Dodaj do ulubionych

dzisiejszy pomysl na obiadek

26.07.05, 16:50
placek typu pita, maki pelnej. Posmarowac maslem i nalozyc duzo salaty.
Zrolowac, w reke i do gardla.
Obserwuj wątek
    • drapieznik Re: dzisiejszy pomysl na obiadek 27.07.05, 01:03
      Nie bylo zadnego smarowidla ani mieska, tylko dobrej jakosci salata z worka
      plastykowego i rolka weszla gladko. Widzialem raz jakis punkt stacjonarny,
      ktory sprzedawal podobne rolki tylko na centymetry i okrojone w kawalki, za
      jedne $6. Co prawda wkrecaja tam warste jakiegos podejrzanego majonezu i
      wszystko co akurat jest za szklem, moze byc substytut kury bo kura tego
      stworzenia wszak nie mozna nazwac, czesc jej pamieci, biedactwo, skrocilem jej
      meki.

      A teraz powtorka z zarcia czyli rozmrozona ryba na gryl.

      Caly sekret walki z waga polega na utrzymywaniu pustej lodowki.

      Na deser? Sok wisniowy z Herbapolu zmieszany z godziwa porcja koniaku wlasnej
      roboty, niestety, brakuje mu jeszcze 3.5 roku do rozpoczecia lezakowania na
      dobre. Jutro bedzie kurzyna (nazwa podsluchana w Jezioranach: co, znowu
      kurzyna? Juz nie moge tej kurzyny, hehehe)
          • drapieznik dlugie- O-S-T-R-Z-E-Z-E-N-I-E 27.07.05, 13:40
            jutka: gryl obrotowy, porcja cod'a (chyba dorsz) na kratke i posypane cheyenne
            pepper (mozna tez dostac w aptekach w pigulkach z ktorych to ten pieprz (ostra
            papryke?) mozna odzyskac dla tych ktorzy nie maja dostepu. Daje ciut koloru,
            duzo smaku i obrzydza zycie tym co przedawkuja. Na sucho, bez tluszczu. Co
            wychodzi? No wychodzi cos takiego jakby bylo wedzone moze ta wysoka temperatura
            to robi i do tego kapka BBQ do smaku. Kapka. Co do wisniowki to byla tak moja
            mieszanka zreszta z winy dona jak opisal porannego drinka w porcie na jedna
            noge ...

            ertes: masz racje, ze jedzie Atkinsem jak i masz racje ze co nie jedzie. Ja
            robilem to na zasadzie ze trzeba w siebie wtloczyc rybe bo... Osobiscie to
            przemawia do mnie Dr Kwasniewski z Dieta Optymalna, po odrzuceniu sporej ilosci
            idiotyzmow roznego kalibru zawartej z roznych chyba powodow. Co jest u niego
            ciekawe to ze sa tabele ile na wage powinno sie brac (glowna zasada to 2x
            wiecej tluszczu jak protein i maluchno weglowodanow, ale tak naprawde. I tak do
            30 dni a po 30 dniach to trzeba zmniejszyc porcje. Z tego co widze to organizm
            ludzki jest zaprojektowany zeby pracowal bardzo efektywnie na malej ilosci
            opalu. Niestety, ta teoria po 30 dniach zaczyna sie w miare yebac i znam ludzi
            ktorzy ja stosuja (wlasciwie to prawie ze identycznego Atkinsa - wydaje mi sie
            ze to Kwachu sciagnal te badania z zachodu, ale wtedy Atkins by go raczej
            zgnoil a tego nie zrobil wiec cos mi to podpada ze i Atkins i Kwachu dostali
            powiew jakichs materialow trofiejnych i dobrze zreszta udokumentowanych jak
            wszystkim wiadomo i dlatego obie strony zamknely ryje na klodke od zawsze- ale
            to moja teoria bo nie wierze w cuda ze dwoch gosci ma ten sam sposob i milcza,
            obaj udajac ze siebie nie widza.
            Dobra, wiec znam ludzi ktorzy stosuja Atkinsa namietnie od 6 lat i krotko
            mowiac, ladna babka i dziwnie smierdzi. Wyglad tez ma taki 'nienaturalny' jakby
            wyladowala na Ziemi na badania nie-ziemskich facetow. To pewnie z tej soli w
            boczku czy co. Co do wegetarianow, to znam goscia ktory zaczal sie modlic do
            Hare Kriszna i zaczal mu rosnac regularny brzuch z tych warzywek. Po trzecie
            jak ktos byl w jakiejs jadalni wegetarianskiej to wie ze tam po prostu smierdzi
            jakims spalonym ryzem (wersja europejska) albo curry (wersja sojusznicza). W
            smaku kazde zarcie w knajpie wege jest wg mnie niejadalne, w normalnej zreszta
            tez, chyba ze sie czlowiek nie potrafi oprzec kobiecie ktora go tam ciagnie to
            wtedy sobie chwali. Jedynie ci szczesciarze w CA to maja raj bo tam kultura
            gotowania knajpianego zaszla na najwyzszy poziom a reszta dopiero usiluje sie
            podciagac.

            Kan_z_oz: wg oficjalnej religii Dr Kwasniewskiego to tluszcz ktory sie je to
            nie ten ktory sie nosi bo to co sie nosi to trojglicerydy czyli produkt
            powstaly po przetworzeniu weglowodanow. A jezeli tak to wystarczy tylko
            przestac wpieprzac chlebek i juz sie poprawi (makaron, pizza itp). O cukrze nie
            wspomne. Ta metoda rzeczywiscie dziala ale jest taka sprawa jak wyglodzenie i
            wtedy wchodzi klazdy cukier jaki sie nawinie pod reke. Dlatego trzymam pod reka
            te pite do zawijania salaty. "Tak wiec z masla samego czlowiek nie przytyje",
            zauwaz cudzyslow, jezeli brany we 'wlasciwych proporcjach' i 'prawie bez
            weglowodanow'. Problem w tych ilosciach do ktorych nikt nie ma dyscypliny czyli
            umiaru. Ja sie nie odchudzam
            • kan_z_oz Re: dlugie- O-S-T-R-Z-E-Z-E-N-I-E 27.07.05, 14:22
              Eksperymentujesz? a po co?
              W moim domu sa dwie zasady; miecho z warzywami lub jesli ktos nie lubi skrobia
              i owoce.
              Zasada prosta - nie mieszac weglowodanow z tluszami i bialkiem. Ma to swoje
              uzasadnienie fizjologiczne jako, ze weglowodany sa najszybciej spalane ale
              wysokie diety weglowodanowe zostaly glownie zaprogramowane dla sportow
              wyczynowych; czytaj maratonczykow. Reszta nie jest w stanie przerobic , chociaz
              kazdy ma dobre checi.
              Praktycznie, znacznie latwiejsza jest dieta bialkowa. Czytaj Kwacho w
              kombinacji.
              Goral czyli moj malzonek jest tego zwolennikiem. Wyniki sa imponujace ale nie
              polecalabym nikomu. Naprawde trzeba lubic miesko i nienawidzic skrobie oraz
              sacharoze, inaczej kompletna klapa. Dla reszty pozostaja naprawde kombinacja w
              umiarkowanych ilosciach.
              W sumie w mojej rodzinie kazdy sie dogrubia; pies chudy, syn i maz chudzi - ja
              jestem zadowolona ze swojego 62 kg przy 174 cm wzrostu.

              Kan

              • drapieznik Re: dlugie- O-S-T-R-Z-E-Z-E-N-I-E 27.07.05, 17:27
                jak to po co eksperymentuje? Bo moge.


                zasade dobrze, ze mi przypomnialas bo juz o tym zapomnialem, ale tak
                rzeczywiscie jest. Na maratonczykow to ty sie nie zapatruj, tu tylko kilka
                przypadkow: toronto.cbc.ca/regional/servlet/View?
                filename=to_marathondeath20041018

                www.ctdata.com/sports/2002/08/14/0651219.shtml
                general-medicine.jwatch.org/cgi/content/full/1996/813/2
                Reszta wyczynowcow to tez nie swieci przykladem chyba ze sie uwzgledni NRD-
                owskie kobiety ktore trenowaly wyczyn. Pamietasz tego mlodego ruskiego
                lyzwiarza 23 lata jak walnal na twarz o plyte lodowiska? A popatrz na
                pingpongiste polskiego Grubbe, ktory odszedl od nas w sedziwym wieku lat 48
                (mial juz wracac do Polski z Niemiec tego lata, szok kulturowy na horyzoncie
                czy to paskudne jedzenie niemieckie)? Kazdy junior kolarski ostatniej okregowki
                wiedzial, ze jak sie napakuje marmolady na sniadanie to nie pojedzie, nie pytaj
                skad wiem. Co do zycia miesnego, mam czlonka przypisanej mi rodziny ktory
                wlasnie ledwie doszedl do siebie po rocznej przygodzie w krainie Atkinsa. Sam
                Atkins wpieprzal potajemnie miseczke czarnych jagod dziennie. O tym jak wyglada
                sam miszczu Dr balneologii stosowanej, Kwasniewski, nie wyglada za dobrze. A w
                ogole to jest jeszcze wszak teoria o korelacji z grupa krwi czyli co dobre dla
                mnie nie musi byc dobre dla drugiego i tu jest chyba ten pies. W Polsce
                tradycyjnie jadlo sie malo owocow a duzo chleba. Ciekawe czy ma to z
                uwarunkowaniem historycznym. I ostatnie, dobra wiadomosc dla panow: kobiety
                zyja dwa razy krocej niz panowie a to na skutek zlego odzywiania sie, hehehehe

                kan_z_oz napisała:

                > Eksperymentujesz? a po co?
                > W moim domu sa dwie zasady; miecho z warzywami lub jesli ktos nie lubi
                skrobia
                > i owoce.
                > Zasada prosta - nie mieszac weglowodanow z tluszami i bialkiem. Ma to swoje
                > uzasadnienie fizjologiczne jako, ze weglowodany sa najszybciej spalane ale
                > wysokie diety weglowodanowe zostaly glownie zaprogramowane dla sportow
                > wyczynowych; czytaj maratonczykow. Reszta nie jest w stanie przerobic ,
                chociaz
                >
                > kazdy ma dobre checi.
                > Praktycznie, znacznie latwiejsza jest dieta bialkowa. Czytaj Kwacho w
                > kombinacji.
                > Goral czyli moj malzonek jest tego zwolennikiem. Wyniki sa imponujace ale nie
                > polecalabym nikomu. Naprawde trzeba lubic miesko i nienawidzic skrobie oraz
                > sacharoze, inaczej kompletna klapa. Dla reszty pozostaja naprawde kombinacja
                w
                > umiarkowanych ilosciach.
                > W sumie w mojej rodzinie kazdy sie dogrubia; pies chudy, syn i maz chudzi -
                ja
                > jestem zadowolona ze swojego 62 kg przy 174 cm wzrostu.
                >
                > Kan
                >
    • drapieznik Re: dzisiejszy pomysl na obiadek 28.07.05, 18:56
      wczoraj zrobilem sobie wlasna kreacje:

      1. resztka pietruszki, taki klebek co zostal na dnie lodowki, zmielic w mlynku.
      Dodac jogurt i lyzke smietany. Po namysle wmielilem pol cebuli i dodalem
      cheyenne pepper i ciut soli morskiej.

      2. Dwa jajka na miekko

      3. Szklanka wody.

      4. Deser: banan

      5. Reszta na lancuch.
                • morsa Re: dzisiejszy pomysl na obiadek 28.07.05, 21:59
                  Dzisiejszy pomysl na obiadek?
                  Nie moj, na szczescie - po ciezkim dniu
                  obiadek przygotowala brzydka (?) polowa.
                  wolowina (filet) marynowana z grilla,
                  salata ( mieszanka z dodatkiem cytryny i oliwy
                  z oliwek), bagietka; wino czerwone.
                  Kawa, cus slodkiego (torcik), likier....
                  Sofka i forum ;-)))(), telefon do rodzinki w Polsce...
                • drapieznik Re: dzisiejszy pomysl na obiadek 29.07.05, 14:54
                  lucja,

                  Tak jest. Nie ma linku. Jest wiele propagandy na ten temat i usilowano od lat
                  to polaczyc zeby opylac statyny o ktorych sie cos niedobrego ostatnio okazalo-
                  ale na razie nie udowodniono. Tu probuje szybko znalezc kilka linkow, zobaczymy
                  co znajde:

                  www.drlam.com/A3R_brief_in_doc_format/2003-No3-Eggs.cfm
                  www.aeb.org/food/eggs-health.html
                  www.illpumpyouup.com/articles/the-truth-about-egg-whites-and-egg-yolks.htm

                  www.fda.gov/bbs/topics/CONSUMER/CON00052.html ten to jest, no
                  powiedzmy... eee, nie bede komentowal.

                  www.drgrisanti.com/eggs.htm
                  ja jem tyle na ile mam ochote: czasem jedno, czesto dwa, a rzadko trzy- to
                  kiedy wiem ze dlugo nie dostane dostepu do miski. Oczywiscie jak pieke ciasto
                  czy robie jakas salatke z jajkami to biore pod uwage bilans wsadu. Domyslam sie
                  ze staralas sie jajka eliminowac ze swojej diety. Obserwujac siebie i majac
                  zmierzone parametry moge powiedziec ze nie ma strachu. Znam ludzi ktorzy
                  unikali, brali rozne leki na cholesterol (majac rozne dodatkowe problemy i bez
                  zmniejszenia poziomu tegoz) a pozniej zaczeli jesc normalnie (jajka ale bez
                  przesady) i problemy ustapily, oczywiscie po odstawienie lekow anty-ch.




                  lucja7 napisała:

                  > Drapieznik, jestes pewien ze to prawda to co piszesz?:
                  > "Nie ma linku pomiedzy holesterolem w jajkach a tym w zylach."
                  >
                  > Mowisz na wlasnym przykladzie?
                  >
              • ertes Cold Stone 28.07.05, 22:19
                Z nie kupowanych w sklepie to Cold Stone sa najlepszymi lodami.

                Z kupnych Haagen-Dazs. Zreszta wynalazek naszego rodaka z NYC.
          • kan_z_oz Re: dzisiejszy pomysl na obiadek 02.08.05, 13:08
            Cholesrelor jest ciekawym temat; Goral sprzedawal leki i obecnie uczy oraz
            pisze wiele manuali dla firm medycznych na ten temat. Ma wiec nie tylko dostep
            do informacji praktycznej - czytaj chudy jak szczapa od 25 lat ale rowniez
            podyplomowe studia poparte doswiadczenien w firmach medycznej. Praca polega
            glownie na studiowaniu papierow klinicznych ze wszystkich medycznych journali
            na ten temat.
            A wiec jedziemy; wiekszosc choresterolu jest zalezna od naszej watroby,
            uwarunkowania genetyczne jesli ktos lubi tak to nazwac. 20% to dieta, czyli w
            prostym jezyku potoczym co jesz ma gowno do czynienia z tym gdzie jest twoj
            cholesterol. Duzo wieksze znaczenie ma stosunek tzw dobrego choresterolu do tzw
            zlego co ma malo wspolnego z dieta.
            Z czym ma to cos wspolnego? nie ludzcie sie - firmy farmaceutycznene maja
            sprzedawac a nie leczyc.
            Na 1 dolara wydanego na tzw leki 'inflamatory' leczaczy wydaje 3 dolary aby
            leczyc skutki uboczne.
            Dieta to common sense; wszystko po trochu.

            Kan
            • drapieznik Re: Nix obiadek 29.07.05, 15:03
              morsa: to byl poczatek. Potem poprawilem i skonczylo sie obiadkiem przed snem.
              A tu don podal fajny link. Zawsze czulem sie winny jedzac krotko przed snem a
              tu prosze jakie fajne rezultaty. Z tego co widze to weglowodany powoduja
              wszystkie problemy z waga. Ogladalem wczoraj towary na ulicy i przerazajaca
              jest ilosc tlustych bab i facetow. dziewczyna na ktora by nikt nie spojrzal w
              Europie, dumnie trzesie tlustymi zwisami z bioder, swiecac tatuazem
              poruszajacym sie na zwalach wylewajacych znad dupy.
      • don2 Re: MIZERIA... 29.07.05, 15:34
        jakos tak jak przeszedlem 40-tke zauwazylem ,ze zadne diety nie dzialaja.
        Po tylu latach przy zarciu stwierdzam,ze wszystkie diety to gadka szmatka i
        jedyne co pomaga to jesc mniej.Przy jakichs chorobach to inna sprawa.mam
        gdzies jakies tam diety,podobno mam wysoki poziom cholesterolu,no i co z tego.
        Ciekawe ,ze biedni ludzie nie maja problemow z nadwaga,alergiami,kombinacja
        weglowodanow z czyms tam itp.taki czlek to zre wszystko co mu w lape wpadnie i
        zyje dluzej od bogatego.A najlepiej zyja wszelkiego rodzaju doradzacze,badacze
        i specjalisci od odchudzania jak np moja siostra. sama tlusta a innych
        odchudza.
        jajka jem kiedy chce jakie chce i ile chce,do tego bekonu ,czyli boczku
        wedzonego.Przywoze z PL zapas i mniam mniam.jak umre to przynajmniej umre syty
        od schabowego lub golonki i bede pieknym trupem.Wole to jak umierac wiecznie
        glodny na salacie i odwracania oczu od normalnego zarcia ,jak natura i Bozia
        przykazali,
        Niech zyje polmisek firmowy w mojej bylej knajpie: kielbasa 2 rodzaje,mieso
        pieczone swinskie,boczek z grilla,kawalek ryby z
        grilla,cebuka ,czosnek,aubergin i pomidor z grilla.Do tego flacha wina albo piwo
        kartofle jakie kto chcial albo bulka pol metrowa,na stole sos czosnkowy albo
        musztarda. To jest zarcie !
          • ania_2000 Re: MIZERIA... 29.07.05, 16:15
            Zawsze mnie zastanawia, jak widze ogromniaste olbrzymie grubasy (zenskie,
            meskie a nawet dziecece) jak oni to sobie zrobili.
            Ilez trzeba jesc zeby tak utyc! Dla mnie nie-do-pojecia.
            Trzeba chyba jesc bez przerwy...Tlumaczenia typu chemia/jakies hormony w
            zywieniu nadal mnie nie przekonaja. Nawet najgorsza przemiana materii tez nie
            jest wytlumaczeniem. WIek tez tu nie gra roli, bo nawet dzieci wygladaja jak
            wieloryby.
            TO jest chyba non stop zarcie.

            • don2 Re: MIZERIA... 29.07.05, 16:29
              Zgadza sie.W malym procencie to sprawa przemiany materii ,spalania itp.
              nazjwyczajniej w swiecie:ZARCIE !!! zaczyna sie od dziecka za ktorym mama biega
              z talerzem a babcia doklada po cichu swoje.Potem zarcie sie
              rozwija,frytki,jakies kurczaki ociekajace oliwa,lody ,ciastka ,bulki,napoje
              skladajace sie glownie z cukru i chemii.kilka razy dziennie hamburger itp.
              Obiadki i lunche biznesowe lub tp.zarcie w domu .zadnego ruchu na powietrzu.
              Z zapasionego dzieciaka ,rosnie beczka tluszczu.faceci jak karykatury i
              kobiety jak wieloryby.Spotyka sie takie typy wszedzie a w USA najwiecej.
              • ania_2000 Re: MIZERIA... 29.07.05, 16:54
                Najwiecej tych grubasow jest wsrod "minorities" - glownie murzyni i meksykanie -
                biali jakby mniej.. nie wiem czy widzialam spasionego azjate (nie mowie o
                sumo:)- moze nie zwrocilam uwagi, a w sumie ryz niby tuczacy:)
                W sumie przerazajace - jak w Little shop of horrors - widok nienasyconej
                paszczeki i wolanie 'feed meeee:)
                • ania_2000 Re: MIZERIA... 29.07.05, 16:59
                  Swego czasu w stanach kariere robila ksiazka kucharska, wydana przez francuzke
                  mieszkajaca na stale tutaj. Dla wielu szokiem bylo ze propagowala wszystkie
                  niedozwolone rzeczy - maslo, smietane, i takie tam. bulki chrupiace i pasztety.

                  Sedno w tym, ze porcje maja byc malutkie. Mozna jesc wszystko - ale nie
                  wiadrami.

                  Kto widzial przecietna amerykanska porcje i talerz to wie.
                  • don2 Re: MIZERIA... 29.07.05, 17:10
                    Ja nie chce byc w zadnym wypadku cenzorem ani tp ale popelnilas blad taktyczny.
                    nie nalezy podkreslac ,ze to mniejszosci sa tluste itp.nalezy unikac takich
                    porownan.Po drugie napisalas ,ze : francuzke mieszkajaca tu na stale k.cytatu
                    kogo obchodzi jej status? masz dziecino klopoty z wladzami ? i tak przy okazji
                    w ramach blizszego poznania sie : skad jestes z Polski.nie musisz odpowiadac
                    oczywiscie
                  • don2 Re: Porca MIZERIA... 29.07.05, 17:30
                    lucja7 29.07.2005 17:11 + odpowiedz


                    Juz ktos tu tak pisal: czarni, nieroby, grubi, mieszkaja w najbiedniejszych
                    dzielnicach.
                    (ja tylko powtarzam i pisze w 3ej osobie).
      • lucja7 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 30.07.05, 03:20
        Wiec spedzilam przyjemny wieczor ze znakomita kolacja wlacznie (daleko po 19ej).
        A ze byla miedzy nami piekna Portugalka, wiec popytalam o bacalao, czyli o
        przygotowywaniu dan wokol morue (suszonego albo przechowywanego w soli dorsza).
        Okazuje sie wiec ze tego jest mnostwo, wg niej ponad 400 roznych dan
        polegajacych na mieszaniu roznych jarzyn z miettes (struzyn?) dorsza: pomidory,
        marchew...........wszystko. Czosnki, cebule, wino, ser!, kartofle, gotowane,
        pieczone,z kremem, oliwa.....Cala sztuka morue. Ponad 400 preparacji!!

        Zaangazowalam sie i uwazam ze spelnilam obowiazek! Szybciej niz myslalam!
          • lucja7 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 02.08.05, 11:56
            Juz ustalilismy ze dzis ponownie Japonczyk.
            Oh, jak przyjemnie jest jesc na czystoscia pachnacym obrusie!

            Przy okazji zawiadamiam tych ktorych to interesuje ze japonska herbaciarnia
            oraz caly szklany pawilon w Przestrzeni Alberta Kahna sa zamkniete do polowy
            2007 ze wzgledu na roboty odnawiajace. To w szykownym Boulogne.
            • don2 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 02.08.05, 12:32
              jako prostak nie wiem jak pachnie czystoscia obrus.Z zasady obrusy w knajpach
              pachna albo srodkami do prania ,albo tez zapachem prasowanego
              materialu.mysle ,ze wyglad,gatunek itp ma znaczenie jezeli harmonizuje z
              interiorem.I oczywiscie obrus powinien byc zawsze czysty i estetyczny.nawet mi
              przez mysl nie przeszlo ,ze Lucja mogla by celebrowac posilek w lokalu z
              nieswiezym obrusem.Osobiscie jako prostak jadam na gazecie lub pizze z kartonu
              a inne potrawy z puszki,lub po odgrzaniu z papierowego talerza-nie znosze
              zmywania.W knajpach jadam na wyjazdach,oczywiscie tanio i byle co.
              • don2 Re: I kto narzeka na zycie w PL.. 02.08.05, 12:36

                Gazeta.pl > Gospodarka > Wiadomości Wtorek, 2 sierpnia 2005




                Coraz więcej Polaków lata klasą biznes




                Duży wybór filmów wideo i wykwintne posiłki mają przyciągać klientów
                Fot. MARK DUNCAN AP


                SERWISY


                ¤ Tanie latanie







                Wojciech Pelowski 01-08-2005 , ostatnia aktualizacja 01-08-2005 18:39

                Nie tylko tanie linie korzystają z boomu lotniczego w Polsce. Coraz lepsze
                wyniki mają i tradycyjni przewoźnicy. A Polacy coraz częściej podróżują klasą
                biznes

                Szerokie rozkładane fotele, wyrafinowane menu, specjalne saloniki na
                lotniskach - takie udogodnienia czekają na tych, którzy zdecydują się zapłacić
                więcej za bilet i polecą klasą biznes. Zainteresowanie ze strony takich
                podróżnych staje się dla niektórych linii lotniczych podstawowym warunkiem do
                otwarcia nowych połączeń w Polsce.

              • lucja7 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 02.08.05, 17:40
                Ja wiem, ja wiem, Don. Te slady sledzi na obrusie po poprzednikach, dlatego
                mowie o przyjemnosci jedzenia na czystym. czesto restauracje sa podzielone na
                dwie czesci: na obrusie, albo na papierze. Pierwsza albo druga klasa.
                A znasz dowcip o labadku? (ouabondku?) bo mi sie kojarzy z zapackanym i
                smierdzacym obrusem?
                • drapieznik Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 02.08.05, 19:07
                  Lucja, tak zaczelas o tym restauracjach wiec doczepial moje. Otoz widac
                  wyraznie ze zyjesz w jakims innym wymiarze kulinarnym, bo ja np bardziej z
                  przyjemnoscia wspominam restaracje z Polski z zamierzchlych czasow, a to uszka
                  z barszczem, flaczki, ryba po grecku na dworcu kolejowym (!), pierogi, zurek,
                  gospodarski, kolduny litewskie, placki wegierskie itp.

                  Otoz jestem przerazony stanem restauracji w wiadomym kraju, moze ertes mi tu
                  cos naklamie ze u niego lepiej, ale ja np dalem sie zaciagnac (q, ostatni raz!)
                  do miejsca o dzwecznej nazwie gdzie rachunekl byl $26 za dwie osoby plus
                  napiwek. kawalke (moze 2cm lososia) z wykonczonymi frytkami i paroma
                  miniaturowymi krewetkami i salatka (ilez to roboty salata, plasterki ogorka i
                  zalewa kremiasta). Moga zyc, bandyci! Jezeli chodzi o steki czy zeberka to
                  przeciez to nie jest zadne jedzenie, mielone odpadaja z definicji, pierogi
                  takie ze raz chcialem kelnera nimi rzucic ale sie ostatkiem pochamowalem, nie
                  danie mu napiwku wyszlo duzo taniej. Qrka, co sie dzieje z tym zarciem na
                  zachodzie? Jest kompletnie do dupy!!!!!!!!!!!!!!! Jedynie co to wciskaja
                  roznego typu wody gazowane i alkohole zeby frajera ululac. Don raz powiedzial
                  ze to to tylko gra swiatla i kolorow i to prawda. Za wlasne pieniadze. Moze do
                  ciebie lucja ta zaraza kulinarna jeszcze nie doszla, bo kiedys na Wegrzech
                  mieli zarcie masowe i dobre ale jak jest teraz to nie wiem. Niemieckie jedzenie
                  knajpiane to w ogole pomylka juz od dawna. Chinskie to smierc, indyjskie to za
                  duzo curry. napisz ze u ciebie lepiej.
                  • lucja7 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 03.08.05, 09:54
                    No dobrze. Niestety zadnego z dan ktore wspominasz tak cieplo nie znam.
                    Mnie pozostala w pamieci (z dziecinstwa) pomidorowa z ryzem w cuchnacym barze
                    mlecznym i na samo wspomnienie puchne.
                    A skad te twoje nieprzyjemne przygody gastronomiczne? W jakim "zachodnim" kraju?

                    Ja w Polsce bylam w restauracji chyba w 97 roku. Byl to moj drugi pobyt od
                    wyjazdu. Przyjemne wspomnienie z restauracji rybnej (moze to Jablonna, albo
                    gdzies niedaleko, na polnoc od Warszawy) byla dobra ryba popijana dobrym zimnym
                    Chablis. To wino kosztowalo wiecej niz obiad dla 4ech osob. I fatalne
                    wspomnienie z knajpy na starym miescie warszawskim, nie pamietam nazwy, ale to
                    bylo na pietrze. Byla mi zalecana jako znakomita itd itd. Koszmar, kupa
                    aferzystow dziamiacych zlymi lamanymi jezykami w telefony (pewno po to by
                    wszyscy wiedzieli), chalas, wino poludniowoafrykanskie za cieple (najlepsze z
                    tych co mieli), zarcie tluste i do dupy, chyba drogie to bylo, nie wiem. Brr
                    Moge cie natomiast zapewnic ze nie narzekam, wybor znakomitych miejsc do
                    dobrego jedzenia w Paryzu mamy bardzo, bardzo duzy.
                    • jutka1 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 03.08.05, 10:08
                      Jesli to bylo na pietrze przy Rynku Starego Miasta, to mogl to byc Bazyliszek,
                      ktory w nowej rzeczywistosci wybitnie podupadl. A moze juz wczesniej byl
                      podupadniety (podupadly?), tylko nikt tego nie widzial ze wzgledu na brak
                      porownania ;-)

                      Jaka szkoda, ze sie ze mna nie skonsultowalas przed wyjazdem, dalabym Ci byla
                      pare dobrych adresow... :-))) (wiem, wiem, zauwazylam date... :-)

                      Co do ostatniego zdania, nie moge sie nie zgodzic. Choc za 26 dolarow na
                      osobe... nie: mozna znalezc, jesli sie wie gdzie szukac. Chyba tylko wino juz
                      sie nie zmiesci w tej sumie :-)

                      Bonjour, toi :-)
                      • lucja7 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 03.08.05, 10:18
                        Ja dolarami nie place, wiec roznica moze stad.
                        Wiem ze zjedzenie obiadu (bardzo porzadnego jakosciowo) z winem (bardzo
                        porzadnym jakosciowo) za 20-25 €uro jest w Paryzu rzecza absolutnie normalna,
                        latwa i, jakby to powiedziec, codzienna. Oczywiscie na czystym, pachnacym
                        obrusie.
                        Na papierze za 15 €uro bez problemu.
                          • lucja7 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 03.08.05, 10:56
                            Zalezy od wielu rzeczy.
                            Gdy ma sie biale skarpetki i krawat w karty kredytowe to chyba w wejsciu pytaja
                            o stan konta i sprawdzaja natychmiast albo w ogole nia wpuszczaja! (zart)
                            W tytule watku jest obiad. No a po polsku obiad to obiad. Zreszta jak po
                            francuskiemu.
                            Chyba ze w Polsce kolacja stala sie obiadem od nie wiem kiedy.
                            • jutka1 Re: ZDROWA ZYWNOSC.... 03.08.05, 11:56
                              Jak ktos ze Stanow pisze obiad, to ja automatycznie mysle, ze chodzi o "dinner",
                              w odroznieniu od "lunch". Przepraszam, skojarzenie automatyczne i nie zawsze
                              adekwatne do rzeczywistosci.

                              W Polsce obiad to obiad, kolacja to kolacja, a niektorzy nawet podwieczorek
                              serwuja czy spozywaja. Ja nie :-)
                              • don2 Re: gastronomii stan rozny. 03.08.05, 13:11
                                niezaleznie od miejsca znajdowania sie restauracji sa one rozne a czasami wrecz
                                zupelnie do dupy. Kazdy kraj ma zle i dobre. ( odkrywcze ! ) zatrzymam sie na
                                PL. Tanie sa zupelnie do dupy,srednie zazwyczaj do dupy,drogie-nawet nie warto
                                zadawac sobie trudu,gdyz to miejsca prowadzone przez hobbystow znajacych sie
                                na wszystkim,tylko nie na gastronomii. jako takie sa restauracje usytuowane w
                                kilku renomowanych hotelach typu Sheraton,Hilton itp.nakwiekszym oszustwem sa
                                tzw Wiejska Chata,usytuowane wzdluz glownych szlakow.Wystroj jak
                                cepelia,gastronomia jest zupelnym nieporozumieniem.Jedynym przyjemnym
                                zaskoczeniem jest lancuch knajp nazwanych " Chlopskie jadlo" bez specjalnych
                                pretensji serwuja znakomite jedzenie Polskiej Kuchni,smaczne i niezbyt drogie.
                                POLECAM. Ceny w restauracjach sa zalezne od standartu ,lokalizacji itp
                                W Europie " cywilizowanej" za 26 $ na dwie osoby mozna dostac pizze i troche
                                wina lub piwa.I mozna tez nacpac sie czegos byle jakiego,lub zjesc kielbase
                                zasmazana.I tak powinno byc ! produkty,wypozazenie i najwazniejsze personel
                                kosztuje kupe forsy-nie wspominajac o kosmicznych czynszach za lokale w dobrym
                                miejscu.
                                Absolutnie jestem wyznawca zasady ,ze z dobrym jedzeniem ,wystrojem w dobrym
                                stylu ,powinny byc polaczone wysokie ceny jako gwarancja podstawy ekonomicznej
                                istnienia restauracji i moznosci utrzymania jej majac pierszej klasy personel
                                najlepszego gatunku surowce i napoje oraz mozliwosc wykluczenia przez wysokie
                                ceny,gosci nie siegajacych poziomem kultury gastronomicznej do dobrego miejsca.
                                demokratycznie ujmujac -kazdemu wg kasy i upodoban.
                                • lucja7 Re: gastronomii stan rozny. 03.08.05, 17:19
                                  Dzis brak obiadu.
                                  Zaoszczedzilam pare groszy.

                                  Natomiast gdy piszesz o zasmazanej kielbasie, to niedlugo juz mozna bedzie
                                  dostapic tego szczescia. Zbliza sie bowiem polowa wrzesnia, a w tym okresie
                                  odbywa sie corocznie tzw swieto l'Humanité. Jest to tradycyjne swieto
                                  organizowane w parku Courneuve pod Paryzem przez partie komunistyczna.
                                  Courneuve znajduje sie w departamencie 93, czyli najubozszym, tam gdzie partia
                                  komunistyczna posiadala kiedys najszersza baze.
                                  Trwa to trzy dni, sa wystepy i jakies wlasnie bary do jedzenia i picia. No i
                                  jedzenie to wlasnie ta smazona kielbasa i frytki.
                                  Smrod....przenikajacy w promieniu chyba przynajmniej 5km.
                                  Pragne sprecyzowac ze kielbasa jest platna i idzie do kasy partii
                                  komunistycznej.
                                  Jest to rodzaj rykowiska: mnostwo rogaczy pokomunistycznych chodzi przez te 3
                                  dni po lesie w Courneuve.

                                  W latach 70tych komunisci mieli w roznych wyborach miedzy 20 a 25% glosow, dzis
                                  miedzy 3 a 5.

                                  To tyle o kielbasie na dzisiaj.
                                    • lucja7 dzis piatek 4 sierpnia 04.08.05, 10:19
                                      Opuszcza nas na kilka miesiecy, zeby rodzic i zajmowac sie niemowleciem nasza
                                      Anne (35), architektka, jak to sie mowi fatalnie "szefowa projektu". Oprocz
                                      pracy zawodowej maluje, a ostatnia wystawe (obrazki z Japonii) miala w grudniu
                                      ubieglego roku na rue Dauphine.
                                      Pisze o tym dlatego bo organizuje ona wlasnie dzis, o 12ej pozegnalny kielon
                                      szampana. Wraca za 6 miesiecy, a ja czuje ze bede miala lzy w oczach.
                                      No i pewno zjemy jakis obiad. Breteuil?
                                      • don2 Re: dzis piatek 4 sierpnia 04.08.05, 11:01
                                        szefowa projektu odchodzi na 6 miesiecy-projekt moze obyc sie bez szefowej-
                                        znaczy sie jest to grozne dla szefowej-projekt prowadzi ktos inny-grozne dla
                                        szefowej.Nie ma ludzi niezastapionych,tam gdzie mozna sobie poradzic bez
                                        uszczerbku dla pracym,bez kogos-ten ktos automatycznie okazuje sie niepotrzebny.
                                        Ktos ,kto jest niepotrzebny,niepotrzebnie obciaza budzet firmy.I logika tego
                                        jest wywalenie z roboty-oczywiscie w cywilizowanym kraju z poszanowaniem prawa
                                        pracy.Oczywiscie na urlopie macierzynskim jest to zabronione,i tuz przed,ale
                                        mozna tuz po
                                        • lucja7 Re: dzis piatek 4 sierpnia 04.08.05, 11:13
                                          :)))
                                          Don, to jest "tylko" szefowa projektu, to co kiedys nazywalo sie szefem
                                          agencji. Rodzaj zarzadcy na pensji. Ale jest i czarujaca i ma wiele, wiele
                                          talentow i jest niezastapiona i bedzie w zwiazku z tym troche zamieszania i
                                          mniej wolnego czasu.
                                          Poza tym my jestesmy mala agencja, nigdy nie przekroczylismy liczby 10ciu osob
                                          (w tym dwoje architektow zalozycieli i wspolnikow firmy).
                                          I jeszcze jedno: nie przepadam za formula "nie ma ludzi niezastapionych".
                                          Okazuje sie ze sa. Nie sadzisz ze kazdy cos w sobie ma?
                                    • drapieznik przeglad restauracji 04.08.05, 14:22
                                      czyli luzne opinie na temat. Ogolnie to pizza jest jednym z najdrozszych
                                      wariantow jedzenia, ok $20 bez dodatkow, trzymajac selekcje blisko sera i
                                      ketchupu. Kazde rzucenie reke skrawkami czegos z pojemnika z mrozonymi
                                      dodatkami kosztuje $1. ALternatywa jest Frescheta lub D'Giorno (mrozone). Jak
                                      ktos ma dobry przepis na pizze to niech poda. Na winie mi nie zalezy chyba ze
                                      zrobilem sam ice wein.

                                      Teraz naraze sie ludziom ktorzy te 'restaracje' znaja:
                                      www.longjohnsilvers.com/
                                      Cod pieczony $3.99 jest to rewelacja, na laminacie. Jest to tzw fast food, na
                                      rowni z Mc Donaldem (dla niektorych) ale nie dac sie zmylic pozorom: baked cod
                                      przebija renomowane dania po $20 pod kazdym wzgledem a to ceny, jakosci oraz
                                      ceny/jakosci. Tu go nie podaja ale w kazdej restaracji sa.
                                      www.longjohnsilvers.com/menu/default.htm
                                      ale nie wszyscy o tym widac wiedza www.epinions.com/rest-
                                      Chain_Restaurants-All-Long_John_Silver__s/display_~reviews







                                      www.redlobster.com/discover/specials.asp
                                      www.epinions.com/content_190631546500 czyli ze mialem racje ze biora
                                      pieniadze za nic.
                                      Author's Product Rating


                                      Pros
                                      Very good service. Very accommodating for large group. Food was served hot.

                                      Cons
                                      Quality of food mediocre. Value for price is low.

                                      The Bottom Line
                                      Red Lobster seems to be a popular place but I'm not sure why. The quality of
                                      the seafood is mediocre and the prices and high for what you get.



                                      www.pizzahut.com/
                                      www.epinions.com/rest-Chain_Restaurants-All-Pizza_Hut/display_~reviews
                                      no, tak tez myslalem. Upadek zaczal sie kilka lat temu


                                      www.epinions.com/rest-Chain_Restaurants-All-
                                      Applebee__s/display_~reviews ci tez leca na leb

                                      www.epinions.com/rest-Chain_Restaurants-All-
                                      Ruby_Tuesday/display_~reviews 'money's worth' to jest wlasnie restauracja
                                      ktorej szukam. Moze byc na laminacie lub ceracie z dziurami lub odciskami
                                      mokrej sciery (do zobaczenia na codzien w kazdej).

                                      Ale sa wyjatki. Pare miesiecy temu wszedlkem do arabskiej restaracji serwujacej
                                      srodziemnomorska kuchnie. Ladnie czysto, laminat albo szklo, nie pamietam (to
                                      dla lucji7). Jest bar ponoc za cene $5.80. Upewniam sie ze tak jest. Patrze na
                                      abr i oczom nie wierze, wyglada jak z bajki. Zaczynam pobierac i jedzenie
                                      wydaje sie coraz bardziej niezwykle, nie jakies podsmazone na czarno kalafiory
                                      czy pieprzona smazona okra. Jedzenie okazuje sie byc super wiec winie zaraz
                                      kucharza. przedstawiaja mi kucharza i wdaje sie w dyskusje, ciagle majac na
                                      mysli pytania jakie by zadawal don... Facet pracowal w swiatowych
                                      restauracjach, 36 lat itp itd. taa, nie ze mna te numery Bruner. A jaka
                                      kuchnie ma, pytam niewinnie? A, prosze bardzo sobie zobaczyc. Gosc (Arab z
                                      libanu) zaprasza zeby zajzec do srodka!!! Patrze i widze super czysto, super
                                      zorganizowane, malo przestrzeni bo kto budowal budynek musial nie miec pojecia
                                      o gotowaniu. Super, zdalaby na najwyzszy standard restaracji!

                                      I co potem? Dupa blada. Za kilka tygodni okazalo sie ze gosc mial te restaracje
                                      gdzies i sie zwolnil. Wrocil do libanu do swoich kilku restaracji ktorych byl
                                      wlascicielem i zostawil mnie mocno nieszczesliwym :(


                                      lucja7 napisała:

                                      > Nie spij, otwieraj tom czy rozdzial drugi tego watku zeby ulatwic ludziom
                                      zycie
                                      > .
                                      > Napewno jeszcze poobiadujemy.
                                          • drapieznik Re: przeglad restauracji 04.08.05, 17:09
                                            odpowiem ostroznie: nie wiem. Wiem ze jak sie zrobi wszystko (hehehe) tojest
                                            lepiej. Mam porownanie do chleba wiec wiem co mowie. Pizzy jeszcze sie nie
                                            odwazylem, ale chleb to dwa kubki maki (dobrej). kubek wody, lyzka mniodu, dwie
                                            lyzeczki drozdzy, pol lyzeczki soli i.... i kilka sekretow wyjasniajacych...
                                            3godz 40 min pozniej i wychodzi cudo a nie chleb. Czy mozna podobnie
                                            zrobic/upiec samemu pizze?

                                            don2 napisał:

                                            > czego przepis? ciasto czy tez sos pomidorowy ,czy ser ,czy to co sie naklada
                                            i
                                            > decyduje o pizzy?
                                            • triskell Re: przeglad restauracji 04.08.05, 21:46
                                              drapieznik napisał:
                                              > Czy mozna podobnie
                                              > zrobic/upiec samemu pizze?

                                              Drapieżniku, "doskonała pizza" jest kwestią względną, bo jedni wolą ciasto
                                              bardziej kruche, inni bardziej kluchowate... Ale może ta Ci zasmakuje, robiona
                                              od podstaw, z sosem włącznie, a przepis bardzo szczegółowy. Słyszałam też, że
                                              jeśli chce się ciasto "takie jak w Pizza Hut" (czyli mniemam, że bliżej tego
                                              kluchowatego), to należy połowę mąki zastąpić ugniecionymi ziemniakami, ale tego
                                              nie próbowałam. Przepis poniżej jest natomiast wypróbowany.

                                              Smacznego :-)

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=11506985&a=25793401
                                              • don2 Re: przeglad restauracji 04.08.05, 23:02
                                                ha ha ha ha Trixi ,ty masz humor.
                                                I z czego tu robic wielkie cyrki.
                                                Podam ci zwierzu na 2 kg maki,gdyz nie chce mi sie liczyc. prawie 20 lat jakos
                                                na tym wyzylem.
                                                maki 2kg
                                                oleju szklanka
                                                drozdzy 5 dkg
                                                soli i cukru po lyzeczce
                                                wody litr
                                                mieszasz,formujesz duza bule,nakrywasz szmatka i niech odpoczywa 20 min.
                                                potem dzielisz na porcje 200 gram,formujesz je w takie kule,kladziesz na cos
                                                nakrywasz wilgotna wycisnieta szmatka i do lodowki .na drugi dzien
                                                rozwalkujesz na placki kazda kule lub ile chcesz ,rozmiar placka +- 28 cm.
                                                Sos : pomidory zmiazdzone z puszki,sol pieprz ,,oregano ,olej.rozmieszasz i
                                                masz gotowy
                                                ser: nie musi byc mozarella,wystarczy typu Edam + 45,rozwalasz ten ser na
                                                drobne.moze byc w takim nie za szybkim robocie z tarczami.
                                                zaczynasz zawsze od sosu,smarujesz nim rozwalkowany lub rozrobiony recznie
                                                placek nie smarujac do samych brzegow,na to sypiesz serem ile sobie
                                                chcesz,potem kladziesz co tylko sobie chcesz :)) i do nagrzanego pieca,grubo
                                                ponad 200 C maxymalnie co w domowej kuchni daje.jakies 10 minut i gotowe-
                                                zadna filozofia,zadne odkrywanie ameryki-tak sie robi profesjonalnie
                                                • drapieznik Re: przeglad restauracji 05.08.05, 02:50
                                                  dziekuje wam za odpowiedzi i sugestie. Efekt ich byl taki ze zaczalem glebiej
                                                  szukac jak taka pizze zrobic zeby sie nie narobic. Poniewaz uzywal stale
                                                  maszyny do chleba wiec padlo na nia. Mialab byc z maki pelnej ktora jak wiadomo
                                                  nie jest latwa do obrobki. Skorzystalem z tych sugestii:

                                                  www.taunton.com/finecooking/pages/c00196_rec02.asp
                                                  www.fellowshipcircle.com/recipes/wholewheat-pizza-dough.html
                                                  www.cookingcache.com/brmach/bmwholewheatpizzadough.shtml
                                                  Tu jest przepis ktory zadaptowalem:
                                                  1 3/4 cup whole-wheat flour
                                                  1 package quick-rising yeast
                                                  3/4 teaspoon salt
                                                  1/4 teaspoon sugar
                                                  1/2-2/3 cup hot water (120-130°F)
                                                  2 teaspoons olive oil
                                                  i moj dodatek to pol lyzeczki oregano.

                                                  To make:
                                                  1. Combine whole-wheat flour, yeast, salt and sugar in a 'bread machine'.
                                                  Combine hot water and oil in a measuring cup. With the 'machine' running,
                                                  gradually pour in enough of the hot liquid until the mixture forms a sticky
                                                  ball. The dough should be quite soft. If it seems dry, add 1 to 2 tablespoons
                                                  warm water; if too sticky, add 1 to 2 tablespoons flour. Process on 'dough' - w
                                                  moim przypadku 1.5 godziny.

                                                  2. Transfer the dough to a lightly floured surface. Tu zaczalem lepic placek i
                                                  cos mi nie szlo, wyszedl nieregularny ale w ladny. Jest to maka pszenna i jako
                                                  tak nie daje sie za bardzo ksztaltowac.


                                                  3. W miedzyczasie nagrzej piec z plytkami na pizze na 425F.

                                                  4. Jako sosu uzylem Paul Newman pasta sauce sausage (mielone) and peppers
                                                  (papryki).


                                                  5. Przygotowalem dwa pomidory, jeden w kolka a drugi w male czastki. Na dwoch
                                                  talerzykach co okazalo sie dobrym pomyslem. Jeden telerzyk zjechal na podloge
                                                  przykrywajac pomidory warstwa nietlukacej ceramiki. Nici z odzysku.

                                                  6. Jedna papryka w paski. Przed polozeniem na placek podgrzalem ja w mikrofali
                                                  az pusci wode.

                                                  7. Placek wlozylem na 8 minut do pieca (na razie bez sosu i dodatkow). Po 8
                                                  minutach, posmarowalem sosem i dalem pomidory oraz papryke. Na koniec na to
                                                  poszedl parmezan. Teraz 15 minut na 325F. Dziwny ten przepis bo zawsze sie
                                                  piecze w wysokiej ale przeciez ciasto bylo juz podpieczone...

                                                  8. Niebianski zapach rozchodzi sie 7 minutach. jeszcze nie pachnie podejrzanie

                                                  Koszt: maka pelna (!) 50c
                                                  sos $3 (starczyloby na 10-15 takich pizz(-ow!).
                                                  pomidory $30c (szlag trafil talerzyk ale szkoda pomidora! re Kariera Nikodema
                                                  Dyzmy)
                                                  papryka 20c (ta byla przepiekna, prosto ze znajomego pola).
                                                  parmezan $1 (drogie jak zloty piasek, $4 za sloiczek, za te cene mialbym
                                                  butelke dobrego wina renskiego gdybym mial inne priorytety). Wystarczy 9 do 11
                                                  pizz (-ow!)

                                                  czas przygotowania ok 2 godziny. 1.5h+8min+15 min+5 min przygotowania+
                                                  sprzatanie 20min). Czas jedzenia byl darmo. I tym sposobem jako projekt
                                                  grupowy juz zawsze bede sam robil pizze. Przezycie kulinarne jest niesamowite.
                                                  Tylko jak jesc zeby sie nie poparzyc? Acha, wg mnie ten sos to nic specjalnego,
                                                  i nastepnym razem zrobie sam.
                                                  • ania_2000 Re: przeglad restauracji 05.08.05, 04:19
                                                    woow - ale ty masz czasu! pozazdroscic.
                                                    ja niestety - pizza albo frozen, albo ciasto kupowane gotowe - takie (jezeli
                                                    juz mowimy o kosztach - za 80c).
                                                    na pewno nie jest tak dobra jak domowa - ale zeby miec 2 godziny na
                                                    przygotowanie, robienie i sprzatanie na jedna pizze to musialoby by byc jakies
                                                    wielkie swieto:)
                                                  • drapieznik Re: przeglad restauracji 05.08.05, 04:55
                                                    tak, ania, trzeba miec czas zeby sobie ugotowac jedzonko i trzeba to lubiec
                                                    robic. Ja robie to po czesci z koniecznosci, jw. Uwazam, ze wlasnie samotni
                                                    ludzie jak ja moga sobie na ten luksus gotowania w domu pozwolic. Musialabys
                                                    widziec jak mam wszystko wysprzatane, wyprane i wyprasowane. Samochod sie
                                                    blyszczy, wszystko przy nim zrobione, drzwi wymienilem po wypadku, pomalowane,
                                                    itp. A co do pizzy, to byl moj pierwszy raz ale nastepny to juz sobie zaplanuje
                                                    dzien wczesniej, ciasto zrobione, do lodowki a samo pieczenie: 8+15 minut czyli
                                                    23 minuty!!! Wcale nie dluzej niz mrozona. I czy nie zauwazylas ze jedzenie z
                                                    puszek wcale nie jest takie tanie jak sie wydaje? I dodaj do tego koszty opieki
                                                    zdrowotnej w razie potrzeby. Zauwaz tez dlaczego poruszylem ten temat i jak
                                                    proste jest wykonanie ciasta! Tylko jeszcze to rozciaganie go musze potrenowac.
                                                    Po prostu wsypujesz skladniki do maszyny. Prosciej juz byc nie moze, nawet z
                                                    mrozona. Ten watek ma za zadanie was zachecic do gotowania w domu. Acha, a
                                                    pizza zostala poporcjowana i zamrozona na nastepne kilka dni.
                                                  • ania_2000 Re: przeglad restauracji 05.08.05, 06:25
                                                    jedzenie z puszek nie jest znowu tak drogie - no chyba ze ktos je ich duzo:)
                                                    ale jedzenie domowe jest na pewno zdrowe, ba - o wiele zdrowsze pod warunkiem
                                                    ze ktos wie co robi. i lubi to robic. i ma czas.
                                                    ja niestety na gotowaniu slabo sie znam. i slabo gotuje:( u mezczyzn ktorzy
                                                    przedkladaja dobre domowe jedzenie mialabym wielkiego minusa i zadnych szans.
                                                    mysle, ze kobiety ktore umieja dobrze i przede wszystkim smacznie gotowac sa na
                                                    wage zlota:)
                                                  • triskell Re: przeglad restauracji 05.08.05, 07:49
                                                    ania_2000 napisała:
                                                    > mysle, ze kobiety ktore umieja dobrze i przede wszystkim smacznie gotowac sa na
                                                    >
                                                    > wage zlota:)

                                                    Mężczyźni również! (Drapieżniku, to był komplement, jestem pod sporym wrażeniem
                                                    tego, co napisałeś :-))
                                                  • joeknew Drap i chleb 09.08.05, 03:01
                                                    drapieznik napisał:

                                                    > :) wszystko tak robie od czasu gdy uwierzylem, ze mozna tzw projekt ukonczyc
                                                    a
                                                    > nie tylko zaczac.

                                                    A ty Drap w dalszym ciagu tylko o zarciu myslisz?
                                                    A przepis na chleb pamietsz?
                                                    ?
                                                    ?
                                                  • drapieznik Re: Drap, chleb i dupa 09.08.05, 04:22
                                                    Hello, you made it here!!!

                                                    Zupelnie inny tutaj jest klimat. Welcome to the club. Ja sam tu dopiero od
                                                    niedawna.





                                                    joeknew napisał:

                                                    > drapieznik napisał:
                                                    >
                                                    > > :) wszystko tak robie od czasu gdy uwierzylem, ze mozna tzw projekt ukonc
                                                    > zyc
                                                    > a
                                                    > > nie tylko zaczac.
                                                    >
                                                    > A ty Drap w dalszym ciagu tylko o zarciu myslisz?
                                                    > A przepis na chleb pamietsz?
                                                    > ?
                                                    > ?
                                                  • joeknew Re: Drap, chleb i dupa 10.08.05, 03:42
                                                    a o dupie tylko w tytule, nic w tekscie (masz mnie na mysli?)



                                                    drapieznik napisał:



                                                    > Hello, you made it here!!!
                                                    >
                                                    > Zupelnie inny tutaj jest klimat. Welcome to the club. Ja sam tu dopiero od
                                                    > niedawna.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > joeknew napisał:
                                                    >
                                                    > > drapieznik napisał:
                                                    > >
                                                    > > > :) wszystko tak robie od czasu gdy uwierzylem, ze mozna tzw projekt
                                                    > ukonc
                                                    > > zyc
                                                    > > a
                                                    > > > nie tylko zaczac.
                                                    > >
                                                    > > A ty Drap w dalszym ciagu tylko o zarciu myslisz?
                                                    > > A przepis na chleb pamietsz?
                                                    > > ?
                                                    > > ?
                                                  • jutka1 Joe :-) 09.08.05, 08:51
                                                    Czesc Joe,
                                                    pamietam Cie z Prima, witaj tutaj :-))

                                                    Kiedys jak jeszcze mieszkalam w Paryzu "rozmawialismy" o rosyjskiej muzyce i
                                                    romansach cyganskich, nie wiem czy sobie przypominasz.

                                                    Milo Cie tu widziec :-))
                                                  • joeknew Re: Joe :-) 10.08.05, 03:35
                                                    jutka1 napisała:

                                                    > Czesc Joe,
                                                    > pamietam Cie z Prima, witaj tutaj :-))
                                                    >
                                                    > Kiedys jak jeszcze mieszkalam w Paryzu "rozmawialismy" o rosyjskiej muzyce i
                                                    > romansach cyganskich, nie wiem czy sobie przypominasz.


                                                    >
                                                    > Milo Cie tu widziec :-))


                                                    Przyslalas mi slowa do ballady, naturalnie ze pamietam.
                                                    Mamspecjalne miwejsce w moim sercu do rosyjskich pieni i piosenek.
                                                    A gdzie sie teraz poniewierasz?
                                                    >
                                                  • lucja7 zupa rybna 11.08.05, 08:07
                                                    Dzis bedzie bouillabaisse (co po prowansalsku znaczy gotowane ryby), w Cannes,
                                                    gdzie wyjezdzam na 4 dni. Pewno bedzie tez jakies rozowe wino prowansalskie,
                                                    zimne.
                                                    Wracajac zatrzymamy sie u przyjaciol w Grasse (Suskind).
                                                  • triskell Re: zupa rybna 11.08.05, 09:50
                                                    Nie jadłam nigdy bouillabaisse, ale smak zupy rybnej kojarzy mi się ze świętami
                                                    Bożego Narodzenia. Wiem, że w Polsce są trzy różne szkoły jeśli chodzi o
                                                    wigilijną zupę: w niektórych rodzinach jest to barszcz, w innych zupa grzybowa,
                                                    a ta trzecia opcja - zupa rybna - chyba najrzadziej. Ale u mnie w rodzinie
                                                    zawsze się ją jadło, z chrupiącymi grzankami. I dla mnie zawsze była
                                                    najsmaczniejszą częścią wigilijnej kolacji. :-)
                                                  • jutka1 Re: zupa rybna 11.08.05, 10:26
                                                    Bardzo lubie bouillabaisse, i zazdroszcze (w sensie pozytywnym, nie w sensie
                                                    zawisci) wycieczki.
                                                    W Grasse bylam pare lat temu, przy okazji wycieczki urlopowej do uroczego
                                                    (uroczej :-) Tourette-sur-Loup i St. Paul de Vence. W St. Paul poszlam na
                                                    cmentarz (lubie stare cmentarze) - poszlam w prawo od bramy, skrecam w lewo w
                                                    alejke, a tu... grob Chagall'a. Niespodziewajka.

                                                    Milej wycieczki!
                                                    :-)
                                                  • don2 Re: zupa rybna 13.08.05, 20:18
                                                    bardzo smaczna zupa,w tysiacach wariantow,zaleznie od kraju i gatunku ryby,ze
                                                    wymienie juz po za ta wspomniana ,to jest np rosyjska ucha, moze byc np tzw
                                                    podwojna.wegierska halasle-na karpiu,hiszpanska z makaronem i kartoflami oraz
                                                    kawalkami bekonu.chinska z pletwy rekina,rybna kwasna polska itp.jak pokazalem
                                                    flaki szwedowi to sie zmarszczyl na twarzy,po sprobowaniu bardzo mu pasowala-
                                                    tak i z rybna,jak sie nie probowalo to..... a oczy tu nie maja nic do tego.
                                                    pieczona glowa barana z oczami i mozgiem to przysmak wielu nacji i te oczy tak
                                                    martwo patrza z tej glowy :))))
                                                  • bella-donna Re: zupa rybna 13.08.05, 20:39
                                                    Don, nie pisz mi tu o takich okropienstwach...i tak to nie pomoze,
                                                    po prostu nie moge i tyle.
                                                    Flaczki bardzo lubie z chrupiaca buleczka..., przypomniala mi sie
                                                    "MAGDA" na Piotrkowskiej.