dla odmiany (od polityki i zeglarstwa :))

29.09.06, 11:20
moze ktos ma ochote zastanowic sie nad wlasciwa szkola dla Piranhii? Jest to
temat nr. 1 zajmujacy mnie od kilku miesiecy – kilka mi jeszcze zostalo,
najpozniej w marcu musze dziecko zameldowac.

Nie chce przytaczac moich pro i kontras, coby was nie uprzedzic. Jezeli macie
ochote, napiszcie ktora wybralibyscie i dlaczego:

1). International School, gdzie Piranha chodzi od trzech lat do przedszkola
(jest w ostatniej przedszkolnej klasie). Szkola prywatna, po angielsku,
niemiecki juz w przedszkolu 3x tygodniowo po godzinie, pozniej wiecej, klasy
podzielone wg. poziomu uczniow, znaczy co roku sklad dzieci w klasie moze sie
zmienic (i sie zmienia). tutaj homepage:

www.isoz.ch

2). Talentia: szkola dla dzieci uzdolnionych, prywatna. Trzeba sie wykazac IQ
> 120 plus „nieprzecietna motywacja do nauki“. Szkola jest bilingual,
angielski i niemiecki, przedmioty w obu jezykach zmieniajace sie co roku
(znaczy matma raz po niemiecku raz po angielsku itd). Piranha ma zdaniem
szkoly IQ ale nie ma motywacji, przyjeliby go na „probe“, czyli bez
gwarancji, ze nam za rok nie powiedza, iz mamy go zabrac. Tutaj homepage:

www.talentia.ch

3). Szkola Steinerowska z wlasciwym dla niej profilem prywatna. Tutaj
homepage:

www.steinerschulebaar.ch

4). Szkola Montessori z wlasciwym dla niej profilem, prywatna. To samo co w
Talentia – nie sa pewni, czy Piranha sie nadaje, bo ma za
malo “automotywacji”. Nie zostal odrzucony, ale tez tylko “na probe i bez
gwarancji”.tutaj homepage:

www.futuraschule.com

5). Nasza szwajcarska panstwowa podstawowka za plotem. Szkola specyficzna, bo
to mala dziura. Sa tylko dwie klasy 1-3 razem i 4-6 razem, kazda z dwoma
prowadzacymi nauczycielkami. Angielski od 3-tej klasy w grupie “od zera”.
Homepage niby jest, ale malo informatywna:

www.schulenrisch.ch/ps/sites_ps/start_ps.html

PS: szkoly nie sa wymienione w kolejnosci moich preferencji.

PS: jezyk jako kryterium “czy da sobie rade” nie ogdrywa roli, angielski i
niemiecki w tej chwili sa na tym samym poziomie.
    • ertes Re: dla odmiany (od polityki i zeglarstwa :)) 29.09.06, 15:07
      Ile on ma lat? 5, 6?
      Nie przesadzasz ty troche? A moze nawet calkiem sporo?
      • xurek Re: dla odmiany (od polityki i zeglarstwa :)) 29.09.06, 18:27
        w grudniu bedzie mial 6 lat. od wrzesnia przyszlego roku musi isc do pierwszej
        klasy i musze go do marca zameldowac w szkole uznanej przez kanton (czyli w
        jednej z wymienionych). Jezeli tego nie zrobie, kanton automatycznie zamelduje
        go do podstawowki za miedza i jezeli by sie do niej we wrzesniu nie zglosil, to
        do nas zglosi sie policja :)). Czy przesadzam? W czym? Ilosci szkol, nad
        ktorymi sie zastanawiam czy czasowo (czyli jeszcze za wczesnie?).

        PS: zastanawiam sie dlatego, iz zmusila mnie do tego sytuacja zaistniala w
        swietlicy, do ktorej chodzil w tamtym roku i ktora zwiazana jest z miejscowa
        podstawowka i w ogole syst. szkolnym w naszej gminie. Do tego momentu uwazalam,
        ze miejscowa podstawowka to najlepsze wyjscie, teraz nie jestem juz taka pewna.

        • ertes Szkola 30.09.06, 18:16
          Przesadzasz nie tyle w ilosci szkol co zastanawiajac sie nad wyborem pod katem
          gdzie "einsteina" poslac. Einsteinem Piranha jeszcze nie jest i nie wiadomo czy
          bedzie to raz, a dwa to wyglada na to ze chcesz me dac early start w rat race.
          Tylko po co?
          Moje zdanie jest takie zeby dac szeciolatkom byc szesciolatkami i spedzac czas
          na zabawie a nie sleczeniu nad ksiazkami. Czas na lepsze szkoly przyjdzie
          pozniej a tera glownym kryterium, moim zdaniem, powinno byc to gdzie on bedzie
          sie najlepiej czul i co mu sprawi najwieksza przyjemnosc.
          Posylanie dzieci w tym i wogole wieku podstawowym do specjalnych szkol uwazam za
          bezsens. Przykladem moze byc taka Polska gdzie nauka w szkole podstawowej stoi
          na tak beznadziejnie wysokim poziomie ze jest to az smieszne jesli nie
          tragiczne. Czasami gdy zajrze do podrecznika mojej siostrzenicy lub siostra cos
          opowie to opadaja rece od wymagan. Nie mowiac juz o tym ze dziecko sie przejmuje
          ocenami i stara sie byc lepsze od innych. Tu sie wlasnie rodzi slynna polska
          zawisc. A przeciez zalezy nam na koncowym efekcie, prawda? W Polsce tego nie
          widac gdyz jestesmy malo socjalnym narodem o slabym wyksztalceniu i raczej
          niewielkich osiagnieciach naukowych. To wlasnie mozna odniesc do wyboru szkoly
          Piranhii. Moim zdaniem wazniejsze jest ze dziecko w tych pierwszych latach uczy
          sie w beztstresowej atmosferze, bez stopni, bez wygorowanych wymagan, po porstu
          poznaje swiat i jednoczesnie uczy sie wspolzycia. A w miare dorastania powoli
          zwieksza sie wymagania. I wtedy gdy mam 12 - 13 lat, jesli wykazuje zdolnosci
          wyzsze niz przecietne to mozna skierowac do szkoly ktora kladzie wiekszy nacisk
          na nauke.
          To moje trzy grosze w temacie gdyz ostatecznie bardziej nam zalezy na
          szczesliwym dziecku niz naukowcu, prawda?
          • xurek Re: Szkola 30.09.06, 23:34
            Eh, Ertes, calkowicie zle mnie oceniasz. Historia w skrocie telegraficznym :

            Do Inernational – przedszkola poszedl, coby angielski sie urtwalil, bo to jego
            glowny jezyk z tata. Od poczatku bylo jednak jasne, ze pojdzie do miejscowej
            podstawowki, bo tutaj sa jego przyjaciele, bo jest 3 minuty od domu, bo nie
            planujemy sie wyprowadzic ze Szwajcarii, wiec po co wydziwiac, bo wlasnie
            bezstresowo i milusio a jezeli ma byc geniuszem to i po tej prowincjalnej
            podstawowce nim zostanie. Problem opieki po szkole tez rozwiazany, bo
            siwetlica, do ktorej chodzil od kiedy mial dwa lata. Tak bylo do marca tamtego
            roku.

            Potem wydarzylo sie pare rzeczy w owej wlasnie swietlicy, ktore malo nie
            skonczyly sie wkroczeniem urzedu do spraw nieletnich w nasze zycie plus
            zdecydowanym zyczeniem owej siwetlicy, by Piranha zostal przetestowany przez
            ich “nadwornego” psychologa na ADS / ADHS. Wtedy ja zaczelam sie interesowac i
            dotarlam do czterech par zalamanych rodzicow z owej wlasnie swietlicy, ktorych
            dzieci od lat lykaja retaline na polecenie “przetestowania” przez kierowniczke
            swietlicy a potem szantaz miejscowej szkoly, ze albo retalina albo szkola
            specjalna. Na testy sie nie zgodzilismy, ale to jest ostatni rok, w ktorym
            mozemy to “bezkarnie” zrobic – od nastepnego, jezeli szkola tak poleci, to nie
            mamy nic do powiedzenia.

            Bylam u lekarza dzieciecego, ktory wysmial cala procedure, bo ADS / ADHS
            stwierdza neurolog / endokrynolog a nie psycholog I ktory swierdzil, ze nie
            widzi u Piranhii zadnych symptomow, bylam u psychologa z Internat. i
            niezaleznego, ktorzy stwierdzili, ze to co prawda uparte i bardzo zywe, ale
            calkiem normalne dziecko. Wszyscy stwierdzili, iz wcale tak sie zdarzyc nie
            musi, ze szkola pokieruje sie opinia kierowniczki swietlicy, ale jezeli tak sie
            zdarzy, to nie mamy zadych szans “odkrecic” tej maszynerii.

            No wiec zaczelam sie zastanawiac. International, ktora siwetnie sobie z nim
            radzi i zadych psychicznych dewiacji nie widzi byla pierwszym adresem, ale
            poniewaz wszystko po angielsku, to gdzie integracja i gdzie niemiecki
            wystarczajacy na szwajcarskie liceum? Zaczelam wiec szukac dwujezycznej i
            jedyna dostepna to ta dla uzdolnionych, ktora z kolei rowniez elitarna, poza
            tym obawiam sie, ze Piranha bedzie tam jednym z najgorszych uczniow a cos
            takiego z pewnoscia nie jest mile. Ale niemiecki bylby OK. Jako ze obie
            alternatywy maja tyle samo plusow co minusow, to zaczelam szukac dalej i
            znalazlam te dwie pozostale, w ktrorych pasuje i jezyk i “poziom” (czyli
            wlasnie brak einsteinow), ale robia na mnie nieco “nawiedzone” wrazenie. Wiecej
            alternatyw nie ma.

            Mam Twoim zdaniem podjac ryzyko, ze byc moze Piranha w tej panstwowej
            podstawowce bedzie lubianym, normalnym i zintegrowanym dzieckiem albo tak jak
            np. Christian zostanie wbrew woli rodzicow napompowany retalina, wyslany BEZ
            TESTOW I SZANSY W NORMALNEJ KLASIE na dwa lata do “klasy wyrownawczej” w innej
            szkole i odtracony przez wszystkie dzieci z sasiedztwa, bo bog wie jakimi
            kanalami sie dowiedzialy, ze on jest “aktiv” i “niebezpieczny”? A jezeli nie,
            to gdzie go mam wyslac?
            • jan.kran Re: Szkola 01.10.06, 02:26
              Trzy razy przeczytałam to co napisałaś Xurku bo wierzyć mi się nie chciało. Ta
              historia brzmi jak zły sen.
              Nie ma jakiejś mozliwości ukrócić tej baby ? Przecież zdania lekarzy różne
              od zdania psychologa powinny byc respektowane ?
              Na Twoim miejscu nie zdecydowałbym się na szkołę za płotem bo z wariatką
              nauczycielką jeszcze tak naprawdę nikt nie wygrał. A poza tym Piranha ma stempel
              i trudno będzie zmienić nastawienie szkoły do Niego.

              Czy myślałaś o tym żeby Piranha został w International i zdał tam maturę ?

              Jeżeli myślicie o szwajcarskim liceum ja bym nie robiła problemu z niemieckim..
              Żyje w kraju niemieckojęzycznym , w takim otoczeniu , jak piszesz niemiecki
              jest na takim poziomie jak angielski,
              Mogę Ci powiedzieć z własnego doświadczenia że dzieci mogą dobrze mówić językami
              które nie są językami szkolnymi.
              Zresztą czytasz pewnie forum o wielojęzyczności.
              Moja córka po dziewięciu latach pobytu w Norwegii i uczęszczaniu wyłacznie do
              norweskiej szkoły ma za sobą pierwszy rok na monachijskim uniwersytecie
              studiując kierunki których podstawą jest język niemiecki i to na wysokim poziomie.
              Junior po czterech latach norweskiej szkoły , czterech niemieckiej od miesiąca
              chodzi do norwskiej szkoły ponownie.
              Po norwesku przez cztery lata nie mówił prawie w ogóle bo w domu ten język nie
              był używany a w niemieckiej szkole w śladowych ilościach.
              I jakoś daje sobie rade ku mojemu zdziwieniu i jeszcze większemu norweskiej
              szkoły która Go nie chciała przyjąć.
              Ja myslę że z tymi " nawiedzonymi " szkołami można poczekać.
              Ja jestem bardzo przekonan do koncepcji sztajnerowskiej ale jednak sądzę że w
              wypadku tak małego dziecka jak Piranha może to być za wzześnie na alternatywny
              sposób naucznia.
              O Montessori wiem niewiele ale po poczytaniu na ten temat sądzę ze jest to
              szkoła też bardzo alternatywna.

              Nie zazdroszczę podejmowania decyzji i tzrymam kciuku.
              Kran
            • ertes Re: Szkola 02.10.06, 16:08
              O rany! Tozto wyjete prosto z 1984!
              Szczerze ci wspolczuje.
              Jesli to mozliwe to na pewno bym sie trzyma z daleka od tych ludzi.
              Ale to opisalas jest po prostu niesamowite. Co my sobie stworzylismy?
      • jan.kran Re: dla odmiany (od polityki i zeglarstwa :)) 30.09.06, 09:45
        Xurku , przejrzałam wszystkie linki.
        Najmniej mi się ta Talentia podoba. Celowe wybieranie uzdolnionych dzieci i
        umieszczanie ich razem nie jest chyba najlepsze. I ta pretensjonalna nazwa...

        Myślę ze jednym z punktów przy wyborze szkoły powinna też być odległość.
        Piranha jest jeszcze mały i długie dojazdy do szkoły mogą być uciążliwe.
        Poza tym jeśli wybierzesz Montessori lub Steiner powinnaś pamiętać o tym że te
        szkoły wymagają ścisłej współpracy z domem rodzinnym i akeptację przez rodziców
        koncepcji nauczania.
        Niektórzy wspominają nawet coś o sektach w wypadku tych dwóch ostatnich szkół:PPP
        Mnie to osobiście nie pzreszkadza;)))
        Pozdrawiam
        Kran
    • ani-ta Re: dla odmiany (od polityki i zeglarstwa :)) 29.09.06, 19:44
      1) za - chodzi tam do przedszkola, rozumiem, ze o podobnym profilu? ma szanse
      przejsc do klasy z kolegami z przedszkola? zdecydowanie mniejszy stres.
      2) nie podoba mi sie, ze juz odkryto w Piranhii brak motywacji? czy tez to twoja
      analiza? w tym wieku za tzw. "motywacje" odpowiada nauczyciel, albo zainteresuje
      albo... jest do dupy
      3) nie znam i nie pamietam... cholera, link potem zobacze
      4) szkola Montessori u mnie odpadlaby jako pierwsza. piekna teoria... ale moim
      zdaniem praktyka oraz (a raczej - zwlaszcza!) pozniejsze ksztalcenie troche sie
      z nia kloca.
      5) szkola za plotem - laczone klasy... odpadaja. i to nie ze wzgledu na Piranhie
      w pierwszej klasie... ale w trzeciej! jest POTEZNA roznica miedzy pierwszo- a
      trzecioklasista.

      w sumie to w ciemno teraz moge doradzic tylko 1).
      • jan.kran Re: dla odmiany (od polityki i zeglarstwa :)) 30.09.06, 08:42
        Xurku ja bym się zdecydowała na razie na szkołę za płotem albo miedzynarodową.
        Trochę interesowałam się szkolnictwem alternatywnym. Junior z dużym
        prawdopodobieństwem za rok pójdzie do szkoły sztajnerowskiej , trzy ostatnie
        lata przed maturą.
        Mam wrażenie że jeżeli wybierzerz jakiś model: Montessori albo Steiner to trudno
        będzie wrócić do szkoły "normalnej".
        Z moich wieloletnich obserwacji , jeszcze z czasów niemiecckich mniej więcej
        50 % dzieci uczących się w szkołach alternatywnych dobrze sie w nich czuje i do
        nich pasuje.
        Ja uważam że lepiej na początku dać Piranii możliwość szkoły tradycyjnej i
        obserwować Go jak się będzie rozwijał.
        Może są możliwości jakichś próbnych lekcji w innych szkołach?
        A może Ty byś poszłą na dwa - trzy dni do każdej z tych szkół i zobaczyła jak to
        wygląda ?
        W koncu Ty znasz Piranię najlepiej.
        Myślę też ze pomoc mądrego psychologa mogłaby pomóc ale genralnie moim zdaniem
        jest za wcześnie nadawać Mu kierunek na całe życie.
        Pozdrawiam.
        Kran
Pełna wersja