie się przeciera. Będzie słońce! Zakładam, że miła nieupalna niedziela. Stokrotna witam serdecznie, wyłonioną z fury zleceń. Brakowało nam Ciebie, że o tęskniącym Ertesie nie wspomnę :-) Jutka, kupuj rower! Rower to rzecz przydatna a wielce przyjemna. Ja poruszam się nagminnie rowerem, bo coraz więcej scieżek rowerowych ulicznych i leśnych, co mnie cieszy niezmiernie. Żeby nie było że wszystko jest rosy in the garden, to na przejściach trzeba bardzo uważac, bo samochody, a raczej kierowcy maja głęboko w odwłoku prawo pierwszeństwa i pchaja się na chama. Jakiekolwiek to życie jest, to wciąż mi miłe, więc przepuszczam chamów bez stosownych wiązanek ale i bez uszczerbku na zdrowiu. Dzięki za dobre słowo, horror miał miejsce w dalszej rodzinie, ale my mocno skoligaceni i dość zżyci, więc dotyka blisko. Nie będe opisywać ale okropne to było i wiele czasu i troski wymagało. Chris, przyjmij wyrazy na własna klate, Braza oraz kota, bo choc przeprowadzałam sie dość dawno, to traumę pamietam do dzis. A już cykanie tu łóżko tam kanapa wydaje mi się dręczeniem nadmiernym. Ja w takich przypadkach lubię miec rzeczy teraz, zaraz, juz natuchmiast! Inaczej wkurzenie nie wypuszcza mnie ze swoich oków (nie od oczu tylko od okowy!). Niom, a teraz jade (rowerem of course) na poranna kawe z domowa drożdżówką, a potem będe kibicować mojemu siostrzeńcowi, który biegnie w lokalnym półmaratonie. No, sportowy mi chłop wyrósł, co mnie cieszy. Miłej niedzieli ludkowie! Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 30.06.13, 19:48 wojna z sypialnia zakonczona - wczoraj skrecilismy ostatnia szafe ( musielismy czeka tydzien na brakujace elementy dzis w obroty lazienka, pierwsza warstwa schnie, a my ogladamy pilke kopana a jutro urodziny kanady bedziemy toastowac mimoza, a co :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 30.06.13, 21:01 Gratulacje dla przeprowadzkowiczów i remontowiczów. CJ, dasz radę, dasz radę! Mnie to czeka, ale staram się o tym nie myśleć. :-) U nas w Paryżu ... lato. Ehem. Odpukać i tfu tfu, przez lewe ramię. Jutro mam zabieg wstrzykiwania kortyzonu w pałąk przegubny. Brrr. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 01.07.13, 07:30 Matkoz! W Verdun robota wre na licznych frontach, widze. Zeby rosla w sile, a ludzie zyli dostatniej :) Dzis byl dzien przelomowy chyba. Wiekszosc zalegajacych pudel zostalo rozprowadzonych. Kuchnia niemal calkiem uzyteczna. Nina zas juz nie sypia w ukryciu, rozwala sie gdzie popadnie i nawet dostala dzis kilka kocich bryk-pierdolcow. A to wielka zmiana, bo przedwczoraj ledwo kryla sie w szafce kiblowej, spala w umywalce, po mieszkaniu sie prawie czolgala. Nadto, wyczailem ze na Wyspie Siostrzyczek sasiedzi sie sobie klaniaja z usmiechem! UNLIKE na Main Island, brrr... Zgadalem sie z jedna sasiadka, born-and-raised Montrealka, co do Siostrzyczek sie przeniosla miesiac temu. I mi prawi zachwycona: People say Hi here! :)) Wogole parkuja i jezdza jak trza, nie smieca, normalne kanadyjskie getto w quebeckim Montrealu. Czuje sie tu ciagle, jakbym byl gdzies daleko na wakacjach. Juta, to nie pierwszy wstrzyk kortyzonu, o ile pamietam? (Nawiasem: zauwazyliscie jak nam tu urosl klub kortyzjonistow? W morde! Zuzywamy sie, starzejemy... ) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 01.07.13, 12:25 chris-joe napisał: > (Nawiasem: zauwazyliscie jak nam tu urosl klub kortyzjonistow? W morde! Zuzywamy sie, starzejemy... ) ******** Te, Misiek! You talkin' to me?! You talkin' to me?!?!?!??? :-))) Btw, kuracja pełna to podobno 3 wstrzyknięcia. Ja mam drugie, i to tylko na jedną łapę, bo lewa - odpukać! - chyba sie naprawiła po jednym zastrzyku. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 03.07.13, 23:21 Te, malenka, nie podskakuj! Ja mam ten kurtyzan gleboko w lokciu, wiec z siacuneczkiem do mnie prosze. Tez trzy wstrzyki. Z czego jeden taki z celownikiem na monitorze, zeby bylo git. Przyznam, ze sie slimaczylo dosc dlugo, z czasem sie lokiec z grubsza ustatkowal. Dzis jest PRAWIE w porzadalu. Zycze podobnie, tyle ze bez 'prawie' :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 03.07.13, 23:27 Te, misiek, a ja miałam wszystkie kurtyzany na monitorze! O!!! :-)))))))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 03.07.13, 23:48 Tez mi wielkie halo. Za to nie mialas bedonc mlodom lekarkom, co na moim lokciu sie uczyla pod piecza i nie mogla trafic (drugi wstrzyk). Przebij to, ruda, ha! ;) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 03.07.13, 23:49 przebijam! :-) cztery, wszystkie przez monitor Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 03.07.13, 23:51 Mojom mlodom, to ty przebic mozesz tylko mlodom i pijanom! Kolejna wazniaczka, fiii! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 04.07.13, 00:14 N ie no, młodej uczącej się nie przebiję... :-) Odpowiedz Link
ertes Lato!!! 02.07.13, 12:36 Wreszcie! W najpiekniejszym miescie slonecznie i upalnie! :)))) Odpowiedz Link
ertes Re: Lato!!! 02.07.13, 13:12 haha :) Jest tylko jedno takie miasto gdzie Na prawo most, na lewo most,. a dołem Wisła płynie :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Lato!!! 02.07.13, 20:04 Wczoraj był dzień diabolicznie ruchliwy jakoś, nawet się kino udało zaliczyć. Gambit z Colinem Firth'em i (niestety) Cameron Diaz. Zacny. Aczkolwiek fenomemłonu owej ostatniej - nie pojmuję. Osoba beztalentna, brzydka oraz głepia... No cóż... Nie matura lecz chęć szczera. W każdym razie spłynąwszy do domu przed północą padłwszy jak padlina zaraz po. No cóż, szumiała, szumiała aż się ... ten tego ten. Dzisiaj zaś odczuwam zmęczenie i doświadczana jestem przypadłością kobiet polskich, czyli dreptaczką. Objawia się to całkowicie bezowocną intensywną krzątaniną po domu, gdzie osobni(ca) bezustannie coś robi, efektu żadnego widocznego niet, a na koniec ona pada w omdleniu. Jeszcze publikę powinnam mieć, dla pełnego efektu, żeby wrażenie na onej robić i wpędzać w poczucie winy ją/nią/niom. Może kiedyś szczepionkę na to wynajdą, czyco. Albo żeby chociaż dręczona dreptaczką prąd robiła na przykład przy okazji dreptania. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Lato!!! 02.07.13, 23:05 A ja się kręcę jak gówno w przeręblu. Tylko nie śmierdzę gównem, a pachnę Guccim, ale to jedyna różnica. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 03.07.13, 14:29 Lato, ciąg dalszy... :) bogudzięki... aczkolwiek mam taki niedosyt lata, że chyba należy mi się lato długości co najmniej rocznej... Generalnie zaś, jest sielankowo, pięknie, zielono, dojrzewają w ogródku porzeczki, i chyba będzie wysyp winogron. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 04.07.13, 09:11 Cale zycie to czekanie. Czekanie na deszcz , na slonce, na wiosne, na lato, na wyniki egzaminu, na wyniki badania, na wyjazd, na przyjazd, na telefon, na wyjscie, na powrot, na emeryture.... A Ewa to gdzie sie podziala? Wyemigrowala do tego Budapesztu, czy co? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 05.07.13, 10:58 Wczoraj zaświętowawszy 4 lipca bez fajerwerków, za to naleśnikami ze szpinakiem w Barze Ząbkowskim, potem piwem Namysłów Pils (kolejny mały browar produkujący przezacne piwo, dzielnie i nieustraszenie, na rynku buldożerowanym i patroszonym przez kartel mega-sikaczo-producentów usiłujący zborsuczyć i zniwelować gusta piwne do standardu rów mariański szarżując jednocześnie cenami księżycowymi per sik). Potem się snuwszy po Pradze, racząc gałką malinowego sorbeta i niemal wsiadłwszy w pociąg do Tłuszczu (-szcza? szczy? -zaszczał?), ot tak, bez powodu. No bo co tak będzie stał, bez sensu? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 05.07.13, 12:06 Przeoczyłam 4th of July :-((((((((((((( Twój wczorajszy dzień, Stokrotko, brzmi przezacnie. :-) Tak pozazdrościłam, czytając, że zamiast oddawać się pisactwu biurokratycznemu - wezmę i spędzę resztę popołudnia na balkonie. Też mi się coś należy. O! Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 05.07.13, 11:57 Rzeczywiście, cieszę się, że się ten tydzień kończy, bo generalnie był do dupy. Pardon. Tak mi się przewala, że nie do wiary. Szkoda klawiatury na szczegóły, w każdym razie dowala mi z każdej strony oprócz zdrowia, odpukać. Błeee. Tak czy siak. milego piątku! :-) PS. No właśnie? Gdzie jest Ewa? Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 05.07.13, 12:10 6 rano, odczuwalna 30C... Do tego kolejny dzien smogu nad calym QC przez pozary lasow na polnocy. Efekt szklarni. Kolejny dzien piekla. Wam milego zycze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 05.07.13, 12:21 Okurdebalans, SiDżej! I Księstwu też nie zazdroszczę. Maski noście, kurczę. Odpowiedz Link
blues28 Re: TGIF 05.07.13, 13:54 Mogę powspółczuwać barci kanadyjskiej, czemu nie, aliści mnie też piekarnik - choć suchy - czeka. Dzis w Madrycie 38 a w następnym tygodniu, akurat jak tam jadę ponad 40. A że nie padało to wisi tzw boina czyli beret smogu. Stokrociu, rzuć najpilniej jak możesz tym ziołowym specyfikiem na spanie co Ci tak służył. Gdzies pisałas, ale nie wiem gdzie. A ja sie jakaś taka sleepless zrobiłam. Wsiąść do pociągu byle jakiego... a już do Tłuszcza, to piekny plan. Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 05.07.13, 22:08 Ciekawy ten Tluszcz. I wspomnieniowy. Bedac mlodym Rembertowiakiem, od ogolniaka w gore, dojezdzalem do Srodmiescia, glownie wlasnie kolejka podmiejska PKP. Te zolto-niebieskie zapyziale wagony, w ktorych chloporobotnicy w drodze powrotnej flaszki obalali zakasajac, w karciochy rzneli, spali. Smrod to high heavens tam panowal. Do dzis jeszcze sie ostalo sporo tych wagonow, choc nieco je od srodka 'zmodernizowali'. I jezdzi tez kolej mazowiecka jakas, ktora zwykle wybieram, gdym w PL, bo nia sie jezdzi juz "jak na Zachodzie". Tyle, ze PKP i ta mazowiecka, mimo ze dziela sie torami i stacjami, to sa chyba na noze. Np. na stacji, ktora chyba do PKP nalezy, nikt nie udzieli informacji na temat konkurentki. Ale niech tam. O Tluszczu jednak. Wiec w drodze powrotnej ze Srodmiescia, badz z Powisla, czekalo sie na kolejki 'na' Minsk Maz. i Wolomin chyba. Zas przepuszczalo na Otwock i wlasnie na Tluszcz. Takim to przemyslem przez kawal mlodosci o ten Tluszcz sie codzien ocieralem, choc nigdy tam nie dotarlem. Jak dotrzesz, wanna, daj cynk i reportaz, co? Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 05.07.13, 22:16 Dzis juz alarm smogowy odwolali, i choc nadal czujemy sie jak w piekarniku, to jednak o ciup-ciup-ciupinke lzej chyba. Jednak ten gesty, lepki, wilgotny montrealski zar ma trzymac przynajmniej po przyszly tydzien. Nie chce znow regionu sie czepiac, bo mnie apiat' wanna zjedzie, jednak musze: malo tu dni 'przyjemnych'. Zima sniezyce po szyje i -40, latem zas te upiorne dychawice z +40. Maj i wrzesien daja sie jedynie zwykle przezyc. W BC, fakt, zima sie narzekalo na nieustanna mrzawke, jednak temperatury zwykle utrzymywaly sie w okolicy +8, lato za to bylo dlugie, cieple, zwykle sloneczne i suche, czyli nawet w skwarze w cieniu, czy w domu, bylo calkiem calkiem. Tu zas bez klimy ni siuraka! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF 06.07.13, 11:34 A czemuż mam zjeżdżać i w jakim celu? To chyba niereformowalne, jak ta Natalia w Brooklynie, co to na to miejsce jednak trafił(a) i tutaj chyba będzie żył(a) - nadając od czasu do czasu rozpaczliwe raporty z dziury od dupy. Dzięki temu świnie takie jak na przykład Pyton lub ja, się możemy napawać rozkoszowaniem się naszymi siedzibami przyjemnie wachlując ego(a)? ego(e)? (y)? egi? egosy? (trudny ten polski) poczuciem wyższości wyrastającym na pożywce znajdowania się w miejscu uznawanym przez siebie za optymalne. Skrzętnie zaś po kątach chowając jakiekolwiek zdegustowania i brzydy a umiejętnie eksponując atrakcyjne elementy. Żeby nie było więc zaś tak klarownie i jednoznacznie, dżyzdnę tu niniejszym sobie iż: drastycznie podniesiono ceny komunikacji miejskiej JEDNOCZEŚNIE likwidując około 25% kursów (zmniejszenie ilości linii oraz przejazdów na liniach które łaskawie pozostawiono) - podczas gdy niektóre miasta skrzętnie przekalkulowawszy wprowadza nieodpłatne przejazdy komunikacją gdyż się okazuje bardziej jest to opłacalne. Zainstalowano przedsiębiorstwo (kolejne) które miejskiego nadania zarabia na ludziach wypożyczając rowery. Niby fajnie, ale w tym samym czasie miasto tępi rowerzystów nie oferując ścieżek rowerowych, wprowadzając debilne przepisy (nakaz PRZEPROWADZANIA rowerów przez przejścia na pasach) i z upojeniem wlepiając mandaty za wszystko. No ogólnie co było zarządzaniem niezłym, w ostatnich miesiącach doznało dramatycznego upadku i pogrążyło się w nonsensie i strasznej arogancji. Chyba niestety wiąże się to z degrengoladą PO. Z braku sensownej miejskiej polityki urbanistycznej całe ulice w Śródmieściu albo zieją pustkami niewynajętych lokali komercyjnych albo są zasiedlone przez same banki. Gdzieniegdzie wytryskają różne ciekawe inicjatywy ludzkie, ale raczej są tępione przez urzędników, niż się im udziela jakiegokolwiek wsparcia. No chaos, bałagan, i totalna arogancja tudzież oderwanie od rzeczywistości aparatusu rządząco biurokratycznego. Tak jak na Krisową przypadłość - pacaneum za bardzo na to nie widzę. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 06.07.13, 17:54 obsmarowywanie pogody to chyba jeden z podstawowaych konwenansow etykiety towarzyskiej :-) nie cierpie miast/eczek, gdzie w centrum tylko banki i puste dziury, strefa smierci doslownie pojawic sie w takiej okolicy w weekend. .. brrrr w verdun za to cos bardzo mocno drgnelo, na plus gdy sie wprowadzalismy kupa adresow sie zwijala, jakies polamane krzesla za brudnymi szybami, grafiti niskiego lotu tu i owdzie, a teraz jest pub, pierwszy od ponad stu lat, jak juz pewnie wspominalam, jest kilka porzadnych restauracji, co to nie tylko frytki, pizza i hamburger kilka z tych porzuconych lokali sie odnawia i ma tabliczke " ouverture bientot" ba, nawet lokalny fryzjer przeszdl facelift i nie straszy zdjeciami z lat 90tych :-) verdun sie robi ciekawe :-) a w domku wiatrak w sypialnii, klima na gorze i jest super przyjemnie w 24c Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 07.07.13, 10:11 Niedziela.... niestety muszę się pogrążyć w niekonwenansie towarzyskim, bo na pogodę nie mogę narzec dzisiaj absolutnie nic. Błogo, ciepło, lecz nie-upalnie. No nic, może się jeszcze spieprzy, wszak jest wcześnie :))) Wczoraj wzięło mnie na zaprowadzanie porządku w rozszalałej zieloności, bo, wyobraźcie sobie, wróciwszy ze straganu, za dnia - wmaszerowałam do ogródka, a tu noc ciemna prawie, bo wszystko zarosło. To ja cap za sekator i nuże tutaj jakąś jasność zaprowadzać i w tym momencie mnie zaatakowała dziwna jadowita roślina co się mi rozpowszechniła w ogrodzie pod pozorem chmielu, a to jakaś zaraza pewnie chińska jest, bo dusi inne rośliny, parzy i wygląda okropnie. I do tego się dołączyły komary i meszki, skutkiem czego ciachęłam nie tę gałąź (łęź?) (łązię) (łęzię) cd... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 08.07.13, 00:08 Dołączam do niekonwenansu. Pogoda jak drut, słońce, 28 stopni ma byc ciurkiem do czwartku. I to tyle niekonwenansu, bo w sumie moge narzekać na całą resztę (no, prawie całą). Ale nie chce mi się jojczyć, stąd też mam od kilku dni mordę w beczce po śledziach. Poprawi mi się niedługo, proszę Niebiosa, no! :-))) Weekend miałam w sumie dość leniwy, tylko odwaliłam dwa miesięczne raporty finansowe z dokumentacją dla mojej księgowej. Kilka telefonów, troche siedzenia na balkonie, troche czytania, trochę oglądania. Zbieram energię, bo za 2.5 tygodnia wchodzą panowie przeprowadzacze i zrobi się burdel na kółkach. :-) A domani :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie I znowu poniedziałek 08.07.13, 08:06 Od ośmiu dni jest słonecznie i zimno po dwóch tygodniach nieustającego deszczu (spadło na nas 300 mm). Od połowy czerwca do tego piątku opiekuję się niepełnosprawnym zwierzątkiem (zajmuje prawie tyle czasu co niemowlę), miałam przez tydzień w domu czwórkę studentów (nie licząc córki) oraz brałam udział w akcji ratowania zwierząt umierających z głodu i zaniedbania... ech, pisać się nie chce. Od przyszłego tygodnia powinnam być normalniejsza ;o) Byle do wiosny! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 09.07.13, 03:34 od miasta quebec w gore, czyli na polnoc piekne gorki porosniete iglakami, co i rusz jeziorko, rzeczka - bajka a na koncu drogi chicutimi i fjord! jutro bedziemy polowali na walenie, z obiektywem podobno prom darmowy:-), ale za wstep do parku trzeba placic Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 09.07.13, 05:07 Rose, fajnie masz, lato, górki, jeziora i fiordy, to brzmi dobrze.... U nas co prawda inny ocean, ale tu też jest sezon na wieloryby, podpływają tak blisko do sydnejskich plaż, że można do nich podpłynąć na desce (czego nie powinno się robić, no ale). Przedwczoraj ciekawski wieloryb niechcący uderzył ogonem ciekawskiego surfera na szczęście dobrze się skończyło, bo inni surferzy w porę go wyłowili. Życzę udanego polowania! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 09.07.13, 12:37 Rose, brzmi bajkowo! Bawcie się dobrze :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 09.07.13, 12:46 Tak, jeziora, fiordy, rozmarzyłam się.... Tymczasem tutaj pogody pięknej dalszy ciąg. Przeżyliśmy w ostatnich dniach masakrę tartą porowo-bakłażanową. Było ostro. Na razie jestem tak wstrząśnięta, że nie mogę tego Wam opisać. Muszę dojść do siebie z traumy. Ale napiszę zakończenie, bo już wiem jak brzmi. "Tarta w końcu była gotowa. O 2 w nocy. Zjedliśmy. Była pyszna". :))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 10.07.13, 02:14 I w pore uciekliscie. W Mtl pieklo! Upaly porazajace. Tam, widze, tez raczej nie marzniecie, ale macie o kilka dobrych stopni w dol. Enjoy :) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 10.07.13, 02:56 w wiosce, gdzie mamy studio w pensjonaciku dzis rano bylo 23 na polaczeniu fiordu z zatoka 12, wialo, ze hej zaobserwowalismy morswiny i orki, ale za bardzo pozowac nie chcialy Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 225 :-))) 10.07.13, 03:08 Morswinom i orkom klaniac sie ode mnie. Ale pod warunkiem, ze dadza sie sfotografowac. Inaczej, wyginac sie nie bede. Przed pogoda montrealska zas i tak nie uciekniecie, bo -jak sie okazuje- w przyszlym tygodniu ma byc tylko gorzej... Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, upał :-) 09.07.13, 13:24 Wprawdzie daleko nam od Madrytu, o którym wpis Bluesa czytałam z niejakim przerażeniem, ale jednak tutaj też upał. 28-30 stopni, i tak ma trzymać do końca tygodnia. Dzisiaj więc nigdzie już nie wychodzę, okna zamknięte, pinkolę. :-) Trochę ogarnę papiery, ale też trochę poleniuchuję (pardon za końcówkę ;-) ), bo muszę naładować akumulatory po ostatnich "przygodach", bo przede mną przygoda następna pt. transport rzeczy do Polski. Kto się międzynarodowo przeprowadzał, ten wie, o czym mówię. Pomnożyć normalną lokalną przeprowadzkę x10, dodać 3 kilo stresu, i mniej więcej to będzie to. Pffffffff. Idę do lodówki po hummus, nastawiam Mentalistę, relaks. :-) Miłego popołudnia i wieczoru. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Środa 10.07.13, 12:12 Nadal pogodnie, więc siedzę w osłupieniu gapiąc wdal. Zaraz po masakrze tartą porową, której nadal nie mam emocjonalnych mocy przerobowych aby zreferować, wydarzyła mi się masakra wernisażowa. Otóż jakieś dwa tygodnie temu zgłosili się do mnie galernicy z Zakopca aby moją biżuterię wystawiać oraz sprzedawać móc. I dodatkowo, aby ją przygotować na otwarcie galerii i wernisaż. Przyjęłam to z radością lecz i drżeniem, bo jako artystka wcielam w życie poradę Luizy, o ukrytej egzystencji. Artystycznej. Coś w rodzaju artisto clandestino, siostra skrytka i takie tam. A tu mnie kijem spod ziemi wygruzili mamiąc widmami niebyłej sławy, pieniędzy oraz możliwością tarzających u mych stóp młodzieńców, panien oraz, bo czemużby nie?, starców, może z gołą Zuzanną wrzuconą wpomiędzy. No i tak sobie planowawszy te prace co przygotuję i żeby jakieś komponenty zamówić, projektowawszy, i oswajawszy, aż tu nagle, OSZ KURWA MAĆ, we wtorek się okazało, że jest WTOREK. I jeśli tego dnia nie wyślę tych prac, to one po prostu nie dotrą i chuj strzeli widma, starców oraz Zuzannę. Może tylko kąpiel pozostanie, ale, bez bąbelków. No to na wielkiej adrenalinie, w histerii i ciężkim stresie, nuże szarpać istniejące już kawałki biżuterii coby z nich coś wybrać. Tu coś dodać, tam wymienić, rozszalałam się twórczo, czego efektem było powstanie dwóch nadzwyczaj udanych naszyjników, oraz doprowadzenie kolejnych 10 kawałków biżuterii do stanu bardzo zadowalającego. Po czym zaniosłam na pocztę, gdzie się okazało, OCZYWIŚCIE, że adresu galerii nie mam, więc zdobywszy ten pierdolony adres, wysłałam nabój i opadłam. Aha, w tak zwanym międzyczasie zadzwoniła Fed namawiając mnie na kijki, oraz z numeru mojej przyjaciółki jakiś KTOŚ o głosie zamierającego łabędzia, oraz przyszli Jehowi, zaskajpował Ojciec i powiedział że pora umierać oraz nadepnęłam na psa. Suma sumarum, nie wiem czy warto się ubiegać o te widma i opary chwały publicznej, bo na razie, to się czuję jakby mnie kto stłukł kijem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 11.07.13, 10:20 Stokrotku, gratuluję wernisażu i galerii, mimo mrożacych krew w żyłach peregrynacji. :-) A na opowieść o tarcie czekam z cieknącą po brodzie śliną, z nadzieja też na przepis ofkors. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Środa 11.07.13, 21:25 Tez gratuluje i sie lacze. Ale: TAK sie wkurzylem, ze musze sie podzielic. O lozko chodzi. (Nie, nie, nie! nie o TO!) Dzis mieli dowiezc. I dowiezli ok. 2pm. W domu bylem o 3pm. I zostawili wiadomosc. Ale tak belkotliwa (w narzeczu, oczywiscie) ze nic nie wykapalem. Na samym koncu numer telefonu szczekniety w pol sekundy. Nozesz! Sam czesto mowie szybko do telefonu, gdy jednak podaje numer ZAWSZE zwalniam i powtarzam 2 razy. Na szczescie numer wyczesalem z wyswietlacza. Tak czy siak, mam dzwonic po 5pm to reschedule. Mam nadzieje, ze w weekend beda mieli okienko. W miedzyczasie dzwonilem do dzialu dostawy i mowie, ze czekalem na ich telefon od paru dni z pora dostawy. "Alez prosze pana, my czasu nie podajemy, tylko date!" Zbesztalem suke strasznie! Jeszcze bym szczeknal na kogos, ale nie bardzo wiem na kogo. Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 12.07.13, 00:37 well,Sir tak to bywa z serwisami niedawno mialam podobnie ze zmywarka przywiezc przywiezli, ale sklep nie podal dalej, ze trzeba podlaczyc... chyba o tym pisalam tu nawet zbluzgac po calosci i nie dac im sie bronic - jedyna strategia Odpowiedz Link
chris-joe Re: Środa 12.07.13, 02:18 cd. sa strasznie zajeci, najblizsze okno maja... we srode. Teraz tez widze, ze kanapa ma byc w kolejny... wtorek. Piernicze! Jutro jedziemy do sklepu na awanture. Ten pierdzielony quebecki sezon przeprowadzek, gdy caly biznes wie, ze moze sobie pozwolic na oplucie klienta jak w PRLu. Znacie taki inny kraj? Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 12.07.13, 02:44 nie wiem jak inny kraj, ale dochodz swojego future shop mnie przeprosil i dal karte prezentowa sieumow, ze oba meble maja byc przywiezione jak najszybciej ze nie bedziesz przeciez bral kolejnych dwoch wolnych dni, bo ci nie potrafia podac wlasciwego okienka czasowego, w koncu nie jestes emerytem by sleczec pod drzwiami, az sie laskawcy pokaza... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Środa 12.07.13, 04:47 Bo Future Shop to firma kanadyjska, zas Brault & Martineau nasza wlasna, bialo-niebieska z lilija... Nie bede sie juz znecal... Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 13.07.13, 04:08 chle chle, trzeba bylo, jak wszyscy, kupowac w niebiesko zoltym sklepie dostawcow maja przemilych i czasowych:-) smy som od godziny doma Odpowiedz Link
chris-joe Re: Środa 13.07.13, 05:27 To wpadnijcie jutro na pyfko. Byc moze i D. z nowa wpadnie, jutro bede wiedzial. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF + 1 czyli sobota :-) 13.07.13, 11:08 Wszyscy jacyś tacy zakręceni jesteśmy?... Ja to nawet o TGIF zapomniałam wczoraj. Hmmm. Powoli dopadają mnie szpony zbliżającej się przeprowadzki. Na razie objawia się to paniką poranną, hahaha :-))) Od dzisiaj jednak zaczynam poważnie do tego podchodzić. Hehe. Nie no, w ramach poważnego podchodzenia do sprawy idę zaraz na pocztę, listem poleconym pokazać środkowy palec providerowi internetu i kablówce. :-) A potem zasiądę na balkonie, oczywiście w ramach przygotowań. Hahahaha! :-) Miłego dnia życzę ;-) PS. Naprawdę zaczynam się martwić o Basię. :-( Ma być piękny letni dzień, słońce i 27 C, więc po powrocie Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF + 1 czyli sobota :-) 13.07.13, 12:36 Jutka, Ty sie znowu przeprowadzasz? Dokad tym razem, jesli mozna wiedziec? Ewa zyje i ma sie dobrze, o czym sie wlasnie przekonalam telefonicznie. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF + 2 czyli niedziela :-) 14.07.13, 13:46 Dręczę się i biczuje tym tidżiajefem, żeby się ukarać za piątkowe zapomnienie. :-) Pogoda jak drut. Bezchmurne niebo, ma być 28C. Zaraz więc pójdę na taras, mam kilka rzeczy do przeczytania. Planowałam na dzis wieczór kolacje dla wizytującej w Paryżu wielo- wielo- wieloletniej przyjaciółki z zachodniego wybrzeża JuEsOvEj i dla jej córki. Wczoraj (a właściwie dzisiaj) nad ranem o 1:18 wysłała mi pm na zbuku, że córka zmęczona zwiedzaniem, że święto narodowe i część komunikacji będzie zawieszona, i czy mogą przełożyć na poniedziałek albo wtorek, No tom odpisała, że sorry ale we wtorek jestem w Brukseli, w poniedziałek mam dzień od rana do wieczora zapakowany zobowiązaniami w różnych częściach Paryża, i sorry trudno. :-/// Nie będę małostkowa i nie wspomnę o kosztownych dość zakupach na tę kolację na 3 osoby, com je wczoraj była poczyniła. Hmmm. Najpierw się spięłam i zirytowałam. Bo kpobita wie doskonale, że za 10 dni się wyproiwadzam, że mam Sajgon z Kongiem, blah blah blah. A potem mnie olśniło, że to drobiazg. No to w niedzielę mam wolne, no i fajnie - poczytam na Brukselę i pobyczę się na tarasie. Itepe itede. I dopisałam, że proponuję kawę w poniedziałek przed spotkaniem z moim prawnikiem, gdzieś u niego pod biurem. No i git. Wil syty, owca cała, tylko nie wiem, co zrobię z tym jedzeniem. Najwyżej sąsiada poczęstuję. O! I w ten sposób, zupełnie nie spięta, niedzieluję się. Po raz pierwszy od w sumei piętnastu paryskich lat olałam kompletnie święto narodowe, gra radio, a ja idę z papierami na taras. Ejment. :-) Odpowiedz Link