Dodaj do ulubionych

Masakra tartą porowo-bakłażanową.

14.07.13, 12:58
Masakra była tak straszna, że IMHO zasługuje na wątek osobny. Coby ludzi o charakterach łagodnych i subtelniejszej emocjonalności zbędnie nie borsuczyć.

Otóż, jakiś czas temu napatoczyłam się na przepis na tartę z porów. Z kozim serem i na kruchym cieście. Naradziwszy się w domowym gronie postanowiliśmy przepis zmodyfikować, i użyć fety oraz dodać bakłażany. Rozpoczęłam więc poszukiwania stosownych porów, bo starych już nie ma, a młode są cienkie jak szparagi, nie mylić z moim kuzynem, Szparagiem. Warzywne szparagi mam na myśli, a nie ludzkie. Tu nie, i tam nie, lecz w końcu widzę w alejce gdzie stoją zwykle działkowi sprzedawcy, co to dwa na przykład jaja, główkę czosnku i piwonię na sprzedaż mają - wyłożone leżą dwa pory. Dokładnie takie jak trza, i dokładnie dwa. Tyle, że sprzedawcy niet. No to nuże w poszukiwania przynależnej do porów osoby się puściłam wraz z połową alejki, w końcu znaleziono jakąś babcię co to zna tę babcię od porów, i ta babcia co zna babcię sprzedała mi te dwa pory a ja sobie je wsadziłam do torby, głowami w dół a pióropuszami do góry i nimi buńczucznie powiewając jak bo wygranej bitwie husaria - oddaliłam się. Tyle że, po przejściu pewnego dystansu zauważyłam że jakoś buńczucznie powiewam, ale mniej. Patrzę więc ja, a tu miast potrzebnych niezbędnie porów dwóch - tylko jeden mi sterczy z torby. HA! Szybko ruchem konika szachowego wróciłam po swych śladach i patrzę, OSZ KURWA MAĆ, mój por leży dokładnie na środku pasów na asfalcie. A naprzeciw niego jedzie falanga samochodów. Szybko rozważyłam rzucenie się na ten asfalt w celu ratowania pora spod kół, lecz jednak ten pomysł musiałam odrzucić, bo myśl o musie stokrotowo-porowym na samem środku ulicy, z niejasnych powodów, nie była mi miła. Z lodem w sercu i dupościskiem patrzyłam więc na coś co musiało się skończyć rozdyźdaniem pora po pasach, ale się tutaj stał cud, bo wszystkie auta, jedno o drugim, brały pora między koła! Rozanielona się rzuciłam, gdy tylko falanga przebrzmiała, i porwałam pora mego w ramiona po czym upchałam w torbie wraz z pióropuszem i zasunęłam na suwak.
I tu by mógł nastąpić tak zwany koniec, lecz okazało się, że to tylko początek był, większej całości zdarzeń z tartą - o czym kiedy ciąg dalszy nastąpi bo teraz idę czytać inne nowe wątki co się w tak zwanym międzyczasie tutaj na forum wykluły jak małe pytony z jaj :)
Obserwuj wątek
    • iwannabesedated Re: Masakra tartą porowo-bakłażanową. 18.07.13, 11:29
      Już już, przepraszam towarzystwo :)

      Tak Pytko, to ten targ dokładnie. A co do "mój" przepis, to owszem, można uznać że "Twój" - pod warunkiem, że się założy że "Twoje" są absolutnie wszystkie przepisy kulinarne. Poczucie własności niektórych ludzi rozciąga się jak stare gacie - poza wszelkie dopuszczalne estetycznie i użytkowo normy :(

      Więc zdobywszy pory i obroniwszy je własną pierwsią, myślałam że reszta to bełka z masłem. Tylko dokupić oberżynę w sklepie obok, i pojechać do dużego marketu po mąkę, fetę oraz formę do tarty. Więc dokupiwszy te oberżyny, i pojechawszy a właściwie poszedłwszy do dużego marketu, a tam pustawo! Ale jakiś feeling dziwny od dzieńdybry... Koperty co je chciałam przy okazji kupić - no to ich od razu nie było. Niewielu kupujących zaś się przemieszczało po całym sklepie w jakimś błędnym i otępiałym lecz jednak amoku. Ja też zaczęłam, bo wszystkiego co chciałam kupić - nie mogłam znaleźć. Fetę znalazłam po 15 minutach gorączkowej pogoni. Na mrożonkach! Mąka - na napojach. Wszystko dokumentnie nie tam gdzie trza. Skolekcjonowanie 5 produktów na dnie ogromnego kosza, bo małych nie było, zajęło ponad godzinę! Na końcu której, podreptałam po formę do tarty. A tu patrzę, tej formy w ogóle nie ma! Kuśwa, takie formy są WSZĘDZIE. A tu CHUJ!

      cdn....
      • chris-joe Re: Masakra tartą porowo-bakłażanową. 18.07.13, 12:10
        Mnie tu z samego rana ta lektura w dreszcze wprawia. Widze jak na dloni, ze tarta nie byla meant to be. Fatum jakies okropne nad nia zawislo od samego poczecia.
        Gdybym byl tam i wtedy, krzyknalbym do wanny: Odwolaj ta tarte, na boga! Nie kus losu na daremno!
        Ale znajac wanne, czuje ze NIE odwolala, nieboga. I brnela dalej w mrok ta tarte otaczajacy.

        Pelen najgorszych przeczuc, zrezygnowany- czekam.
        • iwannabesedated Re: Masakra tartą porowo-bakłażanową. 18.07.13, 13:06
          No tak, wystarczy wspomnieć o rozciągniętej dolnej bieliźnie, a już Kris się w czarodziejski sposób objawia :)

          I weź przestań, przecież na Pierdulonie napisałam, że tartę zjedlim o 2 rano i była pyszna. Teraz tylko "wpomiędzy" mrożące krew w żyłach opisuję. A odpuścić nie mogłam bo mnie już w żelaznym uścisku miała reguła konsekwencji. Po zdobyciu porów, już nie było "going back". Tylko do przodu. No więc latamy tu, tam, wzdłuż i wszerz alejki, i innych sąsiednich alejek, oczom nie wierząc. Jest jakaś tortownica za 70 zeta, jakieś formy na mufinki, ale form do tarty - nie. W ogóle, żadnych zwykłych form w normalnych cenach nie ma. Gmeramy, grzebiemy, zamykamy oczy i zaklinamy rzeczywistość a tu blady chuj. Nic. W końcu z pozycji prawie leżącej wydłubałam jakąś nieregularną formę, mniej więcej odpowiedniego rozmiaru i ceny. Po przyjrzeniu okazało się to być przecenioną formą w kształcie mordy zająca - pewnie wielkanocną. Zrezygnowani wzięliśmy tę formę w kształcie mordy zająca do kasy, no cóż, kto powiedział, że tarta MUSI być okrągła?

          cdn...
            • iwannabesedated Re: Masakra tartą porowo-bakłażanową. 18.07.13, 19:02
              Ja też nie, ale o tym potym. A przedtym, po odstaniu stosownej doby czyteż dwóch w ogonku do jednej z dwóch kas otwartych na cały wielki sklep - okazało się, że pan na kasie nas bezczelnie rymsnął na awokado. I nuże nam wpierać, że to są awokado małe, mimo że były duże, a na promocji są duże. Na to mu koleżanka z kasy obok pedziała, Mietek, to są DUŻE awokado z promocji i innych nie ma. Pan w ogóle nie schodząc z konia i nie tracąc dezynwoltury, rzekł na to, że to i tak wszystko jedno bo nasz to obowiązek jako klient sobie to iść wyjaśnić w punkcie obsługi klienta. Ja pierdolę, do czego to dochodzi w ogóle - za rękę na oszustwie jawnym łapiesz, a ten ci, że to i tak problem Twój że go złapałaś. Idź se teraz wyjaśniaj, a on tu jest zajęty swoją pracą. Znaczy pewnie innych łosiów ma zamiar jebnąć na awokado, lub czymkolwiek innym. Gotując się bladym ogniem przeniknęłam do punktu obsługi klienta, gdzie odzyskałam swoje ukradzione 3 złote, a potem wracając do domu musieliśmy emitować coś tak okropnego, że aż rodzina wózkowa się nam nastąpiła z chodnika i czekała aż przejdziemy.
              Dotarliśmy więc do domu z tą mordą zająca, a tu się okazało, że ciasto musi leżeć w lodówce godzinę po wymiąchaniu, i w ogóle to wszystko najmarniej zajmie jeszcze kilka godzin. Więc szanse na spacyfikowanie gigantycznego wkurwa z pomocą godziwego jadła i napitku okazały się odleglejsze niż pieprzona Tierra del Fuego.
              • chris-joe Re: Masakra tartą porowo-bakłażanową. 18.07.13, 21:09
                Ni majtasow, ni tarty nad ranem nie doczytalem. Albo przeoczylem. Albo zapomnialem, ze doczytalem. Co jest mozliwe, bo ja ciagle myle lodowke z szafka, szafke, ze zmywarka, wiec rozne rzeczy w rozne miejsca ciagle niestosownie wkladam i szukam.
                Wiec teraz juz sie troche uspokoilem, ze jednak tarta bedzie i wszyscy zywi.
                Widze tez, ze do finalu droga daleka, wiec sie w sluch -czy wzrok- caly zamieniam i milcze.
                • iwannabesedated Re: Masakra tartą porowo-bakłażanową. 19.07.13, 11:39
                  E, no dalej to już tylko to było, że w dzikiej determinacji, a też i ponurym zwątpieniu memłaliśmy to ciasto o północy, butelką po piwie, bo się okazało, a właściwie to było wiadomo lecz się zapomniało, że nie ma w domu wałka. Potem ciasto leżakowało w lodówce a chłop na taracie walił młotem w tę mordę aby jej przydać jakieś ludzkie, pardon, tarciane kształy. No do kwadratu mu się udało. Uwalić. Bo do koła - to nie. Aha i jeszcze cała zawartość nieścięta prawie że się wylała won, bo ja przedtem użarłam, gwoli degustacji, kawałek brzegu. Ale to szybko zatkalim najpierw palcem, a potem skórką od chleba. No i się o tej drugiej nad ranem zrobiła, została zjedzona, i była pyszna. I jeszcze zostało na drugi dzień i wtedy była jeszcze lepsza.

                  No a przepis to kompilacja dwóch innych, mianowicie na tartę z porem i kozim serem i na tartę bakłażanowo fetową. Bakłażan trzeba osolić, odczekać, odsączyć, opłukać i obsmażyć szybko a dużym ogniu. Pora zeszklić. W cztery jaja wrzucić pokrojoną w kostkę fetę. Tymianek jako przyprawa. Sól i pieprz :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka