Dodaj do ulubionych

Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do ....

28.06.14, 22:55
... zawartości miski :)

Jak już napisałam, moja cioteczna siostra zdiagnozowała pleniący się fenomen religizacji nawyków spożywczych. Mianowicie wegetarianizm łączy się u osobników z pewnym zespołem przekonań, wszystkożerność to całkiem inny zespół przekonań, są też wyznawcy bezgluta, akolici żarcia organicznego, przeciwnicy GMO, anty-cukrowcy, anty-utrwalaczowcy, do wyboru do koloru, przeciwnicy spożywania alkoholu, sera krowiego, tytoniu, Coca-coli - oraz ich zagorzali zwolennicy.

Do każdej zawartości miski jest doczepiona obfita ideologia, oczywiście jedynie słuszna, właściwy zespół zachowań, mają też odrębne ideologie żywieniowe swoje sklepy, swoje sekcje specjalne w marketach, etc.

Jak to z ideologią, każdy jest doń przywiązany całą swoją duszą oraz ciałem i gotów bronić własną piersią obfitą lub chudą.

Już trochę pisaliście o swoich preferencjach na Pierdulonie odnośnie jadactwa wędlin i kiełbas, ale bardzo proszę tutaj o zdeponowanie swoich osobistych koników spożywczych, czyli co należy jeść, czego nie należy oraz dlaczego, co jest do jedzenia słuszne, a co nie jest słuszne. Jakaś taka lista absolutnych no-no-sów, czyli "tego do ust nie wezmę" też jest mile widziana.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 29.06.14, 00:09
      Cudny wątek, Stokrotko, a dopiszę się obszerniej, jak goście pojadą i jak się w poniedziałek obrobię z zajęciami.
    • chris-joe Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 29.06.14, 02:21
      Po wodce nie ruszac nabialu! Tyle sie nauczylem. Cala reszte zezre. W koncu jestem ateista i liberal, nie?
    • maria421 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 29.06.14, 09:25
      Co jesc? Wszystko, ale z umiarem:)

      Jestem (prawie)wszystkozerna- jaki zespol przekonan za tym stoi wg. Twojej ciotecznej siostry? Moja wszystkozernosc ogranicza sie do zywnosci ktora jakos kulturowo mam przyswojona, nie obejmuje roznych egzotycznych przysmakow serwowanych w Azji czy w Aftyce.

      Oczywiscie sa potrawy ktorych zdecydowanie nie lubie- np. flaki, krolik, czy zupy mleczne, ale gdyby nie bylo nic innego, zjadlabym tez to.

      Lubie tez ludzi wszystkozernych, bo wtedy nie mam problemu kiedy ich na obiad czy kolacje zapraszam. Teraz mam w niedalekiej perspektywie obiad z 3 osobami z ktorych jedno nie je wolowiny, drugie drobiu a trzecie ryby nie lubi. I co na taki obiad podac? Schabowego?

      Nie znosze ludzi ktorzy z zywnosci robia religie czy ideologie i chca mnie pouczac co jesc powinnam a czego nie.

      A propos weganizmu- ostatnio czytalam o dwoch paniach ktore prowadza weganski sex shop. Czyli - zadnej zwierzecej zelatyny w lubryfikatorach itp :-)))




      • iwannabesedated Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 29.06.14, 15:08
        Marysiu, ależ właśnie do wszystkożerności jest doczepiona ideologia jaką zaprezentowałaś :D Czyli będę jeść co mi odpowiada, cielątka, prosiaczki, kurczaczki, kawę będę pić w niewolnicznym znoju produkowaną przez ludność ciemiężoną, banany z niewolnej Kuby, wino tłoczone głowami niemowląt, palić cygara rolowane na plecach chorych na heine-medina inwalidów, bo JA się liczę i mój kaprys żarciowy i nic innego się nie liczy. I nikt mi nie będzie tutaj pouczać, ani mnie narzucać nic, bo mnie nic innego nie obchodzi ani nikt inny, tylko moje kubki smakowe, żołądek, brzuch i takie tam, a resztę, te inwalidy, cielątka, niemowlątka, szlag niech trafi, widać zasłużyli jakoś na taki wszawy los.

        HAHAHA....

        Ja osobiście się podczepiam na próbę pod różne ideologie, ostatnio tępię jedzenie pszenicy, bo akurat mnie osobiście lepiej robi jej nie jeść, więc natychmiast znalazłam stosowną ideologię, biblią jest książka Brzuch Pszeniczny, i tam piszą że zmodyfikowana pszenica to jest ZUO wcielone i nikt jej jeść nie powinien. I gdyby jej ludzie nie jedli to by zapanowało powszechne zdrowie cielesne i umysłowe, sprawiedliwość, piękno, szczęście i prawda....
        • maria421 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 29.06.14, 16:42
          O matkobosko! Dobrze ze cygar nie pale, ze wcale nie pale, ale to wino tloczone glowami niemowlat... Horror!
          Ide posypac glowe popiolem , przydziac wlosiennice i wyemigrowac do jakiejs pustelni gdzie tylko jagodami i korzonkami zywic sie bede ....

          Mea culpa!
          ;)
    • blues28 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 29.06.14, 09:40
      No i otóż ja również nie mam podejścia ideowo-religijnego do żarcia. Więcej powiem, nie mam równiez potrzeby celebrowania kęsa na kubkach smakowych jak to zwykli czynić krytycy kulinarni.
      Nigdy tez nie zamierzałam wydać kupy forsy żeby spożyc grzebienie kogucie na piance nitrogenowej w El Bulli.
      Jestem raczej z frakcji, że ryba, mięso, warzywa, etc, musza być swieże i przedniej jakości żeby dobrze samowały. I jechał sęk pianki nitrigenowe.
      Lubię twaróg (bo to co jest w Hiszpanii to nawet nie leżało koło twarogu), bardzo lubię ryby, zwłaszcza białe, cielęcinę i zeleninę wszelaką. Owoce równiez muszą być, im więcej tym lepiej, bo ja cukru nie używam, wiec załatwiam sprawę fruktozą naturalna.
      Nigdy nie polubiłam ostryg, nie szaleje za kawiorem, a z drugiej mańki to właśnie nie tykam kiełbas (nawet szlachetnych), salcesonów i innych mortadeli. Po prostu odeszły mnie chęci na wędliny, podroby, choc gdybym nie miała wyboru to pewnie bym zjadła.
      Acha, i uwaga: czosnek kamufluje jak moge, bo nie znoszę czosnku w stanie świezym, a jak ktoś/coś zalatuje czosnkiem to mi sie robi licho.
      To tyle wyznań naprędce.
      • blues28 Samowały to SMAKOWAŁY miało być ntx:-) 29.06.14, 09:41
    • xurek Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 30.06.14, 23:07
      Ja jestem bardzo miesozerna, ale z czasem zmienil mi sie punkt ciezkosci z wieprzwiny/wolowiny na kurczaka i z kielbas na „mniej przerobione“ czyli np. szynki. Nie lubie zbytnio baraniny i nie lubie bardzo krolikow.

      Kiedys bardzo nie lubilam ryb, a teraz zaczynam lubic coraz bardziej, ale tylko morskie, ktore malo pachna ryba. Takich „rybich ryb” bardzo nie lubie do dzis.

      Nie znosze wprost wszystkiego co jest z „tytki” albo „puszki” albo „plastikowej butelki” typu sosy, zupy badz jarzyny. Jadam w zasadzie tylko swiezo przyzadzone rzeczy, oprocz rzadkich wizyt w dworcowych MCDonaldach, jezeli nie da sie inaczej.

      Odzywiam sie glownie (w tej kolejnosci) miesem / warzywami / jajkami / owocami / owocami morza / rybami / ziemniakami / chlebem. Chleba jem bardzo malo, „smarownikow” nie uzywam prawie wcale, takoz zoltego sera. Bardzo nie lubie potraw macznych z wyjatkiem pierogow, ktore od czasu do czasu chetnie zjem.

      Jako jedyna znana mi osoba nie lubie wloskiej kuchni z wyjatkiem bardzo niewielu potraw (np. vitello tonato).

      Nie bylabym w stanie powiedziec, jakiego „stylu” jest moja kuchnia: modyfikuje ja i wzbogacam o nowe poznane i polubione potrawy i smaki.

      Pije glownie wode, czarna herbate z dodatkiem mango i biala kawe. Cola (light), kora pilam przez lata, zupelnie mi sie przejadla. Pilabym czesciej swieze soki, ale a) sa b. drogie i b) dostep jest dosc ograniczony. Bardzo lubie polskie kompoty, ale tylko „wode bez owocow”.
      Nie lubie slodyczy, jezeli juz to polski sernik i lod raz na kilka miesiecy.

      Moje ulubione mieso to kurczak, kaczka i ges, moje ulubione owoce to truskawki, czeresnie, mango i brzoskwinie, ulubione warzywa to cukinia, okra, pomidory „coeur de boeuf”, szparagi, z serow jadam tylko biale, za to z kazdego zwierza i w kazdej postaci, dzemow i masla nie uzywam prawie wcale, lubie ziemniaki w kazdej postaci, takoz kuskus, nie lubie ryzu i nie cierpie wszelkiego rodzaju makaronow, czdecydowanie nie lubie zup a juz najbardziej jarzynowej (koszmar).

      Nie mam jedzeniowej filozofii, oprocz paru malych zasad: kupuje jajka tylko z „hodowli ziemnej” (rownoczesnie nie zastanawiajac sie nad pochodzeniem jedzonych kurczakow), staram sie kupowac egzotyczne owoce ze znakiem „fair trade”, ale tylko jezeli nie kosztuje mnie to za duzo zachodu, nie kupuje zas rzeczy bio, sama nie wiem dlaczego.

      Gdybym umiala sie zdyscyplinowac, to jadlabym mniej miesa, ale bezproblemowo wybaczam sobie te slabosc.

      Gdybym musiala sie zdecydowac na nazwanie jakiejs ze znanych mi kuchni jako najlepszej, to bylaby nia kuchnia francuskich Antylow (albo Antyli?), nastepna bylaby Francuska a potem Portugalska. Najgorsza zas znana mi kuchnia jest kuchna Wloska a zaraz za nia Czeska (jak sie dobrze zastanowie to Czeska moze jest jeszcze gorsza :)).

      I co to wyznanie mowi o mojej osobowosci :)?
      • iwannabesedated Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 01.07.14, 01:42
        E, to samo co Maryśka, kura w jajku, owoce z drugiego końca świata (transport! paliwo! zanieczyszczenia! petryfikacja zasobów petroleum!), inwalidzi, niemowlątka, ziarno Monsanto i killer Cola. Ideologia wszystkożera.

        Bardzo ciekawa jest moim zdaniem filozofia wege. Otóż się dzieli jedzenie na dobre (rośliny) i niedobre (zwierzęta). Należy jeść rośliny aby nie sprawiać cierpień zwierzętom, no ale co z cierpieniem roślin? Bo już dawno dowiedziono, że cierpią, czują, rozpoznają osoby co je podlewają i te co je szarpią i przypalają. Mordercy i gwałciciele roślin, Cierpienie kukurydzy. Golgota rzodkiewki. A takie żywcem wyduszanie soku z pomarańczy.... horror... Oczywiście gówno kogo obchodzi, że jeśli ludzie przestaną żreć świnie, kury i krowy oraz ich produkty to te gatunki wyginą. Tak samo jak sekcja ludzka tzw. hodowców. No ale ludzie są tutaj najmniej ważni. Niech ich szlag, chuj im na grób. Człowiek to i tak samo ZUO, gdyby nie było w ogóle ludzi, to by było najlepiej. Zwierzęta by się wtedy przestały pożerać, rośliny pasożytować na sobie nawzajem, wydry przestałyby porywać i zabzykiwać na śmierć małe foczki, nastałaby błogość.

        A tak to człowiek, to skończone bydlę, chodzi i bezcześci świat. Właściwie to roślin też nie powinien żreć, jedna moja znajoma wege niedawno miała moralniaka bo wyrwała z ogrodu pokrzywy. I słusznie. Pokrzywa też chce żyć.
        • jutka1 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 01.07.14, 10:24

          iwannabesedated napisała:

          > Bardzo ciekawa jest moim zdaniem filozofia wege. Otóż się dzieli jedzenie na dobre
          > (rośliny) i niedobre (zwierzęta). Należy jeść rośliny aby nie sprawiać cierpień zwierzętom,
          > no ale co z cierpieniem roślin? Bo już dawno dowiedziono, że cierpią, czują, rozpoznają osoby co je podlewają i te co je szarpią i przypalają
          *****************
          A wiesz, że zbiegiem okoliczności dokładnie o tym rozmawialiśmy z Jakotą i jej chłopem kilka dni temu...

          W adremie ;-), to jest też "ideologia" jedzenia lokalnych produktów. I tak jak z logiką się zgadzam, bo świeższe, bo nie podróżują i co za tym idzie: nie dokładają do zanieczyszczenia środowiska etc., tak wzięta w skrajności znowu wiąże ludziom ręce (czy paszcze, co kto lubi). No bo jeśli lokalnie nie hoduje się gęsi na przyklad, to się nie je półgęsków z Mazur? Albo tutaj nie powinnam jeść ryb oprócz pstrągów hodowanych tu w górach? I czy pstrągi hodowane są dozwolone, w odróżnieniu od dzikich?

          • maria421 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 01.07.14, 13:04
            Oj, znam te ideologie "truskawek wytwarzajacych CO2" :) Kiedys w niemieckiej TV takimi truskawkami straszyli. Napadali na klientow w sklepach podstawiajac im mirofon pod usta i pytajac "czy pan/i wie ile te truskawiki wytworzyly CO2?" Klient w tym momencie baranial, ale dochodzil do siebie po tym jak sie jednak okazalo, ze na polce nie lezy jakas nowa odmiana truskawek produkujacych CO2, tylko transport tych truskawek z Hiszpanii produkuje CO2.

            No wiec fajnie, nie kupujmy bananow, uratujemy klimat ( a raczej uspokoimy nasze sumienie ze cos w tym kierunku robimy) , niech sobie ludzie w Costa Rica sami te banany wpieprzaja. Jak im PKB spadnie, to im sie pomoze jakas wysoko oprocentowana pozyczka bankowa.

            Najgorsza ideologia z jaka sie spotkalam w Niemczech to bojkot zywnosci i Izraela. Plakaty nawiedzonych aktywistow wzywajace do bojkotu pomaranczy z nalepka Jaffa kojarzyly mi sie z nazistowskimi haslami "Nie kupuj u Zydow".

            Co dziwne, nie widzialam w Niemczech aktywistow bojkotujacych produkty "halal".

            Do mojej kuchni zadna ideologia nie ma wstepu :-)
            • iwannabesedated Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 01.07.14, 20:12
              .... twierdzenie, że do Twojej kuchni nie ma wstępu ideologia, to też jest ideologia ;)

              Żarcie produktów lokalnych, czyli żeby nic nie przewozić, to by Pyt musiał jeść tylko to co mu rośnie na dziedzinie.... mniszka... ewentualnie jakąś kurę by mógł zajebać sąsiadu... i ile jakiś sąsiad jeszcze jakieś trzyma. I niech szlag trafi wszelkie winnice, plantacje owoców, kawy, w dupie mamy Hiszpanię, czyli europejskie zaplecze owocowo-warzywne, Holendrzy niech sobie w dupę wsadzą swoją goudę, Francuzi szampana, Rosjanie niech się w kawiorze utopią. Pierdolić ich wszystkich, będziemy żreć tylko nasze.

              Dobra jest też ideologia naturalnych, nieprzetwarzanych produktów bez utrwalaczy. Najstarszy utrwalacz to sól, bez niej żarcie gnije i się marnuje. Ale fruda z tym. Lepiej zgniłe, niż utrwalane. Żadnych tam pasztetów, pieczeni, chlebów, ciast, żadnego wina, żryjmy wszystko au naturel. Surowe i śmierdzące. A co? To natura sama i naturalność.
              • jutka1 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 01.07.14, 20:17
                Otototototo! Gnije, śmierdzi i pleśnią zarasta - jeść, i cichobyć i mordy w beczkę po śledziach niesolonych. :-)))
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 02.07.14, 06:31
                  hasla jakich wysluchalam w ciagu mojego dlugiego pobytu tutaj:

                  - maslo niezdrowe! trzeba jesc margaryne!
                  - margaryna niezdrowa, trzeba jesc maslo.
                  - trzeba jesc duzo blonnika, jest bardzo zdrowy!
                  - spasowac z blonnikiem bo mozna raka dostac.
                  - nie opalac sie w zadnym wypadku, rak skory czyha!
                  - 15 minut slonca dziennie sie przyda.
                  - nie jesc za zadne skarby saturated fat!
                  - okazuja sie dobre. boczek jest niam niam! ban trans fats!!
                  - nie wolno czerwonego miesa! tylko biale i ryby!
                  - jednak czeba aby schudnac, miec z czego budowac miesnie
                  i nie miec anemii.
                  - jajka sa zle! nie jesc jajek! tylko ewentualnie bialko!
                  - zoltko najwartosciowsze, a w ogole to jajka sa b. dobre dla zdrowia
                  i wcale nie psuja cholesterolu.

                  tego typu "oopsy" to mozna mnozyc a mnozyc..

                  aktualnie na tapecie zapanowal co? Grain Brain, no?
                  jest odpowiedzialny za wszystko, od SBD poczawszy na niechcianej ciazy skonczywszy.

                  Minnie






                  Minnie
                  • jutka1 Re: Żarcie jako ideologia, czyli modlitwa do .... 03.07.14, 14:33
                    Przypomniało mi się, jak w latach 80. widziałam w supermarkecie banany z nalepkami "no sodium added". :-)
    • maria421 Diety 12.12.14, 12:41
      wskrzeszam ten watek, bo najwyrazniej Minnie ma ochote porozmawiac o dietach, a z niepojetych dla mnie przyczyn nie zaklada wlasnego watku.

      Ja w temacie powtarzam to, co juz napisalam- najlepsza dieta to taka, w ktorej je sie wszystko, ale w malych ilosciach.
      Czyli- troche tluszczu, troche weglowodanow, troche cukru, ale zeby bilans kaloryczny sie zgadzal.

      • xurek Re: Diety 12.12.14, 14:34
        Wlazlam dzisiaj do facebooka i oniemialam. Moja kolezanka ze szkolnej lawy bardzo podobna do mnie z fizjonomii I tuszy przepoczwarzyla sie nie do poznania. NIe wiem ile ona schudla, ale jest to spokojnie 10 lat w dol I podwojenie na skali atrakcyjnosci.

        Rewelacja, czego nie omieszkalam jej napisac. Ja teraz tez tak chce. Nie wiem jeszcze jak I skad wezme na to sile woli, ale jezeli uda mi sie osiagnac 70% jej wyniku to warto przejsc przez pieklo.

        W przyszlym tygodniu mam u mojego doca astmatyczna kontrole, dobrze sie sklada, bo przy okazji zapytam o jakis profesjonalny poradnik jak osiagnac wynik taki jak L majac slaba wole, slabosc do miecha I gora 20 minut dziennie na jakikolwiek fizyczny wysilek :).
        • ewa553 Re: Diety 12.12.14, 15:51
          Xurku, a spytalas sie czujnie jakiej ONA diety uzyla?
          ja na wiosne schudlam 7 kg, co tu pozostalo niezauwazone, choc sie chwalilam.
          Nie robilam diety, ale przestalam naduzywac slodyczy, cukier zuzywam w sladowych ilosciach, zamiast szorli conajmniej pol na pol sok z jablek i woda, pije wode z niewielka iloscia soczku. I nie ruszam sie ani troche wiecej, przestalam juz dawno chodzic na Pilates, bo mnie sport nudzi.
          Nie sadze zeby duze ilosci miesa Ci szkodzily, ale przyznaj sie co Ty do tego miecha jesz?
          • jutka1 Re: Diety 12.12.14, 16:13
            Nie doczytałam, że się chwaliłaś, sorry.
            A co to jest szorli?
            • maria421 Re: Diety 12.12.14, 16:50
              jutka1 napisała:

              > Nie doczytałam, że się chwaliłaś, sorry.
              > A co to jest szorli?
              >
              Schorle to jest sok rozcienczony gazowana woda mineralna.
              • ewa553 Re: Diety 12.12.14, 16:53
                niekoniecznie Mario. Jest tez Weinschorle, czyli wino plus woda. I moja jablkowa szorla jest z niegazowana woda.
          • xurek Re: Diety 12.12.14, 16:31
            Basiu, L nie chwalila sie nic a nic, jej metamorfoza rzuca sie w oczy i powala na kolana :). Moze powinnas miast sie chwalic wrzucic jakies zdjecia "przed i po" :)?

            Ja do tego miesa jem przewaznie jarzyny wiec nie sadze, by mi szkodzily. Nie tyje tez "na codzien", tylko przytylam raz w ciazy i raz na skutek dola psychicznego i lekow. Moj problem to raczej to, ze utytego nie potrafie schudnac gdyz zmiana zarcia na mniej doprowadza mnie do kombinacji wscieklosci z rozpacza, bo bardzo zle znosze glod :).

            No ale tera to sobie bede wizualizowac L przed i po i tym sie motywowac. Kurna, jezeli udalo mi sie rzucic palenie to rzucenie jedzenia tez powinno byc mozliwe, co nie :)?
            • ewa553 Re: Diety 12.12.14, 16:47
              widzisz Xurku, rzucilas palenie, a wtedy wszyscy tyjom....
              moje zdjecia niczego by nie pokazaly, ja osobiscie schudniecie zauwazylam na spodniach i na ochach i achach kolezanek:)) A zdjec dalej nie umiem tu umieszczac, choc nieraz bym chciala...
              • minniemouse Re: Diety 13.12.14, 02:17
                ewa553 napisała:
                A zdjec dalej nie umiem tu umieszczac, choc nieraz bym chciala...

                to jest naprawde proste:

                najpierw musisz zaladowac sobie program do skladowania zdjec tzw photoshop np
                PHOTOBUCKET

                nastepnie, jak juz bedziesz miala tam konto
                wciskasz pasek z napisem UPLOAD

                nastepnie, naciskasz na pasek z napisem Choose photos & videos

                i tu musisz wiedziec zawczasu gdzie skladujesz swoje zdjecia w komputerze
                ( w jakim pliku).
                - zwykle sa to Zdjecia albo Pictures

                wiec naciskasz na te Pictures, i otwiera ci sie okno pelne teczek ze zdjeciami
                np Lato 2012, Gwiazdka 2005, Azorek i Kicia, Rocky Mountains, Hiszpania,
                Rodzina, Znajomi itd itp.

                zalozmy ze chcesz nam pokazac zdjecia z Hiszpanii.

                naciskasz na Zdjecia/Pictures
                wyskoczy ci open (albo otworz, nie wiem co sie w PL czy innych krajach otwiera)
                naciskasz na teczke z Hiszpania , wybierasz stosowne zdjecie i znowu open. zamykasz okno.
                to wszystko jesli chodzi o przeniesienie zdjecia do Photobucket.

                jesli chcesz wiecej zdjec pokazac to powtarzasz dzialanie, czyli upload itd
                lub uczysz sie jak ladowac kilka zdjec na raz (nie polecam na poczatek).

                nastepnie, w Photobucket czytasz instrukcje co dalej, czyli:
                zdjecie sie laduje, juz zaladowalo, klikasz na to zdjecie, zmienia sie
                i wtedy po prawej stronie masz wybor na jaki link wcisnac aby wkleic zdjecie np. na:
                - website
                - forum
                - email

                wybierasz opcje IMG, lewym (lub prawym, zalezy jak kto ustawil) klikiem
                klikasz na IMG lub ciag znaczkow URL obok IMG
                i nastepnie pastujesz (wklejasz) to na Polonia 2 - i to juz wszystko, naprawde.

                Jeszcze dodam ze wprawdzie Photobucket jest b. dobry i ma opcje darmowa, to jest
                rowniez b duzy takze,
                wiec jesli ktos moze ci polecic cos prostszego do skladowania zdjec to polecam.

                podpowiem tez ze, bardzo warto przepisac instrukcje wolami na kawalku papieru i miec przed oczami zanim zabierzesz sie do roboty:

                1. UPLOAD w np Photobucket
                2. CHOOSE PHOTOS and/or VIDEOS
                3. klik ZDJECIA or PICTURE in your komputer
                4. otworz stosowna teczke
                5. kliknij na stosowne zdjecie
                6. po skonczeniu, zamknij ZDJECIA/PICTURES
                7. przejdz do PHOTOBUCKET
                8. klik na zaladowane zdjecie
                9. po prawej, klik lewa (lub prawa) na IMG
                10. paste (wklej) na forum

                Powodzenia! czekam na pierwsze fotki!

                Minnie
                • ewa553 Re: Diety 13.12.14, 09:04
                  dziekuje minni ze nzadalas sobie ntrud zrobienia mi kursu pt. jak zamieszczac zdjecia.moj problem jest jednak bardziej zlozony, nie widzialam powodu zeby wam zawracac glowe opisem calosci. tak wiec dzieki, nie skorzystam bo nie moge

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka