Dodaj do ulubionych

Kogo dostalismy ?

31.05.06, 13:13
"Tknelo mnie" czytajac wpisy Kana.W skrocie siem rozchodzi o to jakiego
partnera przyszlo nam miec.Czy po slubie lub wspolnym zamieszkaniu wyszly na
wierzch jakies nieznane nam przyzwyczajenia,ukrywane dotad zachowania ,ktore
nas irytuja i gdybysmy wiedzieli.......I wszystko co nas zaskoczylo
pozytywnie lub negatywnie. Zaproszenie do opowiesci dotyczy
wszystkich,niezaleznie od stanu cywilnego i preferencji sexualnych.
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Kogo dostalismy ? 31.05.06, 15:41
      No wiec moj najlepszy na swiecie maz cierpi na alergie, ktora sie objawia tym,
      ze nie moze wziac do reki mlotka, srubokreta, pily, gwozdzia, srubki, kosiarki,
      wiertarki i tym podobnych.
      Przyszlo mi wiec zyc z czlowiekiem, ktory do glupiego przeciekajacego kranu
      hydraulika by wzywal.

      Pozytywnie moj malzonek zaskakuje mnie tym, ze ile razy wracam z podrozy (np. z
      wizyty u mamy) to czeka na mnie z wlasnorecznie zrobionym obiadkiem.

      Wiecej? Wybacz, Don, ale to akurat nie temat dla mnie w obecnej chwili, bo
      ledwo wrocilam ze szpitala, gdzie moj mezulek lezy juz od prawie 3 tygodni i
      nie wiadomo, jak dlugo jeszcze...

      Wole sie podroczyc z Chrisem albo z Ptakiem:)
    • jutka1 Re: Kogo dostalismy ? 31.05.06, 16:13
      Raz dostalam border-line zespol natrectw.
      Pare razy dostalam tchorza.
      Raz czy dwa dostalam patologicznego zazdrosnika i kontrolera.
      Wiele razy dostalam mile niespodzianki.

      Jest OK.

      Podp. niepoprawna optymistka :-)))
    • bird_man2 Re: Kogo dostalismy ? 31.05.06, 18:00
      Im a lucky boy..
      wszystkie (bez wyjatku !)moje dluzsze i "potencjalne" europejskie (nie tylko
      polskie) dziewczyny/narzeczone/partnerki byly wspanialymi kobietami..
      Pod prawie kazdym wzgledem ! Owszem zdarzalo sie "budzenie z reka w nocniku"
      glownie nt. zazdrosci lub elementu "posiadania mnie" lub "dysponowania" mna a
      ja tu jestem chorobliwie przewrazliwiony..
      Natomiast wszystkie bez wyjatku podobne znajomosci w azji okazywaly sie
      totalnym nieporozumieniem i konczyly fiaskiem prowadzac do konkluzji, ze
      niemozliwe jest partnerstwo jako "partnerstwo" - po prostu roznice w
      mentalnosci i kulturze sa zbyt wielkie.. i nie lezalo to w braku mozliwosci
      komunikacji..

      Wniosek: "short-time is better"

      ptak
    • chris-joe Re: Kogo dostalismy ? 02.06.06, 11:33
      Zaskoczylo mnie przede wszystkim to, ze wogole dostalem, bo dostac wcale nie
      zamierzalem. Bylem kawalerem z odzysku, kawalerstwo to bardzo cenilem,
      potrafilem z niego swietnie korzystac i zrzec sie tego statusu nie zamierzalem.
      Ale uczepil sie taki jeden, lazil i wylazil. Przypadek zwycieskiego stalkera.

      Przez czas jakis jeszcze sie ludzilem, ze mozna byc i psem i wydra. Dzis juz
      sie nie ludze- jestem wydra.
    • sabba Re: Kogo dostalismy ? 02.06.06, 12:46
      no coz, zawsze mialam nadzieje na jakis ukryty spadek meza dalekiej cioci lub
      wujka tudziez na darmowe uslugi lazienkowe z racji posiadania firmy ale niestety
      ani jedno ani drugie. na razie jest ok. na razie jeszcze mnie szlag nie trafia:)
      • xurek Re: Kogo dostalismy ? 07.06.06, 14:10
        Ogolnie wszyscy mieli ilosciowo znacznie wiecej plusow niz minusow, minusy
        niestety z czasem przewazyly jakosciowo. Zaskokiem bylam zawsze ja a nie oni
        dziwiac sie po fakcie, ze taka niepoprawna optymistka jestem i wciaz mi sie
        wydaje, ze z taka „blahostka“ to sobie poradze jak nic.

        Pierwszy okazal sie byc bardziej konserwatywny, tradycyjny i zaborczy niz mnie
        sie na pierwszy rzut oka wydawalo i niz bylam w stanie zaakceptowac.

        Drugi okazal sie byc do tego stopnia kochajacym wolnosc, niezaleznosc i wolne
        zwiazki, iz zdecydowanie przerosl moje zdolnosci przystosowawcze. Do tego
        doszla bledna kalkulacja z mojej strony, ze te roznice wieku, doswiadczenia
        plus psychologicznego wyksztalcenia uda mi sie z czasem pokonac i poczuc
        rownorzednym partnerem a nie glupim mlodym Xurkiem. Nie udalo sie.

        Trzeci byl urodzonym pesymista, mnie zas sie wydawalo, ze z tego przy boku
        optymisty sie da wyleczyc tudziez ze optymisty i tak to nie zdoluje. Oba
        zalozenia okazaly sie byc bledem.

        O obecnym wiedzialam, ze cos takiego jak organizacja badz planowanie
        czegokolwiek to pojecia rownie mu obce co napawajace go wstretem, mysle sobie
        jednak, ze to przeciez zaden problem, samemu sie odorganizowac a tego drugiego
        doorganizowac tak, ze bedzie pasowalo. I jak we wszystkich poprzednich
        przypadkach jestem swiecie przekonana o wykonalnosci tego planu :))).

        PS: krotkie znajomosci, w ktorych to szybko przekonalam sie o zupelnej
        niemozliwosci zrealizowania planu wspolne zycie pomine, bo skonczyly sie, nim
        zdazyly mnie czymkolwiek zaskoczyc.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka