Dodaj do ulubionych

Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obchodzi

02.12.20, 19:52
Wyławiam z zatopionych produkcją trollerską wątków fajne elementy. Wychwyciłam fajny fragment Min o pomyśleniu w co się ubrać, a w głowie rąbiący topór. Dobre :)

Identyfikuję się. Dzisiaj siedziałam godzinę gapiąc się na wiszące ciuchy, i nie mogłam zdecydować bo jakoś tak mną wewnętrznie ... falowało.

Podobał mi się również Twój wiersz o Koronavirze. Mnie mój Miszcz Daedalus Chaos instruował, aby "wypluty" robić w miarę możności tak aby były uniwersalne i przetrwały czynnik czasu. To jedno, a durgie aby były uniwersalnie zrozumiałe. Natomiast - nie zawsze to da się, bo czasem się wypluwa bieżączka.

Mnie się ostatnio skonstruowały surowe masy - i je obrabiam. Jedno o demonicznej małej dziewczynce co nie lubiła dzieci, i na "zwyczajowe" indagacje czy chciałaby braciszka lub siostrzyczkę patrzyła ciemno i się robiła ZUA. To mnie zainspirowało samo forum właśnie, jakimiś projekcjami o złej siostrze.

Drugi się nazywa roboczo ALE TY PIEPRZYSZ MAMO. Hehehe. Co słyszy mamusia od córeczki nastoletniej. Nie miałam takiej córeczki, ale sądzę że dobrze wyszło. Jak ktoś ma lub miał córeczkę - to będę prosiła o feedback:)

Obserwuj wątek
    • xurek rymy siermiezne 03.12.20, 22:32
      poezja nie jest moja ulubiona dziedzina literacka - trudna do zrozumienia, aczkolwiek czesto robiaca duze emocjonalne wrazenie.

      ale kiedys bylo inaczej - jako nastolata lubowalam sie w poezji, szczegolne spiewanej, i sama tworzylam dosc sporo w tym kierunku. natchnieta tym watkiem zaczelam szperac w czelusciach portable harddyskow i znalazlam kilka z moich owczesnych dziel.

      czytajac z perspektywy czasu stwierdzam, ze rozumiem motywy mna wtedy kierujace, ale moja poezja jest dosc siermiezna. wiec ciesze sie, ze nie zostalam poetka, ani spiewana, ani recytujaca, bo zyla bym chyba na znacznie gorszym poziomie niz z analiz rynku :).

      by nie byc goloslowna, dziele sie z forumem jednym z moich "lepszych" dziel. nigdy nie mialo tytulu :) :) :)

      co mi dasz Panie, co mi Panie dasz,
      jaka nowa suknie, jaka nowa twarz
      czym ukoisz zal, ze nie moge byc
      na stu balach rownoczesnie i sto razy zyc?

      jak zdolasz mi wyjasnic to
      ze nie moge byc krolewna ani letnia mgla
      to ze musze spac, to ze musze jesc
      pragnac czego miec nie moge,
      tego wlasnie chciec?

      la la la la la la
      la la la la la
      la la la la

      moze moglabym czyjas zona byc,
      dom prowadzic, dzieci bawic,
      w czyims cieniu zyc?
      moze moglabym ster w swych rekach miec
      mowic innym, jak zyc maja,
      czego maja chciec?

      moze moglabym odkryc nowy rad
      albo wychodowac zboze co wyzywi swiat?
      bardzo dobra byc, albo bardzo zla
      nie wiem tylko co mam wybrac,
      w ktory pociag wsiasc?

      la la la la la la
      la la la la la
      la la la la

      ale przeciez mowia Panie, ze stworzyles mnie
      na obraz swoj i podobienstwo swe,
      wiec jezeli ja nie wiem, w ktora strone isc,
      skad mam miec te pewnosc Panie,
      ze wiesz to Ty?

      la la la la la la
      la la la la la
      la la la la
    • jutka1 Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 03.12.20, 23:10
      Marcinem Świetlickim postaram się wytłumaczyć ogółowi ostatnie 11+ miesięcy mojego życia. I że najchętniej pisywałam nudne wpisy na pierdulonie, i że nie było ze mną kontaktu w sumie. I że wiele rzeczy bolało, tak po prostu. Byłam nieprzysiadalna.

      Wulgaryzmy wiersza - odpowiedzialność poeta Marcin Świetlicki,

      no, proszę sobie wyobrazić...
      marzec albo kwiecień...
      hm... raczej marzec.
      wieczór...

      spotykam j.p.
      jest pijany jak świnia
      a ja jestem trzeźwy
      jak świnia

      idziemy na kawę
      on - między morzem wódki, a powrotem do domu
      ja - pomiędzy kłótnią z jedną kobietą,
      a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię
      siedzimy więc w knajpie
      choćbym się nawet bardzo skupił
      nie pamiętam w jakiej

      on między wódką a powrotem do domu,
      ja pomiędzy kłótnią...

      i nagle on, wskazując mi jakieś dwie
      siedzące przy sąsiednim stoliku
      proponuje byśmy się do tych dwóch przysiedli

      a ja mówię
      daj mi spokój
      ja nie mam ochoty
      ja to pierdolę
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      pomiędzy kłótnią z jedną kobietą,
      a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię
      ja nie mam ochoty
      ja to pierdolę
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym

      więc rezygnuje
      siedzimy w tej knajpie
      i rozmawiamy o czymś
      o literaturze
      być może nawet o kobietach

      on się trzyma nieźle,
      chociaż jest pijany jak świnia
      ja się nieźle trzymam,
      chociaż jak świnia trzeźwy jestem

      deszcz zaczyna padać
      i nagle on, wskazując znowu te dwie
      mówi
      zobacz, to się nieźle składa
      ich dwie, i nas dwóch
      dosiądźmy się do nich
      a ja mówię
      daj mi spokój
      nie mam ochoty
      jestem dziś w nastroju
      nieprzysiadalnym
      ja to pierdolę
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      pomiędzy kłótnią z jedną kobietą
      a rozmową z drugą
      ja nie mam ochoty
      ja to pierdolę
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym

      tak się czasami zdarza
      że jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      tak się zdarza zazwyczaj
      że jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      siedzę sam przy stoliku
      i nie mam ochoty
      dosiąść się do was
      choć na mnie kiwacie
      ja to pierdolę
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      ja proszę pana to pierdolę
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      spierdalaj gnoju!
      dziś jestem w nastroju
      nieprzysiadalnym
      • stokrotna NASRÓJ ..... 03.12.20, 23:54
        jutka1 napisała:

        > Marcinem Świetlickim postaram się wytłumaczyć ogółowi ostatnie 11+ miesięcy moj
        > ego życia. I że najchętniej pisywałam nudne wpisy na pierdulonie, i że nie było
        > ze mną kontaktu w sumie. I że wiele rzeczy bolało, tak po prostu. Byłam nieprz
        > ysiadalna.

        ... to był po prostu Jutyldo. Uwielbiam Świetlickiego :), zaś w temacie włosy, błagam, proszę nie naciskać tego guzika... Ze stresu i w ogóle ze względu na wzgląd, w kilka dni zniknęły mi z głowy włosy. Nie wypadły, bo nigdzie ich nie było, ani na poduszce, ani na szczotce, ani w odpływie odwaniennym...

        Dlategoż mnie tak zafrapowała kwestia Xurkowej koleżanki co jej włosy urosły do pasa, bo zaczęłam tak sobie myślo/marzyć, czy może mnie tak nagle, w kilka miesięcy by mogły. Przepraszam, jeśli to jakośnie
        zręcznie ujęłam.

        Dlaczego Min? Dlategoż, że z Min(nie) zaczęłyśmy o poezji pisać. Ale każdy się może wpisać, jeśli jest uprzejmy, albo ma coś do dodania w temacie.
    • stokrotna Up :) Zapraszam do komentowania i wpisywania się.. 04.12.20, 11:24
      ... na tym pozytywnym wątku, skoro wszyscy są tacy znużeni i znudzeni wałkowaniem negatywu ;)

      Jakieś pozytywne wglądy, uwagi, fragmenty muzycznych tekstów, ulubionych wierszy?

      Serdecznie zapraszam, i czekam...

      Wasza do usług - stokrotna napisała:

      > Wyławiam z zatopionych produkcją trollerską wątków fajne elementy. Wychwyciłam
      > fajny fragment Min o pomyśleniu w co się ubrać, a w głowie rąbiący topór. Dobre
      • xurek Re: Up :) Zapraszam do komentowania i wpisywania 04.12.20, 11:32
        prosze sie nie smiac, ale moj ulubiony poeta go Jan Brzechwa a ulubiona poezja do Pchla Szachrajka.

        Pchla bardzo mnie fascynowala i bylam dla niej rownoczesnie pelna nagany i podziwu. Stanowila super - przeciwwage do bilyjnego Pönbözka serwowanego przez Babcie :) :) :).

        zycie, ktore wiodla Szachrajka, jest wspaniale, ja wciaz daze to tego celu :):

        Chce­cie baj­ki? Oto baj­ka:
        Była so­bie Pchła Szachrajka.
        Nie­sły­cha­na rzecz po pro­stu,
        By ktoś tak mar­ne­go wzro­stu
        I nędz­ne­go pchle­go rodu
        Mógł wy­czy­niać bez po­wo­du
        Ta­kie pso­ty i gał­gań­stwa,
        Jak pchła owa, pro­szę pań­stwa.

        Mia­ła do­mek na przed­mie­ściu
        Po oj­czy­mie czy po te­ściu,
        Dom zło­żo­ny z trzech pię­te­rek
        I po­ko­jów cały sze­reg.
        Więc sa­lo­nik i sy­pial­nię,
        I ja­dal­nię, na­tu­ral­nie,
        Ga­bi­ne­cik i ko­ry­tarz,
        O co­kol­wiek się za­py­tasz,
        Wszyst­ko mia­ła, aż jej go­ści
        Za­le­wa­ła żółć z za­zdro­ści.

        Mia­ła brycz­kę, dwa ku­cy­ki,
        Doj­ną kro­wę z Ame­ry­ki,
        Psa ku­dła­cza, owcę, kurę
        Oraz koty sza­ro­bu­re,
        Dwa uczo­ne ka­ra­lu­chy
        W kuch­ni pa­sły so­bie brzu­chy,
        Ko­nik po­lny Pchle Sza­chraj­ce
        Co dzień grał na ba­ła­łaj­ce,
        Jed­nym sło­wem mia­ła ży­cie
        Uło­żo­ne zna­ko­mi­cie.
          • minniemouse Re: Up :) Zapraszam do komentowania i wpisywania 06.12.20, 02:15
            ou-maj-gudnes - obydwu poetów uwielbiała moja córka, której wierszyki tychże czytywałam godzinami. jej ulubiony Brzechwy wszakże to Kaczka Dziwaczka, dr Seuss to oczywiście Green Eggs and Ham and How The Grinch Stole the Christmas (movie ov-kors), One Fish two Fish,
            poza tym uwielbiała tez Tuwima Lokomotywę, Spóźnionego Słowika, i Shela Silversteina (znacie?)

            a jeden jedyny wierszyk dla dzieci po ang. jaki znałam na pamięć i wciąż pamiętam pierwsza zwrotkę to ten którego musiała nauczyć sie w podstawówce na "homework"

            Monster Stew by Judith Kinter

            If you are getting tired
            Of plain old witches' brew,
            Next time you have a party
            Try gourmet monster stew.

            Put on an old black apron
            Borrowed from a witch,
            Then scoop in murky water
            From a brackish ditch.

            Pond slime is the next thing,
            A bucketful or two,
            But if you don't have pond slime,
            Some moldy soup will do.

            Now measure in an owl-hoot,
            Two grumbles and a groan.
            To make it really tasty,
            Add an eerie moan.

            Now if your guests are monsters,
            You cackle while they eat.
            They'll say your stew is gruesome,
            A most delightful treat!

            ************************************

            do nauki byłyśmy super team,
            córka zgarnęła najlepsza ocenę 🥰💖
            a ja to nadal radośnie seplenię
            co roku na Halloween! 😄

            Minnie
            • stokrotna Wierszyki dla dzieci i nie tylko... 08.12.20, 14:38
              minniemouse napisała:

              > ou-maj-gudnes - obydwu poetów uwielbiała moja córka, której wierszyki tychże cz
              > ytywałam godzinami. jej ulubiony Brzechwy wszakże to Kaczka Dziwaczka, dr Seus
              > s to oczywiście Green Eggs and Ham and How The Grinch Stole the Christmas (movi
              > e ov-kors), One Fish two Fish,
              > poza tym uwielbiała tez Tuwima Lokomotywę, Spóźnionego Słowika, i Shela Silver
              > steina (znacie?)


              Hej, super :) NIe znam anglojęzycznych wierszyków, a Dr. Seuss - to przy okazji tego filmu z Festiwalu Burning Man w Black Rock w Nevadzie - poznałam :)

              Min, czy doczytałam dobrze, ale co była malutka i pewnie jest duża - masz?
              Bo "wyobrazował" mi się taki "wyplut" - gdzie Mama usiłuje wyjaśnić nastolatce, jak powinien wyglądać "rytuał godowy", bo dziewczyna zaczyna się umawiać na randki. Czyli całe te gierki i nonsensy, które się odbywały, onegdaj. I dziewczynka, zakochana w Mamie z wzajemnością - nagle jej odpowiada ALEŻ TY PIEPRZYSZ MAMO. W takich literach ceramicznych a la Bolesławiec to zobaczyłam, zawisło w powietrzu :) Potrzebuję aby ktoś mi skonsultował, kto ma, miał córeczkę, bo ja nie mam.
              W zamian, gdybyś chciała, to mogę pomóc z procesem Dr. Międlara, czyli jak swoje wierszo-słowne produkcje doprowadzić do stanu optymalnego :)

              Jak chcesz, oczywiście. Na priv gazetowy się możemy spiknąć :)
        • minniemouse Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 14.12.20, 03:12
          Z okazji ze dzisiaj w naszym dzienniku rozpaczali nad luesem w Albercie, przypomniał mi się ten oto zacny wierszyk Tadeusza Boya -Żeleńskiego (mistrz pióra zawsze aktualny i w punkt!) :

          Dziadzio
          Raz maleńka Fryderyka
          Miała dziadzię tabetyka.
          A że stąpał dość niezdarnie,
          Dziecię pusty śmiech ogarnie.
          «Przestań — rzecze jej na to staruszek łagodnie —
          I ja biegałem niegdyś żwawo i swobodnie,
          A że mi dziś chodzenie idzie jak po grudzie,
          To dlatego, żem w pracy żył ciężkiej i trudzie.»
          Dobre dziecię, zawstydzone,
          Poszło płakać aż na stronę;
          Odtąd zawsze w czci głębokiej
          Podpierało starca kroki.
          Pamiętajcie, drogie dziatki,
          Nie żartować z ojca, matki,
          Bo paraliż postępowy
          Najzacniejsze trafia głowy.


          oczywiście, jako nastolatka naumiałam się tego na pamięć w trymiga i recytowałam ku uciesze pospołu przy każdej wesołej okazji, a co
          a także o innej dziewczynce

          Ernestynka

          Powieść obyczajowa z kajetu tejże pensjonarki

          Druga znów była dziewczynka,
          A zwała się Ernestynka.
          Jeden miała smutek wielki,
          Bo ojciec robił serdelki.
          A przeciwnie za to ona
          Była bardzo wykształcona.
          Wciąż czytała co się zmieści
          Śliczne francuskie powieści.
          Mówili o niej bógwico,
          Że jest tylko pół-dziewicą.
          Nie każda jest taka święta,
          Żeby zaraz mieć bliźnięta.
          Raz ją ojciec przez to złapał,
          Bo jej narzeczony chrapał.
          Straszny krzyk się zrobił w domu,
          Że tak czynią po kryjomu.
          Każdy wrzeszczał o czym innym,
          Jak zwykle w domu rodzinnym.
          Ojciec najgorsze wyrazy
          Powtarzał po kilka razy.
          Ona płakała cichutko,
          Bo ją przy tym kopnął w udko.
          A potem jeszcze jej ostro
          Zakazał bawić się z siostrą,
          Że się taka sama świnka
          Zrobi, jak ta Ernestynka.
          Z książkami tyż była heca,
          Wszystkie powrzucał do pieca,
          Choć sam nie wiedział, dlaczego,
          Co ma jedno do drugiego.
          W końcu ustały te krzyki,
          Poszedł rano do fabryki.
          Na co człowiek się naraża,
          Kiedy ojca ma masarza.


          Boy-Żeleński, wiecznie żywy!

          Minnie
          • kan_z_oz Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 14.12.20, 06:48
            Uwielbiam Brzechwe. Na straganie.

            Na straganie w dzień targowy
            Takie słyszy się rozmowy:

            „Może pan się o mnie oprze,
            Pan tak więdnie, panie koprze”.

            „Cóż się dziwić, mój szczypiorku,
            Leżę tutaj już od wtorku!”

            Rzecze na to kalarepka:
            „Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!”


            Groch po brzuszku rzepę klepie:
            „Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?”

            „Dzięki, dzięki, panie grochu,
            Jakoś żyje się po trochu.
            Lecz pietruszka - z tą jest gorzej:
            Blada, chuda, spać nie może”.

            „A to feler” -
            Westchnął seler.

            Burak stroni od cebuli,
            A cebula doń się czuli:

            „Mój buraku, mój czerwony,
            Czybyś nie chciał takiej żony?”

            Burak tylko nos zatyka:
            „Niech no pani prędzej zmyka,
            Ja chcę żonę mieć buraczą,
            Bo przy pani wszyscy płaczą”.

            „A to feler” -
            Westchnął seler.

            Naraz słychać głos fasoli:
            „Gdzie się pani tu gramoli?!”

            „Nie bądź dla mnie taka wielka” -
            Odpowiada jej brukselka.

            „Widzieliście, jaka krewka!” -
            Zaperzyła się marchewka.

            „Niech rozsądzi nas kapusta!”
            „Co, kapusta?! Głowa pusta?!”

            A kapusta rzecze smutnie:
            „Moi drodzy, po co kłótnie,
            Po co wasze swary głupie,
            Wnet i tak zginiemy w zupie!”

            „A to feler” -
            Westchnął seler.
                • minniemouse Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 20.12.20, 00:10
                  A Marie Pawlikowska Jasnorzewska pamiętają!!

                  byłam w niej zakochana jako nastolatka, i oczywiście lol każdej nowej 'nieszczęśliwej miłości' poświęcałam ten wierszyk:

                  Nie widziałam Cię już od miesiąca.
                  I nic. Jestem może bledsza,
                  trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca.
                  Lecz widać można żyć bez powietrza.


                  albo ten, dramatyczniej

                  Wiadomość biegła szybko ze sztyletem po drucie,
                  jak tancerka z parasolem po linie,
                  i zdyszana dobiegła w oznaczonej godzinie,
                  by mnie zabić w oznaczonej minucie.


                  - ten drugi, dzisiaj rozumiem ze była to jednak profanacja, używać tego wiersza do wyrażania uczuć zaledwie zranionego kurczęcia, no ale.. głupie, narcystyczne kurczęta, cóż. kto nim nie był... chyba można wybaczyć.
                  • minniemouse Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 20.12.20, 00:52
                    Agnieszka Osiecka

                    Umrzeć z Miłości
                    Cho­ciaż raz
                    war­to umrzeć z mi­ło­ści.
                    Cho­ciaż raz.
                    A to choć­by po to,
                    żeby się póź­niej chwa­lić zna­jo­mym,
                    że to bywa.
                    Że to jest.
                    ...Umrzeć.
                    Le­żeć w cmen­ta­rzu czy­jejś szu­fla­dy
                    obok in­nych nie­boszcz­ków li­stów
                    i nie­bosz­czek pa­mią­tek
                    i cier­pieć...
                    Cier­pieć tak bo­sko
                    i z ta­kim pa­to­sem,
                    jak­by się było To­scą
                    lub Wi­to­sem.
                    ...I nie mieć już żad­nych spraw
                    i do ni­ko­go zło­ści.
                    I tyl­ko bła­gać Boga, by choć raz,
                    choć jesz­cze je­den raz
                    umrzeć z mi­ło­ści.
                    • minniemouse Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 20.12.20, 00:57
                      Wisława Szymborska

                      Miłość Szczęśliwa

                      Mi­łość szczę­śli­wa. Czy to jest nor­mal­ne,
                      czy to po­waż­ne, czy to po­ży­tecz­ne -
                      co świat ma z dwoj­ga lu­dzi,
                      któ­rzy nie wi­dzą świa­ta?

                      Wy­wyż­sze­ni ku so­bie bez żad­nej za­słu­gi,
                      pierw­si lep­si z mi­lio­na, ale prze­ko­na­ni,
                      że tak stać się mu­sia­ło - w na­gro­dę za co?
                      za nic;
                      świa­tło pada zni­kąd -
                      dla­cze­go wła­śnie na tych, a nie na in­nych?
                      Czy to ob­ra­ża spra­wie­dli­wość? Tak.
                      Czy to na­ru­sza tro­skli­wie pię­trzo­ne za­sa­dy,
                      strą­cą ze szczy­tu mo­rał? Na­ru­sza i strą­ca.

                      Spójrz­cie na tych szczę­śli­wych:
                      gdy­by się cho­ciaż ma­sko­wa­li tro­chę,
                      uda­wa­li zgnę­bie­nie krze­piąc tym przy­ja­ciół!
                      Słu­chaj­cie, jak się śmie­ją - ob­raź­li­wie.
                      Ja­kim ję­zy­kiem mó­wią - zro­zu­mia­łym na po­zór.
                      A te ich ce­re­mo­nie, ce­re­gie­le,
                      wy­myśl­ne obo­wiąz­ki wzglę­dem sie­bie -
                      wy­glą­da to na zmo­wę za ple­ca­mi ludz­ko­ści!

                      Trud­no na­wet prze­wi­dzieć, do cze­go by do­szło,
                      gdy­by ich przy­kład dał się na­śla­do­wać.
                      Na co li­czyć by mo­gły re­li­gie, po­ezje,
                      o czym by pa­mię­ta­no, cze­go za­nie­cha­no.
                      kto by chciał zo­stać w krę­gu.

                      Mi­łość szczę­śli­wa. Czy to jest ko­niecz­ne?
                      Takt i roz­są­dek każą mil­czeć o niej
                      jako skan­da­lu z wy­so­kich sfer Życia.
                      Wspa­nia­le dziat­ki ro­dzą się bez jej po­mo­cy.
                      Prze­nig­dy nie zdo­la­ła­by za­lud­nić zie­mi,
                      zda­rza się prze­cież rzad­ko.

                      Niech lu­dzie nie zna­ją­cy mi­ło­ści szczę­śli­wej
                      twier­dzą, że ni­g­dzie nie ma mi­ło­ści szczę­śli­wej.

                      Z tą wia­rą lżej im bę­dzie i żyć, i umie­rać.
                      • minniemouse Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 20.12.20, 01:15
                        ... i jeszcze ten, tez moj ukochany z nastolectwa

                        *** Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową
                        (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)


                        Mów do mnie jesz­cze... Za taka roz­mo­wą
                        tę­sk­ni­łem lata... Każ­de two­je sło­wo
                        słod­kie w mem ser­cu wy­wo­łu­je dresz­cze -
                        mów do mnie jesz­cze...

                        Mów do mnie jesz­cze... Lu­dzie nas nie sły­szą,
                        sło­wa twe dziw­nie poją i ko­ły­szą,
                        jak kwia­tem, każ­dem sło­wem twem się piesz­czę -
                        mów do mnie jesz­cze...
                        • minniemouse Re: Wątek poetycki/Min i ktokolwiek kogo to obcho 20.12.20, 01:24
                          Patriota
                          (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)

                          W zdro­wym cie­le zdro­wa du­sza!
                          Hoc! Hoc! Hop­sa! tyl­ko śmia­ło!
                          Jesz­cze Pol­ska nie zgi­nę­ła!
                          Co się sta­ło, to się sta­ło!
                          Jak Bóg da, to od­bie­rze­wa!
                          Hu­laj du­sza bez kon­tu­sza!
                          Kto nie z nami, to ho­ło­ta!
                          Huha! Vi­vat »pa­trio­ta«!

                          Ro­zum, wie­dza, ta­lent, pra­ca
                          U nas, brat­ku, nie po­pła­ca!
                          Po­stęp i cy­wi­li­za­cja
                          W kąt gdzie wcho­dzi do gry na­cja!
                          I »gu­anem« wnet do­sta­nie
                          Kto nie z nami, mo­cium pa­nie.
                          Bo jest jed­na tyl­ko cno­ta,
                          Byś był, wa­sze, »pa­trio­ta«!
                          Mo­żesz kpem być i cym­ba­łem,
                          Mo­żesz du­reń być siar­czy­sty:
                          By­leś z mocą i za­pa­łem
                          Kraj mi­ło­wał ma­cie­rzy­sty!
                          Co się sta­ło, od­stać może!
                          Jed­no, dru­gie, trze­cie mo­rze...

                          Huha! Hop­sa! Każ­dą nową
                          Myśl wi­ta­my krzy­żem pań­skim —
                          Precz z ge­niu­szem Eu­ro­py
                          Far­ma­zoń­skim i sza­tań­skim!
                          My o jed­no tyl­ko szle­my
                          Mo­dły k’ nie­bu z na­szej cha­ty:
                          By nam buty mo­gły śmier­dzieć,
                          Jak śmier­dzia­ły przed stu laty...

                          Gdzieś tam ja­kiś Fran­cuz wściekł się —
                          Bęc! Już ster­czy na in­dek­sie!
                          Oj­ciec świę­ty sie­dzi w Rzy­mie,
                          Na ple­ba­nii ksiądz Wa­len­ty —
                          Wara, chłyst­ku, mi tu wno­sić
                          Swo­je »ludz­kie do­ku­men­ty«!
                          Lon­dyn, Ber­lin i War­sza­wa
                          Niech ci krzy­czy: sła­wa! sła­wa!
                          Cho­ciaż wiem, jak ci za­le­ży,
                          Abyś u mnie był przy­ję­ty,
                          Ja ci domu nie otwo­rzę,
                          Nie dla ta­kiej on ho­ło­ty!
                          U mnie w du­szy cno­ta leży —
                          Vi­vat skrom­ność »pa­trio­ty«!

                          Hoc ha! Hop­sa! Byle zdro­wo,
                          Zdro­wa du­sza — zdro­we cia­ło!
                          Nie­chaj śmier­dzi, jak śmier­dzia­ło,
                          Byle tyl­ko na­ro­do­wo!
                          Wolę pol­skie ..... w polu,
                          Niż fioł­ki w Ne­apo­lu!
                          Swoj­sko, pol­sko, po na­sze­mu,
                          Hoc! Hoc! Hop­sa! Tak, jak wte­dy
                          Gdy nas na­przód tłu­kły Szwe­dy,
                          Po­tem Niem­cy i Mo­ska­le —
                          Hoc! Hoc! Hop­sa! Do­sko­na­le!
                          Po swo­je­mu! Po sta­re­mu!
                          Le­piej do­stać w łeb w kon­tu­szu,
                          Niż we fra­ku na­trzeć uszu!
                          Nie­chaj żyje sta­ra cno­ta!
                          Daj nam da­lej ki­snąć Boże!
                          Jed­no, dru­gie, trze­cie mo­rze —
                          Vi­vat »pra­wy pa­trio­ta«!...

                          * Tak­że jako Pa­try­ota


                          (moja uwaga - genialny wiersz...)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka