Dodaj do ulubionych

Bzykanie....

30.08.18, 09:25
... czyli plotki o panach, paniach, można też pisać o muchach, pszczołach, byle nie o polityce.

Ja zaczynam. Ostatnio z różnych względów odświeżyłam znajomości zamierzchłe. Za głowę się złapałam co się wydarza ludziom. Ten się wziął i okropnie pochorował, inna się rozeszedła z mężem numer 2 czy 3, a czyjeś dzicko poszło w szkodę i musiano je osadzić w czubkach.

Bardzo mnie to wszystko zmierziło, bo osoby co prawda latami nie widziane, ale kiedyś tam bardzo bliskie. Nie spodziewałam się, że aż tak im życie dokopie.

Czym prędzej więc zapaliłam świeczkę o zapachu lawendy, i podziękowałam za kłopoty które mam ja, bo widzę, że czasem ominięcie jakichś drastyczności - to jest właśnie ta boskość za którą często zapomina się być wdzięcznym.

Wracając do ad remu. Jeszcze dziesięć lat temu gadało się często o bzykaniu, a niektórzy to nawet robili. Dzisiaj już się tego nie robi. Czy to takie czasy nastały, że się raczej o żarciu gada, czy to wiek nas moja droga kompanijo od lat stu, dogania?
Obserwuj wątek
    • xurek Re: Bzykanie.... 30.08.18, 09:40
      tutaj rozmowy o bzykaniu maja wciaz miejsce. no ale my jestesmy kraj konserwatywny i zacofany, wiec troche trwa, az nowa moda do nas dotrze :).

      ludziom dzieja sie rzeczy rozne i czesto nadspodziewanie nieprzyjemne, wsrod moich znajomych i mnie samej tez tak niestety jest. ale czasem dzieja sie tez rzeczy nadspodziewanie przyjemne i z tego czerpie energie, bo raz ze fajnie, ze w ogole sie zdarzaja a dwa ze skoro zdarzyly sie komus, to moga sie rowniez zdarzyc mnie :).
    • maria421 Re: Bzykanie.... 30.08.18, 09:52
      Był sobie facet, który dbał o swoje ciało. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął podziwiać swe ciało. Ze zdziwieniem stwierdził jednak, iż wszystko jest pięknie opalone oprócz jego członka! Nie podobało mu się to, wiec postanowił cos z tym zrobić. Poszedł na plażę, rozebrał się i zasypał cale swe ciało, zostawiając członka sterczącego na zewnątrz.
      Przez plażę przechodziły dwie staruszki. Jedna opierała się na lasce. Przechodząc obok zasypanego faceta ujrzała cos wystającego z piasku. Końcem laski zaczęła przesuwać to w jedna, to w druga stronę.
      - Życie nie jest sprawiedliwe - powiedziała do drugiej.
      - Czemu tak mówisz? - spytała tamta zdziwiona.
      - Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa, gdy miałam 30 lat bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam, gdy miałam lat 50 już za to płaciłam, w wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 to już o tym zapomniałam. Teraz, kiedy mam 80 lat, te rzeczy rosną na dziko, a ja nawet nie mogę przykucnąć! 🙂
      ----------------------------

      Tyle tylko moge dodac do tematu :-)
    • jutka1 Re: Bzykanie.... 30.08.18, 12:37
      iwannabesedated napisała:

      > Czym prędzej więc zapaliłam świeczkę o zapachu lawendy, i podziękowałam za kłopoty które mam ja, bo widzę, że czasem ominięcie jakichś drastyczności - to jest właśnie ta boskość za którą często zapomina się być wdzięcznym.
      ************
      Pełna zgoda.


      > Wracając do ad remu. Jeszcze dziesięć lat temu gadało się często o bzykaniu, a niektórzy to nawet robili. Dzisiaj już się tego nie robi. Czy to takie czasy nastały, że się raczej o żarciu gada, czy to wiek nas moja droga kompanijo od lat stu, dogania?
      ***********
      Moda taka, Stokrotku, i TRYND. :-D
    • iwannabesedated Re: Bzykanie.... 01.09.18, 19:21
      Donoszę, iż nie (uprzejmie) nie donoszę. Z fatygantem obejrzeliśmy ostatnio film niemiecki "Tony Erdman". W ramach pokazów filmów "Prom na dachu". Czyli po nocy, kocyki plus leżaki. www.youtube.com/watch?v=1ZNHZ4-cvZ4

      W tym filmie scena bzykania 30-latków w odmętach corpo-kariery. Skonsatowaliśmy my (razem do kupy 110 lat), mamy:
      a) lepsze ciała (ja uda, on - tyłek) b) lepszy seks (imho w ogóle te czynności pokazane na ekranie to nawet się jako seks - nie liczyły)

      Co myślicie o swoim seksie z perspektywy czasu? Czy jest to powiązane z wiekiem? Czy raczej z czym innym? Osoby niezainteresowane lub obrażone tematem proszone o nieuprawianie wątku i wyrozumiałość dla chcących go ... ehem... wałkować.
      • maria421 Re: Bzykanie.... 01.09.18, 21:17
        Seks nie jest powiazany z wiekiem, ale jest /powinien byc powiazany z pasja, z miloscia. Cos takiego zdarza sie raz w zyciu , cos takiego nosi sie w sobie przez lata.
          • maria421 Re: Bzykanie.... 02.09.18, 08:20
            minniemouse napisała:

            > Ty mowisz o zwiazku, do super seksu wielkie uczucia nie sa konieczne. ale tec
            > hnika i znajomosc gdzie, jak, czym, do czego - owszem.
            >
            > Minnie

            Miowie o idealnej sytucji gdzie jest WSZYSTKO.

              • maria421 Re: Bzykanie.... 02.09.18, 09:38
                kan_z_oz napisała:

                > Mario, jestes idealistka.

                Kanie, takie idealne sytuacje sie naprawde zdarzaja.

                Najpierw musi byc "chemia" miedzy dwiema osobami, czyli cos, co sprawia ze sie pozada akurat te konkretna osobe i zadna , zadna inna, bo tylko ta konkretna osoba "smakuje", i zadna, zadna inna. Jezeli do tego dochodza atrybuty fizyczne to mamy taka idealna sytuacje ktora daje podstawy do rozwiniecia przeroznych zdolnosci, o ktorych sie czlowiekowi nawet nie snilo :-)

                  • maria421 Re: Bzykanie.... 02.09.18, 10:31
                    kan_z_oz napisała:

                    > Wiem Mario ale watek o bzykaniu jest chyba bardziej techniczny niz chemiczny...
                    > haha
                    >

                    Mamy tu o technikach i pozycjach rozmawiac ? :-)))
                • minniemouse Re: Bzykanie.... 02.09.18, 11:25
                  maria421 napisała:
                  Jezeli do tego dochodza atrybuty fizyczne to mamy taka idealna sytuacje ktora daje podstawy do rozwiniecia przeroznych zdolnosci, o ktorych sie czlowiekowi nawet nie snilo

                  ..... czyli np lewitowania pol metra nad lozkiem w pozycji złączonych lotosow z orgiastycznego uniesienia. ehhh, rzeczywscie cos takiego mi sie nie snilo... https://www.cosgan.de/images/smilie/traurig/g025.gif

                  Kamasutre musieli spisali ci wszyscy lewitujacy zakochani szczesliwcy lotosow, no bo jakze inaczej ;)
                  a nie jest tak ze ornitolog nie musi umiec frrrrruwac zeby znac sie na ptakach???

                  Nie przecze ze w zwiazku gdzie uczucie wyjatkowo zbiliza seks nie ma szczegolnego dla kochankow znaczenia bo ma, ale nie musi to wcale byc jakosciowo najlepszy seks w zyciu.
                  wyjatkowy, ale nie najlepszy.

                  Minnie
              • maria421 Re: Bzykanie.... 02.09.18, 10:32
                minniemouse napisała:

                > maria421 napisała:
                > Miowie o idealnej sytucji gdzie jest WSZYSTKO.
                >

                >
                > nie ma czegos takiego, po prostu. czy ty masz 16 lat?
                >

                Minnie, czy Ty myslisz ze tylko w wieku 16 lat mozna sie do nieprzytomnosci zakochac?


                >
                • kan_z_oz Re: Bzykanie.... 02.09.18, 11:25
                  Mozna rozmawiac o wszystkim. Na ten przyklad piersiach i ksztaltach takowych roznych. Gruszki, jabluszka, idace na boki do srodka...itp.
                  Nie mam tylko doswiadczenia aby w temacie dyskutowac oraz jak zaczac rozmowe techniczna?
                  Przepraszam ja jestem toche groszka i troche na bok - a Pan co lubi??...haha
                  • minniemouse Re: Bzykanie.... 02.09.18, 11:37
                    ale moze lubisz czytac albo ogladac romanse, ja akurat nie, wiec trudno mi przypomniec sobie na kim najlepiej by porownac kto lepiej przezywa orgazm - czy taka Anna Karenina na przyklad czy, bo ja wiem, - Samantha z Sex in the City?

                    Minnie
                      • kan_z_oz Re: Bzykanie.... 02.09.18, 12:44
                        Masz na mysli moje poglady czyli tez Marii?
                        Mam jednego i jedynego partnera od lat ponad 30-tu. Dziala to jakos dla nas obojga.
                        Technika pewnie zadna wedlug "Sex in the City", bo aby sobie pewna wyrobic penie trzeba bylo sie zapisac na kurs 'swingers' by wymienic doswiadczenia oraz technikni.
                        Czy to czyni mnie pensjonarka?
                      • minniemouse Re: Bzykanie.... 02.09.18, 12:59
                        no i super Mario, ciesze sie, chodzi tylko o to zebys nie narzucala swych pogladow jako jedyne sluszne :)
                        Kanie - nie chodzi o to jakie kto ma osobiste doswiadczenia i co umie a o to czy doskonaly seks moze byc tylko jak zdefiniowany w/g Marii. ja uwazam ze nie. ja mowie ze Maria zdefiniowala idealny zwiazek duchowo -fizyczny
                        ale sam doskonaly seks niekoniecznie musi uwzględniać aspekty uczuciowe. i tyle.
                        mam nadzieje ze teraz sie zrozumialysmy?

                        Minnie
                        • maria421 Re: Bzykanie.... 02.09.18, 13:56
                          minniemouse napisała:

                          > no i super Mario, ciesze sie, chodzi tylko o to zebys nie narzucala swych pogl
                          > adow jako jedyne sluszne :)
                          > Kanie - nie chodzi o to jakie kto ma osobiste doswiadczenia i co umie a o to cz
                          > y doskonaly seks moze byc tylko jak zdefiniowany w/g Marii. ja uwazam ze nie.
                          > ja mowie ze Maria zdefiniowala idealny zwiazek duchowo -fizyczny
                          > ale sam doskonaly seks niekoniecznie musi uwzględniać aspekty uczuciowe. i t
                          > yle.

                          Minnie, kto tu komu narzuca swoje poglady- ja czy Ty? Kto tu nazywa inne poglady "pogladami pensjonarki" ja czy Ty?

                          Wez, wyluzuj choc w tym temacie.


                          > mam nadzieje ze teraz sie zrozumialysmy?
                          >
                          > Minnie
                          >
                          >
                          • minniemouse Re: Bzykanie.... 03.09.18, 03:53
                            no Mario, naprawde nie mam ochoty na swieze klotnie i jak najbardziej szanuje twoj poglad - skoro wierzysz ze super seks jest wtedy i tylko wtedy to tym lepiej dla ciebie ale przeczytaj swoj wlasny tekst i zastanow sie jak mozna go odebrac:
                            maria421 napisała:
                            Jezeli do tego dochodza atrybuty fizyczne to mamy taka idealna sytuacje ktora daje podstawy do rozwiniecia przeroznych zdolnosci, o ktorych sie czlowiekowi nawet nie snilo

                            - czy to ma znaczyc ze ci wszyscy ktorzy np nie mieli szczescia przezyc takiej" idealnej sytuacji" albo lubia sex dla sexu to seksualni looserzy bez pojecia co to znaczy, ekhm, dobre bzykanie ? bo ja to tak rozumiem.
                            I myslisz ze np taki porno king Ron Jeremy zapewne znajacy rozne sztuczki stymulujace i jakby to powiedziec - usprawniajace? sex, nie mial super z kobietami w ktorych nie byl zakochany? nie bardzo mi sie chce w to wierzyc.
                            powtorze - sadze, ze tobie sie myli okazywanie uczuc via seks z sama "sztuka kochania", a to sa dwie rozne rzeczy. a rozmawiamy w koncu o bzykaniu, nie?


                            Minnie
                            • maria421 Re: Bzykanie.... 03.09.18, 08:23
                              Mininie, kwitujesz moj wpis slowami :

                              nie ma czegos takiego, po prostu. czy ty masz 16 lat?

                              po czym zarzucasz mi ze to ja chce narzucic moj poglad. Wiec kto tu zaczyna klotnie, ja czy Ty?

                              A moze moj poglad bierze sie z moich wlasnych przezyc?
                              Jezeli Ty nie przezylas takiej idealnej sytuacji, to nie znaczy ze takie sytuacje sie nie zdarzaja.

                              Przy czym okreslenie "idealne" bierze sie z subiektywnego odczucia, wiec moze Minnie raz pomysl zanim cos napiszesz, dobrze?


                              • minniemouse Re: Bzykanie.... 03.09.18, 10:08
                                Ok dobra jestesmy wiec kwita.
                                Poza tym jestesmy swiezo po Toni Erdmann. rzeczona scena korporacyjnego sexu wprawila mnie w zdumienie i mieszane uczucia, co najmniej. od watpliwosci czy to-to w ogole mozna nazwac 'seks' do rozwazan co dla kogo jest sexem.... a sam film, hmm "inny niz wszystkie" :)



                                Minnie
                                • iwannabesedated Re: Bzykanie.... 03.09.18, 12:02
                                  W rzeczy samej, odnośnie corpo-sexu. Osobnik towarzyszący, płeć męska, stwierdził, że to jego zdaniem "liczy się" za seks, w.g. mnie - nie liczy się. Nawet gdybym to ja zużyła to ciastko do samopodniety, a on je potem zjadł.
                                  • minniemouse Re: Bzykanie.... 03.09.18, 12:35
                                    hmm analizuje w te i wewte i wychodzi mi ze masturb to sex bo a/orgasmus - check, b/fireworks- check, a nawet c/pomietolenie cycuszka 4 sekundy -check.
                                    no, to tu mamy jakie takie trifecta spelnione.
                                    tylko co daje to skonsumowanie ciasteczka z polewa po fakcie? nic.
                                    wychodzi na to ze on mial sex ona nie.
                                    ale to moja opinia.
                                    podobniez by bylo w wersji ona sie ciasteczkiem, on je potem je - ona by miala on nie..
                                    • iwannabesedated Re: Bzykanie.... 03.09.18, 13:25
                                      Bingo, bullseye i disco Minnie. Zmieniam zdanie, gdybym to ja pomemłała penis lub pośladek, samosię podnieciła i miała odlota, a on by patrzył - no to ja bym miała i seks i ciastko ;) On nie, bo robi "diet"...
    • iwannabesedated Re: Bzykanie.... 03.09.18, 12:20
      Kolejny punkt wnoszę na wokandę. Przeczytałam artykuł z czasopisma Biust, gdzie przytaczają statystyki odnośnie zadowolenia kobiet z seksu.

      “Orgasm becomes easier with age." For example, while 61 percent of women ages 18 to 24 experienced orgasm the last time they had sex, 65 percent of women in their 30's did and about 70 percent of women in their 40's and 50's did.", czyli w pigułce, chodzi o to, że im kobieta starsza tym łatwiej przeżywać orgazm.

      Przyznam się, że w debacie seks bez uczuć i seks z uczuciami, to mam dylemat. Trudno jest mi tak jedno od drugiego rozdzielić, a często - jest to niezbędne.

      Nie zakochiwać się i nie tworzyć więzi z każdym typem którego się bzyka. To dla mnie jest wyzwanie. Uczę się, bo dobry seks... po prostu jest dobry i już. Oczywiście, wzajemna sympatia wskazana, ale nie musi to od razu oznaczać wielkiej miłości, albo nawet... jakiejkolwiek.

      Zauważam, iż temat seksu po - powiedzmy 40-stce - jest jakimś tabu, szczególnie tutaj w Polsce. Ale nie tylko. Zauważcie, że statystyka z postępowego czasopisma kończy się na 50-tce. A z doświadczenia wiem, że seks dla wielu ludzi, wtedy się nie kończy tylko potem.

      Moje osobiste wrażenie jest takie, jeśli można. Mam teraz seks być może rzadziej, ale o niebo lepszy niż kiedyś. Z tej perspektywy, wielu dziwnych ruchów pod i nad kołdernych, które "liczyłam" za seks mając 20 czy 30 lat - teraz bym nawet nie uznała za siedzące, leżące lub stojące nawet koło seksu w jakimkolwiek pobliżu. Najgorszy choć częsty seks
        • minniemouse Re: Bzykanie.... 03.09.18, 12:54
          ja znowu odwrotnie, uwazam ze kobieta zwlaszcza jak dojrzeje tak ok 30-40 stki to ma na ogol najlepszy seks bo wtedy wyzbywa sie roznych wstydow a to ciala a to powiedziec co jej pasuje gdzie ja i jak ja dotykac, nie wstydzi sie zabawek itp.
          mlodsza czesto sama nie ma pojecia o strefach erogennych a co dopiero partner.
          w sumie nie mialam okresu z najgorszym seksem, nie narzekam, ale jesli juz mialabym koniecznie zdefinowac to raczej we wczesnej mlodosci kiedy nie wiedzialam jak sie doprowadzac do orgazmow.
    • roseanne Re: Bzykanie.... 04.09.18, 10:08
      Bzykanie, czynnosc beztroska i przyjemna ogolnie z racji mieszkania na innych kontynentach jest tylko zrodlem frustracji i zgryzoty...

      Natomiast pszczolki kochaja moja jezowke i bzycza nad nia stadami- milo popatrzec, ze to jeszcze nie koniec swiata
      • kan_z_oz Re: Bzykanie.... 05.09.18, 11:13
        Statystyki sa bo ludzie sie takowe wypelniac godza. Nie wypelniam nic, bo mam gdzies.
        Mam tez gdzies pytania ile razy w tygodniu jako wskaznik dobrego seksu. Rowniez pytania w tym stylu.
        Seks jest jak dobry trunek ale dzielenie sie po 50+ widze jako dawanie innym informacji o mojej niedoskonalosci (nadmiaru jednego czy drugiego, tudziez niedoboru), do dowolnego wykorzystywania i uzywania.

        PRYWATNOSC 50+ tak to widze.
        • kan_z_oz Re: Bzykanie.... 06.09.18, 04:31
          Napisze troche obszerniej w ramach 'bzykania'.

          Mam z takowym mniej niz srednio przyjemne doswiadczenia. Byzkanie szkoly sredniej wiazalo sie z tlumem chlopakow, ktorzy za cel stawiali sobie bzykac wszystko co sie ruszalo w ramach jakis swoich wlasnych zawodow. W klasie bylo pare dziewczyn, ktore sie na to bzykanie zalapaly. Mnie to osobiscie nie przeszkadzalo ale razily mnie glosne i wulgarne wywody wysluchiwane na przerwach w ramach co bylo robione, jak ile razy.

          Na studiach z grupa bzykajaca sie znowu spotkalam. Panowie stojac przy kaloryferze w korytarzu akademika wymieniali weekendowe informacje. Takowe dalej byly kontynuowane na stolowce. Mozna bylo wiec uslyszec co znajoma z roku lubi, co jest bardzo kulturalnym stwierdzeniem.
          Kaloryferowcy bzykacze tez prowadzili klasyfikacje polegajaca na przylepianiu Paniom z ktorymi sie bzykali etykietek. Byly wiec te, ktore kwalifikowali jako material na zony, do pokazania innym sie z takowymi i material do bzykania tylko.

          Trzymalam sie z daleka od tych grup bo dla mnie byli to wyjatkowi assholes.

          Po latach w ramach spotkan roznych jak - 20 lat od matury - paru wyroslo. Reszta zamienila konwersacje bzykajace na wymiany kto jaka fura jedzi ile kasiory robi itp. Przytlaczajaca wiekszosc ma optycznie bardzo wypielegnowane i umalowane zony. Sadze, ze nadal bylaby mozliwosc zalapac sie na syntymentalny seks bo wygladalo, ze wyszli tylko poza opowiesci w ramach posiadania zon inkubatorow, dzieci oraz otoczki biznes-mezow.

          Kumpela, ktora sie w jednym takim bzykaczu zakochala na amen przechodzila niesamowite katorgi mentalne. Oczywiscie byla jeyna, najpiekniejsza,wyjatkowa. W tym samym czasie gdy obiecywal jej, ze definitywnie zerwal z druga, tej drugiej sprzedawal ta sama linie. w miedzyczasie dzwonil jeszcze do innych aby pewnie nie stracic okazji bzykania.

          Na szczescie kobita z tego wyszla i dlugo po zakonczeniu szkoly. Druga natomiast chyba nie. Trudno ustalic bo po zakonczeniu matury nikt i nigdy juz jej nie spotkal.

          Pracujac tutaj w szkole sredniej mialam klasie gdzie po imprezie dla klasy 10-tej, nie bylam w stanie prowadzic lekcji. Okazalo sie, ze cicha, ladna i nie glupia dziewczyna zafundowala sibie prezent na 16-te urodziny - seks z kilkoma kolegami z klasy. Nie byla juz w stanie wrocic do szkoly. Nie stracila wiele bo i tak juz byla koncowka. Mnie to tylko oswiezylo kwestie bzykania z PRL-u, gdzie stwierdzilam, ze moze inny kraj ale podobna grupa, ktorej zupelnie bezkarnie uchodzilo zrujnowanie czyjes opinii.

          Nie jestem oczywiscie przeciwko bzykaniu. Nie widze i nie doswiadczylam tej otwartosci gdzie bzykanie w wykonaniu meskim ma takie same konsekwencje dla Pan.
          • kan_z_oz Grojec - Iwana 08.09.18, 03:46
            Aby Iwanie nastepnego watku nie skrecic...za zarazenie mnie wspomnieniami bzykajacymi.

            Pamietam Pana, ktory w ramach zalotow konskich upodobal sobie nasz pokoj w akademiku. Za wszelka cene staral sie umowic i wybrac na randke. Proponowal miliony i udzial w takowych w ramach posiadanych przez rodzine sadow w Grojcu. Oczywiscie, napierw mial byc seks w ramach jak poprobuje i posmakuje to zawrzemy umowe. Bedzie slub i chyba nawet wesele.

            Zaloty byly naprawde konskie, bo przy okazji wrzucal tez linijke czy ktoras wie i zna "jak kobylka gryzie"?? Nalezalo odpowiedziec, TAK. Ofiara, ktora wypowiedziala NIE byla napastowana przez Pana, ktory staral sie ja grysc.

            Po paru tygodniach przesunal sie do nastepnego pokoju...uff...Moj Pan maz go doskonale pamieta i dokladnie w taki sam sposob. Stefan z Grojca - czy aby od Ciebie takowy tej dzialki nie kupil...haha
            • kan_z_oz Wspomnienia bzykajace 08.09.18, 04:41
              W ramach deszcze pada i kanowej sie nieco nudzi...posnuje...

              Napastuje Pana meza od paru dni pytaniem; czy pamietasz??
              Patrzy na mnie podejrzanie - skad mi sie wzielo.
              Czy pamietasz kochanie dziewczyne z mojego roku ktora nazywala sie B. Ruchalska.
              Pan maz oczywiscie pamieta.
              Kochanie a czy wiesz, ze Ruchalska to nie bylo jej prawdziwe nazwisko?
              Pan maz oniemial. Oczywiscie, ze nie wiedzial. Malo kto tez wiedzial. Wszyscy i od zawsze nazywali B. Ruchalska.

              Bomba pekla dopiero na zajeciach o nazwie "pieski". "Pieski", czy gry i zabawy ruchowe dla dzieci. Co jakis czas prowadzaca zbierala caly rocznik na hali w celu przeprowadzanienia praktycznego roznych gier. Kazdy musial wiec poprowadzic jedna, ktora prowadzaca wywolywala
              .
              Gra od ktorej nazwany zostal caly przedmiot "pieski na spacer, pieski do domu" dla dzieci w wieku 6-8 lat, polegala na udawaniu pieskow (rece i stopy caly czas na podlodze). Na sygnal "pieski" musialy wrocic do domu. Najwolniejsi odpadali z gry.

              Prowadzaca wyznaczyla ta gre do przeprowadzania Pani B, ktora z pamieci wywowolala B.Ruchalska.
              B uciekla a wiekszosc rocznika sie wowczas dowiedziala od paru Panow, ze B. miala inne nazwisko. Ruchalska byla tylko ksywka bzykajaca.
              • kan_z_oz Re: Wspomnienia bzykajace 08.09.18, 06:23
                Cale tez szczescie, ze na ta oferte sadowa z Grojca sie nie zalapalam. Moze troche szkoda bo moze bylalbym sasiadka dzialki Iwanny osiadla na dzialce na ktorej trzymalabym kobylke Stefana...haha

                Sadownictwo padlo na pysk jakby nie patrzyl. Za to poczta pantoflowa do mnie pare lat pozniej dotarlo, ze miliony narodzily sie w Monkach. Prosze grono forumowe o wrzucenie sobie nazwy w mape gugla. Mniej wiecej polnoc od Bialegostoku i poludnie od Suwalk. Jedwabne blisko.

                Niezamezne absolwentki w pracy na wsi wszystkie od lokalsow dostaly ksywke 'goldiggers'. Meska czesc sciany wschodniej robiaca kokosy na dachach NY na widok ktorej zenska populacja zamieszkujaca miasto z dziada pra dziada mdlala oraz zazarcie zwalczala mozliwa konkurencje naplywajaca z zewnatrz.

                Jak sobie z perspektywy czasu uzmyslowie, ze moglabym utknac w Grojcu, zamiast zbierac kokosy w Monkach...
                No tak, edukacja seksualna sciany wschodniej to zupelnie inny rozdzial. Tutaj to nawet bohaterki "Sex in the city" by rady nie daly. Glowny powod, ze nawet nie probowalam...haha
    • iwannabesedated Re: Bzykanie.... 10.09.18, 17:51
      Jakoś nie mam takich wspomnień "meat-marketowo - horrornych" z młodości, czyteż singielstwa. Tematy intymniejsze się omawiało w ścisłym gronie, a już "rankingi" publiczne, to się z czymś takim takim nie spotkałam nawet. Z lubością się snuło anegdoty z przeszłości, owszem, ale najwyżej w 4 do 6 gał, a raczej uszów. Kiedyś wyszło przy takiej okazji na jaw, że Babka Lusia wcale nie jest taka głucha. Gorzej było, jak okazało się, że podsłuchiwał Dziadek Nesiek...
      • minniemouse Re: Bzykanie.... 10.09.18, 22:01
        Czesc moich najlepszych doswiadczen to wakacje za granica, na tranzycie i na emigracji (swiadomosc ze nikt mnie nie zna i nie rozpozna po powrocie do domu), wiec dzieki temu uniknelam owej klasyfikacji o jakiej pisze Kan.
        a ze takie cos istnialo to tez wiem i bylo plaga szkolna (poczawszy od zwykle licealna i wzwyz) i towarzyska, i takich oblesnych przyjemniaczkow cierpiacych na syndrom nikłego penisa pewnie ze sie unikalo. ale byli i porzadni faceci jak np moj znajomy ktory ponadczasowo jak na tamte lata 70-te uwazal kobiete lubiaca seks i wybierajaca sobie bez skrepowania partnerow za kobieta wyzwolona. takie mu imponowaly :)

        Minnie
        • kan_z_oz Re: Bzykanie.... 11.09.18, 10:44
          Szkoly sredniej to nawet nie licze. W moim ukladzie to akurat bylo srodowisko gdzie wysoko ustawieni partyjnie rodzice dostali mieszkania w paru blokach i spadl desant ich rozkapryszonych dzieci (synow glownie) na pobliski ogolniak.

          Poczatek studiow byl swietny z doroslymi ludzimi. Problemy sie zaczyly gdy ci ludzie studia zaczeli konczyc i wysypal sie jakis niedorobiony narybek rodem niczym ten z ogolniaka.

          Ogolnie to uwazam 70-te za lata wielkiej swietnosci, ktora stan wojenny pogrzebal.

          Iwanna- czy ty nie spedzilas lat 80-tych juz za oceanem?
          • iwannabesedated Re: Bzykanie.... 11.09.18, 21:15
            Tak, Kanie, wyjechałam z rodzicami w 1981 roku, jako 15 letnia gnojka po podstawówce i roku ogólniaka. Potem obóz tzw. "przejściowy" w Austrii - cały cholerny rok totalnej masakry. W USA trafiłam do szkoły z piekła rodem, Trenton Central Highschool. W ciężkiej traumie po 3 miesącach walki o byt, ktoś litościwy zasugerował możliwość zdania matury eksternistycznej. Moja dotyczy więc czasów studenckich w USA, plus singielstwa w PL tak lata późne 1990-te.
              • kan_z_oz Przerzucone - zakochalam sie 02.10.18, 13:09
                Zakochalam sie
                maria421 27.09.18, 17:04
                Mamma mia, jaki ten mlody Bocelli przystojny! Rewelacja!

                www.youtube.com/watch?v=ChcR2gKt5WM
                Odpowiedz Cytuj Link
                Re: Zakochalam sie
                chris-joe 01.10.18, 18:14
                Jak uslyszalem "przystojny", to zaraz polecialem rzucic okiem :) Ale jednak nie moj typ, taki sliczniutki jak z azjatyckiej kreskowki. Zdecydowanie dla pan ;)
                • kan_z_oz Re: Przerzucone - zakochalam sie 02.10.18, 13:16
                  Uwielbiam wiele rzeczy, przedmiotow i glownie recznie wykonywanych w ramach sztuki roznej. Ok, pozadam gdzie musze dotykac, widziec byc w obecnosci i jesli moge sobie pozwolic - kupuje. Jest to dla mnie efekt jakiejs milosci, wyuzdania czy moze braku kontroli nad...no wlasnie czym?

                  Lubie ladne ludzkie cialo. Absolutnie nie oznacza to, ze nie lubie ludzi, ktorzy takowego nie posiadaja. Lubie prace, wysilek, wklad, posladki i bez roznicy czy meskie czy damskie.
                  Nie dziele spotrzezen zbyt czesto bo wiadomo albo to albo tamto. Niemniej co grono forumo mysli?
    • iwannabesedated Gustibusy re: "Zakochanie Marysi" 07.10.18, 20:15
      Dzięki za przerzutkę „Zakochanej Marysi” Kanie :)

      Pamiętam, kilka lat temu rozpętała się na forumie burzliwa debata odnośnie urody męskiej. Także sprowokowana postem Marysi, która opublikowała link do pokazu mody kolekcji toreb z udziałem gołych modeli męskich.

      Przemarsz młodzieńców z dyndającymi fikuśnie penisami wyglądów i rozmiarów różnych, doprowadził do wielu rozważań odnośnie osobistych preferencji. A w końcu – do podsumowania, iż facet musi mieć to COŚ. I albo je ma albo nie. Natomiast czym jest to coś, jest kompletnie nie do ogarnięcia, pojęcia i opisania. Czyli element boski się... podstępnie wkradł.

      Chciałabym natomiast po tych kilku latach powiedzieć, iż gustibusy się zmieniają. Od kiedy mój chłop mnie nagle przerósł o dwie głowy i wyłysiał, zaczęłam przychylniej spoglądać na bezwłosych na czubku drągali. Ot co. Never say never ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka