Dodaj do ulubionych

"American Girl In Italy 1951"

05.05.05, 20:45
W drodze przez Keys, gdzies za Key Largo, zatrzymalismy sie we wloskiej
restauracji. Na scianach rozne kiczowate malowidla o tematyce wloskiej,
jakies fotki, i duzych rozmiarow znane zdjecie Ruth Orkin pt. "American Girl
In Italy 1951".
Przedstawia ono mloda kobiete idaca ulica wsrod mezczyzn w roznym wieku-
faceci stoja pod murem, siedza przy kawiarnianym stoliku, dwoch siedzi na
skuterze. Wszyscy bez ogrodek ogladaja kobiete, kilku usmiecha sie lubieznie.
Kobieta jest przez nich otoczona, idzie szybkim krokiem jakby chciala jak
najszybciej zniknac im z oczu, patrzy przed siebie tak, by nie napotkac ich
wzroku, udajac ze nie slyszy zaczepnych komentarzy i chichotow, jakie z
pewnoscia za nia podazaja. Tuz obok niej widac faceta pochylonego w jej
kierunku z ustami ulozonymi w ksztalcie zaczepnego cmokania, a tuz przed nia
inny facet stanal na jej drodze. Nie wiemy jak go uniknie, moze zejdzie z
chodnika na jezdnie. Moze zacznie biec.

Fotografie zawieszono niewinnie, jakby mrugajac okiem do gosci restauracji,
jakby zachwalano wloski temperament. A przeciez zdjecie jest agresywne,
zawiera grozbe i niebezpieczenstwo.
Czulem sie bardzo niewygodnie w jego obecnosci. Myslalem o tym, ze nikt
przeciez nie powiesilby w restauracji np. zdjecia czarnych dzieci z tej samej
epoki idacych do szkoly na amerykanskim poludniu wsrod szpaleru bialego tlumu.

Oczywistym bylo, ze zdjecie wisialo w restauracji od dlugiego czasu. Nikt
jednak widocznie nigdy nie zwrocil uwagi jej wlascicielom, ze zdjecie jest
"nie na miejscu". Ja takze tego nie zrobilem.
Oto ono:
images.art.com/images/products/large/10041000/10041178.jpg
Co myslicie?

Obserwuj wątek
    • basia553 Re: "American Girl In Italy 1951" 05.05.05, 21:02
      slyszalam dosyc o wloskim "temperamencie" aby sie o nia nie obawiac. Poza
      cmokaniem i lubieznymi spojrzeniami, nic jej nie grozi. Ale dla mnie byloby
      to "nieapetyczne". Nie lubialam nigdy mezczyzn, ktörzy mnie traktowali
      jako "obiekt". A niestety czesto mi sie to w mlodosci zdarzalo.
      Tak, zdjecie znakomite (lubie czarno-biale), ale mogace wzbudzic niepoköj.
    • ertes Re: "American Girl In Italy 1951" 05.05.05, 21:05
      > Czulem sie bardzo niewygodnie w jego obecnosci. Myslalem o tym, ze nikt
      > przeciez nie powiesilby w restauracji np. zdjecia czarnych dzieci z tej samej
      > epoki idacych do szkoly na amerykanskim poludniu wsrod szpaleru bialego tlumu.

      W dzisiejszych czasach odwroconego rasizmu mysle ze nie ma sie co dziwic ze nikt
      nie zwraca uwagi. Sami biali ludzie. Jedyny problem ze kobieta jest
      przedstawiona jako obiekt porzadania a to na pewno wywolaloby piane na ustach
      jakis kobiecych organizacji ktore tylko czekaja na tego typu okazje. Widac nikt
      tam nie trafil.
      Zdjecie jest bomba swoja droga.
      • swiatlo Straszne to wszystko 05.05.05, 23:33
        Zgadzam się z Ertesem. Jeszcze by brakowało aby po bibliotekach, kawiarniach i
        innych publicznych miejscach chodziły tzw. "trójki" strażników PP i rekwirowały
        objekty czy dzieła sztuki godzące w ich mniemaniu w coś tam. A za nimi będą
        podążały trójki z Christian Coalition rekwirujące jeszcze te resztki które
        przeżyły jakimś cudem poprzednią komisję.
        Następnym etapem będzie palenie książek i filmów.

        Świat jest pełen niesamowitej nietoleracji. Przykładem takiej nietolerancji
        jest w ogóle wzmianka o tym obrazku na tym forum. Z jednek strony mamy
        fundamentalistów PP w rodzaju CJ, z drugiej strony fundamentalistów religijnych.
        Jednym i drugim chodzi tylko o jedno: jest tylko jedna racja i wszystko inne
        powinno być niszczone. Tylko moje myślenie jest prawdziwe, natomiast wszelkie
        inne powinno być palone.
        Oto ciekawy przykład z drugiej strony:
        story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&cid=615&e=3&u=/nm/20050505/pl_nm/life_evolution_dc

        Ciekawe gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla mnie. Czy ci wszyscy nawiedzeni
        kaznodzieje, z którejkolwiek są strony, mogliby mnie zostawić w spokoju i
        pozwolić mi mówić i myśleć co mi się podoba?

        --
        Хотели, как лучше, а получилось как всегда
        • ertes Re: Straszne to wszystko 05.05.05, 23:43
          Czasami mysle ze jestesmy niedaleko od tych trojek.
          Jedna wariatka co uciekla przed slubem sklamala ze porwal ja "hispanic man and
          caucasian woman". I co sie do k nedzy dzieje? jakies hispanics group podnosza
          raban ze ona powinna ich przeprosic!!!
          Nasz gubernator mowi "Zamknac granice" i co ???? hispanics podnosza raban ze jak
          to? Jak on moze byc takim rasista i zamknac granice dla 2 mln nielegalnych
          rocznie! I co k sie dzieje? Governator musi sie tlumaczyc.
          Normalnie niech ich szlag trafi.
          • swiatlo Re: Straszne to wszystko 05.05.05, 23:55
            Jak się patrzę na to, na ostatnie wybory i całą tą cholerną politykę, wydaje mi
            się że następuje jakaś straszna polaryzacja. Że nie ma już ludzi normalnych.
            Mamy straszliwie skrajną i fundamentalistyczną filozofię PP, a na przeciw
            dokładnie to samo z prawa. Albo Chomsky albo Bush. Albo organizacje
            feministyczne albo fundamentalistyczni baptyści. Jedni i drudzy chcą na modłę
            Rebespierra wielkiej czystki.
            Nie wiem czy nie szykuje się jakieś poważne starcie, jakaś poważna wojna
            polityczna pomiędzy tymi grupami. Nienawiść i pogarda jaką oni do siebie
            nawzajem czują rośnie w sposób wykładniczy i nie widać możliwości
            współistnienia.
            Jeżeli nastąpi takie starcie to oczywiście zwycięzca jest oczywisty: skrajna
            prawica religijna. Lewica już przegrywa i już staje się coraz bardziej
            zdesperowana.
            Wcale mnie ten scenariusz nie cieszy. Ja chcę mieć święty spokój, niech
            religijni psychopaci się modlą w kościołach, a geje kochają w swoich
            mieszkaniach, ale ja nie chcę widzieć ani jednego ani drugiego. Ja chcę aby oni
            wszyscy dali mi święty spokój!

            --
            Хотели, как лучше, а получилось как всегда
              • swiatlo Re: Straszne to wszystko 06.05.05, 00:49
                ertes napisał:

                > To cie chyba ucieszy...
                > www.foxnews.com/story/0,2933,155637,00.html

                Nie przesadzaj. Jak jest zdrowa sperma, to dlaczego zaglądać człowiekowi do
                łóżka?

                --
                Хотели, как лучше, а получилось как всегда
                • bird_man Re:Swiatlo - krotki kutasik z krotka pamiecia 06.05.05, 10:41
                  swiatlo napisał:

                  ,> Nie przesadzaj. Jak jest zdrowa sperma, to dlaczego zaglądać człowiekowi do
                  > łóżka?
                  >
                  ********************
                  Pezeciez to jest wlasnie twoja specjalnosc swiatlo..
                  pieknie to brzmi w twoim wydaniu....
                  niech falsz prawda sie stanie, nieprawdaz?
                  nie tylko krotki kutasik, ale i krotka pamiec..

                  --
                  kaum macht man richtig, schon funktioniert
              • luiza-w-ogrodzie Re: Co jest w Teksasie? 06.05.05, 00:51
                "One of the co-authors of the bill, Republican Corbin Van Arsdale, said many
                parents want restrictions because they go to games to see young men clashing on
                the pitch, not girls shaking their behinds on the sidelines."

                Ha, ha, ha. Zaloze sie ze tatusiowie ida na mecz glownie po to zeby popatrzec
                jak mlode zagrzewaczki sie kreca.

                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie

                ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              • swiatlo Cheerleaders mają przechlapane 06.05.05, 00:55
                One mają przechlapane z dwóch stron. Psychopaci z prawa uważają to za obrazę
                moralności, psychopaci z lewa za eksploatację i poniżenie kobiety.
                Tak więc przesrane na całego.
                Zaraza prawicowej psychozy dotrze i do nas do Oregonu. Kalifornia pewnie się
                jeszcze ostanie bo bronią ją psychopaci z lewicy, więc trochę to jeszcze potrwa.

                Czego bym chciał, to żeby Ameryka się rozpadła. Kalifornia, Northwest, Środek,
                Południe i Wschód. Na pięć państw. Każde będzie sobie żyło jak chce, zniknie
                imperializm i Uncle Sam, do śmietnika odejdzie arogancja i światowy mesjanizm.

                --
                Хотели, как лучше, а получилось как всегда
                  • maly.ksiaze Re: Cheerleaders mają przechlapane 06.05.05, 06:14
                    Proszę nie podrażniać mojego nowo nabytego patrityzmu. Kanada ma zostać w
                    całości, bo ja mam jeszcze ochotę przejechać z Moncton do Vancouver bez
                    odciskania paluchów na plastikowych płytkach...

                    Chociaż, z drugiej strony - podział z pewnością doprowadzi do rozmnożenia
                    chleba:
                    www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20050505.wsovern0505/BNStory/National/

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • ertes Re: Cheerleaders mają przechlapane 06.05.05, 17:37
                      Widze ze masz dosc ciekawa definicje patriotyzmu ;)
                      Nie tak dawno, jak pamietam, celebrowalismy Twoje obywatelstwo po czym dales
                      natychmiast drapaka na lepsza strone 49 parallel. A jako Kanadol zamieszkaly w
                      US i tak musisz klasc paluszki na czytniki i ladnie sie usmiechac do kamerki.

                      Kanada jest na najlepszej drodze do rozpadu. Po tych skandalach kolejne
                      referendum w Quebec bedzie wygrane przez niepodleglosciowcow. I w sumie niech
                      sie odlacza i zobacza czy moga przetrwac na anglosaskim kontynencie.
                      Im szybciej tym lepiej: zamienie paszport kanadyjski na amerykanski.
                • swiatlo Cheerleaders XXI wieku 06.05.05, 01:48
                  Tłuste i w wózkach inwalidzkich aby zaspokoić psychopatów z lewa, oraz z
                  Bibliami w ręku aby zaspokoić psychopatów z prawa.

                  --
                  Хотели, как лучше, а получилось как всегда
    • luiza-w-ogrodzie Re: "American Girl In Italy 1951" 06.05.05, 00:09
      Wiekszosc dobrych zdjec opera sie na dramatycznosci sceny - prawdziwej lub
      wykoncypowanej przez ogladajacych. Akurat to zdjecie lubie i odczytuje je
      jako "bogini seksu wsrod swych wyznawcow". A z drugiej strony, nie zamienilabym
      sie z nia bo nie cierpie glupich meskich zaczepek, nie wiedzac, kiedy stado
      patrzacych samcow z cmokania przejdzie do bardziej namacalnych akcji.
      Ale Ruth Orkin na tym zdjeciu wydaje sie ponad to. Ciekawe czy zdjecie bylo
      pozowane, tak jak slynne zdjecie kochankow calujacych sie na paryskiej ulicy,
      ktore niby bylo przypadkowym ujeciem, a pare lat temu okazalo sie inscenizowane.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • xurek Dawno dawno temu 09.05.05, 11:35
      czyli z jakies 15 lat, zdazylo mi sie pracowac przez kilka tygodni w Istambule.
      Hotel i agencja byly w Taxim, dzielnica wierzowcow i „postepu“. W tej dzielnicy
      nik nie zwracal na mnie uwagi a wiele kobiet na ulicy nosilo
      krotsze „mudnurkowe spodniczki“ niz ja. Rowniez w pracy nigdy nie mialam
      wrazenia, ze faceci nie akceptuja kobiety jako „zwierzchniczki z centrali“.

      Wychodzac po pracy na „zwiedzanie“ do innych dzielnic i nie majac rozeznania,
      ktora jest jaka czesto zdarzalo mi sie „wdepnac w krajobrazy“ jak na tym
      zdjeciu. Moje odczucia byly bardzo rozne. Przewaznie rodzaj pogardy dla
      facetow, ktorzy swe zainteresowanie sa w stanie wyrazic tylko i wylacznie w tak
      prymitywny sposob, ktorzy nie sa w stanie mile sie usmiechnac i sensownie
      zagadac. Czesto tez nachodzily mnie mysli w stylu „patetycznego docenienia
      mojego miejsca urodzenia“ o takiej „rownosci plci“, o ktorej Turczynki dlugo
      jeszcze beda marzyc. Nigdy nie czulam strachu badz zazenowania.

      Kiedys wieczorem znalazlam sie w dzielnicy czysto turystyczniej, niedaleko
      Topkapi (tak sie chyba ten sultanski palac nazywa?). W pewnym momencie,
      zatrzymujac sie krotko przed soistkiem z pocztowkami jakis facet klepnal mnie w
      tylek. Odwrocilam sie automatycznie chcac mu dac w gebe i zobaczylam kilu
      facetow z takimi minami, ze od razu zrozumialam, iz taka reakcja nie jest do
      pogodzenia z instynktem samozachowawczym. Patrzylam wiec tylko na faceta,
      wytrzymujac jego wzrok. Moj pelen zlosci, jego wyzszosci z oblesnym ironicznym
      usmieszkiem przyklejonym do geby. Poczulam taka bezsilna wscieklosc, ze trudno
      mi bylo sie opanowac. Ta scena wracala do mnie tygodniami wywolujac za kazdym
      razem zlosc i uczucie porazki i ponizenia.

      Z jakies dwa lata pozniej polaczylam moja wizyte w agencji z wakacjami z mezem.
      Idac RAZEM z mezem zdarzylo sie dokladnie to samo – jakis facet klepnal mnie
      znow w tylek. Od razu przypomniala mi sie tamta scena, te tygodnie zzrerajacej
      mnie bezsilnej zlosci i upokorzenia, wiec niewiele myslac odwrocilam sie i
      strzelilam goscia w twarz. To, ze „uszlismy calo“ zawdzieczamy tylko
      policjantom, ktorzy stali kilka metrow dalej. Niewiele brakowalo do tego, bym
      zostala wydalona z kraju. Wciagnieta w „afere“ zostala agencja, hotel i nasz
      dobry i dzieki bogu „ustosunkowany“ znajomy, ktory po wielu latach w Niemczech
      wrocil do kraju. On okazal sie byc jedynym, ktory „stanal po mojej stronie“.

      To byla moja ostania “miedzynarodowa koordynacja” poza Europa. W pracy
      powiedzialam, ze jak mnie jeszcze raz do takiego kraju beda chcieli wyslac, to
      sie bezterminowo zwolnie. Nawet teraz, jak to sobie przypomnie, to krew mnie ze
      zlosci zalewa.

      Dwa lata temu, bedac w Marrakesh i chcac samotnie zwiedzac targ i rynek
      zakupilam sobie ichniejsza “nocna koszule” i dobrowolnie ubrana w ten chalat z
      kapuca poszlam na zakupy. Sprzedawcy i owszem, widzieli, ze nie jestem
      Marokanka, podwyzszali ceny, ale traktowali “z szacunkiem”. Jedyne “dziwne
      spojrzenia” pochodzily od europejskich turystek w krotkich spodenkach :).

      Na Karaibach odpowiadam na takie spojrzenia rownie glupimi uwagami i wiem, ze
      nic mi sie nie stanie, nawet jak strzele faceta w gebe. Nie mam nic przeciwko
      temu, ze ktos sie gapi i droge zachodzi, pod warunkiem, ze wszyscy maja “rowne
      szanse”, czyli rowniez ja.

      Xurek



      --
      czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
      • maria421 Re: Dawno dawno temu 09.05.05, 14:02
        Zdjecie jest bardzo fajne, nie widze w nim nic agresywnego, widze natomiast
        triumf kobiecosci.

        Od tamtej epoki czasy sie zmienily i juz nawet Wlosi nie ogladaja sie za
        kobietami...

        A moze to nie czasy sie zmienily tylko ja sama????

        Opisane przez Xurka klepanie po siedzeniu w Turcji jest czyms gorszym niz
        ogladanie sia za kobieta , pogwizdywanie, czy cmokanie, gdyz przekracza bariere
        niedotykalnosci osobistej. Rozumiem reakcje Xurka, rozumiem uczucie
        upokorzenia, rozumiem wymierzony policzek.

        Miedzy ogladaniem sie za kobieta a klepaniem jej po siedzieniu jest ogromna
        roznica. Pierwsze moze kobiete podbudowac, moze spowodowac, ze nagle poczuje
        sie ona ladniejsza, atrakcyjna.
        Drugie powoduje, ze kobieta czuje sie tylko towarem.

        Panowie! Ogladajcie za kobietami! Usmiechajcie sie do nich, ZAUWAZAJCIE je.
        Jezeli bedziecie to robic z klasa i z odpowiednim dystansem, to kobiety beda to
        doceniac.
        • jutka1 Re: Dawno dawno temu 09.05.05, 15:05
          maria421 napisała:

          > Panowie! Ogladajcie za kobietami! Usmiechajcie sie do nich, ZAUWAZAJCIE je.
          > Jezeli bedziecie to robic z klasa i z odpowiednim dystansem, to kobiety beda
          to doceniac.
          ***********
          No wlasnie... szczegolny nacisk na "z klasa"... :-)

          Nigdy mi sie nie zdarzyla sytuacja podobna do tej tureckiej opisanej
          przez Xurka, ani inna, gdzie bylabym zniemaczona. W Puerto Rico owszem,
          byly sytuacje, ale te zawolania, pogwizdywania etc. odbywaly sie jakby
          "z przymruzeniem oka". Wtedy po raz pierwszy i ostatni bylam zaklasyfikowana
          jako blondynka - wolali za mna "Rubia" ;-))))

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
        • swiatlo Xurku 09.05.05, 18:19
          maria421 napisała:

          > Panowie! Ogladajcie za kobietami! Usmiechajcie sie do nich, ZAUWAZAJCIE je.

          Czy możemy cmokać?

          Kiedyś mi opowiadała pewna Amerykanka że jak kiedyś pojechała do Włoch jako
          nastolatka, to poszła sobie do jakiejś restauracji, i jak wychodziła to
          przechodził obok niej pewien młody przystojny Włoch. W pewnym momencie zanim
          Amerykanka zdążyła zareagować, ów Włoch nagle ją mocno objął i pocałował w
          usta. Po czym wypuścił i szarmancko się uśmiechnął.
          Teraz Amerykanka jest już w średnim wieku i wspomina tamten moment jako bardzo
          przyjemny epizod z jej życia.
          Czy Xurku tego rodzaju przygodę byś zakwalifikowała jako pozytywną czy
          negatywną?

          --
          Хотели, как лучше, а получилось как всегда
          • maria421 Re: Xurku 09.05.05, 19:46
            swiatlo napisał:

            > maria421 napisała:
            >
            > > Panowie! Ogladajcie za kobietami! Usmiechajcie sie do nich, ZAUWAZAJCIE j
            > e.
            >
            > Czy możemy cmokać?

            Nie!!! Cmokaja tylko prymitywni podrywacze albo starcy.

            > Kiedyś mi opowiadała pewna Amerykanka że jak kiedyś pojechała do Włoch jako
            > nastolatka, to poszła sobie do jakiejś restauracji, i jak wychodziła to
            > przechodził obok niej pewien młody przystojny Włoch. W pewnym momencie zanim
            > Amerykanka zdążyła zareagować, ów Włoch nagle ją mocno objął i pocałował w
            > usta. Po czym wypuścił i szarmancko się uśmiechnął.

            Ale miala szczescie! ...)))

            > Teraz Amerykanka jest już w średnim wieku i wspomina tamten moment jako
            bardzo
            > przyjemny epizod z jej życia.
            > Czy Xurku tego rodzaju przygodę byś zakwalifikowała jako pozytywną czy
            > negatywną?

            Odpowiem za siebie, kezeli facet byl mlody, szarmancki i przystojny to mozna by
            to uwazac za pozytywna przygode.
            Ja jednak odnosze sie dosyc sceptycznie do takich opowiadan.
      • tos.ka Re: Dawno dawno temu 09.05.05, 20:24
        najbardziej zaskakujaca w sposob niemily historia zdazyla mi sie rowniez dawno
        temu, lecz nie w slonecznej itali, tylko w duzym, cywilizowanym miescie
        niemieckim. bedac mloda studentka pozwolilam sie byla zaprosic przez rowniez
        studenta (albo kogos za takowego sie podajacego i na oko stwarzajacego dobre
        wrazenie) na dyskoteke. nieopocznie- nie, nie nieopacznie- jako rzecz dla mnie
        wtedy jak najbradziej oczywista- pozwolilam sobie postawic przezen drinka (no,
        moze dwa:)). gdy stwierdzialm ze pora do domu i spac- typ ow stweirdzil, ze
        powinnam isc z nim, bo on we mnie zainwestowal i skoro dalam sobie postawic to
        znaczy ze...no itd, wiadomo o co chodzi.
        wogole w tamtych czasach zadrzaly mi sie raz po raz male nieporozumienia
        jako ze przyjechawszy z mojego zascianka nie moglam zrozumiec dlaczego panowie
        nie otwieraja mi drzwi, nie ustepuja miejsca i o zgrozo! nie odprowadzaja
        wieczorem do domu. czasy to byly dawne, wiele sie w tzw. miedzyczasie
        nauczylam, wielu rzeczom sie nie dziwie, czysem sie tylko usmiechne- gdy jakis
        pan "starszej daty" otworzy przede mna drzwi:).
        ale- mimo wszytsko- mysle ze zal (no zwyjatkiem- cmokow od obslininych panow;
        ale cmokow "w rekaw"- od milych i eleganckich mezczyzn- "przy okazji"- tez zal;
        eh, to se ne vrati...)

        a z wloch- mam jak najbardziej mile wspomnienia:) no moze to ogladanie sie--ale
        tam nie bylo az tak bardzo nachalne- moze czasami... (i mozna sie bylo dac
        zaprosic bez obaw:)).
        naprawde denerwujace jest- gdy pogwizdywaniom towarzsza propozycje spotkania...

        --

    • chris-joe Re: "American Girl In Italy 1951" 09.05.05, 21:03
      Historie o przystojnym Wlochu wymierzajacym goracy pocalunek znienacka- hmmm...
      A czy nie kazdy Wloch uwaza sie za przystojnego? Czy dla tego jednego
      mitycznego pocalunku wspominanego po latach warto dac sie obsliniac, cmokac i
      pogwizdywac kazdemu pacanowi, usilujacemu sobie (i dookolnym facetom) udowodnic
      swa meska jurnosc?
      Bo o to przeciez pacanom chodzi, a nie o imromptu coitus z byle cudzoziemka.
      (Jest taka scenka w "Sex and the City", gdzie jakis robol codzien pogwizduje na
      jedna z bohaterek, ktorego wiec dnia podchodzi ona do niego: "A wiesz, ja tez
      mam chcice. Popieprzymy sie?" Na co ow, szalenie skonfudowany: "Ale ja jestem
      zonaty, mam dzieci...")

      Gledzenie obroncow swiata przd pc (znow ta pc?!) zas jest zwykla hipokryzja, bo
      gdyby ktos cmoknal na ich zone, badz corke w metrze po dupie poklepal, to kazdy
      z nich pierwszy w morde by dal na odlew, badz wezwal pierwszego gliniarza z
      brzegu. Przy czym broniliby w ten sposob swej wlasnej godnosci, nie zas zony
      badz corki: "Od MOICH kobiet wara, poklepuj sobie inne".

      W Tokio dzis wlasnie puscili w metrze pierwsze babskie wagony, bo Japonki skarza
      sie nagminnie na obmacywanie w tloku.
      Uznasz cmokanie za ok, to czemu nie pomacac? (Byle nie moja kobite!)

      A zdjecie nadal uwazam za wiecej niz niepokojace. Nie widze na nim smiesznych
      Wlochow, czy dumnej turystki. Widze kobiete osaczona.
      Niewinnie cmokaja? Ktos ja byc moze zawadiacko poklepie? A moze ktos wciagnie
      ja do bramy?



      • swiatlo Re: "American Girl In Italy 1951" 09.05.05, 21:21
        chris-joe napisał:

        > Historie o przystojnym Wlochu wymierzajacym goracy pocalunek znienacka-
        > hmmm...
        > A czy nie kazdy Wloch uwaza sie za przystojnego?

        Otóż to jest sedno wszystkiego!
        Kiedyś była historyjka obrazkowa z serii Dilberta. Otóż Alice (czyli
        korporacyjna feministka) miała pojechać na delegację do jakiegoś innego kraju.
        Bardzo ona protestowała mówiąc że w owym kraju kobiety są traktowane jako
        objekty seksualne, a to się nie godzi z jej feministycznymi poglądami.
        Wówczas Wally podsunął jej zdjęcie pracownika z tego kraju z którym by Alice
        miała współpracować. Na zdjęciu był pokazany superprzystojny gieroj z nagim
        torso. Alice tak się podnieciła że natychmiast spakowała walizki gotowa do
        wyjazdu! Wot skończyła się feministka z zasadami!

        > Czy dla tego jednego
        > mitycznego pocalunku wspominanego po latach warto dac sie obsliniac, cmokac i
        > pogwizdywac kazdemu pacanowi, usilujacemu sobie (i dookolnym facetom)
        > udowodnic swa meska jurnosc?

        Być może czasami warto... :))

        > Gledzenie obroncow swiata przd pc (znow ta pc?!) zas jest zwykla hipokryzja,
        > bo gdyby ktos cmoknal na ich zone, badz corke w metrze po dupie poklepal, to
        > kazdy z nich pierwszy w morde by dal na odlew, badz wezwal pierwszego
        > gliniarza z brzegu. Przy czym broniliby w ten sposob swej wlasnej godnosci,
        > nie zas zony badz corki: "Od MOICH kobiet wara, poklepuj sobie inne".

        I co w tym złego?

        Poza tym nigdy nie cmokam ani nie gwiżdżę. Też to uważam za niskie i głupie i
        charakterystyczne dla ludzi o niskiej klasie i kulturze.
        Włoch który znienacka pocałował miał tą klasę. Chociaż w każdym kraju o wysokim
        współczynniku PC by natychmiast został aresztowany i żywcem ukrzyżowany.

        A jeśli by to zrobił mojej córce? No cóż, z ojcowskiej zasady bym mu dał w
        gębę, on zresztą sam by się tego po mnie spodziewał. Po czym ja sam bym czuł
        się nieźle rozbawiony.
        Zresztą ten Włoch jak podrośnie i ktoś to samo zrobi jego córce, to i on da w
        zęby.
        Ale co pocałował w młodości to jego i nikt mu jemu tego nie odbierze. Na tym
        polega urok...

        --
        Хотели, как лучше, а получилось как всегда
      • tos.ka Re: "American Girl In Italy 1951" 09.05.05, 21:25
        kobieta lubi byc podziwiana. kobieta nie ma nic przeciwko, gdy mezczyzna
        spojrzy, czy nawet ogladnie sie za nia- spojrzenie moze okrasic czarujacym
        usmiechem. kobieta lubi- gdy z nienacka podaruje jej sie kwiatka- nawet gdy
        obdarujacym jest obcy mezczyzna; nieobcy tez jak najbardziej (wspomnial mi sie
        kolega- znowu-dawno temu bedac-mloda studentka:) - ktory przychodzac po prostu
        w gosci - przynosil mi kwiatki- zawsze troche oryginalne- np pierwsze krokusy
        na wiosne, baaaardzo dluga roze, stokrotki od krakowskiej kwiaciarki... milo
        powspominac:))))) . kobiecie mozna postawic drinka (ale nie zadac nic w
        zamian), otworzyc drzwi, sciagnac plaszcz. kobite mozna adorowac- naprawde
        zupelnie bezkarnie...zwlszcza jesli wiadomo- ze jesz to taki nasz- maly teatr-
        w ktory tak- milo-sie bawic--- (no znow- musze se westchnac- gdzie te czasy...
        a szkoda)
        nie mozna- gwizdac, cmokac....no wiele rzeczy jeszcze nie mozna- ale po co
        pisac o tak niemilych a oczywistych sprawach...

        ps fotografia mi sie- nie podoba

        --
      • tos.ka Re: "American Girl In Italy 1951" 09.05.05, 22:13
        > (Jest taka scenka w "Sex and the City", gdzie jakis robol codzien pogwizduje
        >na jedna z bohaterek, ktorego wiec dnia podchodzi ona do niego: "A wiesz, ja
        >tez mam chcice. Popieprzymy sie?" Na co ow, szalenie skonfudowany: "Ale ja
        >jestem zonaty, mam dzieci...")

        ostatecznie drzwi moge sobie otworzyc sama, nic ze troche postoje gdy obok
        siedzi plci meskiej - nie ubedzie mnie, na drinka zaprosic sie nie dam- no bo -
        no bo-, a zreszta stac mnie, z kwiatkiem nieoczekiwanym tez nikt nie wyskoczy-
        bo go wszyscy za idiote, a zreszta- nawet mu do glowy nie przyjdzie- ze tak bez
        podtekstu tez mozna.
        cos sie komus dobrze popieprzylo - z ta rownoscia to chyba cos nie bardzo to.
        dawne poszlo w dal ale koni (troche) zal.

        a robotnik- chce tylko pogwizdac. bo tak na prawde to on ma zone i dzieci.

        > Historie o przystojnym Wlochu wymierzajacym goracy pocalunek znienacka

        przypuszaczam- ze w tej konkretnej sytuacji- toczyla sie dluzsza "gra wstepna"-
        na spojrzenia, usmiechy i kokoterie:). pocalunku- ni wpiec nie w dziewiec-
        wyobrazic sobie nie moge. i nie sadze- by takowy byl milo wspominany.
        • lucja7 Re: "American Girl In Italy 1951" 10.05.05, 14:43
          Zdjecie to jest bardzo pieknym znanym zdjeciem, bylo ono wyrezyserowane i
          ustawione do ostatniego detalu, w czym zreszta nie ma nic zlego. Reakcja CJ
          dowodzi ze scenariusz zostal znakomicie zrealizowany.
          W centralnym planie beauté, pieknosc calkowita: ubranie, uroda, sposob marszu,
          znakomicie ustawiona glowa, usta, stopy, kontrastuje z tlem ciemnych murow
          gdzie mozna odgadnac roznego rodzaju pokretla: brzydota, przygarbienie,
          starosc, mozna odgadnac bezzebne usta. Nie wiadomo dokladnie co robia,
          wygladaja na malej rangi kombinatorkow.
          Jesli macie okazje obejrzyjcie sobie dokladnie identyczne tematy w malarstwie,
          w calej jego historii (jeden z tematow Picassa, malarstwo 18to wieczne,
          antyczne...), starcy podgladajacy kapiace sie pieknosci, porywajacy je, w jakis
          sposob je atakujac. Brzydota zawsze w cieniu. Piekno bylo zawsze fascynujace i
          tu, na tym obrazku, mamy to pokazane w sposob bardzo udany.

          Nie odebralabym wiec tej niemej agresywnosci jako autentycznej checi ataku,
          lecz jako podziw dla piekna wyrazony przez brzydali na ich sposob.
          No i ta fotografia pachnie seksem, checia podobania sie, rowniez prowokacja.
          Duzy kawalek zycia w malym formacie.

          No i cale szczescie ze nikt tu nie mowi o plagiacie jak o ostatniej wieczerzy
          na watku sasiednim. Ta reklama nie ma nic wspolnego z plagiatem.


          --
          lucja,
          kobieta wyuzdany luksus
            • jutka1 Re: "American Girl In Italy 1951" - do Lucji 10.05.05, 15:44
              Nie wiedzialam, ze to bylo wyrezyserowane.
              Dzieki za refleksje.

              Przyznaje jednak, ze mnie osobiscie az tak wyraziste oznaki zainteresowania
              quasi-seksualnego oniesmielaja i konfunduja. No, ale ja nie jestem ani tak
              silna, ani tak piekna, jak ta dziewczyna.

              Na zakonczenie pytanie rodzaju scurviajacej prywaty. Czy dzieje sie cos
              interesujacego w miescie w drugiej dekadzie czerwca? Pariscope zrezygnowal
              ze strony netowej, niestety, i nie wiem za bardzo, gdzie szukac. Z gory
              dziekuje, gdybys miala jakies sugiestie.

              J. :-)

              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
          • tos.ka Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 17:58
            Nie podoba mi sie to zdjecia. Pomijam skladowa artystyczna, ale pare slow o
            temacie.
            To niejest bogini seksu wsrod wyznawcow, bigini nie trzyma sie kurczowo
            torebki, nie probuej zaslonic sie szalem. Wyznawcy nie zagradzaja drogi bigini.
            Nie jest to rowniez piekno wobec brzydoty. Nie wszyscy mezczyznie sa brzydcy, a
            niektorzy z nich (np ten zagradzajacy droge, czy ten ma motorze) - sa wrecz
            prowokacyjnie przystojni.
            Ogolnie sklaniam sie w strone interpretacji CJ, choc nie do konca sie znia
            zgadzam w szczegolach. To zdjecie- moznaby zatytuowac- "sensacja, kobieta na
            ulicy". W miescie- nie ma ani jednej kobiety i to pomimo ze widzimy stolik
            kawiarni. Ilosc mezczyzn przypadajaca n na m kwadratowy wskazuje ze zgromadzili
            sie tam nie do konca przypadkowo. Ich rozbawinei- z kolei- ze to nie podziw
            ich tam scaignal.
            Przypomina mi sie turcja, (poludniowa)- to tam na ulicach- nie bylo ani jednej
            kobiety, tylko mezczyzni. Przypuszczam- ze podobnie jest w innych krajach
            muzulmanskich . Czy Florencja lat 50- faktycznie tak wygladala? Nie wiem, ale
            watpie. To zdjecie sugeruje ponadto "cywilizowana amerykanke w barbarzynskiej
            europie".

            • don2 Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 18:14
              kolaz,mistyfikacja.Amerykanka w tamtych latach nie mogla byc tak ubrana.nie ten
              typ kobiety ,nie te sandalki i ten worek w reku tez nie na tamte czasy.Co do
              kobiet mam pamiec :))
              --
              ----------------------------------------
              www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
            • lucja7 Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 18:19
              No wlasnie, jak roznie mozna interpretowac.
              Mozna tez sprobowac interpretacje mowiac ze to ona jest agresywna.
              W koncu to ona pogwalcila ich terytorium.
              Oni tu sa wtopieni w tlo i codzienne zycie. Ten skuter sobie pozyczaja,
              wiekszosc dnia spedzaja podpierajac sciane, a ta, nie wiadomo skad wpakowala
              sie w ich zycie i wlasnie w tym momencie zdala sobie z tego sprawe.
              Celowo sie wpakowala czy tez nie?

              Trzeba pamietac ze Italia lat 50tych to nedza nedzy.
              I ze prostytucja, zarzadzana przez mafie byla jednym z lepiej zorganizowanych
              przemyslow.

              --
              lucja,
              kobieta wyuzdany luksus
              • tos.ka Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 18:28
                > Trzeba pamietac ze Italia lat 50tych to nedza nedzy.
                > I ze prostytucja, zarzadzana przez mafie byla jednym z lepiej zorganizowanych
                > przemyslow.

                w takim razie- jest to faktycznie zdjecie "zaangazowane", amerykanka- wobec
                nedzy z prostytucja. choc - znajac dzisiejsze wlochy (polnocne tak do rzymu)-
                trudno mi to sobie wyobrazic.
                zaczepek wlochow (dzisiejszych) nie odbieralam jako nachalne (moze w rzymie sie
                zdarzaly, faktycznie- ale rzadko i z drugiej strony- dzieki "zaczepce"
                spedzialam bardzto mily wieczor i to bez sugestii ze we mnie "zainwestowano":))
                te ze zdjecai- sa nachalne.
                • don2 Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 18:46
                  w takim razie- jest to faktycznie zdjecie "zaangazowane", amerykanka- wobec
                  > nedzy z prostytucja. choc - znajac dzisiejsze wlochy (polnocne tak do rzymu)-
                  > trudno mi to sobie wyobrazic.

                  To wyobraz sobie ty szczycie entelegencji ,ze to minelo 54 lata ! faktycznie
                  jak zwykle masz odkrywcze komentarze.
                  --
                  ----------------------------------------
                  www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
              • maria421 Re: "American Girl In Italy 1951" 15.05.05, 16:22
                lucja7 napisała:

                > Trzeba pamietac ze Italia lat 50tych to nedza nedzy.

                6 lat po wojnie nedza panowala w wiekszej czesci Europy.

                > I ze prostytucja, zarzadzana przez mafie byla jednym z lepiej zorganizowanych
                > przemyslow.

                Co Ty, Lucja wypisujesz?
                W 1951 we Wloszech burdele byly legalne, zostaly zamkniete dopiero w 1958
                roku , kedy wprowadzono "legge Merlin", prawo ktore wzielo imie od socjalistki,
                pani Merlin, ktora to prawo wywalczyla. W roku 1958 zamknieto we Wloszech 560
                burdeli i poslano na bruk 2700 prostytutek.
                I dopiero pare lat pozniej mafia zaczela weszyc w tym interes.
        • ertes Re: "American Girl In Italy 1951" 10.05.05, 15:52
          A to i tak wszystko zalezy gdzie.
          Ja czasami sobie zatrabie jak widze na ulicy jakas mloda laske i z reguly
          dostane usmiech albo pomacha reka ;)

          I nie mialbym nic przeciwko zeby taka toska mnie z nienacka na ulicy pocalowala.
    • tortugo Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 19:25
      przyznaje sie bez bicia ze nie przeczytalem nic z tego watku oprocz tytulu,
      wiec nie wiem nawet czy scurvie czy nie, ale chyba nie, bo winietka moja jest a
      propos tytulu.

      Bylem we wloszech na mistrzostwach swiata w pilce noznej (1990) i byla ze mna
      przyjaciolka. no i pewnego dnia, siedzac na tarasie jakiejs knajpki w wenecji,
      zaobserwowalismy trzech modziencow, z wygladu miejscowych, ktorzy siedli o pare
      stolikow od nas (zadnych innych ludzi miedzy nami). oczywiscie po jednym rzucie
      okiem miejscowi chlopcy oszacowali nas na amerykanow... i zaczela sie rozmowa
      miedzy nimi, lamana angielszczyzna ale z nieproporcjonalnie dobra znajomoscia
      slownictwa 'na temat'... czyli, co kazdy z nich chcialby wyczyniac z moja
      przyjaciolka. ona biedna najpierw poczula sie strasznie niewygodnie, usilowala
      ignorowac, ja tez mialem moment naglej wscieklosci, ale tylko moment, bo
      natychmiast prawie urzekla mnie ta ich angielszczyzna i caly 'ton', taki jakos
      naiwny. a po pewnej kolejnej ich deklaracji oboje parsknelismy i juz byl luz.

      ale ja czasem jeszcze mysle o tym, bo mnie jednak zastanawia czy mieli na celu
      obrazic nas, uczynic nam niewygodna atmosfere, dac znac ze nie jestesmy mile
      widziani? czy po prostu nabijali sie z nas dla zabawy? chyba to drugie, bo ich
      dialogi, mimo ze X-rated, nie dzwieczaly zadna nieprzyjazna nuta... smieli sie
      sami z tego co mowili, a jak i my zaczelismy sie otwarcie cieszyc ich tekstami,
      dosc szybko skonczyli. Mysle w sumie, ze zrobili sobie impromptu skecz, pare
      minut, pozniej moment prysl i kuniec. w sumie dosc fajne wspomnienie ;))

      no i mieli pare nawet niezlych pomyslow ;))))

      ~:O:=o


        • don2 Re: "American Girl In Italy 1951" 13.05.05, 19:55
          . oczywiscie po jednym rzucie
          okiem miejscowi chlopcy oszacowali nas na amerykanow...


          he he he ciekawe po czym poznali? bo od wielu wielu lat juz wszyscy zuja gume
          do zucia,ubrania sa podobne w USA i PL,moze miales takie buty na " sloninie"
          przykrotkie waskie spodnie i "hawajska" koszule? Opisz jak odroznic amerykana
          od europejczyka? A moze ambicja kazdego Polaka z USA jest "wygladanie na
          amerykana"A moze miales zwitek dolarow w kieszonce od koszuli? :)))))
          --
          ----------------------------------------
          www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
          • tortugo Re: "American Girl In Italy 1951" 16.05.05, 18:30
            don2 napisał:
            >
            > he he he ciekawe po czym poznali? bo od wielu wielu lat juz wszyscy zuja gume
            > do zucia,ubrania sa podobne w USA i PL,moze miales takie buty na " sloninie"
            > przykrotkie waskie spodnie i "hawajska" koszule? Opisz jak odroznic amerykana
            > od europejczyka? A moze ambicja kazdego Polaka z USA jest "wygladanie na
            > amerykana"A moze miales zwitek dolarow w kieszonce od koszuli? :)))))

            powiem ci tak: tubylec zawsze cudzoziemca wyczuje natychmiast. no, moze tubylec
            amerykanski mialby troche klopotu z rozpoznaniem turysty z wloch, ale na pewno
            nie na odwrot. ale w sumie niewazne, moze to moje bledne zalozenie, ze 'nas,
            amerykanow' poznac na kilometr (albo raczej na mile ;) Moze chlopcy z wenecji
            poslyszeli jak rozmawialismy i kapneli sie. czy to wazne w sumie?

            jesli mamy roztrzasac kwestie wygladu i rozpoznawalnosci amerykanow przez
            cudzoziemcow (co moze byc nawet interesujacym tematem), to postarajmy sie
            zaaplikowac kryteria bardziej wspolczesne i bardziej urbanistyczne -- jako ze w
            koncu o san diego i wenecji tu mowa. (choc musze przyznac, ze oczarowales mnie
            swoim argumentem: "bo od wielu wielu lat juz wszyscy zuja gume" :)))
            tymniemniej, ubrania wcale nie sa prawie takie same (a jeszcze przypomne, ze to
            byla wenecja, a nie polska), a juz duzo mniej podobny jest styl noszenia sie. A
            ze ja np mieszkalem juz wtedy w usa od lat 13, to mysle ze to juz nie ambicja,
            a raczej tok losu, ze wygladam na amerykanina. Moze to te okulary sloneczne ;)

            u nas piekne lato sie zaczyna, a u was? :))
            ~:O:=o
          • don2 Re: "American Girl In Italy 1951" 16.05.05, 19:10
            Pierniczysz tortuga jak pijany.do dzis wygladasz zapewne jak Wacek z
            polski ,tylko ci na mozg ta ameryka jebla.Nie przejmuj sie ,nie ty jeden
            sprawdzasz co dzien w lustrze ,czy wygladasz na "Amerykana"
            --
            ----------------------------------------
            www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
            • tortugo Re: "American Girl In Italy 1951" 16.05.05, 19:37
              don2 napisał:

              > Pierniczysz tortuga jak pijany.do dzis wygladasz zapewne jak Wacek z
              > polski ,tylko ci na mozg ta ameryka jebla.Nie przejmuj sie ,nie ty jeden
              > sprawdzasz co dzien w lustrze ,czy wygladasz na "Amerykana"

              no w koncu jestem Wacek z polski, nie? :) ale czekaj, czy ty mnie przypadkiem
              nie usilujesz obrazic? ty chuju zlamany, ty stary pierdzielu, niedojebany
              dandysie, zwiotczencu starczy, zdziecinnialy memlako, zgorzknialy przegrancu,
              oraz kretynie. jak cie dorwe, to przywiaze cie do pala, rozetne brzuch i
              wywleke jelita na 10 metrow, bedziesz patrzyl jak sie psy bezdomne raczo twoimi
              flakami (to stara indianska metoda z dzikiego zachodu, czytalem).

              no to jak mi teraz kurwa nie przyznasz ze jestem prawdziwy amerykanin, to
              mozesz mi skoczyc na... Wacka ;)

              ~:O:=o
              • don2 Re: "American Girl In Italy 1951" 16.05.05, 20:02
                ha ha ha ale masz niecelne okreslenia :))) az tak stary pierdziel nie jestem,
                dandysem nigdy nie bylem,o jebanie niech cie glowa nie boli,zgorzknialy tez
                nie jestem,przegrancem juz najmniej,z kretynem moge sie zgodzic,gdyz to slowo
                stracilo swe pierwotne znaczenie. Obrazic cie nie usiluje.Do sztampowego
                wygladu amerykanina jeszcze ci daleko i nigdy nie siegniesz.masz na to za malo
                centymetrow wzrostu,za malo miesni ,wagi,nie masz karku a raczej
                szyjke.twarzyczke masz chlopaka z polskiej prowincji i tak tez wygladasz.co nie
                jest moja wina ,tylko mojej bujnej wyobrazni.I faktycznie nigdy bym nie
                powiedzial ,ze jestes z USA a jezeli juz to z Radomia lub Bielska Bialej. A tak
                naprawde to jak wygladasz :))))) ?
                --
                ----------------------------------------
                www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                • tortugo Re: "American Girl In Italy 1951" 16.05.05, 20:58
                  eeeeeeeeeechechechecheche :))))

                  ale masz celne okreslenia :((( wygladam naprawde tak, jak opisales. Ale sprawa
                  na tym polega, ze nikt nie ma ani twojego rozeznania, ani swiatowosci, ani
                  wnikliwosci, wiec moglbym spokojnie uchodzic za amerykana. A ty dlaczego mnie
                  demaskujesz? juz ci nie bede przypisywac zgadnietych cnot, sam sie przyznaj ;))

                  ~:O:=o
                  • don2 Re: "American Girl In Italy 1951" 16.05.05, 21:43
                    nie chodzi tu o twoj wyglad,gdyz znam kilku " amerykanow" jeden nawet
                    garbaty,lysy w okularach i gra w golfa.drugi byly marynarz z morda pijaka z
                    targowka.Urodzeni w USA, nigdy by nie przyszlo im do glowy takka mysl ,ze ktos
                    moze ich poznawac za granica,ze sa amerykanami lub belgami itp.Masz taki
                    kompleks czeresniaka? Wygladac na amerykana? przyznaj no sie? :)))))))))))))
                    --
                    ----------------------------------------
                    www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                    • tortugo Re: "American Girl In Italy 1951" 17.05.05, 00:04
                      don2 napisał:

                      > nie chodzi tu o twoj wyglad,gdyz znam kilku " amerykanow" jeden nawet
                      > garbaty,lysy w okularach i gra w golfa.drugi byly marynarz z morda pijaka z
                      > targowka.Urodzeni w USA, nigdy by nie przyszlo im do glowy takka mysl ,ze
                      ktos
                      > moze ich poznawac za granica,ze sa amerykanami lub belgami itp.

                      no ja na szczescie tak nie wygladam :)

                      Masz taki
                      > kompleks czeresniaka? Wygladac na amerykana? przyznaj no sie? :)))))))))))))

                      mam kompleks, przyznaje, lecz wrecz odwrotny: ze w kraju swoim rodowitym (ten
                      samym co Twoj) juz widac po mnie, zem 'nie stad'. w ogole mam kompleksy na tym
                      punkcie. Najwiekszy to ze mnie nie bylo w kraju w czasie wojny domowej. Ale to
                      stare ;)))

                      ~:O:=o
                      • don2 Re: widac-nie widac 17.05.05, 11:27
                        ze w kraju swoim rodowitym (ten
                        samym co Twoj) juz widac po mnie, zem 'nie stad

                        Odkladajac na strone zarty z rzulwiem.Pomyslalem na tym fenomenem.Musze chyba
                        byc bardzo nieszczesliwym zagraniczniakiem.nikt nie bral mnie i nie bierze do
                        dzis za cudzoziemca na calym globie ,no za wyjatkiem szwecji.juz w poczatkowych
                        latach 70-tych,wpadalem do PRL.Po zostawieniu samochodu pies z kulawa noga,nie
                        zdradzal objawow,rozpoznawania we mnie cudzoziemca.wchodzilem do sklepu i
                        slyszalem znajome i standartowe:czego? lub co podac itp.W knajpie kelner pytal
                        a dla pana/stwa czym moge sluzyc.milicjant serdecznie mnie objezdzal za
                        przejscie ulicy nieprawidlowo izadal dowodu by wypisac mandat.Potem nie bylo
                        mnie w Polsce dobre 15 lat. I nic sie nie zmienilo.Tylko na granicy ,odbierajac
                        paszport do kontroli czasami bardziej edukowany kontroler dukal cos w
                        jezyku ,ktory mial prz<edstawiac niemiecki lub angielski.Co zdaza sie do dzis.
                        Ostatnimi czasy,nawet policjant zatrzymal mnie za szybkosc,podszedl zazadal:
                        prawo jazdy,dowod osobisty,papiery samochodu.dalem mu prawo
                        jazdy..zerknal,burknal cos,poszedl przeczytac rejestracje i wrocil z
                        komentarzem: nawet nie zauwazylem.mandat zostal zredukowany do 50 zl lapowki.
                        Wszystkie lata od wyjazdu na stale,nie zauwazylem ,by ktos mnie bral za
                        cudzoziemca w czasie wizyt w PL.zreszta nie przyszlo by mi do glowy udawac
                        takowego.Nigdy nie zamawialem obiadu : bite obiat jeszcz,mozy bic szwajne kotlet
                        mit surowka z gemize.Nie zadalem podniesionym glosem w Pubie :lan pajnt bijer.
                        od prawie 2 lat co miesiac w Pl.Place za benzyne zagraniczna karta
                        kredytowa,widac do jakiego samochodu lalem paliwo i przy kasie ciagle pytaja:
                        fakturke dla pana,zbiera pan punkty itp.I jak by ktos pomyslal to nie mam plowo
                        blond wlosow,niebieskich oczu i t.shirt z napisem PZU-Zycie.A za cudzoziemca
                        nie biora mnie.Zreszta za pozno zalowac,kiedys jak otworzyl czlowiek drzwi w
                        aucie ,to takie laski zagladaly,ze az lza sie do dzis w oczach kreci :)))))


                        --
                        ----------------------------------------
                        www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                        • xurek Don, ja ci gwarantuje, 17.05.05, 16:59
                          ze nie wszedzie rozpoznaja „slowianskie korzenie“ :)). W takiej np. Nigerii to
                          NIKT nie wpadl na pomysl, ze jestem z Polski :))). To samo na ostatnim zadupiu
                          Sulawezi przed 10-ciu laty – tam mnie wyluszczono, ze musze byc z Australii,
                          bo oni tutaj tylko takowych miewaja. No ewentualnie jakas zagubiona Holenderka,
                          aczkolwiek tubylcy zauwazyli, ze na Holenderke jestem ciut przymala :).


                          Xurek

                          --
                          czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                          • don2 Re: Don, ja ci gwarantuje, 17.05.05, 17:12
                            I o tym pisze.A juz ja wygladam jak poludniowiec i mimo wszystko w Pl
                            gowno,zadna sensacja.Na poludniu dostalem opieprz od wlocha ,ktory
                            powiedzial ,ze sie robie na europejczyka,w hiszpanii zadna baba nawet nie
                            popatrzyla:)) Tylko w Szwecji pytaja mnie z jakiego miasta w grecji jestem.
                            Ale tu wyjatkowy rasizm i ksenofobia.Chyba pojade do Afryki i bede udawal
                            mexykana
                            --
                            ----------------------------------------
                            www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                            • xurek Mexykanin w Afryce 17.05.05, 17:42
                              to juz chyba kategoria "fake oyinbo" badz "fake yovo" badz podobnie - koncowka
                              zalezna od miejscowego narzecza, fake jest fake i juz :))). Lepiej udawaj
                              Szweda, to Cie lepiej potraktuja :)). Z drugiej strony bedac "fake" mniej od
                              Ciebie wyciagna, wiec moze jednak ten Meksyk lepszy? No i na wszelki wypadek
                              nie probuj udawac obywatela RPA :))))

                              Xurek
                              --
                              czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful bad boy!
                              • don2 Re: Mexykanin w Afryce 17.05.05, 17:49
                                jak mam udawac szweda z moim nieimponujacym wzrostem ,katastrofa zupelna.na
                                granicy jugoslavii,kiedys oficer ,krecil moj paszport w reku i powtarzal:
                                to w koncu powiesz z jakiej czesci jugoslavii jestes? To juz wole byc
                                amerykanem i glosno o tym zawiadamiac w europie :))))))
                                --
                                ----------------------------------------
                                www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
      • bella-donna Re: "American Girl In Italy 19.." 15.05.05, 15:52
        ...byl dzien, centrum jakiegos miasta...i szarmantcy panowie (liczba mnoga)
        w luxusowych samochodach chetni do podrzucenia, nastepnym razem
        juz nie odwazylam sie sama na spacer...


        --
        corka nie(albo zle)wychowana
        ...ta zgorzkniala baba(swietne)
        i...ozywiam zdechle wONtki
        • maria421 Re: "American Girl In Italy 19.." 15.05.05, 16:07
          bella-donna napisała:

          > ...byl dzien, centrum jakiegos miasta...i szarmantcy panowie (liczba mnoga)
          > w luxusowych samochodach chetni do podrzucenia, nastepnym razem
          > juz nie odwazylam sie sama na spacer...
          >
          "Pomarzyc dobra rzecz,
          Oj zycie , zycie nudne
          Pomarzyc bardzo dobrze jest
          w niedzielne popoludnie"
          • bella-donna Re: "American Girl In Italy 19.." 15.05.05, 16:13
            w Italy bylam na tyle dlugo, ze moglam rowniez poobserwowac
            jak zaczepiaja w OCHYDNY sposob kobiety, zreszta w Polsce
            zachowywali sie identycznie.

            --
            corka nie(albo zle)wychowana
            ...ta zgorzkniala baba(swietne)
            i...ozywiam zdechle wONtki
            • maria421 Re: "American Girl In Italy 19.." 15.05.05, 16:24
              bella-donna napisała:

              > w Italy bylam na tyle dlugo, ze moglam rowniez poobserwowac
              > jak zaczepiaja w OCHYDNY sposob kobiety, zreszta w Polsce
              > zachowywali sie identycznie.
              >
              W Polsce tez ochydnie podrywali z luskusowych samochodow?..)))

              • bella-donna Re: "American Girl In Italy 19.." 15.05.05, 17:05
                maria421 napisała:

                > bella-donna napisała:
                >
                > > w Italy bylam na tyle dlugo, ze moglam rowniez poobserwowac
                > > jak zaczepiaja w OCHYDNY sposob kobiety, zreszta w Polsce
                > > zachowywali sie identycznie.
                > >
                > W Polsce tez ochydnie podrywali z luskusowych samochodow?..)))

                maria421 napisała:

                > bella-donna napisała:
                >
                > > w Italy bylam na tyle dlugo, ze moglam rowniez poobserwowac
                > > jak zaczepiaja w OCHYDNY sposob kobiety, zreszta w Polsce
                > > zachowywali sie identycznie.
                > >
                > W Polsce tez ochydnie podrywali z luskusowych samochodow?..)))

                tak sie zlozylo, ze akurat Wlosi bawili na kontrakcie
                w moim miescie czego wynikiem bylo kilka ciezarnych panieneczek
                (ntb, dziewczyna z klasy, blondyneczka, stad o tym wiem )
                to te wpadki mialam na mysli piszac o ochydzie w Polsce,
                w Italy, dotyczylo to miejskich autobusow w Rzymie...
                przejedz sie, a bedziesz wiedziala o czym pisze.
                Nigdy nie podrozuje sama, wiec tylko o tym jednym przypadku
                moge wspomniec, ale tego nie zaliczylabym do ochydnych o;

                ps. nie tak dawno, nawet tu, w USA (co mnie baaardzo zdziwilo),
                w czasie godzinki lunchu Pan zatrzymal jaguara (moj wymarzony samochod)
                i zaoferowal uprzejmie, ze mnie podwiezie, rozbawilo mnie to bardzo,
                oczywiscie troche porozmawialismy i to wszystko.
                Czy Tobie nigdy sie to nie zdarzylo ?

                --
                corka nie(albo zle)wychowana
                ...ta zgorzkniala baba(swietne)
                i...ozywiam zdechle wONtki


                --
                corka nie(albo zle)wychowana
                ...ta zgorzkniala baba(swietne)
                i...ozywiam zdechle wONtki
                • maria421 Re: "American Girl In Italy 19.." 15.05.05, 17:29
                  Bella, mieszkalam we Wloszech 2 lata, (1982-84), od tamtej pory bywam tam kilka
                  razy w roku i wlasnie dlatego czytam te Wasze opowiastki o wloskich
                  podrywaczach sama sie nie wypowiedajac, bo ciakawa jestem Waszej bujnej
                  wyobrazni podniecanej jednym zdjeciem.
                    • don2 Re: Maria -"American Girl In Italy 19.." 16.05.05, 17:56
                      hmmm,zylem i ja prawie rok w Italii i to w Rzymie ,miedzy italiancami ,ale o
                      meskich burdelach nie slyszalem.Co noc na placyku przy moim domu nad ogniskiem
                      dziwki majtki suszyly i pijalem nie raz nocna kawe z roznymi trans
                      facetami .ale o czyms takim nie slyszalem.
                      --
                      ----------------------------------------
                      www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
                    • maria421 Re: Maria -"American Girl In Italy 19.." 16.05.05, 18:29
                      lucja7 napisała:

                      > Mowisz ze byly usankcjonowane burdele gigolakow?
                      > Pewno za krotko bylas w Italii :))
                      >
                      Lucjo, nie sprecyzowalas wczesniej, ze mowisz o burdelach meskich dla zenskiej
                      klienteli.

                      Mowisz, ze w latach 50 tych bywaly i takie w Italii? Gratuluje doskonalej
                      pamieci...
                      • basia553 Mario. 17.05.05, 17:53
                        nie masz co gratulowac znakomitej pamieci: na starosc to jest normalne, ze sie
                        dokladnie pamieta dawne czasy, a kicka sie wszystko wczorajsze:)))
                          • maria421 Re: Mario. 17.05.05, 18:18
                            lucja7 napisała:

                            > Ja o burdelach nie pisalam :))

                            Basia ma racje... pamieta sie lata 50-te, a nie pamieta sie co sie wczoraj
                            napisalo:-)
                        • don2 Re: Mario. 17.05.05, 18:07
                          hi hi hi,kobity sa zlosliwe do granic przyzwoitosci :))))))))))))))))))))
                          cmok cmok kochanie pieknie dzis wygladasz w tej spodnicy,pomyslec tyle lat a
                          jak nowa !!


                          > nie masz co gratulowac znakomitej pamieci: na starosc to jest normalne, ze
                          sie
                          > dokladnie pamieta dawne czasy, a kicka sie wszystko wczorajsze:)))

                          ----------------------------------------
                          www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka