Dodaj do ulubionych

Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2

31.03.15, 23:24
W istocie, dojechalim. Braz chcial od razu na wies, ja chcialem dekompresji, MK sie zneutralizowal. Stanelo wiec na kompromisie: ruszylim w droge prosto z lotniska i zatrzymalim sie po 4 godzinach w polowie drogi. Padlo na miescine o nazwie Agudos. Dziura to straszna, hotel o nazwie Palace Hotel zas to niegdys, u poczatkow wieku ubieglego, gmach calkiem przyjemny, dzis jednak oblazla liszajem speluna. Wyszukalim jednak i knajpe z napojami alkoholizowanymi, gdzie wieczor prowincjonalny sobie uprzyjemnialismy. Napoje alkoholizowane pozwolily nam calkiem nie zwracac uwagi na hotelowy wystroj, gdysmy wreszcie zdrozeni zlegli na zasluzony.

Na wies dotarlismy wczesnym popoludniem, gdzie z marszu dolaczylim do biesiady z pieczystem.
Zalegamy tu gremialnie juz trzeci dzien, wypuszczajac sie niekiedy na niedalekie ekskursje. Na szczescie atrakcji tu niewiele, wiec glownie sie lenimy na patio i opedzamy od wszechobecnej zwierzyny domowej: 6 kotow, 3 psy, gromada kur i gesi.

Wczorajszego wieczora wybralim sie do wsi na bazarowisko, gdziesmy stanowili glowna atrakcje zbiegowiska. Przylaczylo do nas na chwile mlode dziewcze, ktore pare miesiecy temu powrocilo z saksow w Anglii i stesknilo sie za angielszczyzna. Zabawnie bylo gaworzyc na tej glebokiej brazylijskiej prowincji z dziewczeciem mowiacym biegle po angielsku z silnym brytyjskim zaspiewem.

Pozatym zbijamy baki i czujemy sie na tej sielskiej fazendzie (hacjenda po brazylijsku) jak letniskujaca ruska szlachta przed rewolucja.
Pojutrze zas spadamy do Rio.
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 01.04.15, 21:05
      Kotow, sie okazalo, jest 8. Trudno je zliczyc, bo gesiego nie chadzaja a na dodatek 4 z nich sa bardzo podobne. Popoludniem, gdy upal najwiekszy, oraz noca rozklada sie toto po katach i gdzie czlowiek nie zerknie, zalega kot badz pies.

      Wklejam foty Rose na jej zamowienie:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/bV6zbfaC0fwLZzyBLB.jpg

      krzak mango:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/S9PDrWh0FIAcC7NK0B.jpg

      kury z kotem:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/tc186LSGbbYd0276sB.jpg

      tukan:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/a9QJM0wOSBiHA9Ip2B.jpg

      skorpion:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/Ps3Gkz9Hxnok23g4TB.jpg

      acerola:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/zgqgyxeInP2wmevYGB.jpg

      bananowiec:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/0dJtnBgQgeqYyJl8SB.jpg

      wiecej kotow:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/T1bPkk2QkNaOBPUgbB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/SfLIaDcDSE4EZ4bvqB.jpg
          • kan_z_oz Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 03.04.15, 09:15
            Widac, ze ogolnie brakuje Wam wszystkim obfitosci tropikalnych oraz klimatu. No, coz nie bede skromna tym razem...haha...jesli zdecyduje sie rozszerzyc bycie na inne kontynety, to jestem w najlepszym miejscu w AU - podobno. Zapraszam, krotko mowiac, opisywac mi sie nie chce.

            Kan
            • roseanne slightly off topic :-) 03.04.15, 11:45
              cos widze, w najblizszych miesiacach tylko marchewke i jajka :-)
              obiecalam sobie, ze po powrocie, bede odkladala minimum $5 z kazdych zakupow, na kolejny brazylijski wypad

              a jak widac, apetyt rosnie w czasie jedzenia, podroze z obstawa mimo niedogodnosci zdrowotnych podobaja mi sie coraz bardziej, kto wie wiec, czy obok skarbonki brazylijskiej nie stanie australijska
    • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 06.04.15, 02:23
      ok, probujmy wiec:-)

      w zeszla srode odwiedzilismy wieczorem ta sama rybiarnie, co to dostalam przepis
      pani szefowa wielce sie ucieszyla
      zapytala, czy moze nam zrobic zdjecie i zamiescic reklamowo na facebuku
      gdy czekalismy na papu pojawil sie maly kotek, bardzo zalosnie miauczacy i chowajacy sie po katach, z czasem sie oswajal- karmione powolutku, po posilku chyba sie bardziej odtoczyl, niz odszedl od stolu:-)
      w czwartek trzeba bylo sie zerwac przed switem
      rumience jutrzenki nasilaly sie w miare oddalania sie zod farmy
      lot do sao paolo sie opoznil, szczesliwie prawie cwiartka pasazerow zmieniala lit na tensam co my, do rio, wiec szczesliwie zatrzymali odlot i wpakowali cala reszte, dolecielismy


      cdn
      • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 06.04.15, 13:12
        uplaze odwiedzamy czesto i na dlugo, czesc ludka ma piekny kolir parzonego homara
        czesc jest poobijanaprzez fale, ocean tu wielce agresywny, fale przewracaja ludka, i szoruja nim po grubopiaszczystym dnie

        zdjecia z jednej z wycieczek CJ juz umiescil, moze z czasem uda sie umiescic wiecej....

        dzis przy powrocie z ipanemy, na wyjsciu z peronow metra zaatakowala nas sciana deszczu, grupka luda zaczela sie powiekszac i z narastajaca troska oglad na walace strugi wody

        w tym momencie nadtapila przemila niespodzianka
        metro cop, czyli security dude zaczal rozdawac malutkie plastikowe torebki
        a w torebkach jednorazowe togi przeciwdeszczowe, z logo " metrorio" :-)

        most impresive :-)





        a teraz chwila prawdy, czy post sie pokaze, czy juz knebelek na dzis?
          • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 07.04.15, 11:34
            Wczoraj od popludnia deszcz, wieczorem zas szalone, tropikalne ulewy. Wrazenie niesamowite, wrecz grozne, gdy cisza w ciagu kliku sekund przeradza sie w coraz intensywniejszy huk placht wody.
            Dzis, nie wiedziec po co, obudzilem sie o 5 rano. Turnus caly spi jeszcze, ja siedze na balkonie i ogladam swit w strugach deszczu.

            Wczoraj polazilismy po srodmiesciu, gmachy i koscioly historyczne ogladalim. Na Corcovado z pewnoscia sie -przynajmniej polowa turnusu- wybierzemy. Bylem tam juz 2 razy, ale tego widoku nigdy nie za wiele. Niech sie tylko przejasni.

            Te pelerynki na deszcz, to najpewniej przedolimpijski PR, ale nader uzyteczny. W centrum bulwar rozkopany, bo kolejko-tramwaj na igry tam szykuja.

            Ipanema/Leblon bardzo sie podobala. Spokojniej i kameralniej niz na Copacabanie, bardziej szykownie. I niegdysiejszy sklepik, gdzie dziewcze z Ipanemy sie niegdys przechadzalo, odnalezlismy. Dzis to modna knajpa oblegana przez turystow, ktorej wlascicielka jest taz wlasnie -no, juz nie taka znow dziewczyna. Knajpa nazywa sie "Garota de Ipanema", a uzywanie tej nazwy wlascicielka wyszarpala w sadzie od spadkobiercow Jobima i Moraisa. Ku uldze i radosci calego narodu zreszta.

            Deszcz lekko ustaje. Dzis chcialbym na Corcovado i do ogrodow botanicznych. A i skakanie po falach na Copie by sie zdalo. Jesli pogoda sie zlaskawi. Zostaly nam w Rio 2 dni tylko raptem, w czwartek bladym porankiem lecimy juz do Bahia.
    • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 08.04.15, 13:55
      Wszedzie, absolutnie wszedzie ktos probuje cossprzedac, zaoferowac, zaproponowac usluge
      Jak nie drinki na plazy, to krzesla i parasole. To kanapki, kokosy, przekaski arabskie, grilowane krewetki na patyku, prazone orzeszki, szmatki, kapelusze i okulary przeciwsloneczne
      nie zapominajmy o kostiumach kapielowych i wiaderkach do piasku- to tylko plaza

      NA deptau dochodzi sznurkowa bizuteria, czasami z kamyczkami lub muszelkami, gwizdki, magnesy I makabryczne plastkowe jezuski migajace kolorowymi swiatelkami
      na brzegu plaxy- boardwalk sa oczywiscie Lynne barracas chetne napoic I nakarmic wszystkich, czesto stosujac tortury muzyczne z bumboxa, z rzadka muzyk nazywo sie produkuje
      raz by naprawde fajny gitarzysta zbossanowa, raz!

      w downtown dochodza wozki zwyrobami ciastkowymi, lody, woda I szmatki
      wszechobecne platform z owocami stanowia tlo do wszystkiego

      w czasie ulewy plaza I boardwalk opustoszaja I robia sie smetnawe, obsluga stosuje metody namolnej lapanki, wiatr siecze drobinkami piasku

      w porownaniu do weekend zmniejsza sie ilosc ludzi w ulicznych knajpkach, do mniejwiecej 1/4
      ludkow w normalnej odziezy przybywa- wersus idos, klapki I krzesla plazowe

      pojawiajasie garnitury I panie w garsonkach badz koszulach I sztywnych biurowych spodnicach, zaobserwowalam tez kilka w rajstopach, przy 30 c

      obmacalismy downtown, z grubsza glowne kosciolki, palac z wierzchu, port
      maracane z zewnatrz I wewnatrz
      ze boys by li w ogrodzie botanicznym, my jeszcze nie
      christos jakos nie doczekal sie wizytacji

      by la churascaria, orgiawolowiny-chyba6 roznych rodzajow, 2 wieprza, losos na plasko i na patyku, kurczeta, serduszka i polmiski z seafoodem, dodatkowo bufet, ale pakudy nie dokladali ostryg - wlasciwie pomiedzy CJ, M I mna oproznilismy polmisek I tyle

      dzis dzien ostatni etapu Rio, zdania podzielone- plaza, po prawie3 dniach deszczu, Chris to, nasz wypad do botanika
      no i pakowanko
      rano wiuuuu


      zdjecia oczywiscie robimy w dzikich ilosciacj, NA 4 kamery I tyleztelefonow, ale wstawieniem tu, zblokada it'd to juz inna historia
      • iwannabesedated Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 08.04.15, 15:05
        Dokładnie, zdjęcia potem. Teraz możemy się oddawać naszej wyobraźni... Bardzo to brzmi ekscytująco, ciekawe, choć odrobinę bazarowo, i tak myślę sobie...

        ... który to jest krąg piekielny pracować w tam w biurze, i kroczyć w tej sztywnej biurwy kiecce plus rajstopy gdy inni w plażowej półnagości i rozmemłaniu... i gdy oni na tej plaży robią sobie pośladków peeling tudzież falami oceanu masaż ud, rąk i nóg... ty za biurkiem tkwisz, papierami szurasz, i wysłuchujesz enuncjacji szefa idioty...

        HAHAHAHA
        • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 10.04.15, 01:29
          [b]dolecieli do salvadoru w packajacym deszczu, ktory tylko narastal...
          przesiedli sie do taxi, by przeniesc sie do portu
          punkt sprzedazy biletow i poczekalnia, do ktorej trzeba dojsc przez deszcz, jak ruski wokzal
          katamaran sie pojawil, uczynni brazylijczycy pomogli wsiasc w bujajaca jednostke morska
          deszcz nie przechodzil....
          po ok 40 minutach podrozy morskiej, w bujajacych falach i przy pisku bardziej nerwowych wspolpasazerek zawinelismy do portu, w jakims malowniczym miasteczku, z droga wylozona kocimi lbami
          zawartosc jednego katamarana wcisnieto w trzy minibusy- vany, ktore zdaniem CJ nic innrgo niz marszrutki
          na sztuke przypadalo oklo 15 osob, bagaze i kierowca

          i tu mozna sobie wziac do reki national geografic :-)

          waska droga, przez srodrk dzungli
          w miedzyczasie jakis wypadek na poboczu i ponizej
          masy sklebionej zielonosci, mniej lub bardziej znanej, palmy wieksze i mniejszr, mango, bananowce, jakies pnacza, liany i dziwne kwiaty
          , deszcz prawie caly czas
          co niegdzie jakies osady, z barem, lub pizzeria
          albo warsztatem samochodowym
          albo salonem pieknosci
          rowniez policja drogowa z wrakami dookola ronda, by dac przyklad czym moze skonczyc sie nieprzestrzeganie szybkosci

          i tak sobie jechalismy, stloczeni, jak sardynki
          mniej lub bardzirj nieszczesliwi, przez miasteczka, dzungle, pastwiska i bagna
          bez mozliwosci zmiany pozycji, szczesliwiec jeden zasnal nawet
          nagle pojazd zatrzymal sie, kazali wysiadac - deszcz w strugach sie mocno trzyma
          okazalo sie, ze to koniec trady drogowej, pora na ostatni etap taxi wodne, male motorowki, z daszkiem, mieszczocem lacznie 10 osob, bagaze naprane, za przroszeniem, na chama,
          niczym nie zabezpieczone, lodki sie kolebia, woda pod lodka, nad lodka, wiaterek smiga
          motorowka tez smiga, chwilami strach, ze nie utrzyma balansy na zakretach, i albo chlupna pasazerowie, albo walizki, doplynelim!
          wejscie llodki po mokrych stromych schodkach, dalej punkt pkacenie taxow srodowiskowych
          dalej nadtepna stroma pochylnia
          deszcz zwolnil, ale nie skonczyl wystepow
          pojawiaja sie stada chetnych do pomocy, za oplata mlofych menow, z taczkami!
          otoz to lokalne taxi, walizy lubudu do taczki, przyeiazac sznurkiem i hajda na kon, znaczy pod gore, w blocku,
          stromo lub schodki, laznia parowa do okola
          dotarliusmy na posade, mila mini chatka
          dzungla do okola, zycie zwierzece sie odzywa
          fale chlupia, cos sie ruszaoza kregiem swiatla
          zaobserwowane stonogi wielkosci palca!
          koliberek tez byl, i dwu centymetrowe mrowki

          znalezlismy supermarket, nabylismy produkty na sniadanie
          a teraz CJ spi, a reszta stuka w ekraniki :-)

          cdn

            • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 10.04.15, 17:49
              twoje zdecie zbyt cywilizowane :-)
              firanki w oknach?
              no i brak bujnej wszechobecnej zielonosci

              leje nadal, z niewielkimi przejasnieniami
              wyskoczylismy z CJ na plaze, w sztuk dwie, wybadac wode i takie tam
              woda ciepla dosc i mokra i slona
              miejscami kawalki korala, wiec rafa jest
              nawet byl jeden lokales z pletwami, pokazal gdzie mozna podziwiac, ale skarzyl sie, ze ulewie woda metna, ulewa zaraz po tym lunela znow, z mocniejszymi falami

              w miedzyczasie doczlapal Br, wstapilim do sklepu, bo sie przejasnilo czasowo, po jakies produkta zywnosciowe i ja zdecydowalam sie na powrot do stancji, a oni chcieli przeczekac

              doczlapalam w strugach deszczu, wykrecilam recznik, co go mialam w torbie na ramieniu
              przebralam sie w suche szatki i ok
              po jakims czasie pojawily sie dwie zmokle kury :-)- panowie mieli dosc czekania


              ogolnie rzecz biorac cos jest z tymi ulewami w bujnej zieleni tropikow i piekne i wkurzajace na maksa

              przestrzen zyciowa mniejsza, niz w apartamencie w rio, niby dosc duzy teren outdorsowy, ale kapie w przejsciu pod plachte nad stolikiem
              grill metalowy staly kapie sie w deszczu

              jeszcze sobie do oczu nie skaczemy wszyscy na raz!



              ciao:-)
    • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 10.04.15, 21:05
      Jak Rose pisala- wczorajszy dzien to byla wycieczka w klasycznym stylu National Geographic. Zaczelo sie bardzo niewinnie w Rio taksowka na lotnisko. Lot do Salvadoru, jak lot. Taksowka z lotniska do przystani promow, tez zwykla taksowka. Choc widoki juz inne. To nie Rio ni Sao Paulo. Bahia nalezy do brazylijskiego nordestu, regionu tropikalnego, historycznie biedniejszego, zaniedbanego, glosnego, stad i widoki, budowle i ich stan, atmosfera- niemal afrykanskie.
      Do tego Bahia juz widziana z samolotu byla niewidziana, bo skryta ciezka pokrywa chmur. Na ziemi lalo.
      Przystan promow w sercu Salvadoru bardzo trzecioswiatowa i powoli zalewana od drzwi deszczowa fala. Prom, niewielki katamaran moze na 90 pasazerow, niemal zaraz po odbiciu od ladu zaczal ostro sie kolebac. Kurs z Salvador do docelowego Morro de Sao Paulo przewidywal kilka przystankow. Na pierwszym przystanku, w miescinie Itaparica na wyspie Itaparica, dowiedzielismy sie, ze dalszy rejs odwolano. Pasazerow promu przesadzono do kilku marszrutek, a wlasciwie upchano wraz z licznym bagazem.
      O ile przygodom i niespodziankom zwykle bywam chetny, to tego dnia jednak nie bylem na nie wcale przygotowany. Niedosc bowiem, ze spalismy poprzedniej nocy ledwo z 5 godzin, to jeszcze przyblakalo mi sie przeziebienie z mdlosciami i sraczka, jesli panstwo sie na moj jezyk nie obrusza.
      W marszrutce wiec sie slanialem, badz zapadalem w drzemkopodobny stupor.

      Za oknem marszrutki zas, uchylonym jako A/C i leb urywajacym, migaly wsie i osady calkiem afrykanskie. I lalo. W koncu dobilismy do kolejnej przystani, gdzie w strugach ulewy przesadzono nas do motorowek, z szesc osob na poklad plus stos waliz i cala naprzod wraz z wirazami wkrotce dobilismy do Morro De Sao Paulo.

      Morro De Sao Paulo to niewielka wies nadmorska, ktora w ciagu kilku ostatnich lat przeistoczyla sie w dosc modna wypoczywalnie. Jajo polega tez na tym, ze wies jest eco-friendly, wiec poza karetkami, malymi smieciarkami oraz pojazdami policji nie ma tu ruchu kolowego. Jednak wies jest wetknieta miedzy dosc waskie plaze a strome niekiedy wzgorza, wiec dowozeniem bagazu turystow z przystani do ich kwater zajmuja sie grupy tragarzy z taczkami, za ktorymi podazaja bagazu wlasciciele. Natychmiast wiec po opuszczeniu motorowki bylismy osaczeni przez przedsiebiorczych tragarzy dosc energicznie oferujacych swoje uslugi. I takim przemyslem, podazajac za tragarzem, dotarlismy wreszcie do naszej kwatery usytuowanej dosc wysoko na sztucznym tarasie na zboczu wzgorza.

      Kwatera nasza, to niewielki dom odnajety od argentynskiego wlasciciela. Zreszta cala wies -zauwazylismy- jest dosc popularna wsrod Argentynczykow.

      Domek jest przyjemny bardzo, z drwa i szkla, z widokiem na morze, otoczony rozpustna tropikalna roslinnoscia. Ma 2 sypialnie, 2 lazienki, pare dodatkowych spalni, kuchnie i obszerny swietlicosalon, podworzec ze stolami pod baldachimem, paleniskiem z rusztem oraz czyms miedzy jacuzzi a wanna wkopanym w ziemie. Wiec nie byloby sie niemal czego czepiac, gdyby nie istotne braki w wyposazeniu -brak porzadnych luster w lazienkach, miejsca do rozpakowania dobr, wyposazenie kuchni godne mlodziezowego schroniska. A na dodatek leje niemal bez przerwy. Leje i leje! I ma tak lac przez kilka kolejnych dni.
    • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 11.04.15, 23:16
      dzien zaczal sie potwornie - wysiadl ibternet, po ogolnej debacie, co z faktem zrobic zmusilismy Br do skotaktowania sie z wlascicielem posiadlosci, ten nastraszyl, ze awaria w calej wsi, ale technicy robia co moga
      deszcz, jak to deszcz, nie ustepowal
      po niezadlugim czasie net sie pojawil, na krotko
      deszcz zwolnil, wydawaloby sie, ze bedzie dobrze
      Br zaplanowal kapiel, a tu d.blada, brak cieplej wody
      okazalo sie, ze tym razem awaria pradu
      poddalismy sie z M losowi, wzielismy nasze kapturko z rio i poszlismy na plaze
      po drodxe zauwazylismy, ze pradu nie bylo ba calej wiosce, sklepy ciemne, ludzie na chodnikach rozmawiali sobie, ot tak, pewnie wiatraki, ac i inne takie nie dzialaly
      ulewa zlapa nas prawie u celu, przeczekalismy nawalnice w pierwszym barze, espressp i sok z mango, ten sok to doslownie 100% pulpy owocowej, przez rurke jakos sie to pic dalo, ale lyzeczka bylaby wygodniejsza :-)
      w ktoryms momencie rozleglo sie umpa umpa, na kilka roznych zrodl dzwielu, znak prund dowiezli

      deszczyk zmalam, przeskoczylismy na wlasciwa plaze, parasol, krzeselka, stolik i lezak za darmo, jesli zamowimy cokolwiek- na plazy jakotakiej pustki, w wodzie kilka lebkow, w ooda
      i mlodziency jacys smigali na deskach- w czasie ulewy tez

      rozlozylismy oboz pod parasolem i wskoczylismy do wody, ok, zamowilismy wode gazowana :-)
      zaczelo pluskac, pan od parasolow zrobil nam mini namiocik, z innych parasoli, bo zacinalo niewasko, my do wody, bo tam cieplej
      i znow lunelo na fest
      zniesmaczeni, przeczekalismy owe oberwanie chmury w oceanie, jak zaczelo sie przejasniac juz chcielismy wracac, a tu pan wlasciciel z usmiechem oswiadczyl, ze na razie to koniec deszczu
      M z radosvi podbil rachunek o dwa drinki lokalne, te z limetka

      w koncu glod nas przygnal do bazy,
      the boyz were gone! - w koncu przyczlali, oswiadczajac, ze znalezli zejscie do inbej plazy, ladniejszej, spokojniejszem, tysmy tam polezli razem :-)
      owszrm, miejsce urocze, zero merczandow i umpa umpa
      pojedyncze jednostki plci obojga, lub pary, w wieku roznym sie przechadzaja
      jeden mankament- caly piasrk zupelnie mokry i trzeba bylo sie rozlozyc na kamysiach

      drugi mankament to spore zasmiecenie styropianem, odkrylismy zrodlo z CJ, lokalne chlopieta, wiek 8-11 lat uzywaja tego materialu jako pomoce do plywania, a ze sie toto lamie i kruszy i wyglada paskudnie to juz nie wazne


      wazne, od godz 13:30 nie pada, odpukac
      wczoraj zdeszczone ciuchy wciaz nie wyschly
    • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 15.04.15, 00:42
      co by tu jeszcze, o czym nie bylo

      miasteczko Morro de Sao Paolo jest czesciowo turystyczne, czesciowo normalna osada wyspiarska
      sa kawalki wypicowane pod letniskowcow, sa kawalki miasteczka, gdzie mieszkaja tylko tubylcy
      jest szkola podstawowa, zlobek/ przedszkole, sa stoiska z warzywami i owocami i podstawowe sklepy spozywcze i art gosp. domowego, fryzjerow kilku

      wieszosc to jednak komercja pro komarcyjna:-)

      komarow od groma! i ciut cuit!

      czesc puktow sprzedazy otwierana jest juz kolo 8, wiekszosc blizej poludnia
      w ciagu dnia miasteczko jest prawie niemrawe- slychac dzieci w szkolach i tlumy na plazach

      z zapadnieciem zmroku otwieraja sie restauracje, wylega tlum, pojawiaja sie stoiska merchantow, artystow, wyszynku napoju i jadla
      wielce zaineresowalismy sie np stoiskami z drinkami - wozeczek, badz stolik. zastawiony/ napakowany owocami, w wiekszosci lokalne cudenka, niedostepne poza krajem i alkohole, glownie wodka i cachaca
      w tych punktach mieszaja, miksuja dowolna kombinacje owockow, solo, z cukrem, ze skondensowanym mlekiem i oczywiscie procentami :-)
      owice tam spotkane do tej pory:
      cytryny, limetki, kakao, cashew, umbu, graviola, pithaya, acerola, jackfriut, cupaushu, rambutam, arbuz, truskawki, melon, co to wyglada jak fioletowy metrowy ogorek, ananas, pomarancze, uglyfruit,, i jakies inne, ktorych nazw nie pamietam nawet :-)
      niektore slodkie, niektore kwasne, niektore dziwne
      M z wielkim poswieceniem odwiedzal kazdego wieczora, sprawdzajac kolejne kombinacje
      mi przypadl do gustu stoliczek z wypiekami, kilka roznych slodkosci- kombinacje z kokosa i cukru, bez mleka, bez maki

      sklepow z odzeza pamiatkarska od groma, najwiekszy wybor dla dzieci, mniejszy dla pan, dla panow glownie kapielowki i szorty

      mlody sobie zazyczyl tshirta z tukanem lub ara- modele tylko do lat 10...
      troche cepelii oczywiscie tez jest.


      dwa ostatnie dni byly glownie spedzone na plazowaniu, karmieniu rybek na rafach- herbatnikami kruszonymi do wody! , zanim sobie cos bezecnie skojarzy

      jutro ma byc zlamanie passy pogodowej, wiec M i ja sie ewakuujemyze strachu, czy zdazymy na lat do Sao P. wymykamy sie dzien wczesniej, jakby nam sie miala powtorzyc podroz national geografic
      zostawiamy sobie poduszke czasowa na obmacanie Salwadoru

      potem wspomniany lot do SP, w sobote lot do montrealu
      paniwie zas maja wielce ambitne plany na reszte swego pobytu, czym zapewne sie beda chwalic! :-)
      • blues28 Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 15.04.15, 09:19
        Jak mi sie podoba to zagladanie przez ramie turystom :-)
        Dzieki Rose and Co.! Jestescie jak lonely explorers tych odleglych zakatków.
        Skoro pól wycieczki juz wraca, to zycze w miare milej podrózy do Salvador de Bahia :-)
        Te mototaksówki wodne kojarze z pobytu w Iguaçu. Tam tez wieziona ze 100/godz. patrzylam na zólte wody Parany i zastanawialam sie czy w razie wywrotki da sie w tym plynac :-)

        Chlopakom, wbrew prognozom, pieknej pogody!
        • kan_z_oz Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 15.04.15, 13:36
          Yep, dolaczam sie do wpisu Blusa, bo sama trafniej bym nie ujela.

          Od siebie dodam; lubie takie wedrowki internetowe. W koncu samemu nie da sie fizycznie wszedzie byc. No - poprawka - moze 'dalobysie', gdyby sie ktos bardzo uparl, ale ja sie upierac nie bede...
          Czekam oczywiscie na te obiecane zdjecia w ilosciach zwiekszonych po powrocie.

          Pa
          Kan
      • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 15.04.15, 22:19
        Zaniemoglem nieco, więc wczoraj się udałem do lokalnej kliniki publicznej. Ciekawa przygoda krajoznawcza. Po półgodzinnym odczekaniu przyjęła mnie miła i młoda lekarka wiejska, trochę po angielsku, trochę z pomocą Braza. Zapalenie oskrzeli. Recepta na leki. Konsultacja gratis. Przyznam, ze byłem pod wrażeniem.
        • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 16.04.15, 18:28
          Tylko zajawka z telefonu, w oczekiwaniu na lunch. Zwabila nas do sklepiku muzyka, jakas mila bossanowa. Sklep sprzedawal CD i plyty tradycyjne, pytamy pania, co to za wykonawca, a ta wskazuje na swoj telefonu. Pytana o cos w podobnym stylu kreci przeczaco glowa, kurtyna.
          • ewa553 Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 16.04.15, 20:09
            zajrzalam tu po mparodniowej przerwie i co widze? Braz7 mial chzyba w tym samym dniu urodziny co ja? Spoznione ale serdeczne zyczenia.
            Az mi bedzie szkoda jak wszyscy wrocicie do domu. Lubie Wasze tu i Luizy na pierdulach zdjecia ogladac. Nie musze nigdzie w swiecie bywac, mile opisy i ladne zdjecia mi wystarczaja.
            A swoja droga Chris: Z Twoimi zdjeciami i opisami bedziemy w Lizbonie!
    • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 18.04.15, 14:21
      Jedna odnoga turnusu bawi obecnie w Sao Paulo i szykuje się najpewniej do dzisiejszego wylotu do domu.

      Druga odnoga zaś oddaje się życiu rodzinnemu w chacie na nadmorskim wzgórzu.
      Dziś zakupilim świeże ryby od rybaków i będziem piec na ruszcie. Ale to dopiero po plażowaniu.
    • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 19.04.15, 22:18
      potwornie zmiachani i zmeczeni dotarlismy do punktu wyjscia
      stewardes w atlancie odmowila mi pomocy w wrzuceniu plecaka na polke, dobrze, ze wspolpasazerowie byli uczynniejsi

      montrealscy pogranicznucy zabrali mi kozie mleko w proszku, moze nie powinnam byla mowic, ze mam- na kaimaki przerozne i wypieki, - ze to przepisy na ochrone rynku, bla bla bla- nigdzie w mojej prowincji nie spotkalam!

      kota zmienila sie w trajtorek

      opisy z salvadoru i sao paulo umieszcze, nie ma strachu
    • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 19.04.15, 23:19
      Plany są po to, by je zmieniać, nie? Więc je zmieniliśmy. Otóż miała miejsce kolejna pyskówka z sąsiadami chaty na wzgórzu, którzy po raz kolejny urządzili sobie całonocną biesiadę połączoną z darciem mord. Tym razem padły pod naszym adresem groźby. Szwagrowie wzięli je do serca i rano zarządzili odwrót, rezygnując w ten sposób z trzech ostatnich dni na wzgórzu. Zabukowaliśmy kurort pod Salvadorem i gdy pierwsza odnoga turnusu dobijała do Montrealu, druga wsiadła do promu na suchy ląd. Kurort jest super-duper na boskiej plaży i do środy tu będziemy się urlopować.
      Tyle apdejtu.
    • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 22.04.15, 02:24
      W kurorcie praca wrze, zajmujemy się bowiem nieustannie nakładaniem na się substancji mających nas chronić przed słońcem, następnie to zmywamy i nakladamy kremy łagodzące spaleniznę, później zaś kremy nawilżające i tak w kółko. Do tego ciągłe zmagania z falami.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/glsUEx7NAJn5FJiv7B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/0Yk9jCvZHSBShZUHvB.jpg

      Wczoraj zaś udaliśmy się na salvadorską starówkę- Pelourinho:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/aCAZQErYpSJesmjsBB.jpg

      https://i304.photobucket.com/albums/nn186/chris15joe1/20150420_171212_zps3kyj3svu.jpg

      https://i304.photobucket.com/albums/nn186/chris15joe1/20150420_172258_zpsolb8pm6l.jpg

      Letko nie jest ;)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 22.04.15, 07:41
            kan_z_oz napisała:

            > Yep, nie ma letko. Ktos musi sie meczyc, aby ktos inny wypoczywal...bawcie sie dobrze.
            > Dodaj 'snorklowanie' i tylko gornik ma ciezej...hihi

            Przylaczam sie do wyrazow wspolczucia ze strony Kan. I jeszcze chodzenie po piasku, co za meka! Bedziecie potrzebowali z pol roku, zeby sie otrzasnac po tym miesiacu ciezkich robot
            (a poza tym zazdroszcze, gapiac sie bezmyslnie na deszcz za oknem po szoku wywolanym ogladaniem najnowszych zdjec z drugiej polkuli).

            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
            • blues28 Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 22.04.15, 09:54
              Ja tez sie lacze w wyrazach wspólczucia! Jeszcze byc wyrzuconym ze wsi przez wrednych sasiadów i wyladowac na robotach gorszych niz kamieniolomy (nawiasem, kamieniolomy cudnie polozone) to strach ;-))
              A w tych kamieniolomach jakies magiczne swiatlo zlocace kopuly starówki, morze szmaragdowe a plaze - podejrzewam - zlociste.
              Tylko nie dostance odcisków od tego smarowania sie :-)))
              Acha, ile ta katorga jeszcze potrwa? :-)
              • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 22.04.15, 14:23
                Za wyrazy współczucia serdecznie dziękujemy. Dziś ostatni dzień w kurorcie. Wieczorem lecimy na dalszą północ, jeszcze bliżej równika, do Fortalezy.Bez rodziny już jednak, która jutro wraca do SP.
                W samej Fortalezie będziemy 2 dni, po czym się schronimy na tydzień prawie w kolejnej wypoczynkowej mieścinie pod Fortalezą o malowniczej nazwie Cumbuco. Wypoczywać tam jednak, jak się domyślacie, WCALE nie będziemy ;)
                • iwannabesedated Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 22.04.15, 14:53
                  Cóż za wulgarna kaźń !!!

                  Na marginesie Waszych męczarni, zaś, oglądając zdjęcia, z przyjemnością przeżuwam konstatację iż istnieje poza starą Europą coś co ja uważam za normalność miasteczkowo miejską. Mianowicie ulice z chodnikami, niektóre te ulice brukowane i do chodzenia, spacerująca owymi promenadami leniwym krokiem ludność, przyuliczne kafejki, tudzież kamieniczki z balkonami oraz dachami krytymi dachówką. Znaczy zaraza miejskiej bezużyteczności (no bo na cholerę komu miasta nie do spacerowania, nie do kafejkowania, chodnikowania, balkonowania i gapienia się oraz bycia gapionym na ???), dotyka raczej kraje kolonizowane anglofonami?

                  Bezwzglęnie się czuję przez Amerykę Południową przyciągana i wabiona, co oczywiście znowu mogą wszyscy brechtać w kalendarz, że mi się wydaje, tak jak mi ów i niektóra tutaj przy różnych okazjach sugeruje, ale pierniczę to. Jak opowiadałam onegdaj w kuluarach Pytońskiej, to rodzinne spaczenie, tak mam i co gorsza, tak mi się podoba mać. Hahahahaaaa. HA. HA. <tubalnie z nutą rubaszności>
    • roseanne Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 25.04.15, 19:36
      Salvador, miasto szalenie pomieszane
      przy samej zatoce starowka z 16 wieku, waskie brukowane uliczki, piekne elewacje - te ktore sa odnowione, masa kosciolow
      im glebiej w miasto tym budynki nowsze, kilka eklektycznych 19 wiecznych lub poczatkow 20 wieku pomiedzy zszarzalymi blokami,
      misternie ukladane we wzorki chodniki naprawiane przez zalanie dziur cementem

      straganiki wszedzie, Bahiany pozujace do zdjec, kafejki - po zmroku nagle robi sie pusto, w wiekszosci cicho, chyba, ze okolice hosteli - tam sie nie da wrecz przejsc bo lomot pseudomuzyczny wrecz atakuje,
      duzo policji z oddzialu specjalnego - ochrona turystow
      im dalej od starowki tym wiecej blokow, czesc z lekka zapyzialych, czesc blyszczaca nowoscia, na gorkach favele, ktore w deszczu wygladaja wielce przygnebiajaco, w sloncu - ok, ale nie tak malownico, jak na pocztowkach...
      sam wjazd na lotnisko przez przesliczny gaj bambusowy

      wklejanie zdjec mi wcale nie wychodzi, ale jakby kto sie uparl, to na fotoforum sa :)
      https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3818271,2,6,DSCF4137.html
    • chris-joe Re: Frakcja kanadyjska w Brazylii '15 odc.2 05.05.15, 20:36
      I po urlopie.

      Zegnajac sie ze szwagierstwem na lotnisku w SP musialem uciekac w bramke, by sie nie rozmazgaic, gdy szwagierce glos utknal... Do Braza tylko machnalem, ze sie spotkamy rano na lotnisku w NYC. Acha, bo w trosce o kota lecielismy osobno innymi liniami, choc niemal rownolegle. No, moze nie ze wzgledu na kota jednak, jeno inne airmiles ciulamy :)

      Na JFK wypilim razem kawe, wypalili kilka szlugow i pognalem do montrealskiego samolotu. W samolocie doniesli jednak, ze drugi pilot sie na szychte nie stawil, szukaja innego, won z samolotu, zbiorka za poltorej godziny.

      Tak czy siak, do Montrealu dotarlim. W stanie bliskim wyczerpania.
      Kocica, niby ze zadne wielkie halo, pomialczala nieco i wrocila na balkon. Dopiero noca wlazla nam do wyra (czego od doroslosci nigdy wlasciwie nie robi) i odkleic sie juz nie chciala. Z jednego na drugiego sie trynila, nosem tracala, w boki sie wczepiala, mruki w mialczenie przechodzily, troche niby pospala wklejona, by znow migdalenie na nowo rozpoczac. Kurcze, chyba sie jednak stesknila ;)

      By nam powrot w kierat oslodzic, wiosna z mety w lato sie nam przerodzila. Po 20 kilka stopni, blisko trzedziestki! Co dziwne wrazenie sprawia, bo zielen ledwo co sie zaczela otwierac, konwalie dopiero sie zbieraja w sobie. Wiec juz ekskursje do VT nam po glowie chodza.

      Teraz, jak Ertes, foty musze przetrzebic, by forumowej gawiedzi nieco podrzucic ;)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka