Polonia na wysokich obcasach

26.02.06, 05:31
    • annahidalgo Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 05:38
      Ooops, znowu sie sieklam w naciskaniu klawiszy. Do rzeczy jednak

      Dosc uwaznie czytalam Was przez ostatnie dwa tygodnie. Doszlam do wniosku ze to
      forum jest "populated" przez ludzi ktorym sie powiodlo na emigracji. To dobrze.
      Takze, to forum jest "populated" przez ludzi, ktorzy bezkrytycznie podlaczaja
      sie pod filozofie swoich pracodawcow. Szkoda.
      Z tych dwoch powodow nazwalam to forum "Polonia na Wysokich Obcasach".

      • szfedka Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 08:37
        annahidalgo napisała:

        > Takze, to forum jest "populated" przez ludzi, ktorzy bezkrytycznie podlaczaja
        > sie pod filozofie swoich pracodawcow. Szkoda.
        >

        A to skad Ty wzielas? Jakos trudno doszukac mi sie przykladow...
        • jutka1 Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 09:35
          Tez jestem ciekawa, skad taki wniosek?

          Anno, nie sadze, zebys po parutygodniowym czytaniu tego forum wiedziala kto jest
          czyims pracodawca i jaka ma filozofie, i czy dany nick/osoba jest "bezkrytycznie
          podlaczony/a" pod filozofie tego pracodawcy.
          N.B., jako moj wlasny pracodawca stwierdzam, ze nawet ja nie jestem
          bezkrytycznie podlaczona pod swoja filozofie ;-))) Mozesz to nazwac dysonansem
          kognitywnym, jesli chcesz :-))))
          • ewa553 Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 09:40
            i ja jako emerytka absolutnie nie zgadzam sie z filozofia
            mojego "pracodawcy":)))ale nazwa "wysokie obcasy" brzmi elegancko, niech wiec
            bedzie. Tylko co na to nasi panowie?
            • szfedka Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 10:21
              Tyz sie nie zgadzam z moim pracodawca.
              Placa absolutnie za malo. Urlopu tez za malo.
              Nie organizuja konferencji na Hawajach. Nawet nie na Majorce.
              Kaza pracowac jakby nie wystarczalo ze tam jestem codziennie.
              Wogole mnie nie doceniaja. Przeciez to jest niezaprzeczalny fakt ze geniuszem
              jestem i juz dawno szefem calego koncernu powinnam byc.
              5 latek by sie popracowalo a potem emeryturka na Karibach a tak do 65 przyjdzie
              mi zap...

              Do dupy z taka filozofia.
            • chris-joe Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 12:58
              Poniewaz szpilki mialem juz kiedys na nogach, to sie za reszte tutejszych
              facetow poswiece. Ale tylko na czas, gdy SIEDZE przed kompem.
              • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 15:20
                Szpilki chetnie zaloze, bom niewysokiego wzrostu.


                Ale o co w ogole chodzi?
                • chris-joe Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 15:25
                  "Ale o co w ogole chodzi?"

                  Wszyscy tuszymy, ze anna wroci i wyjasni :)
                  • annahidalgo Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 16:24
                    Nie chodzilo mi o nasze narzekania na urlopy i chorobowe. Wszyscy mamy takich
                    od diabla i troche. Chodzilo mi o filozofie naszych pracodawcow. Ta jest
                    racjonalna i nastawiona na zysk, nawet jak pracujemy dla rzadow konsumujacych
                    podatki a nie nastawionych na zyski. Ale ludzie nieczesto sa racjonalni (poza
                    nami, imigrantami sredniej klasy) a zysk to dosc dyskusyjna sprawa. Cieszylabym
                    sie zyskami Marty (podobno nasza rodaczka) gdyby nie to, ze osiaga sie zysk
                    kosztem czyjejs straty.
                    Chodzilo mi o to, ze cena naszego sukcesu zawodowego jest podpiecie sie pod
                    filozofie naszych pracodawcow. Zgadzamy sie, ze zysk jest celem naszej pracy,
                    pozwalamy narzucac sobie filozofie korporacyjna nawet jezeli ta zmierza do
                    niszczenia ludzi w Iraku. My nie jestesmy winni, ot realizujemy polityki naszej
                    korporacji. A ze te polityki niszcza bezdomnych ludzi w US lub rodziny w Iraku
                    to nie nasz problem. My robimy to za co nasz pracodawca nam placi.
                    Innymi slowami, odnosimy nasze sukcesy kosztem zapominania o szerokim swiecie i
                    o interesach ludzi innych niz my. Sprawe specjalizacji niezle podsumowal
                    Marcuse w "One Dimentional Man" (dostepna przez amazon.com), sprawe naszego
                    limitowanego rozumienia swiata podsumowal niezle Francuz, ktorego nazwiska nie
                    nauczylam sie pisac ale jego esej dotyczyl "social corps" (jak w koncu podlacze
                    moj skaner to Wam wysle ten artykul, moim zdaniem bardzo ciekawy). W tej
                    drugiej sprawie chodzilo o to, ze nasze rozumienie swiata jest limitowane przez
                    nasze pozycje zawodowe: tak bardzo zajmujemy sie wycinkami spolecznej
                    rzeczywistosci ze umyka nam obraz calosci.

                    Wysokie obcasy to rzeczywiscie moze byc problem :) Moj wlasny lubi wysokie
                    obcasy choc ja w nich wygladam jak zyrafa (ponad 180 cm wzrostu bez obcasow).
                    No ale jeden pan juz tu powiedzial, ze mu to nie przeszkadza. Inni
                    prawdopodobnie dolacza do "nieprzeszkadzania" jak sie rozgadamy.
                    • ertes Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 16:26
                      Ja to bym chcial wiedziec gdzie Ty kupujesz to co palisz bo to musi byc unikatowe.
                      • szfedka Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 16:46
                        Chyba ze trzy razy musialam przeczytac zebym uwierzyla ze mi sie nie sni...
                        Chyba siem poszczypie troche hahahaha

                        A jutro pojdem do szefa i dam wypowiedzenie.
                        • ertes Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 16:52
                          To nie jest jeszcze szczyt mozliwoci.
                          Na Primie to dopiero sa kwiatki!
                          • szfedka Re: Polonia na wysokich obcasach 26.02.06, 16:54
                            Dziekuje postoje, to wystarczy hehehe
                    • annahidalgo Re: Polonia na wysokich obcasach 27.02.06, 01:16
                      Dziekuje za odpowiedzi.
    • luiza-w-ogrodzie Polonia zadowolona z zycia 27.02.06, 01:53
      Anno, nie rozumiem co ma powodzenie na emigracji wspolnego z filozofia
      korporacji. Po pierwsze, blednie zakladasz, ze powodzenie wynika z
      zatrudnienia, po drugie, rowniez blednie, uwazasz, ze praca dla jakiejs firmy
      oznacza aprobate dla jej globalnej polityki (jesli firma jest globalna, a nie
      wszyscy z nas dla takowych pracuja).

      Uwazam, ze nam sie powiodlo, bo dobrze sie czujemy na emigracji i nie mamy
      potrzeby tego udowadniac. Ot, takie osobowosci sie na tym forum spotkaly.
      Osobiscie uwazalam, ze mi sie powiodlo nawet w czasach gdy zylam na zasilku, bo
      bylam w kraju i wsrod ludzi jacy mi odpowiadali.
      A polityka korporacji? Coz Anno, pracowac i zarabiac na chlebek, dzieci i
      szminke trzeba; bardzo niewiele osob moze sobie wybrac pracodawce, ktory dziala
      zgodnie z filozofia pracobiorcy. Realia zycia, od ktorych moze juz odeszlas, bo
      jak piszesz, masz swietna pozycje finansowa i teraz mozesz robic co chcesz. A
      czy przedtem pracowalas wylacznie dla firm bedacych etycznie w porzadku?

      PS Nazwa "Wysokie Obcasy" kojarzy mi sie z magazynem Gazety Wyborczej a z
      Polonia wcale. I nie cierpie nosic wysokich obcasow.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie, pracownica najemna
      ·´¯`·.¸¸><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • annahidalgo Re: Polonia zadowolona z zycia 27.02.06, 03:21
        Luizo, dziekuje za odpowiedz.

        Obawiam sie, ze w sprawie zatrudnienia i powodzenia jestem "on".
        Chcialbym Ci przyznac racje w sprawie globalnych spraw ale nie moge. Nawet
        malutkie hrabstwo tutaj pracuja na "patriot act".

        Osobiscie mialem klopoty z filozofiami moich pracodawcow. W pierwszym przypadku
        wyrzucono mnie z roboty, w drugim sam podziekowalem bo dostalem propozycje z
        uniwerku. W tym drugim przypadku podejrzewam, ze mnie by sie i tak pozbyto ze
        wzgledu na konflikt ideologiczny.

        Przez cztery lata firma z ktorej ideologia klocilem sie placila moje rachunki.
        Tu jestes bardzo "on".

        W sumie, Ty masz bardzo dobre pojecie o praktyce. Dlatego zachecam ludzi do
        korzystania z Twoich rad. Filozoficznie bardzo roznimy sie. Ale co z tego?
        Filozofia nawet Marks sie nie najadl :(
      • kan_z_oz Re: Polonia zadowolona z zycia 27.02.06, 03:28
        W obecnej chwili nie istnieja korporacje, ktore mialyby na celu tylko i
        wylacznie dobro ludzi.

        W korporacjach jest tez najwiecej do zrobienia, bo to one napedzaja ekonomie i
        caly system. Mozna wiec wybrac opcje bycia 'poza'w sensie pracy zawodowej.
        Bycie 'poza' praca zawodowa dla korporacji nie wykluczy Cie i tak z
        korzystania. Serwisy, uslugi, artykuly codziennego uzytku, domy, infrastruktura
        czyli naprawde wszystko co nas otacza jest w jakims stopniu wytworem jakies
        korporacji.
        Nie masz Anno wiec zadnej mozliwosci wykluczenie tego wszystkiego. Mozesz tylko
        minimalizowac swoj wlasny udzial w ich dzialalnosci.
        Kwestia jaki Ty sama chcesz miec udzial jest wiec Twoja osobista sprawa,
        podobnie jak kazdego forumowicza.

        Nie probuje krytykowac Twojego stanowiska - mysle, ze koncentrujesz uwage w
        zupelnie nieodpowiednim miejscu.
        Najlepiej wiec jest sie zastanowic na tym, jaki sama Anna i jej najblizsi maja
        udzial w umacnianiu tychze korporacji.

        Ja sama zrobilam to juz dosyc dawno; nie widze celu aby to opisywac.
        Nigdy tez nie odnioslam wrazenia aby ludzie tutaj piszacy 'slepo' popierali
        pracodawcow. Tresc wypowiedzi, ktore tutaj czytalam nie wydaja sie tego
        popierac.

        Moge sie tylko zgodzic ze stwierdzeniem, ze kazdy z nas moglby zrobic troche
        wiecej - w mysli zasady, ze zawsze jest mozliwe aby zrobic wiecej.
        Nie jest to natomiast moim zadaniem aby wymagac. Kazdy ma swoje okolicznosci i
        rozne uklady zyciowe - obowiazuje wiec zasada; robie tyle ile moge i na ile
        moge sobie pozwolic.

        Kan

        • annahidalgo Re: Polonia zadowolona z zycia 27.02.06, 04:02
          Zaczynam tracic zainteresownie forami GW, ostatnio corka pozwala mi na
          siedzenie tutaj wiec brakuje mi "przeciwstawnej" sily. Rozmowy tutaj sa dosc
          przewidywalne i jest tu niewielu forumowiczow kalibru to.ya. Chyba wypada mi
          podziekowac Wam za uwage.
          Ghotir
          • kan_z_oz Re: Polonia zadowolona z zycia 27.02.06, 04:22
            annahidalgo napisała:

            > Zaczynam tracic zainteresownie forami GW, ostatnio corka pozwala mi na
            > siedzenie tutaj wiec brakuje mi "przeciwstawnej" sily. Rozmowy tutaj sa dosc
            > przewidywalne i jest tu niewielu forumowiczow kalibru to.ya. Chyba wypada mi
            > podziekowac Wam za uwage.
            > Ghotir

            ODP: Teraz to ja oglupialam. Chlop? Baba? Annahidalgo czy Ghotir.
            Rozdwojenie lub rozczworzenie?
            Corka Ci zabrania? - jestes ubezwlasnowolniony/na?
            Nic nie rozumiem - w zwiazku z czym nie mam wiele wiecej do dodania.

            Tez Ci dziekuje za uwage.

            Kan
            • luiza-w-ogrodzie Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 04:34
              Annahidalgo przyznal/a sie ze jest Ghotirem
              Plci w dalszym ciagu nie stwierdzono ;oD

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              ·´¯`·.¸¸><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • ertes Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 05:21
                Coz, ja juz dawno stwierdzilem ze to idiotka/ta.
                Chory czlowiek i tyle.
              • jutka1 Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 10:16
                O rany, ale jaja!
                ;-D
                • szfedka Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 10:31
                  uffff...to nie musze dawac wypowiedzenie?
                  • maria421 Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 10:36
                    szfedka napisała:

                    > uffff...to nie musze dawac wypowiedzenie?


                    Pracuj, pracuj i pomnazaj zyski..)))

                    Nie kazdy zysk to wyzysk.
                    • jutka1 Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 10:49
                      A ja jako pracobiorca bede probowac przejac filozofie ode mnie jako pracodawcy :-)))

                      Tez jestem troche rozczarowana, z powodow jak ibid.
                      Coz. Jak mawiaja starozytni Gruzini: "At the end of the day, the joke is on him
                      (her)".
                • maria421 Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 10:35
                  Dla mnie wielkie rozczarowanie. Rozmawialam troche z Annahidalgo, wydawalo mi
                  sie, ze trafilam na kulturalna dyskutantke, choc o zupelnie innych pogladach
                  niz moje.

                  Tymczasem Annahidalgo vel Ghotir sobie znas zakpil(a)
                  • xurek Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 11:11
                    Nie wiem ani kto to Annahidalgo ani Ghotir, wiec nie jestem w stanie ocenic,
                    czy ow outing jest rozczarowujacy, czy nie.

                    Szkoda, iz ow „dual nick“ stracil zainteresowanie forami i sie pozegnal, bo
                    dalsze rozmowy moglyby moim zdaniem byc ciekawe.

                    Co do ogolnej tezy (ktorej nie zrozumialam tak od razu), ze zyje nie calkiem
                    zgodnie z moimi idealam i ze korzystam z tego, co jest moim zdaniem wynikiem
                    dzialalnosci, ktorej filozofii nie popieram, zupelnie sie zgadzam. Czynie tak
                    po czesci, bo nie mam innego wyjscia a po czesci z wygodnictwa tudziez egoizmu.
                    • kan_z_oz Re: Annahidalgo to Ghotir 27.02.06, 13:00
                      Nic mnie nie dziwi. No coz w koncu jestem autorka rozmow z 'zielonymi' vel
                      Bogiem.
                      Jesli "jest" i jest prawdziwy to wroci - odebralam to jako prosbe o pomoc
                      bardziej niz chec bycia wykorzystana.
                      W sumie nie ma dla mnie znaczenia czy nick uzywal jednego czy dwoch imion;
                      wazne jest to co jest wnoszone na to czy innne fora. Mysli, poglady - to
                      ksztaltuje nasze wrazenia i wyobrazenia o nicku. Sam fakt bycia kobita czy
                      facetem jest malo wazny - chociaz przyznaje bardzo mylacy, szczegolnie gdy jest
                      to wszystko w jednym poscie. Co jest wiec prawda? Anna o nadwadze? czy Anna o
                      wzroscie powyzej 180 cm?. Malo istotne - ale rozdwojenie w jednym poscie
                      powoduje te pytania.
                      Jesli Anna vel whoever uzna za stosowne to sprostuje czy wyjasni - jesli nie;
                      milczenie wyraza zgode - tez Ok.

                      Swoja droga; tez "wyszlam" z pracy kilka razy (brak spojnosci miedzy moim
                      mysleniem i pracodawcy) - jakie ma to znaczenie dla tego forum?

                      Kan
                      • annahidalgo Maria, Xurek i Kan_z_Oz 04.03.06, 08:14
                        Z nikogo sobie nie kpilem. Akurat zdarzyl mi sie taki uklad, ze w zamian za
                        sensowne zainteresowanie studiami corka zobowiazala mnie do nieuczestnictwa w
                        forum GW. Ale ja jestem nalogowcem. Wiec jak zobaczylem, ze moja corka powaznie
                        zabrala sie za studia to ja sobie odpuscilem moja obietnice dot. forum.
                        Wiedzialem, ze ona mnie bedzie sprawdzac wiec przerobilem sie na duzo mlodsza
                        kobiete. Jedyne czego nie moglem udawac to byla strefa czasowa. Tyle wyjasnien.
                        Potepicie mnie za to lub nie, to Wasza sprawa.

                        Zyrafa dotyczyla mojej zony. Ona ma 181 cm wzrostu i jej wlasna matka nabijala
                        sie z niej z powodu wzrostu. Kocham moja zone wiec domyslacie sie, ze nietrudno
                        mi bylo wejsc w jej polozenie, szczegolnie ze mialem mozliwosc bliskiego
                        zapoznania sie z jej matka. Mnie tam wzrost moich pan nie przeszkadza, nawet w
                        wysokich obcasach, bo moi rodzice niezle sie odzywiali. No, cora mi sprawia
                        troche klopotow, tutaj musze uwazac na jej obcasy aby zachowac te przepisowe 5
                        cm roznicy:)

                        Maria, cenilem sobie rozmowy z Toba. Przyznaje, ze zainteresowala mnie Twoja
                        postawa wobec Izraela. Emocjonalnie chcialbym sie z nia zgodzic, intelektualnie
                        nie potrafie. Stad odpuscilem sobie to co napisalas w pewnym momencie i
                        wszedlem na emocje. To bylo duzo bezpieczniejsze i wobec mozliwosci
                        monitorowania tego watku przez moja core (podstawowy problem) i wobec mojej
                        proby utrzymywania przyjaznych stosunkow z myslacymi forumowiczami. Ja nie
                        lubie rozmow o Izraelu (wymagaja bardzo wiele wysilku a owoce tych wysilkow sa
                        bardzo mizerne), ale jak chcesz pogadac to odpowiem na Twoje e-maile w ciagu
                        tygodnia (ostatnio mam duzo wiecej pracy niz moj wiek mi na to pozwala). Jednak
                        zdecydowania odmawiam dyskutowania tych spraw na forum.

                        Kan_z_oz uderzyl w sedno. Ja mam dosc kontrowersyjne poglady, nawet u siebie.
                        Wynika to i z doswiadczen moich rodzicow, i z moich wlasnych doswiadczen i
                        przemyslen. wiecej niz czesto obrywa mi sie za moje przemyslenia. Ale one tez
                        placa rachunki mojej rodziny. Owszem, wszedzie gdzie sie pojawiam prosze o
                        pomoc. Niestety dostaje ja w bardzo niewielkim stopniu, praktycznie tylko od
                        akademikow. Zwracanie sie w jakimkolwiek innym kierunku zmusza mnie do straty
                        przynajmniej miesiaca na zapoznanie sie z "lokalnymi" warunkami. Robie dosc
                        duzo badan wiec domyslasz sie, ze to staje sie coraz bardziej "upierdliwe".
                        Najchetniej odeslalbym ludzi do Marcuse. Problem polega na tym, ze jak oni to
                        przeczytaja to czuja sie obrazeni wiec nawet mniej sklonni do wspolpracy.

                        do innych forumowiczow
                        Nie chodzilo mi o korporacje jako takie. Raczej pilem do kultury panstwa
                        totalitarno-imperialistycznego. No coz, takie rzeczy zdarzaja sie od czasu do
                        czasu. Jezeli obywatele nie potrafia tego powstrzymac to powstrzymuje takie
                        ambicje zewnetrzne otoczenie. Ja tu krzycze ku obudzeniu obywateli aby nie
                        obudzili sie z reka w nocniku. Mozna mnie za to przeklinac, wyklinac, ignorowac
                        itp ale to niewiele zmieni w ogolnych sprawach: tak dlugo jak dlugo zgadzamy
                        sie na bycie trybikami w tej maszynce destrucji swiatowej tak dlugo
                        przyczyniamy sie do niszczenia naszego swiata, niezaleznie od tego czy
                        zarabiamy $ miliardy/miliony czy tylko dziesiatki tysiecy. Zgadzajac sie na
                        role trybikow przyczyniamy sie do zaglady naszego gatunku. Ja wierze, ze stac
                        nas na przeciwstawienie sie temu. Dlatego chce mi sie tutaj polecac Marcuse i
                        narazac na polecenia udania sie na DSM III evaluation.

                        • ertes Re: Maria, Xurek i Kan_z_Oz 04.03.06, 09:01
                          Facet jestes durniem.
                          Twoja pisanina nie jest warta funta klakow.
                          A najlepiej zamow wizyte u psychiatry.
                          • maria421 Anno czy jak Ci tam 04.03.06, 10:16
                            Uwazam, ze Twoje poglady sa skutkiem czytania pewnej jednostronnej lektury,
                            stad Twoj bardzo jednostronny poglad na swiat.

                            Radze koniecznie postarac sie o balans...

                            Najlepiej zaczac od definicji pewnych slow, takich jak totalitaryzm czy
                            imperializm, potem przerobic szybki kurs historii (np. konfliktu balkanskiego,
                            czy konfliktu palestynsko- izraelskiego), poczytac troche autorow o innym
                            profilu niz lewacko-antyglobalistyczny ...
                            • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 09:32
                              maria421 napisała: "Uwazam, ze Twoje poglady sa skutkiem czytania pewnej
                              jednostronnej lektury,stad Twoj bardzo jednostronny poglad na swiat. Radze
                              koniecznie postarac sie o balans..."

                              Bardzo dziekuje za diagnoze mojego szalenstwa. Ot, wystarczy ze poczytam sobie
                              lektury, ktorych Ty nie przeczytalas, i zaraz wyzdrowieje. Czytanie lektur, na
                              ktore nie wskazujesz ale implikujesz ze bylyby pomocne ma jeden podstawowy
                              problem: one nie wyjasniaja podloza wojny w Iraku. Za to dokumenty Pentagonu,
                              trudno je nazwac "jednostronnymi", dosc dobrze informuja o planach US wobec
                              tego kraju i reszty swiata.
                              Tancz, zajmuj sie mysleniem o tym czy powinnas sie z nim przespac czy nie, ale
                              nie gadaj o swiatowej polityce kiedy nie potrafisz przebic sie przez tytuly
                              codziennych gazet. Przede wszystkim, nie polecaj forumowiczom lektur, z ktorymi
                              sama sie nie zapoznalas. Moze Ci sie zdarzyc wpasc na kogos kto czyta
                              te "polecane" przez Ciebie lektury. Ja akurat je czytam. Masz jakies konkretne
                              rekomendacje? Cos na co powinienem zwrocic uwage?
                              • ewa553 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 09:39
                                czekaj, czekaj, czegos nie rozumiem: zarzucasz Marii, ze nie podala tytulow,
                                ale twierdzisz, ze je czytales. Jasnowisz jestes czy co? Ciekawe, takiego
                                jeszcze nie mielismy tutaj:)))) Jak juz jestes, postaram sie wykorzystac Twoje
                                jasnowiszenie: zajrzyl do krysztalowej kuli kiedy sie zima skonczy, prosze.
                                • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 10:34
                                  Ten post pochodzi od ghotir

                                  ewa553 napisała: "czekaj, czekaj, czegos nie rozumiem: zarzucasz Marii, ze nie
                                  podala tytulow, ale twierdzisz, ze je czytales."

                                  Ewo,
                                  Wbrew pozorom, lektury dotyczace obecnej wojny sa dosc limitowane. Z uwagi i na
                                  moja prace i na moje "koniki" czytam te pozycje jak leci bez wzgledu na to czy
                                  one sa "branded" jako "lewicowe", "prawicowe" czy cos posrodku. Wlasnie w tej
                                  sprawie Maria naciela sie. Ona odsyla mnie do lektur, ktorych ewidentnie ona
                                  sama nie przeczytala. Gdyby ona je przeczytala to wiedzialaby ze, one wskazuja
                                  na poprawnosc mojej opinii o wojnie w Iraku. Gdyby Maria zadala sobie trud
                                  przeczytania lektur pochodzacych z jej strony "teczy" (republikanie) to
                                  wiedzialaby, ze oskarzanie mnie o szalenstwo w tej sprawie jest bezpodstawne.
                                  Uczciwie: nie bardzo wiem jak Maria moze klocic sie z dokumentami Pentagonu.
                                  Nie przecze, ze zdarzaja mi sie "szalone" momenty, ale te dotycza raczej spraw
                                  emocjonalnych/rodzinnych. To nie zmienia faktu, ze jestem idealista. Ale
                                  idealizm nie stoi w sprzecznosci z faktami. W takiej sprzecznosci stoi teza
                                  Marii, ze to co ja pisze o Iraku jest jednostronna prozycja. Zaczynam byc coraz
                                  bardziej ciekawy argumentow Marii.

                                  Ach, ach, chcialoby sie powiedziec w sprawie Twojego sarkazmu wobec
                                  wyimaginowanego przez Ciebie wrozebnictwa. W sprawie pogody nie mam nic do
                                  powiedzenia. W sprawie swiata proponuje abys przestala sie kompromitowac
                                  glupawymi postami o krysztalowych kulach. Te swietnie pasuja do zastanawiania
                                  sie czy powinnas sie z nim przespac czy nie ale rozwazania o swiatowym systemie
                                  wymagaja troche wiecej wiedzy niz ta potrzebna do aktow seksualnych.
                              • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 10:33
                                Tancz, zajmuj sie mysleniem o tym czy powinnas sie z nim przespac czy nie, ale
                                nie gadaj o swiatowej polityce kiedy nie potrafisz przebic sie przez tytuly
                                codziennych gazet.

                                he he,zapomniales dopisac,gotuj,pierz i do kosciola uczeszczaj i zapisz sie do
                                sodalicji. Pelen niespodzianek jestes samozwanczy expercie i myslicielu.teraz
                                kreujesz sie na Macho ? Odpusc i wez na luz pantoflarzu domowy i
                                megalomanie.Pirdulisz niemozebnie.
                                • ewa553 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 10:42
                                  nie wiem dlaczego jestes lebku taki niegrzeczny w stosunku do mnie? Moj post
                                  nie byl glupawy, lecz pomyslany zartobliwie, czemu dalam znak itd. Faktycznie
                                  nie powinnam sie wdawac w rozmowe z byle kim. Kto nawet nie wie, ze do dobrego
                                  aktu seksualnego trzeba tez troche wiecej wiedzy jak pomachanie podwiedlym
                                  ogonkiem kolo partnerki. I przyznaje: dobry seks jest dla mnie wazniejszy od
                                  wiedzy o tajnych aktach Pentagonu.
                                  • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 11:00
                                    ewa553 napisała: "dobry seks jest dla mnie wazniejszy od wiedzy o tajnych
                                    aktach Pentagonu"

                                    I tak trzymaj. Przepraszam za jakiekolwiek uwagi wychodzace poza te sfere.
                                • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 10:54
                                  don2,
                                  Szerokim lukiem ominales moja uwage "nie gadaj o swiatowej polityce kiedy nie
                                  potrafisz przebic sie przez tytuly codziennych gazet".

                                  Nawet nie zwrocilem uwagi na to, ze odpowiadalem kobiecie. Ot, jakis forumowcz
                                  wykazal sie brakiem zrozumienia polityk swiatowych ale dosc dobrym zrozumieniem
                                  tanca i seksu.

                                  Ani nie kreuje sie na macho ani na eksperta. W tej drugiej sprawie nie byloby
                                  mnie tutaj gdybym uwazal ze pozjadalem wszelkie rozumy. Naprawde jestem tutaj
                                  dlatego, ze ciekaw jestem Waszych opiniii o moich wnioskach. Kiedys wprost
                                  zapytalem forumowiczow o ich opinie. Zgnoili mnie wiec teraz pytam o fragmenty
                                  moich wnioskow.
                                  Ty sie mozesz ze mnie nasmiewac, ale to co napisales o feminizmie czyni Cie
                                  dosc ciekawym rozmowca dla mnie. Masz racje w sprawie mojego niefortunnego
                                  wyrazenia i cenie Cie za to, ze zaprotestowales przeciwko "trzech K".
                                  Rzeczywiscie jestem pod pantoflem mojej zony, wiec tu niewiele sie mylisz. Ale
                                  to dotyczy zycia. Zawodowo jestem soba. Wojna w Iraku to zdecydowanie moja
                                  sprawa. Produkuje sie tak dlugo tutaj aby zachecic Cie do rozmowy o tej sprawie.
                                  • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 11:33
                                    Zawodowo jestem soba. Wojna w Iraku to zdecydowanie moja
                                    sprawa. Produkuje sie tak dlugo tutaj aby zachecic Cie do rozmowy o tej sprawie.

                                    Czuje sie zaszczycony niemozebnie.Poniewaz jestes nowy na Forum i mnie nie
                                    znasz to przedstawie moja "pozycje" w kwestii wojny w
                                    Iraku,Afganistanie,Czeczenii,Liberii,Mauretanii,Timorze oraz Rwandzie i Ugandzie
                                    nie zapominajac o Autonomii Palestynskiej i Nepalu.W preambule do komunikatu
                                    zaznaczam ,ze jako stary sceptyk i cynik zdanie " wojna w Iraku to zdecydowanie
                                    moja sprawa" potraktuje z przymruzeniem oka jako wyraz megalomanii i
                                    politykierstwa w domowych pantoflach.Z przekonaniem zblizonym do pewnosci moge
                                    stwierdzic,ze Twoje zdanie na ten temat nie obchodzi nikogo i zwisa luzno nawet
                                    lokalnemu sprzedawcy kebabu.I wracajac do mojego punktu widzenia,jest mi
                                    wszystko jedno,kto kiedy i jak oraz gdzie nawala terrorystow autentycznych lub
                                    wyimaginowanych.I ciesze sie ,ze ktos wojuje z nimi na ich terytorium a nie
                                    tam gdzie ja przebywam.I mam gleboko w zyci (jak mawiaja gorale)czy zle lub
                                    dobrze traktuja ich w wiezieniu.najwazniejsze ,ze zaraze maja pod kluczem.I
                                    popieram Israelskie metody eliminowania szefow hamasu i innej bandy.I jestem za
                                    dostarczeniem Afrykanczykom kazdej ilosci broni i amunicji by wytlukli sie jak
                                    najszybciej,to bedzie spokoj.I w resume:Juz od niepamietnych czasow smiesza
                                    mnie ludzie ,ktorzy na serio mysla ,ze ich bzdety wyglaszane lub wypisywane np
                                    na necie maja jakies znaczenie lub moga cos zmienic.Niezaleznie od atakow
                                    maoistow na stolice Nepalu i wyborow w Bialorusi,najwiekszym moim problemem jest
                                    to ,ze auto mi nawalilo i nie ma miejsca na warsztacie.Zima sie przedluza i
                                    moge na to tyle pomoc co i protestowac przeciw obecnosci USA w Iraku.Amen.
                                    • fedorczyk4 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 11:43
                                      Ale fajnie, zawsze myślałam że w większości przypadków socjologowie i pokrewni
                                      są pozbawionymi poczucia humoru megalomanami, ktorym w dodatku wydaje się że
                                      realia to jest to co oni myslą i piszą. Jeżeli po drodze obraziłam tych
                                      socjologów którzy zupełnie nie pasują do mojego stereotypowego myślenia to
                                      przepraszam, ja tylko w wypowiedziach AH. lub jak to woli G. doczytałam się
                                      kolejnego potwierdzenia tego stereotypu. I jeszcze ten język i ten dumny
                                      idealizm wieku średniego:-)
                                      • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 11:49
                                        Fedorczyk jestes komplemenciara :) zdaje sie ,ze ten osobnik juz dawno
                                        przeszedl wiek sredni-wyglada raczej na belkot starego ramola :))

                                        kolejnego potwierdzenia tego stereotypu. I jeszcze ten język i ten dumny
                                        > idealizm wieku średniego:-)
                                        • fedorczyk4 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 12:08
                                          don2 napisał:

                                          > Fedorczyk jestes komplemenciara :) zdaje sie ,ze ten osobnik juz dawno
                                          > przeszedl wiek sredni-wyglada raczej na belkot starego ramola :))
                                          >
                                          > kolejnego potwierdzenia tego stereotypu. I jeszcze ten język i ten dumny
                                          > > idealizm wieku średniego:-)

                                          Hi, hi, masz rację powinnam była od razu napisać o nieleczonej cięzkiej
                                          andropauzie
                              • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 11:50
                                Nigdzie nie powiedzialam ze jestes szalony, ale czym wiecej czytam Twoich
                                tekstow, tym bardziej sklaniam sie ku podejrzeniu, ze chyba masz jakies
                                problemy....

                                Na temat wojny w Iraku, rozmawialismy tu ( a wlasciwie jeszcze na Polonia Bis,
                                skad przyszlismy) juz 3 lata temu, czyli jeszcze przed wojna w Iraku. Ten temat
                                mamy przerobiony i przewalkowany, drogi Panie.

                                Nie myslalam, abys czytywal tylko to,co ktos inny Ci podpowie, dlatego nie
                                zasugerowalam Ci zadnej konkretnej lektury. Sam wybieraj. To, co moge Ci
                                poradzic, po raz wtory, to powtorka z historii oraz zajrzenie do slownika aby
                                zrozumiec slowa takie jak "totalitaryzm". Pewnych tekstow nie da sie przeczytac
                                ze zrozumieniem , lub nie da sie ich ocenic bez posiadania odpowiedniej wiedzy.

                                Przyjmij to jako konstruktywna krytyke, jesli potrafisz.

                                Jezeli masz odpowiadac czyniac aluzje do mojego myslenia czy mam sie "z nim"
                                przespac, czy nie, to sobie daruj... Drogi Panie, ja jestem od 24 lat w stalym
                                zwiazku i zastanawianie sie czy mam sie "z nim" przespac czy nie, naprawde nie
                                nalezy do moich problemow.
                                Przez tytuly gazet tez potrafie sie przebic. I nawet wiem, o czym pisza, kiedy
                                uzywaja slowa "totalitaryzm"...)))

                                Bywaj zdrow!

                                • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 18:06
                                  maria421 napisała: "Ten temat mamy przerobiony i przewalkowany"

                                  Rozumiem, ze to "przerabianie i przewalkowywanie" skladalo sie z nauki
                                  slownictwa potrzebnego do wyglaszania komunalow w sprawie wojny w Iraku.

                                  Obawiam sie, ze nie zasugerowalas mi zadnej konkretnej lektury bo praktycznie
                                  nie istnieja powazne prace (napisane z lewa, z prawa, czy z ukosu), ktore
                                  podtrzymywalyby punkt widzenia prezentowany przez "zwolennikow wojny", to taki
                                  sobie belkot rzadowo-gazetowy.

                                  Zagladam, zagladam do opracowan historycznych. Niestety, unikam podrecznikow
                                  historii. Moze stad biora sie moje klopoty z porozumieniem z niektorymi
                                  forumowiczami? No coz, nie kazdy jest gotowy polknac zabe "intelektualisty"
                                  Kwasniewskiego porownujacego udzial Polski w wojnie w Iraku do odpowiedzi na
                                  atak Hitlera na Polske; takie porownania biora sie z lektury podrecznikow.
                                  Domyslam sie, ze tutaj to porownanie przeszlo bez echa: rzad robi co mu sie
                                  podoba a my lepiej popierajmy taki rzad bo od niego zaleza nasze cieple
                                  posadki; to zdaje sie byc motywem przewodnim tego forum.

                                  Jestem zaszczycony odpowiedzia Don. Zwazywszy na brak komentarzy do
                                  jego "manifestu" w sprawie wojny, reszta forumowiczow podpisuje sie pod tym
                                  manifestem. I tak trzymajcie, drogie dziatki. Nie widze znaczacej roznicy
                                  miedzy Wami, godzacymi sie z tym co Wasze rzady robia, a chlopami
                                  panszczyznianymi: oni tez uwazali, ze to co ich panowie postanowili bylo swiete
                                  i oni nie mogli tego zmienic. Czasy sie troche zmienily i dostaliscie prawo
                                  glosowania na rzady ale widac podreczniki do historii niezbyt mocno to
                                  podkreslaja albo Wam zwyczajnie brakuje jaj aby wziac udzial w procesie
                                  politycznym wiec zaslaniacie sie filozofia ze przecietny czlowiek i tak nie ma
                                  nic do powiedzenia w sprawach politycznych.

                                  Jak juz tak mocno Maria odsyla mnie do histori to pozwol, ze ja odesle i Ciebie
                                  i Don do historii literatury. Pamietacie "Niemcow" Kruczkowskiego? Nawet jak
                                  troche sobie to przypominacie to warto wrocic do tej lektury. Znajdziecie tam
                                  siebie. Przy okazji znajdziecie tez kilka argumentow przeciwko temu co ja tutaj
                                  wypisuje.

                                  Rzeczywiscie, Maria nie napisala, ze jestem szalony; to wklad peons. Slusznie,
                                  Mario, podejrzewasz ze mam problem. Otoz martwi mnie, ze ludzie ktorzy maja
                                  prawo glosowania na swoje rzady glosuja na mordercow, wyglaszaja pare komunalow
                                  na usprawiedliwienie swoich wyborow a nastepnie udaja sie do swoich
                                  wypieszczonych domkow i zapominaja o tym, ze ludzie na ktorych oni zaglosowali
                                  wydaja rozkazy zabijania i/lub torturowania niewinnych cywili. Czy to
                                  przerabialiscie na tym forum kilka lat temu?
                                  • jutka1 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 18:28
                                    Gdybys byl laskaw sledzic to forum, to bylbys sie dowiedzial, ze spora czesc tu
                                    piszacych (wlacznie ze mna) potepia amerykanska interwencje w Iraku. I to
                                    zapewne Maria miala na mysli, piszac, ze tamat przewalkowany.

                                    Na tym forum znamy sie od dawna, o wielu rzeczach rozmawialismy, i zanim
                                    bedziesz wyglaszac niegrzeczne uwagi na temat rozmowcow, odrob zadanie domowe.
                                    Oraz jeszcze jedno: my sie tutaj czasem i do krwi klocimy, ale nie odbieramy
                                    oponentom prawa do posiadania wlasnego zdania. Cos, czego chyba powinienes sie
                                    nauczyc, panie Ghotir, pani Anno, czy kimkolwiek jestes.

                                    Jutka
                                    • don2 Re: Pisz za siebie J. 12.03.06, 20:54
                                      Stanowczo oswiadczam ,ze bylem za interwencja USA i ich aliantow wymieniam
                                      kolejno:
                                      Korea,Guatemala,Zatoka Swin,Vietnam,Granada,Zatoka Perska,Serbia,Irak,Afganistan
                                      i jak cos zapomnialem to mozna dopisac ! I jezeli daj Bog znajda jeszcze
                                      jakies miejsce na ziemi ,gdzie mozna dokopac Czerwonym i Terrorystom to tez
                                      bede za tym.Oswiadczam ,ze nigdy i w zadnym miejscu na kuli ziemskiej nie
                                      glosowalem i glosowac nie bede oraz ,ze mnie polityka zadnego rzadu pod ktorym
                                      to zylem i zyje nie obchodzila i dalej nie obchodzi.Jednoczesnie zaznaczam ,ze
                                      wszelki moj udzial w jakiejkolwiek dyskusji powodowany jest li tylko nadmiarem
                                      wolnego czasu i sensownego zajecia oraz wyrazeniem pogladow,co ma zadne
                                      znaczenie praktyczne.Jako zupelnie nic nie znaczacy i nie majacy wplywu na nic
                                      co nie tyczy sfery prywatnej osobnik,moge co najwyzej zanudzac lub denerwowac
                                      otoczenia czasami zmuszone do wysluchania lub czytania moich bzdetow.To ku
                                      uwadze takiego jednego co ma o sobie wysokie mniemanie.PS.najglupszym
                                      argumentem w dyskusji moze byc odsylanie do literatury ,gdyz jest ona z
                                      natury... i tu nie bede kontynuowal gdyz to bylo by nudne.
                                      • don2 Re: Pisz za siebie J. 12.03.06, 20:57
                                        korekta-mialo byc i brakiem sensownego zajecia. sorry
                                      • jutka1 Re: Pisz za siebie J. 13.03.06, 00:01
                                        Napisalam za siebie.

                                        Bardzo szanuje Donie Twoje poglady, nawet jesli mnie vqrviaja do imentu!
                                        ;-))))))))))))))
                                    • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 07:54
                                      Jutka,
                                      Masz racje, nie odrobilem zadania domowego: nie przeczytalem starych wpisow na
                                      tym forum.
                                      Z dosc rozpolitykowanego i kontestacyjnego srodowiska nagle znalazlem sie w
                                      kilku obojetnych. Fora pewnie bym zniosl, to wirtualna rzeczywistosc, ale
                                      dopieklo mi zycie: ludzie zainteresowani w dobrobycie swoich obywateli nie
                                      widza nic zlego w mordowaniu dzieci i kobiet w Iraku. Nawet to jakos bym
                                      zniosl, z trudnoscia ale ci ludzie byli dla mnie bardzo zyczliwi, gdyby nie
                                      kolejna nagonka na niewinnych cywili, tym razem w Iranie. Na dodatek, gryza
                                      mnie wyrzuty sumienia, ze nie dosc robie w tej ostatniej sprawie (nosem sie
                                      podpieram realizujac moje zyciowe projekty, to typowa przypadlosc wieku
                                      nazywanego uprzejmie "srednim" ale naprawde starczego). Nie bylo moja intencja
                                      przywalanie komukolwiek. Ot, diabli mnie wzieli, ze Wy sobie tutaj pogadujecie
                                      o osobistych sprawach, wyraznie dobrze Wam sie wiedzie, a duzo wiecej niz
                                      polowa ludzkosci umiera bo ludziom, ktorym dobrze sie wiedzie, nie chce sie
                                      zaangazowac w sprawy polityczne na poziomie swiatowym. Wlasnie to
                                      zaobserwowalem we wspomnianym wczesniej rzeczywistym swiecie.
                                      Czy to Wasza wina? Pewnie w pewnym stopniu i stad nawiazalem do Kruczkowskiego.
                                      Mechanizmy opisane przez Kruczkowskiego wciaz funkcjonuja, zmienily sie tylko
                                      szczegoly tych mechanizmow. Wyobrazcie sobie, ze w srodku drugiej wojny
                                      swiatowej wiecie to co wiecie teraz o tamtej wojnie, jestescie Zydami lub
                                      Polakami i zdarzylo sie Wam wyladowac w Trzeciej Rzeszy jako przecietni
                                      zjadacze chleba. Czy diabli by Was nie wzieli, ze Niemcy sie bawia i ze wojna
                                      jako taka dla nich nie istnieje kiedy Wy wiecie, ze ich przyzwolenie na
                                      istniejace stosunki miedzynarodowe powoduje smierc Waszych rodzin? No coz, mnie
                                      sie to zdarzylo kiedy odwiedzalem pewna miescine w Kaliforni.
                                      Przykro mi, ze Wam sie za to oberwalo. Przepraszam.
                                      Mnie oberwalo sie od Was za moje sklonnosci do generalizowania. Mysle, ze na
                                      tym polega dowcip w sprawie wymiany pogladow: lapmy sie nawzajem na bledach.
                                      Inny dowcip polega na tym na ile jakas, czesto pochopna, opinia generuje ogolna
                                      dyskusje. Zwazywszy na liczbe wytknietych mi tu bledow i na liczbe wpisow w
                                      ogole troche Was rozruszalem. Przykro mi, ze to moje "rozruszanie Was" wiazalo
                                      sie z upuszczaniem mojej zolci na ludzi, za ktorych nie ponosicie zadnej
                                      odpowiedzialnosci ale cieszy mnie, ze odzywacie sie pomimo tego. To jest
                                      szczegolnie wazne teraz, w przededniu atakow naszych zachodnich rzadow na
                                      infrastrukture Iranu.
                                      Jak juz wspomnialem, nosem sie ostatnio podpieram wiec trudno mi uczestniczyc w
                                      dyskusji, ktora tutaj wywolalem. Jak sie domyslacie z tego postu i z moich
                                      poprzednich jako ghotir (Anna probowala nasladowac moja dziewietnastoletnia
                                      corke), chetnie podejmuje wyzwania i nieczesto obrazam sie o intelektualne
                                      rownanie mnie z blotem; to moj zawod. Postaram sie w miare mozliwosci wlaczyc w
                                      te dyskusje.
                                      Jeszcze raz, wybaczcie moje mierzenie Was jedna miarka.
                                      • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 09:31
                                        annahidalgo napisała:

                                        > Jutka,
                                        > Masz racje, nie odrobilem zadania domowego: nie przeczytalem starych wpisow
                                        na
                                        > tym forum.
                                        > Z dosc rozpolitykowanego i kontestacyjnego srodowiska nagle znalazlem sie w
                                        > kilku obojetnych. Fora pewnie bym zniosl, to wirtualna rzeczywistosc, ale
                                        > dopieklo mi zycie: ludzie zainteresowani w dobrobycie swoich obywateli nie
                                        > widza nic zlego w mordowaniu dzieci i kobiet w Iraku. Nawet to jakos bym
                                        > zniosl, z trudnoscia ale ci ludzie byli dla mnie bardzo zyczliwi, gdyby nie
                                        > kolejna nagonka na niewinnych cywili, tym razem w Iranie.

                                        Mowiac o nagonce na niewinnych cywili masz na mysli silowe rozgromienie
                                        manifestacji kobiet w Teheranie i starcia studentow politechniki teheranskiej z
                                        policja, czy wieszanie opozycjonistow?
                                        • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 10:00
                                          maria421 napisała: "masz na mysli silowe rozgromienie manifestacji kobiet w
                                          Teheranie i starcia studentow politechniki teheranskiej z policja, czy
                                          wieszanie opozycjonistow?"

                                          Nie, te lekcje cywilnego nieposluszenstwa podjudzanego i oplacanego przez obce
                                          rzady, (nie denerwuj sie, bylem czescia tej grupy w Polsce, dzieki temu
                                          oplacaniu stac mnie bylo na jasia wedrowniczka i marlboro) przerabiamy od
                                          poczatkow KBWE i czesto z tragicznymi skutkami dla rodzimej populacji. W Polsce
                                          puszkowano nas najwyzej na poltora roku (rozne amnestie), w Iraku mordowano
                                          cale wsie.
                                          W tym co napisalem dzisiaj chodzilo mi o to co NATO zaczelo w bylej Jugoslawii:
                                          niszczenie infrastruktury spoleczenstwa, ktore odwazylo sie (lub bylo zmuszone)
                                          glosowac przeciwko wielkiemu bratu. Szpital, jedenastowieczny klasztor lub
                                          ambasada chinska to tak samo dobre cele jak elektrownie, mosty i budynki TV;
                                          chodzi o to aby pozbawic dany kraj mozliwosci uczestnictwa w ekonomiczno-
                                          militarnej kompetycji swiatowej. Akurat tak sie sklada, ze zrodlem
                                          tej "rewelacji" sa dokumenty Pentagonu stworzone w 1990-tych, nie jakis
                                          nawiedzony "lewicowiec". Gorzej, ten problem zostal podniesiony w dosc
                                          popularnym w US filmie o arabskim terroryzmie (tytul mial cos wspolnego z
                                          oblezeniem i glownym aktorem byl bardzo popularny czarny aktor).
                                          W przypadku Iranu, nie wydaje Ci sie dziwne, ze i Pakistan i Indie uzyskaly "US
                                          licencje" na rozprzestrzenianie broni atomowej ale Iran ma zostac zbombardowany
                                          za robienie tego samego co robia te kraje i, po pierwsze, US?
                                          • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 10:54
                                            Nie, te lekcje cywilnego nieposluszenstwa podjudzanego i oplacanego przez obce
                                            rzady, (nie denerwuj sie, bylem czescia tej grupy w Polsce, dzieki temu
                                            oplacaniu stac mnie bylo na jasia wedrowniczka i marlboro)

                                            ?????????????????? Cos smakowitego !! A nie mogl bys tak przyblizyc nam cos z
                                            tych heroicznych epizodow Twojego zycia? jakos tak sie zlozylo ,ze kiedys
                                            podobnie slyszalem to z ust niejakiego Urbana a wczoraj slowo w slowo tylko po
                                            rosyjsku powiedzial to niejaki Lukaszenko.Oczywiscie nie wspominali o zaplacie.
                                            Zreszta mam nadzieje ,ze to byl conajmniej karton papierosow i butelka JW !
                                            • xurek Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 11:45
                                              Don, czy mozna mniec jakiekolwiek inne zdanie niz Twoje i nie zostac przez
                                              Ciebie osmieszonym jako osoba? Czy dyskusja trzymajaca sie TEMATU a nie OSOBY
                                              jest w takiej sytuacji z Toba mozliwa?

                                              Ghotir, ja chetnie podyskutowalabym z Toba na temat tego co piszesz, ale
                                              przyznam szczerze, iz nie mam najmniejszej ochoty czytac sarkastyczno-
                                              poblazliwych komentarzy na temat mojej osoby jak rowniez dosc srednia na to, by
                                              przy kazdej wlasnej mysli byc pytana o jej opublikowane zrodla, dlatego z
                                              przykroscia rezygnuje.
                                              • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 12:38
                                                Don, czy mozna mniec jakiekolwiek inne zdanie niz Twoje i nie zostac przez
                                                Ciebie osmieszonym jako osoba? Czy dyskusja trzymajaca sie TEMATU a nie OSOBY
                                                jest w takiej sytuacji z Toba mozliwa?

                                                Zaczyna to byc juz smieszne.Mozesz miec jakie chcesz zdanie i g...mi do tego !
                                                Jezeli ktos wprowadza watki osobiste to ja mam prawo pogaworzyc i tym.I takie
                                                pytanie jest dziwne.Mysle ,ze jakies 80 % Twojego pisania to jest o Tobie
                                                itp.Pokaz gdzie osmieszam Ciebie?jezeli nie chcesz by o Twoich osobistych
                                                sprawaqch i Tobie ,ktos pisal -nie pisz nic innego tylko i wylacznie trzymaj
                                                sie tematu.Lub wprowadz zastrzezenie:To co ja pisze o sobie itp nie ma prawa
                                                byc tematem wpisow przez inne osoby lub tylko i wylacznie dopuszczalne sa
                                                zachwyty dotyczace mnie i mojej rodziny oraz kolegow z pracy itd. Troche wiecej
                                                luzu daj sobie-nie jestes idealem.Mam chyba prawo do odrobiny
                                                zlosliwosci,ktora nie jest w zaden sposob nieprzyjazna.kazdy pisze w swoj
                                                sposob.Jak chcesz zamienic te Forum w rozowy pokoik miekko wyscielony
                                                zachwytami nad kazda glupota ,ktora ktos wypisze i nieobecnoscia krytyki,to
                                                zadeklaruj i wypisz reguly.Zreszta jestes w dobrym towarzystwie jak zauwazylem.
                                                Jeszcze troche a to forum calkowicie zamieni sie w rypcium pypcium i
                                                opowiesciach co kto jadl,gdzie co kupil i tp milusinstwa.I zgodnie z wolnoscia
                                                slowa,mam prawo poddawac pod watpliwosc to co napisane jest w postach a nawet
                                                wypowiadac moje zdanie o kim tylko chce-co mozna tez czynic w stosunku do mnie.
                                                Po to miedzy innymi istnieje forum.I zamiast zadawac infantylne pytania,mozesz
                                                mnie zjebac za to co Tobie sie niepodoba.To czym ty sie zajmujesz jest
                                                dyktowaniem sposobu pisania i nie jest niczym z czym mialbym sie zgodzic.
                                                • xurek Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 13:19
                                                  „Jezeli ktos wprowadza watki osobiste to ja mam prawo pogaworzyc i tym“

                                                  Co ja w tym watku napisalam osobistego?
                                                  ………………………………………

                                                  “Mysle ,ze jakies 80 % Twojego pisania to jest o Tobie itp.”

                                                  Ja z kolei mysle, ze od dlugiego czasu 90% mojego pisania tutaj jest o moich
                                                  pogladach. Pozostale 10% to anegdotki Piranhii badz opisy zmagan z maszyna do
                                                  szycia. Reszte zupelnie sobie podarowalam, glownie dzieki takim “gaworzeniom”.
                                                  …………………………………………..

                                                  “Pokaz gdzie osmieszam Ciebie?”

                                                  “Czlowiek to brzmi dumnie ! I absolutnie do przezycia potrzebne mu sa idealy !
                                                  Bez idealow ani sniadanie nie smakuje ani pracowac nie idzie !Bo kazdy ma
                                                  jakies idealy by sie nimi kierowac-to jak latarnia w mroku. Jak takie cuda
                                                  wyczytuje to zaczynam watpic w normalnosc na tym forum-co za zbiorowisko
                                                  wysublimowanych,ponadziemskich istot,uduchowione,prawe i pelne idealow
                                                  stworzenia-oczywiscie idealy w PP znaczeniu. Uniwersalna milosc do
                                                  czlowieka,szlachetnosc w poczynaniach,wytworna kuchnia,smak artystyczny i pod
                                                  stopami obloki a w kuchni nigdy nie zbieraja sie odpadki.”

                                                  Jako odpowiedz na moje:

                                                  “Niezupelnie. Zycie i owszem, toczy sie nieraz tak, iz trudno przez jakis etap
                                                  przejsc trzymajac sie kurczowo wlasnych idealow, tym niemniej ma sie je po to,
                                                  by sie nimi w duzej mierze kierowac?“

                                                  ……………………………………………..

                                                  “nie chcesz by o Twoich osobistych sprawaqch i Tobie ,ktos pisal -nie pisz nic
                                                  innego tylko i wylacznie trzymaj sie tematu.”

                                                  Ja trzymam sie tematu.
                                                  ................................................................................
                                                  ...

                                                  “ To co ja pisze o sobie itp nie ma prawa byc tematem wpisow przez inne osoby
                                                  lub tylko i wylacznie dopuszczalne sa zachwyty dotyczace mnie i mojej rodziny
                                                  oraz kolegow z pracy itd.“

                                                  Nastepna ironizujaca wstawka z Twojej strony nie majaca nic innego na celu, niz
                                                  dyskretytacje moich wypowiedzi poprzez postawienie mnie w
                                                  swietle „przewrazliwiona paniusia nie potrafiaca przyjac zadnej krytyki i lasa
                                                  pochwal“

                                                  ..............................................................

                                                  „ wiecej luzu daj sobie-nie jestes idealem.“

                                                  A gdzie pisalam, ze jestem? Gdzie stawialam siebie za przyklad czegokolwiek?
                                                  Nastepna Twoja uwaga ad personam w celu jak wyzej.
                                                  ……………………………………..

                                                  “am chyba prawo do odrobiny zlosliwosci,ktora nie jest w zaden sposob
                                                  nieprzyjazna.”

                                                  Ja odbieram wiele Twoich wpisow (wiekszosc skierowana nie do mnie) jako bardzo
                                                  zlosliwe degradujace opisywanych do roli infantylnych glupkow. Zdaje sie, iz
                                                  nie jestem jedyna, ktora tak to odbiera.

                                                  ……………………………………….

                                                  “Jak chcesz zamienic te Forum w rozowy pokoik miekko wyscielony zachwytami nad
                                                  kazda glupota ,ktora ktos wypisze i nieobecnoscia krytyki,to zadeklaruj i
                                                  wypisz reguly.”

                                                  Krytyka nie musi (moim zdaniem wrecz nie powinna) byc zlosiwa, uszczypliwa,
                                                  uwlaczajaca, osmieszajaca, trzymac sie zas powinna pogladow a nie
                                                  wypowiadajacej je osoby. Deklaracji i regul wpisywac nie bede, bo i tak bys sie
                                                  ich nie trzymal, wiec po co?

                                                  ...........................................................

                                                  „Jeszcze troche a to forum calkowicie zamieni sie w rypcium pypcium i
                                                  opowiesciach co kto jadl,gdzie co kupil i tp milusinstwa.”

                                                  Nie zmieni sie nawet bez Twoich zlosliwosci. Nicki takie jak np. CJ czy Maria
                                                  bynajmniej nie koncentruja sie na wypisywaniu „milusinstwa“ a mimo to nie
                                                  potrzebuja zlosliwosci i obraz dla wyrazenia wlasnej argumentacji.
                                                  ...............................................................

                                                  „zgodnie z wolnoscia slowa,mam prawo poddawac pod watpliwosc to co napisane
                                                  jest w postach a nawet wypowiadac moje zdanie o kim tylko chce-co mozna tez
                                                  czynic w stosunku do mnie.“

                                                  Ano mozesz. Tak samo moge ja, z ktorego to prawa skorzystalam krytykujac Twoj
                                                  styl za pomoca owych „infantylnych pytan“ – nazwanie ich w ten sposob jest
                                                  jeszcze jednym dowodem na „dyskretytacje“.

                                                  .........................................................

                                                  .”I zamiast zadawac infantylne pytania,mozesz mnie zjebac za to co Tobie sie
                                                  niepodoba“

                                                  Moge, ale nie musze i chetnie rezygnuje z owego „prawa“, szczegolnie w stosunku
                                                  do osob, ktorych nie znam.
                                                  ...........................................................

                                                  Don, ja bynajmniej nie mam nic przeciwko krytyce. Przyjmuje ja jak pewnie
                                                  wiekszosc ludzi – z doza zazenowania i niezadowolenia, ale bez urazy. Czego
                                                  zecydowanie nie znosze to krytyka zlosliwa, nie odnoszaca sie do krytykowanego
                                                  podmiotu (czyli konkretnej wypowiedzi) lecz usilujaca przedstawic dyskutanta
                                                  tak, by ustosunkowanie sie do jego pogladu przestalo miec jakikolwiek sens (bo
                                                  glupi, zwoje mu sie przepalily, burak, infantylny lewak, nieszkodliwy wariat
                                                  itp itd). Ty z cala pewnoscia nie jestes jedynym, ktory posluguje sie taka
                                                  taktyka w forumowych rozmowach, nalezysz jednak (moim zdaniem) do czolowki. Byc
                                                  moze nikomu innemu to nie przeszkadza, nie zmienia to jednak faktu, ze mnie
                                                  przeszkadza i to bardzo.

                                                  Wypowiedzi Gothira i Kana w tym watku sa dla mnie na tyle interesujace, iz
                                                  chetnie podyskutowalabym z nimi na ten temat. Ty wyraziles juz swoja opinie i
                                                  brak zainteresowania tematem. Mimo to nadal czynisz zlosliwe uwagi i musze
                                                  wyjsc z zalozenia, ze jezeli dalej bede brala udzial w tej dyskusji, to beda
                                                  one dotyczyly rowniez mnie a poniewaz nie mam ani ochoty na ich czytanie ani
                                                  dyscypliny, by je pomijac, pozostaje mi jedynie rezygnacja z dyskusji. Ja
                                                  rezygnuje z czegos, co mnie (i byc moze Kan i Ghotirowi) cos by przynioslo,
                                                  poniewaz Ty, niezainteresowany tematem i uwazajacy (nasze?) poglady za
                                                  infantylne banialuki nie jestes sobie w stanie odpusicic watku, ktory wg.
                                                  Twojej wypowiedzi nic Ci nie daje. Uczciwie przyznam, ze taki rozwoj wypadkow
                                                  uwazam za wnerwiajacy.
                                                  • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 13:33
                                                    Wypowiedzi Gothira i Kana w tym watku sa dla mnie na tyle interesujace, iz
                                                    chetnie podyskutowalabym z nimi na ten temat. Ty wyraziles juz swoja opinie i
                                                    brak zainteresowania tematem.

                                                    Z kanem faktycznie zakonczylismy dyskusje ,jak zaznaczylem z nawiedzonymi nie
                                                    ma o czym dyskutowac (moja opinia ) Z tym Anna cos tam,dyskutuje w sposob mi
                                                    charakterystyczny,gdyz to ciekawy przypadek i jak na dzis nie wyrazil sprzeciwu.
                                                    Poniewaz podejrzewam jestesmy w jednym wieku ,to pewne poglady sa mi znane i
                                                    on tez zapewne rozumie o czym ja pisze.Gdy poczuje sie urazony i mnie zawiadomi
                                                    odniose sie do tego.Jak na teraz to ja z nim dyskutuje co nie przeszkadza Tobie
                                                    czynic tego samego.Miejsca jest duzo :))) Reszta twojego postu interesujaca.I
                                                    najlepiej jak bedziesz pisala tylko to co jest Twoim zdaniem a nie powolywala
                                                    sie na innych.Ja zas twierdze ,ze masz podobne zdanie jak Szfedka oraz
                                                    republican.W miare powiekszenia sie ilosci tp podobnych glosow ,tez moge je
                                                    wymienic a nie pisac ogolnie.To zadna tajemnica.
                                                  • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 19.03.06, 03:57
                                                    don2 napisał: "pewne poglady sa mi znane". W innej czesci tego samego postu Don
                                                    typifikuje poglady Szwedki.

                                                    Zwracam Ci uwage, ze poglady zadnej osoby nie sa Ci "znane" tak dlugo jak ta
                                                    osoba nie wyluszczy Ci swoich pogladow. Wrzuciles mnie do jakiegos
                                                    pokoleniowego kotla ale tak sie sklada, ze to co ja mysle jest dosc odlegle od
                                                    tego co mysli moj najblizszy polski przyjaciel z piaskownicy. To takze jest
                                                    dosc odlegle od pogladow Urbana, do ktorych przyrownales moje.
                                                    Bardzo lubie generalizacje. Ale nie lubie generalizacji opartych na braku
                                                    zrozumienia rozmowcow. Czasami mnie tez zdarza sie to robic, niektore moje
                                                    wypowiedzi na tym forum swiadcza o tym, ale jestem na tyle pokorny aby przyznac
                                                    ze popelnilem blad. Ty zdajesz sie isc w zaparte, szkoda.
                                                  • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 19.03.06, 11:08
                                                    Powiedz, stary, gdzieś ty był? Dziwną minę masz.
                                                    Pewnieś zwiedził Rzym lub Krym już nie jeden raz.
                                                    Możeś wiatry w polu gnał, aż zgubiłeś ślad?
                                                    Powiedz, gdzieś pod rynnę wpadł?

                                                    Powiedz, stary, gdzieś ty był? Ileś soli zjadł?
                                                    Może urwał ci się film u podnóża Tatr
                                                  • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 20.03.06, 14:50
                                                    don2 napisał: "Powiedz, stary, gdzieś ty był?"

                                                    OK, przywolales dziadka do kominkowych opowiesci. Jak bywales na festiwalach
                                                    piosenki turystycznej to prawdopodobnie znamy sie z widzenia. Film mi sie urwal
                                                    wiecej niz raz w AKT w Karkonoszach, to dla "credentials".

                                                    Nie zalapalem sie na internat. Bylem w tym czasie zbyt cenny dla mojego
                                                    promotara dublujacego robote na uczelni etatem w SB. Jak przestalem byc dla
                                                    niego wazny to pozwolil mi gnic w pierdlu pomimo, ze pierdel nie byl dosc
                                                    ciekawy dla moich oczu, znasz te historie.

                                                    Soli zjadlem od diabla i troche. Zaczalem od Swiebodzkiej we Wroclawiu
                                                    (fantastyczna kapusta z grochem) a skonczylem na wycieczce polskiego "refugee"
                                                    do Stanow. Nie, nie podpisalem zadnego "cyrografu", wtedy kiedy ja zdecydowalem
                                                    sie na wyjazd nikt od nas nie wymagal takich podpisow. Pozniej realizowalem
                                                    swoje marzenia: NY, CA, Equador, WA, Europa Zachodnia, BC, Polska, znowu EU,
                                                    Indie, znowju Equador, Columbia i Peru. Nie ma sensu wymienianie gdzie bylem.
                                                    Jest sens w wymienianiu gdzie nie bylem: Australia i Afryka. Australia to
                                                    przypadek, Afryka to moje zony. Kiedys zaczalem sie zastanawiac nad rozwodem z
                                                    moja obecna aby udac sie do Izraela. To zart. Ciekaw jestem bliskiego wschodu
                                                    ale nie az tak bardzo aby narazic sie na wysadzenie w powietrze.

                                                    Owszem, dobrze wyczules pokolenie, do ktorego naleze. Ale uprzedadzam Cie: nie
                                                    masz zielonego pojecia o tym co ja mysle o mojej pokoleniowej wedrowce. Owszem,
                                                    mnie nikt w pierdlu nie bil bo sbecja wiedziala, ze gdyby sie to zdarzylo to
                                                    Wolna Europa mialaby ubaw po pachy. No ale ja przyjaznilem sie z ludzmi,
                                                    ktorych miedzynarodowo nie znano i ktorzy z tego powodu byli bici. Przyjaznilem
                                                    sie takze z "common criminals"

                                                    Nie bylem "wysoko" w podziemnej Solidarnosci. Ot, mialem dostep do
                                                    przyplywajacych funduszy. Stad te papierosy. Poza ta czescia, robilem to co Ty:
                                                    drukowalem, uczylem drukowac, pomagalem w sprzedawaniu tego co udalo nam sie
                                                    wydrukowac. Moje pierwsze czytanie "zniewolonego umyslu" domagaloby sie lupy
                                                    gdyby nie to, ze bylem w moich latach dwudziestych.

                                                    To bylo o wspomnieniach. Od tamtych czasow musialem zajac sie dwojka moich
                                                    synow urodzonych w Polsce i parka dzieciakow urodzonych tutaj. Tak sie zlozylo
                                                    ze moj pracodawca liczy na moja umiejetnosc dostawania grantow na badania. I
                                                    dzieci i badania zmusily mnie do odpowiedzialnosci. Jedyny brak
                                                    odpowiedzialnosci na jaki moge sobie teraz pozwolic to fora GW. Uzywam sobie tu
                                                    intelektualnie bo chce wierzyc, ze jestem tu ananimowy. Jedyna bariera w tym
                                                    uzywaniu zdaje sie ignorancja forumowiczow.
                                              • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 14:32
                                                xurek napisała:

                                                > Don, czy mozna mniec jakiekolwiek inne zdanie niz Twoje i nie zostac przez
                                                > Ciebie osmieszonym jako osoba? Czy dyskusja trzymajaca sie TEMATU a nie OSOBY
                                                > jest w takiej sytuacji z Toba mozliwa?
                                                >
                                                > Ghotir, ja chetnie podyskutowalabym z Toba na temat tego co piszesz, ale
                                                > przyznam szczerze, iz nie mam najmniejszej ochoty czytac sarkastyczno-
                                                > poblazliwych komentarzy na temat mojej osoby jak rowniez dosc srednia na to,
                                                by
                                                >
                                                > przy kazdej wlasnej mysli byc pytana o jej opublikowane zrodla, dlatego z
                                                > przykroscia rezygnuje.

                                                Xurku, Annahildago vel Ghotir naskoczyl na nas wszystkich razem i na kilku z
                                                osobna gorzej niz Don:-)
                                                Don przynajmniej jest (bywa) dowcipny i bylskotliwy, czygo nie mozna powiedziec
                                                o Annahildago vel Ghotir.
                                                Ja kontynuuje dyskusje z Annahildago vel Ghotir pomimo jego niewybradnych uwag
                                                pod moim adresem.
                                                A Ty rezygnujesz z dyskusji z obawy przed Donem?

                                                Z Donem tez idzie sie dogadac :-)
                                            • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 19.03.06, 03:47
                                              don2 napisał: "nie mogl bys tak przyblizyc nam cos z tych heroicznych epizodow
                                              Twojego zycia?"

                                              Po co? Opowiesci o Solidarnosci zostawiam sobie na emeryture. Na razie tylko
                                              wspomne, ze US - i ogolnie, zachodnia - pomoc finansowa, polityczna i
                                              techniczna jest niezle udokumentowana przez US naukowcow. Ze spraw, ktore
                                              przedostaly sie do prasy przypomnij sobie slawetny $milion kongresu dla
                                              Solidarnosci i przesylki amerykanskiej centrali zwiazkowej. Oczywiscie, bylo
                                              tego duzo wiecej i nikt nas nie rozliczal z tego co robilismy z ta "pomoca".
                                              Podejrzewam, ze podobnie ale na duzo wieksza skale, Zachod "pomagal"
                                              pomaranczowej rewolucji. Jeszcze mi w rece nie wpadla ksiazka o tym, ale
                                              niektorzy zachodni dziennikarze dosc dobrze dokumentuja swoje rewelacje w tej
                                              sprawie.

                                              Kiedy niedawno mieszlalem w Polsce to zauwazylem, ze jak ludziom brakuje
                                              argumentow to siegaja po porownania z Urbanem lub jakimis innymi
                                              znanymi "komunistami". Po przebiciu sie przez kilka takich oskarzen zauwazylem
                                              ze 1) oskarzyciele maja mniej niz mgliste pojecie o tych o czym ich rozmowca
                                              gada i 2) ci oskarzyciele to dzieci wychowane na podrecznikach historii
                                              dyktowanych przez moich bylych szefow. Ja mam z tego ubaw bo te podreczniki nie
                                              tylko nie wspominaja tego o czym powiedzialem w moim poscie ale takze omijaja
                                              szerokim lukiem fakt, ze ci "dyktujacy" solidarnosciowcy nie mieli zadnych
                                              problemow moralnych z pomaganiem SBcji w wsadzaniu do pierdla ich innych
                                              solidarnosciowych kolegow. Innymi slowy, te podreczniki lub gazetki na ktorych
                                              te zdajesz sie polegac sa mniej wiecej tak wybielone jak sowiecka historia
                                              ZSRR.

                                              Zawsze mozesz sie do mnie przyczepic o bycie "madrym inaczej". Ja tez to
                                              robilem kiedy mialem dwadziescia lat i niecierpliwili mnie "dziadkowie z
                                              powstania warszawskiego". Od tamtych czasow nauczylem sie czytac zrodla
                                              historyczne, rozpatrywac interesy aktorow politycznych/ekonomicznych i zwracac
                                              uwage na swiat jako calosc. Po pierwsze, nauczylem sie patrzec pod podszewke
                                              podrecznikowych i gazetowych tekstow. I tego ostatniego Tobie zycze.
                                          • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 17.03.06, 11:46
                                            Anno, rece mi opadaja...

                                            Ty naprawde nie masz pojecia o rezimie mullow w Iranie, czy tylko udajesz?
                                            Uwazasz, ze wszystkie Iranki nosza chusty dlatego ze chca? Ze wszystkie godza
                                            sie na to, aby o nich decydowal ich ojciec, brat, albo maz?
                                            Ze wszyscy Iranczycy sa szczesliwi pod rezimem mullow i ich psychopatycznego
                                            premiera? Ze Iranczykom, posiadajacym ogromne zloza gazu i ropy zalezy na
                                            energii atomowej?

                                            Tym co napisales UWLACZASZ ludziom, ktorzy w rezimach walcza, narazajac wlasna
                                            wolnosc i zycie, o ich godnosc, o ich wlasne prawa.
                                            Zamiast odwolywac sie ciagle do dokumentow Pentagonu zajrzyj raz chociaz do
                                            Human Rights Watch , chocby do ostatnich notatek:

                                            hrw.org/english/docs/2006/02/27/iran12724.htm
                                            Ahmadinedjad mowi o tym, ze Izrael powinien zniknac z mapy swiata i majstruje
                                            bombe nuklearna.
                                            Jaka reakcja wedlug Ciebie jest adekwatna do tego zagrozenia?
                                            • annahidalgo Re: Anno czy jak Ci tam 19.03.06, 04:11
                                              Mario,
                                              Nie mieszkam w Izraelu. Mam duzo sympatii dla ludzi, ktorzy tam mieszkaja.
                                              Przykro mi, ze daja sie wodzic na pasku swoich politykow zamiast od lat dogadac
                                              sie z otaczajaca ich ludnoscia arabska.

                                              Iran. Jezeli akceptuje fakt, ze obywatele Izraela glosuja na rzady zmierzajace
                                              do zaglady tego kraju to dlaczego nie mialbym akceptowac politycznych wyborow
                                              Iranczykow? Bo mullowie zmuszaja Iranczykow. Co powiesz o rabby mowiacym
                                              ludziom jak oni maja glosowac? To dwie rozne sprawy bo mulla ma polityczna
                                              sile? Well, co powiesz o spolecznej sile rabby?

                                              W sprawie uwlaczania ludziom walczacym przeciwko ich opresyjnym regimom mam
                                              mieszane uczucia wynikajace z moich doswiadczen w Solidarnosci i z lektury o
                                              tym co zdarzylo sie w Iraku w latach 1980-tych i niedawno na Ukrainie; Kosowo
                                              chyba tez mogloby mnie zniechecic. To dosc skomplikowana dyskusja. Nie jestem
                                              pewny czy chce mi sie w nia wdawac zwazywszy na Twoja postawe wobec mnie i na
                                              fakt, ze rozmowy z ludzmi wierzacymi w kazda litere codziennej prasy i
                                              polecajacymi nieistniejace lektury na podparcie ich tez nie sa dla mnie zbyt
                                              interesujace.
                                              • kan_z_oz Re: Anno czy jak Ci tam 19.03.06, 05:48
                                                Annahidalgo napisal: ...To dosc skomplikowana dyskusja. Nie jestem
                                                pewny czy chce mi sie w nia wdawac zwazywszy na Twoja postawe wobec mnie i na
                                                fakt, ze rozmowy z ludzmi wierzacymi w kazda litere codziennej prasy i
                                                polecajacymi nieistniejace lektury na podparcie ich tez nie sa dla mnie zbyt
                                                interesujace.

                                                Mnie osobiscie by interesowal Twoj poglad na ten sprawy. Nie moge obiecac
                                                dyskusji bo majac dostep do wiadomosci z prasy, czytam je z duza doza
                                                sceptycyzmu. Wiesz wg mnie to prawda zawsze jest po posrodu i tak patrze na te
                                                sprawy ale nie jest to konkluzja wynikajaca z analizy zrodel. Jest to raczej
                                                poparte moimi spostrzezeniami z punktu widzenia psychologii.
                                                Zgadzam sie z Xurkiem; chetnie posluchalabym co masz do powiedzenia. Po to
                                                wchodze na Forum aby zapoznac sie z opiniami roznych ludzi. Mnie to interesuje
                                                bez wzgledu na to czy sie zgadzam czy nie.
                                                Jesli masz chec; zaloz osobny watek i zacznij.
                                                Moje pierwsze wpisy na tym watku mialy Cie zachecic lub sprowokowac do
                                                napisania czegos wiecej.

                                                Kan
                                              • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 19.03.06, 18:02
                                                annahidalgo napisała:

                                                > Mario,
                                                > Nie mieszkam w Izraelu. Mam duzo sympatii dla ludzi, ktorzy tam mieszkaja.

                                                Wytlumacz mi wiec , dlaczego bardziej lezy Ci na sercu los niewinnej ludnosci
                                                cywilnej w Iranie, ktoremu grozi Bush, niz los niewinnej ludnosci cywilnej w
                                                Izraelu, ktoremu grozi Ahmadinedjad?

                                                > Przykro mi, ze daja sie wodzic na pasku swoich politykow zamiast od lat
                                                dogadac
                                                > sie z otaczajaca ich ludnoscia arabska.

                                                Czy mozesz to samo powiedziec o Iranczykach, ktorzy niedawno wybrali
                                                Ahmadinedjada?

                                                > Iran. Jezeli akceptuje fakt, ze obywatele Izraela glosuja na rzady
                                                zmierzajace
                                                > do zaglady tego kraju to dlaczego nie mialbym akceptowac politycznych wyborow
                                                > Iranczykow?

                                                Czy Izraelczycy glosowali na Hamas? Jakos mi o tym niewiadomo...)))

                                                > Bo mullowie zmuszaja Iranczykow. Co powiesz o rabby mowiacym
                                                > ludziom jak oni maja glosowac? To dwie rozne sprawy bo mulla ma polityczna
                                                > sile? Well, co powiesz o spolecznej sile rabby?

                                                Zastanow sie troche. Izrael jest od 1948 roku panstwem demokratycznym. Iran
                                                NIGDY nie byl panstwem demokratycznym. Rozumiesz roznice?

                                                > W sprawie uwlaczania ludziom walczacym przeciwko ich opresyjnym regimom mam
                                                > mieszane uczucia wynikajace z moich doswiadczen w Solidarnosci i z lektury o
                                                > tym co zdarzylo sie w Iraku w latach 1980-tych i niedawno na Ukrainie; Kosowo
                                                > chyba tez mogloby mnie zniechecic. To dosc skomplikowana dyskusja. Nie jestem
                                                > pewny czy chce mi sie w nia wdawac zwazywszy na Twoja postawe wobec mnie i na
                                                > fakt, ze rozmowy z ludzmi wierzacymi w kazda litere codziennej prasy i
                                                > polecajacymi nieistniejace lektury na podparcie ich tez nie sa dla mnie zbyt
                                                > interesujace.

                                                Wyglada mi na to, ze sie wykrecasz od dyskusji. Czasy Solidarnosci znam z
                                                autopsji, fakt ze byla dofinansowywana roznymi kanalami nie jest zadna
                                                rewelacja. Czyzby ten fakt przeslonil Ci to, co bylo w Polsce przed
                                                Solidarnoscia?
                                                • ghotir Re: Anno czy jak Ci tam 25.03.06, 08:00
                                                  maria421 napisała: "Wyglada mi na to, ze sie wykrecasz od dyskusji. Czasy
                                                  Solidarnosci znam z autopsji, fakt ze byla dofinansowywana roznymi kanalami nie
                                                  jest zadna rewelacja. Czyzby ten fakt przeslonil Ci to, co bylo w Polsce przed
                                                  Solidarnoscia?"

                                                  Mario,
                                                  Nie wykrecam sie od dyskusji. Mam tylko problem ze znaleziem czasu na dyskusje.
                                                  Ale do rzeczy, podnioslas dwa punkty: dofinansowanie Solidarnosci i przed-
                                                  Solidarnosciowa rzeczywistosc.
                                                  Gdyby to dofinansowanie bylo nie tylko "rozno-kanalowe" ale takze przychodzilo
                                                  z roznych stron to dzis bym sie go nie czepial. Tak sie sklada, ze to
                                                  dofinansowanie, tak samo jak to na byla Jugoslawie lub "Pomaranczowa
                                                  Rewolucje", przychodzilo z glownie z jednej strony swiata.
                                                  Przed-Solidarnosciowa rzeczywistosc byla zla dla pewnych ludzi. Jednak pomysl
                                                  jak zla ona byla dla 1/3 spoleczenstwa polskiego, ktora pchala sie do miast
                                                  drzwiami i oknami.
                                                  • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 25.03.06, 15:21
                                                    ghotir napisał:

                                                    > Gdyby to dofinansowanie bylo nie tylko "rozno-kanalowe" ale takze
                                                    przychodzilo
                                                    > z roznych stron to dzis bym sie go nie czepial.

                                                    Tzn. czepiasz sie, ze dofinansowanie Solidarnosci przychodzilo tylko z Zachodu??
                                                    A skad mialo przychodzic? Chyba nie od Sovietow?? ...)))

                                                    Tak sie sklada, ze to
                                                    > dofinansowanie, tak samo jak to na byla Jugoslawie lub "Pomaranczowa
                                                    > Rewolucje", przychodzilo z glownie z jednej strony swiata.

                                                    No i ???
                                                    Sovieci dofinansowywali za to wszelkie partie komunistyczne na Zachodzie,
                                                    wszelkie PCI czy PCF.

                                                    > Przed-Solidarnosciowa rzeczywistosc byla zla dla pewnych ludzi. Jednak pomysl
                                                    > jak zla ona byla dla 1/3 spoleczenstwa polskiego, ktora pchala sie do miast
                                                    > drzwiami i oknami.

                                                    Uwazasz, ze ta 1/3 spoleczenstwa, ktora przeniosla sie ze wsi do miasta i
                                                    zasilila rzesze robotnikow nie buntowala sie przeciw ustrojowi, nie
                                                    strajkowala, nie popierala Solidarnosci?
                                                  • ghotir Re: Anno czy jak Ci tam 26.03.06, 06:17
                                                    maria421 napisała: "czepiasz sie, ze dofinansowanie Solidarnosci przychodzilo
                                                    tylko z Zachodu??"

                                                    Tak, tego sie czepiam. To co my robilismy bylo woda na mlyn Blyszczacej
                                                    Sciezki, Castro, ludzi wyznania islamskiego, Russian Orthodox i wielu innych.
                                                    Ale my dostawalismy tylko pomoc od Christian, capitalist US i kilku bardziej
                                                    prawicowych organizacji w Europie. Oczywiscie, odezwaly sie do nas zwiazki
                                                    zawodowe na Zachodzie ale one byly dosc nieefektywne. Efektywny byl Kosciol.
                                                    Czy to nie mowi Ci czegos o tym jak odbierano nasze interesy w swiecie?

                                                    Mario, politycznie-formalnie swiat byl wtedy podzielony na dwa obozy. Ale
                                                    praktyka, well, przekraczala te linie podzialu. Dla mnie najlepszym przykladem
                                                    tego byli "lekarze bez granic", bez nich (i bez Pulsu) prawdopodobnie myslalbym
                                                    tak jak Ty.

                                                    Rodzina mojego ojca nalezala do tej 1/3 spoleczenstwa, ktore pokonalo
                                                    ograniczenia wiejskie. Moj ojciec uczestniczyl w 1970. Kiedys powiedzial mi, ze
                                                    uczestniczylby w 1956 bo mial podobne pretensje. Teraz rodzina mojego ojca
                                                    spadla ze statusu srednich rolnikow do malorolnych. Oni chetnie wyniesliby sie
                                                    do miast gdyby nie to, ze takie mozliwosci skonczyly sie gdzies w okolicach
                                                    polowy 1980-tych. Owszem, rodzina mojego ojca psioczyla na niedociagniecia
                                                    sowieckiej Polski. Teraz ta moja rodzina zyje systemowymi problemami
                                                    kapitalizmu. Jednego z jej czlonkow zapytano kiedy zylo mu sie lepiej: pod
                                                    Gierkiem czy teraz. Slyszalem te oklaski kiedy on powiedzial, ze pod Gierkiem.
                                                  • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 26.03.06, 11:45
                                                    Teraz rozumie-Ty gothir jestes produktem manifestu lipcowego i reformy
                                                    rolnej.Taki awansowany chlopski inteligent-mitoman,ktoremu uderzyla na mozg
                                                    umiejetnosc czytania i pisania.No teraz to wszystko jasne.
                                                  • ghotir Re: Anno czy jak Ci tam 26.03.06, 12:22
                                                    don2 napisał: "Teraz rozumie-Ty gothir jestes produktem manifestu lipcowego i
                                                    reformy rolnej"

                                                    Donie,
                                                    Zabraklo Ci danych do wyciagania wnioskow o mnie. Zamiast wskakiwania w
                                                    konkluzje mogles zapytac o rodzine mojej matki. Ta rodzina stracila i majatek i
                                                    zycie (ostala sie tylko moja matka i jej mlodszy brat) w wyniku zmian
                                                    wprowadzonych przez sowieckie sloneczko. Ta czesc mojej rodziny to ukrainska
                                                    szlachta, gdzies od szesnastego wieku. Trudno mnie podejrzewac o sympatie dla
                                                    mordercow rodziny mojej matki.
                                                    Moj ojciec rzeczywiscie zachlysnal sie umiejetnoscia czytania. Tak bardzo ze z
                                                    chlopskiego parobka stal sie magistrem-inzynierem. To jednak nie przeszkadzalo
                                                    mu w sprzeciwie wobec polityk Bieruta a pozniej Gomulki.

                                                    Obawiam sie, Donie, ze masz dwa problemy: 1) wskakujesz w konkluzje kiedy
                                                    jeszcze nie masz dostatecznych danych na podparcie swoich konkluzji i 2) masz
                                                    klopoty z "anger". To pierwsze zdarza sie wiekszosci z nas, uczymy sie na
                                                    bledach. To drugie jest niebezpieczne. Bardzo Cie prosze, daj sobie spokoj z
                                                    rozmowami ze mna. Ja naprawde boje sie osobnikow, ktorzy nie potrafia
                                                    kontrolowac swoich emocji. Ty udowodniles, ze nie potrafisz kontrolowac swojej
                                                    agresji. To Twoj problem ale ja nie mam ochoty stac sie ofiara Twojej agresji.
                                                    Przestan rozmawiac ze mna, bardzo prosze.
                                                  • don2 Re: Anno czy jak Ci tam 26.03.06, 12:31
                                                    OK potomku szlachty,przestane z toba dyskutowac,kto wie co jeszcze wymyslisz w
                                                    tej swojej mitomanii.Moze okazac sie ,ze jestes w prostej linii potomkiem
                                                    jakiegos krola ! Czym wiecej postow tym bardziej rozwija sie twoja fantazja.
                                                  • ghotir Re: Anno czy jak Ci tam 26.03.06, 13:01
                                                    Donie,
                                                    Krolow w swojej rodzinie nie doszukalem sie.
                                                    Za to okazuje sie, ze moi przodkowie potrafili kontrolowac swoje emocje. Tego
                                                    raczej nie mozna powiedziec o Tobie i stad pochodzi moj strach przed Toba.
                                                    Oberwanie po ryju za obrazenie kogos to jedna sprawa, oberwanie po ryju za
                                                    czyjes poczucie nizszosci i jego brak umiejetnosci kontrolowania tego poczucia
                                                    to inna sprawa.
                                                  • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 26.03.06, 14:48
                                                    ghotir napisał:

                                                    > Tak, tego sie czepiam. To co my robilismy bylo woda na mlyn Blyszczacej
                                                    > Sciezki, Castro, ludzi wyznania islamskiego, Russian Orthodox i wielu innych.

                                                    Ghotir, jezeli Ty do jednego worka wrzucasz Sentiero Luminoso, Castro,
                                                    muzulmanow i "Russian Othodox" , to znaczy, ze najwyzszy czas, abys sobie
                                                    uporzadkowal pewne podstawowe pojecia.

                                                    > Ale my dostawalismy tylko pomoc od Christian, capitalist US i kilku bardziej
                                                    > prawicowych organizacji w Europie. Oczywiscie, odezwaly sie do nas zwiazki
                                                    > zawodowe na Zachodzie ale one byly dosc nieefektywne. Efektywny byl Kosciol.
                                                    > Czy to nie mowi Ci czegos o tym jak odbierano nasze interesy w swiecie?

                                                    Jak nasze interesy odbierano wtedy na swiecie, zalezalo od tego, w jakim
                                                    punkcie swiata ucho wtedy przylozyles.
                                                    Radze jeszcze raz uporzadkowac pojecia, bo z tego co piszesz wychodzi tylko
                                                    groch z kapusta.

                                                    > Mario, politycznie-formalnie swiat byl wtedy podzielony na dwa obozy. Ale
                                                    > praktyka, well, przekraczala te linie podzialu. Dla mnie najlepszym
                                                    przykladem
                                                    > tego byli "lekarze bez granic", bez nich (i bez Pulsu) prawdopodobnie
                                                    myslalbym
                                                    > tak jak Ty.

                                                    Ghotir, "Lekarze bez granic" to jest instytucja charytatywna, ktora stoi ponad
                                                    wszelkimi podzialami. Chyle czola przed ich dokonaniami, ale "Lekarze" sa po
                                                    to, aby ratowac i pomagac chorym lub rozbitkom na morzu, a nie po to, aby
                                                    finansowac rewolucje w krajach totalitarnych.

                                                    > Rodzina mojego ojca nalezala do tej 1/3 spoleczenstwa, ktore pokonalo
                                                    > ograniczenia wiejskie. Moj ojciec uczestniczyl w 1970. Kiedys powiedzial mi,
                                                    ze
                                                    >
                                                    > uczestniczylby w 1956 bo mial podobne pretensje. Teraz rodzina mojego ojca
                                                    > spadla ze statusu srednich rolnikow do malorolnych. Oni chetnie wyniesliby
                                                    sie
                                                    > do miast gdyby nie to, ze takie mozliwosci skonczyly sie gdzies w okolicach
                                                    > polowy 1980-tych. Owszem, rodzina mojego ojca psioczyla na niedociagniecia
                                                    > sowieckiej Polski. Teraz ta moja rodzina zyje systemowymi problemami
                                                    > kapitalizmu. Jednego z jej czlonkow zapytano kiedy zylo mu sie lepiej: pod
                                                    > Gierkiem czy teraz. Slyszalem te oklaski kiedy on powiedzial, ze pod Gierkiem.


                                                    A co to ma do Twego wczesniejszego zarzutu, ze Solidarnosc byla finansowana
                                                    tylko z jednej strony?
                                                  • xurek Re: Anno czy jak Ci tam 27.03.06, 11:49
                                                    „Tak, tego sie czepiam. To co my robilismy bylo woda na mlyn Blyszczacej
                                                    Sciezki, Castro, ludzi wyznania islamskiego, Russian Orthodox i wielu innych.
                                                    Ale my dostawalismy tylko pomoc od Christian, capitalist US i kilku bardziej
                                                    prawicowych organizacji w Europie. Oczywiscie, odezwaly sie do nas zwiazki
                                                    zawodowe na Zachodzie ale one byly dosc nieefektywne. Efektywny byl Kosciol.
                                                    Czy to nie mowi Ci czegos o tym jak odbierano nasze interesy w swiecie?”

                                                    Wydaje mi sie, iz mowi to wiecej o tym, kto ma srodki, by swoje interesy
                                                    popierac poprzez finansowanie “cudzych” a kto swoje interesy w taki wlasnie
                                                    sposob finansuje i nie ma kasy na to, by z owych “datkow” finansowac “dalej”.
                                                    Poza tym nie widze, w jaki sposob to, co “robilismy” (wychodze z zalozenia, ze
                                                    mowisz o dzialaniach Solidarnosci przeciwko istniejacemu w Poslce sytemowi)
                                                    bylo woda na mlyn Castro czy Islamistow czy Blyszczacej sciezki? Castro i
                                                    Sciezka podazaly moim zdaniem w kierunku wrecz odwrotnym a Muzulmanie jakby “w
                                                    bok”?

                                                    „Dla mnie najlepszym przykladem tego byli "lekarze bez granic", bez nich (i bez
                                                    Pulsu) prawdopodobnie myslalbym tak jak Ty.”

                                                    Gdyby spojrzec na to calkiem brutalnie, to nalezaloby stwierdzic, iz “lekarze
                                                    bez granic” bez poparcia finansowego “z zachodu”, bez wyksztalcenia zdobytego
                                                    na tym zachodzie i bez “zachodniej humanitarnej mentalnosci” nie mogliby
                                                    (chcieliby?) czynic tego, co czynia. W pewien sposob owe niezwykle szczytne
                                                    organizacje / cele zalezne sa od tego, czego powiedzmy nie zwalczaja, ale co
                                                    przynajmniej usiluja “zmodernizowac” badz “wprowadzic na wlasciwsza sciezke”.
                                                    Moze kiedys osiagna ten cel, ale droga jest dluga i budowana glownie ze srodkow
                                                    owego “systemu”, wiec chyba nie byloby sensownym tak od razu i “z buta” podciac
                                                    te galaz?

                                                    “Jednego z jej czlonkow zapytano kiedy zylo mu sie lepiej: pod Gierkiem czy
                                                    teraz. Slyszalem te oklaski kiedy on powiedzial, ze pod Gierkiem.“

                                                    W ten sposob wypowiada sie wiekszosc znanych mi Slazakow w wieku 50+. I moze
                                                    nawet maja w tym swoja subiektywna “racje konkretnego pokolenia”, co jednak
                                                    moim zdaniem zupelnie nie zmienia faktu, iz istniejacy w Polsce przed
                                                    Solidarnoscia system do tego stopnia robil bokami, iz nie dawal zadnych
                                                    sensownych perspektyw na przyszlosc. System ten nie byl alternatywa do niczego
                                                    (no moze do systemu w Albanii czy Korei Pn, ale czyba nie o to chodzi) wiec
                                                    jego obalenie, obojetnie przy pomocy jakich srodkow, nie moze byc chyba
                                                    oceniane inaczej niz pozytywnie?

                                                    Nie bardzo rozumiem te Twoje zarzuty. Skorzystano z tej pomocy, ktora byla
                                                    dostepna w celu moim zdaniem slusznym - jaka byla alternatywa? Czekac, az sie
                                                    Castro z pomoca zglosi?
                                  • maria421 Re: Anno czy jak Ci tam 12.03.06, 20:26
                                    Anno-Czy-Jak-Ci-Tam, trudno dyskutowac z Toba po tym, jak na nas tutaj
                                    naskoczyles i nie wiem, czy Tobie naprawde zalezy na jakiejkolwiek dyskusji,
                                    czy tylko na tym, aby nam tu dolozyc.

                                    Wojne w Iraku walkowalismy tu 3 lata temu. Jezeli chcesz znac moja opinie
                                    sprzed 3 lat, to prosze bardzo: BYLAM PRZECIWNA i starzy forumowicze moga to
                                    potwierdzic. Jezeli chcesz znac moja obecna opinie, to moge Ci tylko
                                    powiedziec, ze jest taka sama jak 3 lata temu.

                                    Zarzucasz nam, ze glosujemy na rzady, ktore prowadza wojne z Irakiem.
                                    Skad wiesz, na kogo glosujemy????
                                    Czlowieku, przeciez Ty nawet nie wiesz skad my piszemy i jakie paszporty mamy...

                                    Porownanie nas do Niemcow Kruczkowskiego jest absolutnym niewypalem, chocby
                                    wlasnie dlatego, ze ci Niemcy od Kruczkowskiego juz nie mogli glosowac , a my
                                    mozemy. Przy okazji, moj drogi, ci Niemcy od Kruczkowskiego nie mogli glosowac,
                                    bo zyli w TOTALITARYZMIE; my mozemy, bo w totalitaryzmie nie zyjemy...
                                    Mam nadzieje, ze to wyjasni Ci roznice miedzy totalitaryzmem a demokracja:-)



                                  • ertes Cuckoo 12.03.06, 20:46
                                    Widze kolegazanka jeszcze nie wizytowalo psychiatry?
                                    • maria421 Ertes, masz fajna sygnaturke (ntx) 12.03.06, 20:58
                                      • ertes :))))) /ntxt 12.03.06, 21:36

                        • don2 Re: Maria, Xurek i Kan_z_Oz 04.03.06, 10:31
                          Nie zgadzam sie z Ertesem ! facet nie jest durniem,duren nie potrafi sklecic
                          tylu zdan w jednym poscie,nawet jezeli to jest zupelny belkot:
                          Ja mam dosc kontrowersyjne poglady, nawet u siebie.
                          > Wynika to i z doswiadczen moich rodzicow, i z moich wlasnych doswiadczen i
                          > przemyslen. wiecej niz czesto obrywa mi sie za moje przemyslenia. Ale one tez
                          > placa rachunki mojej rodziny. Owszem, wszedzie gdzie sie pojawiam prosze o
                          > pomoc. Niestety dostaje ja w bardzo niewielkim stopniu, praktycznie tylko od
                          > akademikow. Zwracanie sie w jakimkolwiek innym kierunku zmusza mnie do straty
                          > przynajmniej miesiaca na zapoznanie sie z "lokalnymi" warunkami. Robie dosc
                          > duzo badan wiec domyslasz sie, ze to staje sie coraz bardziej "upierdliwe".
                          > Najchetniej odeslalbym ludzi do Marcuse. (k.c.)
                          Pretensjonalne bajdurzenie polaczone z kreowaniem siebie samego na MYSLICIELA.
                          I jak to czesto bywa z salonowymi hobby-lewicowcami,pitulenie wciaz o tym samym
                          w zupelnym oderwaniu od realiow i trzezwej oceny tychze.Ot taki "czlowiek
                          jednowymiarowy" w doslownym tego znaczeniu.Ale i tacy sa "uzyteczni" i to jak
                          najbardziej.Pozwala to na zastanowienie sie nad faktem ,ze nie samym chlebem
                          czlowiek zyje.Musze koniecznie tez sprawdzic czy istnieje cos ,co mozna okreslic
                          jako" kompleks corki".Amen
                        • xurek Re: Maria, Xurek i Kan_z_Oz 06.03.06, 16:52
                          “Nie chodzilo mi o korporacje jako takie. Raczej pilem do kultury panstwa
                          totalitarno-imperialistycznego.”

                          No to ten toast chyba pod zlym adresem? O ile kilku z nas zyje w krajach, ktore
                          ja rowniez nazwalabym imperialistycznymi, o tyle nie widze nigdzie tego
                          totalitaryzmu. Jakos trudno mi sobie wyobrazic system pt. “totalitarna
                          demokracja”.

                          “Mozna mnie za to przeklinac, wyklinac, ignorowac itp ale to niewiele zmieni w
                          ogolnych sprawach: tak dlugo jak dlugo zgadzamy sie na bycie trybikami w tej
                          maszynce destrucji swiatowej tak dlugo przyczyniamy sie do niszczenia naszego
                          swiata, niezaleznie od tego czy
                          zarabiamy $ miliardy/miliony czy tylko dziesiatki tysiecy.”

                          Nie kazdy nadaje sie na cokolwiek innego, niz trybik. Ja uwazam, ze ja na ten
                          przyklad sie nie nadaje. A bedac trybikiem musze znalezc moja rownowage miedzy
                          zyciem zgodnym z moimi pogladami i zgodnym z moimi mozliwymi do osiagniecia
                          oczekiwaniami. Musze uwazac, by zbytnia „negacja“ systemu w ktorym zyje nie
                          doprowadzila do tego, iz ow calkowicie „zneguje“ mnie. Musze tez uwazac, by
                          kilka bolesnych negatywow owego systemu nie przyslonilo mi przypadkiem znacznie
                          wiekszych pozytywow.

                          „Zgadzajac sie na role trybikow przyczyniamy sie do zaglady naszego gatunku. Ja
                          wierze, ze stac nas na przeciwstawienie sie temu.“

                          To nie zawsze jest kwestia zgody, czesto jest to moim zdaniem
                          kwestia „przeznaczenia“. Przeciwstawienie sie konkretnie czemu? Jak ja sobie
                          sprobuje wyobrazic rozmiar tego, co mi sie nie podoba, zestawie ow z rozmiarem
                          wlasnej osoby i zadam sobie pytanie, w jaki sposob powinnam sie byla
                          przeciwstawic np. napasci USA na Irak to dochodze do wniosku, ze moge rownie
                          dobrze ograniczyc sie do wypowiedzenia mojego zdania na P2 i spedzic milo
                          trybikowy czas, bo efekt bedzie ten sam. To tylko jedna strona medalu: druga
                          jest pytanie, czym mam zamiar zastapic to, czemu sie sprzeciwiam. Wydaje mi
                          sie, ze dopoki nie mam gleboko i dlugosieznie przemylsanego planu to zrobie
                          lepiej nie robiac nic, czyli tykajac dalej jak ten trybik w zegarku.

                          Ale byc moze zbyt malo wiem albo zbyt duzo zapomnialam z owego Marcusa by miec
                          wrazenie inne niz to, iz malo w nim „pomyslow zastepczych“, ktore moim zdaniem
                          moglyby naprawde funkcjonowac. Albo zle Cie zrozumialam i wcale nie wymagasz az
                          tak wiele, jak mi sie wydaje, wtedy jednak Twoj post bylby bezpodstawny, bo
                          to „troszke poza trybikowy byt“ robi chyba kazdy z nas (w kierunku uwazanym za
                          subjektywnie sluszny). Tak wiec Ty walczysz tutaj z totalitarnym imperializmem,
                          Maria ostrzega przed “muzulmanska powodzia”, ja nawoluje do “naiwnego pacyfizmu
                          i koegzystencji”, Kan do nieograniczonej i bezinteresownej milosci, Don czuwa,
                          bysmy nie stali sie zbyt jednowymiarowi w wybranych przez nas kierunkach i tak
                          naprawiamy sobie ten swiat na lamach gazety a moze nawet przy jakiejs lampce
                          wina w realnie istniejacej knajpie? To chyba juz jest cos?

                          Xurek robiacy tutaj normalnie za antyglobalistycznego lewaka i az sam
                          zdziwiony, ze sie w pelni z Toba nie zgadza.
                      • annahidalgo Re: Annahidalgo to Ghotir 19.03.06, 08:46
                        Czuje sie zobowiazany do wyjasnienia dwoch nickow.
                        Wystepowalem na forach GW jako ghotir do jesieni ubieglego roku. Spedzalem tu
                        bardzo duzo czasu kosztem mojej rodziny. W jesieni moja cora zaczela nowa
                        szkole. To moje najmadrzejsze dziecko i jedyna dziewczyna; chucham na nia. W
                        pierwszym miesiacu nowej szkoly moje dziecie nie wlaczalo sie w sprawy szkoly.
                        Przylapalem ja w koncu na odpowiadaniu... Kaganowskiemu i jak zobaczylem liczbe
                        jej postow na forum gw to zrozumialem dlaczego ona nie miala czasu na zycie
                        szkolne. Wzajemnie obiecalismy sobie nie uczestniczyc w tym forum. Moja cora
                        dotrzymala slowa i zajela sie skutecznie szkola. Ja jestem nalogowcem (patrz
                        opis moich przebojow z papierosami). Wiedzialem, ze cora monitorowala to forum
                        wiec przerobilem sie na kalifornijska mlodke, troche nasladujac styl mojego
                        dziecka. Ujawnilem sie po tym jak mi cora powiedziala, ze nie ma do mnie
                        pretensji o ten nalog.
                        Wzrost. I moja zona i cora maja blisko 190 cm wzrostu. Mnie to nie przeszkadza
                        (nawet kiedy one sa na wysokich obcasach) bo sam w tej sprawie sroce spod ogona
                        nie wylecialem, ale dosc dobrze rozumiem kompleksy mojej zony w tej sprawie
                        (cora ich nie ma, to juz inne pokolenie). No to odgryzalem sie jako ta
                        kalifornijska mlodka.
                        I ja i moja zona walczymy od lat z nadwaga. Ze wzgledu na wzrost ta zle nie
                        wyglada ale przyjemna nie jest. Oboje utrzymujemy sie duzo ponizej sredniej dla
                        US/Kanady ale glownie dzieki Atkins, szczesliwie nie mamy problemow z
                        cholesterolem. No ale jak wkladamy tyle wysilku w to aby sie nie pogrubic to
                        nie widze powodu dla ktorego nie powinnismy sie tym chwalic. Przy wzroscie 187
                        cm moja zona nosi rozmiar 10 (dawny 12, ale teraz producenci przystosowali sie
                        do otylosci Amerykanow); czyz to nie powod do dumy dla kobiety ktora miala
                        swoje 50-te urodziny dosc dawno temu? Przyznaje, lubie sie chwalic moja zona.

                        Wychodzenie z pracy z powodow ideologicznych ma bardzo duze znaczenie dla tego
                        watku. Czesto, choc nie zawsze, jestesmy drudzy w kolejce do zatrudnienia ze
                        wzgledu na to, ze mowimy z akcentem. Kiedys Polacy i Irlandczycy
                        byli "overrepresented" we wszawych robotach typu police officer lub
                        correctional officer. Wciaz jestesmy choc to przestaje byc tak bardzo widoczne
                        i dlatego, ze inne nacje zalapuja sie na te roboty, i dlatego, ze jest wsrod
                        nas wielu wysoko kwalifikowanych specjalistow, ktorych nie daje sie wcisnac we
                        wszawe roboty. Ale jestesmy "drudzy". To troche tak jakbysmy byli kobietami:
                        musimy byc lepsi od "tubylcow" aby dostac/utrzymac robote. To cisnienie
                        powoduje, ze staramy sie byc bardziej
                        amerykanscy/kanadyjscy/francuscy/niemieccy czy cokolwiek innego. I w to wchodzi
                        przejmowanie filozofii naszych pracodawcow. Nikt nie pyta mojego kanadyskiego
                        kolege co on mysli o naszym systemie politycznym ale to pytanie jest zadawane
                        naszym kandydatom z Ameryki Pld. Osobiscie spedzilem wiecej niz 10 godzin na
                        tlumaczeniu mojemu polskiemu koledze jak wybrnac z pytan, ktorych nikt nie
                        zadaje Kanadyjczykom. No ale co zrobic jak mamy do wyboru albo wziecie roboty,
                        ktora jest dla nas nieprzyjemna moralnie albo nie miec roboty w ogole? Ja
                        wzialem taka robote. Dla mnie stress byl tak duzy, ze wrocilem do nikotyny.
                        Jeden z opisanych przez Milosza charakterow popelnil samobojstwo w podobnej
                        sytuacji. Ale wiekszosc z nas potrafi sobie poradzic z takimi sytuacjami
                        uciekajac w ignoranctwo (chyba tu troche za bardzo strescilem, lepiej zadajcie
                        pytania o ten paragraf niz wysylajcie mnie do wariatkowa, obiecuje wyjasnic).
                        Ta ostatnia czesc mojego postu powinna takze uswiadomic niektorym forumowiczom
                        dlaczego tak latwo bylo/jest mi przeistoczyc sie w kobiete: jako posiadacz
                        obcego akcentu jestem traktowany jako mniej wartosciowa istota ludzka, troche
                        tak jak kobiety. Roznica mniedzy mna i wieloma innymi imigrantami/kobietami
                        polega na tym, ze ja mialem czas i mozliwosci na osiagniecie kilku sukcesow
                        zanim zostalem wrzucony do worka tych "mniej wartosciowych".
                        Inna roznica polega na tym, ze ja nie udaje, iz jestem
                        Amerykaninem/Kanadyjczykiem. Jak komus sie zechce poczytac stare posty ghotira
                        to zauwazy, ze immigranci sa w nich overrepresented. Poza rodzinami mojej zony
                        i mojej mam niewiele przyjacielskich kontaktow z ludzmi, ktorzy mieszkaja tutaj
                        od pokolen. Owszem, chodzimy razem na obiady, popieramy sie na konferencjach,
                        piszemy razem artykuly ale nie wymieniamy osobistych mysli, tak jak udaje mi
                        sie to robic z bardzo duza grupa moich imigranckich przyjaciol. Przyczyna? I
                        oni i ja wiemy, ze mamy dosc rozne filozofie zycia. Zawodowo nam to nie
                        przeszkadza, tutaj sa dosc sztywne zasady, ale personalnie cos nam nie gra.
                        Akurat w moim obecnym srodowisku zawodowym mozna sobie na to pozwolic. W moim
                        poprzednim bylo to niemozliwe: musialem uprawiac ketman. Obawiam sie, ze wielu
                        z Was to uprawia po to aby "fit in". Wiem, ze czesto jest to nieswiadome wiec
                        kopie sie po tylku za to, ze bylo mi tak zle iz Wam to powiedzialem. Kan_z_oz
                        ma racje: szukalem pomocy. Przepraszam, ze nie wzialem pod uwage Waszych
                        potrzeb i uczuc.
        • annahidalgo Re: Polonia zadowolona z zycia 19.03.06, 07:30
          kan_z_oz napisała: "robie tyle ile moge i na ile moge sobie pozwolic."

          Te filozofie stosuje w praktyce od czasow dostania po lapach za glupie pytania
          o Katyn, gdzies w srodku podstawowki. Odtad do momentu uzyskania samodzielnego
          stanowiska uprawialem "ketman" (Milosz).
          Moj problem polegal na tym, ze dla mnie anonimowe fora sluza wymianie mysli a
          nie wymianie komunalow. Jednak jezeli to drugie ma miejsce to ludzie
          wyglaszajacy takie komunaly zdaja sie w nie wierzyc; te komunaly zdaja sie
          zastepowac im myslenie.
          Wczesniej juz powiedzialem, ze moje zaparcie sie tutaj wyniklo z mojej
          osobistes sytuacji: jak mi te emocje przeszly to przyjalem do wiadomosci, ze
          nie wszyscy tutaj powtrarzaja gazetowe komunaly.

          Podnosisz bardzo istotny problem: w jakim stopniu my przyczyniamy sie do
          istnienia zlych systemow i do jakiego stopnia mamy wplyw na te systemy.
          Bajdurzenie o tej sprawie zostawiam sobie na osobny watek jezeli taki popelnie.


    • ewa553 Donie, 12.03.06, 11:38
      zapomniales dodac, ze seks jest i dla Ciebie wazniejszy od niektorych takich:)))
      • don2 Re: Donie, 12.03.06, 11:46
        Teoretycznie biorac tak.A praktycznie to o sexie i polityce najlepiej mi sie
        dyskutuje :))))) No coz nie kazdy jest Ptaszkiem !
    • luiza-w-ogrodzie Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 00:36
      ghotir/anna, mozesz dyskutowac na temat i ad meritum, nie ad personam? W tej
      chwili nawet mi sie nie chce czytac co piszesz; z powodu odstreczajacej formy
      nie widze tresci.
      Dziekuje
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 02:41
        Tez wole dyskusje na konkretny temat - w tym przypadku co Anna/Ghotir mysl i
        jakie sa jego poglady, zamiast ogolnej krytyki forum.
        Moje poglady sa tez tutaj ogolnie znane. Jesli Gothir/Anna przeoczyli to
        przypomne; bezwarunkowa milosc - czytaj szacunek i respekt do wszystkich ludzi.
        Ten poglad wyklucza nie tylko interwencje US w Iraku ale wszystkie inne
        interwencje. Ten poglad rowniez wyklucza interwencje Ghotir w to co forumowicze
        mysle i mowia.

        Kan
        • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 10:02
          kan_z_oz napisała:

          > Tez wole dyskusje na konkretny temat - w tym przypadku co Anna/Ghotir mysl i
          > jakie sa jego poglady, zamiast ogolnej krytyki forum.
          > Moje poglady sa tez tutaj ogolnie znane. Jesli Gothir/Anna przeoczyli to
          > przypomne; bezwarunkowa milosc - czytaj szacunek i respekt do wszystkich
          ludzi.
          >
          > Ten poglad wyklucza nie tylko interwencje US w Iraku ale wszystkie inne
          > interwencje.

          Rowniez interwencje USA w Normandii w 1944 roku?
        • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 11:38
          Moje poglady sa tez tutaj ogolnie znane. Jesli Gothir/Anna przeoczyli to
          przypomne; bezwarunkowa milosc - czytaj szacunek i respekt do wszystkich ludzi

          Kanie...wybacz ale bezwarunkowo nie da sie nawet zrobic kupe,nie wspominajac o
          milosci i szacunku do wszystkich ludzi.Ale szanuje "Twoje ogolnie znane "
          poglady.
          • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 13:18
            don2 napisał:
            Kanie...wybacz ale bezwarunkowo nie da sie nawet zrobic kupe,nie wspominajac o
            milosci i szacunku do wszystkich ludzi.Ale szanuje "Twoje ogolnie znane "
            poglady.

            Na kupe radze sliwki.

            Donie, niepotrzebnie kojarzysz bezwarunkowa milosc z latami 60-tymi.
            Stad wynika wiec Twoje zrozumienie tego co pisze jako 'egzaltowane wynurzenia'.
            Zdaje sobie sprawe z tego co to jest teoria i praktyka. Idac tym tokiem
            rozumowania, nie udzielam wszechmocnych rad rzadom i glosujacym. Na dzien
            dzisiejszy kazdy z nas robi tyle ile moze. Mam nadzieje, ze G Bush tez robi
            tyle na ile go stac. Nie winie go za to, ze wtargnal do Iraku.
            Czy z tego powodu mamy mniej czy wiecej klopotow - ani ja, ani Ty nie jestesmy
            w stanie tego udowodnic. Ja twierdze, ze wcale nie byloby gorzej. Ty,
            prawdopodobnie co innego.
            Mozemy tak 'pitolic' do rana. Irak jest juz w tej chwili malo istotny -
            historia.

            Irytujace jest to przekonanie, ze wrog musi byc. Majac nieograniczone
            mozliwosci ludzkosc zdolala wypracowac model, gdzie nalezy sie bac. Zastanow
            sie komu to tak naprawde sluzy. Jakby sie nagle ludzie przestali bac to moze
            zaczeliby myslec, ze ten wypracowany przez tysiaclecia schemat moze przynosic
            korzysci materialne malej grupie ludzi oraz w najlepszym wypadku wrzody na
            dwunastnicy calej reszcie.


            Mario: Do Normandii nie mam nawet zamiaru wracac. Z historii mamy sie podobno
            uczyc i wyciagac wnioski na przyszlosc. Nie wiem jakie wyciagamy wnioski jesli
            caly czas przerabiamy to samo.
            Ostatnie dziesieciolecia interweniujemy gdzie sie tylko da. Moze nalezaloby
            poczekac na odmiane az ktos poprosi i bedzie tej interwencji czy pomocy
            naprawde potrzebowal? Takiej mozliwosci nie dopuszczamy.

            Kan


            • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 14:28
              Kanie, jak mam zrozumiec Twoje zdanie na temat interwencji USA w Normandii w
              1944?
            • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 14:45
              Po pierwsze jakie tam lata 60-te ? nawet mi to do glowy nie przyszlo. po drugie:
              r nie udzielam wszechmocnych rad rzadom i glosujacym. Na dzien
              dzisiejszy kazdy z nas robi tyle ile moze.
              Oswiec mnie glupka co Ty takiego robisz na tym zapadlym koncu swiata i kogo to
              ew.wzrusza i rozwin "kazdy z nas " o kim mowisz?
              I po trzecie-to wlasnie dzieki interwencji klikasz na internecie po polsku!
              Gdyby nie "interwencja USA" to bys w najlepszym przypadku okopywala ziemniaki
              na polu u niemieckiego bauera,a nie wypisywala cudenka z AU.I mimo pelnego
              zrozumienia dla twoich pogladow i intelektu ,to plytko siegasz.
              • xurek Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 15:43
                „Oswiec mnie glupka co Ty takiego robisz na tym zapadlym koncu swiata i kogo to
                ew.wzrusza i rozwin "kazdy z nas " o kim mowisz?“

                Kann chociazby opisuje swoje „milosne spostrzezenia“ na forum i podejrzewam iz
                stara sie „rozpropagowac“ swoja filozofie rowniez gdzie indziej. Nie wiem, czy
                kogokolwiek jeszcze ale mnie ta jej filozofia i owszem „wzrusza“. Spojrzenie na
                swiat z jej perspektywy, nawet bez specjalnej wiary w „kontakty z zielonymi
                ludkami“ wiele mi dalo w moim wlasnym zyciu. Gdybajac dalej czysto teoretycznie
                moze byc, ze Kan udalo sie w ten sposob wplynac byc moze na kogos, kto jest w
                stanie zrobic cos, co ma wiekszy zasieg „wzruszenia“?

                .........................................................................

                „Kanie, jak mam zrozumiec Twoje zdanie na temat interwencji USA w Normandii w
                1944?”

                “po trzecie-to wlasnie dzieki interwencji klikasz na internecie po polsku!
                Gdyby nie "interwencja USA" to bys w najlepszym przypadku okopywala ziemniaki
                na polu u niemieckiego bauera,a nie wypisywala cudenka z AU.I mimo pelnego
                zrozumienia dla twoich pogladow i intelektu ,to plytko siegasz.”

                Ja zrozumialam odpowiedz Kan i nawet sie z nia zgadzam, co zupelnie nie stoi w
                sprzecznosci z faktem, iz roztoczona przez Dona “wizja alternatywna” jest jedna
                z wysoce prawdopodobnych. Nie wydaje mi sie rowniez, by to, co pisala Kan bylo
                plytkie. Jest z pewnoscia “inne”, niz wiekszosc prezentowanych tutaj pogladow,
                ale nie plytkie, jezeli sie nad tym naprawde zastanowic badz w to naprawde
                wglebic.
                • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 15:58
                  xurek napisała:


                  > Ja zrozumialam odpowiedz Kan i nawet sie z nia zgadzam, co zupelnie nie stoi
                  w
                  > sprzecznosci z faktem, iz roztoczona przez Dona “wizja alternatywna”
                  > ; jest jedna
                  > z wysoce prawdopodobnych. Nie wydaje mi sie rowniez, by to, co pisala Kan
                  bylo
                  > plytkie. Jest z pewnoscia “inne”, niz wiekszosc prezentowanych tuta
                  > j pogladow,
                  > ale nie plytkie, jezeli sie nad tym naprawde zastanowic badz w to naprawde
                  > wglebic.

                  Dla mnie takie deklaracje sa po prostu nieprzemyslane.
                  Fajnie sie mowi o nieinterwencji tak dlugo jak nas samych zaden okupant nie
                  morduje.


                  >
                  >
                  • xurek Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 16:11
                    Ja rozumiem Kana jako generalna filozofie, ktora jezeli zostalaby
                    zastosowana „przez wszystkich“ wyeliminowalaby sytuacje typu „fajnie sie mowi o
                    nieinterwencji tak dlugo jak nas samych zaden okupant nie morduje“. Dlatego tez
                    rozumiem, ze Kan na postawione przez Ciebie pytanie nie jest w stanie byc w
                    zgodzie z soba i rownoczesnie odpowiedziec „tak lub nie“.

                    “Dla mnie takie deklaracje sa po prostu nieprzemyslane.”

                    Nie wiem, czy mowisz o deklaracji Kana czy o mojej, odpowiem za siebie. Dla
                    mnie zrozumienie, badz raczej dopuszczenie takiej opcji mojej “ogolnej postawy
                    w stosunku do innych” wymagalo paru miesiecy glebokich przemyslen i pokonania
                    wielu wewnetrznych barier. Wcielenie jej w zycie to raczej “zadanie na cale
                    lata”. Poniewaz nie zajmuje sie aktywnie polityka ani nie mam na nia zadnego
                    wplywu “moja deklaracja” dotyczy wylacznie stosunkow miedzyludzkich w moim
                    malenkim mikrokosmosie ale skoro na te skale przynosci wylacznie pozytywne
                    rezultaty to mysle, ze moglaby je przyniesc rowniez na wieksza skale.

                    Faktem jest, iz “polityka ogolnej nieingerencji” (za takowa nalezy rozumiec
                    rowniez wojne i okupacje) nigdy jeszcze nie zostala tak naprawde wyprobowana,
                    wiec twierdzenie, iz nic by nie dala jest pozbawione jakichkolwiek dowodow.
                    • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 17:30
                      Xurku, z tego co powiedziala Kan mozna bylo zrozumiec, ze jest przeciwna nie
                      tylko interwencji USA w Iraku, lecz rowniez wszelkim interwencjom ( w domysle :
                      zbrojnym)

                      Albo sie Kan niedokladnie wyrazila, albo nie przemyslala tego co napisala.

                      Interwencja jest , z grubsza biorac, wtracenie sie w istniejacy juz konflikt,
                      lub dzialania majace zaprowadzic porzadek.
                      Samo slowo interwencja nie ma zadnej negatywnej konotacji, kazda interwencje
                      nalezaloby osobno rozpatrzyc bo wiadomo, ze interwencja wojsk Ukladu
                      Warszawskiego w Pradze to nie to samo co interwencja wojsk alianckich w
                      Normandii, czy interwencja USA w Kuwejcie, czy tez interwencja NATO w Kosowie.

                      Jezeli na kogos napadaja bandyci, to policje tez musi interweniowac, prawda?

                      Idealy idealami, a zycie zyciem...
                      • xurek Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 17:40
                        „Albo sie Kan niedokladnie wyrazila, albo nie przemyslala tego co napisala.“

                        Albo interpretuje slowo interwencja nieco inaczej niz Ty?

                        Interwencja jest , z grubsza biorac, wtracenie sie w istniejacy juz konflikt,
                        lub dzialania majace zaprowadzic porzadek.“

                        Dla mnie zbrojna ingerencja USA w Iraku nie jest ani jednym ani drugim, tym
                        niemniej akceptuje slowo „interwencja“ w tym kontekscie, poniewaz i tak
                        wiadomo, o co chodzi a analiza kazdego slowa z osobna nie jest dla mnie wazna.

                        “Idealy idealami, a zycie zyciem...”

                        Niezupelnie. Zycie i owszem, toczy sie nieraz tak, iz trudno przez jakis etap
                        przejsc trzymajac sie kurczowo wlasnych idealow, tym niemniej ma sie je po to,
                        by sie nimi w duzej mierze kierowac? To powinno moim zdaniem dotyczyc nie
                        tylko “jednostkowych szaraczkow” lecz rowniez polityki.
                        • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 17:56
                          Niezupelnie. Zycie i owszem, toczy sie nieraz tak, iz trudno przez jakis etap
                          przejsc trzymajac sie kurczowo wlasnych idealow, tym niemniej ma sie je po to,
                          by sie nimi w duzej mierze kierowac? To powinno moim zdaniem dotyczyc nie
                          tylko “jednostkowych szaraczkow” lecz rowniez polityki.

                          Czlowiek to brzmi dumnie ! I absolutnie do przezycia potrzebne mu sa idealy !
                          Bez idealow ani sniadanie nie smakuje ani pracowac nie idzie !Bo kazdy ma
                          jakies idealy by sie nimi kierowac-to jak latarnia w mroku. Jak takie cuda
                          wyczytuje to zaczynam watpic w normalnosc na tym forum-co za zbiorowisko
                          wysublimowanych,ponadziemskich istot,uduchowione,prawe i pelne idealow
                          stworzenia-oczywiscie idealy w PP znaczeniu. Uniwersalna milosc do
                          czlowieka,szlachetnosc w poczynaniach,wytworna kuchnia,smak artystyczny i pod
                          stopami obloki a w kuchni nigdy nie zbieraja sie odpadki.Przestancie pieprzyc
                          banialuki !!!
                          Ma baba porypane w zwojach i krotkie spiecie ! I o czym tu dyskutowac?
                          • xurek Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 18:07
                            Don, do owych „zyciowych idealow“ nalezy np. rowniez to, ze nie wyrzucam smieci
                            jak popadnie tylko sortuje, coby mniej obciazac srodowisko albo zwracam uwage
                            ekspedientce, jak mi wydala za duzo, coby nie musiala pokryc z wlasnej kieszeni
                            albo ustepuje miejsca tym, ktorym trudniej stac niz mnie chociaz wolalabym
                            dalej siedziec itp itd. “Przyziemnie” i “idealistycznie” nie musi sie
                            wykluczac. Co to sa idealy w PP-znaczeniu nie wiem, wiec sie nie ustosunkuje.

                            Muzulmanowi sniadanie skladajace sie z bulki z szynka rzeczywiscie z powodu
                            idealow smakowalo nie bedzie. To samo z jaroszem i jakimkolwiek miesem. Kazdy
                            (albo prawie?) ma swoje wzroce, ktore sobie wypracowal i ktorymi sie w swoim
                            zyciu kieruje – mozna je spokojnie nazwac “latarnia w ciemnosci”. Mnie ciagle
                            wysmiewanie jakichkolwiek prob napisania o owych badz przyznania sie do
                            posiadania takowych wydaje sie bardziej nienormalne, ale to oczywiscie sprawa
                            gustu.
                            • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 19:04
                              Acha teraz juz wiem co to idealy:
                              sortowanie smieci
                              oddanie ekspedientce pomylkowo policzonych pieniedzy
                              ustapienia miejsca w komunikacji zbiorowej
                              religijny zakaz = ideal
                              jarosza ideal-nie jadanie miesa
                              To jak to maja byc idealy, slowo to sie w twoim wydaniu skurczylo,zmarnialo
                              i rownoznaczne jest ze zwykla ludzka uczciwoscia,grzecznoscia i stosowaniu sie
                              do przepisow zarzadu miejskiego itd.
                              A co smieszniejsze to czytajac twoje wyjasnienie odnioslem wrazenie ,ze
                              wyjasniasz to 5 letniemu dziecku.jestem Ci wdzieczny za prawidlowe okreslenie
                              mojego poziomu umyslowego-to juz nie pierwszy raz Ci sie zdarza. No coz ma sie
                              te idealy-takie proste nieskomplikowane i nie wymagajace poswiecen.Szanuje i
                              powazam Twoje idealy-sa wprost piekne,szlachetne,wzniosle...itd itp.
                              • xurek Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 19:45
                                niestety za glupia jestem, by moc do forum wkleic taka piramidke - gdzie to z
                                duzych idealy implikuja rozmienianie sie na drobne. Byly za szczytne - zle.
                                Zbyt rozdrobnione - tez zle. Mysle, ze cokolwiek bym napisala, tez bedzie zle.
                                No i dobrze.

                                PS: tak mnie uczyli na "headquarter - meetings", ze jezeli jestes w stanie
                                wytlumaczyc cos tak, ze nawet 5-latek zrozumie, to znaczy, ze umiesz dobrze
                                tlumaczyc. Ale to tez pewnie zle. No i dobrze. Mysle, ze wystarczy mi tego
                                forumowania na pewien czas. Poczekam, az pojedziesz na urlop :))
                                • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 20:13
                                  Spokojnie,kazdy ma jakies hobby :))
                        • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 19:19
                          xurek napisała:

                          > „Albo sie Kan niedokladnie wyrazila, albo nie przemyslala tego co napisal
                          > a.“
                          >
                          > Albo interpretuje slowo interwencja nieco inaczej niz Ty?

                          Xurku, pospieszylas sie z tym zdaniem...
                          Zdanie dalej jest moja interpretacja slowa interwencja.

                          > Interwencja jest , z grubsza biorac, wtracenie sie w istniejacy juz konflikt,
                          > lub dzialania majace zaprowadzic porzadek.“
                          >
                          > Dla mnie zbrojna ingerencja USA w Iraku nie jest ani jednym ani drugim, tym
                          > niemniej akceptuje slowo „interwencja“ w tym kontekscie, poniewaz i
                          > tak
                          > wiadomo, o co chodzi a analiza kazdego slowa z osobna nie jest dla mnie wazna.

                          I o to chodzi , Xurku! Ze wojna USA- Irak, to nie jest zadna interwencja!
                          Dlatego mowie, ze Kan albo zle uzyla slowa, albo nie przemyslala zego, co pisze.

                          > “Idealy idealami, a zycie zyciem...”
                          >
                          > Niezupelnie. Zycie i owszem, toczy sie nieraz tak, iz trudno przez jakis etap
                          > przejsc trzymajac sie kurczowo wlasnych idealow, tym niemniej ma sie je po
                          to,
                          > by sie nimi w duzej mierze kierowac? To powinno moim zdaniem dotyczyc nie
                          > tylko “jednostkowych szaraczkow” lecz rowniez polityki.
                          >
                          Xurku, idealem jest POKOJ. Ale jak zycie pokazalo, tego idealu jakim jest pokoj
                          nalezy bronic rowniez poprzez interwencje zbrojne.
                          • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 19:43
                            encyklopedia,Ideal-doskonalosc,wzor uznawany za najwyzszy cel dazen,w etyce-
                            najwyzszy cel dzialania,postepowania.'
                            hmmm,sortowanie odpadkow najwyzszym celem?
                            Slowa ,slowa ,slowa ! jak mawial pewien piszacy i dazacy do osiagniecia idealow
                            tak lekko sie pisze,uzywa slowa jak gume od majtek,naciaga sie byle by
                            optycznie pasowalo a jak peka to majtki opadaja.
                  • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 16:37
                    Nie wydaje mi sie rowniez, by to, co pisala Kan
                    bylo
                    > plytkie. Jest z pewnoscia “inne”, niz wiekszosc prezentowanych tuta
                    > j pogladow,
                    > ale nie plytkie, jezeli sie nad tym naprawde zastanowic badz w to naprawde
                    > wglebic.

                    Also, Xurku,z calym szcunkiem dla Twoich przemyslen itd.Twierdze ,ze powinnismy
                    nazywac rzeczy po imieniu.Kan w tym wypadku nie tylko nie sprecyzowala podstaw
                    do swoich postow a tylko napisala kilka zdan ,ktore swiadcza o zupelnym
                    oderwaniu od rzeczywistosci ! Ktore pozostaja w sferze Zielonych Ludzikow i
                    wywodza sie z kregow "Ludzi Patrzacych Na Swiat Innaczej" I oczywiscie
                    wypowiedzi te trzeba tak traktowac. LPNSI jako nieszkodliwa czesc mieszkancow
                    tego globu ,tez ma prawo glosic swoja Ewangelie.Mimo to przy najbardziej
                    zaawansowanym liberalizmie i tolerancji,powaznie tego brac nie mozna.Co
                    stwierdzam teraz gdyz nie zorientowalem sie w czym rzecz i zapomnialem z kim
                    dyskutuje.
                    • xurek Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 17:18
                      Co/kto to jest LPNSI?

                      Don, tu lezy pies (nie Twoj oczywiscie) pogrzebany. Skoro sam twierdzisz,
                      ze “nieszkodliwi” (w przeciwienstwie do co najmniej polowy tych, ktorych Ty i
                      Tobie pogladopodobni uwazaja za szkodliwych plus tej drugiej polowy uwazanej
                      przez te pierwsza za szkodliwych) to na podstawie jakiej logiki nalezy nie brac
                      na powaznie? Skoro cos / ktos jest nieszkodliwy, to nalezaloby wyjsc z
                      zalozenia, iz ma/robi cos w sposob wysoce pozytywny? Dlaczego wiec nie na
                      powaznie?

                      Biorac pod uwage istniejaca w danej czasoprzestrzeni rzeczywistosc Jezus tez
                      dzialal jakby w lekkim od niej oderwaniu. A jednak cos z tego wyszlo?

                      Prawde mowiac nieco to jest nurzace, ten standard, ze wszystkiego co odbiega od
                      tych czterech rozpowszechnionych wariantow tej samej myslowej normy nie nalezy
                      brac na powaznie. Zastanowic sie i majac (chociazby subjektywne) argumenty
                      odrzucic to jedno, nie brac z gory na powaznie to dla mnie klapki na oczach.
                      • xurek juz sie doczytalam co to LPNSI (ntxt) 13.03.06, 17:28

                      • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 13.03.06, 17:42
                        szkodliwa jest wodka dla X ale nieszkodliwa dla Y,prawda Jak ja wsadze Wojtkowi
                        do ucha palec ,to kto ma palec w uchu ? I tak mozna tez bez konca.Ale tu nie
                        mam na mysli jakiegos szkodnictwa w sensie strikto,tylko popularne stwierdzenie
                        w rodzaju :nieszkodliwy wariat,co okresla ..itd Nie wiem czy Jezus dzialal czy
                        nie-kwestia swiatopogladu.Ale jak uczy Pismo Swiete,wcale nie byl
                        takim "swietym" byl raczej swego rodzaju rewizjonistom ,anarchistom i podburzal
                        przeciw ustalonemu porzadkowi.

                        na powaznie? Skoro cos / ktos jest nieszkodliwy, to nalezaloby wyjsc z
                        > zalozenia, iz ma/robi cos w sposob wysoce pozytywny? Dlaczego wiec nie na
                        > powaznie?
                        Wybacz ale to jest juz zupelnie pokretne abstr.juz od tego,ze wcale nie musi
                        robic cos pozytywnego albo robic cokolwiek.sam w sobie jest nieszkodliwy ,w
                        swojej istocie-co nie jest jednoznaczne z pozytywnym albo z innego punktu
                        widzenia szkodliwym.
                        • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 14.03.06, 01:27
                          Donie krwawisz niemozliwie. Trzeba bylo powiedziec od razu, ze potrzebujesz sie
                          przytulic. Wiec Cie tule - bez zlosliwosci, serio; cieplo i szczerze.

                          Zawsze jestem chetna do dyskutowania na te tematy ale boje sie naprawde o Twoje
                          zdrowie - rozluznij sie nieco. Jesli nawet jestem 'walnieta' to przeciez nie
                          Twoj problem, tylko moj. Teoretycznie wiec ja powinnam sie martwic.
                          Rozluzniles sie?

                          Maria pytala o moje zrozumienie 'interwencji'. Rozumiem to jako wejscie czy
                          wtargniecie w sprawy drugiej stony bez jej pelnej aprobaty.

                          Xurek zauwazyla slusznie, ze to o co napisalam to ideal. Nie klocmy sie o
                          nazwe. Model, schemat, ideal - kazdy moze wybrac to co mu bardziej pasuje.
                          Nie oznacza to, ze nalezy nagle i na sile zaczac ten model wprowadzac w zycie
                          na skale swiatowa. Jest to, co slusznie zauwazyles zbyt duza rozbieznosc miedzy
                          teoria a realiami w jakich zyjemy.
                          Jestem tego w pelni swiadoma, ze nagle nie da sie isc i calowac np; Arabow, bo
                          po pierwsze maja ten model w czterech literach a po drugie groziloby to
                          prawdopodobnie smiercia.
                          Spoleczenstwo, ktore ma w sobie tyle zlosci, nienawisci i kto tam jeszcze wie
                          czego, musi ten ladunek emocjonalny gdzies ulokowac. Jest to optymalne
                          rozwiazanie z punktu psychologicznego, inaczej nasza psychika zaczyna
                          szwankowac.
                          US wchodzac w takie spoleczenstwo w Iraku spowodowalo, ze znalezli oni nagle
                          obiekt, gdzie moga cala ta zlosc ulokowac. Fakt, ze tak naprawde sami miedzy
                          soba sie mordowali, przestaje miec znaczenie. Nagle lacza sie i maja nowego
                          wroga.
                          Kto przy zdrowych zmyslach pcha sie w takie sytuacje? Jest to jak dolaczenie
                          sie do klotni miedzy para kochankow, ktorzy pozniej sie godza i obydwoje
                          zgadzaja, ze X jest swiania bo sie wtracil.

                          Powodem takich interwencji na skale swiatowa jest przewaznie troska o wlasna
                          ekonomie, nie o dobro ludzi i ci nie sa "glupi" - doskonale wiedza, jakie sa
                          motywy, i jeszcze bardziej nienawidza. Tak sie to bledne kolko napedza od
                          stuleci.
                          Jest to moja obserwacja istniejacej sytuacji.
                          Twierdze, ze brak wojsk US i innych w Iraku bylby rownie efektywny co ich
                          obecnosc (biorac pod uwage skutki jakie ta interwencja spowodowala). Mam na
                          mysli swiatowe zagrozenie teroryzmem, wydatki poszczegolnych panstw na nowe
                          systemy ochrony oraz nieuchronny wplyw na styl zycia mieszkancow panstw, ktore
                          wojska wyslaly. Dla mnie bilans jest w tej chwili zerowy, co z punktu widzenia
                          praktycznego i biznesu - jest interesem do dupy.
                          Bedac osoba praktyczna zauwazam, ze jesli cos nie pracuje praktycznie i efekty
                          sa wciaz takie same lub gorsze - nalezy zmienic metode dzialania.
                          Nie wiem dokladnie jak maja zmienic swoja polike rzady swiatowe, bo to nie jest
                          moja dzialka i prawde mowiac jak ktos bierze pieniadze to niech sie tez glowi.

                          Idologia czy model milosci bezwarunkowej jest tym od czego mozna byloby na
                          dzien dzisiejszy zaczac pracowac. Mysle, ze jest wazne aby zmienic najpierw
                          myslenie. Jesli juz ktos decyduje sie na zbrojna ekspedycje do innego kraju to
                          przede wszystkim nalezaloby zmienic sposob myslenia; co to da ludziom w danym
                          kraju? Jakie moga byc tego konsekwencje dlugoterminowe (20-30lat, nie nastepna
                          kandencje)?
                          Czy jest to interwencja? jesli tak - jaka jest opinia innych krajow?
                          spoleczenstwa? itp.

                          Donie, jest jedna definicja szalenstwa, ktora lubie;
                          "Szalencami sa Ci, ktorzy robiac to samo oczekuja innych rezultatow"

                          W sumie roznica miedzy Twoimi pogladami i moimi jest mala; Ty mowisz "bij
                          wroga", ja mowie poczekaj, obserwuj, wyciagaj wnioski, wysylaj milosc -
                          rozwiazania same przychodza bez wciskania rzeczy na sile. Wiesz lagodnosc jest
                          naprawde bardzo grozna bronia - jesli patrzec na to z takiego punktu widzenia.
                          Ideologicznie byloby wiec bardzo wskazane aby zaczac uzywac, po to by z czasem
                          zaczac praktykowac.

                          Kan






                          • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach/Xurek 14.03.06, 01:54
                            Xurek napisala; Nie wiem, czy mowisz o deklaracji Kana czy o mojej, odpowiem za
                            siebie. Dla mnie zrozumienie, badz raczej dopuszczenie takiej opcji
                            mojej “ogolnej postawy w stosunku do innych” wymagalo paru miesiecy glebokich
                            przemyslen i pokonania wielu wewnetrznych barier. Wcielenie jej w zycie to
                            raczej “zadanie na cale lata”. Poniewaz nie zajmuje sie aktywnie polityka ani
                            nie mam na nia zadnego wplywu “moja deklaracja” dotyczy wylacznie stosunkow
                            miedzyludzkich w moim malenkim mikrokosmosie ale skoro na te skale przynosci
                            wylacznie pozytywne rezultaty to mysle, ze moglaby je przyniesc rowniez na
                            wieksza skale.

                            ODP: Bardzo slusznie to zauwazylas. Ja rowniez 'wcielilam w zycie' ta strategie
                            bo prznosi mi to nie tylko duzo przyjemnosci, satysfakcji ale przede wszystkich
                            wiele spokoju wewnetrznego. Wcielenie tego w zycie w tym jak to
                            nazwalas 'mikrokosmosie' powoduje, ze zaczyna sie to nagle 'rozchodzic'na ludzi
                            z ktorzymi masz kontakt lub zacznie sie 'rozchodzic'.
                            Tak wiec dalej sobie zyje normalnie tylko nie jestem w stanie 'wkurzyc' sie na
                            nikogo tak naprawde zeby nienawidziec czy miec zlosc. No moze jeszcze od czasu
                            do czasu mam troche zlosci - tak na 5-10minut i pozniej mi przechodzi.
                            Musze w obecnej chwili pilnowac sie, zeby nie tulic wszystkich napotkanych
                            ludzi.
                            Xurku - bardzo przyjemny stan. Efekt uboczny jest tylko taki, ze musialam
                            odstawic alkohol, bo po kieliszku czuje sie jakby mnie ktos uderzyl w splot
                            sloneczny.
                            No i do tego ciagle sie z czegos ciesze. Nie pamietam siebie taka od wielu,
                            wielu lat.


                            Kan




                          • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 14.03.06, 09:53
                            kan_z_oz napisała:

                            > Maria pytala o moje zrozumienie 'interwencji'. Rozumiem to jako wejscie czy
                            > wtargniecie w sprawy drugiej stony bez jej pelnej aprobaty.

                            Kanie, interwencja policji w bojke dwoch gangow tez sie odbywa bez ich (tych
                            gangow) aprobaty.

                            Xurek zauwazyla slusznie, ze to o co napisalam to ideal. Nie klocmy sie o
                            > nazwe. Model, schemat, ideal - kazdy moze wybrac to co mu bardziej pasuje.
                            > Nie oznacza to, ze nalezy nagle i na sile zaczac ten model wprowadzac w zycie
                            > na skale swiatowa. Jest to, co slusznie zauwazyles zbyt duza rozbieznosc
                            miedzy
                            > teoria a realiami w jakich zyjemy.

                            Ale czy da sie oceniac polityke swiatowa wedlug naszych indywidualnych
                            schematow?

                            > Jestem tego w pelni swiadoma, ze nagle nie da sie isc i calowac np; Arabow,
                            bo
                            > po pierwsze maja ten model w czterech literach a po drugie groziloby to
                            > prawdopodobnie smiercia.
                            > Spoleczenstwo, ktore ma w sobie tyle zlosci, nienawisci i kto tam jeszcze wie
                            > czego, musi ten ladunek emocjonalny gdzies ulokowac. Jest to optymalne
                            > rozwiazanie z punktu psychologicznego, inaczej nasza psychika zaczyna
                            > szwankowac.
                            > US wchodzac w takie spoleczenstwo w Iraku spowodowalo, ze znalezli oni nagle
                            > obiekt, gdzie moga cala ta zlosc ulokowac. Fakt, ze tak naprawde sami miedzy
                            > soba sie mordowali, przestaje miec znaczenie. Nagle lacza sie i maja nowego
                            > wroga.

                            Kanie, troche trudno zrozumiec o co Ci chodzi. Ja dopiero po drugim czytaniu
                            zrozumialam, ze mowiac o spoleczenstwie, ktore ma w sobie ogromny ladunek
                            zlosci i nienawisci masz na mysli Irakczykow, a nie Amerykanow.

                            Stwierdzenie ze jakies spoleczenstwo ma w sobie ogromny ladunek zlosci i
                            nienawisci (taki komunistyczny "gniew ludu"?) jest bardzo naciagane, bo w koncu
                            nie mozemy wiedziec jak taki gniew i zlosc mierzyc i do czego porownywac.
                            Poza tym, Irakczycy sie za Saddama nie mordowali wzajemnie, to on i jego rezim
                            mordowal Kurdow i opozycje. Tym bardziej powino sie wydawac dziwne, ze
                            nagromadzony podczas jego rezimu gniew ludu skierowany jest teraz przeciw tym,
                            ktorzy ich spod tego rezimu wyzwolili.

                            > Kto przy zdrowych zmyslach pcha sie w takie sytuacje? Jest to jak dolaczenie
                            > sie do klotni miedzy para kochankow, ktorzy pozniej sie godza i obydwoje
                            > zgadzaja, ze X jest swiania bo sie wtracil.

                            O jakiej klotni "pary kochankow" mowisz w kontekscie wojny z Irakiem, Kanie?
                            Czyzbys porownywala rezim Saddama do meza gnebiacego zone? :-)

                            > Powodem takich interwencji na skale swiatowa jest przewaznie troska o wlasna
                            > ekonomie, nie o dobro ludzi i ci nie sa "glupi" - doskonale wiedza, jakie sa
                            > motywy, i jeszcze bardziej nienawidza. Tak sie to bledne kolko napedza od
                            > stuleci.
                            > Jest to moja obserwacja istniejacej sytuacji.

                            Kanie, wybacz, ale Twoje obserwacje zupelnie pomijaja fakty.

                            > Twierdze, ze brak wojsk US i innych w Iraku bylby rownie efektywny co ich
                            > obecnosc (biorac pod uwage skutki jakie ta interwencja spowodowala). Mam na
                            > mysli swiatowe zagrozenie teroryzmem, wydatki poszczegolnych panstw na nowe
                            > systemy ochrony oraz nieuchronny wplyw na styl zycia mieszkancow panstw,
                            ktore
                            > wojska wyslaly. Dla mnie bilans jest w tej chwili zerowy, co z punktu
                            widzenia
                            > praktycznego i biznesu - jest interesem do dupy.

                            Tu masz racje. Wojna w Iraku jest interesem do dupy. Ale nie z powodow, ktore
                            Ty wymieniasz, lecz z powodu krotkowznocznosci Bialego Domu, ktory nie
                            skalkulowal ryzyka takiej akcji.

                            > Bedac osoba praktyczna zauwazam, ze jesli cos nie pracuje praktycznie i
                            efekty
                            > sa wciaz takie same lub gorsze - nalezy zmienic metode dzialania.
                            > Nie wiem dokladnie jak maja zmienic swoja polike rzady swiatowe, bo to nie
                            jest
                            >
                            > moja dzialka i prawde mowiac jak ktos bierze pieniadze to niech sie tez glowi.
                            >
                            > Idologia czy model milosci bezwarunkowej jest tym od czego mozna byloby na
                            > dzien dzisiejszy zaczac pracowac. Mysle, ze jest wazne aby zmienic najpierw
                            > myslenie.

                            Kanie, na polityke oparta na wzorcu milosci bezwarunkowej nawet Watykan sobie
                            nie moze pozwolic, bo i ten ma swa Gwardie Szwajcarska i uzbrojonych
                            ochroniarzy Papieza:-)

                            Jesli juz ktos decyduje sie na zbrojna ekspedycje do innego kraju to
                            > przede wszystkim nalezaloby zmienic sposob myslenia; co to da ludziom w danym
                            > kraju? Jakie moga byc tego konsekwencje dlugoterminowe (20-30lat, nie
                            nastepna
                            > kandencje)?

                            Jakie moga byc dlugotrwale konsekwencje wojny w Iraku (20-30 lat), tego nawet
                            najlepsza wrozka nie wie.
                            Przy kazdej interwencji nalezy przewidziec bilans strat i zyskow. Dlatego
                            interweniuje sie w Kuwejcie czy w Kosowie, a nie w Czeczenii albo w Tybecie.

                            > Czy jest to interwencja? jesli tak - jaka jest opinia innych krajow?
                            > spoleczenstwa? itp.

                            Mowisz o zgodzie ONZ na interwencje? Wojna NATO w Kosowie tez jej nie miala.
                            • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 14.03.06, 10:24
                              Kanie wg mnie pitulisz niemozebnie.Poniewaz z nawiedzonymi dyskusja jest nudna
                              i nieciekawa to pozwol,ze nie bede dalej ciagnal te niepotrzebna wymiane slow.
                              Zostan siostro w milosci do kazdego czlowieka i stworzonka i niech ci moje
                              slowa towarzysza w wedrowce po teczowej drodze: Gdy widze czlowieka zawsze
                              usmiechnietego,pytam sam siebie: ma taki wyraz twarzy,czy to glupek wioskowy?
                              • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 02:34
                                don2 napisał:

                                > Kanie wg mnie pitulisz niemozebnie.Poniewaz z nawiedzonymi dyskusja jest
                                nudna
                                > i nieciekawa to pozwol,ze nie bede dalej ciagnal te niepotrzebna wymiane slow.
                                > Zostan siostro w milosci do kazdego czlowieka i stworzonka i niech ci moje
                                > slowa towarzysza w wedrowce po teczowej drodze: Gdy widze czlowieka zawsze
                                > usmiechnietego,pytam sam siebie: ma taki wyraz twarzy,czy to glupek wioskowy?


                                ODP: Zgadzam sie Donie - dyskusja jest niemozliwa. Nastepnym razem gdy
                                zobaczysz naprawde szczerze usmiechnietego czlowiek, pomysl sobie, ze on wie to
                                czego Ty jeszcze nie rozumiesz.
                                Zycze Ci aby przyszlo.

                                Kan
                                • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 11:58
                                  ODP: Zgadzam sie Donie - dyskusja jest niemozliwa. Nastepnym razem gdy
                                  zobaczysz naprawde szczerze usmiechnietego czlowiek, pomysl sobie, ze on wie to
                                  czego Ty jeszcze nie rozumiesz.
                                  Zycze Ci aby przyszlo

                                  Kanie ,czy ty umiesz czytac? Miedzy szczerze usmiechnietym a zawsze
                                  usmiechnietym jest kolosalna roznica. I coz takiego wie "szczerze" usmiechniety
                                  czego to ja nie wiem? Powtarzam :w tym Twoim "nawiedzeniu" pleciesz banialuki.
                                  I takie jest moje zdanie,ktore w zaden sposob nie jest zadnym nakazem dla
                                  ciebie.Mozesz byc kim chcesz i myslec oraz postepowac jak chcesz,jezeli to
                                  stanowi twoja recepte na zycie.
                            • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 04:21
                              Mario napisalam, ze to co opisuje jest wciaz modelem teoretycznym czy idealami.
                              Przyklady, ktore podajesz sa tylko dowodem, ze nie jest on jeszcze w tej chwili
                              mozliwy w pelni do wprowadzenia. Potwierdzam wiec jeszcze raz; opisuje model
                              czy schemat w wersji 'idelnej'. Wyjasniam zasady na tyle na ile moge i
                              pozostawiam Forumowiczom do przemyslenia. Robie to po to by nie narzucac tego
                              co ja mysle na ten temat. Zdaje sobie sprawe, ze nie jest to latwy koncept.

                              Nie mam i nigdy nie mialam zamiaru krytykowac ani US za wtargniecie do Iraku,
                              ani mieszkancow Iraku za ich brak swiadomosci.
                              Brak zrozumienia tego co pisze moze wynikac z faktu, ze Ty zakladasz(tak mi sie
                              zdaje), ze dykratura w Iraku byla kwestia przypadku.
                              Przypadkow nie ma - dyktatura jest konsekwencja niskiej swiadomosci mieszkancow
                              danego kraju. W takim ukladzie nalezy pozwolic im na to by zaczeli sami
                              zmieniac swoja pozycje poprzez podejmowanie decyzji. Ludziom nie mozna narzucic
                              rzeczy - tym w Iraku tez, gdyz zaczynaja sie wtedy buntowac i traktowac
                              interweniujacego czy pomagajacego jako okupanta.

                              Przyklady krajow, ktore podalas gdzie tocza sie bardziej krwawe konflikty i
                              nikt tam nie interwenuje jest dowodem na to, ze interwencje zachodza tylko tam
                              gdzie 'zachod'ma wyrazne zainteresowanie ekonomiczne - nie jest wiec to pomoc.
                              Jesli komus pomagasz to wynika to z Twojej wlasnej potrzeby i checi - nie
                              oczekujesz nagrody czy pieniedzy za to. Prawda?

                              Nie ma jednego zestawu zasad moralnych na potrzeby x-skiego jako jednostki a
                              drugiego na potrzeby polityki. Zasady sa jedne i wszystko jedno w tym momencie
                              jaki wybieramy. Mamy rozbieznosc miedzy tymi zasadami dla jednostki a politykow.
                              W tym przykladzie z Irakiem, jesli juz mialabym o cos US obwiniac to o
                              hipokryzje. To byla interwencja a nie pomoc. Nazwanie rzeczy po imieniu duzo
                              rzeczy upraszcza - wchodzimy do Iraku bo sa zagrozone nasze dostawy ropy, w
                              zwiazku z czym styl zycia zachodu moze ulec pogorszeniu, a wybory sie zblizaja -
                              to bylo w glowie Busha. I to jest jest Ok - nie wymagam, zeby byl swiety. Po co
                              dorabiac teorie o pomocy? Kto w nia wierzy?

                              Wspomnialas Watykan; Jako liderzy duchowi dla wielu milionow ludzi, takimi
                              powinni byc. Liderzy, ktorzy maja w glebokim powazaniu Boga i Jezusa powinni
                              wiec glosic zasady milosci bezwarunkowej, publikowac i rozprzestrzeniac ta idee.
                              Zasada milosci bezwarunkowej pochodzi bowiem od Boga i Jezusa nie od Kana.
                              Wiem Mario, ze jestes praktykujaca katoliczka - czy nie sadzisz, ze jako taka,
                              Ty teoretycznie powinnas wiedziec najwiecej na temat tej "bezwarunkowej
                              milosci"?.
                              Naprawde nie krytykuje Cie, ani nie chce Cie urazic - odczuwam tylko
                              zdziwienie, ze ktos Taki jak Ty, ktory jest bardzo sumienny, duzo czyta - chyba
                              wszystko co mozna byloby tylko przeczytac i wciaz nie natknal sie na to. Co
                              wiec jest nauczane na mszach?
                              Jaki jest cel kosciola reprezentujacy Boga /Jezusa, jesli nie ucza tego lub
                              bardzo niewiele. Dla mnie jest to przyklad instytucji, ktora "zapomniala" w
                              jakim celu powstala, bo ludzie zaczeli zajmowac sie innymi rzeczami.
                              Insytucji, ktora opuscila swoich wyznawcow - takich jak Ty.

                              Fakt posiaganie przez Watykan gwardii wynika z tego, ze sie obawiaja. Co
                              oznacza, ze jesli obawiaja sie jakiegos zagrozenia to jest ono mozliwe i w tym
                              przypadku powinni miec gwardie.
                              Widzisz - gdybys naprawde rozumiala ta 'milosc bezwarunkowa' ta rowniez bys
                              rozumiala, ze czlowiek ktory nie ma w sobie strachu do danej rzeczy, odpycha od
                              siebie ta rzecz. Krotko mowiac - czlowiek, ktory nie boi sie, ze moze zostac
                              zastrzelony, nigdy zastrzelony nie bedzie. To nasz strach przyciaga dane
                              tzw; "okolicznosci".
                              Nie jest moim zadaniem krytykowac kosciol, czy Watykan.
                              Mysle jednak, ze zasada "zyj wg tego co nauczasz" powinna obowiazywac. W chwili
                              obecnej nie widze tej zasady ani w odniesieniu do kosciola ani do politykow.
                              Nie sadze tez aby Watykan naprawde gleboko rozumial zasade 'milosci
                              bezwarunkowej'. Gdyby ja naprawde rozumial jego dzialania bylyby inne. Znowu -
                              nie krytykuje; obserwacja - jeszcze tam nie doszli.

                              Wiem, ze wiele razy pytalas "skad, i jak wyciagam takie wnioski?". Nie pochodza
                              one z analizy zadnych opracowan typu; ksiazki, gazety itp.
                              Patrze glownie na efekt koncowy jak np; bilas zerowy ingerencji w Iraku i na
                              tej podstawie moge bardzo trafnie okreslic (pomijajac wszystkie fakty, zreszta
                              pomijam je celowo, gdy doszlam do wniosku iz i tak dostajemy tylko czesc z nich)
                              co sie stalo i jak do tego doszlo.
                              Okreslanie dlugoterminowych prognoz np; gospodarczych czy planow dla firm nie
                              kwalifikuje sie jako wrozbiarstwo tylko dlugoterminowe planowanie, ktore
                              dokonuje sie w wiekszosci np; firm. Wiekszosc duzych koncernow ma wiec plany na
                              nastepne 10 lat i dluzej. Oczywiscie ogolne, ale sa. Czy tego nie robi sie w
                              odniesieniu do panstw? Wyrazam moje zdumienie jesli sie to nie dzieje.

                              Na zakonczenie; Twoj przyklad z policja i gangiem. Na dzien dzisiejszy
                              interwencja policji jest jedynym wyjsciem. Nie jest to jednak wyjscie optymalne.
                              Traktuje wiec to jako najlepsze wyjscie nam dostepne w danej chwili. Jest to
                              rowniez odpowiedz na Twoje wczesniejsze pytanie na temat Normandii.
                              Tak jak powiedziala Xurek: nie jest to naprawde ani odpowiedz na tak czy nie.
                              Nie ma w takiej sytuacji odpowiedzi - robione jest to co jednostki uznaja jako
                              minimalizowanie szkod. Ingerencja nie jest odpowiedzia.
                              Milosc bezwarunkowa, ktora jest odczuwana przez jednostke eliminuje takie
                              sytuacje. Milosc jest tez cwiczeniem czysto praktycznym. W tej chwili probuje
                              Ci opisac symfonie na papierze. Tego nie mozna opisac, podobnie jak nie mozna
                              opisywac piekna obrazu - to nalezy odczuwac. Nasza dyskusja moze nabrac wiecej
                              sensu dla Ciebie gdy pozwolisz sobie zaczac wiecej odczuwac, niz analizowac.
                              Znowu - nie krytykuje Cie, probuje wytlumaczyc. Piekno nalezy czuc.
                              Analiza skladu chemicznego farby na plotnach Van Gogha zabilaby caly urok.
                              Podobnie jest tutaj.

                              Pozdrawiam Cie Mario

                              Kan




                              • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 10:29
                                Kanie, wybacz, ale to co piszesz to jest zupelnie oderwane od rzeczywistosci
                                bujanie w oblokach....

                                Odpowiem tylko na pare punktow:
                                Piszesz, ze czlowiek, ktory nie boi sie, ze bedzie postrzelony, nigdy
                                postrzelony nie bedzie.
                                Kanie, uwazasz, ze Jan Pawel II owego pamietnego 13 maja BAL SIE, ze zostanie
                                postrzelony i dlatego "przyciagnal" do siebie kule wystrzelona przez Ali Agce?
                                Uwazasz ze Martin Luther King zostal zastrzelony dlatego ze sie bal???
                                A moze bal sie J.F. Kennedy jadac otwarta limuzyna w Dallas? Moze bal sie John
                                Lennon wracajacy do domu bez zadnej ochrony?
                                Uwazasz, ze Jan Pawel II jak i M.L. King (przypominam ze stosowal on non
                                violent resistence) nie mieli w sobie wystarczajaco duzo bezwarunkowej milosci
                                do drugiego czlowieka?
                                Kanie, Ty piszac podobne rzeczy robisz z odwaznego M.L. Kinga... tchorza...

                                Piszesz o bezwarunkowej milosci do drugiego czlowieka. Taka milosc nie oznacza
                                jednak slepoty. Bezwarunkowa milosc do drugiego czlowieka oznacza poswiecenie
                                sie za niego, poswiecenie wlasnego zycia za niego. Tak jak to zrobil M. Kolbe
                                chociazby. Bezwarunkowa milosc do drugiego czlowieka nie oznacza bycia baranem
                                rzeznym i mowienie wlasnemu oprawcy "kocham cie", kiedy ten ci gardlo podzyna.
                                Dlatego, oszczedz sobie, prosze , Kanie, aluzji do tego jak ja, katoliczka
                                powinnam pojmowac milosc blizniego, bo to co Ty wypisujesz z miloscia blizniego
                                niewiele ma wspolnego.
                                Chrzescijanska milosc blizniego nie pozbawia nikogo prawa do samoobrony, jak i
                                obowiazku obrony innych osob. Kanie, jezeli ktos wyrzadza gwalt innej osobie,
                                to ja mam obowiazek sie temu przeciwstawic, inaczej staje sie wspolwinna!

                                Dalej, Kanie, naprawde nie wiem, dlaczego Ty uwazasz, ze Twoja koncepcja
                                milosci bezwarunkowej jest jedynie sluszna koncepcja. Czy zastanawialas sie jak
                                dlugo wytrzymalaby Twoja milosc bezwarunkowa w sytuacji, gdybys Ty sama, lub
                                ktos z Twoich najblizszych byli zagrozeni? Jak dlugo moze wytrzymac
                                bezwarunkowa milosc kobiety do faceta, ktory ja napadl i zgwalcil? Lub ktory
                                zgwalcil jej corke?

                                Dalej- piszesz ze dyktatura jest konsekwencja niskiej swiadomosci mieszkancow
                                danego kraju. Tu nalezaloby zapytac jakim to swiadomosciometrem mierzy sie
                                swiadomosc spoleczna..)))
                                Uwazasz, ze dyktatury faszystowskie, czy dyktatura w Polsce po II WS byla
                                wynikiem tylko-li niskiej swiadomosci spolecznej?
                                Kanie, postaraj sie porownac dyktature Saddama w Iraku do dyktatury Hitlera w
                                III Rzeszy. Obie te dyktatury zostaly obalone. W obu przypadkach po obaleniu
                                dyktatur narzucono narodom nowy porzadek. W RFN demokracja przyjela sie od
                                razu, a w Iraku nie.
                                Masz na to jakies wytlumaczenie?

                                Co do interwencji zbrojnych w rozwiazywaniu konfliktow, Kanie, mylisz sie
                                uwazajac, ze Zachod interweniuje tylko tam, gdzie widzi korzysci ekonomiczne.
                                Jakie korzysci ekonomiczne czerpie Zachod z wyzwolonego Kosowa?
                                Interwencja zbrojna musi byc usprawiedliwiona czysta kalkulacja strat i zyskow
                                w ludziach, czyli rachunkiem ilu ludzi mozna uratowac kosztem ilu innych ludzi.

                                Swiat jest taki, jaki jest, Kanie. Latwo dzierzyc teczowy sztandar z napisem
                                PEACE kiedy nic nikomu nie zagraza. Gdyby jednak moi , czy Twoi rodzice, czyli
                                pokolenie Kolumbow z rocznika 1920 taki sztandar dzierzylo, to Ty naprawde
                                dzisiaj moze mowilabys po niemiecku....

                                Pokoj jest wspaniala wartoscia, wartoscia za ktora warto sie bic i zginac,
                                Kanie. Pokoj to nie jest pacyfizm.... Pacyfizm jest dla mnie anty-ideologia. Po
                                pierwsze dlatego, ze dziala w jednym, zawsze tym samym kierunku, zawsze
                                przeciw "imperialistom", nigdy przeciw zbrodniom Saddama, nigdy przeciw
                                zbrodniom rezimu sudanskiego, nigdy przeciw zbrodniom palestynskim czy
                                czeczenskim. Po drugie dlatego, ze postawa jaka teraz dumnie nazywa
                                sie "pacyfizmem" , za czasow naszych ojcow-Kolumbow bylaby zwyklym
                                kolaboracjonizmem.

                                Jak swiat swiatem istnialo, istnieje, i bedzie istnialo ZLO, bo zlo , jak i
                                dobro, stanowia immanentna czesc natury ludzkiej. I jak swiat swiatem nalezy ze
                                zlem walczyc. Idea milosci blizniego jest piekna idea i jak najbardziej powinna
                                byc szerzona. Ale idea milosci blizniego nie oznacza idei milowania ZLA jakie w
                                bliznim siedzi. Przed tym zlem mamy prawo sie bronic, dlatego potrzebna jest
                                nam uzbrojona policja i wojsko i nikt jeszcze nic innego czy lepszego nie
                                wymyslil....
                                • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 12:15
                                  maria421 napisała:

                                  > Kanie, wybacz, ale to co piszesz to jest zupelnie oderwane od rzeczywistosci
                                  > bujanie w oblokach....
                                  >
                                  > Odpowiem tylko na pare punktow:
                                  > Piszesz, ze czlowiek, ktory nie boi sie, ze bedzie postrzelony, nigdy
                                  > postrzelony nie bedzie.
                                  > Kanie, uwazasz, ze Jan Pawel II owego pamietnego 13 maja BAL SIE, ze zostanie
                                  > postrzelony i dlatego "przyciagnal" do siebie kule wystrzelona przez Ali Agce?
                                  > Uwazasz ze Martin Luther King zostal zastrzelony dlatego ze sie bal???
                                  > A moze bal sie J.F. Kennedy jadac otwarta limuzyna w Dallas? Moze bal sie
                                  John
                                  > Lennon wracajacy do domu bez zadnej ochrony?
                                  > Uwazasz, ze Jan Pawel II jak i M.L. King (przypominam ze stosowal on non
                                  > violent resistence) nie mieli w sobie wystarczajaco duzo bezwarunkowej
                                  milosci
                                  > do drugiego czlowieka?
                                  > Kanie, Ty piszac podobne rzeczy robisz z odwaznego M.L. Kinga... tchorza...


                                  ODP: Nie Mario, to Ty wkladasz swoje mysli w moje usta. Kazdy przypadek jest
                                  osobny i nie nalezy generalizowac. Nie moge, Ci wiecej powiedziec na temat
                                  kazdego z tych przypadkow. Dlatego nie ingerowanie jest tak wazne - mam na
                                  mysli w sprawy innych, bez wzgledu czy dotyczy to ich smierci czy zycia.
                                  Teoretycznie jest to mozliwe aby przeprowadzic taka analize, pytanie jest tylko
                                  po co?. Przyklad z gwardia byl uzyty jako przyklad abys zrozumiala zasade.

                                  > Piszesz o bezwarunkowej milosci do drugiego czlowieka. Taka milosc nie
                                  oznacza
                                  > jednak slepoty. Bezwarunkowa milosc do drugiego czlowieka oznacza poswiecenie
                                  > sie za niego, poswiecenie wlasnego zycia za niego. Tak jak to zrobil M. Kolbe
                                  > chociazby. Bezwarunkowa milosc do drugiego czlowieka nie oznacza bycia
                                  baranem
                                  > rzeznym i mowienie wlasnemu oprawcy "kocham cie", kiedy ten ci gardlo podzyna.
                                  > Dlatego, oszczedz sobie, prosze , Kanie, aluzji do tego jak ja, katoliczka
                                  > powinnam pojmowac milosc blizniego, bo to co Ty wypisujesz z miloscia
                                  blizniego
                                  >
                                  > niewiele ma wspolnego.
                                  > Chrzescijanska milosc blizniego nie pozbawia nikogo prawa do samoobrony, jak
                                  i
                                  > obowiazku obrony innych osob. Kanie, jezeli ktos wyrzadza gwalt innej osobie,
                                  > to ja mam obowiazek sie temu przeciwstawic, inaczej staje sie wspolwinna!
                                  >
                                  > Dalej, Kanie, naprawde nie wiem, dlaczego Ty uwazasz, ze Twoja koncepcja
                                  > milosci bezwarunkowej jest jedynie sluszna koncepcja. Czy zastanawialas sie
                                  jak
                                  >
                                  > dlugo wytrzymalaby Twoja milosc bezwarunkowa w sytuacji, gdybys Ty sama, lub
                                  > ktos z Twoich najblizszych byli zagrozeni? Jak dlugo moze wytrzymac
                                  > bezwarunkowa milosc kobiety do faceta, ktory ja napadl i zgwalcil? Lub ktory
                                  > zgwalcil jej corke?

                                  ODP: Mario mozesz przyjac ta zasade jako jedna z mozliwosci. Nie wiem skad
                                  wzial sie ten baran rzezny. Nigdzie tez nie powiedzialam, ze czlowiek nie moze
                                  sie bronic i powinien patrzec jak podrzynaja mu gardlo. To sa to Twoje slowa,
                                  nie moje - wiec zachowaj je dla siebie. Mowi przez Ciebie zlosc w tej chwili
                                  nic wiecej.
                                  Moze wroce do tematu jak bedziesz w stanie spokojnie rozmawiac.
                                  >
                                  > Dalej- piszesz ze dyktatura jest konsekwencja niskiej swiadomosci mieszkancow
                                  > danego kraju. Tu nalezaloby zapytac jakim to swiadomosciometrem mierzy sie
                                  > swiadomosc spoleczna..)))
                                  > Uwazasz, ze dyktatury faszystowskie, czy dyktatura w Polsce po II WS byla
                                  > wynikiem tylko-li niskiej swiadomosci spolecznej?

                                  ODP: Tak, bylo to wynikiem cichej zgodzy wielu milonow ludzi, ktore wiedzialy,
                                  ze faszyzm jest zly i zdecydowaly sie milczec bo to bylo wygodniejsze niz
                                  odezwac sie. Podobnie jak uwazam, ze sytuacja kazdego z krajow w danym momencie
                                  w pelni odzwierciedla co jego mieszkancy mysla. Znasz przyslowie; nieszczescia
                                  chodza parami - to dokladnie w tym kontekscie oznacza, ze brak milosci w
                                  spoleczenstwie powoduje katastrofalne dla niego konsekwencje.

                                  > Kanie, postaraj sie porownac dyktature Saddama w Iraku do dyktatury Hitlera w
                                  > III Rzeszy. Obie te dyktatury zostaly obalone. W obu przypadkach po obaleniu
                                  > dyktatur narzucono narodom nowy porzadek. W RFN demokracja przyjela sie od
                                  > razu, a w Iraku nie.
                                  > Masz na to jakies wytlumaczenie?

                                  ODP: Hitler zostal obalony przez ludzi. Saddam przez US i to jest zasdnicza
                                  roznica. Czy rozmawilas na ten temat z wyksztalconym mieszkancem panstw
                                  Arabskich w Niemczech. Zrob to jesli chcesz naprawde dowiedzic sie co oni mysla
                                  na ten temat. Arabowie - nie ja. Na koniec dnia ten konflikt ich dotyczy - nie
                                  Ciebie ani mnie, lub nie bezposrednio.


                                  > Co do interwencji zbrojnych w rozwiazywaniu konfliktow, Kanie, mylisz sie
                                  > uwazajac, ze Zachod interweniuje tylko tam, gdzie widzi korzysci ekonomiczne.
                                  > Jakie korzysci ekonomiczne czerpie Zachod z wyzwolonego Kosowa?
                                  > Interwencja zbrojna musi byc usprawiedliwiona czysta kalkulacja strat i
                                  zyskow
                                  > w ludziach, czyli rachunkiem ilu ludzi mozna uratowac kosztem ilu innych
                                  ludzi.
                                  >
                                  > Swiat jest taki, jaki jest, Kanie. Latwo dzierzyc teczowy sztandar z napisem
                                  > PEACE kiedy nic nikomu nie zagraza. Gdyby jednak moi , czy Twoi rodzice,
                                  czyli
                                  > pokolenie Kolumbow z rocznika 1920 taki sztandar dzierzylo, to Ty naprawde
                                  > dzisiaj moze mowilabys po niemiecku....
                                  >
                                  > Pokoj jest wspaniala wartoscia, wartoscia za ktora warto sie bic i zginac,
                                  > Kanie. Pokoj to nie jest pacyfizm.... Pacyfizm jest dla mnie anty-ideologia.
                                  Po
                                  >
                                  > pierwsze dlatego, ze dziala w jednym, zawsze tym samym kierunku, zawsze
                                  > przeciw "imperialistom", nigdy przeciw zbrodniom Saddama, nigdy przeciw
                                  > zbrodniom rezimu sudanskiego, nigdy przeciw zbrodniom palestynskim czy
                                  > czeczenskim. Po drugie dlatego, ze postawa jaka teraz dumnie nazywa
                                  > sie "pacyfizmem" , za czasow naszych ojcow-Kolumbow bylaby zwyklym
                                  > kolaboracjonizmem.

                                  ODP: Mario oszczedz mi prosze tych frazesow. Jest wszystko jedno w jakim jezyku
                                  bym mowila. Obecnie mowie glownie po angielsku, za plotem mam Araba za sasiada,
                                  obok Filipinczyka , a na przeciwko Wietnamczyka. Komunikuje sie z nimi tez po
                                  angielsku. Jesli pokolenia rodzicow cos robily to chwala im za to. Lepiej robic
                                  cos niz siedziec i narzekac. Mam byc wdzieczna ? za co? Nie rozumiem.
                                  Poczytaj sobie opravowania na temat globalnego klimatu, zanieczyszczen, prognoz
                                  na temat rosnacych chorob mentalnych w tym wspanialych spoleczenstwach i na
                                  koniec odwiedz dom starcow. To jest rzeczywistosc, ktora zostala kolektywnie
                                  wypracowana przez nas i naszych rodzicow - wiec nie mow mi prosze w jakim to
                                  wspanialym swiecie zyjemy.
                                  Nie znasz tez ani mnie ani mojej rodziny i nie wiesz czy chodzimy po ziemi czy
                                  nie.
                                  >
                                  > Jak swiat swiatem istnialo, istnieje, i bedzie istnialo ZLO, bo zlo , jak i
                                  > dobro, stanowia immanentna czesc natury ludzkiej. I jak swiat swiatem nalezy
                                  ze
                                  >
                                  > zlem walczyc. Idea milosci blizniego jest piekna idea i jak najbardziej
                                  powinna
                                  >
                                  > byc szerzona. Ale idea milosci blizniego nie oznacza idei milowania ZLA jakie
                                  w
                                  >
                                  > bliznim siedzi. Przed tym zlem mamy prawo sie bronic, dlatego potrzebna jest
                                  > nam uzbrojona policja i wojsko i nikt jeszcze nic innego czy lepszego nie
                                  > wymyslil....

                                  ODP: Znowu nie napisalam, ze nalezy milowac zlo. Czlowiek, ktory rozumie i
                                  czuje milosc nie ma w sobie zla. Akceptuje je w innych bo wie, ze naprawde
                                  ludzie, ktorzy wyrzadzaja zlo sa chorzy, Sa chorzy od tego w jakim zyja
                                  swiecie, ktorzy nasi ojcowie nam pozostawili.

                                  Jak powiedzialam, jesli chcesz cokolwiek zrozumiec z tego co napisalam, sama
                                  zacznij akceptowac ludzi, ich rozne poglady od Twoich. Nie oznacza to, ze masz
                                  byc baranem - no chyba, ze tak zdecydujesz. Jest to cwiczenie praktyczne i o
                                  ile nie zaczniesz tego robic nigdy nie zrozumies
                                  • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 12:21
                                    ODP: Hitler zostal obalony przez ludzi. Saddam przez US i to jest zasdnicza
                                    roznica. Czy rozmawilas na ten temat z wyksztalconym mieszkancem panstw
                                    Arabskich w Niemczech. Zrob to jesli chcesz naprawde dowiedzic sie co oni mysla
                                    na ten temat. Arabowie - nie ja. Na koniec dnia ten konflikt ich dotyczy - nie
                                    Ciebie ani mnie, lub nie bezposrednio.

                                    Kan,opamietaj sie,Czytaj cos napisala nim nacisniesz "wyslij" ?
                                    • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 12:35
                                      don2 napisał:

                                      > ODP: Hitler zostal obalony przez ludzi. Saddam przez US i to jest zasdnicza
                                      > roznica. Czy rozmawilas na ten temat z wyksztalconym mieszkancem panstw
                                      > Arabskich w Niemczech. Zrob to jesli chcesz naprawde dowiedzic sie co oni
                                      mysla
                                      >
                                      > na ten temat. Arabowie - nie ja. Na koniec dnia ten konflikt ich dotyczy -
                                      nie
                                      > Ciebie ani mnie, lub nie bezposrednio.
                                      >
                                      > Kan,opamietaj sie,Czytaj cos napisala nim nacisniesz "wyslij" ?

                                      Donie, wyjales z kontekstu; czy rozmawialas na temat co mysli Arab na temat
                                      obalenia Saddama i konfliktu w Iraku.? Arab ma w nosie Hitlera, chociaz Ci
                                      ktorymi okazjonalnie rozmawiam wykazuja sie dobra znajomoscia tematu. Sa to
                                      jednak wyjatki po naukach politycznych - czyli nie reprezentuja przecietnego
                                      arabskiego mieszkanca Sydney.
                                      Nie mam zamiaru bawic sie w gre slowek.
                                      Dlatego przyjmuje Twoja opcje, ze nie ma mozliwosci aby dyskutowac te tematy na
                                      Forum Polonia. Bez urazu i zalu.

                                      Pozdrawiam
                                      Kan
                                      • don2 Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 12:44
                                        Kanie gdzies te opcje wyczytala? Czy tobie naprawde odbija?Zaczynasz byc
                                        smieszna. I cytat jest Twoj oraz jest jednym z argumentow a nie wyrwanym z k.

                                        Dlatego przyjmuje Twoja opcje, ze nie ma mozliwosci aby dyskutowac te tematy na
                                        Forum Polonia. Bez urazu i zalu.
                                  • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 14:36
                                    kan_z_oz napisała:

                                    > ODP: Nie Mario, to Ty wkladasz swoje mysli w moje usta. Kazdy przypadek jest
                                    > osobny i nie nalezy generalizowac.

                                    Dlatego wlasnie przy´toczylam te przypadki, zeby wykazac Ci, jak generalizujace
                                    bylo Twoje stwierdzenie.

                                    >Nie moge, Ci wiecej powiedziec na temat
                                    > kazdego z tych przypadkow. Dlatego nie ingerowanie jest tak wazne - mam na
                                    > mysli w sprawy innych, bez wzgledu czy dotyczy to ich smierci czy zycia.

                                    Co rozumiesz przez "nieingerowanie w sprawy smierci"?

                                    > Teoretycznie jest to mozliwe aby przeprowadzic taka analize, pytanie jest
                                    tylko
                                    > po co?. Przyklad z gwardia byl uzyty jako przyklad abys zrozumiala zasade.

                                    Kanie, ta zasada nie wytrzymuje zadnej proby dowodowej...

                                    > ODP: Mario mozesz przyjac ta zasade jako jedna z mozliwosci. Nie wiem skad
                                    > wzial sie ten baran rzezny. Nigdzie tez nie powiedzialam, ze czlowiek nie
                                    moze
                                    > sie bronic i powinien patrzec jak podrzynaja mu gardlo. To sa to Twoje slowa,
                                    > nie moje - wiec zachowaj je dla siebie. Mowi przez Ciebie zlosc w tej chwili
                                    > nic wiecej.
                                    > Moze wroce do tematu jak bedziesz w stanie spokojnie rozmawiac.

                                    Nie przemawia przez mnie zlosc, tylko zdumienie:-)
                                    A nie rozumiemy sie dlatego, ze kazda z nas porusza sie na innej plaszczyznie-
                                    ja twardo na ziemi, a Ty w oblokach.

                                    > ODP: Tak, bylo to wynikiem cichej zgodzy wielu milonow ludzi, ktore
                                    wiedzialy,
                                    > ze faszyzm jest zly i zdecydowaly sie milczec bo to bylo wygodniejsze niz
                                    > odezwac sie.

                                    Kanie, znow piszesz w oderwaniu od historii....

                                    Podobnie jak uwazam, ze sytuacja kazdego z krajow w danym momencie
                                    > w pelni odzwierciedla co jego mieszkancy mysla. Znasz przyslowie;
                                    nieszczescia
                                    > chodza parami - to dokladnie w tym kontekscie oznacza, ze brak milosci w
                                    > spoleczenstwie powoduje katastrofalne dla niego konsekwencje.

                                    Wybacz, ale coraz bardziej otwieram oczy ze zdumienia. Spoleczenstwa mysla?
                                    Jak? Kolektywnie?

                                    > ODP: Hitler zostal obalony przez ludzi. Saddam przez US i to jest zasdnicza
                                    > roznica.

                                    Don juz Ci zwrocil uwage na to zdanie, widocznie tak jak ja uznal je za
                                    bezsensowne. Wyjasnisz nam co mialas na mysli?

                                    Czy rozmawilas na ten temat z wyksztalconym mieszkancem panstw
                                    > Arabskich w Niemczech. Zrob to jesli chcesz naprawde dowiedzic sie co oni
                                    mysla
                                    >
                                    > na ten temat. Arabowie - nie ja. Na koniec dnia ten konflikt ich dotyczy -
                                    nie
                                    > Ciebie ani mnie, lub nie bezposrednio.

                                    Cos mi sie widzi, Kanie, ze sie wykrecasz...

                                    > ODP: Mario oszczedz mi prosze tych frazesow.

                                    ???
                                    Owszem, nie odkrywam Ameryki tym co pisze, usiluje tylko naszej rozmowie nadac
                                    jakis konkretny, ziemski wymiar:-)

                                    > Jest wszystko jedno w jakim jezyku
                                    > bym mowila. Obecnie mowie glownie po angielsku, za plotem mam Araba za
                                    sasiada,
                                    > obok Filipinczyka , a na przeciwko Wietnamczyka. Komunikuje sie z nimi tez po
                                    > angielsku. Jesli pokolenia rodzicow cos robily to chwala im za to. Lepiej
                                    robic
                                    > cos niz siedziec i narzekac. Mam byc wdzieczna ? za co? Nie rozumiem.

                                    Za to, ze dzisiaj jestes obywatelka Australii, a nie Untermensch w
                                    Tyciacletniej III Rzeszy. Moze dla Ciebie to peanuts, dla mnie to jednak ma
                                    jakies znaczenie.

                                    > Poczytaj sobie opravowania na temat globalnego klimatu, zanieczyszczen,
                                    prognoz
                                    > na temat rosnacych chorob mentalnych w tym wspanialych spoleczenstwach i na
                                    > koniec odwiedz dom starcow. To jest rzeczywistosc, ktora zostala kolektywnie
                                    > wypracowana przez nas i naszych rodzicow - wiec nie mow mi prosze w jakim to
                                    > wspanialym swiecie zyjemy.

                                    Kanie, Ty w Australii a ja w Niemczech zyjemy w najlepszym swiecie jaki obecnie
                                    istnieje. Jezeli nie wierzysz, to przejedz sie chocby na Suwalszczyzne, choc ta
                                    i tak jeszcze o wiele lepiej stoi niz bardziej na Wschod lezace kraje Europy.
                                    Zobaczysz ilu tam starcow chetnie by zamienilo zapiecek na niemiecki dom
                                    opieki, chocby na ten, w ktorym moja corka pracowala jako wolontariuszka.

                                    > Nie znasz tez ani mnie ani mojej rodziny i nie wiesz czy chodzimy po ziemi
                                    czy
                                    > nie.

                                    Kanie, oceniam tylko Twoje idee, tylko to co piszesz. A te sa naprawde bardzo,
                                    bardzo abstrakcyjne.
                                    • kan_z_oz Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 22:23
                                      Mario, wybacz, ze zakoncze ta dyskusje. Jest bez sensu. Tak masz racje - ja
                                      wole miec spokoj.
                                      Wlasnie zakonczylas chemiczna analize milosci, ktora w efekcie zdechla.

                                      Pozdrawiam
                                      Kan
                                      • maria421 Re: Polonia na wysokich obcasach 15.03.06, 23:18
                                        kan_z_oz napisała:

                                        > Mario, wybacz, ze zakoncze ta dyskusje. Jest bez sensu. Tak masz racje - ja
                                        > wole miec spokoj.

                                        Szkoda ze konczysz dyskusje nie odpowiedziawszy na moje pytania.

                                        > Wlasnie zakonczylas chemiczna analize milosci, ktora w efekcie zdechla.

                                        Slaba musi byc ta bezwarunkowa milosc, ktora tak szybko zdycha.
Pełna wersja