Dodaj do ulubionych

etniczny "falsz" w kinematografii i nie tylko

29.07.21, 14:45
Jako ze Maria nie zalozyla nowego watku a temat ciekawy, to ja to robie.


Zaczne od zacytowania pytania Marii min. do mnie:
“Czy gdyby bialy aktor zagral Nelsona Mandele czy M.L.Kinga, czy Muhammada Ali to nie byloby to falszowanie historii?”

Pytanie powstalo w nawiazaniu do zagrania Anny Boleyn przez czarnoskora aktorke. Przypominam sobie medialny szum towarzyszacy meldunkowi stacji telewizyjnej anonsujacej te wiesci przed wypuszczeniem serii w eter. I jestem pewna, ze Maria sobie rowniez przypomina i ze przy swoim oczytaniu i inteligencji z pewnoscia ani przez chwile nie wierzyla w to, ze celem owej inscenizacji bylo “sfalszowanie hostorii” tudziez wmowieniu komukolwiek, ze prawdziwa Anna Boleyn byla osoba ciemnej karnacji.

Teraz zas zarowno Maria jak I Sky (tu nie mam opinii, czy naprawde wierzy w to co napisal czy tylko udaje bo mu tak pasuje) uzywaja tego faktu jako “dowodu na rasizm i falszowanie historii” tym samym z premetdytacja historie falszujac, co w sume jest fenomenem rownie starym i powszechnym jak historia sama.

Z tego co sobie przypominam i na szybko odswiezylam to celem owego kuriozum bylo “pokazanie Anny B. z feministycznej perspektywy” oraz “oderwanie percepcji osoby od koloru skory” I inne takie. Co ja o tym sadze? Nic. Ani mnie to zebi, ani parzy, jak cala masa innych periodycznych wytryskow przedziwnych “me too” albo “mee even better or more” zachowan. Zarowno afekciarstwo jak i wiele odlamow i przeslanek nowoczesnej sztuki sa mi calkowicie obce i obojetne.

I tak rowniez byloby mi obojetne, gdyby czlowiek bialy zagral Kinga, Aliego czy Mandele, uznalabym to za fanaberie godna co najwyzej pokrecenia glowa.

No ale jak widac sa ludzie, ktorzy biora takie fenomeny za powazny problem i realne istniejace niebezpieczenstwo dla slusznosci i prawdziwosci historycznych przekazow. Dla tych osob, w celu zarowno ich uspokojenia jak i rozszerzenia horyzontow zebralam kilka przemyslen oraz informacji z netu:

Najstarszym chyba znanym przykladem takowej “mimikry” jest blekitnooki, jasnowlosy Jezus o alabastrowej karnacji krolujacy w wielu Europejskich kosciolach (przyklad na zdjeciu). Tymczasem wiadomo od zarania dziejow, ze Jezus tak wygladac nie mogl: byl czarnowlosy, ciemnooki i smagly, nie wiemy jedynie do jakiego stopnia. I teraz pytanie: jak czuje sie np. Maria widzac tego plowowlosego Jezusa? Przeszkadza jej ten historyczny tysiacletni falsz? Mnie osobiscie nie, w postrzeganiu osoby Jezusa i tego co nauczal jego obrazowanie nie gra dla mnie roli. Wiem, ze Jezus byl Aramejczykiem I ze Aramejczycy tak nie wygladaja.

W kinemtorgrafii zas “etniczny falsz” jest tak stary jak sama kinematografia. Przez cale dziesieciolecia biali aktorzy grali Afrkanczykow, amerykanskich Indian, Chinczykow, Japonczykow i wszstkich innych. Powody byly po czesci rasistowskie (bo stworzona przez Bialych kinematografia nie bardzo mogla sie pogodzic z braniem w niej udzialu przez “podludzi gorzszych ras”) a po czesci czysto praktyczne, spowodowane brakiem aktorow odpowiedniej masci i ksztaltu.

I znow pytanie to tych “zatroskanych”: Przeszkadza Wam Pierre Brice w roli Winnetou ? Bo mnie bylo wsio ryba, pochlanialam filmy z entuzjazmem majac calkowita jasnosc obrazu, ze Apacze nie pochodza z Francji.
I nastepne: czy ogarnal Zatroskanych niepokoj o losy historii widzac aktora Lawrence Olivier w roli Othella? Bo mnie tylko sie film nie podobal i doskonale zdawalam sobie sprawe z tego, ze aktor «udaje» kogos, kogo mam sobie wyobrazic.

Gdybym miala wiecej czasu to przytoczylabym jeszcze tych wszystkich Samurajow czy innych Kung-Fu- Fighter z domalowanymi skosnymi oczami i pofarbowanymi wlosami, ale mysle, ze wytarczajaco klarownie odpowiedzialam na pytanie Marii.

Reasumujac: jestem doglebnie przekonana, ze ludzkosc i nasza planeta maja znacznie wieksze zmartwienia i problemy do przedyskutowania / rozwiazania niz kuriosalny wymysl obsady Anny Boleyn czy infantylny obraz Jezusa albo nawet kolorowa tecza na jakims stadionie tudziez jej brak.

Podniecanie sie takimi tematami jest dla mnie calkowicie niezrozumiale, tudziez w skrocie: mi to loto. Tak samo zreszta jak Polacy produkujacy sie dyletancko w jezyku Slaskim, aczkolwiek musze uczciwie przyznac, ze w tym wypadku nieraz zdarzy mi sie przewrocic oczami i westchnac.

Zdjecia: obraz Jezusa, zdjecie Pierre Brice, zdjecie Apacza, zdjecie Lawrenca Olivier, zdjecie Maura.
Obserwuj wątek
    • ertes Re: etniczny "falsz" w kinematografii i nie tylko 29.07.21, 15:30
      Xurek temat ciekawy ale po co kpiesz Marie w kostki?

      Temat ciekawy ale Twoje przyklady, wedlug mnie, bez sensu. Znaczy sie prawdziwe ale takie cus outdated.
      Przeciez to wlasnie sa przyklady rasizmu. Gdzie kto by obejrzal film z prawdziwym indianinem 50 lat temu?
      Walka z rasizmem wiec to wlasnie zwalczanie tego typu produkcji.
      Co nie jest walka z rasizmem a wrecz odwrotnie to robienie tego samego tylko w negatywie czyli odwrocony rasizm. I absolutnie nic ten film nie wnosi w sprawie rasizmu gdyz rasizmu nie zwalcza sie rasizmem. To nigdy nie zadziala.
        • xurek Re: etniczny "falsz" w kinematografii i n 29.07.21, 15:49
          to jest inny, bardzo ciekawy temat, ale obawiam sie, ze dyskusja w ciagu sekund przerodzilaby sie w jatke.

          temat: jak ustosunkowac sie do religii i kosciola. jestem przekonana, ze istnieja masy ludzi, ktorym wiara katolicka wiele dala i bardzo ulatwila zycie. i ze sa rowniez masy, ktorym utrudnila badz wrecz zniszczyla zycie.

          nie mam pojecia ani zdania, jak nalezaloby sie do niej ustosunkowac jako "calosci" (nie mowie tutaj o ewidentnym lamaniu prawa, tylko ogolnie), jakie dac jej miesce w strukturze spolecznej i wlasnym zyciu.
      • xurek Re: etniczny "falsz" w kinematografii i n 29.07.21, 15:44
        Jak juz napisalam: nie uwazam, ze powody produkowania "bialych Indian" byly wylacznie rasistowskie. I nie uwazam, ze jest to wspolczesnie temat godny uwagi i naciagania motywacji. z tego co widze to nie ma juz w kinematografii rasizmu, powody takiej obsady Anny B. byly zupelnie inne, jak napisalam moim zdaniem rownie bezsensowne co nie godne takiej uwagi.

        I naprawde przeszkadza ci ten blond - Jezus? A moze jakis lokalny Artysta chcial stworzyc Jezusa na "obraz i podobienstwo swoje", by sobie umaterialnic teze, ze Bog jego "na podobienstwo swoje" stworzyl i nie bylo w tym zadnego rasizmu?

        Walka o udzial wszstkich typow ludzkiw w kinematografii byla sluszna wtedy, kiedy sie toczyla i warto o niej wiedziec i pamietac, dzisiaj to jest passe a "epizod z Anna B" moim zdaniem nie da sie pod to podciagnac, bo za cala pewnoscia nie jest "jaskolka" obsadzania bialych postaci przez czarnych aktorow. poza tym moim skromnym zdaniem najlepszym sposobem na zwalczanie tego typu produkcji jest ich calkowite ignorowanie. tak jak kazdego innego medialno-socjalnego dziwolaga.

        Moje przyklady sa "outdated" w obliczu dyskusji o his-to-rii ????? cala historia to w gruncie rzeczy to, co jest dzisiaj outdated :) :) :) :).

        I ja nie kopie Marii po kostkach, tylko odpowiadam na pytanie zadane mine osobiscie uzywajac imienia mego :)
    • ertes Re: etniczny "falsz" w kinematografii i nie tylko 29.07.21, 21:48
      > Tak samo zreszta jak Polacy produkujacy sie dyletancko w jezyku Slaskim, aczkolwiek musze uczciwie przyznac, > ze w tym wypadku nieraz zdarzy mi sie przewrocic oczami i westchnac.

      Kiedys sie wkurzylem na zone i powiedzialem jej: "wez ty anka sie odpierdol".
      Gdzies za pol godziny przyszla wystrojona jak na bal!
      • ania_2000 Re: etniczny "falsz" w kinematografii i n 30.07.21, 00:05
        Jakis czas temu na Neflixie byl romantyczny amerykasnki serial oparty na romansidle - "Bridgerton". Rzecz akcji dziala sie w latach 18 wieku w Anglii. Piekne kostiumy, piekne wnetrza - i Angielska Krolowa - Czarna :) Glowny bohater - Duke of Hastings - przepiekny Regé-Jean Page - na pewno nie bialy. Obsada innych rol rowniez nie czysto biala. Po intial shock jezeli chodzi o serial semi historyczny - w sensie trzymajacy sie okreslonego kraju, okreslonych czasow - totalnie przestalam na to zwracac uwage.
        Mysle, ze mamy w mozgu tak mocno zakodowane pewne obrazy/kulture/ na ktorej zostalismy wychowani i wyroslismy, ze takie podejcie do koloru skory moze wpierw nas dziwic. Mamy pewne wyobrazenia o danej postaci - szczegolnie historycznej, ze skoro urodzila sie np. w Anglii, to musi byc rasy bialej. I tak ja widzimy w naszych mylach.
        Inna sprawa jest obecne podejcie tzw Cancel Culture - ktorej wahadlo odchylilo sie w druga strone. Wszystko co bylo jest be i obecnie nalezy to zmienic. Wiele ludzi z tak kategorycznym podejsciem sie nie zgadza, bo troche to zakrawa na Chinska Rewolucje gdzie mozliwe bylo tylko wychwalanie Mao i jego zlotych mysli. Lub Talibow, co to niszcza starozytne dziela sztuki.
        Do tego pewna wybiorczosc mediow, kto powinien byc za "zle zachowanie" caneled a kto nie w zleznosci od jego politycznych pogladaow nie pomaga ( np. Justin Trudeau przebrany za black face jest ok)
        Czarna Anna Boleyn totalnie mi nie przeszkadza, ale tak samo jak fakt, ze kiedys aktorzy sie malowali na czarno. W starozytnej Grecji role damskie w teatrze byly grane przez mezczyzn i nikomu to wtedy nie przeszkadzalo.
        Kazdy czas ma swoje zwyczaje. Oby tylko nie skasowal przy tym historii.

        A propos bialego Jezusa, to zdaje sie w Czestochowie jest obraz Czarnej Madonny. Jeszcze nikt tego nie oprotestowal? :)
        • maria421 Re: etniczny "falsz" w kinematografii i n 30.07.21, 09:27
          Xurek, dzieki za odpowiedz na moje pytanie.

          W starozytnej Grecji w teatrach grali tylko mezczyzni, rowniez role kobiece. Kobietom sztuka aktorska byla zabroniona

          W czasach szekspirowskich i przez nastepne dlugie wieki, w role Otella wcielal sie pomazany ciemna pasta bialy czlowiek, a to dlatego, ze nie bylo czarnoskorych aktorow. Byla to maskarada na potrzeby fikcji, bo Otello to figura fikcyjna.

          Anne Boleyn nie jest figura fikcyjna, jest figura historyczna w filmie osadzonym w konkretnej epoce historycznej. Producenta, ktory zabiera sie za robienie filmu o postaci historycznej obowiazuje dbalosc o szczegoly - o scenerie, kostiumy, charakteryzacje aktorow. Obsadzenie roli bialej Angielki z XVI wieku czarnoskora aktorka jest falszowaniem historii. Dla producenta wazniejsza byla jednak prowokacja, zwrocenie uwagi na siebie i na film. Rozglos.

          To mi przeszkadza tak samo, jakby mi przeszkadzalo obsadzenie Stalone w roli Muhammeda Ali.
          Na szczecie taki pomysl nikomu do glowy nie przyszedl.

          Co do wizerunkow Jezusa- absolutnie mi nie przeszkadza Jezus blondyn, Jezus skosnooki czy czarnoskory, bo takie wizerunki odzwierciedlaja identyfikowanie sie chrzescijan roznych ras z Jezusem.

          Ania swietnie porownala Cancel Culture do Chinskiej Rewolucji i tych , ktorzy burza pomniki Kolumba czy krolowej Wiktorii do Talibow burzacych figury Buddy.
          W tym chodzi o wychowanie nowego czlowieka, czyli o cos, co sie jeszcze nikomu nie udalo. Przynajmniej nie w ciagu paru lat.







    • luiza-w-ogrodzie Re: etniczny "falsz" w kinematografii i nie tylko 30.07.21, 10:54
      Moge zrozumiec ze aktorskie konwencje w przeszlosci przemyslu filmowego, gdzie z racji braku (lub zakazu zatrudniania) etnicznych aktorow przebierano bialych. Mialo to czesto uwarunkowania polityczne i rasistowskie (tu przypomina mi sie okropny Mr Yonioshi ze "Sniadania u Tiffany'ego"). Ale taki Olbrychski ufarbowany na czarno i z domalowanymi skosnymi brwiami byl calkiem, calkiem jako Azja Ryby w Sinej Farbie Klute Tuhajbejowicz.

      Inny temat to bajki dla doroslych jak Bridgerton, chociaz mi przeszkadzaly rozliczne ciemne twarze na brytyjskim dworze krolewskim. Jest cala kategoria filmow, ktore moja Mama nazywa "romans na tle osnuty" u nas noszacych dzwieczna nazwe "rozdzieraczy gorsetow" ("bodice ripper"). Bardziej wczuwam sie w te, ktorych sceneria i aktorzy sa bardziej realni, kolorowa, nierealna konfekcja mnie troche nudzi.

      No a jesli mowimy o filmach "opartych na prawdziwych wydarzeniach" to w tym kontekscie upieralabym sie zeby przynajmniej kolorem skory aktorzy nie odbiegali od rzeczywistych wzorcow. Razilby mnie np. Azjata grajacy Einsteina.

      Ale ja to ja, kazdy lubi co innego :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • maria421 Re: etniczny "falsz" w kinematografii i nie tylko 30.07.21, 12:35
      Zwroce jeszcze uwage, ze obsada rol postaci historycznych odbywala, i odbywa sie tak, aby aktor grajacy owa postac byl podobny do znanych nam obrazow czy zdjec postaci jaka ma zagrac.

      Fryderyk Chopin ma byc niewysoki i szczuply. Podobnie jak Mozart. Kulturysta Schwarzenegger nigdy nie moze byc filmowym Chopinem czy Mozartem.

      Z kolei Danny de Vito (1,5 m wysokosci), nie moze byc Henrykiem VIII.

      Nie jest mi wszystko jedno kto gra. W zle obsadzonej roli przeszkadzalaby mi niedbalosc , przeklamanie lub celowa prowokacja.



      • luiza-w-ogrodzie Re: etniczny "falsz" w kinematografii i n 30.07.21, 13:06
        maria421 napisała:

        > Zwroce jeszcze uwage, ze obsada rol postaci historycznych odbywala, i odbywa sie tak, aby aktor grajacy owa postac byl podobny do znanych nam obrazow czy zdjec postaci jaka ma zagrac.

        *** he he nawet jesli gabaryty i kolorystyka pasuja, aktorzy sa zazwyczaj przystojniejsi od oryginalow :)

        > Nie jest mi wszystko jedno kto gra. W zle obsadzonej roli przeszkadzalaby mi niedbalosc , przeklamanie lub celowa prowokacja.

        *** Tez tak mam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka