Dlaczego biznesy padaja?

05.10.05, 15:29
Wielu forumowcow pamieta sp renke i jej restauracje. Podsumowujac, renka
miala dream a don jej powiedzial ze moze sobie to wsadzic bo prowadzenie
restauracji oraz kucharzenie to wymagaja wiecej niz chciec to moc. I
przepowiednia dona sie spelnila, knajpka padla, strona internetowa z jakims
qreskim wyjstwem produkcji jej czlonka rodziny oraz jej lysy naleza juz do
historii gastronomicznych niepowodzen na uchodzctwie w ponurycm bantustanie
ameryki. Co mnie nastroilo refleksyjnie: dlaczego interesy padaja teraz
wiecej niz kiedys bo nie chce dopuscic mysli ze kiedys tez padaly (renka,
jezeli czytasz te slowa to uzywam tego tylko jako przykladu).

Otoz dochodze do wniosku ze teraz jest po prostu duzo mniej pieniadza niz
kiedys (dzieki redukcjom pracownikow) a konkuerencja jest wieksza bo ci
ktorych wywalono z pracy (i nie maja forsy na jedzenie po knajpach, ktore to
knajpy z kolei padaja...) lapia sie za jadlodajnie jako srodek utrzymania
rodziny powyzej poziomu nedzy powszechnie wszystkim zagladajacej do oczu.

Drugi powod to jest ze korporacje robia dzis wszystko to co dawniej robily
tysiace roznych maluchnych biznesikow, gotujacych sobie grochowke na zapleczu
a ktorej smakowita won rozchodzila sie po pomieszczeniu w krajach tak roznycn
jak rumunia, niemcy, usa czy bangladesh. Zapach inny, moze wiecej curry, ale
funkcja ta sama: obnizyc sobie koszty.
Teraz takie drobne produkciki robione sa miseczke ryzu czy kaszy w jakims
dalekim kraiku. Jak robia w chinach to nikt juz nie robi w usa, wot co!

Czyli, reasumujac monolog: nie ma forsy na rynku na zakupy produktow, nie ma
produktow amerykanskich na rynku bo sa robione w chinach (i nie ma potrzeby
na takowe bo chinskie sa tansze) i sa walmarty ktore sprzedaja wszystko i tak
taniej. Walmart jest tak wredny ze nawet polknal eknomicznie kmart a za kilka
lat to i Target pojdzie z torbami jak i cala reszta tych fachowcow
kapitalistycznych od robienia pieniedzy. 20-80 zaczyna wygladac bardziej na 1-
99.
    • xurek Re: Dlaczego biznesy padaja? 05.10.05, 16:09
      W mojej branzy z pieciu mnw. rownoczesnie rozkreconych interesow padly trzy,
      jeden (czyli nasz) jakos sie kreci a jeden naprawde nabral wiatru w zagle.
      Powodem jest glownie globalizacja i koncentracja kontraktow w kliku
      miedzynarodowych firmach.

      Przyklad padajacych jak muchy biznesow gastronomicznych mam po drugiej stronie
      ulicy: od kiedy tutaj pracuje (8 lat) to chyba juz 20-ty wlasciciel i 10-ta
      koncepcja knajpy. Powod: zle umiejcowienie i rzeczywiscie mniejsza ilosc kasy w
      spoleczenstwie (miejsce mogloby robic kase jedynie w porze lunchu, a na lunch
      ludzie chodza coraz rzadziej).

      Sa jednak biznesy, ktore naprawde z niczego robia pieniadze. Znam takich kilka
      i wszystkie polegaja na wyciaganiu kasy od bogatych ludzi proponujac im uslugi
      ulatwiajace ich zycie.

      Jedna to firma specjalizujaca sie w rozwiazywaniu mieszkan expats. Druga to
      firma oferujaca “all around service” dla expats a glownie ich zon, czyli
      organizacja szkol, czasu wolnego, znajomych, kolek zainteresowan itp dla pan
      domu. Trzecia to jakies “indywidualne psychoteningi/terapie dla managerow”.

      W Szwajcarii zachal chyba kwitnac i dobrze prosperowac biznes “malej
      gastronomii” – wszedzie pojawia sie cos na ksztalt niemieckich “imbisow” I
      zdaje sie, przynajmniej na razie, dobrze prosperowac. Moze jest to wynikiem
      mniejszej sily nabywczej – ludzi nie stac na restauracje, ale wciaz jeszcze
      stac na imbis?

      Xurek
      • don2 Re: Dlaczego biznesy padaja? 05.10.05, 17:29
        Ano ,kazdy jest taki domorosly spec od ekonomii.kazdy mysli ,ze tak jak on nikt
        nie zrobi. Zatrzymam sie na gastronomii,bo to znam. zaczne od starego
        zydowskiego porzekadla: nie jest wazne jaki sklep,wazne ,ze na glownej ulicy !
        Problem nr 1.Ile moze pomiescic restauracji i barow glowna ulica?
        2.Antek nic nie umie,Wojtek tez nic ale pozyczy kase na biznes.
        3.jaki biznes? ano jak nic nie umiemy to najlepiej knajpa.
        3.jak to nic nie umiemy? bywalismy w knajpach i zatrudnimy fachowcow.
        4.Sa kraje gdzie trzeba udokumentowac zawodowe umiejetnosci-ale wlasciciel tego
        nie musi,wpisuje wiec w podanie o licencje:personel najemny.
        5 A jaka ta knajpa ? ano dochodowa i tylko do nas beda przychodzic,bo bar
        bedzie mial podswietlony blat-tego nikt nie ma.
        Itd.itp. Okazuje sie ,ze marzenia sie nie spelniaja,goscie jakos sie nie wala
        rachunki przychodza,wierzyciele co dzien wpadaja po kase i za darmo oczywiscie
        jedza i pija-bo kasy niet! koniec zbliza sie szybko,zjawia sie chinczyk
        proponuje przejecie lokalu za splate dlugow i zegnaj Mania bez sniadania.
        Drugi model: Jeden bogaty aktor pogadal z drugim-forsy od cholery,podatki
        zabieraja za duzo,nazwiska mamy znane,otwieramy knajpe-nie otwieramy cala siec
        jednakowych w kilku krajach-a pojdzie? a kogo to interesuje,odpisy od dochodow
        dadza wiecej jak zysk z knajp.tak poradzil fachowiec i slowo stalo sie cialem
        Z ksiegowosci wynika ,ze knajpa zadnych zyskow nie przynosi,wlasciwie juz
        dawno powinna byc bankrut ,ale rachunki sie placi ,podatki tez ,to o czm mowa.
        Czyli prawnie dozwolona operacja-straty z jednego biznesu odpisuje sie od
        dochodow drugiej czesci biznesu,gdyz to spolka:Tri Star Produktion i Cathering
        Tri Star Ltd.
        A wiec: brak umiejetnosci,zla lokalizacja,brak kapitalu,slabe rozeznanie rynku
        Konkurencja,dumping:kup 2 pizze dostaniesz 1 gratis i salate.
        Knajpy maja glowne wydatki w kolejnisci: 1.personel 2. czynsz 3.energia 4.cena
        produktow.cena napojow,szczegolnie kontrakty z browarem na mafijnych warunkach.
        Efekt: niekonkurencyjnosc i plajta.
        Kto przezywa? Ano w piewrwszm rzedzie ci ktorzy sa juz od wielu wielu lat w
        tym samym miejscu,hotelowe restauracje itp. sa takie tez dziwne miejsca jak
        Bary dla kochajacych innaczej,knajpy na rogu w niemczech,puby w BG,ale te
        starsze.Oraz zawsze utrzyma sie Azjata bo: nie ma za zone Belli,nie liczy ile
        zarobi,Bog jeden wie kto tam personel.minimalne podatki i ubezpieczenia,tanie
        koszta produkcji,dostepne co za tym idzie ceny.kazdy inny w dzisiejszych czasach
        pada na dupe i powinien zaliczac sie do szczesliwcow jak nie musi polowe zycia
        splacac dlugow do skarbowki lub Bog wie gdzie jeszcze.
        I wazny moment w tym calym.gastronomia na poziomie ma coraz mnie klientow z
        powodu wysokich cen i pauperyzacji spoleczenstwa + amerykanizacja.Coraz mniej
        ludzi potrafi zamawiac cos z sensem w restauracji,.wymieraja koneserzy dobrego
        jedzenia i wina.Dzisiejsze pokolenie nie ma tego wyczucia dobrej kuchni na
        poziomie gourmet ani ochoty wydawac na to pieniedzy.
        • drapieznik Re: Dlaczego biznesy padaja? 05.10.05, 18:04
          doskonale!

          bedziesz tylko tak bogaty jak twoi klienci.
          boze jaka teraz nastala kaszana.
          • don2 Re: Dlaczego biznesy padaja? 05.10.05, 18:32
            Patrzac na inne branze ,to kazdy podwija ogon pod siebie.mercedes likwiduje
            kilka tysiecy miejsc pracy,anglicy ledwo zyja,amerykanie tez w klopotach-nie ma
            rynku zbytu,koszta osobowe za wysokie.konkurencja,chinczyki zaczynaja zalewac
            europe autami za pol ceny o jakosci toyoty i z silnikami
            toyoty.Pracownicy,podatki,przepisy ekologiczne,zwiazki zawodowe i brak nabywcow
            -rynek kredytow przegrzany.Kazda galaz gospodarki w regresie-reszta robi dobra
            mine-zobaczymy jak dlugo.
    • ertes Re: Dlaczego biznesy padaja? 05.10.05, 20:34
      Przepraszam a byles ty kiedys w Windsor?
      Chyba nie bo jakbys byl to bys wiedzial dlaczego tam nic nie ma sensu i nic sie
      nie uda ;)
      • don2 Re: Dlaczego biznesy padaja? 05.10.05, 21:39
        Ertes a kogo pytasz?
        • lucja7 Biznesy nie padaja 06.10.05, 18:40
          Odpowiedz na pytanie jest prosta.
          Otoz ekonomia rynku, ktora tu przeciez wszyscy doskonale znamy, opiera sie
          miedzy innymi na konkurencji. Przez konkurencje sa wiec eliminowani ci ktorzy
          nie potrafia dac zadowalajacej odpowiedzi na zapotrzebowanie rynkowe, z
          przeroznych powodow. To odpowiedz na pytanie.

          A jesli chodzi o scislosc jezykowa, to nie biznes pada, lecz ludzie lub firmy.
          • don2 Re: Biznesy nie padaja 06.10.05, 18:58
            wybacz Lucjo nasz prostacki jezyk.Uzywamy czesto kolokwialne formy expresji by
            stworzyc atmosfere scislego kregu ( cos na wzor klanu) gdzie nasz jezyk jest
            NASZYM jezykiem.Tym m,in. odrozniamy sie od innych forow.I duza role odgrywa
            tu moznosc swobodnego ,wrecz terapeutycznie dzialajacego uzywania odmiennego
            jezyka,nie obarczonego konwenansami klasowymi i wymogami Bon Tonu ( ze popisze
            sie swiatowoscia w vocabularze) Juz tyle mozesz nam wybaczyc. Please !
            Biznes= obiegowa forma jakiegokolwiek przedsiewziecia zarobkowego,zaczynajac
            od sprzedazy precli z dziurka az do okreslenia tym mianem wielkich firm
            Ludzie nie zawsze musza padac jak pada biznes nespa?
        • ertes Re: Dlaczego biznesy padaja? 06.10.05, 19:58
          Drapieznika pytalem.
          Windsor trzeba zobaczyc zeby wiedziec ze ciezko tam z biznesem.
          Wiekszosc mieszkancow to dosc szczegolna grupa ludzi.
          A samo miasto... brr... nawet niechce myslec.
          • maly.ksiaze Re: Windsor 07.10.05, 04:04
            Wszystko jest dobre albo zle 'w porownaniu'. I tak na przyklad Windosor 'w
            porownaniu' prezentuje sie calkiem niezle. U Renki bylem kiedys na pierogach.
            Niezle byly. Ale ulica, przy ktorej pierogarnia byla... Uhhhh...

            W Windsor funkcjonuje chyba tylko wyszynk. Wszystko inne to zawracanie glowy...

            Pozdrawiam,

            mk.
            • ertes Re: Windsor 07.10.05, 16:08
              Bylem w Windsor wiele razy z racji posiadania tam dobrych znajomych jeszcze z
              Polski ale nie wiem do czego musialbym porownywac zeby dobrze wygladal :)
              • maria421 Re: Windsor 07.10.05, 18:01
                Windsor to zdaje sie uniwersyteckie miasto?

                Pamietam Renke, i powiem Wam, ze bardzo lubilam ja czytac, pamietam jak
                pomstowala na brak patriotyzmu u polskich emigrantow, ktorzy wola jesc gdzie
                indziej a nie u niej. Ciekawe co teraz robi.

                Uwazam, ze ktos, kto otwiera biznes powinien wiedziec, ze mity takie jak
                Rockefeller, - z pucybuta milioner, jak "ja nie mam nic, ty nie masz nic, on
                nie ma nic- zbudujemy fabryke", to sa legendy, mity, a nawet wspolczesny mit
                Bill Gates od garazu do Microsoft jest absolutnym wyjatkiem, to sa historie,
                ktore sie spotyka raz na wiele , wiele milionow.
                We wczesnych latach 90 tych mialam okazje przyjrzec sie troche eksplozji
                polskiego biznesu, z ktorego 90% dzisiaj juz nie istnieje. Biznes zaczynal sie
                od zakupu zachodniego auta i wydrukowania wizytowek z nazwa firmy konczacy sie
                obowiazkowo na "ex" albo na "pol" z.o.o , pod czym widnialo imie i nazwisko,
                powiedzmy Jan kowalski General Manager, potem byl adres osiedle takie a takie
                numer domu, klatka, numer mieszkania.... Tel-fax pod tym samym numerem.

                Nie, nie moge powiedziec, ze byli to sami nieudacznicy . To byli powazni
                ludzie, ktorzy chcieli cos zrobic, ale niestety nie bardzo wiedzieli co, jak.
                Brali kredyty na szalone oprocentowanie , popadali w dlugi, nie placili
                dostawcom, dostawcy nie placili swoim dostawcom...

                Co do restauracji- nie wiem, jak Chinczyk moze oferowac bufet w poludnie - "all
                you can eat" za jedyne € 6.80,- Doklada do tego?

                Porzadna kuchnia kosztuje, nie ma cudow. Ja , z moim wrazliwym zoladkiem, nie
                lubie sie truc i jeszcze placic za to, dlatego pewne miejsca omijam wielkim
                lukiem.
                Zauwazylam tez, ze drogie restauracje utrzymuja sie dluzej niz te przecietne.
                Uwazam, ze jedna z przyczyn jest to, ze staraja sie utrzymac staly poziom, a
                druga ze sa ludzie, ktorzy lubia wydawac pieniadze, ktorzy lubia luksus
                (niekoniecznie wyuzdany...)

                Zauwazcie, ze restauracje gwiazdkowe nie tak predko upadaja...


                • ertes Re: Windsor 07.10.05, 18:16
                  > Windsor to zdaje sie uniwersyteckie miasto?
                  Nie.

                  > Uwazam, ze ktos, kto otwiera biznes powinien wiedziec, ze mity takie jak
                  > Rockefeller, - z pucybuta milioner, jak "ja nie mam nic, ty nie masz nic, on
                  > nie ma nic- zbudujemy fabryke", to sa legendy, mity, a nawet wspolczesny mit
                  > Bill Gates od garazu do Microsoft jest absolutnym wyjatkiem, to sa historie,
                  > ktore sie spotyka raz na wiele , wiele milionow.

                  Hmmm chyba nie. W garazu zaczynal Hewlett i Packard na ten przyklad.
                  Panowie Google tez zaczynali od zera. Firma w ktorej pracuje zaczynala w
                  jednopokojowym mieszkaniu. Teraz jest potega w swojej dziedzinie i nawet
                  zaryzykuje twierdzenie ze uzywasz jej produktow. Takich przykladow mozna mnozyc
                  i mnozyc. To nie sa legendy Mario.
                  • maria421 Re: Windsor 07.10.05, 18:23
                    ertes napisał:

                    > > Windsor to zdaje sie uniwersyteckie miasto?
                    > Nie.
                    Mowimy o tym samym Windsor?
                    www.uwindsor.ca/
                    syn mojej kolezanki tam studiuje.

                    > Hmmm chyba nie. W garazu zaczynal Hewlett i Packard na ten przyklad.
                    > Panowie Google tez zaczynali od zera. Firma w ktorej pracuje zaczynala w
                    > jednopokojowym mieszkaniu. Teraz jest potega w swojej dziedzinie i nawet
                    > zaryzykuje twierdzenie ze uzywasz jej produktow. Takich przykladow mozna
                    mnozyc
                    > i mnozyc. To nie sa legendy Mario.

                    Ertesie, to jest maly promil, kropla w morzu.
                    • ertes Re: Windsor 07.10.05, 18:35
                      > Mowimy o tym samym Windsor?
                      > www.uwindsor.ca

                      Tak, ten sam Windsor ale nadal nie jest to w zadnym wypadku "miasteczko
                      uniwersyteckie". ;)

                      > syn mojej kolezanki tam studiuje.
                      Moze nie mial wyboru...

                      > Ertesie, to jest maly promil, kropla w morzu.

                      Wbrew pozorom calkiem sporo ale tu chyba chodzilo o maly biznes.
                    • don2 Re: Windsor 07.10.05, 18:50
                      Firma w ktorej pracuje zaczynala w
                      > jednopokojowym mieszkaniu. Teraz jest potega w swojej dziedzinie i nawet
                      > zaryzykuje twierdzenie ze uzywasz jej produktow.

                      A czemu nie napiszesz wprost nazwe firmy ? To tajemnica czym sie zajmujesz?
                      • ertes Re: Windsor 07.10.05, 19:07
                        > To tajemnica czym sie zajmujesz?
                        Tak. Jestem agentem ABW i rozpracowuje US Robotics - Raytheon.
                        Ciekawi nas jak oni to robia te roboty co one graly w tym filmie "I Robot".


                        • don2 Re: Windsor 07.10.05, 19:09
                          OK ! nie ma sprawy.kazdy czyms sie zajmuje.
                          • ertes Re: Windsor 07.10.05, 19:14
                            Sprawdz poczte.
                            • don2 Re: Windsor 07.10.05, 19:41
                              Ty tez :))
                              • ertes Re: Windsor 07.10.05, 19:43
                                Coolascie :))))
                                • don2 Re: Windsor 07.10.05, 19:51
                                  hobby emeryta :))))
              • maly.ksiaze Re: Windsor 08.10.05, 01:47
                ertes napisał:

                > Bylem w Windsor wiele razy z racji posiadania tam dobrych znajomych jeszcze z
                > Polski ale nie wiem do czego musialbym porownywac zeby dobrze wygladal :)
                Downtown Detroit.

                mk.
                • ertes Re: Windsor 08.10.05, 02:35
                  hehe ja myslalem w kategoriach kanadyjskich :)
                  Ale musisz przyznac ze znad rzeki downtown wyglada imponujaco :)
                  Jak juz rozgladamy sie w kraju na polnoc od Windsor to tam wlasnie stawialem
                  pierwsze kroki w USA w 1993. Moi znajomi "zlosliwie" zawiezli nas tam gdzie sie
                  nie jezdzi. Nightmares mam do dzis :))))
                  • maly.ksiaze Re: Windsor 08.10.05, 04:22
                    Tym większy szok. Pojechaliśmy do Windsor, rano poszliśmy nad rzekę...
                    Nadrzeczny bulwar w Windsor jest naprawdę przyjemny. Do tego wspaniały
                    widok 'Detroit skyline'. Tak mnie zachwycił, że czym prędzej do samochodu - i
                    na drugi brzeg. Co zobaczyliśmy, to sam wiesz. Po powrocie Windsor wyglądało
                    już znacznie lepiej...

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • drapieznik Re: Windsor 10.10.05, 16:59
                      no i oczywiscie nastepny dobrze poinformowany...

                      maly.ksiaze napisał:

                      > Tym większy szok. Pojechaliśmy do Windsor, rano poszliśmy nad rzekę...
                      > Nadrzeczny bulwar w Windsor jest naprawdę przyjemny. Do tego wspaniały
                      > widok 'Detroit skyline'. Tak mnie zachwycił, że czym prędzej do samochodu - i
                      > na drugi brzeg. Co zobaczyliśmy, to sam wiesz. Po powrocie Windsor wyglądało
                      > już znacznie lepiej...
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      >
                      > mk.
                      • ertes Re: Windsor 10.10.05, 18:00
                        Facet, potrafisz cos napisac z sensem czy tylko robic nic nie wnoszace uwagi?
                        Jak masz cos do powiedzenia na temat Detroit czy Windsor to sie wysil i napisz.
                        Jak na razie nic madrego poza tekstem o pierogach jeszcze nie napisales.
                        Stac cie na wiecej?
                        • don2 Re: tak jak bym wiedzial o czym pisalem :)))))) 10.10.05, 21:43
                          Francja: Chińczycy przejmują paryskie bistra









                          Fot. Marek Grygiel




                          AFP, Maria Kruczkowska 10-10-2005, ostatnia aktualizacja 10-10-2005 21:20

                          Paryskie bistra, bez których stolica Francji nie byłaby sobą, przechodzą w ręce
                          Chińczyków. To jedyny sposób, by je uratować
                          • jutka1 Re: tak jak bym wiedzial o czym pisalem :)))))) 10.10.05, 21:46
                            Bzdura na resorach do kwadratu.
                            Tez cos.
                            :-)
                          • lucja7 Re: tak jak bym wiedzial o czym pisalem :)))))) 12.10.05, 10:46
                            Jak tak dalej pojdzie to Francja bedzie bez Francuzow ;)
                            Wielu co tu pisze byloby zachwyconych, przeciez mowia ze bylby to cudowny kraj,
                            gdyby nie Francuzi.

                            Ale powaznie.
                            Masa imigracyjna wschodniej i poludniowowschodniej Azji powieksza sie znacznie
                            od momentu konca wojny wietnamskiej. I byly kiedys w Paryzu dzielnice par
                            excellence arabskie, w polnocno-wschodniej czesci miasta, takie jak Chaumont,
                            Belleville czy Ménilmontant, ktore dzis sa juz bardziej azjatyckie niz arabskie.
                            Nie mowiac o dawnym juz opanowaniu na poludniu miasta, Tolbiac, Choisy.
                            Stad nasz niepokoj ;) i wolanie: ratunku, wypieraja naszych arabow!
                        • drapieznik Re: Windsor 11.10.05, 00:51
                          nie badz chamem, jak zwykle, ok?

                          ertes napisał:

                          > Facet, potrafisz cos napisac z sensem czy tylko robic nic nie wnoszace uwagi?
                          > Jak masz cos do powiedzenia na temat Detroit czy Windsor to sie wysil i napisz.
                          > Jak na razie nic madrego poza tekstem o pierogach jeszcze nie napisales.
                          > Stac cie na wiecej?
                          • ertes Re: Windsor 11.10.05, 00:58
                            Kolego, puknij sie w glowke a potem przeczytaj swoje posty.
                            Na chamskie teksty masz chamskie odpowiedzi:

                            trafiles ertes w dziesiatke, hehehe
                            Autor: drapieznik
                            Data: 10.10.05, 02:19

                            jak to sie mowilo- jak lysy o parapet?
                            -------------------------

                            Widac tylko to potrafisz zrozumiec. Zacznij pisac z sensem bez zaczepiania ludzi
                            to zapewniam cie ze nie bedziesz musial plakac. Nie pierwszy raz to robisz,
                            powinienes byl juz sie nauczyc.
                            Jak masz cos do powiedzenia to powiedz, jesli nie to zamilknij i nie udawaj
                            niewiadomo kogo bo wypadasz na poziomie bird-mana.
                            Zrozumiano?
                            • drapieznik ertes, 11.10.05, 01:40
                              chcesz mojego komentarza? Naprawde chcesz? Przestan sie osmieszac publicznie.
                              • ertes Drapieznik 11.10.05, 02:17
                                Synku, jak na razie to osmieszasz sie ty. Na tym watku poza chamskimi wstawkami
                                nie napisales NIC co by mialo rece i nogi.
                                I tak jest z wiekszoscia twoich postow. Najlepiej ci wychodza posty kulinarne i
                                o zakupach w walmart.

                                Jesli masz inne zdanie niz ja czy mk na powyzszy czy jakikolwiek inny temat
                                WYRAZ je. To jest dla ciebie zadanie. I to wyraz je w ten sposob zeby mozna bylo
                                zrozumiec. Jak do tej pory zachowujesz sie jak primadonna ktora ucieka zaplakana
                                w kat gdy sie ja skrytykuje.

                                Chcesz mnie osmieszyc? Prosze bardzo. Sprobuj. Moze ci sie uda. Poki co
                                wyrwales sie jak filip z konopii zarzucajac mi chamski tekst po tym jak
                                bezczelnie mnie zaczepiles.

                                Udowodnij ze potrafisz cos napisac na temat ktory sam poruszyles poza
                                inwektywami na dosc niskim poziomie.
                              • lucja7 apel 11.10.05, 09:19
                                Apeluje o nie bicie kalekich! Wystarczy ze sami sie wypowiadaja malujac ich
                                autoportrety.
                                Kalekich nalezy otoczyc troskliwa opieka, jak dzieci.

                                W tym wypadku apeluje do drapieznika :)
                                • drapieznik zauwazylem twoj post wczesniej :) 11.10.05, 14:41
                                  Mam dzieki tobie wspanialy dzien. Gdzies juz to jednak slyszalem... wiem! Mama
                                  mi to mowila... moze potem maria to wspomniala, rozalka i jutka tez.

                                  przypomniala mi sie piosenka 'do serca przytul psa, wez na kolana kota'.

                                  Raz pracowalem na wakacjach nad morzem na strzelnicy. Przychodzili rozni klienci
                                  i mieli rozne uwagi/problemy. Nie wiedzac jak sobie z takim radzic, zapytalem
                                  wlasciciela jak on sobie z tym radzi. Ten czlowiek, osoba bardzo sprawna w
                                  bojach odpowiedzial: "glupiego szukasz? Idz dalej bo tu go nie znajdziesz".

                                  Inna metoda: film 'The Firm', scenka Tom Cruise i Albinos. Albinos stoi obok
                                  samochodu bez slowa, przy otwartych drzwiach...


                                • ertes Re: apel 11.10.05, 17:51
                                  Wspolczuje ci Lucjo ze jedyne co potrafisz splodzic na tym forum to posty na moj
                                  temat. Wydawalo mi sie masz silniejsza osobowosc a wychodzi na to ze taki
                                  ulomny, kaleki Ertes zdeptal i rozbil twoja psychike ze wyszukujesz kazdy moj post.

                                  Jestes na dobrej drodze zeby dostac fobii na moim punkcie jak pewien pan.
                                  • lucja7 Re: apel 12.10.05, 09:44
                                    Na dokladke zadowolony z siebie egocentryk?
                                    A o mnie nie musi sie bac.
                                    • ertes Re: apel 12.10.05, 17:46
                                      Juz nie placz, nie placz.
                                      Napisz wreszcie cos z sensem.
                  • drapieznik Re: Windsor 10.10.05, 16:58
                    no i wyszlo - masz stare wiadomosci.

                    ertes napisał:

                    > hehe ja myslalem w kategoriach kanadyjskich :)
                    > Ale musisz przyznac ze znad rzeki downtown wyglada imponujaco :)
                    > Jak juz rozgladamy sie w kraju na polnoc od Windsor to tam wlasnie stawialem
                    > pierwsze kroki w USA w 1993. Moi znajomi "zlosliwie" zawiezli nas tam gdzie
                    sie
                    > nie jezdzi. Nightmares mam do dzis :))))
    • drapieznik trafiles ertes w dziesiatke, hehehe 10.10.05, 02:19
      jak to sie mowilo- jak lysy o parapet?

      maly.ksiaze ma ekstraordynaryjny smak jesli chodzi o pierogi i ja to podziwiam.

      widac ze obaj byliscie w Detroit bardzo dawno.

      co do hp itp to maria miala racje a mnie szkoda czasu odkrycia ertesa komentowac.







    • drapieznik Re: Dlaczego biznesy padaja? 11.10.05, 14:48
      wlasnie wczoraj podano bankructwo Delphi. Jezeli taka firma ma problemy to nic
      juz nie dziwi.
      • ertes Re: Dlaczego biznesy padaja? 11.10.05, 17:42
        Czekam nadal na twoj post na temat upadajacych biznesow w Detroit i Windsor.

        Cos mi sie wydaje ze masz tyle do powiedzenia do lucja ktora poza dziecinnym
        podpisywaniem sie pod moimi postami nie ma zupelnie nic do powiedzenia.

        Popisz sie czyms Walmartowiec. Zawstydz mnie swoja wiedza i inteligencja.
    • pawel_z_melb padajace biznesy - prawda i mit... ( 12.10.05, 22:46
      wybaczcie, ze po angielsku)

      © Paul (Paweł) J. Dabrowski

      Entrepreneurship Myths and Truths

      One of the most commonly repeated and most harmful myths goes on as follows:
      ‘50% of newly established businesses go bankrupt in the first year of their
      existence, and out of the remaining another 50% go broke in the second year’.
      (The most extreme version of this myth claims a 90% casualty rate in the first
      year.)

      This myth is often perpetuated by promoters of various ‘fool-proof’ pseudo-
      business schemes. It’s aim is to scare people from being entrepreneurial, from
      taking their faith into their own hands. The first devious, ugly thing in
      this myth is the use of the word ‘bankrupt’. It is being used to create a
      picture of the family home being lost, feelings of despair and a sense of a
      total disaster.

      In Australia we have over 1,160,000 non-agricultural private sector businesses,
      and in the year 2003-04 there were 4055 business bankruptcies. It means that
      only 0.35% of businesses actually go bankrupt.

      The second are the numbers itself. In fact, the most comprehensive research,
      conducted on a sample of 17 million businesses produced significantly different
      results:
      * 66% of businesses survive two years or more
      * 50% survive six years or more.

      Even a recession year (1992) was not that bad for starting a business – 47% of
      businesses were still operating four years later (HP, 2004).

      But that’s not all. Most importantly, many businesses close while successful:
      the owner may retire, sell a successful business to another company or get an
      attractive job offer (see Fig.1.) The business itself can change it’s legal
      status - for instance from a partnership to a company.


      Are you dreaming about starting a business, but worried about failing? It’s
      important to realise that it is OK to fail. Many of highly successful business
      people have experienced major failures, even bankruptcy. Just like with
      anything you do in life – only by doing something we can really ‘work things
      out’. Even a failed business can give you knowledge and skills that can help
      you achieve a later success. Sir John Monash who later became one of
      Australia’s greatest commanders failed in business before.

      Finally: proper business planning can help you identify non-workable ideas, as
      well as minimising and managing risk. It’s definitely worth doing. But if
      your idea is a totally new one there is practically no way to find out whether
      or not it will be a success.

      If you feel that your idea is going to work, you might be right despite all the
      opinions to the contrary. Experts are often wrong:
      • ‘Parker Brothers’, a hugely successful game producers rejected one of
      the most popular games of the world ‘Monopoly’ due to "52 fundamental design
      errors"!
      • Bill Gates hugely underestimated the potential of the Internet.
      • Henry Ford’s lawyer was advised by an experienced banker: ‘an
      automobile is only a fad. The horse is here to stay.’
      • IBM experts thought that there is only a place for 2- 3 computers on
      the globe.

      Finally, an example from our own backyard: a Bosnian woman from St. Albans came
      up with an idea of ‘mobile take-away’. Family and friends were saying ‘no, it
      will not work’. But it did. She bakes ‘real Bosnian bread’ in the night and
      her husband takes it to the market were it sells like… well, hot cakes. Now
      she is considering expanding her business.

      Of course, there is always some risk in business. It comes with territory.
      But – if you try and fail you might be unhappy for a couple of months. But if
      you do not try you might regret it for the rest of your life.

      A successful business can give you a much firmer security than any career. You
      can establish a business that you could pass on to your children or sell when
      approaching retirement. If you find an idea that is right for you (and for the
      market) you will find more than just a job, even more than financial security.

      You can find a way leave your own mark on the Earth.
      ………………….
      Dr. Paul Dabrowski will run workshops ‘How to Invent Your Own Business’
      organized by the Chamber (see …)

      Bibliography {not expected to be printed in the Chamber’s Star inset}:

      1. Headd, B., 2001, Business Success: Factors Leading to Surviving and
      Closing Successful, Discussion Paper, CES 2001-01. Washington, D.C.: Bureau of
      the Census, Center for Economic Studies.
      2. Lech Pijanowski Podroze w Krainie Gier, Iskry Warszawa 1969.
      3. HP Small Business and Technology Tips The Rebirth of Entrepreneurship
      www.hp.com , accessed 8/04/04
    • pawel_z_melb jeszcze o padaniu biznesow... 12.10.05, 22:48
      First of all, a very clear distinction should be made between ‘business
      failure’ and ‘business closure’. The American U.S. Census Bureau conducted
      research on a sample of 78,000 businesses and discovered that about 1/3 of
      businesses that cease to exist were closed while successful. This can happened
      for various reasons: the business merges with another one; the owner encounters
      even more attractive opportunities or decides to retire.

      Secondly, while careful business planning can help in avoiding some mistakes,
      we need to accept that our ability to predict success or failure will always be
      limited – both for practical and deeply fundamental, philosophical reasons. As
      for the former, experts are not always right. Examples can range from the
      rejection of the ‘Harry Potter’ series by numerous publishers to the collapse
      of the Noble Price winners managed LTCM hedge fund. As for the later –
      reflecting on implications of modern physics (the Heisenberg Uncertainty
      Principle) and mathematics (The Gödel Incompleteness Theorem) we need to humbly
      accept limits to research and logical reasoning.

      Therefore, we need to accept failure as the unavoidable price for the
      exploration of new frontiers. If we just talk about failure and attribute it
      only to the ‘lack of proper research and poor management skills’ we are telling
      the prospective entrepreneurs: ‘blame on you if you fail’! The word ‘failure’
      is very much emotionally loaded. It needs to be used with caution.
      Furthermore, exploration of various mistakes of unsuccessful businesses needs
      to be balanced out with emotional support for a ‘trial-and-error’ approach.
      Otherwise we would be, perhaps unwillingly, contributing to the ‘unforgiving
      climate’ about which the Swinburne University own GEM report justly
      complains.

      Finally, research shows that young people fail in business much more often. We
      also know, that many very successful business people have failed (some several
      times) before they succeeded. Wouldn’t it be justified to conclude that
      perhaps failure is sometimes a necessary price for learning? And that –
      perhaps – the only real failure is when we are not able to learn from the
      experience?



      Paul J. Dabrowski Ph.D.

      P. J. Dabrowski Ph.D., AIMM, RODC, AMIAM, SBSSF
      “Creative Win-Win - Holistic Centre for Entrepreneurship And Negotiations
    • pawel_z_melb statystyki z Au 12.10.05, 23:26
      after 5 years, around two–thirds of businesses operating at the beginning of the
      period will have survived (34.6 per cent exited);
      • after 10 years, a little under half (45 per cent) of the businesses that were
      operating at the beginning of the period are still alive; and
      • around one third of businesses are still operating after 15 years.
      Looking only at cessations, it takes 7 years before one–third of new businesses
      have
      exited (as opposed to 5 years for all exits), and 15 years before one–half of
      businesses have ceased (around 9 years for all exits).

      z:
      Ian Bickerdyke,
      Business Failure
      www.pc.gov.au/research/staffres/bfacaap/
      i download
      • don2 Re: statystyki z Au 12.10.05, 23:47
        Czy to ja pisalem ,ze nudziarz? Kogo interesuja jakies detale z AU ?
        • ertes Moze byc ciekawiej 13.10.05, 00:11
          zawsze mozna Walmarciaka poprosic zeby cos odkryl albo i nawet splodzil.
          • ania_2000 biznes 13.10.05, 00:43
            "biznesy" padaja bo biora sie za nie nieodpowiedni ludzie.
            Zeby "biznes" prosperowal nie wystarcza dobre checi i pomysl - oprocz
            odpwiedniego "biznes" planu trzeba ogromnie ciezko pracowac. I tak do konca
            zycia ( w skrocie) - tylko wtedy "biznes" sie udaje.
            Zakladanie wlasnej firmy nie jest zadnym wyczynem - utrzymanie sie na rynku -
            to jest to - a pozniej osiagniecie sukcesu.. Szczescie w wybraniu "pomyslu",
            branzy to tylko 10% - reszta to ciezka praca. Oczywiscie, nie kazdy na to
            pojdzie, nie kazdy tak potrafi - wielu ludzi wybierze spokojna prace za polowe
            wynagrodzenia niz szarpanie za gruba kase. I zreszta tak ma byc. Nie wszyscy
            moga byc Chiefs - trzeba wielu Indians.
            • ania_2000 windsor 13.10.05, 00:47
              Jadac kiedys w kierunku Niagary przejzdzalam przez Detroit - i pamietam widok z
              mostu na Windsor:)
              Mnie on urzekl:) takie spokojne male ladne miasteczko - w porownaniu z molochem
              po drugiej stronie. Utkwilo mi w pamieci, bo zobaczylam tam wtedy (chyba
              pierwszy raz "na zywo" ) czerwone lamborghini:)
              • ertes Re: windsor 13.10.05, 00:55
                Aniu, z mostu to widzialas Windsor nad woda :)
                A na woda jest rzeczywiscie przyjemnie. Bardziej w strone centrum jest park,
                wyzej sa knajpki, kina, kasyno. To jest ladne. Ale to wszystko.
                Ale ci mieszkancy... albo robia samochody albo wodke ;)
            • don2 Re: biznes 13.10.05, 12:52
              Jest mi przykro i nie wiem jak nazwac autorke,ale nazwe to delikatnie
              naiwnoscia,to infantylny wpis ,bez pojecia o zyciu i biznesie:

              biznes
              ania_2000 13.10.05, 00:43 + odpowiedz


              "biznesy" padaja bo biora sie za nie nieodpowiedni ludzie.
              Zeby "biznes" prosperowal nie wystarcza dobre checi i pomysl - oprocz
              odpwiedniego "biznes" planu trzeba ogromnie ciezko pracowac. I tak do konca
              zycia ( w skrocie) - tylko wtedy "biznes" sie udaje.


              Biznes sie mie ma do konca zycia i po to by ciezko pracowac.Do konca zycia?
              znaczy sie ,ze ciezko pracujac w biznesie szybko konczy sie zycie?
              Trzeba byc idiota by samemu dla siebie wymyslac ciezka prace ! Nie bede
              kontynuowal,wpis jest debilny.Samo zalozenie mija sie z celem.
    • drapieznik Mam pytanie 13.10.05, 01:29
      dlaczego tak wspaniale firmy jak np Ford, General Motors czy Chrysler
      bankrutuja? Moze dlatego, ze nie maja doradcow a jezeli ich mialy to byli oni
      niedouczeni? A moze nie mieli oni business plan na splodzenie ktorego mieli
      czas okolo 100 lat? W takim razie, uzdrowienie ich nie powinno byc problemem.
      • ertes Re: Mam pytanie 13.10.05, 02:15
        Well, Drapieznik, po pierwsze to dfirmy te nie bankrutuja i nie zbankrutuja.
        A dlaczego sa w taraptach finansowych? Dosc proste. Poczytaj dlaczego Delphi
        bankrutuje, poczytaj co chca zrobic zeby firme postawic na nogi. Zastanow sie
        gdzie sie produkuje szybko i tanio, zastanow sie jakie samochody zwlaszcza w USA
        doskonale sie sprzedaja, poszukaj ile zarabiaja robotnicy w twoim ukochanym
        Detroit.
        Jak juz to zrobisz to bedziesz na dobrej drodze do zrozumienia jako ze jest
        jeszcze kilka innych czynnikow ktore skladaja sie na nierentownosc kompanii
        samochodowych, i to nie tylko w USA a na calym swiecie.
        Masz wiec polowiczna odpowiuedz na pytanie plus troche homework.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja