jutka1 Dzisiejsze wpisy :-) 07.10.13, 10:43 Re: Niedziela, deszczowa troche roseanne 07.10.13, 01:43 Odpowiedz wczoraj wolentariackie zapieprzanie przez 8 godzin chetnych kolo 10, w porywach do kilkunastu roslinek gruuubo powyzej trzech setek, tym rowniez drzewa, mase roz podlewanie, podsypywanie mulchem itd dzis popaduje, troche chlodniej prasuje scierki kuchenne - jakos tak lubie:-) koszule, od kiedy mlodziez skonczyla szkolke ubylo 10 cotygodniowo czasami jakas spodnice i poszwy - poduszki skladam jeszcze cieple i sie same prostuja przescieradla z gumka podobnie magla nie ma Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 11:18 Od rana dżdży, jest ciemno, mokro i zimno. A fuj. Byłam już "w mieście", pozałatwiałam różne sprawy, teraz już sie nie ruszam. Rozpalę w kominku, poczytam, popiszę. Jutro też rano do miasta muszę. Nie lubię. :-) Miłego dnia, bez względu na pogodę. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 11:57 Z ranca mile 16 C. Na pozniej zas zapowiadaja odczuwalna.... 29C! Ludzie, polowa pazdziernika!? Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 12:41 Chris, strasznie rano u Ciebie! Zrywasz sie bladym (lub przed) switem :-) Odnosnie pogody to u mnie tak samo jak u Montrealczyków, tyle ze wiatry z pólnocy daja oddech i spi sie swietnie, bo nad ranem jest bardzo rzesko. Mam okropnie zalatany dzien, ale pól godziny przerwy w grafiku skrzetnie wykorzystuje na forumowanie. Zafrapowal mnie ten pan od doklejanego ad infinitum (znaczy akcji pasa) zeba. To bardzo w stylu Jasia Himilsbacha. Nie wykluczam, ze on tez tak robil. Zawsze znajdywal niekonwencjonalne rozwiazania. Pamietam jak opowiadal o pogrzebie kumpla i nie znalazwszy kwiaciarni po drodze nabyl bombonierka, która wrzucil do grobu za trumna. W ramach holdu. A teraz troche droczenia sie. Wczorajszy spacer w Retiro nader udany. Ale jesien juz o wiele bardziej obecna: Zaraz odbeda sie parkowo-alejkowe tance flamenco: Widok na jezioro i wioslarzy Zielen jeszcze bardzo obecna: Puchata kulka pozuje do zdjecia :-) Widok na ulice Alcalá Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 12:51 Piekne zdjecia, Bluesie. Tu tez calkiem przyzwoita pogoda, dach na garazu naprawiony czyli klopot z glowy i kieszen lzejsza. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 13:30 Gratuluję zakończenia prac na garażu, współczuję lżejszej kieszeni. Mnie właśnie skasowali na 200 PLN za naprawę wifi i czyszczenie chłodzenia w drugim laptoku, tym lżejszym czyli podróżnym. Musiałam zrobić na cito przed wyjazdem, bo z kablem nie będę do klientów jeździć. Dodać do tego fakturę na 3100 PLN za olej opalowy, 200 PLN za wizytówki, plus rachunki za telefony i energię, i jestem lżejsza o 1000 euro. KJAP. łączę się więc w bólu. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 12:52 Patrzę za okno, czytam opisy C-Ja i Bluesa, i narasta we mnie BUNT. Grrrrrrrr. :-((((((((((( Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek i pogoda FUJ 07.10.13, 21:39 29 C sie nie ziscilo. Niemniej bylo cieplej niz cieplo tak czy siak. Teraz zas leje i lomoce, to najpewniej echa tego huraganu, ktory ma sie dzis po okolicach Nowej Anglii, NY i NJ przetarmosic. Jutro zas ma byc juz powrot lata, przynajmniej do kolejnego, Dziekczynnego weekendu. Wiec poki co zre i niech nie zdycha. Ach! W sobote nawiedzila mnie parka przyjaciol z BC. Cos tam gotowalem, cos serwowalem, o czyms bardzo intensywnie gaworzylismy, jednak nie bardzo pomne, bo przywiezli slynny BC bud i latalismy jak latawce. Matkoz! Po raz pierwszy od chyba dekady :) Odpowiedz Link
blues28 Wtorek sloneczny :-) 08.10.13, 08:53 Jako pierwsza otwieram dzien, wiec nie bedzie fuja w tytule. Bo u mnie b/z czyli ladnie i slonecznie. Rano potrzebne drobne okrycie, a potem juz raczej krótki rekaw. Tak lubie :-) Wczorajszy dzien zabiegany i uczynny, pomagalam zmagac sie z formalnosciami i pakowaniem przyjaciólki. Wylatuje w piatek wieczorem, buuu :-( Ale zdarzylam tez odebrac i rozwiesic nowe firany w sypialni. I powiem tak: ladne sa! Dzis obudzilam sie z bólem glowy migrenowym, ale ze mam plany nie mozliwe do odlozenia to nafaszerowalam sie dragami i funkcjonuje. Musze koniecznie do urzedu Seguridad Social a potem na lunch z kolezenstwem, które wraca z Malagi i nie widzielismy sie od maja. Znowu bede w centrum, znowu moja kochana Gran Via, bo na kawe pójdziemy na jakis taras. Milego wtorku! Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, pogoda ciągle FUJ :-/// 08.10.13, 09:02 Dżdży. Zimno. Ciemno. No comment. :-/// Zaraz jadę do miasta przedwyjazdowo poprawić manicure i zmienić baterię w zegarku. Jak wrócę, to zacznę się szykować do wyjazdu. Pranie, drukowanie, pakowanie. Klasyka. Bluesie, na dolnym komputerze przeczytałam Twój wpis, a ten wpis był zaczęty na górnym, i FUJ już było w tytule. :-))) Nic to, będzie dobrze. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, pogoda ciągle FUJ :-/// 08.10.13, 09:13 Cóz robic :-)) Przynajmniej zycze pozytywów w zalatwianiu przedwyjazdowych obligacji. Nawiasem mówiac ja tez bym powtarzala FUJ przy takiej i tak dlugo trwajacej pogodzie. Gdzie sie podziala ta "zlota, polska" co? A ja tu sobie koncze czarnego Liptona (ostatnio nabralam smaku na Liptona, czy to czarny czy zielony, to musi byc Lipton, zdradzilam calkowicie Twiningsa). Mój kolega, który spedzil sporo czasu w Japonii powiedzialby FUJ! :-)) On tylko pija specjalne mieszanki w porcelanowych czareczkach. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, pogoda ciągle FUJ :-/// 08.10.13, 09:15 No paczpani, a ja twnningsowa jestem. :-) Plus różne takie fiubździu herbaty liściowe. :-)))) Lecę do miasta. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, pogoda ciągle FUJ :-/// 08.10.13, 09:29 Tez ponury wtorek i dosyc leniwy . W sprawie herbaty- lubie i Liptona i Twinningsa, ale Liptona w Niemczech trudno znalezc. Jest natomiast bardzo dobry Messmer. Dostalam w prezencie z japonskiej podrozy prawdziwa japonska zielona herbate w lisciach. Moze to byla ta prawdziwa zielona hernata, ale ani zapach, ani smak mnie nie przekonaly. Zreszta nie przepadam za zielona herbata. Od swieta pijam taka herbate : www.caffeflorian.com/shop/catalogo-te_venezia_1720_latta-p1894.html Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, pogoda ciągle FUJ :-/// 08.10.13, 15:48 Nadaję na szybko z miasta rodzinnego Stettin, gdzie przybyłam przedwczoraj, a wyjeżdżam jutro. Pogoda zac....errrr.... przyjazna. Stop. Rozrywki są. Stop :) W temacie prasowania, to Ewuni odpowiadam, iż posiadam jeansy, sztruksy i różne inne spodnie, które wyglądają dobrze bez prasowania. Może dlatego, że nie suszę rzeczy w suszarce, tylko w formie rozwieszonej, na tarasie, lub (proszę się nie śmiać) na drzwiach. Letnie, owszem, to już bardziej, jedwabne rzeczy, lub jakieś płótna lniane lub bawełniane, no to tak, ale w sumie nie jest tego na tyle dużo aby prasowanie było jakąś czynnością zaprzątającą mój czas lub umysł. Wracając do baranów, czyli podróży międzymiejskich, to nic godnego uwagi się nie zdarzyło, w przedziale jechałam z jednym panem który czytał Krajewskiego, potem jego miejsce zajęła pani która drzemała lub grała sobie na komórce w grę. Przez okno jesień wyglądała pięknie, co pewnie natchnęło grupę młodzieńców do zdjęcia spodni i wypięcia gołych tyłków na podróżnych. W tym momencie mnie przeleciał przez głowę, nie wiadomo czemu, tytuł "W cieniu zakwitających dziewcząt" :D ot tak, zgłupia frant. Bo tyłki były takie jędrne i różowe w tym jesiennym listowiu. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 08.10.13, 20:27 po wczorajszej kilkugodzinnej ulewie dzis chlodniej, ale slonecznie wczoraj o malo co mialam bliski kontakt ze skunksem, na szczescie mnie ostrzezono, ze sie chowa pod schodami i stalam jak kolek na deszczu przez prawie 10 minut, by sobie poszedl Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 08.10.13, 23:45 Skunks rzecz nieciekawa, znaczy obdrzyzdanym być przez skunksa jest nieciekawie. Psu mojej koleżanki się to stało w Pennsylvanii, trzeba było jechać i kupić duszbaga i psa w tym prać, bo ponoć tylko to działa. Na psa. Bo na człowieka, to nie wiem. LUDZIE.... Stała się rzecz wiekopomna. Znacie moje peregrynacje z gaciami, no więc udało mi się nabyć cztery pary gaci idealnych. Na dodatek z bambusowego włókna, zabijającego ponoć bakterie oraz smrody. Gaci nabyłam, wstyd powiedzieć, od przydrożnej handlarki gaciami, wstyd powiedzieć, Chińskimi, i jeszcze bardziej wstyd, bo za 5 złotych sztuka. Więc wylądowałam w jedenastym kręgu piekielnego obciachu lecz, powiadam Wam, idealne gacie są warte każdej ceny. No może z wyjątkiem mszy prowadzonej Biskupem Michalikiem bredzącym o lubieżnych zwodniczych dzieciach... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 09.10.13, 07:57 Smród skunksa miałam nieprzyjemność... FUJ. Stokrociu, było mi też kupić gacie... Może jeszcze będZiesz koło tej baby? Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 09.10.13, 21:43 hm... spotkania 4 stopnia mialam dwa znaczy sasiedzi byli zaatakowani w odleglosci kilku metrow smrod mnie wybudzil ze snu:-) na ludzia polecany tu jest sok ponopidorowy, kilka puszek, a ciuchy do smietnika nadal slonecznie i dosc cieplo Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 09.10.13, 21:54 To ja jestem perwers straszny, bo lubie skunksie aromaty- co prawda z lekkiego dystansu. Moze to moje vancouverskie sentymenta, bo tam ich dopiero byla masa i kojarza mi sie z wiosna na West Endzie. Tam cale skunksie rodziny przewalaly sie przez ulice, a pojazdy i piesi jak trusie stawali na bacznosc, badz calkiem zmieniali marszrute ze wzgledu. I -w istocie- wiesc gminna niesie, ze tylko kapiel w soku pomidorowym pomoze. Jednak nigdy nie spotkalem osobnika, co praktykowal :) Odpowiedz Link
jutka1 Środa, pogoda jak drut, a ja wyjeżdżam :-( 09.10.13, 08:09 Akurat, jak sie pogoda poprawiła, to ja wyjeżdżam. Merde. Czyli melduję, że klasyka: za trzy godziny wyjeżdżam na lotnisko i jestem jeszcze kompletnie nie spakowana. Ehem. Ale - też klasyka - dam radę bez problemu. Jak zwykle. :-) No to miłego dnia Wam, a ja letempendem (cycat) się szykować. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa, pogoda jak drut, 09.10.13, 08:30 Odjelam ogon wyjazdowy, bo na razie zaden wyjazd sie nie szykuje. Natomiast mnóstwo wizyt i konsultacji lekarskich i ta bedzie reszte tego tygodnia i przyszly. Takie copólroczne przewracanie na lewo. na póltora tygodnia zamieszkam prawie w La Paz. Obudzilam sie bardzo wczesnie, zwleklam sie z loza, wzielam chlodnawy prysznic, a mimo to teraz oko mi sie zamyka. Oh well, wypije druga kawe i juz. Spotkania skunksa wspólczuwam, no bo czekac w deszczu az sobie stworek pójdzie (moze on tez przeczekiwal deszcz tylko ze w schronieniu) to uciazliwe, ale rozdraznic takiego to jeszcze gorzej. Nie wiem czy skok w ubraniu do wanny dalby efekt?? Ale z drugiej strony oncujecie tam z natura za pan brat. Mam nadzieje, ze duze miski nie zapuszczaja sie do Waszych domostw. Slyszlam o gacich odchudzajacich, wzmagajacych mikrocyrkulacje i termoregulacje itp. ale gacie antysmordy? Hmmm, jednakowoz jesli sa fajne to czemu nie? Jutka, udanej podrózy!! Ide po druga kawe :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa, pogoda jak drut, 09.10.13, 08:48 Niestety, pogoda taka sobie. Jest co prawda 10 stopni, ale jakos tak wilgotno, jakby ktos aerozol rozpylil w powietrzu. Jutce bon voyage zycze, a wszystkim milego dnia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 09.10.13, 19:59 Przeczytalam zaleglosci. Bluesie, zdjecia Retiro sliczne. A widzialas moze gdzies plecaczek Eddy? Bo ciagle jeszcze nie moge odzalowac zdjec, ktore tam robilysmy i ktore zostaly skradzione... Za kazdym razem jak piszesz o R. to mysle o tym.... Dorotko, pardon, ale kto smrodzi w gacie???? nas na to jest zdecydowanie lepszy srodek, nazywa sie mydlo:))) Od paru tygodni maja do mnie przyjsc (do calego domu) panowie, ktorzy maja balkon kuchenny zreperowac. Bo jak go robili trzy lata temu to napadalo i porobily sie na pieknej podlodze bombelki (zam). Prace maja trwac przez trzy dni i dzis kolejny raz czekalam na darmo: znowu zapowiedzieli na jutro deszcz, wiec panowie kolejny raz przelozyli.... A ja musialam wszystko przeniesc na zachodni balkon i czesc znowu dzis wrocila na kuchenny, bo nie wiadomo czy jeszcze w tym roku znajda sie trzy suche dni:((( Shit Za to wydrukowalam juz dla nas Bording karty i jestem jedna noga w Barcelonie. Fajnie jest Nota bene pisalam ostatnio gdzie bedziemy mieszkac i popelnilam blad. Bedziemy mieszkac na Gracii w Gracii ktora podobno to dzielnica nazywana jest Greenwich Village Barcelony. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 09.10.13, 22:21 Na Barcelone ja bym takze bardzo chetnie, ale tenteges. Do Sacrady Familii tez zajrzyj, bo juz bez wewnetrznych rusztowan i po prostu powala, a nie pamietam, czy bylas tam ostatni raz z czy bez tych rusztowan. My zas sie do Vermontu na dlugi weekend wybieramy, by sie z tym wydluzonym latem na dobre juz zegnac w ulubionej okolicy. No kurde, mnie szkoda lata... ;( Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 10.10.13, 10:13 wiadomosc o braku rusztowan cieszy mnie. Moje wspomnienie z Sagrady to nie tylko rusztowania, ale ostry zapach przyprawy murarskiej:))) Bardzo lubie jezdzic w miejsca, ktore juz raz widzialam. Po tych chyba 5 latach warto sobie przypomniec roznosci. I juz sie spokojniej zwiedza, bo wiem co i gdzie i nie mam tego leku, ze cos przegapie:))) No i fakt ze nie bede z mlodocianym (wspanialym) chlopcem tylko z przyjaciolka ktora tez lubi zakupy... no, wyszaleje sie:)) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 10.10.13, 12:18 Sagrada Familia kojarzy mi sie z tym, ze przed wejsciem do niej zaslablam i musieli mnie cucic. Bylo to latem 2001. Cala noc lalo, ale garaz przeszedl pozytywnie probe deszczu, ani kropla nie przeciekla. Znaczy dacharze wykonali dobra robote. Ewa, zycze Ci udanych zakupow w Barcelonie :) Odpowiedz Link
ewa553 gratulacje dla kanadyjskiej frakcji! 10.10.13, 14:10 macie Nobla z literatury: Alice Munro. Tak trzymac:))) Niczego nie czytalam, ale natychmiast sie zainteresuje. Odpowiedz Link
chris-joe Re: gratulacje dla kanadyjskiej frakcji! 11.10.13, 01:21 Alez dziekujemy. Tu to calkiem duze wydarzenie, w mediach o niej dzis na okraglo. Nasz pierwszy literacki Nobel. Nie liczac Saula Bellowa, ktory choc tu urodzony i dochowany, to byl raczej pisarzem amerykanskim. Z rana telefoniczny z nia wywiad. Wyrwali staruszke z lozka o 4 rano w Victorii, BC :) Zas pierwsza zadzwonila do niej jej corka z wiadomoscia: "Mamo, wygralas!" :)) Odpowiedz Link
ewa553 Re: gratulacje dla kanadyjskiej frakcji! 11.10.13, 08:15 pozwole sobie przyczepic sie do slowa "staruszka". Znajac Cie mam nadzieje, ze uzyles slowa zartobliwie? Bo ona nie robi wrazenia staruszki, wrecz przeciwnie. Dla mnie staruszka to nie wiek, tylko stan ducha i fizyczny:)) Odpowiedz Link
maria421 Re: gratulacje dla kanadyjskiej frakcji! 11.10.13, 09:09 Dodam ze pani Munro jest dowodem na to, ze piekna kobieta pozostaje zawsze piekna kobieta, nawet w wieku 82 lat, nawet bez pomocy botoxu i chirurga. Odpowiedz Link
chris-joe Re: gratulacje dla kanadyjskiej frakcji! 11.10.13, 12:00 Co do naszej, zawsze pieknej i mlodej, Noblistki. Wiem, ze dzisiejsza 80tka to wczorajsza 60tka itp. Niemniej: Nasi komentatorzy czesto zauwazaja, ze A. Munro jest "frail", tak tez niestety brzmiala we wczorajszych wywiadach. Wielu mowi i o tym, ze szkoda iz Nobla dostala tak pozno (w kolejce po niego stala juz sporo lat). Teraz wychodzi jej ksiazka- ostatnia, jak zadeklarowala, bo skonczyla z pisaniem. Pozatym, daj jej duzo zdrowia i wiele lat zycia. Oczywiscie. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 11.10.13, 08:02 Piątek, ostatni dzień spotkań. Pod wieczór wsiadam do TGV i jadę do Paryża. Odkryłam cudowność pod nazwą Creme de Vinaigre Balsamic. Gęsty syrop z octu balsamicznego, zredukowanego chyba? Leje się cienką strużką na sałatę, pycha! Poza tym jest OK. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Miłego piątku :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-))) 11.10.13, 08:19 u nas Twoj Balsamico Creme od lat znany i uzywany. Tez bardzo lubie, swietnie sie nadaje do wszelkich sosow salatowych ale i do dekoracji talerza:)) Jak dlugo pozostajesz w P.? Akurat do wczoraj tam padalo (przypadkiem odkrylam), od dzis lepsza pogoda, co mnie dla Ciebie cieszy. Zaraz rzucam sie w wir zadan zaplanowanych. Jak zwykle mam fatalny zwyczaj planowania za duzo naraz, a przeciez moglam niejedno wczoraj zalatwic...Ale tak juz mam i niestety nie zmienie sie.. Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 11.10.13, 09:16 Crema di balsamico to jest nic innego jak ocet balsamico z cukrem, mozna nawet samemu zrobic. Pogoda jest ponura, ale wybieram sie do miasta, bo jest jakis francuski rynek. Zobacze co tam maja. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-))) 11.10.13, 10:24 Ha! Powróciwszy z krótkiego pobytu w mieście rodzinnym zawszepolskim, zastałam w Warszawie pogodę bardzo przyjazną, i wszystko nurzające się w kolorach wczesnej jesieni. Czemuż to po takiej pięknej ziemi chodzą zaś tacy irytujący, i generalnie do dupy, ludzie - to ja nie wiem. Nawet już opowiadać nie będę, bo jakaś niekończąca opowieść z tego wyjdzie, i w ogóle chyba nie warto. Wczoraj się wybrałam na targ pobliski, przy placu Szembecka. Można tam kupić mniody z pasieki, prawdziwe owoce z drzewa, grzyby, różne wyroby spożywcze, jest buda wędkarska oraz owcza, gdzie są wełniane skarpety, rękawiczki, papucie i inne rzeczy z owcy. Są też sprzedawcy ogromnych cyckonoszy, oraz chińskich gaci, tyle że gacie droższe niż w Szczecinie, bo miast 5 to kosztują 7, 8 albo 10 złotych. Namolniakowałam nawet przez telefon Pytonu, bo mi się wydawało, że tutaj coś o chęci do takich gaci bąknął, ale chyba w samolocie lub TGV siedział bo się nie dobiłam. Tak czy owak, zakupiłam sobie jedną parę bakłażanowych gaciorów z pięknej bawełny z lekkim meszkiem, w sklepie ze starymi koronkami i pierdołkami nabyłam szaliczek z jedwabnego aksamitu w celach przetwórczych, oraz wrzosowe rękawiczki z wełny z domieszką angorki, wykończone skórką - w celach noszalnych. Noblistki nie czytałam i nie zamierzam, ale pochwalam intencję jej przeczytania tutaj wygłoszoną. Czytam natomiast obecnie drugi kryminał Miłoszewskiego, który się zapowiada zac... errrrrm, obiecująco. Oraz oglądałam w tv film Bardzo długie zaręczyny, który polecam, oraz jakiś film z komputera, zdumiewającą ko-produkcję rosyjsko-arabsko-malezyjską, bardzo dziwny bełt, którego nie polecam, a co gorsza, nawet nie pamiętam tytułu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-))) 11.10.13, 14:14 Gaci mi szkoda, bo dobre gacie trudno dostać, jak już się consensusem zgodziliśmy. :-) Miłoszewski to ten, co napisał kryminał z ustawieniami Helingera w tle? Panią Munro chcę poczytać, bo od dawna była na moim radarze, a w ogóle bardzo lubię opowiadania. Natomiast MUSZĘ przeczytać Joanny Bator ostatnią książkę, co to za nią Nike dostała. Wałbrzyskie klimaty etc., a przy tym podobno świetnie napisana. No i tyle. Wracam do pracy. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-))) 11.10.13, 14:54 Ty tu mi nic nie żałuj Pytonie, gacie kupię za kilka dni, bo i tak się tam wybieram w celu zakupu mniodu, świeżych filetów tołpygi oraz golonek indyczych. To gacie także zdobędę i Ci wyślę drogą pocztową. Miłoszewski ten dokładnie od Uwikłania, gdzie występuje procurator Szacki Teodor, który potulnie poszedł uprawiać nudny seks, z wijącą się pod nim Klarą brak czułości i fantazji nadrabiającą głośnymi okrzykami, lecz gdy ta, zauważywszy chyba coś jednak w jego twarzy i chcąc go rozochocić krzyknęła głośno "tak tak rżnij mnie, wejdź głęboko" to Szacki Teodor nie wytrzymał, i choć bardzo nie chciał, to wybuchnął śmiechem :D Na Bator też się szykuję, recenzja brzmi zac.... ehrrrem... zachęcająco! HAHAHA Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-))) 11.10.13, 17:09 Bylam na francuskim rynku w miescie ale nic nie kupilam. Mialam ochote na salami, ale mi glos wewnetrzny powiedzial ze jak kupie i sprobuje jeden plasterek to natychmiast skonsumuje cala kielbache jak swieze czeresnie, albo jak chipsy. Wiec posluchalam glosu wewnetrznego i nie kupilam. To samo z serami. To samo ze slodyczami. Miodu nie kupilam bo mam zapas przywieziony przez dobrych ludzi z Bieszczad. Mydla tez nie kupilam, bo mnie regularnie corka przeroznymi mydelkami obdarowuje. Chcialam kupic ziola, ale nie bylo. Chcialam zjesc tarte flambee, ale padalo i nie bylo gdzie sie z tym schowac. No wiec nie kupilam nic. Deszcz pada przez caly dzien i skonczy moze dopiero jutro. Glupia jesien. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 12.10.13, 12:01 Meteoparis zapodaje: jest 8C, szaro, ma padać. Oh well. Jest miło bardzo, będzie jeszcze milej, tylko żebym nie musiała pracować... :-/ Ale muszę, więc nie jojczę: na chleb ze słoniną trza zarobić. :-) Miłej soboty! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 12.10.13, 13:29 No tak... jak sie wyda forse na foie gras to potem trzeba na chleb ze slonina zasuwac :) Rano bylo mgliscie i syfiscie, teraz niewiele lepiej, ale w sercu ciagle cieplo i to sie liczy . Mielgo popoludnia! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 12.10.13, 13:45 umnie srana byl szron na trawnikach. wyszlam w naprawde cieplej kurteczce i nie bylo mi za cieplo. nie zabralam sie jeszcze do pakowania, za to w glowie zmienilam juz trzykrotnie zestaw ciuchow na Barcelone. Wyobrazam sobie ze podane w mapce Bluesa 25 stopni to w sloncu, a w cieniu pewnie jednak chlodniej. wiec co, brac biale spodnie czy smazyc sie w jeansach? chce byc mala dziewczynka, ktorej mama pakuje walizke.... wrocilam z miasta i zastala mnie niespodzianka: w wymytym wczoraj klopie, gdzie po lewej i prawej mojego "siedziska" stoja kuwety, ktorys kot nasikal na podloge i dywanik. Jasne, koty to czyste stworzonka, wiec czekalo toto az wymyje:((( zrezygnowalam z zalatwienia roznych spraw w miescie jakbym wiedziala, ze czeka mnie w domu dodatkowa i niepotrzebna praca. Spralabym kotom solidarnie trzy tylki, tyle ze to nie pomoze ani im, ani mnie... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 12.10.13, 13:55 Na litość boską, Maryśka, toż to straszne! To się tylko wziąć i pochlastać po takiej ekskursji....Więcej tego nie rób, ja Cię proszę! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 12.10.13, 16:13 Coś takiego, najpierw mi gazeta zeżarł wpis, więc olałam i poszłam robić co innego. A teraz go widzę wypluł, ni w cipę ni w oko, jako odnośnik do wpisu Pytona.... No dobra, nie będę się dołączać do ogólnego jojczenia, tylko ciekawostkę zapodam. Otóż, zostałam zaproszona do prowadzenia zajęć w ramach kursu dla behawiorystów kocich :))) Na szczęście ja będę ich tylko kursić na okoliczność skutecznej współpracy z właścicielami zwierząt, ale mnie bawi to niezmiernie, zważywszy na moją animozję do kotów :) Tak czy owak, już się dowiedziałam, że owa profesja, behawiorysta koci, jest obecnie ą-ę i na topie. Bo o ile dla właścicieli psów są rozliczne kursy i treningi posłuszeństwa i inne, to dla właścicieli kotów nic, a tych drugich jest więcej niż tych pierwszych. Na dodatek też koty trzymane w mieszkaniach przedstawiają dla zapracowanych właścicieli coraz większe wyzwanie, zaś nawet chyba najwięksi debile wiedzą iż bicie kota, nie tylko idiotycznie wygląda, to jak byś królika lub chomika bił, czyteż ... kurę... czyco..., to jeszcze jest żałośnie nieskuteczne. A tak, to marsz, do kociego behawiorysty z futrzakiem, czyli z futrzakiem na kozetkę, lub raczej na dywanik... z futrzakiem... futrzany... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 12.10.13, 17:09 ciekawe co z takim biednym kotem wyprawiaja..Rozmawiaja? w jezyku kocim czy kazdy swoim? Moze hypnoza? W zyciu nie uwierze, ze cos takiego moze dzialac. Jeszcze nie pakuje, ale wylozylam co chce zabrac. Po sprawdzeniu kolejnym mapy pogody wyjelam drugie jeansy i polozylam na kupke biale 3/4 i zolte 3/4. I zaraz przygotuje trekingowe sandaly... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 12.10.13, 18:23 No nawet program taki na Discovery czy gdzieś jest, coś w rodzaju Niania-srania dla trudnych dzieci. Oglądałam odcinek, gdzie jakaś bogu-ducha winna parka padła ofiarą terytorialnej walki ich własnych kotów. Koty więc się ganiały, tratowały, wyrywały sobie głowy oraz nogi z dup, i doprowadziły do tego, że parka przestała móc nie tylko wychodzić gdziekolwiek, ale też razem sypiać. Musiało jedno spać z jednym kotem, a drugie z drugim. No i przyszedł ten koci tenteges i polegało to na zasugerowaniu im różnych rozwiązań, na przykład dotyczących przestrzeni, a także pewnych zachowań wobec kotów. Wyglądało to sensownie, i pewnie jeśli ludzie ci się do tego konsekwentnie stosowali to pewnie przyniosło efekt. Z drugiej strony "moi" kursanci, przedstawili mi też taką perspektywę, która ma dla mnie duży sens, że generalnie większość ludzi tak naprawdę nie chce rozwiązania tych problemów z kotami bo coś im to dla własnej psychiki robi. Więc pies czyteż kot jest tak naprawdę tylko narzędziem do uzyskiwania pewnych korzyści własnych przez ludzi. W tym przypadku, to by było na przykład, że ta parka w sumie NIE CHCE ani razem wychodzić ani sypiać, a koty to pretekst :D W takim przypadku to na kozetkę, może być futrzana, się właściciel nadaje. Takie tam dywagacje. Przygotowując, z kolei ja się, do wyjazdu w góry jutro. Przez Kraków jadziem, a na dobitkę okazało się, że pod swoim domem przyjaciele, a właściwie zdun co im robił piec, odkryli ciąg pieczar... Zapowiada się interesująco, jak bym nie wróciła po tygodniu, to tam jakichś speleologów wyślijta, albo egzorcystów, bo może to wrota piekielne tam są, jak ponoć pod Watykanem? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 12.10.13, 21:37 A ja dołoże tylko, że jestem w samym środku odbywania żałoby, i jest tenteges, A poza tym Paryż jest jak zawsze. :-)))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 13.10.13, 15:12 To mi psiapsiółka w Brukseli powiedziała, że dzięki Daisy, a raczej ostatniej drogi Daisy, nie umarł jej kot, bo odmówiła zostawiania bez badań na noc w klinice wet., i tak im długo mędziła i opowiadała o przypadku Daisy, że zrobili te badania. Dzięki czemu okazało sie, że gdyby podali kortyzon, to by miała wodę w płucach, bo ma chorobę serca. Ale o czym ja... aha. Kortyzon miał być na obsesyjne wygryzanie sobie futra, do krwi żywej. Ale okazało się, że kot mial depresję, bo jak mu dali antydepresanty, to przestał wygryzać sobie futro. How'bout them apples. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Niedziela, jak zwykle ze sloncem 13.10.13, 09:42 Pogoda bez zmian, jak drut itd. Wspólczuje marznacym i moknacym, choc wiesc gminna i rodzinna niesie, ze do Polski dotarla wreszcie tzw "zlota polska.." Przeczytalam dylematy Ewci i pewnie juz nie zdaze z radami, ale: ubierac sie na cebule! Barcelona ma klimat lagodniejszy niz Madryt, jednak noce tez juz ma chlodne, wiec rano jest zimnawo, zas w ciagu dnia nalezy zdejmowac warstwy cebuli i pozostac w T-shircie. Wieczorem jakies okrycie i wystarczy. Pono w srode pokropi, wiec lekka kurtka przeciwdeszczowa mile widziana. Ale od czwartku przewiduja +28 wiec zmarznac to nie zmarzniesz. Ach, cos pisalas o lokum przy Alei Diagonal. Jesli to jest tak, to bedziesz mieszkac przy glównej awenidzie przelotowej Barcelony gdzie ruch samochodowy nie zamiera nigdy. Jakby co to w kazdej aptece za drobna oplata nabedziesz "Stopers para los oidos de gomaespuma". Taniutkie i praktyczne i chronia od halasu. No to milej wyprawy i zatchniecia sie przed Sagrada :-) Byla ze 100 razy i za kazdym razem mnie zatyka :-) Jak zdazycie, to Park Güel musi byc przepiekny o tej porze roku. Dzisiejsza niedziela bedzie domowo robocza, bo caly tydzien gdzies latalam i cos robilam. W piatek nasunela mi sie refleksja o znaku czasów. Otóz bylam na obiedzie w dystrykcie finansowym i jako centroeuropejka przyszlam bardzo punktualnie (tak juz mam) a moja psiapsóla jako Hiszpanka spóznila sie (tak juz ma). Popijajac Vichy Catalan rozgladalam sie i niechcacy przysluchiwalam sie. Przy stoliku obok grupka mlodych kobiet ubrana z wystudiowana nonszalancja rozmawiala o gieldzie, wskaznikach, oprocentowaniu, inwestycjach. O maly figiel sie nie przysiadlam i nie poprosilam o wskazówki w temacie moich skoromnych oszczednosci :-) W miedzyczasie kelner przyprowadzil do stolika po przeciwnej stronie pana tak 50-60 ale jakos tak bardzo "uprasowanego na twarzy". Po chwili dobil do stolika jego towarzysz i nawiazali rozmowe o botoxie, znanej klinice, która slynie z wstrzykiwania toksyny; kolega dopytywal sie czy boli i czy zaczerwienienia po ukluciach trwaja dlugo... na to dobila moja kolezanka i przestalam podsluchiwac. Bajka nie ma moralu, poza tym, ze duzo ludzi bez wzgledu na plec nie chce sie starzec a juz w bardzo konkurencyjnym establishmencie biznesowym jeszcze mniej. Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, jak zwykle ze sloncem 13.10.13, 13:36 W DoopaRyża jest słonecznie, jest jasno, i to już dobrze. :-) Wstałam rano, po śniadaniu poszłam na małe zakupy spożywczo-utylitarne, teraz siedzę i pracuję, robię grafy, pałerpojnty ;-) i inne cuda wianki na kiju. :-) Bez pośpiechu, praca przerywana jakimiś telefonami z urzędu marszałkowskiego, rozmową z mamą, pogaduchami przez półotwarte drzwi z gospodarzem, zabawami z psem. A o 16:00 wychodzę do kumpelki na typowo francuską kategorię zaproszenia, czyli na "apero" (aperitif z małą przekąską przed kolacją). Fajna niedziela. Podobuje mi się. :-))) Jutro zaś idę do fiskusa z misją przekonania ich, żeby obniżyli mi podatek lokalny. :-))) Hahaha. Ciekawam, czy mi się uda... Miłej niedzieli Wam również :-D Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek: pochmurno, deszcz, zimno :-( 14.10.13, 08:28 Jak w tytule, a jeszcze do tego mam iść do fiskusa. Hmmm. Może napiszę do nich maila po prostu i poczekam na odpowiedź? Potem już same przyjemności. Miłego dnia Wam życzę :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek: pochmurno, deszcz, zimno :-( 14.10.13, 09:07 U mnie bez zmian, moze przelotna chmurka ale bezdeszczowa. Na razie jest rzesko, ale sloneczko wyjdzie i ustawi pogode do pionu czyli do 22 stopni. Dzis La Paz, wiec nudne, meczace ale niezbedne. Zanim dotre, wstapie do fryzjera uzdrowic koncówki czyli przyciac lekko i juz. No to ide sie szykowac. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, w miarę słonecznie 15.10.13, 09:48 Za oknem słońce, zamglone, ale słońce. :-) Ma być 14C, niby zapowiadają deszcz, ale zobaczymy w praniu. Dzisiaj zrobiłam sobie dzień pracujący przed wieczorem towarzyskim. Mam trochę do napisania, dwie skajporencje, plus skanowanie rachunków za bilety i taksówki z mojej podróży do Brukseli. Jedyne wyjście, jakie przewiduję, to spacer na pocztę z listami poleconymi do wysłania. Basia i Stokroć w podróży, a Marysia gdzie się zapodziała? Co u frakcji kanadyjskiej? :-) No i Xurek nas zaniedbuje coś, o Luizie nie wspominając? Miłego dnia wszystkim. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, w miarę słonecznie 15.10.13, 13:56 Jestem, jestem :) Tu tez slonecznie i 14 stopni. Wlasnie wrocilam z miasta. bo w dniu mojego swieta postanowilam sobie sprawic prezent w postaci kozaczkow i kurtki zimowej z kapturem. Oraz pojsc na sushi. Wlasnie wrocilam i musze Wam doniesc, ze w sobote znalazlam w skrzynce pocztowej katalog "3 pagen". W niedziele, z nudow, zaczelam przegladac. Na okladce ozdobki choinkowe, na stronie 7 cieple pantofle dla babci, na 53 slodycze, na 67 patelnie, a na stronie 130 i 131 .... wibratory! Np. "Softer Bomber" ,20 cm dlugosci na 4 srednicy ! Albo "Kurve" dlugosc 21,5 srednica 3,8. Albo "Muszelka rozkoszy" za € 29,99. Obiecuja mi prezent za pierwsze zamowienie. Jezeli prezentem bedzie jeden z tych artykulow to go wysawie na P2 na licytacje:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, w miarę słonecznie 15.10.13, 14:22 Marysiu, no proszę Cię, znowu pampersa raz! poproszę. :-))) No i wszystkiego najlepszego! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, w miarę słonecznie 15.10.13, 15:52 Dzieki, Jutka :). Jeszcze w sprawie owych utensylii, to czy nazwa "Soft Bomber" nie zniecheca?:) A ta "Muszelka rozkoszy" to jest dopiero cymes! Na zdjeciu widac ja na modelce- muszelka jest koloru perlowego i ma ksztalt jak symbol "Shell Oil", jest przyczepiona (?) na wzgorku lonowym, od tego odchodzi kabelek z przelacznikiem, ktory modelka trzyma w rece. I jest jeszcze "Grota Venus", dla panow :) P.S. Z tego wszystkiego zamowilam... sniegowce :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, w miarę słonecznie 16.10.13, 15:14 Marysiu, najlepsze imieninowe!! Wszystkiego dobrego! P.S. Hmm, z duza luboscia wczytujesz sie w szczególy katalogu, hahahaha :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, w miarę słonecznie 16.10.13, 16:11 Dzieki, Bluesie. No fakt, w szczegoly ozdobek choinkowych i patelni w katalogu nie wczytywalam sie az tak dokladnie :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek, w miarę słonecznie 15.10.13, 14:25 byl dzien indyka wiec food coma napadla sobota/ niedziela byly piekne i sloneczne wczoraj lalo dzis ma byc slonecznie Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 15.10.13, 20:10 ha! butki sobie kupilam przeniecodzienne, hiszpanskie botki, z zamkiem z boku i sznurowkami na przedzie, z malutkim obcasikiem, w stylu 1890-1900, ciemny roz wpadajacy w wyplowiala czerwien z fioletowymi wstazkowymi sznurowkami Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 16.10.13, 00:33 Ach, jak rozkosznie nam Vermont uplynal. Choc nie z Brazem bylem (pracowal), lecz z kolezanka. Jedynie w piatek noca palce u nog mi zamarzly, w nastepne noce wiec spalem juz w spiworze w spiworze. I spalem jak bobo. Jak to jest, ze w VT na biwaku zawsze swietnie mi sie spi, zas w domu markuje i sie szarpie? Indyka oczywiscie olalismy, zreszta my tradycyjnie je olewamy, jak i dynie, baranki i choinki. W VT (jak i w QC) juz po apogeum zlotej polskiej, kolory juz nie plomienne, lecz stonowane zolcie i beze. W poniedzialek deszcz, namiot sie suszy na balkonie. I to tyle jesli o biwaki'2013 chodzi. Smutno. Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 16.10.13, 15:21 Boszszsz... jakie cuda! A to drzewo u szczytu drogi ni to czerwone ni to karmazynowe to juz w ogóle szal pieknosci! Rose, a Twój nabytek nie chce sie fotografowac/nie lubi pozowac? :-) Jako "wyznawczyni" hiszpanskich butów chetnie bym zobaczyla Twój wybór :-) Caly ranek ganialam spy bota po kompie bo jakies double clicki i babilony i inne badziewie zwalnialo prace. Skad sie ta cholara bierze? Teraz wrócilam z miasta pól zywa, bo ni z gruchy ni z pietruchy zrobilo sie 26 st. Uff. Po zjedzeniu obiadu zalegne na sofie z kubkiem zielonego Liptona. Milego popoludnia! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 16.10.13, 16:13 Tu deszczowo i ponuro od rana do wieczora, wiec tym bardziej zazdroszcze slonca i ciepla. Poza tym, zadnych nowin. Odpowiedz Link
blues28 Czwartek, +26 C 17.10.13, 07:33 Lece do La Paz (powinni dac mi abonament honorowy, albo wozic limuzyna, albo chociaz dywan i kwiaty...), bo kolejna upierdliwosc z never ending story. Na dodatek kryzys i ograniczenia etatowe sprawiaja, ze badania zwykle zajmujace max 45 min teraz trwa ponad dwie godziny. No trudno. A potem kolejna upierdliwosc urzedowa czyli wyciag z zameldowania. Tzn tu nie ma meldunku, ale miasto zakonotowuje gdzie mieszkasz i taki papier ciagle jest potrzebny tu i tam. Jestesmy chyba najbardziej zbiurokratyzowanym krajem Europy. Poza tym bardzo cieplo, w koncu to druga polowa pazdziernika, a tu noce takie sa upalne, ze slowiki (pardon, ludzie lazacy do rana) spac nie daja. Radosci posiadania patio wewnetrznego i okien sypialni nan wychodzacych. Dobra, letem do La Paz, trzymajcie sie milo!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 09:29 Tjaaaa. Tutaj jest 11C, ma dojść do 16C, i uważam to za ciepły dzień. :-) Dzisiaj się pakuję i lecę do Polski. Do domu dotrę koło północy, a od jutra do końca dnia w poniedziałek będę pisać-pisać-pisać, non-stop. No, z przerwami na posiłki i na sen, żeby nie było. :-) No i tyle. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 10:59 HA! A ja wrócona na Ojczyzny memłono! Wyobraźcie sobie, pojechawszy jedynie w góry do przyjaciół, się nagle ni stąd ni zowąd znalazłam ZAGRANICĄ! Się w ogóle w jakąś bańkę niesamowitości wstrzeliłam, bo pociąg był pół-pusty, spacer po Krakowie boski, w górach było słonecznie i ciepło, zagranicę pojechałam (i wróciłam) bez wiz, paszportów i dokumentów, w drodze powrotnej zjadłam fastfuda i się NIE ZATRUŁAM, a powrotny pociąg też pół-pusty beł. Jedyne co, to się stęskniłam za forumem, i już wczoraj się na chybcika dorwawszy i zeszczawszy gacie czytając o muszelkach Marysi :) Dlaczego zaś piszę, że "niesamowitości" - no żeby przybliżyć, to ostatnio do Krakowa skasowano większość pociągów, więc te co zostały są zwykle zatłoczone, Kraków ostatnie kilka razy co byłam zdecydowanie doznał uszczerbku na magii i spospolicił się oraz zmotłoszył, w górach o tej porze raczej bywa zimno a czasem i leje lub horrendum, śnieży, ja ostatnio mogę jeść i się nie zatruć, chyba wyłącznie kaszę, pod warunkiem że ją zrobię sama, no a co do podróży to zaistniała dziwna tendencja, że nawet jak się ma stosowne papiery to trzeba na bramce jakieś gacie zdejmować i buty i w ogóle. W świetle tego, moja cała ekskursja się wydaje więc zupełnie nie z tego świata, bo jest całkowitym zaprzeczeniem wszystkiego co powyżej opisuję. I tutaj stosowny się wydaje cycat z kolegi z prima (ciekawe czy nadal żyje) zwanego the end, inaczej końcówka: jak wiele z tego co jest jest, a co nam się wydaje, to nie jest do stwierdzenia i nie jest to także uleczalne. HAHAHAHAAAA! Pyt, czy jesteś bak? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 11:33 Czy ja jestem bak? Przeca napisałam przed Tobą, że się pakuję i do domu dotrę koło północy. :-))) Twoja podróż brzmi jak boska boskość. Inc. :-D Zaraz idę na szybki lunch z byłą szefową, która nagle z dalekiego a egzotycznego kraju objawiła się w Paryżu. Hahaha. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 11:51 Aś ciaś.... Nieuważne czytanie :D Daty pomeliłam i myślałam że to z wczoraj. To Paryżuj Pytonie, a jak mi powiesz, że się z Tajlandii objawiła, to się zacznę wokoło siebie podejrzliwie rozglądać i też może za biletem, czyco. Bo ostatnio jakaś to niezmiernie popularna destynacja/lokalizacja. Podróżować JEST bosko, z drugiej strony jest to przeżycie w różnorako agitujące (pardon, ale słowa odpowiedniego w PL-spiku nie ma). Z jednej bowiem strony widzi człek, na przykład ja, jak bosko jest mieszkać w górach, lasu początek w ogródku mieć, oblepić sobie ścianę w klopie prawdziwą gliną z własnego doła, i ogród mieć, i targ mieć. Więc pewne niedogodności własnego życia co się z niemi człek współżyć nauczył, choć to współżycie, szczerze mówiąc, o kant dupy, nieprzynoszące satysfakcji to jednak dla wygody się godzi na nie, to się uwidoczniają na przykładzie, że można tak NIE MIEĆ. Z drugiej zaś strony, coś co we własnym życiu przyjmuje za oczywiste, na przykład że woda w kranie nie dość, że jest, to jeszcze się wydobywa pod ciśnieniem mogącym dupę urwać, i jest też i w opcji zimna ORAZ gorąca - w tym samym czasie. Co się okazuje, że nie jest dane, nie jest oczywiste, i że tak też można NIE MIEĆ :) Albo, powiedzmy, się przyzwyczaił, że wypuszczając do ogródka zwierzę domowe, to jest oczywiste, że zwierzę a) wróci b) w całości. Co się okazuje, nie jest oczywiste, w przypadku gdy się ma/miało kota a na dachu postanowiła zamieszkać kuna. I nagle się zamiast całego kota - ma pół. Ot co. Przyroda, natura i z tą naturą obcowanie. Co innego także wynikło, mianowicie słowo się stało ciałem, "the meek shall inherit the earth" czyli po huku, po szumie, po trudzie, wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. Ot co. Panują niestety rządy hołoty, normalnych, prawdziwych ludzi jest ok. 500. Tak napisał Pratchett i to się mniej więcej zgadza. Dobra informacja jest, że to AŻ 500 jest. Ja znam może 20 z tych osób, więc jest jeszcze spora grupa do poznania. A reszta? Niech ją szlag trafi, bo jest paskudna :D Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 11:52 Zadne +26 stopni, tylko zwykla szara jesuen. Mialabym moze ochote na te ksiazke : kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,14774981,_Zgorzkniala_pizda__walczy_o_sprawiedliwosc.html tylko nie wiem jak o nia pytac w ksiegarni. "Czy ma pani "Zgorzkniala pizde"? a moze raczej "Szukam "Zgorzknialej pizdy"? Matko swieta, jakich ja slow uzywam ! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 11:59 Marycha! :D Zamów w internecie.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, +26 C 17.10.13, 15:39 Marysieńko, właśnie, że wejdź do księgarni i poproś o zgorzkniałą pizdę. HAHAHA. :-))) A teraz sie odmeldowuję, bo wyruszam drogę. :-) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 18.10.13, 10:09 Znowu piątek. Za szybko coś ten czas leci... Dojechałam w jednym kawałku, choć lot był opóźniony przez jednego debila, który specjalnie zostawił torbę podróżną na lotnisku, specjalnie! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF... 18.10.13, 11:49 Łomatko! Pytonie! Współczuwam opóźnienia.... Ale, jak to? "Specjalnie" znaczy, że chciał żeby go wyciągnęli z tego samolotu? Celowe to było? Pełną zostawił? Pustą? Daj jakieś szczegóły Pytonie, bo to frapująca historia. Umysły ludzkie podróżują w niezbadany sposób... ... się przekonałam. Kupiło ode mnie babo na allegro niebieskie buty i granatową torbę. Namolniakując po nocy, coby natychmniast i już, więc ja, Stokrotka, bardzo tym ordealem (hm, jak to ujutnie przetłumaczyć? perypetiami? procesem?) tej babo przejęta specjalnie pozmieniałam tej aukcji parametry coby babo mogło dokonać zakupu, dałam dobrą cenę i wogóle. A babo na to się sfoszyło i nuże mi wciskać buty spowrotem motywując to złym stanem zdrowia mamy. Wiecie co, to chyba jakieś polskie hobby jest, wszystkie dupydania są podawane w zawiesistym sosie opowieści o chorobach. Najlepiej maleńkich dzieci. Potem, całej reszty, czyli siebie, mamy, babci i takie tam. Bardzo ciekawe. Kontynuując, zaraz potem zaczęło mi usiłować wcisnąć spowrotem torebkę bo miała być niby w komplecie z butami - na litość granatowa torba do niebieskich butów??? Ja, Stokrotna, to się cieszę, bo widzę, że moje rzeczy budzą jakieś niepomierne chucie, wręcz dzikie falangi pożądania i paroksyzmy poczucia winy. ZBRODNIA I KARA! Hahaha! Jak ten ksiądz co wydupczył dzieci a potem gania krzycząc, że to jego wydupczyli. Ten polski frame of mind, kwadrat umysłowy, no niezwykły jest. Idę teraz podszykować kilka zdjeć z Kraku oraz z gór, to Wam rzucę na żer tutaj :) I co z tą gorzką cipą Marysi? Bardzo nas proszę tutaj informować, czy masz czy nie masz? Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF... 18.10.13, 12:35 Dorotko, inforumuje ze jeszcze nie mam "zgorzknialej" :) Ale moze nabede :) Pogoda piekna, slonce na blekitnym niebie, cieplo, az zyc sie chce. Milego popoludnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... 18.10.13, 22:52 Stokrociu, torba była pełna, zostawił ją w pijanym widzie, "bo pani na bramce powiedziała, że jest za duża". Go figure. Pijany, obleśny, z przerośniętym karkiem jak wieprzek na grilla, i z jednym jedynym, poczerniałym od papierosów, górnym zębem z przodu. AFUJAFUJAFUJ. Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF... 19.10.13, 08:53 jutka1 napisała: > Pijany, obleśny, z przerośniętym karkiem jak wieprzek na grilla, i z jednym jed > ynym, poczerniałym od papierosów, górnym zębem z przodu. AFUJAFUJAFUJ. Ale moze mial dobre serce :) Juz jest sobota, zapowiada sie piekny dzien, jestem cala w skowronkach czego i Wam zycze. Odpowiedz Link
blues28 Sobota, o dziwo szara 19.10.13, 10:01 Boli mnie glowa, znaczy nie jestem w skowronkach ale Marysi - i innym - zycze skowronków przez caly weekend. Ba, jak sie da to nawet na przyszly tydzien. U mnie gwaltowna zmiana pogody - co zawsze skutkuje bólem glowy - bo nagle slonce poszlo sie pasc na inne lany i zamiast 26-27 bedziemy mieli zaledwie 19. No i chmurki i deszcz. Ale noce dalej nader cieple i marzy mi sie koniecznosc kolderki, a ta wciaz nie nadchodzi. Z uwagi na rozmemlanie zmieniam plany i bede sie domowic. Naturalnie musze zrobic zakupy, spacer i gazety takze, a potem jak glowa lupac nie bedzie to udusze kurczaka (niby z tych chodzacych po trawie) w warzywach. Zobacze. Zainstalowalam sobie mily i prosty programik blokujacy reklamy i nagle wolna jestem od ohydnych widoków szklanek pelnych plynów z farfoclami, ludzi chudnacych w oczach i innych bzdetów, którymi raczy nas prasa i internet. Az sie dziwnie czuje!! Milego weekendu! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota, o dziwo szara 19.10.13, 12:00 Gawd.... Ludzie.... Jaki ja mam CUDNY, no po prostu CUDNY dzień za oknem... Co za GRUCHA! Chamówa na lotniskach i gdzie indziej, niestety jest to przykre i nie do uniknięcia. Współczuwam Pytoniem. Jak wracałam ze Szczecina to sobie rozkosznie siedziałam w pustym przedziale, naokoło inne - też puste lub prawie. Na to nagle wdarło się do mojego przedziału babo, które siedziało przedtem gdzie indziej - samo. Wlazło i bez pytania się usadowiło dokładnie ze mną morda w mordę. Obkopując mi nogi, tarasując przejście ogromną walizą i sapiąc. Pewnie jedno z tych paranoicznych indywiduuów co się boją same w przedziale siedzieć... Wiecie, dużo bym dała aby mieć na tyle odwagi aby ją po prostu z mojego przedziału bez pardonu wypierdolić. Bo może ona sobie postanowiła spędzić podróż w mem towarzystwie, ale ja zdecydowanie vice versum takiej decyzji nie podjęłam. Odwieczny dydlemat to jest człowiek versus cham, i niestety na razie to cham wygrywa chamstwem. Dlatego, że chamowi jest mniej więcej wszystko jedno, a człowiek się bezustannie sroma/sromi/sromuje. Może by zmienić orientację na "chamską"? Odpowiedz Link
jutka1 Też mam GRUCHĘ !! -- foto :-) 19.10.13, 12:39 U mnie też cudny, słoneczny dzień. W ogrodzie zmieniły się kolory... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Też mam GRUCHĘ !! -- foto :-) 19.10.13, 19:44 Gruchy wszechobecne ciesza niezmiernie. Ale ale. Wez mi, Jutka, przypomnij ta francuska stacje radiowa, co niegdys mi naganialas, co? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Też mam GRUCHĘ !! -- foto :-) 19.10.13, 23:17 Ostatnio naganiałam Ci polskie radio PINfm, francuskie to zawsze i niezmiennie radio FIP. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 20.10.13, 01:29 wciaz dosc ladnie, choc zdecydowanie chlodniej lokalna druzyna pilki kopanej nie przgrala dzis i z tej wielkiej radosci urzadzilismy uczte z plackow kartoflanych, z jogurtem ( ni gulaszu, ni grzybkow nie bylo doma), ale za to z piwem bezglutenowym na wtorkowa noc zapowiadaja -3 Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 20.10.13, 05:15 Ty z tym -3 sie odczep, Rose. Bylismy u nowej kochanki pana D. Szalenie milo, zwlaszcza mlodziez. A pozniej refleksje: jak dlugo to potrwa? Glupia refleksja, ale refleksja. D to moj bliski kumpel, ktoremu co pare lat sie kobiety zmieniaja. I zycie wogole po trochu. Ja zas sie do tych kobiet przyzwyczajam, do ich mlodziezy tez, bo to wszystko kobiety z przeszloscia i wszelakim dorobkiem, takze mlodziezowym. Po czym sie urywa, i na nowo, kolejna kobieta i jej mlodziez. Mi ciezko! Zas pan D. z niezmiennym zapalem 20-latka. Imponuje mi normalnie. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela pracująca 20.10.13, 10:37 Za oknem jest szaro, ciemno i mokro. No i tyszpiknie, bo pracuję, więc nie kusi mnie żeby wychodzić. :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela pracująca 20.10.13, 12:52 Tez szaro, ale sucho i az 15 stopni. Niestety, wieje silny wiatr. Milego popoludnia! Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek... 21.10.13, 08:50 Słońce, ma być 16C. U mnie maratonu pracowego c.d. :-) Dobrze, że wczoraj ugotowałam sobie gar zupy, to mogę się skupić na pracy, nie na gotowaniu. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek... 21.10.13, 09:15 Gdyby nie silny wiatr to byloby calkiem przyjemnie. Spodziewam sie jednak dobrej pogody na jutrzejszy wyjazd. Milego dnia! Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek... 21.10.13, 16:11 U mnie bardzo piekne, sloneczne popoludnie. +21 st. Od jutra nowy front ma przyniesc rzesiste deszcze, ale nic to, deszcze sa potrzebne, bo bardzo sucho bylo. Przy okazji umyja sie nawierzchnie, bo kryzys ograniczyl przejazdy beczkowozów, które myly ulice i chodniki. Dzis odbylam pierwsza sesje akupunktury i bardzo mi sie podobalo. Troche daleko, niedogodnie, ale podoba mi sie specjalistka i zamierzam chodzic raz w tygodniu. Zaprzyjaznilam sie tez z cudnym yorczkiem, który króluje w poczekalni. Caly slodki i sliczny. Jut, cudowne widoki za Twoim oknem. Ach, te karmazyny :-) Tu króluje zólc i zloto, nie ma odcieni czerwieni. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, slońce, ma być 21C... :-) 22.10.13, 08:21 Pogoda kompletnie sfiksowała. Prawie listopad, a tu cały tydzień ma być koło dwudziestu stopni. Fajnie. :-))) Dzisiaj jeszcze haruję, jutro też, ale tylko do południa. Potem wysyłam raport i mam trochę oddechu. No to letempendzem (cycat), bo o 9:00 schodzę do gabinetu i zaczynam pracę. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, slońce, ma być 21C... :-) 22.10.13, 08:54 No to Wam zlota polska zaczyna dopisywac! Co mnie cieszy, bo pono wrzesien i kawal pazdziernika byl wyjatkowo zimny i brzydki, a to meczacy wstap di zimy. Oby pogodna jesien utrzymala sie jak najdluzej. U mnie w tej chwili +15, a w ciagu dnia nie dojdziemy nawet do dwudziestu. Bo ma padac, a nawet lac. Ale teraz wstaje czerwone slonce i takie karmazynowe smugi maluja sie na chmurnym niebie, malowniczy widok. Póki co nie pada, ale zabieram parasol. Dzis obowiazkowe podpisanie listy w La Paz, bo badaja mi kosci w medycynie nuklearnej. Mozna calkiem przywyknac do bycia królikiem doswiadczalnym i znoscic to z silom i godnosciom osobistom. Co niniejszym czynie. Ide sie szykowac i tez zycze milego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 22.10.13, 20:21 pogoda hopla dostala rano ciemno i wodniscie, teraz slonecznie, ale bardzo wietrznie odbilo mi, robie sobie kiecke stylu 1890-1900 , na impreze, zeby nie bylo:-) jako szmatke wyjsciowa kupilam sobie haftowana zaslone Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. kolejny czyli 234 :-))) 23.10.13, 01:51 W temacie kiecek zmilcze, poki nie zobacze. Co do pogody: w istocie, calkiem lalouinowo juz (od halloween po quebecku). Nie czarujmy sie, Rose, juz z gorki, az hen po kwiecien. Odpowiedz Link
jutka1 Środa, słońce, ma być ciepło 23.10.13, 08:51 Następny dzień "złotej polskiej"... :-) A może nawet trochę się nim nacieszę, bo o 13:00 mam termin wysłania pierwszej wersji raportu, a potem będę już wolna. No, nie do końca: rachunki trzeba popłacić, list polecony wysłać, zakupy zrobić. Jutro bym miała wolne, ale idę na pogrzeb. :-/ Postaram się dzisiaj z godzinę wykroić na dolce far niente w ogrodzie. :-) Zabieram się do roboty. Miłego dnia :-) PS. Bluesie, jak tam po ataku jądrowym? Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa, słońce, ma być ciepło 23.10.13, 10:36 U mnie tez slonecznie i w zamysle +20 st. Czyli milo i ladnie. Zaspalam, bo ogladalam filmy do prawie drugiej w nocy, co nie jest powszednie u mnie, no ale jakos mnie "wciaglo". Nalot jadrowy znioslam godnie (Jut, wdzieczne dzieki za pamiec) i dzis, mimo pieknej pogody wiekszosc czasu spedze w domu, bo zbieram "materialy" na jutrzejsze badania w La Paz. Szczególów oszczedze :-) Wielce mnie ciekawi suknia Rose, choc mnie modowo blizsze sa lata dwudzieste. Moze bardziej oklepane, ale za to jakie ladne. Nabylam bordowe quasi baleriny (bo jednak maja maly obcasik) i uwazam, ze do czarnych spodni sa bardzo ale to bardzo pasujace. Milego dnia!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, słońce, ma być ciepło 23.10.13, 14:06 Bordowe quasi-balerinki to coś, co rozpaliło moją wyobraźnię... balerinek puro nie mogę nosić, za płaskie. Wysłałam robotę, i jestem wolnym człekiem. Jipppi. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa, słońce, ma być ciepło 23.10.13, 15:02 ciuch ma byc z tej epoki, bo temat "moulin rouge", a moje nozki to raczej bardziej aprowizacja zimowa z beczka kapusty, na cala zime, niz tutu i gorsecik :-) Odpowiedz Link